Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
181.343.360 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2842 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Mariusz Agnosiewicz - Kryminalne dzieje papiestwa tom II
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Złota myśl Racjonalisty:
Wszyscy jesteśmy skłonni do ulegania napływom irracjonalnych emocji (..) i należy się ich strzec.
« Społeczeństwo  
Dylematy współczesnej cywilizacji [2]
Autor tekstu:

A także przez ich poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, o innym dziedzictwie kulturowym, i szacunek dla ich odmienności. A być może i uznanie wyższości ich hierarchii wartości w niektórych sprawach.

Jest to droga daleka zwłaszcza dla tych, którzy wyrośli w systemie wartości nastawionym na ustawiczną walkę konkurencyjną, na ekspansję i eliminację innych oraz zdobywanie dla siebie (i swoich) pozycji dominującej.

Świadomość nie tylko istnienia, ale i bliskości granic ekspansji ludzkiej, wyznaczonych przez wytrzymałość środowiska planety oznacza, że trwałość i ciągłość rozwoju cywilizacji wymaga nie tylko stałej kontroli, ale i przyjęcia przez społeczności ludzkie i jednostki zasady maksymalnego wykorzystania tych zasobów, jakie są do ich dyspozycji, zasady "maximum efektu przy minimum nakładu" — obowiązującej zresztą i w całej przyrodzie. Prowadzi to do wstrzemięźliwości w kreowaniu nowych potrzeb. Trawestując regułę Ockhama można powiedzieć: "desideria non sunt multiplicanda praeter necessitatem". Każe to zakwestionować (lub tylko bliżej wyjaśnić) proponowaną przez Autora Medytacji definicję przyszłego człowieka jako "homo ludens". Kultura nie „pracy", ale „zajęć" może zapewne kierować aktywność ludzką na teren studiów czy działań twórczych wszelkiego rodzaju — nieuchronnie autotelicznych, czyli bezinteresownych, stanowiących cel sam w sobie. Lecz przecież mamy już dziś przed oczami również i inną interpretację tego samego hasła, w postaci przebudowywania całego świata w wielki „Disneyland", obszar zabaw i rozrywek, gdzie wszystko jest możliwe, włącznie z dowolną „rzeczywistością wirtualną". Jest to swojego rodzaju ucieczka w rozrywkę, usprawiedliwienie postawy bierności i zagapienia się. Zapełnianie zbędnego (dla siebie) czasu, nasuwające złośliwe myśli o zbędności tego, który taki proceder uprawia.

Problem w tym, że dopóki powszechnie akceptowane hierarchie wartości opierać się będą na motywach egoistycznych, tak długo, jak jednostka będzie widziała swoje cele jedynie we własnych przyjemnościach albo korzyściach, łatwiejsza będzie właśnie ucieczka w rozrywkę — choćby najgłupszą. O powszechności takich postaw świadczyć się zdają programy telewizji, które w dalszym ciągu zresztą je skutecznie propagują. Zamiast Homo ludens pojawić się może raczej Homo Demens — człowiek skretyniały.

Warto zauważyć, że takiej ucieczki nie należy się spodziewać wśród tych, którzy potrafią znaleźć własne cele w służbie nauki, w sztuce czy w działalności społecznej. A również w realizowaniu nakazów wynikających z poczucia odpowiedzialności za sprawy leżące poza sferą własnych interesów. Można tu przytoczyć jako przykład przekazywane przez cały XIX wiek w Polsce „tradycje inteligenckie" od Mickiewicza do Żeromskiego, każące konstruować cele i postawy osobiste w odniesieniu do dobra zbiorowego.

Warunkiem sensowności opartej na poczuciu odpowiedzialności za świat jest prawdziwość obrazu tego świata, jego niezafałszowanie. Stąd kolejna pretensja do Autora: nie można twierdzić, że systemy poznawcze — empiryczny i religijny — „nie przecinają się". Przecież gołym okiem widać, że zawierają one bardzo znaczne obszary, na których dochodzi do starć — co najmniej od czasów Galileusza bardzo spektakularnych - właśnie w opisie świata. Chyba że, by dokonać niedopuszczalnej moim zdaniem redukcji systemów opartych na wierze, przez sprowadzenie ich treści do jakiegoś bardzo ogólnego stwierdzenia, na przykład, że jest jakiś rozumny porządek w świecie, a zatem musi za tym stać jakaś świadomość, która ów porządek stworzyła. Tak ogólne stwierdzenie istotnie z empirią się nie kłóci, pozostaje „obok" wszelkich dowodów, ponieważ jest wyrazem przeczuć czy nadziei. Daleko jednak stąd do rzeczywistych, a nie zredukowanych, pełnych treści którejkolwiek z występujących dziś w świecie religii. W religii katolickiej obowiązujący dla wyznawcy obraz świata zawiera się w opublikowanym w 1992 r. Katechizmie, zawierającym treści znacznie bogatsze i bardziej szczegółowe, a równocześnie całkowicie sprzeczne z doświadczeniem naukowym wszelkiego rodzaju.

Jeszcze gorzej dzieje się w samej sferze etyki, która — w wersji trzech religii śródziemnomorskich, gdzie fundamentem jest pojęcie grzechu, czyli złamania nakazu bożego — nosi charakter nieuchronnie heteronomiczny, używając określenia Autora. Oznacza to dalej otwarcie drugiego pola konfliktów — między sumieniem jednostki, a interpretacją nakazów religijnych przez jedynie uprawnionego kapłana. I tu historia dostarcza bardzo wielu przykładów tragicznych następstw, zwłaszcza tam, gdzie religie poszukiwały wsparcia od władzy świeckiej.

Osobiście podejrzewam, że jedyny obszar rzeczywiście względnie bezkonfliktowy to obrzędowa strona religii. Najsilniej zresztą, jak się wydaje, wiążąca wiernych w Polsce, gdzie o dogmatach się w ogóle nie mówi. (Mimo że i tu niepokój może wzbudzać uznawanie za centralny symbol tych obrzędów - widoku torturowanego w wymyślny sposób człowieka, oraz to, że najważniejszym obrzędem jest akt spożywania „ciała i krwi" ludzkiej. Tyle, że nikt już tego nie dostrzega).

Dlatego wydaje mi się, że nie można zakładać, iż „prawdy religijne" działają w innym obszarze, rozmijają się wichrowato z empirią, i mozolnym poszukiwaniem prawd naukowych. Tym bardziej, że stanowią one ważny element w kulturze nie tylko chrześcijańskiej, ale każdej, co zwłaszcza jest widoczne na przykładzie islamu, w którym rozdzielenie wiary, obyczaju, polityki, organizacji społeczeństwa jest trudne do przeprowadzenia — jeżeli w ogóle możliwe.

Piszę o tym tylko dlatego, że od paru lat doświadczam właśnie skutków konfliktu wywołanego próbami narzucenia światopoglądu opartego na katechizmie katolickim całemu społeczeństwu. Bez tego nie interesowałbym się chyba tą problematyką w ogóle.

Na zakończenie jeszcze jedna uwaga. W tekście Adama Schaffa, zawierającym w znacznej części Jego rozliczanie się z przeszłością polityczną lewicy i ruchu socjalistycznego, co chwila spotyka się takie określenia, jak Nowy Socjalizm czy Nowa Lewica. Towarzyszy temu zastrzeżenie, że oba te pojęcia mają w istocie nowy sens, niosą nowe treści. Dodać do tego wypada, że w społecznym, najpowszechniejszym odbiorze sens takich pojęć jak „socjalizm" czy „lewica" stał się już zupełnie niejasny — tymi słowami operuje się raczej jako hasłami w połajankach politycznych, niż jako określeniami niosącymi wspólne dla dyskutantów znaczenie. Sądzę, że w tej sytuacji warto byłoby zastanowić się nad próbą określenia meritum treści zawartych współcześnie w tych terminach bez odwoływania się do samych, wywodzących się z tradycji słów. Nie wiem, czy taka ucieczka w przód jest w ogóle możliwa, ale sądzę, że prędzej czy później będzie nieunikniona — jeżeli sama idea czy raczej to, w co musi się ona nieuchronnie zamienić, ma liczyć na szerszą akceptację.

*

„Res Humana" nr 3/1998.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Filozofia polska wobec kryzysu cywilizacyjnego
Dylematy społeczeństwa obywatelskiego

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


« Społeczeństwo   (Publikacja: 13-01-2007 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Jacek Nowicki
Architekt; emerytowany profesor Politechniki Warszawskiej; stały współpracownik "Res Humana"

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Paszkwil na kulturę
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5198 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365