 |
Arystoteles ewolucjonistą...? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-08-2008 19:56 | Adamiak (36436 punktów) | Arystoteles ewolucjonistą...?
2 na 2 | "Zdolność doznawania przyjemności jest dowodem siły". Arystoteles Jest to jeden z cytatów czasami używanych przeze mnie w odpowiedzi na (unieuzasadnione uważam  ) zarzuty o moim, rzekomym hedonizmie. W rozmowie z "IQ955" na jego słowa: > Naprawdę mnie zaintrygowało, czy zdolność doznawania przyjemności jest ściśle skorelowana z siłą.>napisałem, zakładając, że o "psyche" Grekowi chodziło: byłaby to logiczna konsekwencja: u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie istnieje większe prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów wynikającą z poczucia własnej wartości. Na ile (i czy?) uprawniona jest teza, że Arystoteles brał pod uwagę nonkonformizm lub głębszy sens konsekwencji "żyj i pozwól żyć?", a może: "nie boję się żyć jak chcę!- z "wzajemnością" dla innych"? Znajoma w rozmowie na ten temat wysunęła taką- mniej więcej- tezę: > może Stagiryta był podświadomym ewolucjonistą i na dość długo przed Darwinem wykombinował, że Mamusia Ewolucja premiuje silniejsze jednostki (większą) przyjemnością?Może ktoś ma inne argumenty na poparcie mojego, intuicyjnego przeświadczenia o racji Arystotelesa? Ciekawe... Pozdrawiam P.S.Teraz można tylko się domyślać- chyba- co znamienity Grek miał na myśli... i tu przypomina mi się anegdotka: w znakomitym filmie Wajdy (chyba) jest nocna scena z białym koniem. Rozważań nad "głęboką myślą" reżysera było multum a Wajda spytany o genezę sugestywnego ujęcia powiedział krótko: czarnego konia w nocy nie byłoby widać. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Piotr Patucha (2279 punktów) | > u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie> istnieje większe prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów> wynikającą z poczucia własnej wartości.Dziwne to. > Na ile (i czy?) uprawniona jest teza, że Arystoteles brał pod uwagę nonkonformizm lub głębszy sens> konsekwencji "żyj i pozwól żyć?", a może: "nie boję się żyć jak chcę!- z "wzajemnością" dla innych"?> Znajoma w rozmowie na ten temat wysunęła taką- mniej więcej- tezę:> > może Stagiryta był podświadomym ewolucjonistą i na dość długo przed Darwinem wykombinował,> że Mamusia Ewolucja premiuje silniejsze jednostki (większą) przyjemnością?Arystoteles na pewno nie był ewolucjonistą. Nie znał teorii doboru naturalnego, ani płciowego, ani też krewniaczego. Pozdrawiam serdecznie. Fan Arystotelesa. 
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | >>u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie >>istnieje większe prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów >>wynikającą z poczucia własnej wartości. >Dziwne to.
Mnie nie wydaje się dziwne, że ktoś z emocjami czy psychiką mniej "zaśmieconą" stresami wynikającymi z poczucia niedowartościowania, może odczuwać przyjemność "wyraźniej" lub silniej niż jednostka- mówiąc potocznie- zakompleksiona.
>>> może Stagiryta był podświadomym ewolucjonistą i na dość długo przed Darwinem wykombinował, >>że Mamusia Ewolucja premiuje silniejsze jednostki (większą) przyjemnością?
>Arystoteles na pewno nie był ewolucjonistą. Nie znał teorii doboru naturalnego, ani płciowego, ani też krewniaczego.
Nie twierdzę, że był, ale czy można wysnuć tezą (lub jej zdecydowanie zaprzeczyć), iż podświadomie "przeczuwał" istnienie czegoś, co my nazywamy ewolucją?
Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Piotr Patucha (2279 punktów) | > Mnie nie wydaje się dziwne, że ktoś z emocjami czy psychiką mniej "zaśmieconą" stresami wynikającymi z poczucia niedowartościowania, może odczuwać przyjemność "wyraźniej" lub silniej niż jednostka- mówiąc potocznie- zakompleksiona.Gdyby Arystoteles doprecyzował swoją myśl, byłoby świetnie. > >Arystoteles na pewno nie był ewolucjonistą. Nie znał teorii doboru naturalnego, ani płciowego, ani też krewniaczego.> Nie twierdzę, że był, ale czy można wysnuć tezą (lub jej zdecydowanie zaprzeczyć), iż podświadomie "przeczuwał" istnienie czegoś, co my nazywamy ewolucją?Można, ale co to zmienia? Pozdr.
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
|
|
1 na 1 | PiotrPęciak (634 punktów) | >>u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie istnieje większe >>prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów >>wynikającą z poczucia własnej wartości.
Nie wiem czemu pojawia się tu "ustabilizowanego emocjonalnie". Zakładasz, że ustabilizowanie emocjonalne koreluje w jakiś sposób z odczuwaniem rozkoszy, a to z kolei z mniejszą ilością stresów.
Ustabilizowana emocjonalnie jednostka chyba nie powinna się charakteryzować wysokimi wahaniami nastroju, emocji. Bo każda akcja niesie ze sobą reakcję. Stymulując się narkotykami, po zaprzestaniu ich działanie następuje gwałtowny spadek nastroju do poniżej normalnego spadku.
Człowiek jest tak skonstruowany, że zjawisko homeostazy powinno zachodzić, jeśli jednostka ma być zdrowa psychicznie i fizycznie. Negatywne emocje gromadzą się w człowieku, jeśli nie daje im upustu, przeżywając jedynie pozytywne.
Zilustruję to przykładem. Mam super nastrój, przeżywam doskonałe emocje, ponieważ mam wysokie poczucie własnej wartości. Świat nie jest zbudowany tylko z pozytywnych elementów, więc porażki się zdarzają. Jednak wysoka samoocena hamuje negatywne doznania. W przypadku tym następuje dysonans między wysoką samooceną a osiągnięciem słabego wyniku, nieosiągnięciem celu i tak dalej. Redukuje go, np wiara, że to niefart, że to wina kogoś innego, tylko nie moja. Taka sytuacja się powtarza wielokrotnie. Niestety, prowadzi to do katastrofy jednostki. Żyje ona wśród ludzi o bardziej obiektywnym spojrzeniu na siebie. Jest niemożliwe, by bliscy, znajomi nie zauważyli wysokiej samooceny. Jednostka prędzej czy później zrozumie dzięki ich sygnałom, że nie jest tak idealna, albo zostanie wyizolowana ze społeczeństwa. Myśli o braku kontaktów z drugim człowiekiem doprowadzą do zaburzenia i fiksacji na tym aspekcie - "czemu mnie wszyscy odtrącają"
>>zdolność doznawania przyjemności jest ściśle skorelowana z siłą.
Siła to pojęcie zbyt szerokie. Rozważam, tu nad typowym jej określeniem. Jednak są ludzie, dla których siłą jest racjonalizm myślenia, nie ujawniający się na zewnątrz.
>>mniejszą ilość stresów wynikającą z poczucia własnej wartości.
Ilość stresów wynika też od wielu innych czynników. Istotna jest ilość, rodzaj zdarzeń wpływających na stresy. Śmierć rodzica nie ma zbyt wiele wspólnego z poczuciem wartości. Włączają się tu problemy egzystencjalne. Gdybyśmy chcieli włączyć pod pojęcie "poczucia własnej wartości" pojęcie "rozumu" musielibyśmy wskazać istotny związek między nimi.
Poczucie własnej wartości zawiera rozumowanie logiczne? Można być ślepo zapatrzonym w siebie, mieć nadmiernie pozytywne poczucie własnej wartości. Tutaj nie ma racjonalizmu.
Można próbować tu budować pewien światopogląd egzystencjalny, że obojętnie co się stanie, mam wysokie poczucie własnej wartości.
>>odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów
Rozkosz ma ładunek zdecydowanie dodatni. Nie wiem czy mniejsza ilość stresów jest w jakiś sposób odczuwana przez jednostkę. Po prostu jest pewna jej ilość, którą trzeba by było mierzyć w 2 punktach czasowych przed i po posiadaniu "wysokiego poczucia własnej wartości". Podobnie jest z stabilnością emocjonalną. Te dwa elementy powinny być zrównoważone.
>>u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie.. >>wynikającej z poczucia własnej wartości.
Autor zakłada, że człowiek silny psychicznie ma poczucie własnej wartości. A co będzie gdy ktoś bardzo naładowany energią, aktywny, asertywny, zdecydowany, posiadający cechy człowieka silnego psychicznie myśli sobie: "jestem jaki jestem, robię w życiu tyle rzeczy, osiągam sukcesy, ale przecież jestem tylko małpą i umrę i to wszystko diabli wezmą."
Pojęcie "człowiek silny psychicznie" powinno być w tym poście jakoś opisane. Dla mnie to trochę puste oznaczenie czegoś, na co składa się wiele różnych czynników.
>>Mamusia Ewolucja premiuje silniejsze jednostki (większą) przyjemnością?
Tutaj ciekawym zjawiskiem są "silniejsze jednostki". Fizycznie, psychicznie? Silniejsze w jakim sensie? Można mieć wspaniały umysł, i go nie używać społecznie. Mówimy o sile w kontaktach z ludźmi? Czy o sile pod względem podejmowania słusznych decyzji? Czy jeszcze jakiejś innej.
Ja bym tu użył słowa "sprawniej działające w różnych obszarach życia" Niestety, nie można być we wszystkim najlepszym. Trudno jest też pokazać miarę, efekt tej sprawniejszej egzystencji. Dla jednych liczy się sukces w tej dziedzinie, jedni sławni, drudzy bogaci, trzeci mądrzejsi.
Czy wtedy doznajemy mniejszych stresów? Ludzie którzy najwięcej ryzykują, najwięcej zyskują. Życie czasem to poker. Można siedzieć ze stabilnymi emocjami w domu i pracować za 1000 złotych.
Czy ustabilizowane emocjonalnie życie daje rozkosz? Więcej rozkoszy daje życie ekstremalne (cokolwiek to znaczy), jest jej pełniejsze, jak i obfituje w katastrofy. Może tu chodzi o jakiś bilans? Że w gruncie rzeczy, średnio więcej rozkoszy mają mocne psychicznie jednostki. Dużo zależy od szczęścia, przypadku. Wystarczy bogaty tatuś i laba na wszystko.
Można pisać na ten temat bardzo długo. Wydaje mi się, że pojęcia są nie ostre. Korelacje nie są tak znaczące i trzeba brać wiele innych elementów pośredniczących pod uwagę. Wielu ludzi w historii racjonalnie próbowało wiązać np ciemny kolor skóry człowieka z ciemnym kolorem skóry małpy. I wnioskiem tego miało być, że czarni wolniej ewoluowali.
Wszędzie będę prosił o racjonalną analizę tez. Na zakończenie, powiem, że w racjonalnym ujęciu przyjemność na osi liczb całkowitych powinna mieć wartość 0. Czytaj, bez znaczenia.
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Wszędzie będę prosił o racjonalną analizę tez.> Na zakończenie, powiem, że w racjonalnym ujęciu przyjemność> na osi liczb całkowitych powinna mieć wartość 0.> Czytaj, bez znaczenia.>Cóż, "proście, a będzie wam dane"... choć z tą, "racjonalną analizą tez" możesz mieć - u mnie  - kłopoty z trzech powodów: 1. Nie lubię czytać tak długich wywodów z akcentem na "długich i nie na temat". 2. Uwielbiam grać w pokera i mam stabilne emocje. 3. W moim ujęciu moja przyjemność ma wartość 100. (czytaj: 100% znaczenia  ) Pozdrawiam
|
|
|  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>1. Nie lubię czytać tak długich wywodów z akcentem na "długich i nie na temat".
Jeżeli dogłębna próbę analizy jednego zdania, oceniasz nie na temat, bo nie chce Ci się czytać, nie formułuj z kolegami bzdurnych tez.
>>2. Uwielbiam grać w pokera i mam stabilne emocje.
W każdej grze każdy ma szansę wygrać. Nie mów, że jak przegrywasz, nie czujesz na swoim ciele emocji. To, że je ukrywasz, nie znaczy, że ich nie ma. I mieszasz w to swoje procesy poznawcze. A o nich w swojej teorii nie wspomniałes, że maja znaczenie.
Przepraszam za błędy, nie mam niektórych polskich znaków chwilowo.
>>3. W moim ujęciu moja przyjemność ma wartość 100. (czytaj: 100% znaczenia )
A jeżeli wiedza, która zdobywasz, nie sprawia Ci przyjemnosci, bo dowiadujesz się ze jestes glupi, naiwny itp., to czy w takim przypadku zrezygnujesz z wiedzy o sobie na korzysć przyjemnosci?
Ciekawe, pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>>3. W moim ujęciu moja przyjemność ma wartość 100. >(czytaj: 100% znaczenia ) >A jeżeli wiedza, która zdobywasz, nie sprawia Ci przyjemnosci, bo dowiadujesz się ze jestes glupi, naiwny itp. , to czy w takim przypadku zrezygnujesz z wiedzy o sobie na korzysć przyjemnosci? >Ciekawe, pozdrawiam.>
Nie widzę związku między moją wiedzą a ocenami mojej osoby, mojej wiedzy...? Nie oceniam innych (staram się) i nie poddaję się ocenom. Nie mam uprawnień (ani chęci) by innych oceniać, akceptuję kogoś lub nie i działa to dokładnie w odwrotną stronę. Sam oceniam swoją wiedzę i jestem mniej lub bardziej zadowolony z postępów.
Mylisz pojęcia i porównujesz rzeczy nieporównywalne.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Nie widzę związku między moją wiedzą a ocenami mojej osoby
Wiedza o sobie nie wpływa na ocenę samego siebie? Czy ja dobrze widzę?
>>Nie mam uprawnień (ani chęci) by innych oceniać
Nie da się nie etykietować ludzi. To iluzja. To, że większość etykiet jest błędna, tym bardziej powinna reflektować człowieka o jego niższości intelektualnej.
>>Mylisz pojęcia i porównujesz rzeczy nieporównywalne.
Masło maślane bez treści. Przykład. Dowiaduję się, że Boga nie ma w sposób naukowy, filozoficzny, że istnieje małe prawdopodobieństwo jego bytu i bytu duszy. Wiedza ta sprawia mi przykrość, bo w jednej chwili straciłem dużo.
Wiedza, myślenie jest najwyższym osiągnięciem człowieka. Wyrzec się jej dla przyjemności, to cofnąć się w rozwoju.
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Nie mam uprawnień (ani chęci) by innych oceniać> Nie da się nie etykietować ludzi. To iluzja.>Proponuję: mów za siebie. Argumenty typu: "nie da się jeść pomidorowej bez śmietany" mnie nie przekonują...próbowałeś? > To, że większość etykiet jest błędna, tym bardziej powinna reflektować człowieka o jego niższości intelektualnej.>Właśnie > >Mylisz pojęcia i porównujesz rzeczy nieporównywalne.> Wiedza, myślenie jest najwyższym osiągnięciem człowieka. Wyrzec się jej dla przyjemności, to cofnąć się w rozwoju.>Nadal nie rozumiesz...zakładam, że im więcej masz wiedzy (jesteś mądrzejszy więc silniejszy) tym więcej masz % przyjemności w "przyjemności". Ty chcesz się wyrzec przyjemności by lepiej myśleć...? Gratulować czy współczuć?  Miłego dnia
|
|
| | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Proponuję: mów za siebie.
Brak chyba Ci podstawowej wiedzy psychologicznej, naukowej. Nie sposób znać kogoś i nie nadać mu etykietki. Musisz w umyśle go zaklasyfikować, żeby odróżniał się od innych.
Większość etykiet jest błędna. Konsensus. Ale bez nich żyć się nie da. Będę płakał z tego powodu po nocach, ale nie da się inaczej funkcjonować. Taki jest umysł, taka jest biologia. Posiadamy wyrywkowe informacje na temat różnych osób, na ich podstawie tworzymy obraz tej osoby. Obraz, który całkowicie może być błędny. To naturalne.
>>zakładam, że im więcej masz wiedzy (jesteś mądrzejszy więc silniejszy) tym więcej % >>przyjemności masz w "przyjemności"
Uprawiam seks w dziewczyną spotkaną na ulicy. To moja odpowiedź.
>>Jesteś mądrzejszy więc silniejszy.
To jakaś nowa teza. Coraz odważniej. Memy prawdopodobnie funkcjonują poprzez naśladowanie. Wzorowym dla gatunku jest powielanie najpopularniejszych zachowań. Nie koniecznie najmądrzejszych.
Przetrwają jednostki najlepiej naśladujące. Dlatego dla młodych ludzi wzorami są aktorzy, piosenkarze itp. a nie naukowcy.
>>tym więcej % >>przyjemności masz w "przyjemności"
Czyli rozmawiamy tu a zawartości procentowej. Pominęliśmy ilość doznań pozytywnych i negatywnych. To też istotny wymiar. Tak jak mówiłem, uprawiam seks z dziewczyną. Doznaję ogromnej przyjemności po czym moja wiedza reflektuje mnie, że np. zachowałem się jakbym był zwierzęciem, w ogóle nie pomyślałem o żonie, dzieciach, że istnieje prawdopodobieństwo rozpadu rodziny, jeśli będę powielał to zachowanie. A będę, bo tak człowiek funkcjonuje.
Ja proponuję do "mocy" człowieka nie mieszać w ogóle rozumu. Dodatkowym powodem jest to, że każdy ma wykształcony inny system poznawczy.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Brak chyba Ci podstawowej wiedzy psychologicznej, naukowej. Nie sposób znać kogoś i nie nadać mu etykietki. Musisz w umyśle go zaklasyfikować, żeby odróżniał się od innych.>Prawda: nie mam wiedzy naukowej - nieprawda: nie brak mi podstawowej wiedzy psychologicznej. Odnosiłem się do innej "klasyfikacji". > Uprawiam sex w dziewczyną spotkaną na ulicy. To moja odpowiedź.>Każdy odpowiada jak chce i...jak potrafi. > To jakaś nowa teza. Coraz odważniej....>Zaczynasz rozumieć  > Przetrwają jednostki najlepiej naśladujące. Dlatego dla młodych ludzi wzorami są aktorzy, piosenkarze itp. a nie naukowcy. > Nie zgadzam się, uważam że przetrwają optymalne (środowiskowo) cechy/geny jednostek. > >tym więcej % >>przyjemności masz w "przyjemności"> Czyli rozmawiamy tu a zawartości procentowej. >Jesteś "dosłowny" do łez...zupełnie nie o takie % mnie chodziło. > Tak jak mówiłem, uprawiam sex z dziewczyną. Doznaję ogromnej przyjemnośći po czym moja wiedza reflektuje mnie, że np. zachowałem się jakbym był zwierzęciem, w ogóle nie pomyślałem o żonie, dzieciach, że istnieje prawdopodobieństwo rozpadu rodziny, jeśli będę powielał to zachowanie...>Mnie nie dotyczy: nie jestem żonaty...  > A będę, bo tak człowiek funkcjonuje. >Tak Ci dopomóż... > Ja proponuję do "mocy" człowieka nie mieszać w ogóle rozumu.>Ja proponuję wręcz przeciwnie  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >Nie zgadzam się, uważam że przetrwają optymalne (środowiskowo) cechy/geny jednostek.Tym zdaniem uciąłeś dyskusję. > >Zaczynasz rozumiećTak, że brak panu wiedzy merytorycznej. > >Jesteś "dosłowny" do łez...zupełnie nie o takie % mnie chodziło.Po takim zdaniu, proszę o napisaniu, o jakie chodziło. Muszę się przypominać? A "dosłowny" uznam jako komplement. > >Mnie nie dotyczy: nie jestem żonaty...Mnie też nie  > >Tak Ci dopomóż...A jakiś fakt naukowy? Alternatywne podejście jak funkcjonuje człowiek? Dla mnie to tylko taka pyskówka. Chcę się poruszać w obrębie faktów. > Ja proponuję do "mocy" człowieka nie mieszać w ogóle rozumu.>> > Ja proponuję wręcz przeciwnieWięc poproszę argument w miarę merytoryczny, na który po raz kolejny odpowiem. Napisałem, że wiedza może unieszczęśliwić człowieka. Mam podawać przeróżne przykłady? Znowu?
|
|
| | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Nie zgadzam się, uważam że przetrwają optymalne (środowiskowo) cechy/geny jednostek.
Co rozumiesz pod pojęciem optymalne? Używasz słowa, które dla mnie jest puste. Optymalne względem czego? Jakie są 2 skrajności tego pojęcia, czym się charakteryzują. Błagam o merytoryczną dyskusję. Istnieją mutacje wirusowe, dziś uważane za element ewolucji, kiedyś za jej niszczącą siłę. Geny ulegają zmianą nie tylko na lepsze.
Czy istnieje coś takiego jak optymalne cechy? Przetrwają jednostki najlepiej umiejące się przystosować do środowiska, te dla których środowisko stanowi najlepsze pole rozwoju. Tylko, że takie jednostki oglądają MTV, chodzą do kina na amerykańskie filmy, żenią się i mają dzieci, zdradzają, bawią się na dyskotekach. Czerpią najlepsze ze środowiska. Chyba, że sądzisz, że moja wiedza merytoryczna doprowadzi mnie do sukcesu, bo ja wątpię. Wystarczy, że nasłucham się ile zarabiają doktoranci na moim instytucie i jak ciężko jest przeprowadzić badania, bo nie ma pieniążków. To środowisko nie daje miejsca na racjonalne myślenie. Nikt się nie liczy, że odkryjesz nowe prawo fizyki. Ważne, że jesteś gwiazdą rocka i każdy chce Ci wiązać sznurówki.
Przyjemność jest dla mnie prymitywnym elementem motywującym organizm do działania. Jaka jest Twoja definicja tego procesu, skoro stawiasz tezy na jej temat?
|
|
| | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Ty chcesz się wyrzec przyjemności by lepiej myśleć...? Gratulować czy współczuć?
Nie warto chyba, żebyś pisał na tym forum, skoro nie szanujesz tego elementu człowieka. Idź na dziwki lub inne przyjemne zajęcie, skoro przyjemność jest dla Ciebie esencją bycia człowiekiem.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Małgorzata (3242 punktów) | Niektórzy znajdują przyjemność w pisaniu na forum, inni w byciu uprzejmym. Jakiej przyjemności dostarczasz sobie wysyłając interlokutora na dziwki? Otrzymujesz ode mnie żółtą kartkę za brak kultury.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Otóż, wypowiedź ta nie miała celu obrażenia nikogo. Jeżeli słowo "dziwka" kojarzy się komuś wulgarnie to przepraszam. Zamiast tego słowa, pragnę użyć "pani lekkich obyczajów". Nie znalazłem definicji słowa powyższego, więc przyznaję, nie wiedziałem, że jest to wulgaryzm.
>>Jakiej przyjemności dostarczasz sobie wysyłając interlokutora na dziwki?
Ja nie wysyłam. Tylko proponuję, jako wyraz, że jego światopogląd, może dopuszczać takie rozwiązanie. Nie chciałem go urazić takimi słowami.
|
|
| | | | | | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | >Otóż, wypowiedź ta nie miała celu obrażenia nikogo.
Twoje wyjaśnienia przyjmuję, aczkolwiek na przyszłość pamiętaj o tym, aby staranniej dobierać słownictwo.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Postaram się ^^.
|
|
| | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | >kol jom hu hizdamnut chadasza Czy zdradzisz nam co oznacza Twoje motto? Dla mnie jezyk ten jest - obcy... Hebrajski? כל יום הוא הזדמנות חדשה
Czemu akurat takie motto?
|
|
| | | | | | | |  | | Małgorzata (3242 punktów) | >Czy zdradzisz nam co oznacza Twoje motto?
Zdradzę. Każdy dzień to kolejna szansa. Tak, to język hebrajski.
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > >Czy zdradzisz nam co oznacza Twoje motto?> Zdradzę. Każdy dzień to kolejna szansa. Tak, to język hebrajski.Jezyk hebrajski jest nieodlacznie zwiazany z judaizmem... Czyzbys...? Nie, to chyba niemozliwe... Na forum racjonalistow?? Czy wyznajesz judaizm??? Ladne motto
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Małgorzata (3242 punktów) | > Jezyk hebrajski jest nieodlacznie zwiazany z judaizmem... Czyzbys...? Początki demokracji wyrosły na wierze, że jeśli ludzie w pewnym sensie są równi, to są równi we wszystkim> Nie, to chyba niemozliwe... Na forum racjonalistow?? U początku filozofii stoi - zdziwienie> Czy wyznajesz judaizm??? Prawda leży pośrodku - może dlatego wszystkim zawadza> Ladne motto Jasność - podstawowa wartość rzeczy  Pozdrawiam P.S. Autorem cytowanych przeze mnie słów, będących odpowiedzią na Twoje pytania jest, oczywiście, Arystoteles.
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | !יופי
ברכות בתבנ
P.S. A w kwestii prawdy Platon miał najbliższe memu zdanie - en oino aletheia
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >>Ty chcesz się wyrzec przyjemności by lepiej myśleć...? Gratulować czy współczuć?> Nie warto chyba, żebyś pisał na tym forum...>Nie mam obowiązku- lecz i nie mam zakazu- pisania na tym forum więc... nawzajem > .> ...skoro nie szanujesz tego elementu człowieka.>Szanuję więcej elementów niż mi imputujesz, lecz integralnie z innymi i w opozycji do..."innych". > Idź na dziwki lub inne przyjemne zajęcie, skoro przyjemność jest dla Ciebie esencją bycia człowiekiem.>Hmmm, deklarowałeś, że to Twoja kwintesencja rozkoszy, vide: > Uprawiam sex w dziewczyną spotkaną na ulicy. To moja odpowiedź . >Pozdrawiam, życząc- równie szczerze co nienachalnie- dalszych sukcesów na niwie takich..."upraw ulicznych"
|
|
| | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Nie mam obowiązku- lecz i nie mam zakazu- pisania na tym forum więc... nawzajem
To pozwól, że będę Cię traktował jako śmiesznego człowieczka, niespójnego w swoich poglądach. Wskazałem Ci doskonale różnice między przyjemnością i wiedzą.
>>Szanuję więcej elementów niż mi imputujesz, lecz integralnie z innymi i w opozycji >>do..."innych".
Czyli przyznajesz, że wiedza jest odrębnym elementem od przyjemności i jej korelacja nie jest tak prostoliniowa jak przedstawiłeś w tezie.
>>Hmmm, deklarowałeś, że to Twoja kwintesencja rozkoszy, vide:
Czy sądzisz, że człowiek nie jest małpą człekokształtną, która gdy się rodzi, dąży do zaspokojenia swoich instynktów? Ja tutaj nawiązuję do Freuda i różnych teorii instynktów. Ja po prostu nie wyrzekam się wiedzy na temat człowieka. Przyjemność uwarunkowana jest biologicznie i nie ma nic wspólnego z wiedzą. To właśnie wiedza, mądrość stała się systemem obronnym, zastępując chęć dominacji, rywalizacji. Ja naprawdę pragnę poruszać się, stawiając tezy, w kanonach dzisiejszej psychologii.
>>Pozdrawiam, życząc- równie szczerze co nienachalnie- dalszych sukcesów na niwie >>takich..."upraw ulicznych"
Nie martw się, szanuję swoją wiedzę i nie daję się zwieść niektórym popędom. Człowiek w moim wieku rozrodczym kierujący się potrzebą przyjemności, idzie się zaspokoić. Ma 2 główne potrzeby. Dominacji i agresji oraz zaspokojenia seksualnego. Zgodnie z piramidką Maslowa, najpierw zaspakaja prymitywne potrzeby, a gdy dopiero są one zaspokojone, realizuje innego typu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >>>Nie mam obowiązku- lecz i nie mam zakazu- pisania na tym forum więc... nawzajem > To pozwól, że będę Cię traktował jako śmiesznego człowieczka ...>
Lubię dyskusje z ciekawymi ludźmi i, ogólnie rozmowy ...
...ale od kilku dni czuję jakbym pisał z Tobą za karę.
Nie pozwalam żebyś traktował mnie jako śmiesznego człowieczka.
Powiem więcej: nie życzę sobie, byś mnie traktował w ogóle.
|
|
| | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | To proszę Cię, rozmawiaj ze mną merytorycznie. Chcę Cię uważać za mądrego człowieka, więc proszę merytorycznie rozmawiajmy na temat. Pokazałem parę rzeczy, o których chcę podyskutować, więc czekam na odpowiedź. Nie chcę Cię obrażać, chcę żeby Twoje sądy oparte były na jakichś kanonach naukowych, przeanalizowane były merytorycznie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | PiotrPęciak (634 punktów) | Niestety nie mam możliwości edytowania tamtego posta, więc moje wulgarne zdanie jest nie do poprawy. Ubolewam.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Beatus (2528 punktów) | >>>Ty chcesz się wyrzec przyjemności by lepiej myśleć...? Gratulować czy współczuć? >Nie warto chyba, żebyś pisał na tym forum, skoro nie szanujesz tego elementu człowieka. >Idź na dziwki lub inne przyjemne zajęcie, skoro przyjemność jest dla Ciebie esencją bycia człowiekiem. > Kolego Piotrze, nie przeginaj bo cię usuną lub zablokują, a właśnie cię "odkryłam". Odkrycie uznałam za interesujące, twoja pierwsza wypowiedz nie odnosiła się do Arystotelesa, więc nie dokładnie do tematu. Była jednak ciekawą i miejscami naprawdę błyskotliwą analizą informacji ze wskazaniem na przyczyny i możliwe rezultaty. Bardzo też trafnie wskazujesz na momenty niedoprecyzowania, które opiera się na swobodnych skojarzeniach i sloganach zamiast na konkretnych odniesieniach. Z lektury wnoszę, że IQ masz wyjątkowe, są jednak braki w IE. Bardzo hedonistycznie proszę cię więc, spójrz na to zamieszanie z lekkim przymrużeniem oka i daj mi szansę poczytać więcej z zakresu twoich merytorycznych możliwości.
Pozdrowienia
|
|
| | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | To prawda, mam dość niskie IE. Kiedyś IQ miałem wysokie w miarę, jednak wyniku nie podam, gdyż z perspektywy czasu nie uważam je za rzetelne. Obecnie uważam, że obniżyło się znacznie, ze względu na to, że nie interesuje się kulturą jako taką, o którą często pytają się autorzy testów. Studiuję psychologię (4rok, UŁ). To co charakterystyczne dla tej dyscypliny, a przynajmniej u nas wpajają, to podejście czysto naukowe, metodologiczne, statystyczne do tematu. 15 razy pomyślę zanim przedstawię tezę, w której każde słowo musi być prawidłowo zdefiniowane i jego zakres wyznaczony. Cieszę się, że nauczyłem się tego dzięki takiej "nieprostej" dyscyplinie, uważanej przeważnie za mało merytoryczną. Metodologię zaczerpnęła z nauk ścisłych. Można pisać prace, przeprowadzać badania nad pojęciami takimi jak "dusza". Tylko to straszna głupota pisać o czymś, czego może nie być i stanowi element wiary a nie nauki.
|
|
| | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > To prawda, mam dość niskie IE. Kiedyś IQ miałem wysokie w miarę,Ja też, jak sądzę, mam wyższe IQ niż IE. Choć to rzecz jasna ocena intuicyjna, za dużo wiem o sposobach mierzenia jednego i drugiego jak i o niedoskonałościach tych mierników. > Obecnie uważam, że obniżyło się znacznie, ze względu na to, że nie interesuje się kulturą jako taką, o którą często pytają się autorzy testów. Studiuję psychologię (4rok, UŁ).Póki studiujesz powinno rosnąć, a potem już zależy od ciebie  > To co charakterystyczne dla tej dyscypliny, a przynajmniej u nas wpajają, to podejście czysto naukowe, metodologiczne, statystyczne do tematu.Coś niecoś wiem o psychologii, raczej społecznej niż klinicznej, ale z pewnością dużo mniej od ciebie. Z tego co się orientuję w Polsce, w zależności od uczelni, preferowana jest albo psychologia personalistyczna albo behawioralna. Może coś się ostatnio zmieniło. Z psychologią, jak i z wieloma innymi naukami trochę tak jest, że każdy jest znawcą więc ma wrażenie, że są to dziedziny "z chmurki brane" nie wymagające znajomości metodologii. Jeśli jednak spróbuje się podejść do tematu we właściwy sposób, okazuje się, że metodologia jest wyjątkowo ważna. > 15 razy pomyślę zanim przedstawię tezę,A właśnie tu mam braki, często gęsto najpierw mówię lub robię, a potem się dziwię? IE szwankuje. > w której każde słowo musi być prawidłowo zdefiniowane i jego zakres wyznaczony.Definiowanie i trzymanie się zasad jest ważne i często pomocne. Jednak posługujemy się szeregiem pojęć i symboli w sposób intuicyjny, czasem ta intuicja ma większą wartość poznawczą niż wszystkie definicje. > Można pisać prace, przeprowadzać badania nad pojęciami takimi jak "dusza". Tylko> to straszna głupota pisać o czymś, czego może nie być i stanowi element wiary a nie nauki.I tutaj się z tobą nie zgodzę. Moim ulubionym psychologiem jest C.G. Jung, pewnie to wpłynęło na moje podejście do człowieka i ocenę ważności rozmaitych tematów. Element wiary, jak piszesz, jest jednym z najsilniejszych czynników, który ukształtował nasz świat i decydował o losach historii. W życiu indywidualnym wiara, to w co się wierzy, albo niewiara w wiarę często decyduje o najważniejszych wyborach, o szeroko rozumianym samopoczuciu człowieka w jego własnym życiu. Pomijanie tego "elementu" moim zdaniem jest dużym błędem (przyczynia się do nieprawidłowej oceny przyczyn i skutków) i nieodpowiedzialnością (podnoszenie własnych przekonań do rangi prawdy o świecie). Dusza, jako eteryczne ja, nie jest przedmiotem badania i zainteresowania psychologii. Pojęcie duszy, jej wyobrażenia itd. są jednak ważne. Są podstawą wielu światopoglądów, przyczyną jednoczenia się grup i społeczeństwa, jak i wojen między nimi. Nie wyobrażam sobie jak, jako przyszły psycholog podejmiesz trud zrozumienia problemów swojego pacjenta, nie wiedząc jednocześnie nic o duszy i religii. Przepiszesz tabletki? pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >Póki studiujesz powinno rosnąć, a potem już zależy od ciebieNie wiem wielu rzeczy, może i prostych. Po prostu mnie nie interesują, nie są potrzebne mi do egzystencji. Interesuje mnie psychologia i filozofia. Nie interesuje mnie kto napisał jakąś tam książkę, czy kto odkrył jakiś tam wodospad. Czy to oznacza, że mam małą inteligencję? Mam małą wiedzę ogólną, ale obszerną w danej tematyce. Tego testy IQ nie przewidują. Oparte są często o jakąś statystykę "bo np. 90% osób zna odpowiedź". A mnie to potwornie np. nie obchodzi, kto napisał "Potop". Rzeczy zbyteczne kasuję z pamięci. Trzeba mieć ogólny ogląd na życie, historię, biologię, ale żeby zapamiętywać daty, nazwiska, tytuły.. to moim zdaniem lekka przesada. > >Coś niecoś wiem o psychologii, raczej społecznej niż klinicznej.Kiedy słyszę psychologia społeczna, socjologia, uciekam. Nie lubię weryfikowania tez procentami. > >W zależności od uczelni, preferowana jest albo psychologia personalistyczna albo behawioralna. Może coś się ostatnio zmieniło.Szczerze, nie wiem. U nas jeśli omawiało się jakieś pojęcie np. emocji omawiało się je ze wszystkich punktów widzenia wyznaczonych przez psychologię, filozofię itp. Mogę się odnieść do zajęć z panią Rutkowską (Procesy Poznawcze, uczenie się i pamięć), panem Młodkowski (metodologia), panem Szymczakiem (Statystyka), ze względu na to, że starano się mi przekazać, że ideą nauki jest weryfikowanie prawidłowe metodologicznie, a nie jakaś belzebubia. Co do luźniejszych tematów jak psychologia reklamy i tym podobne, to podejście jest czysto rozrywkowe i rozmawiamy o procentach. Bo procenty są użyteczne. Ale nie wyjaśniają przyczyny. Czerpią natomiast swoje tezy z bardziej "trzonowych" dziedzin psychologii. Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Pani Łoboda-Świątczak prowadząca zajęcia z psychologii społecznej, stwierdziła, że prawda o człowieku w tej dyscyplinie, jest smutna. Kreuje jego smutny w ocenie człowieka obraz, nie taki jakbyśmy chcieli. To tylko ocena, ale dowód, że wiedza "przyjemności" dawać nie musi. Może dostarczać wielu skrajnych emocji. > >okazuje się, że metodologia jest wyjątkowo ważna.Wydaje mi się, że psychologia stała się bardzo ścisła metodologicznie. Jednak zawsze mam pod uwagę stertę reklam książek na różnych stronach poświęconych rozumowi, myśleniu itp. Trochę mi smutno, że jakiś autor jest np. doktorem psychologii itp. W niektórych książkach jedyne co zostało z tej dyscypliny to zagadnienie manipulowania rozmówcą. W mojej ocenie duży jest u nas nacisk na metodologię, ale nie wiem, czy każdy student to zauważa. Podam pewien dziwny przykład z forum. Koleżanka zapytała, czy ktoś chce wziąć udział w badaniu o roli czegoś tam na coś tam. Wpis pod nią brzmiał, że w przypadku tego badania zmienną zakłócającą będzie znajomość celu badania. Więc studenci są różni. > >często gęsto najpierw mówię lub robięJak każdy ^^. Byle tylko w ramach "naukowych" być w miarę merytorycznym  . A tak to, phi. Co to zmieni  . > >czasem ta intuicja ma większą wartość poznawczą niż wszystkie definicjeIntuicja jest naturalnym procesem. Każdy ją stosuje. Ale w nauce dobrze jest używać jej w poszukiwaniach, ale nie w weryfikowaniu.  To byłoby nadużycie. > >Element wiary, jak piszesz, jest jednym z najsilniejszych czynników, który ukształtował >>nasz świat i decydował o losach historii> >Pomijanie tego "elementu" moim zdaniem jest dużym błędemOczywiście rozmawiajmy o tym. Mówisz samą prawdę, ale zważ na to, że w nauce badając korelację dla przykładu, nie napiszemy "dusza" tylko "wiara w duszę". Wiara jest elementem który można umieszczać w wielu miejscach. > >podnoszenie własnych przekonań do rangi prawdy o świecieTak samo prawdziwe jak te, dane przez innych. Przynajmniej te człowiek sam weryfikuje. Każdy ma swoją "prawdę objawioną". Ważne żeby być elastycznym. > >Dusza, jako eteryczne ja, nie jest przedmiotem badania i zainteresowania psychologii.Tak. I jako konstrukt świadomości i pamięci też nie. Te dwa pojęcia można analizować oddzielnie. > >Pojęcie duszy, jej wyobrażenia itd. są jednak ważne.> >Są podstawą wielu światopoglądów, przyczyną jednoczenia się grup i społeczeństwa, jak i >>wojen między nimi.Ależ tak. Tylko nie sama dusza, a wiara w duszę. Istotna jest wiara, która jest naturalnym procesem życiowym. Byśmy mogli rozmawiać o duszy, jeślibyśmy uznali, że po utracie pamięci przez człowieka, mamy nowego człowieka. Inaczej to trochę trudna ocena duszy, która kiedyś zabijała, a potem była misjonarzem. Dla mnie to już trochę ekstremalna polemika  . Moja wyobraźnia zaczyna się poruszać po obszarach wielu sprzeczności, precedensów. Łatwiej w filozofii jest mówić o świadomości jako tym eterze, a pamięci, jako "software", która ma tendencja do pojawiania się i znikania. Umiemy opisać jej prawa, procesy. Świadomości nie, bo niczym się nie charakteryzuje po za "byciem". To dosyć wygodnie filozoficzne stanowisko. > >Nie wyobrażam sobie jak, jako przyszły psycholog podejmiesz trud zrozumienia problemów swojego pacjenta,nie wiedząc jednocześnie nic o duszy i religii.Przepiszesz tabletki?^^ Jestem katolikiem. Wiem nieco  Mój światopogląd nie może mieć wpływu na to jak "leczę" kogoś. Są pewne standardy. To co dla mnie najlepsze, nie oznacza, że dla kogoś będzie skuteczne. To ja mam obowiązek poruszania się w systemie wartości pacjenta, modelując go, pokazując mu jego sprzeczności lub luki, lub sposoby ich zapełnienia (choć to i tak za mocne słowa). Jako psycholog nie wchodzę jakoś głęboko w jego psychikę, tylko leciutko nią steruję. Nie mam zamiaru przeprowadzać rewolucji, tylko kosmetyczne zmiany, żeby pacjent nie poczuł wrogiego oporu wobec mnie, a jednocześnie, żeby te delikatne zmiany w myśleniu, zmieniły jego nastawienie, żeby mógł się czuć spójny z samym sobą jednocześnie i wiedział, że może sobie poradzić ze swoim problemem. Nie jestem jeszcze psychoterapeutą, i długo jeszcze nie będę. Szkoda 
|
|
| | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Nie wiem wielu rzeczy, może i prostych. Po prostu mnie nie interesują, nie są potrzebne mi do egzystencji. Interesuje mnie psychologia i filozofia. Nie interesuje mnie kto napisał jakąś tam książkę, czy kto odkrył jakiś tam wodospad. Czy to oznacza, że mam małą inteligencję?W dużym uproszczeniu, inteligencja to umiejętność przyswajania i przetwarzania informacji. Dla odmiany posiadanie informacji nazywać zwykło się wiedzą. Fakt w niektórych testach pytania są z wiedzy, ale z tego co pamiętam test na IQ bada szereg zdolności umysłu i pomijając już niedoskonałości tego narzędzia, wynik podawany jest nie tylko w formie liczby ostatecznej, ale też w odniesieniu do poszczególnych zdolności. Ja się na ten przykład specjalizuję w tzw. inteligencji niewerbalnej. Może się więc okazać, że osoby z tą samą liczbą IQ uzyskały ją w całkiem innych zakresach. W obliczu konkretnego zadania intelektualnego, jedna okaże się niezwykle błyskotliwa, inna nie ruszy z miejsca. No ale pewnie wszystko to dobrze wiesz. > Trzeba mieć ogólny ogląd na życie, historię, biologię, ale żeby zapamiętywać daty, nazwiska, tytuły.. to moim zdaniem lekka przesada.Tak mi się przypomniało. Całe liceum nienawidziłam historii. Nienawidziłam jej szczerze i nie byłam w stanie uczyć się z lekcji na lekcję. Za dużo bólu, więc czytałam cały podręcznik przed klasówką i jakoś tam odhaczałam ten sprawdzian. W owym czasie historia, w dużym uproszczeniu zawierała dla mnie informacje typu: Wojsko A, pod dowództwem wodza b, generała c, za rządów d, przemieściło się z punktu X do punktu Y. Samo przemieszczenie zawiera ze 3 daty. W punkcie Y nasze wojsko spotkało się z innym wojskiem E, pod dowództwem f i pod rządami g. Zrobili tam krwawą jatkę, która jest rozpisana na poszczególne mniejsze krwawe jatki w 5 innych datach. Wydarzenia te doprowadziły do pojawienia się bohaterów i, j, k, wódz b zginął(data) i zastąpił go wódz l, rząd g został obalony(data) przez h w komitywie z o, następnie zastąpiony rządem z. Opanowanie tego alfabetu z datami było dla mnie nie tylko zadaniem trudnym, ale przede wszystkim bezsensownym. Moja opinia o historii ewoluowała na studiach, gdy odkryłam ku swojemu zdumieniu, że przeszłość ludzkości to nie tylko polityka i wojna, ale również kultura, sztuka, myśl i jej zmiana. U podłoża wszystkich przemarszów są jakieś tendencje społeczne, dominujące idee, pragnienia i kompleksy ludzi i narodów. Niestety luka w twardej wiedzy historycznej została mi do dziś. Mam tak zwany ogólny ogląd i nic więcej, choć czasem przydałoby się. > Kiedy słyszę psychologia społeczna, socjologia, uciekam. Nie lubię weryfikowania tez procentami.Nie myślałam czy lubię czy nie. Jest dla mnie oczywiste, że każdy człowiek jest nieprzewidywalną jednostką i nie ma takiej możliwości aby jednoznacznie określić typ normalny, zachowanie właściwe czy chorobliwe. Wszystko porusza się w jakichś przedziałach, procentach, tendencjach i prawdopodobieństwie. Nie jesteśmy maszynami i pakowanie nas do jednej, ścisłej i niezmiennej formatki mija się z celem. > Szczerze, nie wiem. U nas jeśli omawiało się jakieś pojęcie np. emocji omawiało się je ze wszystkich punktów widzenia wyznaczonych przez psychologię, filozofię itp.Ogólna, przekazywana studentom wiedza to jedno. Zakres zainteresowań, badań i praktyk kadry akademickiej to drugie. Pisałam o tym drugim. > Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Pani Łoboda-Świątczak prowadząca zajęcia z psychologii społecznej, stwierdziła, że prawda o człowieku w tej dyscyplinie, jest smutna.> Kreuje jego smutny w ocenie człowieka obraz, nie taki jakbyśmy chcieli.Ważne słowo "chcieli". Ważniejsze, Pani Łoboda-Świątczak by chciała i co dziwne u psychologa, sugeruje, że wszyscy byśmy chcieli. Ja na ten przykład nie mam wizji ludzkości idealnej, nie odnoszę więc faktów do takiego obrazu porównawczego. Brak odniesienia powoduje neutralność emocjonalną. Prawda o człowieku nie jest smutna jest zachwycająca intelektualnie ze względu na są różnorodność i wieloaspektowość. > zważ na to, że w nauce badając korelację dla przykładu, nie napiszemy "dusza" tylko "wiara w duszę".Przecież ja to właśnie napisałam  > >>podnoszenie własnych przekonań do rangi prawdy o świecie> Tak samo prawdziwe jak te, dane przez innych. Przynajmniej te człowiek sam weryfikuje.Nie. Prawdziwe jest to, że nikt nie zna prawdy o świecie. > ^^ Jestem katolikiem. Wiem nieco Mój światopogląd nie może mieć wpływu na to jak "leczę" kogoś.Światopogląd ma i zawsze będzie miał wpływ, choćby dlatego, że wyspecjalizujesz się w określonym rodzaju psychologii i korzystał będziesz z takich a nie innych metod. To jest meta wpływ. Bezpośrednio oczywiście rolą psychologa nie jest zmienianie cudzych światopoglądów na własne. To jest rola guru. Nie o to mi chodziło. Chodziło mi jedynie o wiedzę. Należy wiedzieć, że... nie trzeba się z tym utożsamiać. Pozdrawiam Ps. Drogi autorze wątku, wcale bardzo nie odbiegliśmy od tematu. Arystoteles jest autorem myśli zgodnie z którą najbardziej naturalną potrzebą ludzkiego bytu jest potrzeba poznania.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >No ale pewnie wszystko to dobrze wiesz.Ano coś tam wiem ^^. Uważam, że sens badania inteligencji jest do okresu liceum, kiedy jeszcze nie krystalizują się konkretne zainteresowania a młody człowiek poznaje świat w różnych jego dziedzinach. Potem każdy specjalizuje się w konkretnej dyscyplinie. IQ słowna jest "aż" połową badanej inteligencji. > >Wojsko A, pod dowództwem wodza b, generała c, za rządów d, przemieściło się z punktu X do >>punktu Y. Samo przemieszczenie zawiera ze 3 daty. W punkcie Y nasze wojsko spotkało się z >>innym wojskiem E, pod dowództwem f i pod rządami g.xD > >Mam tak zwany ogólny ogląd i nic więcej, choć czasem przydałoby się.Podobnie, choć bardziej mnie interesuje historia myśli filozoficznej i psychologicznej. Odszedłem od zainteresowania polityką. > >Nie jesteśmy maszynamiAle niektóre zachowania wynikają ze specyfiki niektórych bodźców. Możemy różnie reagować na nie, ale zawsze jest jakaś reakcja na skutek pobudzenia. Jeśli ktoś powie coś obraźliwego wobec nie, wtedy jest reakcja fizyczna, werbalna lub po prostu pewien stały schemat myśli typu "głupi jestm nie warto z takim w dyskusję wchodzić. > >Zakres zainteresowań, badań i praktyk kadry akademickiej to drugie. Pisałam o tym drugim.A to drugie w Polsce się nie rozwija za bardzo. Ja się cieszę, że chociaż w miarę obiektywnie przekazują wiedzę. Odnośnie tego tematu, niestety rola "nauki" w dzisiejszym świecie (w Polsce na pewno) ograniczyła się w dużym stopniu do "pośrednictwa" do rozwoju kariery zawodowej. Nie ma tu miejsca dla wiedzy z ciekawości. Niestety. Pewnie dlatego też tak mało badań przeprowadzają nasi profesorowie w tym zacnym kraju. > >Brak odniesienia powoduje neutralność emocjonalną.Zgadzam się. Ale nie wszyscy ludzi zachwycają mnie swoim intelektem, kreatywnością. Ja stanę jednak za oceną pani doktór. Może dlatego, że nie wielu ludzi "myślących" w życiu spotkałem. I ubolewam, że nie ma z kim porozmawiać o filozofii. Zdarza się. > >Nie. Prawdziwe jest to, że nikt nie zna prawdy o świecie.Ale lepiej porozmyślać nad tym, przeanalizować, niż "łyknąć gotowe". > >Światopogląd ma i zawsze będzie miał wpływ..Ale staram się go ograniczać do minimum. Żeby zostać psychoanalitykiem, trzeba poddać się psychoanalizie. To takie lekkie oczyszczanie się z własnego światopoglądu, własnych mechanizmów obronnych. > >choćby dlatego, że wyspecjalizujesz się w określonym rodzaju psychologiiAfe. Jeśli ktoś mi narzuci schemat np. behawioralny i nie da miejsca na refleksję, odnoszenie się do innego, to to dopiero będzie nadużycie. Nawet nie biorę tego pod uwagę. > >Bezpośrednio oczywiście rolą psychologa nie jest zmienianie cudzych światopoglądów na >>własne.Wiem wiem. Zaznaczałem, że użyłem za silnych słów  ciężko mi było ubrać to w słowa, co robię temu biednemu człowiekowi.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > xDWiesz co, nie mam pojęcia co autor miał na myśli, symbol mi kompletnie nie znany. > Podobnie, choć bardziej mnie interesuje historia myśli filozoficznej i psychologicznej.> Odszedłem od zainteresowania polityką.Mnie również, ale to wszystko łączy się ze sobą i wzajemnie warunkuje. Aby w pełni, jeśli o pełni można w ogóle mówić, zrozumieć dlaczego taka a nie inna idea pobudziła umysły Niemców w niesławnym okresie, trzeba wiedzieć również co nieco o polityce. > Ale niektóre zachowania wynikają ze specyfiki niektórych bodźców. Możemy różnie reagować na nie, ale zawsze jest jakaś reakcja na skutek pobudzenia. Jeśli ktoś powie coś obraźliwego wobec nie, wtedy jest reakcja fizyczna, werbalna lub po prostu pewien stały schemat myśli typu "głupi jestem nie warto z takim w dyskusję wchodzić.Bardzo słusznie napisałeś "niektóre", nie zapominajmy więc o innych. To, że jakaś określona reakcja organizmu ma miejsce jest jedną rzeczą, to jak reaguje osoba jest sprawą całkiem inną. W sytuacjach stresowych u każdego człowieka przysadka rozpoczyna wzmożone wytwarzanie kortyzolu. Na podstawie tej wiedzy możemy powiedzieć, każdy ma więcej kortyzolu w organizmie gdy się zdenerwuje, a mniej gdy jest spokojny. Co jednak jesteśmy w stanie przewidzieć na temat reakcji i zachować człowieka pod wpływem stresu. Właściwie nic. Jeden wpada w stupor, inny w histerię, innemu wzrastają możliwości przeciwdziałania zagrożeniu. > Nie ma tu miejsca dla wiedzy z ciekawości.Nie zapominajmy o CERN  > Zgadzam się. Ale nie wszyscy ludzi zachwycają mnie swoim intelektem, kreatywnością.Ludzie posiadają znacznie więcej cech godnych podziwu i zainteresowania niż tylko intelekt i kreatywność. Każdy jest odrębnym "kosmosem", mistrzem w swoim gatunku, zachwyt nad drugim "ja" jest uzasadniony choćby dlatego, że jest ono inne niż moje "ja". > Ja stanę jednak za oceną pani doktór. Może dlatego, że nie wielu ludzi "myślących" w życiu spotkałem. I ubolewam, że nie ma z kim porozmawiać o filozofii. Zdarza się.Albo masz pech, albo zbyt mało cierpliwości aby człowieka naprawdę poznać, albo problemy z obserwacją, albo przyciągasz nie takie jak trzeba osobowości. Ja na ten przykład spotkałam wielu myślących ludzi. Filozofia zaś to nie dzieła Kanta i Arystotelesa, to dzień powszedni naszej kultury. Trzeba tylko uważnie patrzeć. > >>Nie. Prawdziwe jest to, że nikt nie zna prawdy o świecie.> Ale lepiej porozmyślać nad tym, przeanalizować, niż "łyknąć gotowe".Oczywiście, popieram. Nadal jednak będę upierać się za starą jak filozofia myślą - wiem, że nic nie wiem. > Ale staram się go ograniczać do minimum. Żeby zostać psychoanalitykiem, trzeba poddać się> psychoanalizie. To takie lekkie oczyszczanie się z własnego światopoglądu, własnych mechanizmów obronnych.Ciekawostka - czy wiesz, że psychoanaliza ma taką samą skuteczność jak praktyki szamańskie? > >>choćby dlatego, że wyspecjalizujesz się w określonym rodzaju psychologii> Afe. Jeśli ktoś mi narzuci schemat np. behawioralny i nie da miejsca na refleksję, odnoszenie się do innego, to to dopiero będzie nadużycie. Nawet nie biorę tego pod uwagę.Właśnie o tym pisałam, twój światopogląd będzie z oferowanej wielości wybierał to, a nie co innego. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) | >to straszna głupota pisać o czymś, czego może nie być i stanowi element wiary a nie nauki.
Odchodzac nieco od tematu skupie sie tylko na ostatnim zdaniu. Przedmowca uwaza, ze pisanie o czyms czego moze nie byc "to straszna glupota". (Czy "byc" ma oznaczac tylko to, co wiemy ze istnieje?)
Na szczescie przedmowca tylko ocenia. Niestety negatywnie. Negatywnie ocenia wymysly o istnieniu duszy. Negatywnie ocenia zapewne takze wymysly o istnieniu czarnych dziur, czy niektorych czastek elementarnych. To wedlug niego glupota. Glupi naukowcy wierza w istnienie czarnych dziur, wielkiego bang, elektronu. Ale - dopoki dana hipoteza niezle tlumaczy obserwacje, dlaczego uznawac ja za glupote? Czy tylko dlatego, ze moze byc falszywa. Wszyscy pamietamy jak naukowcy wymyslili eter... A ostatnio nawet Hawking podpisal sie nieslawnie pod grawitonami...
Przypomnij sobie odkrycie helu na Sloncu na podstawie widma swiatla slonecznego, dosc dlugo przed odkryciem go na Ziemi...
Warto pisac o wielu rzeczach i nie bac sie, ze moga okazac sie "glupota"... Bo moga okazac sie takze czyms co JEST a o istnieniu czego jeszcze nie wiedzielismy... Jakze czesto liczy sie sam pomysl i smiala hipoteza. Czy Kopernik wypatrzyl Uklad Sloneczny przez teleskop? Nie - on go - wymyslil... Cos, czego moglo nie byc...
|
|
| | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Ależ zgadzam się. Nietrafnie użyłem słowa głupota.  Głupotą jest pisać o czymś niemerytorycznym, nie poddając pojęcia merytorycznej analizie. Oczywiście, że z "bajania" może wyniknąć wiele pozytywów. Ale jeśli ktoś ma odwagę postawić jakąś tezę, niech chociaż próbuje udowodnić ją odwołując się do osiągnięć współczesnej nauki. Jeśli nawet rozumowanie jest błędne, to i tak musi mieć odnośnik do pewnych racjonalnych procesów umysłowych chociażby. Niech to będzie "Daneniken" czy jak się tam zwał. Odnośnie duszy, konstrukt ten w filozofii został zepchnięty (ze względu na element pamięci) na drugi plan, a dał dużo wolnego miejsca świadomości. Teorie są spójne, dopóki nie da się ich zanegować. Trudno jest mówić o duszy, kiedy ktoś traci pamięć np swojego dzieciństwa i ponadto postępuje zupełnie inaczej niż kiedyś. Lub też choruje na Alzheimera i przeżywa w kółko "dzień świstaka" nie pamiętając, że 24 godziny temu czytał tą samą gazetę, jadł to samo śniadanie. Pozostałe teorie mają podwaliny teoretyczne, i nie są tezami "tak jest i już, nie ważne dlaczego, nie ważne o jakie przesłanki się opieram, o jaką wiedzę naukową". > to straszna głupota pisać o czymś, czego może nie być i stanowi element wiary a nie nauki.Użyłem tu niewłaściwego słowa. "Pisać" uznałem jako "przeprowadzać badanie naukowe" w kontekście. Zastosowałem zbytni skrót myślowy. Faktem jest, że w nauce można postawić wiele tez nieweryfikowalnych odnośnie np. pojęcia duszy. To nie jest nauka. A czy ma jakiś użytek "dla nauki"? Tak, bo pogłębia światopogląd, poszerza widzenie. Nie, bo strasznie ją zaśmieca tezami nieweryfikowalnymi. Powyższe stwierdzenie odnoszę do zagadnień psychologii. Podobnie jak teza postawiona w wątku. Fizyka ma inną metodologię, inne sposoby dowodzenia. Ze względu na zarzuty stawiane psychologii za bycie mało merytoryczną dyscyplinę, staramy się w tej nauce być "do bólu" ściśli. Stawiając w tej dyscyplinie tezy, że u człowieka czynnik A powoduje efekt B popełniamy zazwyczaj ogromny błąd, gdyż na psychikę człowieka składa się wiele procesów, które wchodzą w przeróżne interakcje. Rzadko się zdarza weryfikować tak prostoliniowe tezy. Tyczą się zazwyczaj pojęć, które albo oznaczają to samo pojęcie tylko, że na biegunie "przyczyna-skutek" lub zachodzą w ścisłym związku na innej fizycznej płaszczyźnie (trochę mi brak przykładu, więc temu tak piszę). Silny stres powoduje obniżenie koncentracji. To taki mój niby przykład. Organizm w stanie czuwania charakteryzuje się pewnym poziomem koncentracji. Stres wpływa na koncentrację w jakiś sposób, ponieważ jest odczuwalnym przez organizm procesem. Wiąże się albo z nastrojem (nieuświadomiona przyczyna biologiczna) albo jest wynikiem procesów poznawczych (biegających myśli po główce). Myśli te interferują z myślami o przykładowym obiekcie nad którym się koncentrujemy (mantra). Naturalnie obniżają koncentrację. Ale to nie oznacza, że jest to relacja prostoliniowa. Bez słowa "silny" lub innego przymiotnika określającego nasilenie, teza jest błędna merytorycznie i jest po prostu śmieciem. Niski poziom stresu działa motywująco, nad czym również mógłbym przeprowadzić krótką laicką analizę. Moją oceną jest, że uważam: 1. W nauce powinniśmy zajmować się rzeczami weryfikowalnymi. Nie dotyczy to nauk ścisłych, zwłaszcza fizyki, gdzie pewne luki wiedzy trzeba zastępować teoriami. 2. W psychologii takie podejście jest bezcelowe. Istnieje wiele ciekawszych weryfikowalnych tematów do badania. Teza przedstawiona przez autora jest odważna. Jednak ścisła tylko w przypadku, kiedy nie bierzemy pod uwagę procesów poznawczych człowieka. Dzieje się tak, ponieważ każdy człowiek ma wgrany odmienny "software" i inaczej odbiera zjawisko przyjemności. 3. Możemy ewentualnie przekierować tezę na grunt socjologii, gdzie w ich metodologii tezę uznano by za prawdziwą, ponieważ "większość ludzi tak ma". Wyznaczą procenty i zostawią na pastwę losu biednemu czytelnikowi do zweryfikowania. 4. Kiedy np. przyczyną może nie być "człowiek", ale "styl bycia" obecnego człowieka i jego podejście konsumpcyjne. Fakt, że większość ludzi widzi sens życia w konsumpcji i odczuwania radości z materialnych wytworów człowieka. 5. Problemem w tym wątku nie jest postawienie tezy, tylko prawidłowe jej postawienie. Jeśli ktoś nie potrafi postawić tezy, niech chociaż wyposaży ją krótką analizą merytoryczną, opisze w kilku zdaniach co oznaczają użyte słowa. Chyba żadna z teorii w fizyce np. wielkiego wybuchu nie była postawiona w ten sposób: "nie wiem dlaczego, ale wydaje mi się, że początkiem wszechświata był wielki wybuch".
|
|
 | 2 na 2 | Beatus (2528 punktów) | Tak się domagasz merytorycznie, to spróbujmy. Zabawę myślą czas zacząć.  > >>u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie istnieje większe >>prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów >>wynikającą z poczucia własnej wartości.> Nie wiem czemu pojawia się tu "ustabilizowanego emocjonalnie".> Zakładasz, że ustabilizowanie emocjonalne koreluje w jakiś sposób z odczuwaniem rozkoszy, a to z kolei z mniejszą ilością stresów.Korelacja taka jest jak najbardziej uzasadniona, należy jedynie uściślić o jakiego rodzaju "niestabilizacji emocjonalnej" mówimy. Zgodzisz się chyba, że jednym z ważniejszych czynników wpływających na subiektywną ocenę wartości własnego życia jest poziom poczucia lęku. Osoby o zawyżonym poczuciu lęku, z pełną odpowiedzialnością nie nazwiemy ustabilizowanymi emocjonalnie. Ocena poziomu zagrożenia powinna być tzw. realna. Tj. powinna być mniej więcej zgodna z prawdopodobieństwem wystąpienia dyskomfortu i adekwatna do jego poziomu. Osoby o zawyżonym poczuciu lęku, mają zaburzoną tę ocenę. W sytuacjach neutralnych upatrują zagrożenia, a nawet więcej - gdy wszystko układa się pomyślnie i możliwość niekorzystnych zmian jest bliska 0 i tak osoby te odczuwają dojmujący niepokój na myśl o zmianie. W piątek zaczynają mieć depresję, na myśl o tym, że trzeba w poniedziałek iść do pracy. Z drugiej strony, przyjmijmy, że osoby stabilne emocjonalnie, to takie, które potrafią realistycznie oceniać i przewidywać sytuacje groźne jak i przyjemne. Oba typy zostały uściślone w jeden z wielu możliwych sposobów. Jeśli jednak porównamy teraz obie osobowości hipoteza autora wątku ma jak najbardziej solidne podstawy. W komfortowej sytuacji, sam na sam z tortem czekoladowym, osobowość nr 1 będzie zrozpaczona, że tort się skończy, a jeśli powstrzyma się od konsumpcji, to się zepsuje. Może też zaszkodzić jak zje się za dużo. Nawet jeśli zje się mało, to cukier jest niezdrowy dla zębów i obwodu tali. Tym czasem, osobowości, nr 2 wsunie z rozkoszą tyle kawałków na ile będzie mieć ochotę ale nie tyle aby jej zaszkodziło, a następnie legnie do góry brzuszkiem aby doświadczyć przemiłego działania serotoniny. > >>u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie..> >>wynikającej z poczucia własnej wartości.> Autor zakłada, że człowiek silny psychicznie ma poczucie własnej wartości.I dobrze zakłada, każdy ma poczucie własnej wartości - inna sprawa jakie. (Pstryczek za wytykanie nieścisłości sformułowań) > >>Mamusia Ewolucja premiuje silniejsze jednostki (większą) przyjemnością?> Tutaj ciekawym zjawiskiem są "silniejsze jednostki". Fizycznie, psychicznie?> Silniejsze w jakim sensie? Można mieć wspaniały umysł, i go nie używać społecznie.Psychika, to nie tylko możliwość przetwarzania danych, to też IE - prawda? > Mówimy o sile w kontaktach z ludźmi? Czy o sile pod względem podejmowania słusznych decyzji? Czy jeszcze jakiejś innej.> Ja bym tu użył słowa "sprawniej działające w różnych obszarach życia"> Niestety, nie można być we wszystkim najlepszym. Trudno jest też> pokazać miarę, efekt tej sprawniejszej egzystencji. Dla jednych liczy się sukces w tej dziedzinie, jedni sławni, drudzy bogaci, trzeci mądrzejsi.> Czy wtedy doznajemy mniejszych stresów? Ludzie którzy najwięcej ryzykują, najwięcej> zyskują. Życie czasem to poker. Można siedzieć ze stabilnymi emocjami w domu i pracować za 1000 złotych.> Czy ustabilizowane emocjonalnie życie daje rozkosz? Więcej rozkoszy daje życie> ekstremalne (cokolwiek to znaczy), jest jej pełniejsze, jak i obfituje w katastrofy.A mnie się zawsze wydawało, że mniej więcej przeciętny człowiek ma taką samą ilość pozytywnych i negatywnych emocji bez względu na to czy jest domatorem, czy uprawia sporty ekstremalne. Obserwując otoczenie dochodzę do wniosku, że tak samo mocnym przeżyciem może być obejrzenie horroru jak uczestniczenie w horrorze. Ci którzy są wrażliwsi, w sensie siły odbierania bodźców, będą w pieleszach domowych przeżywać takie same emocje, jak ci mniej wrażliwi skacząc na bangi. Czy więc w ogóle możemy mówić o mniej, lub bardziej intensywnych emocjonalnie żywotach? Wykluczam oczywiście tak przypadki kliniczne, jak i tragiczne historie. > Wszędzie będę prosił o racjonalną analizę tez.I jak? Ujdzie? Nie mam dużego zaufania do racjonalizmu, ale znam narzędzie  > Na zakończenie, powiem, że w racjonalnym ujęciu przyjemność> na osi liczb całkowitych powinna mieć wartość 0.No co ty? Dlaczego 0? Neutralność, ani ziębi, ani grzeje powinna mieć 0. > Czytaj, bez znaczenia.Jeśli przyjemność jest bez znaczenia, nie jest przyjemnością? Coś cię tu poniosło. Napisałeś, przyjemność = bez znaczenia. Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > W komfortowej sytuacji, sam na sam z tortem czekoladowym, osobowość nr 1 będzie zrozpaczona, że tort się skończy, a jeśli powstrzyma się od konsumpcji, to się zepsuje. Może też zaszkodzić jak zje się za dużo. Nawet jeśli zje się mało, to cukier jest niezdrowy dla zębów i obwodu tali. Tym czasem, osobowości, nr 2 wsunie z rozkoszą tyle kawałków na ile będzie mieć ochotę ale nie tyle aby jej zaszkodziło, a następnie legnie do góry brzuszkiem aby doświadczyć przemiłego działania serotoniny.>Dzięki "Beatus" za proste i jasne argumenty w tym, "bym czuł się silny z przyjemnością"  Nie czuję potrzeby studiowania psychologii by odpowiedzieć sobie na kilka pytań, tak, jak nie mam potrzeby studiów o budowaniu okrętów by dowiedzieć się dlaczego utonął "Titanic" lub zdobywania wiedzy o działaniu netu by pogadać- za jego pośrednictwem- z ciekawymi ludźmi  Uważam, że bardziej racjonalnym jest zadać pytanie : "może ktoś ma inne argumenty na poparcie mojego, intuicyjnego przeświadczenia o racji Arystotelesa? Ciekawe..." ...by ew. odpowiedziami zaspokoić ciekawość. Mojemu poprzedniemu...rozmówcy (??) umknęły dwa słowa w moim pytaniu: "intuicyjne przeświadczenie". Dużo lepiej czuję się w zawiłościach dot. budownictwa lądowego z akcentem na izolacje przeciw wodne, więc z chęcią zrewanżuję się, służąc pomocą w razie dyskusji o, np.: optymalnych metodach izolacji tarasów w ścisłej korelacji z zasobami finansowymi klienta  Pozdrawiam
|
|
| |  | | Beatus (2528 punktów) | > Dzięki "Beatus" za proste i jasne argumenty w tym, "bym czuł się silny z przyjemnością"  Zawsze do usług. > Nie czuję potrzeby studiowania psychologii by odpowiedzieć sobie na kilka pytań, tak, jak nie mam potrzeby studiów o budowaniu okrętów by dowiedzieć się dlaczego utonął "Titanic" lub zdobywania wiedzy o działaniu netu by pogadać- za jego pośrednictwem- z ciekawymi ludźmi Racja. Sądzę jednak, że dużo nieporozumień, nie tylko na tym forum ale i w naszym codziennym życiu wynika z: niepodejmowania próby argumentacji poglądu (nie chodzi mi o argumenty typu mam mgr z tego, lub w tylu a tylu książkach pisali), nie dopytywaniu o argumenty (ty mówisz a ja b, ja jestem mądry a ty głupi). Mam wrażenie, że te błędy były w jakimś stopniu przyczyną waszej sprzeczki z Piotrem. > Dużo lepiej czuję się w zawiłościach dot. budownictwa lądowego z akcentem na izolacje przeciw wodne, więc z chęcią zrewanżuję się, służąc pomocą w razie dyskusji o, np.: optymalnych metodach izolacji tarasów w ścisłej korelacji z zasobami finansowymi klienta  Wow, pamiętam wykłady z mechaniki płynów. Nie mogłam się nadziwić, że facet może mieć tak wypielęgnowane paznokcie. Niestety to wszystko co pamiętam  Serdeczne pozdrowienia
|
|
| | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > > Wow, pamiętam wykłady z mechaniki płynów. Nie mogłam się nadziwić, że facet może mieć tak wypielęgnowane paznokcie. Niestety to wszystko co pamiętam> Dosyć często różni ludzie- Panie w szczególności- dziwią się, że mam czyste paznokcie i ręce pracując na dachu...ja za cholerę nie widzę związku...??  Żle mnie zrozumiałeś. Nie chodziło o to, że miał czyste paznokcie, miał wypielęgnowane znacznie skrupulatniej niż nie jedna zadbana kobieta. Rzecz też nie w tym, że wykładowca na uczelni specjalizujący się mechanice płynów powinien być jakoś szczególnie zaniedbany z okazji swego zawodu. Chciałam podkreślić jak mała jest moja wiedza i rozumienie zagadnień związanych z "izolacjami przeciw wodnymi". Temat magia. Tak na marginesie, znam pewnego miłego pana w wieku średnim, który bardzo dba o swoją fizyczność. Nie mam w obyczaju poświęcania większości życia na kosmetykę, ale mniej więcej dbam o siebie - jednak w jego towarzystwie nie czuję się zaniedbana, czuję się brudna nawet po wyjściu od kosmetyczki i fryzjera zarazem. Niezwykłe doświadczenie. Jednak brudne paznokcie są paskudne tak jak tłuste włosy i ropa w oczach. Też nie widzę związku z zawodem. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 2 na 2 | dark magus (320 punktów) | > Wow, pamiętam wykłady z mechaniki płynów. Nie mogłam się nadziwić, że facet może mieć tak wypielęgnowane paznokcie. Niestety to wszystko co pamiętam  Mechanika plynow... Cos nieprawdopodobnego! Nawet narysowanie plynu w ruchu jest prawie niemozliwe, bo kazdy rysunek wychodzi "nie taki", w kazdym widzimy jakies bledy... Znaczy moze i bledow nie widzimy, ale wiemy i czujemy, ze z rysunkiem cos nie gra... Opisac to w sposob matematyczny to cudowne zadanie matematyczne. Wymaga bardzo wielu uproszczen... Nigdy nie bedziemy chyba w stanie opisac rzeczywistego zachowania plynow... Ale mozemy na to patrzec! I podziwiac! Widzieliscie kiedys wode z kranu? Jak kapie regularnie? A jak odkrecic mocniej to nieregularnie? A potem zmienia sie w taka pozornie jednorodna rurke. A jak odkrecic najbardziej jak sie da, jak wtedy sie zachowuje? Mmmmm... Cos niewiarygodnego... Serdecznie pozdrawiam - uderzylas Beatusie w moja czula strune  Sa rzeczy ktore mnie fascynuja... I nie jest ich malo!
|
|
| | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > >Wow, pamiętam wykłady z mechaniki płynów. Nie mogłam się nadziwić, że facet może mieć tak wypielęgnowane paznokcie. Niestety to wszystko co pamiętam  > Mechanika plynow... Cos nieprawdopodobnego! Nawet narysowanie plynu w ruchu jest prawie niemozliwe, bo kazdy rysunek wychodzi "nie taki", w kazdym widzimy jakies bledy... Znaczy moze i bledow nie widzimy, ale wiemy i czujemy, ze z rysunkiem cos nie gra...> Opisac to w sposob matematyczny to cudowne zadanie matematyczne. Wymaga bardzo wielu uproszczen... Nigdy nie bedziemy chyba w stanie opisac rzeczywistego zachowania plynow... Ale mozemy na to patrzec! I podziwiac! Widzieliscie kiedys wode z kranu? Jak kapie regularnie? A jak odkrecic mocniej to nieregularnie? A potem zmienia sie w taka pozornie jednorodna rurke. A jak odkrecic najbardziej jak sie da, jak wtedy sie zachowuje? Mmmmm... Cos niewiarygodnego...> Serdecznie pozdrawiam - uderzylas Beatusie w moja czula strune Sa rzeczy ktore mnie fascynuja... I nie jest ich malo!  Świat jest pełen wariatów  Ziemia pozdrawia Marsa
|
|
| | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Świat jest pełen wariatów  > Ziemia pozdrawia Marsa> Chyba Wenus, bo kobiety sa z Wenus, wedlug tytulu popularnej ksiazki  Czy wariactwem jest obserwowanie plynacej wody? Czy wariactwem jest ogladanie gwiazd i planet? Wszyscy widze zaczynaja zarzucac sobie albo wariactwo albo glupote  Bo czegos moze nie byc; bo cos jest ale nie warte uwagi - aby w chwile potem zanurzyc sie na dobre w czyms innym, czego - rowniez moze nie byc...  Wiem skadinad, ze jestes zainteresowana religiami, zwlaszcza katolicyzmem. Czy nie uwazasz, ze podziwianie plynacej wody (nawet tej plynacej z kranu  ) nie jest wartosciowe takze religijnie? Podziwianie Stworcy w stworzeniu. W plynacej wodzie... Mechanika plynow... Czy nie zbladzilas w mlodosci zaniedbujac przedmioty podsuwajace Ci pod oczy doskonalosc stworzenia i prawa rzadzace tym stworzeniem? Co robilas w zamian? Skupialas sie na hipotezach, ktorych jeszcze nikt nie zweryfikowal i nie bedzie w stanie zweryfikowac zapewne nigdy, bo dotycza bytow transcendentnych w stosunku do naszej widzialnej i dotykalnej rzeczywistosci? Sa ludzie, ktorzy nie wierza w istnienie Stworcy. Sa i tacy, ktorzy uwazaja, ze Wszechswiat nie mial poczatku, ze osobliwosc na teoretycznym poczatku wcale nie isnieje. Jedni wierza inni nie wierza. Ale na zaprzeczanie wartosci poznania otaczajacego swiata nie moga sobie pozwolic ani umysly religijne ani racjonalne. Czy wierzysz, czy nie - widzisz co Cie otacza. I masz rozum, zeby to sobie tlumaczyc. Masz zmysly i rozum. Korzystanie z nich nie jest wariactwem. Powiedzialbym nawet, ze to raczej niekorzystanie ze zmyslow i rozumu jest wariactwem  Serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >Świat jest pełen wariatów  > >Ziemia pozdrawia Marsa> >> Chyba Wenus, bo kobiety sa z Wenus, >Eh, przecie każde dziecko wie, że mężczyźni są z Marsa a kobiety ze Snikersa ...eh!
|
|
| | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > >Chyba Wenus, bo kobiety sa z Wenus,> Eh, przecie każde dziecko wie, że mężczyźni są z Marsa a kobiety ze Snikersa ...eh!  Ja chyba jestem z czegoś innego, może z Nachosa, bo nie lubię słodyczy
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > Chyba Wenus, bo kobiety sa z Wenus, wedlug tytulu popularnej ksiazki  Ta hipoteza nie jest potwierdzona, mam więc do niej sceptyczny stosunek. > Czy wariactwem jest obserwowanie płynącej wody? Czy wariactwem jest ogladanie gwiazd i planet? Wszyscy widze zaczynaja zarzucac sobie albo wariactwo albo glupote Bo czegos moze nie byc; bo cos jest ale nie warte uwagi - aby w chwile potem zanurzyc sie na dobre w czyms innym, czego - rowniez moze nie byc...  Przecież ja to napisałam z czystej sympatii, nawet ci postawiłam plusa. Choć nie sama fascynacja mechaniką płynów zrobiła na mnie tak pozytywne wrażenie, tylko forma w jakiej o tym napisałeś. > Wiem skadinad, ze jestes zainteresowana religiami, zwlaszcza katolicyzmem.Sprostowanie - najmniej katolicyzmem. > Czy nie uwazasz, ze podziwianie plynacej wody (nawet tej plynacej z kranu ) nie jest wartosciowe takze religijnie?Uważam, że fascynacja czymkolwiek, czy będzie to woda z kranu, płytki chodnikowe, byty transcendentne czy krasnoludki jest wartościowa i godna podziwu. Sądzę też, że człowiek który we własnym życiu nie odnajduje żadnych fascynacji nie może i być szczególnie zadowolony z tego życia. A czy woda ma wartość religijną? O bardzo, i to w wielu aspektach. Od zachwytu nad dziełem stworzenia, po odwieczny symbolizm wody jak źródła życia, czystości, praoceanu w którym pławiła się Tiamat itd. > Czy nie zbladzilas w mlodosci zaniedbujac przedmioty podsuwajace Ci pod oczy doskonalosc stworzenia i prawa rzadzace tym stworzeniem? Co robilas w zamian?Wiele rzeczy, nie - nie zbłądziłam. > Skupialas sie na hipotezach, ktorych jeszcze nikt nie zweryfikowal i nie bedzie w stanie zweryfikowac zapewne nigdy, bo dotycza bytow transcendentnych w stosunku do naszej widzialnej i dotykalnej rzeczywistosci?Nie rozumiem. Czy wydaje ci się, że fotosyntezuje i sypiam na obłoku? > Sa ludzie, ktorzy nie wierza w istnienie Stworcy. Sa i tacy, ktorzy uwazaja, ze Wszechswiat nie mial poczatku, ze osobliwosc na teoretycznym poczatku wcale nie isnieje. Jedni wierza inni nie wierza.> Ale na zaprzeczanie wartosci poznania otaczajacego swiata nie moga sobie pozwolic ani umysly religijne ani racjonalne.Cała filozofia, kultura i religia wschodu jest oparta na tym zaprzeczeniu, a i w Europie wpływy takiej myśli widoczne są w chrześcijaństwie. > Czy wierzysz, czy nie - widzisz co Cie otacza.Ale nie musisz wierzyć w to co widzisz. Brak zaufania do zmysłów był początkiem ładnego kawałka myśli ludzkiej. Gdybyśmy wierzyli im bezwarunkowo nie powstałyby wszystkie opracowania dotyczące metody i zasad ich stosowania, które pozwalają nam na weryfikację błędu. Skupiając się tylko na zmysłach i wierząc tylko w nie bylibyśmy również pozbawieni - makro i mikro fizyki, matematyka służyła by mierzenia gruntów itd. > I masz rozum, zeby to sobie tlumaczyc.Więcej, aby to wyprzedzać, to co dostępne zmysłami i aby eliminować niedoskonałości poznania zmysłowego. > Serdecznie pozdrawiam  I ja cię pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) | > >Wiem skadinad, ze jestes zainteresowana religiami, zwlaszcza katolicyzmem.> Sprostowanie - najmniej katolicyzmem.O! No to mnie zaskoczylas  Wyznajesz katolicyzm ale jestes nim mniej zainteresowana niz innymi religiami??? Dlaczego? Co sie stalo? > >Czy nie uwazasz, ze podziwianie plynacej wody (nawet tej plynacej z kranu ) nie jest wartosciowe takze religijnie?> Uważam, że fascynacja czymkolwiek, czy będzie to woda z kranu, płytki chodnikowe, byty transcendentne czy krasnoludki jest wartościowa i godna podziwu. Sądzę też, że człowiek który we własnym życiu nie odnajduje żadnych fascynacji nie może i być szczególnie zadowolony z tego życia. A czy woda ma wartość religijną? O bardzo, i to w wielu aspektach. Od zachwytu nad dziełem stworzenia, po odwieczny symbolizm wody jak źródła życia, czystości, praoceanu w którym pławiła się Tiamat itd.Podobnie poetycko, moze nawet bardziej nieprawdopodobnie, mozna zachwycic sie przeplywem wody z - naukowego punktu widzenia  Gdy zdamy sobie sprawe, z czego sklada sie woda. Z jakichs malutkich kulek, ktore w sumie sa - calkiem suche  A i same "kulki" sa nie do uwierzenia, bo sa wlasciwie cale puste  I ciagle sie ruszaja w rozmaitych kierunkach i zderzaja z innymi. Gdy zderzaja sie za szybko, bo maja za duzo energii - woda przestaje byc woda i staje sie - chmurami... Mieciutkimi i chlodnymi mglami... Ale jesli woda "ostudzi sie" nieco bardziej zmienia sie w rozsadzajacy najtwardsze skaly lod. A czasami, gdy kulek jest mniej - w roznorodne platki sniegu... Oceany, Grand Canyon, tecza, zycie jakim je znamy... Wszystko to ma jakis zwiazek z woda. Nie ma sie co dziwic, ze wydawala sie ona starozytnym jednym z "pierwiastkow"... Co ciekawe, nie jest jakos specjalnie popularna we wszechswiecie... Mamy szczescie, ze jest jej tyle na naszej Ziemi  > >Czy nie zbladzilas w mlodosci zaniedbujac przedmioty podsuwajace Ci pod oczy doskonalosc stworzenia i prawa rzadzace tym stworzeniem? Co robilas w zamian?> Wiele rzeczy, nie - nie zbłądziłam.To milo  Skad jednak bierzesz pewnosc, ze nie zbladzilas?  > >Skupialas sie na hipotezach, ktorych jeszcze nikt nie zweryfikowal i nie bedzie w stanie zweryfikowac zapewne nigdy, bo dotycza bytow transcendentnych w stosunku do naszej widzialnej i dotykalnej rzeczywistosci?> Nie rozumiem. Czy wydaje ci się, że fotosyntezuje i sypiam na obłoku?Nie  Ale podejrzewalem Cie o rozwazanie struktur Boga, czy jest zlozony z trzech czy moze wiecej osob, i wzajemnych miedzy nimi relacji... W oparciu o... rozum....... ? Podejrzewalem o dokladne uporzadkowywanie i opisywanie nasza ludzka miara struktur transcendentnych, ktore, jezeli istnieja, to i tak nie daja sie opisac za pomoca znanych nam pojec  Jakie trudnosci mamy juz ze zrozumieniem i wyobrazeniem sobie wiekszej ilosci wymiarow... Albo ile wysilku (godnego i wartosciowego  ) trzeba wlozyc aby przyswoic sobie przestrzenie inne niz euklidesowa... > >Ale na zaprzeczanie wartosci poznania otaczajacego swiata nie moga sobie pozwolic ani umysly religijne ani racjonalne.> Cała filozofia, kultura i religia wschodu jest oparta na tym zaprzeczeniu, a i w Europie wpływy takiej myśli widoczne są w chrześcijaństwie.Wedlug mnie przecza one same sobie  Ale ten temat jest nieco szerszy, tutaj moze nam braknac miejsca  > >Czy wierzysz, czy nie - widzisz co Cie otacza.> Ale nie musisz wierzyć w to co widzisz. Brak zaufania do zmysłów był początkiem ładnego kawałka myśli ludzkiej. Gdybyśmy wierzyli im bezwarunkowo nie powstałyby wszystkie opracowania dotyczące metody i zasad ich stosowania, które pozwalają nam na weryfikację błędu. Skupiając się tylko na zmysłach i wierząc tylko w nie bylibyśmy również pozbawieni - makro i mikro fizyki, matematyka służyła by mierzenia gruntów itd.Nie korzystajac ze zmyslow bylibysmy pozbawieni raczej weryfikacji - prawdy  Wiem, zaraz zapytasz co to jest prawda.  Cos co jestesmy w stanie poznac rozumem - odpowiem w koniecznym skrocie ale nie o to mi w tym momencie chodzi  Zmysly stanowia experymentalne potwierdzenie hipotezy. Nikt nigdy nie widzial czastek elementarnych ale mozemy zobaczyc efekty poddania ich dzialaniu... Kazda hipoteze ktora mozna potwierdzic experymentalnie uznajemy za prawdziwa. Jezeli tylko jeden experyment zaprzecza hipotezie - uznajemy ja za nieprawdziwa. Hipotezy, idee, zmysly i experymenty sa droga do poznania prawdy, choc oczywiscie z drugiej strony istnieja oczywiscie zamkniete, hermetyczne "nauki" spekulatywne, ktorych przedmiot opiera sie wylacznie na aksjomatach badz dogmatach i ktore dbaja o zachowanie prawdy - logicznej... To tez nadaje sie na dluzsza analize, a nie na podtemacik  W skrocie, nie uwazam, ze "skupiając się tylko na zmysłach i wierząc tylko w nie bylibyśmy również pozbawieni - makro i mikro fizyki, matematyka służyła by mierzenia gruntów", bo to samo moznaby przeciez powiedziec o rozumie  Zostalismy ewolucyjnie wyksztalceni do "widzenia" swiata na tyle na ile to bylo potrzebne do przetrwania. Podobnie z rozumem  Jak juz pisalem wyzej, wydawac by sie moglo, ze nigdy nie bedziemy w stanie wyobrazic sobie przestrzeni nieeuklidesowej, czasu jako wymiaru, procesow zachodzacych w skali czasteczkowej... A jednak nie tylko, ze mozemy poznawac w skalach przewyzszajacych (badz mniejszych) wielokrotnie te do ktorych uzdolnila nas ewolucja, to jeszcze jestesmy w stanie zmyslowo i experymentalnie pewne z tych procesow - zobaczyc! Udoskonalamy narzedzia... W tym rozum  Tymczasem pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > >>Wiem skadinad, ze jestes zainteresowana religiami, zwlaszcza katolicyzmem.> >Sprostowanie - najmniej katolicyzmem.> O! No to mnie zaskoczylas Wyznajesz katolicyzm ale jestes nim mniej zainteresowana niz innymi religiami??? Dlaczego? Co sie stalo?Wyznaję teizm, nie katolicyzm. Poza tym wszystko ze mną ok. > Podobnie poetycko, moze nawet bardziej nieprawdopodobnie, mozna zachwycic sie przeplywem wody z - naukowego punktu widzenia Gdy zdamy sobie sprawe, z czego sklada sie woda. Z jakichs malutkich kulek, ktore w sumie sa - calkiem suche A i same "kulki" sa nie do uwierzenia, bo sa wlasciwie cale puste I ciagle sie ruszaja w rozmaitych kierunkach i zderzaja z innymi. Gdy zderzaja sie za szybko, bo maja za duzo energii - woda przestaje byc woda i staje sie - chmurami... Mieciutkimi i chlodnymi mglami...Chmury są wodą, a nie parą, przynajmniej zgodnie z moją najlepszą wiedzą. Bardzo jednak ładnie piszesz o wodzie. > >>Czy nie zbladzilas w mlodosci zaniedbujac przedmioty podsuwajace Ci pod oczy doskonalosc stworzenia i prawa rzadzace tym stworzeniem? Co robilas w zamian?> >Wiele rzeczy, nie - nie zbłądziłam.> To milo Skad jednak bierzesz pewnosc, ze nie zbladzilas?  Z rozsądku. a) nawet jeśli zbłądziłam nie mam możliwości weryfikacji ponieważ: nie da przeżyć życia 2 x i porównać; życie kształtowane jest przez zbyt dużo zmiennych aby stworzyć teoretyczny model porównawczy, już z 3 kulkami oddziałującymi na siebie nie możemy sobie poradzić, a co dopiero z życiem b) negacja własnych wyborów jest niezdrowa dla psychiki, prowadzi do chwiejności emocjonalnej i poczucia dyskomfortu (nie mylić z uczeniem się na błędach) c) mam subiektywnie niezłe samopoczucie tak na co dzień, biorę to za dobrą monetę > >Nie rozumiem. Czy wydaje ci się, że fotosyntezuje i sypiam na obłoku?> Nie Ale podejrzewalem Cie o rozwazanie struktur Boga, czy jest zlozony z trzech czy moze wiecej osob, i wzajemnych miedzy nimi relacji...tak > W oparciu o... rozum....... ?niekoniecznie > Podejrzewalem o dokladne uporzadkowywanie i opisywanie nasza ludzka miara struktur transcendentnych, ktore, jezeli istnieja, to i tak nie daja sie opisac za pomoca znanych nam pojec Jakie trudnosci mamy juz ze zrozumieniem i wyobrazeniem sobie wiekszej ilosci wymiarow... Albo ile wysilku (godnego i wartosciowego ) trzeba wlozyc aby przyswoic sobie przestrzenie inne niz euklidesowa...Nie od rzeczy napisałam o fotosyntezie i chmurach - Bóg ojciec lub matka natura (niepotrzebne skreślić) wyposażyła mnie w pojemy dysk twardy, sporo ramu i sensowny procesor. Wyżej opisana struktura białkowa jest mechanizmem podlegającym rozszerzaniu i doskonaleniu, przynajmniej do pewnego czasu. Zainteresowanie jednym tematem nie wyklucza zainteresowania innym, to się nie wyklucza. Mogę jednocześnie czytać św. Tomasz i Howkinga. > Wedlug mnie przecza one same sobie Ale ten temat jest nieco szerszy, tutaj moze nam braknac miejsca  Racja, wg mnie jednak do natury ludzkiej jak i do zestawu najsilniejszych mechanizmów tworzenia nowych jakości należy ścieranie się przeciwieństw. Eliminacja sprzeczności prowadzi do spójności, przedłużająca się spójność do marazmu, marazm do obumarcia. > Nie korzystajac ze zmyslow...Czytałam inne twoje wypowiedzi, w tym akurat temacie jesteśmy dość jednomyślini. Różnica jest w formie, a nie w treści. > Tymczasem pozdrawiam  Pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Mogę jednocześnie czytać św. Tomasz i Howkinga.Czy rzeczywiscie? Jakie ksiazki czytasz sw. Tomasza a jakie Hawkinga? Podejrzewam, ze masz na mysli popularne wydawnictwa Hawkinga  Nie jestem w stanie wyobrazic sobie kogos "normalnego" czytajacego np. Grawitacje i kosmologie Weinberga... Taki przykladzik tylko - pokazujacy, ze czytasz specjalistyczne ksiazki teologiczne podczas gdy z naukowych - tylko te popularne. Nie czytasz rownie specjalistycznych naukowych... Nie chce Cie oczywiscie zniechecac, twierdzac, ze specjalizacja naukowa nie pozwala zwyklemu czlowiekowi na doglebne przenikniecie przez wspolczesne teorie naukowe, bo i sam jezyk wymaga zrozumienia (np. rachunek tensorowy w ww. ksiazce - o ile dobrze pamietam  ) i samo rozumowanie takze jest inne, nieco bardziej moze ulegle... > Czytałam inne twoje wypowiedzi, w tym akurat temacie jesteśmy dość jednomyślini. Różnica jest w formie, a nie w treści.To milo  Ktore ksiazki sw.Tomasza moglbys polecic? Z ta Edda, ktora mi zasugerowalas dalem sobie na razie spokoj... Za trudne dla mnie
|
|
| | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Czy rzeczywiscie? Jakie ksiazki czytasz sw. Tomasza a jakie Hawkinga?Kiedyś czytałam, mam dobrą pamięć długotrwałą  > Podejrzewam, ze masz na mysli popularne wydawnictwa Hawkinga Nie jestem w stanie wyobrazic sobie kogos "normalnego" czytajacego np. Grawitacje i kosmologie Weinberga... Taki przykladzik tylko - pokazujacy, ze czytasz specjalistyczne ksiazki teologiczne podczas gdy z naukowych - tylko te popularne. Nie czytasz rownie specjalistycznych naukowych...Czy ktoś wspominał, że jestem normalna? A tak poważnie, edukację wyższą rozpoczynałam na politechnice. Potem zmieniłam studia, na nie całkiem humanistyczne, ale raczej kojarzone z humanistyką. Co do teologicznych książek czytałam kilka prawosławnych i judaistycznych, z katolickich encyklikę w całości a resztę tylko kawałki. Mnie interesuje religioznawstwo a nie katolicyzm. Jeśli zaś chodzi o nauki ścisłe, masz rację - brak mi warsztatu - więc raczej popularne. > Nie chce Cie oczywiscie zniechecac, twierdzac, ze specjalizacja naukowa nie pozwala zwyklemu czlowiekowi na doglebne przenikniecie przez wspolczesne teorie naukowe, bo i sam jezyk wymaga zrozumienia (np. rachunek tensorowy w ww. ksiazce - o ile dobrze pamietam ) i samo rozumowanie takze jest inne, nieco bardziej moze ulegle...Każda nauka korzysta z własnego meta języka i to jest realny problem w głębszym poznaniu dziedziny, z drugiej strony jest to konieczność. Do zmiany sposobu myślenia jestem zawodowo przygotowana  > To milo Ktore ksiazki sw.Tomasza moglbys polecic? Z ta Edda, ktora mi zasugerowalas dalem sobie na razie spokoj... Za trudne dla mnie  E, nie, nie czytaj Tomasza - nudy. Jak już masz chęć rzucać się na filozofię to sugeruję Poppera - bliższy ci ideologicznie. Jak zaś masz chęć na hard, ale nie dla wytrwałych co raczej dla szaleńców i zakręconych, polecam ci pana po twoim fachu - Edmunda Husserla. A próbowałeś Eddę czy tylko przypuszczasz że za trudne? No bo wiesz, to jest po prostu mitologia. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Co do teologicznych książek czytałam kilka prawosławnych i judaistycznych, z katolickich encyklikę w całości a resztę tylko kawałki. Mnie interesuje religioznawstwo a nie katolicyzm. Jeśli zaś chodzi o nauki ścisłe, masz rację - brak mi warsztatu - więc raczej popularne.Z naukowych - popularne a z religii - ogolne, pare takich pare innych  Moje zwiazki z religioznawstwem koncza sie na ksiazce Mircea Eliade "Historia wierzen..." tom 1. Jest w mojej kolekcji... Niestety nieprzeczytana... Jak myslisz, warto sie za nia zabrac? Dokupic brakujace tomy? Z katolickich przeczytalas encyklike, to i tak sukces  Ciekawe ktora? Moje religioznawstwo jest raczej - praktyczne. Jezdzilem i jezdze w rozne miejsca, wiec to wpadne do cerkwii, zeby posluchac spiewu, to poslucham wieczorem zawodzacego muezzina... I staram sie ostentacyjnie nie opychac, kiedy znajomi muzulmanie maja post  Wiem, ze za to zaprosza mnie po zachodzie slonca i wtedy sobie poszalejemy za wszystkie czasy  Taaak, powierzchowne religioznawstwo... No, co zrobic... Dwa tygodnie temu tez pojadlem smacznie z okazji narodzin jakiegos hinduskiego boga, dowiedzialem sie o nim troche, bo to byl jeden z najwazniejszych... Ktos nawet zapytal jaki stary juz jest ten bog - na co padla odpowiedz - prekambryjski  Jak widzisz, religioznawstwo nie jest moja najlepsza strona ale same religie kojarza mi sie raczej przyjemnie  Dobre jedzenie, egzotyczne krajobrazy, ciekawa muzyka...  > Do zmiany sposobu myślenia jestem zawodowo przygotowana  > E, nie, nie czytaj Tomasza - nudy. Jak już masz chęć rzucać się na filozofię to sugeruję Poppera - bliższy ci ideologicznie. Jak zaś masz chęć na hard, ale nie dla wytrwałych co raczej dla szaleńców i zakręconych, polecam ci pana po twoim fachu - Edmunda Husserla. A próbowałeś Eddę czy tylko przypuszczasz że za trudne? No bo wiesz, to jest po prostu mitologia.Husserla musialem czytac na doktoranckich... Stad nie kojarzy mi sie dobrze.  Tak jak wiekszosc ludzi, nie lubie byc do czegos zmuszany - a wykladowca nie mial daru, zeby zainteresowac przedmiotem... Popper jest chyba najpopularniejszym wspolczesnym filozofem nauki, jesli moge to tak nazwac. Znany w srodowisku "naukowym"... Nie zebym wybrzydzal ale ciagna mnie raczej ksiazki niezwiazane z wykonywanym zawodem. Stad moje zainteresowanie sw. Tomaszem w ostatnim poscie.  Ale cos takiego jak Edda raczej odpada. Mam (chyba wydanie BNki) ale - nietkniete... Po Twoim poleceniu probowalem przeklad angielski ale nic nie pomoglo  W pewnym okresie mlodosci pozegnalem ksiazki beletrystyczne... W tym mitologie... Ksiazki naukowe (w tym oczywiscie i te pop-naukowe  ) zaspokajaja moja potrzebe sensacji, szlachetnych bohaterow i liryzmu  . W czysta, pierwsza filozofie nie chce sie rzucac. Raczej w filozofie "praktyczna", majaca za przedmiot cos innego niz byt albo sama siebie. Estetyke juz przerabialem - z duza satysfakcja. Znakomita odskocznia od codziennej pracy  Oj rozgadalem sie niepotrzebnie; najnudniejsze posty sa wlasnie - o sobie... Zeby wrocic do Arystotelesa - mam jego "Dziela wszystkie" wydane w Polsce jakies 10-15 lat temu... Grube tomiska  Pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Z naukowych - popularne a z religii - ogolne, pare takich pare innych  Tak jakoś nie mogę usiedzieć na miejscu, znaczy w jednym prądzie lub dziedzinie. Znam ujemne strony tego stanu rzeczy. > Moje zwiazki z religioznawstwem koncza sie na ksiazce Mircea Eliade "Historia wierzen..." tom 1. Jest w mojej kolekcji... Niestety nieprzeczytana... Jak myslisz, warto sie za nia zabrac? Dokupic brakujace tomy?Bardzo chciałam mieć na własność tę książkę, ale jej cena ciągle skłania mnie do poczekania na tańszy moment. No i moment nie nastąpił, nakład się wyczerpał a w antykwariatach nie dość że niemal miały kruk to jeszcze ceny szalone. Jeśli jednak chodzi o Eliadego, pozwolę sobie nieskromnie polecić ci tekst mojego autorstwa: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5083> Z katolickich przeczytalas encyklike, to i tak sukces Ciekawe ktora?Encyklikę, sztuk jeden, nie encykliki - Fides et ratio - tak ciekawa momentami. Ma jakieś 150str. możesz machnąć przed snem. > Moje religioznawstwo jest raczej - praktyczne...Nie praktyczne, tylko obserwacyjne. Zdaje się jeszcze na studiach, pewnego roku nie pojechałam na Boże Narodzenie do domu. Mniejsza o przyczyny, ale zostałam w akademiku i jako organizator wydarzeń dziwnych zarządziłam wigilię. Na tę wigilię zebrałam co znalazłam, tj. ateista szt.1, prawosławna szt.1, muzułmanin szt.1 i ja - ostoja i przedstawiciel katolicyzmu  Zarządziłam wigilię po katolicku. Było fajnie. Zaprosiłam wówczas też jakichś Koreańczyków czy Chińczyków którzy byli w Polsce od pół roku. Jakie było moje zdziwienie, gdy odmówili mi argumentując, że oni nie wierzą w Boga i nie będą brać udziału w takich głupotach. Prawosławna przyniosła za to postny posiłek - postny bo bez jajek, ot ciekawostka. Muzułmanin zaś upewnił się czy jego obecność nie urazi mojego Boga i bardzo się ucieszył, że nie urazi. > prekambryjski  To faktycznie wiekowy  > Jak widzisz, religioznawstwo nie jest moja najlepsza strona ale same religie kojarzą mi się raczej przyjemnie Dobre jedzenie, egzotyczne krajobrazy, ciekawa muzyka...  Oferuje też inne atrakcje. Jakby ci kiedyś brakowało niecodziennych doznań wybierz się na różaniec o 5 rano. Kościół wybierz najlepiej gotycki, posępny. I nie myśl, nawet nie próbuj. Trzeba tylko być, rozmyć uwagę i wsłuchać się w tembr powtarzanych dźwięków. > Husserla musialem czytac na doktoranckich... Stad nie kojarzy mi sie dobrze. Tak jak wiekszosc ludzi, nie lubie byc do czegos zmuszany - a wykladowca nie mial daru, zeby zainteresowac przedmiotem... Popper jest chyba najpopularniejszym wspolczesnym filozofem nauki, jesli moge to tak nazwac. Znany w srodowisku "naukowym"...Czyli dobrze kombinowałam, że to będzie najbliższe fizyce? No ale nie o to ci chodziło. Kołakowskiego? Pewnie też czytałeś? > Nie zebym wybrzydzal ale ciagna mnie raczej ksiazki niezwiazane z wykonywanym zawodem. Stad moje zainteresowanie sw. Tomaszem w ostatnim poscie.  Możesz spróbować, niektórym to odpowiada. Traktat o człowieku spróbuj. Jak ci nie pójdzie ale zechcesz zostać w tym klimacie sięgnij po Gilsona. On też jest tomistą. Jeśli jednak bardziej kusi cię ciemne średniowiecze niż sam tomizm, raczej polecam św. Augustyna. Jak dla mnie ciekawszy jest Eckhart, ale to już trzeba lubić takie rzeczy. Zaś pierwsze spory rodzącego się chrześcijaństwa z zastanym (takie sensowne spory) znajdziesz u Orygenesa - Przeciw Celsusowi. > Ale cos takiego jak Edda raczej odpada. Mam (chyba wydanie BNki) ale - nietkniete... Po Twoim poleceniu próbowałem przeklad angielski ale nic nie pomoglo  Ja mam chyba PWN, jak nie zapomnę zajrzę i podam ci przykład wraz z interpretacją, może to cię zachęci, a jak nie to cóż - tyle jest na świecie fantastycznych książek do przeczytania. Od 10 lat czytam Iliadę - bo wykształcony humanista powinien znać - tam powinien, jestem w połowie i chyba na tym poprzestanę. > W pewnym okresie mlodosci pozegnalem ksiazki beletrystyczne...Ja przestałam kupować w księgarniach, ale kupuję w antykwariatach i nadal czytam. Moim ostatnim odkryciem jest Banks - raczej fantastyka, choć nie obligatoryjnie. > W czysta, pierwsza filozofie nie chce sie rzucac. Raczej w filozofie "praktyczna", majaca za przedmiot cos innego niz byt albo sama siebie. Estetyke juz przerabialem - z duza satysfakcja. Znakomita odskocznia od codziennej pracy  Praktyczną? Nie bardzo umiem się odnieść. Jak dla mnie filozofia zajmuje się podstawami wszystkiego co jest - człowieka, życia, kultury, Boga, itd. Jeśli wiedza i świadomość źródeł jest praktyczna - to cała filozofia jest praktyczna. Jeśli zaś wystarczy intuicyjne poznanie - jest niepotrzebna, więc i niepraktyczna. > Oj rozgadalem sie niepotrzebnie; najnudniejsze posty sa wlasnie - o sobie...Wszystko zależy od osobowości, prawda? > Zeby wrocic do Arystotelesa - mam jego "Dziela wszystkie" wydane w Polsce jakies 10-15 lat temu... Grube tomiska  Podoba mi się ta twoja biblioteczka. Spróbuj Etykę Nikomachejską. Język może ci trochę przeszkadzać, ale same poglądy powinny ci się spodobać. Pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | dark magus (320 punktów) | > Jeśli jednak chodzi o Eliadego, pozwolę sobie nieskromnie polecić ci tekst mojego autorstwa:> www.racjonalista.pl/kk.php/s,5083Ciekawy tekst! Jestem w trakcie czytania  > Encyklikę, sztuk jeden, nie encykliki - Fides et ratio - tak ciekawa momentami. Ma jakieś 150str. możesz machnąć przed snem.Jestes wierzaca, wiec uwierzysz! Ktos z rodziny przyjechal do mnie na wakacje i w prezencie przywiozl mi to, za czym w jego wyobrazeniu teskni kazdy emigrant - pisma Papieza-Polaka  Czy prezent byl udany czy nie, to juz inna sprawa... Najwazniejsze jest to, ze wypatrzylem tam wlasnie nie co innego jak "rozum" w tytule jednego z "dziel". "Machnalem przed snem" i ze zdziwieniem stwierdzilem, ze Papiez stoi po stronie rozumu! Chyba nawet pod tym wplywem zapisalem sie na racjonaliste, bo mi ten rozum "chodzil po glowie"... > >Moje religioznawstwo jest raczej - praktyczne...> Nie praktyczne, tylko obserwacyjne.Sluszna uwaga ale jak mawial Popper, nie skupiajmy sie na werbalizmie  (Fizyk zna werbalizm Poppera - i lubi go tak samo jak on  ) > Oferuje też inne atrakcje. Jakby ci kiedyś brakowało niecodziennych doznań wybierz się na różaniec o 5 rano. Kościół wybierz najlepiej gotycki, posępny. I nie myśl, nawet nie próbuj. Trzeba tylko być, rozmyć uwagę i wsłuchać się w tembr powtarzanych dźwięków.Opisujesz cos podobnego do tego co juz wspomnialem... Czy w przypadku naszej rodzimej religii jest tak samo? Hmmmm, wydaje mi sie, ze ona sie odrobine zaniedbuje jesli chodzi np. o oprawe, chociazby muzyczna. Moze to wplyw ostatniego Soboru i nadmiernago zblizenia do "zwyklego czlowieka"...? > Możesz spróbować, niektórym to odpowiada. Traktat o człowieku spróbuj. Jak ci nie pójdzie ale zechcesz zostać w tym klimacie sięgnij po Gilsona. On też jest tomistą. Jeśli jednak bardziej kusi cię ciemne średniowiecze niż sam tomizm, raczej polecam św. Augustyna. Jak dla mnie ciekawszy jest Eckhart, ale to już trzeba lubić takie rzeczy. Zaś pierwsze spory rodzącego się chrześcijaństwa z zastanym (takie sensowne spory) znajdziesz u Orygenesa - Przeciw Celsusowi.Orygenes  Chetnie sie zainteresuje, lubie jak ktos wprowadza wyznawane idee w praktyczne dzialanie. Jak mu to wychodzi - to juz inna sprawa  > Od 10 lat czytam Iliadę - bo wykształcony humanista powinien znać - tam powinien, jestem w połowie i chyba na tym poprzestanę.Iliady nigdy nie czytalem - na szczescie nie jestem humanista wiec nie musze  Hurrrra, az chce mi sie krzyknac! Jak to dobrze czasami byc zakutym matematycznym lbem, ktory nie zna sie na diamentach ludzkiego ducha  > Ja przestałam kupować w księgarniach, ale kupuję w antykwariatach i nadal czytam.Przewaznie kupowalem ksiazki w antykwariatach  Chcialem nawet powtorzyc doswiadczenie z dziecinstwa i wybralem sie kiedys podczas wizyty w ojczyznie do moich ulubionych antykwariatow sprzed lat... W jednym jest restauracja, w drugim jakies ubrania a w trzecim nawet nie wiem co ale wyglada cool...  > Podoba mi się ta twoja biblioteczka.Mnie tez - gorzej z czasem na czytanie... Pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | >Opisujesz cos podobnego do tego co juz wspomnialem... Czy w przypadku naszej rodzimej religii jest tak samo? Hmmmm, wydaje mi sie, ze ona sie odrobine zaniedbuje jesli chodzi np. o oprawe, chociazby muzyczna. Moze to wplyw ostatniego Soboru i nadmiernago zblizenia do "zwyklego czlowieka"...? W przypadku naszej rodzimej religii jest całkiem podobnie jak i w przypadku wierzeń egzotycznych. W chrześcijaństwie najwięcej elementów tego typu pozostało w prawosławiu, no i ten język. Magia i czary. Najbardziej uczłowieczono chrześcijaństwo w protestantyzmie. Katolicyzm pozostaje pomiędzy. Jednak jak wiadomo, cudze chwalicie, swego nie znacie. Takie zamieszanie, z jednej strony ludzie chcą aby religia była bliżej ludu. Jak się już jednak za bardzo przybliży też źle. Każdy ruch ma rozmaite konsekwencje. Bliżej ludu, są ludowe problemy, polityka, alkowa itd. Więc lud by chciał, aby religia była mu bliska, zrozumiała, brała pod uwagę jego ludowe problemy i bolączki, a nie wyimaginowane niezrozumiałe jedności w troistości. Z drugiej strony lud się burzy, a że ksiądz na ambonie o wyborach debatuje, a że pod łóżko zagląda, że coś tam krytykuje. Tak źle, tak niedobrze. Pozdrawiam
|
|
| |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Nie czuję potrzeby studiowania psychologii by odpowiedzieć sobie na kilka pytań, tak, jak nie >>mam potrzeby studiów o budowaniu okrętów by dowiedzieć się dlaczego utonął "Titanic" lub >>zdobywania wiedzy o działaniu netu by pogadać- za jego pośrednictwem- z ciekawymi ludźmi
To czemu jesteś taki niemerytoryczny?
>>"intuicyjne przeświadczenie"
Wiesz co sądzi nauka o magicznym "intuicyjnym przeświadczeniu"? Wiesz, ja też mogę powstawiać wątki o treści "wg mojego intuicyjnego przeświadczenia krasnale są wśród nas".
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Nie czuję potrzeby studiowania psychologii by odpowiedzieć sobie na kilka pytań, tak, jak nie >>mam potrzeby studiów o budowaniu okrętów by dowiedzieć się dlaczego utonął "Titanic" lub >>zdobywania wiedzy o działaniu netu by pogadać- za jego pośrednictwem- z ciekawymi ludźmi> To czemu jesteś taki niemerytoryczny?> >>"intuicyjne przeświadczenie"> Wiesz co sądzi nauka o magicznym "intuicyjnym przeświadczeniu" ?> Wiesz, ja też mogę powstawiać wątki o treści "wg mojego intuicyjnego przeświadczenia krasnale są wśród nas".> Wikipedia IntuicjaIntuicja (z łac. intuitio - wejrzenie) - proces myślowy polegający na szybkim dopasowaniu danej sytuacji, problemu, zagadnienia do znanych już szablonów i zależności. Objawia się w postaci nagłego przebłysku myślowego, w którym dostrzega się myśl, rozwiązanie problemu lub odpowiedź na nurtujące pytanie. Często mylona jest z przeczuciem o podłożu emocjonalnym. Natura intuicji wynika z tego, że jest ona procesem podświadomym, którego nie można kontrolować, można jedynie dopuszczać lub odrzucać podawane przez intuicję rozwiązania. Jest ona procesem bardziej kreatywnym i działającym na wyższym poziomie abstrakcji w porównaniu do myślenia logicznego.Miłego dnia
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Nie wiem skąd wzięli to w wikipedi ale definicja jest na moje oko inspirowana Popperem. Nie jestem znawcą tematu, ale o ile dobrze pamiętam prowadzono badania mózgu pod kontem kreatywności. Wskazują one na związek między nią a tzw. intuicją i osobowością schizoidalną. Między synapsami w mózgu występują połączenia, które są kształtowane na skutek łączenia określonych informacji. Generalnie takie połączenie jest trwałe i łatwe do użycia jeśli często się go używa, lub po prostu używane było w ostatnim czasie. To jak połączenia się kształtują zależy od wielu czynników, np od indywidualnej wrażliwości. Jeden widząc, że jest mokro od razu i jednoznacznie wydaje sąd - padał deszcz. Są też tacy, którzy widząc, że jest mokro wpadają w melancholię i puszczają Armstronga, ponieważ właśnie w taką pogodę zobaczyli pierwszy raz swoją ukochaną/ukochanego. Dodatkowo, wielu ludzi ma tendencję do utrzymywania nietypowych połączeń o równej sile z typowymi. Tak jakby się im nie zacierały. Taka osoba ma dostęp do większej puli skojarzeń, nie tylko tych logicznych przyczynowo-skutkowych. Może szybciej i skuteczniej z nich wybierać. W praktyce są to właśnie ludzie kreatywni, znajdujący rozwiązania tam, gdzie pozornie ich nie ma. Tylko że taki sposób rozwiązywania problemów nie bazuje na logice tylko na owych skojarzeniach i co więcej nie koniecznie sam kreatywny, wie skąd przyszedł mu do głowy taki pomysł. Są to rozwiązania tzw. intuicyjne. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Nie wiem skąd wzięli to w wikipedi ale definicja jest na moje oko inspirowana Popperem. Nie jestem znawcą tematu...>Temat prawie zupełnie mi obcy, lecz konotacje z Popperem i jego akcentowaniem metafizyki w poznawaniu naukowym wydaje mi się tutaj trafnym spostrzeżeniem. Co do reszty...też myślę, że trafna, przynajmniej chcę (więc będę) tak myśleć. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Intuicja może prowadzić do błędnych rozwiązań.
|
|
| | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | >Intuicja może prowadzić do błędnych rozwiązań. Pokaż mi to cudo, które nie może prowadzić do błędnych rozwiązań.
|
|
| | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Poprawię się. Rozumowanie logiczne wraz z intuicją rzadziej prowadzi do błędów, niż sama intuicja.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Taka osoba ma dostęp do większej puli skojarzeń, nie tylko tych logicznych przyczynowo-skutkowych.
Myślenie niekonwencjonalne.
A ja obojętnie o czym myślę, widzę siebie samego na małym rowerku na olbrzymim rozstaju dróg, patrzącego w niebo, wszędzie pełno drzew i nikogo. Wiatr wieje, chmury.
Poproszę diagnozę. xD (offtopic.com?)
|
|
| | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > A ja obojętnie o czym myślę, widzę siebie samego na małym rowerku na olbrzymim rozstaju dróg, patrzącego w niebo, wszędzie pełno drzew i nikogo. Wiatr wieje, chmury.Fajny na tym rowerku jesteś, takim cię lubię.  Co więcej jest to postawa czysto filozoficzna, której podstawą jest - zadziwienie. > Poproszę diagnozę. xD (offtopic.com?)> Po polsku poproszę.
|
|
| | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > Po polsku poproszę.Niechcemisie.pl
|
|
| | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > >Po polsku poproszę.> Niechcemisie.pl>  > W pierwszym odruchu chciałam ci dać "-". Postanowiłam jednak upewnić się czy decyzja jest słuszna - co chciałeś przez to powiedzieć?
|
|
| | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Jest ona procesem bardziej kreatywnym i działającym na wyższym poziomie abstrakcji w >>porównaniu do myślenia logicznego.
Samą intuicją ziemię płaską mieliśmy. To jest narzędzie. Jeśli komuś "coś się wydaje" bo tak i już, zapomina o metodologii i racjonalnym myśleniu.
>>działającym na wyższym poziomie abstrakcji
Należy podkreślić słowo abstrakcji 120.000 razy i nie porwać kartki. Poproszę o definicję "Abstrakcji" i skorelowanie tego słowa z "nauką", wyznaczenie wspólnych zakresów, i miejsc w których te dwa pojęcia są ze sobą nieskorelowane. Dziękuję.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | dark magus (320 punktów) | Tym razem ja Cie przepraszam Beatusie, za to, ze sie wtracam... Ale chcialbym bronic intuicji i abstrakcji jako narzedzi poznania. Naukowego poznania. Nie do konca rozumiejac stanowisko przedmowcy, zaloze na wstepie, ze jest przeciwnikiem obu i ze nie uznaje ich w nauce i racjonalizmie  > >>Jest ona procesem bardziej kreatywnym i działającym na wyższym poziomie abstrakcji w >>porównaniu do myślenia logicznego.> Samą intuicją ziemię płaską mieliśmy. To jest narzędzie.> Jeśli komuś "coś się wydaje" bo tak i już, zapomina o metodologii i racjonalnym> myśleniu.Mimo, ze Beatus tak pieknie opisala szczegol dzialania mozgu, na razie jeszcze na temat samego mozgu i jego dzialania wiemy bardzo, bardzo niewiele. Podobnie rzecz ma sie z - mysleniem, snem, etc..  Czy rzeczywiscie plaska ziemie mielismy dzieki intuicji? Nie. Plaska ziemie mielismy z najprostszych naocznych dostepnych nam podowczas obserwacji. Takze tych owczesnie naukowych. Czy to nie wlasnie dzieki intuicji Ziemia zmienila nagle ksztalt na mniej wiecej kulisty? Nie wydaje mi sie, abysmy byli w stanie odroznic i zdecydowanie rozdzielic "intuicje" do "metodologii" - jako zrodel czy narzedzi postepu naukowego. Mozna metodologicznie mierzyc wymiary Ukladu Slonecznego i mozna intuicyjnie wpasc na pomysl, ze - planety kraza wokol slonc... Mozna metodologicznie zaprojektowac zegarek i mozna intuicyjnie wynalezc zarowke. Nie kazdy naukowiec/wynalazca, siedzi przy stole i "metodologicznie" wymysla prawa, badz teorie. Byc moze intuicyjnie a byc moze tak jak to opisywala Beatus - wpada czasem na jakis pomysl. Trzecie twierdzenie Fermata (czytal ksiazke i "wpadl mu do glowy pomysl, ktory zapisal na marginesie i stwierdzil, ze dowod jest interesujacy i prosty ale ze margines jest za maly, zeby ten dowod zmiescic... taka anegdotka), albo jedna z teorii Hawkinga: nie pamietam w ktorej (z dwoch popularnych  ) ksiazek wspomina o idei, ktora "wpadla mu do glowy" podczas przygotowywania sie do pojscia spac, co w przypadku jego kalectwa jest procesem dosc czasochlonnym. Z wlasnego doswiadczenia wiemy (w kazdym razie ja), ze jesli mamy problem z rozwiazaniem jakiegos problemu, istnieje duze prawdopodobienstwo, ze pojawi sie ono w trakcie zasypiania, w jego pierwszej fazie. Wtedy, kiedy polaczenia w mozgu zachodza nieco inaczej niz podczas dziennej aktywnosci... (Tak "metodologicznie" postepowalo wielu... Np. Edison) > >>działającym na wyższym poziomie abstrakcji> Należy podkreślić słowo abstrakcji 120.000 razy i nie porwać kartki.> Poproszę o definicję "Abstrakcji" i skorelowanie tego słowa z "nauką",> wyznaczenie wspólnych zakresów, i miejsc w których te dwa pojęcia są ze sobą> nieskorelowane. Dziękuję.> Definicje abstrakcji znajdziesz zapewne sam za pomoca wybranej wyszukiwarki internetowej... Dla mnie osobiscie abstrakcja sa np. liczby. Generalnie uwazam matematyke za najbardziej zblizona do platonskiego idealizmu. Czasem wrecz uwazam je za tozsame  Idealna, abstrakcyjna matematyka. Pytasz jak ja skorelowac z "nauka"? Hmmmmm, zastanow sie, czy w trakcie wyszukiwania na internecie definicji abstrakcji nie korzystales z matematyki? Abstrakcja "od zawsze" byla, jest i bedzie skorelowana nauka. (Mowie tutaj o naukach przyrodniczych, w tym scislych.). Czy bedzie to matematyka, czy fizyka (opisujaca m.in. ruch znanych Ci zapewne ze szkoly "mas punktowych" - widzial kto kiedy mase punktowa??? To uogolnienie, odejcie od szczegolowej rzeczywistosci). Nauki scisle odkrywaja prawa obowiazujace we wszechswiecie i tworza jego uproszczone modele... Czy to nie - abstrakcja?
|
|
| | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >> Tym razem ja Cie przepraszam Beatusie, za to, ze sie wtracam... Ale chcialbym bronic intuicji i abstrakcji jako narzedzi poznania. Naukowego poznania. Nie do konca rozumiejac stanowisko przedmowcy,
>>zaloze na wstepie, ze jest przeciwnikiem obu i ze nie uznaje ich w nauce i racjonalizmie
To proszę Cię, nie zakładaj, bo jest to błąd. Ale intuicja ogranicza Twoje racjonalne analizowanie moich wypowiedzi. Intuicja jest potrzebna, ale jest tylko narzędziem, początkiem. Sama sobie nie może prowadzić do podejmowania decyzji racjonalnych.
>>wiemy bardzo, bardzo niewiele.
Odnośnik do osiągnięć psychologii procesów poznawczych. Książka Maruszewskiego.
>>Plaska ziemie mielismy z najprostszych naocznych dostepnych nam podowczas obserwacji
A czy w jakiejś sferze nie można jej zastosować, że wskazujesz na różnice?
>>odroznic i zdecydowanie rozdzielic "intuicje" do "metodologii"
Myślałem, że celem metodologii np. psychologii jest przełożenie danych psychologicznych na język matematyki. Metodologia jest sztywną dziedziną. Gdybyśmy sugerowali się intuicją i stosowali odrębne sposoby badania, otrzymywalibyśmy sprzeczne wyniki.
>>i mozna intuicyjnie wpasc na pomysl, ze - planety kraza wokol slonc
Hmm sądzę, że nie było to intuicyjne ze strony ani Kopernika, ani starożytnych cywilizacji. Sądzę, że opierali się na logicznych przesłankach, danych.
>>Nie kazdy naukowiec/wynalazca, siedzi przy stole i "metodologicznie" wymysla prawa, badz teorie.
Ale tylko metodologicznie poprawne tezy można zweryfikować i tylko takie trafią do podręczników.
>>o idei, ktora "wpadla mu do glowy"
Czy chcesz naukę sprowadzić do przypadku? Przypadek jest wszędzie, ale jest marginalny w tej dyscyplinie. Powtarzam, że pewne myśli pojawiają się najczęściej na skutek innych myśli.
>>ze jesli mamy problem z rozwiazaniem jakiegos problemu, istnieje duze prawdopodobienstwo, ze pojawi sie ono w trakcie zasypiania, w jego pierwszej fazie.
Poproszę źródło takiego wnioskowania. Jeśli nie otrzymam, uznam, że to kolejna teoria z palca wyssana. Jedyne co wiem, to to, że sen powoduje uporządkowanie i konsolidację śladów pamięciowych (przy czym strata jest mniejsza niż podczas czuwania). Czy mówimy o tym samym tylko dwoma innymi językami?
>>czy w trakcie wyszukiwania na internecie definicji abstrakcji nie korzystales z matematyki?
Najpierw skorelowałeś liczby z abstrakcją. Potem wskazałeś na więź między nauką a liczbami co doprowadziło do jednej wielkiej manipulacji, że matematyka jest abstrakcją. W ten sposób domniemam, że wszystko jest abstrakcją, ponieważ istnieje tylko świadomość, a wszystko co postrzega może nie istnieć. A więc wszystko jest abstrakcją, więc operujemy tylko intuicją, która jest istotniejsza od rozumowania logicznego. Więc porzucamy w myśl Hume`a związki przyczynowo-skutkowe. Istnieje tylko statystyka i ocena zaistniałych sytuacji. Więc jeśli komuś się odetnie głowę istnieje jakiś procent, że nie przeżyje. Bynajmniej nie jest to 100%. Miło być manipulowanym?
>>Abstrakcja "od zawsze" byla, jest i bedzie skorelowana nauka.
Jak i niebieskie krasnoludki. Trudno pominąć ten element. Ale sam element to za mało do podejmowania decyzji i snucia tez, bez ich analizy.
>>widzial kto kiedy mase punktowa???
Ale chyba, nikt nie wpadł bez pewnych przesłanek na nią? I jak każde pojęcie naukowe jest dokładnie opisane. Na tezę "istnieje masa punktowa" każdy normalny człowiek zapyta " o co w tym chodzi?"
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | dark magus (320 punktów) | Uchhhhh, alez dluga odpowiedz  Odpowiadasz prawie na kazde moje zdanie z osobna  To milo, bo znaczy przynajmniej, ze przeczytales  Z drugiej strony wskazuje to na potencjalna mozliwosc niedotarcia do mysli przewodniej. Pozwole sobie wiec podazac dalej za mysla przewodnia, a dopiero w drugiej czesci odpowiedziec bardziej szczegolowo, choc skrotowo, na konkretne Twoje komentarze. Po pierwsze, nie zobaczyles nawet do wikipediowej definicji abstrakcji... Dlaczego? Abstrakcja i intuicja, dwa slowa... Intuicja wybitnych uczonych, wyprzedzajaca dowody intuicyjnie odkrytych, czy tez wynalezionych tez. Poincare. Matematyk, ktory mial problemy z dowiedzeniem wlasnych twierdzen i teorii, pozostawiajac te czesc jakby dla "posledniejszych umyslow"  Nie chce sie skupiac na pojedynczych przykladach... Abstrakcja - nieodlaczna cecha nauk... Nauk scislych. Wiem, ze intuicyjnie (  ) nie chcesz sie z tym pogodzic. Jakzez nauka moze byc abstrakcyjna? - pytasz. Hmmmm. Mysle, ze w tym momencie Ty powinienes wyjasnic dlaczego nie uwazasz matematyki za nauke abstrakcyjna. Jak wyobrazasz sobie matematyke??? Podejrzewac moge, ze chodzi Ci nie tyle o "abstrakcje", co o "niepraktycznosc", "nierealnosc". Bez wzgledu na rozumienie, nauki (zwlaszcza "scisle") sa bliskie abstrakcji przez swoja ogolnosc. Liczba "1" jest idea i rownoczenie uogolnieniem wszystkich jednosci. Byc moze ja i Ty stawiamy granice miedzy abstrakcja a bezsensem w roznych miejscach. Wyjasnij mi swoja wizje miejsca matematyki w abstrakcji... Nie musisz tez koniecznie odpowiadac z osobna na kazde zdanie, ktore napisalem  ***************************************************************************** A teraz szczegoliki, ktore sa mniej istotne i ktore mozna zignorowac calkowicie: > > [Intuicja] Sama sobie nie może prowadzić do podejmowania decyzji racjonalnych.Oczywiscie, bo nie mozna jej uznac za samoistny byt, zdolny w dodatku do podejmowania decyzji i to "racjonalnych"  . > >>wiemy bardzo, bardzo niewiele.> Odnośnik do osiągnięć psychologii procesów poznawczych. Książka Maruszewskiego.Nie. Nie jest to odnosnik ani do osiagniec psychologii ani samego Maruszewskiego. Jest to generalne podsumowanie stanu naszej wiedzy o mozgu. Mozna to podsumowanie rozciagnac na calosc aktualnej wiedzy o wszechswiecie. > >>Plaska ziemie mielismy z najprostszych naocznych dostepnych nam podowczas obserwacji> A czy w jakiejś sferze nie można jej zastosować, że wskazujesz na różnice?Alez oczywiscie, ze zalozenie plaskiej ziemi jest wykorzystywane w nauce i przemysle. Np. poszukiwania ropy naftowej, metody geofizyczne typu seismika, grawimetria, etc. zakladaja smialo, ze Ziemia jest plaska, bo biorac pod uwage zasieg badan, mozna jej zakrzywienie zaniedbac. Wiec nawet we wspolczesnej nauce tez czasami zakladamy ze "Ziemia jest plaska". OK. Tylko - o co nam teraz chodzi? O intuicje, czy abstrakcje??? A odpowiadajac na Twoje pytanie - nie mozna zalozenia plaskiej Ziemi wykorzystac np. w kosmologii.  > >i mozna intuicyjnie wpasc na pomysl, ze - planety kraza wokol slonc> Hmm sądzę, że nie było to intuicyjne ze strony ani Kopernika, ani starożytnych cywilizacji.> Sądzę, że opierali się na logicznych przesłankach, danych.Nie istnieja logiczne dane. Logiczne moze byc rozumowanie. Tak, do czasow Kopernika opierali sie na logicznych przeslankach. Stad system Ptolomeusza. A jaki skomplikowany!  Nie wiemy, jak Kopernik (ktory zreszta byl ksiedzem) doszedl do swojego pomyslu. Wiedzac, ze nie korzystal zbyt czesto z teleskopu a raczej spedzal czas na czytaniu, przypuszczam, ze ten pomysl mu po prostu - przyszedl do glowy. Byc moze intuicyjnie. I co w tym zlego? > Ale tylko metodologicznie poprawne tezy można zweryfikować i tylko takie trafią do podręczników. No to juz chyba jest najmniej wazne  > >>ze jesli mamy problem z rozwiazaniem jakiegos problemu, istnieje duze prawdopodobienstwo, ze pojawi sie ono w trakcie zasypiania, w jego pierwszej fazie.> Poproszę źródło takiego wnioskowania. Jeśli nie otrzymam, uznam, że to kolejna teoria z palca wyssana. Jedyne co wiem, to to, że sen powoduje uporządkowanie i konsolidację śladów pamięciowych (przy czym strata jest mniejsza niż podczas czuwania). Czy mówimy o tym samym tylko dwoma innymi językami?Nie jestem psychologiem; z roznych wzgledow nigdy sie psychologia nie interesowalem. Byc moze mowimy o tym samym. Mnie w tym wypadku chodzi konkretnie o faze "hypnagogiczna" (nie jestem pewiem jak nazywa sie to w jezyku polskim). Zrodlo takiego wnioskowania? Doswiadczenie  Moje wlasne i innych. Pisalem wczesniej o Edisonie, wiec podam i jego  > >>Abstrakcja "od zawsze" byla, jest i bedzie skorelowana nauka.> Jak i niebieskie krasnoludki. Trudno pominąć ten element. Ale sam element to za mało do podejmowania decyzji i snucia tez, bez ich analizy.Niestety niebieske krasnoludki, magia czy astrologia nie maja wiekszego zwiazku z nauka. > >>o idei, ktora "wpadla mu do glowy"> Czy chcesz naukę sprowadzić do przypadku? Przypadek jest wszędzie, ale jest marginalny w tej dyscyplinie. Powtarzam, że pewne myśli pojawiają się najczęściej na skutek innych myśli.Nie naduzywalbym slowa "przypadek" w tym momencie... Ale w danym, popularnym znaczeniu, o najwiekszych odkryciach naukowych bardzo czesto decydowal - wlasnie przypadek  I decyduje nadal  > Najpierw skorelowałeś liczby z abstrakcją. Potem wskazałeś na więź między nauką a liczbami co doprowadziło do jednej wielkiej manipulacji, że matematyka jest abstrakcją.Tak jak napisalem wyzej, tym razem ja poprosze o wyjasnienie dlaczego matematyka nie jest nauka o abstrakcjach PS. Najdluzszy i najmniej zwarty post mojego forumowego zycia
|
|
| | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Po pierwsze, nie zobaczyles nawet do wikipediowej definicji abstrakcji... Dlaczego?
Zobaczyłem i była cytowana przez rozmówcę już wcześniej. Istnieją 2 rozumowania: potoczne i to prawdziwe. Zdarza się, że odnoszę się do obu, ponieważ czasem nie rozumiem, o które chodzi autorowi. Choć przyznaję, że dla mnie są oba dość spójne, choć to moje odczucie.
>>Nie chce sie skupiac na pojedynczych przykladach...
Bo to są pojedyncze przykłady. Powtarzam, wizje odkrywców nie są oparte na przypadkowych myśli. Są to często ludzie, którzy pracując w swojej dziedzinie dokonują odkryć w oparciu o racjonalne przesłanki. To one są tu kluczowe. Nie można gotując obiad stwierdzić że Ziemia jest okrągła. Albo istnieje małe prawdopodobieństwo i szacuje się jak trafić trzy 6 w totolotka pod rząd. Biorąc pod uwagę liczbę osób jakie umarły w ciągu ostatnich 2000 lat, parę osób z tego żałosnego procenta, mogło dostać oświecenia. Czy jednak ten ułamek jest godzien bycia czczonym i uznawania za istotny element nauki?
>>Mysle, ze w tym momencie Ty powinienes wyjasnic dlaczego nie uwazasz matematyki za nauke abstrakcyjna.
Jest abstrakcyjna, ponieważ porusza się i rozwija w świetle umysłu. Ale ma konkretne przełożenie na desygnaty realne, jest nieomylna (poza ewentualnymi precedensami). Matematyka porusza się w abstrakcjach, ale jak napisałem, tak rozumując wszystko jest abstrakcją (piszę to drugi raz). Człowiek odczuwa jedynie świadomość bycia. Świat realny może nie istnieć, może być tylko iluzją. A także mogą odnosząc się do Hume`a nie istnieć związki przyczynowo-skutkowe.
Matematykę, można przełożyć na konkretne desygnaty np. klocki. Wtedy mamy mniejszy poziom abstrakcji. Pierwotnie matematyka powstawała właśnie na bazie konkretnych przedmiotów.
>>sa bliskie abstrakcji przez swoja ogolnosc.
Nie wiem czym jest ogólność. Dla mnie to dopiero abstrakcja.
>>Byc moze ja i Ty stawiamy granice miedzy abstrakcja a bezsensem w roznych miejscach.
Poruszasz się w totalnych abstrakcjach. Poproszę konkrety.
>>Nie musisz tez koniecznie odpowiadac z osobna na kazde zdanie, ktore napisalem
A czy ktoś mi kazał? Chyba naturalne jest, że robię to, bo chcę. Jeśli intencją było, bym tego nie robił, przykro mi, będę tak odpowiadał, jak uznam za stosowne.
>>Oczywiscie, bo nie mozna jej uznac za samoistny byt, zdolny w dodatku do podejmowania decyzji i to "racjonalnych" .
Dziękuję.
>>Jest to generalne podsumowanie stanu naszej wiedzy o mozgu.
Który nie jest tak zły. A faktem jest, że w tej książce pisze jak powinno się podejść do tez. Tylko tezy mogące być zweryfikowane mogą przyczynić się do rozwoju nauki. Oczywiście jest jeszcze filozofia. Popieram, że można stawiać tezy, ale takich, których wiedza współczesna nie może obalić.
>>Wiec nawet we wspolczesnej nauce tez czasami zakladamy ze "Ziemia jest plaska"
Po prostu zakładamy, że jej krzywizna nie ma znaczenia dla przeprowadzanych badań. To duża różnica.
>>Nie istnieja logiczne dane. Logiczne moze byc rozumowanie.
Zwał jak zwał. Nie zamierzam idealnie odwzorowywać filozoficznego słownika. Przynajmniej do momentu, gdy nie zacznę tworzyć tez do weryfikowania. Chodziło o dane uzyskane w procesów poznawczych opartych na logicznym rozumowaniu.
>>Nie wiemy, jak Kopernik (ktory zreszta byl ksiedzem) doszedl do swojego pomyslu.
Może znaki zodiaku? Inne dokonania wcześniej. Obserwacje ruchu gwiazd?
>>spedzal czas na czytaniu, przypuszczam, ze ten pomysl mu po prostu - przyszedl do glowy
Może, skądś go powielił? Czemu zakładamy, że to przypadek był? Ruch obiektów na niebie zmienia się. Może miał jakieś przesłanki?
>> Ale tylko metodologicznie... i tylko takie trafią do podręczników. >>>>No to juz chyba jest najmniej wazne
Dla mnie jest istone, co czytam. Chciałbym czytać dane naukowe, a nie bajki przedstawione, jakby były nauką.
>>Zrodlo wnioskowania? Doswiadczenie Moje wlasne i innych
Czyli mogą być to 4ry osoby tylko. Łatwiej jest o czymś dyskutować gdy mam źródło. Sprawdzę co to faza "hypnagogiczna", to podyskutujemy. Choc milej by bylo gdyby to słowo pojawiło się wczesniej w cudzysłowiu.
>>Niestety niebieske krasnoludki, magia czy astrologia nie maja wiekszego zwiazku z nauka.
Trudno mi jest wskazać, że coś nie ma związku z nauką. Trzeba byłoby wyznaczyć zbiory, zakresy, wyjaśnić kontekst. Wszystko ma związek z nauką, jeśli można to zbadać. Duży, czy mały.. Nie mówmy tu o matematyce jako abstrakcji, bo zaznaczyłem, że wszystko może być abstrakcją, jak i może być krasnoludkiem. Abstrakcja jest pojęciem łudząco mi przypominającym wiarę ale i też samą naukę. Wszystko nie ma desygnatu, można rozmawiać o różnych typach nauki, wiary, abstrakcji. To nie ma sensu. Nie ma sensu formułować tez naukowych w oparciu o abstrakcję, a o matematykę ma. To, że matematyka jest abstrakcją, to ja też jestem, i Pan jest, i wszystko jest. To nie może hamować dowodzenia naukowego, tak jak twierdzenie: To Bóg podłożył dinozaury, żeby sprawdzić naszą wiarę.
>>o najwiekszych odkryciach naukowych bardzo czesto decydowal - wlasnie przypadek
Których? Kiedyś tak, kiedy człowiek nie myślał i okrągły kamień mu się potoczył. To oznacza, że nadal mamy być bezmózdzy? Sądzę, że powinniśmy ograniczać przypadek w nauce do minimum. Bo można czekać jako naukowiec na wielkie odkrycie całe życie, formułując tezy z kosmosu, że poczucie lęku ma wpływ na długość palców, że sex rozwija korę mózgową.
Weryfikujmy hipotezy. Ja w tym wątku dyskutuję, ponieważ wskazuję błędy w hipotezie. Rażą mnie. Robię to dla nauki jako dyscypliny. Robię to dla siebie, bo nie chcę czytać takich rzeczy w internecie, gdy nie będę miał wiedzy w danym temacie i "łyknę" gotową tezę. Nie chcę by inni młodzi ludzie wchodzili i czytali nieprawdziwe tezy i sugerowali się nimi w swoim postępowaniu.
>>dlaczego matematyka nie jest abstrakcją
Wszystko jest abstrakcją. Świat, nauka, związki przyczynowo-skutkowe.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | dark magus (320 punktów) |
Z prostej i praktycznej przyczyny nie bede w stanie odpowiedziec na kazde zdanie Twojego postu z osobna: dlugosc Twojego posta = maxymalnej dozwolonej dlugosci minus 54. Pozostawiles mi 54 symbole i myslisz, ze maja mi one wystarczyc do odpowiedzi??? Ale - do rzeczy! Rozumiem doskonale, ze mozliwy jest pewien strach powierzchownych wyznawcow nauk scislych, przyrodniczych, empirycznych - kak zwal tak zwal - przed abstrakcja, zwlaszcza w potocznym znaczeniu slowa. Duzo mniej boja sie abstrakcji sami naukowcy "scisli"... Zdaja sobie doskonale sprawe, ze tworzone przez nich modele sa - abstrakcjami (takze w potocznym rozumieniu  - ilez ludzi mowi "to co oni wymyslaja to dla mnie abstrakcja"  ). Obok strachu przed abstrakcja, pojawia sie takze strach przed przypadkiem i chaosem; pojawia sie strach przed intuicja, czyms znowu jakby "przypadkowym". Generalnie strach dotyczy - "nieporzadku" w jakze porzadnych i scislych naukach... Marzeniem byloby, gdyby metodologia wyprzedzala kazde odkrycie, kazda teorie i zeby odkrycia byly dokonywane "w oparciu o racjonalne przesłanki". Niestety, znowu praktycznie i doswiadczalnie wiemy, ze taka idealna wizja nauk scislych nie znajduje potwierdzenia w historii tychze. Bardziej zainteresowanych odsylam oczywiscie do dostepnej literatury historii nauk  Mniej zainteresowanym wystarczy zapewne przyjecie do wiadomosci, ze czesto intensywny i gwaltowny okres badan i doswiadczen, majacych charakter przypadkowy lub nawet chaotyczny, wyprzedza nastepujaca po nim refleksje metodologiczna. Z historii nauk wiemy, ze nie ma recepty na odkrycia. Metodologia to nie jedyna droga. Mozna cos odkryc nawet "gotujac obiad". Tak samo, jak mozna nic nie odkryc siedzac calymi dniami w bibliotece albo za biurkiem na akademii... Ale historia nauk pokazuje nam rowniez cos innego, ze sama metodologia i a prioryczna w stosunku do nauki filozofia skutecznie hamuje rozwoj nauk (tu: przyrodniczych). Od czasu, gdy filozofia przyrody (takze racjonalizm! Tak! Racjonalizm!) poluzowala wiezy jakie nakladala na nauki - nauki rozwinely sie w skali dotad nie znanej czlowiekowi. Faktem rowniez jest, ze sama filozofia przyrody (i pozniej filozofia nauki) znacznie podupadly... Ze szkoda dla obu stron... Pozostali nam filozofujacy naukowcy, ktorzy o filozofii maja pojecie marne i wypowiadaja raczej swoje przypuszczenia dopasowane ad hoc do wlasnych odkryc. "Przypadek" jest obecny w historii i terazniejszosci nauk przyrodniczych i troche dziwi mnie nie dostrzeganie tej oczywistosci. Co do trafnej uwagi o jednostkach nie pozostaje mi nic innego tylko przychylic sie do pogladu przedmowcy. Tak. Kazdy z nas obecnie wie na temat biologii, fizyki, kosmologii o wiele wiecej, niz Arystoteles. Od kazdego z nas Filozof moglby sie duzo nauczyc. Nie znaczy to oczywiscie, ze jestesmy od niego madrzejsi.  Mamy po prostu szczescie zyc po Galileuszu, Newtonie, Maxwellu, Darwinie, Einsteinie i dziesiatkach innych. Z drugiej strony, gdyby przyszlo nam dyskutowac z Arystotelesem na temat np. etyki, sprawa wygladalaby inaczej - juz nie bylibysmy tacy "madrzy"
|
|
| | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>okres badan i doswiadczen, majacych charakter przypadkowy lub nawet chaotyczny
Ale nie we współczesnej nauce. Proszę zrozumieć inne realia, inną wiedzę człowieka. Psychologia jest dziedziną powstałą w XIX wieku (mogę się mylić, zależy co przyjmiemy za początek, odnoszę się do Wundta). Jeśli człowiek stał na niższym szczeblu ewolucji, oczywiste jest, że przypadek występował. Ale to nie oznacza, że...
>>Mozna cos odkryc nawet "gotujac obiad". Tak samo, jak mozna nic nie odkryc siedzac calymi >>dniami w bibliotece albo za biurkiem na akademii... >>Z historii nauk wiemy, ze nie ma recepty na odkrycia.
.. mam odkryć krągłość ziemi przez przypadek. Kopernik zajmował się astronomią, czy jakbyśmy nie nazwali tej dziedziny. To nie był przypadek. Nie odkrył DNA patrząc w niebo.
>>Metodologia to nie jedyna droga.
Wiara? Religia? Też mam je uwzględniać?
>>Obok strachu przed abstrakcja, pojawia sie takze strach przed przypadkiem i chaosem;
Obok strachu przez nauką i matamatyką, pojawia się strach, że coraz więcej elementów życia będzie można opisać prawami matematyki. Czy próbujesz mi wmawiać swój światopląd? Oba podejścia są nieracjonalne, więc nie widzę potrzeby rozmawiania o nicości, bycie, świadomości i innych nieokreślonych, niezdesygnowanych elementach. Zaznaczałem, że wszystko jest abstrakcją, każdy element życia. Żadna prawda którą poznaje człowiek nie musi być "obiektem / równaniem realnym". Może być tylko wytworem naszego umysłu. A i on może nie istnieć. Może jest tylko świadomość. A czym ona jest? Drążymy niebezpieczny temat, który nie doprowadzi nad do konsensusu. Martwi mnie, że jest poboczny do tematu wątku. Więc dlatego poproszę o odniesienie abstrakcji do tezy postawionej przez autora, w celu klaryfikacji "o czym" my właściwie dyskutujemy.
>>"Przypadek" jest obecny w historii i terazniejszosci nauk przyrodniczych i troche dziwi mnie >>nie dostrzeganie tej oczywistosci.
Obecność sama nie została oszacowana nasileniem. Słowo przypadek powstaje wtedy, gdy człowiek nie jest w stanie dzięki metodom naukowym PRZEWIDZIEĆ wpływu różnych zmiennych na daną czynność czy coś po prostu. We wszechświecie nie ma przypadku, są związki przyczynowo-skutkowe, które też mogą być abstrakcją jak i ja i pan i możemy tak wymieniać. To czy wypadnie reszka, decydują prawa fizyki. Tu nie ma magii. Jeśli człowiek jest w stanie opisać z jaką siłą pod jakim kątem rzucona jest moneta, będzie wiedział co wypadnie. Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie istotne dane i już. Nie wymieniłem wszystkich, zaznaczam.
>>Od czasu, gdy filozofia przyrody (takze racjonalizm! Tak! Racjonalizm!) poluzowala wiezy >>jakie nakladala na nauki - nauki rozwinely sie w skali dotad nie znanej czlowiekowi.
Jest to ocena. Istnieje wiele przyczyn stanu nauki. Sam stan nauki jest oceną. Ale to poluzowanie, odnoszę się do wątku, nie pozwala na stawianie tez w sposób niemerytoryczny. To się nie zmieniło.
>>Nie znaczy to oczywiscie, ze jestesmy od niego madrzejsi.
To jak nazwać ten stan posiadania większej wiedzy na temat kluczowych dla człowieka elementów życia?
>>Z drugiej strony, gdyby przyszlo nam dyskutowac z Arystotelesem na temat np. etyki, sprawa >>wygladalaby inaczej - juz nie bylibysmy tacy "madrzy"
Nie wiem po co to zakładać, skoro on nie żyje. Myślę, że gdyby mnie interesowała teraz etyka przeczytałbym parę książek i z chęcią z nim porozmawiał. Wyszedłby biedny Arystoteles z płaczem. Oczywiście to żart. Ale proszę o zrozumienie jego sensu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | dark magus (320 punktów) | > >>okres badan i doswiadczen, majacych charakter przypadkowy lub nawet chaotyczny> Ale nie we współczesnej nauce. Proszę zrozumieć inne realia, inną wiedzę człowieka.> Psychologia jest dziedziną powstałą w XIX wieku (mogę się mylić, zależy co przyjmiemy za początek, odnoszę się do Wundta). Jeśli człowiek stał na niższym szczeblu ewolucji, oczywiste jest, że przypadek występował. Ale to nie oznacza, że...Dlaczego akurat podajesz za przyklad nauki - psychologie? Psychologia nie nalezy do nauk scislych... Wiem, ze z calej sily chce wykorzystac do opisu zachodzacych w jej obrebie procesow aparat matematyczny... Ale czy dlatego ma zostac uznana za nauke? Tym bardziej scisla? Albo przyrodnicza? Empiryczna? Jedna z charakterystycznych cech wszechswiata i procesow w nim zachodzacych jest to, ze daja sie one opisac matematycznie. Psychologia nie zajmuje sie jednak wszechswiatem - tylko czlowiekiem. Tu znalezc zaleznosci matematyczne miedzy zachowaniami poszczegolnych "elementow" jest bardzo trudno. Nie chce powiedziec, ze jest to wrecz niemozliwe ale tylko podkreslam, ze moze aparat matematyczny nie nadaje sie do opisu "zjawisk" psychologicznych. Ze dostepny nam aparat matematyczny nie jest w stanie stworzyc modeli odpowiadajacych psychologii. Winna za taki stan rzeczy moze byc matematyka, ze swoja "prawda" i rozwiazaniami, ktore po prostu nie przystaja do psychologicznego swiata "wolnej woli". A moze po prostu przedmiot psychologii nie jest opisywalny matematycznie... > >>"Przypadek" jest obecny w historii i terazniejszosci nauk przyrodniczych i troche dziwi mnie >>nie dostrzeganie tej oczywistosci.> We wszechświecie nie ma przypadku, są związki przyczynowo-skutkowe, które też mogą być abstrakcją jak i ja i pan i możemy tak wymieniać.Tego niestety nie wiemy... Nie wiemy, czy nasz matematyczny "przypadek" jest rownoznaczny z przypadkowoscia wszechswiata. Twoj poglad jest tylko jedna mozliwoscia, w opozycji do ktorej stoi rownie prawdziwy (  )poglad mowiacy, ze caly wszechswiat jest przypadkiem. Osobiscie bardzo sobie cenie przypadek i nieprzewidywalnosc... Ale to tylko moje zdanie, Ty masz inne upodobania  Taaaak... Matematyka nasza i nasze mozliwosci nie sa w stanie przewidziec ze 100% pewnoscia pogody na jutro. Stad nie badz taki pewien, ze znajac kat i sile z jaka rzucono monete, bedziemy wiedziec co wypadnie. Na papierze moze tak... Tylko, ze experyment moze nie potwierdzic obliczen. Bez wchodzenia w szczegoly - mozemy stworzyc matematyczny model ale jego zgodnosc z wynikami experymentu nie jest pewna. My ludzie, myslelismy tak jakies 100-200 lat temu, ze wszystko da sie obliczyc znajac sytuacje w czasie t0... Teraz wiemy, ze nie. Nie jestesmy w stanie okreslic w sposob pewny niektorych wielkosci fizycznych materii... Nie chce przypominac jakichs zasad fizycznych ale byly i takie i obowiazuja po dzis dzien  Fizycy dwoja sie i troja probujac wyjasnic cuda jakie ukazuja im sie w ich pracy... Nie wiadomo co bardziej podziwiac, czy cuda materii, czy teorie fizykow  Oczywiscie problemow takich nie bedziesz mial zajmujac sie jedynie moneta. Mechnika klasyczna. I oczywiscie niezapomniany z liceum - inercjalny uklad odniesienia... Abstrakcyjny? Nie istniejacy w rzeczywistosci? Nazwij go sobie jak chcesz. Inercjalny uklad odniesienia. Zapomniales tego dodac przy swoim rzucaniu moneta. > To czy wypadnie reszka, decydują prawa fizyki.Nie. O tym akurat decyduja prawa wszechswiata. Ktore mu z kolei usilujemy odkrywac i opisywac za pomoca matematyki i fizyki. Ludzka nauka nie decyduje o wlasnosciach materii  > >>Nie znaczy to oczywiscie, ze jestesmy od niego madrzejsi.> To jak nazwać ten stan posiadania większej wiedzy na temat kluczowych dla człowieka elementów życia?Hmmmm.... Nazwalbym go - stanem posiadania wiekszej wiedzy...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | To już dwa tygodnie. Udało ci się? Chyba ci się udało! Piotr nie wytrzymał napięcia merytorycznego o które tak się napraszał.  Swoją drogą, takie meta spojrzenie z naciskiem na widzenie całościowe jest prawdziwą rzadkością. Mój syntetyczny umysł pławi się w tym obrazie z dużym upodobaniem.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | >Samą intuicją ziemię płaską mieliśmy. To jest narzędzie. Obserwacją nie intuicją, ale już ci to dark magus wyjaśnił. >Jeśli komuś "coś się wydaje" bo tak i już, zapomina o metodologii i racjonalnym >myśleniu. Tzw. młode umysły z braku danych do intuicji powinny raczej trzymać się metodologii jasno określonych. Trafna intuicja jest domeną mędrców a nie mędrków. >Poproszę o definicję "Abstrakcji" i skorelowanie tego słowa z "nauką", >wyznaczenie wspólnych zakresów, i miejsc w których te dwa pojęcia są ze sobą >nieskorelowane. Dziękuję. Dla ciebie wszystko. Wyróżniamy III poziomy abstrakcji: abstrakcja potoczna jest ich źródłem i początkiem, potem abstrakcja fizyczna, matematyczna, filozoficzna inaczej zwana indukcją heurystyczną. Abstrakcja potoczna - jest naturalnym procesem uogólniania. Umysł poznając rzeczy zapamiętuje ich elementy charakterystyczne. Jeśli pozna odpowiednią dla niego liczbę rzeczy o wspólnych elementach charakterystycznych abstrahuje od jednostki na rzecz zbioru. Proces przebiega nieświadomie i niejednolicie. Jego wynikiem są pojęcia: drzewo, krzesło ale i człowiek, prawda. Abstrakcja naukowa - ma dokładnie taki sam przebieg jak potoczna, różnica polega na tym, że abstrakcja taka jest przeprowadzana świadomie, materiał jest wcześniej przygotowany, weryfikowany, określony jest też cel zastosowania metody. Abstrakcja na I poziomie - abstrahuje się w niej od cech indywidualnych w celu uzyskania i zdefiniowania pojęcia. Definicje powstałe na jej bazie, charakteryzują się tym, że zawierają wyliczone cechy charakterystyczne dla przedstawiciela gatunku. Np. krzesło to mebel z siedziskiem i oparciem, służący do siedzenia. Tę abstrakcję stosuje się we wszystkich naukach. Abstrakcja na II poziomie - dotyczy nauk teoretycznych takich jak matematyka. Abstrahuje się w niej od jakości i bierze pod uwagę tylko wymiar ilościowy. Tak powstały liczby. Nikt przecież nie widział wolno maszerującej jedynki. Abstrakcja na III poziomie - stosowana w filozofii, przede wszystkim w systemach ontologicznych w celu odnalezienia definicji podstawowych pojęć takich jak: byt, rzeczywistość, nic. Abstrahuje się w niej od cech i dociera do struktur koniecznych. Zawikłane? Jak to filozofia pierwsza. Dam przykład, wszak to moja dziedzina, a przykład będzie z Arystotelesa, wszak o nim jest wątek. Arystoteles poszukiwał odpowiedzi na pytanie co to jest byt, właśnie tą metodą. Pytał, czy jeśli coś ma rozum to jest bytem? Nie przecież kamień też jest bytem.Czy jeśli coś jest materialne znaczy, że jest bytem? Nie mamy dowodu na potwierdzenie takiego twierdzenia. (pamiętajmy uczeń Platona, pojęcia, liczby itp nie mają materialnych desygnatów) Z drugiej strony, czy możemy wyobrazić sobie byt, który cech nie ma, wcale, ani jednej. Okazuje się, że nie. A więc cechą charakterystyczną bytu nie jest to, że ma jakąś konkretną cechę, ale to, że ma cechy. Z drugiej strony cecha nie jest czymś co samodzielnie występuje, cecha sama w sobie nie ma prawa być. Dochodzi więc Arystoteles do wniosku, że używając pojęcia byt, mówimy o czymś co jest złożone z cech i z czegoś w czym te cechy są zakotwiczone, to coś nazywa wielki Grek - istotą. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > Wiesz co sądzi nauka o magicznym "intuicyjnym przeświadczeniu"?Ja wiem, ja wiem, wybierz mnie (pamiętasz tę scenę ze Shreka, gdy osiołek zgłaszał się na ochotnika na wyprawę?) Nauki, które sądzą: Psychologia: "Intuicja jest tą funkcją psychologiczną, która w nieświadomej formie komunikuje postrzeżenia. Przedmiotem tych postrzeżeń może być wszystko - przedmioty zewnętrzne czy wewnętrzne, czy też łączące je związki. Specyfika intuicji polega na tym, że nie jest ona doznaniem zmysłowym, uczuciem ani wnioskiem intelektualnym, mimo że może występować również w tych formach. W wypadku intuicji jakaś treść przedstawia się w formie gotowej całości, mimo że zrazu nie jesteśmy w stanie wskazać czy przekonać się, w jaki sposób treść ta zaistniała. Intuicja jest swego rodzaju instynktownym ujęciem jakiejś treść" Jung, Typy psychologiczne Filozofia: "Pojęcie intuicji istnienia wydaje się w swym zastosowaniu trafne także dlatego, że intuicja jest poznaniem przełamującym - w stopniu najwyższym, na tyle, na ile pozwala na t sama istota poznania - różnicę między podmiotem a przedmiotem. Intuicja to przede wszystkim wniknięcie, szczególne wejście podmiotu w przedmiot, co w przypadku doświadczenia istnienia zachodzi w sposób możliwie najgłębszy: wszak wnikające jest także istniejącym, doświadczenie istnienia jest więc i doświadczeniem jego samego, jako doświadczającego istnienie." Stróżewski, Ontologia Pozdrawiam
|
|
| | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Wiesz co sądzi nauka o magicznym "intuicyjnym przeświadczeniu"?> Ja wiem, ja wiem, wybierz mnie (pamiętasz tę scenę ze Shreka, gdy osiołek zgłaszał się na ochotnika na wyprawę?)>Dość często mam takie..."przebłyski gotowych odpowiedzi" na pytania, problemy lub kwestie których- z braku wiedzy i "wiedzy uporządkowanej"- nie potrafię zwerbalizować lub ująć świadomie w logiczny, przyczynowo-skutkowy ciąg myślowy. Czasami dopiero po takim "przebłysku" analizuję "gotowca" i wychodzi całkiem logiczna całość  Dotyczy to również zupełnie abstrakcyjnej materii, np. wierszyków (choć nie mam ambicji ani złudzeń poetyckich  ), które- tkwiąc gdzieś w podświadomości- składają się "same" w całość o 3-4 nad ranem. Więc mam empiryczne (na własny użytek) potwierdzenie swojej intuicji, choć wiem, że nie jestem w takich "stanach" odosobniony, ale udowodnić je trudno... ...mój świat nie składa się tylko z procentów i logarytmów  Miłego dnia  P.S. Nie przypadkiem napisałem to "pod osiołkiem"
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Beatus (2528 punktów) | Właśnie na tym jak sądzę, bazuje stara prawda - prześpij się z problemem, znajdziesz rozwiązanie. Trzeba pozwolić sobie na rezygnację z logiki, nawyków i utartych ścieżek. Swobodne skojarzenia na bazie emocji, indywidualnych preferencji, itp. bywają lepszym sposobem na rozwiązanie problemu niż uparta wiara w logiczny rozum i twardą wiedzę. Moim osobistym i dla niektórych kontrowersyjnym zdaniem, tak właśnie rodzi się mądrość i wszelkie novum. Metody czysto rozumowe są specjalizacją maszyny, encyklopedyką, nawet nie dotykają nowych jakości. I tobie miłego dnia życzę
|
|
| | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Nie lubię słowa przypadek, bo doceniam pracę ludzi nauki, którzy doszli do czegoś dla ludzkości nie poprzez 'cudowne oświecenie'. Można snuć teorie, tylko należałoby je zweryfikować zanim ujrzą światło dzienne i zaśmiecą młode umysły.
Jeśli ktoś ma odwagę umieszczać "tezy" swoje, niech dokona ich szczegółowej analizy. Tutaj autor posta wrzucił kilka zdań, i zostawił nas z problemem, byśmy za niego wskazali błędy w rozumowaniu. Smuci mnie to. To nie jest metodologicznie poprawne. Nie spotkałem się w życiu z żadną teorią naukową, nie obarczoną rzetelnym opisem.
Więc nie jest to teoria nauka. Nie może być też filozoficzną. Więc proszę, niech mi ktoś powie, jaki jest sens umieszczania tematu do dyskusji, kiedy ja tak naprawdę nie wiem o co chodziło autorowi, nie rozumiem słów których użył, o co się opierał.
Przypomnę słowa wątku: "Naprawdę mnie zaintrygowało, czy zdolność doznawania przyjemności jest ściśle skorelowana z siłą." "byłaby to logiczna konsekwencja: u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie istnieje większe prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów wynikającą z poczucia własnej wartości."
Wskazałem w licznych postach błędy zawarte w tych sformułowaniach lub niespójność z realną wiedzą. Nie rozumiem co to jest "ściśle skorelowane". O jakiego typu korelacji mówimy? W którą stronę?
"Silny psychicznie człowiek" to kolejne nieuściślone pojęcie. Zapytałem się, o co chodzi w tym 'czymś'. Stabilność emocjonalna. Wskazałem na różne wymiary stabilności emocjonalnej. Takie elementy jak siła emocji, ilość oraz stosunek warunkują stabilność. Więc, osobowość niestabilna emocjonalnie, przeżywająca zbyt dużo nieadekwatnych emocji, być może będzie czerpała więcej przyjemności. Jedno założenie obalone.
Jedynym pojęciem siły psychiki, kojarzonym obecnie, jest Silny Układ Nerwowy. Nie widzę tu jednak połączenia. "Silna psychika" po wpisaniu w google.pl nie przynależy do żadnego terminu naukowego. Takie pojęcie zostało użyte przez autora, niezdefiniowane.
Pierwszą odpowiedzią autora na próbę analizy problemu było: "1. Nie lubię czytać tak długich wywodów z akcentem na "długich i nie na temat". 2. Uwielbiam grać w pokera i mam stabilne emocje. 3. W moim ujęciu moja przyjemność ma wartość 100. (czytaj: 100% znaczenia )"
Odpowiedź ta nie definiuje problemu, pokazuje, że osoba nie rozumie "pojęcia" stabilnych emocji.
Odpowiedź na silną psychikę autora: "Nadal nie rozumiesz...zakładam, że im więcej masz wiedzy (jesteś mądrzejszy więc silniejszy) tym więcej masz % przyjemności w "przyjemności".
Więc nie mówiliśmy tu o całej domniemanej "silnej psychice", tylko o wiedzy, która, jest domniemanym elementem jej. Więc z wiedzy ma wynikać przyjemność.
Wiedza jest procesem indywidualnym. Każdy posiada inną. Można wiedzieć, że jest Bóg, który Cię kocha i zabierze Cię do nieba (ogromna przyjemność) i można wiedzieć, że jest się tylko małpą, ograniczoną przez instynkty, która w niczym nie jest lepsza od innych.
W zależności "jak wyprany/zaprogramowany jest mózg i umieszczona tam wiedza" przyjemność będzie różnie odbierana. Wiedza nie musi być zgodna z prawdą.
Prawdziwa wiedza. Gdybyśmy o niej rozmawiali, to musielibyśmy założyć, że mówimy o wiedzy naukowej, gdyż każda inna objawiona, to ble. Wiedza naukowa w zależności od jednostki, może kojarzyć się pozytywnie lub negatywnie, albo po prostu różnie (w zależności od elementu).
Wiedza naukowa budzi więc różne emocje. Można odczuwać satysfakcję z posiadanej wiedzy naukowej lub też nienawiść do niej, gdyż dostarcza wiedzy, że "jestem prostym głupiutkim człowieczkiem, który w życiu popełnił wiele błędów, który ograniczony jest przez instynkty itp." Jest to już ocena, która może również składać się ze sprzecznych ze sobą odczuć. Można myśleć tak i tak.
Pokazując na przeciwieństwo, osoba bez wiedzy, może czerpać dużo satysfakcji.
Możemy poruszać się w terminach statystycznych. Nie użyto jednak słowa "większość ludzi", więc teza odnosi się do wszystkich jako do gatunku.
Nie mam ochoty już pisać trzeci raz tych samych argumentów. Odpiszę, jeśli ktoś wskaże argument na poparcie tezy autora.
Teraz proszę mi powiedzieć. Co autora skłoniło do wskazanych w moim mniemaniu błędów, jeśli nie intuicja?
Odpowiedź na zarzuty brzmiała: "Prawda: nie mam wiedzy naukowej - nieprawda: nie brak mi podstawowej wiedzy psychologicznej"
Otóż każdy ma "jakąś podstawową wiedzę psychologiczną".
|
|
| | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | Odpowiem- przypuszczam, że ostatni raz- na niektóre Twoje zarzuty
> Można snuć teorie, tylko należałoby je zweryfikować zanim ujrzą światło dzienne i zaśmiecą młode umysły.>
Gdybym potrafił weryfikować wszystkie "teorie" które- czasem niechcący- mnie się nasuwają...nie publikowałbym ich na tym portalu lecz- może- w...American Association for the Advancement of Science...."niezaśmiecony, młody umyśle".
> Więc nie jest to teoria nauka. Nie może być też filozoficzną. Więc proszę, niech mi ktoś powie, jaki jest sens umieszczania tematu do dyskusji, kiedy ja tak naprawdę nie wiem o co chodziło autorowi, nie rozumiem słów których użył, o co się opierał....>
T po co odpowiadasz na post jeśli nie wiesz i nie rozumiesz? - troszkę logiki proszę, Panie... "Pięciuk"....trawestując Twego- pogardliwego w założeniu- "Deninkina" Lecz mnie nie "zmuszaj" bym się spierał o Twoje całki i procenty...
> Prawdziwa wiedza. Gdybyśmy o niej rozmawiali, to musielibyśmy założyć, że mówimy o wiedzy naukowej, gdyż każda inna objawiona, to ble.>
Cóż...na taki argument można tylko odpowiedzieć...bleeeeee!!!
> Teraz proszę mi powiedzieć. Co autora skłoniło do wskazanych w moim mniemaniu błędów, jeśli nie intuicja>
Autora skłoniły nie wskazane przez Ciebie błędy tylko ciekawość, ale to się nie mieści- pewnie- w Twoim chemicznym umyśle...tak jak przyjemność z jedzenia ciastka. A to, że coś- wg Twojego rozumowania- jest błędem wcale nie jest DOWODEM , że tak jest.
Gdybyś przeczytał- ze zrozumieniem- ostatnie zdanie/pytanie mojego posta, brzmiące:
>>Może ktoś ma inne argumenty na poparcie mojego, intuicyjnego przeświadczenia o racji Arystotelesa? >
...być może zaoszczędziłbyś sobie trudu w udowadnianiu, że na intuicję- tudzież inne "wymysły"- nie ma wzoru matematyczno-fizycznego.
Mam przesłanki by przypuszczać, iż lekceważysz ludzi nie myślących "logarytmicznie" jak Ty...choć mam również nadzieję, że się mylę.
A cały- chyba- problem powstał w wyniku tego, że zabłądziłeś nie na portal NAUKOWY, jak Ci się zwidziało, tylko troszkę gdzie indziej, ale upierasz się jak...
Pozdrawiam.
P.S. Aha, pokaż mi w regulaminie tego portalu zakaz zadawania- choćby głupich- pytań... i zastosujmy się do niego obaj .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Gdybym potrafił weryfikować wszystkie "teorie"..
A racjonalne rozumowanie? Do tego nie trzeba jakichś szczególnych zdolności. Po prostu przeanalizować w głowie tezę, wskazać warianty.
>>T po co odpowiadasz na post jeśli nie wiesz i nie rozumiesz?
Bo autor też nie wie, co pisze. Bo nie dokonał analizy. Przynajmniej nie umieścił jej tu. A powinien, żeby czytelnik nie musiał się domyślać co miała rozumieć "siła psychiczna".
>>proszę, Panie... "Pięciuk"....trawestując Twego- pogardliwego w założeniu- "Deninkina"
Nie przekręcam Twojego nazwiska. Deninkina (ten od UFO teorii itp.) nie pamiętałem nazwiska. Szkoda było mi tracić czasu na odnajdywanie, gdyż uznałem to za zbyteczne. Nadal nie rozumiem jak można przekręcić moje nazwisko, kiedy napisane jest czarno na białym. Nie rozumiem intencji i mam nadzieję, że również otrzymasz ostrzeżenie za podobną do mojej IE. No chyba, że celowe zabawianie moim nazwiskiem nie jest uwłaczające.
>>Prawdziwa wiedza. Gdybyśmy o niej rozmawiali, to musielibyśmy założyć, że mówimy o wiedzy naukowej >>>>Cóż...na taki argument można tylko odpowiedzieć...bleeeeee!!!
Wiedza naukowa jest sprawdzalna empirycznie. Mam do niej więcej zaufania niż do mojego widzenia w kałuży obrazu Matki Bożej. To, że naukowcy manipulują, jest nieuniknione. Ale nie ma prawdziwszej wiedzy. No ale proszę o argument merytoryczny będzie łatwiej. Wskazałem, czemu mniej ufam sobie (bo człowiek się myli, a badania można wielokrotnie przeprowadzać) no i dogmatom (to bez komentarza).
>>Autora skłoniły nie wskazane przez Ciebie błędy tylko ciekawość
Czy ktoś mi powie, czy istnieje Bóg? Bardzo jestem ciekawy. Proszę o racjonalne ujęcie. Naukowe mile widziane.
>>to się nie mieści- pewnie- w Twoim chemicznym umyśle...tak jak przyjemność z jedzenia ciastka.
Widzisz, nauka wyżarła mi emocje. Tobie też to życzę, inaczej patrzy się na świat.
>>Może ktoś ma inne argumenty na poparcie mojego, intuicyjnego przeświadczenia o racji Arystotelesa? >
Może ktoś ma inne argumenty na poparcie, że istnieją czerwone skrzaty ogrodowe.
>>A to, że coś- wg Twojego rozumowania- jest błędem wcale nie jest DOWODEM , że tak jest.
Nadal nie przedstawiasz komentarzy do moich zarzutów, wypowiadasz się ogólnie, nie odnosisz do wymienionych błędów konkretnie.
>>nie ma wzoru matematyczno-fizycznego.
Więc nie powstanie sztuczna inteligencja.
>>Mam przesłanki by przypuszczać, iż lekceważysz ludzi nie myślących "logarytmicznie" jak >>Ty...choć mam również nadzieję, że się mylę.
No niestety, bronię ludzi przed czytaniem gotowych rozwiązań problemu. Zbyt łatwo "łyka" się takie tezy, które gdzieś tam walają się po internecie.
>>A cały- chyba- problem powstał w wyniku tego, że zabłądziłeś nie na portal NAUKOWY, jak Ci >>się zwidziało, tylko troszkę gdzie indziej
"RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata . Serwisem, który poza tym tropi absurdy , przesądy , szarlatanerię, uprzedzenia , kłamstwa, fobie i głupotę . Racjonalista jest miejscem w polskiej przestrzeni społecznej, gdzie można myśleć, mówić i kształtować się na zasadzie autonomii i odwagi intelektualnej, bez ograniczenia ideologiczną poprawnością. Serwis ten stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów
Ale przyznam Ci rację, czytając tematy o CO2 zastanawiam się, czy rzeczywiście PSRowcy to wielbiciele wiedzy naukowej. Bardzo bym wdzięczny za wskazanie ciekawszego miejsca do dyskusji w polskim internecie.
Racjonalizm < Empiryzm
>>zakaz zadawania- choćby głupich- pytań
Ja myślę, że to już sprawa moralna.
Pozdrawiam.
PS. Czy racjonalizm nie jest światopoglądem naukowym? Bo nie wiem czy założyć stronę Empirysta.pl
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) |
>Nie przekręcam Twojego nazwiska. Deninkina (ten od UFO teorii itp.) nie pamiętałem nazwiska. >Szkoda było mi tracić czasu na odnajdywanie, gdyż uznałem to za zbyteczne. >Nadal nie rozumiem jak można przekręcić moje nazwisko, kiedy napisane jest czarno na białym.
To proste.Adamiak zapewne uważał że szkoda mu czasu na uważne przeczytanie Twojego nazwiska, a także uznał to za zbyteczne. Nie odmawiasz mu chyba praw, które przyznajesz sobie?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >Nie przekręcam Twojego nazwiska. Deninkina (ten od UFO teorii itp.) nie pamiętałem nazwiska.> >Szkoda było mi tracić czasu na odnajdywanie, gdyż uznałem to za zbyteczne.> >Nadal nie rozumiem jak można przekręcić moje nazwisko, kiedy napisane jest czarno na białym.> To proste.Adamiak zapewne uważał że szkoda mu czasu na uważne przeczytanie Twojego nazwiska, a także uznał to za zbyteczne.> Nie odmawiasz mu chyba praw, które przyznajesz sobieŚwietnie, krótko, zwięźle i na temat zwerbalizowałaś, Gosiu, to, co intuicyjnie wiedziałem  Serdecznie pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | PiotrPęciak (634 punktów) | Nie używałem Twojego nazwiska wcześniej. Nie widzę powodów, żebyś bronił czci tego pana, kiedy obrażasz mnie. Jest to atak, który nie tyczy się powyższego wątku. Większość Twoich postów nie dotyczy tematu tego wątku. Jestem przedmiotem dowcipkowania i przekręcania mojego nazwiska. Nie akceptuję tego. Życzę sobie merytoryczną odpowiedź na moje zarzuty wobec postawionej tezy w wątku. Ponieważ nie widzę chęci, na chwilę obecną uważam, że brak argumentów. Czekam na nie z rozkoszą.
|
|
| | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Tylko, że ja żyłem w przeświadczeniu realnym, że tak się nazywa. W tym celu ostrożnie pisałem, że mogę przekręcać. Niestety autor umie czytać i używa mojego nazwiska bez "per pan". Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Właściwie, to ja tak a propos, Szanowny Panie Pęciak. Do niżej wytkniętych niedostatków metodo- i zwykło-logicznych muszę z przykrością dorzucić jeszcze gramatyczne. Można bowiem życzyć sobie czegoś (w dopełniaczu), nie w bierniku (coś). Użycie biernika jest błędem gramatycznym i stylistycznym. Błędów takich popełnia Szanowny Pan więcej, ale mniejsza z tym, aż tak znów nie rażą.
Jako postscriptum dodam, że na ogół zwracamy się tu do siebie po imieniu, nazwisku lub "po nicku", czyli "per ty". W takim kontekście używanie wyjątkowe formy pan/pani w różnych odmianach, może brzmieć - powiedzmy - szyderczo. Co nie jest, broń Boże, moją intencją. .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Nie razi mnie forma. Przykro mi.
Chyba nie wątpi pan, że Piotr Pęciak, to moje imię i nazwisko? Per pan chyba jest na miejscu. Poza tym wie pan, że nie urządzam z pana nazwiska zabawy, więc to mi wystarczy jako argument. Nie rozumiem czemu broni pan ludzi tak postępujących.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | >Można snuć teorie, tylko należałoby je zweryfikować zanim ujrzą światło dzienne i zaśmiecą młode umysły. Ten portal nie jest przeznaczony dla młodych umysłów, nie ma w nazwie edu, więc luz, starym umysłom spaczenie nie grozi, już się spaczyli. >Jeśli ktoś ma odwagę umieszczać "tezy" swoje, niech dokona ich szczegółowej analizy. Tak się nie da. Ja i nie tylko, często piszę coś na zasadzie, o tym przeczytałam, albo tamto wymyśliłam, podoba mi się, ale może czegoś nie widzę. Co w tym złego? >Więc nie jest to teoria nauka. Nie może być też filozoficzną. Więc proszę, niech mi ktoś powie, jaki jest sens umieszczania tematu do dyskusji, kiedy ja tak naprawdę nie wiem o co chodziło autorowi, nie rozumiem słów których użył, o co się opierał. Mnóstwo tego jest. Mnie bawią najbardziej wątki o treści - KK jest złem największym złem na świecie, dowodem jest na to proboszcz z mojej parafii, bo się upił. Żałosne. Tylko, że ja się w tych wątkach nie wypowiadam. Tłumaczenie komuś różnicy między KK, a proboszczem, wyłuszczanie sensu pojęcia zło i pijaństwo, uściślanie itd. Trzeba mieć oratorskie powołanie aby rzucać się na to. Więc się nie rzucam. >Wskazałem w licznych postach błędy zawarte w tych sformułowaniach lub niespójność z realną wiedzą. Nie rozumiem co to jest "ściśle skorelowane". O jakiego typu korelacji mówimy? O możliwej zależności, typu jeśli a to raczej b. >"Silny psychicznie człowiek" to kolejne nie uściślone pojęcie. No, słowo "łysy" też jest nie uściślone, Koło Wiedeńskie na tym poległo. >Wskazałem na różne wymiary stabilności emocjonalnej. I dobrze, tylko wskazując na nie, nawymyślałeś autorowi, a to już nie dobrze. >Nie widzę tu jednak połączenia. "Silna psychika" po wpisaniu w google.pl >nie przynależy do żadnego terminu naukowego. Ja bym trochę mniej upierała się przy znaczeniu słów, przekładając akcent na sens wypowiedzi. Przecież to nie miał być doktorat, tylko przyjemność ze snucia refleksji o świecie, życiu i całej reszcie. >"1. Nie lubię czytać tak długich wywodów z akcentem na "długich i nie na temat". Wkurzył się, bo go zwymyślałeś. >Odpowiedź ta nie definiuje problemu, pokazuje, że osoba nie rozumie "pojęcia" stabilnych emocji. Pokazuje, że rozumie je inaczej niż ty. Tylko tyle. >Więc nie mówiliśmy tu o całej domniemanej "silnej psychice", tylko o wiedzy, która, jest domniemanym elementem jej. Więc z wiedzy ma wynikać przyjemność. A czemu nie. Jak na ten przykład wiem, jak to jest gdy chodzisz i śpisz tydzień z rzędu w deszczu, żywiąc się równowartością 500 kalorii dziennie, na prawdę wiedza ta daje ogromną, niemożliwą bez niej przyjemność z możliwości siedzenia z gorącą herbatą przy kominku. Zostaje na lata. Inaczej. Im większa wiedza, tym większy wachlarz możliwości wyboru. Tym większa też możliwość dokonania wyboru optymalnego. Np. maltretowane przez mężów kobiety, to zwykle dziewczyny bez wykształcenia, z wiosek i małych miasteczek, które nie mają też specjalnego doświadczenia zawodowego. One po prostu nie wiedzą, że może być inaczej. Gdyby wiedziały, gdyby spróbowały ich życie byłoby przyjemniejsze. Jeszcze inaczej. Żyjemy w czasach tzw. informacji. Powodem do dumy, źródłem pozycji społecznej jest właśnie wiedza. Nie muskuły, nie refleks, ale wiedza, możliwość jest sprawnego gromadzenia i przetwarzania zapewnia nam przyjemność w postaci: uznania ze strony innych, wyboru zawodu, trybu i miejsca pracy, wyższych dochodów. Same przyjemne rzeczy. >Wiedza jest procesem indywidualnym. Każdy posiada inną. Można wiedzieć, że jest Bóg, który Cię kocha i zabierze Cię do nieba (ogromna przyjemność) i można wiedzieć, że jest się tylko małpą, ograniczoną przez instynkty, która w niczym nie jest lepsza od innych. W to się raczej wierzy, wiedzieć trudno. >Prawdziwa wiedza. Oj, nie ma czegoś takiego, to tylko postulat, ręczę ci autorytetem mego zawodu. >Pokazując na przeciwieństwo, osoba bez wiedzy, może czerpać dużo satysfakcji. Tyż prawda. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Tak się nie da. Ja i nie tylko, często piszę coś na zasadzie, o tym przeczytałam, albo >>tamto wymyśliłam, podoba mi się, ale może czegoś nie widzę. Co w tym złego?
Że wystarczyło ciut pomyśleć i przeanalizować czemu ta teza może być nieprawdziwa. Przedstawione mi pojęcia, których nie zdefiniowano itp. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do tezy jaka pojawia się umyśle niech nie zaczyna ją słowami "byłaby to logiczna konsekwencja" bo to pachnie nadmierną pewnością siebie.
>>O możliwej zależności, typu jeśli a to raczej b.
To taka nie zachodzi, bo procesy poznawcze nie korelują tak prosto z przyjemnością. Nie da się tu wskazać, że np wiedza gdy rośnie, rośnie przyjemność. Takie prawo jest błędne.
>>I dobrze, tylko wskazując na nie, nawymyślałeś autorowi, a to już nie dobrze.
Nie wymyślałem typów, wymieniłem jedynie jakie można wskazać wektory przy stabilności emocjonalnej. Zaznaczam, można. Były to liczba emocji/siła kontra ich równowaga. Użyłem do tego tylko racjonalnego rozumu. Nie tworzę typów, tylko wskazuję na warianty, gdy te wartości są równe.
>>Ja bym trochę mniej upierała się przy znaczeniu słów, przekładając akcent na sens >>wypowiedzi. Przecież to nie miał być doktorat, tylko przyjemność ze snucia refleksji o >>świecie, życiu i całej reszcie.
Refleksji, które są błędne, przynajmniej w tak sformułowanej formie. Gdyby autor poprawił, pogratulowałbym mu.
>>Wkurzył się, bo go zwymyślałeś.
?
>>Pokazuje, że rozumie je inaczej niż ty. Tylko tyle.
Zgadzam się, że można rozumieć inaczej. Czekam na pokazanie jak rozumie, to wtedy będziemy mogli podyskutować. Na razie mam tylko informacje, że tak jest.
>>Więc z wiedzy ma wynikać przyjemność. >>>>A czemu nie.
Nie, że nie. Tylko, że nie zawsze. Nie można odnosić to do człowieka jako gatunku. Istnieje jakiś procent, tyle.
>>W to się raczej wierzy, wiedzieć trudno.
Z tym też bywa różnie. Niektórzy ludzie traktują wiarę jako coś bardzo silnie realnego, że poświęcają dla niej życie lub w prawie każdej sytuacji kierują się nią. A na przykład nie mają wiedzy o psychologii, tylko dokładną wiedzę klerykalną.
>>Uznania ze strony innych, wyboru zawodu, trybu i miejsca pracy, wyższych dochodów. Same >>przyjemne rzeczy.
Ależ ja jestem w stanie się zgodzić, że większość znacząca (99,9%) kieruje się w życiu przyjemnością. Ale ta teraz od autora nie o tym mówi. Gdyby była tak postawiona jak domniemam, że myślisz, byłoby znacznie lepiej. Co najmniej na 4-.
>>Pokazując na przeciwieństwo, osoba bez wiedzy, może czerpać dużo satysfakcji. >>>>Tyż prawda.
Chyba to bardzo mocny argument i chciałbym, by autor go odparł.
>Pozdrawiam >> Pozdrawiam 2
|
|
| | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | >>>Tak się nie da. Ja i nie tylko, często piszę coś na zasadzie, o tym przeczytałam, albo >>tamto wymyśliłam, podoba mi się, ale może czegoś nie widzę. Co w tym złego? >Że wystarczyło ciut pomyśleć i przeanalizować czemu ta teza może być nieprawdziwa. Daj spokój, już tak zawsze wszystko masz przemyślane? Czepiasz się. Wymagasz więcej niż raczysz dawać, ale koniec tego, nie chce mi się już ciągnąć dywagacji na temat waszego sporu, jest wasz to się o niego bijcie sami. >>>O możliwej zależności, typu jeśli a to raczej b. >To taka nie zachodzi, bo procesy poznawcze nie korelują tak prosto z przyjemnością. >Nie da się tu wskazać, że np wiedza gdy rośnie, rośnie przyjemność. Takie prawo jest błędne. No i co? Podałam ci opis i uzasadnienie, dlaczego taka relacja ma rację bytu. Piszesz mi na to - nie zachodzi, jest błędne. Ot i przekonująca argumentacja. >Refleksji, które są błędne, przynajmniej w tak sformułowanej formie. Nie za szybko doszedłeś do tego, że są błędne? A nawet jeśli by były, co stoi na przeszkodzie o podywagowaniu o nich? >Nie, że nie. Tylko, że nie zawsze. Nie można odnosić to do człowieka jako gatunku. >Istnieje jakiś procent, tyle. Czy ja generalizowałam? Nic takiego nie było. Niemniej jednak powinieneś napisać - faktycznie w sytuacji gdy warunki są takie jak opisałaś, zależność taka występuje. Przepraszam. >A na przykład nie mają wiedzy o psychologii, tylko dokładną wiedzę klerykalną. To prawda. Jednak nie każdy musi być psychologiem, radzimy sobie jak umiemy. >>>Uznania ze strony innych, wyboru zawodu, trybu i miejsca pracy, wyższych dochodów. Same >>przyjemne rzeczy. >Ależ ja jestem w stanie się zgodzić, że większość znacząca (99,9%) kieruje się w życiu >przyjemnością. Ale ta teraz od autora nie o tym mówi. Nie? A gdzie autor napisał, że nie? >Gdyby była tak postawiona jak domniemam, że myślisz, byłoby znacznie lepiej. >Co najmniej na 4-. O dzięki ci boski. >>>Pokazując na przeciwieństwo, osoba bez wiedzy, może czerpać dużo satysfakcji. >>>>>Tyż prawda. >Chyba to bardzo mocny argument i chciałbym, by autor go odparł. W sensie ja? Żartowałam, wiem, że nie ja, ale... Nie mamy możliwości sprawdzenia czy poziom satysfakcji takiej osoby wraz z wzrostem wiedzy zmienia się. Możemy tylko posługiwać się ogólnymi danych z których wynika, że: ludzie dobrze zarabiający są bardziej zadowoleni ze swojego życia ludzie z wyższym wykształceniem zarabiają średnio więcej niż inni ludzie wykształceni mają większą wiedzę (w GB) niż osoby nie posiadające formalnego wykształcenia
Czy któreś z przejść jest błędne? Jeśli nie połączmy - ludzie posiadający większą wiedzę są szczęśliwsi.
ps. poczucie szczęścia i ocena poziomy przyjemności jest subiektywną odczuwaną indywidualnie przez każdego wartością. Nie można wskazać jednego warunku, którego spełnienie bez względu na okoliczności zawsze powoduje szczęście u człowieka (no chyba, że popularne acz nielegalne środki szczęściodajne) Można na podstawie badań wskazać: zależności między - zawartością określonych substancji chemicznych w organizmie i subiektywnym poczuciem szczęścia osoby; można w budowie elementów mózgu wskazać na struktury typowe dla osób oceniających swoje zadowolenie z życia wyżej niż inni; można wreszcie wyliczyć szereg czynników, które wpływają na zawartość chemiczną organizmu jak i na budowę mózgu.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Wymagasz więcej niż raczysz dawać
To poproś mnie, żebym coś dał.
>>nie chce mi się już ciągnąć dywagacji na temat waszego sporu
Ja nadal czekam po prostu na argumenty na temat tez, a nie dyskusji o tym co robię. To chyba naturalne.
>>Podałam ci opis i uzasadnienie
A ja Ci podałem inne przykłady i uzasadnienia, że nie do każdego człowieka i nie może być formułowane jako teza do gatunku jakim jest człowiek.
>>Piszesz mi na to - nie zachodzi, jest błędne. Ot i przekonująca argumentacja.
Tak przekonująca, jeśli nie jest zasadą to nie ma co wyznaczać tego jako charakterystyczne dla człowieka.
>>Nie za szybko doszedłeś do tego, że są błędne?A nawet jeśli by były, co stoi na przeszkodzie o podywagowaniu o nich?
No właśnie mówię co o nich myślę i proszę autora w co drugim wpisie, żeby odparł moje zarzuty nie schodząc na temat mojej osoby.
>>Czy ja generalizowałam? Nic takiego nie było.
Autor zgeneralizował tezę. Tobie tego nie zarzucam, ale jeśli jej bronisz, to również generalizujesz.
>>Nie? A gdzie autor napisał, że nie?
Odniósł tezę do całej populacji naszego gatunku jako właściwość charakterystyczna człowiekowi.
>>ludzie dobrze zarabiający są bardziej zadowoleni ze swojego życia
Nieprawda. W takiej sformułowanej tezie jest też błąd, że wskazujesz, że "każdy" lepiej zarabiający. Niektórym pieniądze nie dają satysfakcji a problemy. Gdybyś napisała, że w większości przypadków tak jest, to wtedy odparłbym, że ok tylko skąd uzyskać dane jak duży to procent.
>>Czy któreś z przejść jest błędne? >>Jeśli nie połączmy - ludzie posiadający większą wiedzę są szczęśliwsi.
To błędne rozumowanie, przykro mi. Nie ma tu żadnego związku. Nie ma związku między pieniędzmi a szczęściem, można wskazać na jakiś mały procent ludzi, potem zostaje z tego procenta jeszcze mniejszy przy kolejnej tezie. Proszę zważyć na to, że w nauce się tak wniosków nie formułuje. Stosuje Pani uproszczony model, wskazuje na pozorną, niełatwą zależność. Wiele osób biednych jest szczęśliwszych od bogaczy, którzy mogą się martwić o swoją firmę. Proszę naprawdę zauważyć, że takie tezy próbują uprościć życie. Dla mnie to stereotypizacja nie oparta o nic, po za własne wyobrażenia.
>>ps. poczucie szczęścia i ocena poziomy przyjemności jest subiektywną odczuwaną indywidualnie
Tak, więc po co mieszać w to wiedzę, pieniądze, wykształcenie. Każdy może odczuwać szczęście niesamowite bez nasilonego stanu tych trzech elementów.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | Pominę to co nie odnosi się do mnie. Przynajmniej mam wrażenie, że jest monologiem dotyczącym J.A.
>A ja Ci podałem inne przykłady i uzasadnienia, że nie do każdego człowieka i nie może być formułowane jako teza do gatunku jakim jest człowiek. Piotrze, piąty raz ci powtarzam, że - nie wykazuję prawd gatunkowych, opisuję możliwość wystąpienia. >>>Piszesz mi na to - nie zachodzi, jest błędne. Ot i przekonująca argumentacja. >Tak przekonująca, jeśli nie jest zasadą to nie ma co wyznaczać tego jako charakterystyczne dla człowieka. Świetnie, jako psycholog nie będziesz miał do czynienia z "zasadą człowieka" tylko z człowiekiem. >Autor zgeneralizował tezę. Tobie tego nie zarzucam, ale jeśli jej bronisz, to również generalizujesz. Proszę cię. Jeśli jej bronię? Od początku piszę ci tylko i bezustannie, że korelacja o jakiej autor wątku pisał może zachodzić w określonych warunkach. Gdzie tu widzisz generalizowanie? Przez absorpcję? >>>ludzie dobrze zarabiający są bardziej zadowoleni ze swojego życia >Nieprawda. Nie moje, badania prowadzone w Europie zachodnie, niestety nie pamiętam w ilu państwach. Szereg testów i ankiet. Generalnie badacze doszli do ciekawej konkluzji. Owszem pieniądze szczęście dają, ale do pewnego mementu. Nawet określili ten moment w konkretnej kwocie dochodu miesięcznego. Powyżej przestają mieć wpływ. Zresztą, nie potrzeba badań aby świetnie zdawać sobie sprawę, że brak chleba jest nieszczęściem. Jednak co na ten chleb położymy już mam znacznie mniejsze znaczenie. >W takiej sformułowanej tezie jest też błąd, że wskazujesz, że "każdy" lepiej zarabiający. Nie napisałam "każdy". W przypadku człowieka w ogóle nie powinno używać się takich określeń. Ponieważ zawsze znajdzie się wyjątek. Statystyczny, znaczy na 100 ludzi zarabiających od ... do ... 50 powiedziało jestem zadowolony z życia, zaś w grupie zarabiających od ... do ... 30 stwierdziło ten stan życia. (Piotrze, to nie jest ankieta prawdziwa ankieta, to skrót, który wierzę - zrozumiesz. Nie rozszarpuj mi tego zdania na pięć części). >To błędne rozumowanie, przykro mi. Nie ma tu żadnego związku. Nie ma związku między pieniędzmi a szczęściem, można wskazać na jakiś mały procent ludzi, potem zostaje z tego procenta jeszcze mniejszy przy kolejnej tezie. Dowiedz mi tego. Na razie jest twoje słowo przeciwko mojemu słowu. Przepraszam ale nie jesteś dla mnie autorytetem, nie wierzę ci na słowo. >Proszę zważyć na to, że w nauce się tak wniosków nie formułuje. W której nauce? Nie wiedziałam, że tu uprawiamy jakąś naukę. >Stosuje Pani Przestań się wygłupiać z tym formalizmem. Przecież tutaj są 50, 60 latkowie. Są też ludzie z tytułami naukowymi, z dorobkiem wydawniczym, naukowym. Są tacy, których co druga wypowiedz aż błyszczy pięknem warsztatu, nietuzinkowym wglądem, nadprzeciętnym oczytaniem, rzadką błyskotliwością. Nikt z nich nie każe tytułować się per Pan. Tylko ty, wszystko wiedząca gwiazda nauki wszelkiej, student psychologii. Daj spokój, choćby z szacunku dla wieku swoich czytelników, bo trudno abyś znał ich osiągnięcia, powinieneś dać sobie spokój z tym wielkopaństwem. >Tak, więc po co mieszać w to wiedzę, pieniądze, wykształcenie. Każdy może odczuwać szczęście niesamowite bez nasilonego stanu tych trzech elementów. Ciekawa jestem jak z tym szczęściem by ci się udało, gdybyś nie jadł trzeci dzień, a od trzech miesięcy nie dojadał. Nasilenie stanu - element kasa na chleb, stałoby się sednem szczęścia. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >opisuję możliwość wystąpienia.Ale nie wszystkie kluczowe. Autor tematy odniósł się do całego gatunku. > >nie będziesz miał do czynienia z "zasadą człowieka" tylko z człowiekiem.proszę, nie każ mi myśleć, że ludzi nie da się opisać wg pewnych zasad. > >bezustannie, że korelacja o jakiej autor wątku pisał może zachodzić w określonych warunkach.A ja tego nie neguję  Tylko, że mówimy o paru procentach a nie gatunku ludzkim. > >że brak chleba jest nieszczęściem.To skrajność. Nie można w oparciu o same skrajności stawiać tez. > >Nie napisałam "każdy"Ale nie napisałaś, że "część", więc skąd mam domniemać ile? Człowiek, to człowiek, rozumiem jako każdy. > >Nie ma związku między pieniędzmi a szczęściemNie jest on tak silny jak sądzę. I nie jest liniowy. Dużo pieniędzy i mało może budzić nieszczęście, przy średnim poziomie zamożności inne elementy mogą decydować o szczęściu, gdyż pieniądze są neutralne. A więc dowodzę, że nie jest taki związek jakbyś chciała. > >W której nauce? Nie wiedziałam, że tu uprawiamy jakąś naukę.A czy gadamy o zielonych krasnoludkach? > >Nikt z nich nie każe tytułować się per PanA ja po prostu chcę być miły i kulturalny, żeby inni traktowali mnie poważnie i szanowali tak jak ja ich. > >Ciekawa jestem jak z tym szczęściem by ci się udało, gdybyś nie jadł trzeci dzieńA ciekawe jakby z tym szczęściem było, gdyby wszyscy kumple alkoholicy z podstawówki nagle zaczęli grozić zwycięzcy 6stki w totolotka, że jak nie da im 100 000 to będą go gnębić.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | matragon (2557 punktów) | >żeby inni traktowali mnie poważnie ...>
są do tego celu dwie drogi :
jedna - sprawić by Cię szanowali druga - sprawić żeby się Ciebie bali
Michał 'matragon' Worgacz
JEŚLi GOTOWY JEST BARAN, ZNAJDĄ SiĘ PASTERZE
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | dobre XD
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | Piotrze, to nie jest tak, że ja i Jurek jesteśmy tą samą osobą w dwójcy jedyną. Jak odpisujesz do mnie, nie możesz stawiać mi zarzutów, które są do Jurka, szczególnie jeśli wyraźnie piszę w osobie pierwszej. Mieszaniec przeplataniec. Kolejny raz piszę ci, że "nic takiego nie twierdziłam", ty zaś odpowiadasz, że "autor twierdził" i w kółko Macieju. Oszaleć można. > >>że brak chleba jest nieszczęściem.> To skrajność. Nie można w oparciu o same skrajności stawiać tez.925 mln głodujących + drugie tyle niedożywionych - ładna mi skrajność. www.rp.pl/artykul/9102,192102.html> Ale nie napisałaś, że "część", więc skąd mam domniemać ile? Człowiek, to człowiek, rozumiem jako każdy.No to już napisałam, w poprzedniej odpowiedzi. I co teraz? > Nie jest on tak silny jak sądzę. I nie jest liniowy.Napisałam ci, że nie jest, nie czytasz co piszę? > Dużo pieniędzy i mało może budzić nieszczęście, przy średnim poziomie zamożności inne elementy mogą decydować o szczęściu, gdyż pieniądze są neutralne. A więc dowodzę, że nie jest taki związek jakbyś chciała.Przecież powyżej opisałam ci badania właśnie na ten temat. Co bym chciała? O czym ty w ogóle piszesz? > >>W której nauce? Nie wiedziałam, że tu uprawiamy jakąś naukę.> A czy gadamy o zielonych krasnoludkach?Jeżeli wydaje ci się, że tak wygląda nauka, że jest to forum światopoglądowe, to naprawdę jakaś lewa ta twoja szkoła. > >>Nikt z nich nie każe tytułować się per Pan> A ja po prostu chcę być miły i kulturalny, żeby inni traktowali mnie poważnie i szanowaliI w tym celu domagasz się aby tytułować cię per Pan? No gratuluję pomysłu. > A ciekawe jakby z tym szczęściem było, gdyby wszyscy kumple alkoholicy z podstawówki nagle zaczęli grozić zwycięzcy 6stki w totolotka, że jak nie da im 100 000 to będą go gnębić.Jak dla mnie dwa wyjścia: siłą lub uległością. Siłą - złamać jednemu podstawę czaszki dla przykładu. Uległością - zmienić miejsce zamieszkania. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>925 mln głodujących + drugie tyle niedożywionych - ładna mi skrajność.
To nadal pomijamy ponad 5 miliardów.
>>No to już napisałam, w poprzedniej odpowiedzi. I co teraz?
No to się cieszę.
>>Jeżeli wydaje ci się, że tak wygląda nauka, że jest to forum światopoglądowe, to naprawdę jakaś lewa ta twoja szkoła.
No, ale jakbym napisał, że jestem niebieskim krasnoludkiem, to nikt by mnie nie traktował poważnie. Poruszamy się w terminach naukowych, filozofia też jest elementem nauki, mimo, że sama nauką nie jest. Teza postawiona w tym wątku "przypominała" naukową i oparta była o przypominające naukę argumenty.
>>I w tym celu domagasz się aby tytułować cię per Pan? No gratuluję pomysłu.
Niekoniecznie. Ale na tym forum przekręcano moje nazwisko i pisano w stylu "mam pan pomysły jak Pęciak.." więc szanuję innych tak jak sam chcę być szanowanym.
>>Jak dla mnie dwa wyjścia:
Wyjścia nie zmieniają uczucia nieszczęścia. Mogą je łagodzić, ale fakt jego wystąpienia się nie zmieni. Można powalczyć o lepszy status społeczny. Nie mieszajmy w to "co można z tym zrobić".
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | choć nie mam ambicji ani złudzeń poetyckich  ), No wreszczie. które- tkwiąc gdzieś w podświadomości- składają się "same" w całość o 3-4 nad ranem. Spróbuj tuż przed zaśnięciem. Niezłe efekty. Tylko można mieć później problem z samym zaśnięciem  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > choć nie mam ambicji ani złudzeń poetyckich ),> No wreszczie.Cholerka...musisz podglądać?  > które- tkwiąc gdzieś w podświadomości- składają się "same" w całość o 3-4 nad ranem.> Spróbuj tuż przed zaśnięciem. Niezłe efekty. Tylko można mieć później problem z samym zaśnięciem >Taaa, no i muzy później od Takiego...niewyspanego uciekają  Miłego dnia
|
|
| | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | Taaa, no i muzy później od Takiego...niewyspanego uciekają  Zaprawdę powiadam Ci. Nie ma jak to całonocna zabawa z muzami, z lekka upojonymi winem. > Miłego dnia Również
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Taaa, no i muzy później od Takiego...niewyspanego uciekają  > Zaprawdę powiadam Ci. Nie ma jak to całonocna zabawa z muzami, z lekka upojonymi winem.>Mam Cię...! Z analizy Twojego postu wydobyłem (swym przenikliwym Okiem) trzy główne WP (Wirusy Portalu): 1. problem oziębłości klimatu 2. budzenie winy/a3. ekologia słów 1. Z punktu widzenia dorosłego, świadomego swych... szczególnie obwiązków Obywatela, niespanie w nocy jest szkodliwe dla jednostki więc i- w kontekście globalnym- dla LC (Ludzkości Całej) . Niespacze nocni powodują swoim niewyspanym postępowaniem znaczną oziębłość KC (Klimatów Ciepłych) , traktat- z uwzględnieniem danych statystycznych- o powyższym w przygotowaniu... 2....więc budzę w nich niniejszym, jako Mordercach Ocieplenia , poczucie winy z tego powodu- wino obudź się !!! 3. Zaś muzy...nie ma czegoś takiego jak "muzy" ?!!!- a nawet jeśli jest to nie będzie!- w WEP (Wielkiej Encyklopedii Potrzebnej) , którą właśnie opracowuję na podstawie tekstów wybranych z WPP (Wybranych Posterów* Portalu) , nie ma i nigdy nie będzie tak niepotrzebnych haseł-dziwolągów (blee), niewystępujących w matematyce, fizyce, chemii oraz innych NNS czyli Naukach Nader Słusznych.Występuję do Naczelnych o ujęcie w Regulaminie paragrafu o niezaśmiecaniu języka Portalowego tak nieekologicznymi pojęciami, jak np.: "muza"; "intuicja"; "przyjemność"...itp szkodliwymi ideologicznie... bleeetykietami ! Z (w) poważaniem, Autor. *- poster- osoba pisząca post. Można zmienić na "postarz"
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > >Taaa, no i muzy później od Takiego...niewyspanego uciekają  > >Zaprawdę powiadam Ci. Nie ma jak to całonocna zabawa z muzami, z lekka upojonymi winem.>Mam Cię...!Konkludując, jeśli filozofia LC (Ludzkości Całej) jest filozoficzna , na tyle, aby analizować analogiczne struktury znacznej oziębłości KC (Klimatów Ciepłych), wetknięte do przetwarzającej dane filozofii filozoficznych WEP (Wielkiej Encyklopedii Potrzebnej), analizującej analogiczne struktury niepotrzebnych haseł-dziwolągów MEC, a warunki początkowe umożliwiające analizę analogiczną, za pomocą tego narzędzia ( na przykład właśnie, jeśli właściwie użyte zaprzeczenie jest rzeczywiście oczywistym odpowiednikiem ), niewystępującego w matematyce, fizyce, chemii oraz innych NNS czyli Naukach Nader Słusznych i jest dopełnieniem zebranego zbioru, czyli jeśli podwójne zaprzeczenie powraca z powrotnego sprzężenia zwrotnego, do punktu wyjścia, jako Morderca Ocieplenia (MC), (ujścia analnego analogicznych analiz filozofii strukturalnych) to analiza argumentacji antydetermistycznych opartych o strukturalne myśli filozoficzne i podstawie tekstów wybranych z WPP (Wybranych Posterów* Portalu), to jest analno fizjologiczna i jest beee.Jeżeli dobrze Ciebie zrozumiałem jest to myśl niesamowicie światła. rozwiązuje większość naszych egzystencjalnych problemów. Ale ja nie w tej sprawie tutaj. Ja chciałem z Tobą na wódkę i dziewczyny pójść.  Tam bym ci zdradził pewien sekret. Odgadłem o co tu chodzi z tym , jak mu tam... aaa... Arystotelesem. Tylko trzeba mieć parę złotych.  Pozdr.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >>Taaa, no i muzy później od Takiego...niewyspanego uciekają  > >>Zaprawdę powiadam Ci. Nie ma jak to całonocna zabawa z muzami, z lekka upojonymi winem.>Mam Cię...!> Konkludując, jeśli filozofia LC (Ludzkości Całej) jest filozoficzna , na tyle, aby analizować analogiczne struktury znacznej oziębłości KC (Klimatów Ciepłych), wetknięte do przetwarzającej dane filozofii filozoficznych WEP (Wielkiej ... zbioru, czyli jeśli podwójne zaprzeczenie powraca z powrotnego sprzężenia zwrotnego, do punktu wyjścia, jako Morderca Ocieplenia (MC), (ujścia analnego analogicznych analiz filozofii strukturalnych) to analiza argumentacji antydetermistycznych opartych o strukturalne myśli filozoficzne i podstawie tekstów wybranych z WPP (Wybranych Posterów* Portalu) to jest analno fizjologiczna i jest beee . Z ust (???) mi to, Witwos, wyjąłeś  > Ale ja nie w tej sprawie tutaj. Ja chciałem z Tobą na wódkę i dziewczyny pójść. Tam bym ci zdradził pewien sekret. Odgadłem o co tu chodzi z tym , jak mu tam... aaa... Arystotelesem.> Tylko trzeba mieć parę złotych.  A, ujmując matematycznie (wg NNS)...ile? (A co mnie ten...jak mu?...ten Artystaamator...:D ) > Pozdrówka.>
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) |
>A, ujmując matematycznie (wg NNS)...ile?
Matematycznie ujmując 150-200zł/h + cena napojów. Ale jaka jakość!!! Może poeci będą mieli zniżkę?
A z tam A..Arys..Arys..coś tam. Jak ktoś ma w sobie siłę i moc wolnej woli, to zawsze się napije i dziewczynę przygrucha. Ot i wszystko. Poszedł taki Aryy..coś tam na winko i dziewczynki, bo poczuł moc i chuć, napił sie solidnie i w przypływie dobrego humoru klepnął jakiś tekst, po czym poszedł spać. Wierni uczniowie to zapisali, a potomni do tej pory sie głowią o co tu chodzi. Nawet sam Arry..coś tam, następnego dnie nie wiedział, co chciał przez to powiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >A, ujmując matematycznie (wg NNS)...ile?> Matematycznie ujmując 150-200zł/h + cena napojów. Ale jaka jakość!!! Może poeci będą mieli zniżkęTo faktycznie niedrogo przyjmując, że moje "h" jest, hmm, (bardziej subiektywnie niż...) "stosunkowo" dość długie. ...i na moją "zniżkę" nie licz  > Jak ktoś ma w sobie siłę i moc wolnej woli , to zawsze się napije i dziewczynę przygrucha...>...+ te dwie stówy?  > Poszedł taki Aryy..coś tam na winko i dziewczynki, bo poczuł moc i chuć, napił sie solidnie i w przypływie dobrego humoru klepnął jakiś tekst , po czym poszedł spać. Wierni uczniowie to zapisali , a potomni do tej pory sie głowią o co tu chodzi. Nawet sam Arry..coś tam, następnego dnie nie wiedział, co chciał przez to powiedzieć.> Wiedziałem...wiedziałem  , że znowu będzie na mnie  (ale swoją drogą: jak to się szybko rozniosło?- oj, dam ja tym, swoim uczniom popalić!!)
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > ...i na moją "zniżkę" nie licz A to czemu? już nie poeta?  > Wiedziałem...wiedziałem , że znowu będzie na mnie (ale swoją drogą: jak to się szybko rozniosło?- oj, dam ja tym, swoim uczniom popalić!!)A daj im popalić. Najlepiej marychy. Mudno jakoś. >
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >...i na moją "zniżkę" nie licz > A to czemu? już nie poeta?  > >Wiedziałem...wiedziałem , że znowu będzie na mnie (ale swoją drogą: jak to się szybko rozniosło?- oj, dam ja tym, swoim uczniom popalić!!)> A daj im popalić. Najlepiej marychy.> Opium dla "Racjo"
Już "marycha" nie pomaga w naszych, poetyckich frazach, gdy "nauka" tępo smaga po uczuciach i obrazach.
Tak, jak kiedyś w Marksa spółce opium było wiary "rytmem", tutaj na najwyższej półce stoją całki...z logarytmem.
Po co komu my, poeci? Jesteśmy za mało silni, tutaj każdy "wierszyk" kleci z kwantów, tezy oraz...n! !!
Nie dla nas tej klatki wnyki, tu fizycy, chemii kruki , dla nich świergot to są ryki a poeci to nieuki.
Morał z tego byłby taki: nie dla "Racjo" rajskie ptaki? Pozdrówka
|
|
|  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >Zgodzisz się chyba, że jednym z ważniejszych czynników wpływających na subiektywną ocenę >>wartości własnego życia jest poziom poczucia lękuW jednym z biegunów tak. Ale jest też drugi biegun niestabilności, coś jakby histeria i skrajne przechodzenie między emocjami od płaczu do uśmiechu. > >Z drugiej strony, przyjmijmy, że osoby stabilne emocjonalnie, to takie, które potrafią realistycznie oceniać i przewidywać sytuacje groźne jak i przyjemne.Istotny jest poziom pobudzenia organizmu (naturalnie stabilniejsze będą osoby uwarunkowane biologicznie na mniejsze pobudzenie). Istotne są procesy poznawcze, które ograniczają "myśli" o pobudzeniu, przez co zachodzi mniejsza reakcja. > >Jeśli jednak porównamy teraz obie osobowości hipoteza autora wątku ma jak najbardziej solidne podstawy.Istnieje wiele osobowości, nie tylko te dwie. Nie można na bazie dwóch osobowości wyciągnąć takiej tezy. Bynajmniej nie wiem czemu umieszczono je na biegunach. > >Tym czasem, osobowości, nr 2 wsunie z rozkoszą tyle kawałków na ile będzie mieć ochotęA gdzie osobowość żarłoka? > >Autor zakłada, że człowiek silny psychicznie ma poczucie własnej wartości.Ale to nie ja tak napisałem. To pstryczek chyba wobec autora, co nie? > >Psychika, to nie tylko możliwość przetwarzania danych, to też IE - prawda?Tylko wskazałem jeden z przykładów, który pokazuje, że nie można objąć całej populacji tezą autora. > >A mnie się zawsze wydawało, że mniej więcej przeciętny człowiek ma taką samą ilość pozytywnych i negatywnych emocji..Przecież możemy policzyć liczbę doznań i ich stosunek. Dla mnie to bezpodstawne. > >Ci którzy są wrażliwsi, w sensie siły odbierania bodźców, będą w pieleszach domowych przeżywać takie same emocje, jak ci mniej wrażliwi skacząc na bangi.Ja pragnę przypomnieć, że istotny ma wpływ środowisko, od którego jednostka "też" jest zależna i się do niego przystosowuje. > Wszędzie będę prosił o racjonalną analizę tez.> >I jak? Ujdzie? Nie mam dużego zaufania do racjonalizmu, ale znam narzędzieOj ciężko, trochę więcej wysiłku włóż. > Na zakończenie, powiem, że w racjonalnym ujęciu przyjemność> na osi liczb całkowitych powinna mieć wartość 0.> >No co ty? Dlaczego 0? Neutralność, ani ziębi, ani grzeje powinna mieć 0.Umysł jest racjonalny. Rozumie na czym polega przyjemność, jej podstawy biologiczne. Jak można czemuś ulegać "bezwiednie", gdy się to rozumie? Znajomość siebie zmienia poglądy na pewne procesy biologiczne. Powinny mieć wartość neutralną. > Czytaj, bez znaczenia.> >Jeśli przyjemność jest bez znaczenia, nie jest przyjemnością?Genialne.  Dochodzimy więc do wniosku, że poruszamy się w "pojęciach" jedynie. Jak więc dla człowieka rozumnego przyjemnością może być zjedzenia ciastka, skoro wie, że to tylko procesy biologiczne, chemiczne, impulsy nerwowe sprawiły, że miał na nie ochotę i zjadł. Pokazuję ten dyskomfort między przyjemnością a wiedzą. Różne procesy mogą nieść ze sobą skrajne procesy. Happy bo zjadłem, sad bo będę gruby. Kolega napisał niżej: > >Dzięki "Beatus" za proste i jasne argumenty w tym, "bym czuł się silny z przyjemnością"Po raz kolejny wypowiedział się merytorycznie.
|
|
| |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > W jednym z biegunów tak. Ale jest też drugi biegun niestabilności, coś jakby histeria i skrajne przechodzenie między emocjami od płaczu do uśmiechu.> Istotny jest poziom pobudzenia organizmu (naturalnie stabilniejsze będą osoby uwarunkowane biologicznie na mniejsze pobudzenie). Istotne są procesy poznawcze, które ograniczają "myśli"> o pobudzeniu, przez co zachodzi mniejsza reakcja.> Istnieje wiele osobowości, nie tylko te dwie. Nie można na bazie dwóch osobowości wyciągnąć takiej tezy. Bynajmniej nie wiem czemu umieszczono je na biegunach.Ależ drogi Piotrze, sam zauważyłeś, że terminy użyte w wątku nie zostały uściślone w sposób pozwalający na wysnuwanie wniosków. Ja je uściśliłam, podkreślając na dodatek, że jest to jeden z możliwych sposobów. Następnie wyciągnęłam spójne wnioski z wcześniejszych założeń. Co ty mi na to odparłeś? Może tak, może nie, ale nie zawsze tak jest jak piszesz, zaznaczy nie masz racji, to moja racja jest mojsza. Doceń mnie odrobinę, jako filozof patrzę nie tylko na treść ale też na informacje meta. Nie zgadzasz się z moim uściśleniem? A gdzie uzasadnienie? A gdzie wnioski? A gdzie merytoryka o którą zabiegasz? > >>Tym czasem, osobowości, nr 2 wsunie z rozkoszą tyle kawałków na ile będzie mieć ochotę> A gdzie osobowość żarłoka?Domyślnie żarłoczność obu bohaterów była jednaka. > >>Autor zakłada, że człowiek silny psychicznie ma poczucie własnej wartości.> Ale to nie ja tak napisałem. To pstryczek chyba wobec autora, co nie?Autor pisał, o dużym poczuciu własnej wartości, a nie o jego istnieniu. > >>Psychika, to nie tylko możliwość przetwarzania danych, to też IE - prawda?> Tylko wskazałem jeden z przykładów, który pokazuje, że nie można objąć całej populacji tezą autora.Ja również we wcześniejszym wywodzie wskazałam jeden z przykładów. Proponuję równouprawnienie, albo oboje możemy uogólniać i wyszczególniać, albo oboje nie możemy. > >>A mnie się zawsze wydawało, że mniej więcej przeciętny człowiek ma taką samą ilość pozytywnych i negatywnych emocji..> Przecież możemy policzyć liczbę doznań i ich stosunek. Dla mnie to bezpodstawne.Napisałam - "wydawało". Postawiłam hipotezę i wskazałam na możliwe przesłanki teoretyczne. Nie jestem psychologiem, ale mogę snuć refleksje o naturze człowieka. Prawda? > Ja pragnę przypomnieć, że istotny ma wpływ środowisko, od którego jednostka "też" jest zależna i się do niego przystosowuje.A no tak. Problem z tym środowiskiem taki, jak i z człowiekiem w ogóle - tak wiele zmiennych, że właściwie w sposób uprawniony możemy jedynie milczeć. > >Wszędzie będę prosił o racjonalną analizę tez.> >>I jak? Ujdzie? Nie mam dużego zaufania do racjonalizmu, ale znam narzędzie> Oj ciężko, trochę więcej wysiłku włóż.Stanowczo powinieneś popracować nad tym IE. Sposób zachęty do dyskusji masz niczym buldożer zabierający się za odkurzenie biblioteki. Na szczęście ja mam stabilne poczucie własnej wartości  A jak z tym u ciebie? > Umysł jest racjonalny. Rozumie na czym polega przyjemność, jej podstawy biologiczne.> Jak można czemuś ulegać "bezwiednie", gdy się to rozumie? Znajomość siebie zmienia> poglądy na pewne procesy biologiczne. Powinny mieć wartość neutralną.Piotrze, człowiek nie pralka automatyczna, że jak płucze to nie wiruje i odwrotnie. Rozum działa wespół zespół z całą resztą. Czasem sobie przeszkadzają, rozum to, a emocje tamto, jednak zwykle to działa łącznie. Chyba zbyt rozszerzyłeś zastosowanie pojęcie - racjonalizacja. > >>Jeśli przyjemność jest bez znaczenia, nie jest przyjemnością?> Genialne. Dochodzimy więc do wniosku, że poruszamy się w "pojęciach" jedynie.> Jak więc dla człowieka rozumnego przyjemnością może być zjedzenia ciastka, skoro wie, że to tylko procesy biologiczne, chemiczne, impulsy nerwowe sprawiły, że miał na nie ochotę i zjadł.No nie wiem jak, ale ja tak mam. Wcale nie przeszkadza mi wiedza biologiczna, medyczna, przykłady z życia wzięte aby palić papierosy z dużą przyjemnością. Refleksja na boku, chcąc być w zgodzie z twoją koncepcją ginekolodzy doprawdy wybrali ciężki żywot.  Pozdrawiam > Po raz kolejny wypowiedział się merytorycznie.Nie bądź wredny, przyszłemu lekarzowi dusz nie przystoi.
|
|
| | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >terminy użyte w wątku nie zostały uściślone w sposób pozwalający na wysnuwanie wniosków. Ja >>je uściśliłam, podkreślając na dodatek, że jest to jeden z możliwych sposobów.Więc dyskusja jest zbędna dopóki autor się nie poprawi. > >Doceń mnie odrobinę.Doceniam.  Czasem nie wiem co piszę. > >A gdzie uzasadnienie? A gdzie wnioski? A gdzie merytoryka o którą zabiegasz?Siateczka wektorów, jeden wskazuje na ilość/siłę emocji (można osobno), drugi na równowagę między emocjami pozytywnymi i negatywnymi (o ile tak je podzielimy). > >Autor pisał, o dużym poczuciu własnej wartościHmm, szczerze wątpię, czy tam pojawiło się słowo "duże" ale mogę być w błędzie. Nie mam motywacji o tej godzinie tego weryfikować. Nie wiele mi to przyniesie satysfakcji  > >Proponuję równouprawnienieDobsz ^^ > >Nie jestem psychologiem, ale mogę snuć refleksje o naturze człowieka. Prawda?Spox  . Należałoby poszerzyć Twój tok rozumowanie o coś jeszcze. To wszystko co chciałem powiedzieć. Może użyłem złego słowa, niezbyt miłego. Przepraszam. > >tak wiele zmiennych, że właściwie w sposób uprawniony możemy jedynie milczeć.Wydaje mi się, że dużo rozchodzi się o sposób przekazywania informacji. Można stawiać tezy. Wszystko ok, ale czemu to jedno zdanie nie jest oparte analizą, opisem od autora. To ja sam musiałem się męczyć, żeby zrozumieć jego tok myślenia. To smutne. > >Nie mam dużego zaufania do racjonalizmuJa też nie. Bo to trochę taki Daneniken, czy jak to się pisało. > >Sposób zachęty do dyskusji masz niczym buldożerTypowy jedynak. > > mam stabilne poczucie własnej wartości A jak z tym u ciebie?U mnie? Hmm czuję się tak poniżony jak nikt, co sprawia, że czuję się wielki z tym. Nie wiem? To ciekawy temat. To trochę tak jakby być narzędziem, czuję, że potrafię wszystko, ale jestem tylko narzędziem, które w tej grze się nie liczy. Poczucie własnej wartości mam bardzo ruchliwe, a może już mam tak zarzucony umysł pewnymi myślami filozoficznymi, że zatraciło znaczenie dla mnie. Chyba dużo zależy od pytań, które by mi zadano w teście, badających poczucie własnej wartości. > >rozum to, a emocje tamto, jednak zwykle to działa łącznie.Temat emocji jest niesamowity, z chęcią go kiedyś bym poruszył. Mam taki paradoks mały. Istnieją popędy i emocje, są one elementami odrębnymi. Jeśli człowiek nie miałby emocji, kierowałby się samymi popędami? Trudno jest mówić wtedy o podejmowaniu decyzji. Brak emocji, czyli brak lęku na przykład. Nie boję się, że jestem głodny. Popędy są automatyczne czy regulowane przez emocje wywołane dyskomfortem? Ból nie jest emocją, ale przecież zapamiętany powoduje lęk. Mam bardzo dużą burzę w mózgu. Jest to temat, nad którym muszę pomyśleć i uporządkować chaos. Ogólnie, kiedyś zastanawiałem się, jak wpływałoby uszkodzenie ośrodków odpowiedzialnych za emocje na funkcjonowanie człowieka. Aleksytymia, pokrewne tematy. > >No nie wiem jak, ale ja tak mam. Wcale nie przeszkadza mi wiedza biologiczna, medyczna, >>przykłady z życia wzięte aby palić papierosy z dużą przyjemnością.Hmm, dużo doznań jednocześnie napływa pozytywnych i negatywnych z OUN. Ciężko. Poruszamy się w paradoksach. Tym bardziej, że ośrodki odpowiedzialne za emocje powstały wcześniej niż mózg w klasycznym rozumieniu (o półkule mi chodzi). Chyba, że się mylę i coś kręcę. > >ginekolodzy doprawdy wybrali ciężki żywot.Koleżanka mówiła, że jej ginekolog został homoseksualistą. > >Nie bądź wredny, przyszłemu lekarzowi dusz nie przystoi.Niska IE. Nauczę się, może choć trochę polepszę ten stan.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > Więc dyskusja jest zbędna dopóki autor się nie poprawi.Zbędna? Najczęstszym powodem konfliktów między ludźmi jest właśnie brak dyskusji. Czy nie znasz tego ze szkoły? Interesuje cię psychoanaliza, przecież tam chodzi właśnie o to aby mówić, Nie ściśle, nie merytorycznie, nie naukowo, ale właśnie wyrażać przypuszczenia, intuicje, weryfikować to i tak dochodzić do faktów. Tylko, że tymi faktami są nasze emocje, zadry w podświadomości, dopiero gdy się je wypowie, można coś z tym zrobić. > Nie mam motywacji o tej godzinie tego weryfikować. Nie wiele mi to przyniesie satysfakcji  Takie z IE, nigdy w sposób bezpośredni i jawny nie przedkładaj interesu własnego nad interes drugiego o ile nie masz pewności, co do równowagi tych interesów lub co do wyższości twojego interesu. Chodzi o to, że jeśli ktoś prosi cię abyś przywiózł mu do Koluszek gazetę bo on nie ma czasu iść do kiosku, odmawiając jesteś asertywny. Jeśli jednak ktoś prosi cię abyś zawiózł go na pogotowie bo nie chcą przyjechać a sprawa jest ważna, omawiając z argumentem teraz leci mój ulubiony serial, jesteś małym egoistą. Oprócz satysfakcji własnej trzeba brać pod uwagę: zasady wzajemności, szacunek dla człowieka, obowiązek, no i wizerunek własny w swoich oczach. > Wydaje mi się, że dużo rozchodzi się o sposób przekazywania informacji. Można stawiać tezy.> Wszystko ok, ale czemu to jedno zdanie nie jest oparte analizą, opisem od autora. To ja sam musiałem się męczyć, żeby zrozumieć jego tok myślenia. To smutne.Oj nie, nie pomyślał o tej czy owej stronie lub konsekwencji? Do tego ma nas, innych forumowiczów na których możliwościach intelektualnych polega na tyle by chcieć czytać ich opinie. > >>Sposób zachęty do dyskusji masz niczym buldożer> Typowy jedynak.Dobra, dobra, ja też jestem jedynaczką  > U mnie? Hmm czuję się tak poniżony jak nikt, co sprawia, że czuję się wielki z tym.Mechanizm obronny, wiesz o tym? > Nie wiem? To ciekawy temat. To trochę tak jakby być narzędziem, czuję, że potrafię wszystko, ale jestem tylko narzędziem, które w tej grze się nie liczy.Omnipotencja? > Poczucie własnej wartości mam bardzo ruchliwe, a może już mam tak zarzucony umysł pewnymi myślami filozoficznymi, że zatraciło znaczenie dla mnie.Do 25 roku życia. Pewnie przechodzisz burzę stabilizacji światopoglądu. Przyswajanie i analizowanie informacji szybsze od światła, ogromna liczba nowych teorii i przewartościowań, ale jak się spojrzy z boku - bajzel. Przejdzie, ale póki jest trzeba korzystać z tego dopalacza. > Mam taki paradoks mały. Istnieją popędy i emocje, są one elementami odrębnymi.> Jeśli człowiek nie miałby emocji, kierowałby się samymi popędami?> Trudno jest mówić wtedy o podejmowaniu decyzji. Brak emocji, czyli brak lęku na przykład.> Nie boję się, że jestem głodny. Popędy są automatyczne czy regulowane przez emocje wywołane dyskomfortem? Ból nie jest emocją, ale przecież zapamiętany powoduje lęk.> Mam bardzo dużą burzę w mózgu. Jest to temat, nad którym muszę pomyśleć i uporządkować chaos.> Ogólnie, kiedyś zastanawiałem się, jak wpływałoby uszkodzenie ośrodków odpowiedzialnych za emocje na funkcjonowanie człowieka. Aleksytymia, pokrewne tematy.Robili takie rzeczy, kiedyś. Rozdzielali półkule mózgowe operacyjnie. Osoba po takim zabiegu nie miała emocji, instynkty i logika bez zmian. Można znaleźć w literaturze. > >>ginekolodzy doprawdy wybrali ciężki żywot.> Koleżanka mówiła, że jej ginekolog został homoseksualistą.No ale reguła to nie jest? No bo wiesz, mój ginekolog jest kobietą.  Pozdrawiam PS. pominęłam część twojego postu, często zawierającą pokojowe i pojednawcze sygnały. Nie sadź, że ich nie zauważyłam czy zlekceważyłam. Doceniam je w sposób szczególny, ponieważ są sprzeczne z twoim temperamentem, wymagały więc od ciebie więcej wysiłku i uwagi niż byłoby to, np. w moim przypadku.
|
|
1 na 1 | dark magus (320 punktów) | >> może Stagiryta był podświadomym ewolucjonistą i na dość długo przed Darwinem wykombinował, >że Mamusia Ewolucja premiuje silniejsze jednostki (większą) przyjemnością? >Może ktoś ma inne argumenty na poparcie mojego, intuicyjnego przeświadczenia o racji Arystotelesa?
Bez wzgledu na anegdoty o koniach trudno jest przyjac, ze Arystoteles byl ewolucjonista, jako ze jego wszechswiat byl statyczny jesli chodzi o rozwoj. Istnial od (prawdopodobnie) zawsze, choc i tego filozof nie byl pewien, jako, ze nie uznawal nieskonczonosci i jej unikal jak tylko mogl, bo w rozumieniu dawnych Grekow nieskonczonosc byla - niedoskonala.
Ale zapomnijmy o nieskonczonosci... Wszechswiat byl, w sensie rozwoju, statyczny; podobnie planeta Ziemia. I tak samo rosliny, zwierzeta i czlowiek. Czlowiek byl od bardzo dawna taki sam i takim samym mial pozostac do konca swoich dni. Wszelkie poglady ewolucyjne bylyby jeszcze bardziej rewolucyjne, niz byly w XIX wieku.... Swiadomie czy podswiadomie - nie do przyjecia...
|
|
 | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Wszelkie poglady ewolucyjne bylyby jeszcze bardziej rewolucyjne, niz byly w XIX wieku.... >>Swiadomie czy podswiadomie - nie do przyjecia...
Zgadzam się. Zastanawia mnie tylko, jak rozumiał rozwój cywilizacji, rozwój umysłu człowieka, porównując się z innymi. Z tego wniosek, że ludzie tamtej epoki byli "kreacjonistami" w stosunku do człowieka. Może to złe słowo, ale to by oznaczało, że człowiek rodzi się z wiedzą, rodzi się wyjątkowy i w przyrodzie występuje pewien ład procentowy. Ze jest pewna pula ludzi myślących, pewna pula mało inteligentnych, niewolników itp. W moim rozumowaniu można wskazać na błędy, bardzo byłbym wdzięczny. Tylko zastanawia mnie właśnie przyczyna, czym zastępowali rozwój.
Mogli wyjść z założenia, że człowiek jest najdoskonalszą istotą. Ale różni ludzie są, jedni mądrzejsi. Więc zakładali, że to dar? Że nie można być już mądrzejszym? Jaki był ich stosunek do rozwoju technicznego? Co mogło najsilniej sprawi
Uznawali świat za statyczny. Dokonywali odkryć w przeciągu kilku lat, kiedy byli w stanie przekazać pewną wiedzę w bardzo krótkim czasie młodszemu pokoleniu filozofów. Uznawali, że możliwe są nowe spostrzeżenia wobec świata.
Dla mnie to intrygujące. Bo w bardzo prostu sposób można skazać na bardzo specyficzne elementy psychiki ówczesnych greckich filozofów.
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | Wybacz dark magus, że ci się wetnę w dyskusję. Wielorakość osobowości Piotra tak mnie ostatnio zaintrygowała, że nie mogę się powstrzymać.> Zgadzam się. Zastanawia mnie tylko, jak rozumiał rozwój cywilizacji, rozwój umysłu człowieka, porównując się z innymi. Z tego wniosek, że ludzie tamtej epoki byli "kreacjonistami" w stosunku do człowieka. Może to złe słowo, ale to by oznaczało, że człowiek rodzi się z wiedzą, rodzi się wyjątkowy i w przyrodzie występuje pewien ład procentowy. Ze jest pewna pula ludzi myślących, pewna pula mało inteligentnych, niewolników itp. W moim rozumowaniu można wskazać na błędy, bardzo byłbym wdzięczny. Tylko zastanawia mnie właśnie przyczyna, czym zastępowali rozwój.Twoje refleksje wypływają ze zwykłego braku wiedzy. Dostałeś kawałek informacji i rzuciłaś się na nią z własnymi hipotezami. Zrobiłeś dokładnie to, co zarzucałeś Adamusowi. Jednak ja w przeciwieństwie do ciebie, nie nazwę tego brakiem merytoryki i nie powiem ci idz do biblioteki bo bredzisz. Wręcz przeciwnie, skłonna jestem cię pochwalić za dość trafione wnioski jak na tak małą ilość danych wyjściowych. Nie, starożytni nie byli kreacjonistami w chrześcijańskim znaczeniu. Kreacja z niczego jest pomysłem tradycji judaistycznej i w starożytności przewrotnym. Starożytni w większości uważali, że świat istniał od zawsze. Historię tegoż świata widzieli jako koło. Wszystko już kiedyś było i jeszcze raz się powtórzy. Nie jest ta myśl niczym oryginalnym. Te same wątki akcentowane były w innych kulturach (Ameryka Południowa bardzo wyraźnie, obecnie daleki wschód) i znajdują zwolenników również w dzisiejszych czasach. Pojęcie fatum jest pochodzenia greckiego, pewnie je znasz. Jeden z częstszych motywów mitologii świata to nieuchronność losu, przeznaczenie którego się nie chce, ale za którym człowiek zmuszony jest podążać. Te same wątki spotkasz w kulturze współczesnej. Ewoluowały też do miana determinizmu biologicznego. Dodatkowo należy pamiętać, że Arystoteles był uczniem Platona. Platon zaś jest twórcą koncepcji praegzystencji w stanie "pełnym". Życie nie jest żadnym rozwojem, jest jedynie przypominaniem sobie tego co zatarło się po narodzinach. > Mogli wyjść z założenia, że człowiek jest najdoskonalszą istotą. Ale różni ludzie są, jedni mądrzejsi. Więc zakładali, że to dar? Że nie można być już mądrzejszym? Jaki był ich stosunek do rozwoju technicznego? Co mogło najsilniej sprawiOni nie mieli pojęcia rozwoju technicznego  > Dla mnie to intrygujące. Bo w bardzo prostu sposób można skazać na bardzo specyficzne elementy psychiki ówczesnych greckich filozofów.Prostota o której piszesz jest jedynie nieuprawnionym uogólnieniem wynikającym z braku danych. Wielkie umysły głowią się od lat nad próbami odtworzenia specyfiki myśli ludzi zeszłych epok. Mają koncepcje, mają propozycje, nie mają wspólnej opinii na ten temat. Spróbuj porównać z dziedziną własnej specjalizacji. Przecież każdy wie, co to znaczy być normalnym człowiekiem. Proste jasne i oczywiste. Dopiero gdy zagłębisz się w temat, zadasz pytanie: co to jest norma, kiedy o niej mówimy, co na to wpływa, w jakich warunkach, itd - widzisz wyraźnie, że tzw normalny człowiek nie jest ani prosty ani oczywisty, a co gorsza on nawet nie istnieje. Pozdrawiam
|
|
| |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >Dostałeś kawałek informacji i rzuciłaś się na nią z własnymi hipotezami.To były bardzo przejaskrawione pytania. Gdybym uznawał ich prawdziwość pisałbym inaczej. Chciałem specjalnie bardzo skumulować skrajne myśli jakie mi przyszły do głowy. Oczywiście, że błędne, niedoprecyzowane. Uznaję jednak, że łatwiejszym sposobem jest zapytać. Mniej zużywam wtedy energii. > >Nie, starożytni nie byli kreacjonistami w chrześcijańskim znaczeniu.Słowo kreacjonizm zastosowałem symbolicznie. Nic nie miało z tamtym wspólnego. > >Starożytni w większości uważali, że świat istniał od zawsze.Statyczność. Nom. > >Historię tegoż świata widzieli jako koło. Wszystko już kiedyś było i jeszcze raz się powtórzy.Hmm ciekawe. Sedno mojego światopoglądu w lekko innym wydaniu. Link: pl.wikipedia.org/wiki/Wieczny_powróti cytat z Zaratustry Nietzschego: A gdyby tak (...) jakiś demon (...) rzekł ci: "Życie to, tak jak je teraz przeżywasz i przeżywałeś, będziesz musiał przeżywać raz jeszcze i niezliczone jeszcze razy; i nie będzie w nim nic nowego, tylko każdy ból i każda rozkosz i każda myśl i każde westchnienie i wszystko niewymownie małe i wielkie twego życia wrócić ci musi, i wszystko w tym samym porządku i następstwie" - (...) Czy nie padłbyś na ziemię i nie zgrzytał zębami i nie przeklął demona, który by tak mówił? Lub czy przeżyłeś kiedy ogromną chwilę, w której byś był mu rzekł: "Bogiem jesteś i nigdy nie słyszałem nic bardziej boskiego". Gdyby myśl ta uzyskała moc nad tobą, zmieniłaby i zmiażdżyła może ciebie, jakim jesteś. Pytanie przy wszystkim i każdym szczególe: "czy chcesz tego jeszcze raz i jeszcze niezliczone razy?" leżałoby jak największy ciężar na postępkach twoich. Lub jakże musiałbyś kochać samego siebie i życie, by niczego więcej nie pragnąć nad to ostateczne, wieczne poświadczenie i pieczętowanie. > >najdują zwolenników również w dzisiejszych czasach.Hah. Wkopałem się  . Ale to dłuuugo by tłumaczyć podstawy pewnych moich własnych przemyśleń. > >Życie nie jest żadnym rozwojem, jest jedynie przypominaniem sobie tego co zatarło się po narodzinach.Tu pies pogrzebany. Ach te jego niebiańskie idee krzesła i stołu. Luźna refleksja. > >Oni nie mieli pojęcia rozwoju technicznegoEee, chyba jakieś małe mieli  tyci chociaż. Rozmawiali o wynalezieniu różnych narzędzi.. > >Wielkie umysły głowią się od lat nad próbami odtworzenia specyfiki myśli ludzi zeszłych epok.Czas do nich dołączyć XD. A tak poważnie, może być to przydatne zrozumienie jak człowiek się rozwinął w tak krótkim czasie. > >co to jest normanorma statystyczna, chyba że narzucona > >że tzw normalny człowiek nie jest ani prosty ani oczywistyŚredni wynik w testach osiąga człowiek, który chyba nie wie co mówi, bo jest niespójny. To taka refleksja. Każdy jest nienormalny w którąś stronę i stosuje swoje sprawdzone mechanizmy obronne. Od tego się nie ucieknie. > >a co gorsza on nawet nie istnieje.Bo to takie słowo bez desygnatu.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | Rozmowa umysłu z intuicją
> Tu pies pogrzebany...> Umysł : nieprecyzyjnie sformułowane współrzędne miejsca pochówku psa. Intuicja : ...a jednak.
> To taka refleksja. Każdy jest nienormalny w którąś stronę i stosuje swoje sprawdzone mechanizmy obronne. Od tego się nie ucieknie.> Umysł : brak definicji pojęć : "refleksja"; "każdy"; "nienormalny"; "którąś" oraz sprecyzowania punktów: początkowego "A" i docelowego "B" drogi ewakuacyjnej. Intuicja : ciekawe w którą stronę?- a jednak można...
> Niska IE. Nauczę się, może choć trochę polepszę ten stan.> Umysł : brak wartości procentowych przewidywanych skutków doświadczenia Intuicja : optymista...
> Mam bardzo dużą burzę w mózgu. Jest to temat, nad którym muszę pomyśleć i uporządkować chaos.> Umysł : brak definicji słowa "dużą" oraz pojęcia "burzy w mózgu". Intuicja : rokuje...? (Oleksy pił żeby mieć umysł "jak brzytwa")
>>Sposób zachęty do dyskusji masz niczym buldożer> > Typowy jedynak.> Umysł : brak logicznego dowodu na korelacje jedynaka z buldożerem wraz z podaniem wartości procentowych: ile buldożera w jedynaku lub odwrotnie. Intuicja : typowy buldożer, na 100%.
> Jak więc dla człowieka rozumnego przyjemnością może być zjedzenia ciastka, skoro wie, że to tylko procesy biologiczne, chemiczne, impulsy nerwowe sprawiły, że miał na nie ochotę i zjadł.> Umysł :...o jezuuuu...!!! Intuicja : impulsywnie zjedzone rozumy (wszelkie) z przyjemnością.
> Koleżanka mówiła, że jej ginekolog został homoseksualistą.> Umysł : brak dowodów. Intuicja : plotkarz
> Wiesz, ja też mogę powstawiać wątki o treści "wg mojego intuicyjnego przeświadczenia krasnale są wśród nas".> Umysł : teza o niemocy: może a nie wstawia. Intuicja : jednego "krasnala" już poznałem...
> Należy podkreślić słowo abstrakcji 120.000 razy i nie porwać kartki.> Umysł : nie podano genezy liczby 120.000 Intuicja : można też kartki nie palić i nie połykać lub odwrotnie.
> A ja obojętnie o czym myślę, widzę siebie samego na małym rowerku na olbrzymim rozstaju dróg, patrzącego w niebo, wszędzie pełno drzew i nikogo. Wiatr wieje, chmury.>
Umysł : brak gabarytów rowerka, współrzędnych skrzyżowania, definicji "nieba" oraz kierunku i siły wiatru w skali Beauforta. Intuicja : dziecko we mgle.
> Tylko wskazałem jeden z przykładów, który pokazuje, że nie można objąć całej populacji tezą autora.> Umysł : prawda; zaleca się podanie reszty przykładów. Intuicja : "gówno" prawda.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >brak definicji pojęć : "refleksja"; "każdy"; "nienormalny"; "którąś"którąś = że jest ich więcej niż 1 refleksja = myśl = 1000 innych słów Każdy = człowiek bez wyjątku Nienormalny = fakt, nie ma desygnatu, nawiązywałem do myśli Freuda, który zaznaczył że nie ma ludzi zdrowych psychicznie (nie stosujących mechanizmów obronnych). Więc nienormalny = stosujący mechanizmy obronne ( nie da się ich nie stosować, a są sposobem oszukiwania siebie samego). Teraz proszę o poprawienie swojej tezy. > >brak wartości procentowych przewidywanych skutków doświadczeniaA raczej skali. Skala nieopracowana. Więc stosuję wzór y2=y+x gdzie x nie jest 0 A czemu tego wymagasz? To nie teza.  To życzenie. > >brak definicji słowa "dużą" oraz pojęcia "burzy w mózgu"Burza neuronów. Innej być nie może. Więc nie widzę problemu. Wymaga tylko wiedzy, że taka istnieje. Duża = ponadprzeciętna. Znów brak podziałki. Znów wzory. Znów to nie teza, tylko przekazanie informacji. Tezy zawierają zazwyczaj słowo "jest", "z czego wynika" itp. To tylko ilustrowanie mojego stanu, który próbuję odtworzyć słowami. Ponieważ mój stan jest mało istotny i nikogo nie obchodzi, prócz mnie, nie widzę powodu posługiwania się językiem strikte naukowym. > >brak logicznego dowodu na korelacje jedynaka z buldożerem wraz z podaniem wartości procentowych: ile buldożera w jedynaku lub odwrotnie.To był żart. Następnym razem dopiszę w nawiasie. Też tak zrób we wpisie początkowym na jego końcu, byłoby trochę łatwiej dyskutować. > >z przyjemnością..... że się będzie grubym, jeśli się nie oprze przyjemności. Zły popęd, zły nawyk, zła przyjemność. (Żart 2). > > Koleżanka mówiła, że jej ginekolog został homoseksualistą.> >>> Umysł : brak dowodów.Ponieważ jest to osoba anonimowa, koleżanka nie miała powodu kłamać. Brak motywu. Rozmowa w jej założeniu była szczera i na luzie. Sam jej to powiedział. Ponadto uznaję to za mało ważne, zwłaszcza moje anegdotki i żarty, których autor się nie domyśla. Ten pierwszy wpis, też był żartem? > >teza o niemocy: może a nie wstawia.Bo wiem, że admini skasują ten temat. Niestety, Twój pomimo licznych niedociągnięć w formułowaniu tezy, został dopuszczony. No cóż. Ich opinia, nie mam wpływu. > >nie podano genezy liczby 120.000Arabska. Kolejny żart. Nuda. Pisz o argumentach za Twoją tezą i przeciwko a nie o zabawach słownych. To czy 120.000 czy 120.001 napiszę, nie wpływa ani na argument za ani przeciw. Piotr Pęciak Rozum: Brak znajomości przez forumowiczów desygnatu Intuicja: TO BOT! > > brak definicji "nieba"A jaki wpływ na ten wątek ma definicja nieba? Jakąś korelację z silną psychiką sugerujesz? Gabaryty rowerka wpływają na stabilność emocjonalną, to oczywiste. > >Tylko wskazałem jeden z przykładów, który pokazuje, że nie można objąć całej populacji tezą autora.> >>>Umysł : prawda; zaleca się podanie reszty przykładów.Niezgodne z prawami logiki. Teza musi być cała prawdziwa. Jeden nieprawdziwy argument odbiera jej moc tezy, należy w ujęciu metodologicznym ją poprawić. > >Intuicja : "gówno" prawda.Drugie ostrzeżenie? Czy jeśli użyję cudzysłowu i wyrażę tam inwektywę, to czy będzie dozwolone? Jak będę opuszczał kiedyś to forum dodam komentarz w którym powielę tą frazę 100 krotnie i obarczę cudzysłowem z obu krańców.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Czy jeśli użyję cudzysłowu i wyrażę tam inwektywę, to czy będzie dozwolone?Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda. ks. Józef Tischner Góralska teoria poznania może Cię nie ciekawić, ale tę prawdę warto znać.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Więc rozumiem, że słowo "dziwka" jest wulgaryzmem, a słowa "gówno prawda" już nie? Proszę o wytłumaczenie mi tego.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Wysyłanie dyskutanta na dziwki może być uznane za wyraz braku kultury. Uznanie za wulgaryzm wyrażenia "gówno" prawda w kontekście w którym użył go Adamiak, może świadczyć o przewrażliwieniu, lub nieznajomości tekstów, które weszły do kanonu kultury.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | PiotrPęciak (634 punktów) | Tak, jestem bardzo wrażliwy na brak kultury. Uważam, że wysłanie na dziwki, również znalazło się w jakiejś książce. Poza tym nie otrzymałem odpowiedzi, na brak kultury względem używania mojego nazwiska i jedyną osobą, która może mieć pretensje za przekręcanie Denenkina jest on sam. Więc z chęcią go przeprosze, jeśli tutaj napisze.
|
|
| | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | |
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | PiotrPęciak (634 punktów) | >>Wysyłanie dyskutanta na dziwki może być uznane za wyraz braku kultury
A jednak dostałem ostrzeżenie. Czy brakiem kultury jest nagminne używanie wulgaryzmu? Skoro kontekst ma znaczenie, to można okraść złodzieja bo jest złodziejem? Oboje widzimy jednostronność wypowiedzi, gdzie zaczęto używać mojego nazwiska jako zabawki, gdzie żadnemu uczestnikowi z czatu nie zrobiłem podobnej rzeczy. Uznaję to za brak kultury i brak merytorycznych argumentów w powyższym wątku. Nadal oczekuję na merytorycznej odpowiedzi na postawioną tezę, tymczasem czytam dowcipy o mnie, i słowa typu "gówno prawda". Moderatorzy mogą akceptować takie zachowanie. Ja będę tylko się szeroko uśmiechał. Pragnę zauważyć, że ja przeprosiłem za słowo dziwka. Tym samym moderator nie zainteresował się kontekstem wypowiedzi tamtej, tylko samymi trzema słowami w zdaniu.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Beatus (2528 punktów) | >Więc rozumiem, że słowo "dziwka" jest wulgaryzmem, a słowa "gówno prawda" już nie? >Proszę o wytłumaczenie mi tego. Widzisz Piotrze, a może Sz.P.Pęciak? (dygresyjka: Wygłupiłeś się z tym per Pan, odwołam się do twojej wiedzy psychologicznej. Nakaz zwracania się do siebie w formie określającej pozycję społeczną jest stosowany bardzo często przez osoby zajmujące wyższe stanowiska kierownicze. Ten prosty zabieg powoduje, że między podwładnym a kierownikiem sztucznie tworzony jest dystans społeczny. Wymóg taki stosowany jest przez osoby, które nie czują się w stanie wywrzeć posłuchu i zdobyć szacunku w opariu o naturalne cechy osobowości, umiejętności, wiedzę i skuteczność. Wymóg zwracania się per Pan ma te same konotacje.) Wracając do tematu, różnica jest i to jest spora. Dostrzeżenie jej wymaga pewnej subtelności i nieco empatii. Może uda ci się zauważyć różnice:
Idź na dziwki, dziwolągu! Może powinieneś rozerwać się w lekkim towarzystwie, dla ukojenia nerwów.
Komunikat jest właściwie ten sam, ale... Można też tak.
Twoje wypociny to wszystko gówno prawda!
Rozum mógłby to analizować, ale intuicji korzystającej ze skrótów tak typowych w naszym myśleniu, narzuca się komunikat - "gówno prawda".
Pozdrawiam
PS. tak sobie myślę, że nie zostaniesz stałym użytkownikiem tego forum, nawet masochiści mają swój próg bólu, a jak widzę najazd na ciebie zrobiło już kilka osób. Zastanów się nad tym. Naprawdę coś jest nie tak z twoją formą komunikacji. Podtrzymuję opinię o twoich możliwościach intelektualnych. Nie marnuj możliwości ich rozwoju przez lekceważenie innych. Twój świat jest ograniczony, pozwól sobie na jego rozbudowę korzystając z innych światów.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >>Intuicja : "gówno" prawda.>
> Drugie ostrzeżenie? Czy jeśli użyję cudzysłowu i wyrażę tam inwektywę, to czy będzie dozwolone? Jak będę opuszczał kiedyś to forum dodam komentarz w którym powielę tą frazę 100 krotnie i obarczę cudzysłowem z obu krańców.>
Zrobię Ci prezent, Pęciak:
Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił TY do nauczyciela". Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było napisane 200 razy...
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! > > "gówno" prawda... x 200... !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! > > > > >
"Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100..."
- "Żeby Ci zrobić przyjemność, bo Cię lubię stary!..."
|
|
| | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Konkurs:
Czym różni się Pęciak od Dokowskiego?
Od osób nieżyczliwych odpowiedzi przyjmowane nie będą. .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Konkurs: Czym różni się Pęciak od Dokowskiego? > Od osób nieżyczliwych odpowiedzi przyjmowane nie będą.>. RÓŻNICZKI Jeden ma zgryzoty wielkie bo ratuje Życie Wszelkie. Choćby miał wyciąć do nogi Jedzące mięso niebogi i tak zbawi Ludzkość Trust'em, co zakłada, w Spółce z chrustem. Pod przepaścią, prawie na dnie czekamy na jego dary- -może jaczek jakiś spadnie?- Może jeszcze inne czary? Nie, Zbawiciel nie czaruje, On ma w herbie DOBRO LUDZI! Nad przepaścią Przyszłość snuje Chyba, że się w końcu zbudzi...
Drugi cały jest dogmatem, Metodologii opoką, Tezy, definicji bratem, No...NAUKI desygnatem! To dla niego w mózgu całka, Przyjemności w torcie procent,, Chemia w ruchu oczu, gałkach, Mózgu gracja...czysty DOCENT! Gdyby nie rowerki małe, Wnet zagościłby na stałe W Akademickich annałach, Lecz się rozbił w..."gówna" s kałach.
Teraz pyta się Życzliwy Który z Nich to ten...właściwy? Którego omnipotencja Przekracza własny potencjał?
ŻYCZLIWY (a jakże!) lecz bezradny (jak zawsze)
Pytanie poza konkursem: czy dwie półgłówki to jest całka?
Intuicjonista
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Pytanie poza konkursem: czy dwie półgłówki to jest całka? Nie całkiem. .
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >>Pytanie poza konkursem: czy dwie półgłówki to jest całka? > Nie całkiem.>.
Więc: jak być całkiem?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Więc: jak być całkiem? Nie być. Całek to typ, z którym nikt się nie liczy. Liczy się całki. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | Miast wiedzą ukontentowania, nasunęły się pytania:
>>Więc: jak być całkiem? > Nie być. Całek to typ, z którym nikt się nie liczy.>
znaczy: całek to typ nieliczny...? (prócz: uuu, liczny?)
> ...Liczy się całki. >
...a na co liczyć u całki?- na co z całką? (prócz: nie liczyć) ... jak się liczy całki?- (prócz: dok ładnie...)- jak jaki? Jak liczy się z całką? Jak jak liczy całki?- (jak dok.?) czy bez całki jak nieliczny? Czy tylko jak liczy całki? (prócz monopol?)
Pozdrawia tak nieliczny, jak całkiem zakręcony
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | Panowie, w sensie Zbyszek i Adamiak (przepraszam, nie znam imienia) znana jest wam niedawno wznowiona na rynku wydawniczym pozycja "Pegaz zdębiał" S. Barańczaka? Jeśli nie, duży błąd. Dla wszystkich lubiących zabawę słowem i dostrzegających słowne niuanse, przednia zabawa, najwyższego lotu do wielokrotnej lektury. Szczerze polecam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Panowie, w sensie Zbyszek i Adamiak (przepraszam, nie znam imienia) znana jest wam niedawno wznowiona na rynku wydawniczym pozycja "Pegaz zdębiał" S. Barańczaka? Jeśli nie, duży błąd. Dla wszystkich lubiących zabawę słowem i dostrzegających słowne niuanse, przednia zabawa, najwyższego lotu do wielokrotnej lektury. Szczerze polecam.>Jerzy Adamiak. Najczęściej mówią mi: Jurek. Dla niektórych jestem Juruś. W wąskich kręgach znany jako "Boski Juruś"*  . *- bardzo wąskich...za wąskich Szczerze pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) | > Konkurs: Czym różni się Pęciak od Dokowskiego? Tym, że ma jeden post bardziej. > Od osób nieżyczliwych odpowiedzi przyjmowane nie będą. Nieżyczliwych komu, Tobie, czy bohaterom konkursu?
|
|
| | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Nieżyczliwych komu...? > Od nieżyczliwych wszystkim, czyli bezinteresownych. .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | PiotrPęciak (634 punktów) | Chciałbym dyskutować na temat wątku. Pozdrawiam. Nie zniżę się do poziomu drwienia sobie ze mnie. Jest temat, w którym wypowiadam się merytorycznie. Natomiast niektórzy zrobili z niego miejsce do dowcipkowania. Nie akceptuję tego. Moje dowcipy stanowiły dygresje, które podsumowywały moje myśli. Powyższe posty nie dotyczą wątku. Nie życzę sobie zwracania się do mnie bez per Pan. Użycie mojego nazwiska uznaję za uwłaczające i nie stanowiło przypadku. Adresowane było do mnie, gdyż autor miał świadomość mojego nazwiska zwracając się do mnie.
Stoję w tym temacie za wypowiadaniem się merytorycznym i na temat. Przedstawiłem argumenty, w których zaznaczam, że istotne jest stawianie tez w sposób poprawny naukowo.
Proszę nie zaśmiecać wątku krótkimi wypowiedziami, które nie odnoszą się do tematu wątku.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Proszę nie zaśmiecać wątku krótkimi wypowiedziami, które nie odnoszą się >do tematu wątku.>
Regulamin Forum dyskusyjnego
II. Prawa uczestników
§ 5. Każdy z uczestników ma prawo do inicjowania nowych wątków w dostępnych dla niego działach.
§ 5a. Autor wątku posiada uprawnienie do usuwania wypowiedzi innych, w ramach tego wątku, łamiących regulamin lub odbiegających wyraźnie od tematu. Nadużywanie tego uprawnienia może skutkować zablokowaniem konta lub przywróceniem usuniętych wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Użyłem słowo proszę. W ramach dobrej kultury. Więc bardzo proszę o to.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Gdybym był w jakiejkolwiek komisji naukowej, "obciąłbym" Szanownego Pana za niedostatki metodo- i zwykło-logiczne. .
|
|
| | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Moje wypowiedzi bywają niemerytoryczne. Jednak ja nie stawiam tez, operuję jedynie na pewnej logice. W porządku. Proszę wskazać błędy w moim rozumowaniu, jak i też w poście początkowym autora to się ustosunkuję. Chyba, że tylko ja tu robię za kozła ofiarnego. Powtarzam, staram się obalić tezę postawioną przez autora. Robię to poprzez nie stawianie tez, ale poprzez przykłady, które świadczą, że nie może teza odnosić się do człowieka jako istoty zawsze. Teza jest nienaukowa, źle skonstruowana. Czy zaprzecza pan? Nie życzę sobie ocen mnie nie podpartych faktami. Pozdrawiam.
>> Gdybym był w jakiejkolwiek komisji naukowej, "obciąłbym" Szanownego Pana za niedostatki metodo- i zwykło-logiczne. .
Używając takich ocen, nie ukazując ich podstawy, wątpliwe jest, żeby zasiadał pan w komisji naukowej, jeśli wypowiada się pan niemerytorycznie. Każda dziedzina ma inną metodologię. Teza przedstawiona przez autora jest tezą psychologiczną. Z chęcią dokonałbym jej analizy w myśl podręcznika tego pana. Wskazałbym błędy.
Wychodzi pan z założenia, że ja stawiam tezy, skoro zamierza mnie pan obciąć. Za dyskusję nad problemem i wskazywanie błędów się "nie obcina". Braki w wiedzy ma każdy i naturalnym jest uzupełnienie jej. Nie wiem co rozumie pan przez braki zwykło-logiczne. W logice chyba naturalnym jest, że wskazanie jednego błędu w tezie unieważnia ją całą, należy ją zmodyfikować, czego autor nie uczynił.
Nie piszę tu pracy naukowej, nie przeprowadzam badania. Funkcję jaką tu spełniam opisałem powyżej. Jeśli dysponuje się władzą zasiadając w komisji należy wskazać, gdzie pominąłem się z kanonem nauki.
Czemu nie wspomniał pan również, że autora postu również należałoby obciąć. Czy jest to stronniczość? Czy wszystkie uwagi będą skierowane jedynie pod moim adresem? Pozdrawiam rozmówcę, który bardzo rzetelnie i naukowo mnie ocenił, gdzie ja nigdy nie oceniałbym, co by było gdyby ten pan gdzieś coś blabla.
To bajanie. Pobożne życzenia. Wiara.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Po pierwsze, nie bardzo odróżniam, gdzie Szanowny Pan cytuje kogoś, a gdzie samego siebie - przy pewnej skrupulatności starczyłoby to za powód "obcięcia", o ile się znam na medycynie.
>Powtarzam, staram się obalić tezę postawioną przez autora. >Robię to poprzez nie stawianie tez, ale poprzez przykłady, które >świadczą, że nie może teza odnosić się do człowieka jako istoty zawsze. >Teza jest nienaukowa, źle skonstruowana. >Czy zaprzecza pan? >Nie życzę sobie ocen mnie nie podpartych faktami. Chyba nawet osobnik, kończący szkołę powszechnie zwaną podstawową, miałby nieco kłopotów z taką konstrukcją zdań, a co za tym idzie, z logiką z nich wynikającą. Nauczyciel zapewne skreśliłby mu to wszystko, radząc napisać od nowa. O dostaniu się przed jakąkolwiek komisję naukową w ogóle mowy być by nie mogło.
Tak więc, nie muszę silić się na argumenty, skoro Szanowny Pan dostarcza ich w dostatecznej obfitości.
I sądzę, że to byłoby "na tyle". .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >> Chyba nawet osobnik, kończący szkołę powszechnie zwaną podstawową, miałby nieco kłopotów z >>taką konstrukcją zdań, a co za tym idzie, z logiką z nich wynikającą. Nauczyciel zapewne >>skreśliłby mu to wszystko, radząc napisać od nowa. O dostaniu się przed jakąkolwiek komisję >>naukową w ogóle mowy być by nie mogło.
>>>> AUTORA WĄTKU. Jest to jedyna teza w tym artykule. Był to skrót myślowy. Nie piszę pracy naukowej, by go nie stosować, nie stawiam również tez.
>>O dostaniu się przed jakąkolwiek komisję naukową w ogóle mowy być by nie mogło.
A czy ja tutaj wypowiadam się jak uczony piszący pracę naukową? Dyskutuję, staram się prezentować informacje w miarę merytorycznie. Ponieważ nie dostrzega pan mało merytorycznych wypowiedzi twórcy tego wątku, jest to po prostu atak na moją osobą.
>> Chyba nawet osobnik, kończący szkołę powszechnie zwaną podstawową, miałby nieco kłopotów z taką konstrukcją zdań, a co za tym idzie, z logiką z nich wynikającą.
Nie jetem fanem formy. Jeśli sądzi pan, że gramatyka nie odpowiada panu, w porządku. Zaakceptuję to. Nie widzę jednak powodu, żeby w tym wątku dyskutować o błędach stylistycznych.
>>I sądzę, że to byłoby "na tyle".
Marzenie?
Pierwsze zdanie poprzedniej mojej wypowiedzi: Moje wypowiedzi bywają niemerytoryczne.
Nie odparł pan na zarzutów, że nie stoję przed komisją naukową. Nie odparł pan na zarzutów postawione autorowi wątku.
Rozumiem, że życzy sobie pan pisać tylko o tym, co uważa pan za stosowne i moje pytania pozostawia bez odpowiedzi. Gratuluję stylu dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Napisałem: "byłoby na tyle", co mogę też nieco rozwinąć. Mieliśmy już tutaj do czynienia z podobnymi - wypisz, wymaluj - treściami. Zgadnij więc Pan Szanowny, kogo przypominasz i który z was od którego się różni. .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >> Zgadnij więc Pan Szanowny, kogo przypominasz i który z was od którego się różni.
Nie wiem, nie mam zamiaru nikogo przypominać. Nie ingeruję w pana system poznawczy, nie wiem z kim lub z czym się kojarzę. Mogę z krową, słoniem, kupą.. nie dbam o to. Ale byłoby miło, gdybym się panu z nikim nie kojarzył. Pan mi się z nikim nie kojarzy, jest pan Zbysław Śmigielski i jest pan osobą z którą dyskutuję z przymusu nie na temat wątku.
Więc proszę szanownego pana o obiektywizm. Proszę zauważyć dlaczego wynikły żarty na temat mojego nazwiska. Proszę również po raz kolejny do ustosunkowanie się do tezy postawionej przez autora. Proszę ją przeanalizować, a dopiero potem wskazać błędy w moim rozumowaniu.
Bo ogólnie życie kojarzy mi się z niebem, niebo z Bogiem, Bóg z kłamstwem, kłamstwo z kupą, kupa z życiem. Naprawdę, tym sposobem chciałem pokazać, że nie ma sensu dyskutować o tym z kim się panu kojarzę, jaki mam poziom wiedzy merytorycznej, jak posługuję się gramatyką.
Autor wątku wysunął tezę. Ustosunkowałem się do niej. Proszę o dyskusję na ten temat, o mnie.
+ nie wiem o jakie "treści" panu chodzi. O dziwki? Przeprosiłem, jeśli uraziło. To miał być przykład, nie miał trafić do autora. Miał być to przykład hedonizmu. Popełniam błędy, do których się przyznaję. Przyznałem, że zdarza mi się być niemerytorycznym ponieważ to tylko dyskusja i mogę obalić tezę jedynie wskazywaniem przykładów lub logicznym rozumowaniem. Do tego nie potrzeba słów "coś jest", "coś wynika z czegoś".
To, że bronię czci mojego nazwiska jest chyba naturalne. Chcę być traktowany podczas dyskusji poważnie, nie bawią mnie żarty na temat moich wypowiedzi. Do dziś nie doczekałem się merytorycznej odpowiedzi na moje zarzuty. Przykro mi, że zamiast tego stawia się mnie przed jakimiś komisjami naukowymi lub komentuje moje wypowiedzi słowami "gówno prawda".
Proszę mi szczerze powiedzieć, że jest to do zaakceptowania zachowanie. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Po głębokim namyśle, panie Pęciak, zdecydowałem jednak odpowiedzieć panu poważnie, gdyż nawet najbardziej bezpośredniej aluzji pan "nie poniał". Sądzę, że ta ułomność jest szczera. Nie kryję, że sprawia mi to przykrość - mam na myśli i tę ułomność, i potrzebę dostosowania się do niej.
Bieda otóż polega na tym, że nie zna pan języka polskiego. Dokładniej, zna go pan na niewłaściwym do zamierzonego celu poziomie. Ujmując obrazowo, to jest tak, jak gdyby elektronik zabierał się do komputera z młotkiem, obcęgami oraz przecinakiem. Zna pan język na poziomie codziennej komunikacji: tak mówi się w sklepie, biurze, między kolegami. To jednak za mało, by wyrażać bardziej skomplikowane myśli, wiążące się z pojęciami abstraktu, metafory etc. Sama znajomość słów nie jest wystarczającą nawet wówczas, gdy się je rozumie.
Jeśli dodać do tych mankamentów braki składniowe i gramatyczne, wychodzą z tego myśli nadzwyczaj niezborne, chaotyczne, podległe jedynie uporowi autora, nie zaś dyscyplinie logiki i prostego wywodu. Oto przyczyna, dla której - mimo wezwań - nie jest nikt w stanie podjąć z panem dyskusji merytorycznej. Bo w pana wywodach nie ma klarownego meritum, czyli jasnego sensu.
Na dobitkę, formę pan lekceważy, wg pańskich słów nie ma ona znaczenia. Nic bardziej mylnego, proszę pana. Forma niedbała, niejasna i chaotyczna decyduje o tym, że myśl zawarta w wypowiedzi staje się podobną do niej, przez co niezrozumiałą. Jak stwierdził Adamiak, nie dogadacie się właśnie z tej przyczyny.
>Autor wątku wysunął tezę. Ustosunkowałem się do niej. Proszę o dyskusję na ten temat, o mnie. Kompletnie już nie pojmuję, o jakiego autora chodzi. Autora wątku? Pana samego? Co właściwie jest tą tezą? Może pan być pewien, że gdyby ktokolwiek zrozumiał, o co chodzi, z pewnością doczekałby się pan odpowiedzi w miejsce nie nazbyt błyskotliwych żarcików. Tak a propos, te żarciki pokrywają coś, co mogłoby zostać przyjęte przez pana jako obraza, na przykład.
I dla jasności: z brzmienia pańskiego nazwiska nikt się tu nie wyśmiewał. Moi szanowni współrozmówcy dawali panu do zrozumienia to, co ja wyłożyłem teraz wprost. Chciał pan poważnie - proszę.
Konkluzja jest, jak napisałem wcześniej: często chłopak po szkole podstawowej wykłada swe racje czytelniej i jaśniej.
Przykro mi, że musiałem tak bezpośrednio... .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>To jednak za mało
Jest to pana ocena. Nie mam wpływu na pana oceny.
>>Nie kryję, że sprawia mi to przykrość - mam na myśli i tę ułomność, i potrzebę dostosowania >>się do niej.
Traci pan obiektywizm pisząc emocjonalnie.
>>Jeśli dodać do tych mankamentów braki składniowe i gramatyczne, wychodzą z tego myśli >>nadzwyczaj niezborne, chaotyczne, podległe jedynie uporowi autora, nie zaś dyscyplinie logiki >>i prostego wywodu.
Jeśli piszę coś nie tak, proszę cytować i ustosunkować się. Nie mam zamiaru pisać postów przez 3 godziny analizując każde słowo. Zaznaczyłem, że moje wypowiedzi mogą być niemerytoryczne co najmniej 3 razy. Przyznaję się do tego. Jednak ja nie stawiam tez pseudonaukowych, jaki jest człowiek itp. Daję przykłady (tu nie trzeba jakichś specjalnych słów, żeby czytelnik zrozumiał). lub pokazuję, że konstrukt "silna psychika" jest dla mnie wieloznaczny i nie wiem co na nią się składa. Po co tu gramatyka?
Nadal nie piszemy o temacie wątku. Piszemy o mnie i mojej gramatyce. Martwi mnie to.
>>Kompletnie już nie pojmuję, o jakiego autora chodzi. Autora wątku?
TAK, AUTORA WĄTKU! Poprawiłem swój błąd, zaznaczyłem w poprzedniej wypowiedzi, że chodzi o pierwszy post.
>> Tak a propos, te żarciki pokrywają coś, co mogłoby zostać przyjęte przez pana jako obraza, na przykład.
Zdaję sobie sprawę, że można dowcipkować, że jest ktoś krową i mówi "gówno prawda". Tylko jaki to ma sens? Cały czas nie rozmawiamy w takim przypadku o wątku.
>> I dla jasności: z brzmienia pańskiego nazwiska nikt się tu nie wyśmiewał.
Otóż było przekręcone moje nazwisko. Nie wiem, czy autor usunął, ponieważ szukałem. Brzmiało to mniej więcej tak: "Panie Pynciok..", o czym sam moderator pisał i uznał, że tak wolno. Żałuję wielce, że nie mogę zacytować. Taki fakt miał miejsce.
>>Chciał pan poważnie - proszę.
Tak chciałem poważnie na temat tezy postawionej przez autora wątku.
>>często chłopak po szkole podstawowej wykłada swe racje czytelniej i jaśniej.
Nie boli mnie to. Czy opiera się pan o jakieś badania snując takie sądy? I co rozumie pan przez słowo czytelniej?
Moglibyśmy rozmawiać o gramatyce. Dla mnie (mam prawo)język jest przede wszystkim źródłem informacji. Naginam formę, moje myśli mogą być zrozumiane po 2 czytaniu dopiero. W porządku. Źle posługuję się gramatyką. Przyjmuję ten zarzut. Nie zmienię jednak tego postępowania, gdyż chcę przede wszystkim nieść informacje. Moje posty są na tyle zrozumiałe, że jednak nadal rozmawiamy. Każdą dwuznaczność będę tłumaczył z przyjemnością, tak jak wytłumaczyłem, że chodzi o autora tego tematu/wątku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Nie dostałem również odpowiedzi, czemu miał pan zamiar mnie porównywać do innych osób? Czy uważa pan za rozsądne, gdybym porównał pana do jakiejś osoby? Wskazał na jakieś podobieństwa? Chyba każdy jest sobą, prawda?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | > >tak mówi się w sklepie, biurze, między kolegami.Chyba więc jednak wszystko w porządku z moim językiem  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Sapientii sat! .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | A po polsku?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | >A po polsku? > Po staropolsku: mądrej głowie dość po słowie
Po współczesnemu - nie wszyscy uczyli się łaciny, ok, ale siedzisz brachu przed komputerem. Skopiuj tekst, wrzuć w wyszukiwarkę i z pewnością otrzymasz odpowiedz, istnieje też szansa, że zapamiętasz tekst. Nawet warto, bo zwykle są to znane sentencje, nikt nie pisze wywodów w tym umarłym języku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | zrobiłem to ale nie miałem ochoty pisać, że to zrobiłem ^^
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Proszę o odniesienie się do postawionej w tym temacie tezie. Znajduje się w pierwszym wątku. Zacytuje:
"Naprawdę mnie zaintrygowało, czy zdolność doznawania przyjemności jest ściśle skorelowana z siłą"
" byłaby to logiczna konsekwencja : u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie istnieje większe prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów wynikającą z poczucia własnej wartości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Zastanawiam się czy tam zamiast "czy" nie widniało "że". Wątek mógł być edytowany, nie wiem. Sprawdzę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >>Proszę o odniesienie się do postawionej w tym temacie tezie. >>Znajduje się w pierwszym wątku. >Zacytuje: >>"Naprawdę mnie zaintrygowało, czy zdolność doznawania przyjemności jest ściśle skorelowana z siłą">
Się odnoszę: W rozmowie z "IQ955" na jego słowa: >> Naprawdę mnie zaintrygowało, czy zdolność doznawania przyjemności jest ściśle skorelowana z siłą.> > ...zacytowałem słowa IQ955 więc o co Ci chodzi, Panie Pęciak?
>>>" byłaby to logiczna konsekwencja : u człowieka silnego psychicznie, ustabilizowanego emocjonalnie istnieje większe prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów wynikającą z poczucia własnej wartości.>...
... uważam, że byłaby to logiczna konsekwencja ...wystarczy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Czy nadal uważa pan, że te tezy są prawidłowo postawione i odnoszą się do rzeczywistości? I czy mogę poznać przesłanki, sposób rozumowania, którym się pan kierował. Po wskazaniu przeze mnie pewnych elementów poproszę o dyskusje na temat "moich ocen" ale nie, że ja jestem jakiś i coś ze mną nie tak, tylko na temat, czemu moje wskazania są błędne. Z góry dziękuję.
|
|
| | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Pan Pęciak.
|
|
| | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >>Proszę nie zaśmiecać wątku krótkimi wypowiedziami, które nie odnoszą się do tematu wątku.>
> Pan Pęciak.>
Tekstu tego postu...(???)- też nie usunę, choć z tematem wątku niewiele- delikatnie ujmując- ma wspólnego. Hołduję zasadzie ignorowania tekstów na które nie mam chęci odpowiadać (ten wyjątkiem), nie sugerując Szanownym Autorom: pisać czy nie pisać. Resztą zajmuje się moderator.
|
|
| | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Tak bardzo proszę o usunięcie, proszę zważyć, że nie ja rozpocząłem tę zabawę.
|
|
| | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Tak bardzo proszę o usunięcie, proszę zważyć, że nie ja rozpocząłem tą zabawę.
>>Hołduję zasadzie ignorowania tekstów na które nie mam chęci odpowiadać
Czyli nie odeprze pan moich zarzutów co do błędów postawionych w tezie?
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Czyli nie odeprze pan moich zarzutów co do błędów postawionych w tezieNie odeprę, tylko napiszę coś, czego Pan, Panie Pęciak, prawdopodobnie (znowu) nie zrozumiesz. A napiszę tylko dla tego, żeś mnie Pan, Panie Pęciak, upiornie rozczulił.  Otóż całe nieporozumienie- uważam- bierze się z faktu, że Pan widzi (albo chce widzieć) w KAŻDYM interlokutorze osobnika myślącego (i piszącego) dokładnie tak, jak Pan, Panie Pęciak, i w konwencji Panu odpowiadającej... co potwornym, wg mnie, z założenia błędem jest. Mnie się wydaje, że różnimy się percepcją rzeczywistości...ja uważam się trochę za humanistycznego Sancho Pansę, Pan zaś, Panie Pęciak, kojarzysz mi się jako hybryda grafomana z matematykiem, z akcentem na ostatniego... Jeśli Pan, Panie Pęciak, chcesz moje: "większe prawdopodobieństwo odczuwania rozkoszy ze względu na mniejszą ilość stresów wynikającą z poczucia własnej wartości" wsadzać/kłaść czy- może- nadziewać (???...za przeproszeniem) na: "osi liczb całkowitych (która*) powinna mieć wartość 0. Czytaj, bez znaczenia" ...to ja jestem KATEGORYCZNIE PRZECIWNY , czemu dałem wyraz w odpowiedzi na Pański, Panie Pęciak, pierwszy post . Zapewniam Pana, Panie Pęciak, że niechęć do takiegoż "nadziewania" nie tkwi w moich preferencjach seksualnych... pomijam też fakt, iż proponuje mi Pan "zero" przyjemności... sedno w tym, że JA PANA NIE ROZUMIEM... i mam poważne przesłanki sądzić, iż z wzajemnością, co WYKLUCZA dalszą, bezsensowną wymianę literek złożonych w wyrazy oraz zdania o przypadkowym, w kontekście, (non) sensie .*- dopisek mój.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Jedną z ułomności humanistów jest ich organiczna niemożność doznawania przyjemności na osi liczb rzeczywistych. Nie wiem czy obowiązkowa matura z matematyki będzie w stanie to zmienić.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | > Jedną z ułomności humanistów jest ich organiczna niemożność doznawania przyjemności na osi liczb rzeczywistych. Nie wiem czy obowiązkowa matura z matematyki będzie w stanie to zmienić.
Ale mogą zaznać rozkoszy obcowania z macierzą i ewentualnie z całkami - potrójnymi
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > > Jedną z ułomności humanistów jest ich organiczna niemożność doznawania przyjemności na osi liczb rzeczywistych. Nie wiem czy obowiązkowa matura z matematyki będzie w stanie to zmienić.> Ale mogą zaznać rozkoszy obcowania z macierzą i ewentualnie z całkami - potrójnymi>Ty mnie, Witwos, do "takich" nie namawiaj...(choć "trójka" to brzmi dumnie  ) Nie słyszałeś o najnowszej TRwPP ? (Teorii Rozkoszy wg P.P.): rozkosz jest tylko chemią w turbanie...czy zwojach... (myśli)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >Nie słyszałeś o najnowszej TRwPP ? (Teorii Rozkoszy wg P.P.): rozkosz jest tylko chemią w turbanie...czy zwojach... (myśli)
Zaraz się z teorią TRwPP rozprawimy.
Skierujemy uwagę twórcy teorii na trzy całki. To samo co jedna potrójna. Matematyka jest prosta.
3 x 150/h = 450/h - w efekcie, chwilowo mała przystojność portfela.
Razwiązaniem drugim, jest związanie autora teorii z macierzą, na stałe. Tutaj efektem jest stała pustka w portfelu.
Jedna i druga pustka, zmusza właściciela owej pustki do głębokiej refleksji, a ta może skierować myśl w stronę spostrzeżeń zmysłowych, ba... nawet pozazmysłowych. Odczuje działanie rozkoszy i rozpaczy, a tego się w matematykę ubrać nie da. Zobaczysz, on jeszcze dołączy do klubu "Miernych Poetów"
Nie przekreślaj go na starcie. Zawsze jednak możesz mieć w zanadrzu jakiś mocny cytat np. coś z "banującego Wojtka"
P.S. W wieku 22 lat miałem dokładnie to samo. Wszystko było mierzalne i policzalne, a nauka, jeżeli jeszcze nie udowodniła, to tylko kwestia czasu. To mija. No chyba, że ktoś jest zwierzęciem sianolubnym.
Pozdrawiam - E= mc2
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>P.S. W wieku 22 lat miałem dokładnie to samo. Wszystko było mierzalne i policzalne, a nauka, >>jeżeli jeszcze nie udowodniła, to tylko kwestia czasu. To mija. No chyba, że ktoś jest >>zwierzęciem sianolubnym.
W nauce nie jest wszystko mierzalne teraz. Możemy jedynie mówić, że w nauce coraz więcej rzeczy będzie można zmierzyć. Czy wszystko? Nie wiem. Nikt tego nie wie. Ale tego faktu, że więcej nikt nie zaprzeczy. Coraz więcej rzeczy będziemy mogli mierzyć. Czy dlatego, że dużo rzeczy teraz nie rozumiemy, to powód, żeby odrzucać matematykę? W dziedzinie psychologii wiele pojęć opisuje się poprzez język matematyki. Istotne w metodologii jest prawidłowe stawianie tez dotyczących umysłowego działania człowieka, czy jakbyśmy inaczej tego nie nazwali.
W tezie postawionej przez autora istotne jest wskazanie, że procesy poznawcze mogą w różny sposób oddziaływać na odczuwanie przyjemności. Natomiast prawdą jest, że przyjemność kierunkuje w pewien sposób działalność człowieka. Zaspakajamy swoje popędy, które są niczym szpileczki wsadzane nam w tułów.
Istotne jest wskazanie procesów karzących i nagród. Nie można powiedzieć, że mądrość jest procesem istotnym w odczuwaniu przyjemności. Osoba nie posiadająca wiedzy, mająca zakłócenia w funkcjonowaniu, może odczuwać o wiele więcej przyjemności. Przykładowo, jeśli uległa urazowi, i występują u niej oznaki padaczki, burzy neuronalnej w obszarach mózgu, których stymulacja powoduje przyjemne wizje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Jestem zwierzęciem sianolubnym. Ale zaznaczam, że samo lubienie siana daje przyjemność. Wiem, że może dla niektórych jest trochę dziwne posiadanie neutralnego, nieoceniającego stosunku do przyjemności, morderców, wiary, szatana, zielonych krasnoludków.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Dziękuję, że stworzyłem coś. Czuję taką przyjemność. (Żart) Oto link: www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=32Ciężko jest znaleźć artykuł o przyjemności. Zazwyczaj są to publikacje o szczęściu, w których umieszcza się jego krótką charakterystykę. "Przyjemność Szczęściem może być każda przyjemność - i płytka, i intensywna; i chwilowa, i trwająca dłużej - jednak najczęściej wymienia się dwie z nich: (1) intensywne upojenie, czyli rezultat skoku adrenaliny, np. wskutek udziału w imprezie, zakochania, zwycięstwa w zaciętej rywalizacji; i (2) rozluźnienie, błogość, pozwalająca zapomnieć o czasie i przestrzeni. Przyjemnościom poświęca Tatarkiewicz kilka rozdziałów w dalszej części książki. W XIX w. utylitaryści zainteresowali się definiowaniem szczęścia jako funkcji osiągniętych przyjemności: im więcej przyjemności, tym więcej szczęścia. Bentham zaproponował nawet teoretyczne zasady porównywania przyjemności. Mamy więc do czynienia ze wskazaniem procesów. Przyjemność nie jest niczym mistycznym. To proces uwarunkowany biologicznie. Czemu? Bo pan wielki Bóg krasnal wpadł na świetny pomysł, jak zmotywować organizmy do działania? Do rozrodu, rozwoju. Oczywiście żartobliwie to ująłem. Nie rozumiem ludzi, którzy odrzucają dokonania psychologii i uważają, że przyjemność stanowi jakiś dziwny cel życia. Bo autor współczuł mi, że dla wiedzy odrzucam przyjemność. Ja współczuję odwrotnego wyboru, gdyby taki ktoś wybrał. Kiedyś wierzono w duszę. Po badaniach nad pamięcią, można stwierdzić, że została sama świadomość. Ale nadal ludzie wierzą w duszę. Kiedyś wierzono, że przyjemność wynika z dobra nas otaczającego lub jest grzechem. Dziś to prosty logiczny mechanizm biologiczny. Ale nadal ludzie wierzą, że jest w niej coś mistycznego. Taka krótka anegdotka, myśl. Nie chcę polemizować w sposób merytoryczny. Może powinienem poprosić wytłumaczenia jak powstaje przyjemność w mniemaniu dyskutantów, jakie jest podłoże biologiczne, czy uwarunkowana jest genetycznie, czy ssaki odczuwają przyjemność jako gatunek, czy rozbudowany mózg jest potrzebny do odczuwania świadomości. Niestety nadal nie otrzymuję odpowiedzi na moje zarzuty dotyczące tezy postawionej w temacie. Ludzie bawią się moim nazwiskiem, opowiadają żarty. Traktuje się mnie nie poważnie. Pragnę dyskutować o temacie, tymczasem dyskutuje się o mnie, mojej gramatyce, przekręca moje nazwisko, cytując moje odpowiedzi odpowiada się "gówno prawda", na co moderatorzy reagują "przecież to kanon literatury". Tracę ochotę na pisanie tutaj. Chcę dyskusji merytorycznej. Dostrzegam jednak, że nikt tu nie siedzi w tym celu. I ja też muszę dyskutować na poboczne tematy. Nikt nie zaprzeczy, że jako jedyny piszę "ale wróćmy do tematu wątku".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Jedną z ułomności humanistów jest ich organiczna niemożność doznawania przyjemności na osi liczb rzeczywistych.>Jedyne ograniczenie dla humanistów (prócz organicznego bezsensu całej "osi" wraz z ohydnym "zerem") widzę w bezlitosnym wydźwięku symbolu "R"...resztę dałoby się zaakceptować, humaniści słyną z wyobraźni i dobrej woli...(luzik) > Nie wiem czy obowiązkowa matura z matematyki będzie w stanie to zmienić.>Ja wiem, u mnie nie.  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > > Jedną z ułomności humanistów jest ich organiczna niemożność doznawania przyjemności na osi liczb rzeczywistych.>Jedyne ograniczenie dla humanistów (prócz organicznego bezsensu całej "osi" wraz z ohydnym "zerem") widzę w bezlitosnym wydźwięku symbolu "R"...resztę dałoby się zaakceptować, humaniści słyną z wyobraźni i dobrej woli...(luzik)> > Nie wiem czy obowiązkowa matura z matematyki będzie w stanie to zmienić.>Ja wiem, u mnie nie. >...jeszcze ta "teoria mnogości" jest do przemyślenia i ew. zaakceptowania...hm
|
|
| | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | Nadal nie dyskutujemy o tezie, tylko o światopoglądzie. Nie ma sensu rozważać, co ja myślę czy pan. Chodzi o pewne standardy naukowe, metodologiczne. Zarzuciłem błędy w formułowaniu tezy, proszę odeprzeć zarzuty, że błędami nie są. Nie interesuje mnie, czy ma pan spojrzenie humanistyczne. Interesują mnie te błędy.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | PiotrPęciak (634 punktów) | >>sedno w tym, że JA PANA NIE ROZUMIEM... i mam poważne przesłanki sądzić, iż z wzajemnością
Otóż, nikt nikogo nie rozumie do końca. Rozumieć jest niescharakteryzowane nasileniem. Sądzę jednak, że przydałyby się tu słowa "prawie w ogóle".
Natomiast ja Pana rozumiem. Na podstawie danych uzyskanych, wczuwam się w tok rozumowania kolegi, co nie oznacza, że uznaję jego tezy, które leżą u podłoża światopoglądu. Akceptuję je, jednak nie zamierzam analizować przyczyn takiego ukształtowania.
Mój światopogląd jest naukowy, matematyczny. Sam zaznacza pan, że taką ma charakterystykę. Nie wiem, czemu pisze pan, że nie rozumie go. Chyba nie trudno jest zrozumieć, czym kieruje się osoba z takim światopoglądem. Są chyba znane pewne kanony rozumowania, chociaż w najmniejszym stopniu.
Pozdrawiam. Sztuką jest rozumieć rzeczy trudne dla siebie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|