Trójca Święta (łac. Sancta Trinitas, gr. Ἁγία Τριάς - Hágia Triás) to jeden z podstawowych dogmatów chrześcijaństwa. Głosi on, że Bóg jest Bogiem Trójjedynym: istnieje jako trzy Osoby - po grecku hipostazy - pozostając jednocześnie jednym Bogiem i jednym Bytem. Wszystkie trzy Osoby mają posiadać tę samą, jedną naturę (istotę), a nie jedynie natury podobne. Od III wieku doktryna ta zaczęła być formułowana w sposób następujący: istnieje jeden Bóg w trzech Osobach i jednej substancji - Ojciec, Syn i Duch Święty. Według tej koncepcji Jahwe, Duch Święty i Jezus są jednocześnie bytami oraz osobami.
Byt - w najogólniejszym znaczeniu - to wszystko, co istnieje lub posiada istnienie. Osoba natomiast to indywidualny byt posiadający rozum, wolną wolę, samoświadomość i zdolność działania jako podmiot. Można więc próbować zapisać ideę Trójcy w formie uproszczonego równania: Trójca Święta = Jahwe + Duch Święty + Jezus Jeżeli jednak potraktujemy nazwę „Trójca” dosłownie jako określenie związku trzech elementów, a jednocześnie przyjmiemy, zgodnie z nauką Kościoła, że każda z tych Osób jest w pełni Bogiem, otrzymujemy: Bóg = Bóg + Bóg + Bóg albo inaczej: jedna natura boska = trzy boskie natury
I tutaj zaczyna się problem - przynajmniej z punktu widzenia zwykłej logiki i matematyki. Matematyka bowiem nie jest zbyt tolerancyjna wobec sytuacji, w których jeden element po dodaniu dwóch kolejnych elementów nadal pozostaje dokładnie tym samym jednym elementem. Nawet kalkulator mógłby w tym momencie poprosić o chwilę ciszy i zastanowienie.
Oczywiście teologia odpowiada, że nie jest to działanie matematyczne, lecz tajemnica wiary, której nie należy rozumieć w kategoriach zwykłego dodawania. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy używa się pojęć takich jak „osoba”, „byt”, „natura” czy „istota”, które pochodzą przecież z filozofii i logiki, a następnie oczekuje się, że ich znaczenie zostanie całkowicie zmienione.
Dla mnie Bóg - jako istota najdoskonalsza-— powinien być nie tylko zdolny do logicznego myślenia, ale również zdolny do stworzenia człowieka obdarzonego rozumem, który potrafi badać świat za pomocą nauk ścisłych. Dlatego trudno mi zaakceptować, że w kwestiach dotyczących samej natury Boga logika miałaby nagle przestać obowiązywać, a miejsce rozumowania miałby zająć wyłącznie symbol i metafora.
Być może więc największym wyzwaniem nie jest samo istnienie Boga, lecz próba opisania nieskończonego bytu za pomocą ludzkiego języka - narzędzia stworzonego przecież głównie do opisywania stołu, drzewa, pogody albo wysokości podatku, a nie absolutu.
I tutaj pojawia się pewien paradoks: niektórzy próbują zamknąć Boga w precyzyjnych definicjach, a potem ze zdziwieniem odkrywają, że definicja okazuje się zbyt ciasna, niepełna albo prowadzi do logicznych zagadek, przy których nawet filozof mógłby poprosić o przerwę na kawę.
Co ciekawe, sam Najwyższy - według świętych pism - nie pozostawił wyraźnej informacji o żadnej Trójcy Świętej. Nie podał wzoru, schematu ani nawet krótkiej instrukcji obsługi w rodzaju: „Bóg - wersja trzyosobowa, jedna natura, proszę nie dodawać”. Dla niektórych może to być właśnie świadectwem Jego nieskończonej mądrości - być może uznał, że człowiek i tak będzie miał wystarczająco dużo pracy, próbując zrozumieć świat, siebie i własne zmartwienia. Można więc powiedzieć, że największą tajemnicą nie jest tylko to, kim jest Bóg, ale również to, jak wiele ludzkich konstrukcji powstało wokół próby opisania Tego, który - jeśli istnieje - z definicji przekracza wszelkie ludzkie pojęcia. |