Zauważyłem, że wielu użytkowników tego działu forum uważa, iż wiara w Boga jest wynikiem niewiedzy. Mało tego, wystarczy prześledzić posty, aby się przekonać, iż niektórzy użytkownicy uważają, że wszelka religia to czyste oszustwo, mydlenie oczu, wciskanie kitu itp. niedouczonym, szarym ludziom. Porównywanie wiary współczesnych chrześcijan czy wogóle wyznawców religii monoteistycznych do wierzeń, nazwijmy to, ludów prymitywnych jest nieporozumieniem. Współcześni wykształceni wierzący posiadają przecież odpowiednią wiedzę pozwalającą zrozumieć mechanizmy rządzące otaczającym ich światem i nie wierzą w boga, który włada np. błyskawicami... Uważam się za chrześcijanina ale jednocześnie sądzę, że nauka, jeżeli nadal będzie się rozwijać w takim tempie jak do tej pory raczej prędzej niż później wyjaśni zagadkę prapoczątków Wszechświata. Należy zatem zadać pytanie: po co współczesnemu człowiekowi religia? Piszę tu oczywiście wyłącznie w swoim imieniu i dla mnie wiara w Boga (ale nie wierzenie w bożki) daje odpowiedź na następujące pytania: Po co istnieje Wszechświat? Po co ja istnieję? Jaki jest sens mojej egzystencji? Uważam, że niezależnie od osiągnięć nauki człowiek zawsze będzie sobie zadawał tego typu pytania "Im bardziej Wszechświat wydaje się zrozumiały, tym bardziej sprawia wrażenie bezcelowego". (Steven Weinberg) Dla wierzącego odpowiedź jest prosta: to wszystko wpisane jest w boski plan, tak sobie to Bóg po prostu zaplanował, Bóg który już zna nasze myśli zanim je wypowiemy. Życzę ciekawych przemyśleń. |