Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wiara, jako boski solipsyzm a rebours.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
19-02-2007 22:43kimak (2276 punktów)Wiara, jako boski solipsyzm a rebours.
Solipsyzm (łac. solum ipse, ja sam) - pogląd filozoficzny głoszący, że istnieje tylko jednostkowy podmiot poznający, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń - wszystkie obiekty, ludzie, etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jej umysłu.
Z moich dotychczasowych dyskusji z ludźmi wierzącymi, jakichkolwiek by ich wiara w boga nie przybierała postaci, dowiaduję się wciąż jednego - bóg jest Stwórcą wszystkiego, co istnieje. Prosty stąd, zatem, i nieodparty wniosek, że jesteśmy bytami "pomyślanymi" przez boga. "Pomyślanymi" wraz ze wszelkimi konsekwencjami: "on" wie, co nas spotka, boć przecież jest wszechmogący i wszechwiedzący w kwestii naszego życia. Przecież to nic innego, jak solipsyzm w wydaniu boskim! Bóg nas doświadcza (w znaczeniu - odczuwa, "pomyśla"), ale przecież jesteśmy tylko jego myślami. O tyle kuriozalna zachodzi tutaj sytuacja, iż byty "pomyślane", istniejące w świadomości boga, są przez niego w jakiś tajemniczy sposób "poinformowane" o swoim statusie - statusie wytworu "jego" myśli. W związku z tym, umysł jednostki "pomyślanej", a wierzącej w swego stwórcę doświadcza boskiego solipsyzmu a rebours, czyli na wspak! To jest tak, jakby sam Stwórca przeglądał się w lusterku trzymanym przez wytwór jego myśli.
Rodzi się pytanie, po co Stwórcy takie lusterka? Czy może po to, by wciąż mógł się upewniać o własnym istnieniu?
W takim razie, czy my - ateiści jesteśmy tylko wybrakowanymi myślami Stwórcy - pozbawionymi boskich lusterek? Czy jesteśmy tylko zgubionymi pikselami na monitorze boskiego umysłu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 Dalej..
Patty Matheson (2087 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
>Rodzi się pytanie, po co Stwórcy takie lusterka? Czy może
>po to, by wciąż mógł się upewniać o własnym istnieniu?
>W takim razie, czy my - ateiści jesteśmy tylko
>wybrakowanymi myślami Stwórcy - pozbawionymi boskich
>lusterek? Czy jesteśmy tylko zgubionymi pikselami na
>monitorze boskiego umysłu?

Jeśli Bóg jest tworem niematerialnym i - hm - jednorodnym, to można przyjąć hipotezę, że nie może wiedzieć o swoim istnieniu, czyli de facto po nic mu to istnienie. Świat przez niego tworzony, w szczególności ludzie, którzy uznawaliby - odczuwając niejako! - jego istnienie, są mu więc potrzebni jak nic. Ale wówczas to "lusterko" musiałoby istnieć zawsze, bo bez niego Bóg nie jest Bogiem, w szczególności - nie mógłby nic stworzyć. Czyli stworzenia Świata nie było, nie ma Stwórcy. Koniec dowodu

Jest jeszcze ta kwestia... Jeśli założymy, że pierwsze komórki nie wierzyły w Boga, to jakim cudem Bóg pozwoliłby na tak długie stwarzanie takich wierzących istot? A może cały Wszechświat jest emanacją Boga istniejącą dla jego potwierdzenia [nie o stworzeniu na zasadzie "jest produkt - musi być producent", którego jako tako nie było, ale o samym jego istnieniu]. Wówczas jednak trzeba by przemyśleć konieczność swoistej komunikacji z Bogiem nawet materii nieożywionej. Takiego Boga można nawet nie odrzucać, w końcu sobie tylko istnieje, nie wygnawa z raju i nie nawołuje do nadstawiania drugiego policzka czy do krucjat [?]. Tylko że jego natura wychodzi poza większościowe założenia religijne. Obalenie takich idei Boga [już bardziej łopatologiczne ] nie jest odkryciem Ameryki, ale odnosi się m.in. do kwestii "Ateistów-niby-lusterek" [wadliwa frakcja produktów?] .

Primo, w religiach zakłada się wszechwiedzę Boga, włącznie z losem każdego pojedynczego człowieka. Plus, zakładając, że dla niewiernych jest figa z makiem, tudzież piekło, Bóg Ateistów, względnie Agnostyków, zaplanował z premedytacją i skazał na potępienie.
Secundo, zakłada się sprawiedliwość Boga. Powyższe haniebne działanie przeczy temu. Pal licho Ateistów, zawsze można się doczepić "Było być Ateistą?" [kwestia działania wbrew sobie wydaje się wobec tego dla Boga nieistotna], jednak co z tymi, którym nie dane było nigdy dowiedzieć się o Bogu, a i np. nie mieli czasu na wsłuchiwanie się w swe serducha? Albo coś śmierdzi w dogmatach, albo Bóg nie istnieje.

"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"

Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi Patty Matheson
   Patty, to nic nowego. Św. Augustyn przed takimi kwestiami uciekał do wróbelków, a potem powiedział, że w interesie kościoła można swobodnie kłamać.
   Zauważ, że teologia aż się przelewa od paradoksów (elementarne to wszechmoc i wszechwiedza), które teologów jakoś nie wyprowadzają z bożej równowagi.
   Cytat: "Człowiek nauki nie udawadnia tego, w co wierzy, lecz wierzy w to, co zdoła udowodnić. To nie dotyczy teologów."
   O Bogu i lusterku napisałem coś w wątku o wyglądzie Jezusa.
   Pozdrawiam pięknie.
   Plusik nie tylko z sympatii.

LEGION (3161 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi Patty Matheson
> jednak co z tymi, którym nie dane było nigdy dowiedzieć się o Bogu, a i np. nie mieli czasu na wsłuchiwanie się w swe serducha? Albo coś śmierdzi w dogmatach, albo Bóg nie istnieje.

A z tym to różnie bywa.Świadkowie Jehowy na ten przykład uważają, że Ci co nie mogli się zapoznać z Ich "dobrą nowiną" dostaną drugą szansę właśnie dlatego, że nie mogli i to nie ich wina...

ewelina (33 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi LEGION
Istnienie Boga na pewno nie można roztrząsać rozumem- ale to już chyba było kiedyś omawiane.
Twoja cała teoria, bardzo mocno przypomina mi legendarną piątą stronę świata- lustro, w którym odbija się prawdziwe ja. Szukając piątą stronę świata nie robimy nic innego tylko odnajdujemy samego siebie, ale nie tego przed telewizorem czy robiącego coś przez wywarte na naszą podświadomość przekonanie. W piątej stronie świata jesteśmy egoistami, filozofami, stwórcami.
Jeśli uważasz, że my jesteśmy lustrem Boga, tłumaczyłoby to, dlaczego Bóg dąży, albo jak wolicie pomaga nam dążyć do idealności- bo sam taki chcę być. Jak każdy...
Bóg jest wszechwiedzący i wszechmocny, i sam już zaplanował swoją utopię, którą stworzy choćby kosztem nas. Po trupach do celu. Dlaczego nas stworzył? Może chciał samego siebie udoskonalić, poznać? w końcu jak wszystko jest idealne to to od nas nic nie wymaga.
Zresztą nie wiem, po pierwsze nie miałam jeszcze przyjemności pić herbatki z Panem Bogiem, po drugie- jestem tylko głupim dzieckiem

...

Patty Matheson (2087 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi LEGION
Każden jeden problem w dogmatach może być teoretycznie rozwiązany jednym soborem czy nawet pismem "sprostowującym" [taki patch w wersji duchowej ] przez szefa religii, albo poprzez założenie nowej sekty o ulepszonych doktrynach. Pomysł ŚJ jest niegłupi. Rozwiązuje kwestię, ale tylko wtedy, gdyby to oni - całościowo - "mieli rację"! Wówczas musielibyśmy szukać sprzeczności tylko w obrębie ich teologii. Co nie oznacza, że kogokolwiek by to przerosło
Na marginesie, taka właśnie elastyczność Kościoła i jego dogmatów [która przyczyniła się do jego ekspansji] jest dla mnie podejrzana. Nagle doznają iluminacji, na różne tematy, od Boga? Wcześniej nie mógł ich oświecić? Obyło by się bez palenia heretyków.

"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"

LEGION (3161 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi Patty Matheson

>Na marginesie, taka właśnie elastyczność Kościoła i jego dogmatów [która przyczyniła się do jego ekspansji] jest dla mnie podejrzana. Nagle doznają iluminacji, na różne tematy, od Boga? Wcześniej nie mógł ich oświecić? Obyło by się bez palenia heretyków.

Świadkowie też tak mają... Widać od tego samego instrukcje dostają.

Patty Matheson (2087 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
>   Patty, to nic nowego. Św. Augustyn przed takimi kwestiami uciekał do wróbelków, a potem powiedział, że w interesie kościoła można swobodnie kłamać.
>   Zauważ, że teologia aż się przelewa od paradoksów (elementarne to wszechmoc i wszechwiedza), które teologów jakoś nie wyprowadzają z bożej równowagi.

Oj wiem, wiem, ale poczuwałam się do całościowej odpowiedzi Zaznaczyłam, że to żadne odkrycia.
Próbowałam wymyślać różne cele istnienia Ateistów, ale wszystkie sprowadzały się do sprzeczności w charakterze Boga, jakiego przedstawiają autorytety religijne chcące rządzić masami. Bo przeciwko bogu jako niby koniecznej drugiej części Świata nie mam nic przeciwko.
Nasunęło mi się się jeszcze spojrzenie od drugiej strony - może to Bóg jest naszym lusterkiem? Też nie odkrycie, ale...
Czy wówczas istnieje tylko jako idea, czy tworzymy go - myślami - realnie?


"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"

Patty Matheson (2087 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi LEGION
>Świadkowie też tak mają... Widać od tego samego instrukcje dostają.

Ciekawe, którym prawdę mówi, a którym ściemnia - no i po co? Taki bóg też nam niepotrzebny A wracając na ziemię... Ciężko się połapać kto był pierwszy w religijnym wyzysku, ale wszyscy zdają się bazować na jego poradniku "Jak zdobyć baranki, zarobić, a się nie narobić"
Jak metoda dobra, to każdy chce skorzystać.


"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"

LEGION (3161 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi Patty Matheson

>Czy wówczas istnieje tylko jako idea, czy tworzymy go - myślami - realnie?

Trafiłem kiedyś na taki tekst o wierze w gazecie "Paracelsus" chyba. Ale dawno to było. (jeden z pierwszych numerów) taką "realną ideę" nazywali tam "ergregor" czy podobnie... ale to raczej mało naukowy tekst był.

LEGION (3161 punktów)Odp: Wiara, jako boski solipsyzm a rebours.
Bardzo fajnie, ale z tego co pamiętam solipsyzmem zajmowali się raczej słabo wierzący egzystencjaliści, dla których to człowiek był jedynym źródłem odniesienia. I jak dla mnie bogowie z solipsyzmem raczej nie zmieszczą się w jednym światopoglądzie. Za dużo tych luster...

Patty Matheson (2087 punktów)Odp: Wiara, jako boski solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi LEGION
>Bardzo fajnie, ale z tego co pamiętam solipsyzmem zajmowali się raczej słabo wierzący egzystencjaliści, dla których to człowiek był jedynym źródłem odniesienia. I jak dla mnie bogowie z solipsyzmem raczej nie zmieszczą się w jednym światopoglądzie. Za dużo tych luster...

Skoro były dyskusje "czy Bóg jest Ateistą", to można mu i solipsyzm zarzucić
Jeśli przyjąć, że Bóg nie istnieje realnie - obiektywnie - w naszym świecie, ale jednocześnie jakoś jest z nim powiązany, to wszystko musi być wytworem jego wyobraźni. Ale wówczas czy my moglibyśmy projektować resztę? Bóg "pomyślał by" każdy umysł człowieka, a te z kolei "pomyślały by" cały świat. Bo gdyby Bóg od razu pomyślał cały świat, to by znaczyło, że istniejemy obiektywnie w jako tako realnym świecie.
Solipsyzm jest dziwnym poglądem. Zmierza do tego, że nic nie istnieje z tego świata poza moim rozumem. Trudniej, przynajmniej pozornie, w takim przypadku wcisnąć gdzieś boga.

Generalnie to ostatecznie wygląda tak, że dwie istoty: Bóg i Świat istnieją jednocześnie i tylko po to, żeby się wspierać w swym istnieniu, a nawet w ogóle je umożliwić.
Przyznam, że niegłupie


"Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie"

LEGION (3161 punktów)Odp: Wiara, jako boski solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi Patty Matheson
Jasne, że można. Ale po co zajmować się tym, co hipotetycznie może sobie myśleć jakiś byt urojony? Zostawię to pseudouczonym od liczenia aniołków ma główce szpilki. Mają już wprawę
Pozdrowienia dla Teologów.

kimak (2276 punktów)Odp: Wiara, jako boski solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi LEGION
>Jasne, że można. Ale po co zajmować się tym, co hipotetycznie może sobie myśleć jakiś byt urojony? Zostawię to pseudouczonym od liczenia aniołków ma główce szpilki. Mają już wprawę

Oczywiście, że można się tym nie zajmować. Pozwól jednak, że po całodniowym zmaganiu się z materią bytów nieurojonych, zajmę się niekiedy na spostrzeżenia bardziej abstrakcyjnej natury. W końcu nie samym chlebem człowiek żyje.


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka

kimak (2276 punktów)Odp: Wiara, jako boski solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi Patty Matheson
>Skoro były dyskusje "czy Bóg jest Ateistą", to można mu i solipsyzm zarzucić

Tu nie ma nawet nic do "zarzucania". Podstaw do definicji solipsyzmu zamiast "jednostkowy podmiot poznający" boga, a otrzymasz:
Solipsyzm (łac. solum ipse, ja sam) - pogląd filozoficzny głoszący, że istnieje tylko bóg, cała zaś rzeczywistość jest jedynie zbiorem jego subiektywnych wrażeń - wszystkie obiekty, ludzie, etc., których doświadcza jednostka, są tylko częściami jej umysłu.

Czy coś nam sie tutaj nie zgadza, zważywszy na jego domniemaną wszechmoc i wszechwiedzę oraz rolę sprawcy wszystkiego, co istnieje?

>Solipsyzm jest dziwnym poglądem. Zmierza do tego, że nic nie istnieje z tego świata poza moim rozumem. Trudniej, przynajmniej pozornie, w takim przypadku wcisnąć gdzieś boga.
>Generalnie to ostatecznie wygląda tak, że dwie istoty: Bóg i Świat istnieją jednocześnie i tylko po to, żeby się wspierać w swym istnieniu, a nawet w ogóle je umożliwić.

Starając się być konsekwentnym, to Świat jest narzędziem boga. Lustrem, w którym się przegląda potwierdzając własne istnienie, wymyslonym, by sie upewnić, że ma świadomość. Z braku bytów autonomicznych od jego jaźni, skazany jest na byty przez siebie wymyślone, odczute. Przecież to nic innego, jak solipsyzm.
>Przyznam, że niegłupie

Dziękuję. Przyznam jednak szczerze, że to tylko taka figura myślowa. Jako zadeklarowany ateista postarałem się tylko na zimno rozważyć sens istnienia i stworzenia świata przez istotę wszechmocną. Świata, w którym zaludniajace go byty mają wszczepioną wiedzę o swoim stwórcy. A może ludzie, jako twory niedoskonałe, trzymają tylko krzywe zwierciadła, by bóg mógł się bawić swoim zniekształconym odbiciem? Świat jako beczka śmiechu?
Pozdrawiam



"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka

kimak (2276 punktów)Odp: Wiara, jako solipsyzm a rebours.
W odpowiedzi ewelina
>Zresztą nie wiem, po pierwsze nie miałam jeszcze przyjemności pić herbatki z Panem Bogiem,

Ja też nie, jak go gdzies spotkasz, to daj mi znac

>po drugie- jestem tylko głupim dzieckiem

Nie kokietuj nas "dzieckiem". Jak dla mnie, możesz miec nawet 7 lat, ważne, że piszesz do rzeczy.
Pozdrawiam


"Bawimy się, bawimy ładnie, lub nie
nieważne, bo Nico niełatwo rozdrażnić"
Lech Janerka

1 2 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365