Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mały Książe na granicy. Naśladowanie z Antoine'a de Saint-Exupéry'ego

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
11-04-2026 20:56niewidzialny latarnik (204 punktów)Mały Książe na granicy. Naśladowanie z Antoine'a de Saint-Exupéry'ego
Mały Książe na granicy



Bynajmniej, Mały Książe nie przyszedł tutaj dręczyć niczyich sumień ani tym bardziej zmiękczać niczyich serc... choćby nie wiem jak zatwardziałych. Polityka sama w sobie nie interesuje Małego Księcia, nie jest mu już jednak obojętne to, co polityka robi z jego małym światem i dorosłymi.
Dzieci nie uprawiają polityki, nawet się w nią nie bawią. Polityka to rzecz tylko dla dorosłych choćby dlatego, że nie ma na ogół w niej nic zabawnego, zazwyczaj stoją za nią jacyś nudni panowie w garniturach z idealnie ułożonymi fryzurami... tak jakby żyli, jedli i spali w szafie, z której wychodzą tylko po to, aby coś powiedzieć do kamery.
Zaiste, to jeden wielki teatr i nie ma sposobu, aby rozpoznać czy ktoś jest taki naprawdę czy tylko gra, nic więc dziwnego, że wszyscy tam nie mają do siebie żadnego zaufania i tylko snują różne podejrzenia. Słusznie czy nie, przykry to świat, w którym do nikogo nie można mieć krztyny zaufania. Być może właśnie dlatego tak przykro być dorosłym. Małemu Księciu na szczęście to nie grozi. Nawet on jednak nauczył się, że nie można ufać każdemu. A przynajmniej nie z zasady i nie od razu.

Pewnego razu Mały Książę trafił na bardzo dziwną planetę zamieszkaną przez dwóch polityków. Ci dwaj politycy przez cały dzień nie robili nic innego tylko przemawiali i ustalali granice. Jak tylko mogli bezustannie je przesuwali i negowali granice ustalone przez tego drugiego, a które już uważali za ustalone bezprawnie. O jednym można się było przekonać od pierwszego momentu: granica była dla nich najważniejsza. W końcu od niej zależało ich istnienie. Gdyby usunąć wszystkie granice, politycy nie mieliby czego bronić i czego atakować, a tym samym straciliby rację bytu.

Trafił zatem nasz Książę na planetę zamieszkaną przez bardzo gniewnych dwóch polityków. Między nimi rozpościerała się aż po horyzont ustalona (póki co) granica ich wpływów. Nic się dla nich więcej nie liczyło: tylko chronić granicę za wszelką cenę. Jak wielkie miało to dla nich znaczenie Książę mógł się przekonać już od pierwszej chwili swojego pobytu na tej planecie. Ledwo co postawił na niej swoją małą, zajmującą w końcu niewiele miejsca, stópkę, a już usłyszał nad sobą donośny głos:
- Kim jesteś? Czego tu chcesz? On cię tu wysłał!
Książe obejrzał się dookoła siebie i w końcu ujrzał niewielką postać siedzącą na niewielkim kamieniu. Postać była ubrana w ciemnogranatowy garnitur a w ręku trzymała tak jakby długi kij, od końca którego wił się niemal aż do samej granicy lniany sznur.
- No mów, jak nie chcesz zasmakować mojego bicza! - to powiedziawszy postać uniosła kij do góry i zamachnęła się nim w kierunku Małego Księcia. Sznur przeciął powietrze tuż nad jego małą głową ze strasznym świstem - No więc?
- Nie złość się, proszę. Nie wiedziałem, że tu ktoś jest - odrzekł drżącym głosem Książe.
- Kłamiesz! On tak ci kazał mówić. Co chwilę wysyła tu swoich szpiegów. Jesteś jednym z nich.
- Nie jestem szpiegiem - zaoponował Książę.
- Znowu kłamiesz. Zresztą, gdybyś miał mowić prawdę to bałbyś się tu przyjść.
- To bardzo pokrętna logika - odparł Książę - W ten sposób każdy kto się tu znajdzie z definicji musi być kłamcą i szpiegiem.
- Bo tak jest!
- A co jeśli ja mówię prawdę?
- Nic mnie to nie obchodzi. W polityce, a ja właśnie jestem politykiem, prawda nie gra żadnej roli.
- A co gra? - zapytał z nieudawaną ciekawością Książę.
- Ja gram - odparła postać - A to moja scena, a ty wtargnąłeś na nią bez mojej zgody.
- Wiem, że dorośli lubią ustalać wszędzie swoje zasady. Niektórzy nie potrafią wręcz bez tego funkcjonować. Nie zrozum mnie źle, ja naprawdę szanuję twoją granicę, spróbuj jednak mnie zrozumieć. Po której stronie bym nie wylądował zawsze dla kogoś będę intruzem. A ja tylko chcę...
- Nie interesuje mnie co chcesz. Naprawdę świerzbi mnie już ręka, żeby cię porządnie zdzielić i chyba zaraz to zrobię.
- Nie będę cię więc już więcej denerwował. Powiedz mi jednak gdzie mam w takim razie pójść.
- Wracaj tam skąd przyszedłeś.
- Czy mogę iść tędy? - zapytał książę wskazując ręką w prawą stronę.
- Nie.
- A tędy? - zapytał ponownie tym razem wskazując w drugą stronę.
- Oczywiście, że nie. Nie udawaj głupiego. To jest moja ziemia po prawej i po lewej, i tu gdzie siedzę.
- To gdzie mam w takim razie iść?
- Już ci powiedziałem: tam skąd przyszedłeś.
- No dobrze, skoro mi pozwalasz.
- Na nic ci nie pozwoliłem.
- Już mi wszystko jedno - odparł książę i szybkim krokiem przekroczył najbliższą granicę, za którą rozpościerał się bezkresny las, aż w końcu tak jak poprzednio, rozległ się nad jego głową potężny głos.
- Kim jesteś? Czego tu szukasz? Zostałeś przez niego wysłany na przeszpiegi!
Książe usiłował zobaczyć skąd pochodzi głos, ale widział tylko dokoła same drzewa. W końcu odpowiedział:
- Nie zostałem przez nikogo wysłany. Przyszedłem, bo...
- Kombinuj, kombinuj. Ciekawe jakie kłamstwo tym razem usłyszę.
- Wolałbym powiedzieć ci prawdę, ale ty pewnie też uważasz, że nie ma żadnej prawdy.
- Bo nie ma!
- Rzecz w tym, że tak uważacie i jednocześnie zadajecie mi różne pytania. Skoro nie chcecie znać prawdy to po co je zadajecie?
- Jaki ty jesteś głupiutki i naiwny. Jak dziecko.
- Jestem dzieckiem.
- Doszło nawet do tego.
- Co masz na myśli?
- Zaczynasz mnie już naprawdę drażnić. Wracaj tam skąd przyszedłeś.
- Znowu?
- A co? Chciałbyś tu zostać?
- A mogę?
Rozległ się śmiech.
- Oczywiście, że nie.
- Co więc mogę?
- Możesz odejść.
- A mogę chociaż tutaj usiąść i zaczekać?
- Na co?
- Nie wiem. Aż się coś stanie.
- Co się ma stać?
- Zobaczymy.
- Chcesz uśpić moją czujność. A jak tylko odwrócę wzrok przestawisz granicę na jego korzyść.
- Dlaczego miałbym to robić? Nic by mi to nie dało.
- Nie interesuje mnie to. Dosyć tego gadania. Liczę do trzech i ma cię tu nie być, inaczej...
Tym razem Mały Książę wolał już nie ryzykować i zanim powietrze przeciął głośny świst niewidzialnego bata... rozpłynął się w powietrzu.
Niestety nie dla każdego to jest takie proste.
...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.



Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365