Racjonalista - Strona głównaDo treści
Znaki osobiste

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
18-08-2008 18:37Brzostowski (7067 punktów)Znaki osobiste
Proszę Was o komentarze w następującej sytuacji.
Był sobie człowiek wątpiący w Boga, wychowany w rodzinie katolickiej, w Polsce. W pewnym momencie życia zwrócił się do Boga:
"Jeśli istniejesz, daj mi jakiś znak, znak którego nie da się łatwo wytłumaczyć przypadkiem, pokaż że istniejesz!".

Prosiło o to Boga przed snem, leżąc w łóżku, oczy zamknięte.
"Reakcje" Boga:
Dzień 1. Jeszcze w trakcie formułowania prośby, zaczął nieświadomie powtarzać w myślach dekalog. Było to tak silne, że musiał dokończyć dekalog!
Dzień 2. Bóg nie dał znaku.
Dzień 3. W trakcie formułowania prośby zobaczył białą świetlistą kulę, która przeleciała na tle nieba.
Dzień 4. Chwilę po sformułowaniu prośby zobaczył krzyże różnej wielkości, czuł że ktoś oczekuje od niego wyboru jednego z nich.

Jest to autentyczna historia z poprzedniego tygodnia, jest to osoba mi bliska, więc przyjmuję, że ta opowieść jest prawdziwa.

Co o tym sądzicie? Czy to przypadki? Może tak, ale w takim razie po ilu "reakcjach" Boga przestaną być przypadkami wg Was? Po 5, 10, może 100? Stojąc z boku można powiedzieć, że to przypadek, człowiek myślał o Bogu, niebie, to zobaczył gwiazdę, dekalog i krzyż. Jednak z punktu widzenia tego człowieka nie jest to prosta sprawa. A jak dostanie jeszcze 10 takich znaków, to co, przypadek?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MichaQ (1056 punktów)
>Proszę Was o komentarze w następującej sytuacji.
>Był sobie człowiek wątpiący w Boga, wychowany w rodzinie katolickiej, w Polsce. W pewnym momencie
>życia zwrócił się do Boga:
>"Jeśli istniejesz, daj mi jakiś znak, znak którego nie da się łatwo wytłumaczyć przypadkiem, pokaż
>że istniejesz!".
>Prosiło o to Boga przed snem, leżąc w łóżku, oczy zamknięte.
>"Reakcje" Boga:
>Dzień 1. Jeszcze w trakcie formułowania prośby, zaczął nieświadomie powtarzać w myślach dekalog.
>Było to tak silne, że musiał dokończyć dekalog!
>Dzień 2. Bóg nie dał znaku.
>Dzień 3. W trakcie formułowania prośby zobaczył białą świetlistą kulę, która przeleciała na tle
>nieba.
>Dzień 4. Chwilę po sformułowaniu prośby zobaczył krzyże różnej wielkości, czuł że ktoś oczekuje od
>niego wyboru jednego z nich.
>Jest to autentyczna historia z poprzedniego tygodnia, jest to osoba mi bliska, więc przyjmuję, że
>ta opowieść jest prawdziwa.
>Co o tym sądzicie? Czy to przypadki? Może tak, ale w takim razie po ilu "reakcjach" Boga przestaną
>być przypadkami wg Was? Po 5, 10, może 100? Stojąc z boku można powiedzieć, że to przypadek,
>człowiek myślał o Bogu, niebie, to zobaczył gwiazdę, dekalog i krzyż. Jednak z punktu widzenia tego
>człowieka nie jest to prosta sprawa. A jak dostanie jeszcze 10 takich znaków, to co, przypadek?

Musiałbym dostać naprawdę ciężkie dowody, żeby uznać to za prawdziwą manifestację mocy Boga (szkoda, że wciąż pozostałoby otwarte pytanie, którego Boga). Sam mogę się przyznać, że spotkałem się z podobnym, aczkolwiek nie identycznym, przypadkiem. Moja przyjaciółka, ateistka notabene, po śmierci swojej babci była świadkiem dziwnych zjawisk w swoim pokoju. Różne to były rzeczy: samootwierające się okna, samooprzekręcające się klucze itd. To wszystko działo się 30 metrów od okna mojego pokoju (jesteśmy sąsiadami). Prawdę rzekłszy dotąd nie wiem, co ma o tym myśleć. Mimo wszystko pozostaję dotąd sceptykiem, bo jestem głęboko przeświadczony, że działanie na przysłowiowe "hurra" i stwierdzenie od razu po fakcie, że Bóg istnieje, byłoby mocno przesadzone.
18-08-2008 21:20 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...spotkałem się z podobnym, aczkolwiek nie identycznym, przypadkiem...

Coś tu chyba nie gra...
ra-serafin (2786 punktów)
Akurat miał farta, widział meteoryt lub kometę.
A co do tych krzyży , niektórzy widzą nawet latające kaczki nad głową jak trochę wypiją. W takie bajki nie warto wierzyć. Ci którzy w to wierzą są trochę według mnie prymitywni bo jak ktoś zobaczy ufo to nikt mu nie wierzy ale jak kilkanaście osób widziało wirujące słońce a nad nim Matkę Boską Częstochowską to wszyscy to kupowali.

Ja wierzę, nie nie wierzę ja to po prostu wiem że nie jesteśmy sami we wszechświecie co jest dowodem to że jakoś na naszej planecie rozwinęło się życie a planet je no nieskończoność więc szansę są 100%. I w takie rzeczy można wierzyć ale nie w to że słoneczko wiruje, aniołki latają nad miastem a matka boska gada z jakimiś dzieciakami o tajemnicach boskich. To jest śmieszne .

To tak jakby ta osoba powiedziała że ukazał jej się bóg Ra i powiedział że ma pomóc naprawić ludzkość to nikt by nie uwierzył.

Smierć jest ostatnim wrogiem który zostanie pokonany.
Wszystko co robimy to dla WIEKSZEGO DOBRA
18-08-2008 22:15 
 Ocena 1 na 1
DawidKarolkievitz (984 punktów)

>To tak jakby ta osoba powiedziała że ukazał jej się bóg Ra i powiedział że ma pomóc naprawić ludzkość to nikt by nie uwierzył.

Byłbym bardziej skłonny rozważać objawienie boga Ra niźli topornego, karykaturalnego boga pieronków, wojtyłów czy innych zabawnych facetów spod znaku "potrzymaj Mikołajowi laskę a da ci coś z wora".




"...wiesz co robię, puszczam Cię przodem
byś śladów stóp mych nie widział..."
Moja Adrenalina "Radio Żywych"
18-08-2008 23:42 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)
>Akurat miał farta, widział meteoryt lub kometę.

Mamy sierpień. Meteoryty lecą, jak ulęgałki...
Marian (5438 punktów)
>>Akurat miał farta, widział meteoryt lub kometę.
>Mamy sierpień. Meteoryty lecą, jak ulęgałki...
   Może bardziej meteory

   Pozdrawiam.


A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
19-08-2008 21:07 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Poważnie?
A ja myślałam, że to jakieś "drobiazgi", odłamki - żeby nie powiedzieć - odpryski, meteorów...
Ale co ja mogę wiedzieć...
W każdym razie w sierpniu astro... ktośtam każą patrzeć w niebo w poszukiwaniu "spadających gwiazd"...
Wiecie, jaki to piękny widok?
Można uwierzyć we wszystko... ech... chciałabym uwierzyć....

Pozdrawiam niedowiarków....
Marian (5438 punktów)

   Technicznie – meteor jest zjawiskiem świetlnym wywołanym przez spadający meteoroid. Pozostałość w ziemi po takim meteoroidzie to meteoryt. Więc meteoryty raczej nie latają Drobiazg

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
19-08-2008 22:22 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Tyle, to sama jestem w stanie sobie uzmysłowić.
Nigdy nie wgłębiałam się w ten aspekt świadomości...

Zabierasz kobiecie swoisty czar "spadającej gwiazdy..." ładnie to tak?
Nie wnikam w merytorykę... jestem indolentem. Przepraszam.
19-08-2008 22:36 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Tyle, to sama jestem w stanie sobie uzmysłowić.
>Nigdy nie wgłębiałam się w ten aspekt świadomości...
>Zabierasz kobiecie swoisty czar "spadającej gwiazdy..." ładnie to tak?
>Nie wnikam w merytorykę... jestem indolentem. Przepraszam.

Nie daj się, bo Marian też błądzi. Załatw go bolidem, najlepiej dziennym. To taka dzienna "spadająca gwiazda", dla czułych kobiet.
J.Szulc (5723 punktów)

Czułe kobiety, powiadasz?

Ech... to chyba Marian nie wie, kto to taki, co...?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Czułe kobiety, powiadasz?
>Ech... to chyba Marian nie wie, kto to taki, co...?

Może ma trochę empatii, może sam czuły jest? Kto to wie? Ale my tu gadu, gadu, a ty go bolidem po głowie. Meteoryt to to co spadło. Meteoroid, to to co jeszcze nie spadło. Meteor, to świetlisty ślad. Bolid to Baaa...rdzo świetlisty ślad.

Pozdrawiam.
J.Szulc (5723 punktów)

Ok. Dziękuję za wykład w skróconej wersji.

Mariana przepraszam za niewiedzę. Obiecuję poczytać i zmienić niewiedzę w wiedzę.

Pozdrawiam...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Ok. Dziękuję za wykład w skróconej wersji.
>Mariana przepraszam za niewiedzę. Obiecuję poczytać i zmienić niewiedzę w wiedzę.
E...tam. Daj sobie z tym spokój.
J.Szulc (5723 punktów)

Pewnie...
Blondynka... po co jej to...

Nie ma sprawy, przecież raczej się nie "wymądrzam", jakby co... Prawda?
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>Pewnie...
>Blondynka... po co jej to...

Ja nie o kolorze włosów tutaj. Wpiszesz w google i już coś tam wiesz. Będziesz teraz sie nauce poświęcąć? A po co?
Jest tyle innych pieknych rzeczy na tym świecie.
J.Szulc (5723 punktów)

"Blondynka", to określenie, które zapamiętałam z obecności na tym forum. Od osoby dla mnie znaczącej je otrzymałam. Bolało...
Jakiś czas temu postanowiłam, że nauka, to jest właśnie TO. Co jednak nie znaczy, że nie widzę innych stron życia - żeby mi tu nie było!

Te "inne" rzeczy bardzo doceniam. Czasem bardziej, niż bardzo

Pozdrawiam, życząc nadal - dobrej nocy.
18-08-2008 20:03
 Ocena 10 na 10
awitu (7627 punktów)

>Dzień 1. Jeszcze w trakcie formułowania prośby, zaczął nieświadomie powtarzać w myślach dekalog.
>Było to tak silne, że musiał dokończyć dekalog!
>Dzień 2. Bóg nie dał znaku.
>Dzień 3. W trakcie formułowania prośby zobaczył białą świetlistą kulę, która przeleciała na tle
>nieba.
>Dzień 4. Chwilę po sformułowaniu prośby zobaczył krzyże różnej wielkości, czuł że ktoś oczekuje od
>niego wyboru jednego z nich.

Przydałoby się teraz zapytać, co w takim razie nie zostanie uznane za znak od boga...
- biegnąca mała sarenka,
- płacz dziecka
- bicie dzwonu kościoła stojącego nieopodal, bo jest godzina 6
- ochota na zjedzenie pączka itd.

Jak ja zaczynam się interesować daną rzeczą, zjawiskiem nagle dostrzegam wokół mnie wiele rzeczy które tę rzecz określają, doprecyzowują. Nagle w prasie jest dużo artykułów o danym zjawisku, ba natykam się na wzmianki i nawiązania do tego zjawiskach w beletrystyce, w księgarniach widzę publikacje naukowe o danym zjawisku, a znajomy pokazuje mi jego zdaniem piękny widoczek.... i oczywiście jest na nim zakątek świata w którym obecnie zachodzi zjawisko które mnie zainteresowało.

Ludzie takie, sytuacje nazywają karmą, znakiem od boga itd. Ale ja uważam, że nasz mózg lubi kojarzyć fakty i wplatać je w znaną mu wiedzę. Dodatkowo, gdy czymś się szczególnie interesuje jestem jakby bardziej wyczulona na dostrzeganie spraw związanych z tym zjawiskiem. Pewnie nie ma w prasie więcej publikacji na dany temat niż zwykle, a ja po prostu zaczęłam je dostrzegać. A widoczek rozpoznałam, bo wiem jak dany obszar wygląda, bo to sprawdziłam czytając o tym zjawisku.

Dla mnie pytanie w przypadku bliskiej Ci osoby jest nie po ilu takich przypadkach, a po dowodach, jakiego rodzaju. Takie przypadki jak wymieniłeś mogłyby mi się zdarzać, co dzień i nie skojarzyłabym ich ze znakiem od boga. Ta osoba czekała na jakiś znak, bardzo chciała go dostać, więc jej mózg wszystko, co będzie miało jakikolwiek związek z religią, wiarą, symboliką lub wartościami bliskimi tej wierze zinterpretuje jako znak. Ja raczej nie, choć gdybym zobaczyła świetlistą kulę na niebie niebędącą lampą, refleksem świetlnym, czy wyjaśnialnym zjawiskiem i gdyby to się powtórzyło kilkakrotnie uznałabym, że muszę odwiedzić mego okulistę.

To jest właśnie różnica w interpretacji zjawisk przez osoby o rożnym światopoglądzie. Dla mnie jako ateistki nie są tą zjawiska na miarę znaków od boga, choćby zdarzały się wielokrotnie ja pierw je spróbuję wytłumaczyć naukowo, gdy takiego wyjaśnienia nie znajdę w mej głowie sięgnę po książkę lub pomoc specjalisty.
Dla osoby wierzącej będą takowymi, ponieważ ona interpretuje świat poprzez pryzmat wiary. Patrzymy na świat bardzo subiektywnie, tłumaczymy go sobie także przez pryzmat naszych subiektywnych wartości, doświadczeń, pragnień, wiedzy. Który sposób jest właściwy? To też można ocenić tylko subiektywnie

pozdrawiam


"Wierzą, że system operacyjny noma startuje, gdy ten jest gęsią: jeśli jest dobrą gęsią, to zostaje nomem. Gdy umiera, dobry stary NASA zabiera go do nieba, gdzie zostaje gwiazdą."
@ffe? (3233 punktów)
>Co o tym sądzicie? Czy to przypadki? Może tak, ale w takim razie po ilu "reakcjach" Boga przestaną
>być przypadkami wg Was? Po 5, 10, może 100? Stojąc z boku można powiedzieć, że to przypadek,
>człowiek myślał o Bogu, niebie, to zobaczył gwiazdę, dekalog i krzyż. Jednak z punktu widzenia tego
>człowieka nie jest to prosta sprawa. A jak dostanie jeszcze 10 takich znaków, to co, przypadek?

Sadzę, że to się może źle skończyć...

"Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było"
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Sąsiadowi zmarła żona, siedzi po pogrzebie na cmentarzu i biadoli.
-Matka jak mi ciebie brakuje, jakbym chcioł byś teraz ze mną była, itd, itd...
W pewnym momencie kret zaczął wykopywać się spod ziemi.
-Stara! Nie wygłupiej się! Żartowołem!
diogenes (42753 punktów)
>A jak dostanie jeszcze 10 takich znaków, to co, przypadek?

Nie, nie przypadek. Błędna interpretacja doznania zmysłowego.
Zamknij oczy. Naciśnij przez powieki doś mocno gałki oczne. Zobaczysz gwiazdki, plamki, świetliste wzorki. Jeśli ci to do czegoś potrzebne, nazwij to znakami, padnij na kolana, zmów credo i pokrzep się na koniec piwem.

Ps. Na podobne urojone interpretacje cierpiał Loyola: ukazały mu się np. trzy klawisze organów (nie płciowych), a on padał na kolana, modlił się, bo zinterpretował je jako znak trójcy przenajświętszej. W tej sprawie polecam jego odlotowe Dzienniki .
stilgar (7322 punktów)
>>A jak dostanie jeszcze 10 takich znaków, to co, przypadek?
>Nie, nie przypadek. Błędna interpretacja doznania zmysłowego.
>Zamknij oczy. Naciśnij przez powieki doś mocno gałki oczne. Zobaczysz gwiazdki, plamki, świetliste wzorki. Jeśli ci to do czegoś potrzebne, nazwij to znakami, padnij na kolana, zmów credo i pokrzep się na koniec piwem.

Lepiej jednak nie naciskać, szkoda oczu...
keymak (3379 punktów)
>Był sobie człowiek wątpiący w Boga, wychowany w rodzinie katolickiej, w Polsce.
W tym zdaniu można odczytać wszystko co napisałeś później. Niedowiarek w katolickiej Polsce to wystarczający powód do tego aby działy się rzeczy jakich nawet Lucas nie potrafi sfilmować. Ilość emocji płynie wtedy tak szerokim strumieniem, że bardzo trudno je nawet zapamiętać, nie mówiąc już o interpretacji.
Nie dziwią mnie efekty specjalnie które raczyłeś opisać. To efekty uboczne patologii jakie generuje religijność.
Obawiam się że człowiek którego opisujesz nie potrafi sobie poradzić z problemami jakie wywołały u niego rozmyślania związane z religią. Mam nadzieje że jednak się z nimi upora.
Nie jestem specjalistą, ale poradziłbym takiej osobie podejście do całego problemu na chłodno bez zbędnych emocji. Jest to bardzo trudne, ale jeżeli uda się to zrobić to później jest już górki.

Pozdrawiam.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>zwrócił się do Boga: "Jeśli istniejesz, daj mi jakiś znak, znak którego nie da się łatwo wytłumaczyć przypadkiem, pokaż że istniejesz!".

Powinno się sprawdzić użyte przez owo medium zaklęcie. Słowa "Jeśli istniejesz..." itd powinno wypowiedzieć tak ze 100 osób (może tutejsi racjonaliści się zgodzą) i przedstawić Ci rezultat.

Drugi mam taki sposób, żeby temu wypróbowanemu już medium zlecić, aby znów sformułowało prośbę o znak, tylko że tym razem dla Ciebie. I to byłoby nawet lepsze, bo jakość ewentualnego odzewu będziesz mógł sam ocenić.

Tylko trochę mnie martwi, że jeśli Bóg nas teraz czyta, może się poczuć urażony tymi eksperymentami i nie dać żadnego znaku. I kwestia jego istnienia pozostanie nierozstrzygnięta.
.
konserwatysta (12 punktów)
>Co o tym sądzicie? Czy to przypadki? Może tak, ale w takim razie po ilu "reakcjach" Boga przestaną
>być przypadkami wg Was? Po 5, 10, może 100?

Tego typu znaków i sygnałów jest mnóstwo, wystarczy choćby poczytać i pooglądać świadectwa w internecie. Ale łatwiej przecież coś takiego przemilczeć, ośmieszyć bądź wysłać takiego delikwenta do psychiatry. Szkoda, że tego typu argumenty pozostają jedyną linią obrony ateistów czy innych racjonalistów.
19-08-2008 09:59 
 Ocena 2 na 2
Zulka (2198 punktów)

>Tego typu znaków i sygnałów jest mnóstwo, wystarczy choćby poczytać i pooglądać świadectwa w internecie.

Tego typu objawień jest mnóstwo również w Islamie i wielu innych Religiach. Więc powiedz mi - które według Ciebie są te "jedynie prawdziwe"?

>Ale łatwiej przecież coś takiego przemilczeć,

trudno, żebym opowiadała na prawo i lewo o czymś, co moim zdaniem nie jest prawdą, ale jak widzisz z pierwszego mojego postu w tym wątku czasem mi się zdarza - to dlatego, że byłam szczerze zainteresowana zachowaniem Obserwatorów Objawienia po Objawieniu...

>ośmieszyć

w żadnym wypadku nie chcę Tych Ludzi ośmieszać. Uważam, że każdy Człowiek jest ograniczany możliwościami swojej percepcji - im mniej zdajemy sobie z tego sprawę - tym bardziej "wierzymy". Nie każdy musi się zapoznawać z podstawową wiedzą psychologiczną na ten temat ale jeśli miałbyś ochotę to:
-Anna Grabowska, Wanda Budohoska Procesy percepcji w: Psychologia ogólna pod. red. Tadeusza Tomaszewskiego, Warszawa 1992, Wydawnictwo Naukowe PWN,
-w dowolnej innej książce do psychologii ogólnej też powinieneś coś na ten temat znaleźć,
możesz też zajrzeć:
fizykaciek(*)zentacje/zludzeniaoptyczne.pps
miłej zabawy

>bądź wysłać takiego delikwenta do psychiatry.

trudno się dziwić tendencjom kierowania Takich Osób do psychiatry ponieważ czasem (nie zawsze oczywiście) może to być spowodowane chorobą psychiczną. Trzeba to wykluczyć a jeśli się potwierdzi - pomóc. Czyżbyś uważał "pomoc psychologiczną i psychiatryczną" za coś złego? To byłoby bardzo krzywdzące wobec Osób korzystających z takiej pomocy.

pozdrawiam Cię serdecznie
konserwatysta (12 punktów)
>Tego typu objawień jest mnóstwo również w Islamie i wielu innych Religiach. Więc powiedz mi - które według Ciebie są te "jedynie prawdziwe"?

Wszelkie świadectwa pochodzą od Chrześcijan. Jeśli coś podobnego występuje w innych religiach - czego też nie wykluczam - to proszę o jakiegoś linka.

>trudno się dziwić tendencjom kierowania Takich Osób do psychiatry ponieważ czasem (nie zawsze oczywiście) może to być spowodowane chorobą psychiczną. Trzeba to wykluczyć a jeśli się potwierdzi - pomóc.
>pozdrawiam Cię serdecznie

Oczywiście, że pewna część (może i większość) świadectw jest zmyślona lub jest wynikiem choroby np. psychicznej. Nikt tego nie neguje. Ale jak ktoś jest dociekliwy i w miarę obiektywny, to znajdzie takie rzeczy w internecie, że w żaden sposób podważyć się ich nie da. Choćby to było 5% wszystkich przypadków, każdy ateista-racjonalista powinien to przemyśleć. Dla własnego dobra. Pozdrawiam również.
21-08-2008 12:09 
 Ocena 1 na 1
O RLY? (0 punktów)

>Ale jak ktoś jest dociekliwy i w miarę obiektywny, to znajdzie takie rzeczy w internecie, że w żaden sposób podważyć się ich nie da.

Proponuje Panu założenie tematu z linkami do kilku takich niepodważalnych "rzeczy".
Wtedy wszyscy będą mogli odnieść się do czegoś konkretnego, a nie do jakiegoś tam "gdzieś w internecie jest...".

Wiele się wtedy wyjaśni.
21-08-2008 13:08 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)

>Oczywiście, że pewna część (może i większość) świadectw jest zmyślona lub jest wynikiem choroby np. psychicznej. Nikt tego nie neguje. Ale jak ktoś jest dociekliwy i w miarę obiektywny, to znajdzie takie rzeczy w internecie, że w żaden sposób podważyć się ich nie da. Choćby to było 5% wszystkich przypadków, każdy ateista-racjonalista powinien to przemyśleć. Dla własnego dobra. Pozdrawiam również.

To, że czegoś sie nie da wytłumaczyć, nie znaczy, że jest niewytłumaczalne - po prostu jeszcze za mało wiemy o otaczającym świecie i jego prawach. Dodatkowo dochodzą świadome i nieświadome błędy i przekłamania - pamięć ludzka nie jest doskonała - widziałem kiedyś takie badanie na Discovery - po miesiącu ludzie opowiadali o testowym zdarzeniu rzeczy, których nie było i których nie mogli zobaczyć, ale sobie je wymyślili i w nie uwierzyli, bo pasowało im to do "logicznego" wyjaśnienia - i to wszystko podświadomie.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Proszę Was o komentarze w następującej sytuacji.
>Był sobie człowiek wątpiący w Boga, wychowany w rodzinie katolickiej, w Polsce. W pewnym momencie
>życia zwrócił się do Boga:
>"Jeśli istniejesz, daj mi jakiś znak,
Jeżeli czegoś człowiek bardzo oczekuje, to owo oczekiwane zaczyna żyć własnym życiem. Autosugestia i tzw. "samospełniająca przepowiednia". Myślę, że Boga Ojca stać na bardziej znaczące a mniej "wyrafinowane" świadectwa swego istnienia.
N.b. Jeżeli "podmiot" dociekań będzie np. wyznawał Islam, pewnie zacznie duchu cytować Koran. W przypadku judaizmu będzie to zapewne objawienie Tory. Hinduista zobaczy Wielką Kali z trąba Ganesza zamiast szalika. Buddysta zapewne będzie musiał przez tydzień powtarzać mantrę Om...
Jaka wiara takie objawienia. Jaki umysł takie znaki.
Myślec, myśleć, myśleć...
Pozdrawiam.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Marian (5438 punktów)

   To są dowody anegdotyczne i jako takie nie mają mocy przekonywania osób, które nie miały takich doświadczeń. Jak dla mnie, jest bardziej prawdopodobne, że to jakiś dziwny (może nawet nie do końca zrozumiały) stan psychiczny, niż manifestacja omnipotentnego, nadnaturalnego bytu.
   Pytasz, czy to przypadek. Nie wiem, ale moja sugestia jest taka: niech ta osoba poprosi o coś bardziej konkretnego. Nie jakiś bezużyteczny „znak”, ale na przykład skończenie z głodem na świecie, albo zakończenie wszystkich konfliktów w Afryce. To byłoby coś. Do tego nawet sam mógłbym się odnieść.
   W każdym razie, jeśli tę osobę to zadowala – OK, ale nie możesz liczyć, że przekona to kogoś jeszcze. Ja osobiście oczekiwałbym czegoś więcej po wszechmocnej istocie.

   Pozdrawiam.

A rationalist is simply someone for whom it is more important to learn than to be proved right - Karl Popper
radek (767 punktów)
Mozg dziala w taki sposob, ze po odpowiednich zabiegach mozna zobaczyc Mikolaja na saniach pedzacego bo niebosklonie
Zyga (1539 punktów)
>Prosiło o to Boga przed snem, leżąc w łóżku, oczy zamknięte.
>"Reakcje" Boga:
>Dzień 1. Jeszcze w trakcie formułowania prośby, zaczął nieświadomie powtarzać w myślach dekalog.
>Było to tak silne, że musiał dokończyć dekalog!
>Dzień 2. Bóg nie dał znaku.
>Dzień 3. W trakcie formułowania prośby zobaczył białą świetlistą kulę, która przeleciała na tle
>nieba.
>Dzień 4. Chwilę po sformułowaniu prośby zobaczył krzyże różnej wielkości, czuł że ktoś oczekuje od
>niego wyboru jednego z nich.

Hipnagogi. Nawet i po 1000 takich "przypadków" nie staną się znakami od boga.
Mave (114 punktów)
Teraz ja!

Co powiecie na takie znaki:
wyobraźcie sobie, że patrzysz na zegarek a tam 13:13, 12:12, 07:07, 00:00 itp, itd, etc, i tak czasami 5,6 razy w ciągu dnia (a szans na trafienie jest, jak się domyślacie, 24) gdy średnio patrzy się na zegarek może(strzelam) 30 razy... no czasami nie zdarza się to wcale, czasami nawet częściej...

Co powiecie? może napiszę najpierw jak ja sobie to próbowałem tłumaczyć, otóż:
1. przypadek, chociaż rachunek prawdopodobieństwa skłaniałby do tego, że patrzenie na zegarek równo co 61 min, np przez 3 razy pod rząd, jest mało prawdopodobne(bo bywało i tak)
2. podświadomie mój mózg odlicza ten czas i wtedy patrzę na zegarek... szkoda, że sam tak dobrze nie liczę;\
3. znak od Boga, jestem wybrańcem niczym Neo w Matriksie... tfu znaczy Noe od Arki ... patrząc na swój życiorys i predyspozyzje do tej roli... marne szanse
4. hmmm, paranoja, każdy tak ma tylko ja to zauważam... to by się zgadzało bo jak powiedziałem o tym kumplowi to i on miał takie przeczucie... ze względu na dbałość o zdrowie psychiczne moich znajomych... nie powiedziałem o tym nikomu więcej...
5.choroba psychiczna?!? do lekarza nie pójdę!!! nie ma bata
6. może klątwa Tutenhamona, rzucona tysiące lat temu dręczy każdego kto się o niej dowie... sorry, że Wam to wyjawiam ale nie szczególnie mi na Was zależy
7.no i moja ulubiona teoria... to są liczby do następnego losowania dużego lotka... tylko muszę opracować jeszcze metodę na ułożenie cyfr... a strasznie mi się nie chce;/
8. czasami też sobie myślę, że to może znaczyć że coś ma się stać w najbliższym czasie, taki zwiastun... chociaż przeważnie nie zwracam na to większej uwagi, to czasem faktycznie coś się dzieje... czasami o czymś myślę, coś rozważam i wtedy od niechcenia spojrzę na zegarek z felerną godziną i wtedy myślę, że pomyślana wcześniej myśl jest bardziej właściwa...

wiem, że dziwne to bardzo i mało prawdopodobne... przecież nie musicie mi wierzyć... ale ciekawi mnie to trochę, w końcu dotyczy to mnie samego

Aha teorie o zaczarowanym zegarku odpadają bo zdarza mi się to na różnych cyferblatach...

Pisząc ten obszerny(za co szczerze przeprasza) tekst spojrzałem na mój spóźniony zegarek raz... zgadnijcie która była godzina
.... no nie 22.22, bo jak chcę to nigdy nie trafię

Czekam na fachową poradę... jeśli mi nie wierzycie, to potraktujcie to proszę jako sprawę czysto teoretyczną... bo nie o wiarę tylko o poradę mi chodzi

Dziękuje i pozdrawiam!

p.s. może założę oddzielny wątek na ten temat, bo ten temat potrzebuje osobnego rozpatrzenia, jak sądzicie?
Madman (7811 punktów)
>Był sobie człowiek wątpiący w Boga, wychowany w rodzinie katolickiej, w Polsce.
Gdyby to zdarzyło się osobie wychowanej w całkowitej izolacji od jakiejkolwiek formy religijności, to może bym się zastanawiał. A tak po prostu uznaję to za wytwór spragnionej Boga wyobraźni.
>W pewnym momencie życia zwrócił się do Boga:
>"Jeśli istniejesz, daj mi jakiś znak, znak którego nie da się łatwo wytłumaczyć >przypadkiem, pokaż że istniejesz!".
Zwracając się do Boga z góry założył, że ów istnieje. Religijność jest nam tak głęboko wpojona, że niektórym się wydaje, iż "nie wierzyć w Boga" to znaczy ignorować jego istnienie.
>"Reakcje" Boga:
Gdyby Bóg reagował za każdym razem na prośby o znak, to aż bałbym się poprosić. Bo chyba musiałbym uwierzyć. Niestety/na szczęście (niepotrzebne skreślić) w zdecydowanej większości przypadków "proszący wątpiący" spotykają się z głuchą cisza lub wytworami własnej wyobraźni. Dowodzi tego hasło: "Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego". Proszenie Boga o znak jest więc grzechem, dlaczego więc Wszechmogący miałby odpowiadać, ignorując ustalone przez siebie zasady? Prędzej od Boga odpowiedzieć powinien Lucyfer...
>Jest to autentyczna historia z poprzedniego tygodnia, jest to osoba mi bliska, więc >przyjmuję, że ta opowieść jest prawdziwa.
Ja słyszałem opowieści o okultystycznych książkach, które same wyskakują z pieca. Bliskość opowiadającego nie jest wprost proporcjonalna do prawdziwości opowieści.
>Co o tym sądzicie? Czy to przypadki? Może tak, ale w takim razie po ilu "reakcjach" >Boga przestaną być przypadkami wg Was?
Nie, to nie są przypadki. Ale nie są to również Boskie interwencje.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365