Poniższy tekst napisałem do szkoły - sądzę, że dobrze będzie, gdy go skomentują inni ludzie. Bardzo proszę o korekty.
Wiara, religia i nauka
w oczach racjonalisty
Autot: "Flavoxx"
1. Wstęp
2. Wiara krwią opływająca
3. Chrześcijaństwo w Polsce
4. Konformizm i wiara
5. Cztery ewangelie
6. Religia, po co?
7. Religia według Freuda
8. Religia, wiara, nauka
9. Kościół
10. Źródła
Wstęp
Na początek chciałbym wyjaśnić, że nie jestem ateistą przeczącym o istnieniu Boga. Bliżej mi do agnostyka, który traktuje biblię jak zwykłą bajkę, legendę, która zawiera nauki moralne (niektóre postrzegam jako trafne). Nie uważam by była natchniona przez Boga, a ponieważ została napisana w czasach bardzo ograniczonej wiedzy o wszechświecie nie uważam, by teoria w niej zawarta (na temat stworzenia świata) mogła być prawdziwa, jednak nie zaprzeczam istnieniu boga.
Chcę również dodać, że wszystko co tu zostało napisane nie jest tylko głupim chwilowym „natchnieniem”, czy buntem, lecz poglądem, który kształtowałem na podstawie różnych źródeł przez około dwa lata i dalej szukam informacji związanych z tematem co pozwoliło mi na racjonalne myślenie.
Celem tego tekstu nie jest pokazanie Boga w złym świetle, lecz głębszego zainteresowania tematem religii i wiary.
Wiara krwią opływająca
Chrześcijaństwo jest teraz bodaj najbardziej rozpowszechnioną religią na świecie. Czy to świadczy o potędze Boga? Raczej nie – moim zdaniem jej rozpostarcie się na cały świat jest wynikiem szeregu krwawych misji chrystianizacyjnych oraz terroru, jaki siali „duchowni”. Zaczynając od cesarza, Teodozjusza, który uczynił chrześcijaństwo jedyną religią państwową. Jeżeli ktoś był „niewiernym heretykiem” stawał się jednocześnie przestępcą. Cesarz wydał ustawę, w której pisał: „Chcemy widzieć wszystkie ludy, które podlegają miłościwej władzy Naszej Łaskawości, żyjące w wierze, jaką przekazał Rzymianom Apostoł Piotr i którą głosi się tak jak niegdyś także dzisiaj, i którą wyznaje, jak każdy wie, papież Damazy i biskup Piotr z Aleksandrii (...) Nakazałem, żeby ten tylko, kto przestrzega tego prawa, mógł przybrać imię katolika, a wszyscy inni jako nierozumni i szaleni byli napiętnowani hańbą nauki heretyckiej. Winni oni spodziewać się przede wszystkim pomsty Bożej, a następnie naszej kary stosownie do decyzji, którą powzięliśmy z natchnienia niebieskiego.”
Pierre Crepon pisze natomiast: „Co więcej, w tym cesarskim czy barbarzyńskim chrześcijaństwie, blisko powiązanym ze świecką polityką, władzę dzierżyli ludzie, których doczesne aspiracje miały niewiele wspólnego z duchem czy nawet literą chrześcijaństwa. Na kilku świętych iluż to przypada okrutnych biskupów, rozwiązłych papieży czy żądnych władzy patriarchów.”
Religia chrześcijańska przecież była przeciwna wszelkiej przemocy, a jednak dzięki niej się rozpowszechniła. "(...) historia chrześcijaństwa jest jako całość nazbyt krwawą, by sama przez się nie zadawała kłamu przekonaniu o szczególnie pokojowym jego charakterze" (Eugen Drewermann). Deschner E.H. Lecky pisze znowu: "Kościół zadał ludziom więcej niezasłużonych cierpień niż jakakolwiek inna religia".
Chrześcijaństwo w Polsce
Chrześcijaństwo rosło w siłę również, dlatego, że władcy wielkich państw Starego Kontynentu zaczęli przyjmować katolicyzm, aby „przypodobać” się papieżowi. Kościół „nawrócił” Franków, Germanów, a później i Słowian. Polska przyjęła chrzest w 966 r. za sprawą Mieszka I, który nie zrobił tego z powodów własnej wiary, lecz po to, aby zrównać państwo Polskie z zachodnimi, chrześcijańskimi państwami. Chciał zminimalizować wpływy niemieckie, wzmocnić sojusz z państwem Czeskim, umocnić swoją władzę oraz zbliżyć z panami saksońskimi, co miało ułatwić wspólne działania przeciwko plemionom. Po chrzcie Mieszko I stał się równym innym władcom chrześcijańskim, umocnił znaczenie władzy wobec poddanych. Kościół głosił wtedy, że władza króla pochodzi od Boga. Od tej pory każdy był albo wierzącym, albo szaleńcem odrzucanym i wyśmiewanym przez społeczeństwo – więc łatwiej było przyjąć wiarę niż narazić się na poniżenie.
Konformizm i wiara
Czy człowiek, który żyje w rodzinie katolickiej ma prawo wyboru? Tak, ale jest również poddawany w pewnym sensie praniu mózgu. Rodzice i całe otoczenie wmawiają mu, że istnieje Bóg. Małe dziecko z łatwością przyswaja tę wiedzę, nie próbując znaleźć jej prawdziwości. Wpaja się mu dogmaty, istnienie dobra i zła, co staje się dla niego oczywiste jak to, że słońce świeci w dzień, a w nocy zachodzi. Nie dopuszcza innych myśli, a próby wszelkiego udowadniania mu o jego błędnych przekonaniach stają się tak szokujące i zbyt inne od rzeczywistości, którą poznał w takim stopniu, że po prostu nie jest w stanie w to uwierzyć i nawet racjonalne tłumaczenie odrzuca nazywając to (tłumacząc to sobie) „szatańskim kuszeniem”. Rówieśnicy również wierzą, rodzina, więc to dla niego staje się oczywiste. Nie dochodzi do tego sam – ulega konformizmowi informacyjnemu, zostaje, że tak się wyrażę „zaprogramowany”.
Cztery ewangelie
W biblii mamy cztery ewangelie, są to kolejno: ewangelia Mateusza, ewangelia Marka, ewangelia Łukasza i ewangelia Jana. Niby ich autorami są apostołowie, a spisane zostały dopiero po latach. Jednak dlaczego ludzie opierają się tylko na tych czterech? Istniało przecież ponad trzydzieści ewangelii (spisanych). Dziesiątki ewangelii krążyło przez trzydzieści lat nim zostały spisane. Jednak wciąż nie było jako takiej biblii. Część ewangelii głosili gnostycy, którzy uważali, że mają bezpośredni dostęp do Boga. Te cztery „prawdziwe” zamieszczone w świętej księdze wybrali ojcowie kościoła, a głównym „czyścicielem” ze złych ewangelii był biskup Ireneusz, który argumentował wybór przez to, iż istnieją cztery strony świata, więc i kościół musi się opierać na czterech filarach/ewangeliach, w których centrum znajduje się Jezus. Selekcja nastąpiła również po to, aby ludzie umierający za wiarę rozumieli ją, żeby wiedzieli, czym jest ich religia, ile jest ewangelii.
Nasuwa mi się również pytanie, czemu ludzie sądzą, że to właśnie apostołowie byli ich autorami? Trzeba zauważyć, że autorzy większości ewangelii byli anonimowi, a osoby, które spisywały owe opowieści podpisywali je różnymi imionami (były również ewangelie np. Tomasza, czy Filipa), więc nie ma powodu, ani dowodów by sądzić, iż to właśnie te cztery wybrane są autorstwa apostołów.
Religia, po co?
„Bo życie ma coś z absurdu i zawsze kończy je śmierć.”
Monty Python's Life of Brian
Dlaczego w ogóle powstała religia? Co było czynnikiem na to, że ludzie zaczęli opowiadać o bóstwie? Sądzę, że to owoc ludzkiej niewiedzy i wątpliwości płynących nad sensem życia. Po co żyć, jeżeli się umrze? Musi być jakiś raj, reinkarnacja. Ale czy nie jest to po prostu próba wyjaśnienia nieznanego oraz rzeczy, którą łatwiej zaakceptować niż bezpowrotną śmierć? Ludzie nie potrafiliby sobie wyobrazić, że znikną z tego wszechświata. Czym więc jest życie i jaki ma sens? Nikt nie zna odpowiedzi, ale sądzę, że jest to po prostu proces, który ma na celu dalsze przekazywanie genów, po to, aby nie zginęły. Każde stworzenie (zwierzęta, ludzie, rośliny) chce przetrwać. W instynkcie ma to, aby jego gatunek przetrwał- stąd miłość, pożądanie, strach i wszelkie uczucia (istnieją bowiem badania, że to nie są „ludzkie cechy”, lecz cechy, które posiada większość zwierząt, a są to owoce różnych hormonów, których ludzie mają większą ilość niż inne gatunki), które tworzą po prostu instynkt mający na celu przeżycie i podanie swoich genów dalej.
Również niewiedza o otaczającym świecie skłoniła ludzi do utworzenia „sił boskich”. Od dawna ludzie tłumaczyli sobie siły przyrody, których nie rozumieli, że płyną od bogów. Słońce było obiektem czczenia wielu religii, było bogiem, tak samo jak wiatr, drzewa. Ale teraz wszyscy to wyśmiewają, a to dlatego, że można temu zaprzeczyć – słońce zostało zbadane, udowodnione, że to tylko kula gazu, drzewa to rośliny, a wiatr to ruch powietrza spowodowany zmianami ciśnienia. Uważam dlatego, że i to co teraz jest nieznane może zostać kiedyś wyjaśnione naukowo, a religia tylko ogranicza umysł wyjaśniając najprościej nieznane – niekoniecznie trafnie.
Religia według Freuda
Freudowska krytyka religii powstała już w czasie, gdy pracował nad powołaniem do życia systemu psychoanalizy. Sam Freud określał się mianem ateisty, twierdząc, iż jest „wrogiem religii we wszelkiej postaci”. Tym samym jako krytyk religii wpisał się w tradycje sięgająca Ludwiga Feuerbacha (którego tezy uważał za fundament filozoficzny swej doktryny).
Hipotezy filozoficzne Feuerbacha i społeczne Marksa Freud uzupełnił argumentami psychologicznymi, uznając, iż religia to nerwica natręctw. Freud powołał się tu na perspektywę antropologiczną, ontogenetyczną i etnologiczną:
argument antropologiczny definiuje religię jako infantylną postawę obrony przed ludzką słabością: człowiek w postaci Boga dokonał personifikacji sił natury i wyniósł je na wyżyny chroniących potęg;
argument ontogenetyczny powiada, że ambiwalentna postawa dziecka wobec ojca – którego się lęka i którego kocha – w życiu człowieka dojrzałego kontynuowana jest w postawie wiary religijnej; człowiek, mimo że lęka się boga, przenosi nań postulat obrony przed niebezpieczeństwami;
argument etnologiczny nawiązuje do postawy dziecka wobec ojca; Freud zaczyna swe rozumowanie od przywołania zjawiska "hordy pierwotnej" (w nawiązaniu do Charlesa Darwina), której ojciec jako despota absolutny cieszył się u swych synów czcią, choć zarazem nienawidzili go. Powodowani nienawiścią, synowie wspólnie zamordowali ojca, by posiąść jego kobiety (kompleks Edypa), po czym postanowili, że odtąd czyn taki będzie zakazany, że można będzie brać za żony jedynie kobiety należące do innych plemion (egzogamia), i że w celu upamiętnienia owego krwawego czynu odtąd obchodzona będzie na jego pamiątkę uczta totemiczna. W ten sposób świadomość winy, nękająca całą ludzkość (grzech pierworodny), stała się zalążkiem organizacji społecznej, religii oraz ograniczeń moralnych.
W 1921 roku ogłosił Freud – ujętą w tak lubianą formę dialogu z "bezstronnym rozmówcą" – pracę pt. Przyszłość pewnego złudzenia traktującą o religii. Jak sugeruje sam tytuł, religię potraktował jako złudzenie, które pełni trzy funkcje: 1. godzi człowieka z okropnościami natury; 2. jedna go z okrucieństwem losu, 3. rekompensuje mu cierpienia i wyrzeczenia, jakie nakłada nań konieczność życia z innymi w systemie kultury.
Wikipedia
Religia, wiara, nauka
Czy religia jest sprzeczna z nauką? Czy można pogodzić te dwie rzeczy? Trochę ciężko, a moim zdaniem jest to niemożliwe. Dlaczego? Spróbuję to wyjaśnić.
Naukowcy od dawna byli potępiani i prześladowani, ponieważ nie raz pokazywali rzeczy sprzeczne z wierzeniami ludzi. Przykładem może być np. Kopernik, który pokazał, że pod stopami, pod ziemią nie istnieje wcale piekło, a nad nami, nad chmurami nie ma nieba- udowodnił, że Ziemia jest okrągła, a poza nią ciągnie się wrzechświat. Teoria ewolucji z początku też została uznana za nieprawdziwą (jednak do teraz nie można potwierdzić jej prawdziwości niezbitymi dowodami), lecz z biegiem czasu stała się bardzo prawdopodobna (co nie znaczy, że prawdziwa).
Wiara jest przekonaniem o słuszności czegoś, bez żadnych wątpliwości, bez pytań i nie trzeba dowodów potwierdzających prawdziwość jakiejś kwestii. W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia" (Wikipedia). Religia opiera się na wierze oraz jej praktykowaniu (msze święte, komunia itd.). Nauka znowu jest przeciwieństwem wiary i skreśla jednocześnie religię. W nauce nie ma czegoś takiego jak „wiara” – za to istnieją teorie, w oparciu o które można prowadzić badania. Teorie te są potrzebne po to, aby postawić jakiś cel w doświadczeniach, obliczeniach itd. (najpierw stawia się teorię, a potem można ją udowodnić, lub wykazać jej nieprawdziwość). Ale w nauce nie można wierzyć w coś co nie zostało zbadane – można przypuszczać, dopuszczać możliwość iż coś jest prawdą, ale nie można tego jednoznacznie potwierdzić i porzucić możliwości o innych wyjściach. Podejście naukowe do każdej rzeczy – albo są na to dowody, albo trzeba to zbadać. Nauka nie dopuszcza do myśli, że czegoś nie da się wytłumaczyć, nie ma tutaj miejsca na nadprzyrodzone moce, niewytłumaczalne zjawiska, niematerialne rzeczy – wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć matematyką, biologią, chemią i fizyką tylko trzeba dojść do tego jak. Religia nie współgra z nauką.
Dodam jeszcze, że biblia w pewnym sensie potępia naukę: „Uwierzyłeś, bo Mnie ujrzałeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 19-31). Naukowiec nie uwierzy w coś, czego wcześniej nie zbada – może przypuszczać.
Kościół
Dlaczego kościół (w sensie instytucji) jest zły? Jeżeli kierując się prawami, które ustanawia kościół człowiek nie myśli sam i nie jest wolny. Przyjmuje kodeksy ustanowione przez kościół, czyli przez innych ludzi, którzy wcale nie różnią się od niego samego. Przyjmuje wszelkie „prawdy”, zasady. Daje sobą kierować, a przecież każdy człowiek jest jednostką. Nie może podążać za kimś, kto mówi mu jak ma żyć. Powinien rozważać rady wszystkich, lecz nie może ślepo iść za tymi, którzy mówią mu, która droga lepsza. A kościół zabrania, nakazuje i pozwala – księża, biskupi i całe duchowieństwo pełnią rolę „pasterzy”, „ojców”, lecz tak naprawdę przekazują ich wartości i ich poglądy nie dając wyboru wiernym np. w sprawie antykoncepcji, współżycia czy aborcji. Każdy człowiek powinien sam wybierać co jest dobre, a co złe, za co poniesie konsekwencje w formie więzienia, za co pokara go Bóg. Jednocześnie odrzucam słuszność nauk Jezusa, który moim zdaniem nie był świętym. Nie powinno się ślepo iść za nim. Ani kościół, ani biblia, ani żaden inny człowiek nie może mówić innym ludziom co jest grzechem, a co nie – każdy sam powinien to stwierdzić.
Źródła
Powyższy tekst oraz pogląd autora powstały (oprócz własnych domysłów) w oparciu o wiele źródeł, jak filmy, książki, strony internetowe, rozmowy z różnymi ludźmi. Niektóre źródła to:
- Pismo Święte
- filmy z serii National Geographic(m.in. „Wiara – źródło wszelkiego zła”, „Ewangelia
według Judasza”

- twórczość Zbigniewa Freuda
- strona internetowa
www.racjonalista.pl- strona internetowa
www.wikipedia.com- strona internetowa
psr.racjonalista.pl- strona internetowa
www.historia.org.pl/- pismo popularno-naukowe „Focus”
- pismo popularno-naukowe „Wprost”
- książka „Biblia w ręku ateisty” (Eilstein Helena)
Oraz wiele innych, których nie jestem w stanie teraz przytoczyć (jak np. pojedyncze rozdziały w książkach, czy pojedyncze artykuły w gazetach).