Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nauka poszła w las...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
24-03-2010 18:01Jarosław Ziółkowski (972 punktów)
(zablokowany)
Nauka poszła w las...
Ocena 4 na 4
Wierny znaczy inteligentny:
facet.wp.pl/kat,70996,wid,12074153,wiadomosc.html
   Zdradzasz żonę? Prawdopodobnie oznacza to że jesteś nie tylko draniem, ale też głupkiem. Oczywiście jeśli wierzyć naukowcom. Badacze z Uniwersytetu w Londynie są bowiem zdania, że niewierność wiąże się z niskim ilorazem inteligencji.
   Naukowa teza wysnuta przez Brytyjczyków jest bardzo prosta i opiera się na historii ewolucji. Nasi praprzodkowie preferowali poligamię. A zatem każdy z nas, kto współcześnie wybiera związek monogamiczny, odrzuca proste instynkty przodków i staje na wyższym szczeblu ewolucji. A co za tym idzie - musi być inteligentniejszy od swych protoplastów. Natomiast każdy kto decyduje się na kilka partnerek, de facto stawia się na równi ze swoimi praszczurami.[...]

   Pomijając, że ewolucja nie ma celu,
   że w toku ewolucji może następować zanik narządów i funkcji,
   że trudno określić, który "szczebel ewolucji" jest "wyższy",
   to co to za kretyńskie rozumowanie?

ciąg dalszy:
[...]   Naukowcy zbadali również zależność między ludzką inteligencją, a światopoglądem. Okazało się, że osoby o liberalnych poglądach mają wyższy iloraz inteligencji, niż konserwatyści. I znów prawdopodobnie chodzi o wyższość, jaką ma otwarty umysł, nad umysłem zamkniętym w ścisłe ramy.

   Miło to słyszeć, choć ta teza brzmi odwrotnie niż powinna (inteligencja->światopogląd), i jeśli to ci sami "naukowcy", to wolałbym, żeby to ktoś inny sprawdził.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

champs (73 punktów)
Hm, zdrada jako brak umiejętności przewidywania? Brak talentu do zwizualizowania sobie trójwymiarowej figury w ruchu (żona okładająca zdrajcę przedpotopowym wałkiem,jak również,być może, składająca pozew rozwodowy) i czasie (niedaleka przyszłość).
spray (5875 punktów)
>Badacze z Uniwersytetu w Londynie
Na portalach tzw.społecznościowych codziennie pojawia się multum rewelacji "naukowych" podobnej proweniencji. Ktoś tam coś tam wykombinował i zaraz cały świat się dowiaduje. I ekscytuje.
Zastanawiające, że te codzienne rewelacja dziwnie monotematycznie skupiają się na seksie, lub bliskich okolicach. A jak się jeszcze wiążą z sekretami osiągania sukcesu finansowego, to ho, ho!
Naukowcy odkryli: a to sekret udanego związku, a to przyczynę zdrad, a to siedem do jedenastu recept na udany seks i to nawet w wydaniu dla pań osobno, i dla panów osobno, a to czego nie należy mówić, albo co należy mówić, żeby seks był satysfakcjonujący...

Toż to chodzi o ilość kliknięć na odnośnik! Z ilości kliknięć bierze się kasa.

>niewierność wiąże się z niskim ilorazem inteligencji.
A ja myślałam, że to z poziomu testosteronu...

>   Naukowa teza wysnuta przez Brytyjczyków jest bardzo prosta i opiera się na historii
>ewolucji.
Nasi praprzodkowie preferowali poligamię. A zatem każdy z nas, kto współcześnie
>wybiera związek monogamiczny, odrzuca proste instynkty przodków i staje na wyższym szczeblu
>ewolucji. A co za tym idzie - musi być inteligentniejszy od swych protoplastów.

Zatem społeczeństwa , w których poligamia jest normą, skazane są przez ewolucję na zagładę.
Zatem zadziwiająco dobrze sie trzymają, jak na skazanych
I w ogóle - co to za bzdury, żeby od tego jednego warunku wyrokować o szansach przetrwania? Big_zyda spytajcie.

>Natomiast każdy
>kto decyduje się na kilka partnerek, de facto stawia się na równi ze swoimi
>praszczurami.
To własciwie wszyscy jesteśmy na poziomie praszczurów. Bo z kolei inne sensacyjne doniesienia naukowe mówią, że statystycznie, niezależnie od kręgu kulturowego, niesłychanie rzadko miewamy jednego partnera, a nawet dość rzadko tylko kilku, hehehe...

>   Pomijając, że ewolucja nie ma celu,
Tego nie wiemy.
>   że w toku ewolucji może następować zanik narządów i funkcji,
>   że trudno określić, który "szczebel ewolucji" jest "wyższy",
Wyższy jest ten, który aktualnie bardziej skuteczny.
>   to co to za kretyńskie rozumowanie?
Do klikania dla tych na niższym szczeblu

>ciąg dalszy:
[...]   Naukowcy zbadali również zależność między ludzką inteligencją, a
>światopoglądem. Okazało się, że osoby o liberalnych poglądach mają wyższy iloraz inteligencji, niż
>konserwatyści. I znów prawdopodobnie chodzi o wyższość, jaką ma otwarty umysł, nad umysłem
>zamkniętym w ścisłe ramy.

Zdolność do uczenia się w zmieniających się warunkach zawsze dawała przewagę. Ale nie są to zjawiska do klasyfikacji w nomenklaturze ideologicznej. Zależnie od jakości zmian środowiska mogą być przydatne albo cechy zachowawcze, albo nietypowe.
Zaś otwarty umysł, to zupełnie inna kategoria. Może być wręcz tak, że otwarty umysł będzie preferował usztywnienie i uwstecznienie zachowań, jeśli w obliczu nazwanego zagrożenia okaże się to dobrym sposobem podtrzymania równowagi w społeczności.
Zdaje się, że nawet taki mechanizm nieustannie działa. Tyle, że różne umysły różnie oceniaja sytuację, a który jest "otwarty", nie do końca jest jasne - co widać chocby na przykładzie tego Forum !

>   Miło to słyszeć, choć ta teza brzmi odwrotnie niż powinna (inteligencja->światopogląd), i jeśli
>to ci sami "naukowcy", to wolałbym, żeby to ktoś inny sprawdził.
>
Sam sprawdź. Metoda jest prosta: absorbować wieści z poważnej literatury, a nie z newsów w intenecie.
THG303 (370 punktów)
Słowa, które sprawiają, iż masy ludzi wierzą w pierdoły :
- naukowcy dowiedli
- badacze ustalili
- naukowcy odkryli

Ja chcę nazwiska, tytułu naukowego, nazwy uniwersytetu z którym ten "badacz" jest powiązany, a nie tylko "uniwersytet w (wpisać miasto)"

>Okazało się, że osoby o liberalnych poglądach mają wyższy iloraz inteligencji, niż konserwatyści.

A co z komunistami?
Matix (5786 punktów)
>Ja chcę nazwiska, tytułu naukowego, nazwy uniwersytetu z którym ten "badacz" jest powiązany, a nie tylko "uniwersytet w (wpisać miasto)"

A jak się już dowiesz to co zrobisz? Hmm?
24-03-2010 21:01 
 Ocena 1 na 1
THG303 (370 punktów)
>>Ja chcę nazwiska, tytułu naukowego, nazwy uniwersytetu z którym ten "badacz" jest powiązany, a nie tylko "uniwersytet w (wpisać miasto)"
>A jak się już dowiesz to co zrobisz? Hmm?

Będę wiedział ile są warte wyniki badań.
24-03-2010 21:15 
 Ocena 3 na 3
azu. (492 punktów)
Pewnie na podstawie tych danych sprawdzi co ten naukowiec osiągnął w przeszłości, co odkrył, co wynalazł itp. Jaka jest opinia o tym panu innych naukowców którzy maja już jakieś dokonania na swoim koncie. Dokona oceny na ile można zaufać temu badaczowi.
24-03-2010 21:53 
 Ocena 7 na 7
Abdu (1208 punktów)
>Słowa, które sprawiają, iż masy ludzi wierzą w pierdoły :
>- naukowcy dowiedli
>- badacze ustalili
>- naukowcy odkryli
>Ja chcę nazwiska, tytułu naukowego, nazwy uniwersytetu z którym ten "badacz" jest powiązany, a nie tylko "uniwersytet w (wpisać miasto)"

Ja chcę nawet więcej:
- jak się nazywa projekt badawczy, albo czego dotyczą badania,
- z grubsza, dla laika, na czym te badania polegały,
- co z nich w istocie wynikło.

Spieszę wyjaśniać: prasa lubi wyciągać albo wnioski absurdalne ze skądinąd bardzo sensownych badań, albo przeinaczone, albo zupełnie poboczne. Liczy się sensacyjność, nie przekazanie rzetelnej informacji (jest to dość zrozumiałe, acz irytujące). I tak np. po badaniach nt. "zawodowych chorób psychicznych" naukowcy dowiadują się, że najbardziej narażeni na choroby psychiczne są psychiatrzy, a najmniej sprzątacze. Co pisze prasa? "Lekarzu, ulecz się sam - czy psychiatrzy są zdrowi psychicznie?". Albo "Naukowcy dowiedli, że aby być zdrowym, należy zostać sprzątaczką!". Widziałem takie kwiatki już chyba ze sto razy.

>>Okazało się, że osoby o liberalnych poglądach mają wyższy iloraz inteligencji, niż konserwatyści.
>A co z komunistami?

Brak materiałów do badań. Komuniści wyginęli (większość z rąk kolegów, co nie świadczy dobrze o inteligencji).
Matix (5786 punktów)
Abstrahując jednak od głupawego sensacyjnego artykułu o "nowych badaniach naukowych", czy więc racjonalista popiera poligamię?

Moje zdanie: racjonalnie, jeśli moja żona mnie zdradzi i przypadkowo zajdzie w ciążę to mam za po części moje pieniądze wychowywać nie moje biologiczne dziecko? Ok, już nawet nie o to chodzi, moja kobieta szuka pociechy u innego? To po co jej ja? To samo w drugą stronę.

Dobra nieważne, wszystko według mnie w końcu sprowadzi się do pytania: czy wierna miłość między kobietą i mężczyzną jest racjonalna?
24-03-2010 20:39 
 Ocena 2 na 2
rudyment (3233 punktów)
>Dobra nieważne, wszystko według mnie w końcu sprowadzi się do pytania: czy wierna miłość między kobietą i mężczyzną jest racjonalna?

Odpowiedź prosta: to zależy.

Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
24-03-2010 20:40 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>Abstrahując jednak od głupawego sensacyjnego artykułu o "nowych badaniach naukowych", czy więc racjonalista popiera poligamię?
Zależy skąd pochodzi.

>Moje zdanie: racjonalnie, jeśli moja żona mnie zdradzi i przypadkowo zajdzie w ciążę to mam za po części moje pieniądze wychowywać nie moje biologiczne dziecko? Ok, już nawet nie o to chodzi, moja kobieta szuka pociechy u innego? To po co jej ja? To samo w drugą stronę.
Wcale nie. To jest wręcz wyjście optymalne: reproduktora szukać kierując się feromonami, wychowawcy i opiekuna - kalkulacją.
Jeśli jedno z drugim sie pokrywa, jest stan idealny. Jesli nie - należy dążyc do zoptymalizowania, a to być może będzie bardziej zblizone do ideału w pokoleniach następnych. Własnie dzieki selektywnym wyborom.

>Dobra nieważne, wszystko według mnie w końcu sprowadzi się do pytania: czy wierna miłość między kobietą i mężczyzną jest racjonalna?
Miłość nigdy nie jest racjonalna. Chociaż... gdy się tak jej lepiej przyjrzeć - racjonalna niesłychanie na poziomie chemii. Ale to już znacznie szerszy temat, który zdaje się z miłością (tutaj mam na myśli uczucia i emocje) niewiele mieć wspólnego
Matix (5786 punktów)
>>Abstrahując jednak od głupawego sensacyjnego artykułu o "nowych badaniach naukowych", czy więc racjonalista popiera poligamię?
>Zależy skąd pochodzi.
>>Moje zdanie: racjonalnie, jeśli moja żona mnie zdradzi i przypadkowo zajdzie w ciążę to mam za po części moje pieniądze wychowywać nie moje biologiczne dziecko? Ok, już nawet nie o to chodzi, moja kobieta szuka pociechy u innego? To po co jej ja? To samo w drugą stronę.
>Wcale nie.

To zależy. Z punktu widzenia faceta, który ma płacić za nie swoje dziecko to nie nasuwa mi się na myśl nic innego jak frajerstwo.

>ideału w pokoleniach następnych.

Sorki ale tutaj kompletnie nie rozumiem, twierdzisz, że to czy człowiek będzie bogaty czy nie jest zapisane w genach? Jakieś "nowe badania naukowców"?
24-03-2010 21:06 
 Ocena 3 na 3
spray (5875 punktów)

>To zależy. Z punktu widzenia faceta, który ma płacić za nie swoje dziecko to nie nasuwa mi się na myśl nic innego jak frajerstwo.
Wcale nie.
Z punktu widzenia osobnika płci męskiej, stworzonego do rywalizacji o przekazania genów, jest to frajerstwo. Z punktu widzenia dobra gatunku taki facet jest kimś lepszym, niż dobry samarytanin. A ponoć geny współpracują dla wyższego wspólnego dobra (Dawkins). Ot, choćby w ramach najbliższej rodziny. Co się czasem uznaje nawet za przyczynę homoseksualizmu najmłodszych braci w licznej rodzinie.

>>ideału w pokoleniach następnych.
>Sorki ale tutaj kompletnie nie rozumiem, twierdzisz, że to czy człowiek będzie bogaty czy nie jest zapisane w genach? Jakieś "nowe badania naukowców"?
Nie.Stare badania naukowców. I nie bogactwo jest w genach zapisane, ale przekazywane w procesie wychowania wzorce zachowań preferują pewne geny.
Z tego samego powodu mówi się o dziedzicznej biedzie. Która jest dziedziczona w formie kulturowej, a nie genetycznej. Kultywowana wystarczająco długo ma szansę przejść w mechanizm genetyczny.
Sprzężenie zwrotne.
24-03-2010 23:21 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>To zależy. Z punktu widzenia faceta, który ma płacić za nie swoje dziecko to nie nasuwa mi się na myśl nic innego jak frajerstwo.

Ale z punktu widzenia faceta, na którego dziecko będzie płacił kto inny wygląda to już inaczej. Kobiecie wystarczająco wyrachowanej również taka sytuacja może być miła.


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
24-03-2010 21:44 
 Ocena 4 na 4
Abdu (1208 punktów)
>Abstrahując jednak od głupawego sensacyjnego artykułu o "nowych badaniach naukowych", czy więc racjonalista popiera poligamię?

Źle postawione pytanie. Racjonalista:
- dla siebie wybiera, co mu odpowiada,
- dla innych wybiera wolność wyboru.
Co tu popierać?

>Dobra nieważne, wszystko według mnie w końcu sprowadzi się do pytania: czy wierna miłość między kobietą i mężczyzną jest racjonalna?

Posługujmy się weryfikowalnymi pojęciami: czy związek monogamiczny jest bardziej racjonalny od poligamicznego?

W ten sposób unikamy pojęć, które każdy rozumie inaczej (najczęściej chyba nie rozumie wcale, jak ja):
- wierność,
- miłość.
24-03-2010 23:24 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>W ten sposób unikamy pojęć, które każdy rozumie inaczej (najczęściej chyba nie rozumie wcale, jak ja):
>- wierność,
>- miłość.

Radzę nie chwalić się tym spostrzeżeniem swojej kobiecie, bo jeszcze będziesz utrzymywał cudze dziecko

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
25-03-2010 00:17 
 Ocena 3 na 3
Abdu (1208 punktów)
>>W ten sposób unikamy pojęć, które każdy rozumie inaczej (najczęściej chyba nie rozumie wcale, jak ja):
>>- wierność,
>>- miłość.
>Radzę nie chwalić się tym spostrzeżeniem swojej kobiecie, bo jeszcze będziesz utrzymywał cudze dziecko

Myśmy z nią od rozmowy na ten temat zaczęli. Ale to temat na inny wątek.

PS. W sumie już utrzymuję. Z niekłamaną przyjemnością. Relacja jest bardzo zdrowa - opiekun-wychowanek - bez bajdurzenia o mitycznych zobowiązaniach wynikających z więzów krwi czy "czcij ojca swego".
25-03-2010 09:16 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Radzę nie chwalić się tym spostrzeżeniem swojej kobiecie, bo jeszcze będziesz utrzymywał cudze dziecko
>Myśmy z nią od rozmowy na ten temat zaczęli. Ale to temat na inny wątek.
>PS. W sumie już utrzymuję. Z niekłamaną przyjemnością. Relacja jest bardzo zdrowa - opiekun-wychowanek - bez bajdurzenia o mitycznych zobowiązaniach wynikających z więzów krwi czy "czcij ojca swego".

Bardzo dobrze!
Z własnego doświadczenia wiem, że cudze dziecko można pokochać ojcowską miłością po kilku dniach opieki nad nim. Obawiam się jednak, że mogłoby mi zabraknąć siły do pokochania dziecka będącego owocem zdrady...

Skąd w ludziach tyle zła... po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwa?
25-03-2010 00:05 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>W ten sposób unikamy pojęć, które każdy rozumie inaczej (najczęściej chyba nie rozumie wcale, jak ja):
>- wierność,
>- miłość.

   Taaa... Ta miłość... Czy to w ogóle jest możliwe takie coś...

www.youtube.com/watch?v=P6ox2HUMbz4
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Każdy kto ma przynajmniej jakieś ogólne pojęcie o metodzie naukowej w ciągu kilku sekund znajdzie w tej "logice" przynajmniej dwa podstawowe błędy praktycznie dyskwalifikujące ową tezę. Po pierwsze mamy tutaj do czynienia z klasyczną pomyłką współwystępowania z powodowaniem. Łatwo wyjść z jakimś poglądem zestawiając dwie sytuacje. Do tego nie potrzeba naukowca. Nauka zaczyna się nieco dalej - tam, gdzie potrafimy dowieść, iż faktycznie istnieje jakiś związek przyczynowo-skutkowy. Jak można sądzić z powyższego artykułu, nasi uczeni twego nie zrobili, więc mamy do czynienia z drugą luką - klasycznym non sequitur.
Faktycznie - nasi nasi przodkowie preferowali poligamię, ale czy jednocześnie byli mniej inteligentni niż my. No właśnie, tylko wedle jakich kryteriów ocenimy ich inteligencję? Samo mówienie, że jakiś człowiek z Cro-Magnon był "głupi" jest niedorzeczne. Niby dlaczego? Bo nie potrafił czytać i pisać, nie dojeżdżał do pracy samochodem, nie korzystał z Internetu i nie dysponował złożoną wiedzą o prawach rządzących otaczającym go światem? Przecież on nie dysponował cała infrastrukturą, jaką otrzymujemy już od chwili narodzin. My mamy tą przewagę tylko dzięki tytanicznej pracy całych pokoleń naszych przodków!
A co do poligamii? No cóż - wydaje się logiczne, że w niespokojnych czasach, gdy wszędzie dookoła panoszy się pełno bestii o ostrych jak brzytwy zębach, gdy średnia długość życia jest krótka, a umieralność niemowląt i kobiet w połogu wprost ogromna będzie funkcjonował właśnie taki mechanizm, zwiększający szansę przekazania genów. Nie widzę tutaj związku z inteligencją.

Nie wiem zresztą po co to piszę, jestem pewien, iż zdecydowana większość sama jest w stanie to dostrzec. Jednak zawsze może się trafić ktoś, komu to umknęło.

Zalew medialnych newsów z gatunku "amerykańscy naukowcy odkryli, że" także mnie przeraża. Zamiast informować społeczeństwo odnośnie tego, o czym tak naprawdę chodzi w nauce i jak działa metoda naukowa rzuca się mu banalne strzępy informacji. Naukowcy są sprowadzani do roli wróżki, która coś tam powie, ale należy to traktować z przymrożeniem oka...

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365