Racjonalista - Strona głównaDo treści
Początek rozumnej niewiary

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
26-05-2012 09:58Łukasik (28 punktów)Początek rozumnej niewiary
Ocena 3 na 5
Witam,
od dawna deklaruję się jako niewierząca, przynajmniej przed samą sobą. Mam jednak problem z naukowymi podwalinami, ponieważ widzę że brakuje mi wiadomości, które uczynią mój pogląd stabilnym i w pełni świadomym. Chodzi mi o to, że moja dzisiejsza postawa wynika z namiastki wiedzy biologicznej, fizycznej...ogólnej oraz ze swoich rozmyślań i emocji. Chciałabym abyście drodzy Państwo polecili mi jakieś książki, które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary ponieważ jest tyle do poznania (religie, historia np.Biblii,sytuacje polityczne uówczesnych czasów, pomijając już wątki typowo naukowe...), że nie wiadomo od czego zacząć.
Jeszcze niedawno twiedziłam, że jest tego aż tyle(oprócz zagadnień naukowych, bo tymi się interesuję tak czy inaczej) że nie warto sobie głowy zawracać rzeczami, które i tak nic nie wnoszą - po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.
Proszę o propozycje.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#46
31-05-2012 12:12
 Ocena 1 na 1
schlawiner (400 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Arystyp z Cyreny
>Logika jest dużo starszą nauką, która pozwala na ugruntowanie solidnego ateizmu, a liczy sobie już prawie trzy tysiąclecia! Przed Darwinem można było logicznie wykazać błędy w rozumowaniu religijnym
Ciekawe zatem, dlaczego wykładana na wydziałach teologicznych (gdzie takowe istnieją) logika nie odwodzi jakoś studentów od zamiaru zostania księżmi. Prof. Mynarek, były dziekan takiego wydziału, mógłby pewnie wnieść nieco światła do tego interesującego zagadnienia. Mogę się tylko domyślać, dlaczego nie pisze tu na forum. Braku odwagi mu nie zarzucam.

#47
31-05-2012 21:19
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Meretseger
W Chinach dziwili się naszemu zwyczajowi, tłumacząc że życzenie sobie i innym smacznego sugeruje, że jedzenie może być niesmaczne

#48
31-05-2012 21:22
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi schlawiner
>>Logika jest dużo starszą nauką, która pozwala na ugruntowanie solidnego ateizmu, a liczy sobie już prawie trzy tysiąclecia! Przed Darwinem można było logicznie wykazać błędy w rozumowaniu religijnym
>Ciekawe zatem, dlaczego wykładana na wydziałach teologicznych (gdzie takowe istnieją) logika nie odwodzi jakoś studentów od zamiaru zostania księżmi. Prof. Mynarek, były dziekan takiego wydziału, mógłby pewnie wnieść nieco światła do tego interesującego zagadnienia. Mogę się tylko domyślać, dlaczego nie pisze tu na forum. Braku odwagi mu nie zarzucam.
Skoro wykładane niekiedy nauki biologiczne nie uczą faktów dotyczących ewolucji - spotykam się z pseudo-biologicznymi kierunkami na nie-certyfikowanych uczelniach w USA głównie, gdzie hoduje się kreacjonistów, to czego spodziewać się po logice?

#49
01-06-2012 02:27
 Ocena 5 na 5
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi schlawiner
Ludzie z natury nie myślą logicznie. Logika nie jest zgodna z naturalną ludzką intuicją. Linkowałem doświadczenie z gołębiami.

Ludzie naturalnie mają problem z logicznym myśleniem i stąd te wszystkie metafizyczne bzdury.

Logika jest zdecydowanie nieintuicyjna, a większość ludzi ma problem z zaakceptowaniem tego co kłóci się z ich wewnętrznymi odczuciami i przestawieniem myślenia na poprawne. Pewnie dlatego tak wiele osób nadal studiuje teologię poza tym nawet jak ktoś ma na studiach przedmiot logika to nie znaczy, że logicznie myśli. Nie każdy kto zalicza na studiach matematykę jest matematykiem. Coraz częściej po prostu umie rozwiązywać pewne typy zadań. Z logiką jest podobnie.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

#50
01-06-2012 23:50
 Ocena 3 na 3
Marcuch (664 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi darkside
>Powołujesz się na Kołakowskiego, zwłaszcza na "Jeśli Boga nie ma...". Zastanawia mnie po co do nas piszesz skoro w ostatniej części tej książki pt. "Konkluzja" filozof wyraźnie wskazuje na to, że nasze światy są sobie zupełnie obce.
Nie bardzo wiem jak się ma konkluzja Kołaka do moich poglądów, czy świata, ale na pewno wiem, że spaskudziłeś kobiecie wątek tą ścianą na temat mnie.

>(...) My, religijne "prawdy "świata religijnego odrzucamy w całości, Ty, jak już gdzieś wspomniałeś, doceniasz osiągnięcia nauki.
Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. Mierzi mnie "wiejska postępowość", pozytywistyczny fanatyzm, młodzieżowa bezgraniczna fascynacja "jedynie słuszną drogą" wynikająca z zagubienia, złego wychowania, braków w edukacji przede wszystkim filozoficznej, wiara w Postęp, posiadanie ostatecznego narzędzia wszelkiego rozstrzygania, dogmatyczne przekonanie o posiadaniu jakiejś Odpowiedzi, to namolne "jest tak a tak", ta dulszczyzna intelektualna, radosne kręcenie korbką teleskopu, który jutro, no może pojutrze wszystko nam pokaże, a kto myśli inaczej, niech spiernicza. Ta Wikipedia Wszechmogąca, ten "dystans" w ramach "dobrze pojętego braku tolerancji" dla wszelkich odchyleń - i ta z drugiej strony "wolność" mnie irytuje, której propaganda oparta jest na mieszance ignorancji, zagubienia i pychy. O, pycha, tak arogancja i pycha to dobre słowa na zjawiska mnie drażniące. Owa rzekoma "otwartość" myślenia utytłana pogardą dla myślących inaczej, to absurdalne "obśmiewanie w ramach dobrze Rozumianego poszanowania", ten anty-pontyfikat, szukanie dziur i skaz, rozrywka oparta na odmawianiu całym społecznościom inteligencji, mądrości, doświadczenia, wrażliwości, ta "tabunizacja" wszelkiego "obcego elementu" i to przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie, skrywającą kolekcję indywidualnych uprzedzeń, traum, bezguścia i tabu. I jeszcze ta osiadłość intelektualna, ta niechęć do wycieczek, do ról, do żeglowania mnie drażni, ten skurcz, inercja, kiszenie się we własnym sosie ze srogą miną. I jeszcze starcza paradność, sypanie frazesami z wytartego już rękawa, pretensja do tańca, wdzięku i życia, które tańczyć można już tylko wirtualnie i w ramach "zabawy" o regułach sztywnych jak trup. No i jeszcze drażni mnie ten nonsens, który chciałoby się pokonać, lub chociaż obnażyć zawiązując z kimś nić porozumienia ponad najbardziej rozbuchanymi kontrowersjami, albo przynajmniej pokazać, że jest ten nonsens koniecznością, w której się żyje, że jest fundamentem niewypowiedzianym, wbrew wszystkim radośnie wklepywanym słowom, literom i emotikonom, że jednak przepaja on tę całą erystyczną żonglerkę i jedyne co mamy to tylko gęby, pozy, etykiety. Może tak, może nie. Ważne chyba, aby w każdym zadawanym pytaniu nie umieszczać z góry zbyt wielu odpowiedzi... A wracając: tak to agnostycyzm jest drogą ku pustce, bo przecież te wszystkie uprzedzenia, to całe rozdrażnienie można by sobie teraz nazwać "neurotyczną ucieczką od życia", a więc i od prawdy, czyż nie? Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.

#51
02-06-2012 08:26
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
>Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. Mierzi mnie "wiejska postępowość", pozytywistyczny fanatyzm, młodzieżowa bezgraniczna fascynacja "jedynie słuszną drogą" wynikająca z zagubienia, złego wychowania, braków w edukacji przede wszystkim filozoficznej, wiara w Postęp, posiadanie ostatecznego narzędzia wszelkiego rozstrzygania, dogmatyczne przekonanie o posiadaniu jakiejś Odpowiedzi, to namolne "jest tak a tak", ta dulszczyzna intelektualna, radosne kręcenie korbką teleskopu, który jutro, no może pojutrze wszystko nam pokaże, a kto myśli inaczej, niech spiernicza. Ta Wikipedia Wszechmogąca, ten "dystans" w ramach "dobrze pojętego braku tolerancji" dla wszelkich odchyleń - i ta z drugiej strony "wolność" mnie irytuje, której propaganda oparta jest na mieszance ignorancji, zagubienia i pychy. O, pycha, tak arogancja i pycha to dobre słowa na zjawiska mnie drażniące. Owa rzekoma "otwartość" myślenia utytłana pogardą dla myślących inaczej, to absurdalne "obśmiewanie w ramach dobrze Rozumianego poszanowania", ten anty-pontyfikat, szukanie dziur i skaz, rozrywka oparta na odmawianiu całym społecznościom inteligencji, mądrości, doświadczenia, wrażliwości, ta "tabunizacja" wszelkiego "obcego elementu" i to przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie, skrywającą kolekcję indywidualnych uprzedzeń, traum, bezguścia i tabu. I jeszcze ta osiadłość intelektualna, ta niechęć do wycieczek, do ról, do żeglowania mnie drażni, ten skurcz, inercja, kiszenie się we własnym sosie ze srogą miną. I jeszcze starcza paradność, sypanie frazesami z wytartego już rękawa, pretensja do tańca, wdzięku i życia, które tańczyć można już tylko wirtualnie i w ramach "zabawy" o regułach sztywnych jak trup. No i jeszcze drażni mnie ten nonsens, który chciałoby się pokonać, lub chociaż obnażyć zawiązując z kimś nić porozumienia ponad najbardziej rozbuchanymi kontrowersjami, albo przynajmniej pokazać, że jest ten nonsens koniecznością, w której się żyje, że jest fundamentem niewypowiedzianym, wbrew wszystkim radośnie wklepywanym słowom, literom i emotikonom, że jednak przepaja on tę całą erystyczną żonglerkę i jedyne co mamy to tylko gęby, pozy, etykiety. Może tak, może nie. Ważne chyba, aby w każdym zadawanym pytaniu nie umieszczać z góry zbyt wielu odpowiedzi... A wracając: tak to agnostycyzm jest drogą ku pustce, bo przecież te wszystkie uprzedzenia, to całe rozdrażnienie można by sobie teraz nazwać "neurotyczną ucieczką od życia", a więc i od prawdy, czyż nie? Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.

Ciężko Ci chyba na świecie...

Biskup zaś ma być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, umiarkowany, przystojny... (1 Tm 3, 2)

#52
02-06-2012 10:06
 Ocena 7 na 7
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
>Nie bardzo wiem jak się ma konkluzja Kołaka do moich poglądów, czy świata

No właśnie pytam, bo nie rozumiem odwołania do jego autorytetu.

>ale na pewno wiem, że spaskudziłeś kobiecie wątek tą ścianą na temat mnie.

To nie wiedza, tylko subiektywna ocena. Zapytaj u źródła, może koleżanka uzna, że to wartościowe...

>Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. Mierzi mnie "wiejska postępowość", pozytywistyczny fanatyzm, młodzieżowa bezgraniczna fascynacja "jedynie słuszną drogą" wynikająca z zagubienia, złego wychowania, braków w edukacji przede wszystkim filozoficznej, wiara w Postęp, posiadanie ostatecznego narzędzia wszelkiego rozstrzygania, dogmatyczne przekonanie o posiadaniu jakiejś Odpowiedzi, to namolne "jest tak a tak", ta dulszczyzna intelektualna, radosne kręcenie korbką teleskopu, który jutro, no może pojutrze wszystko nam pokaże, a kto myśli inaczej, niech spiernicza. Ta Wikipedia Wszechmogąca, ten "dystans" w ramach "dobrze pojętego braku tolerancji" dla wszelkich odchyleń - i ta z drugiej strony "wolność" mnie irytuje, której propaganda oparta jest na mieszance ignorancji, zagubienia i pychy. O, pycha, tak arogancja i pycha to dobre słowa na zjawiska mnie drażniące. Owa rzekoma "otwartość" myślenia utytłana pogardą dla myślących inaczej, to absurdalne "obśmiewanie w ramach dobrze Rozumianego poszanowania", ten anty-pontyfikat, szukanie dziur i skaz, rozrywka oparta na odmawianiu całym społecznościom inteligencji, mądrości, doświadczenia, wrażliwości, ta "tabunizacja" wszelkiego "obcego elementu" i to przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie, skrywającą kolekcję indywidualnych uprzedzeń, traum, bezguścia i tabu. I jeszcze ta osiadłość intelektualna, ta niechęć do wycieczek, do ról, do żeglowania mnie drażni, ten skurcz, inercja, kiszenie się we własnym sosie ze srogą miną. I jeszcze starcza paradność, sypanie frazesami z wytartego już rękawa, pretensja do tańca, wdzięku i życia, które tańczyć można już tylko wirtualnie i w ramach "zabawy" o regułach sztywnych jak trup. No i jeszcze drażni mnie ten nonsens, który chciałoby się pokonać, lub chociaż obnażyć zawiązując z kimś nić porozumienia ponad najbardziej rozbuchanymi kontrowersjami, albo przynajmniej pokazać, że jest ten nonsens koniecznością, w której się żyje, że jest fundamentem niewypowiedzianym, wbrew wszystkim radośnie wklepywanym słowom, literom i emotikonom, że jednak przepaja on tę całą erystyczną żonglerkę i jedyne co mamy to tylko gęby, pozy, etykiety. Może tak, może nie. Ważne chyba, aby w każdym zadawanym pytaniu nie umieszczać z góry zbyt wielu odpowiedzi... A wracając: tak to agnostycyzm jest drogą ku pustce, bo przecież te wszystkie uprzedzenia, to całe rozdrażnienie można by sobie teraz nazwać "neurotyczną ucieczką od życia", a więc i od prawdy, czyż nie? Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.

...tak jak ten dobrze napisany tekst, który jest również zlepkiem subiektywnych ocen, a nie prawdy czy wiedzy. Uważam, że oceny tutaj zawarte są skrajnie niesprawiedliwe i nieprawdziwe. Kołakowski rozumie nasza "duszę", Ty nie. W tym problem. Przy sztandarowym na tym forum krytycyzmie/sceptycyzmie nie widzę tutaj roszczeń dla Odpowiedzi, przy mocnym niejednokrotnie języku, czasami zapewne przesadzonym i oceniam go generalnie jako reakcję obronną wobec dzierżycieli prawd wszelakich, a nie arogancji i pychy. Skrajnego scjentyzmu tutaj nie widzę, choć z całą pewnością narzędzia nauki używane do opisywania rzeczywistosci uznaje się tutaj za najlepsze. Ale właściwy dystans do jej owoców jest zachowany. No z doświadczeniem religijnym jest tutaj kiepsko, raczej ściana, a jeszcze gorzej z bezczelnymi roszczeniami "doświadczonych" wobec "niedoświadczonych" we wspólnej przestrzeni, której odmawia się charakteru neutralności. Sam od siebie mogę napisać, że choć chrześciajństwo uważam za martwe i generalnie uważam za szkodliwe i głupie, to lubię czytać i analizować wciąż żywą myśl żydowską/judaistyczną, interesuje mnie mistycyzm i mesjanizm żydowski, filozofia 20wieczna w tym uczestnicząca. Ta myśl jest żywa, ciekawa, ale do głowy by mi nie przyszło poszukiwać tam ostatecznej prawdy o rzeczywistości. Gdzieś mi się tam podoba ten ich bunt przeciwko charakterowi i wyrokom natury. Traktuję to mniej więcej tak samo, jak wizje science fiction tworzone przez uznanych fizyków. Z przymrużeniem oka. Jako ciekawostkę (ubogacajacą, czego nigdy nie umiałem powiedzieć o chrześcijaństwu), a nie jako materiał do tworzenia swojej ostatecznej wizji rzeczywistości i "prawdy". To mnie w ogóle nie interesuje, nie sądzę, żeby to było możliwe. Nie jestem na tyle odważny czy arogancki. Nie jestem z tej gliny. I zachowuję sobie prawo do odrzucenia pewnych idei czy narzędzi oraz ich roszczeń w kwestii umiejętności opisu rzeczywistości. Tak mam z chrześcijaństwem.

#53
02-06-2012 11:45
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
>Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. Mierzi mnie "wiejska postępowość", pozytywistyczny fanatyzm, młodzieżowa bezgraniczna fascynacja "jedynie słuszną drogą" wynikająca z zagubienia, złego wychowania, braków w edukacji przede wszystkim filozoficznej, wiara w Postęp, posiadanie ostatecznego narzędzia wszelkiego rozstrzygania, dogmatyczne przekonanie o posiadaniu jakiejś Odpowiedzi, to namolne "jest tak a tak", ta dulszczyzna intelektualna, radosne kręcenie korbką teleskopu, który jutro, no może pojutrze wszystko nam pokaże, a kto myśli inaczej, niech spiernicza. Ta Wikipedia Wszechmogąca, ten "dystans" w ramach "dobrze pojętego braku tolerancji" dla wszelkich odchyleń - i ta z drugiej strony "wolność" mnie irytuje, której propaganda oparta jest na mieszance ignorancji, zagubienia i pychy. O, pycha, tak arogancja i pycha to dobre słowa na zjawiska mnie drażniące. Owa rzekoma "otwartość" myślenia utytłana pogardą dla myślących inaczej, to absurdalne "obśmiewanie w ramach dobrze Rozumianego poszanowania", ten anty-pontyfikat, szukanie dziur i skaz, rozrywka oparta na odmawianiu całym społecznościom inteligencji, mądrości, doświadczenia, wrażliwości, ta "tabunizacja" wszelkiego "obcego elementu" i to przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie, skrywającą kolekcję indywidualnych uprzedzeń, traum, bezguścia i tabu. I jeszcze ta osiadłość intelektualna, ta niechęć do wycieczek, do ról, do żeglowania mnie drażni, ten skurcz, inercja, kiszenie się we własnym sosie ze srogą miną. I jeszcze starcza paradność, sypanie frazesami z wytartego już rękawa, pretensja do tańca, wdzięku i życia, które tańczyć można już tylko wirtualnie i w ramach "zabawy" o regułach sztywnych jak trup. No i jeszcze drażni mnie ten nonsens, który chciałoby się pokonać, lub chociaż obnażyć zawiązując z kimś nić porozumienia ponad najbardziej rozbuchanymi kontrowersjami, albo przynajmniej pokazać, że jest ten nonsens koniecznością, w której się żyje, że jest fundamentem niewypowiedzianym, wbrew wszystkim radośnie wklepywanym słowom, literom i emotikonom, że jednak przepaja on tę całą erystyczną żonglerkę i jedyne co mamy to tylko gęby, pozy, etykiety. Może tak, może nie. Ważne chyba, aby w każdym zadawanym pytaniu nie umieszczać z góry zbyt wielu odpowiedzi... A wracając: tak to agnostycyzm jest drogą ku pustce, bo przecież te wszystkie uprzedzenia, to całe rozdrażnienie można by sobie teraz nazwać "neurotyczną ucieczką od życia", a więc i od prawdy, czyż nie? Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.

Pan poeta, pan poeta.
Coś, jak liryzm, struna brzękła:
ja o pana się przelękła...

#54
02-06-2012 11:58
 Ocena 8 na 8
Chlodwig (10939 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
>przemycanie swoich małych poglądzików pod tarczą po tysiąckroć obrażonego już Rozumu, tarczą trzymaną krzywo i nieumiejętnie

Tarczę należy trzymać krzywo, krzywe trzymanie tarczy jest trzymaniem umiejętnym. Inaczej jesteś trupem.

I kto tu się chwali ignorancją?

#55
02-06-2012 13:30
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
Jeśli czytałaś "Rozplatanie..." i chcesz czegoś nienachalnie naukowego o biologii, to też Dawkinsa "Najwspanialsze widowisko świata". Udało mi się z pomocą tej publikacji wyjaśnić zapalonemu katolikowi zagadnienie oddzielania się gatunków, a stąd przeszliśmy do całości ewolucji.

Oprócz tego to po prostu ciekawa książka, do poduchy nawet

Poszukaj też w artykułach samego Racjonalisty, możesz znaleźć pełno ciekawych oryginałów i tłumaczeń w zagadnieniach, w których szukasz poszerzenia tematu albo tylko wstępu. Jest tego masa, a do tego za darmo


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin

#56
02-06-2012 14:21
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
.
>>>>Powołujesz się na Kołakowskiego, zwłaszcza na "Jeśli Boga nie ma...". Zastanawia mnie po co do nas piszesz skoro w ostatniej części tej książki pt. "Konkluzja" filozof wyraźnie wskazuje na to, że nasze światy są sobie zupełnie obce.
>Nie bardzo wiem jak się ma konkluzja Kołaka do moich poglądów, czy świata, ale na pewno wiem, że spaskudziłeś kobiecie wątek tą ścianą na temat mnie.
Najlepiej przemówi sam Kołakowski (Cytat z artykułu M. Agnosiewicza):
Najczęstszą strategią ataku religijnego na światopogląd ateistyczny jest ten, który Leszek Kołakowski zwięźle ujął w felietonie "Metodologia księdza Kłósaka" (ksiądz ten w ten sposób zwalczał marksistowski ateizm):

"Marksista: Wiesz, zgasło mi światło w pokoju i nie mogę dociec dlaczego.

Ks. Kłósak: Nie wiesz dlaczego? Jasne! To zjawisko nadprzyrodzone!

Marksista: Ależ spodziewam się, że z czasem uda mi się znaleźć przyczyny...

Ks. Kłósak: Spodziewasz się? Na jakiej podstawie? Nie masz podstaw. Ty tylko wierzysz, że te przyczyny wykryjesz, ale nie możesz tego poprzeć żadną argumentacją naukową. Twój pogląd, że zgaśnięcie światła ma jakoby przyczyny naturalne, opiera się wyłącznie na wierze. Bo cóż uprawnia cię do twierdzenia, że kiedyś w przyszłości zdołasz znaleźć takie przyczyny? Tylko wiara. Ale ja, stojąc na gruncie naukowym, muszę stwierdzić, że owo wydarzenie może mieć tylko przyczyny nadprzyrodzone.

Marksista: A ty na jakiej podstawie wierzysz w siły nadprzyrodzone?

Ks. Kłósak: Proszę, dowiedź, że ich nie ma. Potrafisz? Dowiedź choćby, że nie istnieją na przykład pegazy. Powiesz, że nikt ich nie widział. Ale z tego, że nikt ich nie widział, nie wynika logicznie, że nie istnieją. Gdyby więc nawet nie było innych dowodów, ja, który wierzę w pegazy, mam równe do tego prawo, jak ty, który w nie nie wierzysz. Jeśli nikt nie dowiódł, że pegazy nie istnieją, ani że istnieją, obaj mamy równe prawa do wierzenia w nie lub niewierzenia. Ale na ich istnienie jest wiele ważkich dowodów, o których na razie zamilczę.

Marksista: Tak, masz argumenty nieodparte. Ale powiedz jeszcze co będzie, jeśli uda mi się wykryć, że światło zgasło wskutek na przykład przerwania się przewodu w ścianie? Czy nadal będziesz twierdził, że działają tu przyczyny nadprzyrodzone?

Ks. Kłósak: Zawsze będę tak twierdził. Bo nigdy nie uda ci się wykazać, że przerwanie przewodu było przyczyną zgaśnięcia światła. Możesz na przykład ustalić współistnienie obu zdarzeń albo to, że jedno nastąpiło po drugim. Ale nigdy nie dowiedziesz, że jedno jest przyczyną drugiego. Ja zresztą jako naukowiec nie wykluczam z pewnością możliwości takiego przyczynowego związku. Być może, Pan Bóg dał przewodom elektrycznym tajemniczą zdolność gaszenia światła w chwili, gdy przewód ulega przerwaniu.

Marksista: milczy zdruzgotany."


Ja spotkałem nowe, dość wierne wcielenie uczonego ks. Kłósaka. Sposobem udowodnienia niedorzeczności tej argumentacji jest nie tyle wykazanie jej formalnej błędności, gdyż tym sposobem nierzadko można bronić największych bzdur, lecz ukazanie jej materialnej absurdalności. www.racjonalista.pl/kk.php/t,2005

Wielką sztuką fideistów jest umiejętność wybiórczości informacji, które docierają do ich umysłów. Dobierają sobie prawie tylko lektury potwierdzające ich poglądy, a gdy im się zdarzy nawet przeczytać coś innego, to umieją z tekstu odrzucić wszystko co nie potwierdza ich poglądów. To są umysły całkowicie zamknięte na racjonalną argumentację.

>Doceniam, ale gardzę ich absolutyzacją. [...] Zapewne więc piszę bo wątpię, błądzę i niesprawiedliwie odmawiam pewności.
Chyba nikt nie potrafiłby lepiej oddać Pańskiej osobowości, poziomu intelektualnego i szacunku dla człowieka o odmiennych od Pańskich poglądach - niż uczynił to tu Pan sam. Wyrażam Panu głębokie współczucie, a także na Pańskie ręce dla całej polskiej filozofii chrześcijańskiej. Jak dla mnie, to czysta intelektualna żenada, ale we własnym zaściankowym błotku wygrzewają swoje kariery doskonale. Trochę im niszowe wolnomyślicielstwo przeszkadza, ale tak niewielu Polaków pozwala sobie na Sapere aude Większość lubi tylko autorytetom , to łatwiejsze samodzielnego myślenia.

Miłego dnia.

@@@
.

#57
02-06-2012 14:45
 Ocena 6 na 6
Artur@R (7115 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
>... ale tak niewielu Polaków pozwala sobie na Sapere aude <

..niektórzy sobie pozwalają Panie Andrzeju



"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."

Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
.
>A, jest jeszcze Hołownia, takie trochę inteligentniejsze od ciocino-ambonowego rozumienie chrześcijaństwa (np. "Bóg, życie i twórczość") - ale to już ewentualnie, bo "stronnicze"
A, jest jeszcze Terlikowski został nowym naczelnym Frondy: www.racjonalista.pl/forum.php/s,502775

@@@
.

#59
03-06-2012 01:34
 Ocena 1 na 1
webmaster (moderator)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Artur@R
Jeśli masz więcej takich, to wklej. Szukam inspiracji

#60
03-06-2012 06:15
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Arystyp z Cyreny
Kant w pewnym momencie zadeklarował się jako teista. Arystoteles pogrążył dawny grecki sceptycyzm, choć mniej niż Platon. Moim zdaniem Dawkins uprawia często lepszą filozofię. Również w Bogu urojonym. Ja raczej nie polecałbym osobie uczącej się sceptycyzmu filozofii, której ogromna część (do dzisiaj!) to parateologia. Zdecydowanie też nie polecam estetyki, etyki, filozofii umysłu i percepcji nie opierających się na najnowszych danych dotyczących budowy i funkcjonowania ludzkiego mózgu. Polecam Dennetta. Odczarowanie... I inne książki, zwłaszcza tę w której rozprawia się z tak zwanym "błędem Kartezjusza".

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365