 |
Dwaj papieże, jeden naród Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-11-2009 12:52 | disease (218 punktów) | Dwaj papieże, jeden naród
5 na 5 | W przeszłości bardzo źle oceniałem pontyfikat Jana Pawła 2. Uważałem, że papież Polak nasilił fanatyczny katolicyzm w naszym kraju oraz umocnił utożsamianie tej wiary z naszą ojczyzną.
Być może i tak było. Do dzisiaj pamiętam strasznie głupi komentarz Lecha Wałęsy, którego ogólnie bardzo poważam, kiedy po wyborze Ratzingera na papieża powiedział, że Benedykt XVI powinien przyjąć obywatelsto polskie, bo w Polsce większość ludzi to katolicy.
Niestety takie myślenie pokazuje jak bardzo wsiąkła w ludzi potrzeba posiadania rodaka na stanowisku głowy kościoła katolickiego, religii niemal całkowicie utożsamianej z polskoscią.
Pod tym względem pontyfikat Wojtyły dobry nie był z punktu widzenia ateisty żyjącego w Polsce. Myśląc jednak globalnie można dojść do wniosku, że czasy Jana Pawła 2 to okres laicyzacji Europy, a łagodne oblicze papieża humanisty sprawiło, że jako człowiek dialogu nie lubił teologicznych sporów i szukał zawsze pojednania. Tak właśnie. Jan Paweł 2 był bardziej humanistą niż teologiem. Był blisko ludzi.
Josef Ratzinger to jego dokładne przeciwieństwo. Do ludzi trzyma swoisty dystans natomiast świetnie radzi sobie z teologicznymi łamigłówkami i duma jakby tu ocalić kościół przed upadkiem, który nieuchronnie się zbliża. Jego przedsoborowe pomysły (przywrócenie mszy trydenckiej) coraz bardziej stają się realne, a działania wyglądają na takie co to 'ratuje się co się da'.
Laicyzacja kontynentu za Jana Pawła 2 była niezagrożona (dziękujmy za ten pontyfikat) natomiast teraz na powrócenie do stanu sprzed pontyfikatu Jana Pawła 2 jest już za późno i Benedykt musi zdawać sobie z tego sprawę. Dlatego liczy, że radykalizacja w kościele pomoże choć zachować jego tożsamość i umocnić wiarę w tych, którym naprawdę na niej zależy.
Co to oznacza dla ateistów w Europie. Z lokalnego punktu widzenia to dobrze. Fasadowy katolicyzm w Polsce zaniknie. Pozostanie sam trzon. Więc zmniejszy się parcie władzy kościelnej na świecką. Z drugiej zaś strony z globalnego punktu widzenia opóźni to upadek kościoła katolickiego, skompromitowanego w ostatnich latach aferami pedofilskimi, których Watykan nie rozliczył.
Mnie aż tak bardzo na całkowitym upadku KK nie zależy. Natomiast bardzo zależy mi żeby kościół nie miał żadnego wpływu na władzę świecką. Póki co uważam, że dwa ostatnie pontyfikaty rokują pewną nadzieję. A może to jedynie znak czasów?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | e.coli (338 punktów) | Do Kościoła czy jakiegokolwiek innego związku wyznaniowego powinni należeć tylko ci, którzy tego naprawdę CHCĄ. W Polsce mamy 90% ochrzczonych, a ilu z nich chodzi na msze w niedziele? Ilu z tych, którzy chodzą na msze, stosuje się do nakazów swojego kościoła?
Im mniej "pseudokatolików" tym lepiej. I dla nas, i poniekąd dla nich. Nie przeszkadza mi Kościół- nie mam nic do wierzenia w duchy czy jakieś siły (czyste lub nieczyste), ale gdy ktoś, kto wierzy w głupoty, zaczyna narzucać mi swoją wiarę lub zakazywać mi czegoś, bo jego religia tego zabrania stanowczo należy się sprzeciwić. Mam nadzieję, że za kilkanaście (kilkadziesiąt) lat, gdy obecne "młode pokolenie" będzie zabierało głos w życiu publicznym, poparcie dla wpływu KK na władzę spadnie. Póki co to tylko moje życzenia...
|
|
| Nihilist (158 punktów) | Samemu zdarzyło mi się nie raz, odpłynąć myślami względem polskiego papieża. Zgodzimy się wszyscy, bezapelacyjnie, że był wyjątkowym przedstawicielem kościoła, na tle całej jego historii. Tym samym, gdy czytałem Boga Urojonego, Dawkinsa uderzył mnie fragment odnoszący się do powoływania nowych bożków przez Jana Pawła II. Dawkins przytacza powoływanie do życia Matki Boskiej, takiej i takiej przez polskiego papieża oraz wytyka mu przypisywanie uratowania swojego życia Matce Boskiej Fatimskiej. Lecz w moim odczuciu, nie można obwiniać osoby głęboko wierzącej za swoje ciągotki do wiary. Dawkins uznałby to za zwykły zbieg okoliczności, dla papieża było to wstawiennictwo Matki Boskiej. Tym samym ciężko jest kreować wizerunek danego człowieka na podstawie jednego czynu. Dla mnie jako ateisty, wciąż pozostaje osobą którą darzę ogromnym szacunkiem. Nie ze względu na to, że przyczynił się do wyzwolenia Polski spod komunizmu, czy też za to że był pełen miłości do bliźniego, cnota bardzo tkliwa ale w rzeczywistości mało przydatna. Obdarowuję Karola Wojtyłę, szacunkiem za otwartość. Nie zamykał się w swoich gabinetach zgłębiając tajemnicę "mocy", rozpatrując jak tu umocnić fundamenty kościoła. Wychodził do ludzi, wychodził do innowierców... nie bał się polemiki, ponadto nie wgłębiał się w teologiczne sofizmaty, a raczej dążył do pojednania i konsensusu. Na pewno jest wielką postacią dla osób wierzących, ale w moim odczuciu powinien być też wielką postacią dla wszystkich Polaków. Jest uosobieniem porozumienia i stawiania kontaktów międzyludzkich ponad politykę i wyznania. Ale dość tego zachwalania. Cytat:Niestety takie myślenie pokazuje jak bardzo wsiąkła w ludzi potrzeba posiadania rodaka na stanowisku głowy kościoła katolickiego, religii niemal całkowicie utożsamianej z polskoscią. W moim odczuciu sprawa ma się nieco inaczej. Nie zapominajmy o tym iż w dobie komunizmu, wiara katolicka w Polsce musiała zmierzyć się z fizycznym atakiem na samą siebie. Tym samym, kościół stał się ucieleśnieniem dążenia do wolności narodu. Mocno zjednał się z odczuciem patriotyzmu.Ujawniła się ciągotka do wiary katolickiej, Polska jest przecież najbardziej katolickim państwem w Europie. I ta ciągotka z ambicji JP2, przerodziła się w ciemnogrodzkie zamiłowanie do wszystkiego co z wiarą katolicką związane, co stało się błędnie interpretowane jako odzwierciedlenie polskości. Nie mam żalu do Karola Wojtyły, za obecne stanowisko Kościoła w naszym państwie, ten żal żywię do samej instytucji kościelnej, która przeistacza miłość do bliźniego w indoktrynowanie pierdołów bliźniemu(ale byłoby rzeczą lakoniczną, rozwodzić się o tym na PSR, wszystkim jest to znane). Boli mnie to, że są jednostki które potrafią cenić słowo MiB'a (Men in Black) ponad słowo osób rzeczywiście mających pojęcie w danej sferze jak choćby polityka. Stosunek do niemieckiego papieża mam zgoła infantylny, jest w moim odczuciu bardziej przedmiotem kpin niż uosobieniem wiary katolickiej. Desperat uporczywie chwytający się brzytwy, byleby utrzymać ferajnę na powierzchni.
|
|
 | 2 na 2 | disease (218 punktów) |
> W moim odczuciu sprawa ma się nieco inaczej. Nie zapominajmy o tym iż w dobie komunizmu, wiara katolicka w Polsce musiała zmierzyć się z fizycznym atakiem na samą siebie. Tym samym, kościół stał się ucieleśnieniem dążenia do wolności narodu. Mocno zjednał się z odczuciem patriotyzmu.Ujawniła się ciągotka do wiary katolickiej, Polska jest przecież najbardziej katolickim państwem w Europie. I ta ciągotka z ambicji JP2, przerodziła się w ciemnogrodzkie zamiłowanie do wszystkiego co z wiarą katolicką związane, co stało się błędnie interpretowane jako odzwierciedlenie polskości.nie jest prawdą że kościół cierpiał wielkie prześladowania za czasów PRLu. Jaruzelski nawet na spotkaniu z Breżniewem mówił że katolicyzm jest częścią polskiej tradycji i nie wolno tego Polakom odbierać. Jak spojrzeć do historii to mamy całą masę 'cudów' czy obwołanie Maryi Królową Polski a to dokładnie odzwierciedla pewne tendencje narodu polskiego zamiłowanego w desperackich aktach odwagi czy mesjanizmie. Papież po prostu umocnił to jeszcze. > Nie mam żalu do Karola Wojtyły, za obecne stanowisko Kościoła w naszym państwie, ten żal żywię do samej instytucji kościelnej, która przeistacza miłość do bliźniego w indoktrynowanie pierdołów bliźniemu(ale było by rzeczą lakoniczną, rozwodzić się o tym na PSR, wszystkim jest to znane). Boli mnie to, że są jednostki które potrafią cenić słowo MiB'a (Men in Black) ponad słowo osób rzeczywiście mających pojęcie w danej sferze jak choćby polityka.ja nie mam żalu do Wojtyły o tyle, że był dobrym papieżem z punktu widzenia ateisty w Europie. Natomiast nie miał wpływu na to jak ludzie go odbierają. Cóż... > Stosunek do niemieckiego papieża mam zgoła infantylny, jest w moim odczuciu bardziej przedmiotem kpin niż uosobieniem wiary katolickiej. Desperat uporczywie chwytający się brzytwy, byle by utrzymać ferajnę na powierzchni.> B16 jest mądrzejszy niż był JP2. JP2 był humanistą, B16 to typowy teolog doktryner. Dlatego B16 widząc co się dzieje stara się zachować tożsamość kościoła. Z punktu widzenia ateisty, którym jestem JP2 mi bardziej pasuje za ten humanizm laicki. Natomiast z punktu widzenia katolików JP2 powinien wypadać gorzej. Umacnianie kościoła to umacnianie dogmatów.
|
|
|  | 2 na 2 | Nihilist (158 punktów) | Cytat:nie jest prawdą że kościół cierpiał wielkie prześladowania za czasów PRLu. Jaruzelski nawet na spotkaniu z Breżniewem mówił że katolicyzm jest częścią polskiej tradycji i nie wolno tego Polakom odbierać. Jak spojrzeć do historii to mamy całą masę 'cudów' czy obwołanie Maryji Królową Polski a to dokładnie odzwierciedla pewne tendencje narodu polskiego zamiłowanego w desperackich aktach odwagi czy mesjaniźmie. Papież po prostu umocnił to jeszcze. Jednakże niezaprzeczalne pozostaje stwierdzenie, iż przez te wszystkie lata w Polsce katolicyzm zrównał się z patriotyzmem. Co najbardziej boli. Oczywiście jest więcej takich spraw na przestrzeni historii gdzie można doszukiwać się umocnienia religii chrześcijańskiej w tym kraju poprzez, chwile jego niedoli. Lecz dla mnie jest to postawa lakoniczna. Nie czujmy się narodem wybranym, daleko nam do Żydów. A takie zaś przeświadczenia religijne, zamiast rozwijać nasz kraj to go uwsteczniają. Żyjemy w XXI wieku i na tle Europy, jesteśmy skansenem kulturowym wciąż upatrującym w swojej egzystencji osoby boskiej. Jestem ogromnym marzycielem względem polskości, chciałbym dożyć czasów gdy zamiast toczyć głupie o spory między państwem świeckim a wyznaniowym, wszyscy ruszą dupcie i zaczną robić na dobro tego państwa. W czasach okupacji zawsze pojawiają się tkliwe idee wyzwolenia i niepodległości, jednakże gdy już do tego dojdzie każdy usadawia swoje cztery litery w fotelu i niech się dzieje co dziać się ma. Weźmy na przykład Microsoft, pracujących w firmie Polaków jest tylu, że rozważano czy by nie wprowadzić języka polskiego do ustawień oprogramowania. Karty historii przedstawiają nam wielu znamienitych polskich myślicieli, chemików, biologów, socjologów, filozofów, fizyków, astronomów i ecie pecie, tak aż się komuś nie znudzi. Lecz ciemnogrodzkie idee wciąż zaprzepaszczają wszystko zsyłając naukę na boczny plan, zaraz za religią. A potem tylko gały szeroko roztwarte i zonk, dlaczego młodzi wyjeżdżają...
|
|
| |  | 1 na 1 | disease (218 punktów) | >Jednakże niezaprzeczalne pozostaje stwierdzenie, iż przez te wszystkie lata w Polsce katolicyzm zrównał się z patriotyzmem. Co najbardziej boli. Oczywiście jest więcej takich spraw na przestrzeni historii gdzie można doszukiwać się umocnienia religii chrześcijańskiej w tym kraju poprzez, chwile jego niedoli. Lecz dla mnie jest to postawa lakoniczna. Nie czujmy się narodem wybranym, daleko nam do Żydów. A takie zaś przeświadczenia religijne, zamiast rozwijać nasz kraj to go uwsteczniają. Żyjemy w XXI wieku i na tle Europy, jesteśmy skansenem kulturowym wciąż upatrującym w swojej egzystencji osoby boskiej. Jestem ogromnym marzycielem względem polskości, chciałbym dożyć czasów gdy zamiast toczyć głupie o spory między państwem świeckim a wyznaniowym, wszyscy ruszą dupcie i zaczną robić na dobro tego państwa. W czasach okupacji zawsze pojawiają się tkliwe idee wyzwolenia i niepodległości, jednakże gdy już do tego dojdzie każdy usadawia swoje cztery litery w fotelu i niech się dzieje co dziać się ma. Weźmy na przykład Microsoft, pracujących w firmie Polaków jest tylu, że rozważano czy by nie wprowadzić języka polskiego do ustawień oprogramowania. Karty historii przedstawiają nam wielu znamienitych polskich myślicieli, chemików, biologów, socjologów, filozofów, fizyków, astronomów i ecie pecie, tak aż się komuś nie znudzi. Lecz ciemnogrodzkie idee wciąż zaprzepaszczają wszystko zsyłając naukę na boczny plan, zaraz za religią. A potem tylko gały szeroko roztwarte i zonk, dlaczego młodzi wyjeżdżają...
u nas zabobon silniejszy jest od samej wiary. Kiedyś Józef Tischner stwierdził że 2/3 polskich katolików jest nieświadomymi heretykami. I to jest problem. Być może jednak B16 nie jest taki zły. Co prawda papież Polak nie powstrzymał laicyzacji Europy i to pisze mu się na plus, ale kościół B16 to kościół przedsoborowy. Więc fasadowi katolicy mogliby się od niego odwrócić, a takich jest większość w tym kraju. Z drugiej strony siła przyzwyczajenia podążających za wiarą swoich babć ludzi jest tak duża, że chyba jedynie ta msza trydencka dałaby im do myślenia.
|
|
 | 5 na 5 | lukaszewicz (5674 punktów) | > Zgodzimy się wszyscy, bezapelacyjnie, ...
Mógłbyś wypowiadać się tylko za siebie.
Łukaszewicz.
|
|
 | | -jad- (18783 punktów) | > która przeistacza miłość do bliźniego w indoktrynowanie pierdołów bliźniemu.....Niezły wygibas stylistyczny  > Stosunek do niemieckiego papieża mam zgoła infantylny...A tu sam nie wiem. Co chciałeś przez to powiedzieć? Pozdrawiam.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
|  | 1 na 1 | Nihilist (158 punktów) |
>>Stosunek do niemieckiego papieża mam zgoła infantylny... >A tu sam nie wiem. Co chciałeś przez to powiedzieć?
Sposób błahy, zupełnie odmienny od tego w jaki traktuję jego poprzednika.
|
|
1 na 1 | mizantrop (7 punktów) | >nadzieję. A może to jedynie znak czasów?
Im więcej jest (wśród młodych) ludzi wykształconych,pochodzących z normalnych rodzin w Polsce,tym więcej jest ateistów. Katolicy starej daty powoli zanikają w przyrodzie.Polska zmieni się,cały czas się zmienia. Jak młode pokolenie wejdzie w politykę,gwarantuję renegocjację konkordatu itd. Kwestia lat...
|
|
4 na 4 | Pontifex Maximus (3006 punktów) | > W przeszłości bardzo źle oceniałem pontyfikat Jana Pawła 2. Uważałem, że papież Polak nasilił> fanatyczny katolicyzm w naszym kraju oraz umocnił utożsamianie tej wiary z naszą ojczyzną.> Być może i tak było.Tak było bez wątpienia i źle się stało. Kościołowi zależy aby określenie "Polak" było jednoznaczne z określeniem "Katolik". Nie jest to ani dobre ani prawdziwe. Kto zna historię ten wie. > Do dzisiaj pamiętam strasznie głupi komentarz Lecha Wałęsy, którego ogólnie> bardzo poważam, kiedy po wyborze Ratzingera na papieża powiedział, że Benedykt XVI powinien przyjąć> obywatelsto polskie, bo w Polsce większość ludzi to katolicy.Wałęsa często jest "za a nawet przeciw" czemu więc się dziwić gdy gada pierdoły  > Niestety takie myślenie pokazuje jak bardzo wsiąkła w ludzi potrzeba posiadania rodaka na> stanowisku głowy kościoła katolickiego, religii niemal całkowicie utożsamianej z polskoscią.Myślę, że tak nie jest. Ludziom po prostu brakuje moralnych autorytetów. A czy będzie nim pan Wojtyła czy pan Religa... > Pod tym względem pontyfikat Wojtyły dobry nie był z punktu widzenia ateisty żyjącego w Polsce.Biorąc pod uwagę zatrzęsienie i zapaskudzenie miast pomnikami JPII to pontyfikat ten nie był dobry nawet dla osób odpowiedzialnych za zagospodarowanie przestrzenne miast i miasteczek. Dorzucić można jeszcze samopoczucie wszelkiej maści innowierców - w końcu oni też czują się gorzej, gdy na wielu placach straszy JPII. > Myśląc jednak globalnie można dojść do wniosku, że czasy Jana Pawła 2 to okres laicyzacji Europy, a> łagodne oblicze papieża humanisty sprawiło, że jako człowiek dialogu nie lubił teologicznych sporów> i szukał zawsze pojednania. Tak właśnie. Jan Paweł 2 był bardziej humanistą niż teologiem.Humanista? Może w jakimś zawężonym sensie. Jak humanista może beatyfikować słowackiego arcybiskupa i zarazem zbrodniarza Stepinaca? > Josef Ratzinger to jego dokładne przeciwieństwo. Do ludzi trzyma swoisty dystans natomiast świetnie> radzi sobie z teologicznymi łamigłówkami i duma jakby tu ocalić kościół przed upadkiem, który> nieuchronnie się zbliża.Wszak był On prefektem Kongregacji Nauki Wiary czyli takim wpółczesnym naczelnym inkwizytorem, zanim został Papieżem. > Mnie aż tak bardzo na całkowitym upadku KK nie zależy. Natomiast bardzo zależy mi żeby kościół nie> miał żadnego wpływu na władzę świecką.Jedno z drugim ma wiele wspólnego. Dlatego czym "mniejszzy" Kościół tym władza bardziej świecka  > Póki co uważam, że dwa ostatnie pontyfikaty rokują pewną> nadzieję. A może to jedynie znak czasów?Znak czasów? Cała nadzieja w młodych, myślących ludziach, którzy przestaną chodzić do kościołów i wybierać "powołanie". Społeczeństwo musi też zacząć brać udział w życiu publicznym. To spowoduje zmiany a nie ten czy inny guru Kościoła katolickiego. Racjonaliści są też po drugiej stronieNie klękamy przed bakterią
|
|
 | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Humanista? Może w jakimś zawężonym sensie. Jak humanista może beatyfikować słowackiego arcybiskupa i zarazem zbrodniarza Stepinaca?
Sorki - chorwackiego. Dorzucę jeszcze na szybko Piusa IX i CK Karola I Habsburga. O Kolbem nawet nie wspomnieć - jednym z elementów procesu kanonizacyjnego jest stwierdzenie zgodności pism delikwenta z katolicką ortodoksją. Jeśli zgadza się z nią to, co Kolbe wypisywał w "Małym Dzienniku" i "Rycerzu Niepokalanej" - no, to proszę siadać... .
>>Josef Ratzinger to jego dokładne przeciwieństwo. Do ludzi trzyma swoisty dystans natomiast świetnie >>radzi sobie z teologicznymi łamigłówkami i duma jakby tu ocalić kościół przed upadkiem, który >>nieuchronnie się zbliża. >Wszak był On prefektem Kongregacji Nauki Wiary czyli takim wpółczesnym naczelnym inkwizytorem, zanim został Papieżem.
Chyba po prostu grali w Dobrego i Złego glinę... .
|
|
 | | disease (218 punktów) |
>Tak było bez wątpienia i źle się stało. Kościołowi zależy aby określenie "Polak" było jednoznaczne z określeniem "Katolik". Nie jest to ani dobre ani prawdziwe. Kto zna historię ten wie.
kościołowi w Polsce owszem tak. Bo na świecie Polska psa z kulawą nogą nie obchodzi. Jesteśmy temu sami winni.
>Myślę, że tak nie jest. Ludziom po prostu brakuje moralnych autorytetów. A czy będzie nim pan Wojtyła czy pan Religa...
JP2 był dla znamienitej większości maskotką nie autorytetem. Bo autorytetem w jakiej dziedzinie, wiary? A coż przeciętny Kowalski wyniósł z jego nauk? Pamiętają za to jakie kremówki lubił. JP2 był jak gwiazdor filmowy a to co mówił to było jedynie tło dla samego jego jestestwa. A badania pokazują że połowa tak zwanych katoliów nie zna 10 przykazań.
>Biorąc pod uwagę zatrzęsienie i zapaskudzenie miast pomnikami JPII to pontyfikat ten nie był dobry nawet dla osób odpowiedzialnych za zagospodarowanie przestrzenne miast i miasteczek. Dorzucić można jeszcze samopoczucie wszelkiej maści innowierców - w końcu oni też czują się gorzej, gdy na wielu placach straszy JPII.
pomniki JP2 to sprawa trzeciorządna i czepianie się tego nie uważam za chęć podjęcia merytorycznej dyskusji. Bardziej z naszego punktu widzenia obchodzi mnie to co się stało przy okrągłym stole z udziałem kleru. Myślę że niejeden raz padł tam argument że papież przyczynił się do obalenia komunizmu. Sam Wałęsa o tym przecież mówił. Wtedy kler dostał realny wpływ na władzę. Zaczęto w niedługim czasie powoływać komisje wspólne rządu i episkopatu i to jest o wiele gorsze niż te pomniki.
>Humanista? Może w jakimś zawężonym sensie. Jak humanista może beatyfikować słowackiego arcybiskupa i zarazem zbrodniarza Stepinaca?
był humanistą w każdym calu. Wybrał jednak karierę kościelną ale ten jesgo humanizm laicki przebijał przez niego z każdą siłą. JP2 był dobrym pedagogiem teologiem był w zasadzie bardzo słabym. Dlatego u boku miał Ratzingera.
>Znak czasów? Cała nadzieja w młodych, myślących ludziach, którzy przestaną chodzić do kościołów i wybierać "powołanie". Społeczeństwo musi też zacząć brać udział w życiu publicznym. To spowoduje zmiany a nie ten czy inny guru Kościoła katolickiego.
przede wszystkim musi zmienić się status materialny Polaków. Jak Polacy będą się bogacili będą odchodzili od kościoła. U nas bieda trzyma sporą rzeszę ludzi przy kościele bo jak mawiają 'jak trwoga to do Boga'. W zachodniej Europie gdzie konsumpcjonizm od dawna jest większy ludzi bardziej przywiązują wagę do życia doczesnego a kościoły świecą pustkami.
|
|
5 na 5 | Kowalska (14008 punktów) | > Myśląc jednak globalnie można dojść do wniosku, że czasy Jana Pawła 2 to okres laicyzacji Europy, a> łagodne oblicze papieża humanisty sprawiło, że jako człowiek dialogu nie lubił teologicznych sporów> i szukał zawsze pojednania. Tak właśnie. Jan Paweł 2 był bardziej humanistą niż teologiem. Był> blisko ludzi. A pewnie, że był blisko ludzi. Bo był aktorem. Kochał publiczność i aplauz. Myślisz, że jego przemówienia brzmiały by tak jak brzmiały i wywoływały taką histerię, gdyby nie umiejętność modulowania głosu i grania przed publicznością? Dodaj do tego zgrabnie napisany tekst, chwytliwe hasła i masz mieszankę wybuchową. Z pojednaniem to Jan Paweł II akurat mi się najmniej kojarzy. Raczej z twardym dyplomatą, który po przysłowiowych trupach, ale dopnie swego. Całuski na lotniskach z przywódcami to jeszcze nie jedność. Humanistą był o tyle, że lubił czytać i pisać. Bo jakoś ciężko mi nazwać humanistą kogoś, kto skazuje miliony ludzi na śmierć, bo prezerwatywy są złe w jego mniemaniu. Jak powiedział Navarro-Valls: Cytat:Jan Paweł II miał "ogromną zdolność do ignorowania samego siebie" - taką opinię wyraził były wieloletni rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls w wywiadzie dla telewizji RAI. Powiedział też, że jest przekonany o świętości papieża. wiadomosci(*)ie,wid,11729807,wiadomosc.html Może gdyby Jan Paweł II trochę bardziej spojrzał na siebie i w siebie, to łatwiej byłoby mi go uznać za człowieka dbającego o ludzi, a nie tylko o Kościół.
|
|
 | | disease (218 punktów) |
> Humanistą był o tyle, że lubił czytać i pisać. Bo jakoś ciężko mi nazwać humanistą kogoś, kto skazuje miliony ludzi na śmierć, bo prezerwatywy są złe w jego mniemaniu.humanistą był o tyle że studiował polonistykę ujawniając w późniejszym okresie talent literacki i o to mi tutaj chodzi. Jego podejście do ludzi było bardzo otwarte jak na głowę kościoła katolickiego. Nie wiem co z wykształceniem humanistycznym mają wspólnego prezerwatywy  Widać trochę nie zrozumiałaś co napisałem.
|
|
|  | 2 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > >Humanistą był o tyle, że lubił czytać i pisać. Bo jakoś ciężko mi nazwać humanistą kogoś, kto skazuje miliony ludzi na śmierć, bo prezerwatywy są złe w jego mniemaniu.> humanistą był o tyle że studiował polonistykę ujawniając w późniejszym okresie talent literacki i o to mi tutaj chodzi. A ja napisałam, że humanistą był o tyle, że lubił czytać i pisać. No i? > Jego podejście do ludzi było bardzo otwarte jak na głowę kościoła katolickiego. Nie wiem co z wykształceniem humanistycznym mają wspólnego prezerwatywy Dla głowy Kościoła katolickiego to nawet publiczne kichnięcie jest otworzeniem się na innych ludzi. Jak na człowieka z wykształceniem humanistycznym oczekiwałabym od Jana Pawła II większej empatii i zrozumienia. Bo kichanie na ludzi i zabranianie im używania prezerwatyw w regionie, gdzie JEST TO KONIECZNE! z humanizmem nijak mi się nie kojarzy. > Widać trochę nie zrozumiałaś co napisałem. Aha.
|
|
| |  | | disease (218 punktów) |
> Dla głowy Kościoła katolickiego to nawet publiczne kichnięcie jest otworzeniem się na innych ludzi. Jak na człowieka z wykształceniem humanistycznym oczekiwałabym od Jana Pawła II większej empatii i zrozumienia. Bo kichanie na ludzi i zabranianie im używania prezerwatyw w regionie, gdzie JEST TO KONIECZNE! z humanizmem nijak mi się nie kojarzy.
a ja byłbym rad gdyby osoba pisząca o JP2 znała choć trochę jego życiorys. Z powodu wojny musiał przerwać studia więc ciężko tutaj mówić o wykształceniu humanistycznym. Nie mniej jednak miał naturę humanisty co zresztą potwierdza wybór takiego kierunku kształcenia. Później studiował już teologię ale w dalszym ciągu interesował się literaturą i pisał. Te doświadczenia przeniósł na późniejszą karierę watykańską. Był najbardziej otwarty z papieży i najwięcej pielgrzymował. Na tej podstawie mam prawo twierdzić że był blisko ludzi. Natomiast kościelne dogmaty nie pozwalały mu na pewne gesty i tutaj nie jest problemem jego osoba a właśnie te dogmaty. Kościół katolicki propaguje wstrzemięźliwość i ma do tego oczywiste prawo. Nie ma przymusu należenia do kościoła czy stosowania się do jego zaleceń. Człowiek jest wolny ale i odpowiedzialny. Dlatego prymitywny antyklerykalizm jest tak samo śmieszny jak radiomaryjne fanatyczne wypowiedzi odnośnie tego jaka powinna być władza świecka.
|
|
 | 2 na 2 | Arita (459 punktów) |
>Z pojednaniem to Jan Paweł II akurat mi się najmniej kojarzy. Raczej z twardym dyplomatą, który po przysłowiowych trupach, ale dopnie swego.
Również tak go postrzegam. Pamiętam do tej pory kazanie, w którym od łagodności był daleko i wręcz ryczał do wiernych z oburzeniem. Rozumiem, że to taktyka stosowana wobec wiernych, ale z cukierkowym obrazkiem "dobrotliwego" jakoś mi się nie kojarzy.
>Humanistą był o tyle, że lubił czytać i pisać. Bo jakoś ciężko mi nazwać humanistą kogoś, kto skazuje miliony ludzi na śmierć, bo prezerwatywy są złe w jego mniemaniu.
Można być humanistą tylko na pokaz.Publikacje, nawet wartościowe /nie znam/ również o niczym nie świadczą, jeśli nie ma to przełożenia na czyny i działanie w imię autentycznego dobra ludzi, a nie brnięcie na oślep w chorą doktrynę /prezerwatywy/.
Wymyśliliśmy słowo "chaos" na oznaczenie porządku, którego nie rozumiemy.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Papież JPII nie dążył do pojednania, gdyż napisał był dwie encykliki (ważniejsze od medialnych masowych widowisk) w których stwierdził był:
1. Nie ma zbawienia bez Jezusa, chrztu. 2. Nie ma zbawienia bez wstawiennictwa Matki Boskiej uznanej za Wniebowziętą.
JPII przyczynił się najbardziej do wyboru obecnego papieża. To jego kandydatura.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|