Mam nastepujace reflkeksje.
Bracia mniejsi – czasem słyszy się to określenie w kontekście zwierzat. Brzmi bardzo przyujaznie wobec zwierzat. Niestety w dużej mierze określenie to w moim przekonaniu wyraza swoiste pustosłowie. Czemu? O tym będzie dalej.
Z drugiej strony bardzo często w mediach słyszy się o wielomilionych czy wielomiliardowych fortunach najbogatszych ludzi na Ziemi (niektórych tkzw „topowych” politykow, ludzi sztuki, sportowcow, biznesmenow etc).
W internecie można wyczytać ze 75%-85% bogactwa skupiona jest w rekach 10% najbogatszych ludzi swiata.
Skad inad zawsze zastanawiam się po człowiekowi takie miliony czy tez miliardy (?) ale to jakby inny watek.
Wracam teraz do watku „braci mniejszych”. Uwazam, ze w najbogatszych (w szczególności kapitalistycznych) krajach swiata, traktowanie zwierzat hodowlanych to (nie boje uzyc takiego określenia) rodzaj sadyzmu wobec tychże „braci mniejszych”.
Pisałem już o tym na tym forum w watku „PRL, zwierzęta i nie tylko”.
Z drugiej strony sukces gospodarek kapitalistycznych polega miedzy innymi na często brutanym i bezwzględnym dazeniu do maksymalizacji efektywności oraz zyskownosci. Tak jest w szczególności wlasnie na farmach zwierzat hodowlanych. Niestety ☹
Czy to traktowanie musi być az tak brutalne? Czy ludzie jako istoty obdarzone przez Nature/Boga empatia nie powinni przekladac tej empatii na dazeniu do minimalizacji/ograniczania cierpień zwierzat hodowlanych?
Uwazam ze ludzie jako istoty obdarzone przez Nature/Boga empatia powinni te umiejetnosc wykorzystywać. W końcu najwyraźniej „Wielki Konstruktor”, który stworzyl ludzi dal im empatie po to by z niej korzystali a nie po to by z niej nie korzystali ☹ .
Z drugiej strony takie brutalne traktowanie zwierzat pozwala w szczególności na:
- gromadzenie giga-majatkow biznesmenow uczestniczących w „lancuchu produkcji/dostaw” artukulow pochodzenia zwierzecego – w szczególności artykulow spożywczych acz nie tylko;
- aspekty propagandowo-polityczne – możliwość lansowania populistycznych haseł przez politykow w stylu „zobaczcie, nasze rzady zapewniają bezpieczeństwo zywnosciowe kraju oraz dobrobyt w zakresie dostępu do zywnosci” etc
I na koniec jeszcze jedno porównanie (pośrednio kontekst cierpień „braci mniejszych”

– podkreślam POSREDNIO !
Dokonajmy pewnego „przeliczenia”. Szacuje się ze osobisty majatek Putina może siegac nawet biliona USD (czyli w przeliczeniu na PLN około 4 bilionow złotych). oczywiście rozne zrodla podaja nieco rozbieżne cyfry – o tym będzie jeszcze poniżej.
4 biliony PLN to inaczej cztery miliony milionow złotych. I dalej – prosta arytemtyka. Koszt jednego metra kwadratowego w blokach średnio w Polsce wynosi około 11 tys zl. Czyli wartość mieszkania o powierzchni 90 metrow to około 1 milion PLN. Za 4 biliony PLN można by kupic 4 miliony takich mieszkan. W 4 milionach mieszkan może zamieszkac nawet około 16 mionow ludzi czyli prawie polowa mieszkancow Polski (zakladajac, ze w jednym mieszkaniu o powierzchni 100 m2 mieszkaja 4 osoby). Czyli mamy możliwości zamieszkania dla 16 milionow ludzi.
I na koniec jeszcze jeden zabieg arytmetyczny. Zalozmy ze cyfra wyrazajaca wartość majątku Putnika z punktu wyjścia (1 bilion USD) była dziesięciokrotnie zawyzona. W efekcie doprowadziloby to do wniosku, ze majatek Putina moglby dac możliwości zamieszkania dla 1,6 miliona ludzi czyli prawie tyle ilu jest mieszkancow calej Warszawy (1,86 miliona).
Na koniec zapraszam do dyskusji na poruszone watki.
S pozdravem
Wojownik Stokrotka