 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-03-2005 14:21 | myśliciel | po co religia? | Zauważyłem, że wielu użytkowników tego działu forum uważa, iż wiara w Boga jest wynikiem niewiedzy. Mało tego, wystarczy prześledzić posty, aby się przekonać, iż niektórzy użytkownicy uważają, że wszelka religia to czyste oszustwo, mydlenie oczu, wciskanie kitu itp. niedouczonym, szarym ludziom. Porównywanie wiary współczesnych chrześcijan czy wogóle wyznawców religii monoteistycznych do wierzeń, nazwijmy to, ludów prymitywnych jest nieporozumieniem. Współcześni wykształceni wierzący posiadają przecież odpowiednią wiedzę pozwalającą zrozumieć mechanizmy rządzące otaczającym ich światem i nie wierzą w boga, który włada np. błyskawicami... Uważam się za chrześcijanina ale jednocześnie sądzę, że nauka, jeżeli nadal będzie się rozwijać w takim tempie jak do tej pory raczej prędzej niż później wyjaśni zagadkę prapoczątków Wszechświata. Należy zatem zadać pytanie: po co współczesnemu człowiekowi religia? Piszę tu oczywiście wyłącznie w swoim imieniu i dla mnie wiara w Boga (ale nie wierzenie w bożki) daje odpowiedź na następujące pytania: Po co istnieje Wszechświat? Po co ja istnieję? Jaki jest sens mojej egzystencji? Uważam, że niezależnie od osiągnięć nauki człowiek zawsze będzie sobie zadawał tego typu pytania "Im bardziej Wszechświat wydaje się zrozumiały, tym bardziej sprawia wrażenie bezcelowego". (Steven Weinberg) Dla wierzącego odpowiedź jest prosta: to wszystko wpisane jest w boski plan, tak sobie to Bóg po prostu zaplanował, Bóg który już zna nasze myśli zanim je wypowiemy. Życzę ciekawych przemyśleń. |
1 2 3 4 5 Dalej..| mmarek | Odp: po co religia? | > ...kamieniami ? Nie rozumiem...Chodziło mi o podkreślenie, że współcześni wierzący nie przypisują nadprzyrodzonego charakteru takim zjawiskom jak np. burza z piorunami.< A jednak. Pozwól, że zacytuję Biblię: "Gdy w czasie ucieczki przed Izraelem byli na zboczu pod Bet-Choron, Pan zrzucał na nich z nieba ogromne kamienie aż do Azeki, tak że wyginęli. I więcej ich zmarło wskutek kamieni gradowych, niż ich zginęło od miecza Izraelitów." mb |
| kafir (363 punktów) | Odp: po co religia? | > W Biblii znajdują się np. opisy Babilonu które traktowano przez wieki jako mit dopóki nie odkopano w XIX w. jego ruin...Podobnie było z Troją, ale nie chcesz mi chyba powiedzieć, że to uprawdopodobniło teologicznie mitologię grecką. > Uważam, że to dobrze bowiem nikt nie powinien bezmyślnie wyznawać jakiejkolwiek religii.Święte słowa!  > Wiara nie musi wcale wchodzić w kolizję z nauką. Podam to na własnym przykładzie.> Gdy dorastałem zaczytywałem się w książkach o naukowym rodowodzie człowieka. Pasjonowało mnie to bardzo i usiłowałem dociec kiedy człowiek przestał być bardziej zwierzęciem a stał się właśnie bardziej człowiekiem. Nauka nie dawała na ten temat jednoznacznej odpowiedzi.> Ale to nie w tym tkwi sedno sprawy. Z publikacji tych wyłaniał się bowiem tak przygnębiający obraz ludzkiej egzystencji,A cóż cię tak przygnębiło? Nasza zwierzęcość, atawizm, z którego nie wyrośliśmy czy bezcelowość i przypadkowość naszej obecności? > ...że sięgnąłem po owe "starożytnye księgi"czyli Biblię traktując ją jako swoisty "detoks".Ryzykowne podejście. > Zrozumiałem wtedy, że nauka to nie wszystko.Oczywiście, że nie wszystko! Wszechświat to wszystko, a nauka dopiero zaczyna go oglądać. Nasza wiedza rośnie powoli, ale jednak! Większość ludzi nie ogarnia wiedzy, jaką posiadamy na temat świata i nie potrzebuje tego do egzystencji, a religijność dostali w spadku. Ich zachowanie i postawy nie pomogą w znalezieniu odpowiedzi na twoje pytanie, bo działają mechanicznie i odruchowo zgodnie z wyklepanym kanonem. Część ludzi jednak niepokoi się tym, że czegoś nie rozumieją i wtedy mają dwa wyjścia: próbować się dowiedzieć albo zamknąć nieznane w jakiś zbiór, dać sobie z nim spokój i powrócić do zmagań z egzystencją. Aby zapewnić sobie spokój zbiór nieznanego musi być nietykalny, więc najlepiej gdyby okazało się, że nie człowiek jest jego autorem, a jakieś stojące ponad nami bóstwo, które chroni swojej tajemnicy ciskając obficie piorunami. Nietykalność tego worka magicznego wykorzystano również do poprawy porządku potrzebnego społeczności i wrzucono doń prawa obecnie nazywane naturalnymi. To, że kapłani zaczęli wykorzystywać bóstwo do swoich prywatnych interesów to już wtórna, choć dla cywilizacyj istotna sprawa. Nauka z uporem maniaka wyciąga z worka różne cuda i wyjaśnia je sprawiając, że wór flaczeje coraz bardziej. Im bardziej wór sflaczały, tym bardziej religia wycofuje się w filozofię. Od piorunów i zaćmień słońca do Pierwszej Przyczyny i deistów przeszła religia wyboistą wielce drogę. Trudno jednak nie zauważyć, że swą ewolucję zawdzięcza wiedzy, więc musi wchodzić w kolizję z nauką by mogła się zmieniać, bo jak przestanie to stanie się kolejną mitologią. Czego sobie i tobie szczerze życzę. Salute! |
| mariusz | Odp: po co religia? | Tylko jeszcze, jakieś dziesięć lat temu mało który katolik wiedział, że Bóg Ojciec to Jehowa. |
| myśliciel | Odp: po co religia? | > >W Biblii znajdują się np. opisy Babilonu które traktowano przez wieki jako mit dopóki nie odkopano w XIX w. jego ruin...> Podobnie było z Troją, ale nie chcesz mi chyba powiedzieć, że to uprawdopodobniło teologicznie mitologię grecką.Teologicznie nie ale historycznie z pewnością. > >Uważam, że to dobrze bowiem nikt nie powinien bezmyślnie wyznawać jakiejkolwiek religii.> Święte słowa!  Zdanie wyjęte z kontekstu. > >Ale to nie w tym tkwi sedno sprawy. Z publikacji tych wyłaniał się bowiem tak przygnębiający obraz ludzkiej egzystencji,> A cóż cię tak przygnębiło? Nasza zwierzęcość, atawizm, z którego nie wyrośliśmy czy bezcelowość i przypadkowość naszej obecności?Ogólnie bezsens, jak mi się wtedy wydawało, naszej egzystencji. Takie odniosłem wtedy wrażenie. > >...że sięgnąłem po owe "starożytnye księgi"czyli Biblię traktując ją jako swoisty "detoks".> Ryzykowne podejście.Ryzykowne? Bez przesady... > >Zrozumiałem wtedy, że nauka to nie wszystko.> Oczywiście, że nie wszystko! Wszechświat to wszystko, a nauka dopiero zaczyna go oglądać.Nie zrozumiałeś? Nauka to nie wszystko czym należy się, moin zdaniem, w życiu kierować. A tak na marginesie Wszechświat to też nie wszystko. W moich wypowiedziach nie starałem się nigdy atakować naukowego obrazu świata. Cieszę się szczerze z osiągnięć nauki, z których przecież korzystam jak my wszyscy. Odnoszę wrażenie, że nie zrozumiałeś jednak przesłania, jakie wyłania się z moich postów. Powiem więc inaczej, parafrazując słowa z pewnej starej księgi (chyba domyślasz się o jaką chodzi ): Nie samą Nauką człowiek żyje. Pozdrawiam |
| mariusz | Odp: po co religia? | > >...kamieniami ? Nie rozumiem...> A jednak. Pozwól, że zacytuję Biblię: "Gdy w czasie ucieczki przed Izraelem byli na zboczu pod Bet-Choron, Pan zrzucał na nich z nieba ogromne kamienie aż do Azeki, tak że wyginęli. I więcej ich zmarło wskutek kamieni gradowych, niż ich zginęło od miecza Izraelitów."> mbTo pewnie były meteoryty. |
| św.Marek | Odp: po co religia? | > To pewnie były meteoryty. To nie były meteoryty: to były biblijne meteoryty.  Gdybyś nie wiedział jaka to różnica, to już Ci mówię: zwykły meteoryt jest tylko kupą kamienia lub żelastwa spadającą bezładnie na Ziemię. Nie jest wart wspomnienia chyba, że jest wielki jak krążownik i nim walnie o glebę, powali z pięćset hektarów lasu, albo zawiera podejrzane granulki przypominające bakterie. Biblijny zaś meteoryt to coś więcej. To koniecznie osobista interwencja Boga, pragnącego dla zabawy czymś sobie dla odmiany porzucać i przy okazji ubić kilku Izraleitów. Należy takie kamuszki traktować z należytą atencją, czcią, a najlepiej bić im pokłony. Są bowiem boskim dziełem, inaczej nie wspomnianoby o nich przecież w Biblii... ___________ Pozdrawiam |
| myśliciel | Odp: po co religia? | > >Bycie chrześcijaninem nie polega na uznawaniu lub nie> jakichś dogmatów lecz na uznaniu Jezusa Chrystusa za swojego osobistego Zbawiciela i naśladowanie go.> Zbawiciela, czyli Boga?> mbA jak myślisz? Zarzucając mi nieuznawanie dogmatu Trójcy powinineś chyba mnie jako ostatniemu zadawać tego typu pytania. Powiem ci jak ja to rozumiem. Jeżeli Bóg zbawia to mówimy o nim Zbawiciel, jeżeli ten sam Bóg pociesza to mówimy Pocieszyciel, jeżeli coś stworzył to mówimy Stwórca itp. Jak już wcześniej pisałem, zakładając ten wątek nie miałem zamiaru wikłać się w niuanse teologiczne bo to nie miejsce na to tu, na tym forum. Sama atmosfera pokpiwania i wyszydzania przez niektórych użytkowników wszystkiego co się wiąże z religią wystarczająco do tego zniechęca. Chciałem tylko wykazać, że religia współczesnemu człowiekowi jest tak samo potrzebna jak pozostałe dziedziny życia. Pozdrawiam |
| mmarek | Odp: po co religia? |
> Chciałem tylko wykazać, że religia współczesnemu człowiekowi jest tak samo potrzebna jak pozostałe dziedziny życia.Zgodziłbym się z tą tezą, gdybyś religię zastąpił wiarą. Wiarą niekoniecznie w Boga. Może być to wiara w umysł, siłę woli, człowieka, itp. Jeden warunek musi być jednak spełniony: trzeba samemu dojść do tego w co wierzymy. Wtedy wiara jest silna i na pewno pomaga (przynajmniej w jakiś sposób). Natomiast religia jest tylko i aż narzucaniem przez określoną grupę ludzi swoich poglądów. I w tym znaczeniu religia jest nie tylko niepotrzebna ale i szkodliwa. Pozdrawiam. mb |
| mosad | Odp: po co religia? | W XIX wieku istniał kierunek fświatopoglądowy - scjentyzm - tzn wiara w naukę że wyjaśni wszystko i Bóg nie bedzie potrzebny. Minęło ponad 100 lat i okazało się że wiemy wielokrotnie więcej, ale nic nie zblizyło nas do naukowego wyrugowania Boga i religii z życia. Wręcz przeciwnie, historia pokazała, że systemy zwalczające Boga i religię doprowadzają do największych zbrodni i barbarzyństwa. |
| św.Marek | Odp: po co religia? | > W XIX wieku istniał kierunek światopoglądowy - scjentyzm - tzn wiara w naukę że wyjaśni wszystko i Bóg nie bedzie potrzebny. Coś Ci się bardzo mocno pomyliło. Tak starasz się koniecznie dopasować cokolwiek do tezy o światowym zamachu na Boga, że wytoczyłeś armatę o nazwie scientyzm. Scientyzm jest istotne, jak wiele innych, zarzuconym poglądem, by do wszystkich dziedzin nauki łącznie z filozofią, naukami humanistycznymi czy naukami społecznymi stosować kryteria nauk przyrodniczych. Religianci często używają tego błędnego argumentu, tendencyjnie przypisując mu niecny cel wyrugowania Boga, cokolwiek by to miało znaczyć. Epatują się tym swoim mitem, jakby kolejne kłamstwo coś mogło zmienić i wich wypczonym widzeniu świata. > Minęło ponad 100 lat i okazało się że wiemy wielokrotnie więcej, ale nic nie zblizyło nas do naukowego wyrugowania Boga i religii z życia. Nie mam pojęcia co oznacza "wyrugowanie Boga"; jak można wyrugować z życia coś wymyślonego, nierealnego, co nie istnieje? Poza tym chyba do Ciebie jeszcze nie dotarło, że nauka ma poważniejsze zadania niż zabawę w dowodzenie istnienia lub nie rzeczy zmyślonych. > Wręcz przeciwnie, historia pokazała, że systemy zwalczające Boga i religię doprowadzają do największych zbrodni i barbarzyństwa. Widzę w Twojej wypowiedzi sformułowanie, które setki razy dziennie słychać z anteny Radia Maryja: "systemy zwalczające Boga". Biedny Bóg, bezradny jak niemowlę, paskudni ludzie potworzyli systemy do jego zwalczania. Ciągle coś Ci się myli. Historia dowodzi, że to w przeszłości społeczności religijne były przyczyną największych zbrodni i barbarzyństwa. ___________ Pozdrawiam |
| Cieślański (994 punktów) | religia jest zbędna cz.I | Biorąc pod uwagę wady religii, we współczesnym świecie religia jest zbędnym obciążeniem kulturowym. Aby opisać do czego i komu służy religia, należy rozważyć zarówno przyczyny i skutki: religijności, religii, totalitarnej natury procesów manipulacji i wyzysku społecznego oraz ich wzajemne powiązania i przekłamania.
Religia nosi wszelkie cechy sugerujące, że jest totalitarnym system władzy stworzonej przez wyrachowanych, inteligentnych emocjonalnie ludzi niereligijnych, w celu wyzyskiwania materialnego "ciemnych i niejarzących", bo podatnych na manipulowanie emocjami ludzi religijnych, czyli tzw. "wierzących".
Religijna manipulacja i wyzysk, są możliwe dzięki występowaniu u manipulowanych łatwo-wiernych wiernych, złożonego kompleksu szeregu cech, niedoskonałości i zespołów upośledzeń systemu nerwowego, kultywowanego pod zakamuflowaną nazwą jako tzw."religijność".
Religia to system wyzysku, który połączył i wymieszał za pomocą totalitarnej ideologi zarówno przyczyny jak i metody oraz skutki owego wyzysku. Ten zakłamany system uczynił z wyzyskiwaczy i beneficjentów bogami, kapłanami i świętymi, a ofiary i wyzyskiwanych uczynił wiecznymi winnymi i obarczonymi zniewalającym sumienia i degenerującym wolność myśli, narzuconym przesądem np. w manipulowanym kłamstwie o grzechu pierworodnym.
Religia to narzędzie wyzysku i sterowania wyzyskiwanymi masami.
RELIGIJNOŚĆ CHOROBĄ? Religijność to upośledzenie suwerennej natury człowieczeństwa, swoista podatność i na stawanie się ofiarą wyzysku religijnych totalitaryzmów.
Co ciekawe wraz z objawami tzw. "głębokiej religijności" współwystępują na ogół: a)- problemy z identyfikacją i akceptacją własnej płci (a czasem i cudzej) oraz nieregularne krwawienia miesięczne, b)- podatność na uzależnienia od bodźców fizycznych, chemicznych, psychospołecznych oraz niskie poczucie własnej wartości, c)- nadwrażliwe reagowanie na stres, utratę i zranienie emocjonalne, niska asertywność, nadmierne uleganie sugestiom i presji środowiska społecznego, d)- wadliwe działanie układu immunologicznego objawiające się pod postaciami: autoimmunodestrukcji, obniżenia odporności, grzybic układu pokarmowego i zatwardzenia stolca, nadwrażliwości uczuleniowej (alergie), e)- zaburzenia regulacji łaknienia, czyli bulimia i anoreksja, f)- schizofreniczne trudności w regulacji i utrzymaniu kontroli emocjonalnej, powiązane z błędnym interpretowaniem obrazów i dźwięków, generowanych z własnej pamięci w mózgu jako realnych i docierających ze świata zewnętrznego, czyli rzeczywistych.
Genezy takich zaburzeń można dopatrywać się m.in. w zaburzeniach proporcji hormonów płciowych (testosteronu i estrogenów) podawanych przez organizm matki do rozwijającego się płodu, co może skutkować nieprawidłowym uformowaniem i późniejszymi uszkodzeniami, wzajemnie na siebie współoddziałujących systemów: hormonalnego, immunologicznego i nerwowego. Wspomniane zaburzenia hormonalne mogą wynikać z: choroby nerek i kory nadnerczy, silnego stresu, leczenia hormonalnego ciąży, kontaktu z substancjami działającymi estrogennie (np. detergentami, środkami ochrony roślin, substancjami chemicznymi przedostającymi się z opakowań żywnościowych do pożywienia itp.) oraz uwarunkowań genetycznych rodziców.
RELIGIJNA REKRUTACJA Prymitywne, (bo odwołujące się do prymitywnych odruchów emocjonalnych odziedziczonych w procesie ewolucji gatunków) manipulacyjne metody rekrutacji i selekcji kandydatów do związków i organizacji religijnych trafiają na podatny grunt i słaby opór na indoktrynację religijną u osób z w.w. zaburzeniami systemu nerwowego. Taki kierunek rekrutacji skutkuje oczywiście, dominującym, spodziewanym, określonym profilem statystycznym (ilościowym i jakościowym) ludzi z zaburzeniami psychicznymi w społecznościach religijnych, poszukujących łatwych ofiar do ewangelizacji, czy innych odmian indoktrynacji religijnego totalitaryzmu.
BÓG I NAŁÓG Na dalszym etapie indoktrynacji religijnej zaburzenia systemu nerwowego mogą zostać wzmocnione i ściśle skojarzone z "treściami religijnymi" (przez np.: manipulacyjne oddziaływanie na emocje indoktrynowanych, podawanie narkotyków w dymie kadzidła, propagowanie rytuałów połączonych ze spożywaniem napojów alkocholowych i bezsensownym, monotonnym powtarzaniu tych samych tekstów i gestów, wystawianiu na działanie "dołującej" muzyki, grzybicogenne zakazy i ograniczenia higieny osobistej i tzw. "intymnej" w szczególności, stresogenne zakazy zaspokajania potrzeb fizjologicznych i naturalnych popędów.) Wszystkie te oddziaływania czynią wiernych jeszcze bardziej podatnymi na manipulacyjną indoktrynację religijną i skłonnymi do uzależniania się od wszystkiego co uzależnia, włącznie z religią, (choć niekoniecznie tą, która proces łatwo-wierności zapoczątkowała).
W świetle obecnej wiedzy z zakresu psychologii i socjologii religii nasuwa się podejrzenie, że źródłosłów słowa w-j-ara ma wiele wspólnego z kultowymi (slangowymi, młodzieżowymi) określeniami nałogowego odurzenia, typu: wjarać trawkę, być wjaranym, podjarać się, czyli mieć zaburzoną zdolność postrzegania rzeczywistości przez pobudzenie mózgu emocjonalnego narkotykami lub bodźcami psychospołecznymi o naturze popędowej.
Biochemiczne i psychologiczne wzorce i mechanizmy działania mózgu ludzkiego, wskazują na podobieństwo zachowań ludzi tzw. "głęboko religijnych", oszołomionych nawiedzeniem i fanatyzmem pod wpływem tzw. "uczuć religijnych" do ludzkich zachowań pod wpływem alkocholu, narkotyków i innych środków odurzających i zaburzających świadomość, co nagminnie wykorzystywane jest w praktykach religijnych. - bo czyż religia nie jest opium dla ludu? |
| Cieślański (994 punktów) | religia jest zbędna cz.II | cd. Warto pamiętać wysyłając naszych milusińskich na lekcję religii ("po co zabraniać?, niech spróbuje"), że im wcześniej wystawiamy bezbronne i łatwowierne dziecko na indoktrynację w oparach absurdu jakiejś religii, tym bardziej będzie ono podatne na późniejsze uzależnianie się od manipulacyjnej indoktrynacji jakiej kolwiek religii i tym mniej realnie będzie ono postrzegało świat przez opiumowy pryzmat religijnych zabobonów. W XXI wieku, wieku cywilizacji informacyjnej, w której inżynieria genetyczna obiecuje realną nieśmiertelność za 50-70 lat, rozsądek nakazuje by w eksperymentach wychowawczych z zastosowaniem religijnej obłudy wobec nieletnich, poprzestać na asekuracyjnych bujdach o śniętym Mikołaju, dających odpersonizowane alibi odpowiedzialnym za świąteczne prezenty rodzicom. RELIGIJNOŚĆ W NEURONACH Badania obrazowe mózgu ludzkiego metodą czynnościowego rezonansu magnetycznego (fMRI) pozwoliły neurologom z Uniwersytetu Kalifornijskiego w san Diego, zlokalizować miejsce w lewym płacie skroniowym kory mózgowej, pobudzanie, którego powoduje omamy w postaci: słyszenia głosów, uczucia silnego szczęścia, poczucia opiekuńczej obecności czegoś lub kogoś przyjaznego i wizje zwane "religijnymi" generowane z zasobów pamięci długotrwałej, zawierającej wspomnienia bardzo wczesnego dzieciństwa i końcowej części okresu życia płodowego wraz z traumatyczną podróżą przez tunel pochwy w trakcie porodu, ku "wielkiej jasności" z wyciągającymi rękami położnej. Zapewne płeć i liczba asystujących przy porodzie osób, ma istotny wpływ na politeistyczny lub monoteistyczny charakter religii tworzonych przez ludzi oraz na męską, żeńską lub obojniaczą płeć "zamieszkujących" naszą (stymulowaną podświadomymi wspomnieniami z okresu dzieciństwa, przed opanowaniem tzw. teorii umysłu przez dziecko) wyobraźnię, bóstw pierwotnych. Czynnikami wyzwalającymi powstawanie omamów i iluzji religijnych wizji generowanych w mózgu mogą być również: a)- bodźce dźwiękowe językowe (lingwistyczne) i emocjonalno-muzyczne połączone z halucynogenami w dymie kadzideł, b)- stymulacja magnetyczna i elektromagnetyczna lub elektryczna pewnych obszarów w mózgu, c)- naruszenie równowagi emocjonalnej przez szok psychiczny lub działaniem toksyn grzybicy układu pokarmowego modyfikujących dynamikę oddziaływania neuroprzekaźników (w mózgu) typu serotoniny, dopaminy, acetylocholiny, noradrenaliny i endorfin. Fakt, że pieszczenie prądem elektrycznym określonego punktu w układzie skroniowo- limbicznym ludzkiego mózgu wywołuje omamy radosnego spotkania z opiekuńczą osobą (czyżby z Oo! Mamą?), odbiera takim stanom sporo nadprzyrodzonej tajemniczości przypisywanej przez manipulacyjną ideologię religijną. Specjaliści od manipulacji twierdzą, że odruch tzw. "emocji religijnych" można wytresować jak odruchy "Psa Pawłowa" w powiązaniu z określonymi bodźcami fizycznymi i psychologicznymi. Przepis na religijność wydaje się być prostym: a)- szczypta androgynicznej schizofreniczności, b)- trochę rozbujania emocji metodą kija i marchewki, c)- podporządkowanie narzuconemu autorytetowi i kontroli w grupie, d)- a przede wszystkim manipulacyjna i totalitarna indoktrynacja oparta na ograniczeniu dostępu do wiedzy naukowej i tresowaniu łatwo-wierności w sugerowane cuda. W świecie ludzi głęboko religijnych, tak jak w leżącej u jej genezy schizofrenii i pokrewnych schorzeniach o charakterze chorób schizotypowych: nikogo nie zaskakują liczne "cudowne ozdrowienia", słyszane głosy, widziane zjawy i nawiedzenia, bo magiczne alibi nadprzyrodzoności nobilituje społecznie i materialnie, natomiast do choroby psychicznej strach się przyznać i terapia kosztuje. Dla większości wiernych nie mających podstawowej wiedzy z psychologii, lub co gorsza bojących się z przyczyny tejże własnej niewiedzy, nowych osiągnięć naukowych, bezpieczniej i korzystniej jest twierdzić, że jest się odwiedzanym przez bogów niż przyznać się do schizofrenicznego upośledzenia percepcji zewnętrznej w postaci omamów wzrokowych, słuchowych i kinestetyczno-czuciowych. Podstawowym mechanizmem pozwalającym religii i jej beneficjentom na sterowanie zachowaniami religijnych łatwowiernych wiernych i pacyfikacja ich buntu przeciw wyzyskowi materialnemu i uciskowi intelektualnemu, jest manipulowanie ich emocjami i tzw. szantaż emocjonalny oparty na zaszczepionym religijną indoktrynacją, wstydzie, strachu i poczuciu winy. UCZUCIA RELIGIJNE W religinym totalitaryźmie i jego współczesnej propagandzie, zmistyfikowanym narzędziem manipulacji społecznej jest zjawisko tzw. uczuć religijnych. Pod tą sfetyszyzowaną nazwą tzw."uczuć religijnych" kryje się zespół emocjonalnych stanów, reakcji i zachowań wywoływanych przez bodźce informacyjne o treści kojarzącej się odbiorcy z tematyką religijną. Mechanizm wywoływania reakcji emocjonalnych powiązanych i indukowanych treściami "religijnymi" nabywany jest w procesie manipulacyjnej indoktrynacji religijnej służącej programowaniu i wymuszaniu określonych postaw, zachowań i poglądów wiernych, uzależnionych od religii przez szantaż emocjonalny. Wierni nie uzależnieni od religii, to kasta rządzących kapłanów, żyjących i działających ponad jej rygorami, dla własnych jednostkowych korzyści, co widać w praktyce życia codziennego kleru polskiego. Do tzw. "uczuć religijnych" zaliczane są takie reakcje emocjonalne indukowane treściami "religijnymi" jak: wstyd, strach, poczucie winy, złość, nietolerancja, nienawiść, agresja, smutek, depresja, radość, mania, paranoja, ekstaza oraz wszystko co się jeszcze fanatykom religii uwidzi. |
| Cieślański (994 punktów) | religia jest zbędna cz.III | cd. MYŚLENIE MAGICZNE Tzw. "uczucia religijne" podobnie jak wszystkie inne reakcje emocjonalne wywodzą się z prymitywnej części mózgu ludzkiego, zwanej układem limbicznym a odziedziczonej w procesie ewolucji gatunków po ssakach pierwotnych. Reakcje emocjonalne w tym tzw. "emocje religijne" upośledzają działanie ludzkiej kory mózgowej odpowiedzialnej za: racjonalne, trzeźwe, zdroworozsądkowe i naukowe myślenie oraz ludzką świadomość. Nie jest czymś niezwykłym fakt, że tzw. "emocje, uczucia religijne" mogą pogarszać trafność, racjonalności i trzeźwości postrzegania otaczającej nas rzeczywistości oraz wypaczać zdolność rozróżniania prawdy i fałszywej iluzji. Skutkuje to tym, że osobiste przekonania, co do spodziewanego zachowania się otaczającego nas świata zewnętrznego, oraz oczekiwania (stymulowane tzw. "uczuciami religijnymi") by wydarzenia i rzeczy działy się i zachowywały według naszych pragnień, spowodują, że ulegniemy iluzji (będzie nam się wydawało), iż rzeczywiście stało się tak jak sobie tego życzyliśmy lub wymodliliśmy, innymi słowy "zobaczymy" to co chcielibyśmy ujrzeć. Ten upośledzony emocjami sposób myślenia o otaczajacej nas rzeczywistości, oderwany od realiów i party na urojeniach, zwykło się nazywać mysleniem magicznym. Jednocześnie tzw. "religijne emocje" upośledzają efektywnośc podejmowania przemyślanych i celnych decyzji oraz wyborów opartych na działaniu świadomym racjonalnej kory mózgowej. Badania naukowe wykazały, że emocje, w tym także te wywoływane przez "religię" ograniczają zdolność do świadomego: zapamiętywania, uczenia się, oceniania prawdziwości i znaczenia otrzymywanych informacji niezbędnych do racjonalnego podejmowania wyborów i decyzji. FANATYZM RELIGIJNY (wszapolski) W szczególnych przypadkach reakcje emocjonalne indukowane tzw. "treściami religijnymi" mogą ograniczać zakres postrzegania, zapamiętywania i uczenia się wiernych do treści niezabronionych (dozwolonych) przez reguły danego systemu indoktrynacji religijnej. W przypadku poznawania informacji niezgodnych z narzuconymi i wdrukowanymi regułami i poglądami religijnymi, otumaniony wierny doświadcza silnego dysonansu poznawczego połączonego z silnym wzbudzeniem szerokiego spektrum negatywnych reakcji emocjonalnych i fizjologicznych. Takie typowe dla fanatyków religijnych patologiczne reagowanie na niedozwoloną wiedzę znamy pod zakamuflowaną i obłudną nazwą tzw."urażonych uczuć religijnych". W tego typu sytuacji, informacje zabronione przez "religię" mogą być traktowane przez fanatyków wyznaniowych jako agresja przeciw nim samym, bo "zakłócają" u nich błogosławiony błogostan życia w niewiedzy i bycia wykorzystywanym w nieświadomości błogiej. Skutkuje to np. w Polsce rzucaniem kamieni przez fanatycznych bojówkarzy Giertycha w uczestników pokojowych manifestacji na rzecz równouprawnienia płci czy też równości światopoglądowej. MORALNOŚĆ RELIGIJNEGO KALEGO W przypadku fanatyków mniej agresywnych, bo bardziej zniewieściale nieasertywnych, informacje "zabronione" będą przez wiernych ignorowane, bądź wręcz nie dopuszczane (emocjonalną blokadą) do świadomości, czyli praktycznie nie słyszane i nie zapamiętywane. Ten psychologiczny mechanizm blokady odbioru informacji i postrzegania, jest jednym z podstawowych czynników kształtujących tzw."religijną moralność Kalego", czyli stronniczego pobłażania zbrodniom własnego systemu religijnego i paranoicznie wyolbrzymionego dyskredytowania osiągnięć innych neutralnych bądź konkurencyjnych, tudzież humanitarnych systemów społecznych. Psychologiczny mechanizm upośledzenia racjonalnych procesów myślowych w płatach czołowych kory mózgowej jest podstawą sterowania zachowaniami i świadomością fanatyków religijnych (po przez manipulowanie ich emocjami w ścisłym powiązaniu z indoktrynacją określonych zakazów, norm, poglądów, zasad postępowania i treści tzw."religijnych"). Im większy zakres życia wiernego objęty jest powyższymi rygorami pobudzającymi jego emocje pozytywne lub negatywne, tym bardziej jest on podatny na manipulowanie jego świadomością i podatnością (czytaj: łatwo-wiernością) na dalszą indoktrynację, co skutkuje coraz głębszym zaprogramowaniem, zwłaszcza po "jednym głębszym" i coraz większym uzależnieniem od "religii". Jest to klasyczny przykład wzmacniającego (dodatniego) sprzężenia zwrotnego w procesie sterowania zachowaniami łatwo-wiernych wiernych, aż do całkowitego (łać.totalnego) podporządkowania danemu systemowi religijnej władzy. TOTALITARYZM RELIGII Definicja władzy totalitarnej i jej nazwa wywodzi się własnie od mechanizmu totalnego, (czyli całkowitego) podporządkowania kontroli, sterowaniu i restrykcjom władcy lub kasty kapłanów władzy, wszelkich aspektów egzystencji ludzkiej takich jak: praca, marzenia, dążenia, postępowanie, wola, pragnienia, sumienie, myśli, świadomość, nauka, szkolnictwo, lecznictwo, poświęcenie, prokreacja, śmierć, uczucia, rekreacja, rozrywki, używki, seks małżeński tudzież dziwki. Definicja religii odnosząca się do jej totalitarnego charakteru i totalitarnych mechanizmów manipulacji psychospołecznych pozwala przewidywać kierunki, cele, metody i podmioty oddziaływania systemów religijnego sprawowania władzy. Na podstawie totalitarnych cech religii można prognozować skutki oddziaływania na: stan świadomości społecznej, kultury politycznej, zachowań społecznych, poziomu nauk badawczych i szkolnictwa a także kierunki dalszego antydemokratycznego przeobrażania systemów politycznych, ciążących ku autorytaryzmowi postaw społecznych totalitaryzmowi władzy, w społeczeństwach poddawanych intensywnej indoktrynacji religijnej. Zbiorcza analiza religijnych totalitaryzmów dostarcza mnóstwa dowodów degenerującego, upośledzającego i zbrodniczego oddziaływania religijnej ciemnoty na gospodarczy, ekonomiczny i intelektualny poziom rozwoju (niezbędny do funkcjonowania w cywilizowanym świecie) indoktrynowanych religijnym fanatyzmem społeczeństw. |
| kafir (363 punktów) | Odp: po co religia? | > Teologicznie nie ale historycznie z pewnością.  ...a w czym ci to pomoże? > >A cóż cię tak przygnębiło? Nasza zwierzęcość, atawizm, z którego nie wyrośliśmy czy bezcelowość i przypadkowość naszej obecności?> Ogólnie bezsens, jak mi się wtedy wydawało, naszej egzystencji. Takie odniosłem wtedy wrażenie.Pytasz, po co religia? Pewnie powodów, dla których powstała było, co najmniej kilka. Tobie jak widzę potrzebne było lekarstwo na przygnębienie. Zażyłeś, co prawda lek homeopatyczny, ale jak mniemam placebo zadziałało i już czujesz się lepiej. To dobrze, w końcu chodzi o to żeby lepiej było, ale spróbuj specyfik odstawić, choć na chwilę, bo może ci już nie jest potrzebny. Ciągłe bycie pod wpływem medykamentów może osłabić twój układ odporności na czary! Wiem, że bycie na permanentnym haju wydaje się bezpieczniejsze, ale jeśli zamienisz groźnie brzmiący bezsens na zwyczajne choć bardzo małe prawdopodobieństwo, to może zrozumiesz, że jesteśmy tu przypadkiem i tylko na chwilę, która się już nie powtórzy. > >>Zrozumiałem wtedy, że nauka to nie wszystko.> >Oczywiście, że nie wszystko! Wszechświat to wszystko, a nauka dopiero zaczyna go oglądać.> Nie zrozumiałeś? Nauka to nie wszystko czym należy się, moin zdaniem, w życiu kierować.Oczywiście! Nie mam zamiaru nad każdą łyżką pomidorowej dumać o elektronach w makaronie, albo jeszcze lepiej w ryżu  , bo by mi wystygła. Światopogląd lub lepiej światoogląd wolę jednak budować na tym, co z Worka ludziom udało się już wyciągnąć i zastanawiać, co w nim jeszcze fajnego siedzi niż na walce o Nietykalność Rozumnego Hiperworka. > A tak na marginesie Wszechświat to też nie wszystko.Skoro jest wszech, to jest wszech i już! > W moich wypowiedziach nie starałem się nigdy atakować naukowego obrazu świata.A to jest jakiś inny? > Cieszę się szczerze z osiągnięć nauki, z których przecież korzystam jak my wszyscy.> Odnoszę wrażenie, że nie zrozumiałeś jednak przesłania, jakie wyłania się z moich postów.Uff! Dobrze, że to tylko wrażenie. > Powiem więc inaczej, parafrazując słowa z pewnej starej księgi (chyba domyślasz się o jaką chodzi ):> Nie samą Nauką człowiek żyje.Jasne! Prócz filozofii, historii, matematyki czy biologii czasem trzeba iść do ZOO, napić się zimnej wódki, zobaczyć sztorm na Bałtyku, nauczyć syna rysować drzewo, zakochać, pospać do południa, poczytać Biblię, pośmiać się, potrzymać mamę za słabnącą rękę, no i ... zjeść pomidorowej z ryżem i świeżą bazylią. Pozdrawiam. |
| Cieślański (994 punktów) | religia jest zbędna cz.IV | cd. Fanatycy religijni na ogół nie dostrzegają, że są wyzyskiwani i manipulowani lub, że sami manipulują i wykorzystują innych ludzi, a nawet gdy dostrzegają te aspekty "religijności" to z pełnym przeświadczeniem "uśpia-wierdliwiają" jawny wyzysk i niesprawiedliwość w podziale dóbr i d*p wszelakich, boskością jego zalet, czyniąc tym samym w imię bożej miłości religijny szalet i dzięki temu wciąż zarządzają w religijnej miłości obłudnym b*rdelu, w którym większość wegetuje a używa niewielu. W poglądach społecznych na preferowany system rządzenia "zgrubsza" na tym polega autorytaryzm powszechny między innymi wśród członków partii "wodzowskich". Aronson(1995)cyt: "osobowość autorytarna posiada następujące cechy: zazwyczaj ma sztywne poglądy, uznaje konwencjonalne wartości, nie toleruje słabości (ani u siebie ani u innych), przejawia silną skłonność do karania, jest podejrzliwa i wreszcie ma niezwykły respekt dla władzy". POŻĄDANIE WŁADZY RELIGII Łatwość kierowania nieuświadomionym, niewykształconym, emocjonalnym, religijnym społeczeństwem zawsze będzie atrakcyjną obietnicą utrzymania steru władzy dla każdej rządzącej opcji politycznej, a dla populistycznej, demagogicznej opozycji nadzieją na kolejną zmianę przy sterze, cykliczną jak zwrotnica na górce rozrządowej lewo, prawo, lewo, prawo, LepPeeR. Skutkują te nadzieje umizgami i wysiłkami zjednywania sobie kleru, ewentualnie spenetrowania i przejęcia władzy religijnej przez każdego, kto zaraził się bakcylem przywództwa nad narodem, dającego jak przy wódce, poczucie własnej boskości, niezależnie (od tego) czy ktoś jest z miasta, czy ze wsi (wioski). Niezależnie od sposobu rekrutacji religijnej, we władzach i elitach związków religijnych szczególnie uprzywilejowanych przez państwo profitami materialnymi, niepomiernie wzrasta odsetek ludzi niereligijnych, którzy wkupują się do nich z czystego wyrachowania korzyści materialnych, politycznych i spodziewanego pobłażliwego traktowania ich wykroczeń przez państwowy system wymiaru sprawiedliwości. KLUCZ DO WIECZNOŚCI Wieczne koło totalitarnego kłamstwa obraca się niezależnie od genezy i historii danego systemu religijnej władzy i jest prawidłowością w każdej religii panującej czy dominującej jak nasz rodzimy katolicyzm. Piękna obietnica równości i sprawiedliwości, (zrodzona z walki przeciw wyzyskowi, uciskowi i religijnej obłudzie), lecz damagogiczna i zakłamana w praktyce życia codziennego, ideologia dla wyzyskiwanej religijnej ciemnoty a profity i kobity dla hierarchów i elit rządzących religijnym totalitaryzmem, ponad i wbrew regułom i zasadom własnej religii. Ktoś może powie, że komunizm... i socjalizm,..... Ale "niby komunizm i prawie socjalizm" upadły, natomiast pozostały religijne totalitaryzmy, które przetrwały między innymi dlatego, że obiecują szczęście, dobrobyt i nieśmiertelność dopiero po śmierci. Obiecywanie spełnienia życzeń w wyimaginowanym niebie ale po śmierci, zamiast po 70 latach w życiu doczesnym, czy epoce budowy komunizmu, (choć statystycznie to też po śmierci) jest "nad wyraz bezpieczną" obiecanką bo "z pośmierci" nikt nie wróci i nie powie, że jest be lub cacy i że w ogóle jest, (pomimo, że całość manipulacyjną obłudą śmierdzi fest). CIEMNOŚĆ WIDZĘ, CIEMNOŚĆ Kluczem do sukcesu "długowieczności" totalitarnej władzy religii, są przedewszystkim profity dla elit rządzących i zakłamana manipulacyjna ideologia religijna dla utrzymywanego w ciemnocie umysłowej i biedzie materialnej, wyzyskiwanego społeczeństwa. Skutek jest taki, że wszystkie systemy religijnego rządzenia wiedzę naukową zachowują dla siebie a manipulowanych wiernych utrzymują w ciemnocie i zacofaniu bo łatwiej ich wyzyskiwać i manipulować nimi, a trudniej się z nimi dzielić majatkiem narodowym. Prowadzi to do upadku elit intelektualnych państwa zawładniętego przez religijny totalitaryzm i degeneracji społeczeństwa, w którym powstrzymuje się rozwój nauki, szkolnictwa, badań naukowych i zakazuje wolnomyślicielstwa. Religijny totalitarny system sprawowania władzy może zahamować a nawet cofnąć rozwój nauki, badań naukowych, medycyny, gospodarki, świadomości społecznej i poziomu wykształcenia, na całe tysiąclecia i o całe wieki paląc przy tym sceptycznych naukowców i uniwersyteckie biblioteki. Stąd zacofane intelektualnie państwo religijne przegrywa w XXI wieku, gdyż nie jest ono w stanie konkurować z krajami ościennymi, w których rozum i nauka (w działalności państwa i funkcjonowaniu jego struktur społecznych i gospodarczych) stoją ponad racjami religijnej, emocjonalnej ciemnoty. Schemat walki totalitarnej władzy religii z nauką zawsze jest ten sam. Religijni mówią: "wszystko co jest niezrozumiałe, niepoznawalne albo w ogóle tego nie widać jest boskie, a to co boskie nigdy nie będzie poznane i to ma być dowód "NA-TO", że to coś pochodzi od boga a więc bóg istnieje". Nic dziwnego, że komunizm nam nie wyszedł i kapitalizm wolnorynkowy zdycha na rzecz dyktatury Rokito-giertychów kaczorowatych. Współczesny rozwój nauki zawdzięczamy między innymi rewolucji francuzkiej, która osłabiła zwalczające się wzajemnie bratnie totalitaryzmy religijne (chrześcijańskie), co pozwoliło rozluźnić obrożę wiary i zdjąć kaganiec religijnych zabobonów nałożony wolnomyślicielstwu przez bogobojne sądownictwo. W następstwie odreligijnienia rządów oraz w skutek świeckiej humanizacji zasad funkcjonowania społeczeństw nauka mogła uwolnić się od degenerującego (rozwój) nadzoru religijnej ciemnoty. |
1 2 3 4 5 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|