Racjonalista - Strona głównaDo treści
Reinkarnacja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
06-08-2008 13:57ingenue (123 punktów)Reinkarnacja
Ocena 1 na 1
Piszę z zapytaniem jak ateista podchodzi do reinkarnacji.
Sama nie wierze w boga, niebo czy piekło, ale reinkarnacja brzmi dla mnie przekonująca. Cały hinduizm jest oparty na wierze w nią, to jakimi ludźmi jesteśmy w tym życiu wpływa na to kim sie urodzimy w następnym ( tam to jest odzwierciedlane w jakiej kaście sie ktoś urodzi). Ponadto filozofia życia - buddyzm- również ją uznaje - Karmapa (jeden z przywódców szkoły Buddyzmu Tybetańskiego) przed swoją śmiercią pisze list w którym zawiera dokładną informacje o swojej następnej inkarnacji. Dalajlama (kolejny przywódca, tyle, że innej szkoły) jest rozpoznawany na podstawie znaków odczytywanych z jeziora Lhaso Laco, a jego inkarnacja jako uwierzytelnienie musi rozpoznać przedmioty będące właśnościa poprzedniej inkarnacji. Postacie te odradzają sie od ponad tysiąca lat i jest utrzymywana ciągła linia tych przywódców.

Co o tym sądzicie ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Xion (501 punktów)
(zablokowany)
Odp: reinakarnacja
Reinkarnacja zakłada prawdziwość dualizmu materii i "duszy", i naturalnie istnienie tej drugiej - jest więc poglądem teistycznym.
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Reinkarnacja zakłada prawdziwość dualizmu materii i "duszy", i naturalnie istnienie tej drugiej - jest więc poglądem teistycznym.

Nie wiem, czy teistycznym, gdyż taki np. buddyzm nie koniecznie musi być łączony z Absolutem (buddyzm theravady na ten przykład nie jest). To, że reinkarnacja jest formą wiary to oczywiste, ale nie koniecznie teistycznej. Panteizm był by tu już bliższy prawdzie. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
06-08-2008 15:34 
 Ocena 1 na 1
wojtek (1061 punktów)
Witam.

Jeśli chodzi o Hinduizm to masz rację. Hinduiści wierzą w duszę (atman) którą posiada każda żywa istota. Ta dusza wciela się w kolejne żywota podlegając prawu karmy. Hinduizm jest jak najbardziej religią teistyczną ale o Buddyzmie już tego powiedzieć nie można pomimo, że reinkarnacja jest ważnym elementem nauk buddyjskich. Budda głosił, iż nie istnieje coś takiego jak trwała dusza (anatman) przez co idea reinkarnacji w Buddyzmie jest o wiele bardziej skomplikowana niż w Hinduizmie.

Pozdrawiam.
selwa (12 punktów)
>Piszę z zapytaniem jak ateista podchodzi do reinkarnacji.
> Sama nie wierze w boga, niebo czy piekło, ale reinkarnacja brzmi dla mnie przekonująca. Cały
>hinduizm jest oparty na wierze w nią, to jakimi ludźmi jesteśmy w tym życiu wpływa na to kim sie
>urodzimy w następnym ( tam to jest odzwierciedlane w jakiej kaście sie ktoś urodzi). Ponadto
>filozofia życia - buddyzm- również ją uznaje - Karmapa (jeden z przywódców szkoły Buddyzmu
>Tybetańskiego) przed swoją śmiercią pisze list w którym zawiera dokładną informacje o swojej
>następnej inkarnacji. Dalajlama (kolejny przywódca, tyle, że innej szkoły) jest rozpoznawany na
>podstawie znaków odczytywanych z jeziora Lhaso Laco, a jego inkarnacja jako uwierzytelnienie musi
>rozpoznać przedmioty będące właśnościa poprzedniej inkarnacji. Postacie te odradzają sie od ponad
>tysiąca lat i jest utrzymywana ciągła linia tych przywódców.
>Co o tym sądzicie ?

KACZKA TO MAX CO MOZE Z CIEBIE BYC zart jest to ciekawa teza ale jesli ktos jest cichy i spokojny i troszke zwinnym to w nastepnym zyciu bedzie sareneką albo łosiem jakos nie bardzo to do mnie przemawia
06-08-2008 15:45 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
> jest to ciekawa teza ale jesli ktos jest cichy i spokojny i troszke zwinnym to w nastepnym zyciu bedzie sareneką albo łosiem jakos nie bardzo to do mnie przemawia

Ale to nie jest reinkarnacja. Twoje przyszłe życie zależy od Twoich uczynków, ale nie tak, że jak będziesz "cichy i spokojny i troszke zwinnym to w nastepnym zyciu bedzie sareneką albo łosiem". To jest kwestia moralnego zachowania i przyjmowania wyższej, lub niższej formy życia w zależności od tego, jak człowiek przeżył wcześniejsze wcielenie. Buddyzm przewiduje nawet przyjęcie formy boga (ale nie jako pana świata, tylko jako najwyższej funkcjonującej formy), co w ich kontekście znaczyło by że Jezus stał się Bogiem, Abraham Jahwe, a Mahomet Allahem. I tym chyba trzeba by tłumaczyć ich niezwykłą tolerancję dla innych religii. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
06-08-2008 16:01 
 Ocena-1 na 1
selwa (12 punktów)
>> jest to ciekawa teza ale jesli ktos jest cichy i spokojny i troszke zwinnym to w nastepnym zyciu bedzie sareneką albo łosiem jakos nie bardzo to do mnie przemawia
>Ale to nie jest reinkarnacja. Twoje przyszłe życie zależy od Twoich uczynków, ale nie tak, że jak będziesz "cichy i spokojny i troszke zwinnym to w nastepnym zyciu bedzie sareneką albo łosiem". To jest kwestia moralnego zachowania i przyjmowania wyższej, lub niższej formy życia w zależności od tego, jak człowiek przeżył wcześniejsze wcielenie. Buddyzm przewiduje nawet przyjęcie formy boga (ale nie jako pana świata, tylko jako najwyższej funkcjonującej formy), co w ich kontekście znaczyło by że Jezus stał się Bogiem, Abraham Jahwe, a Mahomet Allahem. I tym chyba trzeba by tłumaczyć ich niezwykłą tolerancję dla innych religii. Pozdrawiam!
>
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin

Jak na anarchiste to strasznie duzo wiesz o religiach podejrzane, ale to nie wazne.Jesli uwazasz ze czlowiek moze w jaki kolwiek dorownac bogu nie wazne jakiemu to nie swiadczy o tobie za dorze bez obrazy oczywiscie pozdrawiam
06-08-2008 16:07 
 Ocena 2 na 2
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Jak na anarchiste to strasznie duzo wiesz o religiach podejrzane, ale to nie wazne.Jesli uwazasz ze czlowiek moze w jaki kolwiek dorownac bogu nie wazne jakiemu to nie swiadczy o tobie za dorze bez obrazy oczywiscie pozdrawiam

Czemu podejrzane? Czy anarchiści nie mają prawa poznawać i zastanawiać się nad światem? Nie rozumiem o co Ci chodzi? Czy ja powiedziałem, że jestem buddystą?! Poza tym - w kontekście buddyzmu nasze pojęcie "bóg" jest nieadekwatne, gdyż w filozoficznej tradycji zachodu oznacza ono Absolut, który buddyzm jednoznacznie odrzuca (bóg w nich podlega takim samym prawom karmy jak każda inna istota). Czytaj proszę ze zrozumieniem, bez obrazy oczywiście. Pozdrawiam.


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
selwa (12 punktów)
>>Jak na anarchiste to strasznie duzo wiesz o religiach podejrzane, ale to nie wazne.Jesli uwazasz ze czlowiek moze w jaki kolwiek dorownac bogu nie wazne jakiemu to nie swiadczy o tobie za dorze bez obrazy oczywiscie pozdrawiam
>Czemu podejrzane? Czy anarchiści nie mają prawa poznawać i zastanawiać się nad światem? Nie rozumiem o co Ci chodzi? Czy ja powiedziałem, że jestem buddystą?! Poza tym - w kontekście buddyzmu nasze pojęcie "bóg" jest nieadekwatne, gdyż w filozoficznej tradycji zachodu oznacza ono Absolut, który buddyzm jednoznacznie odrzuca (bóg w nich podlega takim samym prawom karmy jak każda inna istota). Czytaj proszę ze zrozumieniem, bez obrazy oczywiście. Pozdrawiam.
>
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin

DOBR JESTES ale chcialbym zauwazyc i nawiazac jesli jestes anarchista to piszac swoje przekonania które sa ukierunkowane tylko w strone buddyjskiej religi móglbym stwierdzic po twoim pisaniu ze naklaniasz ludzi do wyznawania tej religi oswiec mnie jesli sie myle
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>DOBR JESTES ale chcialbym zauwazyc i nawiazac jesli jestes anarchista to piszac swoje przekonania które sa ukierunkowane tylko w strone buddyjskiej religi móglbym stwierdzic po twoim pisaniu ze naklaniasz ludzi do wyznawania tej religi oswiec mnie jesli sie myle

Moje przekonania nie są ukierunkowane w stronę buddyzmu, zwyczajnie się nim interesuje jako systemem filozoficznym. I tyle. Nie mam zamiaru nikogo do niczego nakłaniać. Czy moja wypowiedź jest wystarczająca? Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
06-08-2008 17:25 
 Ocena 5 na 5
awitu (7627 punktów)
>DOBR JESTES ale chcialbym zauwazyc i nawiazac jesli jestes anarchista to piszac swoje przekonania które sa ukierunkowane tylko w strone buddyjskiej religi móglbym stwierdzic po twoim pisaniu ze naklaniasz ludzi do wyznawania tej religi oswiec mnie jesli sie myle

selwa, czytaj ze zrozumieniem, to nie boli Po pierwsze nie wszystko co się pisze jest promowaniem swoich przekonań, czasami słowa wykorzystujemy do dzielenia się wiedzą. Po drugie Teksty Anarchisty nie są ukierunkowane tylko w stronę buddyzmu, rozważamy pewien problem - reinkarnacji, więc rozważamy płaszczyzny, na jakim dane zjawisko może być pojmowane. Naturalnym jest rozważanie go na gruncie buddyzmu, hinduizmu czy nowych ruchów religijnych.

Tylko ktoś, kto ma problem z rozumieniem czytanego tekstu, ma słabe pojęcie o tym, czym jest otwartość na wiedzę i chęć zrozumienia odmiennych od swoich poglądów, może przypisać Anarchiście promowanie buddyzmu. Otwartość na poglądy innych wiąże się ze znajomością tychże poglądów. Trzeba umieć rozróżnić znajomość tematu od tolerancji dla tez zawartych w danej doktrynie, od akceptacji danych tez i wreszcie od promowania ich. Aby być świadomym ateistą potrzebna jest wiedza, co się odrzuca, czego się nie akceptuje, by zrozumieć zjawisko, przeanalizować je i podjąć racjonalną decyzję.

Dlaczego ja jako ateistka mam nie posiadać wiedzy na temat religii? a jako politolog nie mam mieć wiedzy o biologii ? Zadziwię Cię będąc ateistką i politologiem zajmuję się właśnie między innymi religiami i konfliktami między nimi. I spokojnie mogę dyskutować o doktrynach religijnych bez nienawiści do nich. Dla mnie te doktryny są równie uprawnione jak mój ateizm, każdy ma prawo wybrać taką, jaka mu się podoba. Szanuję poglądy innych a przez wiedzę na temat tych innych poglądów i doktryn jestem w stanie łatwiej zrozumieć osobę o odmiennych poglądach od moich a także otaczający mnie świat.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
lord (12 punktów)
>>DOBR JESTES ale chcialbym zauwazyc i nawiazac jesli jestes anarchista to piszac swoje przekonania które sa ukierunkowane tylko w strone buddyjskiej religi móglbym stwierdzic po twoim pisaniu ze naklaniasz ludzi do wyznawania tej religi oswiec mnie jesli sie myle
>selwa, czytaj ze zrozumieniem, to nie boli Po pierwsze nie wszystko co się pisze jest promowaniem swoich przekonań, czasami słowa wykorzystujemy do dzielenia się wiedzą. Po drugie Teksty Anarchisty nie są ukierunkowane tylko w stronę buddyzmu, rozważamy pewien problem - reinkarnacji, więc rozważamy płaszczyzny, na jakim dane zjawisko może być pojmowane. Naturalnym jest rozważanie go na gruncie buddyzmu, hinduizmu czy nowych ruchów religijnych.
>Tylko ktoś, kto ma problem z rozumieniem czytanego tekstu, ma słabe pojęcie o tym, czym jest otwartość na wiedzę i chęć zrozumienia odmiennych od swoich poglądów, może przypisać Anarchiście promowanie buddyzmu. Otwartość na poglądy innych wiąże się ze znajomością tychże poglądów. Trzeba umieć rozróżnić znajomość tematu od tolerancji dla tez zawartych w danej doktrynie, od akceptacji danych tez i wreszcie od promowania ich. Aby być świadomym ateistą potrzebna jest wiedza, co się odrzuca, czego się nie akceptuje, by zrozumieć zjawisko, przeanalizować je i podjąć racjonalną decyzję.
>Dlaczego ja jako ateistka mam nie posiadać wiedzy na temat religii? a jako politolog nie mam mieć wiedzy o biologii ? Zadziwię Cię będąc ateistką i politologiem zajmuję się właśnie między innymi religiami i konfliktami między nimi. I spokojnie mogę dyskutować o doktrynach religijnych bez nienawiści do nich. Dla mnie te doktryny są równie uprawnione jak mój ateizm, każdy ma prawo wybrać taką, jaka mu się podoba. Szanuję poglądy innych a przez wiedzę na temat tych innych poglądów i doktryn jestem w stanie łatwiej zrozumieć osobę o odmiennych poglądach od moich a także otaczający mnie świat.
>
"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."


Ja nie rozumie jednej rzeczy ,bo przewaznie ateisci maja najwieksza wiedze o wiekszoci religi.a moze szukacie najlepszej dla was samych .BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC.a wy ciagle doszukujecie sie czegos by podwazyc autentycznosc danej religi ,nie majac wlasnej.Pozdrawiam
07-08-2008 11:46 
 Ocena 2 na 2
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
> .BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC.

I widzisz tu właśnie leży problem. Wychodzisz ze złych aksjomatów a już starożytne, Arystotelesowskie zasady logiki mówią - jeśli błędny poprzednik to błędny wniosek. Zakładam, że używasz słowa "wiara" w sensie wiary religijnej (Wierzę w boga itp.) a nie w szerszym znaczeniu (wierzę, że człowiek X jest dobry - czyli mam taką nadzieję). Otóż udowodnij, że człowiek MUSI w coś wierzyć. Sama nasza bytność tutaj obala Twoje twierdzenie. Więc dlaczego takie nasze zainteresowanie religią? Nie mogę mówić za wszystkich a jedynie za siebie - więc jestem humanistą z pasji, bo jeszcze nie z wykształcenia, i bogactwo ludzkich myśli zwyczajnie mnie interesuje. Uważam, że powinno się widzieć, jaki czynniki determinują zachowania innych, by móc z nimi normalnie współżyć i rozmawiać. Pozdrawiam!

Ps. Proszę nie cytuj całej wypowiedzi na jaką odpowiadasz, gdyż to czyni forum mało czytelnym. Przecież znajdę post do którego nawiązujesz, zresztą inni też jakoś sobie poradzą

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
lord (12 punktów)
>> .BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC.
>I widzisz tu właśnie leży problem. Wychodzisz ze złych aksjomatów a już starożytne, Arystotelesowskie zasady logiki mówią - jeśli błędny poprzednik to błędny wniosek. Zakładam, że używasz słowa "wiara" w sensie wiary religijnej (Wierzę w boga itp.) a nie w szerszym znaczeniu (wierzę, że człowiek X jest dobry - czyli mam taką nadzieję). Otóż udowodnij, że człowiek MUSI w coś wierzyć. Sama nasza bytność tutaj obala Twoje twierdzenie. Więc dlaczego takie nasze zainteresowanie religią? Nie mogę mówić za wszystkich a jedynie za siebie - więc jestem humanistą z pasji, bo jeszcze nie z wykształcenia, i bogactwo ludzkich myśli zwyczajnie mnie interesuje. Uważam, że powinno się widzieć, jaki czynniki determinują zachowania innych, by móc z nimi normalnie współżyć i rozmawiać. Pozdrawiam!
>Ps. Proszę nie cytuj całej wypowiedzi na jaką odpowiadasz, gdyż to czyni forum mało czytelnym. Przecież znajdę post do którego nawiązujesz, zresztą inni też jakoś sobie poradzą
>
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin

>
To teraz cos zprostuje jesli jesli nie interesuje sie sportem to koszykówka tez mnie nie interesuje A u ciebie nie wieze w nic ale buddyz jest ciekawy to gdzie tu jest logika i nie musisz znac wszystkich religi zeby porozmawiac z druga osoba Tak mi sie wydaje wystarczy kultura wlasciwe podejcie i troszke humoru i z kazym mozna pogadac ale moge sie mylic wiec oswiec mnie poraz kolejny.
A WIARA NIEWAZNE W JAKIEJ JESTES RELIGI MÓWI CO JEST DOBRE A CO ZLE A JAK Z TYM U CIEBIE ROBISZ TO NA WYCZUCIE
PS.nie kazda religia jest dobra ale wątek chyba zrozumisz
Beatus (2528 punktów)
>nie interesuje sie sportem to koszykówka tez mnie nie interesuje...

Wtrącę się bo jestem zdaje się w światopoglądowej opozycji do Anarchisty, z większą zbieżnością z twoimi poglądami, a jednak...
Interesuje mnie ateizm, materializm, szamanizm, a człowiek paleolityczny to już pasjami. Nie planuję zostać ateistką, materializm stoi w jawnej sprzeczności z moimi poglądami, szamanką raczej nie zostanę, na bliższy kontakt z człowiekiem paleolitycznym nie mam szans. Więc dlaczego? Zwykła ciekawość świata, fascynacja odmiennością, a u podstaw tego prawda sformowana już przez Arystotelesa - naturalnym dla człowieka jest potrzeba poznania.

>A WIARA NIE WAZNE W JAKIEJ JESTES RELIGI MÓWI CO JEST DOBRE A CO ZLE A JAK Z TYM U CIEBIE ROBISZ TO NA WYCZUCIE
Moralność jest wynikiem wypracowanych przez pokolenia zasad współżycia społecznego, które są inspiracją dla kodeksów moralnych - tych religijnych też. Jako bezsierstne, cherlawe i miękkie dwunogi nie mielibyśmy szans przeżycia gdyby nie naturalne regulacje, które nakazują nam działać na rzecz grupy. Wierzący powie sumienie, niewierzący instynktowne odróżnianie dobra od zła - chodzi o to samo, ateiści i teiści mają to samo.

pozdrowienia

ps. w kwestii formalnej, skracaj proszę cytaty i sprawdzaj literówki bo ciężko się czyta
awitu (7627 punktów)
>To teraz cos zprostuje jesli jesli nie interesuje sie sportem to koszykówka tez mnie nie interesuje A u ciebie nie wieze w nic ale buddyz jest ciekawy to gdzie tu jest logika i nie musisz znac wszystkich religi zeby porozmawiac z druga osoba Tak mi sie wydaje wystarczy kultura wlasciwe podejcie i troszke humoru i z kazym mozna pogadac ale moge sie mylic wiec oswiec mnie poraz kolejny.

Ja nie interesuję się sportem ale uwielbiam snookera Według Ciebie skoro nie interesuje mnie sport jako taki, nie mogę się interesować snookerem.

Pomijając nielogiczność Twojego argumentu, porównanie do sportu ma małe zastosowanie, ponieważ sport ma znacznie mniejsze znaczenie społeczne niż religia i w mniejszym stopniu przekłada się na codzienne zachowanie i wartości według jakich ludzie postępują.

Poznajemy religie tak samo jak poznajemy różne poglądy polityczne i różne doktryny filozoficzne. Ciekawi nas, dlaczego otaczający nas świat, otaczający nas ludzie działają tak jak działają. Nie każdy ateista ma wiedzę na temat rożnych religii, trafiłeś w dyskusji akurat na takich, którzy są mocno zainteresowani naukami społecznymi i humanistycznymi. Religia ma ogromny wpływ na postępowanie ludzi, na działanie społeczeństw, chcąc zrozumieć, dlaczego np papież poparł Hitlera, dlaczego katolicy sprzeciwiają się aborcji, dlaczego niektórzy muzułmanie dokonują aktów terrorystycznych trzeba znać i rozumieć poszczególne religie. Bez tej znajomości świat i zjawiska społeczne są w dużym stopniu trudne do zrozumienia.

Aby porozmawiać z kimś o odmiennym światopoglądzie wypada znać jego podstawy. Bardzo często nie wystarcza przytoczona przez Ciebie kultura osobista i troszkę humoru. W niektórych kręgach cywilizacyjnych Twoja kultura osobista może być obraźliwa, nie mówiąc już o poczuciu humoru. Spróbuj np na ulicy któregoś z państw islamskich porozmawiać z kobietą, która ma zakryte włosy i twarz kwefem lub powiedzieć jej, że jest seksowną kobietą.
Gdyby świat był tak prosty jak twierdzisz i wystarczyłyby nasze europejskie normy zachowania to wiele konfliktów zbrojnych nie wydarzyłoby się, w wielu przypadkach nie doszłoby do mordów czy aktów terroryzmu. Nawet, jeśli przyjmiesz, że możesz z kimś porozmawiać pomimo odmienności poglądów to nie prowadzi Cię to do zrozumienia, dlaczego ten człowiek postępuje w taki właśnie sposób, odmienny od Twojego, a brak tego zrozumienia prowadzi często do konfliktu.

>A WIARA NIE WAZNE W JAKIEJ JESTES RELIGI MÓWI CO JEST DOBRE A CO ZLE A JAK Z TYM U CIEBIE ROBISZ TO NA WYCZUCIE

Wiara nie mówi Ci co jest dobre lub złe, religia jako system wierzeń i dogmatów mówi Ci co w tym systemie jest uznawane za dobre i złe. A ateista nie rozróżnia tego na wyczucie a na podstawie swego światopoglądu i wiedzy.

PS. Dlaczego na nas krzyczysz? Jak zauważyłeś już kilkakrotnie uczestnicy tego forum zwracali Ci uwagę, że postępujesz niewłaściwie, łamiesz zasady panujące na forum.

Jak widzisz nawet w naszym kręgu kulturowym Twoje osobiste odczucie co jest kulturalnym zachowaniem nie jest zgodne z Tym co jest ogólnie za takie zachowanie przyjęte. Tu przydaje się znajomość regulaminu i instrukcji obsługi forum oraz znajomość netykiety. Tak samo w szerszym wymiarze przydaje się znajomość rożnych systemów światopoglądowych w tym religii.

pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Mave (114 punktów)
>Pomijając nielogiczność Twojego argumentu, porównanie do sportu ma małe zastosowanie, ponieważ sport ma znacznie mniejsze znaczenie społeczne niż religia i w mniejszym stopniu przekłada się na codzienne zachowanie i wartości według jakich ludzie postępują.

przepraszam, nie przeczytałem wszystkich wątków i w ogóle całość tak tylko "po łebkach"... ale co do sportu w codziennym życiu Polaka...
m.in. futbol- mistrzostwa świata, Europy, Liga Mistrzów, liga angielska, tudzież rozgrywki naszej "ekstra"klasy ... użyte prze Ciebie słowo "znacznie" nie jest tu na miejscu, często sport bierze górę nad mszą niedzielną, nie mówiąc już o pacierzu codziennym...

"codzienne zachowanie i wartości według jakich ludzie postępują"-> to chyba szanowny Pan nocą po Pradze po przegranym meczu Legii z Polonią nie chodził...
dziękuje i pozdrawiam!
awitu (7627 punktów)
>m.in. futbol- mistrzostwa świata, europy, liga mistrzów, liga angielska, tudzież rozgrywki naszej "ekstra"klasy ... użyte prze Ciebie słowo "znacznie" nie jest tu na miejscu, często sport bierze górę nad mszą niedzielną, nie mówiąc już o pacierzu codziennym...

Witaj
Nie masz za co przepraszać wszak nie masz obowiązku czytać wszystkiego

Już wyjaśniam, jako ateistka nawet nie pomyślałam o mszy czy pacierzu.
Owszem przytoczone przez Ciebie imprezy, mają dużą oglądalność, budzą duże emocje, ale np nie wpływają na ustawodawstwo kraju, w jakim mieszkasz, wysokość podatków, jakie płacisz, program nauczania w szkołach, nie wyznaczają norm obowiązujących w danym społeczeństwie, np zakazu aborcji czy równości płci. Zasady sportów nie wyznaczają norm postępowania typu: nie zabijaj, nie kradnij, nie pracuj w szabat itd. To religia wyznacza te wartości, także w dużej mierze wpływa ona na życie osób niewierzących żyjących w społeczności zdominowanej przez daną religię. Religia w znacznym stopniu kształtuje światopogląd, ale i warunki, w jakich żyjemy a nie nawet największe wydarzenie sportowe.

> to chyba szanowny Pan nocą po Pradze po przegranym meczu Legii z Polonią nie chodził...

Na szczęście nie było mi dane. Ale to nie jest miernikiem zachowań społecznych, pseudokibice nie tylko ci z Pragi nie stanowią większości społeczeństwa, to na szczęście jest margines. I nie można uznać tego za codzienne zachowanie ludzi, a jedynie za chuligańskie wybryki pewnej małej, choć niebezpiecznej grupy ludzi.


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
Mave (114 punktów)
Wydaje mi się, że normy i zachowania społeczne są jak najbardziej wyznaczane przez wydarzenia sportowe, nie mówię już o samych sportowcach i działaczach... są ludzie, proszę mi uwierzyć, którzy z wiadomości rozumieją tylko sport i pogodę... którzy od środowej ligi mistrzów do weekendowych rozgrywek lokalnych zajmują się okazjonalnymi meczami np reprezentacji lub skokami Małysza... którzy oddali by krew i przednie zęby za swój klub... którzy widząc wrogie barwy na szaliku przechodnia gotowi są pozbawić go jego siekaczy... którzy przekładają piwo nawet nad herbatę... i nie mówię tu o skrajnych przypadkach, tylko też o synu sąsiadki z naprzeciwka...
tak, jest to mniejszość... ale całkiem spora... a społeczność składa się z różnych mniejszości... niestety

może i racja, że wielkie wydarzenia sportowe nie kształtują w tej grupie ludzi bezpośrednio światopogladu... bo kształtują go wydarzenia właśnie te małe, przez nich osiągalne

no... to był mały interwał w temacie reinkarnacja... dziękujemy za uwagę.
07-08-2008 20:09 
 Ocena 2 na 2
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Ależ po raz kolejny Cię z przyjemnością oświecę. Znane Ci jest pojęcie "różnic kulturowych"? Albo językowa teoria Woorfa? Otóż zakładają one pewną sferę niezrozumienia między przedstawicielami innych kręgów kulturowych ponieważ pole semantyczne słów i kod symboliczny jest nie w pełni przekładalny. Bez rudymentarnej wiedzy o danej kulturze nie można nawiązać z nią kontaktu (por. "Smutek Tropików" Claude Levi Strauss).

Etyka spekulatywna także mówi mi co jest dobre a co złe. Mogę oprzeć swoje wybory moralne np. o zasady utylitaryzmu (jak najwięcej szczęścia dla jak największej liczby ludzi na ten przykład), lub o Imperatyw Kategoryczny Kanta (Postępuj wedle takich tylko zasad, co do których możesz jednocześnie chcieć, żeby stały się prawem powszechnym). Więc nie wiem co ma religia do etyki w sensie ostatecznym a nie przygodnym (gdyż istnieje etyka poza religią). Pozdrawiam!

Ps. Proszę, włóż trochę pracy w to co piszesz, gdyż strasznie trudno jest przebić się przez masę błędów, nielogiczności i zwykłej niechlujności w Twoich postach. Poza tym prosiłem Cię - nie cytuj całej mojej wypowiedzi, wiem co napisałem. Jeśli się nie podporządkujesz się panującym tu zasadom - poszczuje Cię Panem Zbysławem!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ależ po raz kolejny Cię z przyjemnością oświecę. Znane Ci jest pojęcie "różnic kulturowych"? Albo językowa teoria Woorfa?

A Ty co Anarchisto? Takie poczucie humoru masz?
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Może i lekko przyciężkawe ale co tam - lepsze taki, niż żadne!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Może i lekko przyciężkawe ale co tam - lepsze taki, niż żadne!
Nie o to mi chodziło. Ale w końcu lepiej i mądrzej nauczać Lorda (to brzmi szlachetnie i dumnie), niż toczyć dysputę z Panem D. A to ze względu na niepotrzebne wydatkowanie energii, bo skutek żaden.
placownik (17853 punktów)

   Weź się chłopie wreszcie w garść i zacznij choć trochę pracować nad swoimi tekstami przed ich publikacją. Dyskutując z dyslektyczkami awitu i Beatus nie wypada tłumaczyć swego lenistwa tą przykrą przypadłością.

   Przypominam ponadto, że notoryczne nieusuwanie zbędnych cytowań jest łamaniem regulaminu forum.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
Dyskutując z dyslektyczkami awitu i Beatus nie wypada tłumaczyć swego lenistwa tą przykrą przypadłością.

Czy to przypadłości stwierdzone, czy należy to traktować w kategorii inwektyw?
placownik (17853 punktów)

>Dyskutując z dyslektyczkami awitu i Beatus nie wypada tłumaczyć swego lenistwa tą przykrą przypadłością.
>Czy to przypadłości stwierdzone, czy należy to traktować w kategorii inwektyw?

   Inwektyw? Boże uchowaj!

   Teksty obu Pań, w powiązaniu z deklarowaną przez nie dysleksją, pokazują ile można osiągnąć ciężką i systematyczną pracą. To skłania do podziwu, a nie do obrzucania inwektywami.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Dyskutując z dyslektyczkami awitu i Beatus nie wypada tłumaczyć swego lenistwa tą przykrą przypadłością.
>>Czy to przypadłości stwierdzone, czy należy to traktować w kategorii inwektyw?
>   Inwektyw? Boże uchowaj!
>   Teksty obu Pań, w powiązaniu z deklarowaną przez nie dysleksją, pokazują ile można osiągnąć ciężką i systematyczną pracą. To skłania do podziwu, a nie do obrzucania inwektywami.

Jestem dyslektykiem . Spodobało mi się to "Boże uchowaj !" Juz chciałem stanąć do walki w obronie czci niewieściej. Cieszę się, że nie muszę. Zbyt gorąco na takie hocki - klocki.
Pozdrawiam.
08-08-2008 18:28 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
A WIARA NIE WAZNE W JAKIEJ JESTES RELIGI MÓWI CO JEST DOBRE A CO ZLE

Przykro mi, że któryś już raz nie mogę się z Tobą zgodzić. Wierzący w Allaha i Mahometa jego proroka nie jadają świnek - ich religia i Koran mówią im że jest to złe. A przecież peklowana golonka z chrzanem jest dobra. Tak samo z alkoholem...dla nich zła a dla katolików dobra (księża w pracy nawet piją wino). Przykłady można mnożyć, ale po co? W zupełności wystarczy kodeks karny i podstawy etyki. Pozdrawiam
12-08-2008 23:11 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)
>peklowana golonka z chrzanem jest dobra.
FU! OKROPNOŚĆ! Może jestem Żydówką
lotrek (14275 punktów)

>FU! OKROPNOŚĆ! Może jestem Żydówką

Przy tak zagmatwanej historii jak Polska, każdy może mieć żydowskie korzenie, nawet antysemici. Faktem jest, że nasz polski antysemityzm zawdzięczamy kościołowi katolickiemu, który w tej sprawie nie odpuszcza. Rozgłośnia ojca dyrektora jest tego najlepszym przykładem, gdzie wszystkie polskie nieszczęścia "zwala się" na Żydów (o cyklistach jakoś zapominają), prałacina z Gdańska Jankowski uważa podobnie (właśnie wrócił na ambonę w kościele św Brygidy) a reszta kleru też nie lepsza. W języku polskim powiedzenie Żyd ma negatywne wydźwięk, podobnie zresztą jak Cygan i powinno się mówić tak jak o Cyganach Romowie a obywatelach Izraela Izraelici. Może by coś to po kilku pokoleniach zmieniło. Pozdrawiam
Zulka (2198 punktów)
>>Przy tak zagmatwanej historii jak Polska, każdy może mieć żydowskie korzenie, nawet antysemici.
To zabrzmiało jakbyś miał mnie na myśli hi hi . Mówiąc FU - miałam na myśli golonkę

>>powinno się mówić tak jak o Cyganach Romowie a obywatelach Izraela Izraelici. Może by coś to po kilku pokoleniach zmieniło. Pozdrawiam[/color]

Lotreku. Masz oczywiscie rację w kwestii "zwalania na Żydów". Tylko Polacy nie zwalają wszystkiego na Żydów - obywateli Izraela, ale na Żydów - wyznawców Judaizmu (najchętniej na Tych, będących Polakami). Trudno byłoby o prof. Geremku mówić - Izraelita... A przecież:
- zwolennicy przeciwnej partii politycznej - to Żydzi,
- pracownicy banków - Żydzi,
- osoby, które mają pieniądze, gdy my ich nie mamy...
- zwolennicy innego klubu sportowego... itd
Są inni, często niezrozumiali - przyjemnie projektować na Nich cechy, których nie akceptujemy u siebie
miłego dnia
14-08-2008 11:21 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)
>>>Przy tak zagmatwanej historii jak Polska, każdy może mieć żydowskie korzenie, nawet antysemici.
>To zabrzmiało jakbyś miał mnie na myśli hi hi

Wszystkich nas Polaków mam na myśli, w ciągu naszej tysiącletniej historii przez Polskę przewinęło się tyle różnych wojsk, jak Czesi, Tatarzy, Szwedzi, do tego 123 letnie zabory, nasze pomieszkiwanie na Kresach - musiało nas wymieszać. I bardzo dobrze, bo jakie to ma w końcu znaczenie. Można zaśpiewać, jak Rodowicz..."dziś prawdziwych Polaków już nie ma". Oczywiście są w Polsce grupy, które siebie nazywają "prawdziwymi Polakami" jak faszyzująca młodzież Wszechpolska, czy niejaki Bubel, księdzarydzykowi wyznawcy - ci co się drą "Polska dla Polaków". Ciekawe czy w stanie to udowodnić ha ha ; ))

Tylko Polacy nie zwalają wszystkiego na Żydów - obywateli Izraela, ale na Żydów - wyznawców Judaizmu (najchętniej na Tych, będących Polakami).

Masz oczywiście racje, chociaż jest to smutna prawda. W Polsce każdego przeciwnika, czy inaczej myślącego często "częstuje" się tym epitetem. Bo to jest jest epitet, w takim kontekście obelga. Miłego dna.
09-08-2008 13:55 
 Ocena 1 na 1
D.Sprenglewski (426 punktów)
>jesli nie interesuje sie sportem to koszykówka tez mnie nie interesuje

Tak, ale możesz interesować się koszykówką nie będąc w żadnej drużynie koszykarskiej. I tak samo ja, mogę interesować się religią nie wyznając żadnej.

Pozdrawiam
otwarty (98 punktów)
>> .BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC.
>I widzisz tu właśnie leży problem. Wychodzisz ze złych aksjomatów a już starożytne, Arystotelesowskie zasady logiki mówią - jeśli błędny poprzednik to błędny wniosek. Zakładam, że używasz słowa "wiara" w sensie wiary religijnej (Wierzę w boga itp.) a nie w szerszym znaczeniu (wierzę, że człowiek X jest dobry - czyli mam taką nadzieję). Otóż udowodnij, że człowiek MUSI w coś wierzyć.
Sama nasza bytność tutaj obala Twoje twierdzenie. Więc dlaczego takie nasze zainteresowanie religią?

Nie mogę mówić za wszystkich a jedynie za siebie - więc jestem humanistą z pasji, bo jeszcze nie z wykształcenia, i bogactwo ludzkich myśli zwyczajnie mnie interesuje. Uważam, że powinno się widzieć, jaki czynniki determinują zachowania innych, by móc z nimi normalnie współżyć i rozmawiać.

Swiete słowa-tak trzymaj dalej!
Czym jest WIARA?
Tak nisko dziś oceniana i traktowana tak protekcjonalnie i lekceważąco przez tzw "Trzeźwych analityków" twardo stąpających po ziemi, opierających się na tzw nauce i jej.. "niepodważalnych" osiągnięciach i podstawach .

Jednak to nie co innego jak właśnie WIARA - otwiera nam drzwi do spełnienia NASZYCH MARZEŃ .

Jest naszym Kluczem do rozwoju , poznania , sukcesu !

Jak to rozumieć? - otóż jeżeli nie wierzymy w powodzenie i sens jakiegokolwiek przedsięwzięcia ,jakiejś misji - nie zaczynamy JEJ ! Bo i po co?

Jeśli nie wierzymy w sukces - to proste, nie rozpoczynamy przedsięwzięcia i co wówczas ? stagnacja i bezruch , kompletny zastój i koniec rozwoju!

Zarówno nauka, podróże , odkrycia, praca, miłość, plany -muszą być >otwierane<-wiarą>otwierając <siię>otwieraj< i rozszerzaj i dodawaj do już poznanych . Pozdrawiam (WIR) otwarci.ok1.pl
07-08-2008 20:20 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)
BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC.

E...tam. Kto Ci powiedział, że musi w coś wierzyć. Żeby przeżyć to ja potrzebuje dobrego zdrowia a nie wiary. A jeśli już wiary to w to, że katolicki kościół ogłosi kiedyś samorozwiązanie, czy też samolikwidacje z powodu braku wyznawców.
lord (12 punktów)
>BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC.
> E...tam. Kto Ci powiedział, że musi w coś wierzyć. Żeby przeżyć to ja potrzebuje dobrego zdrowia a nie wiary. A jeśli już wiary to w to, że katolicki kościół ogłosi kiedyś samorozwiązanie, czy też samolikwidacje z powodu braku wyznawców.

Polecam ksiazke POTEGA PODSWIADOMOSCI poczytaj a pózniej sie wypowiadaj
08-08-2008 10:24 
 Ocena 2 na 2
ingenue (123 punktów)

>Polecam ksiazke POTEGA PODSWIADOMOSCI poczytaj a pózniej sie wypowiadaj
>
czytałam, również SEKRET ( nie pamiętam autora) jest utrzymana w podobnej tonacji. Niestety, ale do normalnego funkcjonowania człowiek potrzebuje jakiejś motywacji i bodźca, dzieki czemu to co robi, będzie mało dla niego sens
Zyga (1539 punktów)
>Polecam ksiazke POTEGA PODSWIADOMOSCI poczytaj a pózniej sie wypowiadaj

O ile pamiętam, to poradnik jak odmienić swoje życie pozytywnym nastawieniem
lord (12 punktów)
>>Polecam ksiazke POTEGA PODSWIADOMOSCI poczytaj a pózniej sie wypowiadaj
>O ile pamiętam, to poradnik jak odmienić swoje życie pozytywnym nastawieniem
Kazdy odbiera po swojemu różne mądrosci
lotrek (14275 punktów)

>Polecam ksiazke POTEGA PODSWIADOMOSCI poczytaj a pózniej sie wypowiadaj

słowa, słowa, słowa, słowa....
lord (12 punktów)
>>Polecam ksiazke POTEGA PODSWIADOMOSCI poczytaj a pózniej sie wypowiadaj
> [color=blue]słowa, słowa, słowa, słowa....[/co

SLOWA MAJA NAJWIEKSZA MOC jesli tego nie wiesz to jest mi cie szkoda
09-08-2008 15:13 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>SLOWA MAJA NAJWIEKSZA MOC jesli tego nie wiesz to jest mi cie szkoda

słowa? a nie czyny?
musi Ci być szkoda większości ludzi na świecie, niewielu spośród ludzi ma taką lekkość pióra lub taką charyzmę, by za pomocą słów zmieniać świat, większość praktykuje to jednak za pomocą czynów.

Przed chwilą wiara miała moc, teraz słowa... Ciekawa jestem jak dalej będą ewoluowały Twoje poglądy.

Czy jako że książkę czytałam mogę się wypowiadać?
Lordzie to forum racjonalista, owszem możemy podyskutować o technikach NLP, chyba był niedawno tutaj , wątek o tym ale nie przedstawiaj tej książeczki jako podstaw do rozumienia czym jest wiara techniki NLP są kontrowersyjne, nie na każdego działają i nie są kluczem wytrychem do rozumienia świata. Nie jest to nauka. W życiu pomogą ci dużo bardziej inne książki które wyjaśnią ci dlaczego świat funkcjonuje według pewnych zasad, a w tym także Twój umysł. To na dłuższą metę lepiej się sprawdza i daje większe korzyści, bo daje zrozumienie zjawiska a nie tylko ładną fasadę dobrego samopoczucia.

Trafiłeś na portal racjonalista, korzystaj z tego, znajdziesz tu wiele lektur i wypowiedzi które naprawdę pomagają poznawać świat, rozumieć pojęcia. Myślisz dlaczego ludzie odpowiadający na Twoje posty podają cytaty, dają argumenty itd?


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
lotrek (14275 punktów)
>>BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC.

Jakoś nie mogę się doczekać odpowiedzi, kto Ci powiedział, "że człowiek musi w coś wierzyć" . Sam tego nie wymyśliłeś, bo to jest ogólnie przyjęty slogan w nomenklaturze katolickiej. Nie kombinuj, nie szukaj wybiegów, nie wstydź się...po prosu powiedz.
lord (12 punktów)
>>>BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC.
>
>Jakoś nie mogę się doczekać odpowiedzi, kto Ci powiedział, "że człowiek musi w coś wierzyć" . Sam tego nie wymyśliłeś, bo to jest ogólnie przyjęty slogan w nomenklaturze katolickiej. Nie kombinuj, nie szukaj wybiegów, nie wstydź się...po prosu powiedz.


Wszystko wokół nas to iluzja tylko wiara jest prawdziwa nie wazne czy wiezysz w siebie w boga czy w nie wiadomo co wiara daje moc i cie napedza jesli tego nie wiedziales to milo mi ze moglem cie uswiadomic pozdrawiam
08-08-2008 19:25 
 Ocena 1 na 1
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
>Polecam ksiazke POTEGA PODSWIADOMOSCI poczytaj a pózniej sie wypowiadaj
Coca Cola, Amway czy jakiś kult?
Zyga (1539 punktów)
>Ja nie rozumie jednej rzeczy,

Ja nie rozumiem.
Ty nie rozumiesz.
On nie rozumie.

To sie odmienia.
Patty Matheson (2087 punktów)
>BO CZLOWIEK MUSI W COS WIERZYC WIARA POZWALA PRZEZYC

Kamizelka kuloodporna też pozwala przeżyć, a nie każdy musi ją mieć.


Pozdrawiam
07-08-2008 13:57 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>I tym chyba trzeba by tłumaczyć ich niezwykłą tolerancję dla innych religii.

Miedzy innymi. Ważnym powodem tej tolerancji jest nieufność wobec mozliwości wyrażenia prawdy w języku. Forma, również językowa, ale i pojęciowa, jest pustką - nauczał Budda. Jego doktryna przepełniona jest wątpieniem i sceptycyzmem. Nie wiem jednak, czy to jest tolerancja, czy po prostu ignorancja: ignoruję, to co mówisz i myślisz. Chodzi o coś innego.
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Wszyscy reinkarnowani mistrzowie są określani jednym pojęciem - Tulku. Poza tym to jest specyficzne podejście buddyzm tantrycznego, który, moim zdaniem, daaaleeekooo odszedł od rdzenia nauk Buddy, został "skalany" wpływem magicznych praktyk tantry hinduistycznej, a w Tipitace magia jest odrzucana, jako metoda do Oświecenia.

Co do samej reinkarnacji - z nią jest problem taki sam jak z każdym wyznaniem wiary, można ją potwierdzić dopiero post factum tj. po śmierci. Oczywiście można powiedzieć, że można dokonać regresji poprzez hipnozę, ale nikt nie da mi pewności, że to co zobaczę będzie jedynie wynikiem moich fantazji, mojej podświadomości. Co nie zmienia faktu, że "wędrówka dusz" ma pewien urok, jakiś filozoficzny czar. Zresztą tak jak sam buddyzm, chyba najbardziej spójna wewnętrznie, najlepiej filozoficznie dopracowana religia. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
wojtek (1061 punktów)
>Zresztą tak jak sam buddyzm, chyba najbardziej spójna wewnętrznie, najlepiej filozoficznie dopracowana religia

Ja też tak uważam. Poza tym coraz więcej ludzi zaczyna przechodzić na buddyzm albo się nim interesować co jest solą w oku katolickich duchownych Tutaj dowód:
www.opoka.(*)_mysl.html?akt_row=0&licznik=0

Pozdrawiam.
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Wiem, czytałem ten tekst już dość dawno temu. Ciekawe jest to, że osoba, która je pisała nie ma w ogóle pojęcia o buddyzmie. Np. Budda opuścił rodzinę PRZED oświeceniem, a nie po nim. Poza tym - czyż apostołowie także nie opuścili rodziny? I czy Jezus też nie odrzucił matki (jest o tym ustęp w Ewangelii, ale nie pamiętam w której). Ehhh - wypada się najpierw zapoznać z tematem, zanim zacznie się go analizować, o krytyce już nie mówiąc. Lecz z tym problemem mamy przecież do czynienia także i tu, więc nie powinniśmy się dziwić. Pozdrawiam!


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dark magus (320 punktów)
>Wiem, czytałem ten tekst już dość dawno temu. Ciekawe jest to, że osoba, która je pisała nie ma w ogóle pojęcia o buddyzmie. Np. Budda opuścił rodzinę PRZED oświeceniem, a nie po nim. Poza tym - czyż apostołowie także nie opuścili rodziny? I czy Jezus też nie odrzucił matki (jest o tym ustęp w Ewangelii, ale nie pamiętam w której). Ehhh - wypada się najpierw zapoznać z tematem, zanim zacznie się go analizować, o krytyce już nie mówiąc. Lecz z tym problemem mamy przecież do czynienia także i tu, więc nie powinniśmy się dziwić. Pozdrawiam!
>
"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin

Anarchista - jestes Buddysta?

Po co rozsiewasz tu jakies religijne informacje ???? Co ma religia do racjonalizmu? To, ze racjonalizm ja odrzuca Po co piszesz o takich zabobonach i wierze w przyszlosc? Jak umrzesz - to sie wtedy przekonasz co bedzie A teraz to zgaduj zgadula jak nie Jezus to Budda ...

Bardzo religijnych mamy racjonalistow na tym forum I anarchistow tez
06-08-2008 17:02 
 Ocena 6 na 6
krutki (1550 punktów)

>Bardzo religijnych mamy racjonalistow na tym forum

   Wiedza o religiach nie jest równoznaczna z religijnością.

Pozdrawiam

Everybody knows that you are insane
dark magus (320 punktów)
>>Bardzo religijnych mamy racjonalistow na tym forum
>   Wiedza o religiach nie jest równoznaczna z religijnością.
>Pozdrawiam
>
Everybody knows that you are insane


Wiedziec mozna, ale z racjonalnego punktu widzenia... Jak mozna pisac, ze Budda opuscil rodzine przed "oswieceniem", jesli wiadomo, ze zadne "oswiecenia" nie wystepuja. Piszac tak, czlowiek, moze nawet nieswiadomie, wpada w sidla religii.

Zostanie mu w glowie, ze jednak Budda mial "oswiecenie". Wystarczy napisac, ze " Budda, jezeli ufac zrodlom, opuscil rodzine po/przed tym, jak wpadl na pomysl, ze po smierci odrodzi sie od nowa ".

Tylko po co o tym pisac? Dlaczego ludzie majacy watpliwosci natury religijnej, chca je analizowac na forum - racjonalistycznym?
06-08-2008 18:00 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>Wiedziec mozna, ale z racjonalnego punktu widzenia... Jak mozna pisac, ze Budda opuscil rodzine przed "oswieceniem", jesli wiadomo, ze zadne "oswiecenia" nie wystepuja. Piszac tak, czlowiek, moze nawet nieswiadomie, wpada w sidla religii.
>Zostanie mu w glowie, ze jednak Budda mial "oswiecenie". Wystarczy napisac, ze " Budda, jezeli ufac zrodlom, opuscil rodzine po/przed tym, jak wpadl na pomysl, ze po smierci odrodzi sie od nowa ".
>Tylko po co o tym pisac? Dlaczego ludzie majacy watpliwosci natury religijnej, chca je analizowac na forum - racjonalistycznym?

można tak pisać w bardzo prosty sposób, ludzie myślący wiedzą że to omawianie doktryny i żaden z nich nieświadomie nie wpada w sidła religii. Wpaść w takie sidła może tylko osoba nieświadoma swoich myśli, bezkrytycznie przyjmująca wszystko co przeczyta, aż tak nisko oceniasz ludzi?

Analizowanie religii nie wiąże się z posiadaniem wątpliwości natury religijnej, a z faktem że religie są zjawiskiem społecznym, bez ich rozumienia i znajomości nie rozumiemy funkcjonowania społeczeństw, historii świata, literatury, czy współczesnej rzeczywistości.

A jeśli ktoś ma wątpliwości natury religijnej to forum racjonalista też jest niezłym miejscem do ich analizowania, chociażby z tego względu że można je skonfrontować z innymi poglądami a tym samym dokonać racjonalizacji owych poglądów i pozbyć się wątpliwości.

Pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
06-08-2008 17:41 
 Ocena 4 na 4
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Nie jestem buddystą. Ale tak jak w innym miejscu staram się bronić filozoficznej prawomocności (co nie znaczy słuszności) katolickiej zasady "świętości życia" tak tutaj chce robić troszkę za "adwokata diabła", buddyjskiego siłą rzeczy, gdyż ten system jest mi najlepiej znany, inaczej dyskusja przemieni się w ciągłe potakiwania sobie nawzajem. Poza tym pewna doza "buddologicznych" informacji przyda się każdemu. Co do racjonalności religii polecam "Pisma z Socjologii Religii" Maxa Webbera. Pozdrawiam.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
dark magus (320 punktów)
>Piszę z zapytaniem jak ateista podchodzi do reinkarnacji.
> Sama nie wierze w boga, niebo czy piekło, ale reinkarnacja brzmi dla mnie przekonująca. Cały
>hinduizm jest oparty na wierze w nią, to jakimi ludźmi jesteśmy w tym życiu wpływa na to kim sie
>urodzimy w następnym ( tam to jest odzwierciedlane w jakiej kaście sie ktoś urodzi). Ponadto
>Co o tym sądzicie ?

Sama sobie odpowiedzialas - bedac "ateistka" wierzysz w reinkarnacje - tak wlasnie ateista podchodzi do reinkarnacji. Czyli ateizm=wiara
Racjonalista widzac to usmiecha sie tylko... Zastanawiajac sie co zmusza ludzi do poszukiwania poza rozumem, poza tym co "widac".

Co zmusza nas do szukania tego co bedzie po smierci, bez znajomosci tego co JEST. Nie wiemy jak jest zbudowana materia, nie wiemy po co jest wszechswiat a nawet jaki jest duzy... Ale zastanawiamy sie co bedzie po smierci...

I przeczytawszy ksiazeczki jakichs Hindusow stwierdzamy, ze to nam odpowiada.

Zyczliwie pozdrawiam I zycze powodzenia w poszukiwaniach odpowiedniej dla Ciebie wiary...

Jezeli MUSIALBYM sobie wybierac wiare, to na pewno nie bylby to buddyzm. Nie wyobrazam sobie zyc tu jeszcze raz. Na Ziemi, w tym ciele jakie mam. Jeszcze raz przezywac choroby, bol zebow.... brrrrr.... Koszmar. Raz z przyjemnoscia przezyje drugi raz - dziekuje bardzo. Wole nirwane - albo raj
ingenue (123 punktów)

Tyle, że buddyzm, jak wiadomo, nie jest religia, nie ma tam postaci boga. Nie ma tam również duszy, co podkreśla Lama Ole, a zwraca uwagę na umysł. A religie podchodzą do życia jako tej jedynej szansy zaprezentowania sie bogu, po której dostanę nagrodę albo nie.

Tak więc reinkarnacja wcale nie musi sie wiązać z religią i wiarą w boga.

>Racjonalista widzac to usmiecha sie tylko... Zastanawiajac sie co zmusza ludzi do poszukiwania poza rozumem, poza tym co "widac".

Jeśli by tak było to traciłbyś czas tu na forum, rozmawiając o religii, która jest nienamacalna. No i po co zastanawiac sie co ludzie czują i myślą skoro tego też nie "widać". Wniosek - cala psychologia i psychiatria jest niepotrzebna

>Co zmusza nas do szukania tego co bedzie po smierci, bez znajomosci tego co JEST.

równie dobrze można powiedziec, po co zagłębiać sie w historie skoro tego juz NIE MA.
dark magus (320 punktów)
>Tyle, że buddyzm, jak wiadomo, nie jest religia, nie ma tam postaci boga. Nie ma tam również duszy, co podkreśla Lama Ole, a zwraca uwagę na umysł. A religie podchodzą do życia jako tej jedynej szansy zaprezentowania sie bogu, po której dostanę nagrodę albo nie.
>Tak więc reinkarnacja wcale nie musi sie wiązać z religią i wiarą w boga.

Oczywiscie, buddyzm to nie religia, tylko opowiada nam dokladnie co to sie dzieje po smierci i ze jakis tam lama jest kolejnym wcieleniem innego lamy, ktory zmarl... I ze po smierci jestesmy nagradzani - albo karani, w zaleznosci od naszej moralnosci. Zreszta jakiej tam naszej, tez narzuconej.

Wszystko to oczywiscie jest zgodne z racjonalizmem, tak?

Czysty racjonalizm: dobre czyny - nagroda po smierci.

Chcesz miec nagrode po smierci, to zagladnij na forum buddyzmu albo katolicyzmu. Po co tutaj wypisywac takie cuda o kolejnych wcieleniach jakichs hindusow. Wcielaja sie - to ich sprawa, niech sie wcielaja w siebie. Ja nie chce sie w nikogo wcielac ani takich bzdur wysluchiwac.
06-08-2008 17:48 
 Ocena 4 na 4
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Chcesz miec nagrode po smierci, to zagladnij na forum buddyzmu albo katolicyzmu. Po co tutaj wypisywac takie cuda o kolejnych wcieleniach jakichs hindusow. Wcielaja sie - to ich sprawa, niech sie wcielaja w siebie. Ja nie chce sie w nikogo wcielac ani takich bzdur wysluchiwac.

Więc nie czytaj - co za problem? Poza tym mi się zawsze wydawało, że wiedza o poglądach innych ludzi ubogaca nas samych. Jeśli chcesz tylko jednoznacznego potakiwania to zacznij rozmowę z Panem Dokowskim, z nim MUSISZ się zgadzać, bo inaczej jesteś nie-racjonalny. Pozdrawiam.


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
>Jeśli chcesz tylko jednoznacznego potakiwania to zacznij rozmowę z Panem Dokowskim, z nim MUSISZ się zgadzać, bo inaczej jesteś nie-racjonalny.
- ale się uśmiałem...

Pozdrawiam - Zbyszek

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
Marian (5438 punktów)
>Piszę z zapytaniem jak ateista podchodzi do reinkarnacji.
   Ateista może mieć bardzo różne zdanie na temat reinkarnacji. W ogólności ateizm jest odpowiedzią na pytanie o kwestie istnienia bogów. Zatem ateista może wierzyć w reinkarnację (jak wspomniani przez Ciebie buddyści), a może równie dobrze nie dawać temu wiary.

> Sama nie wierze w boga, niebo czy piekło, ale reinkarnacja brzmi dla mnie przekonująca.
   Być może, choć nie wiem co takiego przekonującego jest w reinkarnacji poza „byłoby fajnie”.
   Matematycznie nie wydaje się, żeby to mogło działać. Mamy teraz ponad 6 mln ludzi; pamiętam jak kiedyś było nas ok. 4 mln. W dodatku podobno nasi przodkowie byli kiedyś już na krawędzi wyginięcia, tak że wszyscy pochodzimy od plemienia liczącego ok. 200 osobników (niepewne dane). Więc mamy 200 dusz na 6 mln ludzi? Ktoś musi dodrukowywać dusze!
   Wiem, wiem; niektórzy sądzą, że reinkarnacja dotyczy także innych zwierząt. Problem pozostaje nadal; populacja zwierząt na tej planecie również podlegała sporym fluktuacjom, a 4.5 mld lat temu nie było na Ziemi żadnego żywego organizmu.
   Również, nie ma powodu by sądzić, że jakieś dusze istnieją. Nie ma żadnej znanej funkcji, do której dusza rzeczywiście byłaby potrzebna. Wszystko wskazuje na to, że każdy aspekt naszej świadomości ma swoje źródło w mózgu, więc kiedy mózg przestaje działać, mamy wszelkie powody by przypuszczać, że to koniec egzystencji świadomości.

   Ale to wszystko moje prywatne zdanie. Oprócz tego, że nazywam się ateistą, lubię czasem się też nazywać monistą materialistycznym, lub naturalistą (nie mylić z naturyzmem[]), relatywnie scjentystą, choć nie jestem jakoś szczególnie przywiązany do tych etykietek.

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
06-08-2008 16:51 
 Ocena-1 na 1
gohan (25 punktów)
>>Piszę z zapytaniem jak ateista podchodzi do reinkarnacji.
>   Ateista może mieć bardzo różne zdanie na temat reinkarnacji. W ogólności ateizm jest odpowiedzią na pytanie o kwestie istnienia bogów. Zatem ateista może wierzyć w reinkarnację (jak wspomniani przez Ciebie buddyści), a może równie dobrze nie dawać temu wiary.
>> Sama nie wierze w boga, niebo czy piekło, ale reinkarnacja brzmi dla mnie przekonująca.
>   Być może, choć nie wiem co takiego przekonującego jest w reinkarnacji poza „byłoby fajnie”.
>   Matematycznie nie wydaje się, żeby to mogło działać. Mamy teraz ponad 6 mln ludzi; pamiętam jak kiedyś było nas ok. 4 mln. W dodatku podobno nasi przodkowie byli kiedyś już na krawędzi wyginięcia, tak że wszyscy pochodzimy od plemienia liczącego ok. 200 osobników (niepewne dane). Więc mamy 200 dusz na 6 mln ludzi? Ktoś musi dodrukowywać dusze!
>   Wiem, wiem; niektórzy sądzą, że reinkarnacja dotyczy także innych zwierząt. Problem pozostaje nadal; populacja zwierząt na tej planecie również podlegała sporym fluktuacjom, a 4.5 mld lat temu nie było na Ziemi żadnego żywego organizmu.
>   Również, nie ma powodu by sądzić, że jakieś dusze istnieją. Nie ma żadnej znanej funkcji, do której dusza rzeczywiście byłaby potrzebna. Wszystko wskazuje na to, że każdy aspekt naszej świadomości ma swoje źródło w mózgu, więc kiedy mózg przestaje działać, mamy wszelkie powody by przypuszczać, że to koniec egzystencji świadomości.
>   Ale to wszystko moje prywatne zdanie. Oprócz tego, że nazywam się ateistą, lubię czasem się też nazywać monistą materialistycznym, lub naturalistą (nie mylić z naturyzmem[]), relatywnie scjentystą, choć nie jestem jakoś szczególnie przywiązany do tych etykietek.
>   Pozdrawiam.
>
A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper

Zgadzam się z przedmówcą, mam podobne zdanie na ten temat
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Cóż - odnieśmy się do Twoich zarzutów z perspektywy hinduizmu i buddyzm...

1) Hinduizm stoi na stanowisku "eonów", które głosi, że świat kończy się i zaczyna na nowo, ilość "dusz" (atman) jest więc zmienna, gdyż są one emanacją wyższej siły, która je tworzy i do której one wracają. Więc Twoje rozważania nie stanowią dla nich problemu.

2) Buddyzm - tutaj można zastosować inne wytłumaczenia. Po pierwsze, "świadomość" (bo buddyzm nie uznaje "duszy") może znajdować się w różnych przestrzeniach, czy to w niebie, czy w piekle, czy na innych płaszczyznach (światy równoległe?). Co za tym idzie ich liczba na jednej z płaszczyzn nie jest stałą, a zmienną. Jeśli więc np. zniknęłaby Ziemia, zniszczona wojną atomową, to "świadomość" odrodzi się gdzie indziej. Po drugie, "ja" (to co, zdaniem buddyzmu, nas definiuje) rodzi się samoistnie, bez początku i końca, więc wzrost liczby ludzi można tłumaczyć właśnie pojawianiem się nowych "świadomości". Pozdrawiam.

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
diogenes (42753 punktów)
>reinkarnacja brzmi dla mnie przekonująca. ...

Wszystko zalezy od tego, kiedy, w jakich warunkach zetknęłaś się z tym problemem. Czy dociekasz problemu, z którym się rzeczywiście spotkałaś, który faktycznie doświadczyłaś, czy też żonglujesz zasłyszaną tu i ówdzie koncepcją, słowami. Ten drugi przypadek pozostawiam na boku jako nieinteresujący. Pytanie: jaki jest twój problem? Opisz go tak dobrze, jak tylko potrafisz.
Scorp (5381 punktów)
>Piszę z zapytaniem jak ateista podchodzi do reinkarnacji.
>Co o tym sądzicie ?

Tak samo prawdopodobne jak czyściec, niebo, piekło, wędrówka dusz i zamieszkiwanie dusz zmarłych w specjalnej chacie na środku wioski.

scorp
-
Dorna (721 punktów)
"Piszę z zapytaniem jak ateista podchodzi do reinkarnacji..."
Obce jest mi utożsamianie poglądów dotyczących istoty świata, czy sytuacji egzystencjalnej człowieka z jakąkolwiek koncepcją religijną, a już szczególnie podejrzany wydaje się ów dychotomiczny podział na duszę i ciało. Podobnie jak w sztuce trudno oddzielić formę od treści, gdyż forma dzieła jest także jego treścią , tak w świecie realnym (jedynym, bo poznawanym empirycznie i definiowanym lub jak kto woli "czytanym" przez pryzmat wiedzy, teorii naukowych) oddzielenie tego co "fizyczne" od tego co "duchowe" wydaje się niemożliwe. Człowiek okazuje się zatem jednością, a wyobrażenie "duszy" przemieszczającej się we wszechświecie od ciała do ciała - groteskowym absurdem.
elfir (1058 punktów)Odp: Reinkarnacja
>Piszę z zapytaniem jak ateista podchodzi do reinkarnacji.

Jak do postaci boga. Nie istnieje.

> Sama nie wierze w boga, niebo czy piekło, ale reinkarnacja brzmi dla mnie przekonująca.

Dlaczego? Zakłada jakis tam rodzaj nieśmiertelnosci. Co w tobie jest nieśmiertelnego? Dusza, umysł, rozum? Przecież rozum/umysł to wywór twoich żyjących komórek nerwowych. komórki umierają - nie ma rozumu.

Poza tym kiedy dusza wyewoluowała? Dopiero u ssaków, czy tez posiada ją równiez sinica, bakteria czy ameba? A jeżeli sinica, to może grzyby i rośliny też mają dusze?

> Cały >hinduizm jest oparty na wierze w nią, to jakimi ludźmi jesteśmy w tym życiu wpływa na to kim sie
>urodzimy w następnym

Oczywiście biorąc pod uwagę jedynie pojęcie dobra w ujęciu hinduisty. Ciekawe czy "dobry" Aztek wyznający wiarę w krwawego boga deszczu byłby tak samo oceniany jak "dobry" Świadek Jehowy, czy "dobry" fanatyk muzłumański?

>Co o tym sądzicie ?
Ludzie nie umieją się pogodzić z faktem, że smierć jest końcem, dlatego sobie wymyslają jakies nirvany, raje, zaśiaty, Walhalle, reinkarnacje, by cokolwiek w sobie unieśmiertelnić, skoro ciała nie mogą przetrwać.
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
>Jak do postaci boga. Nie istnieje.

Sorry ale ateizm nie ma nic do reinkarnacji, tylko do pojęcia boga. Scjentyzm, który najczęściej idzie w parze z ateizmem już tak.

>Dlaczego? Zakłada jakis tam rodzaj nieśmiertelnosci. Co w tobie jest nieśmiertelnego? Dusza, umysł, rozum? Przecież rozum/umysł to wywór twoich żyjących komórek nerwowych. komórki umierają - nie ma rozumu.

Jeśli jednak ktoś zakłada istnienie "duszy" czy wiecznego "ja" to już nie jest takie oczywiste. Problem jest taki, że nie możesz sfalsyfikować istnienia tych bytów. Przez co oczywiście nie musisz w nie wierzyć. Ale to jest problem nieobalalności wiary, troszkę więc inny temat.

>Poza tym kiedy dusza wyewoluowała? Dopiero u ssaków, czy tez posiada ją równiez sinica, bakteria czy ameba? A jeżeli sinica, to może grzyby i rośliny też mają dusze?

Wierzenia wywodzące się z Indii uznają, że duszę posiadają wszystkie działające istoty w ich rozumieniu tylko zwierzęta, a więc i ludzie, także bogowie duchy demony itp. Oczywiście granica ta jest relatywna kulturowo, ale to tyczy się także naszych granic. Także nasza kultura je określa, poprzez autorytet nauki.

>Oczywiście biorąc pod uwagę jedynie pojęcie dobra w ujęciu hinduisty. Ciekawe czy "dobry" Aztek wyznający wiarę w krwawego boga deszczu byłby tak samo oceniany jak "dobry" Świadek Jehowy, czy "dobry" fanatyk muzłumański?

No nie do końca. Jeśli przyjąć zasadę reinkarnacji zasady etyczne muszą być na tyle obiektywne, by zwierzę mogło wrodzić się w człowieka. W religiach hinduistycznych tym gwarantem jest absolut. Lecz by osiągnąć wyższy etap (np. bramina) należy żyć z godnie z przykazaniami wiary, oddawać cześć bogom itp. W Buddyzmie z drugiej strony jest troszeczkę inaczej - każdy może zostać wyniesiony do nieba swojego boga, dlatego "dobry" Aztek może zostać przyjęty do orszaku Boga Słońca, Muzułmanin znaleźć się w raju wśród Hurys a Świadek Jehowy "zasiąść po prawicy Ojca". Lecz ich stan uznają oni za czasowy, tak samo zresztą jak stan samego bóstwa, ograniczony wiecznym i niezmiennym prawem karmy. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
elfir (1058 punktów)
>Wierzenia wywodzące się z Indii uznają, że duszę posiadają wszystkie działające istoty w ich rozumieniu tylko zwierzęta, a więc i ludzie, także bogowie duchy demony itp. Oczywiście granica ta jest relatywna kulturowo, ale to

Odnośnie tej i innych wypowiedzi - problemem reinkarnacji jest jej osadzenie w danej kulturze i w jej ocenach moralnych. Brak jest ocen obiektywnych. A zatem nikt nie jest w stanie określić jakie trzeba warunki spełnić by reinkarnacji dostąpić i na jakich zasadach, prócz jednej - coś w nas musi być niesmiertelnego. Ponieważ człowiek jest smiertelny i nie ma podstaw twierdzić, ze cos po nim pozostaje, nie ma sensu wierzyc w reinkarnację.
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Fakt - troszkę mi to nieskładnie wyszło Chodziło mi o to, że granica między człowiekiem a zwierzęciem, zwierzętami a roślinami itp. są wyznaczone kulturowo. To, że człowiek jako byt fizyczny jest śmiertelny nie dowodzi tego, że nie istnieje w nim coś nieśmiertelnego. Pamiętaj, że nauka jest skończona w swoim dotychczasowym zasobie wiedzy i nie można twierdzić, że nie odkryje czegoś "nieśmiertelnego", trzeba tu jednak zachować zdrowy sceptycyzm. Nauka nie rozstrzyga problemów religijnych, nie ma dostępu do problemów metafizycznych. Pozdrawiam!

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
08-08-2008 08:38 
 Ocena 1 na 1
elfir (1058 punktów)
> To, że człowiek jako byt fizyczny jest śmiertelny nie dowodzi tego, że nie istnieje w nim coś nieśmiertelnego.

Człowiek jest zwierzęciem. Zwierzęta i rośliny wyewoluowały od tych samych organizmów jednokomórkowych. Jak sądzisz, na którym etapie ewolucji pojawiło sie "coś niesmiertelnego"? Jaki był cel ewolucyjny umieszczać w organiźmie to "coś"? Przydaje się w walce o byt?

>Pamiętaj, że nauka jest skończona w swoim dotychczasowym zasobie wiedzy i nie można twierdzić, że nie odkryje czegoś "nieśmiertelnego", trzeba tu jednak zachować zdrowy sceptycyzm.

Co ma być "nieśmiertelne"? Materia? Owszem, w ten sposób niemalże nieśmiertelne są atomy, które tworzą twoje ciało. Ale one nie przenoszą wiadomości o tym, czym kiedyś były. To nie homeopatia

>Nauka nie rozstrzyga problemów religijnych, nie ma dostępu do problemów metafizycznych.

Owszem, trudno nauce badać wytwór fantazji.
08-08-2008 14:17 
 Ocena 2 na 2
krutki (1550 punktów)
>To, że człowiek jako byt fizyczny jest śmiertelny nie dowodzi tego, że nie istnieje w nim coś nieśmiertelnego.

   Astronom Martin Rees w swojej książce "Tylko sześć liczb" pisze mniej więcej takie słowa:

Tak więc wszyscy jesteśmy reinkarnacjami, aczkolwiek krótkotrwałymi. Gdy umieramy, nasze atomy rozdzielają się i znajdują sobie inne miejsca - w liściu trawy, w innej istocie ludzkiej, w kropli rosy. My giniemy, ale nasze atomy są niezniszczalne.

   Jednocześnie szacuje, że przeciętny atom może "żyć" co najmniej 1035 lat.

Dla rozluźnienia wyobraźni i z pomocą prawdopodobieństwa można sobie uzmysłowić, że niemal każdy atom, zanim stał się budulcem naszych ciał, przeszedł przez kilka gwiazd i miliony organizmów. Stąd w pewnym sensie można twierdzić, że jesteśmy nieśmiertelni bądź ulegamy reinkarnacjom.

W swoim arcyciekawym wystąpieniu Richard Dawkins zacytował pewnego biologa, który z dozą humoru stwierdził (tłumaczenie własne, stąd niedokładne!), że pijąc szklankę wody, z całkiem sporym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że któraś z owych molekuł przepłynęła przez pęcherz moczowy Olivera Cromwella. Podobnie, że być może właśnie wdychamy atom azotu, który miliony lat temu przemieszczał się z lewego do prawego płuca iguanodona.

Pozdrawiam


Everybody knows that you are insane
12-08-2008 23:28 
 Ocena 1 na 1
Zulka (2198 punktów)

>Dla rozluźnienia wyobraźni i z pomocą prawdopodobieństwa można sobie uzmysłowić, że niemal każdy atom, zanim stał się budulcem naszych ciał, przeszedł przez kilka gwiazd i miliony organizmów. Stąd w pewnym sensie można twierdzić, że jesteśmy nieśmiertelni bądź ulegamy reinkarnacjom.

>Pozdrawiam

Hi hi To by znaczyło że jestem jednocześnie wieloma reinkarnacjami, może nawet tyloma, ile jest we mnie atomów, bo trudno założyć że wszystkie "przeskoczyły" sobie z jednego organizmu, który żył przede mną...
Chyba że założymy, że "dusza" przechodzi z tej istoty, która "oddała" mi atomów najwięcej?
pozdrawiam
krutki (1550 punktów)

>To by znaczyło że jestem jednocześnie wieloma reinkarnacjami, może nawet tyloma, ile jest we mnie atomów [...] Chyba że założymy, że "dusza" przechodzi z tej istoty, która "oddała" mi atomów najwięcej?

   Ot co. Stąd taki punkt widzenia sprowadza raczej ideę reinkarnacji do absurdu. Jedyną, zdaje się przeszkodą jest tu słowo puste semantycznie i epistemologicznie - dusza.

>pozdrawiam

Również pozdrawiam.


Everybody knows that you are insane
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>To by znaczyło że jestem jednocześnie wieloma reinkarnacjami, może nawet tyloma, ile jest we mnie atomów [...] Chyba że założymy, że "dusza" przechodzi z tej istoty, która "oddała" mi atomów najwięcej?
>   Ot co. Stąd taki punkt widzenia sprowadza raczej ideę reinkarnacji do absurdu. Jedyną, zdaje się przeszkodą jest tu słowo puste semantycznie i epistemologicznie - dusza.

idea reinkarnacja nie jest oparta o "duszę"/ materię, lecz o istnienie świadomości. A ta istnieje, bo każdy ją ma.
Co oznacza świadomość samego siebie? To właśnie ta świadomość podlega reinkarnacji, aż do osiągnięcia nirwany. Co dalej to nie wiem, bo mi tu Anarchista zamilkł.
krutki (1550 punktów)

>idea reinkarnacja nie jest oparta o "duszę"/ materię, lecz o istnienie świadomości. A ta istnieje, bo każdy ją ma.

   Nie mogę się kategorycznie wypowiadać na ten temat, ale zawsze wydawało mi się, że chodziło tu o coś niematerialnego, czyli duszę. Świadomość z tego co rozumiem jest śmiertelna, stąd np. u zwierząt czy roślin może osiągnąć ograniczony poziom. Żeby przejść na wyższy, dusza musi zmienić nośnik.

A poza tym, również duszę według owej idei posiada każdy. Chyba, że dusza dla Ciebie to świadomość.

Pozdrawiam


Everybody knows that you are insane
08-08-2008 10:30 
 Ocena 1 na 1
wojtek (1061 punktów)
>A zatem nikt nie jest w stanie określić jakie trzeba warunki spełnić by reinkarnacji dostąpić i na jakich zasadach, prócz jednej - coś w nas musi być niesmiertelnego

Małe sprostowanie. Według Buddyzmu nie ma nic co byłoby niezmienne. Brak duszy (czy czegokolwiek co określasz mianem nieśmiertelnego, stałego) nie stoi jednak w sprzeczności z ideą reinkarnacji. W naukach Buddy znaleźć można pięć elementów które składają się na życie psychofizyczne jednostki. To właśnie ogół tych pięciu elementów przemijających i nieosobowych podlega zmianie i nowym narodzinom. Takie formalne tłumaczenie jest dość skomplikowane ale niektórzy tłumaczą to trochę bardziej obrazowo np: grą w bilard. Uderzamy białą bilą, bilę czarną. Czarna bila nie jest białą ale posiada jej energię, ponadto biała wyznaczy czarnej kierunek w jakim ta się potoczy. Można to również spróbować tłumaczyć na przykładzie rozważania w myślach jakiegoś problemu. Pierwsza myśl jest uwarunkowaniem drugiej, druga uwarunkowaniem trzeciej i tak dalej. Pierwsza myśl jest jednakowoż inna niż druga, druga inna niż trzecia itd.
Moim zdaniem z reinkarnacją jest trochę jak z wiarą w Boga. Niezbitych dowodów na istnienie jednego i drugiego nie ma więc to tylko kwestia wiary. Tym komentarzem absolutnie nie mam zamiaru nakłaniać Cię do wiary w reinkarnację, chciałem tylko pokazać(mam nadzieję, że udało mi się to jakoś w miarę sensownie), że brak nieśmiertelnej duszy nie jest problemem dla idei reinkarnacji.

Pozdrawiam!
otwarty (98 punktów)
> Brak jest ocen obiektywnych. A zatem nikt nie jest w stanie określić jakie trzeba warunki spełnić by reinkarnacji dostąpić i na jakich zasadach, prócz jednej - coś w nas musi być niesmiertelnego. Ponieważ człowiek jest smiertelny i nie ma podstaw twierdzić, ze cos po nim pozostaje, nie ma sensu wierzyc w reinkarnację.

Oj nie do końca jest tak prościutko, czarno biało!
Pomijając wszelkie aspekty duchowe które prostą .. organoleptyczną metoda są niezbadalne , gdyż zbyt ulotne i co za tym idzie, bardzo ciężko się je wkłada pensetą do probówki .

Ale nawet, stwierdzenia co do najprostszych organizmów , takich jak choćby skromniutkie Ameby - jakoby była śmiertelna jest już sporym problemem , gdyż jak łatwo zauważyć , ona się po prostu nieustannie ..dzieli , co tez można zauważyć, u bardziej złożonych (z o wiele większych skupisk jednokomórkowców organizmów ssaków nieuprzywilejowanych, a nawet miłościwie nam panujących i panoszących się) -panów świata, tak dzielnie racjonalnie nam tu wszystko jednoznacznie wykładających .

Być może, ta fizyczna nieśmiertelność, nie dla wszystkich jest taka jednoznaczna , ale wyjaśnienie jest bardzo proste .

Składający się z przeogromnej ilości dosyć przyzwoicie ze sobą współpracujących komórek (zbiór tychże) zwany dalej-Mężczyzną , posyła pewną grupę (z której później skupimy się nad jedną), w sam środek (innego zbioru współpracujących nieźle ze sobą - a także i z nim, w trakcie- a bywa i że nieraz przez całe życie )zwanego dalej Kobietą , gdzie po pewnych kwestiach dopasowania się (ewentualnie.. naturalnego doboru/wyboru), komórki się ze sobą łączą .

Następnie się przez pewien czas dzielą i dzielą, aż (zbiór komórek zwany Matką) pozbywa się nieustannie dzielącego się i rozrastającego w zastraszającym tempie (zbioru komórek zwanego dalej Dzieckiem), które żyje i rośnie w ilość i jakość, aż -dorasta i powiela wzór ..powielania , nieustannie przekazując dalej kolejne żywe , dzielące się z upodobaniem komórki, i tak dalej...

Aspektu duchowego na razie nie ruszam, delikatnie sugerując tylko że oprócz fizycznego mamy jeszcze wgrane jakieś dziwne racjonalnie -niepotrzebne programy, jak wspomnienia, pamięć pięknych niezapomnianych( a więc nieśmiertelnych chwil), poczucie wrażliwości (dość trudne do wyliczenia za pomocą wzorów..), świadomość bytu i istnienia wśród otaczającego nas piękna przyrody, muzyki, poezji, sztuki...(z czysto racjonalnego punktu widzenia zbędnej..)-a jednak NIEśMIERTELNEJ.. Pozdrawiam serdecznie (WIR) otwarci.ok1.pl
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Ateista koncepcję reinkarnacji uważa za rodzaj wiary typu religijnego, a więc za coś, co jest zaprzeczeniem rozumu. Reinkarnacja jest oczywiście niemożliwa.

doku
07-08-2008 20:13 
 Ocena 1 na 1
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Ehhh - grochem o ścianę! Ateizm, jak wskazuje etymologia tego pojęcia, oznacza TYLKO negację boga (z greki a-theos czyli właściwie nie-bóg, negacja-boga) - co nijak się ma do reinkarnacji, tacy na ten przykład buddyści to także ateiści (nie uznają żadnej siły wyższej jako władcy, twórcy czy zarządcy świata, czyli tego co kryje się w naszym pojęciu "bóg"). Jak już pisałem - z perspektywy scjentyzmu, który bardzo często, także w Twoim przypadku, idzie w parze z ateizmem sprawa wygląda już zupełnie inaczej. Błagam Cię, przez wzgląd na zdrowy rozsądek, nie łącz tych pojęć, gdyż nie są tożsame.


"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ehhh - grochem o ścianę! Ateizm, jak wskazuje etymologia tego pojęcia, oznacza TYLKO negację boga (z greki a-theos czyli właściwie nie-bóg, negacja-boga) - co nijak się ma do reinkarnacji, tacy na ten przykład buddyści to także ateiści (nie uznają żadnej siły wyższej jako władcy, twórcy czy zarządcy świata, czyli tego co kryje się w naszym pojęciu "bóg"). Jak już pisałem - z perspektywy scjentyzmu, który bardzo często, także w Twoim przypadku, idzie w parze z ateizmem sprawa wygląda już zupełnie inaczej. Błagam Cię, przez wzgląd na zdrowy rozsądek, nie łącz tych pojęć, gdyż nie są tożsame.

Buddyzm uznany został przez KrK za filozofię ateistyczną. Jasno stwierdził to (nie pamiętam w jakim dziele) JPII.
Z tym twierdzeniem sami buddyści się nie zgodzili. Aczkolwiek buddyzm doskonale obywa się bez Bytu Koniecznego, to jednak w tej filozofii występują byty niedostępne naszemu postrzeganiu. Odpowiedzialne za dobre i złe uczynki (anioł i szatan?). Odrzucenie przez buddyzm aktu stworzenia, przyjęcie wiecznego trwania, uwalnia te filozofię od konieczności dowodzenia istnienia Boga, bo go tam nie ma. Nie potrzebuję buddyzm św. Tomasza Akwinisty.
Występuje natomiast założenie istnienia nieśmiertelnej świadomości, która to w drodze do osiągnięcia Nirwany, przybiera rożne postaci. Każde kolejne wcielenie jest wynikiem poprzedniego i tego na ile w tym poprzednim ktoś poruszał się (w świecie determistycznym) ścieżką dobrych lub złych uczynków.
Rozpatrując ludzkie życie, w sposób jego znaczenia istotnego, wszystko finalnie i tak sprowadza się do Dobra i Zła, lub dobrych i złych uczynków. Patrząc tak, mógłbym być buddystą.
Brakuje mi jednak w tej filozofii układu odniesienia. Nie wiem co, lub kto nagradza, lub karze postacią następnego wcielenia. Przyjmując reinkarnację, nie znajduję w tej determistycznej filozofii odpowiedzi na pytanie podstawowe.
Jaka jest przyczyna nastepnej karnacji i skąd ocena doczesnego życia.

Mogę również załozyć, że Siddhartha Gautama zwany potem Buddą, w swej głębokiej medytacji czynionej pod drzewem mangrowca, dostąpił takiego stopnia oświecenia. jakie było mu dane. Wystarczające do tego, aby dać podwalinę ateistycznej alternatywy dla innych religii. Reinkarnacja jest także problemem Dobra i Zła. Pisane z dużej litery, oddaje mój osobisty stosunek do tej pary. Swoją ontologię wolę oprzeć na Dekalogu.
Ci twardzi ateiści, co twierdzą, ze buddyzm jest sprawą wiary, mają rację. Ty, który twierdzisz, że nie jest on sprawą religii, też masz rację.
Nie mogą , jak zwykle zrozumieć postaw takich, które odrzucają takie rozważania obligatoryjnie. Poznanie i wiedza są przecież godne każdego światopoglądu. Oprócz, jak zwykle, Pana D.
Anarchista (2650 punktów)
(zablokowany)
Przede wszystkim jeden podstawowy błąd - świadomość jest śmiertelna. Na tym polega nirwana, na wygaśnięciu świadomości, ostatecznym zaniku, niepowracaniu. W swej ostatecznej płaszczyźnie buddyzm zakłada nie istnienie niczego trwałego. Nie chce się tu wikłać w paradoksy tej koncepcji, bo aż tak biegły w doktrynach buddyjskich to nie jestem. Lecz sam fakt tego, że Saiddhartha nie powrócił (jak twierdzą buddyści) świadczy o jego śmiertelności "metafizycznej" eutanazji

Co stanowi ostateczny wyznacznik Dobra i Zła? Bezosobowe prawo karmy, któremu podlegają wszystkie istoty. To coś jak prawa fizyki, ślepe i nieczułe na nas, będące podstawą wiążącą nas z samsarą, światem "odczuwalnym". To ono decyduje o tym w jakim stanie się odrodzimy, na podstawie naszych uczynków. Jest taka "fizyka moralności", gdzie czyn dobry jest automatycznie nagradzany, a czyn zły - karany. Dopiero wyrwanie się z samsary może nas uwolnić od tego prawa - a więc nirwana. Co za tym idzie w ostatecznym rozrachunku prawa karmy nie ma, nie ma także dobra i zła. Dlatego Kościół Katolicki uważa buddyzm za religię nihilistyczną.

Teraz problem bogów w buddyzmie. Otóż są oni postrzegani jako byty na dwa sposoby. Z jednej strony, jako część świata samsary są oni śmiertelni, skończeni, ograniczeni prawem karmy - więc nie powinno się ich określać słowem "bóg". To po prostu inne byty, potężniejsze od człowieka, a więc mogące na jego życie wpływać. Z drugiej jednak strony istnieją bogowie, którzy są przedmiotem medytacji buddyjskiej. Kim oni są? Otóż to są tzw. bogowie medytacyjni, są one wytworem umysłu, który wpływa na nasze życie, są to symbole naszej podświadomości z którymi musimy walczyć, rozmawiać, liczyć się z nimi. Być może dlatego tak mocno tą religią interesuje się psychoanaliza? Pozdrawiam!

Ps. Zakończmy temat Pana D. Ostatnio mocno dominuje on wszystkie rozmowy, zawsze się komuś wymsknie jego osoba, mi także, więc planuje się powstrzymywać i nie wspominać o nim, bo i po co?

"Anarchia matką porządku." P. Kropotkin
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Przede wszystkim jeden podstawowy błąd - świadomość jest śmiertelna. Na tym polega nirwana, na wygaśnięciu świadomości, ostatecznym zaniku, niepowracaniu.

Zbyt mało temat znam. Nie wiem czy nirwana jest ostatecznym końcem świadomości, czy też stanem absolutnej równowagi tejże świadomości. Stanem, w którym wygasa przyczyna, pożądanie i cierpienie. Świadomość przecież może trwać. Trzeba poszukać jakiegoś rinpocze.

>W swej ostatecznej płaszczyźnie buddyzm zakłada nie istnienie niczego trwałego. Nie chce się tu wikłać w paradoksy tej koncepcji, bo aż tak biegły w doktrynach buddyjskich to nie jestem. Lecz sam fakt tego, że Saiddhartha nie powrócił (jak twierdzą buddyści) świadczy o jego śmiertelności "metafizycznej" eutanazji

To nie jest świadectwem końca świadomości.

>Co stanowi ostateczny wyznacznik Dobra i Zła? Bezosobowe prawo karmy, któremu podlegają wszystkie istoty. To coś jak prawa fizyki, ślepe i nieczułe na nas, będące podstawą wiążącą nas z samsarą, światem "odczuwalnym". To ono decyduje o tym w jakim stanie się odrodzimy, na podstawie naszych uczynków. Jest taka "fizyka moralności", gdzie czyn dobry jest automatycznie nagradzany, a czyn zły - karany. Dopiero wyrwanie się z samsary może nas uwolnić od tego prawa - a więc nirwana.

I tu zachodzi pytanie odwieczne. Skąd te prawa "fizyki moralności"? Prawa karmy?

>Co za tym idzie w ostatecznym rozrachunku prawa karmy nie ma, nie ma także dobra i zła. Dlatego Kościół Katolicki uważa buddyzm za religię nihilistyczną.

Ale w rozrachunku ostatecznym. W stanie nirwany? Wtedy, gdy zanika przyczyna i nie wystapi już skutek.? Zanikają pożądania będące przyczyna zła i cierpienia?

>Teraz problem bogów w buddyzmie. Otóż są oni postrzegani jako byty na dwa sposoby. Z jednej strony, jako część świata samsary są oni śmiertelni, skończeni, ograniczeni prawem karmy - więc nie powinno się ich określać słowem "bóg". To po prostu inne byty, potężniejsze od człowieka, a więc mogące na jego życie wpływać. Z drugiej jednak strony istnieją bogowie, którzy są przedmiotem medytacji buddyjskiej. Kim oni są? Otóż to są tzw. bogowie medytacyjni, są one wytworem umysłu, który wpływa na nasze życie, są to symbole naszej podświadomości z którymi musimy walczyć, rozmawiać, liczyć się z nimi. Być może dlatego tak mocno tą religią interesuje się psychoanaliza?

Samo założenie istnienia bytów poza naszym postrzeganiem, stawia buddyzm w postawie "politeistycznego ateizmu"
Lepiej na razie tego wyrazić nie mogę. Musze przysiaść nad tematem. Nie ulega jednak dla mnie wątpliwości, że buddyzm jest zagadnieniem dobra i zła, dobrej i złej karmy, cierpienia i ulżenia w nim. W sensie istotnym niedaleko buddyjskiej drodze dobrej karmy do Dekalogu, po odrzuceni zapisów o Bogu. A temu z kolei do podstaw obowiązującego nas prawa. Może warto przyjrzeć się, nie różnicom co cechom wspólnym.

>Ps. Zakończmy temat Pana D. Ostatnio mocno dominuje on wszystkie rozmowy, zawsze się komuś wymsknie jego osoba, mi także, więc planuje się powstrzymywać i nie wspominać o nim, bo i po co?

I słusznie. Ale, przyznam szczerze, że nawet kiedy przemówi kiedyś z sensem, to i tak już tego nie dostrzegę.
16-08-2008 16:07 
 Ocena 1 na 1
otwarty (98 punktów)
Może warto przyjrzeć się, nie różnicom co cechom wspólnym.
>>Ps. Zakończmy temat Pana D. Ostatnio mocno dominuje on wszystkie rozmowy, zawsze się komuś wymsknie jego osoba, mi także, więc planuje się powstrzymywać i nie wspominać o nim, bo i po co?

>I słusznie. Ale, przyznam szczerze, że nawet kiedy przemówi kiedyś z sensem, to i tak już tego nie dostrzegę.
>

Ależ Panowie - nie przystoi w uczonej dyskusji , na ciekawy i na miejscu temat , tak surowo i bez.. miłości wypowiadać sie o innym jakże zresztą aktywnym i zaangażowanym w sprawę /sprawy dyskutancie.

On nie na darmo wszedł w ten temat , gdyż w cichości serca niepokoi Go na pewno to co się z Nim dzieje, że mniema aż, z tego wszystkiego, że nie może nawet spróbować, sie zgodzić z kimś kto przerobił już etap.."jego myślenia" i zachęca między innymi Jego aby też się >otworzył< na nowe dotychczas niepoznane .

To trochę tak jak Redliński opisuje w "Konopielce " watek elektryczności i postępu docierającego nawet na niedostępne bagna do Talar, do niego też dotrze .
Dlatego tez nie skreślajcie Go w przedbiegach - tylko zastanówcie sie jak mu pomóc , jak do Niego dotrzeć z dobrym, pomocnym i życzliwym słowem .

Trzeba na Niego spojrzeć trochę tak jak podaje Bułhakow w "Mistrzu i Małgorzacie" słowami Jezusa - .. że to Dobry człowiek tylko trochę zagubiony.. , a takiemu nie trzeba dowalać , czy też Go ignorować, tylko trzeba mu współczuć i nad nim / z nim cierpliwie pracować , pozdrawiam serdecznie (WIR) otwarci.ok1
08-08-2008 12:08 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Ehhh - grochem o ścianę! Ateizm, jak wskazuje etymologia tego pojęcia, oznacza TYLKO negację boga

Jak zwykle infantylnie zaczynasz od argumentów na poziomie "grochu" - za grosz kultury dyskusji.

A przecież to temat dość spokojny - definiowanie trudnych pojęć.

Kopaliński np. robi to tak:

"pogląd odrzucający wiarę w Boga i przeczący istnieniu wszelkich sił nadprzyrodzonych"

Zauważ że w jego definicji nie ma dodatku manipulacyjnego, jakim jest "grochem o ścianę". Dzięki temu, jego definicja jest poważna i wiarygodna, Twoja definicja jest tylko płaczem małego dziecka, które wścieka się, że nie ma racji.

doku
otwarty (98 punktów)
>Ateista koncepcję reinkarnacji uważa za rodzaj wiary typu religijnego, a więc za coś, co jest zaprzeczeniem rozumu. Reinkarnacja jest oczywiście niemożliwa.
>
doku

Rodzaj wiary , niezależnie w co (choćby że CI to wydrukują i ktoś życzliwy przeczyta i będzie na tyle rozumny że.. mimo wszystko- odpisze) nie jest w żaden sposób zaprzeczeniem rozumu !

Skąd u racjonalnego człowieka tak niedorzeczne, nieprzemyślane i nielogiczne , a jednak ..jakie "autorytatywne" wnioski? Może lepiej więcej >otwartości< na nowe, nieznane(jak czytam..) poglądy innych.
Pozdrawiam (WIR) otwarci.ok1.pl
13-08-2008 13:21 
 Ocena 1 na 1
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Rodzaj wiary , niezależnie w co (choćby że CI to wydrukują i ktoś życzliwy przeczyta i będzie na tyle rozumny że.. mimo wszystko- odpisze) nie jest w żaden sposób zaprzeczeniem rozumu !
>Skąd u racjonalnego człowieka tak niedorzeczne, nieprzemyślane i nielogiczne , a jednak ..jakie "autorytatywne" wnioski? Może lepiej więcej >otwartości< na nowe, nieznane(jak czytam..) poglądy innych.

Poglądy są znane a wnioski nieautorytatywne. Zauważyłem ten dość powszechny rodzaj zmanierowania, którego źródłem jest konformizm i asekuracja. Wielu ludzi unika "zdradzania" swoich poglądów nawet w najbardziej obojetnych kwestiach, np. ze strachu, że będą musieli się potem wycofać. Formułują więc poglądy w taki sposób, żeby móc w każdej chwili zaprzeczyć każdej interpretacji i każdemu wnioskowi. Ludzie chętnie zapominają o źródłach tej asekuracji, więc dorabiają różne racjonalizacje, np. że nie wypada jednoznacznie deklarować się w kwestiach światopoglądowych, żeby nie sprawiać wrażenia "autorytatywności".

Jako racjonalista nie akceptuję tej maniery. Wracam więc do meritum.

Nie da się podważyć faktów. A faktem jest istnienie takich kategorii jak: rozum/wiara, nauki przyrodnicze/nauki humanistyczne, fizyka/mistyka ...

Naszym meritum jest kategoria rozum/wiara. Zgadzam się, że ściśle rzecz biorąc przeciwieństwa będące bazą dla kategorii nie są tym samym, co "zaprzeczenie". Zaprzeczeniem dopiero staje się to, co chciałem pokazać przez mój skrót myślowy, który tak surowo oceniłeś. Rozwinę więc ten skrót, żeby wyjaśnić nieporozumienie.

Otóż istnienie kategoria rozum/wiara nie oznacza, że człowiek rozumny nie ma prawa wierzyć. Zaprzeczeniem rozumu jest dopiero, gdy człowiek w praktyce kieruje się wiarą a nie rozumem. Mój skrót myślowy polegał na tym, że o ile rozum pozwala mi rozpatrywać hipotezę reinkarnacji, a nawet wyobrażać sobie jakiś eksperyment, który mógłby tę hipotę potwierdzić, o tyle rozum nie może pozwolić na kierowanie się wiarą w reinkarnację tak, jakby hipoteza ta została potwierdzona.

doku
otwarty (98 punktów)
>>Rodzaj wiary , niezależnie w co (choćby że CI to wydrukują i ktoś życzliwy przeczyta i będzie na tyle rozumny że.. mimo wszystko- odpisze) nie jest w żaden sposób zaprzeczeniem rozumu !
>>Skąd u racjonalnego człowieka tak niedorzeczne, nieprzemyślane i nielogiczne , a jednak ..jakie "autorytatywne" wnioski? Może lepiej więcej >otwartości< na nowe, nieznane(jak czytam..) poglądy innych.
>Poglądy są znane a wnioski nieautorytatywne.

Jeśli nawet -to najbardziej Tobie samemu, daj zatem możliwość poznać je innym , a wnioski niżej - no, no coraz bardziej przypominają wnioski -dyskutanta (a nie dyskredytanta przemyśleń innych)

>Nie da się podważyć faktów. A faktem jest istnienie takich kategorii jak: rozum/wiara, nauki przyrodnicze/nauki humanistyczne, fizyka/mistyka ...
>Naszym meritum jest kategoria rozum/wiara. Zgadzam się, że ściśle rzecz biorąc przeciwieństwa będące bazą dla kategorii nie są tym samym, co "zaprzeczenie".

Aż miło z Tobą rozmawiać, miło że zauważasz na świecie istnienie tzw. przeciwieństw, choć wcale tak do końca nie jest bo wiele z nich nie dość że istnieje, to wcale się na wzajem nie znosi, tylko uzupełnia (tak jak mam nadzieję i my w dyskusji) .

Zaprzeczeniem dopiero staje się to, co chciałem pokazać przez mój skrót myślowy, który tak surowo oceniłeś. Rozwinę więc ten skrót, żeby wyjaśnić nieporozumienie.

>Otóż istnienie kategoria rozum/wiara nie oznacza, że człowiek rozumny nie ma prawa wierzyć.

Tylko chwalić , postęp,postęp i rozwój , jest dokładnie tak jak piszesz - znakomita większość rozumnych ludzi wierzy w najróżniejsze rzeczy, bo nie sposób inaczej żyć i dopóki nikomu nie szkodzą to mają prawo.(gdyż prawo, acz nie zawsze zdarza się że ujmuje się za tymi poszkodowanymi..).

>Zaprzeczeniem rozumu jest dopiero, -*totalny brak rozumu!

>gdy człowiek w praktyce kieruje się wiarą a nie rozumem. -* zaprawdę powiadam Tobie z całym szacunkiem -że człowiek , a zwłaszcza mądry(czytaj będący nieco wyżej ,niż zaledwie, inteligentny, czy oczytany)

> Mój skrót myślowy polegał na tym, że o ile rozum pozwala mi rozpatrywać hipotezę reinkarnacji, a nawet wyobrażać sobie jakiś eksperyment, który mógłby tę hipotę potwierdzić, o tyle rozum nie może pozwolić na kierowanie się wiarą w

Zauważyłem że to wielki skrót , zatem nie mam zamiaru po próżnicy kruszyć kopi, wolę raczej dać szansę na dalsze poszukiwanie pełniejszego zrozumienia niejednoznacznych zjawisk.

>reinkarnację tak, jakby hipoteza ta została potwierdzona.

Tutaj raczej dyskutujemy, różne aspekty reinkarnacji, pozostawiając każdemu indywidualnie możliwość wyboru, czy chce z niej skorzystać (na szczęście nie jest , ani obowiązkowa, ani zabroniona), nikt nie zmusza też do udowadniania jej organoleptycznie choćby ..na sobie. Pozdrawiam (WIR)otwarci.ok1.pl

lipschitz (1674 punktów)
Brzmi przekonująco, gdyż w dużej mierze odpowiada doświadczeniu, czyli przyczynowo skutkowej naturze obserwowanego świata, dopatrzeć można się także wątków ewolucyjnych.

Nietrudno byłoby chyba także znaleźć cechy wspólne z nauką, na przykład wyodrębniając element dotyczący przyczyny i skutku można stworzyć zalążek prawdziwej nauki. Możemy w reinkarnacji odnaleźć cechy współczesnej psychologii, gdzie opis jednostki nie ogranicza się tylko do jej zła i dobra, lecz różnorodności cech charakteru, typów ludzkich.

Ale może to jedynie oznaczać uważniejszą analizę rzeczywistości, jednak podsumowaną przez pragnienie i wyobraźnię starającą się nadać sens istnieniu.
Patty Matheson (2087 punktów)
>to jakimi ludźmi jesteśmy w tym życiu wpływa na to kim sie
>urodzimy w następnym ( tam to jest odzwierciedlane w jakiej kaście sie ktoś urodzi).

I to jest według mnie wada tego pomysłu. Jak stwierdzić, która istota z przyszłości dokładnie odpowiada naszej postawie? Kto to stwierdza i według czego? Podział na kasty nie jest lepszy, bo gdzie wyznaczyć granice? I zawsze pozostanie problem: nie zawsze jest łatwo określić, co jest dobre, a co złe.

Linie "odrodzeniowe" dalajlamów zawsze mnie zastanawiały, jednak nie spotkałam się z dość rzetelnymi opisami, więc na razie mogę tylko pozostać obojętna.

Pozdrawiam.

I na koniec dnia szóstego Bóg usłyszał: "Za mało many"
09-08-2008 17:38 
 Ocena 1 na 1
plodzien (7378 punktów)
>>to jakimi ludźmi jesteśmy w tym życiu wpływa na to kim sie>
>>urodzimy w następnym ( tam to jest odzwierciedlane w jakiej kaście sie ktoś urodzi).>
>I to jest według mnie wada tego pomysłu. Jak stwierdzić, która istota z przyszłości dokładnie odpowiada naszej postawie? Kto to stwierdza i według czego? Podział na kasty nie jest lepszy, bo gdzie wyznaczyć granice? I zawsze pozostanie problem: nie zawsze jest łatwo określić, co jest dobre, a co złe.>
>Linie "odrodzeniowe" dalajlamów zawsze mnie zastanawiały, jednak nie spotkałam się z dość rzetelnymi opisami, więc na razie mogę tylko pozostać obojętna.>

Patty. Z mojego rozeznania wynika, że cel reinkarnacji potrafi być żenująco przyziemny. Pośród ludzi "pamiętających" swoje poprzednie życie, nie spotyka się bowiem takich, którzy twierdzą, że poprzednio byli biedni a teraz bogaci. Zawsze jest na odwrót. W Indiach istnieje mnóstwo przypadków, że przymierający głodem twierdzą iż poprzednio byli synami mieszkających 10 - 20 km dalej bogaczy i teraz pukają do złotych bram "tatusiów".
I bywa, że żal po zmarłym niedawno synu przyćmiewa bogatemu zdrowy rozsądek. I o to głównie chodzi w tym biznesie.
Pozdrawiam
radek (767 punktów)
Ateista "radek" podchodzi to reinkarnacji w nastepujacy sposob. Napierw przodem, z lekka bez zadnych ruchow na bok. Zaczyna czytac r,e,i,n,k,a ... dalej nie musi kontynuowac, odwraca sie i odchodzi z politowaniem.
19-08-2008 13:39 
 Ocena 1 na 1
otwarty (98 punktów)
>Ateista "radek" podchodzi to reinkarnacji w nastepujacy sposob. Napierw przodem, z lekka bez zadnych ruchow na bok. Zaczyna czytac r,e,i,n,k,a ... dalej nie musi kontynuowac, odwraca sie i odchodzi z politowaniem.
>
Drogi Radku- więcej wiary w siebie, bądź mężczyzną, nie poddawaj się tak szybko i nie uciekaj od.. niezbadanych problemów, nie ma co się tak nad sobą litować i umykać, trzeba do tematu, wpierw dożyć , zrozumieć i.. przeżyć.. aby móc się jeszcze bardziej autorytatywnie wypowiadać poszerzając zrozumienie badanego zagadnienia . Pozdrawiam życząc więcej serca i wytrwałości dla dalszych badań, oraz zawsze dotrwania do..końca (WIR) otwarci.ok1
radek (767 punktów)
>Drogi Radku- więcej wiary w siebie, bądź mężczyzną, nie poddawaj się tak szybko i nie uciekaj od.. niezbadanych problemów, nie ma co się tak nad sobą litować i umykać, trzeba do tematu, wpierw dożyć , zrozumieć i.. przeżyć.. aby móc się jeszcze bardziej autorytatywnie wypowiadać poszerzając zrozumienie badanego zagadnienia . Pozdrawiam życząc więcej serca i wytrwałości dla dalszych badań, oraz zawsze dotrwania do..końca (WIR) >otwarci.ok1

Dziekuje za zycznia. W swoich analizach preferuje jednak uzywanie mozgu, nie serca. Jak do tej pory sie nie zawiodlem i moge jedynie do tego zachecac. Reinkarnacja istnieje jedynie w twojej wyobrazni, tak jak krasnale i krolewna sniezka.
otwarty (98 punktów)

>Dziekuje za zycznia. W swoich analizach preferuje jednak uzywanie mozgu, nie serca. Jak do tej pory sie nie zawiodlem i moge jedynie do tego zachecac. Reinkarnacja istnieje jedynie w twojej wyobrazni, tak jak krasnale i krolewna sniezka.

Drogi Radku - nie ma za co, nic osobistego, wszystkim znanym mi i jeszcze nieznanym ludziom życzę dobrze, Tobie oczywiście też .

Dlatego tym bardziej mnie cieszy ze podczas swych wnikliwych analiz, gdy używasz intensywnie mózgu by móc zgłębić nieodgadnione,możesz korzystać z wbudowanego Ci przez AUTORA Projektu -autopilota który pilnuje abyś używając mózgu i będąc zaaferowany rozwiązywaniem zagadek istnienia i nie tylko .

Mógł wykonać odpowiednią ilość skurczów serca, a następnie rozkurczów tegoż i w ogóle aby podczas gdy wypoczywasz, bawisz się , bądź przezywasz miłosne uniesienia sterował tym wszystkim co ważne dla życia i przeżycia , dając Ci możliwość swobodnego myślenia, nawet o najbardziej niezgłębionych ścieżkach, istniejących , czy też, wyimaginowanych
królewien i krasnali.

Swoją drogą , trochę mnie dziwi, że do mnie kierujesz słowa, które chyba powinny być adresowane do .. co najmniej autora wątku.

A co do mojej wyobraźni, to nie przypominam sobie, abym się gdzieś, na osobności Tobie zwierzał ze swych wizji, a zatem, być może swoje(jakże autorytatywne) wypowiedzi opierasz na swej, jakże wybujałej wyobraźni , która nie dość że zna doskonale , takie zjawiska jak księżniczki i krasnale , to jeszcze śledzi ich z wnikliwością godną większych tajemnic, po zakamarkach cudzej prywatnej, nie udostępnionej zwiedząjacym wyobraźni.

Poczem na publicznym forum , racjonalnie myślących i czujących ludzi, opisuje im swe domniemania jako sprawdzone organoleptycznie fakty..po co?
Pozdrawiam (WIR)
21-08-2008 21:30 
 Ocena 1 na 1
Mave (114 punktów)
Heh. uwaga mądre słowa: nie każdy kto cię atakuje jest Twoim wrogiem i ma zgoła inne poglądy... czasami po prostu Trudno sie oprzeć jak ktoś pisze takie śmieszności, ja też bym się pewnie nie oparł i coś dowalił:P, prawda Otwarty?
otwarty (98 punktów)
>Heh. uwaga mądre słowa: nie każdy kto cię atakuje jest Twoim wrogiem i ma zgoła inne poglądy... czasami po prostu Trudno sie oprzeć jak ktoś pisze takie śmieszności, ja też bym się pewnie nie oparł i coś dowalił:P, prawda Otwarty?
>
święte , czy też świetne słowa, sam już nie wiem co tu wolno niektórym pisać , albo do niektórych aby, tematem poruszanym , albo ujęciem zagadnienia, nie dać nieopacznie komuś podstaw do ..urażania się.

Choć myślę że , jak to bywa w gronie poszukujących , celem nie jest wzajemne obrażanie się tylko wymiana poglądów i po zauważeniu, że naszego jeszcze nie przedstawiono, szybkie nadrobienie zaległości , a co nam tam - niech dobrym ludziom służy, jak najlepiej ku chwale naszej i..źródła, oraz pożytkowi Innych .

A może trochę więcej lekkości i dystansu, zarówno do siebie , innych jak i omawianych zagadnień , pozdrawiam (WIR) otwarci.ok1
Kurczewski (2471 punktów)
Szczerze ? Sądzę że to dęta bujda.

Żeby reinkarnacja była możliwa każdy byt musiałby zawierać jakąś do tej pory dla nas nieuchwytną, nieredukowalną cząstkę, która na dodatek byłaby zdolna do samodoskonalenia jak i uwsteczniania się, zachowywania informacji na temat poprzednich inkarnacji (ba, całą osobowość) aż do momentu kiedy ową zdolność ostatecznie utraci. Owa wieczna i nieredukowalna, świadoma/nieświadoma cząstka musiałaby być inna w przypadku każdej istoty żywej (posiadająca cechy jednostkowe) a równocześnie wspólna im wszystkim (bez tego nie byłyby możliwe omijanie barier gatunków).

Inny słaby punkt niektórych ujęć teorii reinkarnacji- według większości systemów oferujących tego rodzaju wizję naszych pośmiertnych losów kryterium decydującym o kierunku przemian obejmujących wszystkie istoty żywe miałaby być moralność (czyli system ukształtowany wtórnie, stworzony przez ludzi i bardzo często nienaturalny). W takiej sytuacji należałoby ograniczyć reinkarnację do ludzi jako jedynych istot zdolnych do poznania kryteriów według których należy postępować - zwierzęta jako kierujące się w głównej mierze instynktem albo zyskiwałyby "bonusy" automatycznie albo były skazane na ciągłą degradacje. Jeśli wierzyć przekazom- tak nie jest- był już biały słoń który był tak cnotliwy że dostąpił oświecenia...

Jeszcze inna zagwozdka- skąd miałaby się wsiąść owa wysoce umoralniająca "wędrówka dusz", w której zło zawsze zostaje ukarane a dobro nagrodzone ? Co miałoby leżeć u jej podstaw i jaki miałby być jej cel ? Czy nie jest to czasem inny sposób na powiedzenie niegrzecznym dzieciom "bądźcie grzeczni bo jak nie, to... " ? Nadanie zespołowi norm i nakazów funkcjonujących w ramach określonej społeczności norm ponadczasowych, sankcji wyższej niż doczesna.

>Dalajlama (kolejny przywódca, tyle, że innej szkoły) jest rozpoznawany na podstawie znaków odczytywanych z jeziora Lhaso Laco, a jego inkarnacja jako uwierzytelnienie musi rozpoznać przedmioty będące właśnościa poprzedniej inkarnacji. Postacie te odradzają sie od ponad tysiąca lat i jest utrzymywana ciągła linia tych przywódców.

Jeśli podejmiesz odpowiednio dużą ilość prób to koniec końców się uda. Czy nie na tym polega wyszukiwanie kolejnej inkarnacji i proces jej weryfikacji ?

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365