 |
Jak prawo jazdy zmienia kierowcę Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-03-2012 14:24 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Jak prawo jazdy zmienia kierowcę
3 na 3 | Stoję na chodniku przy przejściu dla pieszych. Z lewej jadą samochody, z prawej jadą samochody. Ja stoję, a one jadą. Stoję - jadą. Jadą, więc stoję. Aż tu nagle jeden z samochodów po lewej zatrzymuje się, a jego kierowca pokazuje mi, żebym wszedł na "zebrę". Spoglądam w prawo - jadą, żaden się nie zatrzyma. Macham do tego z lewej, żeby jechał. Nie mam zamiaru ryzykować, że ten z prawej mnie potrąci - parę lat temu już taki się znalazł, a ja sobie trochę poleżałem w szpitalu. W 99% przypadków tym przepuszczającym mnie kierowcą z lewej okazuje się być kursant, który jedzie "L"-ką z instruktorem. Nie wiem czy to instruktor kazał kursantowi zatrzymać się dając mi szansę wejścia na pasy, czy też kursant ma jeszcze w głowie przepisy ruchu drogowego. Wiem jedno - większość z tych kursantów, gdy tylko zdadzą egzaminy i otrzymają prawo jazdy, natychmiast przestanie przepuszczać pieszych na pasach. Małe miasteczko w Anglii. Idę sobie lewą (a jakże!) stroną chodnika, zbliżam się do ichniejszej "zebry". Samochód z prawej zatrzymuje się przed pasami choć ja nijak nie sygnalizuję swoim zachowaniem, że mam zamiar przejść na drugą stronę ulicy. Podobno takie zachowanie kierowców nie jest w niczym niezwykłym nie tylko w UK. Cóż takiego sprawia, że kierowcy w PL zachowują się odwrotnie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | No właśnie. Ci zagraniczni kierowcy są tacy jacyś nienormalni. Po tych 20 latach poza k-rajem też mi szajba odbija i czasami, zwłaszcza w obrębie kampusu uniwersyteckiego, przepuszczam - i to kogo? studentów - nawet jeśli chcą przejść nie zważając na to, że nie ma pasów.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Przepuszczasz, ale dlaczego? Ze strachu, że poniesiesz odpowiedzialność za potrącenie pieszego? A może z empatii, bo sam często jesteś pieszym?
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
|  | | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >Przepuszczasz, ale dlaczego? Ze strachu, że poniesiesz odpowiedzialność za potrącenie pieszego? A może z empatii, bo sam często jesteś pieszym?< Prawdę mówiąc, z jednego i drugiego powodu. Nigdy też nie miałem problemu z przejechaniem przez skrzyżowanie z czterema znakami stopu, nawet jeśli wszyscy kierowcy praktycznie jednocześnie dojechali do skrzyżowania. Często wręcz dwóch kierowców nawzajem uprzejmie się pogania, wreszcie jeden pęka i jedzie jako pierwszy.
|
|
|  | | Gapa (597 punktów) | >Przepuszczasz, ale dlaczego? Ze strachu, że poniesiesz odpowiedzialność za potrącenie pieszego? A może z empatii, bo sam często jesteś pieszym? Ja tam zwykle podjeżdżam wolno, popatrzę na pieszego on popatrzy na mnie i telepatycznie porozumiewamy się w celu ustalenia następnych czynów.
Kulka nie przyszło Ci do Głowy, ze można być uprzejmym ot po prostu? A nie ze strachu ani empatii?
Mnie z kolei wkurza inna rzecz, ja wyprzedzam i inni wyprzedzają. To ze na trzeciego to juz ich sprawa, bo jak zauważycie samochód, który nie zjeżdża histerycznie na prawo to ja. Wiec na trzeciego po prostu nie puszczam. To co mnie itrytuje POTWORNIE to to, ze przy wyprzedzaniu nie zachowuja odleglosci ode mnie. Lusterko w lusterko, tak blisko jakby chcieli zajrzec mi na kolana, albo jakby jakis potwor czail się po lewej stronie drogi.
|
|
2 na 2 | Legion (587 punktów) | > Cóż takiego sprawia, że kierowcy w PL zachowują się> odwrotnie?Przykro mi to mówić, ale tzw ''polaczkowatość''. Polak, gdy skończy 18, to może się uchlać, najarać, pobić kogoś, bo jest dorosły. Może przejechać kogoś na pasach, bo ma prawko i nikt mu tego prawka zabrać nie może  . Za szybko doszliśmy do wolności, bo 20 lat to zbyt krótki czas, by nauczyć się funkcjonować, jak człowiek, nie małpa.
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Chyba w każdym kraju świata istnieje w prawie "wiek dorosłości", zaś utrata prawa jazdy też jest stosowana, więc to raczej nie tłumaczy kierowców w Polsce. Może chodzi o przestrzeganie prawa przez tych, którzy stoją na jego straży? Pan kierowca, który mając ponad 2‰ alkoholu we krwi wjechał na mnie, gdy stałem na przystanku autobusowym, miał wcześniej zabrane prawo jazdy za jazdę po pijaku, ale nie miał zabranego samochodu. Po tym, gdy wpadł na mnie nadal jeździł sobie po ulicach, tyle że skuterkiem, bo tego prawa jazdy mu nie zabrano. Paranoja!
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Podobno takie zachowanie kierowców nie >jest w niczym niezwykłym nie tylko w UK. Cóż takiego sprawia, że kierowcy w PL zachowują się odwrotnie?
Sprawa prosta jak drut. W Polsce przepisy mówią, że należy ustąpić pierwszeństwa pieszemu ZNAJDUJĄCEMU się na przejściu. Jednocześnie zabraniają pieszemu wchodzenia na przejście, jeśli zbliża się samochód. W wielu innych krajach sformułowane jest to odwrotnie: pieszy ma pierwszeństwo, kierowca ma obowiązek ustąpić pieszemu ZAMIERZAJĄCEMU przejść przez jezdnię.
Kultura jazdy to oczywiście zupełnie inna sprawa, bo przecież przepisy nie zabraniają ustąpienia pierwszeństwa pieszemu, podobnie jak nie zabraniają wpuszczenia pojazdu z podporządkowanej uliczki, jeśli na ulicy głównej jest sznur samochodów.
W przypadku, gdy kierowca z lewej zatrzymuje się przed przejście, to wtedy ja wchodzę na przejście i dochodzę do połowy; wtedy pojazd z prawej ma OBOWIĄZEK zatrzymać się. Przechodzę dalej, gdy upewnię się, że rzeczywiście się zatrzyma.
Mądrzy ludzie mówią "na każdym cmentarzu jest osobna alejka dla tych, co mieli pierwszeństwo...".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Czyli zachowanie kierowców jest zgodne z przepisami. W takim razie dlaczego kierowcy "L"-ek zachowują się niezgodnie z przepisami przepuszczając pieszych? Instruktorzy uczą niezgodnie z przepisami, czy kierowcy bez prawa jazdy wykazują się nieznajomością prawa?
Emeryci, popierajcie Partię czynem, umierając przed terminem!
|
|
|  | 3 na 3 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > W takim razie dlaczego kierowcy "L"-ek zachowują się niezgodnie z przepisami przepuszczając pieszych? Instruktorzy uczą niezgodnie z przepisami, czy kierowcy bez prawa jazdy wykazują się nieznajomością prawa?
Masz prawo jazdy?
Jak napisałem, przepuszczenie pieszego nie jest niezgodne z przepisami. Rozsądny kierowca raczej przepuści pieszego, niż zaryzykuje potracenie go NA PRZEJŚCIU... bo, chociażby, ciężko po fakcie udowodnić, że pieszy "wtargnął na jezdnię". To kierowca podejmuje decyzję, czy się zatrzymać - ale jeśli podejmie złą decyzję i potrąci pieszego, to będzie ukarany. Jeśli się zatrzyma, to na pewno nic się nie stanie i ukarany nie będzie. Rachunek jest prosty - chyba, że kierowca czuje się jak panisko "i wynocha z drogi, bo Pan jedzie".
A kursanci wolą być ostrożni. Za zatrzymanie się nie obleją go na egzaminie.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
 | 5 na 5 | Paralaxa (150 punktów) |
>W Polsce przepisy mówią, że należy ustąpić pierwszeństwa pieszemu ZNAJDUJĄCEMU się na przejściu. Jednocześnie zabraniają pieszemu wchodzenia na przejście, jeśli zbliża się samochód. >W wielu innych krajach sformułowane jest to odwrotnie: pieszy ma pierwszeństwo, kierowca ma obowiązek ustąpić pieszemu ZAMIERZAJĄCEMU przejść przez jezdnię. >Kultura jazdy to oczywiście zupełnie inna sprawa, bo przecież przepisy nie zabraniają ustąpienia pierwszeństwa pieszemu, podobnie jak nie zabraniają wpuszczenia pojazdu z podporządkowanej uliczki, jeśli na ulicy głównej jest sznur samochodów.
Kodeks Drogowy, Rozdział 2 Ruch Pieszych Art.13.1 Pieszy przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3 korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem. 2. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych jest dozwolone, gdy odległość od przejścia przekracza 100 m. Jeżeli jednak skrzyżowanie znajduje się w odległości mniejszej niż 100 m od wyznaczonego przejścia , przechodzenie jest dozwolone również na tym skrzyżowaniu. 3. Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych, o którym mowa w ust. 2, jest dozwolone tylko pod warunkiem, że nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub utrudnienia ruchu pojazdów. Ust. 3;4;5;6;7;8 - nie związane z wątkiem. Art. 14. Zabrania się: 1) wchodzenia na jezdnię a)bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych b)spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi 2) przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi; 3) zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko; 4) przebiegania przez jezdnię; 5) chodzenie po torowisku; 6) oraz 7) - poza wątkiem. Nieprawidłowe zachowanie się kierujących wobec pieszych - punktacja: omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszym - 10 pkt wyprzedzanie na przejściach dla pieszych i bezpośrednio przed nimi - 9 pkt nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na oznakowanym przejściu- 8 pkt nieustąpienie pierwszeństwa przez kierującego pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża pojazd - 8 pkt niezatrzymanie pojazdu w razie przechodzenia przez jezdnię osoby niepełnosprawnej używającej specjalnego oznaczenia lub osoby o widocznej ograniczonej sprawności poruszania się w celu umożliwienia jej przejścia - pkt nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu podczas cofania - 5 pkt Kodeks Drogowy i przepisy ruchu drogowego należy czytać również z zrozumieniem. Jestem pieszym od 3 roku życia i kierowcą od 1971 roku, i nie jestem z żadnych "służb". Staram się zrozumieć pieszych oraz kierowców. W USA pieszy ma wszędzie pierwszeństwo, bo może być niepełnosprawny umysłowo. Kierowca musi legitymować się jakimś wykształceniem, zdać egzamin więc może szczątkową ale inteligencję jakąś tam musi mieć. To są pierwsze moje "kroki" na tym Portalu. Sympatykiem i czytelnikiem jestem już dość długo. Zaglądam tutaj codziennie i dzisiaj zdecydowałem się "zapisać" do WAS.
|
|
|  | 2 na 4 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Kodeks Drogowy i przepisy ruchu drogowego należy czytać również z zrozumieniem.<< Pomijając to "ze zrozumieniem", kto ten kodeks czyta? Na pewno nie pieszy, zwłaszcza jeśli nie zamierza nawet starać się o prawo jazdy. A zatem jaki idiota umieścił w tym kodeksie przepisy, jak ma się zachowywać pieszy? A takim pieszym jest i moherowa babcia i dziecko. To co, zapudłować ich za to, że nie czytali Kodeksu Drogowego? Trzeba - po pierwsze - zlikwidować pojęcie "pieszy wtargnął na jezdnię", po drugie - jeśli kierowca zabił przechodnia, to traci i prawo jazdy, i samochód, i idzie siedzieć.
|
|
| |  | 1 na 1 | Kugo (267 punktów) | >Pomijając to "ze zrozumieniem", kto ten kodeks czyta? Na pewno nie pieszy, zwłaszcza jeśli nie zamierza nawet starać się o prawo jazdy. A zatem jaki idiota umieścił w tym kodeksie przepisy, jak ma się zachowywać pieszy? A takim pieszym jest i moherowa babcia i dziecko. To co, zapudłować ich za to, że nie czytali Kodeksu Drogowego?
A to jak ktoś nie zna kodeksu karnego i kogoś zabije to też nie może iść siedzieć, bo nie czytał kodeksu karnego? Zasady ruchu drogowego są przedstawiane na wszystkich szczeblach obowiązkowego kształcenia począwszy od przedszkola, więc nic nie usprawiedliwia ich nieznajomości.
>Trzeba - po pierwsze - zlikwidować pojęcie "pieszy wtargnął na jezdnię", po drugie - jeśli kierowca zabił przechodnia, to traci i prawo jazdy, i samochód, i idzie siedzieć.
Nie wiem czy jest Pan kierowcą ale jeśli posiada Pan prawo jazdy to najwidoczniej nigdy nie spotkał się pan z sytuacją gdy idący chodnikiem pieszy nagle wchodzi na jezdnie w odległości nie dającej żadnych szans na wyhamowanie. Zastanawia mnie gdzie byłaby tutaj sprawiedliwość gdyby pod prawidłowo jadący samochód wskoczył przechodzień i kierowca zostałby za to ukarany.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | Na szczęście mieszkam w bardziej normalnym kraju i mogę sobie darować szczegółowe rostrząsanie tzw. litery prawa. Zdrowy rozsądek i uprzejmość na co dzień wystarczają.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . >Nie wiem czy jest Pan kierowcą ale jeśli posiada Pan prawo jazdy to najwidoczniej nigdy nie spotkał się pan z sytuacją gdy idący chodnikiem pieszy nagle wchodzi na jezdnie w odległości nie dającej żadnych szans na wyhamowanie. Nigdy nie zdarzyło mi się to na pasach, gdyż przed pasami zawsze zwalniam, ale i poza pasami, nie piesi byli główną przyczyną moich przyhamowań. Jeszcze ciekawszą rzecz tu Panu powiem: nigdy nie używam sygnału - pozostawiając go na przypadki ostateczne - ratujące przed wypadkiem.
>Zastanawia mnie gdzie byłaby tutaj sprawiedliwość gdyby pod prawidłowo jadący samochód wskoczył przechodzień i kierowca zostałby za to ukarany. Gdyby ludzie nie popełniali błędów, to wypadków prawie by nie było, ale tylko gdyby byli kulturalni i życzliwi innym, to wypadków byłoby - co najmniej - o połowę mniej.
To Pan ma prawo jazdy i wygodnie sobie siedzi. Pan powinien mieć ograniczone zaufanie do wszystkich innych uczestników ruchu, a szczególnie do pieszych. Proszę pomyśleć o "wskakującej" na jezdnię Pańskiej starej matce, zamyślonej właśnie nad synem, czy pańskiemu dziecku, któremu wypadła piłka. Nie wszystkie drogi, to autostrady.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Kugo (267 punktów) | Panie Andrzeju, zgadzam się z Panem w całej rozciągłości, jednak uważam za niedopuszczalne karanie kierowcy za winę pieszego i tak jak w przypadku kodeksu karnego nieznajomość kodeksu ruchu drogowego nie zwalnia z jego przestrzegania. > Proszę pomyśleć o "wskakującej" na jezdnię Pańskiej starej matce, zamyślonej właśnie nad synem, czy pańskiemu dziecku, któremu wypadła piłka.Przepraszam, ale gdy to przeczytałem, to przypomniała mi się kultowa scenka z filmu Bareji: youtu.be/bGcTsG6zxZs
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . >Panie Andrzeju, zgadzam się z Panem w całej rozciągłości, jednak uważam za niedopuszczalne karanie kierowcy za winę pieszego i tak jak w przypadku kodeksu karnego nieznajomość kodeksu ruchu drogowego nie zwalnia z jego przestrzegania. Tak, nieznajomość prawa szkodzi, tym bardziej, że kodeksy narzuca suweren we własnym interesie. Pan poseł ma samochód i pieszo rzadko chodzi.
>Przepraszam, ale gdy to przeczytałem, to przypomniała mi się kultowa scenka z filmu Bareji. Scenka, bardzo dobra, ale też dobra przez swój uniwersalizm. Czy dużo trzeba by - poza mundurami i samochodami - zmieniać, aby przenieść ją do współczesności. Bezmyślność władzy od stopnia podstawowego zawsze była przerażająca i na szczęście często przedmiotem kpin. Jak Pan zauważył, ja nawołuję do myślenia, a nie do bezmyślności.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . Jestem i pieszym i mam prawo jazdy. Czuję się europejczykiem i kultura mnie zobowiązuje. Szczególnie gdy jestem szefem, siedzę w samochodzie, lub korzystam z innych przywilejów.
Dziękuję za przypomnienie przepisów, z których jasno wynika, że w Polsce niewiele wartym jest człowiek, który nie ma nawet samochodu. W "wolnej Polsce" kto silniejszy i bogatszy ten jest lepszym. Kultura i rozum mają niewielkie znaczenie.
Pozdrawiam i witam na naszym forum.
@@@ .
|
|
 | | Vinko (209 punktów) | >W Polsce przepisy mówią, że należy ustąpić pierwszeństwa pieszemu ZNAJDUJĄCEMU się na przejściu. Jednocześnie zabraniają pieszemu wchodzenia na przejście, jeśli zbliża się samochód. >W wielu innych krajach sformułowane jest to odwrotnie: pieszy ma pierwszeństwo, kierowca ma obowiązek ustąpić pieszemu ZAMIERZAJĄCEMU przejść przez jezdnię.
To Konwencja wiedeńska została przez Polskę wypowiedziana? Bo jak nie, to ma pierwszeństwo przed naszym kodeksem zdaje się.
|
|
|  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > To Konwencja wiedeńska została przez Polskę wypowiedziana? Bo jak nie, to ma pierwszeństwo przed naszym kodeksem zdaje się.Konwencja Wiedeńska - to ta o traktowaniu jeńców wojennych?  Bo z całą pewnością nie uczą o niej ani w przedszkolach, ani w szkołach, ani na kursach jazdy.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| |  | 1 na 1 | Vinko (209 punktów) | > Konwencja Wiedeńska - to ta o traktowaniu jeńców wojennych?  > Bo z całą pewnością nie uczą o niej ani w przedszkolach, ani w szkołach, ani na kursach jazdy.> W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.Widać niczego nie można być pewnym, bo mnie akurat nauczyli na kursie. A Google wie o którą konwencję chodzi  Jak inaczej instruktorzy uzasadniają bezwzględny wymóg ustępowania pieszym podczas lekcji i egzaminu? Widzimisie egzaminatorów?
|
|
|  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >To Konwencja wiedeńska została przez Polskę wypowiedziana? Bo jak nie, to ma pierwszeństwo przed naszym kodeksem zdaje się< Konwencja wiedeńska dotyczy innego problemu. Zgodnie z tą konwencją kierowca samochodu z numerem rejestracyjnym z D, A,I, NL lub podobny, nie ma obowiązku jadąc w Polsce posiadać gaśnicy. Kierowca z PL, DK,.. nie musi jadąc w Niemczech mieć w apteczce nożyczek, x bandaży septycznych, chustę itp. Chyba że przepisy jego kraju mu to tak i tak nakazują.
|
|
| |  | | Vinko (209 punktów) | > >To Konwencja wiedeńska została przez Polskę wypowiedziana? Bo jak nie, to ma pierwszeństwo przed naszym kodeksem zdaje się<> Konwencja wiedeńska dotyczy innego problemu. Zgodnie z tą konwencją kierowca samochodu z numerem rejestracyjnym z D, A,I, NL lub podobny, nie ma obowiązku jadąc w Polsce posiadać gaśnicy. Kierowca z PL, DK,.. nie musi jadąc w Niemczech mieć w apteczce nożyczek, x bandaży septycznych, chustę itp. Chyba że przepisy jego kraju mu to tak i tak nakazują.Konwencja o ruchu drogowym dotyczy wielu spraw, między innymi zachowania wobec pieszych www.rowery.org.pl/bas_konwencja.htmlNie wiem tylko czy nic sie nie zmieniło. Mogę nie byc na czasie.
|
|
3 na 3 | tumbili (327 punktów) | > Cytat:Nie wiem czy to instruktor kazał kursantowi zatrzymać się dając mi szansę wejścia na pasy Najprawdopodobniej... W każdym razie mój instruktor kazał mi się zatrzymywać na przejściach. Mówił, że kultura na drodze musi być i to my- nowi kierowcy, powinniśmy dawać przykład. Jak nie my, to kto? Jak nie teraz, to kiedy?  No i utrwaliło mi się, a już ładnych parę latek minęło...
|
|
2 na 2 | hubin (2274 punktów) | Odnośnie przepisów, to jak mniemam większość pieszych jak i kierowców ich po prostu nie zna. Zatem nie przeceniałbym ich znaczenia.
Postrzegam zachowanie polskich kierowców jako efekt wielu czynników, przy czym obstawiam (czysto autorytarnie), że najitotniejsze są:
a) Społeczeństwo Obywatelskie, poziom odpowiedzialności człowieka w naszym Państwie wydaje się być mniejszy niźli w przytoczonej Wielkiej Brytanii czy np w Holandii. Wiele aspektów naszego życia jest regulowanych przepisami, Państwo zwykło zabierać głos w wiellu aspektach funkcjonowania obywatela, które ten ostatni mógłby rozstrzygać zdroworozsądkowo. Samorządowiec potrafi wpaść na pomysł zawieszenia tablicy że chodzenie po skałce jest niebezpieczne i można zrobić sobie krzywdę. Po latach państwa autorytarnego jesteśmy przyzwyczajeni do odpowiedzialnośći Państwa za nasze życie i podejmowane decyzje.
b)mentalność niewolnika, byliśmy pod zaborami lub zniewoleni zatem całe zło jest winą innych, pochodna mesjanizmu. Nie sprzyja zdecydowanie rozwiniętemu pocuciu odpowiedzialności.
c)Dodatkowo zmiany cywilizacyjne , zdają się wspierać potrzebę umywania rąk od wszelkiej odpowiedzialności. To akurat trend ogólnoświatowy, za wszystko możesz być pozwany, jednocześnie dobry prawnik wyciągnie cię z opresji zatem unikaj odpowiedzialności.
d) Kultura słowiańska oparta o chlanie wódy i rwanie filmu, zwana też ułańską fantazją.
Jeżeli chcemy to zmienić musimy zacząć od siebie samych, staram się pilnować i jestem świadomy tego, że prawo jazdy nie jest licencją na zabijanie. Natomiast codziennie widzę objawy skrajnej nieodpowiedzialności samczego testosteronu i braku poszanowania dla ludzkiego życia na polskich drogach.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
1 na 1 | Socki (213 punktów) | To jest po prostu jeden z przejawów chamstwa, które jest naszą cechą narodową. Wszyscy się rozpychają, na uwagi reagują obelgami itd. Np. w pociągu każdy stara się zająć jak najwięcej miejsc i nie peszy go to, że inni obok stoją. Z PRL-u pamiętam taką scenę: jedzie pociąg nocny, w każdym przedziale dwie osoby, każda wyciągnięta wzdłuż na 4 miejscach, a reszta pokornie tłoczy się na korytarzu i wszyscy to akceptują, i pasażerowie i obsługa.
|
|
1 na 1 | Paweł Rek (rexus) (2343 punktów) | Bo uprzejmi są tylko geje, takie mniemanie jest w narodzie.
|
|
 | 4 na 4 |
 | 1 na 1 | Ag-nes (2295 punktów) | > Bo uprzejmi są tylko geje, takie mniemanie jest w narodzie.Więc taki kierowca zdecydowanie gejem nie jest.
|
|
| mayolina (2278 punktów) | kultura osobista kulturą osobistą, ale bardziej odstraszają kary i ich nieuchronność, przynajmniej w Holandii. Potrącenie pieszego lub rowerzysty to bardzo kosztowne wykroczenie i bardzo bolesne (zawieszenie prawa jazdy) Podejrzewam, że tak samo jest w Niemczech (piszę 'podejrzewam', gdyż nie robiłam prawa jazdy w Niemczech, więc nie wiem na co kładzie się nacisk), bowiem bawarczycy zatrzymują się natychmiast gdy tylko przechodzień zwróci się w kierunku pasów. Sądzę, że nie zatrzymanie się na pasach może być w Bawarii tak samo bolesne jak wjechanie na skrzyżowanie na żółtym świetle (na miesiąc zabierają prawko), odjechanie z miejsca stłuczki (nawet gdy drugi samochód nie był uszkodzony). Te dwa ostatnie przypadki znam osobiście: pierwszy to mój mąż, drugi to przyjaciółka.
|
|
 | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >gdyż nie robiłam prawa jazdy w Niemczech, więc nie wiem na co kładzie się nacisk)< Ja wiem. Nacisk kładzie się na wszystko. Kodeks drogowy zabrania utrudnienie przejścia pieszemu przez zebrę, 50 € + 4 punkty. Większość przejść wyposażona jest w tak zwane Fußgängerampel, pieszy naciska przycisk i czeka na zielone. W Polsce też jest już sporo takich rozwiązań. >Sądzę, że nie zatrzymanie się na pasach może być w Bawarii tak samo bolesne jak wjechanie na skrzyżowanie na żółtym świetle (na miesiąc zabierają prawko)< Bardziej bolesne. Na żółtym wolno przejechać, nie wolno przejechać na czerwonym. Za przejechanie na czerwonym z miesiąca zrobiły się już dwa miesiące zatrzymania prawa jazdy + punkty + kara pieniężna. >odjechanie z miejsca stłuczki (nawet gdy drugi samochód nie był uszkodzony)< Jedno z największych przekroczeń: Ucieczka z miejsca wypadku: 7 punktów i do trzech lat kary więzienia lub kary pieniężnej.Zależy od ilości posiadanych punktów i humoru sędziego. Kto już zebrał parę punktów dołoży jeszcze 7 ląduje blisko granicy 18 punktów pozbawienie prawa jazdy. Przy 16 urząd Komunikacji nakazuje Idiotentest, bardzo kosztowna sprawa. Psycholog ocenia czy dany delikwent jest w ogóle predestynowany do prowadzenia pojazdów mechanicznych, na skutek psychicznej konstrukcji. Pierwszy tekst najczęściej wypada negatywnie, można zrobić doszkolenie i drugi tekst. Średnia cena tekstu ok.1000 €. Kto nie ma czasu w ciągu tygodnia ,może szkolić się w weekend, ale cena zawiera dodatek sobotnio-niedzielny (ok.80%). Dużą rolę gra organizacja ruchu i kultura kierowców. Z relacji znajomych z Polski, lepiej jeździ im się w Niemczech, trzeci pas dla skręcających, ustępowanie miejsca- szczególnie kierowcom z obcą rejestracją, z innego miasta. Wiadomo że taki kierowca nie zna się w danym mieście i wybiera często niewłaściwy pas. P.S. Z moich osobistych doświadczeń w Polsce, najgorzej(brak wyobraźni i zdolności przewidywania) jeżdżą kierowcy których numer rej, zaczyna się literą W.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . >P.S. Z moich osobistych doświadczeń w Polsce, najgorzej(brak wyobraźni i zdolności przewidywania) jeżdżą kierowcy których numer rej, zaczyna się literą W. Zdecydowanie nieładnie, znam wielu kulturalnych kierowców z literką "W". Sam mam taką i staram się być kulturalnym i życzliwym. Chamstwo jest ponadliterkowe. Sądzę że teraz jest go znacznie więcej tylko z powodu przyrostu liczby samochodów. Za PRL-u chodzili pieszo, a teraz wielkie PANY, bo w samochody powsiadali. Z pogardą traktują i tamte czasy i ludzi bez samochodów.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Zdecydowanie nieładnie, znam wielu kulturalnych kierowców z literką "W". Sam mam taką i staram się być kulturalnym i życzliwym.< Przed laty jeździłem regularnie "trasą warszawską" od Łodzi do Wrocławia. Nie powiem, też lubię depnąć gdy sytuacja pozwala. Ale 100km/h przez wsie gdzie biegało sporo psów, gdzie zdarzali się nieoświetleni rowerzyści, piesi na drodze, pozwalali sobie tylko kierowcy z W-... Pan Panie Andrzeju być może spał w tym czasie. Były to podróże nocne.
|
|
 | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | Muszę powiedzieć, mieszkając od ponad trzech lat w Niemczech, że jestem szczerze zakochany w ich organizacji ruchu i kulturze samochodowej. Jeżdżę dość sporo- około dwudziestu tysięcy kilometrów rocznie. Może nie jest to wynik olimpijski ale całkowicie wystarcza, żeby wyrobić sobie pewną opinię. Ustępowanie pieszemu jest żelazną regułą i nie przeszkadza mi ani trochę, bez żenady przeszczepiam ją na polski grunt, kiedy tam witam. A nierzadkie wcale są wypadki, kiedy pieszy z uśmiechem gestem pozwalają mi skręcić na skrzyżowaniach mimo, że mają zamiar przekroczyć tam jezdnię. Tak jest z wieloma rzeczami: usytuowaniem przejść, przejrzystością układu znaków pionowych (Niemcy nawet ukuli termin dotyczący Polski: Zeichenwald- "las znaków"), jazdą na suwak, niepisaną kulturą autostradową (ułatwianie włączenia się do ruchu, "hierarchia" pasów ruchu), zasadnością ograniczeń prędkości i last but not least- stanem technicznym pojazdów. Efekt końcowy jest taki, że w Niemczech jeżdżę samochodem zrelaksowany, jak na niedzielnej przejażdżce, nawet w trudnych warunkach atmosferycznych: zamiecie, mgły, gołoledź, oberwania chmury. A w Polsce szlag mnie trafia serdeczny kiedy muszę wjechać do centrum miasta. Wiadomo skąd się biorą takie tłumaczenia od razu:
"Mad Max"- "Szalony na maksa" "Mad Max II Road Warrior"- "Szalony na maksa 2, wyprawa zakopianką" "Mad Max III Under the Thunderdome"- "Szalony na maksa 3, nagrzane pod kopułą"
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| Klapaucjusz (3379 punktów) | Masz wiele racji ale to nie do końca jest tak jak mówisz. To kwestia prostego rachunku. Ile traci pieszy gdy zatrzyma się przed ulicą, a ile traci kierowca zatrzymując się przed pasami nawet wtedy gdy nie musi ? Pieszy traci niewiele, może w skrajnym wypadku nabawić się zaziębienia gdy pogoda jest bardzo zła. Natomiast kierowca traci realny pieniądz, a jeżeli przy okazji za nim zatrzyma się więcej samochodów to strata jest większa. Gdyby wszyscy kierowcy zatrzymywali się za każdym razem gdy ktoś tylko pojawi się przy pasach to nie wyobrażam sobie jak by wyglądał ruch w miastach. Problem pojawia się zaś wszędzie tam gdzie ruch jest na tyle intensywny że trudno przejść pieszym przez ulicę. Na to jednak też są sposoby. Wystarczy ustawione na takich ulicach tzw wysepki dla pieszych. U mnie w mieście zastosowano takie rozwiązanie i problem praktycznie zniknął. Nie abym bronił szalonych kierowców, ale nie dajmy się zwariować. Nie może być tak że pieszy ma większe prawa od kierowcy i on nie może zaczekać przed pasami a kierowca musi bo siedzi sobie wygodnie w samochodzie. To nie jest wystarczający argument. Może kierowcy powinni nieco częściej zatrzymywać się przed pasami gdy jest bardzo zła pogoda i leje niemiłosiernie, ale to też jest kwestia sporna, bo wtedy zaś wydłuża się droga hamowania i łatwiej o wypadki. Jestem bardziej pieszym aniżeli kierowcą, bo codziennie chodzę pieszo do pracy spory kawałek drogi w centrum dużego miasta i praktycznie tylko w weekendy zmieniam się w kierowcę i wiem jak to jest. Dla przykładu powiem że aby dojść do pracy muszę pokonać jedną bardzo ruchliwą drogę ale mogę ją pokonać na jednym z trzech przejść dla pieszych. Nie widzę problemu w tym aby tak zaplanować przejście aby nie wchodzić na pasy wtedy gdy jedzie największa ilość samochodów. Wystarczy że przejdę dalej do następnego przejścia dla pieszych i z reguły nie ma problemu aby przejść. Obserwuję zaś pieszych którzy zachowują się tak jakby musieli przejść dokładnie na jednym z przejść i wręcz wymuszają na kierowcach aby się zatrzymali. Tak jakby nie można było zaczekać kilkanaście sekund a nawet minutę i przejść przez pasy gdy droga jest praktycznie pusta. Bezpieczniej dla pieszego jak i dla kierowców, bo nie muszą ryzykować gwałtownych manewrów. Dodatkowo dochodzi sprawa niepisanych zwyczajów którzy kierowcy znają i choć nie zawsze je popierają z reguły się do nich dostosowują. Jeżeli ja jestem kierowcą i dojeżdżam właśnie do przejścia dla pieszych gdzie ktoś czeka na to że go przepuszczą to przed tym jak się zatrzymam sprawdzam ile samochodów jedzie za mną. Jeżeli nikt nie jedzie to nie widzę problemu aby się zatrzymać, ale jeżeli ktoś za mną jedzie to już częściej jadę dalej. Nie chodzi tylko o to że boję się że jeżeli ja się zatrzymam to ten za mną może władować mi się w tyłek, ale zwyczajnie jesteśmy w przewadze. Rozsądniej chyba aby przejechało kilka samochodów zatrzymując pieszego/pieszych na pasach aniżeli aby blokować ruch tylko dlatego że ktoś czeka przed pasami. On sobie teraz poczeka, a ja możliwe że sobie poczekam na następnym przejściu dla pieszych. Takie zasady wydają mi się rozsądne. Powinno to być wypośrodkowane, a nie w ten sposób że jeżeli jestem kierowcą to zawsze ja mam pierwszeństwo a gdy staje się pieszym to wtedy kierowcy nie mają pierwszeństwa.
Podsumowując: uważam że wyobraźni brakuje nie tylko kierowcom ale również pieszym. Wszędzie tam gdzie jest duży ruch i wiadomo że trudno pieszym przejść na drugą stronę ulicy powinny być budowane wysepki dla pieszych, lub nawet sygnalizacja świetlna. Drogi są budowane po to aby szybciej się przemieszczać samochodem. Piesi zaś jeżeli mają choć trochę wyobraźni powinni umieć tak zaplanować trasę swojej podróży aby zrobić to bezproblemowo (nie tamować co chwilę ruchu) i przy tym relatywnie jak najszybciej. Ostatecznie każdy z nas musi od czasu do czasu stracić nieco czasu i nie ważne czy będzie ten czas tracił przepuszczając pieszych czy samochody będąc pieszym.
|
|
3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | Ależ to proste! W Polsce mamy taki zwyczaj, tradycję, że jak po mieście można jeździć 50, to Polacy jeżdżą 100. A wyhamowanie ze 100 przed pasami to nie jest łatwa sprawa. I to w dodatku nieekonomiczne! A ekonomiczna i płynna jazda ważna jest!
Cóż poradzić? Może to jakaś pozostałość po PRL kiedy samochody były luksusem i teraz jak ktoś takowy posiada, to czuje się panem świata? Mentalność możne przechodzić na nowe pokolenia razem z genami.
Ja czasem boję się przepuszczać ludzi na przejściu dla pieszych. A bo może ten debil za mną w 30 letnim zdezelowanym BMW ze 150 konnym silnikiem pod maską i rurą wydechową która daje lepsze nagłośnienie niż sprzęt podczas koncertu rockowego, nie wyhamuje? Albo co gorsza: ku radości zakładów pogrzebowych postanowi mnie na tym przejściu wyprzedzić?
Wydaję mi się, że sytuacja pomalutku się poprawia. Mam wrażenie, że coraz częściej jestem przepuszczany na przejściu dla pieszych, szczególnie jak droga jest zatłoczona i ciężko przejść. Dobrze wychowane wyjątki nie są już takie rzadkie.
|
|
| Kowalski4 (762 punktów) | 1) Instruktor nakazuje. Jakieś dwa lata temu powtarzałem sobie jazdy (miałem prawo jazdy od piętnastu lat, ale nie jeździłem i chciałem w końcu kupić samochód). Instruktor nakazywał przy każdej okazji -- ma taki obowiązek (zarówno chodzi tu o prawo, jak i o 'uprzejmość' za kierownicą, czego także, zgodnie z obowiązującym prawem, mają kierowców uczyć). 2) Znam kierowców, ze stażem, którzy przepuszczają. 3) Piszesz o Polsce, jako przeciwieństwie ZK. Ale Polska nie jest tu jednolita -- przepuszczanie 'nieinstruktorskie' widuję na ulicach, a słyszę, że w niektórych regionach jest ono nawet normą. Nawiasem mówiąc to niebezpieczna rzecz -- nie tak dawno słyszałem o wypadku 'wśród znajomych' -- dziewczyna weszła wpuszczona na pasy, a inny kierowca, na 'lewym' pasie nie zatrzymał się i zabił.
|
|
4 na 4 | jasenka (1863 punktów) | A mnie znowu wyprowadza z równowagi sytuacja, gdy jako piesza mam zielone światło, na które się wyczekałam swoje i grzecznie wchodzę na jezdnię. Patrzę od razu w lewo, bo mam pewność, że kierowca skręcający z podporządkowanej wjedzie całym pędem w przejście dla pieszych, hamując metr ode mnie. Czy nie widzą, że jest zielone? Czy to pieszy ma uważać na zielonym świetle pieszych, czy raczej kierowca? Rzecz zaobserwowana także tylko w Polsce. Zaznaczam, że nie prowadzę samochodu, ale że wyznaję zasadę: "żyj sam i pozwól żyć innym", NIGDY nie przechodzę na czerwonym świetle (nawet w nocy), bo wiem, co może czuć kierowca, gdy jakiś palant wbiega mu przed maskę. Czy kiedyś doczekam się wzajemności empatii?
|
|
1 na 1 | hubin (2274 punktów) | . > bo wiem, co może czuć kierowca, gdy jakiś palant wbiega mu przed maskę.
Uczucia kierowcy nie powinny odgrywać roli, Prawo jazdy jest dla zdrowych psychicznie pełnoletnich obywateli.
Faktem jest ,że wielu kierowców jest gotowych zabić by udowodnić, że mają rację. Znajomy zgłosił na policję taksówkarza który opowiadał o tym że chętnie by rozjechał pieszych (opowiadał to w ataku ledwie kontrolowanej furii po zobaczeniu tłumu pieszych przechodzących przez pasy). W Holandii gdy potrącisz pieszego którego wcześniej widziałeś niezależnie od tego, że wtargnął na jezdnię masz przechlapane. Po prostu słabszemu użytkownikowi ruchu należy się ochrona, a życie człowieka jest warte więcej niż paliwo idioty za kierownicą i wybujałe ego bo o nie tak naprawdę chodzi.
Nikt mi nie wmówi, że te silniki 2.0,2.5 i więcej litrów pojemności, te bryki pędzące po miejskich i wiejskich drogach pędzą tak ze względu na ekonomię. Sprzęty grające buczą, dodatkowo to gwałtowne przyśpieszanie i nie ustająca walka o to kto w tym dystrykcie jest samcem alfa... One pędzą bo prawo jazdy rozdawane jest nieodpowiedzialnym egoistom.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | 1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >prawo jazdy rozdawane jest nieodpowiedzialnym egoistom. Mam wrażenie, że duża liczba kierowców, zaraz po uzyskaniu prawa jazdy, myśli "no, wreszcie sobie pojeżdżę!". Prawo jazdy jakby uwalniało ich od strasznej przemocy, jaką jest konieczność przestrzegania przepisów podczas przejazdów z instruktorem. Nie czują już bata nad sobą, więc hulaj dusza!
Odnośnie pieszych, a także rowerzystów - kiedyś proponowałem na tym forum, aby wrócić do PRL-owskich zwyczajów zdawania egzaminów na kartę rowerową. Uważam, że takie egzaminy przydałyby się także na kartę... pieszego. Oczywiście, w przypadku pieszych może to niekoniecznie musiałby być egzamin i "prawo chodzenia", ale przynajmniej zajęcia zapoznające z podstawowymi zasadami, które obowiązują pieszych. Dziś w szkołach nie ma już takich zajęć.
Pieprzę, nie solę.
|
|
|  | 1 na 1 | hubin (2274 punktów) | Karta rowerowa i motorowerowa, została zniesiona o ile się nie mylę w wyniku dostosowywania do przepisów do unijnych. Nie wiem czy karta rowerowa lub motorowerowa jest jakimkolwiek rozwiązaniem.
Czy na prawdę wprowadzanie dodatkowych regulacji, nauczy kogoś odpowiedzialności ? Dodatkowo są to słabsi użytkownicy ruchu to na nich trzeba uważać, co proponujesz następnie karta pieszego jako legitymizacja do poruszania się po chodnikach ?
Problemem wydaje mi się zachowanie kierowców, staram mienić się racjonalistą lecz nawet we mnie zdają się wstępować najgorsze instynkty za kółkiem, jak na razie im nie ulegam natomiast wielokrotnie byłem świadkiem zachowania troglodyty w blaszanej puszce, w Warszawie każda moja wycieczka rowerowa obfituje w takie doznania.
Sam jestem kierowcą od lat i rowerzystą uczestnikiem ruchu, brak używania kierunkowskazów przy zmianie pasa ruchu, wymuszanie pierwszeństwa na prawidłowo jadącym i prawidłowo oświetlonym rowerzyście to grzeszki niepokojąco częste.
Drogi rowerowe są jeszcze większym zagrożeniem, przejazd taką przez skrzyżowanie wielokrotnie groził mi potrąceniem pomimo zdecydowanie ograniczonej prędkości oraz dodatkowego oznaczenia (odblaski jaskrawy ubiór światła), osobiście staram się ich unikać, choć nie zawsze można.
Uznaję, że nawet jeżeli mam rację to zbierałem już kolegów z racją i połamanymi kończynami oraz innymi obrażeniami, natomiast bezmyślność niektórych kierujących dowodzi iż nie zdają sobie sprawy, że są potencjalnymi mordercami.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Karta rowerowa i motorowerowa, została zniesiona o ile się nie mylę w wyniku dostosowywania do przepisów do unijnych.Chyba jednak nie zostały zniesione: pl.wikipedia.org/wiki/Karta_rowerowa www.eduinfo.pl/art.php?action=more&id=4197&idg=22> Nie wiem czy karta rowerowa lub motorowerowa jest jakimkolwiek rozwiązaniem.> Czy na prawdę wprowadzanie dodatkowych regulacji, nauczy kogoś odpowiedzialności ?Idąc tym tokiem myślenia zrezygnujmy z prawa jazdy.> Dodatkowo są to słabsi użytkownicy ruchu to na nich trzeba uważać, co proponujesz następnie karta pieszego jako legitymizacja do poruszania się po chodnikach ?Co proponowałem, to opisałem i uzasadniłem.> Problemem wydaje mi się zachowanie kierowcówAle nie tylko kierowcy samochodów łamią przepisy ruchu drogowego. Robią to piesi, rowerzyści, motorowerzyści, motocykliści, kierowcy traktorów, powożący furmankami - wszyscy. Tyle że kierowcy samochodów stanowią większość uczestników ruchu, więc to oni statystycznie popełniają większość błędów.> Drogi rowerowe są jeszcze większym zagrożeniem, przejazd taką przez skrzyżowanie wielokrotnie groził mi potrąceniem pomimo zdecydowanie ograniczonej prędkości oraz dodatkowego oznaczenia (odblaski jaskrawy ubiór światła), osobiście staram się ich unikać, choć nie zawsze można.Zdaje się, że niedawne zmiany przepisów wprowadziły dla rowerzystów obowiązek korzystania ze ścieżki rowerowej, chyba że biegnie ona niezgodnie z zamierzonym przez rowerzystę kierunkiem jazdy, wówczas może on jechać jezdnią.Podsumowując tę dyskusję - pośród wszystkich uczestników ruchu zdarzają się osoby nieodpowiedzialne, bezmyślne, nieuprzejme, niedouczone, co - moim zdaniem - nie powinno nikogo zwalniać z posiadania choćby minimum wiedzy z tego zakresu przepisów, które go dotyczą. Taka wiedza na pewno nikomu nie zaszkodzi, może tylko pomóc.
Pieprzę, nie solę.
|
|
| | |  | | hubin (2274 punktów) | Miałem na myśli uprawnienia do kierowania dla osób pełnoletnich. Fakt wyraziłem się nieprecyzyjnie
>Idąc tym tokiem myślenia zrezygnujmy z prawa jazdy. tego nie powiedziałem, kierowanie pojazdem mechanicznym do 3,5 tony to już olbrzymia odpowiedzialność, nie przekłada się to na rower czy chodzenie pieszo.
>Ale nie tylko kierowcy samochodów łamią przepisy ruchu drogowego. Robią to piesi, rowerzyści, motorowerzyści, motocykliści, kierowcy traktorów, powożący furmankami - wszyscy. Tyle że kierowcy samochodów stanowią większość uczestników ruchu, więc to oni statystycznie popełniają większość błędów. ich błędy są potencjalnie groźne dla życia nie tylko ich samych,to się tyczy wszystkich pojazdów mechanicznych. Tylko proszę bez udowadniania jak wielkim zagrożeniem są piesi i rowerzyści.
Proponował bym proporcjonalność, pieszy może wszystko jest najsłabszy i trzeba go chronić za wszelką cenę, bo w razie potrącenia skutki są zazwyczaj katastrofalne. Rowerzysta jest kolejny w gradacji następnie jednoślady mechaniczne, dalej samochody etc.
>Zdaje się, że niedawne zmiany przepisów wprowadziły dla rowerzystów obowiązek korzystania ze ścieżki rowerowej, chyba że biegnie ona niezgodnie z zamierzonym przez rowerzystę kierunkiem jazdy, wówczas może on jechać jezdnią. Nie wiem na ile miałeś do czynienia ze ścieżkami, w Warszawie bardzo rzadko biegną w zgodzie z założonym kierunkiem jazdy.Ich wytyczanie odbywa się bardzo przypadkowo z czym "Zielone Mazowsze" walczy od lat...
>pośród wszystkich uczestników ruchu zdarzają się osoby nieodpowiedzialne, bezmyślne, nieuprzejme, niedouczone, co - moim zdaniem - nie powinno nikogo zwalniać z posiadania choćby minimum wiedzy
Ciężko się nie zgodzić.
Ja osobiście chciałbym ogólnej zasady proporcjonalności, większą możesz wyrządzić krzywdę tym bardziej musisz uważać, tym więcej odpowiedzialności ponosisz.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
1 na 1 | Bartosz Uroda (33 punktów) | Witaj Myślę, że to kwestia wychowania i kultury osobistej kierowcy. Oprócz tego, że przepuszczenie pieszego na pasach przez kierowcę samochodu jest obowiązkiem prawnym, to sądzę, że przede wszystkim jest też pewien gest uprzejmości. A z uprzejmością w naszym Kraju jest słabo. Bardzo trudno zdobyć się nam na jakiś miły gest w stosunku do bliźniego. Raczej cnotą jest przeciwieństwo uprzejmości. Czyli ostentacyjne cwaniactwo i przebiegłość, zrobienie kogoś w konia i publiczne obśmianie. Mam nadzieje , że to będzie się powoli zmieniać. Inaczej być nie może !  Pozdrawiam !
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|