„Nie rozumiem, doprawdy, jak mogło przyjść Chrystusowi do głowy, dać się przez takie jak wy kanalie ukrzyżować” – pisze Voltaire. Bynajmniej ciekawe pytanie. Wszak większość ludzi, wierzy w historyjki o starszym panu, który gdzieś tam nad nami siedzi i ogląda nasze poczynania niczym najlepszą telenowelę. „Był sobie człowiek – taki mały i taki głupi”. Patrzy uważnie i wybiera sobie faworytów po tym jak żyją – selekcjonuje dokładnie tych złych i tych dobrych, ci drudzy będą mogli zawitać u niego w domu, a on ich powita z uśmiechem najlepiej wypieczonym chlebem, najznakomitszym winem (w złotym kielichu), pościele im i da się dobrze wyspać. Tych złych odda swojemu ziomkowi o czarcim charakterze, aby się nimi zaopiekował – niestety już bardziej skąpemu, który tak gościnny nie będzie.
W sumie można by tego starszego pana porównać do Vita Corleone – „A gdybyś przyszedł do mnie, moja kieska była by twoją. (…

Gdyby przez jakieś nieszczęście taki porządny człowiek jak ty narobił sobie wrogów, staliby się oni moimi wrogami…” – gdyby naprawdę żył ktoś taki jak Don Vito Corleone szczerze zasługiwałby na miano posłańca bożego, anioła stróża ludzkości, ale tylko tych, którzy mu oddadzą szacunek, okażą przyjaźń – będą jego wyznawcami. Ciekawe, może za kilkaset lat książka Mario Puzo okaże się księgą świętą, w której opisane jest życie proroka, która pokazuje prawdy moralne i właściwe życie? Niestety zapewne wyznawcy szybko okażą się sektą. A wiecie dlaczego? Bo nie ma mesjasza prócz Jezusa, nie ma boga nad Bogiem. Nie ma religii nad chrześcijaństwo. Nie ma innej racji prócz mojej, bo ja w nią wierzę i wszyscy wierzą, w sumie nie wiem, czemu, nie myślałem nad jej sensem, bo po co skoro tyle osób uważa to za prawdę? To jest oczywiste jak to, że Ziemia jest płaska, a ten idiota Kopernik to na pewno zwykły szaleniec, jeżeli wierze w to co pisze – w te bzdury o tym, że Ziemia jest okrągła. Po co w ogóle zawracać sobie nim głowę? Na pewno jest opętany – toż to jakiś czarownik, trzeba go spalić na stosie. Zastanawia mnie jednak fakt, czemu ludzie nie wierzą w boskość Papy Smerfa, który prowadzi swój lud obiecany i pokazuję jak jego podwładne Smerfy mają żyć, aby być mądrymi. Jego nauki są wystarczająco mądre, aby zdobył sobie wyznawców. Niestety nie umie znaleźć takich frajerów, którzy by w to uwierzyli.
Dobry w poszukiwaniach był pewien brodaty facet, co wołali na niego Jezus. Ten to miał szczęście! Wystarczyło, że pogadał wystarczająco długo, znalazł grupę frajerów i ze swoją siłą perswazji poprowadził ich za sobą. Potęga Corleone’ów zaczęła rosnąć. Niestety inne rodziny nie chciały dopuścić do władzy Don Vita i rodzina z Olimpu posłała swojego cyngla Nerona, aby ten wyeliminował apostołów i ich trzodę.
Jednak Vito nie odpuszczał – był genialnym Ojcem Chrzestnym i bardzo szybko (pomimo licznych ciosów mu zadanych) jego człowiek Konstantyn zdobył poparcie, co pozwoliło mu zasiąść na cesarskim tronie. Należało pamiętać, że Don nie stracił swojego syna – Jezusa. Zatuszował jego śmierć, a jego samego wysłał na Sycylię, żeby inne rodziny nie spiskowały przeciw niemu. Corleonowie inaczej Chrześcijanie mają tak ogromne wpływy, że aż nie do wiary jak ta mafia się rozprzestrzenia. Mają pod sobą nawet przekupionych polityków i władzę, którzy pozwalają okradać ludzi przymykając oko. Ich wpływy (pomimo siedziby w Watykanie) wyjątkowo mocno zakorzeniły się u mnie, w Polsce. Cóż ja mogę zrobić na ich potęgę? Na pewno nie zamierzam dać się okradać gangsterom, ale z drugiej strony obietnica „wiecznego życia” wydaje się ciekawa...
Jednak nie mam żadnych informacji, ani dowodów na to, że tamta rodzina może mi to zapewnić – żadna ze znanych zmarłych mi osób ani do mnie nie zadzwoniła, ani nawet nie napisała. Zaczynam węszyć podstęp w obietnicach Ojca Chrzestnego – taki wspaniałomyślny, jednak jak każdy, nie jest niepokonany. Nie chcę aby kierował mną jakiś idiota, nie zamierzam dawać też mu moich pieniędzy, czym na nie sobie zasłużył? Czemu jestem mu to winny? Może i w końcu sprawiedliwość ujrzy światło dzienne i wszystkie opryszki zostaną pozamykane. Na razie mogę tylko prowadzić cichą wojnę w postaci drobnych sabotaży i ośmieszaniu wroga. A przede wszystkim pokazanie ludziom, że obietnice Ojca Chrzestnego to są rzucane słowa na wiatr by zapewnić sobie i swoim ludziom pieniądze i bezpieczeństwo.