Racjonalista - Strona głównaDo treści
Na temat smierci.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
24-10-2025 11:12Lolek_Salambek (2769 punktów)Na temat smierci.
Chcialem podzielić się swoimi subiektywnymi refleksjami dotyczącymi śmierci.
Wydaje się ze większość ludzi zadaje sobie pytanie czy istnieje jakas forma zycia po śmierci? Wielu gleboko wierzy ze tak jest – inni rownie gleboko wierza ze tak nie jest. Duza czesc ludzi po prostu boi się śmierci – tak po ludzku.
Z drugiej strony - moim zdaniem - smierc jest jedynym pewnym „zdarzeniem”, które dotyczy każdego człowieka. Choc w niektórych religiach przyjmuje się ze Bog zejdzie na Ziemie – nastapi koniec swiata i ludzie „od razu” przejdą do wieczności.
W tym sensie można spojrzeć na zagadnienie śmierci człowieka w taki sposób, ze jest to najciekawsze wydarzenie w zyciu człowieka (choć brzmi to bardzo brutalnie) – innymi slowy - najwieksza zagadadka w zyciu człowieka
A teraz inny aspekt - "ciągłe czekanie". Uwazam, ze psychika człowieka działa tak, że człowiek non stop na coś czeka. Przykłady. Jem obiad ale myślę już, że po obiedzie włączę tv i obejrzę program publicystyczny - na to czekam. Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.

Ostatecznie do czego zmierza to czekanie?

Czekanie na śmierć? Czekanie na spotkanie z Bogiem?

Co o tym sadzicie Drodzy Internauci?



S pozdravem
Wojownik Stokrotka
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
>Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.
Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
haish (2932 punktów)
>>Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.
>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?

Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal.
Więc sokoro nie istniejesz dla samego siebie - to nic cię nie otacza i nie masz najmniejszej możliwości jakiejkolwiek konfrontacji z czymkolwiek.

Na wyrobieniu w tobie przekonania, abyś martwił się na zapas i na obietnicach bez pokrycia wielu żyje docześnie na koszt innych.
romaro (25211 punktów)

>>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
>Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal.
To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia.
Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę.

Miałem na myśli pustkę, która ogarnia niektórych za życia.
haish (2932 punktów)
>>>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
>>Po śmierci nie istniejesz w inny sposób jak tylko i wyłącznie w pamięci tych którzy żyją nadal.
>To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia.
>Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę.
>Miałem na myśli pustkę, która ogarnia niektórych za życia.

Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić.
Praktycznie nie ma wypracowanych, opracowanych i udostępnionych dla ogółu metod radzenia sobie z uczuciem pustki.
Za to jest wiele metod obiecujących 'gruszki na wierzbie' i inne cuda. Takie rzeczy wielu uzasadnia działaniem dla dobra innych - ale tak na prawdę to stwarza możliwości i jak pokazuje życie tak się zawsze dzieje - obszar do niewyobrażalnych nadużyć i oszustw na szkodę tych którym ma to służyć.

Wiedza o tym, ze ma się tylko jedno życie i że to życie nie ma najmniejszych szans aby się powtórzyło skutkuje raczej zwiększonym szacunkiem dla życia innych i ogarniania siebie samego aby swe życie uczynić godziwym - wiem to z własnego doświadczenia.

Natomiast mrzonki o czymś tam po śmierci powodują raczej skłonność do zachowań ryzykownych i nieprzewidywalnych, w tym również zachowań nie szanujących życia innych(popartych 'ekstementem' spowiedzi i odpuszczenia grzechów).
Lolek_Salambek (2769 punktów)
>Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić.
...........

--------------
Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne

Z tego wpisu wnioskuje, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci.
Nie podzielam tej pewnosci - twierdze ze czlowiek za zycia na tej Ziemi nie znajdzie pewnosci w kwestii tego czy jest jakies zycie po smierci czy tez go nie ma?

Ale to tylko moje zdanie.



S pozdravem, Wojownik Stokrotka
haish (2932 punktów)
>>Pustka w życiu jest faktycznie stanem z którym nieliczni potrafią sobie poradzić.
>...........
>--------------
>Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne
>Z tego wpisu wnioskuje, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci.
>Nie podzielam tej pewnosci - twierdze ze czlowiek za zycia na tej Ziemi nie znajdzie pewnosci w kwestii tego czy jest jakies zycie po smierci czy tez go nie ma?
>Ale to tylko moje zdanie.
>
S pozdravem, Wojownik Stokrotka


Twoje zdanie jest wynikiem braku wiedzy, zaś wiedza w obecnych czasach jest ogólnodostępna, ale pod jednym warunkiem - studiujący musi umieć myśleć i weryfikować materiały z których czerpie.
Mnie było łatwiej, może dlatego, że w MSW uczono mnie jak stawiać i weryfikować prawdziwość hipotez - to jest rutyna w pracy policyjnej, mam też kilkanaście lat doświadczenia w tej robocie. Więc nie pobłądziłem w swych studiach, a możliwość pisania na szanownym forum RACJONALISTY.PL bardzo ułatwiła wnioskowanie i konkluzję. Nieco wcześniej studiowałem amerykańskie forum SANCIONED SUICIDE - też było bardzo pomocne.
romaro (25211 punktów)
>Natomiast mrzonki o czymś tam po śmierci powodują raczej skłonność do zachowań ryzykownych i nieprzewidywalnych, w tym również zachowań nie szanujących życia innych(popartych 'ekstementem' spowiedzi i odpuszczenia grzechów).

Kiedyś należałem do walczących ateistów. W gruncie rzeczy niczego tym nie osiągnąłem. Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
Wierzenia, które prowadzą do przemocy, wykluczenia, fanatyzmu - wymagają konfrontacji. Ale wierzenia, które są prywatnym źródłem sensu? Jeśli ktoś wierzysz w coś, co nie potrzebuje dowodu - a ja w coś, co nie potrzebuje sensu..., nie oceniam.
szarley (55033 punktów)
>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
romaro (25211 punktów)
>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
>Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski
Jak Émile Combes (był byłym seminarzystą)

Był francuskim politykiem. Taka ciekawostka - Egzekwowanie ustawy o stowarzyszeniach (1901) wymagała od zgromadzeń religijnych uzyskania zgody państwa. Combes odmówił jej wielu zakonnikom, co doprowadziło do zamknięcia setek klasztorów i szkół katolickich.
Przygotował ustawę o rozdziale Kościoła od państwa (1905)
Jego polityka doprowadziła do zerwania stosunków dyplomatycznych między Francją a Stolicą Apostolską.
szarley (55033 punktów)
>>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.

Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej
(Mimo, że ja jestem katolikiem)

>>Jak ks Boniecki czy o. Wiśniewski
>Jak Émile Combes (był byłym seminarzystą)
>Był francuskim politykiem. Taka ciekawostka - Egzekwowanie ustawy o stowarzyszeniach (1901) wymagała od zgromadzeń religijnych uzyskania zgody państwa. Combes odmówił jej wielu zakonnikom, co doprowadziło do zamknięcia setek klasztorów i szkół katolickich.

I tu jestem przeciwny takim praktykom
Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostki

>Przygotował ustawę o rozdziale Kościoła od państwa (1905)
Bardzo skuteczną, rzekłbym agresywną

>Jego polityka doprowadziła do zerwania stosunków dyplomatycznych między Francją a Stolicą Apostolską.
A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępować

Jestem zagorzałym zwolennikiem rozdziału państwa i kościołów, tyle że rozdziału przyjaznego.

To jest mój wpis sprzed kilku lat

"Nie mam nic przeciwko udziałowi kapelana na wojskowych misjach, tam ludzie ocierają się o śmierć i jest im potrzebny. Na koszt państwa. Ale polowy biskup i kapelan nieistniejącego garnizonu? Nie mam nic przeciwko prawu wstępu kapelana do szpitala, jest potrzebny chorym, ale szpital nie musi mu płacić. Kaplica w szpitalu jest potrzebna chorym. Ekumeniczna. Kapelan w więzieniu? Jestem za, ale nie na koszt państwa. Katecheza w szkole? Popołudniami jako pozalekcyjne zajęcia, bez płacenia księdzu, ale ogrzać i oświetlić szkołę ma gmina, skoro rodzice uczniów płacą podatki, tak samo jak kółko muzycznych zainteresowań

Tak widzę przyjazny rozdział państwa i kościoła
Wielekroć przywoływałem przykład pochówku Wojciecha Kilara i nikt z antyklerykałów nie poradził uczciwie odpowiedzieć, czy urzędnik świeckiego państwa powinien być na tym pogrzebie ultragorliwego katolika, który zawsze miał w kieszeni różaniec i rzykoł go w przerwach prób

Kto powinien w świeckim państwie utrzymywać wawelską katedrę? Wg mnie państwo. Tak jak zabytki żydów czy lutrów, jako narodową wartość, ale w zamian kościół nie ma prawa ingerować w zabytkową substancję bez zgody konserwatora
Tak widzę przyjazny rozdział państwa i kościoła

Byłem kiedyś, krótko nauczycielem i zostałem zobligowany do pojechania z uczniami spod smoka gnój ciepać, a że znam Kraków, to przewodnika nie potrzebowałem
Zaprowadziłem uczniów do grobów królów i dostałem karę za... klerykalizowanie, bo groby są w wawelskiej katedrze i za zwiedzanie kościołów od Rynku do Wawelu
To nie jest przyjazny rozdział"

To jeszcze starszy wpis

"Mój ojciec, górnik nigdy nie rąbał drew w dzień św. Floriana, bo sąsiad pracował w hucie, sąsiad nie rąbał w dzień św. Katarzyny, bo jego sąsiad był kolejarzem, Ot, Śląsk"

Nie zmieniłem poglądów

Jako katolik, uważam, że kościół powinien zabronić księżom głoszenia z ambony politycznych kazań, jako "obywatel"* uważam, że państwo nie ma prawa tego zabraniać

* Nie jestem obywatelem RP


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
romaro (25211 punktów)
>>>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
>Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej
>(Mimo, że ja jestem katolikiem)

Oczywiście wiem o tym.

>Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostki

Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."

>A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępować
Pamiętaj, że w tamtym czasie papieżem był Pius X, znany z konserwatyzmu, walki z modernizmem i obrony tradycyjnej roli Kościoła w społeczeństwie. Taki nasz radykał Jędrzejewski
Wyobrażasz sobie dyskusje naszego rządu z takim księciem, jak ten obrzydliwy gość?

Nie łudźmy się - Kościół katolicki w Polsce nie straci statusu religii państwowej (bo de facto taka jest u nas), i nie przestanie być finansowany przez państwo jeszcze długo.
szarley (55033 punktów)
>>>>>Oczywiście nigdy nie przestanę być walczącym antyklerykałem.
>>Zapomniałem dopisać, że jest NAS więcej
>>(Mimo, że ja jestem katolikiem)
>Oczywiście wiem o tym.
>>Jeśli ktoś chce być zakonnikiem, jego prawo i państwo nic do tego nie ma, bo narusza to wolność jednostki
>Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."

Zalatuje totalitaryzmem. W Czechosłowacji państwo kontrolowało po co nauczyciel wyjeżdżał do Polski i szpiegowało czy czasem nie poszedł na pielgrzymkę.

>>A to już błąd. Rozmawiać trzeba z każdym, nie każdemu trzeba ustępować
>Pamiętaj, że w tamtym czasie papieżem był Pius X, znany z konserwatyzmu, walki z modernizmem i obrony tradycyjnej roli Kościoła w społeczeństwie. Taki nasz radykał Jędrzejewski
>Wyobrażasz sobie dyskusje naszego rządu z takim księciem, jak ten obrzydliwy gość?

Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać i szukać kompromisów, tam gdzie w grę wchodzi wspólne dobro. Nie zapominaj, że w okolicy Krakowa kościół prowadzi np ochronki dla dzieci i dorosłych niezdolnych do samodzielnego życia. Opiekują się nimi zakonnice, świeckich pielęgniarek nie zatrudnisz za jedzenie ubranie i spanie.

>Nie łudźmy się - Kościół katolicki w Polsce nie straci statusu religii państwowej (bo de facto taka jest u nas), i nie przestanie być finansowany przez państwo jeszcze długo.

Chciałbym, żeby państwo było świeckie a kościół katolicki a nie odwrotnie, ma jednak nadzieję, że nawet to świeckie państwo będzie na tyle katolickie, żeby nie przypominać Korei

Inna rzecz, że świeckość powinna wchodzić z rozmysłem tam gdzie jest potrzebna. Świecki powinien być sposób finansowania szpitalnych kapelanów (czyli wolontariat) a nie zastępowanie dnia Wszystkich Świętych Świętem Jebanej Dyni

Przestrzegam przed rozdziałem który idzie za daleko
Kilkakroć zadawałem dwa pytania:
1 Kto powinien finansować utrzymanie wawelskiej katedry?
2 Czy prezydent świeckiego państwa powinien być na mszy pogrzebowej wybitnej osobistości (przykład dotyczył Wojciecha Kilara)

Oczywiście jestem sobie w stanie wyobrazić absurdalny model, że po pogrzebie następuje ekshumacja i drugi pogrzeb....


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
romaro (25211 punktów)

>>Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."
>Zalatuje totalitaryzmem.

Myślisz, że tak działa laicyzacja we Francji? Wyobraź sobie, że 30-35% Francuzów deklaruje wiarę w Boga jako istotną część życia. Więc choć kraj jest oficjalnie świecki, obrządki religijne nadal odgrywają ważną rolę kulturową i rytualną. Jedyny warunek: obrządki muszą być sprawowane w przestrzeni prywatnej lub sakralnej. Dla mnie nie ma zdrowszego pluralizmu.

Francja to mozaika etniczna i religijna, więc jak sobie wyobrażasz, jeśliby w tej różnorodności preferowana była jedna religia?

U nas tak jest i raczej nie słyszę by katolicy narzekali. Przypadek, że tylko katolicy są zadowoleni z takiego stanu rzeczy?
Specjalnie dla tej dyskusji wyszukałem:

Ks. Janusz Mariański pisze o pluralizmie jako wyzwaniu dla Kościoła, który musi nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie zindywidualizowanym i zróżnicowanym.

No cóż, lepiej późno niż później. Combes już na początku XX w. wiedział jak do tego doprowadzić. Kościół we Francji już dekady tak funkcjonuje i krzywda nikomu się nie dziej

Nawiasem mówiąc, w Polsce o laicyzacji i konfliktach kulturowych opowiadają cepy, które nigdy we Francji nie były i jej nie znają. Ruchy protestacyjne w większości przepadków, i to zdecydowanej większości, nie mają tam charakteru etnicznego czy religijnego, jak to próbuje nam wmówić nasza prawica.

>Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać
Nie!
Wiele wypowiedzi Jędraszewskiego są oceniane jako dehumanizujące nawet przez duchownych. Używa on radykalnych metafor, które wykluczają dialog i uprzedmiotawiają grupy społeczne. Człowiek ten operuje na granicy legalności tylko dlatego, że organy ścigania wielokrotnie odmawiały wszczęcia śledztwa.
szarley (55033 punktów)
>>>Odpowiem Ci słowami Combesa - "Twoja droga nie może być instytucją poza kontrolą republiki."
>>Zalatuje totalitaryzmem.
>Myślisz, że tak działa laicyzacja we Francji?

Nie. Dlatego ważna jest praktyka a nie deklaracje.

Wyobraź sobie, że 30-35% Francuzów deklaruje wiarę w Boga jako istotną część życia. Więc choć kraj jest oficjalnie świecki, obrządki religijne nadal odgrywają ważną rolę kulturową i rytualną. Jedyny warunek: obrządki muszą być sprawowane w przestrzeni prywatnej lub sakralnej. Dla mnie nie ma zdrowszego pluralizmu.

Zależy co nazywasz obrządkiem.

Pasterka na Boże Narodzenie odbywa się w sakralnej przestrzeni, sakntaklaus na kryśmaś jest jak najbardziej w publicznej

>Francja to mozaika etniczna i religijna, więc jak sobie wyobrażasz, jeśliby w tej różnorodności preferowana była jedna religia?

"Nie psuj mi mojego święta zaproś mnie na swoje"
Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem.

>U nas tak jest i raczej nie słyszę by katolicy narzekali. Przypadek, że tylko katolicy są zadowoleni z takiego stanu rzeczy?

Znów postulujesz zakaz.

Publiczna przestrzeń jest dla wszystkich

Katolicy mogą na Rynku mieć procesję, kibice Lecha świętować puchar, kobiety urządzać strajk kobiet a kwiaciarki imieniny Mickiewicza.

Czy naprawdę publiczny ma być jedynie kult św. Komerchy?

>Specjalnie dla tej dyskusji wyszukałem:
>Ks. Janusz Mariański pisze o pluralizmie jako wyzwaniu dla Kościoła, który musi nauczyć się funkcjonować w społeczeństwie zindywidualizowanym i zróżnicowanym.
Oczywiście!

>>Z Jędraszewskim też trzeba rozmawiać
>Nie!
>Wiele wypowiedzi Jędraszewskiego są oceniane jako dehumanizujące nawet przez duchownych.
Używa on radykalnych metafor, które wykluczają dialog i uprzedmiotawiają grupy społeczne. Człowiek ten operuje na granicy legalności tylko dlatego, że organy ścigania wielokrotnie odmawiały wszczęcia śledztwa.

Czyli przyznajesz mi rację. Z Jędraszewskim trzeba rozmawiać. Przecież przesłuchanie to też forma rozmowy.
Dla mnie zachowanie niektórych polskich biskupów potwierdza Twój opis patologii.
Dopóki temida ma na oczach opaskę z pończochy, państwo dobrym nie będzie
Tu Francja jest wzorem do naśladowania

Oczywiście jestem jak najdalej od poglądów tego łżebiskupa.
Diabeł ubrał się w komżę i na mszę dzwoni.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
romaro (25211 punktów)
Nie mam czasu odpowiedzieć na wszystko.

>Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem.
Kto Ci każe rezygnować? Tak właśnie wyglądają stereotypy podsycane i utrwalane przez polityków.
Muzułmanie są obecni, ale nie uczestniczą... No może raczej jako widzowie, sąsiedzi, współobywatele. To nie konflikt, podobnie jak u nas katolicy i prawosławni chrześcijanie swoje święta celebrują w innych dniach i też inaczej.

Francuzi są "inni" niż Polacy, ale ta "inność" nie musi oznaczać obcości. Choć media po jednej i drugiej stronie próbują nas poróżnić często nieświadomie, a często celowo. Np. Valeurs Actuelles TV (VA+), znana z krytyki progresywizmu, feminizmu i islamu, albo CNews, która była wielokrotnie upominana za brak równowagi i szerzenie kontrowersyjnych treści, ale nadal działa legalnie (podobnie u nas szczująca Republika). Jeśli miałbym polecać to France Télévisions i France 24.

Ale tak naprawdę Francuzi często unikają konfrontacji, preferując dyplomację. My Polacy bywamy bardziej bezpośredni, co może prowadzić do nieporozumień. Ja ze swoim charakterem... tylko dlatego nie mam z nimi problemu, bo byłem wychowywany w pewnym sensie w ich kulturze. Francuzi są bardziej przywiązani do prywatności i formalności, co my możemy odbierać jako dystans.

Lolek_Salambek (2769 punktów)
>Muzułmanie są obecni, ale nie uczestniczą... No może raczej jako widzowie, sąsiedzi, współobywatele. To nie konflikt, podobnie jak u nas katolicy i prawosławni chrześcijanie swoje święta celebrują w innych dniach i też inaczej.

------------------
Dobrym przykładem symbiozy religii jest Albania, gdzie nie ma konfliktow religijnych a sa tam trzy dominujące religie: Islam (Bektaszyci i Sunnici), Prawoslawie oraz Katolicyzm.
A w lezacych nieopodal krajach bylej Jugoslawi w latach dziewięćdziesiątych miało miejsce duże ludobójstwo na tle narodowościowo-religijnym.

S pozdravem, Wojownik Stokrotka
szarley (55033 punktów)
>Nie mam czasu odpowiedzieć na wszystko.
>>Jednak nie wyobrażam sobie żeby zrezygnować z chrześcijańskiej Wielkanocy, bo we Francji osiedli muzułmanie. Mnie już wystarczy, że w moim kraju przybytni ludzie życzą sobie, żebym nie mówił ojczystym językiem.
>Kto Ci każe rezygnować?

Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobnie
Tradycja sama ginie (jak i w Polsce)
A pamiętam też tajniaków, którzy fotografowali wychodzących ze mszy

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
romaro (25211 punktów)

>>Kto Ci każe rezygnować?
>Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobnie

Pytałem w kontekście świąt
Rozumiem Twoje rozgoryczenie w związku z zawetowaniem przez Dude języka śląskiego jako regionalnego. To było kurestwo ze strony tego pajaca.

Jeden przykład z wielu - we Francji język korsykański jest bliski włoskiemu. Ludzie tam domagają się uznania języka jako urzędowego, obok francuskiego. Bez skutku. "Gwara corsu" jest częścią języka francuskiego. Mają na to inne określenie - "langues de France" - "języki Francji", których nota bene jest około 80 i żaden z nich nie jest urzędowy.

We Francji, społeczności walczą o uznanie języków regionalnych by zyskały rangę urzędową. Francuska Konstytucja uznaje tylko język francuski jako urzędowy.
Natomiast w ustawodawstwie zwykłym Francji w kodeksie dziedzictwa kulturowego jest zapis o ochronie języków regionalnych, tradycjach rzemieślniczych i niematerialnym dziedzictwie.
Nie znam się na ustawodawstwie ichnim, sprawdziłem w Code du patrimoine (dosłowne tłumaczenie "Kodeks dziedzictwa") - francuskim akcie prawny regulującym ochronę dziedzictwa kulturowego, historycznego i artystycznego.

Ten akt prawny pozwala regionom chronić własną tradycję, stąd istniejące silne ruchy społeczne i lokalne nie pozwalają sobie w kasze dmuchać. O czym chyba wiesz

I pomyśleć, że Ślązacy chcieli tylko by ich język został uznany za regionalny...
Ile dekad jesteśmy za Francją?
szarley (55033 punktów)
>>>Kto Ci każe rezygnować?
>>Z języka? Nawet urzędnicy. Z nauczycielami było podobnie
>Pytałem w kontekście świąt

Podobnie
Wielu ateistów nie czuje różnicy między państwem świeckim a ateistycznym
Katolik, nawet antyklerykał, zwłaszcza wychowany w państwie , które materializm miało w konstytucji dobrze to dostrzeże
Jeśli w katolickie święto masz obowiązek uczestnictwa w społecznych pracach pod rygorem kary, to jest to zakaz świętowania. Niby dzień wolny od lekcji, ale trzeba być w szkole grabić liście.

>Rozumiem Twoje rozgoryczenie w związku z zawetowaniem przez Dude języka śląskiego jako regionalnego. To było kurestwo ze strony tego pajaca.

Nie tylko Duda. Pokaż mi polityka dowolnej opcji w Warszawie czy Pradze, który szczerze popiera ten projekt.

>Jeden przykład z wielu - we Francji język korsykański jest bliski włoskiemu. Ludzie tam domagają się uznania języka jako urzędowego, obok francuskiego. Bez skutku.
A już myślałem, żeby Francuzów brać za wzór
W wielu śląskich gminnych urzędach, przyjęto zasadę: "sam sie godo" Wała tym w Warszawie, jeśli obywatel przyjdzie do urzędu, któryś z urzędników MUSI go obsłużyć po śląsku a pismo musi poradzić przełożyć na polski. Poradziliśmy sobie bez warszawskich polityków. Gorzej jest po drugiej stronie granicy

"Gwara corsu" jest częścią języka francuskiego. Mają na to inne określenie - "langues de France" - "języki Francji", których nota bene jest około 80 i żaden z nich nie jest urzędowy.

Znów decyduje praktyka
Mieszkasz lub mieszkałeś we Francji.
W jakim języku mówi się w lokalnych radiowych stacjach?
Pytam. bo nie wiem.

>Natomiast w ustawodawstwie zwykłym Francji w kodeksie dziedzictwa kulturowego jest zapis o ochronie języków regionalnych, tradycjach rzemieślniczych i niematerialnym dziedzictwie.

Słyszałem kiedyś bretoński. W niczym nie przypominał francuskiego.

>Ten akt prawny pozwala regionom chronić własną tradycję, stąd istniejące silne ruchy społeczne i lokalne nie pozwalają sobie w kasze dmuchać. O czym chyba wiesz
>I pomyśleć, że Ślązacy chcieli tylko by ich język został uznany za regionalny...
>Ile dekad jesteśmy za Francją?

To zależy w czym, bo jeśli chodzi o jedzenie widelcem...

Zauważ jedną przewagę Francuzów. Tam nie było wędrówki ludów. Nie było regionu z którego wysiedlono ponad połowę mieszkańców i osiedlono w ich miejsce przybytnych.

Połowa polskiej ziemi to miejsca z których wypędzano ludzi (Pomorze 1920, Śląsk 1922, Ziemie zachodnie i północne 1945, Лемковина 1945 - 47) lub w miejsce wysiedlonego miliona osiedlano trzy.

Pozdrawiam

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
romaro (25211 punktów)

>W jakim języku mówi się w lokalnych radiowych stacjach?
Jest tego trochę. To zależy od lokalnych inicjatyw i jak zaangażowane są samorządy, bo Francuski dominuje we wszystkich stacjach, również lokalnych.
Korsykański używany w RCFM (Radio Corse Frequenza Mora)
Alzacki i niemiecki dialekt lotaryński obecny jest w stacjach lokalnych w Alzacji i Lotaryngii, choć coraz rzadziej.
Jest tego naprawdę dużo

>Słyszałem kiedyś bretoński. W niczym nie przypominał francuskiego.

Nie dziwię się, brezhoneg, blisko mu do walijskiego. Nie rozumiem go kompletnie. To nie dialekt lecz osobny język celtycki. Ponoć UNESCO klasyfikuje go jako "poważnie zagrożony" - liczba użytkowników spada, choć rośnie liczba szkół Diwan (oddolna inicjatywa) uczących w bretońskim.

Ale już znając jako tako oksytańki, łatwiej mi porozumieć się z Włochem

Przykladowo "Dzień dobry" w oksytańskim - Bon jorn. A francuski - Bonjour. Po włosku - buongiorno.

Różnica francuski vs oksytański jak polski vs śląski. To znaczy, z własnego doświadczenia: porozumiem się z Tobą, aczkolwiek nie wszystkie słowa zrozumiem pewnie

Pozdrawiam
Lolek_Salambek (2769 punktów)
>To zdanie brzmi jak werdykt wygłoszony przez postać, która zna granice światła i cienia.
>Osobiście nie wierzę w życie po życiu ale nie należę do tych co nie mogą przestać mówić o tym innym, czego nie ma. Nie odmawiam innym wiary w to w co ja nie wierzę.
.....

---------------
Romaro - zgadzam sie z cytatem powyzej z jednym ale: nie wykluczam ze jest zycie po zyciu ale tez nie jestem tego pewien.

S pozdravem, Wojownik Stokrotka
Lolek_Salambek (2769 punktów)
>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?

---------------
Romaro - powiem szczerze, ze nie wiem jak rozumiec to co napisales
?

S pozdravem, Wojownik Stokrotka
romaro (25211 punktów)
>>Może to sposób, by nie konfrontować się z pustką, która Cię otacza?
>---------------
>Romaro - powiem szczerze, ze nie wiem jak rozumiec to co napisales
W psychologii może oznaczać depresję. Sartre twierdził, że pustka to brak sensu narzuconego z zewnątrz.
haish (2932 punktów)
>Chcialem podzielić się swoimi subiektywnymi refleksjami dotyczącymi śmierci.
>Wydaje się ze większość ludzi zadaje sobie pytanie czy istnieje jakas forma zycia po śmierci? Wielu
>gleboko wierzy ze tak jest - inni rownie gleboko wierza ze tak nie jest. Duza czesc ludzi po
>prostu boi się śmierci - tak po ludzku.
>Z drugiej strony - moim zdaniem - smierc jest jedynym pewnym "zdarzeniem", które dotyczy
>każdego człowieka. Choc w niektórych religiach przyjmuje się ze Bog zejdzie na Ziemie -
>nastapi koniec swiata i ludzie "od razu" przejdą do wieczności.
>W tym sensie można spojrzeć na zagadnienie śmierci człowieka w taki sposób, ze jest to najciekawsze
>wydarzenie w zyciu człowieka (choć brzmi to bardzo brutalnie) - innymi slowy - najwieksza
>zagadadka w zyciu człowieka
>A teraz inny aspekt - "ciągłe czekanie". Uwazam, ze psychika człowieka działa tak, że człowiek non
>stop na coś czeka. Przykłady. Jem obiad ale myślę już, że po obiedzie włączę tv i obejrzę program
>publicystyczny - na to czekam. Jestem na przyjęciu ze znajomymi ale myślę, że po jego zakończeniu
>pójdę spać a przed snem jeszcze coś poczytam - na to czekam. Czyli ciągłe czekanie.
>Ostatecznie do czego zmierza to czekanie?
>Czekanie na śmierć? Czekanie na spotkanie z Bogiem?
>Co o tym sadzicie Drodzy Internauci?
>S pozdravem
>Wojownik Stokrotka

Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość.
Matka natura zadbała o to aby wtedy gdy umieramy naturalnie(ze starości) powoli oswajać się z tym, ze przemijamy. W okresie późnej starości wiele funkcji naszego organizmu jest wygaszane, zwalniamy i przesypiamy niemal całą dobę.
Nasz mózg sięga do głębokich obszarów naszej pamięci i często nawet na jawie doznajemy projekcji wspomnień z dzieciństwa.(Wiedzę o tym czerpię z własnych obserwacji - przyszło mi opiekować się dwiema osobami w wieku starczym i jedną w sile wieku).
W kwestji NDE panuje powszechne przekonanie, że istnieje jakowaś forma istnienia po naszej śmierci, ale to wynika z błędów poznawczych i celowych przekłamań tych którzy mają w tym interes. Tak na prawdę nasz mózg tworzy nam projekcję ze wspomnień z okresu prenatalnego i momentu narodzin = przejście przez tunel do światła.
Śmierć jest takim samym momentem naszego życia jak nasze narodziny - nie ma w niej nic nadzwyczajnego.
I jak dotąd nie narodził się taki, który umrzeć by nie musiał. Zmartwychwstanie jest bajką dla idiotów - jest po prostu wbrew naturze i wbrew nauce.
Nie jest również w żaden sposób możliwe 'powtórne przyjście na ten świat' - jest mało prawdopodobne aby nastąpiła taka sama kombinacja genów, ani nie jest możliwe aby zaistniały(powtórzyły się) dokładnie takie same okoliczności w świecie zewnętrznym, tak aby dany osobnik był tym samym osobnikiem.
Lolek_Salambek (2769 punktów)
>Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość......

-------------
Haish - ciekawe jest to co piszesz; choc momentami radykalne

Czy to co napisales oznacza, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci?
haish (2932 punktów)
>>Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość......
>-------------
>Haish - ciekawe jest to co piszesz.
>Czy to co napisales oznacza, ze jestes pewien, iz nie ma zadnego zycia czlowieka/jego duszy po fizycznej smierci?
>
S pozdravem, Wojownik Stokrotka


Taki pogląd jest wynikiem moich studiów nad zjawiskiem jakim jest śmierć, podobny pogląd reprezentują autorytety z dziedzin fizyki, neurologii i kognitywistyki. Ten pogląd wynika z ustaleń współczesnej nauki, oraz moich prywatnych doświadczeń które pomogły mi znaleźć odpowiednie opracowania naukowe w tym temacie.
Dusza pochodzi od słowa duch, dech, oddech, ~tchnienie. W dawnych czasach świat nauki nie wiedział nic o gazach, a konkretnie powietrzu atmosferycznym. W użyciu było powiedzenie, że ktoś 'wyzionął ducha', 'wydał ostatnie tchnienie'. Dziś wiadomo, że powietrze składające się z gazów nie ma i nie może mieć żadnej świadomości(percepcji), ani też nie może być jej nośnikiem, tak jak neurony w ludzkim mózgu.
Jedyna dusz jak kiedykolwiek istniała realnie była w żelazku.
Lolek_Salambek (2769 punktów)
>Taki pogląd jest wynikiem moich studiów nad zjawiskiem jakim jest śmierć, podobny pogląd reprezentują autorytety z dziedzin fizyki, neurologii i kognitywistyki. Ten pogląd wynika z ustaleń współczesnej nauki, oraz .......

--------------------------
Haish - mowiac szczerze chetnie zapoznalbym sie opracowaniami naukowymi z dziedzin o jakich piszesz (opracowania nt smierci) ale..... tego nie zrobie gdyz nie jestem na tyle biegly z wiedzy naukowej w dziedzinach jakie podales by moc zrozumiec to co jest tam napisane przez odpowiednio przygotowanych merytorycznie naukowcow.




S pozdravem, Wojownik Stokrotka
Lolek_Salambek (2769 punktów)
>Stokrotko - życie każdego człowieka można podzielić na okresy -> dzieciństwo, młodość, dojrzewanie, wiek dojrzały i starość.
>Matka natura zadbała o to aby ,,,,,

--------------
Haish - twój wpis sugeruje (o ile dobrze rozumiem), ze nauka jest bardzo dobrym narzędziem do szukania odpowiedzi na nurtujące człowieka pytania - w szczególności egzystencjalne acz nie tylko.
Piszesz tez o naturze, jak rozumiem w tym sensie ze człowiek jest tworem natury.
Mam zatem pytania.
Pierwsze z nich to: kto stworzyl nature?
Sa ponadto pytania na które moim zdaniem ("mam przekonanie graniczące z pewnoscia") człowiek/nauka nigdy nie poznają odpowiedzi o której moglibyśmy powiedzieć ze jest pewna na 100%.
Mam tu na myśli nastepujace pytania:

Czy wszechświat jako obiekt fizyczny jest NIEskończony czy tez skończony?

Czy czas we wszechświecie jest NIEskończony czy tez skończony?

S pozdravem, Wojownik Stokrotka

Wróć do listy wątków działu Religie 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365