Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy warto być moralnym bez Boga?

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
21-05-2026 22:18niewidzialny latarnik (204 punktów)Czy warto być moralnym bez Boga?
Ocena 1 na 1
Jeśli nasze życie kończy się tutaj i teraz, i w razie czego nie grozi nam żadna wieczna sankcja, kara za niemoralnie prowadzone życie, krzywdy wyrządzone innym - jaki ma sens przywiązywanie wagi do moralności, poświęcanie się dla innych, dla jakiegoś powszechnego dobra etc.? Skoro nie czeka nas żaden sąd i żadna sankcja oprócz tej, którą mogą nałożyć doczesne, ludzkie sądy, przed którymi jednak można uciec, oszukać je, przekupić, nasze czyny i postawa w tym życiu (innego w takiej perspektywie nie ma) pozbawione tej ostatecznej konsekwencji mogą być takie lub inne, w końcu i tak wszyscy kiedyś umrzemy, rozłożymy się na pierwiastki. Jaki jest sens martwienia się konsekwencjami naszych czynów w jakiejś dalszej perspektywie? Jako jedyni sędziowie we własnej sprawie trudno żebyśmy wydawali niezależne i obiektywne wyroki. Boga, przynajmniej w teorii, nie oszukamy, nie przekupimy, nic przed nim nie ukryjemy.

Owszem, warto być moralnym tak czy owak, a nawet trzeba, nikt temu nie przeczy, ani nie podważa istnienia takiej moralności, wręcz przeciwnie, pytamy przecież nie o to czy można, ale czy warto być moralnym w tej drugiej sytuacji. Bóg, strach przed wiecznym potępieniem i związaną z tym karą, nie jest mi potrzebny do tego, żeby wiedzieć, że krzywdzenie innych, sprawianie im cierpienia jest niegodne, niewłaściwe etc. Nie wiadomo jednak jakby to było w świecie, w którym takiej pespektywy nie byłoby nigdy, albo nagle znikła. Rozwój takich ideologii jak ateistyczny komunizm i nazim tworzący swoją własną, opartą tylko na ludzkiej woli pseudo etykę bez Boga, raczej nie jest zbyt silnym argumentem za takim światem. Czy nam się to podoba, czy nie, czy w to wierzymy, czy nie, zostaliśmy wychowani w świecie i kulturach, w których kluczową rolę odgrywa wiara w tę czy inną siłę wyższą, tamten świat, i naszej etyki, poglądów i odruchów nie da się rozważać w oderwaniu od tego, a przynajmniej byłoby to nieracjonalne. Nie możemy więc być pewni, że wychowani w świecie bez tego odniesienia do sfery wyższej, mielibyśmy podobne poglądy i wrażliwość, gdyż zostały one ukształtowane już w świecie i kulturach, w których ono istnieje praktycznie od zawsze.

Z drugiej strony, wiara również nie chroni przed niegodnym postępowaniem, można krzywdzić i zabijać w imię Boga, w przekonaniu, że się w ten sposób chroni świat i innych, łącznie z tymi, których to dotyczy, przed jakimś złem. Jest to jednak, paradoksalnie, dowód na słabość ludzkiej woli i intelektu, który nawet powołując się na jakąś wyższą instancję czy prawo jest zdolny do godzenia z nią rzeczy, przed którymi w istocie jest przestrzegany. Tym bardziej zatem będzie do tego zdolny w oderwaniu od niej, zdany jedynie na swoje kaprysy i wolę.

Perspektywa bożego sądu i wiecznej kary jakby nie było wzmacnia motywację ludzi do unikania niegodnych czynów, tym bardziej popełnianych w imieniu tejże wiary. To fakt, któremu nie ma sensu przeczyć. Bez niej tracimy najmocniejszy, bo ostateczny argument na rzecz moralności i poświęcenia nawet kosztem własnego życia, np. w walce przeciwko najeźdźcy, albo w obronie napadniętego przez bandytów człowieka na ulicy. Po co narażać własne życie, które jest jedyne i ostateczne? Chrońmy je za wszelką cenę, przystąpmy do silniejszego, przecież umarli już nie zaświadczą przeciwko nam, bo i nie będzie przed kim.

Dlatego lepiej jednak, że taka perspektywa istnieje w świadomości i kulturze ludzkiej, bo bez niej tracimy ostatni i najsilniejszy argument przeciwko złu, które tutaj zawsze znajdzie jakieś uzasadnienie dla siebie i dlatego warto mieć w zanadrzu coś więcej niż tutaj i teraz.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

panTeista (6808 punktów)
Wierzący w Boga są moralni ze strachu przed Jego karą. Ludzie niewierzący w Boga są dobrzy dla innych z wyboru, z własnej woli.
.
23-05-2026 23:57 
 Ocena 1 na 1
niewidzialny latarnik (204 punktów)
>Wierzący w Boga są moralni ze strachu przed Jego karą. Ludzie niewierzący w Boga są dobrzy dla innych z wyboru, z własnej woli.
>.
>

Nic bardziej mylnego. Owszem, strach przed konsekwencjami na tamtym świecie, jak sam zresztą pisałem, może odgrywać, bo nie wcale nie jest powiedziane, że musi, dużą rolę w psychice osoby w to wierzącej, ale absolutnie nie można powiedzieć, że tylko to motywuje ją do unikania złych postępków. Największą rolę odgrywa głeboko oadzona w psychice wrażliwość i wiele innych czynników, przymiotów niezależnych od wiary i wola, którą w takim samym stopniu kierują się wierzący jak i nie wierzący.
23-05-2026 23:59 
 Ocena 1 na 1
niewidzialny latarnik (204 punktów)
>Wierzący w Boga są moralni ze strachu przed Jego karą. Ludzie niewierzący w Boga są dobrzy dla innych z wyboru, z własnej woli.
>.
>

Tylko dlatego, że z zasady postanowiłem nie dawać minusów nikomu, nie dostałeś go za tą skrajnie podłą wypowiedź zawierającą skrajnie fałszywą tezę.
Lolek_Salambek (2665 punktów)
Latarniku - bardzo ciekawy wątek utworzyłeś

😊

Poniżej odnoszą się do fragmentów treści jakie w nim zawarłeś.







>Jeśli nasze życie kończy się tutaj i teraz, i w razie czego nie grozi nam żadna wieczna sankcja, kara za niemoralnie prowadzone życie, krzywdy wyrządzone innym - jaki ma sens przywiązywanie wagi do moralności, poświęcanie się dla innych, dla jakiegoś powszechnego dobra etc.?
----------------------
Powyższy cytat z Twojego wpisu można by niejako skompensować do następującego zdania:
Bez wiecznej sankcji moralność traci sens
można na te kwestie spojrzeć zupełnie inaczej
Moralność nie ma sensu dlatego, że ktoś nas nagrodzi lub ukarze, tylko dlatego, że rozum nakazuje działać według maksym, które mogłyby stać się prawem powszechnym.

Czyli dla mnie pytanie nie brzmi:
"co mi się stanie po śmierci?",
tylko
"czy mógłbym chcieć, aby zasada mojego działania obowiązywała wszystkich?"

Ponadto badania naukowe pokazują, że ludzie rzeczywiście częściej przestrzegają norm, gdy istnieje kara społeczna lub prawna; ale jednocześnie większość codziennej moralności działa automatycznie, bez kalkulacji kary.
Można powiedzieć, że moralność nie jest ekonomicznym rachunkiem zysków i strat, tylko intencją oraz zasadą działania.










> Skoro nie czeka nas żaden sąd i żadna sankcja oprócz tej, którą mogą nałożyć doczesne, ludzkie sądy, przed którymi jednak można uciec, oszukać je, przekupić, nasze czyny i postawa w tym życiu (innego w takiej perspektywie nie ma) pozbawione tej ostatecznej konsekwencji mogą być takie lub inne, w końcu i tak wszyscy kiedyś umrzemy, rozłożymy się na pierwiastki.
----------------
Można oszukać ludzkie sądy - ok, zapewne, ale...........
Nawet jeśli:
• prawo ludzkie można obejść
• inni nas nie widzą
to nadal istnieje:
"prawo moralne we mnie" (słynne kantowskie "niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie")










>Jako jedyni sędziowie we własnej sprawie trudno żebyśmy wydawali niezależne i obiektywne wyroki.
---------------------------
Jesteśmy sędziami we własnej sprawie?
Psychologia twierdzi, że istnieją jednak w psychice człowieka silne efekty:
• tendencji do usprawiedliwiania siebie
• mechanizmy odłączania odpowiedzialności)

Sędzią nie jest Bóg ani społeczeństwo, tylko rozum w nas samych.










> Rozwój takich ideologii jak ateistyczny komunizm i nazizm tworzący swoją własną, opartą tylko na ludzkiej woli pseudo etykę bez Boga, raczej nie jest zbyt silnym argumentem za takim światem.
---------------------
Ateizm → komunizm/nazizm → pseudo-etyka ?
Jak dla mnie jest tu błąd korelacji i uproszczenie przyczynowości.
Wszakże zarówno nauka jak i historia uczą, że:
• religijność nie gwarantuje moralności (na przykład palenie ludzi na stosach w imię "szerzenia" religii i jej wartości etc etc)
• ateizm nie koreluje automatycznie z przemocą
Jeśli chodzi o systemy autorytarne oraz przemoc/zbrodnie w imię idei/religii to kluczowe są raczej takie czynniki jak:
• struktury władzy
• dehumanizacja
• propaganda
• stres społeczny i ekonomiczny






> Z drugiej strony, wiara również nie chroni przed niegodnym postępowaniem, można krzywdzić i zabijać w imię Boga, w przekonaniu, że się w ten sposób chroni świat i innych, łącznie z tymi, których to dotyczy, przed jakimś złem.
--------------------
Twoją tezę rozumiem jako: "wiara nie chroni przed złem"
Uważam, że tak jest ale dodałbym jeszcze: ludzie mogą wierzyć w wysokie standardy moralne i jednocześnie usprawiedliwiać przemoc "w słusznej sprawie"
To nie jest sprzeczność religii jako takiej, tylko: swoista zdolność ludzkiego umysłu.







> Perspektywa bożego sądu i wiecznej kary jakby nie było wzmacnia motywację ludzi do unikania niegodnych czynów, tym bardziej popełnianych w imieniu tejże wiary.
------------------
Powyższy cytat z Twojego wpisu można by niejako skompensować do następującego zdania:
"Bez religii tracimy motywację do dobra"
Można natomiast na kwestie te spojrzeć zupełnie inaczej: jeśli moralność wymaga nagrody lub strachu, to nie jest moralnością.
Motywacje do czynienia dobra mogą być bardzo różne:
• pomagam nie dlatego, że boję się kary
• ani dlatego, że liczę na nagrodę
• tylko dlatego, że uznaję to za słuszne
• bo taką mam wrażliwość, empatię
• pomaganie innym nadaje głębszy sens mojemu życiu
• awersja do krzywdy
• potrzeba poczucia sprawiedliwości
• reputacja społeczna
• normy grupowe
• utożsamianie się z innymi
Innymi słowy: podstawy moralności nie wymagają religii ani kultury
Kultura (w tym religia) raczej:
• rozwija je
• kanalizuje
• wzmacnia lub tłumi

Na koniec chciałbym jeszcze dodać, iż we współczesnych badaniach nad etyką nie brak opinii, że moralność ewoluuje w stronę bardziej "użytecznego" systemu współpracy, nie opartego na sankcjach metafizycznych
Jeśli moralność zależy od strachu, to jest słaba.
Najsilniejszy argument przeciw złu to:
• empatia
• godność osoby
• obowiązek traktowania człowieka zawsze jako celu, nigdy tylko jako środka

Moralność zaczyna się dopiero wtedy, gdy przestajemy pytać "co mi się opłaca?", a zaczynamy pytać

"co jest moim obowiązkiem jako istoty rozumnej?"

(swoista "sztuka dla sztuki").












S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają CIERPIENIA

Im więcej myślę o tym jak powstał Wszechświat tym bardziej utwierdzam się w swoim AGNOSTYCYŹMIE

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365