Racjonalista - Strona głównaDo treści
Tajemnice Sodomy i Gomory

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
20-06-2026 06:33Mendrek (49 punktów)Tajemnice Sodomy i Gomory
Sodoma i Gomora – temat stary jak świat, a jednak wciąż żywy, bo każdy lubi sobie od czasu do czasu zajrzeć do kroniki katastrof moralnych i geologicznych jednocześnie.
Biblia lokuje te słynne miasta gdzieś na żyznej równinie Jordanu, czyli – mówiąc po ludzku – tam, gdzie zawsze było dobrze, aż do momentu, gdy przestało być dobrze. Lot, człowiek praktyczny, rozgląda się, widzi zielono, widzi wodę, widzi Egipt w wersji eksportowej i dochodzi do wniosku, że tu się da żyć. Ale jak wiadomo, w Biblii takie decyzje rzadko kończą się emeryturą w spokoju.

Same miasta zaś otrzymują w literaturze opinię nie najlepszą: „źli i wielcy grzesznicy przed Panem”. Co to dokładnie znaczy – tu zaczyna się filologia, teologia i niekończące się seminarium interpretacyjne.
Na scenę wchodzi słowo yada – „poznać”. Hebrajski sprytny jak księgowy: raz znaczy „wiedzieć”, raz „doświadczać”, a czasem – w zależności od nastroju tekstu – „żyć bardzo blisko seksualnie”. I na tym fundamencie buduje się całe wieże interpretacyjne: od moralnej degrengolady po katalog praktyk seksualnych, przy czym każdy komentator wybiera sobie wariant najbardziej pasujący do własnej tezy.

W tle mamy epizod z Lotem, który – mówiąc delikatnie – prowadzi negocjacje o wysoką stawkę moralną. Proponuje tłumowi swoje córki. Gest to tyleż desperacki, co logicznie kłopotliwy, bo jeśli rzeczywiście chodziło o konkretną, homoseksualną orientację żądań tłumu, to oferta mogła nie trafić w preferencje rynku. Ale Biblia nie jest podręcznikiem negocjacji kryzysowych, tylko czymś znacznie bardziej ambiwalentnym.
Następnie przychodzi finał – klasyka gatunku: siarka i ogień z nieba. Brzmi efektownie, niemal jak raport z katastrofy kosmicznej albo przynajmniej bardzo źle opisanego zjawiska meteorologicznego. Problem w tym, że geologia regionu nie współpracuje z wizją hollywoodzką. Wulkanów brak, więc trudno wcisnąć tu klasyczną erupcję, która miałaby grzecznie spadać płonącymi kawałkami na wybrane miasto.
Zostaje chemia i fizyka, które – jak to zwykle bywa – są mniej romantyczne niż tekst biblijny. Siarka, gazy, procesy geotermalne, trochę tego, trochę tamtego. Ale „ogień z nieba” wymaga jednak paliwa i scenariusza, którego natura nie zawsze chce dostarczyć w wersji zgodnej z narracją.

Archeologia zaś od XIX wieku biega po dolinie Jordanu z łopatką i nadzieją, że coś się wreszcie znajdzie. Na razie – poza hipotezami – raczej cisza. Miasta, jeśli były, nie zostawiły wizytówek w stylu „tu byliśmy, spłonęliśmy, pozdrawiamy”.
I wreszcie kwestia siarki: jest, owszem, lokalna, naturalna, trochę rozproszona, trochę geochemiczna, jak to w przyrodzie bywa. Ale rozróżnienie między „siarką z nieba” a „siarką z ziemi” to już zadanie dla ludzi o wyjątkowo mocnych nerwach interpretacyjnych i jeszcze mocniejszej wyobraźni.
Tak więc pozostaje nam klasyczny przypadek: tekst święty, interpretacje świeckie, geologia sceptyczna, a historia – jak zwykle – nie do końca zainteresowana, żeby się w pełni wytłumaczyć.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.



Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365