Często myślę, że to jest o giełdzie:
"Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść..."Brzmi znajomo? To nic innego jak złota zasada:
Take profit, zanim rynek cię ściągnie w dół.
Ilu nie sprzedało na górce, bo "jeszcze podskoczy", a potem zostały już tylko czerwone słupki?
Wiadomo że większość

Wszyscy nie mogą sprzedawać na szczycie, bo kto by wtedy kupował?
"Czy w milczeniu białych haniebnych flag
Zejść z barykady
Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból"A tutaj mamy dylematy inwestora, który jest na minusie.
Siedzi w pozycji od miesięcy, udaje twardziela, ale serce płacze.
Nie chce sprzedać, bo:
- "To już za późno"
- "Nie sprzedaję na dołku"
- "Jeszcze odbije!"
A potem... nie odbija. Ale ego trzyma. Więc trzyma i pozycję. A cena spada jeszcze bardziej i jeszcze więcej traci.
"Czy w bezsilnej złości łykając żal
Dać się powalić
Czy się każdą chwilą bawić
Aż do końca wierząc, że
Los inny mi pisany jest"Ten fragment doskonale oddaje wewnętrzny konflikt osoby, która znajduje się na znaczącej stracie i nie podejmuje decyzji o jej realizacji.
Z jednej strony bezsilność i frustracja wynikająca z utraty kapitału ("łykając żal"), z drugiej kurczowe trzymanie się pozycji z nadzieją, że sytuacja się jakimś cudem odmieni.
"Los inny mi pisany jest" to klasyczny przykład
złudnej nadziei, znanej w psychologii inwestowania jako
błąd potwierdzenia i
unikanie strat (loss aversion).
Inwestor wierzy, że cena wróci do punktu wejścia, bo nie chce psychicznie zaakceptować porażki, co ostatecznie zazwyczaj prowadzi do całkowitego bankructwa (wymuszonej przez brokera likwidacji pozycji).
.....
W skrócie, "Niepokonani" to tak naprawdę piosenka o dwóch najgorszych grzechach na giełdzie:
1. Nieumiejętności realizacji zysku
2. Nieumiejętności cięcia straty
youtu.be/HZ8qBioPlHE?si=unPVEuwUHC2ZT0d9.