Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
179.095.778 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2165 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Życie można zrozumieć patrząc nań wstecz. Żyć jednak trzeba naprzód."
 Społeczeństwo » Socjologia

Nieustanna gra [2]
Autor tekstu:

Nie wymaga jednak wielkiej rewolucji, by system edukacji stał się naprawdę porywającą przygodą, w której uczestnicy naprawdę będą chcieli brać udział i samodzielnie pogłębiać wiedzę. Podstawowe elementy gry przecież już są: współzawodnictwo, czyli rywalizacja dotycząca ocen, niepewność losowa, czyli niezapowiedziane kartkówki, wcielanie się w role codzienne: nauczyciel (władca, kumpel) oraz uczeń (prymus, pupilek), mocne doznania, może związane z maturą, ciekawość, czyli nowe informacje, nagroda, przejście do kolejnej klasy, wiedza. 

Jednak zabawa w szkole nie jest dobrowolna. Prawdziwa zmiana w tej sferze nastąpi dopiero przy okazji wymiany pokoleniowej, gdy część dzisiejszych uczniów zastąpi obecnych nauczycieli, a kolejni uczniowie, ministrów i urzędników decydujących o systemie edukacji. Neil Gershenfeld, proponuje unowocześnienie systemu edukacji, i to na każdym poziomie, dzięki laboratoriom „Fab Lab", gdzie będzie można samemu zrobić praktycznie wszystko. Sala wyposażona w komputer oraz zestaw narzędzi: wycinarka laserowa, drukarka trójwymiarowa, zestaw podzespołów elektronicznych. Zmiana jest tym bardziej konieczna, ponieważ pracownik coraz częściej staje się uczestnikiem kolejnych mechanizmów grywalizacji. Pracownicy, którzy mają jasno wyznaczony cel, pracują precyzyjnej i łatwej korygują swoje błędy. Przykładem stosowania mechanizmów gry w miejscu pracy jest podwrocławski LG, gdzie nad liniami produkcyjnymi zawisł ogromny telewizor, na którym pojawiała się informacja dotycząca liczby produktów z defektami, oczywiście informacja dotyczyła wszystkich fabryk LG, co stwarzało naturalne środowisko wzajemnej rywalizacji. Zasady te nie dotyczą oczywiście tylko środowiska przemysłu. Jesse Schell, właściciel Schell Games, wykładowca na uniwersytecie Carnegie Mellon, ekspert w dziedzinie projektowania gier, twierdzi, iż w grze wymyślamy sobie problemy, przeszkody, które chcemy pokonać, wyznaczamy nowe cele, tym samym mechanizmom możemy w miejscu pracy sprawić, by zadania przyciągały więcej ludzi, poprzez dołożenie wewnętrznego systemu nagród. 

Rozwiązania zaczerpnięte wprost z wirtualnego świata gier doskonale widać w przypadku coraz częściej wykorzystywanych rozwiązaniach online — iMeet, to wirtualne miejsce organizacji konferencji, prywatki, spotkania. Każda osoba korzystająca z usług musi uzupełnić swój profil, także dostarczyć informacji z innych portali społecznościowych . Można więc podczas rozmowy, jednocześnie sprawdzić ścieżkę kariery zawodowej rozmówcy, korzystając np. z bazy LinkedIn. Sytuacja, w której większość pracowników, będzie już miało z swojej karierze ponad 10 000 godzin grania, prowadzi także to zmian w ich postrzeganiu rzeczywistości. Prosty przykład dotyczy przywództwa, które dla graczy jest przywilejem zmiennym, zależnym od okoliczności w grze, w korporacji natomiast, bardzo często liderem zostaje jedna z osób, na bardzo długi okres czasu, co prowadzi do zjawiska poziomu niekompetencji, zjawisko polega na tym, iż jeśli jesteśmy dobrzy w jakiejś dziedzinie, awansujemy, tak długo, aż osiągniemy stanowisko, w których zakres kompetencji i potrzebnych umiejętności przekracza nasze możliwości. 

Firmy często starają się nie tylko w miarę szybko diagnozować takie przypadki, ale co najważniejsze przeciwdziałać im, poprzez wysyłanie najlepszych w danej dziedzinie na dodatkowe kursy, szkolenia, tak aby awansując na kolejne stanowiska, posiadali niezbędne cechy oraz umiejętności, ale także posiadali jeszcze zapas możliwości, dzięki którym ich ścieżka rozwoju nie jest zamknięta. Sytuacja znana z gier, przywództwo jest funkcją przejściową, jeśli robisz coś dobrze, zrób to, a później zobaczymy jakie jeszcze zadania przed nami. Korporacje, ale także mniejsze firmy przejmują ten model tworząc grupy zadaniowe, tymczasowych liderów. Co jeszcze zostanie zapożyczone, przyszłość pokaże. 

Wszystkie te zjawiska prowadzą jednak to sytuacji całkowitego odrealnienia. Świat wirtualny i świat rzeczywisty w szybkim tempie stają się niezwykle podobne. Czy ktoś kontroluje kierunek tego rozwoju? Dotychczas bowiem, wszelkie rewolucje technologiczno — cywilizacyjne odbywały się w asyście państwa, ponieważ niosły ze sobą napięcia, potrzebę nowych regulacji, rozwiązywania konfliktów pomiędzy przedstawicielami nowego i starego systemu. 

Bardzo powierzchowna analiza idących zmian, pokazuje, iż wybory nie są proste, muszą bowiem uwzględniać siłę nowych procesów rozwojowych, przy zachowaniu choć minimalnej politycznej kontroli. Nowa neoindustrialna rewolucja niesie ze sobą ogrom danych, co do których w chwili obecnej, nie ma jeszcze pomysłu jak je wykorzystać. Tak potężne firmy jak Google. Facebook, Apple są jednak przekonane, że będą one już wkrótce podstawą rozwoju nowoczesnej gospodarki. W chwili obecnej, olbrzymi zasób danych wykorzystywany jest przez firmy marketingowe, telekomunikacyjne, edukacyjne . Z jednej strony mamy więc ogromne możliwości, których nigdy wcześniej człowiek nie posiadał, z drugiej jednak pojawia się ogrom pytań, wątpliwości i zagadnień przede wszystkim odnoszących się do bezpieczeństwa, podmiotu kontroli, relacje pomiędzy kapitałem, pracą. Czy ten innowacyjny potencjał wystarczy do stworzenia wystarczającej ilości miejsc pracy, które zastąpią te z okresu przed neoindustrialnej rewolucji? 

Ekonomiści z Massachusetts Institute of Technology Erik Brynjolffson i Adrew McAfee, podkreślają niezwykłą dynamikę zmian, co zwiastować może problemy, o których w chwili obecnej nikt nawet nie jest w stanie pomyśleć. Jeśli automatyka, niekoniecznie „ubrana" w kształt człekokształtnego robota, zacznie wypierać z rynku pracy kolejne i kolejne zawody, gdy nagle okaże się, że zaledwie 10% populacji może kierować produkcją, tworzeniem informacji, zarządzaniem, które w konsekwencji będą sprowadzać się do wydania kolejnych poleceń w systemie zero jedynkowym, to czy współczesne społeczeństwo jest gotowe na taką zmianę, na odnalezienie swojej roli społeczno — kulturowej w nowej rzeczywistości, jak wyglądać będą nasze relacje? Pytania te będą pojawiać się coraz częściej i dotykać praktycznie każdej strefy życia. 

Jeśli do tego rzeczywiście skala uprzywilejowanych obywateli mających zatrudnienie skurczy się do niewyobrażalnie niskiej skali, to jaką formę przybierze protest pozostałych. Już w chwili obecnej dostrzegalny, a co ważniejsze wywołujący społeczny niepokój niesie rozwarstwienie pomiędzy liczbą osób żyjącą w biedzie, często bez ubezpieczenia lekarskiego, a grupą najbogatszych mieszkańców globu. Wystarczy spojrzeć na przykład Francji, gdzie zaledwie kilka lat temu mogliśmy zaobserwować pierwsze objawy buntu nowej generacji obywateli, a może bardziej na miejscu będzie użycie terminu człowieka, który nastawiony jest na posiadanie tu i teraz, ponieważ nie dostrzega już horyzontu przyszłości, który ukryty jest skutecznie przez podstawowe fakty: jeszcze przed wybuchem kryzysu 1% najbogatszych rozporządzał 24% bogactwa, a górne 10% kontrolowało 62 % narodowego majątku. Biedniejsza połowa miała do dyspozycji zaledwie 6%. Jeszcze bardziej dobitne fakty przedstawia Robert Reich, minister pracy podczas prezydentury Billa Clintona, który wskazuje na fakt, iż rozwarstwienie dochodów, przekłada się na patologiczne wzorce konsumpcji, 5% najbogatszych Amerykanów odpowiedzialnych jest za 37% amerykańskich wydatków konsumpcyjnych, które dotyczą głównie dóbr luksusowych. Czysto ekonomiczne fakty, mają swoje konsekwencje w innych dziedzinach funkcjonowania człowieka. Kate Picett i Richard Wilkinson, brytyjscy badacze, pokazują, że nierówności w dochodach, wyraźnie odbijają się na stanie zdrowia. Efekty swoich obserwacji zawarli w pracy Duch równości, społeczeństwa w których różnice dochodowe nie są aż tak ogromne, obywatele żyją dłużej są zdrowsi, bardziej ufają nie tylko sobie nawzajem, ale także osobom odpowiedzialnym za istnienie i funkcjonowanie struktur państwowych, dzieci uczą się lepiej, w konsekwencji obserwuje się mniej aktów przemocy. 

Co stanie się w momencie, gdy dostęp do służby zdrowia i profesjonalnego leczenia będzie w zasięgu tylko grupy z samego szczytu finansowej piramidy? Już teraz, szczególnie widoczne zjawisko w przypadku poważnych schorzeń typu nowotwór itp., gdy dochodzi do sytuacji w której potrzebny jest przeszczep organu. Sytuacja ta przypomina jak najbardziej zjawisko grywalizacji. Kwalifikacja obu odbywa się na podstawie kryteriów, które z punktu widzenia etyki nie zawsze są słuszne. Jakim bowiem kryterium jest wiek: jeśli pozbawimy szansy przeżycia osoby, którą państwo wykształciło i która płaci podatki? Jako społeczeństwo poniesiemy o wiele większą stratę niż w przypadku eliminacji pacjenta, który dopiero zaczyna swoją drogę życiową, gdzie przez najbliżej kilkanaście lat będzie generował koszty społeczne. Dlaczego więc częściej do przeszczepu kwalifikowane są osoby bardzo młode niż starsze? A jeśli wśród dwojga młodych ludzi jeden z nich okaże się osobą uzależnioną, to czy jego dyskwalifikacja ma cokolwiek wspólnego z zasadami życia społecznego, gdzie przecież błędy są możliwe do skorygowania .Wydaje się jednak, że poza równością, elementem o znacznie większym znaczeniu dla zachowania prawidłowego rozwoju społecznego, jest wolność.

 Przykładem, chyba najbardziej wyrazistym jest Kuba, gdzie zasada równości jest niewątpliwie zachowana, co potwierdzają wskaźniki takie jak długość życia, dostęp do usług publicznych itp., to jednak nie jest krajem — marzeniem dla potencjalnej rzeszy emigrantów. Wybierają raczej, mniej równe, ale jednak zapewniające poczucie życia w wolności, Stany Zjednoczone. Wolność i równość to wartości, które zawsze trudne były do pogodzenia. Pierre Rosanvallon, w Społeczeństwie równych, przekonuje, że owe wartości są niezbędne dla zapewnienia funkcjonowania demokracji. Rewolucja amerykańska i francuska, które stanowiły fundament nowoczesnej demokracji, kierowały się właśnie tymi dwiema wartościami, wolnością, która wynika z równości wszystkich wobec stanowionego prawa. 

Kryzys, który wybuchł w XIX wieku, miał bardzo podobne przyczyny, jakie obserwujemy obecnie, błyskawiczny rozwój kapitalizmu, połączony z szybkim wzrostem dochodów niektórych grup społecznych, a co się z tym wiąże postępujące rozwarstwienie społeczne, które skutecznie napędzało poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, czyli niezbędnego pokarmu dla rozwoju buntu. Wówczas też zaczęły pojawiać się pierwsze próby naukowego wyjaśnienia nierówności społecznych, w kulturze wiktoriańskiej panowało przekonanie, że biedni są winni sami swojej biedy ze względu na podrzędną kondycję moralną i skłonność do pijaństwa, rozwiązłości czy też kradzieży. Ewentualnie można jeszcze użyć medycznych pseudodowodów, które opierały się na pomiarze wielkości czaszki, gdzie biedota to w istocie podrzędny gatunek antropologiczny, co wiązało się z pojęciem eugeniki, która chronić miała zdrowie społeczne przez upowszechnieniem podrzędnych cech genetycznych. 


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (5)..   


« Socjologia   (Publikacja: 04-01-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Monika Sadlok
Politolożka, obecnie kończy doktorat z zakresu nauk o polityce. Poza pracą naukową, działa również społecznie w "Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej", w "Stowarzyszeniu Meritum", oraz w "Fundacji Młodzi Twórcy im. prof. P. Dobrowolskiego". W marcu 2011 dołączyła do grona celebrantów humanistycznych.

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Pierwsze uczelnie wyższe
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8619 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365