>Cześć, jestem chrześcijanką i naprawdę kocham muzułmanina. Oboje widzimy wspólną przyszłość. Robię >takie rzeczy, jak nie jem wieprzowiny w jego obecności, a jeśli już, to myję zęby i ręce, zanim go >dotknę lub pocałuję. Oboje szanujemy swoją religię i edukujemy się nawzajem, aby dowiedzieć się >więcej. Jestem w kropce, bo oboje jesteśmy bardzo młodzi (18/19 lat). Nasi rodzice są temu >przeciwni, ale wierzę, że miłość nie zna granic. Czy nie szanowalibyśmy/rozczarowywalibyśmy się >nawzajem swoją religią?
Jedzenie lub niejedzenie wieprzowiny nie ma nic wspólnego z religią - to efekt tradycji kulturowej, często wielowiekowej. Takie zakazy były ustanawiane z uwagi na zagrożenie zakażenia włośnicą, której w czasach gdy zakaz powstawał ówcześni uczeni nie byli w stanie rozpoznać. Dostrzegli tylko zależność śmiertelnej choroby(nawet w dzisiejszych czasach) występującej po spożyciu wieprzowiny. Odkąd wieprzowina przed spożyciem jest badana weterynaryjnie i do spożycia przeznaczane są tylko niezarażone włośniem osobniki nie ma zagrożenia i takie mięso jest koszerne lub halal. W państwach muzułmańskich nie bada się mięsa zwierząt po uboju, ponieważ owce, kozy, konina, wielbłądy i wołowina pochodzą od roślinożerców które żywią się wyłącznie trawą i roślinami, więc nie ma możliwości aby były nosicielami włośnicy. Pomimo że w minionych latach na zachodzie była choroba 'szalonych krów' w krajach muzułmańskich wołowina bez badania nadal była halal = koszerna.
Jeżeli twój wybranek jest osobą o trzeźwym i otwartym umyśle ma sens planowanie wspólnej przyszłości. To co nazywasz miłością jest tylko zauroczeniem i instynktem podsycanym hormonami. Na miłość oboje musicie ciężko zapracować i bardzo się o to starać - potrzebne są nieustanne ustępstwa tak twoje jak i jego aby wasz związek miał szansę przetrwać próbę czasu. Rodzicom zapewne nie brak doświadczenia życiowego i właśnie dlatego z uwagi na dobro dzieci(czyli was) i wnuków są sceptyczni i przeciwni.
|