Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
152.253.874 wizyty
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7296 tekstów. Zajęłyby one 28776 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 1876 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Zawarcie konkordatu jest zawsze aktem jednostronnej rezygnacji państwa z pewnych jego prerogatyw i zobowiązań do określonych świadczeń (..)
 Społeczeństwo » Młodzież, szkoła, studia

Rzecznik przemówił w sprawie „elfów”
Autor tekstu:

Violetta Ozminkowski, autorka opublikowanego na początku maja bieżącego roku przez Newsweek artykułu pt. „Dzieci, które mówią po elficku", musiała swoim tekstem wsadzić kij w mrowisko, skoro do niemal natychmiastowej odpowiedzi poczuł się wywołany rzecznik prasowy ministra edukacji narodowej Grzegorz Żurawski. Regularni czytelnicy polskich serwisów oświatowych mogli zareagować pewnym zdziwieniem odnajdując wśród aktualności na stronach MEN i poszczególnych kuratoriów wyjaśnienie rzecznika dotyczące sytuacji dzieci z afazją, bezpośrednio sprowokowane artykułem opublikowanym niedawno na łamach Newsweeka.

Ale być może przyczyną natychmiastowej riposty nie był wcale przysłowiowy kij, wsadzany przez autorkę Newsweeka w mrowisko resortu oświaty, ale kryjąca się wewnątrz tego mrowiska prawdziwa puszka Pandory, jaką stanowi polskie prawo oświatowe.

Okazuje się, że na początku dwudziestego pierwszego wieku przepisy decydujące o kształcie polskiego systemu edukacji nie uwzględniają specyficznej sytuacji dzieci cierpiących z powodu zaburzenia, które znane i opisane jest w literaturze przedmiotu co najmniej od stu lat!

Tym zaburzeniem jest afazja dziecięca — zaburzenie, skutkujące dużymi problemami w odbiorze lub produkcji mowy. W piśmiennictwie anglojęzycznym zagadnienie to znane jest współcześnie m.in. jako SLI (specific language impairment) - specyficzne zaburzenia rozwoju mowy i języka. Pod taką nomenklaturą można je również odnaleźć w ICD-10, czyli Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych WHO, gdzie figuruje pod kodem F80.

Dzieci z SLI nie są upośledzone umysłowo, mają prawidłowy słuch fizjologiczny, prawidłowo zbudowane narządy mowy, chętnie wchodzą w relacje społeczne. Ich jedynym problemem są zaburzenia rozwoju mowy, czasami bardzo głębokie, praktycznie uniemożliwiające efektywną komunikację słowną z otoczeniem, czasami — w lżejszym nasileniu — skutkujące obniżoną sprawnością językową — na przykład trudnościami w odróżnianiu głosek, problemami z doborem odpowiedniego słownictwa i stosowaniem prawidłowej składni (nie chodzi tu jednak o zwykłe wady wymowy). Dzieci z najłagodniejszymi formami SLI bywają czasami diagnozowane jako dzieci z dysleksją rozwojową.

To, co stanowi mocną stronę funkcjonowania dzieci ze specyficznymi zaburzeniami rozwoju językowego, staje się ich przekleństwem w świetle polskich przepisów oświatowych, przynajmniej w takiej formie, w jakiej obecnie obowiązują. Przepisy te pozwalają objąć kształceniem specjalnym uczniów z różnym stopniem upośledzenia umysłowego, dzieci z poważnymi wadami wzroku i słuchu, z niepełnosprawnością ruchową, zaburzeniami zachowania i autyzmem, a nawet zagrożone niedostosowaniem społecznym. Przepisy te jednak milczą między innymi w sprawie możliwości kształcenia specjalnego dla dzieci z zaburzeniami rozwoju mowy i języka. Jakie ma to konsekwencje?

Orzeczenie o potrzebie kształcenie specjalnego wydawane jest przez zespoły orzekające, działające przy publicznych poradniach psychologiczno-pedagogicznych (dawniej: poradnie wychowawczo-zawodowe) na wniosek rodzica lub opiekuna prawnego. Dokument ten pozwala, przynajmniej teoretycznie, na stworzenie w szkole lub innej placówce oświatowej specjalnych warunków kształcenia dziecka, zastosowanie adekwatnych do rodzaju niepełnosprawności dziecka metod i form pracy dydaktyczno-wychowawczej, objęcie dziecka terapią specjalistyczną w ramach zajęć rewalidacyjnych. Pozwala również na przystąpienie do sprawdzianów i egzaminów zewnętrznych w warunkach i w formie dostosowanych do indywidualnych możliwości i ograniczeń psychofizycznych ucznia.

Wszystkich tych przywilejów dziecko ze specyficznymi zaburzeniami rozwoju językowego jest w obecnej sytuacji prawnej pozbawione.

Rzecznik prasowy ministra edukacji narodowej, pan Grzegorz Żurawski twierdzi wprawdzie w swoim wyjaśnieniu, że dziecko z ekspresyjną formą afazji dziecięcej może być objęte kształceniem specjalnym ze względu na niepełnosprawność ruchową (sic!), zapomina jednak wspomnieć, że istnieją również inne formy afazji dziecięcej, niezwiązane z uszkodzeniem ośrodków ruchowych w korze mózgowej. Oznacza to mniej więcej tyle, że żywe, rozbrykane i wysportowane dziecko z zaburzeniami rozwoju mowy ma być traktowane jako niepełnosprawne ruchowo, podobnie jak jego klasowy kolega z mózgowym porażeniem dziecięcym, poruszający się, dajmy na to, na wózku inwalidzkim.

Pan rzecznik powołuje się w tym miejscu na opinię specjalistów Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Nie podważając autorytetu szacownej instytucji, można raczej zwrócić uwagę na to, do jak zawiłych kruczków prawnych musi się obecnie w Polsce uciekać działający w dobrej wierze specjalista dziecięcy, by zapewnić dziecku z zaburzeniami rozwoju mowy adekwatną opiekę w ramach publicznego systemu edukacji.

Niestety, niektórym urzędnikom łatwiej przychodzi zakwalifikować zaburzenie rozwoju mowy jako niepełnosprawność ruchową niż przyznać uczciwie, że przepisy oświatowe są w tej sprawie po prostu nieme i wymagają pilnych reform.

Dla dzieci z różnymi poważnymi zaburzeniami, wymagającymi specjalnych warunków organizacji kształcenia, tego rodzaju załatwienie sprawy nie zapowiada w dłuższej perspektywie nic dobrego. Dzieci i ich rodzice woleliby zapewne, by resort edukacji nie marnotrawił czasu i potencjału swoich pracowników na prowadzenie z nimi potyczek słownych, ale potrafił wykorzystywać ten potencjał do elastycznego reagowania na naprawdę poważne postulaty formułowane przez środowiska rodziców, nauczycieli i terapeutów. Jest to tym ważniejsze, że na swoje trwałe i jasno wyartykułowane miejsce w przepisach oświatowych czekają również inne zaburzenia rozwojowe i problemy zdrowotne, skutkujące trudnościami w nabywaniu umiejętności szkolnych.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Nie mówcie mi o pasterzach kóz
Uświadamianie dzieci

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (8)..   


« Młodzież, szkoła, studia   (Publikacja: 20-05-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Caden O. Reless
Ur. w 1980 r. w Polsce. Magister nauk o zachowaniu. Główne zainteresowania autora koncentrują się wokół zagadnień przemian społeczno-politycznych współczesnego świata, socjologii, filozofii i psychologii świadomości.

 Liczba tekstów na portalu: 29  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 26  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Rozum i życie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7309 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365