Racjonalista - Strona głównaDo treści
Istnienie religii i dwie strony medalu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
04-07-2008 21:10cezar (256 punktów)Istnienie religii i dwie strony medalu
Witam wszystkich. Jestem nowym członkiem forum. Na wstępie chciałbym podjąć wątek, który chodzi mi po głowie od pewnego czasu. Chodzi o religię. Chciałbym zapytać czy istnienie religi przyniosło więcej dobra czy więcej szkód?Jak religia wpływa na jednostkę a jak na społeczeństwo? Czy rzeczą uczciwą jest widzieć tylko jedną stronę medalu? Jak państwo sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jimmy_88gno (1653 punktów)Odp: istnienie religii i dwie strony medalu
Medal ma dwie strony, lecz to żaden dowód na usprawiedliwianie choroby i szeregu okrucieństw. Niewątpliwie moneta także ma dwie strony (zwą się one awers oraz rewers, czyli niegroźnie). Niewątpliwe religia nie ma ani awersu, ani rewersu (nie jest też niegroźna). Religia ma oblicze i ma konsekwencje (zwą się one odpowiednio "szpetne" i "regres"). R. Dawkins nazwał nawet religię "źródłem wszelkiego zła". Postawił Pan zagadnienie nieco z sugestią usprawiedliwiania istnienia we wszystkim dobra i zła. Myślę, że należy się jednak z takiego rozumowania wycofać, a już tym bardziej, gdy opisywanym "zjawiskiem" jest religia. Religia to najokrutniejsza polityka, jaka kiedykolwiek nawiedziła ten świat. Polityka ta zawiera w sobie cel nadrzędny: marnowanie innych po to, by łatwo na nich zarabiać. Religia to obrzędowość, powierzchowność, kumulacja niewyobrażalnej ilości kłamstw. To manipulacja. Samo chrześcijaństwo, tak podające się za pierwsze i czyste, jest w istocie zbiorowiskiem rozmaitych religii starszych. Średniowiecze to najdłuższa epoka, epoka, w której dobrze się mieli tylko "kościelni dostojnicy" - epoka, która nie wniosła w dorobek cywilizacyjny dosłownie nic. Może poza śmierdzącymi miastami... Religia dewastuje wartości, a to, co Pan od "kościelnych hierarchów" słyszy, to jedynie dywagacje. W istocie rozszarpuje się tu rozum. Stosowane są do tego różne techniki, z wykorzystaniem psychologii włącznie (m.in. obrzędowość, dialektyka kleru, podawanie absurdów wprost, bez cienia zająknięcia). "Kościół to największa machina wyzysku". "Każdy człowiek rozumny powinien doznawać grozy na myśl o tej sekcie". Wmawia się ludziom cierpienie jako wartość, by na ich niedoli ciągle zarobkować. Nie pozwala im się na logiczne myślenie, bo mogliby urwać się z łańcucha. Kościół to najbogatsza instytucja na świecie! "Gdzie panuje kościół, tam panuje nędza". Proszę zapoznać się zwłaszcza z literaturą Bertranda Russella ("Religia i Nauka np.) oraz Richarda Dawkinsa ("Bóg urojony" np.) Doprawdy, wyrywam się tu nieładnie, a o obliczu religii można mówić miesiącami, bo tyle manewrów ma na swoim koncie. Jedno jest pewne: oblicze jej jest jedno, jedno i okrutne; ohydne; zatrważające; straszne; szpetne; przerażające, a gdy świadomość przeszywa to oblicze, to człowiek przeszywający jest bliski omdlenia.
05-07-2008 18:37 
 Ocena 2 na 2
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Cytat:
Jedno jest pewne : oblicze jej jest jedno, jedno i okrutne; ohydne; zatrważające; straszne; szpetne; przerażające [...]


(wytłuszczenie moje - MAM)

Czy aby na pewno???

Za taki brak krytycyzmu i autorefleksji należy się minus.

Za obsadzenie średnika w roli przecinka - drugi.

Radzę przeczytać ze zrozumieniem Janusa (o integracyjnej funkcji religii w dziejach ludzkich społeczności) oraz zastanowić się nad rolą religii (jej wkładem) w tworzeniu kultury i sztuki.

Uzewnętrzanie wyłącznie własnych emocji nie świadczy dobrze o racjonalizmie.

Pozdrawiam (tym razem jeszcze bez minusów).

fides ex necessitate esse non debet
Janus (236 punktów)Odp: Istnienie religii i dwie strony medalu
Określanie problemu w stylu: czy religia zrobiła więcej dobrego, czy złego- jest dla mnie co najmniej niedopowiedzeniem.

Otóż samo istnienie religii można rozpatrzać już dwojako.

Religię stworzył cżłowiek, gdyż potrzebował wsparcia. Potrzebował czegoś, co tłumaczyłoby mu prosto i w jasny sposób, skąd się wziął. Rozwiązywałoby większość jego problemów (w tamtych czasach). Religia (to trzeba przyznać) jednoczy ludzi żyjących na tym samym terenie. Jednoczy, pomaga im znaleźć wspólny język nawet przy różnicy poglądów.

Jest to jednak rozwiązanie na bardzo krótką skalę. Konflikty religijne obserwujemy od wieków. Od wojen po zamieszki, ludzie walczą (bezsensownie) w "obronie" swoich wyznań. Kiedy na teren zamieszkany przez wyznawców jednej religii najeżdżali drugi, rozpoczynała się jatka.

Jak widzimy, niektóre z religii uzyskały bardzo silną pozycję w dzisiejszych czsach. Są to religie najprostsze (nic im nie ujmując). Czemu? Gdyż ludzie nie oczekują po nich wielości filozoficznych rozważań, ale proste wytłumaczenie rzeczywistości. Wytłumaczenie opierające się na przypuszczeniu, pozbawione trudnych aspektów, które są tłumaczone "bo Bóg tak chciał".

Ludzie, którzy poddali się religii, są w pewnym sensie "ograniczeni". Gdyż nie wykraczają myślą poza doktryny kościoła (jakiegokolwiek). Nie przyjmują do siebie wyników badań naukowych (są i tacy), starają się za wszelką cenę forsować bezsensowne rozwiązania problemów.

W tej sprawie nie warto się licytować, warto jednak zwrócić uwagę na najważniejsze aspekty.

Najbardzie razi mnie indoktrynacja dzieci. Różne religie po rpostu "rekrutują" kolejnych wyznawców, którzy nie są niczego świadomi, nie ptorafią jeszcze sami dokonać wyboru, czyniąc im tym samym krzywdę.
cezar (256 punktów)

>Jest to jednak rozwiązanie na bardzo krótką skalę. Konflikty religijne obserwujemy od wieków. Od wojen po zamieszki, ludzie walczą (bezsensownie) w "obronie" swoich wyznań. Kiedy na teren zamieszkany przez wyznawców jednej religii najeżdżali drugi, rozpoczynała się jatka.

zastanawiam się czy gdyby nie było religii mielibyśmy gwarancję, że tkz. masy mówiąc językiem ortegi gasseta,
nie poszłyby mordować się w imię zwykłego interesu. a może te pytanie nie ma sensu, gdyz zawsze będą istniały manipulaję czy to religijne czy świeckie. Czy świeka religia zwana komunizmem była lepsza? A może najlepsza droga jest dążenie do tego aby to poprostu dobrobyt stał się najwyzszą idęą? Co Pan o tym myśli?
05-07-2008 00:01 
 Ocena 1 na 1
Janus (236 punktów)
Oczywiście w żadnej chwili nie będziemy mieli gwarancji, że lud, któremu odbierze się religie (hipotetycznie), nie stworzy sobie kolejnego "świętego graala" w akiejkolwiek postaci.

Komunizm to z kolei skrajność. Określenie świecka religia jest nawet słuszne, ale w tym momencie ludzie Ci byli raczej przymuszeni pod groźbą tortur, wywózki, śmierci, do podporządkowywania się regułom. Natomiast religie są ponoć świadomym wyborem człowieka- ponoć (wspominałem o indoktrynacji dzieci), i czy nie lepiej jest z nich zrezygnować skoro niosą one tyle szkód?

05-07-2008 09:20 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)

>zastanawiam się czy gdyby nie było religii mielibyśmy gwarancję, że tkz. masy mówiąc językiem ortegi gasseta,
>nie poszłyby mordować się w imię zwykłego interesu. a może te pytanie nie ma sensu, gdyz zawsze będą istniały manipulaję czy to religijne czy świeckie.
Wojny wybuchały zwykle w "imię zwykłego interesu"
"masy" - jaki interes miałby we wzajemnym siebie mordowaniu,
ludzie zwykle chcą żyć , śmiać się , bawić ---- to po co komu wojna ---- cierpienie ----każdej ze stron.
10-07-2008 21:35 
 Ocena 1 na 1
keymak (3379 punktów)
>Religia (to trzeba przyznać) jednoczy ludzi żyjących na tym samym terenie.
>Jednoczy, pomaga im znaleźć wspólny język nawet przy różnicy poglądów.
O ile pierwsze zdanie jest prawdziwe, to drugie już niespecjalnie.
Religia bezsprzecznie jednoczy ludzi religijnych, ale czy sam ten fakt ma jakieś pozytywne znaczenie ?
Wątpię.
Ludzie jednoczą się z bardzo różnych przyczyn. Sportowcy z powodu uprawianej dyscypliny sportu, kibice z powodów oczywistych, rasiści z powodu podobnych poglądów rasowych .. Samo zjednoczenie nie świadczy jeszcze że jest to zjawisko pozytywne. Dopiero efekty działania jakiejś zjednoczonej grupy ludzi mogą cokolwiek wyjaśnić w tej materii. Tak więc pomijając już przyczynę zjednoczenia ludzi religijnych, czy efekty ich działania można ocenić pozytywnie ?
Według mnie nie.
Zjednoczenie ma też swoje złe strony, bo określa ludzi spoza grupy. Wartościuje ich i ocenia. To już nie jest nic pozytywnego. O ile zapaleni modelarze nie dzielą ludzi na modelarzy i niemodelarzy to ludzie religijni mają wpojoną zasadę podziału ludzi na wierzących i niewierzących.

Trudno oczywiście abym mówił pozytywnie o religii będąc niewierzącym i abym zachował przy tym obiektywność ( kto miałby być w tym temacie obiektywny ? ), wydaje mi się jednak że zalety religii są niczym wobec problemów społecznych jakie religia generuje. Często słyszę od ludzi religijnych argumenty które mają niby uzasadniać pozytywny wpływ religii. Niestety jak do tej pory ani jeden mnie nie przekonał. Przecież wszystko co można uznać za pozytywne efekty działania instytucji religijnych to efekt działania ludzi, którzy nie muszą być religijnymi aby robić coś dobrego dla innych. Religia jest w tych działaniach czynnikiem nadliczbowym, niekoniecznym do wykonania określonych zadań.
No i warto też zadać sobie pytanie jak dochodzi do tego że ludzie religijni są zjednoczeni z powodu religii.
Czy zjednoczyli się bo każdy z nich doszedł do podobnych wniosków ?
A może dlatego że byli indoktrynowani przez określoną grupę ludzi ?
No właśnie. Ta cała jedność ludzi religijnych to jedno wielkie oszustwo. Ta jedność nie wynika z ich przekonań. Wynika z indoktrynacji i konformizmu.
Czy takimi metodami można zbudować coś wartościowego ?

Pozdrawiam.
Janus (236 punktów)
Ja tez jestem osobą niewierzącą, ale widzę niewielkie pozytywne aspekty religii. Nie jest to SAMO zło, ale w większości zło (religia).
jimmy_88gno (1653 punktów)
Jeśli chodzi o wkład religii do sztuki, to jest on dla mnie co najmniej wątpliwy, bowiem tworzono sztukę ewidentnie pod dyktando kościoła, natomiast nie sposób było człowieka-twórcy powstrzymać i zupełnie zobojętnić jakimkolwiek tworzeniem. Richard Dawkins uważa, że "oratorium ewolucyjne", gdyby powstało, byłoby równie piękne, co inny utwór (tworzony rzekomo z natchnienia religią) tego samego twórcy. Człowiek musi siebie wyrażać i dobrze, że religia nie do końca to wyrażanie siebie stłamsiła. Równie dobrze można stać na takim stanowisku: "gdyby ludzie nie tworzyli pod dyktando religii, mielibyśmy o wiele więcej cennych dóbr kultury". Myślę, że sztukę zawdzięczamy naturze ludzkiej. Jeśli chodzi natomiast o czasy, w których nie znano wyjaśnień wielu zjawisk, które to wyjaśnienia dziś już posiadamy, to nie usprawiedliwiają one dzisiejszej religijnej polityki ani trochę i nie sądzę, aby wnosiły cokolwiek dobrego, sytuacja ta raczej była powodowana koniecznością. Konieczność nie rodzi pozytywów, to wybór rodzi pozytywy. Wolność rodzi pozytywy. Jeśli chodzi o średniki to są one skutkiem moich skojarzeń, które to skojarzenia są sobie niezwykle podobne i mają niejako w kontekście, w jakim pisałem, znaczenie pokrywające się. Oczywiście jestem otwarty na polemikę i w tym (ostatnim) aspekcie. Pozdrawiam.
Głąbiński (3538 punktów)
>..."oratorium ewolucyjne", gdyby powstało, byłoby równie piękne, ...
Niestety nie powstało. A dowodzenie na podstawie, co byłoby gdyby było ... jest bez sensu.+

Stach M. G.
jimmy_88gno (1653 punktów)
Przepraszam za dwukrotne umieszczenie tego samego tekstu, lecz mam pewne problemy z publikowaniem moich tekstów (ostatecznie niekiedy ich nie ma wcale, kilka razy już tak miałem, teraz się asekuruję i kopiuję do worda)... Z tym, który wszedł dwukrotnie, również miałem problem.
jimmy_88gno (1653 punktów)
"Masy" mordowały się w imię zwykłego interesu. W imię zwykłego interesu któregoś z kościołów. Najczęściej w imię interesu kościoła katolickiego. Wolność daje wybór. Człowiek jest z natury dobry. Religia "mąci swe wody, by się wydawały głębokie" (aluzja do stwierdzenia F.Nietzschego). Tymczasem są płytkie i pełne agresji, pełne zła, na temat którego kapłan tak dywaguje. Brak religii na pewno jedynie oszczędza ofiary, lecz nigdy nie przysporzy się do stwarzania ofiar.
Janus (236 punktów)
"Root of all evil" jak to przytaczany często Dawkins określił.
Głąbiński (3538 punktów)
>... Chodzi o religię. Chciałbym zapytać czy istnienie religi przyniosło więcej dobra czy więcej szkód?...
Do sensownej odpowiedzi na pytanie o ilość (więcej - mniej) należy przyjąć miarę i jednostkę tej miary. Łatwo przy tym o błąd. Np. jeżeli - co często jest praktuykowane - za miarę ilości materii przyjmiemy nie masę, lecz ciężar mierzony w kilogramach, to okaże się, że talerz zupy umieszczony na Ziemi zawiera więcej materii niż fura kamieni wyekspediowana na którąś planetoidę.
Jeśli chodzi o miarę dobra i zła (szkód) w zjawiskach społecznych, najczęściej przyjmuje się ilość ludności żyjącej na obszarze pod każdym względem identycznym. Np. na tym opiera się twierdzenie, że cywilizacje sumeryjska czy staroegipska itp. były "lepsze" od poprzedzających je formacji społecznych. Stwierdzono bowiem, że gęstość zaludnienia po zaistnieniu tych porządków ustrojowych wzrosła co najmniej kilkunastokrotnie. Niestety to kryterium (ten sposób mierzenia lepszości) w naszym przypadku daje wyniki niejednoznaczne: naogół przyjęcie jakiejś konkretnej religii nie miało konsekwencji demograficznych, a przede wszystkim znane przypadki dotyczą zamiany jednej religii na inną, a potrzebny by był przykład przejścia od bezreligijności do powszechnego wierzenia lub odwrotnie.
Jako ciekawostkę dodam, że ostatnio za miarę jakości życia przyjmuje się HDI (Human Development Index), który pięknie objaśniono w Wikipedii.

Stach M. G.
22-07-2008 14:01 
 Ocena 2 na 2
Jaroszek (13 punktów)
Jeden z filozofów, stwierdził, że na początku władza była w rękach kapłanów, oni trzymali prawo w swoich rękach, miała ponoć pozytywny wpływ na łączenie się plemion w bardziej zwarte grupy. Jednakowoż, ujemnym efektem, jest potrzeba przejawiana przez kapłanów, aby utrzymywać lud w głupocie i zabobonie. Wiadomym jest, że im człowiek jest bardziej wykształcony, tym bardziej krytycznie ocenia religię.
W pewnym momencie religia stała się czynnikiem hamującym rozwój nauki.

Jedne bardziej inne mniej, warto przytoczyć przykład Arabów i Katolików, xxx lat temu, gdy pierwsi naukowcy w katolickich krajach w tajemnicy wykradali trupy z cmentarzy aby opracowywać anatomię, Arabowie już to wszystko mieli rozpracowane...

Człowiek który w katolickim Rzymie złamał nogę, mógł się doczekać co najwyżej amputacji kończyny...gangreny i śmierci... podczas gdy u "Pogan/Niewiernych" (sic!) nastawiono by mu kości i zalepiono gipsem....

Iluż naukowców musiało zostać zgładzonych, zanim dozwolono Ziemi okrążać Słońce?
---

Tak więc pozytyw: Jednoczenie społeczeństw pierwotnych.
Minusy: Ograniczanie rozwoju nauki.
jimmy_88gno (1653 punktów)
Myślę, że należy się zagłębić o wiele bardziej w tę kwestię, bo Pana "plus" jest już nieaktualny, nawet jeśli był kiedykolwiek prawdziwy. Dziś europejscy kapłani budują sobie spokojnie swoje zaplecze w Afryce, a afrykańskie plemiona pomocy-imaginacji nie potrzebują. Poza tym zjawisko religii ma zbyt duży destrukcyjny wpływ na całą politykę i konkretnych ludzi, aby tak sobie na luzie religię oceniać. Ja ją oceniam z palpitacją serca, a moja świadomść nie może już wytrzymać momentami... Należy zwiększać swoją wiedzę i czujnie obserwować obiekt, na temat którego się później wypowiadamy. Istnieje pewna nieformalna masa krytyczna spostrzeżeń - bez jej przekroczenia wypowiedź jest rozmyta według mnie, absolutnie niepełna i to od razu rzuca się w oczy. Proszę zauważyć, że działania "ogłupiające" to szereg bardzo drastycznych metod z najtragiczniejszymi skutkami.
04-08-2008 17:38 
 Ocena 1 na 1
cezar (256 punktów)

Poza tym zjawisko religii ma zbyt duży destrukcyjny wpływ na całą politykę i konkretnych ludzi, aby tak sobie na luzie religię oceniać. Ja ją oceniam z palpitacją serca, a moja świadomść nie może już wytrzymać momentami... Należy zwiększać swoją wiedzę i czujnie obserwować obiekt, na temat którego się później wypowiadamy. Istnieje pewna nieformalna masa krytyczna spostrzeżeń - bez jej przekroczenia wypowiedź jest rozmyta według mnie, absolutnie niepełna i to od razu rzuca się w oczy. Proszę zauważyć, że działania "ogłupiające" to szereg bardzo drastycznych metod z najtragiczniejszymi skutkami.
>
Niestety nie jestem tak wrażliwą osobą, żeby dostawać palpitacji serca przyglądając się obecnym najbardziej wpływowym ruchom religijnym. Z małymi wyjątkami raczej nie dostrzegam, aby religie dziś były jakimiś wielkimi przyczynami zła. Moim zdaniem należy wystrzegać się ugólnień i starać się dostrzegać rzeczywistość w czystej postaci.
Religia protestancka w USA może by motorem napędowym dla bussinesu, może być fundamentem etosu pracy i wiary w sukces. Wielu milonerów amerykańskich wierzy, że Bog dał im życie po, aby byli bogaci duchowo i materialnie a ich życie jest błogosławieństwem. Niech Pan jako racjonalista, człowiek nauki w tym momeńcie uświadomi sobie jak bardzo pozytwny wpływ religia może mieć na naszą podświadomość. I właśnie tak działa w USA. Warto zobaczyć też inne pozytywy. Wielu misjonarzy jest w Afrce i pomaga edukowąć Afrykanów i odrzywiać ich, a tam każda pomoc się liczy. Codziennie Kościół pomaga wielu ubogim poprzez Caritas czy inną pomoc, szkoły katolickie w Polsce oferują naprawdę wysoki poziom edukacji. Pomoc alkoholikom, ludziom załamanym, więzniom, którzy dzięki religii wchodzą na drogę byia przyzwoitymi ludźmi.
Oczywiście wszystko zależy od ludzi, od konkretnych przypadków. Ktoś może wierzyć w Boga, być milionerem, erudytą, człowiekiem którego życie jest świadectwem pomocy drugiemu człowiekowi. Ktoś może wierzyć i być zwykła kanalią. To samo tyczy sie oczywiście osób niewierzących. Moim zdaniem religia nie jest generalną przyczyna zła. Owszem może być w konkretnych przypadkach w skali jednostkowej, lub też w skali światowej. Moim zdaniem problem leży w człowieku jest i złożoną summą przyczyn. Należy zadać tu pytanie. Co sprawia, że człowiek jest zły? Na pewno sytuacja materialna, przyczyny psychiczne, przyjęte wzorce środowiskowe, bolesne doświadczenie życiowe i na pewno też złe oddziaływanie religii. . Jednakże religia to tylko jedna z przyzyn.
Pozatym większym niebezpiezeństwem niż dziś negatywne oddziaływanie religii ( z wyjątkiem Islamu w wydaniu Ben Ladena ) są dla mnie sytuację, kiedy dzieci wcielane są do organizacji terorystyznych lub sprzedawane do agencjii towarzyskich, handel ludźmi, handel narządami ludzkimi, niszczenie ludzi przez narkotyki lub tragiczny system ekonomiczny, powodujący głód i idące za tym wszystkie wynaturzenia człowieka. Kiedy Pan uczciwie zastanowi się nad tym i wyobrazi sobie to co tu opisuje to może dojdzie Pan do wniosku, że widok o. Rydzyka w porównaniu do prawdziwego zła tego świata niekoniecznie musi wywoływać palpitacje serca.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Czy rzeczą uczciwą jest widzieć tylko jedną stronę medalu? Jak państwo sądzicie?
Religia, jako zjawisko społeczne jest zła, powoduje zniewolenie ludzi, pozbawia ich godności i dumy przynależnej człowiekowi, przyczynia się do konfliktów, powoduje ksenofobię, szowinizm i nacjonalizm.
Wiara w ujęciu indywidualnym zła być nie musi. Czy ktoś, kto wierzy w Boga i postępuje zgodnie z zasadami z Biblii jest złym człowiekiem? Mam wątpliwości.
Być może potrzebuje on tej wiary, potrzebuje duchowej opieki kapłanów, potrzebuje obietnicy życia wiecznego.
Urodził się wolny, żył jak niewolnik, śmierć go wyzwoliła.

I tak na marginesie. Uważam, że my - racjonaliści, powinniśmy się poważnie zabrać za Cytat:
przewartościowanie wszystkich wartości/Fr.Nietzsche/.
To ważne.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Dla mnie zły jest również patriotyzm.

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
cezar (256 punktów)

>Urodził się wolny, żył jak niewolnik, śmierć go wyzwoliła

Niewątpliwie ten cytat oddaje wiare wielu ludzi........ Polski katolicyzm, czyli pustka, brak krytycznego myślenia, strach przed wolnością, tragedia milionów. Ludzie sami siebie krzywdzą. Niestety, szczególnie w tym kraju ludzie w wymiarze indywidualnym tak właśnie doświadczają religii.
Kiedyś czytałem myśli Simone Wail, to była wybitna intelektualistka, która porzuciła kariere na rzecz wyrzeczenia się wszystkiego i autentycznej refleksji nad słowami Chrystusa. Jej przemyslenia są bardzo interesujące. Czuła się chrześcijanką, ale nie przyjeła chrztu. Mówiła, że mogłaby umrzeć za Kościół, ale nigdy do niego należeć.
Czytając ją, zastanawiają się też przy okazjii nad postcią św. Frańciszka z Asyżu, którego Wail uważała za jednego z niewielu, który poszedł za Chrystusem, zastanawiałem się czy prawdziwa wiara nie wiedzie drogą tych ludzi. Moim zdaniem chrześcijaństwo było dla nich fascynującą pełnią bogactwa, inspirowało ich. Szczególnie widać to w pismach Simone Weil, jej głębokich, nietuzinkowych przemyśleniach, które kochał Miłosz, a którymi gardził Gombrowicz, w każdym razie nie da się być w stosunku do nich obojętnym. Uważam, że taki wymiar indywidualny, który jest mi daleki, nie jest niewolnictwem. Jest twórczy i autentyczny, opiera się na prawdziwej wierze i wolności, a nie na strachu przed samodzielnym myśleniem czy śmiercią.
Inną rzeczą związaną z oddziaływaniem na jednostkę jest religijnośćw w wydaniu amerykańskim. Przeplata się ona bardzo z myśleiem kapitalistycznym i sprawia, że człowiek odczówa powołanie , żeby w życiu odnieść maksymalny sukces. Czytałem gdzieś kiedyś o religijności Reagana, wieżył, że jest powołany do rzeczy wielkich, Bóg mu sprzyja, kochał wolność i konfrontację i miał gdzieś przestrzeganie wszystkich tych obrzędów czy dogmatów religijnych. Wydaje mi się, że to pokazuję religie w poztywnym świetle. Może pozytywnie wpływać o ile obcuję z nią inteligentana jednostka, która ma świadomość różnych manipulacji i poprostu podchodzi do tego z dystansem, relatywnie wybirając to co najlepsze. Wiara może sprawiać, że człowiek przenosi góry.

>I tak na marginesie. Uważam, że my - racjonaliści, powinniśmy się poważnie zabrać za Cytat:
przewartościowanie wszystkich wartości/Fr.Nietzsche/.
To ważne.

Wydaje mi się, ze robimy to ustawicznie.
>P.S: Dla mnie zły jest również patriotyzm.
Jak to pięknie pokazuję historia, ludzie biedni w imię patriotyzmu idą w okopy, natomist ci, którzy codziennie traktowali o patriotyzmie również idą w imię patriotyzmu, tyle, że nie w okopy tylko za granicę.
>
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...

konserwatysta (12 punktów)
Chciałbym zapytać czy istnienie religi przyniosło
>więcej dobra czy więcej szkód?

Jakiej religii? Bo to też istotne.

Faktem zaś jest, że religia jako całość przyniosła światu o wiele mniej cierpień niż egoistyczny ateizm, nieuznający pojęcia grzechu i ewentualnej kary za nie w przyszłości.
19-08-2008 12:52 
 Ocena 1 na 1
olian (4 punktów)
>Faktem zaś jest, że religia jako całość przyniosła światu o wiele mniej cierpień niż egoistyczny ateizm, nieuznający pojęcia grzechu i ewentualnej kary za nie w przyszłości.
To stwierdzenie jest przykładem mylnego oceniania ateistów opartego często na stereotypach. Otóż ateiści, podobnie jak teiści, mają swoje zasady moralne oparte na swoich przemyśleniach. Egoiści i ignoranci stanowią zdecydowaną mniejszośc. Oczywiście można uznac że ateiści popełnili największe zbrodnie w historii (trudno uznac na przyklad Stalina za człowieka religijnego), lecz, jak zauważył Dawkins w "Bogu urojonym", nie czynili tego dlatego, że byli ateistami. Natomiast wielu wyznawców religii walczy ze sobą tylko z powodu wyznania.
Poza tym dośc prymitywne jest zachowanie, gdy ludzie religijni czynią "dobro" tylko dlatego, że boją sie kary od boga po śmierci. Najważniejsza jest radośc w czynieniu dobra i pomoc drugiemu człowiekowi, co wielu ateistów czyni z podobnym zaangażowaniem jak wierzący.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365