Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odpowiadanie na wypowiedź
Ponieważ prawdopodobnie jesteś nowym uczestnikiem Forum, zapoznaj się z niniejszą informacją.
Jako autor wypowiedzi na Forum powinieneś(aś) dopilnować, aby jej treść spełniała przynajmniej poniższe kryteria:
  • zawierać informacje wystarczające do podjęcia dyskusji lub wyciągnięcia wniosków
  • zawierać informacje prawdziwe lub hipotezy
  • być sformułowana jasno i poprawnie gramatycznie w języku polskim, najlepiej z zachowaniem reguł ortografii
  • nie zawierać sformułowań niekulturalnych, obraźliwych lub łamiących prawo.
Każdy uczestnik Forum, w momencie pierwszego aktywnego udziału, wyraża tym samym akceptację i zgodę na przestrzeganie regulaminu Forum, zarówno wobec siebie jak i innych uczestników.

Wypowiedzi łamiące regulamin w dowolnym punkcie, mogą zostać przeniesione na Oślą Ławkę, dział Bazgrołów lub usunięte. Decyzję o tym podejmują moderatorzy, również na wniosek innych uczestników.

W celu zapewnienia uczestnikom warunków do rzeczowych dyskusji, uczestnikom uporczywie łamiącym regulamin dostęp może zostać zablokowany.
Temat :
Autor (wymagane):
Zachęcamy do skorzystania z pełnych możliwości Forum.
Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
 
 ?
(Odpowiedź pojawi się od razu)     
Kliknij aby wstawić:
Adresy www i e-mail można wpisywać jako pełne adresy URL - zamienią się na linki automatycznie

Odpowiadasz na:
thoters (525 punktów)Odp: Pax Polonica?
>>W wojsko to niech inwestują ci, co chcą być używani do proxy wojen.
>.
>To w co jak nie w wojsko powinna inwestować Polska żeby się liczyć w regionie, choćby właśnie w ramach potężnej Euroazji?
>.
Czy rozumiesz, ze nami rządzi: obca, cwana i wroga nam agentura.
Czy sąsiedzi będą się z nami liczyć wiedząc, że to w naszym imieniu działa ta wroga im też agentura ??
Trzeba poznać historię dyplomacji "niepodległej" II RP. W "niepodległym" MSZ ulokowała się brytyjska agentura.

Widząc słabość Francji, Józef Piłsudski i Józef Beck uznali, że Polska musi zadbać o siebie sama. W styczniu 1934 roku podpisano polsko-niemiecką deklarację o niestosowaniu przemocy. Od tego momentu polska dyplomacja zaczęła prowadzić tzw. politykę równowagi (równego dystansu) między Żydami z Moskwy a Berlinem.
Francja poczuła się głęboko dotknięta tym paktem. Paryż liczył na to, że polska armia będzie stałym "straszakiem" na tyłach Niemiec, tymczasem Polska podpisała z Hitlerem układ o nieagresji.
Gdy w latach 1934-1938 Francuzi próbowali montować antyniemieckie koalicje (m.in. tzw. Pakt Wschodni) lub naciskać na Hitlera w sprawach remilitaryzacji Nadrenii, polska dyplomacja konsekwentnie odmawiała udziału w akcjach wymierzonych w Berlin.
Francuzi oczekiwali, że skoro gwarantują Polsce pomoc, to Polska bezwarunkowo poprze Paryż w każdym sporze dyplomatycznym z Niemcami - również w obronie nienaruszalności granic na Zachodzie.
Minister Beck stał na stanowisku, że dopóki Niemcy przestrzegają deklaracji z 1934 roku, Polska nie będzie mieszać się w konflikty niemiecko-francuskie. Gdy Francja szukała potępienia dla działań Hitlera na forum Ligi Narodów, polska dyplomacja zachowywała pasywność lub wręcz torpedowała francuskie wnioski, co ułatwiało Niemcom rozbijanie wersalskiego porządku.
Niemcy ostatecznie sami "zamknęli" temat Alzacji i Lotaryngii na krótko przed wojną. 6 grudnia 1938 roku francuski minister Georges Bonnet i niemiecki szef dyplomacji Joachim von Ribbentrop podpisali deklarację francusko-niemiecką. Hitler oficjalnie zrzekł się w niej roszczeń do Alzacji i Lotaryngii, uznając nienaruszalność granicy z Francją.
Zrobił to jednak tylko po to, aby zabezpieczyć swoje tyły, uśpić czujność Francji i... zyskać wolną rękę do uderzenia na Europę Środkowo-Wschodnią, w tym na Polskę. Zaledwie kilka miesięcy później, wiosną 1939 roku, ta sama polska dyplomacja musiała pośpiesznie odnawiać i zacieśniać relacje z Francuzami, gdy Hitler wysunął otwarte żądania wobec Gdańska i Pomorza.
Tajne rozmowy dyplomatyczne na przełomie 1938 i 1939 roku, prowadzone przez ministra Józefa Becka, ambasadora Józefa Lipskiego oraz niemieckiego ministra spraw zagranicznych Joachima von Ribbentropa i samego Adolfa Hitlera, stanowiły punkt zwrotny, który ostatecznie doprowadził do wybuchu II wojny światowej.


Przedwojenna polska polityka zagraniczna była pozbawiona logicznego rozumienia sytuacji i polegała na robieniu komuś na złość. Raz robiono Francuzom na złość potem Niemcom a skończyło się to na płaczu.
Polak nigdy nie pojmie, że politykę zagraniczną prowadzi się w celu robienia interesów.
Dziadkom wciąż się wydawało, że bogactwo jest związane z ilością zaoranych hektarów. Żeby mieć parę hektarów więcej napadli na Czechów.

W lipcu 1939 roku, jako nowo mianowany szef brytyjskiego Imperialnego Sztabu Generalnego, przybył z oficjalną wizytą do Polski, aby na własne oczy ocenić stan przygotowań Wojska Polskiego do zbliżającej się proxy wojny z Niemcami.
Był to potężnie zbudowany mężczyzna (miał blisko 2 metry wzrostu), niezwykle doświadczony oficer i poliglotka (mówił płynnie w kilku językach). W Londynie cieszył się ogromnym autorytetem. Do Warszawy przyjechał w dniach 17-21 lipca 1939 roku. Spotkał się z marszałkiem Edwardem Rydzem-Śmigłym, premierem Składkowskim oraz ministrem Józefem Beckiem, a także wizytował polskie jednostki wojskowe.
Zauważył drastyczny niedobór broni pancernej, nowoczesnego lotnictwa oraz nowoczesnych środków łączności. Był za to pod wrażeniem działań propagandowych i wstawionej Polakom nienawiści do Niemców. W swoim tajnym raporcie dla brytyjskiego rządu napisał wprost, że Polska jest odizolowana geograficznie. Ostrzegał, że w razie ataku Niemiec kraj zostanie szybko odcięty i zaatakowany ze wszystkich stron.
Ironside uważał, że polscy generałowie zbyt optymistycznie oceniają swoje szanse, licząc na to, że ich przestarzała twarda obrona oparta na piechocie i kawalerii zdoła zatrzymać nowoczesną, zmechanizowaną machinę wojenną Wehrmachtu.
Po powrocie do Londynu Ironside złożył raport, w którym lojalnie uprzedzał brytyjski gabinet, że Polska zostanie szybko pokonana, a "front wschodni" nie utrzyma się długo.


Francuscy generałowie kazali Polakom uciekać przed niemiecką armią. Brytyjczycy kazali ginąćnie ruszając się z miejsca.

Polskie dowództwo narzuciło jednostkom w pierwszych dniach wojny restrykcyjne milczenie radiowe. W realiach września 1939 roku okazała się jedną z największych katastrof polskiej łączności i dowodzenia. Dowódcy armii nie mieli kontaktu z Naczelnym Wodzem (Edwardem Śmigłym-Rydzem) oraz ze swoimi podwładnymi na froncie. Brytyjska koncepcja naszej wojny z Niemcami polegała na wystawieniu nas pod lufy niemieckie, gdy w tym czasie naczelne władze uciekały do Rumunii. Radio było zakazane, całe dowodzenie milionową armią spadło na oficerów łącznikowych na motocyklach lub w samochodach. Brak łączności spowodował, że wojsko utraciło spójność dowodzenia już w pierwszym tygodniu wojny.

Tak było prawie sto lat temu. Uważasz, że dzisiaj będzie lepiej ??
Różnica w technologii między najlepszymi a nami jest taka, że będziemy ginąć otumanieni jak nasi dziadkowie, których Brytyjczycy wystawili na odstrzał.



« Wróć do wątku

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365