Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
180.441.242 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2571 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Postawa eksperymentalna różni się znacząco od postawy 'zdroworozsądkowej'. Zakłada bowiem, że w każdej chwili możemy odkryć nowe informacje, które znacząco zmienią nasz model świata. Tymczasem tzw. 'zdrowy rozsądek' opiera się na założeniu, że już wiemy wystarczająco dużo na temat natury świata, by tylko w ostateczności delikatnie modyfikować naszą wiedzę."
 Społeczeństwo » Młodzież, szkoła, studia

Rzecznik przemówił w sprawie „elfów”
Autor tekstu:

Violetta Ozminkowski, autorka opublikowanego na początku maja bieżącego roku przez Newsweek artykułu pt. „Dzieci, które mówią po elficku", musiała swoim tekstem wsadzić kij w mrowisko, skoro do niemal natychmiastowej odpowiedzi poczuł się wywołany rzecznik prasowy ministra edukacji narodowej Grzegorz Żurawski. Regularni czytelnicy polskich serwisów oświatowych mogli zareagować pewnym zdziwieniem odnajdując wśród aktualności na stronach MEN i poszczególnych kuratoriów wyjaśnienie rzecznika dotyczące sytuacji dzieci z afazją, bezpośrednio sprowokowane artykułem opublikowanym niedawno na łamach Newsweeka.

Ale być może przyczyną natychmiastowej riposty nie był wcale przysłowiowy kij, wsadzany przez autorkę Newsweeka w mrowisko resortu oświaty, ale kryjąca się wewnątrz tego mrowiska prawdziwa puszka Pandory, jaką stanowi polskie prawo oświatowe.

Okazuje się, że na początku dwudziestego pierwszego wieku przepisy decydujące o kształcie polskiego systemu edukacji nie uwzględniają specyficznej sytuacji dzieci cierpiących z powodu zaburzenia, które znane i opisane jest w literaturze przedmiotu co najmniej od stu lat!

Tym zaburzeniem jest afazja dziecięca — zaburzenie, skutkujące dużymi problemami w odbiorze lub produkcji mowy. W piśmiennictwie anglojęzycznym zagadnienie to znane jest współcześnie m.in. jako SLI (specific language impairment) - specyficzne zaburzenia rozwoju mowy i języka. Pod taką nomenklaturą można je również odnaleźć w ICD-10, czyli Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych WHO, gdzie figuruje pod kodem F80.

Dzieci z SLI nie są upośledzone umysłowo, mają prawidłowy słuch fizjologiczny, prawidłowo zbudowane narządy mowy, chętnie wchodzą w relacje społeczne. Ich jedynym problemem są zaburzenia rozwoju mowy, czasami bardzo głębokie, praktycznie uniemożliwiające efektywną komunikację słowną z otoczeniem, czasami — w lżejszym nasileniu — skutkujące obniżoną sprawnością językową — na przykład trudnościami w odróżnianiu głosek, problemami z doborem odpowiedniego słownictwa i stosowaniem prawidłowej składni (nie chodzi tu jednak o zwykłe wady wymowy). Dzieci z najłagodniejszymi formami SLI bywają czasami diagnozowane jako dzieci z dysleksją rozwojową.

To, co stanowi mocną stronę funkcjonowania dzieci ze specyficznymi zaburzeniami rozwoju językowego, staje się ich przekleństwem w świetle polskich przepisów oświatowych, przynajmniej w takiej formie, w jakiej obecnie obowiązują. Przepisy te pozwalają objąć kształceniem specjalnym uczniów z różnym stopniem upośledzenia umysłowego, dzieci z poważnymi wadami wzroku i słuchu, z niepełnosprawnością ruchową, zaburzeniami zachowania i autyzmem, a nawet zagrożone niedostosowaniem społecznym. Przepisy te jednak milczą między innymi w sprawie możliwości kształcenia specjalnego dla dzieci z zaburzeniami rozwoju mowy i języka. Jakie ma to konsekwencje?

Orzeczenie o potrzebie kształcenie specjalnego wydawane jest przez zespoły orzekające, działające przy publicznych poradniach psychologiczno-pedagogicznych (dawniej: poradnie wychowawczo-zawodowe) na wniosek rodzica lub opiekuna prawnego. Dokument ten pozwala, przynajmniej teoretycznie, na stworzenie w szkole lub innej placówce oświatowej specjalnych warunków kształcenia dziecka, zastosowanie adekwatnych do rodzaju niepełnosprawności dziecka metod i form pracy dydaktyczno-wychowawczej, objęcie dziecka terapią specjalistyczną w ramach zajęć rewalidacyjnych. Pozwala również na przystąpienie do sprawdzianów i egzaminów zewnętrznych w warunkach i w formie dostosowanych do indywidualnych możliwości i ograniczeń psychofizycznych ucznia.

Wszystkich tych przywilejów dziecko ze specyficznymi zaburzeniami rozwoju językowego jest w obecnej sytuacji prawnej pozbawione.

Rzecznik prasowy ministra edukacji narodowej, pan Grzegorz Żurawski twierdzi wprawdzie w swoim wyjaśnieniu, że dziecko z ekspresyjną formą afazji dziecięcej może być objęte kształceniem specjalnym ze względu na niepełnosprawność ruchową (sic!), zapomina jednak wspomnieć, że istnieją również inne formy afazji dziecięcej, niezwiązane z uszkodzeniem ośrodków ruchowych w korze mózgowej. Oznacza to mniej więcej tyle, że żywe, rozbrykane i wysportowane dziecko z zaburzeniami rozwoju mowy ma być traktowane jako niepełnosprawne ruchowo, podobnie jak jego klasowy kolega z mózgowym porażeniem dziecięcym, poruszający się, dajmy na to, na wózku inwalidzkim.

Pan rzecznik powołuje się w tym miejscu na opinię specjalistów Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Nie podważając autorytetu szacownej instytucji, można raczej zwrócić uwagę na to, do jak zawiłych kruczków prawnych musi się obecnie w Polsce uciekać działający w dobrej wierze specjalista dziecięcy, by zapewnić dziecku z zaburzeniami rozwoju mowy adekwatną opiekę w ramach publicznego systemu edukacji.

Niestety, niektórym urzędnikom łatwiej przychodzi zakwalifikować zaburzenie rozwoju mowy jako niepełnosprawność ruchową niż przyznać uczciwie, że przepisy oświatowe są w tej sprawie po prostu nieme i wymagają pilnych reform.

Dla dzieci z różnymi poważnymi zaburzeniami, wymagającymi specjalnych warunków organizacji kształcenia, tego rodzaju załatwienie sprawy nie zapowiada w dłuższej perspektywie nic dobrego. Dzieci i ich rodzice woleliby zapewne, by resort edukacji nie marnotrawił czasu i potencjału swoich pracowników na prowadzenie z nimi potyczek słownych, ale potrafił wykorzystywać ten potencjał do elastycznego reagowania na naprawdę poważne postulaty formułowane przez środowiska rodziców, nauczycieli i terapeutów. Jest to tym ważniejsze, że na swoje trwałe i jasno wyartykułowane miejsce w przepisach oświatowych czekają również inne zaburzenia rozwojowe i problemy zdrowotne, skutkujące trudnościami w nabywaniu umiejętności szkolnych.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Nie mówcie mi o pasterzach kóz
Uświadamianie dzieci

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (8)..   


« Młodzież, szkoła, studia   (Publikacja: 20-05-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Caden O. Reless
Ur. w 1980 r. w Polsce. Magister nauk o zachowaniu. Główne zainteresowania autora koncentrują się wokół zagadnień przemian społeczno-politycznych współczesnego świata, socjologii, filozofii i psychologii świadomości.

 Liczba tekstów na portalu: 29  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 26  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Rozum i życie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7309 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365