Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co zawiniłow drzewo figowe?

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
15-06-2026 06:11Mendrek (49 punktów)Co zawiniłow drzewo figowe?
Ocena 2 na 2
Historia zaczyna się dość niewinnie: rabbi Jezus wraz ze swoimi uczniami opuszcza Betanię. Wycieczka wygląda na spontaniczną — nikt nie pomyślał o prowiancie, więc cała grupa rusza w drogę głodna i, jak się okazuje, nieco rozdrażniona.
W pewnym momencie Jezus dostrzega w oddali figowiec. Nadzieja rośnie — może wreszcie coś do jedzenia! Podchodzi więc do drzewa z wyraźnym entuzjazmem… i tu zaczyna się problem. Drzewo, jak to drzewo, zachowuje się skandalicznie zgodnie z prawami natury i nie rodzi owoców poza sezonem.

Można by się spodziewać wzruszenia ramion i pójścia dalej. Nic z tego. Figowiec najwyraźniej trafia na zły moment w historii i zostaje przeklęty za brak współpracy (Mk 11:12–14). Trudno nie odnieść wrażenia, że padł ofiarą bardzo surowej polityki „nasz klient nasz pan”.
Relacja według Ewangelia Mateusza dorzuca do tego jeszcze dramatyzmu. Tam drzewo nie tylko zostaje skarcone, ale wręcz natychmiast usycha. Całość zostaje opatrzona komentarzem o potędze wiary — tak wielkiej, że można nią przenosić góry. Figowce, jak widać, też.

I tu pojawia się pytanie: co właściwie zawiniło to biedne drzewo? Czy naprawdę można mieć pretensje do rośliny, że nie dostosowała się do nagłego kryzysu żywnościowego przypadkowych przechodniów?
Dla jednych to scena niemal komiczna — przykład tego, jak pechowe może być życie figowca w nieodpowiednim miejscu i czasie. Dla innych — przypowieść z morałem, choć sam figowiec raczej nie miał okazji go przemyśleć.
Można więc wyciągnąć z tej historii pewną praktyczną lekcję: zanim zaczniemy się oburzać na rzeczywistość, warto upewnić się, czy przypadkiem nie działa ona dokładnie tak, jak powinna. Krótko mówiąc, należy wrócić do szkoły.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Andrzej.51 (15814 punktów)
>Historia zaczyna się dość niewinnie: rabbi Jezus wraz ze swoimi uczniami opuszcza Betanię. Wycieczka wygląda na spontaniczną - nikt nie pomyślał o prowiancie, więc cała grupa rusza w drogę głodna i, jak się okazuje, nieco rozdrażniona.
>W pewnym momencie Jezus dostrzega w oddali figowiec. Nadzieja rośnie - może wreszcie coś do jedzenia! Podchodzi więc do drzewa z wyraźnym entuzjazmem... i tu zaczyna się problem. Drzewo, jak to drzewo, zachowuje się skandalicznie zgodnie z prawami natury i nie rodzi owoców poza sezonem.
>Można by się spodziewać wzruszenia ramion i pójścia dalej. Nic z tego. Figowiec najwyraźniej trafia na zły moment w historii i zostaje przeklęty za brak współpracy (Mk 11:12-14). Trudno nie odnieść wrażenia, że padł ofiarą bardzo surowej polityki "nasz klient nasz pan".
>Relacja według Ewangelia Mateusza dorzuca do tego jeszcze dramatyzmu. Tam drzewo nie tylko zostaje skarcone, ale wręcz natychmiast usycha. Całość zostaje opatrzona komentarzem o potędze wiary - tak wielkiej, że można nią przenosić góry. Figowce, jak widać, też.
>I tu pojawia się pytanie: co właściwie zawiniło to biedne drzewo? Czy naprawdę można mieć pretensje do rośliny, że nie dostosowała się do nagłego kryzysu żywnościowego przypadkowych przechodniów?
>Dla jednych to scena niemal komiczna - przykład tego, jak pechowe może być życie figowca w nieodpowiednim miejscu i czasie. Dla innych - przypowieść z morałem, choć sam figowiec raczej nie miał okazji go przemyśleć.

Wskazówkę do zrozumienia tego niezbyt eleganckiego incydentu można znaleźć w Wojnie żydowskiej (3, 518) Józefa Flawiusza. Napisał on, że w rejonie Jeziora Galilejskiego drzewa figowe owocują przez dziesięć miesięcy w roku. Ale okolice Jerozolimy (Betania znajduje się kilka kilometrów na wschód od Jerozolimy) ma - a może miała w czasach Jezusa - znacznie surowszy klimat, więc drzewa figowe w tym rejonie tak długo nie owocowały, a w każdym razie nie owocowały w pierwszych dniach wiosny.
Wygląda zatem na to, że albo Jezus tego nie wiedział (czy zatem był Bogiem?), albo o tym zapomniał (jak uprzednio), albo też miał tego dnia wyjątkowo zły humor i zdecydowanie za wiele wymagał od drzewa figowego, czego absolutnie nie należało się po Bogu spodziewać. Tak czy owak, Jezus przeklął drzewo figowe, bo nie znalazł na nim owoców, życząc mu - czyli temu drzewu - by nikt nigdy nie jadł jego owoców. Zaś biedne drzewo niestety uschło, zatem przepowiednia Jezusa spełniła się. Niestety.

>Można więc wyciągnąć z tej historii pewną praktyczną lekcję: zanim zaczniemy się oburzać na rzeczywistość, warto upewnić się, czy przypadkiem nie działa ona dokładnie tak, jak powinna. Krótko mówiąc, należy wrócić do szkoły.

Z opowieści tej wynika jeszcze jeden wniosek, a mianowicie taki, że podobni do ludzi bogowie (zob. Rdz 1, 26-27) robią rzeczy, których po nich raczej nie powinniśmy się spodziewać, a które chwały im nie przynoszą.


Kościół istnieje dzięki temu, że wyniki naukowych badań życia Jezusa nie są w nim ogłaszane.
H. Conzelmann, teolog
Duch Prawdy (14788 punktów)
>Można więc wyciągnąć z tej historii pewną praktyczną lekcję: zanim zaczniemy się oburzać na rzeczywistość, warto upewnić się, czy przypadkiem nie działa ona dokładnie tak, jak powinna. Krótko mówiąc, należy wrócić do szkoły.
I nauczyć się, czym literackie przypowieści różnią się od historii i rzeczywistości.

DUCH


www.racjonalista.pl/forum.php/s,918349

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365