 |
Schizofrenia, czyli cena osoby lub (jej) wypowiedzi? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-05-2010 22:22 | Adamiak (36436 punktów) | Schizofrenia, czyli cena osoby lub (jej) wypowiedzi?
14 na 14 | Każdy człowiek wysyła sygnały mową, mimiką, ubiorem, sposobem zachowania czy też jego ekspresją. Celem tej komunikacji zazwyczaj jest sprokurowanie jakiegoś rodzaju reakcji u adresata przekazu, a często chodzi o to, by na podstawie tychże sygnałów odbiorca wytworzył "obraz" nadawcy, wizerunek jemu (czyli autorowi) odpowiadający. Ludzki mózg nie zmienia sposobu działania w zależności od środowiska, cały czas działa konserwatywnie i standardowo, bo stałość odruchów, reakcji, ułatwia mu funkcjonowanie, więc w wirtualnej przestrzeni, jaką jest net, też usiłuje działać standardowo jak w realu, choć cała "rzeczywistość" neciana jest wybitnie niestandardowa - stąd ta schizofreniczna hipokryzja w sztucznym oddzielaniu osób/autorów od sygnałów przez nich wysyłanych. Hipokryzja, bo niczym innym niż dwulicowością nie nazwę sztucznych prób udawania "obiektywizmu ocen". Przy czym zupełnie czymś innym jest sygnał od realnej osoby, a czym innym od wirtualnej impresji składającej się na obrazek równie wirtualnej "osoby". I w takim ujęciu nie ma schizmy, bo np. ja traktuję każdą wypowiedź jako część, urywek z twórczości jakiegoś autora z całym dobrodziejstwem całokształtu jego "twórczości", ale cały czas nie jako żywej osoby, tylko wirtualnego wytworu mojej wyobraźni na podstawie sygnałów wysyłanych przez równie wirtualnego anonima. Dla mnie w necie nie ma żywych ludzi, prócz mnie i tych, których znam osobiście. Bo w necie nie zna się osoby, ma się jedynie do dyspozycji sygnały wysyłane przez anonima, ale przeciętny człowiek natychmiast wymyśla sobie osobę w standardowym, czyli realnie ludzkim jej kształcie tylko po to, by przyporządkować sygnał do żywej, realnej osoby, bo inaczej nie chce lub nie potrafi działać. Po prostu standardowy mózg automatycznie przenosi identyczny sposób relacji interpersonalnych z realu w wirtual, choć są to zupełnie różne środowiska, ale mózg idzie na "łatwiznę", nie chce mu się (lub nie potrafi w szybkim tempie) wytwarzać nowych wzorców reakcji na bodźce tylko pozornie identyczne, lecz zupełnie różne poprzez ich dyslokację w innej przestrzeni. Główną więc trudność w porozumieniu się dwóch frakcji forumowych widzę w tym, że jest to dyskusja między zupełnie innymi sposobami percepcji "rzeczywistości wirtualnej" - zwolennicy teorii "placownikowej" mają kłopot z elastycznością tejże percepcji w krańcowo różnym środowisku. Teoria Placownika o oddzieleniu oceny wypowiedzi od osoby jej autora mogłoby działać jedynie w przypadku anonimowych- w sensie: niepodpisanych- wypowiedzi, i to z duuużym przymrużeniem oczka...  A przymrużonym dlatego, że już przy pierwszej wypowiedzi (że o kolejnych, identyfikujących nie wspomnę) tego samego anonima, mózg odbiorcy będzie na siłę starał się wytworzyć jakiś obraz autora, bo inaczej nie potrafi(?) działać. I cały pic polega na elastyczności, na zachowaniu dystansu emocjonalnego do całej netowej "rzeczywistości", bo w warunkach luzu możliwość zmiany perspektywy widzenia jest największa. Ludzie, to tylko net.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | > przeciętny człowiek natychmiast wymyśla sobie osobę w standardowym, czyli realnie> ludzkim jej kształcie tylko po to, by przyporządkować sygnał do żywej, realnej osoby, bo> inaczej nie chce lub nie potrafi działać.Te sygnały kształtują wizerunek; większość ludzi nie zna np. topowych polityków, czy innych tzw. "celebrytów" inaczej jak przez media. Pewnie, że jak dodamy np. obraz i dźwięk, to to przyporządkowanie jest odrobinę pełniejsze, ale wcale nie znaczy, że prawdziwsze. Często ludzie zachowują się bardziej zgodnie z własną naturą pozostając w "anonimie", niż nawet znając się osobiście. Każdy sposób interakcji ma swoje ograniczenia. Przy tylko tekstowym kontakcie istnieje zawsze ryzyko niewłaściwej interpretacji intencji, postaw i w ogóle - ponoć 90 procent komunikowanych treści jest przekazywanych poza werbalnie (mowa ciała, intonacja głosu, itd.), ale jesteśmy tu (na forum) w takim środowisku jakie jest i obowiązują zasady jakie obowiązują, a reakcja na bodźce wywołane słowem pisanym jest myślę czasem bardziej intensywna. niż w przypadku mówionego, bo ta pierwsza forma jest nieco mniej ulotna. > Po prostu standardowy mózg automatycznie przenosi identyczny sposób relacji> interpersonalnych z realu w wirtual, choć są to zupełnie różne środowiska, ale mózg idzie na> "łatwiznę", nie chce mu się (lub nie potrafi w szybkim tempie) wytwarzać nowych wzorców reakcji na> bodźce tylko pozornie identyczne, lecz zupełnie różne poprzez ich dyslokację w innej przestrzeni.Wydaje mi się, że to nie jest kwestia innej przestrzeni, ale wrażliwości. Może jak ktoś napisze "Adamiak to cymbał" to cię mniej wzruszy, jak gdybyś to usłyszał wprost. Bo to pierwsze to pisane do twojego awatara sieciowego, z którym się niezbyt identyfikujesz. Lecz są osoby, które się utożsamiają z tym co piszą i reagują emocjonalnie na to co czytają o sobie (swoich wypowiedziach). > [center]Ludzie, to tylko net.Jasne, że net - ale jednak łączący ludzi - wierzę, że żywych, przynajmniej w większości  .
|
|
 | 6 na 6 | Adamiak (36436 punktów) | > Często ludzie zachowują się bardziej zgodnie z własną naturą pozostając w "anonimie", niż nawet znając się osobiście. Każdy sposób interakcji ma swoje ograniczenia. Zgadzam się, jeśli piszesz o mniej lub bardziej podświadomym przekazie, najczęściej w podtekstach, swoich fantazji lub fobii, trudnych do zrealizowania w realnej rzeczywistości. Ale to stanowi- wg. mnie- margines necianych zwierzeń. Dotyczy to głównie zachowań mało, lub wcale, nieakceptowanych w realnym środowisku. Vide teksty pedofilskie, lub z podobnych działek. Uważam, że na ogół ludziska (kierując się doraźnym zyskiem?) wysyłają przekaz zniekształcony, będący bardziej sygnałem życzeniowym niźli realną oceną własnych przymiotów, z jednoczesnym tychże przewag przeszacowaniem, co anonimowe środowisko netu znakomicie ułatwia powodując podniesienie współczynnika fantazji. Takie przekazy w realu są niemożliwe, bo rzeczywistość natychmiast większość z nich weryfikuje. W realu blondynka 150 cm. w szpilkach nie będzie rżnęła postawnego bruneta z owłosioną klatą. A filigranowy rudzielec nie będzie opowiadał o swoich podwórkowych przewagach.  > Przy tylko tekstowym kontakcie istnieje zawsze ryzyko niewłaściwej interpretacji intencji, postaw i w ogóle - ponoć 90 procent komunikowanych treści jest przekazywanych poza werbalnie (mowa ciała, intonacja głosu, itd.)... Masz rację, ale z tekstu (oraz podtekstu) pisanego też można wiele różnych przekazów pozawerbalnych odczytać, szczególnie u nadawców cyklicznych, a przynajmniej niejednorazowych. > ... ale jesteśmy tu (na forum) w takim środowisku jakie jest i obowiązują zasady jakie obowiązują, a reakcja na bodźce wywołane słowem pisanym jest myślę czasem bardziej intensywna. niż w przypadku mówionego, bo ta pierwsza forma jest nieco mniej ulotna. A ja uważam, iż taka niestandardowo nadpobudliwa reakcja wynika właśnie z przypięcia tekstu do wyobrażenia żywej, choć na potrzeby leniwego mózgu, doraźnie wymyślonej osoby. Bardziej żywiołowa reakcja jest odpowiedzią na niestandardowo silny bodziec, a postać wymyślona jest zawsze bardziej wyrazista z tytułu mocno spolaryzowanych cech, jakie mózg odbiorcy wymyślił i przypisuje nadawcy sygnału - w realu ludzi o kontrowersyjnych, ostro charakterystycznych cechach psychicznych jest mały odsetek. > Wydaje mi się, że to nie jest kwestia innej przestrzeni, ale wrażliwości. Może jak ktoś napisze "Adamiak to cymbał" to cię mniej wzruszy, jak gdybyś to usłyszał wprost. Bo to pierwsze to pisane do twojego awatara sieciowego, z którym się niezbyt identyfikujesz. Lecz są osoby, które się utożsamiają z tym co piszą i reagują emocjonalnie na to co czytają o sobie (swoich wypowiedziach). Tutaj też wiele zależy od kontekstu wypowiedzi, bo rzadko kiedy awatar jest wymyślany przypadkowo - najczęściej jego autor mniej lub bardziej, ale się z nim identyfikuje. Jeśli mam praktycznie nieograniczone możliwości wyboru swojego wizerunku sieciowego, to naturalnie będę się kierował wyborem pod kątem swoich cech psychofizycznych (często takich, jakie chciałbym mieć), czyli celu, jaki chcę osiągnąć u siebie (komfort psychiczny) lub celu jaki chcę pobytem w necie osiągnąć u odbiorcy/odbiorców. Często będzie to połączenie tych kryteriów, ale (prawie) zawsze użytkownik identyfikuje się ze swoim awatarem, choć mniej niż z sobą w realu, i też to "mniej" jest względne, bo nie jest celem samym w sobie - zależy do czego ma posłużyć. > > Ludzie, to tylko net. > Jasne, że net - ale jednak łączący ludzi - wierzę, że żywych, przynajmniej w większości . W tym zdaniu wyraźnie widać różnice w naszej percepcji wirtualnej rzeczywistości - Ty (najprawdopodobniej) traktujesz net, jako środek, narzędzie do bliższego kontaktu z żywymi ludźmi, a dla mnie net jest środkiem do tego, by te kontakty w realu zminimalizować, a raczej zrekompensować brak ich potrzeby. W efekcie więc ja nie mam potrzeby wymyślania sobie żywej postaci, tylko odnoszę się do wirtualnego obrazu będącego impresją z konglomeratu cech wyczytanych z tekstów i podtekstów "anonima" - do takiej operacji nie potrzebuję schizofrenicznej, "wirtualnie żywej osoby". Bo ludzie to instynktownie stadna zwierzyna, choć niektórzy mniej.
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Uważam, że na ogół ludziska (kierując się doraźnym zyskiem?) wysyłają przekaz zniekształcony, będący bardziej sygnałem życzeniowym niźli realną oceną własnych przymiotów, z jednoczesnym tychże przewag przeszacowaniem, co anonimowe środowisko netu znakomicie ułatwia powodując podniesienie współczynnika fantazji.> Takie przekazy w realu są niemożliwe, bo rzeczywistość natychmiast większość z nich weryfikuje.Oj,wg mnie są bardzo możliwe również tam, każdy w jakiś sposób "gra" siebie. Pewnie, że w realu nie można symulować jakichś cech fizycznych, np. udawać, że jest się wyższym, ale wszystko inne jak najbardziej. > A ja uważam, iż taka niestandardowo nadpobudliwa reakcja wynika właśnie z przypięcia tekstu do wyobrażenia żywej, choć na potrzeby leniwego mózgu, doraźnie wymyślonej osoby.Personifikacja zdarzeń, tu wypowiedzi to naturalna cecha ludzkiej osobowości. Spotykając kogoś "na żywo" też momentalnie wyrabiamy sobie jakieś wyobrażenie o drugiej osobie, najczęściej przy pierwszym kontakcie na podstawie, jakże mylącego i zwodniczego, wyglądu. Nie jest problemem podpinanie ludzi do swoich wyobrażeń, które mogą się zmieniać, ale bezmyślne szufladkowanie do swoich typów oraz świadomość znajomości treści, których autor nigdy nie wypowiedział, lecz które wpisują się w nasze doświadczenia z takimi "typami". > - w realu ludzi o kontrowersyjnych, ostro charakterystycznych cechach psychicznych jest mały odsetek.Chyba żyjemy w innym realu  > Często będzie to połączenie tych kryteriów, ale (prawie) zawsze użytkownik identyfikuje się ze swoim awatarem, choć mniej niż z sobą w realu, i też to "mniej" jest względne, bo nie jest celem samym w sobie - zależy do czego ma posłużyć.Wyżej napisałeś, że użytkownik się kreuje na postać, jaką chciałby być, a teraz, że identyfikuje. > (najprawdopodobniej) traktujesz net, jako środek, narzędzie do bliższego kontaktu z żywymi ludźmi, a dla mnie net jest środkiem do tego, by te kontakty w realu zminimalizować, a raczej zrekompensować brak ich potrzeby.Dokładnie tak traktuje, jak telefon, czy inny środek wymiany informacji. Nie mam jednak potrzeby dorabiania sobie wizerunków do sieciowych interlokutorów, jak już odnoszę się do wypowiedzi, poglądów, a nie swoich wyobrażeń o innych. Nie sądzę, żeby udało się zminimalizować potrzeby naturalnych kontaktów przez sieć, dla mnie to możliwość rozszerzenia kręgu z którym możemy się kontaktować i wymieniać poglądy - real jest z natury przestrzennoczasowej ograniczony. W sumie nie jestem do końca pewien twoich intencji przy tym poście - to tylko net, więc traktujmy się na luzie, czy to tylko net więc pozwalajmy sobie na więcej? Czy może to tylko net, więc wszystko jest nieprawdziwe?
|
|
| |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Oj,wg mnie są bardzo możliwe również tam, każdy w jakiś sposób "gra" siebie. Pewnie, że w realu nie można symulować jakichś cech fizycznych, np. udawać, że jest się wyższym, ale wszystko inne jak najbardziej. Wszędzie i wszystko możesz sobie próbować poudawać, ale w necie prawdopodobieństwo weryfikacji jest duuużo mniejsze - spróbuj poudawać wśród znajomych np. księdza, albo bohatera z Grudnia 70, lub artystę na emigracji - się przekonasz. A w necie to jest na porządku dziennym.  > Personifikacja zdarzeń, tu wypowiedzi to naturalna cecha ludzkiej osobowości. No przecie o tym cały czas piszę. Ale też piszę, że w necie ta "naturalna cecha" jest nieadekwatna do środowiska, bo wykształcona przez tysiąclecia rozmów "na żywo, face to face", które zostało zastąpione " na żywo, literka w literkę", więc mózg "dorysowuje" sobie tę twarz, osobę. Bo jeszcze nie zna innej metody, lub inaczej się nie nauczył. A najpewniej nie chce się nauczyć, bo jest leniwy. > Spotykając kogoś "na żywo" też momentalnie wyrabiamy sobie jakieś wyobrażenie o drugiej osobie, najczęściej przy pierwszym kontakcie na podstawie, jakże mylącego i zwodniczego, wyglądu. No i błędem(?) jest identyczne działanie w innych realiach - w necie (na ogół) nie masz "wyglądu", więc leniwy móżdżek sam sobie go wymyśla, bo ma trudności z przestawieniem się na percepcję wirtualnego awatara. > Nie jest problemem podpinanie ludzi do swoich wyobrażeń, które mogą się zmieniać, ale bezmyślne szufladkowanie do swoich typów oraz świadomość znajomości treści, których autor nigdy nie wypowiedział, lecz które wpisują się w nasze doświadczenia z takimi "typami". Owszem, takie zachowania też rejestruję, ale zabawniejsze jest pisanie zupełnie czegoś innego, niż autor myśli, że napisał. > Chyba żyjemy w innym realu  Albo co innego uważamy za "kontrowersyjne".  > Wyżej napisałeś, że użytkownik się kreuje na postać, jaką chciałby być, a teraz, że identyfikuje. Bo identyfikuje się ze swoim dziełem/awatarem, z sobą takim, jakim chciałby być, co właśnie anonimowy net znakomicie ułatwia. > Nie sądzę, żeby udało się zminimalizować potrzeby naturalnych kontaktów przez sieć... Dlatego też wspomniałem o rekompensowaniu instynktownych potrzeb wirtualnymi kontaktami, przy znacznie zmniejszonym zapotrzebowaniu na kontakty realne. > ... dla mnie to możliwość rozszerzenia kręgu z którym możemy się kontaktować i wymieniać poglądy... ... a które to rozszerzanie jest mi zupełnie niepotrzebne. Wręcz przeciwnie - minimalizuję krąg znajomych. > - real jest z natury przestrzennoczasowej ograniczony. Nie nudzę się ze swoimi myślami. > W sumie nie jestem do końca pewien twoich intencji przy tym poście - to tylko net, więc traktujmy się na luzie, czy to tylko net więc pozwalajmy sobie na więcej? Czy może to tylko net, więc wszystko jest nieprawdziwe? Wybierz sobie. Czy fakt, że publikuję swoje teksty z przyczyn czysto egoistycznych ( opóźniam rozwój choroby Alzheimera, zaspokajam własną próżność + inne) jest podejściem racjonalnym?
|
|
2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
W forumowej rzeczywistości ocena osób nie jest możliwa. Możliwa jest jedynie ocena poszczególnych wypowiedzi.
Czy zgodziłbyś się z takim podsumowaniem Twojego wywodu?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | 5 na 5 | awitu (1590 punktów) | > W forumowej rzeczywistości ocena osób nie jest możliwa. Możliwa jest jedynie ocena poszczególnych (kolor i pogrubienie awitu) wypowiedzi.> Czy zgodziłbyś się z takim podsumowaniem Twojego wywodu?
"A la mierda, reaccionarios. Me la suda todo lo que puedas ladrar. Siempre amé la libertad."
|
|
|  | 4 na 4 | pavvel (8272 punktów) | Daj spokój awitu. Niech będzie, że jego jest na wierzchu. Chcesz, żeby napis w profilu zmienili tylko po to, żeby placownik miał rację? Ciągle czekam na odpowiedź
|
|
| |  | 4 na 6 | awitu (1590 punktów) | >Daj spokój awitu. Niech będzie, że jego jest na wierzchu. >Chcesz, żeby napis w profilu zmienili tylko po to, żeby placownik miał rację?
Ale mi tam napis nie przeszkadza, ja tam już dostosowałam moją formę przyznawania +/- do wytycznych moderacji. Fajnie by było jednak, by nie tylko strój słów podkreślał urodę myśli, ale i forma wizualna była zgodna z aktualną, precyzyjną i jednomyślną polityką władz.
"A la mierda, reaccionarios. Me la suda todo lo que puedas ladrar. Siempre amé la libertad."
|
|
 | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > W forumowej rzeczywistości ocena osób nie jest możliwa. Możliwa jest jedynie ocena poszczególnych wypowiedzi.> Czy zgodziłbyś się z takim podsumowaniem Twojego wywodu? Nie zgodziłbym się, bo brakuje w nim uzgodnionej definicji "osoby". W moich bazgrołkach dość wyraźnie neguję możliwość oceny "osoby" w rozumieniu osoby fizycznej czy osoby prawnej, choć ta druga jest mi bliższa w postaci podmiotu prawa forumowego, czyli regulaminu. "Osoba" na forum necianym jest (w większości) wirtualnym bytem proponowanym przez anonimowego animatora i na ogół niemożliwym do zweryfikowania przez przeciętnego forumowicza. "Jedynie ocena poszczególnych wypowiedzi" też odbiega od sensu moich bazgrołów, bo już tutaj sygnalizuję, że sporo cech "autora" tego bytu można odczytać np. z podtekstów lub przy niejednorazowych wypowiedziach, oraz trochę o dość ścisłym związku autora z jego tworem. Przy czym nadal jest jedynie znikoma możliwości przyporządkowania tych cech realnej osobie fizycznej, a dla niektórych- np. dla "Adamiaka"- i ta znikoma możliwość jest zbędna. Ale plus za zgrabną próbę streszczenia.  Pozdrawiam. Edycja. Najbardziej adekwatną nazwą forumowej "osoby" wydaje mi się łac. persona - pierwotnie "maska".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|