>
Niedawno przeprowadziłem się do Hiszpanii, żeby być bliżej rodziny i nie przeniosłem wszystkich>
naszych USD. Pieniądze mamy na dość stabilnym koncie oszczędnościowym z oprocentowaniem 4% APR, ale>
od początku tego miesiąca wszelkie potencjalne zyski zostały wymazane w stosunku do EURO. Ciągle>
czytam (i martwię się) o kolejnych problemach dla USD. Czy ktoś mądrzejszy ode mnie w tych sprawach>
chciałby podzielić się wiedzą? Wielkie dzięki.Nie jestem ekspertem, ale ekonomia i inwestycje to moje wieloletnie zainteresowanie i jakąś tam wiedzę posiadam, dlatego pokrótce przedstawię Ci mój punkt widzenia.
Zacznę od tego, iż na wartość każdej waluty wpływa bardzo wiele czynników, które mają swoje oddziaływanie w różnych horyzontach czasowych. Nie sposób je tu w większości wymienić i też nie jest na to pora, gdyż większość z nich ma obecnie marginalny wpływ na kurs dolara. Dlaczego?
W tej chwili dolar nie zachowuje się tak jak wszyscy byli do tego przyzwyczajeni.
Czyli mamy krach na amerykańskich giełdach, widmo recesji, niestabilną sytuację geopolityczną, wojny, niepewność związana z taryfami i ich konsekwencje oraz inne ryzyka i w takim otoczeniu historycznie dolar był traktowany jako bezpieczna przystań i zyskiwał na wartości.
Obecnie USD zachowuje się stabilnie, lecz takiej siły jak kiedyś, jako bezpieczna przystań nie wykazuje. Może to być tylko chwilowe oderwanie od normy, lub możemy być świadkami zmieniającego się paradygmatu.
Dlaczego? Ponieważ na siłę waluty mocno wpływa administracja, która za tą walutą stoi.
Stany jako strażnik globalnego pokoju, ostoja demokracji i zachodnich wartości w tym wolności słowa, stabilny i skłonny do kompromisów partner biznesowy, dbający o dobre relacje z sojusznikami - takimi i innymi przymiotami generowały zaufanie partnerów przekładające się na zaufanie do dolara.
Obecnie to co wyprawia Trump i jego administracja ( nie będę się rozpisywał, bo każdy zainteresowany ma dostęp do info.) jest "szokujące" dla świata. Jedną z pochodnych tych "szoków" jest spadek zaufania do administracji Trumpa, co zmniejsza zainteresowanie inwestorów kupnem USD jako risk off trade. Czyli strategia " za dużo ryzyk, sprzedaję akcje itp. kupuję dolary i jestem bezpieczny, mogę przeczekać "- nie jest już tak oczywista.
Oczywiście jak się będzie dolar dalej zachowywał to tego nikt nie wie, lecz moim zdaniem Stany straciły już tak dużo wizerunkowo, że spadek zaufania będzie głównym czynnikiem wpływającym na kurs USD/Euro w dłuższej perspektywie, bez względu na wszystkie inne czynniki.
Historycznie Dolar jest ciągle drogi w stosunku do Euro i obstawiam 90/10, że zobaczymy prędzej 1.2 Euro/Usd niż parytet 1.0.
Jak masz Duużo dolarów i przyjemny ból głowy

to w takich sytuacjach najlepsza jest dywersyfikacja. Ja bym podzielił kupkę na trzy-
- za 1/3 kupił bym Euro rozsiał po kontach, lokatach i żył na bieżąco z tego w Hiszpani,
- 1/3 zostawił bym dolary i niech sobie tam procenty zbierają
-i za 1/3 kupił bym polisę na życie, czyli złoto inwestycyjne/monety,sztabki. W najlepszym przypadku odrobisz złotem spadek wartości dolara a w najgorszym zachowasz część majątku w razie hiperinlacji, upadku dolara lub utraty przez dolar statusu waluty rezerwowej.
Powyższa strategia spowoduje, że przestaniesz się przejmować kursem euro/usd i będziesz spać spokojnie, gdyż złoto będzie Cię chronić przed wszystkimi, nawet tymi najbardziej nieprawdopodobnymi scenariuszami, które mogłyby się wydarzyć.
Żyjemy w czasach, gdzie wszystkie karty są na stole i jak Peter Schiff powiedział- "...największym obecnie ryzykiem jest nie posiadanie złota".
Mam nadzieję, że pomogłem. Pozdrawiam.