Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przywrócenie amputowanej nogi

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-08-2008 15:59Czarny (262 punktów)Przywrócenie amputowanej nogi
Często zdarza mi się czytac, że nikomu jeszcze nie odrosła amputowana kończyna. Okazuje się jednak, że miał miejsce podobny cud.

www.adonai.pl/cuda/?id=36

I co wy na to powiecie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kelly (2051 punktów)Odp: przywrócenie amputowanej nogi
>I co wy na to powiecie?
Hiszpanię nawiedził statek kosmiczny z załogą pochodzącą z planety o rozwiniętej cywilizacji. Miguel spotkał ufoludy i uznał je za świętych, przez co połechtał ich ego, więc postanowili odbudować mu nogę, co było dla nich dziecinnie proste, bo na ich planecie medycyna była wysoko rozwinięta. Tak właściwie przylecieli do nas, żeby zniszczyć Ziemię i pozyskać energię niezbędną do funkcjonowania ich planety, ale wdzięczność Miguela tak ich wzruszyła, że dali sobie spokój i odlecieli. W ten sposób Miguel Beznogi Ziemianin uratował naszą planetę przed ostateczną zagładą. A potem żył długo i szczęśliwie, oczywiście do czasu, gdy Latający Potwór Spaghetti wezwał go do Siebie Swą Makaronową Macką.

A tak na serio, nie mam pojęcia. Biologia i medycyna to nie moja działka, mogę co najwyżej napisać kiepskie sci-fi.
stilgar (7322 punktów)

>I co wy na to powiecie?

Fake.
Kelly (2051 punktów)
>>I co wy na to powiecie?
>Fake.
Bezbożnik. Jak to tak, oczy zamykać na ewidentny cud, znak, ostrzeżenie i co tam jeszcze?!
stilgar (7322 punktów)
>>>I co wy na to powiecie?
>>Fake.
>Bezbożnik. Jak to tak, oczy zamykać na ewidentny cud, znak, ostrzeżenie i co tam jeszcze?!
Symbol, przepowiednia, dar, napomnienie, alegoria ...
Pewnie zaraz z nieba uderzy piorun i spali mój komputer...

Swoją drogą, im dawniejszy okres, tym częściej i tym lepsze "jakościowo" są cuda - przecież w średniowieczu było naprawdę wiele udokumentowanych zmartwychwstań, nie mówiąc już o krwi, która lała się po ołtarzu z hostii i innych cudownych wydarzeniach, które pozostawiło po sobie masę relikwii...

Czyżby Bóg się rozleniwiał?

Swoją drogą, jakiś miesiąc temu, w Warszawie, we wspominanym już przeze mnie kościle pw. św. Stanisława z Gielniowa, była jakaś wielogodzinna msza - sam na niej nie byłem, ale rodzice poszli sprawdzić, co tak hałasuje na cały Natolin i Kabaty. Okazało się, że w wymienionym miejscu była masa ludzi, którzy zjechali z całej Polski, mszę odprawiał jakiś czarnoskóry ksiądz z Afryki, mówił po angielsku, tłumacz od razu przekładał na polski. Opowiadał, jak to wskrzeszał dzieci w tej Afryce i uzdrawiał ludzi, wypowiadając słowa, które Jezus zwykł wypowiadać w takich okolicznościach (wg. Biblii). Co jakiś czas ktoś z tłumu wył potępieńczo, a ksiądz nakazywał, aby Szatan zamilkł, co ta osoba natychmiast czyniła.

Nie muszę chyba dodawać, że cały ten tłum był w ekstazie, śpiewał pieśni, machał rękami...

Jak słuchałem relacji mamy, aż mnie strach przeszedł, że takie rzeczy dzieją się w sąsiedztwie... A jakby ten ksiądz nagle nakazał oczyścić Warszawę (a co najmniej Ursynów) z niewiernych?
28-08-2008 02:47 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Czyżby Bóg się rozleniwiał?
Dziwne, nie? Rozwój nauki krępuje Wszechmogącemu ręce... Okazało się, że to nie on daje znaki tęczą, i pioruny już nie on ciska... I dni nie przedłuża, wód morza jakoś już nie rozdziela... Gradobicia to już nie jego sprawka, już nie musi planet na orbitach utrzymywać ani doglądać ewolucji... Chyba czas najwyższy na emeryturę. Skoro potrafi czynić cuda, to dlaczego obecnie wychodzą mu same jakieś naciągane, pokrętne i niejasne?
rysiek (4593 punktów)
>Często zdarza mi się czytac, że nikomu jeszcze nie odrosła amputowana kończyna. Okazuje się jednak,
>że miał miejsce podobny cud.
>www.adonai.pl/cuda/?id=36
>I co wy na to powiecie?
>
No cóż, jak w przypadku wszystkich "cudownych" zdarzeń, można w nie wierzyć lub nie. Wiarygodność XVII-wiecznych świadków i autorytetów od cudów, dla mnie jest bliska zera. Wszak to czasy nasilonych prześladowań m.in. czarownic itp., również potwierdzanych przez ówczesne autorytety i trybunały, święte i nieświęte. Na marginesie, jeden taki przypadek na prawie 2000 lat chrześcijaństwa to coś kiepsko z tą cudowną działalnością, a przecież brak kończyn to jedno z pospolitszych kalectw, dziś i wówczas. Zwłaszcza że początek był taki obiecujący, Jezus, co krok to cud, i to np. ożywianie zmarłych, chyba trudniejsze niż jakaś tam noga czy ręka.
Celecrin (11895 punktów)
Cześć
Często zdarza Ci się słyszeć i nic w tym dziwnego, bo jeszcze nikomu noga nie odrosła, ani żadna inna kończyna.
Dlaczego cud "przywrócenia" nogi, został okrzyknięty "cudem cudów"?

Czyż nie "większym" cudem jest powstanie zmarłych? Jest setki takich "potwierdzonych" cudów. Czyżby większym cudem nie była "bilokacja", też się zdarzały.

Przywrócenie nogi wydaje się pestką przy niektórych, a jednak ksiądz w artykule używa go jako "ostatecznego" argumentu.

Dlaczego? Ha! Dlatego, że takich cudów nie ma, że ciężko je spreparować. W powszechnej świadomości jest wiedza, o samouleczeniach, o cudach odzyskiwania władzy w nogach, mowy, wzroku. Takie rzeczy się po prostu zdarzają. Leczyli królowie, różni władcy, na przestrzeni wieków, nawet przed chrześcijaństwem.

Natomiast odrastanie kończyn się nie zdarza.

Co do tego przypadku, nie można mieć nawet cienia wiary. Za odległa sprawa w czasie, a spisane zeznania przez świadków nawet w obecności prawnika są nic nie warte. Ujmę to delikatnie. W tamtych czasach obowiązywały inne standardy prawne, mało kto umiał czytać, a nauka jeszcze się nie narodziła.
webmaster (moderator)
Madman (7811 punktów)Odp: Przywrócenie amputowanej nogi
>I co wy na to powiecie?
W wieku XVII działy się o wiele bardziej nieprawdopodobne rzeczy, kobiety na miotłach latały i spółkowały z demonami, wszystko udowodnione zeznaniami świadków i potwierdzone w protokołach.
Co to za Bóg, co tylko jednemu gościowi nogę z powrotem przyprawił? Wszechmocny, ale oszczędny?
Może było tak, że facet udawał, że nie ma nogi, by móc żebrać jako kaleka. Gdy się wydało, wolał ogłosić cud niż się przyznać...
Gosia (9452 punktów)

>Co to za Bóg, co tylko jednemu gościowi nogę z powrotem przyprawił? Wszechmocny, ale oszczędny?

Bez przesady z tą oszczędnością.W średniowiecznym Paryżu była dzielnica zwana Dziedzińcem cudów (La Cour des Miracles), gdzie każdego dnia ślepcy "odzyskiwali" wzrok, chromi zaczynali chodzić a kończyny "cudownie odrastały" i to po wielokroć, zależnie od potrzeb zainteresowanych.
Patty Matheson (2087 punktów)
>Co to za Bóg, co tylko jednemu gościowi nogę z powrotem przyprawił? Wszechmocny, ale oszczędny?

   Oj, oszczędny. Zamiast sprawić, że noga odrośnie, i to zdrowa, przytwierdził starą, która goiła się jeszcze miesiącami. Co prawda, nawet tak średnio spektakularny "cud" podziałał na jakąś połowę ludności świata, więc dobrze to sobie wyliczył, jednak nie pomyślał chyba, że kilkaset lat później racjonalistom cała sprawa może "śmierdzieć".

   Jednej informacji nie znalazłam w sieci: czy "grób", w którym zakopano niegdyś ową nogę, po "cudzie" zastano w stanie nienaruszonym, jeśli chodzi o nawierzchnię, czy bóg musiał się sam przez te 21 cm przebijać?

   Moja skromna opinia jest taka: "niebiański zapach" unoszący się w izbie po nagłym pojawieniu się tam zgniłej od ponad 2 lat nogi tak znarkotyzował wszystkich obecnych, że w transie uznali to za cud, prawdopodobnie nie badając zbyt dokładnie "zrośniętej" nogi. Na niekorzyść działa tu fakt, że wszyscy byli wierzący. Niektórym wierzącym wystarczyłoby kościelne kadzidło, żeby zobaczyli Świętą Panienkę jak żywą.




Pozdrawiam
Czarny (262 punktów)
No dobra, w XVII w. były zaznania świadków, którzy podobno widzieli czarownice na miotłach, ale spreparowanie tego, że facetowi powróciła noga, którą mu amputowano to już moim zdaniem trudniejsza sprawa niż zeznanie świadka widzącego czarownicę na miotle. A argument, że facet mógł udawac, że ma obciętą nogę jest jak dla mnie idiotyczny. Jak można udawac, że się nie ma kawałka nogi mając obie całe?
stilgar (7322 punktów)
>No dobra, w XVII w. były zaznania świadków, którzy podobno widzieli czarownice na miotłach, ale spreparowanie tego, że facetowi powróciła noga, którą mu amputowano to już moim zdaniem trudniejsza sprawa niż zeznanie świadka widzącego czarownicę na miotle. A argument, że facet mógł udawac, że ma obciętą nogę jest jak dla mnie idiotyczny. Jak można udawac, że się nie ma kawałka nogi mając obie całe?

Przecież ten facet nawet nie musiał istnieć. Wszystko jest znane z opowieści ludzi.

W dzisiejszych czasach miałby dokumentację medyczną swojej choroby, fotografie...

A udawanie, że się nogi nie ma, też nie jest trudne, aktorzy robią takie rzeczy w filmach bez żadnych sztuczek komputerowych...
Nie ważne (744 punktów)
>Często zdarza mi się czytac, że nikomu jeszcze nie odrosła amputowana kończyna. Okazuje się jednak,
>że miał miejsce podobny cud.
>www.adonai.pl/cuda/?id=36
>I co wy na to powiecie?

są dwa wytłumaczenia...
albo ta cała historyjka jest zmyślona albo....
Biologia odnotowała nie jednokrotnie przypaki samouleczeń... ludzki mózg to jest tak potężna i jak do tąd nie zbadana machina ze takie samouzdrowienia (dziwaczne, z odrastającą kończyną) są być może możliwe... ale obstawiam iż ta cała historyjka to fake...
lipschitz (1674 punktów)
Myślę, że jakby dobrze pokombinować, to ziemia kiedyś rzeczywiście była płaska, ale pewnego dnia bóg postanowił ją zaokrąglić. W zasadzie czemu nie? Nie ma czegoś takiego, czego nie udałoby się zmyślić.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365