>Amerykańska proxy wojna na Ukrainie nie ma nic wspólnego z imperializmem rosyjskim. >Ameryaknie wywalczyli po Brytyjczykach hegemonię i kontynuują ich Wielką Grę, The Great Game. >Użeranie się z sąsiadami, używanymi do proxy wojen przez Anglosasów, nie ma nic wspólnego z rosyjskim imperializmem. >Rosjanie może na chwilę odetchną od proxy wojen, jak się zacznie wojna z Chinami. >Na razie na Rosję napuszczono skundlone nacje, które mogą co najwyżej Putinowi nogawki pogryźć. . Rosjanie też realizują własną ekspansję. Nie jestem rusofobem tylko realistą. Które mocarstwo nie prowadzi ekspansji? Nie upraszczam obrazu sytuacji, dostrzegam złożoność tego problemu i nie jestem głuchy na argumenty drugiej strony. Wojny jakie ze sobą prowadzą ludzie nigdy nie mają jednej przyczyny. Traktując sprawę śmiertelnie poważnie to należy oczekiwać, że zarówno przywódcy zachodni jak i rosyjscy zdają sobie sprawę z tego co oznacza dalsza eskalacja. Na poziomie globalnym mamy do czynienia ze zderzeniem strukturalnym, ale to wciąż ludzie podejmują decyzje. Więc należy liczyć na to, że Anglosasi dogadają się z Rosjanami na odcinku Europa. Zbyt dużo Europa przeszła w swojej historii żeby ponownie wchodzić w to samo bagno. Na poziomie regionalnym Polska powinna otworzyć się na różne scenariusze, ale na pewno nie powinna iść na wojnę z Rosją. Niemcy też nie. To samo Francja. Z bronią jądrową nie ma żartów. Nie podzielam entuzjazmu ludzi zafascynowanych ewentualnym starciem NATO-Rosja. Europa byłaby znowu zaorana. Zamiast podnosić krzyk na wojnę powinien wybrzmieć w sercach i umysłach głos zwany dyplomacja. Za wszelką cenę. Tylko tak Europa uchroni się przed kolejną katastrofą. UE rozumiana jako konsensus Europy ma lewar na USA i Wielka Brytanię tak samo jak może mieć lewar na Rosję. Warto z tego skorzystać i warto udać się po wsparcie również do Turcji. Ale i Chiny powinny brać czynny udział w rozbrajaniu wojny w Ukrainie. Chiny przecież mają w planach połączyć się z Europą, tylko co z tej Europy zostanie jak wojna wyeskaluje do poziomu jądrowego i broń ta zniszczy europejskie miasta porty i infrastrukturę? Jestem realistą i nie wierzę w to, że Amerykanie poświęcą Boston za Poznań. Warto to przemyśleć zamiast nawoływać do wojny, warto jest ważyć argumenty zamiast pluć na swoich czy siebie bądź innych.
|