Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dogmaty religijne, racjonalizm oraz quazi-psychologia.

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
19-06-2026 23:46Lolek_Salambek (2673 punktów)Dogmaty religijne, racjonalizm oraz quazi-psychologia.
Ostatnio na tym Forum bardzo dużo pojawia się wątków, mających taki oto mniej więcej wspólny mianownik (przynajmniej ja rozumiem w ten sposób przekaz tych wątków):

wszelkie teizmy oparte są na dogmatyzmie czyli są zarówno wbrew nauce jak i zapewne racjonalizmowi.

Oczywiście na kwestie te można patrzeć z bardzo różnych punktów widzenia.


Mój punkt widzenia jaki tu przedstawię będzie charakteryzował się tym że:


* oparty on będzie między innymi na moim agnostycyzmie teistycznym (jestem też człowiekiem o dość silnych poglądach antyklerykalnych ale myślę że to raczej nie będzie się tu przejawiało)

* jestem człowiekiem, który w znacznym stopniu utożsamiam się z tym co w języku potocznym określa się mianem wartości katolickich czy też chrześcijańskich (niekoniecznie chodzi o wszystkie z nich ale o większość z nich)

* mimo mojego antyklerykalizmu przekaz jaki tutaj zawrę będzie zawierał swoistą obronę religijności oraz obronę tzw duchowości.

I teraz idąc po kolei.

Racjonalizm i nauka
Z mojego punktu widzenia nauka ma dwie bardzo korzystne cechy:
* jest "tworem żywym" - cały czas się rozwija
* jest zwykle bardzo użyteczna w życiu człowieka - już niekoniecznie w życiu zwierząt; wszakże nasza cywilizacja operując między innymi narzędziami typu nauka/racjonalizm doprowadziła między innymi do wyginięcia niektórych gatunków zwierząt i/lub roślin; współczesne "obozy koncetracyjne dla zwierząt"; a z drugiej strony Hiroszima, Nagasaki; masowe ludobójstwa znane z historii i tak dalej i tak dalej.

I dalej: z dość dobrym przybliżeniem można przyjąć swoiste uproszczenie: racjonalnym jest tylko to co nauka jest w stanie potwierdzić.
Osobiście jako postmodernista nie podzielam takiego poglądu ale to jakby inny wątek.


W związku z tym że nauka się rozwija to również rozwija się obszar świadomości ludzi na temat zakresu tego co ludzie są w stanie zbadać metodami opartymi o metody naukowe (w szczególności empiryczne) czy też "wydedukować" przez racjonalne myślenie.
Można zobrazować to prostym przykładem dźwięków o częstotliwościach poza zakresem słyszalności człowieka, takich jak przykład ultradźwięki. Zanim rozwój akustyki w XIX wieku pozwolił wykazać istnienie takich fal, ludzie nie mieli świadomości, że istnieją dźwięki niewykrywalne przez ludzki słuch. Innymi słowy: zanim nauka wykazała istnienie dźwięków wykraczających poza zakres ludzkiego słuchu, dźwięki te nie były elementem ludzkiego obrazu rzeczywistości.

Podobnie można by dywagować na temat fal elektromagnetycznych i tak dalej i tak dalej.

Tym samym zmierzam do tego, że może to iż nauka nie jest w stanie "w danym momencie" dowieść istnienia czegoś (tu powiem skrajnie: np życia pozagrobowego) to nie oznacza, że "to coś" nie istnieje.

Oczywiście można tu odnieść się do zasady ciężaru dowodowego (osoba wysuwająca twierdzenie, hipotezę lub oskarżenie ma obowiązek przedstawić argumenty i dowody na jego poparcie). No ale z drugiej strony czy zasada to nie jest po prostu swoisty przejaw słabości metod naukowych w zakresie odkrywania tajemnic rzeczywistość?

Można przytoczyć tu jeszcze takie konteksty jak:
"mędrca szkiełko i oko"
• duchowość
• nieskończoność/skończoność czasu czy też wymiarów fizycznych Wszechświata

Z drugiej strony mają miejsce następujące relacje o charakterze "nie oczywistej oczywistości":
• większość ludzi odczuwa potrzebę szukania odpowiedzi na egzystencjalne pytania, a w szczególności na pytania "czy istnieje Bóg?"; "czy istnieje życie pozagrobowe?"
• ludzie bodajże jako jedyny ze znanych gatunków istot żywych mają nader szeroką świadomość perspektywy swojej śmierci, skończoności życia fizycznego i tak dalej i tak dalej.

W kontekście tego co napisałem powyżej łatwo sobie potrafię wyobrazić następującą wizję Wszechświata:

załóżmy że istnieje Bóg / Stwórca (po dziś dzień nauka/racjonalizm nie znalazły dowodów na to że tak nie jest)

• pozostając przy tym założeniu łatwo potrafię wyobrazić sobie również, iż ten Stwórca jako byt wyższy od człowieka kieruje się logiką nie zrozumiałą dla bytu niższego czyli człowieka (kwestia pokornego uznania tego przez człowieka)

• idąc dalej tym rozumowaniem - kolejna kwestia: nauka/racjonalizm nie znalazły dowodów na to, że na przykład ten Stwórca nie zadał "swoim poddanym" (niższym bytom czyli ludziom) "pracę domową":
"zatruwajcie się wy pytaniem co jest "po drugiej stronie rzeki" i co oznacza nieskończoność czasu etc etc?"


I dalsze uwagi z mojej strony w tym zakresie.

Wiemy z historii, że wiele ruchów religijnych odnosiła w sensie "popularnościowym" (ilości wyznawców) czy choćby osiągnięć materialnych duże/bardzo duże sukcesy. Nie trzeba chyba do tego nikogo przekonywać.
Oczywiście historii instytucji religijnych towarzyszyły również skrajne wypaczenia: w szczególności mordowanie innych ludzi czy na przykład rytualne mordowanie zwierząt w imię "idei" określonych religii. To chyba też jest oczywiste - niestety ☹.


.


CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE


.


(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Lolek_Salambek (2673 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU

.


I teraz wracając do tychże sukcesów "popularnościowych". Można zadać sobie pytanie: z czego wynikają te sukcesy?

Odpowiedzi moim zdaniem mogą być różne.

W moim przekonaniu głównym czynnikiem jest tu "zaszyty w ludzkiej psychice" egzystencjalny strach przed śmiercią (kontekst tego co nie poznane i wyjątkowo niepewne; czy jest życie po życiu i tak dalej i tak dalej).

I tu moim zdaniem kłania się psychologia.

Uważam że psychika u nas ludzi "zbudowana jest" w ten sposób, że większość ludzi dręczą takie pytania.

Łatwo zobrazować to choćby pewnym przejawem na tym Forum: ilość wątków "dedykowanych" takim pytaniom egzystencjalnym oraz wpisów mówiących o tej tematyce lub choćby ocierających się o nie.

Z drugiej strony myślę też, że z wizjami życia po śmierci jest trochę tak jak z grą w totolotka (oczywiście to tylko pewna analogia).
Podmioty obsługujące gry losowe typu totolotek bardzo dobrze funkcjonują w aspekcie finansowym. Oznacza to w szczególności, że mają szeroki "rynek odbiorców".

Czyli w ludziach jest coś takiego, że:

• mimo że racjonalizm mówi im, że prawdopodobieństwo wygrania jakiejś bardzo grubej kwoty w totolotku jest nieprawdopodobnie małe - mniej więcej takie jak to, że człowiek rodzi się geniuszem na miarę Nagrody Nobla

• mimo tego ludzie grają w totolotka ("podatek od głupoty") - cieszy się on całkiem dobrym wzięciem

• który z nas nie grał w gry losowe i nie stracił NATO określonych sum pieniężnych ("kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem") ?

Tak więc moim zdaniem ma to w dość znacznym stopniu wymiar psychologiczny.

I dalej a'propos psychologii.
Jak pokazuje historia, teistyczna wiara nie stoi w sprzeczności z tym, by być dobrym:
• psychologiem - na przykład: William James, Kenneth Pargament, Robert A. Emmons.
• terapeutą / psychoterapeutą - na przykład: Viktor Frankl, Conrad Baars, Aaron Kheriaty.
• naukowcem - na przykład: Isaac Newton, Gregor Mendel, Michael Faraday.
• laureatem Nagrody Nobla - na przykład: Lech Wałęsa, John Eccles, Charles Hard Townes, William Daniel Phillips, John B. Gurdon, Joseph E. Murray.

Kolejna kwestia.
Jeśli ktoś uważa się za twardego ateistę i uważa że wszelkie wyznania teistyczne są nieracjonalne - no to cóż? Prosta rada - a właściwie pytanie.

Po co ateista interesuje się życiem teistów?

Jeśli teiści są szczęśliwi ze swoim teizmem no to jest to ich wybór, ich wolność i ich życie.

Uszanujmy te ich wybory


Oczywiście widzę tu również takie uwarunkowania jak koncepcje świeckości Państwa; równego traktowania wszystkich religii przez Państwo; jak największego rozdzielenia Państwa od wszelkich kościołów; świeckość w szkołach; nauka religii w kościele a nie w szkole i tak dalej i tak dalej. Jestem jak najbardziej za takim podejściem do szeroko rozumianych relacji Państwo-kościoły.

Idąc dalej: zasada złotego środka. Teraz przejawi się moje agnostyczne podejście.
Staram się zawsze wyznawać zasadę złotego środka; między innymi dlatego, iż uważam że skrajne rozwiązania są zwykle (mówiąc delikatnie) niekorzystne.

Jaki to ma związek z aspektami religijnymi?

Uważam że skrajne - "twarde podejście" ateistyczne czy też "twarde podejście" teistyczne jest dalece odległe od zasady złotego środka. W mojej percepcji ma to również wymiar racjonalności / braku racjonalności.

Dlatego najbardziej przekonuje mnie agnostycyzm - a w szczególności kontekst:

• zasady złotego środka (jak pisałem wyżej)

• chrześcijańskiej cnoty pokory: "nie szukaj odpowiedzi o Boga bo jeżeli On istnieje to być może On nie chce żeby ludzie mieli dostęp do prawdy na jego temat - daj sobie z tym spokój - przyjmij to z pokorą i stoicyzmem".

Sprawa następna - duchowość oraz empatia wobec innych istot.
Spośród istot żywych jedynie ludzie obdarzeni są tymi "domenami".
Może zatem jest jakiś Stwórca, który nas ludzi z jakiś jedynie Jemu znanych powodów wyróżnił w ten sposób?

I na koniec jeszcze jeden drobny aspekt - kwestia personifikacji Boga.
Ciekawą koncepcją w tym zakresie jest moim zdaniem panteizm. Ale z mojego punktu widzenia jest to jak gdyby inna tematyka.



Zapraszam do wyrażania opinii oraz refleksji w tym obszarze.






.



S pozdravem




Zwierzęta podobnie jak ludzie mają BARDZO SILNY INSTYNKT ŻYCIA oraz ODCZUWAJĄ CIERPIENIA. Im więcej myślę o tym jak powstał Wszechświat tym bardziej utwierdzam się w swoim AGNOSTYCYŹMIE !

Wróć do listy wątków działu Religie 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365