Bardzo wcześnie pokochałem brzmienia, których słuchali moi rodzice - folk revival, muzykę taneczną. W liceum przyszedł czas na Pink Floyd, Deep Purple, Led Zeppelin i całą plejadę klasycznego rocka. A jednak, mimo tej rockowej inicjacji, wciąż wracam do muzyki moich rodziców - do brzmień, które były pierwszą sceną mojego muzycznego świata.
Dzisiaj jednym z moich ulubionych motywów jest "Greenfields" The Brothers Four. Utwór jest starszy ode mnie.
Czterech studentów z Seattle przypadkiem stało się gwiazdami folk revivalu. The Brothers Four grali razem bardziej dla zabawy niż z ambicji. Ich pierwsze występy to były typowe "college gigs" - akademiki, imprezy, lokalne eventy. A jednak w 1959 roku zdecydowali się na spontaniczny wyjazd do San Francisco, który odmienił ich losy.
W San Francisco natknęli się na Morta Lewisa - menedżera Dave'a Brubecka. Lewis miał ucho do talentów i natychmiast wyczuł potencjał. Załatwił im kontrakt z Columbia Records, co w tamtych czasach było jak wygrana na loterii. W studiu nagrywali szybko, bo nikt nie wiedział, czy jutro ktoś jeszcze będzie o nich pamiętał.
"Greenfields" była jedną z wielu ballad. Nikt nie przewidział, że stanie się hymnem melancholii początku lat 60.
youtu.be/1ddhdo78z6o?si=tFittI098OdGss6CThe Brothers Four wykonali również jedną z najbardziej znanych wersji "500 Miles", utwór ten ma długą historię i wielu wykonawców. Ich interpretacja stała się jednak jedną z najbardziej rozpoznawalnych - do dziś pojawia się w filmach, serialach i coverach.
youtu.be/eQkus8bPwdA?si=1iuZ4V3rzbt6Gv18Lata 60 przeminęły, a folk w Ameryce zmieniał się w coś bardziej politycznego i krzykliwego. Wydawało się więc, że czas The Brothers Four też przeminął. I wtedy zdecydowali się na pierwszy koncert w Japonii. To miała być zwykła trasa. Kilka koncertów w Azji, trochę egzotyki, trochę ciekawości. Nikt nie spodziewał się cudów. Kiedy wyszli na scenę w Tokio, zobaczyli coś, co ich zamurowało: tłum, który znał każde słowo i każdą frazę.
Muzyka nie należy do miejsca, w którym powstała. Należy do tych, którzy ją czują.
Choć folk revival minął, The Brothers Four nigdy się formalnie nie rozpadli. Skład się zmieniał, ale zespół działa nieprzerwanie od 1957 roku - to prawie siedem dekad aktywności. Nadal są aktywni i wciąż koncertują w obecnym składzie, z Bobem Flickiem jako jedynym członkiem z oryginalnego składu.
Dziś, po dekadach, ich historia brzmi jak opowieść o tym, że czasem najdłużej trwają ci, którzy nigdy nie próbowali być wielcy.
The brothers four 55 Days at Peking Składanka
youtu.be/ay2IYNPpwyU?si=mtpsdDmiGnjw81sC