Zwykle w mojej reformowanej świątyni żydowskiej jest tylko prywatny ochroniarz, który pobieżnie sprawdza torby. Ale podczas nabożeństw z okazji Rosz Haszana w tym tygodniu, przy wejściach i w holu stały co najmniej trzy radiowozy, umundurowani policjanci, a obsługa sprawdzała, czy wszyscy mają zarejestrowane bilety (oprócz standardowej ochrony). |