Zupełnie nie rozumiem tego całego ambarasu z szukaniem dowodów na istnienie czy nieistnienie boga. Nie wierzę w niego, więc czy jeśli ktoś da mi prawdziwy dowód na jego nieistnienie to moja niewiara będzie silniejsza? Chyba nie. Jeśli ktoś nie wierzy, bo istnienie boga jest dla niego intelektualnie nie do przyjęcia, to nie potrzebuje żadnych dowodów, tak samo jak teiści nie potrzebują dowodów, żeby wierzyć. Poza tym, szukanie jakichkolwiek dowodów na siłę (np. "bóg nie jest wszechmocny bo nie umie podnieść kamienia"), jest według mnie wywracaniem kota ogonem. Jeśli ktoś naprawdę potrzebuje przekonywać samego siebie, że nie ma boga, to niech przeczyta Stary Testament pod kątem tego, jaki obraz boga wyłania się z poszczególnych ksiąg (każdy autor ma inną wizję boga). Polecam też książkę Jack'a Miles'a "Bóg".
|