Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy gdy nie wiemy czy kot żyje,on może jednak żyje albo nie?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
14-03-2010 20:20Jarek Duda (1185 punktów)Czy gdy nie wiemy czy kot żyje,on może jednak żyje albo nie?
W ogólnym przekonaniu bodajże większości fizyków, oprócz sytuacji czystych, często mamy do czynienia z takimi w których np. kot jest fizycznie zawieszony w superpozycji pomiędzy życiem a śmiercią.
Gdybyśmy sobie wyobrazili dwa splątane fotony z których jeden idzie do takiej izolowanej klatki z biednym kotkiem, który jest odpowiednio karmiony w zależności od wyniku pomiaru (spinu), pozostanie on (kot) w całości 'splątany' z tym drugim fotonem.
W pewnym momencie będziemy chcieli zmierzyć spin drugiego fotonu - problem w tym że korelacje między wynikami tych dwóch pomiarów posiada charakterystyczne dla mechaniki kwantowej 'kwadraty', które wydają się ją czynić sprzeczną z możliwością istnienia tzw. zmiennych ukrytych (jak obiektywny stan kota), bo uznaje się że te powinny spełniać tzw. nierówności Bella, dla których nie może być takich 'kwadratów'.
Oczywiście całe to laboratorium można dalej odizolować - teraz nawet gdy dla wewnętrznego obserwatora kot już będzie w konkretnym stanie, dopóki zewnętrzny (i komisja ds. bioetyki) tego nie potwierdzi - dla niego kot fizycznie będzie w obu stanach.
Czyli w ogólnie przyjętym spojrzeniu na mechanikę kwantową, praktycznie dla każdego obserwatora (zwykle przyjmuje się że człowieka? posiadającego duszę??) tak na prawdę trzeba tworzyć osobną mechanikę kwantową i nie ma sytuacji obiektywnej ('z perspektywy Pani Natury').

Od pewnego czasu pracuję nad pewnym bardzo prostym, wręcz fundamentalnym, ale jednak chyba nie rozważanym wcześniej procesem stochastycznym, którego korelacje nie spełniają nierówności Bella, tylko zachowują się kwantowomechanicznie - są z 'kwadratami'.
Mianowicie w najprostszym przypadku weźmy skończony graf jako naszą przestrzeń.

Zwykle gdy chcielibyśmy błądzić po grafie, w każdym wierzchołku przyjęlibyśmy że każda wychodząca krawędź jest równo prawdopodobne - maksymalizując niewiedzę/entropię lokalnie.
Okazuje się że można to też zrobić globalnie (Maximal Entropy Random Walk) - wsiąść jednorodny rozkład nie wśród pojedynczych krawędzi, lecz wśród całych ścieżek - chcemy żeby dla dowolnych dwóch wierzchołków, wszystkie ścieżki o wybranej długości były równoprawdopodobne.
prl.aps.org/abstract/PRL/v102/i16/e160602

Okazuje się że stacjonarna gęstość prawdopodobieństwa w tym błądzeniu przypadkowym jest proporcjonalna do kwadratów dominującego wektora własnego pewnej macierzy (którą można rozumieć jako dyskretny laplasjan) - zmierzamy dokładnie do gęstości prawdopodobieństwa kwantowomechnicznego stanu podstawowego.
Czyli podczas gdy zwykłe błądzenie przypadkowo prowadzi do ruchów Browna bez własności lokalizacji, MERW daje coś zbliżonego do mechaniki kwantowej - na przykład pozwalając modelować błądzenie elektronów po powierzchni półprzewodnika
physicsworld.com/cws/article/news/41659

Gdyby interesowało nas prawdopodobieństwo na końcu takich ścieżek - byłoby bez 'kwadratów'.
W MERW interesuje nas prawdopodobieństwo wewnątrz ścieżek - jakby w miejscu sklejenia dwóch ścieżek idących z nieskończoności z obu stron - dosłownie stąd biorą się 'kwadraty'.
Żeby przenieść ten mechanizm na fizykę - może być ona obiektywna, pod warunkiem że przyjmiemy jak w OTW Einsteinowski 'block universe' jako model rzeczywistości - że poruszamy się w przyszłość po już ustalonej (np. optymalizującej Lagrangianowskie działanie) czasoprzestrzeni - innymi słowy pełny determinizm, co z naszej perspektywy jest równoważne z tym że 'przyszłość już tam jest', co jest silnie sugerowane np. eksperymentem Wheelera, niezmiennością CPT ...
arxiv.org/abs/0910.2724

Co o tym sądzicie?
Czy istnieją tylko subiektywne fizyki dla poszczególnych obserwatorów, a mechanika kwantowa jest teorią fundamentalną?
Czy może istnieje obiektywna rzeczywistość w której mechanika kwantowa jest tylko narzędziem na poziomie fizyki statystycznej, pozwalającym konkretnym obserwatorom estymować prawdopodobieństwa?
O i konkretne dla mnie pytanie - czy może znacie jakiegoś profesora fizyki w Polsce (oprócz np. Ś.P. prof. Gryzińskiego), który choćby rozważał możliwość że fizyka może być obiektywna? ... bo potrzebuję promotora do doktoratu a na moim kochanym uniwerku coraz bardziej obawiam się że takiego nie ma :/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Czy istnieją tylko subiektywne fizyki dla poszczególnych obserwatorów, a mechanika kwantowa jest teorią fundamentalną? Czy może istnieje obiektywna rzeczywistość w której mechanika kwantowa jest tylko narzędziem na poziomie fizyki statystycznej, pozwalającym konkretnym obserwatorom estymować prawdopodobieństwa?

Druga wersja: QM jest tylko modelem statystycznym, czyli niepełnym.

Dlatego tam nie można rozwiązać paradoksu EPR.
Tu decydują parametry aktualne (konkretne), a nie statystyczne.
Korelacje typu EPR-Bell można generować klasycznie... to nic nadzwyczajnego.

Ten kwadrat wynika z zależności pomiędzy energią a pędem (krętem)... to tylko prawo Malusa.
Jarek Duda (1185 punktów)
Ten 'kwadrat' jest czymś dużo bardziej ogólnym - mówi że gdy znamy stan i chcemy wyestymować prawdopodobieństwo otrzymania konkretnego stanu w kolejnym pomiarze, to należy wziąć nie 'współrzędną/rzut' tego stanu na poprzedni, tylko kwadrat tej wartości ... nie wiem czy za każdym razem wystarczy coś w stylu prawa Malusa ...

Ale ogólnie widzę że też wierzysz w możliwość obiektywnej fizyki ...

Jak gdy argumentujemy że pole magnetyczne przechodzące przez pierścień nadprzewodnika jest skwantowane - 'faza kwantowa' musi się 'domknąć ' wzdłuż pierścienia, czyli musi zrobić całkowitą ilość obrotów ... już nie mówimy że to rzeczywiście 'faza kwantowa' tylko 'parametr porządku' (podobnie przy złączu Josephsona) - lokalna wartość opisująca pewien model statystyczny.
Czemu odpowiada ta 'faza'? Ogólnie faza odpowiada fazie pewnego procesu periodycznego - na przykład obrotu wewnętrznych stopni swobody cząstki (tzw. zitterbewegung). W modelu statystycznym nie mamy zwykle podstaw mówić o bezwzględnej fazie takiego mikroskopowego procesu - czyli parametr porządku opisuje tylko względną fazę w takim procesie.

No to teraz równanie Schrödingera - dobrze wiemy że są dokładniejsze modele, jak Diraca ... aż do QCT ... ogólnie nie ma co mówić że ta pierwsza faza jest już fundamentalna - dalej to wygląda na model statystyczny podobny do poprzedniego, a faza dalej opisuje statystycznie względną fazę w pewnym procesie periodycznym (czy na pewno jest podstawa żeby implikować z tego że fizykę też ta absolutna faza nie interesuje - niezmienność cechowania??)

Czyli jak szukamy obiektywnej fizyki, powinna w takim razie wystarczyć klasyczna teoria pola z 'czymś' w każdym miejscu czasoprzestrzeni ... co może się 'kręcić' ...
Dalej - czym są cząstki? Bytami żyjącymi poza polem a jednak jakoś na nie oddziaływające? A może po prostu są jakimiś specjalnymi lokalnymi rozwiązaniami pola?
Ładunek jest osobliwością pola elektrycznego, liczby kwantowe są całkowitymi wielokrotnościami, prawa zachowania, anihilacja z antycząstkami ... wszystko to spełniają osobliwości topologiczne ... które są już używane do modelowania mezonów/barionów ...
demonstrat(*)ionOfTopologicalSingularities/
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Ten 'kwadrat' jest czymś dużo bardziej ogólnym - mówi że gdy znamy stan i chcemy wyestymować prawdopodobieństwo otrzymania konkretnego stanu w kolejnym pomiarze, to należy wziąć nie 'współrzędną/rzut' tego stanu na poprzedni, tylko kwadrat tej wartości ... nie wiem czy za każdym razem wystarczy coś w stylu prawa Malusa ...

W eksperymentach ze spinem kwadrat wynika z Maulasa, czyli praca/energia ~ prędkość^2, albo amplituda^2.
Ale w innych przypadkach może być inaczej, np. w grach wieloosobowych, które również łamią nierówności Bella. Tu mamy np. kostki i liczby... czysta matematyka. Nie wiem jaka tam zależność wychodzi - kwadratowa, sześcienna, może dowolna (nieliniowa)? Trzeba by policzyć... stawiam że wyjdzie dowolna nieliniowa.

>Czyli jak szukamy obiektywnej fizyki, powinna w takim razie wystarczyć klasyczna teoria pola z 'czymś' w każdym miejscu czasoprzestrzeni ... co może się 'kręcić' ...
>Dalej - czym są cząstki? Bytami żyjącymi poza polem a jednak jakoś na nie oddziaływające? A może po prostu są jakimiś specjalnymi lokalnymi rozwiązaniami pola?
>Ładunek jest osobliwością pola elektrycznego, liczby kwantowe są całkowitymi wielokrotnościami, prawa zachowania, anihilacja z antycząstkami ... wszystko to spełniają osobliwości topologiczne ... które są już używane do modelowania mezonów/barionów ...
>demonstrat(*)ionOfTopologicalSingularities/

Obawiam się, że te paradoksy generuje właśnie teoria pola.
Pole jest pojęciem abstrakcyjnym, podobnie jak przestrzeń (Euklidesa, Minkowskiego, itd.).
Jarek Duda (1185 punktów)
>Ale w innych przypadkach może być inaczej, np. w grach wieloosobowych, które również łamią nierówności Bella. Tu mamy np. kostki i liczby... czysta matematyka. Nie wiem jaka tam zależność wychodzi - kwadratowa, sześcienna, może dowolna (nieliniowa)? Trzeba by policzyć... stawiam że wyjdzie dowolna nieliniowa.
Mechanika kwantowa jaką znam raczej mówi że tam zawsze są kwadraty (też w MERW) - proszę opisz lepiej te przykłady, bo nie wiem o co chodzi?
>Obawiam się, że te paradoksy generuje właśnie teoria pola.
>Pole jest pojęciem abstrakcyjnym, podobnie jak przestrzeń (Euklidesa, Minkowskiego, itd.).
Znowu nie wiem do czego zmierzasz - pole elektromagnetyczne jest czymś jak najbardziej fizycznym - 'idealna próżnia' jest ośrodkiem w którym fale różnych oddziaływań oraz prawdziwe cząstki potrafią się rozchodzić.
Ja je sobie wyobrażam też jako 'strażników' fizyki dla zachowania energii/pędu/liczb kwantowych - kompensując nadwyżki w postaci fotonów/cząstek...

Pytanie czy zawsze musimy takie klasyczne pole 'kwantować' - czyli coś w stylu 'rozsmarowywania' klasycznego elektronu do funkcji falowej - jeśli mechanika kwantowa jest na poziomie fizyki statystycznej, jeśli w końcu zejdziemy do poziomu fundamentalnego, takie rozsmarowywanie prawdopodobieństwa nie będzie już potrzebne i powinniśmy móc pracować na jakiejś klasycznej torii pola - najlepiej zbudowanej z czegoś intuicyjnie fizycznego ... na przykład najprostsza matematyczna reprezentacja czegoś co może się obracać to elipsoida - i okazuje się że struktura wzbudzeń topologicznych takiego pola już bardzo przypomina naszą menażerię cząstek a dynamika takich lokalnych obrotów naturalnie daje równania Maxwella i lorentzowsko nieimienniczą grawitację ...
15-03-2010 01:23 
 0 na 2
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Ale w innych przypadkach może być inaczej, np. w grach wieloosobowych, które również łamią nierówności Bella. Tu mamy np. kostki i liczby... czysta matematyka. Nie wiem jaka tam zależność wychodzi - kwadratowa, sześcienna, może dowolna (nieliniowa)? Trzeba by policzyć... stawiam że wyjdzie dowolna nieliniowa.
>Mechanika kwantowa jaką znam raczej mówi że tam zawsze są kwadraty (też w MERW) - proszę opisz lepiej te przykłady, bo nie wiem o co chodzi?

Chodzi o dowolne korelacje, które łamią nierówności typu Bella i dowolnie realizowane (lokalnie) - to nie musi być proces fizyczny.

>>Obawiam się, że te paradoksy generuje właśnie teoria pola.
>>Pole jest pojęciem abstrakcyjnym, podobnie jak przestrzeń (Euklidesa, Minkowskiego, itd.).
>Znowu nie wiem do czego zmierzasz - pole elektromagnetyczne jest czymś jak najbardziej fizycznym - 'idealna próżnia' jest ośrodkiem w którym fale różnych oddziaływań oraz prawdziwe cząstki potrafią się rozchodzić.

Gdzie tam. Pole e/m to czysta matematyka.
Maxwell zdefiniował E i B żeby uprościć sobie obliczenia:
F = k qQ/r^2 = qE, czyli E = F/q, z B podobnie.
Potem wyliczamy potencjały, całki, rotacje, dywergencje, itd.

Ale natężenie zdefiniowano za pomocą siły, a siła zawsze działa na masę. Rejestrujemy tylko zmiany - przyspieszenia, na różnych detektorach i wyliczamy sobie natężenia.

>Ja je sobie wyobrażam też jako 'strażników' fizyki dla zachowania energii/pędu/liczb kwantowych - kompensując nadwyżki w postaci fotonów/cząstek...
>Pytanie czy zawsze musimy takie klasyczne pole 'kwantować' - czyli coś w stylu 'rozsmarowywania' klasycznego elektronu do funkcji falowej - jeśli mechanika kwantowa jest na poziomie fizyki statystycznej, jeśli w końcu zejdziemy do poziomu fundamentalnego, takie rozsmarowywanie prawdopodobieństwa nie będzie już potrzebne i powinniśmy móc pracować na jakiejś klasycznej torii pola - najlepiej zbudowanej z czegoś intuicyjnie fizycznego ... na przykład najprostsza matematyczna reprezentacja czegoś co może się obracać to elipsoida - i okazuje się że struktura wzbudzeń topologicznych takiego pola już bardzo przypomina naszą menażerię cząstek a dynamika takich lokalnych obrotów naturalnie daje równania Maxwella i lorentzowsko nieimienniczą grawitację ...

Pola to uproszczenia (i seria paradoksów).
Poprawna jest fizyka relacyjna, którą Weber zaprezentował.

Maxwell opisał przypadek szczególny elektrodynamiki Webera - wariant statyczny i cykle pozamykane, czyli teoria obwodów (elektrycznych lub magnetycznych).
Ten model już na dysku Faradaya wysiada (prawo Faradaya nie działa), bo tu elementy są w ruch względem siebie.
Z Webera tu nie ma czego nawet liczyć - normalny przypadek jak wiele innych.

A ile problemów z ruchem takiego pola sił, np. ziemskie pole mag. wiruje razem z Ziemią, czy stoi?
Przecież to czysta fikcja - nie ma tam żadnego pola... i problem załatwiony.
Jarek Duda (1185 punktów)
>Ale natężenie zdefiniowano za pomocą siły, a siła zawsze działa na masę. Rejestrujemy tylko zmiany - przyspieszenia, na różnych detektorach i wyliczamy sobie natężenia.
To jednak wierzysz w fizykę obiektywną, czy 'obserwowaną'? ;>
>Pola to uproszczenia (i seria paradoksów).
>Poprawna jest fizyka relacyjna, którą Weber zaprezentował.
>Maxwell opisał przypadek szczególny elektrodynamiki Webera - wariant statyczny i cykle pozamykane, czyli teoria obwodów (elektrycznych lub magnetycznych).
Relacyjnie to owszem można liczyć sporo np. elektromagnetyzmu ... ale w takim razie gdzie obiektywnie w danym momencie jest dana fala/foton/cząstka ... jeśli w 'próżni' to jednak musi ona mieć jakąś zdolność zawierania ich?
To jak wyobrażasz sobie czasoprzestrzeń - jako abstrakcyjną pustkę jednak posiadającą fizyczne wymiary, w której poruszają się abstrakcyjne byty produkujące też ciągłe abstrakcyjne fale?
A może jednak prościej żeby czasoprzestrzeń była zbudowana z czegoś .... 'pola' które lokalnie oddziaływuje przenosząc fale, które pozwala na lokalne wzbudzenia które nie chcą dysypować (cząstki), które naturalnie pilnuje praw zachowań bo rządzone jest jakąś mechaniką Lagrangea (naturalnej konsekwencji pełnej symetrii czasoprzestrzeni) ...
>A ile problemów z ruchem takiego pola sił, np. ziemskie pole mag. wiruje razem z Ziemią, czy stoi?
Na prawdę nie widzę problemu - wybierasz sobie konkretny inercjalny układ odniesienia - teraz Ziemia i jony w jądrze konkretnie wirują tworząc konkretne pole magnetyczne ... co jest nie tak?
W jaki sposób spojrzenie Webera działa tutaj lepiej? Jak tłumaczy ono np. obserwowane zderzenie dwóch elektromagnetycznych fotonów w którym powstaje para cząstka-antycząstka?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Ale natężenie zdefiniowano za pomocą siły, a siła zawsze działa na masę. Rejestrujemy tylko zmiany - przyspieszenia, na różnych detektorach i wyliczamy sobie natężenia.
>To jednak wierzysz w fizykę obiektywną, czy 'obserwowaną'?

Wyliczamy te kwantowe korelacje z klasycznego rachunku prawdopodobieństwa, więc tu już nie ma miejsca na wiarę.

>Relacyjnie to owszem można liczyć sporo np. elektromagnetyzmu ... ale w takim razie gdzie obiektywnie w danym momencie jest dana fala/foton/cząstka ... jeśli w 'próżni' to jednak musi ona mieć jakąś zdolność zawierania ich?

Zawsze jest kilka obiektów (ciał, cząstek), a my mierzymy różne relacje pomiędzy nimi.
Jedna cząstka po prostu by była. Ona nie wisi w próżni, czy w przestrzeni (jeden punkt generuje zaledwie przestrzeń zerowymiarową).

>To jak wyobrażasz sobie czasoprzestrzeń - jako abstrakcyjną pustkę jednak posiadającą fizyczne wymiary, w której poruszają się abstrakcyjne byty produkujące też ciągłe abstrakcyjne fale?

To tylko zapis matematyczny - jedna z wielu przestrzeni matematycznych.
Są tylko obiekty i one generują różne relacje, które zapisano matematycznie, a potem zapomniano o tych obiektach... no i tak powstały różne geometrie przestrzeni abstrakcyjnych.

>A może jednak prościej żeby czasoprzestrzeń była zbudowana z czegoś .... 'pola' które lokalnie oddziaływuje przenosząc fale, które pozwala na lokalne wzbudzenia które nie chcą dysypować (cząstki), które naturalnie pilnuje praw zachowań bo rządzone jest jakąś mechaniką Lagrangea (naturalnej konsekwencji pełnej symetrii czasoprzestrzeni) ...

Można próbować, ale z tego nic dobrego nie wychodzi.

Fale biegną właśnie po tych obiektach fizycznych - atomach, cząstkach.
Światło (fale e/m) to zwyczajna propagacja oscylacji elektronów (zwykle w atomach).
Wyraźnie to widać w wyprowadzeniach prawa promieniowania Plancka.

>>A ile problemów z ruchem takiego pola sił, np. ziemskie pole mag. wiruje razem z Ziemią, czy stoi?
>Na prawdę nie widzę problemu - wybierasz sobie konkretny inercjalny układ odniesienia - teraz Ziemia i jony w jądrze konkretnie wirują tworząc konkretne pole magnetyczne ... co jest nie tak?
>W jaki sposób spojrzenie Webera działa tutaj lepiej? Jak tłumaczy ono np. obserwowane zderzenie dwóch elektromagnetycznych fotonów w którym powstaje para cząstka-antycząstka?

Fotony rejestrujemy (na detektorach z elektronami) - to taki fenomen, czyli zjawisko, a nie obiekt fizyczny (stąd c = c' = const; dla ciał materialnych mamy: v' = v - V, czyli składanie prędkości).

Model Webera działa poprawnie, bo nie zawiera spekulacji dotyczących problemu przenoszenia oddziaływań.
www.ensmp.fr/aflb/AFLB-311/aflb311m419.pdf
Jarek Duda (1185 punktów)
>Można próbować, ale z tego nic dobrego nie wychodzi.
Elektromagnetyzm jak najbardziej działa ... OTW to też teoria pola ... Model Standardowy też tyle że trzeba go już kwantować ...
>Fale biegną właśnie po tych obiektach fizycznych - atomach, cząstkach.
>Światło (fale e/m) to zwyczajna propagacja oscylacji elektronów (zwykle w atomach).
A co z propagacją fali EM w próżni z astronomii?
>Model Webera działa poprawnie, bo nie zawiera spekulacji dotyczących problemu przenoszenia oddziaływań.
Jakich spekulacji?
Pracę przeglądnę, ale muszę przyznać że nie wyobrażam sobie sensownej lokalnej teorii fizycznej bez czegoś konkretnego wypełniającego próżnię - jakiegoś rodzaju pola ...
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
OTW nie ma nic wspólnego z fizyką - prosty zapis pola przyspieszeń... i również seria naiwnych interpretacji jak w QM oraz seria błędów i paradoksów.

>>Fale biegną właśnie po tych obiektach fizycznych - atomach, cząstkach.
>>Światło (fale e/m) to zwyczajna propagacja oscylacji elektronów (zwykle w atomach).
>A co z propagacją fali EM w próżni z astronomii?

A znaleźli próżnię w kosmosie?
Poczytaj o medium międzyplanetarnym, międzygwiezdnym.
Przykładzik tej 'próżni' wokół gwiazdy:

en.wikipedia.org/wiki/Planetary_nebula
Jarek Duda (1185 punktów)
Światło z mgławicy pochodzi głównie od konkretnych atomów/cząstek ...
Pytanie czy jest coś pomiędzy nimi? Coś w czym propagują się falę ... coś co abstrakcyjne opisujemy/przybliżamy jako pole ...
>Poczytaj o medium międzyplanetarnym, międzygwiezdnym.
Owszem jest tam też jakaś gęstość materii, głównie wodoru i helu ...
Twierdzisz że światło dociera do nas 'skacząc' pomiędzy nimi?
Czyli każdy atom ma w swojej bazie danych listę sąsiadów? ... no i fizyka jest nieciągła - fotony nie poruszają się, tylko teleportują między atomami?

"Wszystko powinno się konstruować w sposób możliwie najprostszy, ale nie uproszczony." A. Einstein
16-03-2010 15:11 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Światło z mgławicy pochodzi głównie od konkretnych atomów/cząstek ...
>Pytanie czy jest coś pomiędzy nimi? Coś w czym propagują się falę ... coś co abstrakcyjne opisujemy/przybliżamy jako pole ...

Sam pokazałeś wcześniej, że pole magnetyczne nie istnieje obiektywnie:
zmieniasz układ i masz już inne wektory B' i E' - jakie?
Takie żeby siły zostały zachowane: F = e(E+vB); F' = e(E'+v'B'); i oczywiście: F' = F - siły są lokalne (w STW wychodzi inaczej, ale tam przecież zmieniamy jednostki...)

>>Poczytaj o medium międzyplanetarnym, międzygwiezdnym.
>Owszem jest tam też jakaś gęstość materii, głównie wodoru i helu ...
>Twierdzisz że światło dociera do nas 'skacząc' pomiędzy nimi?

>Czyli każdy atom ma w swojej bazie danych listę sąsiadów? ... no i fizyka jest nieciągła - fotony nie poruszają się, tylko teleportują między atomami?
>"Wszystko powinno się konstruować w sposób możliwie najprostszy, ale nie uproszczony." A. Einstein

To są fale, czyli biegnące oscylacje... w przypadku światła głównie elektronów.
Pomiędzy atomami nie ma nic.
Albert szukał swoich fotonów do końca życia - dlaczego nie znalazł?
Jarek Duda (1185 punktów)
>Sam pokazałeś wcześniej, że pole magnetyczne nie istnieje obiektywnie:
>zmieniasz układ i masz już inne wektory B' i E' - jakie?
Jaki problem byłby w tym że dla konkretnie wybranego układu inercjalnego czasoprzestrzeń jest obiektywna, ale gdy chcielibyśmy spojrzeć na świat z innego układu (zrobić boosta) - trzeba by jednak wszystko przeliczyć?
>To są fale, czyli biegnące oscylacje... w przypadku światła głównie elektronów.
>Pomiędzy atomami nie ma nic.
To jak biegnące/oscylujące ... to w czym?
Albo są częścią tego świata - np. abstrakcyjnie wzbudzeniem/oscylacją jakiegoś pola jak normalnie się przyjmuje ... albo? abstrakcyjnymi bytami które teleportują się między atomami?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Jaki problem byłby w tym że dla konkretnie wybranego układu inercjalnego czasoprzestrzeń jest obiektywna, ale gdy chcielibyśmy spojrzeć na świat z innego układu (zrobić boosta) - trzeba by jednak wszystko przeliczyć?

Sprzeczność.
Obiektywnie znaczy niezależnie od układu - bezwzględnie i jednoznacznie.

Masz 5 zł w kieszeni - tu na Ziemi, czy wszędzie?
W przypadku pól B i E facet z Księżyca twierdziłby, że masz np.: 4 + 3i zł.

>>To są fale, czyli biegnące oscylacje... w przypadku światła głównie elektronów.
>>Pomiędzy atomami nie ma nic.
>To jak biegnące/oscylujące ... to w czym?

Zmieniają się jedynie wzajemne relacje pomiędzy elementami.
fala biegnie w prawo:
t = 0
o-> o o o o
t = 1
<-o> o o o
t = 2
o <-o> o o
itd.

>Albo są częścią tego świata - np. abstrakcyjnie wzbudzeniem/oscylacją jakiegoś pola jak normalnie się przyjmuje ... albo? abstrakcyjnymi bytami które teleportują się między atomami?

A co przenosi siły pomiędzy bozonami pośredniczącymi (fotonami wirtualnymi) a ładunkami?
Jarek Duda (1185 punktów)
>>Jaki problem byłby w tym że dla konkretnie wybranego układu inercjalnego czasoprzestrzeń jest obiektywna, ale gdy chcielibyśmy spojrzeć na świat z innego układu (zrobić boosta) - trzeba by jednak wszystko przeliczyć?
>Sprzeczność.
>Obiektywnie znaczy niezależnie od układu - bezwzględnie i jednoznacznie.
Formalizm pola jest naszym narzędziem do liczenia.
Boosty są wzajemnie jednoznaczne - 'izomorficzne' - możemy swobodnie 'przetłumaczać' formalizmy między używanymi układami w obie strony.
Natomiast w mechanice kwantowej jest zupełnie inaczej - nie można jednoznacznie transformować formalizmu obserwatora wewnątrz klatki z kotem z tym na zewnątrz.

>>To jak biegnące/oscylujące ... to w czym?
>Zmieniają się jedynie wzajemne relacje pomiędzy elementami.
ale gdzie są te obiekty? są abstrakcyjne poza rzeczywistością?

>A co przenosi siły pomiędzy bozonami pośredniczącymi (fotonami wirtualnymi) a ładunkami?
Zwolennik kwantowej teorii pola odpowiedziałby Ci - to skomplikowane
Ja że cząstki są lokalnie stabilnymi konfiguracjami pola, na przykład ze względu pilnowania przez nie zasady zachowania ładunku w prawie Gaussa (czyli pewnie osobliwościami/solitonami topologicznymi.. ) - naturalnie modyfikują one pole dookoła, powodując że np. przeciwne ładunki energetycznie wolą być bliżej siebie - jak widać na obrazku, gdy są bliżej, mniejsze są naprężenia pola:
demonstrat(*)ionOfTopologicalSingularities/
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>>Jaki problem byłby w tym że dla konkretnie wybranego układu inercjalnego czasoprzestrzeń jest obiektywna, ale gdy chcielibyśmy spojrzeć na świat z innego układu (zrobić boosta) - trzeba by jednak wszystko przeliczyć?
>>Sprzeczność.
>>Obiektywnie znaczy niezależnie od układu - bezwzględnie i jednoznacznie.
>Formalizm pola jest naszym narzędziem do liczenia.
>Boosty są wzajemnie jednoznaczne - 'izomorficzne' - możemy swobodnie 'przetłumaczać' formalizmy między używanymi układami w obie strony.

Nie możesz - stąd paradoks bliźniaków a układy są nierozróżnialne (równoprawne), czyli sprzeczność (coś w stylu: 5 <> 4 + 3i, w sekundach).

>>Zmieniają się jedynie wzajemne relacje pomiędzy elementami.
>ale gdzie są te obiekty? są abstrakcyjne poza rzeczywistością?

Mówiłem już: obiekty są (obiektywie)... i generuję całą resztę.

>>A co przenosi siły pomiędzy bozonami pośredniczącymi (fotonami wirtualnymi) a ładunkami?
>Zwolennik kwantowej teorii pola odpowiedziałby Ci - to skomplikowane
>Ja że cząstki są lokalnie stabilnymi konfiguracjami pola, na przykład ze względu pilnowania przez nie zasady zachowania ładunku w prawie Gaussa (czyli pewnie osobliwościami/solitonami topologicznymi.. )
> - naturalnie modyfikują one pole dookoła, powodując że np. przeciwne ładunki energetycznie wolą być bliżej siebie - jak widać na obrazku, gdy są bliżej, mniejsze są naprężenia pola:
>demonstrat(*)ionOfTopologicalSingularities/

To nie działa - młody Maxwell podobnie zrobił (wiry i naprężenia eteru: B i E), ale to tylko zabieg matematyczny (zamiast punktowych sił (cząstki) gładkie pola).

To są właśnie te spekulacje, z których Weber się śmiał.
Wersja relacyjna jest ogólniejsza; do dziś nie stwierdzono przypadku, w którym elektrodynamika Webera dawałaby niepoprawne wyniki - 100% zgodności i jasności!

Do tego, Maxwell 'zgubił' jeden człon z oryginalnego wzoru Ampere'a, o czym nawet nie wspominają w podręcznikach.
Jarek Duda (1185 punktów)
>Nie możesz - stąd paradoks bliźniaków a układy są nierozróżnialne (równoprawne), czyli sprzeczność (coś w stylu: 5 <> 4 + 3i, w sekundach).
Nie rozumiem? ... Lorentzowska niezmienność mówi że np. paradoks bliźniąt możesz rozpatrywać w dowolnym układzie i wychodzi praktycznie to samo, nieprawdaż?
>Mówiłem już: obiekty są (obiektywie)... i generuję całą resztę.
Ale co z geometrią? Skąd znają odległości i kąty? Mają bazę danych wszystkich obiektów we wszechświecie z ich odległościami?
>To nie działa - młody Maxwell podobnie zrobił (wiry i naprężenia eteru: B i E), ale to tylko zabieg matematyczny (zamiast punktowych sił (cząstki) gładkie pola).
A jaka za czasów Maxwella była wiedza o teorii cząstek?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Nie możesz - stąd paradoks bliźniaków a układy są nierozróżnialne (równoprawne), czyli sprzeczność (coś w stylu: 5 <> 4 + 3i, w sekundach).
>Nie rozumiem? ... Lorentzowska niezmienność mówi że np. paradoks bliźniąt możesz rozpatrywać w dowolnym układzie i wychodzi praktycznie to samo, nieprawdaż?

No właśnie: w każdym to samo!

>>Mówiłem już: obiekty są (obiektywie)... i generuję całą resztę.
>Ale co z geometrią? Skąd znają odległości i kąty? Mają bazę danych wszystkich obiektów we wszechświecie z ich odległościami?

Geometria bada relacje pomiędzy tymi obiektami.
Są równania falowe i cała reszta... ale wiadomo czego to dotyczy.

>>To nie działa - młody Maxwell podobnie zrobił (wiry i naprężenia eteru: B i E), ale to tylko zabieg matematyczny (zamiast punktowych sił (cząstki) gładkie pola).
>A jaka za czasów Maxwella była wiedza o teorii cząstek?

Pewnie taka sama jak dzisiaj - prawie zerowa.
On też mówił o nieciągłości (medium), czyli znał te osobliwości.
A może nawet dalej zaszedł - kwaterniony mają wiele zaskakujących własności...
Jarek Duda (1185 punktów)
>No właśnie: w każdym to samo!
No o tym mówię - jest jedna obiektywna rzeczywistość widziana z jednego z równoważnych/izomorficznych układów inercjalnych...
A w mechanice kwantowej każdy obserwator ma zupełnie osobną subiektywną rzeczywistość - dla obserwatora w klatce kot żyje albo nie podczas gdy dla tego na zewnątrz jest w superpozycji - ma on mniej informacji ... w STW w każdym układzie jest tyle samo.
>Geometria bada relacje pomiędzy tymi obiektami.
>Są równania falowe i cała reszta... ale wiadomo czego to dotyczy.
Ale gdzie jest 'zapisana' ta pozycja w próżni której nie ma ... dlaczego fizycznie elektron się przejmuje czy ten drugi nie jest dwa razy dalej ...
Przynajmniej każda cząstka (szczególnie kosmiczna ilość 'wirtualnych' bozonów pośredniczących) musi gdzieś zapisać swoją pozycję ...
A nie prościej/bardziej fizycznie zrobić to jednak za pomocą lokalnych oddziaływań?
Do czego właśnie służy pole...

>>A jaka za czasów Maxwella była wiedza o teorii cząstek?
>Pewnie taka sama jak dzisiaj - prawie zerowa.
>On też mówił o nieciągłości (medium), czyli znał te osobliwości.
Jakiej nieciągłości? Zobacz do mojej pracy - żeby sobie radzić ze środkiem osobliwości, pole musi potrafić tracić ten lokalny kierunek - matematycznie najprościej to zrobić jak w tensorze naprężeń - reprezentować za pomocą elips - które preferują pewien kształt (i kierunek), ale w środku się ewentualnie deformują do koła - energetycznie nie lubią takiej deformacji więc daje ona osobliwości/cząstce pewną minimalną masę (pole asymetrii podobne do pola Higgsa)

Okazuje się że w 3 wymiarach obroty takich lokalnych kierunków dają r. Maxwella, w czterech drobne odchylenia tej czwartej osi która ma największą energetycznie tendencję do ustawienia się w jednym kierunku (czasu - centralna oś stożków światła) daje lorentzowsko niezmienniczą grawitację.
Dalej struktura takich wzbudzeń w 3 wymiarach okazuje się bardzo podobna do naszej menażerii cząstek - najpierw 3 generacje neutrin o spinie 1/2 które mogą między sobą 'oscylować', potem najprostszy ładunek (3 leptony) który też musi (z twierdzenia o zaczesywaniu sfery) posiadać spin 1/2, dalej mezony/bariony które przy rozpraszaniu wyglądają jak zrobione z 2/3 różnych elementów w których zawarta jest tylko mała część ich masy, dalej naturalnie powstają konstrukcje typu jądra ... wszystko z naturalną gradacją mas ... rozpady takich osobliwości są jak w fizyce - geometrycznie widać na takich modelach rozpad beta, pozbywanie się dziwności ...

Jaki widzisz problem w takich próbach modelowania rzeczywistości?
Z czego w teorii Webera konstruowane są cząstki - jak tłumaczy obserwowaną menażerię?
17-03-2010 16:34 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>No właśnie: w każdym to samo!
>No o tym mówię - jest jedna obiektywna rzeczywistość widziana z jednego z równoważnych/izomorficznych układów inercjalnych...

Nie. W STW wyróżniasz zawsze jeden układ i dlatego masz te paradoksy.
Zegary w GPS zwalniają obiektywnie, nie względnie (zależnie prędkości).
Ten efekt wynika z przyspieszenia oraz c = const [tam jest oscylator optyczny], na karuzeli jest podobnie... w ruch prostym nic się nie dzieje (w obu układach).

>>Geometria bada relacje pomiędzy tymi obiektami.
>>Są równania falowe i cała reszta... ale wiadomo czego to dotyczy.
>Ale gdzie jest 'zapisana' ta pozycja w próżni której nie ma ... dlaczego fizycznie elektron się przejmuje czy ten drugi nie jest dwa razy dalej ...
>Przynajmniej każda cząstka (szczególnie kosmiczna ilość 'wirtualnych' bozonów pośredniczących) musi gdzieś zapisać swoją pozycję ...

Nie ma bezwzględnych współrzędnych. W fizyce mierzymy tylko stosunki i proporcje.

>A nie prościej/bardziej fizycznie zrobić to jednak za pomocą lokalnych oddziaływań?
>Do czego właśnie służy pole...

Działa tylko w szczególnych przypadkach - statycznych (może również statystycznie pasuje, czyli dla: t -> oo).

> Okazuje się że w 3 wymiarach obroty takich lokalnych kierunków dają r. Maxwella, w czterech drobne odchylenia tej czwartej osi która ma największą energetycznie tendencję do ustawienia się w jednym kierunku (czasu - centralna oś stożków światła) daje lorentzowsko niezmienniczą grawitację.

Równania Maxwella to przypadek szczególny... a to pole masz tu bezwzględne - realne (materialne)?
Raczej nie, bo inaczej nie byłoby 'niezmiennicze' z tr. Lorentaza...

>Dalej struktura takich wzbudzeń w 3 wymiarach okazuje się bardzo podobna do naszej menażerii cząstek - najpierw 3 generacje neutrin o spinie 1/2 które mogą między sobą 'oscylować', potem najprostszy ładunek (3 leptony) który też musi (z twierdzenia o zaczesywaniu sfery) posiadać spin 1/2, dalej mezony/bariony które przy rozpraszaniu wyglądają jak zrobione z 2/3 różnych elementów w których zawarta jest tylko mała część ich masy, dalej naturalnie powstają konstrukcje typu jądra ... wszystko z naturalną gradacją mas ... rozpady takich osobliwości są jak w fizyce - geometrycznie widać na takich modelach rozpad beta, pozbywanie się dziwności ...
>Jaki widzisz problem w takich próbach modelowania rzeczywistości?
>Z czego w teorii Webera konstruowane są cząstki - jak tłumaczy obserwowaną menażerię?

Ale przecież ten spin 1/2 to wielkość statystyczna - rejestrujemy góra lub dół wzdłuż dowolnej osi.
Mamy spin w górę, czyli jest gdzieś na górnej półsferze. Całkujesz to i masz 1/2 wzdłuż osi z (średnio), ale z całego.

Te cząstki wyliczano na wiele różnych sposobów - są tu pewnie jakieś ogólniejsze reguły (geometryczne).
Jarek Duda (1185 punktów)
>Nie. W STW wyróżniasz zawsze jeden układ i dlatego masz te paradoksy.
'Paradoks' bliźniąt masz bo próbujesz zmienić układ - gdy wszystko liczysz/ewoluujesz w dowolnym ustalonym układzie inercjalnym, wszystko jest ok.
>Zegary w GPS zwalniają obiektywnie, nie względnie (zależnie prędkości).
To już jest OTW - ogólna teoria POLA tensora metrycznego ... nie rozumiem co to ma do jakościowej różnicy między boostami a 'kwantową', nieizomorficzną zmianą perspektywy - np. z wewnątrz izolowanej klatki na zewnątrz?
>Nie ma bezwzględnych współrzędnych. W fizyce mierzymy tylko stosunki i proporcje.
To coś jak: odwzorowanie liniowe nie jest macierzą ... dopóki nie wybierzesz bazy ... układu inercjalnego.
Wtedy możemy to 'zapisać używając (pola) liczb'.
>Działa tylko w szczególnych przypadkach - statycznych (może również statystycznie pasuje, czyli dla: t -> oo).
Nie mówię że pole jest fundamentalne - to ma być tylko matematyczna idealizacja - jak najbardziej coś może być 'pod spodem'
>Równania Maxwella to przypadek szczególny... a to pole masz tu bezwzględne - realne (materialne)?
Pole ma 'liczbową' reprezentację dopiero po wybraniu konkretnego układu inercjalnego - między którymi standardowo można transformować.
>Ale przecież ten spin 1/2 to wielkość statystyczna - rejestrujemy góra lub dół wzdłuż dowolnej osi.
Taaaak? Może po idealizacji do fermionów/bozonów ... ale np. w doświadczeniu Stern-Gerlach jest jak najbardziej fizyczny i to 'elektromagnetyczny' ...
>Te cząstki wyliczano na wiele różnych sposobów - są tu pewnie jakieś ogólniejsze reguły (geometryczne).
Biorąc coś matematycznie/fizycznie fundamentalnego - coś jakby tensor naprężeń ... z takiego pola deformowalnych kierunków naturalnie geometrycznie powstaje praktycznie taka jaką obserwujemy menażeria cząstek ... zbieg okoliczności?
18-03-2010 22:42 
 Ocena-1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Nie. W STW wyróżniasz zawsze jeden układ i dlatego masz te paradoksy.
>'Paradoks' bliźniąt masz bo próbujesz zmienić układ - gdy wszystko liczysz/ewoluujesz w dowolnym ustalonym układzie inercjalnym, wszystko jest ok.

W przestrzeni Minkowskiego jest OK.
Dodajesz zasadę względności i masz katastrofę.
Zegar się trochę opóźni podczas rozpędzania i hamowania (mikrony ~ a*dx/c^2), a potem nie ma nic: układy są w 100% symetryczne.

>>Nie ma bezwzględnych współrzędnych. W fizyce mierzymy tylko stosunki i proporcje.
>To coś jak: odwzorowanie liniowe nie jest macierzą ... dopóki nie wybierzesz bazy ... układu inercjalnego.
>Wtedy możemy to 'zapisać używając (pola) liczb'.

Po co baza? Badasz zmiany 'kształtu' (konfiguracji elementów), a nie bezwzględne przemieszczenia (rozmiary całości są nieokreślone... promień Wszechświata ).

>Taaaak? Może po idealizacji do fermionów/bozonów ... ale np. w doświadczeniu Stern-Gerlach jest jak najbardziej fizyczny i to 'elektromagnetyczny' ...

Co Stern-Gerlach?

Momenty magnetyczne są całe: u = iS = ... = e L/ 2m = eh'/2m; elektron/proton i co tam chcesz (g-faktory są zbędne - korekty starych/wadliwych wzorów).

Compton tak samo: l_c = h/mc = 2pi r_c;

Atom wodoru - magneton Bohra = suma magnetonów e i p (normalnych - bez tych niby anomalii).
itd.
Nie ma śladu połówek.

Może coś tam sobie wirować 180 na 360 - dwa odbicia = obrót, ale nie wiem po co... może ładunek tak funkcjonuje, czyli to e, ale nie sam spin (kręt).

>Biorąc coś matematycznie/fizycznie fundamentalnego - coś jakby tensor naprężeń ... z takiego pola deformowalnych kierunków naturalnie geometrycznie powstaje praktycznie taka jaką obserwujemy menażeria cząstek ... zbieg okoliczności?

Tensor tak bardzo fundamentalny raczej nie jest - liczby są fundamentalne (prawa liczb).
Np. ta liczba około 1837 (stosunek mas p do e) z czego wynika?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Poniżej argument działający jak pierdyknięcie młotkiem między oczy dla zwolenników "teorii obserwatora świadomego" (znaczy się czegoś na kształt człowieka).
Ziemia uformowała się około 4,5 mld lat temu. Jeśli nie było obserwatora, który spowodował dekoherencję superpozycji stanów (wybór konkretnego wariantu spośród prawdopodobnych), to wciąż w niej jesteśmy, co znaczy, że jesteśmy "kotem" naraz żywym i martwym. Skoro jednak stwierdzamy, że tak nie jest, to trzymając się tego rozumowania musimy stwierdzić, że nie "obserwator świadomy" decyduje o dekoherencji, o wyborze.
Subiektywizm tym samym obalony! Nie dowodzi to jednak czysto statystycznego ujęcia! Dowodzi, że nie mamy kompletnej teorii.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
Ogólnie rzecz biorąc w spojrzeniu na mechanikę kwantową którego mnie nauczono, ta 'świadomość' obserwatora nie była taka istotna ... czyli że niby nawet każdy pojedyńczy atom ... cząstka/foton(?) jest potencjalnym obserwatorem ... tyle że trochę się sporo robi tych niezależnych subiektywnych obserwatorów, których ponoć nie można połączyć obiektywną fizyką ...
Choć spotykałem się też ze stwierdzeniem że fizyka ewoluuje unitarnie aż do konkretnego pomiaru ... czego sobie kompletnie nie potrafię pogodzić z 2 zasadą termodynamiki ... którą raczej wkładałem np. w poszczególne deekscytacje ... teraz mam wrażenie że jest jej też trochę już w samej ewolucji, co w sumie się praktycznie pokrywa z częstą w ciele stałym sytuacją gdy widmo staje się prawie ciągłe w pobliżu stanu podstawowego ...

No super - druga osoba się ogólnie ze mną zgadza ... a gdy próbuję kogoś na uczelni przekonać że ten prosty i wręcz fundamentalny a jednak nowy stochastyczny model ładnie pokazuje gdzie jest problem z argumentem Bella i jak to naprawić - lipa - mechanika kwantowa jest fundamentalna i nie ma o czym gadać kropka :/
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Ogólnie rzecz biorąc w spojrzeniu na mechanikę kwantową którego mnie nauczono, ta 'świadomość' obserwatora nie była taka istotna ... czyli że niby nawet każdy pojedyńczy atom ... cząstka/foton(?) jest potencjalnym obserwatorem
To "einsteinowskie" podejście (z nieistotnością świadomości). Tyle, że ono nadal nie niesie odpowiedzi kiedy jest dekoherencja- bo przecież ta cząstka/foton sama ma funkcje falową- w zetknięciu z superpozycją stanów sama mogłaby ulec superpozycji a nie dekoherować.
Znaczy się można zakładać, że są obiekty samouzgodnione z otoczeniem przez ciągłe z nim oddziaływanie i nie superpozycjonują one pod wpływem pojedynczego (czy kilku) fotonów, bo w tym ułamku czasu dostają milion innych fotonów od otoczenie, które zmuszają je do dekoherencji, ale nie wiem czy istnieją matematyczne czy fizyczne podstawy tego rozważania i więcej bałbym się, że pudełko jak z kotem można ustawić dookoła Układu Słonecznego- bo jest w naturalny sposób izolowany (ilość fotonków od Słońce na m2 spada im dalej jesteśmy). Ale znów obserwacje astronomiczne temu przeczą. Niemniej dopóki nie ma modelu dekoherencji trudno go podważać.

>Choć spotykałem się też ze stwierdzeniem że fizyka ewoluuje unitarnie aż do konkretnego pomiaru
A pomiar przeprowadzamy za pomocą takich samych cząsek i fotonów, jak te mierzone. I te nasze nie są w superpozycji zakładamy z nieznanego nam powodu.
>No super - druga osoba się ogólnie ze mną zgadza.
Nie znam MERW. Ale z miejsca widzę jego "słabość"- doświadczenie z puszczeniem fotonu przez lustro półprzepuszczalne i rzuceniem a ekran tak, by wchodził "w reakcję" z samym sobą i wskazywał, że biegł dwoma drogami.
Natomiast jasnym dla mnie jest, że teoria kwantowa nie jest teorią skończoną.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
>To "einsteinowskie" podejście (z nieistotnością świadomości). Tyle, że ono nadal nie niesie odpowiedzi kiedy jest dekoherencja- bo przecież ta cząstka/foton sama ma funkcje falową- w zetknięciu z superpozycją stanów sama mogłaby ulec superpozycji a nie dekoherować.
A może prostsze spojrzenie ... zobacz eksperyment Wheelera - cząstka powinna wybrać czy powinna 'iść obiema drogami', czy może klasycznie jedną ... na podstawie decyzji która jeszcze nie została podjęta w momencie gdy ona powinna wybrać
arxiv.org/abs/quant-ph/0610241v1
Albo foton przechodzi przez dwie szczeliny i normalnie powinien dawać interferencje ... no ale przecież one się różnią np. kierunkiem pędu i moglibyśmy ustawić teleskop który potrafi rozróżnić z której szczeliny dostał foton ... znowu niszcząc superpozycję po fakcie ...
A gdy prosty detektor zapomni o tym pędzie cząstek, jednak mamy interferencję ...

Jak dla mnie jedyny sensowny sposób na poukładanie tej wiedzy cząstek o przyszłości jest obraz rzeczywistości typu używane w OTW 'block universe', zgodne z zachowaniem symetrii CPT - statyczne 4D - to nie cząstka się zastanawia czy się rozdwajać tylko cała fizyka optymalizuje czterowymiarowo działanie - teraz cząstka nie musi się martwić, może spokojnie iść po prostu jedną optymalną trajektorią ... co może dawać nieintuicyjne dla nas statystyki typu interferencja ...

>Nie znam MERW. Ale z miejsca widzę jego "słabość"- doświadczenie z puszczeniem fotonu przez lustro półprzepuszczalne i rzuceniem a ekran tak, by wchodził "w reakcję" z samym sobą i wskazywał, że biegł dwoma drogami.
MERW jest bardzo prostym stochastycznym modelem - założeniem że 'fizyka' nie rozróżnia na poziomie całych trajektorii (taki prosty 'block universe').
W takim razie można od niego oczekiwać tylko odtwarzania termodynamicznego zachowania - i rzeczywiście odtwarza je lepiej niż mechanika kwantowa - posiada te same stany, ale jednak twierdzi że te wzbudzone chcą zdeekscytować do podstawowego zgodnie z rzeczywistością.
Do interferencji potrzebna jest jeszcze jakiś periodyczny proces zachodzący wewnątrz cząstek ('zitterbewegung') - w pracy omawiam braki tego maksymalnie prostego modelu i jak go rozszerzyć żeby już ich nie miał arxiv.org/abs/0910.2724
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>To "einsteinowskie" podejście (z nieistotnością świadomości). Tyle, że ono nadal nie niesie odpowiedzi kiedy jest dekoherencja- bo przecież ta cząstka/foton sama ma funkcje falową- w zetknięciu z superpozycją stanów sama mogłaby ulec superpozycji a nie dekoherować.
>A może prostsze spojrzenie ... zobacz eksperyment Wheelera - cząstka powinna wybrać czy powinna 'iść obiema drogami', czy może klasycznie jedną ... na podstawie decyzji która jeszcze nie została podjęta w momencie gdy ona powinna wybrać
>arxiv.org/abs/quant-ph/0610241v1
>Albo foton przechodzi przez dwie szczeliny i normalnie powinien dawać interferencje ... no ale przecież one się różnią np. kierunkiem pędu i moglibyśmy ustawić teleskop który potrafi rozróżnić z której szczeliny dostał foton ... znowu niszcząc superpozycję po fakcie ...
Przykro mi, ale w tym momencie muszę przejść do sedna fizyki. Piszesz o teleskopie- ustaw go i zrób eksperyment. Wtedy się okaże, czy może on to odróżnić czy nie może. Okaże się, że nie może, bo soczewka fotonu nie zmniejsza ani nie powiększa! Nie dostaniesz tam "obrazu" typu kreska, tylko będziesz miał wciąż jeden foton, który gdzieś upadł.

>Jak dla mnie jedyny sensowny sposób na poukładanie tej wiedzy cząstek o przyszłości jest obraz rzeczywistości typu używane w OTW 'block universe', zgodne z zachowaniem symetrii CPT - statyczne 4D - to nie cząstka się zastanawia czy się rozdwajać tylko cała fizyka optymalizuje czterowymiarowo działanie - teraz cząstka nie musi się martwić, może spokojnie iść po prostu jedną optymalną trajektorią ... co może dawać nieintuicyjne dla nas statystyki typu interferencja ...
Przykro mi, nie rozumiem.
>>Nie znam MERW. Ale z miejsca widzę jego "słabość"- doświadczenie z puszczeniem fotonu przez lustro półprzepuszczalne i rzuceniem a ekran tak, by wchodził "w reakcję" z samym sobą i wskazywał, że biegł dwoma drogami.
>MERW jest bardzo prostym stochastycznym modelem - założeniem że 'fizyka' nie rozróżnia na poziomie całych trajektorii (taki prosty 'block universe').
Dalej nie rozumiem. Co to znaczy fizyka nie rozróżnia? Znaczy cząstka nie wie, którędy leci? W takim razie kto wie, w którym miejscu może być? A skąd wie, w którym miejscu z tych możliwych- rzeczywiście jest?
>W takim razie można od niego oczekiwać tylko odtwarzania termodynamicznego zachowania - i rzeczywiście odtwarza je lepiej niż mechanika kwantowa - posiada te same stany, ale jednak twierdzi że te wzbudzone chcą zdeekscytować do podstawowego zgodnie z rzeczywistością.
Aby uznać tę teorie za lepszą musi ona wyjaśniać rzeczy, których standardowa nie wyjaśnia i jeszcze potwierdzić to eksperymentalnie.
>Do interferencji potrzebna jest jeszcze jakiś periodyczny proces zachodzący wewnątrz cząstek ('zitterbewegung') - w pracy omawiam braki tego maksymalnie prostego modelu i jak go rozszerzyć żeby już ich nie miał arxiv.org/abs/0910.2724
Pod linkami masz tylko wstęp. Ani z tym walczyć ani oceniać.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
>Przykro mi, ale w tym momencie muszę przejść do sedna fizyki. Piszesz o teleskopie- ustaw go i zrób eksperyment. Wtedy się okaże, czy może on to odróżnić czy nie może. Okaże się, że nie może, bo soczewka fotonu nie zmniejsza ani nie powiększa! Nie dostaniesz tam "obrazu" typu kreska, tylko będziesz miał wciąż jeden foton, który gdzieś upadł.
Obiektyw teleskopu powoduje że fotony biegnące z różnych kierunków padają powiedzmy na różne piksele matrycy CCD - jeśli rozdzielczość kątową teleskopu jest lepsza niż odpowiedni kąt pomiędzy widzianymi szczelinami, na podstawie tego który piksel został wzbudzony, możemy zidentyfikować szczelinę którą przeszedł ...
Nieprawdaż?

>Dalej nie rozumiem. Co to znaczy fizyka nie rozróżnia? Znaczy cząstka nie wie, którędy leci? W takim razie kto wie, w którym miejscu może być? A skąd wie, w którym miejscu z tych możliwych- rzeczywiście jest?
Nie - cząstka pewnie wie - nie wiemy/nie możemy wiedzieć my ... dlatego używamy teorii statystycznych ...
W wyniku drobnych, lecz wręcz niemożliwych do przewidzenia chaotycznie wyglądających oddziaływań, cząstka porusza się po pewnej trajektorii którą chcielibyśmy w jakiś sposób zanalizować.
Jakiego modelu więc do tego użyć?
W sytuacji bez potencjału - że cząstce to statystycznie powinno być wszystko jedno jaką trajektorię wybierze - możemy próbować brać pewien rozkład wśród trajektorii... w sytuacji takiej niewiedzy, matematycznie najlepszym założeniem jakie możemy przyjąć to maksymalizujący entropię jednorodny rozkład wśród trajektorii - MERW - który okazuje się że rzeczywiście ma zachowanie zgodne z termodynamicznym mechaniki kwantowej ... z jej nie Bella korelacjami.

>Aby uznać tę teorie za lepszą musi ona wyjaśniać rzeczy, których standardowa nie wyjaśnia i jeszcze potwierdzić to eksperymentalnie.
Proszę bardzo - w rzeczywistości stany wzbudzone jednak chcą deekscytować, co doświadczasz eksperymentalnie np. czytając to teraz.
Gdzie to jest w zwykłej unitarnej mechanice kwantowej, w której stany wzbudzone są stabilne?
... która jest dana przez zgadnięte równania które po prostu są dość uniwersalne - można je otrzymać na wiele sposobów (interpretacja Nelsona, całki po trajektoriach Feynmana, trajektorie Boltzmannowskie...)
Natomiast MERW (i rozszerzenia) wyprowadzone są z matematycznie optymalnego rozkładu (jednorodnego) wśród konkretnych trajektorii...

>Pod linkami masz tylko wstęp. Ani z tym walczyć ani oceniać.
żeby z arXiv przejść do pracy ... tam z prawej u góry jest 'PDF'
Pozdrawiam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Przykro mi, ale w tym momencie muszę przejść do sedna fizyki. Piszesz o teleskopie- ustaw go i zrób eksperyment. Wtedy się okaże, czy może on to odróżnić czy nie może. Okaże się, że nie może, bo soczewka fotonu nie zmniejsza ani nie powiększa! Nie dostaniesz tam "obrazu" typu kreska, tylko będziesz miał wciąż jeden foton, który gdzieś upadł.
>Obiektyw teleskopu powoduje że fotony biegnące z różnych kierunków padają powiedzmy na różne piksele matrycy CCD - jeśli rozdzielczość kątową teleskopu jest lepsza niż odpowiedni kąt pomiędzy widzianymi szczelinami, na podstawie tego który piksel został wzbudzony, możemy zidentyfikować szczelinę którą przeszedł ...
>Nieprawdaż?
Tak jest w idealnym świecie, gdzie nie operuje się prawdopodobieństwami, ale się wie deterministycznie! W naszym świecie foton przechodząc przez soczewkę może dostać kopa w odwłok- i nawet nie potrafimy stwierdzić, czy dostał.
>>Dalej nie rozumiem. Co to znaczy fizyka nie rozróżnia? Znaczy cząstka nie wie, którędy leci? W takim razie kto wie, w którym miejscu może być? A skąd wie, w którym miejscu z tych możliwych- rzeczywiście jest?
>Nie - cząstka pewnie wie - nie wiemy/nie możemy wiedzieć my ... dlatego używamy teorii statystycznych ...
To zdanie rozumiem.
>W wyniku drobnych, lecz wręcz niemożliwych do przewidzenia chaotycznie wyglądających oddziaływań, cząstka porusza się po pewnej trajektorii którą chcielibyśmy w jakiś sposób zanalizować.
>Jakiego modelu więc do tego użyć?
>W sytuacji bez potencjału - że cząstce to statystycznie powinno być wszystko jedno jaką trajektorię wybierze - możemy próbować brać pewien rozkład wśród trajektorii... w sytuacji takiej niewiedzy, matematycznie najlepszym założeniem jakie możemy przyjąć to maksymalizujący entropię jednorodny rozkład wśród trajektorii - MERW - który okazuje się że rzeczywiście ma zachowanie zgodne z termodynamicznym mechaniki kwantowej ... z jej nie Bella korelacjami.
Piszesz mi o przypadkowych ruchach cząstki, gdzie kwadrat średniej przebytej drogi jest proporcjonalny do czasu- i to przy założeniach fizyki klasycznej. Wiedziałem już o tym. Ale jak chcesz tym zastąpić kwanty. Na przykład efekt tunelowania- co z nim zrobić w podanym przez Ciebie modelu?
>>Aby uznać tę teorie za lepszą musi ona wyjaśniać rzeczy, których standardowa nie wyjaśnia i jeszcze potwierdzić to eksperymentalnie.
>Proszę bardzo - w rzeczywistości stany wzbudzone jednak chcą deekscytować, co doświadczasz eksperymentalnie np. czytając to teraz.
Nie. Dla mikroświata "nie chcą". Dla makroświata chcą- i to nie do końca, bo cień ma rozmycie na brzegu.
>Gdzie to jest w zwykłej unitarnej mechanice kwantowej, w której stany wzbudzone są stabilne?
Tam nie ma odpowiedzi- chyba, żeby za taką przyjąć fale deBroila.
>... która jest dana przez zgadnięte równania które po prostu są dość uniwersalne - można je otrzymać na wiele sposobów (interpretacja Nelsona, całki po trajektoriach Feynmana, trajektorie Boltzmannowskie...)
Niezupełnie- Twoja teoria nie wyjaśni kwantowości fotonów ani orbit elektronowych- tu jest ułomna, bo przyjmuje dowolne wartości produkując widmo ciągłe.
>Natomiast MERW (i rozszerzenia) wyprowadzone są z matematycznie optymalnego rozkładu (jednorodnego) wśród konkretnych trajektorii...
Pokaż mi MERWa dla atomu wodoru.
>>Pod linkami masz tylko wstęp. Ani z tym walczyć ani oceniać.
>żeby z arXiv przejść do pracy ... tam z prawej u góry jest 'PDF'
Ok, dzięki.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
>Tak jest w idealnym świecie, gdzie nie operuje się prawdopodobieństwami, ale się wie deterministycznie! W naszym świecie foton przechodząc przez soczewkę może dostać kopa w odwłok- i nawet nie potrafimy stwierdzić, czy dostał.
Kopa w odwłok? Od kogo? Boga? Kosmitów?
A może zamiast tego po prostu zaakceptować że skoro na wszystkich poziomach używamy skutecznie mechaniki Lagrangea, która z definicji jest deterministyczna, może całą fizykę da się jakoś podobnie opisać...

>Piszesz mi o przypadkowych ruchach cząstki, gdzie kwadrat średniej przebytej drogi jest proporcjonalny do czasu- i to przy założeniach fizyki klasycznej. Wiedziałem już o tym. Ale jak chcesz tym zastąpić kwanty. Na przykład efekt tunelowania- co z nim zrobić w podanym przez Ciebie modelu?
Ze zwykłego, maksymalizującego entropię lokalnie błądzenia przypadkowego dostajemy ruch Browna, które rzeczywiście są mało kwantowe ...
Natomiast w mojej pracy możesz zobaczyć że maksymalizując ją globalnie ('block universe'), dostajemy termodynamiczne zachowanie mechaniki kwantowej - że stochastycznie wszystko chce zdeekscytować do gęstości prawdopodobieństwa kwantowego stanu podstawowego.
Ten MERW który mimo że wszystkie 'oddziaływania' (zależności) są lokalne, statystycznie ma korelacje nie 'Bellowskie', tylko kwantowe - 'z kwadratami'.
Już w tym najprostszym modelu na grafie, studnie potencjału są entropijne - cząstka lokalnie ich prawie nie widzi, Jadnak po wielu krokach statystycznie okazuje się że lubi w nich przebywać, jednak czasem zdarzy się jej 'przetunelować' do innej studni przez entropijną barierę potencjału.
demonstrat(*)lkAndMaximalEntropyRandomWalk/

>>Proszę bardzo - w rzeczywistości stany wzbudzone jednak chcą deekscytować, co doświadczasz eksperymentalnie np. czytając to teraz.
>Nie. Dla mikroświata "nie chcą". Dla makroświata chcą- i to nie do końca, bo cień ma rozmycie na brzegu.
To makroświat nie jest wynikiem mikroświata?
>>Gdzie to jest w zwykłej unitarnej mechanice kwantowej, w której stany wzbudzone są stabilne?
>Tam nie ma odpowiedzi- chyba, żeby za taką przyjąć fale deBroila.
No to rzeczywiście świetna zgodność z czymś tak egzotycznym jak 2 zasada termodynamiki
Po co fizyka, skoro można po prostu założyć wszechmogącego Boga który wszystkim rządzi - automatycznie dostajesz całkowitą zgodność z eksperymentem
>>... która jest dana przez zgadnięte równania które po prostu są dość uniwersalne - można je otrzymać na wiele sposobów (interpretacja Nelsona, całki po trajektoriach Feynmana, trajektorie Boltzmannowskie...)
>Niezupełnie- Twoja teoria nie wyjaśni kwantowości fotonów ani orbit elektronowych- tu jest ułomna, bo przyjmuje dowolne wartości produkując widmo ciągłe.
Żeby w mechanice kwantowej były obsadzane wszystkie orbity trzeba dołożyć zakaz Pauliego - jak u mnie dołożysz to ładnie termodynamicznie elektrony będą po kolei zajmować najniższe 'kwantowe' orbity i termodynamicznie wracać do takiej konfiguracji po wzbudzeniu.
Owszem - podobnie jak czysta mechanika kwantowa nie tłumaczy produkcji fotonu - do tego trzeba ją rozszerzyć do konkretnej deterministycznej teorii z zachowaniem energii - taką maksymalnie prostą ale już okazującą się bardzo jakościowo podobną do fizyki konstrukcję pokazuję w drugiej części pracy.
Pozdrawiam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jeśli Ci wychodzi zastępstwo teorii kwantów, to ok. By to potwierdzić czepiam się efektów mocno kojarzonych z teorią kwantów, a "przeczących" determinizmowi. Nie miej mi tego za złe. Rozwijaj swoje, o ile się daje. Koniec końców i tak będziesz musiał ją zderzyć z eksperymentami.
>Żeby w mechanice kwantowej były obsadzane wszystkie orbity trzeba dołożyć zakaz Pauliego - jak u mnie dołożysz to ładnie termodynamicznie elektrony będą po kolei zajmować najniższe 'kwantowe' orbity i termodynamicznie wracać do takiej konfiguracji po wzbudzeniu.
No nie! To nie sam zakaz- klasyczna teoria nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego elektrony nie spadają na jądro to raz, a dwa dlaczego mają określone promienie orbit (właściwie rozkład przyjmowanych promieni)! Klasycznie- widmo powinno być ciągłe!!
>Owszem - podobnie jak czysta mechanika kwantowa nie tłumaczy produkcji fotonu - do tego trzeba ją rozszerzyć do konkretnej deterministycznej teorii z zachowaniem energii - taką maksymalnie prostą ale już okazującą się bardzo jakościowo podobną do fizyki konstrukcję pokazuję w drugiej części pracy.
Ok.
Spróbujmy tak: wrzuć wytłumaczenie jakiegoś "czysto kwantowego" zjawiska według Twojej wersji- z całym aparatem matematycznym i po polsku. Wtedy będą liczby przed oczami, a liczby tworzą matematykę, którą można sprawdzić.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
>Jeśli Ci wychodzi zastępstwo teorii kwantów, to ok. By to potwierdzić czepiam się efektów mocno kojarzonych z teorią kwantów, a "przeczących" determinizmowi. Nie miej mi tego za złe. Rozwijaj swoje, o ile się daje. Koniec końców i tak będziesz musiał ją zderzyć z eksperymentami.
Ale kto mówi o zastępowaniu?
Ja chcę przekonać że mechanika kwantowa w takiej lub podobnej postaci jak jest używana może naturalnie wynikać z klasycznego ruchu pod spodem ... czyli dalej być jak najbardziej poprawnym narzędziem do estymacji prawdopodobieństw czegoś o czym nie mamy/nie możemy nieć pełnej informacji.
Chcę tylko przekonać że nie powinniśmy implikować że jest fundamentalna ... że jednak fizyka może być obiektywna.

>>Żeby w mechanice kwantowej były obsadzane wszystkie orbity trzeba dołożyć zakaz Pauliego - jak u mnie dołożysz to ładnie termodynamicznie elektrony będą po kolei zajmować najniższe 'kwantowe' orbity i termodynamicznie wracać do takiej konfiguracji po wzbudzeniu.
>No nie! To nie sam zakaz- klasyczna teoria nie jest w stanie wytłumaczyć dlaczego elektrony nie spadają na jądro to raz, a dwa dlaczego mają określone promienie orbit (właściwie rozkład przyjmowanych promieni)! Klasycznie- widmo powinno być ciągłe!!
No to zobacz do mojej pracy - matematycznie uniwersalne statystyki wśród trajektorii - wydaje się proste, ale jednak rachunki kłopotliwe i raczej nikt tego wcześniej nie robił - dają DOKŁADNIE TE SAME STANY co mechanika kwantowa - stany własne tego samego operatora.
Pozdrawiam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
No to wyjaśnij:
a) doświadczenie z fotonem przechodzącym przez zwierciadło z interferencją na końcu
b) fenomen orbit w atomie, które są "nieklasyczne"- pośrednio prowadzą do widma ciała doskonale czarnego
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
>a) doświadczenie z fotonem przechodzącym przez zwierciadło z interferencją na końcu
Na poziomie tak prostych stochastycznych modeli, nie ma jeszcze co oczekiwać tak wyrafinowanych 'unitarnych' efektów jak interferencja.
Za to jak należałoby oczekiwać - dużo lepiej niż mechanika kwantowa oddaje termodynamikę.
Obserwowana fizyka jest raczej pomiędzy tymi modelami - to czego brakuje MERW i bezpośrednim rozszerzeniom, to jakiś periodyczny proces wewnętrznego stopnia swobody ('zitterbewegung') - żeby to uwzględnić w wykładniku propagatora powinny się pojawić urojone człony prowadzące do statystyk typu interferencja.

Ale jasne - powinno być jakieś konkretne wyjaśnienie np. takiego interferometru Macha-Zechndera ... myślę że żeby to zrozumieć trzeba by dobrze przyglądnąć się daleko nietrywialnemu zachowaniu atomów zwierciadeł półprzepuszczalnych, które jakoś synchronizują się z przechodzącym przez nie fotonem ... ostatecznie taki foton synchronizuje obydwa lustra co jakoś może dawać obserwowaną interferencję ... ale też nie jestem w pełni zadowolony z tego wyjaśnienia
Tutaj prof. Gryziński tłumaczy klasycznie doświadczenie Younga:
www.cyf.gov.pl/gryzinski/teor1.html

>b) fenomen orbit w atomie, które są "nieklasyczne"- pośrednio prowadzą do widma ciała doskonale czarnego
No to to już termodynamika - czyli na pewno modele które reklamuję nie gorzej to tłumaczą niż mechanika kwantowa ...
Pozdrawiam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
(...)
Czyli brak jednoznacznego wyjaśnienia.
>>b) fenomen orbit w atomie, które są "nieklasyczne"- pośrednio prowadzą do widma ciała doskonale czarnego
>No to to już termodynamika - czyli na pewno modele które reklamuję nie gorzej to tłumaczą niż mechanika kwantowa ...
Z tego co napisałeś to nie wynika. Gdzie byłby powód do "kwantowania" się orbit w atomie?

Osobiście uważam, że możesz dojść do ciekawych rezultatów- ale przechodząc od szczegółu do ogółu. Rozważanie kolejnych zarzutów w końcu powinno dać efekt- rozważanie wszystkich na raz rozwali każdą teorię.
Pozdrawiam


Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
>(...)
>Czyli brak jednoznacznego wyjaśnienia.
Nie za bardzo wiemy co to elektron, tym bardziej nie do końca rozumiemy zwykłych luster ... a Ty ode mnie oczekujesz pełnej analizy interakcji atomów dwóch luster półprzepuszczalnych ...
To może przedyskutujmy wyjaśnienie prof. Gryzińskiego z linku - co tam jest nie tak?
No i - jak z tak fundamentalnej teorii jak QM wynika 2 zasada termodynamiki?

>>>b) fenomen orbit w atomie, które są "nieklasyczne"- pośrednio prowadzą do widma ciała doskonale czarnego
>>No to to już termodynamika - czyli na pewno modele które reklamuję nie gorzej to tłumaczą niż mechanika kwantowa ...
>Z tego co napisałeś to nie wynika. Gdzie byłby powód do "kwantowania" się orbit w atomie?
W tym modelu podstawowe okazują się funkcje własne dokładnie tego samego operatora co w QM.
Różnica w tym że tu wykładnik w propagatorze jest nie urojony tylko ujemny rzeczywisty - zamiast unitarnej ewolucji mamy stochastyczną - termodynamiczną.
>Osobiście uważam, że możesz dojść do ciekawych rezultatów- ale przechodząc od szczegółu do ogółu. Rozważanie kolejnych zarzutów w końcu powinno dać efekt- rozważanie wszystkich na raz rozwali każdą teorię.
Zarzutów do QM?
Zamienienia odpowiadającego na pytania z którymi fizyka sobie ponoć nie radzi z np. Boga na 'kolaps funkcji falowej'?
Nie mówię że jest zła, tylko że powstaje naturalnie - że nie powodów twierdzić że jest fundamentalna - że może fizyka jednak wie co się w niej dzieje i sama odpowiada na swoje pytania
Pozdrawiam
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Ważne by wyniki teorii zgadzały się z rzeczywistością. To jest ostateczna cezura.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
>Ważne by wyniki teorii zgadzały się z rzeczywistością. To jest ostateczna cezura.
Zgadzam się - w takim razie w jaki sposób QM zgadza się z 2 zasadą termodynamiki?
15-03-2010 17:10 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>No super - druga osoba się ogólnie ze mną zgadza ... a gdy próbuję kogoś na uczelni przekonać że ten prosty i wręcz fundamentalny a jednak nowy stochastyczny model ładnie pokazuje gdzie jest problem z argumentem Bella i jak to naprawić - lipa - mechanika kwantowa jest fundamentalna i nie ma o czym gadać kropka :/
Jak wiadomo, nierówność Bella i fakt jej łamania przez stany splątane sprawia iż mamy do wyboru albo realność albo lokalność. Ty akurat wybierasz realność, więc w nie widzę w Twoim podejściu niczego niezwykłego. Zostaje Ci problem z lokalnością, czyli na dobrą sprawę z pojęciem czasu.
Nie sądzę więc by proponowany przez Ciebie model coś nowego wnosił. Piszesz bowiem:
>(...)- innymi słowy pełny determinizm, co z naszej perspektywy jest równoważne z tym że 'przyszłość już tam jest'
Ale to przecież zostało dawno dostrzeżone, np. przez samego Bella który twierdził że wsytkie problemy znikają jeśli przyjąć pełen determinizm.
Wiele prób interpretacji mechaniki kwantowej które radzą sobie z problemem "obiektywnego obserwatora", w jakiś tam sposób zakładają komunikację nadczasową lub "pozaczasową" - np. interpretacja transakcyjna Cramera, czy potencjał kwantowy Bohma.
I tutaj mamy kłopot, bo odzyskując pojęcie obiektywnej rzeczywistości, tracimy pojęcie przyczynowości. A w zasadzie, żegnamy się z koncepcją wolnej woli. Zamienił stryjek...
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Jak wiadomo, nierówność Bella i fakt jej łamania przez stany splątane sprawia iż mamy do wyboru albo realność albo lokalność.

W przypadku korelacji z EPR - Bell?

Nie ma tu nic nadzwyczajnego: dwa fotony, czy inne cząstki, i 100% korelacji na starcie.
Potem każda leci już swoją drogą, i trafia na polaryzator - i tu jest kąt a, po drugiej stronie podobnie: b, więc korelacja się zmienia gdy a <> b: spadnie poniżej 1 i tyle!

Dawno to wyliczono lokalnie i realnie... czyli faktycznie nie ma wyboru: QM to tylko statystyka - model niekompletny, operuje na wielkościach statystycznych - nie uwzględnia parametrów indywidualnych, które przecież generują te statystyki!
15-03-2010 20:08 
 Ocena 1 na 1
Oless (982 punktów)
>>Jak wiadomo, nierówność Bella i fakt jej łamania przez stany splątane sprawia iż mamy do wyboru albo realność albo lokalność.
>Nie ma tu nic nadzwyczajnego: dwa fotony, czy inne cząstki, i 100% korelacji na starcie.

Nadzwyczajna jest nielokalność zjawiska ("upiorne oddziaływanie na odległość" - Einstein). 100% korelacji na starcie nie ma znaczenia, bo cząstki korelują ze sobą dopiero na mecie przy zetknięciu się z dwoma polaryzatorami. Gdy te spolaryzowane są tak samo zachodzi 100 % zgodność w zachowaniu obu fotonów (oba albo przechodzą albo nie przechodzą) podczas gdy przy polaryzatorach w odmiennych ustawieniach zgodność występuje w 1 przypadku na 4 (25% korelacja i 75% antykorelacja). Tak to wygląda w doświadczeniu Aspecta z trzema kątami polaryzacji. Nierówność Bella (czyli matematyczny warunek koniczny zachowania lokalności z realizmem) zostaje przekroczona, więc właściwości fotonów w momencie wyemitowania z atomu nie wyjaśniają zachowania przy polaryzatorach, zachodzi pomiędzy nimi korelacja "na odległość". Albo lokalność, albo realizm, jest fałszywa/y. Ponadto wymiana "informacji" pomiędzy nimi nie może zachodzić w czasoprzestrzeni bo doszłoby do przekroczenia maksymalnej prędkości światła.

>Dawno to wyliczono lokalnie i realnie...

Waćpan nie czaruj...
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Nadzwyczajna jest nielokalność zjawiska ("upiorne oddziaływanie na odległość" - Einstein). 100% korelacji na starcie nie ma znaczenia, bo cząstki korelują ze sobą dopiero na mecie przy zetknięciu się z dwoma polaryzatorami.

Splątanie cząstek to korelacja - twierdzisz że ona nie ma znaczenia?

Ma znaczenie, bo nieskorelowane pary dają inne statystyki - te 'normalne', które spełniają nierówność Bella.

> Gdy te spolaryzowane są tak samo zachodzi 100 % zgodność w zachowaniu obu fotonów (oba albo przechodzą albo nie przechodzą) podczas gdy przy polaryzatorach w odmiennych ustawieniach zgodność występuje w 1 przypadku na 4 (25% korelacja i 75% antykorelacja). Tak to wygląda w doświadczeniu Aspecta z trzema kątami polaryzacji.

Normalna rzecz.

> Nierówność Bella (czyli matematyczny warunek koniczny zachowania lokalności z realizmem)

To jest warunek bierności, zerowej aktywności - brak oddziaływań.

W naturze jest inaczej, np. wystarczy odpowiednio podkręcić piłkę i już masz kąt padania różny od kąta odbicia - wyjdzie inna statystyka kierunków odbicia?

Załóż sobie, że ciała nie mogą rotować, albo że zawsze rotują tak samo (czyli statystycznie), np. 1/2 h/2pi wokół dowolnej osi (czyli jakiej?), a pewnie otrzymasz bardzo fundamentalną teorię!

> zostaje przekroczona, więc właściwości fotonów w momencie wyemitowania z atomu nie wyjaśniają zachowania przy polaryzatorach, zachodzi pomiędzy nimi korelacja "na odległość". Albo lokalność, albo realizm, jest fałszywa/y. Ponadto wymiana "informacji" pomiędzy nimi nie może zachodzić w czasoprzestrzeni bo doszłoby do przekroczenia maksymalnej prędkości światła.

Niektórzy twierdzą już nawet, że cosinus jest dowodem nielokalności tego świata (i kilku innych... ortogonalnych wzajemnie).

>>Dawno to wyliczono lokalnie i realnie...
>Waćpan nie czaruj...

O ile się zakładasz, że wygeneruję takie statystyki normalnymi metodami - klasycznymi?
16-03-2010 16:25 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
>O ile się zakładasz, że wygeneruję takie statystyki normalnymi metodami - klasycznymi?
Mamy populację różnopłciowych bliżniaków - zawsze brat i siostra. W zimie zakładają szaliki i rękawiczki, czarne lub białe. O zgodność koloru szalika i rękawiczek nie dbają. Ale brat zawsze zakłada inny kolor rękawiczek co siostra i szalika też. W efekcie, połowa sióstr ma czarne rękawiczki, połowa białe. Połowa czarne szaliki i połowa białe. Kolor rękawiczek nie koreluje z kolorem szalika. Więc oczywiście mamy cztery tak samo prawdopodobne kombinacje rękawiczek i szalika: CR-CS, CR-BS, BR-CS, BR-BS. Zarówno u braci jak sióstr.
Teraz zbieramy braci i siostry osobno, i każdego brata i jego siostrę pytamy albo o kolor szalika albo o kolor rękawiczek. Przy czym oboje możemy pytać o ten sam element bądź różny. Też przypadkowo. Oto wyniki dla 16 par:
BRAT SIOSTRA
CR BR
BR CR
BR CR
CS BS
CR BS
BS CS
BR CS
CR CS
BS BR
CS CR
BS BR
CR CS
CS BS
CS BS
BS BR
BR CR
Połowę braci pytano o rękawiczki, połowę o szaliki. I zgodnie z oczekiwaniami, przy obydwu pytaniach mamy tyle samo odpowiedzi 'czarny' co 'biały'. U sióstr tak samo. Co więcej, bracia i siostry nie kłamią - tam gdzie pytaliśmy o to samo, dostaliśmy inny kolor.
ALE UWAGA! Gdy pytaliśmy o różne rzeczy (połowa pytań - 8) okazało się, że kombinacje BR-CS i CR-BS wystepują tylko raz, a kombinacje BR-BS i CR-CS po trzy razy!!!!
Wygląda na to, że w tej populacji znacznie chętniej nosi się różny kolor szalika i rękawiczek. Btw. to nie pomyłka - ten sam kolor szalika u siostry co rękawiczek u brata oznacza, że każde z nich ma różne kolory R i S.
Tylko że wniosek jest sprzeczny z tym co mówiliśmy na początku. Sprawdzając zarówno szalik jak i rękawiczki u TEGO SAMEGO przechodnia, równie często trafimy na ten sam kolor co na różne.
Oczywiście przy tak małej próbce można otrzymać powyższy rezultat przypadkowo. Ale dla dowolnie dużej populacji to statystycznie niemożliwe.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Fajnie, ale to ma być sterowane - te kąty polaryzatorów.

Masz strumień losowy (czegoś tam... np. czapek i skarpetek) i on przechodzi przez polaryzator: tak i tak.
Zmieniasz kąt - to samo, a korelacja pomiędzy dwoma polaryzatorami jest już zupełnie inna.

Potem sprawdzasz nierówność Bella...
uxbridge (5980 punktów)
>Fajnie, ale to ma być sterowane - te kąty polaryzatorów.
>Masz strumień losowy (czegoś tam... np. czapek i skarpetek) i on przechodzi przez polaryzator: tak i tak.
>Zmieniasz kąt - to samo, a korelacja pomiędzy dwoma polaryzatorami jest już zupełnie inna.
>Potem sprawdzasz nierówność Bella...
>
Polaryzatory nie są skorelowane. W oryginalnym (i starym) doświadczeniu Aspecta przełączały się niezależnie i losowo co 10ns. Fotony potrzebowały 40ns żeby do nich dotrzeć. Właśne dlatego żeby wykluczyć korelacje. Ale jeśli twierdzisz że polaryzatory korelują się nadświetlnie, to oczywiście jest jakieś stanowisko. Tylko że pewnie mamy to co zwykle - mącisz wodę żeby nic nie powiedzieć.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Wiadomo o co chodzi: wyniki pomiarów są skorelowane zależnie od kątów (kąt z chwili, gdy foton przelatuje).

Sam mącisz, bo nie nadążasz - przypomnij sobie o czym mowa:
plato.stanford.edu/entries/bell-theorem

Warunki w p-cie 2. i finał: wzór 10, który należy podważyć.
Twoje autorytety twierdzą, że to niemożliwe.

Zatem, ile stawiasz na te autorytety?
setarkos (10757 punktów)

>>>Dawno to wyliczono lokalnie i realnie...
>Waćpan nie czaruj...

To lokalność z realnością wykluczają się wzajemnie czy pozostają w superpozycji? Czy istnieje 'coś pośredniego' lub pojęcie do nich 'prostopadłe'?

[Pytam z pozycji niedokształtu - niesłychanie zajmująca dyskusja]
17-03-2010 00:25 
 Ocena 1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
Do mnie takie pytanie?
Interferują ze sobą, a finalna mikstura projektuje się na ścianie platońskiej jaskini w postaci cienia.
17-03-2010 16:56 
 Ocena-1 na 1
Oless (982 punktów)
Wykluczają się w ramach mechaniki kwantowej. Naruszenie nierówności Bella daje do zrozumienia, że lokalność i realizm nie są możliwe do jednoczesnego utrzymania.

Przy odpowiednich założeniach, wychodząc poza mechanikę kwantową, możesz wygenerować te same wyniki metodami klasycznymi, jednak za cenę otrzymania dość surrealistycznej teorii.
17-03-2010 21:01 
 Ocena 1 na 1
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Przy odpowiednich założeniach, wychodząc poza mechanikę kwantową, możesz wygenerować te same wyniki metodami klasycznymi, jednak za cenę otrzymania dość surrealistycznej teorii.

Nie potrzeba do tego nowej teorii.
Wyliczamy wszystko wprost z rachunku prawdopodobieństwa (i geometrii - w przypadku modeli fizycznych).

W QM po prostu nie wiedzą nawet co wyliczyli.

Wydaje się, że fotony przechodzą losowo przez polaryzator -
prawdopodobieństwo przejścia: p = cos(a)^2.

Co to znaczy że przechodzą losowo?
To że na polaryzatorze występują jakieś zaburzenia (normalne, lub w stylu Heisenberga - nieważne)!

Ale eksperymenty - Aspect i inni - pokazują cały czas, że tam jednak nie ma zaburzeń!
(na jednym fotonie nie można tego rozstrzygnąć - potrzebne są dwa i identyczne... lub negatyw).

Zatem na polaryzatorach mamy pełny determinizm, a nie losowość!

No i oni właśnie to wyliczyli...

To jest tak diametralnie różne od życzeń i wyobrażeń fizyków kwantowych (tych z tradycyjnej szkoły), że po prostu nie mogą tego zauważyć (dawno zrezygnowali, i już nawet zapomnieli, o takiej wersji wydarzeń)!
Bardzo zabawna sytuacja.

[Praca Jacka nie ma z tym praktycznie nic wiele wspólnego - on wyjaśnia naturę cząstek, spinów, oddziaływania, i różne inne sprawy, np. niezmienniczość czasoprzestrzeni (ale w stylu Poincare'go - on też uprawiał fizykę relacyjną) fajne mu wychodzi...]
Jarek Duda (1185 punktów)
>Wykluczają się w ramach mechaniki kwantowej. Naruszenie nierówności Bella daje do zrozumienia, że lokalność i realizm nie są możliwe do jednoczesnego utrzymania.
>Przy odpowiednich założeniach, wychodząc poza mechanikę kwantową, możesz wygenerować te same wyniki metodami klasycznymi, jednak za cenę otrzymania dość surrealistycznej teorii.>Wykluczają się w ramach mechaniki kwantowej. Naruszenie nierówności Bella daje do zrozumienia, że lokalność i realizm nie są możliwe do jednoczesnego utrzymania.
A czytałeś w ogóle ten wątek?
Jeśli dla danego momentu była by tylko przeszłość - rzeczywiście powinny być nierówności Bella ... ale gdy czasoprzestrzeń się jednak w tym momencie nie kończy - trajektorie jednak dalej idą w przyszłość - dostajemy zależności między korelacjami z "kwadratami" jak w QM.
Widać to już w najprostszym modelu: jednorodnego rozkładu prawdopodobieństwa pomiędzy podstawowymi bytami w czasoprzestrzeni - trajektoriami- dostajemy zależności między korelacjami nie 'Bellowskie' tylko z "kwadratami" (MERW).
Jarek Duda (1185 punktów)
>Jak wiadomo, nierówność Bella i fakt jej łamania przez stany splątane sprawia iż mamy do wyboru albo realność albo lokalność. Ty akurat wybierasz realność, więc w nie widzę w Twoim podejściu niczego niezwykłego. Zostaje Ci problem z lokalnością, czyli na dobrą sprawę z pojęciem czasu.
Lokalność jak najbardziej jest - tyle że czterowymiarowa.
Czyli nie ma bezpośrednich oddziaływań z prędkością większą niż światła - jak byśmy prześledzili łańcuchy przyczynowo-skutkowe w statycznej czasoprzestrzeni, wszystkie będą co najwyżej pod kątem odpowiadającym prędkości światła ... tyle że jak sugeruje niezmienność CPT - nie ma powodu twierdzić że mogą przebiegać tylko w jednym kierunku czasowym.
Co zresztą wręcz widzimy w doświadczeniu Wheelera - jakoś foton wie o późniejszej decyzji podjętej np. przez kwantowy generator liczb losowych - ta informacja wydaje się być propagowana wstecz z prędkością światła od podniesionego lub nie lustra półprzepuszczalnego.

W każdej skali, uważane za najbardziej adekwatne teorie - od OTW, r. Maxwella ... aż nawet do kwantowych teorii pola używają formalizmu Lagrangea, który z definicji jest w pełni deterministyczny - czyli z naszej perspektywy czasu: równoważny z 'block universe' ...
... dodatkowo - nie mówi się o tym, ale jak w klasycznej teorii pola popatrzymy się nie na gęstość Lagrangianu, tylko gęstość energii czyli coś wyglądającego na jednak bardziej fundamentalne - okazuje się że jest ona kompletnie czterowymiarowo symetryczna - nie wyróżnia żadnego kierunku czasowego!
Dopiero my wybieramy kierunek w którym chcemy dokonywać ewolucji i matematycznie transformujemy gęstość energii w gęstość Lagrangianu - ten 'obrót Wicka' o którym się mówi że czas jest urojony, to tylko matematyczny trik - dla gęstości energii czas jest jak najbardziej rzeczywisty - wygląda tak samo jak pozostałe wymiary.
Czyli najprostsze Lagrangianowskie teorie pola to po prostu założenie pełnej symetrii czasoprzestrzeni (co już jest wręcz równoważne z Lorentzowską niezmiennością) - wszelkie jej łamanie może być po prostu lokalną lub globalną własnością konkretnego rozwiązania w którym żyjemy...

>Nie sądzę więc by proponowany przez Ciebie model coś nowego wnosił. Piszesz bowiem:
>>(...)- innymi słowy pełny determinizm, co z naszej perspektywy jest równoważne z tym że 'przyszłość już tam jest'
>Ale to przecież zostało dawno dostrzeżone, np. przez samego Bella który twierdził że wsytkie problemy znikają jeśli przyjąć pełen determinizm.
Trochę czytałem, rozmawiałem ... ale muszę przyznać że nie wiedziałem że Bell zdawał sobie sprawę że w 'block uniwerse' już wszystko jest ok - że korelacje są z 'kwadratami' i fizyka może być obiektywna.
Mógłbyś podać źródło?

Ale w takim razie dlaczego z dwóch opcji:
- obiektywna fizyka w statycznej czasoprzestrzeni, prawdopodobnie zdeterminowana jakąś mechaniką Lagrangea, zachowującą symetrię CPT, tłumaczącą doświadczenie Wheelera, zgodną z makroskopowym obrazem jak OTW, w której czas jest tylko jednym z wymiarów, w której 2 zasada termodynamiki jest po prostu własnością rozwiązania w którym było minimum entropii w stylu wielkiego wybuchu ...

- osobna dla każdego obserwatora (cokolwiek to znaczy...) subiektywna, niedeterministyczna fizyka, której nie da się połączyć w obiektywną rzeczywistość, w której symetria CPT jest zachowana tylko poza mistycznymi kolapsami funkcji falowej które jakoś dają 2 zasadę termodynamiki, w której czas wbrew już nawet szczególnej teorii względności jest tylko i wyłącznie parametrem ewolucji ...

Powszechnie używana jest tylko ta druga, a o pierwszej prawie nikt nawet nie wie??

>Wiele prób interpretacji mechaniki kwantowej które radzą sobie z problemem "obiektywnego obserwatora", w jakiś tam sposób zakładają komunikację nadczasową lub "pozaczasową" - np. interpretacja transakcyjna Cramera, czy potencjał kwantowy Bohma.
Ok, ale one dalej pretendują do miana fundamentalnej mechaniki kwantowej ... podczas gdy w 'block universe' ona naturalnie pojawia się jako prostu narzędzie typu fizyki statystycznej do estymacji pewnych zdarzeń których nie możemy w pełni zmierzyć ... a może wcale nie trzeba sztucznie 'rozsmarowywać' elektronów?

>I tutaj mamy kłopot, bo odzyskując pojęcie obiektywnej rzeczywistości, tracimy pojęcie przyczynowości. A w zasadzie, żegnamy się z koncepcją wolnej woli. Zamienił stryjek...
Zupełnie się nie zgadzam z tym że pełny determinizm jest w sprzeczności z wolną wolą!
Fizyka może już wiedzieć jak świat będzie wyglądał ... ale jako konsekwencja naszych działań i wolnych wyborów.
Z emergencją naszej świadomości wyłonił się kompletnie OSOBNY PUNKT WIDZENIA - z perspektywy każdej osoby to ona wybiera co zrobi - owszem na podstawie całego swojego życiowego doświadczenia i aktualnej sytuacji ... którą ona ocenia i wybiera w jakimś sensie odpowiednie reakcje.

Polecam lekturę Asimova - ponowne stworzenie świadomości ... w przyszłości nasze deterministyczne komputery będą coraz 'inteligentniej' spełniać nasze oczekiwania - coraz lepiej rozumieć coraz głębsze logiczne łańcuchy przyczynowo-skutkowe między mniej lud bardziej abstrakcyjnymi pojęciami ... aż nadejdzie taki moment że dojdzie do sprzeczności jak np. że żeby ocalić - 'nie zabić' 10 osób, musi aktywnie zabić jedną ... w takim momencie może się zacząć rewolucja w podstawach jego wnioskowania, sztywne zasady będą musiały logicznie przeewoluować do jakiegoś systemu moralnego ... i deterministyczny komputer na podstawie skomplikowanych logicznych analiz nabierze rzeczywiście własnego punktu widzenia, w którym będzie miał prawdziwą wolną wolę ... mimo że zdeterminowana przyszłość będzie już wiedziała jakie te wolne decyzje będą.
uxbridge (5980 punktów)
>Trochę czytałem, rozmawiałem ... ale muszę przyznać że nie wiedziałem że Bell zdawał sobie sprawę że w 'block uniwerse' już wszystko jest ok - że korelacje są z 'kwadratami' i fizyka może być obiektywna.
>Mógłbyś podać źródło?
(...)Wie pan, problem przyczynowości można także wyjaśnić, zakładając że świat jest superdeterministyczny. (...) W takim przypadku nie ma żadnych trudności z otrzymanymi wynikami.
Wolna wola jest iluzją - to pozwala przezwyciężyć kryzys, tak?
Tak. (...) działania obserwatora w pewnym punkcie mają konsekwencje w punkcie bardzo odległym. Oddziaływania rozchodzące się z prędkością mniejszą niż światło nie mogą tego wyjaśnić. Jeśli jednak obserwator nie ma swobody wyboru (...) to trudność znika.

W rozmowie z Paulem C.W. Daviesem - "Duch w Atomie" 1986 Cambridge University Press
15-03-2010 17:01 
 Ocena 4 na 4
Oless (982 punktów)
>Ziemia uformowała się około 4,5 mld lat temu. Jeśli nie było obserwatora, który spowodował dekoherencję superpozycji stanów (wybór konkretnego wariantu spośród prawdopodobnych), to wciąż w niej jesteśmy, co znaczy, że jesteśmy "kotem" naraz żywym i martwym. Skoro jednak stwierdzamy, że tak nie jest, to trzymając się tego rozumowania musimy stwierdzić, że nie "obserwator świadomy" decyduje o dekoherencji, o wyborze.
>Subiektywizm tym samym obalony! Nie dowodzi to jednak czysto statystycznego ujęcia! Dowodzi, że nie mamy kompletnej teorii.

Jeżeli chcesz utrzymać filozoficzny realizm to musisz postulować, że QM jest niekompletna. Pytanie tylko po co tak przywiązywać się do realizmu. To co podałeś oczywiście nie jest żadnym dowodem, świat kwantów jest o wiele subtelniejszy niż takie prostolinijne rozumowania.

Weźmy eksperyment z "opóźnionym wyborem". W klasycznych eksperymentach gdy źródło emituje pojedyncze fotony kierując je na dwie szczeliny zachowują się jak fale, a detektory wykazują interferencję; w przypadku jednej otwartej szczeliny aparatura wykazuje korpuskularną naturę światła. Kwantowa normalność. Teraz co się dzieje, gdy jedną ze szczelin zamkniemy już po przejściu przez nią fotonu? Otóż obraz interferencyjny natychmiast zanika, tak jakby foton zaktualizował na bieżąco drogę zgodną z naszą obserwacją.

Od czasów Poppera wiemy, że w poważnej nauce nie ma nieuteoretyzowanych, "czystych" faktów, bo każdy wynik wymaga interpretacji. Jak eksperyment interpretuje jego pomysłodawca Wheeler ?
" Błędem jest twierdzić ,że przeszłość już istnieje, raz na zawsze w każdym szczególe. Przeszłość jest teorią. Przeszłość nie istnieje jeśli nie została zarejestrowana w teraźniejszości. Przez wybór takiego a nie innego pomiaru i aparatury dzisiaj, decydujemy o tym co się wydarzyło w przeszłości. Zjawiska wywołane dzisiaj ,rozciągają się wstecz w czasie w zakresie swych konsekwencji."

Ponieważ te same równania dotyczą cząstek obserwowanych z najodleglejszych zakątków Wszechświata to mamy już prostą drogę do wheelerowskiej koncepcji "samoobserwującego się Wszechświata". Z cytatów wybitnych fizyków o mechanice kwantowej (ze strony internetowej książki Quantum Enigma, quantumeni(*)ble-quotes-on-quantum-physics/ ) Martin Rees mówi tak:
" In the beginning there were only probabilities. The universe could only come into existence if someone observed it. It does not matter that the observers turned up several billion years later. The universe exists because we are aware of it."
Ciekawa myśl, nie ma znaczenia ile miliardów lat ma Wszechświat, w mechanice kwantowej rzeczywistość istnieje, bo ktoś ją obserwuje.

QM jest tak "dziwna", bo wymaga diametralnego poszerzenia obrazu naszego świata lub zdewastowania intuicyjnych o nim wyobrażeń. Wnioski jakie można z niej wyciągnąć mogą budzić zdumienie. Fizycy nie potrafią sobie z tym poradzić już od 80 lat. Niektórzy kręcą nocem, prof. Henry żartuje, że w gruncie rzeczy fizycy są "przestraszonymi mięczakami" i boją się implikacji metafizycznych, swiatopoglądowych czy religijnych, jakie mogą wynikać z teorii kwantów ( henry.pha.jhu.edu/quantum.enigma.html ) Twoje pytanie o pierwszego obserwatora ma podobny charakter.

Może najlepiej mechanikę kwantową zaakceptować taką jaka jest. Jest teorią fundamentalną, kilkadziesiąt lat pouczającej historii eksperymentów tylko potwierdzało jej ekscentryczność; łącznie z eksperymentami ostatnich lat, w których brał udział polski fizyk prof. Żukowski, z Instytutu Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Gdańskiego An experimental test of non-local realism, Nature.
"Być może będziemy musieli się pożegnać z naiwnym realizmem, że świat istnieje sam w sobie bez naszego udziału i bez naszych obserwacji" - skonkludował prof. Zeilinger.
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Może najlepiej mechanikę kwantową zaakceptować taką jaka jest. Jest teorią fundamentalną, kilkadziesiąt lat pouczającej historii eksperymentów tylko potwierdzało jej ekscentryczność; łącznie z eksperymentami ostatnich lat, w których brał udział polski fizyk prof. Żukowski, z Instytutu Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Gdańskiego An experimental test of non-local realism, Nature.

Fizyka teoretyczna - to jest ekscentryczność.

Statystyka jest generowana lokalnie (i niezależnie na obu detektorach), ale jeśli sobie założysz, że polaryzator działa losowo (niezależnie od stanu cząstki, bo taki stan nie istnieje w QM - jest nieokreślony), no to przecież wiadomo, że utoniesz w fikcji.

>"Być może będziemy musieli się pożegnać z naiwnym realizmem, że świat istnieje sam w sobie bez naszego udziału i bez naszych obserwacji" - skonkludował prof. Zeilinger.

... potem wstał i odleciał.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Kto był obserwatorem, gdy nie było obserwatora świadomego!!! Nasza wiedza o świecie mówi, że był czas, gdy nie było obserwatora świadomego!
Albo świadomy jest niepotrzebny, albo nie mógł powstać, bo nie miał go kto świadomie zaobserwować!
Może rozumowanie prostolinijne, ale trafiające w sedno.
Pozdrawiam

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
17-03-2010 18:54 
 Ocena-1 na 1
Oless (982 punktów)
>Nasza wiedza o świecie mówi, że był czas, gdy nie było obserwatora świadomego!

Nasza wiedza wciąż się rozwija, zdobywanie wiedzy o świecie to proces dynamiczny. Ptolemeuszowska wiedza astronomiczna przez 1400 lat mówiła, że Ziemia jest niewielkim punkcikiem, który można traktować jak punkt matematyczny, a pomimo tego jest centrum wokół którego obracają się wszystkie sfery niebieskie. Teraz bawi nas myśl o prędkości kątowej jaką musiałyby osiągać sąsiadujące z Drogą Mleczną galaktyki w geocentrycznym modelu, wówczas prostych ludzi bawił pomysł, że Ziemia jest w ruchu. Rozumowanie jakie przedstawiłeś jest z rodzaju naiwnego realizmu. Nie dlatego, że realizm jest nieprawdziwy, ale dlatego, że uzasadnienie jakie podałeś w ogóle nie uwzględnia subtelności interpretacji standardowej teorii kwantów. Chociaż podałem wypowiedzi Reesa czy Henryego w ogóle nie zrozumiałeś w jaki sposób udzielają oni odpowiedzi na twoją obiekcję. Sprawdź to.

>Może rozumowanie prostolinijne, ale trafiające w sedno.

Niestety nie. Powiedziałbym nawet, że zadajesz niewłaściwe pytanie, równie dobrze mógłbyś je odwrócić
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jeśli chciałeś mi powiedzieć, że nie wiem wszystkiego - to starczyłoby na to mniej słów. Ale i Ty wszystkiego nie wiesz, więc nie ustąpię Ci, jakbyś był w temacie uprzywilejowany- póki mi tego nie wykażesz.
Pozdrawiam
PS. Cholera, ależ mi motto wyszło.

Zastanów się, czy swoim powyższym postem nie uraziłeś moich uczuć religijnych. Jestem ateistą- czczę Święty Spokój.
Jarek Duda (1185 punktów)
>Jeżeli chcesz utrzymać filozoficzny realizm to musisz postulować, że QM jest niekompletna. Pytanie tylko po co tak przywiązywać się do realizmu. To co podałeś oczywiście nie jest żadnym dowodem, świat kwantów jest o wiele subtelniejszy niż takie prostolinijne rozumowania.
Cytuję uxbridge kilka postów wyżej "Ale to przecież zostało dawno dostrzeżone, np. przez samego Bella który twierdził że wsytkie problemy znikają jeśli przyjąć pełen determinizm."
Nie wiedziałem że Bell o tym mówił, ale to jest właśnie to co chcę powiedzieć - że w pełnym determinizmie równoważnym dla nas z 'block universe', w czterowymiarowo lokalnej teorii, korelacje nie są 'Bellowskie' tylko z kwadratami (jak w MERW) - fizyka może być obiektywna, a mechanika kwantowa naturalnie powstaje już na poziomie fizyki statystycznej klasycznych cząstek.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,309661#w310273

>Od czasów Poppera wiemy, że w poważnej nauce nie ma nieuteoretyzowanych, "czystych" faktów, bo każdy wynik wymaga interpretacji. Jak eksperyment interpretuje jego pomysłodawca Wheeler ?
>" Błędem jest twierdzić ,że przeszłość już istnieje, raz na zawsze w każdym szczególe. Przeszłość jest teorią. Przeszłość nie istnieje jeśli nie została zarejestrowana w teraźniejszości. Przez wybór takiego a nie innego pomiaru i aparatury dzisiaj, decydujemy o tym co się wydarzyło w przeszłości. Zjawiska wywołane dzisiaj ,rozciągają się wstecz w czasie w zakresie swych konsekwencji."
Jak dla mnie, jego doświadczenie jawnie pokazuje że przyszłość (jak wynik późniejszego np. kwantowego pomiaru decydującym o sposobie pomiaru) została fizycznie zarejestrowana wcześniej przez foton, nieprawdaż?
"rozciągają się wstecz w czasie w zakresie swych konsekwencji"
właśnie - symetria CPT mówi wręcz że nie ma powodu twierdzić że przyczynowoskutkowość rozciąga się/'idzie' tylko w jednym kierunku ... a żeby się rozciągać (wstecz), musi być 'już wcześniej' określone, nieprawdaż?

> Martin Rees mówi tak:
>" In the beginning there were only probabilities. The universe could only come into existence if someone observed it. It does not matter that the observers turned up several billion years later. The universe exists because we are aware of it."
Na prawdę nie gryzie Cię antropocentryczność tego stwierdzenia?
Że skoro nas (definicja?) nie było, to nic nie było określone, były tylko prawdopodobieństwa?
Ok - dla naszej wiedzy ... ale dlaczego obiektywnie??
>Ciekawa myśl, nie ma znaczenia ile miliardów lat ma Wszechświat, w mechanice kwantowej rzeczywistość istnieje, bo ktoś ją obserwuje.
Kto? Kot nie? A jak tam zamkniemy człowieka?
>QM jest tak "dziwna", bo wymaga diametralnego poszerzenia obrazu naszego świata lub zdewastowania intuicyjnych o nim wyobrażeń.
A może to tylko nasz subiektywny opis jest tak skomplikowany?
>Może najlepiej mechanikę kwantową zaakceptować taką jaka jest. Jest teorią fundamentalną, kilkadziesiąt lat pouczającej historii eksperymentów tylko potwierdzało jej ekscentryczność; łącznie z eksperymentami ostatnich lat (...)
W jaki sposób implikujesz z potwierdzenia mechaniki kwantowej to że jest ona już fundamentalna - że NIE MOŻE być nic poniżej?
Jedyny argument na to jaki znam to nierówności Bella ... ale ponoć nawet on twierdził że ten problem znika gdy np. zaakceptujemy używaną wszędzie mechanikę Lagrangea z jej pełnym determinizmem ...
17-03-2010 17:14 
 0 na 2
Oless (982 punktów)
>Cytuję uxbridge kilka postów wyżej "Ale to przecież zostało dawno dostrzeżone, np. przez samego Bella który twierdził że wszytkie problemy znikają jeśli przyjąć pełen determinizm."

Nie przeczyłem temu, że paradoksy znikają przy ultradeterminizmie.

>Nie wiedziałem że Bell o tym mówił, ale to jest właśnie to co chcę powiedzieć - że w pełnym determinizmie równoważnym dla nas z 'block universe', w czterowymiarowo lokalnej teorii, korelacje nie są 'Bellowskie' tylko z kwadratami (jak w MERW) - fizyka może być obiektywna, a mechanika kwantowa naturalnie powstaje już na poziomie fizyki statystycznej klasycznych cząstek.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,309661#w310273

No tak, nie wiem jak model oceniłby fizyk, tutaj nic cennego nie dodam. Mogę jednak powiedzieć, że można tutaj zastosować analogiczną krytykę jak dla teorii fali pilotującej de Broglie-Bohma. Jej podstawowa struktura także jest klasyczna, a w którymś momencie zaczyna się zbieżność z równaniami mechaniki kwantowej. Tyle, że jest skomplikowana i wydaje się nadmiarowa. Gdyby generowała skuteczniejsze wyniki niż standardowa teoria kwantowa, ale wiemy że tak nie jest. Prawdopodobnie dlatego usłyszałeś na uczelni, że QM jest fundamentalna i już. Wynika to częściowo z pragmatyzmu fizyków. O dalszym wyborze decydują już upodobania estetyczne, budowanie bardziej złożonej teorii dla zachowania obiektywności fizyki jest jednym z nich.

>Jak dla mnie, jego [Wheelera] doświadczenie jawnie pokazuje że przyszłość (jak wynik późniejszego np. kwantowego pomiaru decydującym o sposobie pomiaru) została fizycznie zarejestrowana wcześniej przez foton, nieprawdaż?

?
Nie zrozumiałem co masz na myśli, w eksperymencie wydaje się jakbyśmy zmienili przeszłość fotonu ze względu na zmianę decyzji co do tego co chcemy obserwować.

>"rozciągają się wstecz w czasie w zakresie swych konsekwencji"
>właśnie - symetria CPT mówi wręcz że nie ma powodu twierdzić że przyczynowoskutkowość rozciąga się/'idzie' tylko w jednym kierunku ... a żeby się rozciągać (wstecz), musi być 'już wcześniej' określone, nieprawdaż?

Prawdaż, prawdaż Tyle, że zmienia radykalnie nasze rozumienie czasu.
Chciałbym jednak przytoczyć jeszcze jedną wypowiedź Wheelera:
" Każda cząstka, każde pole sił, a nawet samo kontinuum czasoprzestrzenne - całkowicie zawdzięcza swe istnienie - w pewnych przypadkach w sposób pośredni - udzielanym przez aparaturę odpowiedziom na pytania typu tak-nie, dwójkowym wyborom, bitom".
Gdyby zrezygnować z realizmu to nie trzeba zakładać, że dochodzi do zmiany przeszłej drogi którą biegł foton, po prostu rzeczywistość dostosowała się do nowego zapytania obserwatora.

>> Martin Rees mówi tak:
>>" In the beginning there were only probabilities. The universe could only come into existence if someone observed it. It does not matter that the observers turned up several billion years later. The universe exists because we are aware of it."
>Na prawdę nie gryzie Cię antropocentryczność tego stwierdzenia?
>Że skoro nas (definicja?) nie było, to nic nie było określone, były tylko prawdopodobieństwa?

Nie. Kwestia przyzwyczajenia
Czy mógłbyś przeprowadzić interpretację korelacji na odległość w twoim modelu, czy w tym przypadku powiazanie z naszą decyzją wykonania eksperymentu nie jest tak samo gryząca?

>A może to tylko nasz subiektywny opis jest tak skomplikowany?

Tak może być. Dlaczego jednak nie kierować się minimalizmem, a minimum, które potrzebujemy do opisu świata cząstek to QM.
18-03-2010 22:53 
 Ocena 1 na 1
Jarek Duda (1185 punktów)
>Nie przeczyłem temu, że paradoksy znikają przy ultradeterminizmie.
A czym on się z perspektywy naszego poczucia czasu różni od zwykłego determinizmu?
We wszystkich skalach modele uważane ogólnie za najlepiej oddające rzeczywistość są langrangianowskie - od OTW, EM aż nawet to QFT - one z definicji są (ultra?)deterministyczne.
Co jest złego w założeniu że fizyka nie potrzebuje czegoś dodatkowego co odpowiada na pytania z którymi ona sobie nie radzi (kolaps)? Co by to było?
>No tak, nie wiem jak model oceniłby fizyk, tutaj nic cennego nie dodam. Mogę jednak powiedzieć, że można tutaj zastosować analogiczną krytykę jak dla teorii fali pilotującej de Broglie-Bohma. Jej podstawowa struktura także jest klasyczna, a w którymś momencie zaczyna się zbieżność z równaniami mechaniki kwantowej. Tyle, że jest skomplikowana i wydaje się nadmiarowa. Gdyby generowała skuteczniejsze wyniki niż standardowa teoria kwantowa, ale wiemy że tak nie jest. Prawdopodobnie dlatego usłyszałeś na uczelni, że QM jest fundamentalna i już. Wynika to częściowo z pragmatyzmu fizyków. O dalszym wyborze decydują już upodobania estetyczne, budowanie bardziej złożonej teorii dla zachowania obiektywności fizyki jest jednym z nich.
Podejście Bohma to przekształcanie równania falowego - czyli w sumie założenie QM.
W modelach które reklamuję bierzemy podstawowe byty w czasoprzestrzeni - trajektorie, zakładamy maksymalną niewiedzę - jednorodny rozkład wśród nich ... i już dostajemy coś podobnego QM.
A co do podejścia fizyków, to mam wrażenie że przyjmują że temat jest przegadany i do niczego nie prowadzi ... no więc po prostu liczą ... podczas gdy determinizm fizyki dużo sugeruje gdzie szukać modeli ...
>>Jak dla mnie, jego [Wheelera] doświadczenie jawnie pokazuje że przyszłość (jak wynik późniejszego np. kwantowego pomiaru decydującym o sposobie pomiaru) została fizycznie zarejestrowana wcześniej przez foton, nieprawdaż?
>?
>Nie zrozumiałem co masz na myśli, w eksperymencie wydaje się jakbyśmy zmienili przeszłość fotonu ze względu na zmianę decyzji co do tego co chcemy obserwować.
Wybór wydaje się mieć dość drastyczne konsekwencje - klasycznie biegnie dokładnie jedną drogą, kwantowo na pierwszym zwierciadle się jakby rozdwajał...
>>"rozciągają się wstecz w czasie w zakresie swych konsekwencji"
>>właśnie - symetria CPT mówi wręcz że nie ma powodu twierdzić że przyczynowoskutkowość rozciąga się/'idzie' tylko w jednym kierunku ... a żeby się rozciągać (wstecz), musi być 'już wcześniej' określone, nieprawdaż?
>Prawdaż, prawdaż Tyle, że zmienia radykalnie nasze rozumienie czasu.
>Chciałbym jednak przytoczyć jeszcze jedną wypowiedź Wheelera:
>" Każda cząstka, każde pole sił, a nawet samo kontinuum czasoprzestrzenne - całkowicie zawdzięcza swe istnienie - w pewnych przypadkach w sposób pośredni - udzielanym przez aparaturę odpowiedziom na pytania typu tak-nie, dwójkowym wyborom, bitom".
>Gdyby zrezygnować z realizmu to nie trzeba zakładać, że dochodzi do zmiany przeszłej drogi którą biegł foton, po prostu rzeczywistość dostosowała się do nowego zapytania obserwatora.
Najwygodniej o tym myśleć czterowymiarowo - nie że informacja sobie biegnie przód-tył, tylko że wszystko już tam jest ładnie ustalone (np. tak że działanie jest optymalne) - że fizyka pozamykała pętle przyczynowo-skutkowe tak żeby się wszystko zgadzało...
groups.goo(*)thread/thread/56a0e13619778c45
>>> Martin Rees mówi tak:
>>>" In the beginning there were only probabilities. The universe could only come into existence if someone observed it. It does not matter that the observers turned up several billion years later. The universe exists because we are aware of it."
>>Na prawdę nie gryzie Cię antropocentryczność tego stwierdzenia?
>>Że skoro nas (definicja?) nie było, to nic nie było określone, były tylko prawdopodobieństwa?
>Nie. Kwestia przyzwyczajenia
>Czy mógłbyś przeprowadzić interpretację korelacji na odległość w twoim modelu, czy w tym przypadku powiazanie z naszą decyzją wykonania eksperymentu nie jest tak samo gryząca?
W pracy jest schematyczny rysunek dla korelacji w statycznym 4D - każdy moment jest na końcu przeszłej półpłaszczyzny czasu i na początku przyszłej - jakby na sklejeniu dwóch np. zmiennych losowych - to 'naprężenie' z dwóch stron daje 'kwadraty'.
>>A może to tylko nasz subiektywny opis jest tak skomplikowany?
>Tak może być. Dlaczego jednak nie kierować się minimalizmem, a minimum, które potrzebujemy do opisu świata cząstek to QM.
Tylko pytanie czy jako teoria fundamentalna w której fizyka jest nieobiektywna i niedeterministyczna, czy może po prostu jako narzędzie na poziomie fizyki statystycznej do estymacji prawdopodobieństw w procesach których nie możemy w pełni kontrolować/mierzyć - powstaje całkowicie naturalnie w matematycznie uniwersalnych modelach dla klasycznych obiektów ...
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>OTW Einsteinowski 'block universe' jako model rzeczywistości - że poruszamy się w przyszłość po już ustalonej (np. optymalizującej Lagrangianowskie działanie) czasoprzestrzeni - innymi słowy pełny determinizm, co z naszej perspektywy jest równoważne z tym że 'przyszłość już tam jest', co jest silnie sugerowane np. eksperymentem Wheelera, niezmiennością CPT ...
>arxiv.org/abs/0910.2724

Masz na myśli superdeterminizm?
To tak nie działa... znaczenie prościej.

Pewnie poprzez Lagrangiany 'odkryłeś' zasady zachowania, które są przecież tam 'wbudowane' od początku.

Sprawdź to:
arxiv.org/abs/quant-ph/0407041
Jarek Duda (1185 punktów)
>Masz na myśli superdeterminizm?
Czymkolwiek on się różni od zwykłego determinizmu
Albo na przykład zaakceptowanie tego że może fizyka może być dana jakąś teorią Lagranżanowską skoro już skutecznie używamy ich na praktycznie wszystkich poziomach ... i które są PO PROSTU DETERMINISTYCZNE, mimo że nie znamy w pełni sytuacji, więc tym bardziej nie potrafimy sami przeanalizować dokładnie takiej ewolucji, więc często możemy tylko pracować na modelach statystycznych ...
>To tak nie działa... znaczenie prościej.
>Pewnie poprzez Lagrangiany 'odkryłeś' zasady zachowania, które są przecież tam 'wbudowane' od początku.
Trzy podejścia: zasady zachowania, symetrie (czasowa daje zachowanie energii) oraz mechanika Lagrangianowska są praktycznie równoważne i nigdzie nie twierdziłem że ja to odkryłem ...
>arxiv.org/abs/quant-ph/0407041
Znowu 'nierówności Bella => niedeterminizm, nieobiektywizm' ... ale tylko w przypadku gdy w danym momencie istnieje tylko przeszłość ... gdy jest zdeterminowana/istnieje także przyszłość - powinniśmy być nie 'Bellowskie' tylko kwantowomechaniczne korelacje z 'kwadratami' (jak w MERW).
www.racjonalista.pl/forum.php/s,309661#w310273
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>Trzy podejścia: zasady zachowania, symetrie (czasowa daje zachowanie energii) oraz mechanika Lagrangianowska są praktycznie równoważne i nigdzie nie twierdziłem że ja to odkryłem ...
>>arxiv.org/abs/quant-ph/0407041
>Znowu 'nierówności Bella => niedeterminizm, nieobiektywizm'

On wylicza tam tylko zasadę zachowania krętu.

> ... ale tylko w przypadku gdy w danym momencie istnieje tylko przeszłość ... gdy jest zdeterminowana/istnieje także przyszłość - powinniśmy być nie 'Bellowskie' tylko kwantowomechaniczne korelacje z 'kwadratami' (jak w MERW).

Niestety, ale to nie jest wyjaśnienie zjawiska - obserwowanych korelacji - 'jest tak, bo tak działa natura', a w średniowieczu mówili: 'Bóg tak chciał'.
Jarek Duda (1185 punktów)
No tak ... dziś być ... it's quantum maaan zjawiska nadprzyrodzone zostały zastąpione kolapsem funkcji falowej, w której decyzję podejmuje ... kto?? ... która jakoś ma dawać 2 zasadę termodynamiki ... i bliżej nieokreślonym 'okiem obserwatora'
Porównujesz to z uniwersalnym - matematycznym prawem że jak nie ma powodu wyróżnić żadnego elementu, to najlepszym założeniem jest rozkład jednorodny?
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>No tak ... dziś być ... it's quantum maaan zjawiska nadprzyrodzone zostały zastąpione kolapsem funkcji falowej, w której decyzję podejmuje ... kto?? ... która jakoś ma dawać 2 zasadę termodynamiki ... i bliżej nieokreślonym 'okiem obserwatora'

Quantum imbecyle...
Trzeba po prostu wyliczyć to do końca.

>Porównujesz to z uniwersalnym - matematycznym prawem że jak nie ma powodu wyróżnić żadnego elementu, to najlepszym założeniem jest rozkład jednorodny?

Zero wiedzy = wszystkie zdarzenia (elementarne) jednakowo prawdopodobne = rozkład jednostajny.
Ale trzeba poprawnie określić przestrzeń zdarzeń...
Jarek Duda (1185 punktów)
>Trzeba po prostu wyliczyć to do końca.
Owszem - dlatego takie jest ogólne podejście - "shut up and calculate" ... zresztą podobnie większością współczesnej fizyki teoretycznej ...

>Zero wiedzy = wszystkie zdarzenia (elementarne) jednakowo prawdopodobne = rozkład jednostajny.
>Ale trzeba poprawnie określić przestrzeń zdarzeń...
W determinizmie lub 'block universe' naturalnie podstawowymi bytami/zdarzeniami są trajektorie - czyli MERW i rozszerzenia ... i od razu dostajesz coś bliskiego mechaniki kwantowej ...
kombi (1112 punktów)
(zablokowany)
>>Trzeba po prostu wyliczyć to do końca.
>Owszem - dlatego takie jest ogólne podejście - "shut up and calculate" ... zresztą podobnie większością współczesnej fizyki teoretycznej ...

Przecie tam tego nie wyliczyli do końca - podali wynik.
Obliczenia na odległych parametrach wykonywali w jednym miejscu - nie w dwóch odległych niezależnie - zatem wymieniali informację natychmiastowo.

Gdyby policzyli poprawnie wtedy, mogliby to symulować, np. na kilku odległych pecetach!

>>Zero wiedzy = wszystkie zdarzenia (elementarne) jednakowo prawdopodobne = rozkład jednostajny.
>>Ale trzeba poprawnie określić przestrzeń zdarzeń...
>W determinizmie lub 'block universe' naturalnie podstawowymi bytami/zdarzeniami są trajektorie - czyli MERW i rozszerzenia ... i od razu dostajesz coś bliskiego mechaniki kwantowej ...

Podobnie Wolff wykombinował - model falowy kosmosu...
Ale gdyby to tak działało, wtedy nie byłoby gier w stylu EPR; symulacje komputerowe również byłby niemożliwe.
Reasumując: lufa w krzokach.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365