Efekt Czarnka czy wina Tuska? Nie tylko nie udało się prawicy zebrać podpisów w referendum o odwołanie Trzaskowskiego, ale wręcz się przy tym ośmieszyli. W PiSie pozostały już tylko bezwolne kukiełki, powtarzające jedynie to na co pozwala im Prezes. A on sam już jest tylko karykaturą dawnego Jarosława Kaczyńskiego. Nikt w jego partii nawet nie chce zauważać, że ta samo destrukcyjna rama narracyjna Prezesa ciągnie ich na dno. Nawiasem mówiąc, jeśli facet nie wie już, że istnieje druga co do liczby ludności wyspa hiszpańskiego archipelagu Baleary IBIZA, to tym bardziej nie mógł wiedzieć o Ceucie, do niedawna mało znanej u nas hiszpańskiej eksklawie w Afryce Północnej, którą jednak nas straszył. Jakby to co dzieje się w Afryce północnej było dla przeciętnego podatnika bardziej interesujące niż przekręty jego ludzi na europejskiej wyspie IBIZA. x.com/SzkK(*)us/2104522110311768082/video/1Wracając do meritum czyli do efektu Czarnka i winy Tuska. Ten powtarzany schemat komunikacyjny prawicy nie tylko nie działa, ale stale pogarsza ich sytuację. Nie szkoda mi PiSu. Szkoda Polski, bo nasz kraj nie zasługuje na to by ugrupowanie złożone albo z przestępców, albo z głupców kreowało się na główną partię opozycyjną. Strategia negatywna o skutkach zwrotnych w politologii przypomina autobumerang polityczny, który systematycznie wzmacnia przeciwnika lub osłabia atakującego. Tak właśnie działa dzisiaj PiS. I żadna z jego marionetek nie ma odwagi powiedzieć tego prosto w oczy prezesowi |