 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Sprawy portalu
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-09-2004 14:32 | mariusz bucki (378 punktów) | Cuda i niewidy... | Witam! Tak sobie siedze i czytam dzisiejsze wiadomosci na "racjonaliscie" i wyjsc z zadziwu nie moge. Zadziwienia spowodowanego " szturmem" krzyzowcow na ten zacny serwis; " pieklo istnieje", "bog istnieje", "paraliz ateistycznej duszy" etc. Po co? Ma ktos jakies sensowne wyjasnienie tego zjawizska? Przez sensowne rozumiem rzecz jasna cos wiecej niz tylko : " Bog tak chce". m. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Drobner | Jak wyjaśnić ten "szturm"? Nic nie trzeba wyjaśniać. To tylko szczekające kundelki (że zacytuję jego eminencję sprzed kilku lat)
Drobner
|
|
 | | mariusz bucki (378 punktów) | > Jak wyjaśnić ten "szturm"? Nic nie trzeba wyjaśniać.> To tylko szczekające kundelki> (że zacytuję jego eminencję sprzed kilku lat)> > DrobnerNo coz, ogolnie musze sie z tym pogladem zgodzic, ale chodzilo mi o cos innego. Czy mozna taka postawe " szczekajacych kundelkow"  )) wyjasnic w sposob, nazwijmy to naukowy. Co sprawia, ze jedni ludzie chca drugich nawracac? A co do cytato jakowys eminencji, to pokornie prosze o wybaczenie  , ale nie sledze na biezaco zycia wyzszych sfer. m.
|
|
|  | | mariusz bucki (378 punktów) | P.s A jak konkretnie wstawia sie te ladne " buzki"? Bo za pierwszym razem " wcielo mi" klasyczny usmiech:  . Poza tym, pod ramka do odpowiedzi mam taka "buzke" tylko jedna??? m.
|
|
| |  | | mariusz bucki (378 punktów) | > P.s A jak konkretnie wstawia sie te ladne " buzki"? Bo za pierwszym razem " wcielo mi" klasyczny usmiech: . Poza tym, pod ramka do odpowiedzi mam taka "buzke" tylko jedna???> m.Ok, problemem byla moja mozilla, pod explorerem juz jest ok. m.
|
|
|  | | Drobner | Najpełniejsze wyjaśnienia takich "interwencji" znajdziesz u Freuda ("Totem i tabu"). We współczesnych czasach dochodzi jeszcze ksenofobia - nietolerancja (delikatnie mówiąc) do inności, odrębności. W ostatecznym jednak wymiarze (jak w każdej propagandzie): w kościelnych misjach i nawracaniu chodzi o zwierzchność, władzę ( to uwzględnia również sprawy finansowe).
Drobner
|
|
| |  | | mariusz bucki (378 punktów) | > Najpełniejsze wyjaśnienia takich "interwencji" znajdziesz u Freuda ("Totem i tabu").Z tego co sie orientuje, to Freud jest delikatnie mowiac "nieaktualny". Poza tym mam do niego pewne uprzedzenia: czesc moich znajomych zostala szamanami o zacieciu naturalistyczno-filozoficznym i bebenkowym (bo bebenek jest w tym szamanizmie niezbedny)i czytanie Freuda jest w owych srodowiskach bardzo modne. > We współczesnych czasach dochodzi jeszcze ksenofobia - nietolerancja (delikatnie mówiąc) do inności, odrębności.Historia naucza, ze nie tylko we wspolczesnych czasach. Teraz zamiast stosow, mamy wygolonych mlodziencow z bejsbolami, a wiec postep jakis jest  . m.
|
|
| webmaster (moderator) | Skoro ilość odwiedzin wzrosła przez ostatni tydzień niemal dwukrotnie, to i krzyżowców jest dwa razy więcej. Może być takie wyjaśnienie?
|
|
 | | Lubię Kawę (143 punktów) | Jak Wy ideologizujecie  Gdzie (oprócz tutejszego miejsca) łatwo znaleźć ateistów? Na forach katolickich %-) To czemu chcecie by na forum ateistycznym nie było katolików?  Pug Wasz dawny forumowicz, którego na Katoliku ongiś spotkałem pisze mi: "Na Racjonaliście już się nudziłem. Ile można być poklepywanym po plecach" Normalna rzecz mili Państwo. Niektórzy nie lubią poklepywania po plecach %-) ---- PTRqwerty
|
|
|  | | ephesis (6553 punktów) | >Normalna rzecz mili Państwo. Niektórzy nie lubią poklepywania po plecach %-)
Ach, więc to o to chodzi, a ja się doszukiwałam jakichś głębszych przyczyn, a tu chodzi tylko o rozrywkę, coś w rodzaju sportów ekstremalnych, to nie są żadne głebokie przemyslenia, zwykła przekora, dziękuję ci za wyjaśnienie, wiem wszystko
|
|
| |  | | Lubię Kawę (143 punktów) | > >Normalna rzecz mili Państwo. Niektórzy nie lubią poklepywania po plecach %-)> > Ach, więc to o to chodzi, a ja się doszukiwałam jakichś głębszych przyczyn, a tu chodzi tylko o rozrywkę, coś w rodzaju sportów ekstremalnych, to nie są żadne głebokie przemyslenia, zwykła przekora, dziękuję ci za wyjaśnienie, wiem wszystkoHumoru rubasznego nie rozumią tutaj... %-) A to tym tropem idąc można też potraktować wszystkich niekatolików na katolickim forum?  ---- PTRqwerty
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Zapomniałeś PTR, że nie każdy ateista musi łaknąć nieustannego oświecania chrześcijan itp. Ten twój ateista też stawia sprawę bardzo dziwnie, bo dziwne jest każde nadmierne czy tym bardziej totalne zainteresowanie dyskusjami na tematy mitów religijnych. Skoro jest takim niewyżytym wojownikiem ateizmu to ok., ale nie można tak stawiać sprawy, że powołaniem ateisty jest obalanie sądów religijnych. Chyba że dla kogoś jego światopogląd zaczyna się i kończy na ateizmie. Dlatego ja za niewłaściwe uznaję gdyby ktoś charakteryzując mój światopogląd określał mnie mianem ateisty. Ateizm jest tylko cząstką składową mojego światopoglądu, który jest jako taki racjonalistyczny i obejmuje znacznie więcej problemów. Co do naszego forum: choć jest ono oczywiście otwarte także na dyskusje związane z polemikami wierzący-niewierzący, to oczywiste!, jednak osobiście życzyłbym sobie, aby z czasem coraz częściej dominowały tu poważne tematy rozmów. Racjonaliści nie muszą wcale się poklepywać po plecach, lecz mogą toczyć dyskusje na wiele innych tematów, od spraw społecznych po kulturę i sztukę. Spory ateizm-teizm są dla mnie dziś jakimś etapem wstępnym kształtowania się racjonalistycznego światopoglądu, wcale zresztą niekoniecznym. Ja już dziś jestem tak znużony kolejnymi elukubracjami teistów w obronie ich światopoglądu, że nie miałbym ochoty polemizować na ten temat, polemizować na poważnie. Generalnie takich dyskusji już nawet nie czytam. Jeślibym kiedyś jeszcze podjął jakiejś polemiki tutaj to chyba w naprawdę wyjątkowym wypadku. Choć z drugiej strony nie znaczy to, że odszedłem od moich zainteresowań religioznawczych. Interesuję się tym jednak w innym aspekcie, nie interesują mnie żadne prawdy wiary, dogmaty itd., ale interesuje mnie zjawisko religijności jako takiej, w jego psychicznym i społecznym wymiarze. Takich dyskusji też bym sobie życzył na naszym forum i pewnie śledziłbym coś takiego. Ale kiedy ktoś zaczyna jakiś zmasowany atak z różnorakich wątków dotyczących mitów religijnych, ich obrony, to patrzę na to bardzo podejrzliwie. Jak to zainicjuje jakieś dyskusje to ok., milknę, ale jeśli człowiek ten nie będzie miał większego odzewu (tj. poważnej próby odpowiedzi), a ciągle będzie wklejał kolejne partie katechizmu czy przewodnika apologetycznego, to istotnie należy apelować o opamiętanie.
|
|
| | | |  | | Yelonek | Mi też powoli przechodzi krucjaty antyK.  Teraz z przekory chcę podpuścić jednego zatwardziałego wojującego ateistę i wytknąć mu jego fanatyzm ateistyczny.  Mam już przygotowaną odpowiednią linię argumentacyjną. :> Ostatnio poznałem pojęcie memu i staram się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat. Nie wiecie co trzeba wiedzieć, żeby iść na socjologię ? Szukam jakiegoś ciekawego kierunku studiów dla siebie.
|
|
| | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Ostatnio poznałem pojęcie memu i staram się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat.To fajnie, proszę informować o postępach w zdobywaniu informacji. > Nie wiecie co trzeba wiedzieć, żeby iść na socjologię ?Może trzeba wiedzieć, na jakiej uczelni jest taki kierunek? > Szukam jakiegoś ciekawego kierunku studiów dla siebie.  Może socjologia?
|
|
| | | |  | | Lubię Kawę (143 punktów) | A czy ja twierdzę, że jedynym celem w życiu ma być bronienie głównego poglądu na świat?  Ja np. znacznie bardziej wolę czytać coś o programowaniu, niż bym miał stale zajmować się dyskusją o światopoglądach. Ale... przecież nie do mnie chyba, że wklejam partie katechizmu czy przewodniki apologetyczne. Ja co prawda wstawiłem ostatnio linka do strony Jana Lewandowskiego, ale dwa wątki wcześniejsze to były linki do Racjonalisty (jak pamiętamy %-) ). A co do wątku z cudami to za bardzo nie ruszacie tu tego tematu. Co prawda oszczędzę sobie Was (bo mi bana byście dali %-) ), ale mam tu taki ciekawy spis co bardziej robiących wrażenie (cud Św. Januarego, jeden wypadek z Lourdes, który badała Międzynarodowa Komisja Lekarska, przypadek Piotra Ruddera w Belgii i zaobserwowany cud słońca w Fatimie, który był wcześniej zapowiedziany a potem widziany przez tłum). No, ale Was chyba sobie podaruję, bo nie chcę by ktoś po moim wątku zakładał tego rodzaju wątek. Może temat przerobię sobie w ramach listy sceptyków. ---- PTRqwerty
|
|
| | | | |  | |
| | | | | |  | | Drobner | "kawę" na ł... wylałem Na co?
|
|
| | | | | | |  | | Lubię Kawę (143 punktów) | Ale że co? Czy ktoś rozumie o czym pisze ów Cele???
----
PTRqwerty
|
|
| | | | | | | |  | | mariusz bucki (378 punktów) | > Ale że co? Czy ktoś rozumie o czym pisze ów Cele???Tak, ja rozumiem. Chodzi mu o to i z tym sie zgadzam, ze fakt, ze istniejemy jest cudem w samym sobie i nie trzeba wymyslac jakis dodatkowych, ktore sluza kaplanom do nabijania kabzy. No chyba, ze Cele mial na mysli cos innego, bo mowiac szczerze to troche to niejasno napisal  m.
|
|
| | | |  | | mariusz bucki (378 punktów) | > Zapomniałeś PTR, że...Qrde! Chlopie, ale Ty masz " pisane" ! Dlugo zajelo Ci napisanie tego listu? Bo podejrzewam, ze nie. A ujales w nim dokladnie sedno problemu. Moze zrobimy tak, ze jak ktos ma problem z wyartykulowaniem o co mu chodzi, to napisze do Ciebie w ogolnych zarysach, a Ty napiszesz to po swojemu  ? m.
|
|
|  | | mariusz bucki (378 punktów) | > Jak Wy ideologizujecie  > Gdzie (oprócz tutejszego miejsca) łatwo znaleźć ateistów? Na forach katolickich %-)> To czemu chcecie by na forum ateistycznym nie było katolików?  Oko za oko, zab za zab? To o to w tym chodzi? Zeby nas pomeczyc? :*) m.
|
|
|  | | Kubicki (72 punktów) | >Normalna rzecz mili Państwo. Niektórzy nie lubią poklepywania po plecach %-)
To moze by tak miłośnika kawy wybatożyć
|
|
 | | mariusz bucki (378 punktów) | >Skoro ilość odwiedzin wzrosła przez ostatni tydzień niemal dwukrotnie, to i krzyżowców jest dwa razy więcej. Może być takie wyjaśnienie?
Pewnie, ze moze byc. Jak widac szefostwo nie dalo sie nabrac na prowokacje i rozgryzlo moje intencje od razu. Orientuje sie przeciez, ze mem " wiara monoteistyczna" jest wyjatkowo agresywny i niestety dazy do zainfekowania wszystkich dookola. Tylko tyle, ze dla mnie osobiscie jest to mocno irytujace, gdy pojawiaja sie tu fragmenty katechizmu, a wpisujacy je nie jest zainteresowany podjeciem dyskusji na ten temat, a swoje racje uzasadnia: Deus volt! m.
ps. Przyszlo mi do glowy wlasnie, czy nie mozna by podciagnac takich "wypowiedzi" pod "klamliwe"? I wtedy je usuwac? Wszak, jezeli nie sa prawdziwe, bo na ten przyklad apologecie nie chce sie/ lub nie potrafi obronic swych " prawd", to na upartego moznaby uznac, ze sa klamliwe.
|
|
|  | | MaLk__ | > Przyszlo mi do glowy wlasnie, czy nie mozna by podciagnac takich "wypowiedzi" pod "klamliwe"? I wtedy je usuwac? Wszak, jezeli nie sa prawdziwe, bo na ten przyklad apologecie nie chce sie/ lub nie potrafi obronic swych " prawd", to na upartego moznaby uznac, ze sa klamliwe.Jak na mój gust, to jest to pomysł z gatunku - ocenzurujmy wszystko, co się nie zgadza z naszym poglądem (ideologią). Wystarczająco wiele razy postawa taka była tutaj wypominana Kościolowi Katolickiemu, żeby można było zrozumieć niewłaściwość takiego postępowania. I sprawa najważniejsza - kto będzie oceniał czy prawdy zostały obronione - czyli że nie są (bądź są) kłamliwe? Proponuję więc postawić sprawę jasno: albo zgadzacie się na publikowanie tutaj tekstów związanych z religią, albo wprost piszecie, że nie życzycie sobie tego na tym forum, likwidujecie dział Religie itd. I później, konsekwentnie, nie macie pretensji jeśli z forów religijnych bedą usuwane wasze posty - jako "kłamliwe". Dodatkowa kwestia - teizm i ateizm, moim zdaniem, opierają się w równym stopniu na wierze. Albo wierzymy w istnienie Boga, albo wierzymy, że Boga nie ma. Dlaczego? Bo (nie)istnienia Boga nie da się udowodnić (zaprzeczyć) za pomocą środków, jakimi posługuje się aktualnie nauka. Z punktu widzenia nauki jedno i drugie jest tylko hipotezą - i obie są równoprawne. I nie musicie tutaj wpisywać mi standardowego przykładu z krasnoludkami, który jakoby to obala
|
|
| |  | | Lubię Kawę (143 punktów) | Nie obala, ale weź to wytłumacz tak by do zwolennika przykładu z krasnalami dotarło. Najprościej to mnie więc tak, że wszyscy dobrze wiemy, czym w naszej kulturze są krasnoludki (owe postacie z bajek) i wszyscy dobrze wiemy kim w naszej kulturze jest Bóg. Jeśli ktoś te dwa określenia zrównuje, to warto z kimś takim w ogóle kontynuować dyskusję?  ---- PTRqwerty
|
|
| | |  | | ephesis (6553 punktów) | > Najprościej to mnie więc tak, że wszyscy dobrze wiemy, czym w naszej kulturze są krasnoludki (owe postacie z bajek) i wszyscy dobrze wiemy kim w naszej kulturze jest Bóg.> Jeśli ktoś te dwa określenia zrównuje, to warto z kimś takim w ogóle kontynuować dyskusję?  Rodzice i otoczenie wmówi ci tego boga, reszta świata potwierdziła ja nie wmawiałam mojemu dziecku boga, wmawiałam mu (wspólnie z całą rodziną) sw. mikołaja - bo to wydawało mi się takie niewinnie, dziecięce. teraz on nie chce dać sobie tego mikolaja odebrac, o bogu nie wspomina mówie mu, że mikołaja nie ma, że prezenty dostaje od ludzi, ale ciężko mu przychodzi akceptacja tego faktu i co ciekawe w przyjmowaniu czegokolwiek innego "na wiarę" jest bardzo sceptyczny, długo szuka potwierdzenia można tu powiedziec, ze to za mało aby formułować wnioski, ale daje do myślenia, sądze że gdybym zaczęła mu mówić o istnieniu krasnoludków i wszyscy potwierdzili by mu moje słowa, prędzęj czy później sam zacząłby głosić prawdę o krasnoludkach - ale wybacz nie przeprowadze tego doświadczenia, sprawa z mikołajem dała mi nauczkę
|
|
| | |  | | MaLk__ | Nie obala, tyle że: Nie chodzi tutaj o porównanie, według którego teza o istnieniu Boga jest "bardziej poważna kulturowo" od tezy o istnieniu kransnoludków - podobnie jak nie chodzi o to, co komu wmówiono. Z punktu widzenia "naukowości" nie ma wielkiego znaczenia czy dana hipoteza została komuś "wmówiona" czy nie. Po prostu taka teza jest - i nauka nie jest w stanie jej zweryfikować przy użyciu swoich metod. Więc albo wierzymy w jej prawdziwość, albo w fałsz  , a wmawianie czy znaczenie kulturowe są co najwyżej bodźcami uprawdopadabniającymi dla odbiorcy, które wpływają na ukierunkowanie jego wiary. Na wszelki wypadek przykład - hipotezy o płaskiej badź okrągłej ziemi. Otóż do pewnego etapu były to hipotezy naukowe empirycznie nieweryfikowalne (choć naukowcom wydawało się, że jest sprawdzalna - bo przecież "widać, że jest płaska"  ) - dlatego obie tezy były "naukowo" równoprawne. Wmawiano, że jest płaska, "racjonalnie", zdroworozsądkowo wydawało się, że jest płaska (toć widać, że jest, a jakby nie była to byśmy pospadali  ) - wszystko to miało taki wpływ, że jedni (większość) wierzyli w to, że jest płaska, inni natomiast, mimo "racjonalnych dowodów" wierzyli w jej kulistość. I wszystko cały czas opierało się na wierze. Dopiero potem, kiedy możliwe stało się przeprowadzenie empirycznego dowodu falsyfikującego tezę o płaskiej ziemi, można było "naukowo" stwierdzić, że jest to teza nieprawdziwa (nawiasem mówiąc kulistość sensu stricto też została obalona  ). Tezy o (nie)istnieniu Boga nie są w ogóle weryfikowalne empirycznie (zacznijmy od tego, że najpierw trzeba założyć jak rozumiemy to pojęcie a dopiero potem próbować weryfikować...). Więc wierzymy w oparciu o to, co nam "wmawiają", o tradycję, o dorobek naukowy, o to, czego sami doświadczyliśmy itd. Np. cuda są tym, co dla jednych jest dowodem na istnienie Boga a dla innych nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności. Podobnie objawienia - spróbuj dać takie świadectwo ateiście, on stwierdzi, że nie wierzy / to efekt choroby psychicznej / to złudzenie / to nadzywczajny zbieg okoliczności... Naukowo nie ma dowodów za ani przeciw! Więc drodzy ateiści i teiści - pogódźcie się z tym, że żaden z tych pogladów nie jest "jedynie słuszny" naukowo, że nauka nie stoi tu po żadnej ze stron. Wierzcie w jedną bądź drugą hipotezę wedle własnego uznania i sumienia. Ewentualnie popierając to wiarą, że nauka je kiedyś obiektywnie zweryfikuje. Bądź, że sami się przekonacie o tym, która jest słuszna - i wtedy nie będziecie mieli problemu z tym, w co wierzyć
|
|
| | | |  | | ephesis (6553 punktów) | >Nie chodzi tutaj o porównanie, według którego teza o istnieniu Boga jest "bardziej poważna kulturowo" od tezy o istnieniu kransnoludków - podobnie jak nie chodzi o to, co komu wmówiono.
myśle ze jednak chodzi, człowiek, który pojęcia boga nie poznał, nie bedzie się zastanawiał czy w to wierzy czy nie, jak wtedy powiesz ze on wierzy ze bog nie istnieje? przeciez to nie bedzie zgodne z prawdą.
a dowalanie nauce, że nie potrafi udowodnic ze boga nie ma, tez uznane za poważne być nie może. Twoje argumenty o wierze w płaskośc ziemi, a potem w jej kulistość są nieadekwatne w zestawieniu z wiarą w boga, a to dlatego że jednak te płaskość aczkolwiek błednie to jednak ludzie obserwowali - wyciągneli wnioski ze swych błednych obserwacji, a boga nikt nie widział, podobnie kulistość - to rozpoznano na podstawie bardziej wnikliwych obserwacji i obliczeń, jak chcesz obliczyc istnienie boga?
zaraz powiesz ze bakterii tez nie obserwuje, a jednak wierze w ich istnienie, ale to tez jest wiara innego rodzaju niz ta w boga, bo bakterie ktos jednak obserwuje, bada je i ich działanie w róznych warunkach, doświadczam negatywnych skutków ich niekontrolowanego rozmnazania się w moim organizmie i efektu działania antybiotyków, i przede wszystkim są to doświadczenia powtarzalne - wielokrotnie, praktycznie na ządanie, dlatego moja wiara w bakterie ma podstawy
zaraz powiesz ze moje zmysły moga mnie zwodzic, niby racja, tyle ze są na tyle rzetelne w przekazywaniu mi informacji o otaczającym mnie świecie, że zyje w dośc dobrze sobie w zyciu radze, co mnie przekonuje każdego dnia, że mogę im ufac
|
|
| | | | |  | | MaLk__ | > dowalanie nauce, że nie potrafi udowodnic ze boga nie ma, tez uznane za poważne być nie może.Z pretensjami proszę się zwrócić do (spadkobierców) takich filozofów nauki jak np. Karol Popper. To on odróżnił stwierdzenia naukowe (mające jakieś zewnętrzne potwierdzenie) od metafizycznych (opartych na wierze). Tych ostatnich nie da się udowodnić i trudno, trzeba się z tym pogodzić - a to, czy ktoś lubi naukę, czy też nie nie ma tu żadnego znaczenia. Możesz mi przy tym wierzyć, że filozofia ta została uznana za poważną  Przy okazji - a jak w takim układzie odniesiesz się do tego, że ateiści (racjonaliści itd) "dowalają" teistom, "że nie potrafią udowodnić, że Bóg jest"?  PS. Człowiek, który nie zajmuje się tym, czy Bóg istnieje, czy nie - i nie ma zdania na ten temat nie jest ani teistą, ani ateistą  A ja pisałem tylko o tych dwóch przypadkach... > Twoje argumenty o wierze w płaskośc ziemi, a potem w jej kulistość są nieadekwatne w zestawieniu z wiarą w boga, a to dlatego że jednak te płaskość aczkolwiek błednie to jednak ludzie obserwowali - wyciągneli wnioski ze swych błednych obserwacji, a boga nikt nie widział, podobnie kulistość - to rozpoznano na podstawie bardziej wnikliwych obserwacji i obliczeń, jak chcesz obliczyc istnienie boga?No i dobrze, to była tylko daleka analogia i uproszczenie żeby unaocznić jakie są róznice między wiarą a naukowością. Niech więc będzie - przyjmijmy, że teoria ta była zawsze naukowa i można było ją jakoś weryfikować. A co to zmienia w fakcie, że (a)teizm jest teorią metafizyczną oparta na wierze i z nauką nie ma nic wspólnego?  Na upartego mogę oczywiście podawać przykłady, że istnienie Boga też było potwierdzane przez wieloletnie obserwacje (objawienia, cudy itd) ale wiem, że nie przyjmiecie tego do swojej wiadomości... > zaraz powiesz (...)Nie wyręczaj mnie w podawaniu argumentów (tym bardziej, że takich jak podałaś wcale nie miałem zamiaru używać)  Ja w żadnym stopniu nie neguję sensowności teorii naukowych!! Właśnie od początku piszę, że jest różnica między teoriami naukowymi a teoriami metafizycznymi zaliczając jednocześnie teizm i ateizm do tej drugiej grupy.
|
|
| | | | | |  | | ephesis (6553 punktów) | > To on odróżnił stwierdzenia naukowe (mające jakieś zewnętrzne potwierdzenie) od metafizycznych (opartych na wierze).
Metafizyczne, wiec nie naukowe, a wiec nauka nie ma tu nic do badania
> Przy okazji - a jak w takim układzie odniesiesz się do tego, że ateiści (racjonaliści itd) "dowalają" teistom, "że nie potrafią udowodnić, że Bóg jest"?
ja im nie dowalam, mogę tylko zwracać uwagę na pewne nielogicznosci w ich wierze, na przykład wypędzenie z raju kłóci się z dobrocią i wyrozumiałościa boga, kompletny brak dopowiedzialności za swoje dzieci i podjęte decyzje, każdy człowiek, który swoje dzieci porzuca zasługuje na pogarde wierzących - bo ja się raczej zastanawiam nad przyczyną takich decyzji, natomiast boga, który zrobił dokładnie to samo jego wyznawcy wciąż kochają
> Na upartego mogę oczywiście podawać przykłady, że istnienie Boga też było potwierdzane przez wieloletnie obserwacje (objawienia, cudy itd) ale wiem, że nie przyjmiecie tego do swojej wiadomości...
które są stwierdzone przez wieloletnie obserwacje? Podaj konkretny przykład, chciałabym się z tym zapoznać, długo bowiem należałam do tych, których nie można twoim zdaniem nazwać ateistami, ani teistami, dlatego wiara i religia pozostawała poza moimi zainteresowaniami i pewnie tak by zostało, gdyby "religijnośc" innych nie zaczęła przeszkadzać mi życ w tym kraju
ewentualne objawienia i cuda sa niepowtarzalne, współcześnie ludzi mających objawienia zamyka się w szpitalach z diagnozą choroby psychicznej w związku z tym np. głoszący powtórne przyjscie mesjasza maja nie lada problem, jeśli chodzi o ewentualne pozostałości po cudach - to nauka podaje swoje uzasadnienia, z którymi wierzący nie mogą się zgodzić, zawsze można twierdzic, ze wyładowania atmosferyczne są efektem gniewu boga, tyle tylko ze ten gniew jest za bardzo ślepy, jak na istote rozumną, ale tego wierzacy już nie widzą
> Nie wyręczaj mnie w podawaniu argumentów (tym bardziej, że takich jak podałaś wcale nie miałem zamiaru używać)
masz racje, przepraszam
|
|
| |  | | leo_z (935 punktów) |
>Dodatkowa kwestia - teizm i ateizm, moim zdaniem, opierają się w równym stopniu na wierze. Albo wierzymy w istnienie Boga, albo wierzymy, że Boga nie ma. Dlaczego? Bo (nie)istnienia Boga nie da się udowodnić (zaprzeczyć) za pomocą środków, jakimi posługuje się aktualnie nauka. >Z punktu widzenia nauki jedno i drugie jest tylko hipotezą - i obie są równoprawne. Drogi MaLK__'u, nie zabieraj mi dobrego zdania o Tobie. Jak można udowodnić, że ma się NIC. Jeżeli mam coś w ręku to pokazuję otwartą dłoń i widać, czy coś mam czy nie. Powiedz mi jak można udowodnić, że w otwartej dłoni nic się nie mam skoro ta dłoń jest pusta.
|
|
| | |  | | Lubię Kawę (143 punktów) | A tu jest jeszcze problem, że światopogląd to zwykle coś co wykracza poza scjentyzm. I tak, o ile powiemy, że soloscjentyzm to pogląd na świat zbudowany tylko na tym co aktualnie nauka wie, to soloscjentyzm ma wielką przewagę nad teizmem. Ale taką samą ma nad ateizmem. Fizyka nie zajmuje się tymi problemami z tych samym powodów dla których nie weryfikuje co jest ważniejsze Prawda czy Piękno. Fizyka zajmuje się czynieniem sobie Ziemi poddanej. Jest więc w pełni zgodna z Biblią %-) (Dla umysłów zbyt ścisłych: ostatnie zdanie to humor i proszę nie imputować mi, że jakoby rozważałem w ogóle czy fizyka jest zgodna z Biblią, azali nie  ) ---- PTRqwerty
|
|
| |  | | mariusz bucki (378 punktów) | > >Przyszlo mi do glowy wlasnie, czy nie mozna by podciagnac takich "wypowiedzi" pod "klamliwe"? I wtedy je usuwac? Wszak, jezeli nie sa prawdziwe, bo na ten przyklad apologecie nie chce sie/ lub nie potrafi obronic swych " prawd", to na upartego moznaby uznac, ze sa klamliwe.> > Jak na mój gust, to jest to pomysł z gatunku - ocenzurujmy wszystko, co się nie zgadza z naszym poglądem (ideologią).Przepraszam, jezeli tak to odebrales. Po prostu zabraklo na koncu usmiechnietych buziek  . Wlasnie takich jak te. To zdanie NAPRAWDE nie mialo byc na serio. Ok? > Proponuję więc postawić sprawę jasno: albo zgadzacie się na publikowanie tutaj tekstów związanych z religią, albo wprost piszecie, że nie życzycie sobie tego na tym forum, likwidujecie dział Religie itd.Musisz jednak przyznac, ze czym innym sa teksty, ktore maja na celu polemike, a czym innym fragmenty katechizmu ( lub czegos podobnego). > Dodatkowa kwestia - teizm i ateizm, moim zdaniem, opierają się w równym stopniu na wierze. Albo wierzymy w istnienie Boga, albo wierzymy, że Boga nie ma.Wydaje mi sie, ze byl ten temat walkowany tu wystarczajaco dlugo, ale jak widze nie wszyscy chca to zrozumiec %-(. Jezeli ja mowie, ze nie wierze w boga, to oznacza to, ze doszedlem do takiego PRZEKONANIA na podstawie pewnych przemyslen i obserwacji. Sformulowanie " nie wierze" nalezy w tym przypadku traktowac jak : " uwazam, ze....". I nie ma to NIC wspolnego z Twoim: " Ja wierze w Boga". Dlaczego? Bo (nie)istnienia Boga nie da się udowodnić (zaprzeczyć) za pomocą środków, jakimi posługuje się aktualnie nauka. > Z punktu widzenia nauki jedno i drugie jest tylko hipotezą - i obie są równoprawne.Ech.....szkoda mowic. Zagladnij troche do starych watkow, prosze. m.
|
|
| |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Dodatkowa kwestia - teizm i ateizm, moim zdaniem, opierają się w równym stopniu na wierze. Albo wierzymy w istnienie Boga, albo wierzymy, że Boga nie ma. Ateizm, to nie jest wiara, że Bóg nie istnieje. Ateizm, to przekonanie, że już samo pojęcie "Bóg" jest pozbawione sensownej treści, a na dodatek ponieważ brakuje jakichkolwiek dowodów na istnienie tego "czegoś", więc mówienie "Bóg istnieje" czy "Bóg nie istnieje" jest jednakowo bezsensowne.
Czy ty jesteś gotów powiedzieć, że U#@rzAój+_ę* istnieje albo nie?
|
|
| | |  | | MaLk__ | Widzę, że wzburzyłem swoim postem tutaj obecnych. Szkoda, że pełni chęci polemizowania nie uwzględniliście tego, co napisałem w uzupełnieniu  Trochę bez sensu wyszło, że wątek naukowości znalazł się w tym dziale, za co przepraszam Webmastera i wszstkich, którzy się już w tym gubią. Natomist od siebie dodam, że - zgodnie z tym co napisałem - fragment o ateizmie i teizmie był tylko dygresją i przedstawia moje zdanie na ten temat. 1. Jeyes, cieszę się, że zgodziliśmy się w podstawowej kwestii. Kwestia istnienia bądź nieistnienia Boga z punktu widzenia naukowych dowodów stoi na tym samym poziomie. Dlatego uważam, że obie te (nieweryfikowalne) tezy są domeną wiary a nie wiedzy. Natomiast oczywiście ja pisałem o ateizmie jako opozycji do teizmu (zgodnie ze źródłosłowem i znaczeniem "słownikowym"), jako o poglądzie "odrzucającym istnienie Boga". O tym, że aby w ogóle móc rozważać trafność tych tez na gruncie naukowym należy najpierw zrobić wstępne założenie - co kryje się pod tym pojęciem - już pisałem. Taka sama sytuacja jak w przypadku desgnatów U#@rzAój+_ę*. 2. Leo_z, nie bedę ukrywał, że wzoruję się tutaj na koncepcji Poppera. Nie chodzi o to, żeby jakąś teorię udowodnić, bo dowód taki jest logicznie nieosiągalny, ale o to, żeby sfalsyfikować te niewłaściwe. Jako że hipotezy te nie poddają się takiej weryfikacji - są po prostu "metafizyczne". Obie. Ergo - na gruncie nauki są jednakowo wartościowe. Chyba że ktoś znajdzie sposób na sfalsyfikowanie (udowodnienie?) jednej z nich. 3. Mariuszu Bucki, co do buźki przyjmuję tłumaczenie i przepraszam, że wziąłem to na poważnie  Odnośnie tekstów religijnych - z tekstami religijnymi nie da się polemizować naukowo. To są twierdzenia metafizyczne. Więc zamieszczając tutaj dział religie świadomie godzicie się na to, że będą pojawiać się tutaj takie teksty, z którymi nie będziecie mogli polemizować. Ponawiam swój apel o jednoznaczne zadeklarowanie się w tej kwestii.Co do porównania "wierzę w Boga" i "nie wierzę w Boga" - nie rozumiem dlaczego nie można tych kwestii traktować tak samo. Przecież "wierzę w Boga" (pisze tutaj o prawdziwej wierze, nie o "deklarowaniu wiary") też jest wyrazem przekonań danej osoby. Podjętych na podstawie pewnych obserwacji i przemysleń. Dlaczego uważasz, że ateista ma większe prawo do przemyśleń niż teista?
|
|
| | | |  | | mariusz bucki (378 punktów) |
> Odnośnie tekstów religijnych - z tekstami religijnymi nie da się polemizować naukowo. >To są twierdzenia metafizyczne. Pozwolisz, ze zacytuje Baltara z watku obok: " Niby racja. Jednak treść tekstu powinna być dostosowana do charakteru witryny. Nikt przecież np. na forum astronomicznym nie napisze, że ziemia jest centrum wszechświata i wszystko się wokół niej kręci, a o tym, że jest płaska nawet nie wspomnę ." >Więc zamieszczając tutaj dział religie świadomie >godzicie się na to, że będą pojawiać >się tutaj takie teksty, z którymi nie będziecie mogli polemizować. Bardzo przepraszam, ale czegos nie zrozumialem. To jest Forum, czyli miejsce, gdzie mozna przyjsc i sobie PODYSKUTOWAC, Ty zas twierdzisz, ze w dziele Forum zatytulowanym " Religia" , DYSKUTOWAC nie mozemy???
>Ponawiam swój apel o jednoznaczne zadeklarowanie się w tej kwestii. Rozumiem, ze apelujesz do nas, abysmy utwierdzili Cie w przekonaniu, ze przyjmiemy na slowo WSZYSTKO, co ktos umiesci w tym dziele, a my bedziemy siedziec cicho???
>Co do porównania "wierzę w Boga" i "nie wierzę w Boga" - nie rozumiem dlaczego nie >można tych kwestii traktować tak samo. Przecież "wierzę w Boga" (pisze tutaj o >prawdziwej wierze, nie o "deklarowaniu wiary") też jest wyrazem przekonań >danej osoby. Podjętych na podstawie pewnych obserwacji i przemysleń. Naprawde nie widzisz roznicy pomiedzy: "Wierze w Boga", a : " Wierze, ze swiat jest okragly"???? >Dlaczego uważasz, że ateista ma większe prawo do przemyśleń niż teista? Ja tego nie napisalem i tak nie uwazam.
|
|
| | | | |  | | Lubię Kawę (143 punktów) | >Pozwolisz, ze zacytuje Baltara z watku obok: " Niby racja. Jednak treść tekstu powinna być dostosowana do charakteru witryny. >Nikt przecież np. na forum astronomicznym nie napisze, że ziemia jest centrum wszechświata i wszystko się wokół niej kręci, a o tym, że jest płaska nawet nie wspomnę ."
Podobna dyskusja przetoczyła się na forum islam pół roku temu. Tam, podobnie jak tu, forumowicze zaprostestowali, że na ich forum może ktoś wygłosić radykalnie odmienny światopogląd. Było to forum nastawione na umożliwienie komunikacji różnym środowiskom muzułmańskim w Polsce. Wszystko więc zależy od Was. Nie jest też tak, że np. ja jeżeli ktoś wytnie coś mojego, zachowam się jak jakiś niepoważny forumowicz na forum katolickim, który zacznie coś przebąkiwać o inkwizycjach i stosach, gdy jego list poleci. Jesteście tu właścicielami witryny, a ja jedynie korzystam z możliwości jaką daje to miejsce, by prowadzić wymianę poglądów. Jeśli jednak ktoś zmieni założenie forum, no to przecież problemu nie ma. Ostatecznie nic nowego pod słońcem i dyskusje, które toczą się na forach, przetoczyły się zwykle już dosyć dawno.
----
PTRqwerty
|
|
| | | | | |  | | mariusz bucki (378 punktów) |
> Jesteście tu właścicielami witryny, a ja jedynie korzystam z możliwości jaką daje to >miejsce, by prowadzić wymianę poglądów. Jeśli jednak ktoś zmieni założenie forum, no >to przecież problemu nie ma. Ostatecznie nic nowego pod słońcem i dyskusje, które >toczą się na forach, przetoczyły się zwykle już dosyć dawno.Pozwol, ze zacytuje tu fragment listu Mariusza Agnosiewicza, z tego samego watku zreszta : "Ale kiedy ktoś zaczyna jakiś zmasowany atak z różnorakich wątków dotyczących mitów religijnych, ich obrony, to patrzę na to bardzo podejrzliwie. Jak to zainicjuje jakieś dyskusje to ok., milknę, ale jeśli człowiek ten nie będzie miał większego odzewu (tj. poważnej próby odpowiedzi), a ciągle będzie wklejał kolejne partie katechizmu czy przewodnika apologetycznego, to istotnie należy apelować o opamiętanie." I dokladnie o to samo chodzi mnie  A co do kasowania " klamliwych" postow, to przeciez juz przeprosilem.... m.
|
|
| | | | |  | | MaLk__ | > Bardzo przepraszam, ale czegos nie zrozumialem. To jest Forum, czyli miejsce, gdzie mozna przyjsc i sobie PODYSKUTOWAC, Ty zas twierdzisz, ze w dziele Forum zatytulowanym " Religia" , DYSKUTOWAC nie mozemy???Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja niczego nikomu nie zabraniam  Chodzi mi o to, że naukowo sobie nie podyskutujecie bo nie za bardzo się da  Bo teksty religijne, jako metafizyczne, nie poddają się naukowej weryfikacji. Możecie więc sobie dyskutować ile chcecie, ale nie oburzajcie się, że ktoś prezentuje metafizyczne podejście - na te tematy można rozmawiać w zasadzie tylko w ten, jak najbardziej naturalny sposób. Oczywiście możecie próbować podejścia naukowego - ale wspólnego języka raczej nie spodziewajcie się znaleźć  > Pozwolisz, ze zacytuje Baltara z watku obok: " Niby racja. Jednak treść tekstu powinna być dostosowana do charakteru witryny".Po pierwsze - jest to forum racjonalne, nie ateistyczne. O zasadności łączenia tych pojęć była już mowa wielokrotnie. Po drugie - jeśli już chcecie dyskutować, to obie strony powinny mieć możliwość wypowiedzenia się. Po trzecie - moim skromnym zdaniem bezsensowne są dyskusje, w których wszyscy prezentują jeden punkt widzenia i jedno stanowisko - chyba że planujecie stworzyć na tym forum klub wzajemnej adoracji.. Po czwarte - wątki religijne wymuszają prowadzenie dyskusji w odwołaniu do metafizyki (patrz wyżej). Po piąte - każdy ma prawo wypowiedzenia się na tym forum, nie licząc treści "kłamliwych lub złośliwych" - sami ustaliliście te zasady. Po szóste - jak wam się nie podoba dany wątek, to z nim nie dyskutujcie. Po siódme - jeśli chcecie zmienić powyższe - podajcie nowe zasady do oficjalnej wiadomości i po problemie... > Rozumiem, ze apelujesz do nas, abysmy utwierdzili Cie w przekonaniu, ze przyjmiemy na slowo WSZYSTKO, co ktos umiesci w tym dziele, a my bedziemy siedziec cicho???Źle rozumiesz. Dyskutujcie do woli - ale nie miejcie pretensji o to, że ktoś zamieszcza wątek religijny, z którego treścią się nie zgadzacie. Jeśli nie odpowiada wam rozmowa o religii - ustalcie zasadę, że nie rozmawiamy o religii i usuńcie ten dział z forum. Jeżeli chcecie ograniczyć sposób rozmawiania o religii do jedynie naukowego - zastrzeżcie to, bo nie wynika to z samego charakteru strony. Według aktualnego brzmienia zasad uczestnictwa w tym forum jeżeli wątek dotyczy religii i umieszczony jest w odpowiednim dziale to nie ma żadnego problemu (podobnie jak nie widzę problemu w zamieszczeniu na forum astronomicznym teorii o płaskiej ziemi, właśnie TAM jest najodpowiedniejsze miejsce do zamieszczenia takiego wątku  )) > Naprawde nie widzisz roznicy pomiedzy: "Wierze w Boga", a : " Wierze, ze swiat jest okragly"????Naprawdę nie przyczytałeś mojego wątku na ten temat? Dopóki nie było możliwości empirycznego stwierdzenia jak jest naprawdę z tą kulistością ziemi(!) trzeba było przyjmować to na wiarę - sytuacja była podobna. Z momentem, kiedy nauka udostępniła odpowiednie sposoby dowiedzenia możemy mówić o wiedzy naukowej - więc różnice powstały. Właśnie o tych różnicach, polegających na możliwości weryfikacji danej hipotezy pisałem - skąd więc ta wątpliwość? W przypadku (a)teizmu takich naukowych sposobów weryfikacji nie ma i raczej nie należy się spodziewać, że kiedykolwiek będą  [ kolejny raz już nie będę tego tłumaczył] > >Dlaczego uważasz, że ateista ma większe prawo do przemyśleń niż teista?> Ja tego nie napisalem i tak nie uwazam.To wynikało z Twojego zdania o tym, że "Ty nie wierzysz w Boga", bo doszedłeś do tego przekonania na podstawie swoich przemyśleń i obserwacji co nie ma nic wspólnego z moim "ja wierzę w Boga". Sens tego zdania wymusza rozumienie, iż jeśli ktoś wierzy w Boga to nie jest to efektem jego przemyśleń i obserwacji... Przynajmniej ja to tak odebrałem
|
|
| | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > Chodzi mi o to, że naukowo sobie nie podyskutujecie bo nie za bardzo się da Bo teksty religijne, jako metafizyczne, nie poddają się naukowej weryfikacji.To mi przypomina czyjeś stwierdzenie, że tzw. "brzytwa Okhama" nie może być stosowana do "bytów transcendentnych", bo one "nie są z tego świata", a więc nie podlegają prawom obowiązującym w tym świecie. W ogóle logika, fizyka i wszystkie inne dziedziny nauki z tego świata mają milczeć i słuchać, gdy mowa o "tamtym świecie". Jest to oczywiście zakaz wynikający ze świadomości, iż cała ta "metafizyka", "transcendencja", te "byty duchowe", "wszechmoce" i "wszechwiedze" są pustymi wyrażeniami bez żadnej treści, zaś postulowanie ich istnienia oparte jest na niczym. Ale do tego propagatorzy tego pustosłowia nigdy się nie przyznają, głównie dlatego, że nigdy się nie zajmują wypełnieniem jakąkolwiek treścią tej pustki, o której tyle mają do powiedzenia. > Po czwarte - wątki religijne wymuszają prowadzenie dyskusji w odwołaniu do metafizyki (patrz wyżej).Każdą wypowiedź można oceniać korzystając z narzędzi, które nie są "metafizyczne". A że wówczas cała ta metafizyka rozpada się w proch i pył, to na jakiej podstawie przyjmować, że mimo wszystko tkwi w niej jakiś sens? > Dopóki nie było możliwości empirycznego stwierdzenia jak jest naprawdę z tą kulistością ziemi(!) trzeba było przyjmować to na wiarę [...] W przypadku (a)teizmu takich naukowych sposobów weryfikacji nie ma i raczej nie należy się spodziewać[...]Czy naprawdę nie widzisz różnicy między postulatami dot. kształtu Ziemi, a postulatami dot. np. Boga? Bo ja widzę dość istotną różnicę. Mianowicie istnienia Ziemi nikt nie poddaje w wątpliwość, nawet teiści - może jedynie solipsyści
|
|
| | | | | | |  | | MaLk__ | Takie tylko małe podsumowanko, bo temat uważam w zasadzie za wyczerpany (wyraziłem swoja opinię, z którą możecie się zgodzić lub nie)  Jeyes - no właśnie, o to chodzi, że metafizyka jest zupełnie odrębna od nauki. Dlatego jest klasyfikowana jako dział filozofii (rozumiem, że jesteś także przeciwnikiem filozofii jako takiej). I nauka naprawdę nie jest w stanie nic tutaj weryfikować. Jak już mówiłem, aby w ogóle próbować zweryfikować np. teizm od strony naukowej trzeba przyjąć założenie wstępne - co rozumiemy pod pojęciem Boga. I już na samym początku pojawia się podstawowa sprawa - zwykle utożsamiamy je z bytem wszechmocnym, bytem, który jest stwórcą wszelkich praw rzadzących światem. A skoro powstały one za Jego sprawą, to w Jego mocy pozostaje je dowolnie zmieniać, a więc im nie podlega. Jak najbardziej logiczne rozumowanie (żadne narzędzia niemetafizyczne tego nie obalą!), tyle że w konsekwencji powoduje niemożliwość stosowania "naszych" praw do oceny  Jak widzisz, wypełnienie tego "pustosłowia" treścią już na wstępie rozbija wszelkie próby weryfikacji. Bo ta wypełniająca treść zależy od wiary. Jeśli więc chcecie stosować dalej naukowe metody, proszę bardzo. Za wiele się nie spodziewajcie, a juz w szczególności rozbicia teizmu "w proch i pył"  PS. Sam fakt tego ile osób poddaje coś w wątpliwość raczej nie jest "naukowym dowodem"  Ephesis - jeśli "nauka nie ma nic do badania" to nie ma też nic do potwierdzania/zaprzeczania, do badania logiczności itp. Nie rozumiem też za bardzo co rozumiesz pod pojęciem braku odpowiedzialności za swoje dzieci. Jeśli już stosujesz tę analogię, to weź pod uwagę, że już dawno osiągnęliśmy pełnoletniość i sami odpowiadamy za swoje czyny - rodzice mogą nam najwyżej coś doradzić lub pomóc. Objwaienia i cuda są niepowtarzalne, jak każde zdarzenie w rzeczywistości  ( pantha rei). Ale zdarzają się od ładnych kilku tysięcy lat...  Nauka oczywiście podaje wlasne uzasadnienia, które zwyle jednak ograniczają się do nieudowodnionych teorii, tyle że - analogicznie do tego "gniewu bożego" - zawsze wszystko można wytłumaczyć chorobą psychiczną  Mariusz Bucki - masz oczywiście prawo się nie zgodzić. [Dygresja - to w ogóle ciekawe zjawisko na tym forum - każdy tutaj uwaza się za "racjonalistę" i wszystkie swoje poglądy, niezależnie od tego, jakie by były, znajduje "racjonalnymi" i na dodatek immanentnymi dla racjonalizmu. Jest to o tyle dziwne, że przecież i między sobą się czasami nie zgadzacie  ]. Odnośnie wypowiedzi Pana Agnosiewicza. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że na każdy zmasowany atak sił antyklerykalnych patrzę bardzo podejrzliwie. A jak wiąże się to jeszcze z jakimiś specjalnymi serwisami dla racjonalistów, publikowaniem na forach katolickich, zakładaniem stowarzyszeń wolnomularskich, to dopiero jest coś  To musi być jakis spisek  A kiedy rozmawia dwóch ateistów o religii to też muszą najpierw jakąś treścią wypełnić chociażby pojęcie Boga, żeby rozmawiać naukowo o Jego istnieniu  I już mamy założenie metafizyczne  Tak zwana łaska wiary natomiast jest przecież nieustannie konfrontowana z przemyśleniami i obserwacjami
|
|
| | | | | | | |  | | ephesis (6553 punktów) | > Ephesis - jeśli "nauka nie ma nic do badania" to nie ma też nic do potwierdzania/zaprzeczania, do badania logiczności itp.
Nauka nie ma nic do badania, tak jak nie zajmuje się poszukiwaniem krasnoludków, chociaz nie zawsze tak jest, rózni ludzie poszukują boga, chociaz dla mnie jest oczywiste ze nigdy nie znajdę tego czego nie ma, chociażbym miała dokładny opis. Wiem tez z logiki, że ze zdania fałszywego moge dowieść prawdziwości wszystkiego, co mi się zamarzy
> Nie rozumiem też za bardzo co rozumiesz pod pojęciem braku odpowiedzialności za swoje dzieci. Jeśli już stosujesz tę analogię, to weź pod uwagę, że już dawno osiągnęliśmy pełnoletniość i sami odpowiadamy za swoje czyny - rodzice mogą nam najwyżej coś doradzić lub pomóc.
Otóż to, zauważ ze według legend, które dla wiernych są źródłem wiedzy o bogu pierwsi ludzie nie mieli czasu dojrzeć, zostali wyprodukowani już jako dorośli i od razu oczekiwano od nich dojrzałości człowieka dorosłego, czegoś co kształtuje się bardzo długo, (coś mi się wydaje że mówisz o ludziach współczesnych, a ja tylko o wartości legend i mitów)
> Objwaienia i cuda są niepowtarzalne, jak każde zdarzenie w rzeczywistości (pantha rei).
A to ciekawe, bo w poprzedniej wypowiedzi mówiłeś coś o jakichs objawieniach i ich wieloletnich powtórzeniach
> Ale zdarzają się od ładnych kilku tysięcy lat...
jestes pewien ze się zdarzają, czy zdarzały? jakoś teraz się o tych objawieniach nie słyszy, ups ... przepraszam słyszy się, doniesienia pochodzą raczej z rejonów znanych ze słabego wykształcenia mieszkańców (czy bog się boi ludzi wykształconych?), troche to dziwne, że istotom metafizycznym chce się objawiac osobom, które i bez tych objawien, głeboko wierzą, faktem jest ze ja w wypadku takiego objawienia potraktowałabym je co najwyżej jako objaw przemęczenia, widac dlatego takich objawien nie miewam, przepraszam - zadam pytanie osobiste: Ty miewasz?, czy tylko wierzysz w takie relacje?
> Nauka oczywiście podaje wlasne uzasadnienia, które zwyle jednak ograniczają się do nieudowodnionych teorii, tyle że - analogicznie do tego "gniewu bożego" - zawsze wszystko można wytłumaczyć chorobą psychiczną
rozumiem, ze uzasadnienia metafizyczne bardziej do ciebie przemawiają, masz do tego prawo, ja pozostanę przy nieudowodnionych teoriach, dla których podstawą powstania jest wiedza o rzeczywistości poznawalnej zmysłami, dlaczego polegam na zmysłach juz napisałam. Wyjaśnianie wszystkiego bogiem jest łatwiejsze, zwalnia z bardziej dociekliwego myślenia, mi to nie odpowiada. odnosze tez wrażenie, że brak dowodów ostatecznych na potwierdzenie teorii naukowych jest dla ciebie dowodem na istnienie boga, cos na zasadzie: tego sie nie da potwierdzic - wiec bog istnieje, moje możliwości intelektualnie nie pozwalają mi na zrozumienie twojego procesu myslowego, z satysfakcją odrzucasz teorie naukowe z powodu braku dowodów, przyjmując bez dowodów istnienie boga
|
|
| | | | | | | | |  | | MaLk__ | Kurcze, a chciałem już skończyć ten temat...
>Nauka nie ma nic do badania, tak jak nie zajmuje się poszukiwaniem krasnoludków
Nie myliłem się spodziewając się "broni ostatecznej" w postaci przykładu krasnoludków ;-P
>dla mnie jest oczywiste ze nigdy nie znajdę tego czego nie ma
Dla mnie też to jest oczywiste. Tylko że nigdy nie będziesz mieć pewności, że Boga nie ma (a więc nie będziesz mieć pewności, że Boga nie można znaleźć), a nauka Ci w tym nie pomoże.
>ze zdania fałszywego moge dowieść prawdziwości wszystkiego, co mi się zamarzy
Podobnie jak z każdej fałszywej teorii naukowej, tutaj akurat nie widzę wielkich różnic między metafizyką a nauką.
> według legend, które dla wiernych są źródłem wiedzy o bogu pierwsi ludzie nie mieli czasu dojrzeć, zostali wyprodukowani już jako dorośli i od razu oczekiwano od nich dojrzałości człowieka dorosłego
Według tych legend mieli jednak troszeczkę czasu aby dojrzeć w Edenie, pod opieką Boga, nieprawdaż?
>A to ciekawe, bo w poprzedniej wypowiedzi mówiłeś coś o jakichs objawieniach i ich wieloletnich powtórzeniach
Tak, i napisałem to także w dalszej części myśli, którą oddzieliłaś komentarzem - "Ale zdarzają się od ładnych kilku tysięcy lat...".
Powtarzalność jakichkolwiek zdarzeń nigdy nie jest absolutna, zdarzenia mogą być co najwyżej bardzo do siebie podobne.
>czy bog się boi ludzi wykształconych?
To pytanie równie dobrze może brzmieć - czy ludzie wykształceni boją się (słuchać) Boga? Albo czy ludzie wykształceni zbyt łatwo nie tłumaczą sobie wszystkiego przemęczeniem?
Ale jeśli ja coś takiego napiszę, zostanę tutaj określony mianem nawiedzonego, chorego psychicznie, ciemnogrodzianina, demagoga itp itd, prawda?
>przepraszam - zadam pytanie osobiste: Ty miewasz?, czy tylko wierzysz w takie relacje?
I słusznie przepraszasz. To nie jest pytanie, na które odpowiada się na forum. Jeśli chcesz, mogę o tym porozmawiać tete-a-tete.
>rozumiem, ze uzasadnienia metafizyczne bardziej do ciebie przemawiają
Tego w żadnym miejscu nie napisałem, co więcej, nie wynika to z tego, o czym tutaj pisałem. Pisałem o tym, że uzasadnienia teizmu i ateizmu są na równi metafizyczne.
I dopiero na tym etapie mogę mówić, które z tych metafizycznych uzasadnień do mnie bardziej przemawia...
>ja pozostanę przy nieudowodnionych teoriach, dla których podstawą powstania jest wiedza o rzeczywistości poznawalnej zmysłami, dlaczego polegam na zmysłach juz napisałam
Ja też polegam na zmysłach - ale tam, gdzie zmysły mają jakieś znaczenie. W metafizyce nie mają...
>odnosze tez wrażenie, że brak dowodów ostatecznych na potwierdzenie teorii naukowych jest dla ciebie dowodem na istnienie boga
Eee...? Przecież ja od początku piszę, że nie należy mieszać jednego z drugim...
>moje możliwości intelektualnie nie pozwalają mi na zrozumienie twojego procesu myslowego
Twoje możliwości intelektualne może poradziłyby sobie lepiej gdybyś wreszcie zrozumiała o czym piszę ;-P
>z satysfakcją odrzucasz teorie naukowe z powodu braku dowodów
Może przeczytaj jeszcze raz moje posty i pokaż mi, w którym miejscu odrzucam teorie naukowe?! W którym miejscu odrzucam naukę?
Od kilku postów powtarzam jedno i to samo - kwestią wiary pozostaje przyjęcie istnienia Boga i Jego braku a nauka nie jest w stanie przyznać racji żadnej z tych stron (czemu w żaden sposób nikt nie zaprzeczył). Ale skąd wniosek, że na podstawie rozróżnienia twierdzeń metafizycznych od naukowych odrzucam te ostatnie?!
Ponawiam propozycję, przeczytaj jeszcze raz całość moich wypowiedzi w tym temacie. Jeśli jednak dalej bedziesz mi wmawiać, że ja odrzucam z satysfakcją teorie naukowe, nie kierując się przy tym zmysłami to ja odmawiam dalszej dyskusji z Tobą ;-P
>przyjmując bez dowodów istnienie boga
Istnienie Boga wywodzę z zupełnie innych wspominasz czynników. A brak naukowego przeciwdowodu jest tutaj tylko jednym z elementów utwierdzających mnie w przekonaniu, że się nie mylę.
|
|
| | | | | | | | | |  | | ephesis (6553 punktów) | > Kurcze, a chciałem już skończyć ten temat...
tez bym chciała
> Nie myliłem się spodziewając się "broni ostatecznej" w postaci przykładu krasnoludków
co sie dziwisz, dla mnie to ten sam rodzaj bajek
> Dla mnie też to jest oczywiste. Tylko że nigdy nie będziesz mieć pewności, że Boga nie ma (a więc nie będziesz mieć pewności, że Boga nie można znaleźć), a nauka Ci w tym nie pomoże.
mnie ta pewnosc nie jest potrzebna, szczerze mówiąc mam to gdzies, nie tego od nauki oczekuje
> Podobnie jak z każdej fałszywej teorii naukowej, tutaj akurat nie widzę wielkich różnic między metafizyką a nauką.
aby udowodnic ze teoria naukowa jest fałszywa wystarczy jeden przykład pokazujący ze jest inaczej niz mowi ta teoria, sprawa załatwiona, ale póki eksperymenty i obserwacje ja potwierdzają ciagle jest teoria
> Według tych legend mieli jednak troszeczkę czasu aby dojrzeć w Edenie, pod opieką Boga, nieprawdaż?
wiesz jak mówie dziecku zeby czegoś nie robił, to nie uciekam się do straszenia karą, której powagi nie jest w stanie sobie uświadomić, ale jesli Ty mówisz, ze mieli czas na dojrzewanie, to ja się sprzeczać nie będę - powiedz tylko ile błedów popełnili zanim zostali wyrzuceni
> Powtarzalność jakichkolwiek zdarzeń nigdy nie jest absolutna, zdarzenia mogą być co najwyżej bardzo do siebie podobne.
zdecydowanie przydałoby się cos spektakularnego, może cos co na oczach wielu widzów zaprzeczy znanym prawom fizyki
> To pytanie równie dobrze może brzmieć - czy ludzie wykształceni boją się (słuchać) Boga? > Albo czy ludzie wykształceni zbyt łatwo nie tłumaczą sobie wszystkiego przemęczeniem?
niestety jeszcze nie mam objawien, omamów słuchowych tez nie, chyba ze mam słuchac ludzi, którzy twierdzą ze przemawia przez nich bog, tyle ze to co mówią budzi moje wątpliwości co do boskiego pochodzenia ich słów
> Ale jeśli ja coś takiego napiszę, zostanę tutaj określony mianem nawiedzonego, chorego psychicznie, ciemnogrodzianina, demagoga itp itd, prawda?
czyżbyś mi sugerował argumenty, których nie chciałam użyć? co zresztą sam mi wczesniej zarzuciłeś
> I słusznie przepraszasz. To nie jest pytanie, na które odpowiada się na forum. Jeśli chcesz, mogę o tym porozmawiać tete-a-tete.
świetny żart, boki zrywać
> Tego w żadnym miejscu nie napisałem, co więcej, nie wynika to z tego, o czym tutaj pisałem. Pisałem o tym, że uzasadnienia teizmu i ateizmu są na równi metafizyczne. > Ja też polegam na zmysłach - ale tam, gdzie zmysły mają jakieś znaczenie. W metafizyce nie mają...
tylko ze ja w swoim ateizmie nie czuje nic metafizycznego, moze straciłam zmysł metafizyczny?
> Twoje możliwości intelektualne może poradziłyby sobie lepiej gdybyś wreszcie zrozumiała o czym piszę
otóż to, zrozumiec nie moge, to pewnie jest ich ograniczenie
> Ponawiam propozycję, przeczytaj jeszcze raz całość moich wypowiedzi w tym temacie. Jeśli jednak dalej bedziesz mi wmawiać, że ja odrzucam z satysfakcją teorie naukowe, nie kierując się przy tym zmysłami to ja odmawiam dalszej dyskusji z Tobą
z konieczności ograniczam się do komentowania tego co piszesz bezpośrednio do mnie, w całym wątku piszesz tak rózne rzeczy
> Istnienie Boga wywodzę z zupełnie innych wspominasz czynników. A brak naukowego przeciwdowodu jest tutaj tylko jednym z elementów utwierdzających mnie w przekonaniu, że się nie mylę.
jak to sam napisałeś? - > Eee...? Przecież ja od początku piszę, że nie należy mieszać jednego z drugim... w myśl tego stwierdzenia brak naukowego przeciwdowodu w niczym ciebie nie moze utwierdzac, wiec albo mieszaj swoje poczucie metafizyki z nauką i nie mów ze tego mieszac nie można, albo nie potwierdzaj swojej wiary słabościa nauki w tym zakresie, skoro się zgadzamy, ze jest to nieuprawnione
i tu faktycznie można temat zakończyć
|
|
| | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Chyba przydałoby ci się przeczytać klasyczną już pozycję Teda Clemensa "Nauka kontra religia". Nawet nie całość, wystarczy pierwsze kilkanaście stron. Wtedy byś nie popełniał błędu, jakim jest twierdzenie, że religia i nauka są niesprzeczne i równouprawnione, bo zajmują się różnymi rzeczami, przy czym obie dają jakieś rezultaty poznawcze. Religia, to zbiór opinii a nie żadna wiedza.
|
|
| | | | | | | | |  | | MaLk__ | >Chyba przydałoby ci się przeczytać klasyczną już pozycję Teda Clemensa "Nauka kontra religia". Nawet nie całość, wystarczy pierwsze kilkanaście stron. Wtedy byś nie popełniał błędu, jakim jest twierdzenie, że religia i nauka są niesprzeczne i równouprawnione, bo zajmują się różnymi rzeczami, przy czym obie dają jakieś rezultaty poznawcze. Religia, to zbiór opinii a nie żadna wiedza.
Zanim zaczniesz pouczać - zapytaj. Tak się jakoś dziwnie składa, że mam tą książkę na rozkładzie. W tej chwili zresztą leży sobie na moim biurku - tyle że gdzieś na skraju - bo i wartość tej książki jest, moim zdaniem, co najmniej średnia.
Dość powiedzieć, że - już trochę dalej niż te kilkanaście pierwszych stron (mam nadzieję, że sam nie ograniczyłeś sie do tych kilkunastu stron...) - autor podaje niesamowicie odkrywcze tezy o tym, że nie ma świadectw naukowych zmartwychwstania Jezusa. Zaiste, do tej pory myślałem, że jest to wiedza fizyczno-matematyczno-biologiczna potwierdzona badaniami ówczesnych naukowców i wiara w zmartwychwstanie jako cud nie ma tu nic do rzeczy... Gwoli sprawiedliwości należy przyznać, że sam autor pisze, że nie ma dowodu na to, że zmartwychwstania nie było a porusza się jednie w sferze prawdopodobieństwa.
Ogólnie rzecz biorąc uważam tę książkę za typowe dzieło literatury popularno-naukowej. A sam fakt, że jest "klasyczna" bynajmniej nie musi być równoznaczny z tym, że tezy tam zawarte są słuszne (o ile wiem dzieła Poppera też są już "klasyczne", że np. o św. Tomaszu z Akwinu nie wspomnę...).
PS. Z tego, o czym pisałem nie wynikało twierdzenie, jakoby nauka i religia były równouprawnione. Jak chcesz możesz spokojnie przyjmować prymat nauki nad wiarą - ale prymat taki faktycznie zostanie potwierdzony jedynie w przypadku obalenia przez naukę religii - co przy aktualnej nieweryfikalności założeń metafizycznych i tak jest niemożliwe (powstaje błędne koło obalania metafizyki metafizyką, czyli jednych "opinii" innymi "opiniami"). Pisałem natomiast o tym, że teizm i ateizm są z punktu widzenia naukowego równouprawnione - bo w takim samym stopniu nieweryfikowalne (są oparte na wierze, czy jak to nazywasz, opiniach - a nie na wiedzy)...
A jeżeli są nieweryfikowalne przez "wiedzę" to faktycznie nie da się stwierdzić czy są sprzeczne z nauką, czy też nie.
|
|
| | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >Zanim zaczniesz pouczać - zapytaj. Zanim zacznie pisać, przeczytaj. Nie pouczałem, ale doradzałem lekturę.
>Tak się jakoś dziwnie składa, że mam tą książkę na rozkładzie. [...]wartość tej książki jest, moim zdaniem, co najmniej średnia. Tak się dziwnie składa, że Twoja opinia o tej książce zupełnie mnie nie zaskakuje. Wszak jest to opinia człowieka o poglądach, których bezsensowność w tej książce wykazana jest sto razy na sto różnych sposobów.
>[...]autor podaje niesamowicie odkrywcze tezy o tym, że nie ma świadectw naukowych zmartwychwstania Jezusa. Wyrwałeś z kontekstu jeden przykład (nawet nie cytat) i co w ten sposób miałeś nadzieję wykazać?
>Gwoli sprawiedliwości należy przyznać, że sam autor pisze, że nie ma dowodu na to, że zmartwychwstania nie było a porusza się jednie w sferze prawdopodobieństwa. Wróć do tych fragmentów, a przekonasz się, że Clements nie tylko nie podważa "zmartwychwstania", ale wręcz proponuje kilka pomysłów uwiarygodniających "zmartwychwstanie". Tyle że oczywiście on podchodzi do tego racjonalnie, w oparciu o wiedzę naukową, czyli podaje przykłady przypadków, które mogły być zinterpretowane przez ludzi niemających dzisiejszej wiedzy, jako zmartwychwstanie - letarg, śmierć kliniczna itd.
>Ogólnie rzecz biorąc uważam tę książkę za typowe dzieło literatury popularno-naukowej. Zdolność do pisania literatury popularno-naukowej jest wyjątkiem w świecie naukowców, przy czym wartość tego rodzaju literatury nie zależy od stopnia skomplikowania czy hermetyczności języka, ale od prawdziwości zawartych w niej wiadomości, więc Twoją uwagę traktuję jako komplement. Ze swej strony nie uważam, że książka jest napisana prostym językiem, ani że zawiera proste pojęcia zrozumiałe od razu dla przeciętnego czytelnika (ale może jestem podprzeciętnie inteligentny).
>A sam fakt, że jest "klasyczna" bynajmniej nie musi być równoznaczny z tym, że tezy tam zawarte są słuszne (o ile wiem dzieła Poppera też są już "klasyczne", że np. o św. Tomaszu z Akwinu nie wspomnę...). Zależy co kto uważa za "klasykę". Dla niektórych "klasyką" mogą być "wybitne intelektualnie" encykliki papieża, dla innych klasyką jest to, co jest oryginalne i posiada rzeczywistą wartość mierzoną poszerzeniem lub usystematyzowaniem wiedzy a nie nibywiedzy.
>Jak chcesz możesz spokojnie przyjmować prymat nauki nad wiarą - ale prymat taki faktycznie zostanie potwierdzony jedynie w przypadku obalenia przez naukę religii - co przy aktualnej nieweryfikalności założeń metafizycznych i tak jest niemożliwe (powstaje błędne koło obalania metafizyki metafizyką, czyli jednych "opinii" innymi "opiniami"). Zdecydowanie powinieneś wrócić do lektury Clementsa i czytać wolniej i uważniej. Nauka nie obala religii, bo nie da się obalić czegoś, co istnieje, a religia istnieje. Nauka obala podstawy poznawcze religii oraz pokazuje fałszywośc tezy o religii jako źródle moralności. Clements pokazuje, że dogmaty religii i nauka są wzajemnie sprzeczne, pokazuje, że wiara w Boga jest oparta na przekonaniach opartych li tylko na tradycji, indoktrynacji, że wiara sankcjonuje się... wiarą.
>Pisałem natomiast o tym, że teizm i ateizm są z punktu widzenia naukowego równouprawnione - bo w takim samym stopniu nieweryfikowalne (są oparte na wierze, czy jak to nazywasz, opiniach - a nie na wiedzy)... A jeżeli są nieweryfikowalne przez "wiedzę" to faktycznie nie da się stwierdzić czy są sprzeczne z nauką, czy też nie. Ponawiam propozycję czytania ze zrozumieniem książki Clementsa. Znajdziesz tam bez trudu argumenty przeciwko Twej tezie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | MaLk__ | >Tak się dziwnie składa, że Twoja opinia o tej książce zupełnie mnie nie zaskakuje. Wszak jest to opinia człowieka o poglądach, których bezsensowność w tej książce wykazana jest sto razy na sto różnych sposobów.
Moja opinia o tej książce wynika przede wszystkim z oceny używanych tam argumentów - których jeden przykładowy podałem (jest równie kiepski jak pozostałe). Cytatów oczywiście nie mam zamiaru tutaj wstawiać bo np. kwestii, o której napisałem poświęcony był cały rozdzialik a nie mam tej możliwości, żeby zastosować metodę kopiuj-wklej (a skanowanie tego tekstu uważam za stratę czasu). Nie mam też czasu ani ochoty żeby dokonać szczegółowej analizy wszystkich tych "argumentów" podnoszonych w tej książce. "Argumentów", które żadnej bezsensowności poglądów nie wykazują.
Podążając Twoim tokiem prowadzenia dyskusji "doradzam" Ci natomiast lekturę dzieł filozofów nauki, na początek np. Poppera i Lakatosa, "wtedy byś nie popełniał błędu, jakim jest" brak rozróżnienia sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnej naukowo na gruncie możliwości obalania jednej za pomocą drugiej. Dodatkowo proponuję lekturę mojej dyskusji z Leo_z na ten temat (znajdziesz ją poniżej).
>Twoją uwagę [odnośnie literatury popularno-naukowej] traktuję jako komplement
Możesz więc zweryfikować swój osąd - to nie był komplement.
>Zależy co kto uważa za "klasykę". Dla niektórych "klasyką" mogą być "wybitne intelektualnie" encykliki papieża, dla innych klasyką jest to, co jest oryginalne i posiada rzeczywistą wartość mierzoną poszerzeniem lub usystematyzowaniem wiedzy a nie nibywiedzy.
Wypowiedź ta pasuje idealnie do mojej oceny przedmiotowej książki, w ktorej nie znajduję tego, "co jest oryginalne i posiada rzeczywistą wartość mierzoną poszerzeniem lub usystematyzowaniem wiedzy a nie nibywiedzy."
Przy okazji - ile encyklik papieskich przeczytałeś, że wypowiadasz się na temat ich intelektualności?
I w ilu dziełach z filozofii nauki dotyczących omawianych zagadnień zauważyłeś powoływanie się na książkę Clementsa, "klasykę" przecież? Skoro to taka doskonała argumentacja ktoś chyba by o niej wspomniał np. przy okazji omawiania Popperowskiego podziału na twierdzenia naukowe i metafizyczne, nieprawdaż?
>Clements pokazuje, że dogmaty religii i nauka są wzajemnie sprzeczne, pokazuje, że wiara w Boga jest oparta na przekonaniach opartych li tylko na tradycji, indoktrynacji, że wiara sankcjonuje się... wiarą.
Wiesz, że dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele... ;-P Fakt przypisania pochodzenia określonych twierdzeń metafizycznych pewnym zdarzeniom związanym z jej przekazaniem nie jest miarodajny dla oceny, czy te twierdzenia metafizyczne sa prawdziwe na gruncie nauki czy nie. To tak jakbyś chciał uzasadniać, że teoria heliocentryczna jest nieprawidłowa bo opiera się "li tylko na tradycji, indoktrynacji itp..." Tylko że na tej podstawie nie jesteś w stanie ocenić czy dana teoria jest sprzeczna czy zgodna z nauką. To możesz sprawdzić tylko w odwołaniu do empirycznych badań. Tak więc religia jest tutaj (może jak na razie...) indyferentna.
I jeszcze raz powrocę do tezy początkowej: teizm i ateizm są w równym stopniu oparte na wierze i z punktu widzenia naukowego przedstawiają taką samą wartość (nie wiem czemu zmieniłeś tą tezę na sprzeczność religii z nauką, pewnie dlatego, że akurat o tym przeczytałeś książkę..). Wynika w niej, że to, co rozumiemy pod pojęciem ateizmu mieści się obok teizmu w zakresie desygnatów słowa "religia" w książce Clementsa. Parafrazując to, co napisaleś o teizmie - ateizm jest wiarą w nieistnienie Boga (bądź też w niemożliwość nadania treści pojęciu Boga), która sankcjonuje się... wiarą (jeśli chcesz, możesz nazwać to też "niewiarą" - kwestia nazewnictwa jest mało istotna, gdyż kluczowy jest tutaj fakt metafizycznej natury obydwu światopoglądów).
>nie da się obalić czegoś, co istnieje, a religia istnieje
O ile pamiętam dyskusja dotyczy teorii i ich obalania. Dziwnym trafem teorie, chociaż istnieją, mogą być obalane...
>Ponawiam propozycję czytania ze zrozumieniem książki Clementsa. Znajdziesz tam bez trudu argumenty przeciwko Twej tezie.
A ja ponawiam propozycję czytania innych książek z zakresu filozofii nauki. Znajdziesz tam bez trudu argumenty za tą tezą... Niegłupim pomysłem byłoby też przeczytanie tego, co ja napisałem (miło by było np. gdybyś odnosił się do mojej tezy a nie do innych tez).
|
|
| | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Twoja "recenzja" książki Tada Clementsa jest P-U-S-T-O-S-Ł-O-W-I-E-M. Dopóki nie jesteś w stanie obalić jego argumentów, dopóty Twoje słowa są jedynie opinią i niczym więcej. > "wtedy byś nie popełniał błędu, jakim jest" brak rozróżnienia sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnejWIEM podaje: metafizyka (ś.łc. Metaphysica z gr. Ta metá physiká 'te, które następują po przyrodniczych' - tytuł prac Arystotelesa nadany przez Andronikosa z Rodos, który je skatalogował). 1. filoz. dział filozofii, który początkowo zajmował się teorią bytu (ontologią), materii pierwotnej, później również nauką o Bogu, duszy, wyjaśnianiem zjawisk wykraczających poza możliwość poznania za pomocą zmysłów, pozadoświadczalnych, próbą dotarcia do istoty bytu. 2. pot. prowadzenie wywodów niejasnych, mętnych, pseudonaukowych, oderwanych od zagadnień rzeczywistych.Nie widzę niczego do rozróżniania od "sfery weryfikowalnej". Istnienie prac Arystotelesa zdaje się już dawno zweryfikowano. "Bóg", "dusza", "zjawiska pozadoświadczalne" są pozbawionymi treści wyrażeniami - jak można weryfikować coś, co jest "niewiadomoczym"? Podaj choć jeden pomysł weryfikacji tego bełkotu. Punkt nr 2 definicji "metafizyki" jest weryfikacją "pustopojęć" z punktu nr 1. Weryfikacja jest zakończona, a Ty sobie możesz nadal bujać w obłokach i marnować swoje zasoby na zjamowanie się bzdetami. > >Twoją uwagę [odnośnie literatury popularno-naukowej] traktuję jako komplement> Możesz więc zweryfikować swój osąd - to nie był komplement.Cóż, wiem że nie był. Znam Twoje opinie na różne rzeczy, więc nie zaskakuje mnie, że nie zgadzasz się z przyjętą przez naukowców, krytyków literatury i czytelników opinią, iż napisanie książki popularnonaukowej wymaga nie tylko wiedzy, ale i umiejętności jej przekazania. Jak ktoś - jak Ty - woli "prowadzenie wywodów niejasnych, mętnych, pseudonaukowych, oderwanych od zagadnień rzeczywistych" od rzeczowo napisanej pracy, to jego sprawa. Życzę sukcesów w drążeniu tak ważnych zagadnień, jak ciężar duszy czy ilość diabłów (aniołów) mieszczących się na ostrzu szpilki. > >Zależy co kto uważa za "klasykę". Dla niektórych "klasyką" mogą być "wybitne intelektualnie" encykliki papieża, dla innych klasyką jest to, co jest oryginalne i posiada rzeczywistą wartość mierzoną poszerzeniem lub usystematyzowaniem wiedzy a nie nibywiedzy.> Wypowiedź ta pasuje idealnie do mojej oceny przedmiotowej książki, w ktorej nie znajduję tego, "co jest oryginalne i posiada rzeczywistą wartość mierzoną poszerzeniem lub usystematyzowaniem wiedzy a nie nibywiedzy."Miałbym znowu pisać PUSTOSŁOWIE? No, wychodzi na to, że muszę: P-U-S-T-O-S-Ł-O-W-I-E. > Przy okazji - ile encyklik papieskich przeczytałeś, że wypowiadasz się na temat ich intelektualności?2, 4, 17, 100 - która liczba Cię satysfakcjonuje? Jaka ilość przechodzi u Ciebie w jakość?  > I w ilu dziełach z filozofii nauki dotyczących omawianych zagadnień zauważyłeś powoływanie się na książkę Clementsa, "klasykę" przecież? Skoro to taka doskonała argumentacja ktoś chyba by o niej wspomniał np. przy okazji omawiania Popperowskiego podziału na twierdzenia naukowe i metafizyczne, nieprawdaż?Podaj mi owe "okazje omawiania...", to poszukam. Poszukam też w tych "okazjach" jakiś cytatów z encyklik.  > >Clements pokazuje, że dogmaty religii i nauka są wzajemnie sprzeczne, pokazuje, że wiara w Boga jest oparta na przekonaniach opartych li tylko na tradycji, indoktrynacji, że wiara sankcjonuje się... wiarą.> Wiesz, że dzwonią, ale nie wiesz w którym kościele...Fakt przypisania pochodzenia określonych twierdzeń metafizycznych pewnym zdarzeniom związanym z jej przekazaniem nie jest miarodajny dla oceny, czy te twierdzenia metafizyczne sa prawdziwe na gruncie nauki czy nie. To tak jakbyś chciał uzasadniać, że teoria heliocentryczna jest nieprawidłowa bo opiera się "li tylko na tradycji, indoktrynacji itp..." Tylko że na tej podstawie nie jesteś w stanie ocenić czy dana teoria jest sprzeczna czy zgodna z nauką. To możesz sprawdzić tylko w odwołaniu do empirycznych badań. Tak więc religia jest tutaj (może jak na razie...) indyferentna. Tezy religijne w ogóle nie zasługują na miano teorii w rozumieniu teorii naukowej - doczytaj odpowiednie rozdziały w książce Clementsa. Poczytaj sobie (nie tylko u Clementsa), że aby jakaś teza zasługiwała na miano teorii musi dawać możliwość swej falsyfikacji - tezy religijne takiej możliwości nie dają. Poczytaj też sobie o sposobach i źródłach formułowania teorii naukowych, a może będziesz w stanie pojąć, czym różnią się one od tradycji, indoktrynacji, wierze w nieomlność autorytetów - na czym opiera się religia. Masz rację w jednym - bzdety metafizyczne nie podlegają rozstrzygnięciu o ich prawdziwości bądź fałszywości - są pozbawione sensu i tyle. Twoją tajemnicą pozostaje dlaczego zajmujesz się bezsensami - indoktrynacja, tradycja czy wiara w autorytety? A może wszystko naraz? > I jeszcze raz powrocę do tezy początkowej: teizm i ateizm są w równym stopniu oparte na wierzeGdybyś rzeczywiście przeczytał książkę Clementsa, to nie pisałbyś takich idiotyzmów. > Parafrazując to, co napisaleś o teizmie - ateizm jest wiarą w nieistnienie Boga (bądź też w niemożliwość nadania treści pojęciu Boga),Mylisz się w swoim pojmowaniu ateizmu. Prezentujesz poglądy scholastyczne - nieaktualne już od setek lat. Wiara w nieistnienie Boga jest zupełnie czymś innym niż ateizm. Ateizm jest postawą, której myślą przewodnią jest nie podzielam wiary w Boga a nie "nie wierzą w Boga". Ateizm twierdzi, że "wiara w istnienie Boga" tak samo jak "niewiara w istnienie Boga" są równie pozbawione sensu, a to z prostego powodu - nie wiadomo co to jest "Bóg". Polecam lekturę tekstu "http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1872" > >nie da się obalić czegoś, co istnieje, a religia istnieje> O ile pamiętam dyskusja dotyczy teorii i ich obalania. Dziwnym trafem teorie, chociaż istnieją, mogą być obalane...Napisałeś: "w przypadku obalenia przez
|
|
| | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | "w przypadku obalenia przez naukę religii" Wyjaśniłem, że nauka nie obala faktu istnienia religii pisząc: "nie da się obalić czegoś, co istnieje, a religia istnieje" - którego wyrazu nie rozumiesz? Bo że sensu swojego zdania jak mojego nie rozumiesz, to nie ulega wątpliwości  > >Ponawiam propozycję czytania ze zrozumieniem książki Clementsa. Znajdziesz tam bez trudu argumenty przeciwko Twej tezie.> Niegłupim pomysłem byłoby też przeczytanie tego, co ja napisałem (miło by było np. gdybyś odnosił się do mojej tezy a nie do innych tez).Przypomnij mi swoją tezę z łaski swojej, bo nie pamiętam, o którą Ci chodzi?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | MaLk__ | > Twoja "recenzja" książki Tada Clementsa jest P-U-S-T-O-S-Ł-O-W-I-E-M. Dopóki nie jesteś w stanie obalić jego argumentów, dopóty Twoje słowa są jedynie opinią i niczym więcej.1. "Recenzja" ma to do siebie, że JEST opinią. Jest oceną książki z punktu widzenia recenzenta. Zresztą w żadnym miejscu nie twierdziłem, że jest to coś innego niż moja własna opinia tego dzieła. Wiem, że masz manię cytatów, więc porównaj sobie te zdania, z wytłuszczonymi dla pewności wyrażeniami: Moja opinia o tej książce wynika przede wszystkim z oceny używanych tam argumentów(...)wartość tej książki jest, moim zdaniem, co najmniej średnia.Ogólnie rzecz biorąc uważam tę książkę za typowe dzieło literatury popularno-naukowejKrótko mówiąc - Twój zarzut nie jest żadnym zarzutem i pora, żebyś sobie zdał z tego sprawę. 2. Twoja opinia na temat tego, że ta książka coś obala i jest klasyką też jest tylko Twoją opinią - P-U-S-T-O-S-Ł-O-W-I-E-M. Nie podałeś ani jednego przykładu na tą klasyczność... 3. Jeden przykład bezsensownego argumentu użytego w tej książce podałem. A Ty ograniczyłes się do odesłania mnie do przeczytania książki. Myślisz, że co, że zadasz mi "zadanie domowe" a ja na rozkaz rzucę całą swoją pracę i zacznę analizować dla Ciebie wszystkie argumenty z ksiąki liczącej około 370 stron? W imię czego? Prosze bardzo, wysil się i podaj sam jakiś argument z tej książki to wtedy podejmę polemikę... Przypomnę Ci przy okazji, że ja też, w ślad za Twoim sposobem "dyskusji", "doradziłem" Ci przeczytanie m.in. Poppera i Lakatosa (o czym skwapliwie zapomniałeś pisząc swoją odpowiedź). Jeśli chcesz być konsekwentny i żądasz ode mnie analizy książki Clementsa, proszę bardzo, zrobię to, jeśli Ty obalisz argumenty z tamtych książek.Jeśli więc komuś coś zarzucasz, to może sprawdź najpierw jak wyglada Twoje własne podejście w tych sprawach. > >"wtedy byś nie popełniał błędu, jakim jest" brak rozróżnienia sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnej> WIEM podaje: (...)1. To, co zrobiłeś z tym zdaniem to zwyczajne chamstwo. Oryginalne zdanie brzmiało: "wtedy byś nie popełniał błędu, jakim jest" brak rozróżnienia sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnej naukowo na gruncie możliwości obalania jednej za pomocą drugiej. Specjalnie podkreśliłem najistotniejszą część tego zdania, którą Ty potem w odpwiedzi wyciąłeś - zmieniając sens mojej wypowiedzi. 2. Miło, że prztoczyłeś definicję metafizyki, szkoda tylko, że jej nie przeczytałeś. Otóż ze zdania 1. filoz. dział filozofii, który początkowo zajmował się teorią bytu (ontologią), materii pierwotnej, później również nauką o Bogu, duszy, wyjaśnianiem zjawisk wykraczających poza możliwość poznania za pomocą zmysłów, pozadoświadczalnych, próbą dotarcia do istoty bytu. wynika jak byk, iż jest to "sfera nieweryfikowalna". Punkt drugi tej definicji natomiast niczego nie weryfikuje, gdyż zawiera w sobie potoczne a nie prawdziwe znaczenie pojęcia metafizyki. 3. Odróżnienie sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnej empirycznie (czyli "naukowej") na gruncie mozliwości obalenia jedej za pomoca drugiej polega na tym, że żadnego twierdzenia metafizycznego nie obalisz (udowodnisz) za pomocą twierdzenia naukowego i odwrotnie. > Znam Twoje opinie na różne rzeczy, więc nie zaskakuje mnie, że nie zgadzasz się z przyjętą przez naukowców, krytyków literatury i czytelników opinią, iż napisanie książki popularnonaukowej wymaga nie tylko wiedzy, ale i umiejętności jej przekazania.1. Poprozę o przykłady na tą przyjętą przez naukowców, krytyków literatury i czytelników opinę. Ze szczególnym uwzględnieniem naukowców. 2. Inaczej będę musiał "znowu pisać PUSTOSŁOWIE? No, wychodzi na to, że muszę: P-U-S-T-O-S-Ł-O-W-I-E". 3. Przyjemnie się tak "rzeczowo" dyskutuje? > 2, 4, 17, 100 - która liczba Cię satysfakcjonuje? Jaka ilość przechodzi u Ciebie w jakość? 1. Co najmniej jedna. Jeśli ja oceniam książkę Clementsa, to dlatego, że ja przeczytałem. 2. Myślisz, że rozpaczliwe próby obśmiania i zmiany tematu coś Ci pomogą? Twoja odpowiedź dała jasno do zrozumienia, że w życiu nie przeczytałeś żadnej encykliki papieskiej a oceniasz ich poziom intelektualny. Taka postawa jest po prostu żałosna. > Podaj mi owe "okazje omawiania...", to poszukam. Poszukam też w tych "okazjach" jakiś cytatów z encyklik 1. Już Ci podałem. Jakiekolwiek książki z zakresu szeroko rozumianej filozofii nauki. Bo może pora żebyś się dowiedział - zagadnienie, o którym mowa to właśnie filozofia nauki. 2. Czyżbym znowu musiał napisać: Myślisz, że rozpaczliwe próby obśmiania i zmiany tematu coś Ci pomogą? > Tezy religijne w ogóle nie zasługują na miano teorii w rozumieniu teorii naukowej - doczytaj odpowiednie rozdziały w książce Clementsa. Poczytaj sobie (nie tylko u Clementsa), że aby jakaś teza zasługiwała na miano teorii musi dawać możliwość swej falsyfikacji - tezy religijne takiej możliwości nie dają.1. Człowieku, z Tobą się nie da dyskutować! Co to za dyskusja, w której jedynym używanym przez ciebie argumentem jest "poczytaj sobie"? 2. Od początku tego wątku piszę, że teorie naukowe i teorie metafizyczne (w Twoim ujęciu "religijne") to zupełnie coś innego a te ostatnie nie dają się falsyfikować naukowo. Więc co, teraz usiłujesz mnie przekonać, iż nie mam racji bo miałem rację? Prosiłem Cię o przeczytanie tego, o czym piszę w tym wątku (np. moją dyskusję z Leo_z poniżej), co wydaje sie w racjonalne (bez sensu jest powtarzanie tego samego w jednym wątku w stosunku do kilku osób a przeczytanie tego wątku zajęło by jakieś pięć minut). Jak widać prawdziwi racjonaliści byli w stanie zrozumieć o czym piszę (Leo_z, Mariusz Bucki), niestety, dla pewnych "pseudoracjonalistów" kazało się to zbyt trudne.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | MaLk__ | >sposobach i źródłach formułowania teorii naukowych, a może będziesz w stanie pojąć, czym różnią się one od tradycji, indoktrynacji, wierze w nieomlność autorytetów
1. Źródła formułowania teorii, o których piszesz pozostają bez znaczenia dla kwestii oceny ich prawidłowości. Równie dobrze mogą być źródłami formułowania teorii naukowych.
>Twoją tajemnicą pozostaje dlaczego zajmujesz się bezsensami - indoktrynacja, tradycja czy wiara w autorytety?
1. Ja się zajmuję? To Ty podniosłeś ten temat a ja odpowiedziałem, że jest bez znaczenia! Chcesz cytat? Proszę bardzo:
[Jeyes] Clements pokazuje, że dogmaty religii i nauka są wzajemnie sprzeczne, pokazuje, że wiara w Boga jest oparta na przekonaniach opartych li tylko na tradycji, indoktrynacji, że wiara sankcjonuje się... wiarą. [MaLk__] (...) Fakt przypisania pochodzenia określonych twierdzeń metafizycznych pewnym zdarzeniom związanym z jej przekazaniem nie jest miarodajny dla oceny, czy te twierdzenia metafizyczne sa prawdziwe na gruncie nauki czy nie.
2. Wmawiasz mi (to już kolejna taka dyskusja), że napisałem coś, czego nie napisałem...
>>I jeszcze raz powrocę do tezy początkowej: teizm i ateizm są w równym stopniu oparte na wierze >Gdybyś rzeczywiście przeczytał książkę Clementsa, to nie pisałbyś takich idiotyzmów.
1. Zaiste, rzeczowy argument.
2. Przeczytaj sobie jeszcze raz, co odpisałem Ci na temat tego, w jakim znaczeniu opisuję ateizm. Porównaj sobie z przytoczoną przeze mnie definicją słownikową. I wtedy wskaż mi, gdzie popełniam błędy - oprócz tego, że Ty uważasz, że ateizm to coś innego niż ja przyjąłem na potrzeby tej dyskusji.
>Mylisz się w swoim pojmowaniu ateizmu. Prezentujesz poglądy scholastyczne - nieaktualne już od setek lat.
1. Ponawiam propozycję - przeczytaj przytoczoną przez mnie definicję.
2. Nigdzie nie pisałem, że omawiam tutaj "ateizm naukowy".
>"nie da się obalić czegoś, co istnieje, a religia istnieje" - którego wyrazu nie rozumiesz?
1. Ja pisałem od początku tego wątku o teoriach - to Ty ni z tego, ni z owego wtrąciłeś tutaj tezę "nauka kontra religia".
2. Twoja zdanie "nie da się obalić czegoś, co istnieje, a religia istnieje" rozumiem - ale jest to zdanie nierawdziwe. Teoria geocentryczna, teoria Newtona itd istnieją, a jakoś udało się je obalić. Krótko mówiąc - sfalsyfikowałem Twoje twierdzenie.
>Przypomnij mi swoją tezę z łaski swojej, bo nie pamiętam, o którą Ci chodzi?
Nie wiesz o czym jest wątek a dyskutujesz? Nie wiesz co twierdzę a dyskutujesz z moją tezą?
GRATULACJE
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > 1. "Recenzja" ma to do siebie, że JEST opinią."Recenzja" i owszem, natomiast recenzja, aby była traktowana poważnie, powinna zawierać jakieś uzasadnienie dla wyrażanych w niej poglądów. Tym niemniej cieszy mnie, że zgadzasz się ze mną co do bezwartościowości swej oceny książki Clementsa. > 2. Twoja opinia na temat tego, że ta książka coś obala i jest klasyką też jest tylko Twoją opinią - P-U-S-T-O-S-Ł-O-W-I-E-M.Nie podałeś ani jednego przykładu na tą klasyczność... To nieprawda, iż pisałem, że ta książka cokolwiek obala. Pisałem natomiast, że nie dla każdego to samo jest klasyką. Dla Ciebie książka Clementsa nie jest. > 3. Jeden przykład bezsensownego argumentu użytego w tej książce podałem.Czy chodzi o to? "autor podaje niesamowicie odkrywcze tezy o tym, że nie ma świadectw naukowych zmartwychwstania Jezusa"> Myślisz, że co, że zadasz mi "zadanie domowe" a ja na rozkaz rzucę całą swoją pracę i zacznę analizować dla Ciebie wszystkie argumenty z ksiąki liczącej około 370 stron? W imię czego?Och, nie wymagam od Ciebie rzucania "całej swojej pracy" - cokolwiek masz na myśli. Możesz poprzestać na głoszeniu opinii bez pokrycia jeśli Ci to odpowiada. > Prosze bardzo, wysil się i podaj sam jakiś argument z tej książki to wtedy podejmę polemikę...Proszę bardzo, wysil się i podaj jakiś argument z tej książki i wykaż, że autor nie ma racji. Jeśli czytałeś tę książkę, to choćby na podstawie tej lektury powinieneś wiedzieć, że przeprowadzenie dowodu należy do stawiającego tezę. Jeśli twierdzisz, że argumenty autora mają mała wartość, to udowodnij to. > Przypomnę Ci przy okazji, że ja też, w ślad za Twoim sposobem "dyskusji", "doradziłem" Ci przeczytanie m.in. Poppera i Lakatosa (o czym skwapliwie zapomniałeś pisząc swoją odpowiedź).Nie rozumiem - miałbym pisać, że mi doradziłeś to czy tamto? > Jeśli chcesz być konsekwentny i żądasz ode mnie analizy książki Clementsa, proszę bardzo, zrobię to, jeśli Ty obalisz argumenty z tamtych książek.Naprawdę - jeśli nie chcesz czy nie potrafisz, to nie musisz próbować udowadniać, że Clements się myli. Moje obalanie jakichkolwiek argumentów nie ma nic wspólnego z Twoją zdolnością obalania argumentów Clementsa. > Jeśli więc komuś coś zarzucasz, to może sprawdź najpierw jak wyglada Twoje własne podejście w tych sprawach.Hę?! > >>"wtedy byś nie popełniał błędu, jakim jest" brak rozróżnienia sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnej> >WIEM podaje: (...)> 1. To, co zrobiłeś z tym zdaniem to zwyczajne chamstwo. Oryginalne zdanie brzmiało: "wtedy byś nie popełniał błędu, jakim jest" brak rozróżnienia sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnej naukowo na gruncie możliwości obalania jednej za pomocą drugiej. Specjalnie podkreśliłem najistotniejszą część tego zdania, którą Ty potem w odpwiedzi wyciąłeś - zmieniając sens mojej wypowiedzi.Oprócz poznania definicji metafizyki przyda Ci się dowiedzieć co określa się jako chamstwo. Przyda Ci się także dowiedzieć się, że epitety mają zerową wartość jako argumenty w dyskusji. > 2. Miło, że prztoczyłeś definicję metafizyki, szkoda tylko, że jej nie przeczytałeś. Otóż ze zdania 1. filoz. dział filozofii, który początkowo zajmował się teorią bytu (ontologią), materii pierwotnej, później również nauką o Bogu, duszy, wyjaśnianiem zjawisk wykraczających poza możliwość poznania za pomocą zmysłów, pozadoświadczalnych, próbą dotarcia do istoty bytu. wynika jak byk, iż jest to "sfera nieweryfikowalna".Zgadzam się - z tego, że metafizyka jest "sferą nieweryfikowalną" wynika, że przedmiotem metafizyki są zagadnienia, którymi nie ma sensu się zajmować. A tym bardziej nie ma sensu powoływać się na nie jako argumenty w jakiejkowiek dyskusji, która ma mieć jakiś sens. > Punkt drugi tej definicji natomiast niczego nie weryfikuje, gdyż zawiera w sobie potoczne a nie prawdziwe znaczenie pojęcia metafizyki.Chętnie poznam Twoj dowód, że "potoczne" oznacza tyle, co "fałszywe". Szczególenie mnie to interesuje w odniesieniu do potocznego rozumienia zagadnień związanych z religią, z pojęciem "Boga" itd. > 3. Odróżnienie sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnej empirycznie (czyli "naukowej") na gruncie mozliwości obalenia jedej za pomoca drugiej polega na tym, że żadnego twierdzenia metafizycznego nie obalisz (udowodnisz) za pomocą twierdzenia naukowego i odwrotnie.Mylisz się. Odróżnienie "sfery metafizycznej" od naukowej polega na tym, że pierwsza nie potrafi zaproponować jakichkolwiek testów, które pozwalałyby weryfikować to, czym się zajmuje i co głosi. Sam napisałeś, że metafizyka, to "sfera nieweryfikowalna", zapomniałeś? > >Znam Twoje opinie na różne rzeczy, więc nie zaskakuje mnie, że nie zgadzasz się z przyjętą przez naukowców, krytyków literatury i czytelników opinią, iż napisanie książki popularnonaukowej wymaga nie tylko wiedzy, ale i umiejętności jej przekazania.> 1. Poprozę o przykłady na tą przyjętą przez naukowców, krytyków literatury i czytelników opinę. Ze szczególnym uwzględnieniem naukowców.Myślisz, że "rzucę całą swoją pracę" i zacznę przeglądać posłowia i komentarze książek popularnonaukowych albo szukać recenzji takich książek w prasie czy Internecie?! Twoje żądanie jest dla mnie zaskoczeniem - wynika z niego, że wiesz mniej ode mnie - przynajmniej jeśli chodzi o to, co napisalem nt. książek p-naukowych. Być może czytasz np. wyłącznie prace habilitacyjne, które nigdy nie ukazują się w formie książkowej. > >2. Inaczej będę musiał "znowu pisać PUSTOSŁOWIE? No, wychodzi na to, że muszę: P-U-S-T-O-S-Ł-O-W-I-E".> 3. Przyjemnie się tak "rzeczowo" dyskutuje?Nie wiem, zapytaj sam siebie. W razie problemów ze sformułowaniem odpowiedzi zawsze możesz poradzić się Pana Daniela Delimaty (mam nadzieję, że ten sposób zwracania się do Niego jest w końcu sposobem, który Go nie obraża?  ) > >>Przy okazji - ile encyklik papieskich przeczytałeś, że wypowiadasz się na temat ich intelektualności?> >2, 4, 17, 100 - która liczba Cię satysfakcjonuje? Jaka
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | >>2, 4, 17, 100 - która liczba Cię satysfakcjonuje? Jaka ilość przechodzi u Ciebie w jakość? >1. Co najmniej jedna. Jeśli ja oceniam książkę Clementsa, to dlatego, że ja przeczytałem. Acha, rozumiem - lektura jednej encykliki przesądza o "intelektualności" (cokolwiek to znaczy) wszystkich. No cóż, słyszałem, że są ludzie, dla których papież jest nieomylny, ale że jest też najwybitniejszym intelektualistą - o tym nakazie kościelnym nie słyszałem.
>2. Myślisz, że rozpaczliwe próby obśmiania i zmiany tematu coś Ci pomogą? Twoja odpowiedź dała jasno do zrozumienia, że w życiu nie przeczytałeś żadnej encykliki papieskiej a oceniasz ich poziom intelektualny. Taka postawa jest po prostu żałosna. Żałosne są Twoje kłamstwa i Twoje twierdzenia bez dowodów:
Kłamiesz - nie oceniałem poziomu intelektualnego encyklik.
Twierdzenie bez dowodu - "w życiu" nie przeczytałem żadnej encykliki papieskiej.
Rozumiem, że możesz być wściekły z bezsilności wobec moich "prób obśmiania" - Twoja osobowość nie zawiera poczucia humoru (jak się uważa - immanentnego elementu inteligencji), ale to nie znaczy, że jesteś zmuszony do uciekania się do kłamstwa i mnożenia pustych opinii. Rozczarowujesz mnie coraz bardziej.
>>Podaj mi owe "okazje omawiania...", to poszukam. Poszukam też w tych "okazjach" jakiś cytatów z encyklik >1. Już Ci podałem. Jakiekolwiek książki z zakresu szeroko rozumianej filozofii nauki. OK, podaj mi przykład "jakiejkolwiek książki z zakresu szeroko rozumianej filozofii nauki".
>Bo może pora żebyś się dowiedział - zagadnienie, o którym mowa to właśnie filozofia nauki. Jakie zagadnienie?
>>Tezy religijne w ogóle nie zasługują na miano teorii w rozumieniu teorii naukowej - doczytaj odpowiednie rozdziały w książce Clementsa. Poczytaj sobie (nie tylko u Clementsa), że aby jakaś teza zasługiwała na miano teorii musi dawać możliwość swej falsyfikacji - tezy religijne takiej możliwości nie dają. >1. Człowieku, z Tobą się nie da dyskutować! Jakbyś mi to z ust wyjął!!!
>Co to za dyskusja, w której jedynym używanym przez ciebie argumentem jest "poczytaj sobie"? "Poczytaj sobie" nie jest argumentem a radą - naprawdę nie rozumiesz sensu tak prostych wyrażeń?!!!
Czy to przeoczenie, że pominąłeś dalszy ciąg: "aby jakaś teza zasługiwała na miano teorii musi dawać możliwość swej falsyfikacji - tezy religijne takiej możliwości nie dają"???
>2. Od początku tego wątku piszę, że teorie naukowe i teorie metafizyczne (w Twoim ujęciu "religijne") to zupełnie coś innego a te ostatnie nie dają się falsyfikować naukowo. Więc co, teraz usiłujesz mnie przekonać, iż nie mam racji bo miałem rację? Prosiłem Cię o przeczytanie tego, o czym piszę w tym wątku (np. moją dyskusję z Leo_z poniżej), co wydaje sie w racjonalne (bez sensu jest powtarzanie tego samego w jednym wątku w stosunku do kilku osób a przeczytanie tego wątku zajęło by jakieś pięć minut). Jak widać prawdziwi racjonaliści byli w stanie zrozumieć o czym piszę (Leo_z, Mariusz Bucki), niestety, dla pewnych "pseudoracjonalistów" kazało się to zbyt trudne. Może przeczytasz moje dyskusje z X, Y albo Z? Bo nie widzę sensu w powtarzaniu... bla, bla, bla. Dyskutuję z Tobą - co mają do rzeczy jakieś Twoje rozmowy z kimś innym? Mam pisać komentarze do Twoich odpowiedzi na czyjeś posty, mam pisać komentarze do cudzych postów na Twoje komenatrze?!
>>sposobach i źródłach formułowania teorii naukowych, a może będziesz w stanie pojąć, czym różnią się one od tradycji, indoktrynacji, wierze w nieomlność autorytetów >1. Źródła formułowania teorii, o których piszesz pozostają bez znaczenia dla kwestii oceny ich prawidłowości. Równie dobrze mogą być źródłami formułowania teorii naukowych. Coraz bardziej widać, że jednak nie czytałeś ksiązki Clementsa lub niczego z niej nie zapamiętałeś (nie zrozumiałeś?). Widać też, że nie masz pojęcia, iż teorie naukowe NIE SĄ formułowane w oparciu o tradycję, wypowiedzi autorytetów ani nie są wynikiem indoktrynacji. Prezentujesz doprawdy zadziwiająca ignorancję.
>>Twoją tajemnicą pozostaje dlaczego zajmujesz się bezsensami - indoktrynacja, tradycja czy wiara w autorytety? >1. Ja się zajmuję? To Ty podniosłeś ten temat a ja odpowiedziałem, że jest bez znaczenia! Chcesz cytat? Proszę bardzo: [Jeyes] Clements pokazuje, że dogmaty religii i nauka są wzajemnie sprzeczne, pokazuje, że wiara w Boga jest oparta na przekonaniach opartych li tylko na tradycji, indoktrynacji, że wiara sankcjonuje się... wiarą. [MaLk__] (...) Fakt przypisania pochodzenia określonych twierdzeń metafizycznych pewnym zdarzeniom związanym z jej przekazaniem nie jest miarodajny dla oceny, czy te twierdzenia metafizyczne sa prawdziwe na gruncie nauki czy nie. Zajmujesz się "sferą metafizyczną" i żadne cytaty niczego tu nie zmienią. Propagujesz istnienie "sfery metafizycznej", starasz sie pokazać, że rozważania na temat "metafizyki" są co najmniej tak samo sensowne, jak dociekania nauki... Nie będę Cię cytował, bo przeciez każdy może sobie poczytać Twoje posty.
>>>I jeszcze raz powrocę do tezy początkowej: teizm i ateizm są w równym stopniu oparte na wierze >>Gdybyś rzeczywiście przeczytał książkę Clementsa, to nie pisałbyś takich idiotyzmów. >1. Zaiste, rzeczowy argument. Oczywiście - dla Ciebie powołanie się na źródło, w którym fałszywość i/lub bezsens Twoich teoryjek jest wykazana po stokroć nie stanowi "rzeczowego argumentu". Niestety, nie potrafię podać Ci "metafizycznego" argumentu, który by Cię przekonał... nie jestem biegły w snuciu bezsensownych rozważań.
>2. Przeczytaj sobie jeszcze raz, co odpisałem Ci na temat tego, w jakim znaczeniu opisuję ateizm. Porównaj sobie z przytoczoną przeze mnie definicją słownikową. I wtedy wskaż mi, gdzie popełniam błędy - oprócz tego, że Ty uważasz, że ateizm to coś innego niż ja przyjąłem na potrzeby tej dyskusji. Wykaż mi, że moja definicja ateizmu jest mniej prawdziwa niż Twoja. "Wskaż mi, gdzie popełniam błędy - oprócz tego, że Ty uważasz, że ateizm to coś i
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > ateizm to coś innego niż ja przyjąłem na potrzeby tej dyskusji.Wykaż mi, że moja definicja ateizmu jest mniej prawdziwa niż Twoja. "Wskaż mi, gdzie popełniam błędy - oprócz tego, że Ty uważasz, że ateizm to coś innego niż ja przyjąłem na potrzeby tej dyskusji" > >Mylisz się w swoim pojmowaniu ateizmu. Prezentujesz poglądy scholastyczne - nieaktualne już od setek lat.> 1. Ponawiam propozycję - przeczytaj przytoczoną przez mnie definicję.Może Ty po prostu nie wiesz o czym ja mówię? > 2. Nigdzie nie pisałem, że omawiam tutaj "ateizm naukowy".Hę?! > >"nie da się obalić czegoś, co istnieje, a religia istnieje" - którego wyrazu nie rozumiesz?> 1. Ja pisałem od początku tego wątku o teoriach - to Ty ni z tego, ni z owego wtrąciłeś tutaj tezę "nauka kontra religia".Hę?!!!!!!! > 2. Twoja zdanie "nie da się obalić czegoś, co istnieje, a religia istnieje" rozumiem - ale jest to zdanie nierawdziwe. Teoria geocentryczna, teoria Newtona itd istnieją, a jakoś udało się je obalić. Krótko mówiąc - sfalsyfikowałem Twoje twierdzenie.Sorry, nie zauważyłem kiedy wykazałeś fałsz twierdzenia, które mówi "religia istnieje". Na marginesie - co to jest "teoria Newtona"? > >Przypomnij mi swoją tezę z łaski swojej, bo nie pamiętam, o którą Ci chodzi?> Nie wiesz o czym jest wątek a dyskutujesz? Nie wiesz co twierdzę a dyskutujesz z moją tezą?Wątek "Cuda i niewidy..." rozpoczął mariusz bucki - możesz sprawdzić, jeśli Ci się wydaje, że to Ty go zacząłeś
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | MaLk__ | Zacząłem wprawdzie pisać długą odpowiedź z analizą poszczególnych zdań i twierdzeń ale doszedłem do wniosku, że może pora przerwać błędne koło, zakopać topór wojenny i spróbować osiągnąć jakiś consensus  Bez złośliwości i rzeczowo. Może wyjaśnijmy sobie jedno - jak już wspominałem gdzieś na początku tego wątku cała moja teza, którą zapewne pamiętasz ( teizm i ateizm, moim zdaniem, opierają się w równym stopniu na wierze. Albo wierzymy w istnienie Boga, albo wierzymy, że Boga nie ma. Dlaczego? Bo (nie)istnienia Boga nie da się udowodnić (zaprzeczyć) za pomocą środków, jakimi posługuje się aktualnie nauka.) oparta jest na klasycznym rozumieniu pojęcia ateizmu - czyli poglądzie o tym, że Bóg nie istnieje (czym innym jest natomiast "ateizm naukowy" - ale ja nigdzie nie pisałem o ateizmie naukowym  ). W uproszczeniu teza ta więc wygląda tak: teizm i ateizm, jako pogląd o nieistnieniu Boga opierają się w równym stopniu na wierze. Są w istocie oparte na tego samego rodzaju metafizycznej konstrukcji wiary bądź niewiary w byty transcendentalne. Są też w jednakowym stopniu nieweryfikowalne naukowo bo nie dają się sfalsyfikować. Innymi słowy - rozróżnienie sfery metafizycznej od sfery weryfikowalnej naukowo na gruncie możliwości obalania jednej za pomocą drugiej. Z tym, że nie da się obalić naukowo teorii religijnych (nazwałeś je "opiniami") zgodziłeś się. Poza dyskusją pozostaje również to, że funkcjonuje to także w drugą stronę - teorie religijne nie mogą sfalsyfikować teorii naukowych. To była moja teza. Teraz dalej: Nigdzie nie podnosiłem tezy, którą mi zarzuciłeś pisząc o książce Clementsa, o tym, że religia i nauka są niesprzeczne i równouprawnione, bo zajmują się różnymi rzeczami, przy czym obie dają jakieś rezultaty poznawczeAle niech tam, wniosek o niesprzeczności można wysnuć z teorii, którą napisałem powyżej. Otóż, skoro nauka nie jest w stanie zweryfikować, sfalsyfikować żadnej teorii religijnej za pomocą swoich metod (opartych na bazie empirycznej) to jednocześnie te dwie sfery nie mogą być ze sobą sprzeczne - to jest logika formalna  Są więc od siebie niezależne... Odnośnie drugiej części (równouprawnienia), to też nie została przeze mnie napisana. Czy mozna ją wysnuwać pośrednio to kwestia skomplikowana. Jeżeli rozumiemy równopurawnienie jako zagadnienie z zakresu wzajemnych relacji między tymi dwiema sferami, to oczywiście, jako niesprzeczne i niezależne, są równouprawnione. Jeśli natomiast przy pomocy tego pojęcia zaczniemy rozpatrywać, która sfera jest "lepsza", "sensowniejsza" itp, to nie ma to nic wspólnego z tezą, którą napisałem. Jest to zagadnienie z zakresu prywatnej oceny danej sfery, w tym także metod czy źródeł powstawania teorii z tego zakresu. Oczywiście widzę, że w Twojej ocenie metafizyka stoi dużo niżej względem nauki i nie jest warta tego, żeby się nią zajmować. Masz prawo do takiej opinii, tak jak inni mają prawo uznawać je za równouprawnione czy nawet przyznawać metafizyce większą wartość. Zauważ, że ja w tym temacie w ogóle sie nie wypowiadałem. Ja w kontekście "równouprawnienia" pisałem o czymś innym, o tym, że teizm i ateizm są równouprawnione względem nauki, ponieważ jeden i drugi pogląd, jako metafizyczny z natury, jest niezależny od nauki. Skoro obydwa poglądy stoją na tej samej pozycji względem nauki, to są "równouprawnione" względem niej. Jeśli chodzi o kwestie najistotniejsze, to tyle. W razie gdybyś miał wątpliwości co do tego, czy aby faktycznie tak pisałem wcześniej, sugeruję jednak poczytanie całego tego wątku, rozpoczętego wprawdzie przez Mariusza Buckiego, ale (niezupełnie chcący) skierowanego na tematy filozoficzno-naukowe jednak przeze mnie  Kwestie recenzowania książek, encyklik, klasyczności, obalania istniejących teorii, zależności między poczuciem humoru a inteligencją itp proponuję pozostawić w spokoju  Co do bibliografii filozofii nauk, jeśli zechcesz mogę Ci oczywiście podać jakieś ciekawe dzieła jeśli wyrazisz taką wolę
|
|
| | | | | | | |  | | mariusz bucki (378 punktów) | > Takie tylko małe podsumowanko, bo temat uważam w zasadzie za wyczerpany (wyraziłem swoja opinię, z którą możecie się zgodzić lub nie) Temat watku tez uwazam za wyczerpany i mam nadzieje, ze nie bedzie juz dalej ciagniety (aczkolwiek łatka cenzora juz zostala mi przypieta, niestety). Poniewaz poruszyles jeszcze kilka spraw, uwazam wiec, ze powinnienem na nie odpowiedziec. > [Dygresja - to w ogóle ciekawe zjawisko na tym forum - każdy tutaj uwaza się za "racjonalistę" i wszystkie swoje poglądy, niezależnie od tego, jakie by były, znajduje "racjonalnymi" i na dodatek immanentnymi dla racjonalizmu. Jest to o tyle dziwne, że przecież i między sobą się czasami nie zgadzacie ].Dygresja do dygresji - To tak ciezko zrozumiec, ze moze istniec roznica w pogladach?! Po prostu tutaj nie ma dogmatow, a kazdy ma prawo myslec po swojemu.... >Odnośnie wypowiedzi Pana Agnosiewicza. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że na każdy zmasowany atak sił antyklerykalnych patrzę bardzo podejrzliwie. A jak wiąże się to jeszcze z jakimiś specjalnymi serwisami dla racjonalistów, publikowaniem na forach katolickich, zakładaniem stowarzyszeń wolnomularskich, to dopiero jest coś  To musi być jakis spisek  To sie nazywa odbijanie pileczki. Atakujemy was, bo wy atakujecie nas... > A kiedy rozmawia dwóch ateistów o religii to też muszą najpierw jakąś treścią wypełnić chociażby pojęcie Boga, żeby rozmawiać naukowo o Jego istnieniu I już mamy założenie metafizyczne Jezeli przyjac definicje boga, jaka podales wczesniej to tak, bez metafizyki sie nie obejdzie. Jednak co z sytuacja, gdy dla tych ateistow, ow bog jest tylko i wylacznie sztucznie stworzonym bytem, istniejacym tylko w glowach jego wyznawcow, ktorzy w ten sposob tlumacza sobie istnienie i sens wszystkiego? Tu nie ma miejsca na metafizyke, co najwyzej na psychiatrie... > Tak zwana łaska wiary natomiast jest przecież nieustannie konfrontowana z przemyśleniami i obserwacjami Poniewaz uwazasz, ze Twoje " wierze" jest tozsame z moim " nie wierze" i obaj nieustannie konfrontujemy ten stan z przemysleniami i obserwacjami, to ja bardzo przepraszam, ale chcialbym sie dowiedziec, czy doznaje w takim razie " łaski niewiary"? m.
|
|
| | | | | | | | |  | | MaLk__ | > łatka cenzora juz zostala mi przypieta, niestetyNie przejmuj się, mi została przypięta łatka przeciwnika nauki.  > tutaj nie ma dogmatow, a kazdy ma prawo myslec po swojemu....Dlatego korzystam z tego prawa. I nie zabraniam tego czynić innym  Ale pisałem o czymś innym - tutaj praktycznie każdy ma swoją własną wersję teorii na temat tego, z jakich poglądów składa się racjonalizm, a wersja ta dziwnym trafem zawsze pokrywa się stuprocentowo z jego własnym światopoglądem. Koniec dygresji  > To sie nazywa odbijanie pileczki. Atakujemy was, bo wy atakujecie nas...Jakieś my/wy... I czy w ogóle można powiedzieć kto zaczął? W każdym badź razie przyznaję rację, że w tej chwili jest to samonapędzający się mechanizm  > dla tych ateistow, ow bog jest tylko i wylacznie sztucznie stworzonym bytem, istniejacym tylko w glowach jego wyznawcowTo też jest pogląd metafizyczny  A późniejsze wmieszanie psychiatrii jest wynikiem tego metafizycznego założenia... Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | mariusz bucki (378 punktów) | > > łatka cenzora juz zostala mi przypieta, niestety> > Nie przejmuj się, mi została przypięta łatka przeciwnika nauki.  Kazdemu wedlug zaslug  > Ale pisałem o czymś innym - tutaj praktycznie każdy ma swoją własną wersję teorii na temat tego, z jakich poglądów składa się racjonalizm, a wersja ta dziwnym trafem zawsze pokrywa się stuprocentowo z jego własnym światopoglądem. Koniec dygresji No to tez na zakonczenie dygresji do dygresji  : Przeczytales F.A.Q? > Jakieś my/wy... I czy w ogóle można powiedzieć kto zaczął? W każdym badź razie przyznaję rację, że w tej chwili jest to samonapędzający się mechanizm Owszem mniejsza o to kto zaczal, wazniejsze jest pytanie : kto skonczy?  Bo jak do tej pory konca pyskowek nie widac, a szkoda.... > >dla tych ateistow, ow bog jest tylko i wylacznie sztucznie stworzonym bytem, istniejacym tylko w glowach jego wyznawcow> > To też jest pogląd metafizyczny A późniejsze wmieszanie psychiatrii jest wynikiem tego metafizycznego założenia...Ok, jestes uparciuch  ale przyznaje Ci racje. m.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | MaLk__ | To ja idę teraz czytać F.A.Q. - lepiej późno niż wcale
|
|
| | | | | | | | | |  | | Daniel Delimata | > > łatka cenzora juz zostala mi przypieta, niestety> Nie przejmuj się, mi została przypięta łatka przeciwnika nauki.  Mnie webmaster przykleił etykietkę "niewiernego dysortografa". Może założymy jakiś "klub zaetykietkowanych"?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | webmaster (moderator) | A co innego można było napisać na twoje: >(nie uwierzę dopuki nie zobaczę) To nie etykietka, nazwałem rzecz po imieniu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | MaLk__ | > To nie etykietka, nazwałem rzecz po imieniu.A czy ja wiem czy po imieniu? Jakie znaczenie ma tutaj (nie)wierność?  > Może założymy jakiś "klub zaetykietkowanych"?Jestem za  Zgłaszałem już akces do "zrzeszenia BAT" to i tu mogę
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Daniel Delimata | > Jakie znaczenie ma tutaj (nie)wierność?  Cała etykietka ma bardzo proste znaczenie. Chodzi po prostu o to by była w jakiś sposób przykra dla osoby której się ją nadaje. O to też chodzi w łatkach "cenzora", "przeciwnika nauki". O nic innego nie chodzi też panu webmasterowi jak właśnie o tego typu ugodzenie obiektu swej słownej napaści. Jak widać autorzy serwisu tak właśnie rozumieją dialog i dyskusję o faktach.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Daniel Delimata | >To nie etykietka, nazwałem rzecz po imieniu. A ileż miał pan przy tym radochy. Aby tylko wbić szpileczkę...
O niemal każdej przypinanej łatce można powiedzieć, że jest nazwaniem rzeczy po imieniu. Jest to też próba deprecjonowania jednostki ludzkiej i sprowadzania jej do arbitralnie wybranego zespołu cech. W tym przypadku negatywnych. (Bo o to chodzi panu webmasterowi)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | webmaster (moderator) | Jeżeli nazwanie dysortografem jest dla ciebie deprecjonowaniem osoby, to chyba jesteś przewrażliwiony. To nie jest jakaś twoja wpadka, tylko regularność. Żal możesz mieć tylko do siebie, że zamiast się poprawić i sprawdzać swoje posty jak człowiek inteligentny, produkujesz proste błędy. Nie graj więc na współczucie, bo cię tu nikt nie atakuje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Daniel Delimata | > Jeżeli nazwanie dysortografem jest dla ciebie deprecjonowaniem osoby, to chyba jesteś przewrażliwiony.Nie chodzi o samą kwestię czy jestem dysortografikiem czy nie, ale o złośliwe przypinanie etykietek. > To nie jest jakaś twoja wpadka, tylko regularność. Żal możesz mieć tylko do siebie, że zamiast się poprawić i sprawdzać swoje posty jak człowiek inteligentny, produkujesz proste błędy.Chyba wie Pan na czym polega dysortografia i jaka jest jej etiologia. W tym kontekście to mnie żal Pana. > Nie graj więc na współczucie, bo cię tu nikt nie atakuje.Nikt? Panie webmasterze, czy próbuje pan teraz błazna zgrywać? Przypinanie etykietek to naprawdę chwyty erystyczne bardzo niskich lotów i powinien Pan się ich wstydzić. A tak na marginesie jeżeli błędy które wam wytykam są aż tak bardzo niewygodne to mogę tego nie czynić. Wystarczy poprosić.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Daniel Delimata | > Nie chodzi o samą kwestię czy jestem dysortografikiem czy nie, ale o złośliwe przypinanie etykietek.Od razu na wszelki wypadek wyjaśnię, że etykietki można przypinać też niezłośliwie i z humorem. Niemal po koleżeńsku. Przykład tego typu można znaleźć tutaj -> www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,325W związku z powyższym życzę szanownemu panu webmasterowi więcej dobrego humoru na codzień.
|
|
| | | | | |  | | mariusz bucki (378 punktów) | > Chyba się nie zrozumieliśmy. Ja niczego nikomu nie zabraniam Chodzi mi o to, że naukowo sobie nie podyskutujecie bo nie za bardzo się da Tak, masz racje, to moja wina, bo nie przeczytalem dokladnie. Z tekstami religijnymi nie da sie polemizowac naukowo  . To fakt. W calosci sie z tym zgadzam.  > Po pierwsze - jest to forum racjonalne, nie ateistyczne. O zasadności łączenia tych pojęć była już mowa wielokrotnie.Ja osobiscie sie z tym nie zgadzam. Dla mnie teizm= iracjonalnosc, ale chyba domyslam sie dlaczego teisci uwazaja sie za racjonalnych.  > Po drugie - jeśli już chcecie dyskutować, to obie strony powinny mieć możliwość wypowiedzenia się.I znow posluze sie cytatem nieocenionego M.A  : Ale kiedy ktoś zaczyna jakiś zmasowany atak z różnorakich wątków dotyczących mitów religijnych, ich obrony, to patrzę na to bardzo podejrzliwie. Jak to zainicjuje jakieś dyskusje to ok., milknę, ale jeśli człowiek ten nie będzie miał większego odzewu (tj. poważnej próby odpowiedzi), a ciągle będzie wklejał kolejne partie katechizmu czy przewodnika apologetycznego, to istotnie należy apelować o opamiętanie. > Po trzecie - moim skromnym zdaniem bezsensowne są dyskusje, w których wszyscy >prezentują jeden punkt widzenia i jedno stanowiskoCalkowicie sie z tym zgadzam  > Po czwarte - wątki religijne wymuszają prowadzenie dyskusji w odwołaniu do >metafizyki (patrz wyżej).A co z sytuacja, gdy rozmawia dwoch ateistow? > Po piąte - każdy ma prawo wypowiedzenia się na tym forum, nie licząc >treści "kłamliwych lub złośliwych" - sami ustaliliście te zasady.No przeciez przyjales przeprosiny... :*) > To wynikało z Twojego zdania o tym, że "Ty nie wierzysz w Boga", bo doszedłeś do >tego przekonania na podstawie swoich przemyśleń i obserwacji co nie ma nic >wspólnego z moim "ja wierzę w Boga". Sens tego zdania wymusza rozumienie, iż jeśli >ktoś wierzy w >Boga to nie jest to efektem jego przemyśleń i obserwacji...Do tej pory myslalem, ze tak zwana " łaska wiary" nie ma nic wspolnego z rozumowaniem, lecz jest zsylana przez boga. Rozumie, ze bylem w bledzie? m.
|
|
| | | |  | | leo_z (935 punktów) | > Leo_z, nie bedę ukrywał, że wzoruję się tutaj na koncepcji Poppera. Nie chodzi o to, żeby jakąś teorię udowodnić, bo dowód taki jest logicznie nieosiągalny, ale o to, żeby sfalsyfikować te niewłaściwe.> Jako że hipotezy te nie poddają się takiej weryfikacji - są po prostu "metafizyczne". Obie.> Ergo - na gruncie nauki są jednakowo wartościowe. Chyba że ktoś znajdzie sposób na sfalsyfikowanie (udowodnienie?) jednej z nich.Spróbuję lekko pokrętnie  .Z tego co się "dokształciłem" w temacie koncepcji Poppera to w założeniu, teoria "udawadniająca" winna dopuszczać możliwość zanegowania samej siebie poprzez "jakiś" eksperyment. Istotnym jest, że "eksperyment" nie musi być technicznie wykonalny lecz dający się pomyśleć. W teizmie, czy też bardziej monoteizmie przyjmuje się, że Bóg jest postrzegany jako stwórca osobowy, wieczny, niezmienny, wszechwiedzący oraz wszechmocny. Przy takim założeniu - kierując się kryterium falsyfikowalności, można "wyobrazić" sobie eksperyment, w którym bazując na wszechmocy boskiej zakłada się samounicestwienie przy wymaganym spełnieniu kryterium niezmienności.
|
|
| | | | |  | | MaLk__ | No i widzisz, odwołałeś się jednak do metafizyki, żeby przyjąć jakieś założenie
|
|
| | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | > No i widzisz, odwołałeś się jednak do metafizyki, żeby przyjąć jakieś założenie Pamiętaj, że to Ty podpierając się koncepcją Poppera sugerowałeś cyt. " ...nie bedę ukrywał, że wzoruję się tutaj na koncepcji Poppera. Nie chodzi o to, żeby jakąś teorię udowodnić, bo dowód taki jest logicznie nieosiągalny, ale o to, żeby sfalsyfikować te niewłaściwe"Ja opierając się na tejże koncepcji Poppera pokusiłem się o cyt. " ...sfalsyfikowanie (udowodnienie?) jednej z nich" i stąd ta metafizyka... %-)
|
|
| | | | | | |  | | MaLk__ | Nie musisz mi przypominać co napisałem  Sfalsyfikowanie, o którym mówisz, jest falsyfikacją nie naukową, lecz metafizyczną, gdyż nie odwołałeś się do faktów możliwych do zaobserwowania przy użyciu naukowych metod lecz do elementów, w które można jedynie wierzyć, lub nie. Takim elementem jest przyjęcie, że Bóg to "stwórca osobowy, wieczny, niezmienny, wszechwiedzący oraz wszechmocny" a niezmienność, która Twoim zdaniem naruszana jest przez wszechmoc, jest koniecznym kryterium boskości. Na tym gruncie możemy sobie operować i udawadniać do woli, wystarczy odpowiednio dobierać założenia %-)
|
|
| | | | | | | |  | | leo_z | > Sfalsyfikowanie, o którym mówisz, jest falsyfikacją nie naukową, lecz metafizyczną, gdyż nie odwołałeś się do faktów możliwych do zaobserwowania przy użyciu naukowych metod lecz do elementów, w które można jedynie wierzyć, lub nie.Będę trochę uparty. Wszystko co piszesz ma sens, ale... za Wilkipedią cyt. "...Dla Poppera sama struktura logiczna teorii [...] nie musiała być matematyczna, do końca spójna wewnętrznie, ani być wolna od założeń metafizycznych. Popper wskazywał, że wiele teorii fizycznych, wbrew poglądom pozytywistów, zawiera w sobie silne założenia metafizyczne, (np. continuum czasoprzestrzeni, niezniszczalność ogólnego bilansu masy i energii, czy założenie racjonalnej struktury materii). Ważne tylko, żeby teoria dawała się falsyfikować"
|
|
| | | | | | | | |  | | MaLk__ | > Popper wskazywał, że wiele teorii fizycznych, wbrew poglądom pozytywistów, zawiera w sobie silne założenia metafizyczneAle tutaj cała istota teorii opiera sie tylko i wyłącznie na założeniach metafizycznych  Pewna różnica jednak jest...
|
|
| | | | | | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | >Ale tutaj cała istota teorii opiera sie tylko i wyłącznie na założeniach metafizycznych >Pewna różnica jednak jest... MaLK__'u, to nie ja powoływałem się na Peppera. Popper dopuszcza metafizykę w przeprowadzaniu dowodzenia określonej teorii. Czy tej metafizyki jest 10%, 50% czy 100% nie ma akurat w tym przypadku znaczenia. Nie trzeba było się "podpierać" Popperem :*)
|
|
| | | | | | | | | | |  | | MaLk__ | > Popper dopuszcza metafizykę w przeprowadzaniu dowodzenia określonej teorii. Czy tej metafizyki jest 10%, 50% czy 100% nie ma akurat w tym przypadku znaczenia. Nie trzeba było się "podpierać" Popperem :*)Mieszasz pojęcia  Oczywiście treść z Wilkipedii jest OK - ale to, o czym mówiłem wcale nie jest z nią sprzeczne... 1/ Teorie mogą być metafizyczne bądź naukowe. Oczywiście w jednych i drugich można analizować strukturę logiczną samej teorii. Jedne i drugie formalnie poddają się falsyfikacji. Ale w przypadku teorii metafizycznych - które nie mają żadnych naukowych odniesień do rzeczywistości - nie możesz jednoznacznie określić czy samo założenie jest prawdziwe czy fałszywe. W konsekwencji nie możesz też przypisać takich wartości wyciągniętym wnioskom... Jak chcesz obalić teorię za pomocą założenia, co do którego nie wiesz czy jest słuszne (żadnej teorii nie obalisz za pomocą fałszywego założenia)? Innymi słowy, zdanie "teoria teistyczna jest sfalsyfikowana bo czyimś zdaniem Bóg jest niezmienny co kłóci się z tym, że czyimś zdaniem Bóg może się samounicestwić" jest być może zgodne z logiką formalną ale nie wiadomo czy przyjęte założenia są prawdziwe czy fałszywe, co więcej, mogą być dowolnie zmieniane w trakcie dyskusji. 2/ Czym innym są jakieś dodatkowe założenia metafizyczne stanowiące elementy składowe jakiejś teorii, która w swojej treści zawiera jednak odwołania do empirycznie weryfikowalnych elementów. Na podstawie tych ostatnich można skutecznie sfalsyfikować jakąś teorię nawet jeśli znajdują się w niej także elementy metafizyczne. Takie teorie są jednak twierdzeniami naukowymi. Kwestia ilości % metafizyki jest więc jak najbardziej istotna. Podsumowując - teorie naukowe, to takie, które dają się sfalsyfikować, teorie metafizyczne to te niefalsyfikowalne: > Ważne tylko, żeby teoria dawała się falsyfikowaćZ powodów, o których pisałem w punkcie 1 - teizm ani ateizm nie dają się "naukowo" (empirycznie czy jak zwał, tak zwał) sfalsyfikować - są więc teoriami metafizycznymi. Dalej uważam, że słusznie "podparłem się" Popperem  (choć wcale nie twierdzę, że jestem bezgranicznym wyznawcą wszystkich jego "dogmatów" w tym temacie - ja się na nim tylko wzoruję...)
|
|
| zbyszek | Nawiązując do odpowiedzi Pana Drobnera te "szczekające kundeli" to większość wypowiedzi. A przeciez z założenia ten serwis ma byc prowokacyjny (jak większość brukowców) - macie co chcecie.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|