Nie widzę najmniejszego sensu obrażanie Ciebie... przyczepiłem się jedynie do Twojej wypowiedzi. Obawiam to się tego, że pewnego dnia moja druga połowa zmieni poglądy i zawlecze mnie do ślubnego kobierca. Nie obchodzi mnie w co wierzysz, jak wierzysz, dlaczego wierzysz(albo i na odwrót). Możesz przebijać kozią mosznę patykiem i wieszać sobie nad łóżkiem, nie interesuję mnie to w zupełności. Po prostu nudzi mnie wysłuchiwanie, jaki to kto jest fajny bo jest ateistą. Albo patrzcie co odkryłem, szkoda że wszyscy to wiemy. Nie bierz wszystkiego do siebie tak dosadnie, ale nie ma sensu pisać o czymś o czym wszyscy wiedzą. To tak jakby oznajmić innym ludziom, że są żywi. Ktoś mówił coś o obawie, przed "moim ateizmem", bierzcie i jedzcie z tego wszyscy to są bowiem poglądy moje i dla wszystkich zostały stworzone. Dla ścisłości, wolę cieszyć się jednym chlebem z innymi, myślącymi podobnie niż wpierdaczać go w samotności
|