Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
10-01-2006 14:33motylJak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
Witam
Jesteśmy na Racjonaliście, racjonalnym portalu, który służy rozświetlaniu mroków niewiedzy światłem wiedzy.
Więc mam taki problem, dyskutowałem sobie z Panem Lewandowskim w wątku 'Religijne tytuły naukowe'. Cóż, być może jestem egoistą, gdyż mimo poczucia, że zadałem odpowiednie pytania by podważyć podejrzane tezy, brnąłem w nią dalej. Po prostu mnie to bawiło.
W pewnym momencie Pan Lewandowski napisał coś, co tak wiele powiedziało o jego znajomości pewnych nauk, że postanowiłem się tym z wami podzielić.
Otóż człowiek, który w swoich postach przytacza jakoby wiele tez różnych filozofów, naukowców w pewnym momencie pisze, że
są rzeczy, twierdzenia, które da się udowodnić (!) nie mając żadnych (a więc i ukrytych) założeń.
Niewątpliwie ktoś, kto by to potrafił byłby geniuszem na miarę istoty boskiej.
Jakikolwiek bowiem przeprowadzamy dowód potrzebujemy założeń, które mówią nam co mamy do dyspozycji i jakimi związkami, własnościami wolno nam się posługiwać.
Ale widać są takie 'nauki' gdzie nie potrzeba założeń, przynajmniej w mniemaniu Pana Lewandowskiego.
Jeśli kiedyś będziecie mieli przyjemność z nim dyskutować zwracajcie uwagę na szczegóły- szybko widać wtedy jak nierzetelnie prowadzi on dyskusje.
Jesli zaś chcecie o coś dopytać, albo macie inne zdanie na ten temat, zapraszam do pisania postów.

1 2 3 4 Dalej..
Marcin Klapczyński (3149 punktów)Odp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
>są rzeczy, twierdzenia, które da się udowodnić (!) nie
>mając żadnych (a więc i ukrytych) założeń.


Można, np. "A Ziemia jest płaska i basta!"

Pana Lewandowskiego trzeba troszkę z przymrużeniem oka traktować - on tu przychodzi tylko po to aby wetknąć kij w mrowisko, nie dla pożytecznej dyskusji.

Jan LewandowskiOdp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
>Witam
>Jesteśmy na Racjonaliście, racjonalnym portalu, który służy
>rozświetlaniu mroków niewiedzy światłem wiedzy.

Pierdu, pierdu.

>Więc mam taki problem, dyskutowałem sobie z Panem
>Lewandowskim w wątku 'Religijne tytuły naukowe'. Cóż, być
>może jestem egoistą, gdyż mimo poczucia, że zadałem
>odpowiednie pytania by podważyć podejrzane tezy, brnąłem w
>nią dalej. Po prostu mnie to bawiło.

"Poczucia" - dobrze ujęte.

>W pewnym momencie Pan Lewandowski napisał coś, co tak wiele
>powiedziało o jego znajomości pewnych nauk, że postanowiłem
>się tym z wami podzielić.
>Otóż człowiek, który w swoich postach przytacza jakoby
>wiele tez różnych filozofów, naukowców w pewnym momencie
>pisze, że
>są rzeczy, twierdzenia, które da się udowodnić (!) nie
>mając żadnych (a więc i ukrytych) założeń.


Nie, nic takiego w dyskusji z tobą nie napisałem. To jest jedynie kolejna twoja nadinterpratacja. Różnych miałem dyskutantów. Każdy z nich czasem coś nadinterpretował. To się zdarza wszystkim, w tym mnie. Ale z tobą jest problem o wiele większy: nadinterpretowywujesz wprost wszystko i nie rozumiesz nawet elementarnych członów składni zdań oponenta. Ten wątek jest naprawdę stratą wirtualnej przestrzeni.

>Niewątpliwie ktoś, kto by to potrafił byłby geniuszem na
>miarę istoty boskiej.
>Jakikolwiek bowiem przeprowadzamy dowód potrzebujemy
>założeń, które mówią nam co mamy do dyspozycji i jakimi
>związkami, własnościami wolno nam się posługiwać.
>Ale widać są takie 'nauki' gdzie nie potrzeba założeń,
>przynajmniej w mniemaniu Pana Lewandowskiego.
>Jeśli kiedyś będziecie mieli przyjemność z nim dyskutować
>zwracajcie uwagę na szczegóły- szybko widać wtedy jak
>nierzetelnie prowadzi on dyskusje.
>Jesli zaś chcecie o coś dopytać, albo macie inne zdanie na
>ten temat, zapraszam do pisania postów.

Jak widzę musiałeś wybiec na ulicę i skrzyknąć chłopaków, bo nie wiesz co począć. Dam ci radę: zacznij naprawdę czytać co piszą inni, bez czytania tego przez pryzmat swych wizji, i przede wszystkim włącz myślenie.

Zaglądajacy czasemOdp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi Jan Lewandowski

>>pisze, że
>>są rzeczy, twierdzenia, które da się udowodnić (!) nie
>>mając żadnych (a więc i ukrytych) założeń.

>Nie, nic takiego w dyskusji z tobą nie napisałem. To jest jedynie kolejna twoja nadinterpratacja. Różnych miałem dyskutantów. Każdy z nich czasem coś nadinterpretował. To się zdarza wszystkim, w tym mnie. Ale z tobą jest problem o wiele większy: nadinterpretowywujesz wprost wszystko i nie rozumiesz nawet elementarnych członów składni zdań oponenta. Ten wątek jest naprawdę stratą wirtualnej przestrzeni.
Sprawdziłem, który z Panów kłamie zaglądając do tematu o tytułach naukowych. Oto co znalazłem:
>>>>>-czy mógłby Pan wypisać założenia nauki według Lakatosa, które doprowadziły go do tak wspaniałych wniosków,
>>>>Lakatos nie przedstawia żadnych "założeń". Kolejne pudło.
>>>lol Nie ma założeń a jest dowód! Niesłychane!
>>Logiczne.
>hahahahahaha, to sprawa na osobny wątek. Twierdzi Pan, że można coś udowodnić bez żadnych założeń.
Jan Lewandowski: Nic takiego nie twierdzę. Kolejna nadinterpretacja.
Rację miał motyl, a co do Jana Lewandowskiego, to wydaje się, że nie ma on dość siły charakteru by się przyznać do błędu, ani godności by się z niego wycofać.
Pisząc zaś nieprawdę, mimo że można to sprawdzić można mu przypisać tytuł kłamcy.

MatakBoskaLewandoskaOdp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi Zaglądajacy czasem
Jan Lewndowski to błazen nad błazny, swą kazuistykę opanował do perfekcji nemalże. Już nie raz skompromitował się na łamach Racjonalisty, co ciekawe zawsze myśląc że to on wygrał spór. Ciekawe jak tym razem będzie się wykręcał ze swoich kłamstw.

zima (560 punktów)Odp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
Tak sobie pomyślałem, że to Forum w pewnym sensie powinno uczyć sztuki dyskusji. Pomagać znaleźć w niej błędy logiczne, nieścisłości. Wywołany został przykład dyskutowania z Janem Lewandowskim dlaczego by nie zrobić tego na tym przykładzie.
Po pierwsze mamy post Pana Lewandowskiego, w którym kilka stwierdzeń nas zaniepokoiło:
a poza tym eksperyment niczego nie dowodzi (...). Pokazał to genialnie Lakatos, który w swej pracy "Pisma z filozofii nauk empirycznych" (s. 18n) udowodnił jak w zgodzie ze wszystkimi normami nauk szczegółowych możnaby obronić najbardziej fundamentalne prawa fizyki w sytuacji, gdyby wszystkie planety zaczęły się zachowywać wbrew owym prawom fizyki. Poza tym żaden eksperyment nie jest też w stanie nic tak naprawdę dowieść, ponieważ bez wprowadzenia zdań pomocniczych również ad hoc ma zerową wartość poznawczą, jeśli się nie potwierdzi również owych zdań pomocniczych (a to jest niewykonalne, ponieważ wpadlibyśmy w pułapkę regresu ad infinitum). To z kolei ujawnił Neurath. Eksperyment nie jest zatem również żadnym ostatecznym kryterium nauki.
Pan Lewandowski wzbudza niepokój egzystencjalny pisząc, że eksperyment niczego nie dowodzi. Jednocześnie nastepne zdanie pokazuje, że wyraża się niezbyt ściśle, bo występuje w nim słówko 'możnaby'. Pewnie możnaby w określonych warunkach. Ale czy zawsze? Spróbujmy spytać o to Pana Lewandowskiego.
Poza tym sam sobie przeczy pisząc, że bez zdań pomocniczych nic nie znaczy, a wcześniej pisał, że w ogóle nic nie znaczy. Znów mamy watpliwości jak jest naprawdę. Poza tym czym są owe zdania pomocnicze? Czy są potrzebne przy każdym eksperymencie?
Wrażenia chaosu dopełnia zdanie o tym, że Pan Lewandowski dzieli nauki na empiryczne i nieempiryczne. Skoro dzieli to i uznaje? A przynajmniej potrafi rozróżnić.
Spróbujmy się zatem dopytać, o co mu dokładnie chodzi. Zdanie, że eksperyment jest nie znaczący podważa przecież całą naukę! Czyżby Pan Lewandowski wiedział coś, co obróci naszą całą cywilizacje w perzynę? A może skoro nauka rozwija się ułatwiając życie, Pan Lewandowski stara się nas oszukać, albo się pomylił po prostu?
Tak czy inaczej wartoby się czegoś więcej dowiedzieć.

Zadane zostało Panu Lewandowskiemu kilka pytań, zobaczymy jak sobie z nimi poradził. Aby było przejrzyście kwestia odpowiedzi będzie w oddzielnych postach.
~~?

zima (560 punktów)Odp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi zima
W tej linii dyskusji, którą się zajmiemy, z Panem Lewandowskim dyskutował motyl.
Pan motyl zarzucił Panu Lewandowskiemu, że zdania pomocnicze, o których pisze Pan Lewandowski, a bez których eksperyment nie może się obejść jesli ma być coś warty, to w istocie aksjomaty.
...Nauka ma swoje aksjomaty (twierdzenia pomocnicze, jak to Pan ładnie nazwał), których się nie udowadnia. ... (motyl)
W tym konkretnym poście zajmiemy się dalszym losem owego zarzutu.
Postawione zostało pytanie:
Czym są owe zdania pomocnicze jeśli nie aksjomatami? (proszę wymienić jeden) (motyl) /*chyba miał jakies wątpliwości*/
Wcale nie muszą być aksjomatami, non sequitur. Dlatego polemizujesz nie z tym co napisałem w tym momencie. (Jan Lewandowski) /* Pan Lewandowski uważa, że motyl niepotrzebnie się przyczepił. Ale z drugiej strony drugim zdaniu piszę, że jest to niezwiązane z tematem, co już jest troche dziwne. Przecież Pan Jan wprowadził pojęcie zdań pomocniczych nie wyjasniając czym one są */
A jednak nie wymieniłeś ani jednego. Zatem Twoje słowa to ucieczka, od pokazania czym w istocie są owe twierdzenia pomocnicze. /* motyl kontynuje w agresywnym tonie. Widać jest przekonany o słuszności swojej tezy */
Chrzanisz. Nie wymieniłem ani jednego, bo wcale nie pisałem o tym, ani nie miałem zamiaru. Zatem nie jest to "żadna ucieczka", tylko nie dam się wciągnąć w dyskurs nie na temat. /* Postępowanie Pana Lewandowskiego jest dziwne, być może nie chce wchodzić w szczegóły. Ale przeciez nie ma jeszcze żadnej dyskusji- wystarczyłoby sprecyzować pojęcia. Druga strona może uznać takie postępowanie za słabość*/
Ale jeśli by się okazało, że to jednak aksjomaty, to wyjdzie na to, że napisał Pan oczywistość, a próbował wmówić czytelnikowi, że tak nie jest. Zatem byłoby to postepowanie niemoralne. Czyżby ten atak był bezpodstawny? Proszę to udowodnić wymieniając jedno twierdzenie pomocnicze. Co Panu szkodzi? /* Właściwie te zdania zmuszają do odpowiedzi. Taki rodzaj szantażu, poprzedzony jednak dopytywaniem się w lżejszy sposób */
"A jeśli" - cóż za "argumentacja". /* Pan Lewandowski ironizuje */ i dalej...
Proszę bardzo: najlepszy dowód na to, że założenie pomocnicze nie musi być asjomatem jest choćby hipoteza ad hoc Newtona tłumacząca z powodu braku zadowalającego wyjaśnienia czemu światło odbija się od lustra: dlatego, że ma pewną "dyspozycję" (power) (za I. Newton, "Optics", Book 2, part. 3, proposition 8, Nowy Jork 1952, s. 256). Jest to czysta spekulacja (czego Newton nie ukrywał), wręcz masło maślane, nie mające nic wspólnego z żadnym intuicyjnym aksjomatem. A zatem dokonywałeś zwykłych błędnych nadinterpretacji dokonując utożsamienia tego w moich wypowiedziach.
/* Zadziwiające na koniec Pan Lewandowski wypowiada się nie na temat. Co ma to stwierdzenie do eksperymentu nikt tego chyba nie zgadnie. Można podejrzewać, że eksperyment udowodnił, że światło się odbija od lustra- a więc ma taka własność, 'dyspozycje'- co to ma jednak do wątku dyskusji, chyba tylko bogowie wiedzą... */
Ogólne wrażenie jest takie, że Pan Lewandowski tak naprawdę nie zna dobrze twierdzeń, które przytacza. Tak więc może je przytaczać w nieodpowiednich sytuacjach, albo przekręcone.
Skąd taka surowa opinia?
Jeśli przytacza się w swojej argumentacji jakieś dowody, twierdzenia, to trzeba się umieć obronić, jeśli zostaną zaatakowane. W tym wypadku wystarczyło wyjaśnić czym są owe zdania pomocnicze, inaczej pozostaje domniemanie, że przeciwnik miał rację- są aksjomatami. A jeśli uznać, że są, to Pan Lewandowski okazałby się manipulatorem.
Nie było dalszego ciągu dyskusji w tej sprawie. Widocznie motyl uznał, że nieudzielenie mu informacji zamyka temat, i że niekompetencja drugiej strony nie pozwala rozwijac tego dalej.
Celam dyskusji tego rodzaju nie jest bowiem przekonanie kogoś, a tylko przedstawienie przekonujących argumentów.
~~?

zima (560 punktów)Odp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi zima
W tym poście zajmiemy się druga postawioną kwestią.
Czy w naukach ścisłych nie jest określona dokładnie metoda naukowa, czego nie można powiedzieć o naukach humanistycznych (czyżby sam Pan wcześniej nie rozróżnił tych nauk, zwracając uwagę na niejakie pokrewieństwo nauk humanistycznych do teologii)? (motyl) /* prawdopodobnie chodziło o to, że nauki ścisłe mają metode naukową- a więc są ścisłe; jednak kwestia, albo jej postawienie jest zamotane, być może wyklaruje się później */
Nie, a poza tym wcale nie wskazywałem na takie różnice. Polemika znów nie ze mną. (Jan Lewandowski) /* być może Pan Lewandowski ma rację, jak na to odpowie motyl? */
Ciekawe: Osobiście jestem za tym, aby nie uznawać teologii za taką naukę jak np. fizyka i o tytułach naukowych z tej dziedziny mówić właśnie z tym zastrzeżeniem...
Nawet pewne elementy tradycyjnie naukowych dziedzin takich jak fizyka...
Następny problem to taki, że z tych samych powodów dla których teologii nie można uznać za naukę, za naukę nie można by uznać innych równie nieempirycznych dziedzin nauk humanistycznych z których nadaje się tytuły naukowe, jak np. filozofię (wiele zagadnień filozoficznych ma równie nieuchwytny status poznawczy co przedmiot teologii), psychologię (a wedle niektórych nawet socjologię)...
To o empiryczności jednych nauk a innych nie, zaciekawia. Kto to napisał?
/* motyl zacytował zdania z postów Pana Lewandowskiego, pokazując, że na jakieś różnice Pan Lewandowski wskazywał. W każdym bądź razie motyl przesadził pisząc o metodzie naukowej, ale z drugiej strony coś jest na rzeczy, bo jakie są inne podstawowe różnice? Dochodzi jeszcze kwestia posługiwania się słowem empiryczny (czyli w zasadzie polegający na eksperymencie). */
Tu nie ma żadnego wskazania na jakieś "różnice". Mowa o tym, że coś jest inne to jeszcze nie wskazanie na jakieś "różnice". Znów wpychasz nie moją treść w moje wypowiedzi. /* Pan Lewandowski sam z siebie podważa swoją wiarygodność- coś jest różne nie jest wskazaniem różnic, ale stwierdzeniem, że one są! A skoro są to można je wskazać */ Pan Lewandowski pisze dalej-
No i co z tego. Empiryzm jest dla mnie utopią, bo podpierający go indukcjonizm jest już od dawna obalony (nawet tacy "indukcjoniści" jak Feigl nie uznają go już w klasycznej postaci). Dla mnie różnicy tu tak naprawdę nie ma.
/* Dla niego bowiem różnic nie ma. A dlaczego? Bo idukcjonizmu nie uznaje się w klasycznej formie- co świadczy, że uznaje się w nieklasycznej. Miał być obalony a jest zmieniony. Kolejna nieścisłość, którą można wyłapać.
Doprawdy, ale najbardziej zaciekawia to, że Pan Lewandowski nie widzi różnic między naukami. Aż korci by spytać, czy biologia i język polski to to samo. Być może w pewnym sensie tak, ale we wszystkich innych sensach? */
A jednak posługiwał się Pan tymi pojęciami, co pokazałem wyżej, w swojej argumentacji- czy to nie sprzeczność? Jak to o Panu świadczy? /* A więc Pan Lewandowski widzi jednak jakieś różnice i podobieństwa- z tego uczyniono zarzut. Pisze się jedno, a w argumentacji, ferworze dyskusji postępuje się przeciwnie. Jak to się nazywa? */
Nie ma tu żadnej sprzeczności, posługiwanie się nie swoimi pojęciami nie musi oznaczać ich uznania. Myślisz płasko jak naleśnik. /* Pan Lewandowski nie widzi sprzeczności */
Dyskusja zaczęła się od kompilacji pogladów napisanych przez Pana Lewandowskiego. Pan Lewandowski, stwierdził, że jest to zła kompilacja. Jednak nie to okazało sie tak ważne- gdyż w trakcie sporu zostały wyłapane pewne sprzeczności lub nieścisłości, które mówią wiele o Panu Lewandowskim.
I znów celem nie jest przekonanie strony przeciwnej, a postawienie mocnej argumentacji.

Jan LewandowskiOdp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi zima
>a poza tym eksperyment niczego nie dowodzi (...). Pokazał to genialnie Lakatos, który w swej pracy "Pisma z filozofii nauk empirycznych" (s. 18n) udowodnił jak w zgodzie ze wszystkimi normami nauk szczegółowych możnaby obronić najbardziej fundamentalne prawa fizyki w sytuacji, gdyby wszystkie planety zaczęły się zachowywać wbrew owym prawom fizyki. Poza tym żaden eksperyment nie jest też w stanie nic tak naprawdę dowieść, ponieważ bez wprowadzenia zdań pomocniczych również ad hoc ma zerową wartość poznawczą, jeśli się nie potwierdzi również owych zdań pomocniczych (a to jest niewykonalne, ponieważ wpadlibyśmy w pułapkę regresu ad infinitum). To z kolei ujawnił Neurath. Eksperyment nie jest zatem również żadnym ostatecznym kryterium nauki.
>Pan Lewandowski wzbudza niepokój egzystencjalny pisząc, że eksperyment niczego nie dowodzi. Jednocześnie nastepne zdanie pokazuje, że wyraża się niezbyt ściśle, bo występuje w nim słówko 'możnaby'. Pewnie możnaby w określonych warunkach. Ale czy zawsze? Spróbujmy spytać o to Pana Lewandowskiego.

Wystarczy, że można to pokazać w określonych warunkach.

>Poza tym sam sobie przeczy pisząc, że bez zdań pomocniczych nic nie znaczy, a wcześniej pisał, że w ogóle nic nie znaczy. Znów mamy watpliwości jak jest naprawdę.

Nie ma tu żadnej sprzeczności, raczej nie bardzo sobie radzisz z poskładaniem kilku myśli. Nic nie znaczy w ogóle, a nawet wtedy, gdyby uznać, że coś jednak znaczy w ogóle, to i tak nic nie znaczy bez zdań pomocniczych. Rozpatrywane są tu sytuacje rózne. Nie ma tu sprzeczności.

>Poza tym czym są owe zdania pomocnicze? Czy są potrzebne przy każdym eksperymencie?

Wskaż taki, przy którym nie sa potrzebne. Zawsze są potrzebne, bo już choćby indukcjonizm jest pełen założen, na którym cały eksperyment stoi.

>Wrażenia chaosu dopełnia zdanie o tym, że Pan Lewandowski dzieli nauki na empiryczne i nieempiryczne. Skoro dzieli to i uznaje? A przynajmniej potrafi rozróżnić.

Nie jest to w żadnym przypadku przyczną chaosu.

>Spróbujmy się zatem dopytać, o co mu dokładnie chodzi. Zdanie, że eksperyment jest nie znaczący podważa przecież całą naukę! Czyżby Pan Lewandowski wiedział coś, co obróci naszą całą cywilizacje w perzynę? A może skoro nauka rozwija się ułatwiając życie, Pan Lewandowski stara się nas oszukać, albo się pomylił po prostu?
>Tak czy inaczej wartoby się czegoś więcej dowiedzieć.

Już o tym pisałem dokładnie w wątku Religijne tytuły naukowe w odpowiedzi Klapczyńskiemu. Chodzi o kilka prostych spostrzeżeń antyindukcjonistycznych Hume'a rozwiniętych przez Poppera. Jakbyś czytal to na co odpisujesz, to byś tego co wyżej nie napisał.

Jan LewandowskiOdp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi zima
Najczęściej rozdmuchujesz do rangi problemu zwyczajnie urojone problemy, więc znaczną część wodolejstwa wytnę. Postaram się odpowiedzieć tam, gdzie jakkolwiek sensownie da się odpowiedzieć.

>Wcale nie muszą być aksjomatami, non sequitur. Dlatego polemizujesz nie z tym co napisałem w tym momencie. (Jan Lewandowski) /* Pan Lewandowski uważa, że motyl niepotrzebnie się przyczepił. Ale z drugiej strony drugim zdaniu piszę, że jest to niezwiązane z tematem, co już jest troche dziwne. Przecież Pan Jan wprowadził pojęcie zdań pomocniczych nie wyjasniając czym one są */

Zdań pomocniczych, ale nie aksjomatów. Więc moja odpowiedź była słuszna, gość pisał nie na temat po prostu.

>Chrzanisz. Nie wymieniłem ani jednego, bo wcale nie pisałem o tym, ani nie miałem zamiaru. Zatem nie jest to "żadna ucieczka", tylko nie dam się wciągnąć w dyskurs nie na temat. /* Postępowanie Pana Lewandowskiego jest dziwne, być może nie chce wchodzić w szczegóły. Ale przeciez nie ma jeszcze żadnej dyskusji- wystarczyłoby sprecyzować pojęcia. Druga strona może uznać takie postępowanie za słabość*/

j.w.

>"A jeśli" - cóż za "argumentacja". /* Pan Lewandowski ironizuje */

Nie ironizuję. Argument oparty na "a jeśli" to nie jest argument, tylko co najwyżej pokazanie przez gościa, że nie rozumie oponenta.

i dalej...
>Proszę bardzo: najlepszy dowód na to, że założenie pomocnicze nie musi być asjomatem jest choćby hipoteza ad hoc Newtona tłumacząca z powodu braku zadowalającego wyjaśnienia czemu światło odbija się od lustra: dlatego, że ma pewną "dyspozycję" (power) (za I. Newton, "Optics", Book 2, part. 3, proposition 8, Nowy Jork 1952, s. 256). Jest to czysta spekulacja (czego Newton nie ukrywał), wręcz masło maślane, nie mające nic wspólnego z żadnym intuicyjnym aksjomatem. A zatem dokonywałeś zwykłych błędnych nadinterpretacji dokonując utożsamienia tego w moich wypowiedziach.
>/* Zadziwiające na koniec Pan Lewandowski wypowiada się nie na temat. Co ma to stwierdzenie do eksperymentu nikt tego chyba nie zgadnie.

To stwierdzenie nie miało bezpośrednio nic do eksperymentu (a jak miało to widać po początku dyskusji), zatem sam piszesz nie na temat. Ja napisałem natomiast jak najbardziej na temat, ponieważ pokazałem gościowi, że jego wciskanie mi, że moje zdania pomocnicze to aksjomat, jest polemiką z samym sobą, nie ze mną. Ja takiego czegoś nie twierdziłem.

>Można podejrzewać, że eksperyment udowodnił, że światło się odbija od lustra- a więc ma taka własność, 'dyspozycje'- co to ma jednak do wątku dyskusji, chyba tylko bogowie wiedzą... */

Zatem zgubiłeś się, cóż, nie świadczy to dobrze jedynie tylko o tobie, nie o innych.

>Ogólne wrażenie jest takie, że Pan Lewandowski tak naprawdę nie zna dobrze twierdzeń, które przytacza. Tak więc może je przytaczać w nieodpowiednich sytuacjach, albo przekręcone.

Twoje wrażenia nie są żadnym argumentem.

>Skąd taka surowa opinia?
>Jeśli przytacza się w swojej argumentacji jakieś dowody, twierdzenia, to trzeba się umieć obronić, jeśli zostaną zaatakowane. W tym wypadku wystarczyło wyjaśnić czym są owe zdania pomocnicze, inaczej pozostaje domniemanie, że przeciwnik miał rację- są aksjomatami. A jeśli uznać, że są, to Pan Lewandowski okazałby się manipulatorem.

A zatem albo nie czytałeś, albo nie zrouzmiałeś, bo to właśnie zostalo dokładnie wyżej wyjaśnione i rozróżnione przeze mnie.

>Nie było dalszego ciągu dyskusji w tej sprawie. Widocznie motyl uznał, że nieudzielenie mu informacji zamyka temat, i że niekompetencja drugiej strony nie pozwala rozwijac tego dalej.

Informacja motylowi została udzielona, wraz z argumentem pokazującym jego ewidentnie pomylenie się (pomieszał aksjomat z założeniem ad hoc, które aksjomatem już być nie musi). Z tego powodu po prostu zdezerterował z dyskusji i tyle.

jan LewandowskiOdp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi zima
>Tu nie ma żadnego wskazania na jakieś "różnice". Mowa o tym, że coś jest inne to jeszcze nie wskazanie na jakieś "różnice". Znów wpychasz nie moją treść w moje wypowiedzi. /* Pan Lewandowski sam z siebie podważa swoją wiarygodność- coś jest różne nie jest wskazaniem różnic, ale stwierdzeniem, że one są! A skoro są to można je wskazać */

Temu nie przeczyłem. A poza tym podtrzymuję.

Pan Lewandowski pisze dalej-
>No i co z tego. Empiryzm jest dla mnie utopią, bo podpierający go indukcjonizm jest już od dawna obalony (nawet tacy "indukcjoniści" jak Feigl nie uznają go już w klasycznej postaci). Dla mnie różnicy tu tak naprawdę nie ma.
>/* Dla niego bowiem różnic nie ma. A dlaczego? Bo idukcjonizmu nie uznaje się w klasycznej formie- co świadczy, że uznaje się w nieklasycznej. Miał być obalony a jest zmieniony.

Jest zmieniony w taki sposób, że nie da się go już obronić.

>Kolejna nieścisłość, którą można wyłapać.

Nie jest to żadna nieścisłość.

>Doprawdy, ale najbardziej zaciekawia to, że Pan Lewandowski nie widzi różnic między naukami. Aż korci by spytać, czy biologia i język polski to to samo. Być może w pewnym sensie tak, ale we wszystkich innych sensach? */

Jak najbardziej widzę takie różnice, sam o tym pisałem.

>A jednak posługiwał się Pan tymi pojęciami, co pokazałem wyżej, w swojej argumentacji- czy to nie sprzeczność? Jak to o Panu świadczy? /* A więc Pan Lewandowski widzi jednak jakieś różnice i podobieństwa- z tego uczyniono zarzut. Pisze się jedno, a w argumentacji, ferworze dyskusji postępuje się przeciwnie. Jak to się nazywa? */

Tak stwierdził motyl, co wcale nie oznacza, że tak jest. Gość się mota jak mało kto.

>Nie ma tu żadnej sprzeczności, posługiwanie się nie swoimi pojęciami nie musi oznaczać ich uznania. Myślisz płasko jak naleśnik. /* Pan Lewandowski nie widzi sprzeczności */

Właśnie.

>Dyskusja zaczęła się od kompilacji pogladów napisanych przez Pana Lewandowskiego. Pan Lewandowski, stwierdził, że jest to zła kompilacja. Jednak nie to okazało sie tak ważne- gdyż w trakcie sporu zostały wyłapane pewne sprzeczności lub nieścisłości, które mówią wiele o Panu Lewandowskim.

Niestety, nie zostały wyłapane.

zima (560 punktów)Odp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi Jan Lewandowski

>Nie ma tu żadnej sprzeczności, raczej nie bardzo sobie radzisz z poskładaniem kilku myśli.
Co nowego u Pana Lewandowskiego?
> Nic nie znaczy w ogóle, a nawet wtedy, gdyby uznać, że coś jednak znaczy w ogóle, to i tak nic nie znaczy bez zdań pomocniczych. Rozpatrywane są tu sytuacje rózne. Nie ma tu sprzeczności.
Nic nie znaczy, a gdyby nawet uznać, że coś znaczy to i tak nic nie znaczy. Brawo. Wyższa logika.
To znaczy, czy nie znaczy bo nie zrozumiałem.

zima (560 punktów)Odp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi jan Lewandowski
Ślepi nie widzą.

zima (560 punktów)Odp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi Jan Lewandowski
Proszę więc ujawnić czym są owe zdania pomocnicze w kontekście eksperymentu. Ja w żadnym Pana poście tego nie znalazłem. Może jakiś Pana post nigdy nie doszedł.
Proszę podać zdania pomocnicze, bez których eksperyment nic nie znaczy!

Jan LewandowskiOdp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
>Jan Lewndowski to błazen nad błazny, swą kazuistykę opanował do perfekcji nemalże. Już nie raz skompromitował się na łamach Racjonalisty, co ciekawe zawsze myśląc że to on wygrał spór.

Pustosłowie, nie uzasadnione niczymkolwiek.

Jan LewandowskiOdp: Jak przeprowadzić dowód bez żadnych założeń
W odpowiedzi Zaglądajacy czasem

>Rację miał motyl, a co do Jana Lewandowskiego, to wydaje się, że nie ma on dość siły charakteru by się przyznać do błędu, ani godności by się z niego wycofać.
>Pisząc zaś nieprawdę, mimo że można to sprawdzić można mu przypisać tytuł kłamcy.

Pustosłowie, nie uzasadnione niczymkolwiek.

1 2 3 4 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365