>Nikogo nie dziwi fakt, że Kościół od samego początku miał tradycję patriarchalną, w której >mężczyźni mogą zajmować ważne stanowiska, odprawiać msze, udzielać ślubów, chrztów i pogrzebów, a >nawet mieć szansę na objęcie urzędu papieża. >Zakonnice natomiast nie mają żadnej z tych możliwości; poświęcają się opiece nad chorymi, gotowaniu >dla jadłodajni i głównie świadczeniu opieki, nie mając żadnej władzy. >Ale jasne jest, że świat się zmienił. Wiemy, że kobiety nie są mniej inteligentne niż mężczyźni, a w >historii widzieliśmy dobre kobiety-przywódczynie. >Gdybym był mężczyzną, zostałbym księdzem, ale nim nie jestem, i to sprawiło, że zastanawiam się, jak >obecnie społeczeństwo chrześcijańskie postrzega tę kwestię. Czy zgodziliby się to zmienić? Czy tylko >ja tak myślę?
Czasy matriarchatu to bardzo stare dzieje. Matka natura tak urządziła ten świat, że każda płeć ma swoje obowiązki z których wynikają określone prawa. Linia głównego podziału przebiega pomiędzy płcią żeńską, a płcią męską. Kobiety rodzą i wychowują kolejne pokolenia we wczesnym dzieciństwie i to się nie zmieni. Mężczyźni zajmują się w tym czasie sprawami w szerszym spektrum w ramach społeczności w której żyją. I choć społecznością rządzą mężczyźni, to w normalnych sytuacjach ci mężczyźni mają żony i matki, a zawsze jest tak, że kobieta jest szyją, która kręci głową(mężczyzny). Wiec ambicje kobiet aby kręcić życiem społeczności są próżne i narcystyczne. Macierzyństwo i zarządzanie domowym ogniskiem są równie ważne i odpowiedzialne, wymagają wiele trudu i poświęceń. Matka natura przy masowej skali urządzania świata wypracowała mechanizmy, które powodują że rodzą się osobniki o trudnej do ustalenia płci, takie osoby nie są winne temu ze są jakie są, ale nie nadają się one do prokreacji i dla Matki natury z punktu odniesienia trwania gatunku są bezużyteczne. Praca i obowiązki wynikające z bycia przywódczynią z automatu kolidują z obowiązkami wobec rodziny i własnego potomstwa. A to ze wygląd fizyczny osobnika jest postrzegany jako kobieta nie przesądza o jego naturze - tj. takiej której z macierzyństwem (które jest dla kobiety najważniejsze) nie jest po drodze.
|