Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co z tym miłowaniem?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
25-07-2008 03:25Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Co z tym miłowaniem?
Ocena 3 na 3

   Zauważyłem, że w tym dziale cieszą się powodzeniem często podrzucane dziwne jakieś, postne ochłapki myślowe, z upodobaniem rozrywane przez sforę dyskutantów nieomal na włókna. Sfora, jak sfora, mlaska przy tym i warczy z rozkosznym powarkiwaniem.

   Podrzucę i ja taki ochłapek z odrobiną mięska.

   Otóż jestem gotów postawić jako fant w zakładzie całą swą wiekuistą przyszłość, w którą wprawdzie nie wierzę, lecz w którą wierzą katolicy, stanowi więc ona realną dla nich wartość. Istota zakładu będzie wprawdzie cokolwiek metafizyczną, dlatego nie żądam w zamian żadnego kontr-fantu, bo i ochłapek wyróżnia się podobną cechą.

   Mięskiem tego zakładu jest, nie pamiętam które, przykazanie: "Będziesz miłował nieprzyjacioły swoje".

   Niech mi ktoś udowodni, że nie stanowi to argumentu naiwnej paranoi i nie zaprzecza wszystkim zasadom biologii oraz etogenezy, a także nie jest śmiertelnym zagrożeniem dla wszelkich objawów życia. Wrogość jest bowiem jedynie - choć to zabrzmi zapewne humorystycznie - cywilizowaną formą zdobywania podstaw egzystencji. Odpowiadanie miłością na wrogość kojarzy mi się ponuro z kolejką zajęcy, podążającą pokornie ku wataże wilków, w celu ich nakarmienia.

   Gdyby zaś i wilki zechciały się do przykazania stosować, byłoby zapewne jeszcze gorzej: wilki by wyzdychały pośród przepełnionych miłością i żarciem zajęcy.

   Więc o co, u diabła, chodzi z tym miłowaniem?
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

TyDraniu (6569 punktów)
>   Mięskiem tego zakładu jest, nie pamiętam które, przykazanie: "Będziesz miłował nieprzyjacioły swoje".

>   Więc o co, u diabła, chodzi z tym miłowaniem?

To bardzo proste. W mrokach stuleci zagubiła się druga część tego przykazania. Brzmi ona "...ale im najpierw dosuńcie".
plodzien (7378 punktów)
>   Więc o co, u diabła, chodzi z tym miłowaniem

Trzeba miłować bo tak jest napisane!
Zupełnie oddzielną kwestią jest natomiast to, że zupełnie myląco wygląda to w praktyce. Wszelcy odstępcy od wiary i czarownice byli przecież miłowani przez inkwizycję. Powiem więcej - wiadome wobec nich zabiegi - były podejmowane z miłości i w ich interesie. Przecież gra toczyła się o dobro najwyższe zagubionych dusz - zbawienie wieczne. Inkwizycja miłowała ich, lecz zaprowadzała porządek zgodnie z planem Pana.
Miłość swoją drogą, a Prawo i Sprawiedliwość - swoją.

Podobnie Pańskie wilki wcale nie nienawidzą zajęcy. Gdyby umiały mówić - z pewnością usłyszelibyśmy z ich ust - sorry zając, to nic osobistego!
25-07-2008 10:35 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>Trzeba miłować bo tak jest napisane!
>Zupełnie oddzielną kwestią jest natomiast to, że zupełnie myląco wygląda to w praktyce.

Taaa...zawsze ta cholerna praktyka.W teorii jestem ideałem, w praktyce bywa różnie.
Oglądałam swego czasu dokumentalny film o dzieciach-kwiatach.W pamięć zapadł mi pewien fragment, w którym baaaardzo już dojrzały "kwiatuszek" opowiadał, jak to było z tym make love, not war.Podchodził do " przeciętnego amerykanina" i składał mu propozycję nie do odrzucenia: proszę, weź kwiat, a gdy spotkał się z odmową przyjęcia prezentu : weź ten kwiat, bo ci przypierdolę.
25-07-2008 11:15 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
>Podchodził do " przeciętnego amerykanina" i składał mu propozycję nie do odrzucenia: proszę, weź kwiat, a gdy spotkał się z odmową przyjęcia prezentu : weź ten kwiat, bo ci przypierdolę.
>
I słusznie. Kto normalny kwiatem się nie zachwyci?
Pozdrawiam
25-07-2008 12:38 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Kto normalny kwiatem się nie zachwyci?

Pszczoła. Na jego widok i zapach robi po prostu swoje.
25-07-2008 17:54 
 Ocena 2 na 2
Myflowers (2721 punktów)
>>   Więc o co, u diabła, chodzi z tym miłowaniem
>Trzeba miłować bo tak jest napisane!
>Zupełnie oddzielną kwestią jest natomiast to, że zupełnie myląco wygląda to w praktyce. Wszelcy odstępcy od wiary i czarownice byli przecież miłowani przez inkwizycję. Powiem więcej - wiadome wobec nich zabiegi - były podejmowane z miłości i w ich interesie. Przecież gra toczyła się o dobro najwyższe zagubionych dusz - zbawienie wieczne. Inkwizycja miłowała ich, lecz zaprowadzała porządek zgodnie z planem Pana.
>Miłość swoją drogą, a Prawo i Sprawiedliwość - swoją.
>Podobnie Pańskie wilki wcale nie nienawidzą zajęcy. Gdyby umiały mówić - z pewnością usłyszelibyśmy z ich ust - sorry zając, to nic osobistego!
>

A lew? Odpowiadając na modlitwe napotkanego pielgrzyma: "Panie Boże, daj, aby to zwierzę zachowało się po chrześcijańsku ", wzniósłby zapewne ślepia w górę i wymruczał - "Dzięki ci, dobry Boże za te dary, które mi w swojej łaskawości zsyłasz"...,


Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
plodzien (7378 punktów)
>A lew? Odpowiadając na modlitwe napotkanego pielgrzyma: "Panie Boże, daj, aby to zwierzę zachowało się po chrześcijańsku ", azniósy zapewne ślepia w górę i wymruczał - "Dzięki ci, dobry Boże za te dary, które mi w swojej łaskawości zsyłasz"...,>
.......bowiem zgodnie z Twoimi nakazami - lubię je! Mniam
diogenes (42753 punktów)
>"Będziesz miłował nieprzyjacioły swoje".

Za takim postulatem lobbowały teściowe. Nie widzę innego wyjaśnienia.
26-07-2008 11:06 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>Nie widzę innego wyjaśnienia.
>
A ja widziałem w Samolubnym genie Richarda Dawkinsa, jak widać, Joszua ben Josef też czytał i chyba dokładniej od wielu racjonalistów.
Adam Barycki
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Wychodzi na to, że człowiek ze swoją miłością jest bardziej dziwny, niżeli żyrafa ze swoją szyją.
.
plodzien (7378 punktów)
>   Wychodzi na to, że człowiek ze swoją miłością jest bardziej dziwny, niżeli żyrafa ze swoją szyją.>

Jeśli już zoologia - narzuca mi się porównanie do prostoty węża.
Pozdrawiam
26-07-2008 12:04 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>narzuca mi się porównanie do prostoty węża.
>
Piękne. I to "narzuca" takie tajemnicze i enigmatyczne, mocne i jednocześnie delikatne. Ale jest problem, jest to styl Pana JS. Szlag go trafi z zazdrości jak to przeczyta.
Adam Barycki
Odlogik (78 punktów)
Czasem wrogość w odpowiedzi na nienawiść prowadzi jedynie do bezsenu. Czy nie da sę nieprzyjaciela uczynić, no może nie przyjacielem, ale przynajmniej kimś neutralnym, nie można go wychować?, bo o przekupstwie tu akurat nie mówię? Gdy podejdziesz do kogoś wrogiego z twoją dobrą intencją, niekoniecznie musi on radośnie wdeptać cię w glebę. Może zastanowi się troszkę, dlaczego mam go niszczyć skoro jest dla mnie dobry? Nie twierdzę, że jest to zawsze obowiązujące prawo - ciągłe przebaczanie. Niestety bywa, że jedyną odpowiedzią pozostaje walka. Ale ona może przynieść często zbyt krwawe skutki.
26-07-2008 11:36 
 Ocena 2 na 2
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>bo o przekupstwie tu akurat nie mówię?
>dlaczego mam go niszczyć skoro jest dla mnie dobry?
>
Jeśli to nie jest przekupstwo, to co to jest?
Czy Odlogik, to znaczy odległy od logiki?
Adam Barycki
Odlogik (78 punktów)
Hm.. właściwie to taka manipulacyjka, no dobra, może być to i przekupstwo, ale trudno, jak inaczej postąpić z bałwanem, skoro akurat jest tak tępy, że chce zrobić bezsensowne kuku mi a przy okazji może i sobie.
Jak najbardziej jestem totalnie nielogiczny, a chciałbym być do tego bezmyślny.
28-07-2008 17:53 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>a chciałbym być do tego bezmyślny.
>
Każdy by chciał, niestety, życie zmusza na do używania tego upierdliwego organu, mózgu.
Adam Barycki
IQ955 (2355 punktów)
>Więc o co, u diabła, chodzi z tym miłowaniem?

"I nie miłować ciężko, i miłować"

M. Sęp Szarzyński,

Trochę Pan to prowokacyjnie napisał. Moja odpowiedź (jakby analitycznie chłodniejsza) znajduje się tutaj w artykule "Kilka tysięcy", zaś pokrewne rozważania - zaraz obok, w artykułach: "Rozterki kryminalisty", "Milardy, miliardy" oraz "Dekalog PZPR".


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>"Będziesz miłował nieprzyjacioły swoje".
>(...)
>   o co, u diabła, chodzi z tym miłowaniem?

Jakość dotychczasowych odpowiedzi pokazuje, że pytanie nie jest łatwe. Aby zrozumieć sens tego przykazania, trzeba cofnąć się do czasów rzymskich, kiedy nowa religia zdobywała sobie popularność wśród niewolników. Jednocześnie nowa religia kształtowała swoją doktrynę tak, żeby dawać pocieszenie swoim wyznawcom w ich ciężkiej doli.

Spróbujmy stosując empatię wyobrazić sobie los niewolnika, czyli człowieka, który mógł być w każdej chwili uderzony lub zgwałcony przez swojego pana. Każda próba okazania panu wściekłości mogła zakończyć się śmiercią. Każda próba okazania niezadowolenia lub innego przejawu poczucia godności mogła sprowokować pana do nowego okrucieństwa. Oczywiście nie każdy niewolnik był tak traktowany, ale skupmy się tylko na tych, dla których nowa religia była lekarstwem na ich frustrację i odebraną godność.

Jak się czujesz (pamiętając o empartii), gdy musisz miłość do swego pana, kiedy on wie, że Ty wiesz, że on wie, że Ty go nienawidzisz i nim gardzisz, ale nie wolno Ci w żaden sposób zdradzić się z tym, przeciwnie, całym sobą musisz udawać miłość, szacunek i podziw dla głębi wrażliwości, dobroci, szlachetności, inteligencji i talentów artystycznych swojego pana, który jest w rzeczywistości obrzydliwym, tłustym i tępym bydlakiem, a ty musisz mu cały czas okazywać, jak bardzo pociąga on cię seksualnie, jak bardzo pusty i spragniony czuje się każdy twój otwór, gdy nie ma w nim jego penisa.

Jak w tej sytuacji zachować godność? Z pozoru wydaje się, że nie ma szans. Ale natura ludzka ma to do siebie, że poczucie godności jest cechą gatunkową homo sapiens - człowiek w każdej sytuacji potrafi sobie poradzić i stworzyć iluzję zachowania godności. Klasyczny przykład literacki, to prostytutka, która nigdy nie całuje klienta w usta, co pozwala jej wierzyć, że nie zdradza swojego prawdziwego kochanka.

Jak więc my, tak poniżeni niewolnicy, mamy zachować godność? Jak odciąć się od danych, dostarczanych przez nasze zmysły, które informują nas o ciągłym poniżeniu i odebraniu godności. Jak spróbować nie brać do siebie tego, jak nas pan traktuje? Jak uwierzyć, że on nie jest człowiekiem, ale obojętnym żywiołem lub zwierzęciem, który nie jest w stanie nas poniżyć? Traktować go jak zwierzę? Niewykonalne, ukarze nas natychmiast.

I nagle okazuje się, że jest sposób. Jest nowa religia, która mówi, że każdy człowiek ma duszę podobną do Boga, którą powinniśmy kochać, tak jak Boga, bo jest to dusza dobra - to jest jądro człowieczeństwa. Czy nasz pan też ma duszę? Tak, ale ona siedzi w nim gdzieś głębiej ukryta, niewidoczna. Taka dusza, im głębiej schowana, tym bardziej potrzebuje miłości, gdyż tylko miłość może pomóc jej ośmielić się wyjść z ukrycia i zapanować nad ciałem. Chrystus mmówił, że każdy człowiek ma szanse, z pomocą miłości i wybaczenia innych, przebudzić w sobie swoją duszę, pozwolić jej zapanować nas sobą i odmienić swoje życie. Możemy więc okazywać naszemu panu miłość, ale teraz to nie będzie miłość ze strachu, tylko miłość skierowana dla jego prawdziwej natury, dla jego pięknej duszy, która potrzebuje tej miłości. Teraz ta miłość już nie uwłacza naszej godności, bo skierowana jest nie do naszego oprawcy, ale do duszy sterroryzowanej przez tego oprawcę. Wiemy, że gdy dotrzemy do niej z naszą nową chrześcijańską miłością, to ona odpowie wzajemnością, sumienie pana się obudzi, a on ukorzy sie i będzie błagał nas o wybaczenie, które już otrzymał.

doku
25-07-2008 15:35 
 Ocena 6 na 6
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

    dokowski, ty się chyba nie śmiałeś nawet wtedy, gdy żona po raz pierwszy przyprawiła ci rogi.
.
25-07-2008 16:16 
 Ocena 4 na 4
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Prawie zawsze się śmieję, ale tego nie widać, bo nie używam emoticonów. Inteligencji czytelnika to pozostawiam, ufając swojemu stylowi.

Współcześnie nauka o miłowaniu nieprzyjaciół i nastawianiu drugiego policzka jest śmieszna, ale kiedy wczuć się w los niewolnika, wtedy naprawdę jest nie do śmiechu - przepraszam więc, jeśli Cię zasmuciłem, nie wiedziałem, że tak silnie przeżywasz poważniejsze posty. Ale przypomnij sobie, ile śmiechu dostarczyłem Ci innymi swoimi postami, np. tymi o mojej miłości do USA, zasłużyłem więc sobie na to, żeby od czasu do czasu napisać coś na poważnie.

doku
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>    dokowski, ty się chyba nie śmiałeś nawet wtedy, gdy żona po raz pierwszy przyprawiła ci rogi.
A Ty Zbysław???
----
Pierwsze rogi to drobiazg, problem jest wtedy gdy się rozwidlają jak u jelenia i do auta wsiąść nie można.
Weź wtedy i miłuj te nieprzyjacioły....
26-07-2008 10:45 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>A Ty Zbysław???

   A ja mieszkam na III piętrze i nie mam telewizora.
.
25-07-2008 15:51 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>natura ludzka ma to do siebie, że poczucie godności jest cechą gatunkową homo sapiens...

Wczuj się w nadepnietą dżdżownicę...

(już?)

Czy ona wijąc się nie broni swej dżdżystej godności?

Człowiek jest tak skoncentrowany na sobie, że innej "godności" nie jest najczęściej w stanie sobie wyobrazić.
25-07-2008 16:21 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Człowiek jest tak skoncentrowany na sobie, że innej "godności" nie jest najczęściej w stanie sobie wyobrazić.

Godność jest naturalnym atrybutem podmiotu. Jeśli człowiek nawiąże z jakimś przedmiotem relację podmiot-podmiot (np. komunikację z wzajemnym zrozumieniem), to automatycznie uzna jego podmiotowość i jego przyrodzoną godność, choćby to był robak lub komputer.


doku
25-07-2008 16:53 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jeśli człowiek nawiąże z jakimś przedmiotem relację podmiot-podmiot (np. komunikację z wzajemnym zrozumieniem), to automatycznie uzna jego podmiotowość i jego przyrodzoną godność, choćby to był robak lub komputer.

Mogę to zrobić tylko w jeden sposób: kiedy coś uznam za element mojej podmiotowości (w sensie treści mojej świadomości). Pierwotnie jestem tym, co doświadczam tu i teraz: podmiot=przedmiot. Potem zaczyna się kultura, wychowanie, iluzja: bajka o tym, że jesteśmy czymś innym, np. duszą, osobą, mózgiem, itp. Komunikacja zakłada już dualizm, jest więc czyms wtórnym.
26-07-2008 10:13 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>jestem tym, co doświadczam tu i teraz: podmiot=przedmiot.
>
To zabij Pan swoją żonę za przesoloną zupę "tu i teraz", a po kilku minutach żyj Pan znowu w "tu i teraz". Do tej pory i to z ograniczeniami, udaje się to socjopatom, ale się rozwijamy, może niedługo wszyscy będziemy tak umieć.
Adam Barycki
25-07-2008 17:54 
 Ocena 2 na 2
Gosia (9452 punktów)

>Czy ona wijąc się nie broni swej dżdżystej godności?
Mimo najlepszych chęci nie potrafię wyobrazić sobie deszczowej godności.
25-07-2008 18:24 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Mimo najlepszych chęci nie potrafię wyobrazić sobie deszczowej godności.

Wyobraźnia nie jest kwestią ani chęci, ani tym bardziej słownika. Zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się i chęć, i język.
otwarty (98 punktów)
>>"Będziesz miłował nieprzyjacioły swoje".
>>(...)
>>   o co, u diabła, chodzi z tym miłowaniem?

* To jak zwykle dobre pytanie, bo daje szansę na rozważenie tematu z różnych perspektyw i punktów widzenia , co da nam pełniejszy obraz i ogląd całości.
Bo jedna będzie bardziej nam znana -ta fizyczna , a druga będzie tą którą poznajemy -metafizyczną , a celem jest znaleźć pośrednie łączące je ze sobą .
>Jakość dotychczasowych odpowiedzi pokazuje, że pytanie nie jest łatwe.

święta racja, tez mam takie wrażenie (nie licząc Twojego postu)

>Jak w tej sytuacji zachować godność? Z pozoru wydaje się, że nie ma szans. Ale natura ludzka ma to do siebie, że poczucie godności jest cechą gatunkową homo sapiens - człowiek w każdej sytuacji potrafi sobie poradzić i stworzyć iluzję zachowania godności.

Słuszne słowa zwłaszcza ze do pewnego stopnia to w ogóle przyszło nam żyć w sporej..iluzji , i zmaterializowanej projekcji naszych myśli. A godność ma wiele wspólnego z naszym dobrze bądź źle rozwiniętym i rozumianym ego.

Które to(przerośnięte ) nie daje nam pożyć -tu i teraz- pławiąc się w nieprzyjemnych przeżyciach i umartwianiu się ,jak to nam w życiu źle,i jacy to wszyscy są dla nas źli(jakby nie mieli co robić tylko wypełniali sobie życie myśleniem nieustannym - jak by nam tu jeszcze dokuczyć ..choć są nieraz.."talenty" ) a gdy nie ma bieżących problemów to.. zawsze można odgrzać stare, albo pomyśleć ..kiedy znów nadejdą nowe.

>Jak więc my, tak poniżeni niewolnicy, mamy zachować godność? Jak odciąć się od danych, dostarczanych przez nasze zmysły, które informują nas o ciągłym poniżeniu i odebraniu godności. Jak spróbować nie brać do siebie tego, jak nas pan traktuje? Jak uwierzyć, że on nie jest człowiekiem, ale obojętnym żywiołem lub zwierzęciem, który nie jest w stanie nas poniżyć.

Jeżeli nie możemy zmienić wpływu otoczenia , albo samego otoczenia - metodą jest zmiana nastawienia i skupienia sie na tym co dobre, albo choć możliwe do zaakceptowania . Podobne przyciąga podobne, więc nasze pozytywne sygnały myślowe podprogowe -też będą podprogowo odbierane przez naszego.. już nie przeciwnika/wroga tylko rozmówcę (niezależnie jakie zajmuje względem nas stanowisko).

To trochę tak jak z potrzebą łamania oporu siłą u słabszych, podległych pokonanych- dopóki jest agresja to (u słabego, niepanującego nad sobą człowieka będzie wywoływała chęć pastwienia się nad ofiarą aż "padnie "pokonany - a wówczas leżącego się nie bije - ma dość) jak schodzi agresja następuje opamiętanie i analiza...

>I nagle okazuje się, że jest sposób. Jest nowa religia, która mówi, że każdy człowiek ma duszę podobną do Boga, którą powinniśmy kochać, tak jak Boga, bo jest to dusza dobra - to jest jądro człowieczeństwa. Czy nasz pan też ma duszę? Tak, ale ona siedzi w nim gdzieś głębiej ukryta, niewidoczna. Taka dusza, im głębiej schowana, tym bardziej potrzebuje miłości, gdyż tylko miłość może pomóc jej ośmielić się wyjść z ukrycia i zapanować nad ciałem. Chrystus mmówił, że każdy człowiek ma szanse, z pomocą miłości i wybaczenia innych, przebudzić w sobie swoją duszę, pozwolić jej zapanować nas sobą i odmienić swoje życie. Możemy więc okazywać naszemu panu miłość, ale teraz to nie będzie miłość ze strachu, tylko miłość skierowana dla jego prawdziwej natury, dla jego pięknej duszy, która potrzebuje tej miłości.

Dodam tylko że mamy kilka podstawowych rodzajów miłości (i w temacie nie chodzi ani o psyche, ani o eros) chodzi o agape - bezwarunkową do całości ponad podziałami , uprzedzeniami , bez wspominania i wypominania w nieskończoność urazy .
Przebaczenie i akceptacja (nie zgadzanie się z sytuacją ) tylko nazwanie jej , zrozumienie , przemyślenie dlaczego znane nam metody które stosujemy -od zawsze - zawodzą i nie rozwiązują tematów.

Dobre są tu wschodnie podpowiedzi dotyczące wody, albo trzciny - Ustępować , aby Zwyciężać ! I tak woda pozornie miękka -drąży skałę , albo nowe koryto początkowo pozornie się poddając i opływając przeszkody , a jednak skutecznie i konsekwentnie robi swoje , trzcina -tez w przeciwieństwie do drzewa ugina sie pod naporem i powraca do swego położenia , w czasie gdy harde ,twarde drzewo nie ustępuje(czasowo przecież ) i się łamie .

Wszystkie zmiany jakich oczekujemy zaczynajmy zatem od siebie- a zmienimy świat, płonąc miłością i podając dalej -niesiemy ją na świat , wpierw do najbliższych , a oni zwielokratniają dalej . Pozdrawiam (WIR) otwarci.ok1
glingor (640 punktów)
Z tym miłowaniem religijnych to taka teoria, wg. niej najlepiej nieprzyjaciół miłować.
Bo taki przykład mieli od Jezusa a stał się on Bogiem, więc to co robił było boskie/ nieskazitelne/idealne.
A że większość ludzi uważa, że większość ludzi nie jest idealna, a nie chcą się z tego stada wyróżniać, to dążenie do ideałów pozostaje dla nich teorią.
Oficjalnie się z nią zgadzają ale nie stosują.

Ilu ludzi normalnie odpowie na pytanie typu:
Co zrobiłeś w ostatnim miesiącu żeby stać się lepszym ?
(nie mylić z poczuć się lepszym)

To że ludzie nazywają się ludźmi a leniwce leniwcami,
znaczy to co znaczy a powinno zobowiązywać.


fear is the mind killer
25-07-2008 15:39 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Z tym miłowaniem religijnych to taka teoria (...)

   Praktyka też, jak z całą religią: nawet ksiądz jedynie mszę odprawia na serio, wszystko inne robi nażarty.
.
25-07-2008 18:25 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...nawet ksiądz jedynie mszę odprawia na serio, wszystko inne robi nażarty.

Zdaje się, że jest akurat odwrotnie.
26-07-2008 10:18 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>Zdaje się, że jest akurat odwrotnie.
>
Tu i teraz, nie.
Adam Barycki
25-07-2008 21:40 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
>>Z tym miłowaniem religijnych to taka teoria (...)
>   Praktyka też, jak z całą religią: nawet ksiądz jedynie mszę odprawia na serio, wszystko inne robi nażarty.
>.
>
Na żarty, czy nażarty ? Bo kiedys to był problem - w rozpoznaniu czy abiedajut , czy tez abie dajut .

Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
25-07-2008 22:06 
 Ocena 3 na 3
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Na żarty, czy nażarty ? Bo kiedyś to był problem - w rozpoznaniu czy abiedajut, czy też abie dajut .

   Prawidłowo tak jest: Abie dajut, kagda nie abiedajut".

   Księdza zaś (i nie tylko) stać na żarty, kiedy jest nażarty.
.
25-07-2008 22:32 
 Ocena 4 na 4
plodzien (7378 punktów)
>>Na żarty, czy nażarty ? Bo kiedyś to był problem - w rozpoznaniu czy abiedajut, czy też abie dajut .
>   Prawidłowo tak jest: Abie dajut, kagda nie abiedajut".   Księdza zaś (i nie tylko) stać na żarty, kiedy jest nażarty.>
>.
>
A wówczas woła, żebyśmy wrogów miłowali, czy że wrogów mu się miło wali?
Totus (1201 punktów)
>(...)
Już sam tytuł wywołał u mnie odruch Pawłowa

>Podrzucę i ja taki ochłapek z odrobiną mięska.
Mniam, mniam

>Niech mi ktoś udowodni, że nie stanowi to argumentu naiwnej paranoi i nie zaprzecza wszystkim
>zasadom biologii oraz etogenezy, (...)
Nie stanowi o ile:
>Więc o co, u diabła, chodzi z tym miłowaniem?

uda się prawidłowo odpowiedzieć na to pytanie. Poza uwzględnieniem Pańskiego wyobrażenia miłowania musimy wydobyć i rozważyć schematy miłosierdzia dostępne w Ewangeliach. Synteza jak największej ilości wydobytych schematów pozwala nam na stworzenie ogólnego zarysu postaci (1) zdolnej do okazywania miłosierdzia (ten, którego Jezus wybrał=ten, który Go odnalazł=wolny człowiek=przyjaciel Boży) oraz pozostałych osób (2), które tworzą zbiór nieprzyjacioły Wasze

Osoba typu (1) jest to osoba, która jest partnerem i przyjacielem dla każdej innej osoby typu (1). Chrześcijaństwo lansuje słuszny moim zdaniem pogląd (trzeba przyjąć na wiarę), że każda osoba z grupy (2) ma możliwość osiągnięcia poziomu osoby z grupy (1)

Miłosierdzie więc jest realizowane w ogóle działań jakie podejmują osoby typu (1) z Jezusem łącznie wobec osób typu (2), których celem jest zbliżenie ich do siebie. Bierzcie i jedzcie ze Mnie wszyscy

Świadomość doświadczeń Jezusa, przy (pomimo mocnego woalu metaforycznego) realizacji aktów miłosierdzia zmusza osoby typu (1) do powściągliwości - dla przykładu:

Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą Was wydawać sądom i w swych synagogach będą Was biczować.(...)
(Mt 10,17)

Naturalnie chyba pojawi się pytanie: Co też takiego jest w okazywaniu miłości do bliźniego, nieprzyjacioła swego, skoro trzeba z góry niemal założyć, że będzie policzek i nie ma, że boli a trzeba będzie nadstawić kolejny?

Otóż przyczyną tych przewidywalnych komplikacji jest konfrontacja superego osób (1) i (2), zderzenie odmiennych zasad moralnych wolnego człowieka z niewolnikiem. W zależności od stopnia zdegenerowania (szczególnie kulturowo-religijnego) tej sfery osobowości człowiek (2) na uwagi pod jego adresem reaguje mniej lub bardziej agresywnie, co, jako reakcja jest bardzo nieporządane i aby tego uniknąć jednym ze sposobów może być kontemplacja (z dearchaizacją) ośmiu błogosławieństw (Mt 5,1-), które stanowią informację o optymalnym nastawieniu pacjenta (2) względem nauczyciela (1), który przebuduje i skoryguje mu wnętrze w akcie miłości do bliźniego z zamiarem osiągnięcia celu, którym co logiczne jest zbawienie czyli przejście ze stanu (2) w stan (1).
Nie sądźcie, że przyniosłem pokój na Ziemię. Nie przyniosłem pokoju ale miecz. (Mt 10,34)

Def: Królestwo Niebieskie jest to zbiór ludzi typu (1) oraz ich potomstwa będącego w drodze do osiągnięcia statusu obywatela tegoż zbioru.

Tyle krótko, na temat i z niegasnącą nadzieją, że może, jako gospodarz wątku zechce Pan się odnieść więcej niż jednym zdaniem (cytatem?).

Pozdrawiam
.
25-07-2008 17:03 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... z niegasnącą nadzieją, że może, jako gospodarz wątku zechce Pan się odnieść więcej niż jednym zdaniem (cytatem?).

   Dobra, będą dwa zdania, z których pierwsze właśnie czytasz, drugie natomiast wysmażę jako cytat, niestety:

    "Cóż takiego jest w nieprzyjaciołach, że warto ich miłować?"

   PS. Trzecie zdanie gwoli informacji: starsi uczestnicy forum doskonale wiedzą, że jestem idiotą kwalifikowanym, w związku z czym nie kierują do mnie takich wywodów, jak powyższy, gdyż wiedzą, iż jest to dla mnie za trudne.
.
25-07-2008 17:49 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

>   "Cóż takiego jest w nieprzyjaciołach, że warto ich miłować?"   
Czasami tylko oni nadają sens naszemu życiu. Żyjemy im na złość.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Cytat: "Nie każdy zasługuje na swojego wroga".
.
25-07-2008 18:25 
 Ocena 2 na 2
@ffe? (3233 punktów)
>>. Trzecie zdanie gwoli informacji: starsi uczestnicy forum doskonale wiedzą, że jestem idiotą kwalifikowanym, w związku z czym nie kierują do mnie takich wywodów, jak powyższy, gdyż wiedzą, iż jest to dla mnie za trudne.
>.

Bądź przynajmniej sawantem i wytknij w wywodzie błędy językowe.

A sueno de la razon produce automatica secretaria
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Bądź przynajmniej sawantem i wytknij w wywodzie błędy językowe.

   Nima.

>
A sueno de la razon produce automatica secretaria.


   Nie lubię ruskiego.
.
Myflowers (2721 punktów)
>>Bądź przynajmniej sawantem i wytknij w wywodzie błędy językowe.
>   Nima.
>>
A sueno de la razon produce automatica secretaria.

>   Nie lubię ruskiego.
>.
A dlaczego?


Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>A dlaczego?

   Bo nie lubię tego, co musiałem lubić.

>
Nie pij gdy prowadzisz, za dużo się rozlewa!


   Tylko wtedy, gdy odejmiesz butelkę od ust, zanim ją opróżnisz.
.
26-07-2008 10:45 
 Ocena 5 na 5
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)

>   Bo nie lubię tego, co musiałem lubić.
>
Johann Wolfgang von Goethe to największy szubrawiec, pisał po niemiecku, a wiadomo niemiecki, to "Mein Kampf" i jeszcze ho,ho,ho.
Adam Barycki
PS. Gdybym miał utracić nogę, lub literaturę rosyjską, wybrałbym to pierwsze, mniejsze kalectwo.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Nie pojąłeś, barycki.

   Nie lubię nieprzyjaciół dlatego, że powinienem ich lubić. A gdyby Goethe nie napisał "Fausta", Bułhakow nie napisałby "Małgorzaty". W konsekwencji Goethe miałby szansę zostać świętym, Bułhakow zaś - być może - zmarłby mniej wystraszony.
.
26-07-2008 11:29 
 Ocena 3 na 3
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>   Nie pojąłeś, barycki.   
>
Ja korzystam z innych stratyfikacji. Pozwalają mi głębiej oddychać, nie duszę się.
Adam Barycki
26-07-2008 11:54 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>nie napisałby "Małgorzaty".
>
Napisałby za to "Mistrza" i bał się jeszcze bardziej.
Adam Barycki
02-08-2008 00:42 
 Ocena 1 na 1
Totus (1201 punktów)
>"Cóż takiego jest w nieprzyjaciołach, że warto ich miłować?"
A jest Pan tym rzeczywiście zainteresowany?

>PS. Trzecie zdanie gwoli informacji: starsi uczestnicy forum doskonale wiedzą, że jestem idiotą kwalifikowanym, w związku z czym nie kierują do mnie takich wywodów, jak powyższy, gdyż wiedzą, iż jest to dla mnie za trudne.

Jestem tu znacznie dłużej od Pana i nie poznałem nikogo, kto mógłby skierować do Pana taki wywód jak mój powyższy.
.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Tu chodzi o miłość chrześcijańską, a to twór taki jak mniej więcej demokracja ludowa (socjalistyczna) lub krzesło elektryczne. Przymiotnik drastycznie zmienia znaczenie.
Brzostowski (7067 punktów)
Przykazanie miłości można interpretować jako jedną ze zdobyczy ewolucji. Proces bowiem jest taki:
1. zapoznajesz się z przykazaniem,
2. spotykasz potencjalnego nieprzyjaciela,
3. aby go pokochać poznajesz go (zakładam iż bez poznania kogoś nie można go pokochać),
4. już wiesz, że ta miłość się nie uda,
5. jesteś wytrwały, zaczynasz od p.2.

Dzięki temu poznajesz ludzi, im więcej wiesz, także o nieprzyjaciołach, tym masz większe szanse na sukces w społeczeństwie.

pozdrawiam
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Myślenie wybiórcze, niestety. Przykazanie miłości skierowane jest także - a nawet przede wszystkim - do tych, którzy nie mają szans na "sukces w społeczeństwie", cokolwiek to znaczy. Nie omija również i tych, którym taki sukces jest obojętny lub wręcz nie życzą go sobie.

   Przykazanie jest jednoznaczne: identyfikujesz wroga - wzbudzasz w sobie miłość.

   Co prawda, nie wyklucza żadnych uczuć towarzyszących i nie określa, że nie mogą być silniejsze...
.
elfir (1058 punktów)
>   Niech mi ktoś udowodni, że nie stanowi to argumentu naiwnej paranoi i nie zaprzecza wszystkim
>zasadom biologii oraz etogenezy, a także nie jest śmiertelnym zagrożeniem dla wszelkich objawów

Religia nie ma być uzupełnieniem teorii ewolucji.
Jezus głosząc swoje niektóre hippisowskie hasła zakładał rychły koniec świata. tak rychły, ze doczekają się go niektórzy uczniowie. W takiej sytuacji, fakt, że zginiesz kilka lat wczęsniej, ale z czystym sumieniem, z reki wroga, którego umiłowałeś nie stanowi problemu.
Św. Paweł też dopuszczał związki mężczyzny i kobiety jako ostatecznośc, uważając za bardziej dokonały celibat. W takim sensie, ze lepiej miłować teraz Boga niż człowieka, skoro bliski koniec świata.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365