Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ciekawe czy idiotyczne?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
02-10-2008 00:18jad11 (18783 punktów)Ciekawe czy idiotyczne?
Ocena 4 na 4
Witam!
Jestem ateistą od bardzo dawna i od bardzo dawna wszelkie religie wydają mi się jakimś żałosnym absurdem. Nie mogę się wręcz nadziwić ,że ludzie mogą wierzyć w różnego rodzaju idiotyzmy ,od których wręcz roi się w mitologiach religijnych. I wciąż próbuję sobie ten fenomen wytłumaczyć na różne sposoby. I właśnie przed chwilą ,przy fajce wpadłem na pewną dziwną myśl. Mam z wiernymi więcej wspólnego niż dotychczas sądziłem. Otóż jestem palaczem od ok 12-tu lat. Wiem ,że palenie papierosów ma mnóstwo wad ( każdy wie więc nie będę ich tu wymieniał) i właściwie nie przynosi żadnych korzyści. Może niektórzy palacze potrafią znaleźć kilka plusów swojego nałogu ale są one mocno naciągane i zupełnie nieprzekonywujące. Chyba wszyscy możemy się zgodzić ,że nałóg nikotynowy jest z wszechmiar idiotyczny. Nie przeszkadza mi ( i wielu innym)to jednak w nim trwać nieprzerwanie od lat ,bo lubię ,bo się przyzwyczaiłem itd. Dostrzegacie pewną analogię? Sądzę ,że na podobnej zasadzie wielu wierzących tkwi w swojej głupiej wierze w legendy. Oczywiście wiara bądź niewiara to zupełnie inna dziedzina niż jaranie szlugów czy kolekcjonowanie znaczków ale nie wydaje wam się ,że sytuacja w obu przypadkach jest trochę podobna?
Palenie papierosów jest jedną z różnych możliwych rzeczy, które czynimy nie zważając na ich celowość. Czy jest wśród nas ktoś ,kto może powiedzieć o sobie "jestem racjonalistą tzn. ,że zawsze postępuję konsekwentnie zgodnie z rozumem, zdobytą wiedzą i doświadczeniem"? Szczerze wątpię (choć nie wykluczam). Chyba możemy tylko starać się być racjonalistami stuprocentowymi. Choć z drugiej strony patrząc to do czego prowadzi takie staranie. Wyobraźmy sobie człowieka ,który wszystkie wyznawane poglądy ma dokładnie ugruntowane, wszystko chłodno kalkuluje ,nie ma dziwactw ani głupich przyzwyczajeń i zawsze powołuje się na źródła . Sądzę ,że ktoś taki nie byłby już człowiekiem. Przecież we wszystkim trzeba zachować pewną równowagę. Emocje i indywidualne cechy (w tym słabości) są bardzo ważnym składnikiem naszej wyjątkowej osobowości. Mój ogólny wniosek z tych krótkich rozważań- Trudno mi to przychodzi ale mogę akceptować czyjąś religię i udawać ,że mam dla niej poważanie i jeśli tylko ktoś nie wmusza we mnie swojej religii podobnie jak ja nie wmuszam w niego swoich papierosów to możemy żyć w zgodzie ponad naszymi dziwactwami. Ciekawe czy idiotyczne?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Adamiak (36436 punktów)
>Mam z wiernymi więcej wspólnego niż dotychczas sądziłem. Otóż jestem palaczem od ok 12-tu lat. Wiem ,że palenie papierosów ma mnóstwo wad ( każdy wie więc nie będę ich tu wymieniał) i właściwie nie przynosi żadnych korzyści . Może niektórzy palacze potrafią znaleźć kilka plusów swojego nałogu ale są one mocno naciągane i zupełnie nieprzekonywujące.
>Chyba wszyscy możemy się zgodzić ,że nałóg nikotynowy jest z wszechmiar idiotyczny.>

Jestem ateistą prawie tak długo jak palaczem, czyli latek 40 i trochę, lecz nie porównywałbym tych "nałogów"... chociaż...?

Dużo więcej korzyści (choć i szkody są ewidentne) widzę w "spożywaniu" nikotyny niż absorbowaniu bajek wymyślanych przez neurotycznych Mesjaszy i podawanych jako "prawdy objawione".

Lecz, gwoli prawdzie, przyznaję, iż są to sprawy nieporównywalne bo osobnicze.

Jednemu bardziej do życia potrzebna jest przynależność do jakiegoś stada i wielbienie jego- mniej lub bardziej prawdziwego, lecz zawsze egzotycznego- fuhrera, drugiemu zaś realne zapotrzebowanie na nikotynę jako składnika stymulującego uwalnianie w mózgu dopaminy, na przykład... choć miłość do boga może dostarczać podobnych chemikaliów mózgowi, co jest bardzo prawdopodobne.

>Palenie papierosów jest jedną z różnych możliwych rzeczy, które czynimy nie zważając na ich celowość>

Dla mnie- może nie tylko- palenie jest celowe ze względu na genetyczny deficyt neuroprzekaźników w mózgu, bo nikotyna, podobnie do alkoholu, uwalnia związki poprawiające mój komfort psychiczny.

Jakimś "argumentem" za paleniem jest:

www.racjonalista.pl/kk.php/s,5999/q,Palenie

Pozdrawiam.
02-10-2008 09:36 
 Ocena 9 na 9
matragon (2557 punktów)
>>Chyba wszyscy możemy się zgodzić ,że nałóg nikotynowy jest z wszechmiar idiotyczny.>Jestem ateistą prawie tak długo jak palaczem, czyli latek 40 i trochę, lecz nie porównywałbym tych "nałogów"... chociaż...

Sugerujesz wprowadzenie na Kościołach napisu : "Wierzenie albo zdrowie - wybór należy do Ciebie", "Wierzenie uzależnia" oraz "Wiara może być przyczyną wielu poważnych chorób" albo "Praktyki religijne poważnie szkodzą osobom w Twoim otoczeniu" ?

To nie przejdzie

Michał 'matragon' Worgacz
02-10-2008 09:47 
 Ocena 8 na 8
Vytautas (4394 punktów)
> drugiemu zaś realne zapotrzebowanie na nikotynę jako składnika stymulującego uwalnianie w mózgu dopaminy, na przykład... choć miłość do boga może dostarczać podobnych chemikaliów mózgowi, co jest bardzo prawdopodobne.
Kocham muzykę, a najwięcej frajdy mi przynosi słuchanie starych, renesansowych motetów, lubię utwory organowe, nawet jednogłosowe, poważne i spokojne śpiewy gregoriańskie, słowem muzykę skomponowaną i wykonywaną na chwałę bożą. Pewnie mi się przy tym dopamina wydziela obficie.
Lubię także baśnie. Te biblijne nie są zbyt piękne, ale zupełnie złe też nie są.
Nie lubię tylko jak mi ktoś wmawia, że są prawdziwe.



02-10-2008 10:54 
 Ocena 1 na 1
Kowalski (762 punktów)
> Kocham muzykę, a najwięcej frajdy mi przynosi słuchanie starych, renesansowych motetów, lubię utwory organowe, nawet jednogłosowe, poważne i spokojne śpiewy gregoriańskie, słowem muzykę skomponowaną i wykonywaną na chwałę bożą. Pewnie mi się przy tym dopamina wydziela obficie.

Przepraszam za prywatę, ale chyba należy Lassua i Josquina pozdrowić

Nie określę się z przekonaniem jako ateista, bo jestem raczej osobą wahającą się niż o ustalonych na zawsze poglądach. Ale muzyka oratoryjna (bardziej XVII-XVIII wiek, niż renesans) bardzo mi się podoba i pociąga mnie -- choć bynajmniej nie dla treści religijnych.

(Swoją drogą odnoszę wrażenie, że przynajmniej dla części osób religia jest wyborem bardziej estetycznym niż filozoficznym.)
Adamiak (36436 punktów)
>(Swoją drogą odnoszę wrażenie, że przynajmniej dla części osób
religia jest wyborem bardziej estetycznym niż filozoficznym.)>


Daję punkt, choć można tu mówić o "guście nie podlegającym dyskusji"
02-10-2008 09:49 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Dla mnie- może nie tylko- palenie jest celowe ze względu na genetyczny deficyt neuroprzekaźników w mózgu, bo nikotyna, podobnie do alkoholu, uwalnia związki poprawiające mój komfort psychiczny.

A jak się nazywa ta choroba polegająca na genetycznym deficycie neuroprzekaźników?
Pierwszy raz słyszę o czymś takim, czy może to jest kolejna głupia wymówka aby palić?
Czy ci co biorą narkotyki to też z tego powodu?
Już lepiej palić maryśkę niż papierosy.

>Jakimś "argumentem" za paleniem jest:
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,5999/q,Palenie

Tam nie ma ani jednego argumentu.

>Pozdrawiam.

Ja też!
Adam
Adamiak (36436 punktów)
>>Dla mnie- może nie tylko- palenie jest celowe ze względu na genetyczny deficyt neuroprzekaźników w mózgu, bo nikotyna, podobnie do alkoholu, uwalnia związki poprawiające mój komfort psychiczny.
>A jak się nazywa ta choroba polegająca na genetycznym deficycie neuroprzekaźników?
>Pierwszy raz słyszę o czymś takim, czy może to jest kolejna głupia wymówka aby palić?
>Czy ci co biorą narkotyki to też z tego powodu?
>Już lepiej palić maryśkę niż papierosy.>

Zakładam, że jesteś młody, co samo w sobie obelgą nie jest bo i starość przed głupotą nie chroni, (vide kilku z tego portalu ze mną włącznie ) lecz i wątpliwym argumentem za monopolem na rację..., ale w tym kontekście młodość można uznać za "okoliczność łagodzącą".

Więc by podjąć jakąś, rzeczową wymianę zdań czy poglądów, na początek polecam :

pl.wikipedia.org/wiki/Nikotyna

...życząc- acz nienachalnie- podjęcia własnych poszukiwań... nie tylko w tym temacie...

A nazwę "tej choroby polegającej na (niekoniecznie genetycznym) deficycie intelektu" znajdź we własnym zakresie, choć przeczytawszy Twój tekst: "Już lepiej palić maryśkę niż papierosy".... mam prawo mieć przesłanki, co do wątpliwej celowości poszukiwań.

Miłego dnia.
02-10-2008 13:18 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Zakładam, że jesteś młody, co samo w sobie obelgą nie jest bo i starość przed głupotą nie chroni, (vide kilku z tego portalu ze mną włącznie ) lecz i wątpliwym argumentem za monopolem na rację..., ale w tym kontekście młodość można uznać za "okoliczność łagodzącą".

nie wiem czy 32 lata to młody, ale raczej w wieku produkcyjnym.

>Więc by podjąć jakąś, rzeczową wymianę zdań czy poglądów, na początek polecam :
>pl.wikipedia.org/wiki/Nikotyna

okej, w artykule tym jest napisane, że chorzy na schizofrenię palą papierosy aby zrekompensować obniżenie przez leki poziomu dopaminy. Czy to o tę chorobę genetyczną Ci chodziło? Jeśli tak to przepraszam.
Tak czy siak z artykułu który podałeś, wynika, że to nie sama ta choroba jest przyczyną niedoboru dopaminy ale przyjmowane leki. Tak czy siak, nie będę już drążył tego tematu.

>...życząc- acz nienachalnie- podjęcia własnych poszukiwań... nie tylko w tym temacie...

Ależ dziękuję, poszukiwania trwają od dawna i jak to mówią "człowiek uczy się całe życie".

>A nazwę "tej choroby polegającej na (niekoniecznie genetycznym) deficycie intelektu" znajdź we własnym zakresie,

te choroby to inna sprawa, ale nie o nich przecież rozmawiamy. Jeśli to ma być złośliwość pod moim adresem to puszczam ją w niepamięć.

> choć przeczytawszy Twój tekst: "Już lepiej palić maryśkę niż papierosy".... mam prawo mieć przesłanki, co do wątpliwej celowości poszukiwań.

Nie, nie masz prawa. Tutaj ja z kolei podam link do wikipedii:
pl.wikiped(*)al_wok.C3.B3.C5.82_raportu_WHO

>Miłego dnia.
>

Wzajemnie!
Adam
02-10-2008 17:41 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>nie wiem czy 32 lata to młody, ale raczej w wieku produkcyjnym.>

Szczerze gratuluję, nawet przyjmując niewielki Twój wpływ na tę okoliczność.

>Czy to o tę chorobę genetyczną Ci chodziło? Jeśli tak to przepraszam.>

Niekoniecznie o tę i niekoniecznie tylko... życzyłem dalszych poszukiwań.

>te choroby to inna sprawa, ale nie o nich przecież rozmawiamy. Jeśli to ma być złośliwość pod moim adresem to puszczam ją w niepamięć.>

Dobrze odczytałeś, była to- w założeniu- złośliwość, gdyż po takim (powtórzę) dictum:
>"Już lepiej palić maryśkę niż papierosy">....
wraz z podanym linkiem:
pl.wikiped(*)al_wok.C3.B3.C5.82_raportu_WHO

odnoszę wrażenie, iż zasadnymi mogą Ci się zdawać rozważania nad wyższością, np. histerii nad hemofilią, febry nad fobią czy wręcz tężca nad pląsawicą... a wobec takich wyborów tylko ręce opadają i złośliwości same się cisną na usta.

No bo wytłumacz pacjentowi z pląsawicą, zwaną (niegdyś) tańcem świętego Wita, że ma lepiej niż gruźlik...no, chyba, że prócz "tańca" ma jeszcze reumatyzm...hihihi!

Właśnie...może był to ewidentny dowcip i tylko przez nieuwagę nie podałeś, w którym miejscu się śmiać?
I na tę okoliczność nawet linków szukać mnie się nie chce.

Ale kończę dość optymistycznie, licząc po cichu na owo "puszczenie w niepamięć", bom też facet zgodny nadzwyczaj, choć to niekoniecznie z mojego pisania wynika...

Miłego dnia.
02-10-2008 19:20 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>A jak się nazywa ta choroba polegająca na genetycznym deficycie neuroprzekaźników?

zależy którego z neuroprzekaźników, zleży czy niedobór czy zaburzenia dawkowania.

np Zaburzenie obsesyjno-kompulsywne, zespół Tourette'a


"Colorless green ideas sleep furiously"
kortyzol (422 punktów)
> Mam z wiernymi
>więcej wspólnego niż dotychczas sądziłem.

hehe

Ale żeby rzucić palenie nie musisz pisać podania i targać świadków po kościołach

Z drugiej strony obracanie kuleczek w różańcu nie uzależnia rąk aż tak jak zabawa papierosem
Adamiak (36436 punktów)
>> Mam z wiernymi
>>więcej wspólnego niż dotychczas sądziłem.
>hehe
>Ale żeby rzucić palenie nie musisz pisać podania i targać świadków po kościołach
>Z drugiej strony obracanie kuleczek w różańcu nie uzależnia rąk aż tak jak zabawa papierosem >...

...bo kuleczki obracają już uzależnieni na amen
Kowalski (762 punktów)
> Chyba wszyscy możemy się zgodzić ,że nałóg nikotynowy jest z wszechmiar idiotyczny.

I można zauważyć, jak często próbuje się nałóg racjonalizować. (Chwała, że tego nie robisz!)

> Czy jest wśród nas ktoś ,kto może powiedzieć o sobie "jestem racjonalistą tzn. ,że zawsze
>postępuję konsekwentnie zgodnie z rozumem, zdobytą wiedzą i doświadczeniem"?

Mogę w pełni poprzeć -- racjonalizm forum traktowałem jako postulat bardziej, niż fakt. Postulat, bo ma on kilka pięknych cech, choćby takich, że ułatwia komunikację zobowiązując do racjonalnego argumentowania zamiast ukazywania emocji.

Co do religii -- spotkałem się z tezą, która wydaje mi się wiarygodna, że religia to głównie pochodna wyuczonej moralności. Dzieci uczą się jej od dziecka, jako czegoś 'dobrego'. To pobrzmiewa często nawet u osób niewierzących. Jest jakieś ograniczenie -- bardziej w kręgu ludzkich emocji, niż racjonalnych argumentów, że nie można porzucić tego, w czym się wyrosło i co znamionuje kulturę innych ludzi, których w życiu się spotyka. Nie można, bo gdzieś tkwi wyuczony zakaz.

Wydaje się, że tych przyczyn skłaniających do religii jest więcej. Na przykład ucieczka przed złem tego świata, jego niebezpieczeństwami, a przynajmniej nowością. Spotykam całkiem często taką postawę, że przyznaje się, iż religia nie jest racjonalna, ale broni się jej (czasem z osobistym zaangażowaniem w Kościół), jako cząstki tożsamości, która przeciwstawia się globalnemu ujednoliceniu postaw i poglądów.
Adamiak (36436 punktów)
> Chyba wszyscy możemy się zgodzić ,że nałóg nikotynowy jest z wszechmiar idiotyczny.>

>>I można zauważyć, jak często próbuje się nałóg racjonalizować. (Chwała, że tego nie robisz!)>

Jestem przeciwnikiem racjonalizowania nałogów (uzależnień), lecz widzę sens w poznawaniu jego/ich mechanizmów by, ewentualnie, poszukać dróg wyjścia.
Początkiem jest "poznanie wroga".

Uzależnienie od czegokolwiek jest chorobą i chwalenie kogoś za to, że nie racjonalizuje choroby wydaje mi się, eufemizując... "egzotycznie nietrafne".
Ktoś jest chory lub nie i co tu racjonalizować?

Można mówić o skłonnościach (różnych) lub podatności na choroby, ale to inna bajka.

> Czy jest wśród nas ktoś ,kto może powiedzieć o sobie "jestem racjonalistą tzn. ,że zawsze postępuję konsekwentnie zgodnie z rozumem, zdobytą wiedzą i doświadczeniem"

>>Mogę w pełni poprzeć -- racjonalizm forum traktowałem jako postulat bardziej, niż fakt. Postulat, bo ma on kilka pięknych cech, choćby takich, że ułatwia komunikację zobowiązując do racjonalnego argumentowania zamiast ukazywania emocji. >

Ogólnie się zgadzam, ale bardziej będę w zgodzie ze swoją Niezależnością, jeśli zastąpię słowo "zobowiązując" pojęciem "zachęcając".
Emocje też bywają racjonalne, tak uważam.

>>Co do religii>
też się zgadzam, choć zmieniłbym "wyuczony zakaz" na "wirus mózgu" co mnie znakomicie ułatwia identyfikację tej (wg mnie) choroby.

Pozdrawiam.
02-10-2008 13:35 
 Ocena 1 na 1
Kowalski (762 punktów)
> Jestem przeciwnikiem racjonalizowania nałogów (uzależnień), lecz widzę sens w
> poznawaniu jego/ich mechanizmów by, ewentualnie, poszukać dróg wyjścia.
>Początkiem jest "poznanie wroga".

OK. Przeciwko tej postawie nic nie mam. Po prostu spotykałem ludzi, którzy tłumaczyli, że dzięki papierosom są bardziej wydajni w pracy, albo wyszukiwali trochę na siłę różnych zalet. Ot, taka to próba wmówienia sobie, że nic złego się nie dzieje.

>>zobowiązując do racjonalnego argumentowania zamiast ukazywania emocji.
> Ogólnie się zgadzam, ale bardziej będę w zgodzie ze swoją Niezależnością, jeśli
> zastąpię słowo "zobowiązując" pojęciem "zachęcając".
> Emocje też bywają racjonalne, tak uważam.

Pytanie: w jakim sensie?
Bo emocje przeciwstawia się racjonalności, jako drugą część naszej natury. Co nie przeczy temu, że emocje są pewnym wynalazkiem ewolucyjnym, który nam wcale często racjonalnie służy.

Co do słowa "zobowiązuje" -- podoba mi się ono, ale rzeczywiście nie chodzi tu o przymus. To raczej poczucie wewnętrznego obowiązku, tak jakby użycie słowa 'racjonalny' wiązało się z przysięgą: "będąc świadomym praw i obowiązków dyskusji racjonalnej"...

Co do 'wirusa mózgu' -- nie zaprotestuję, choć osobiście wolałbym używać słów neutralnych, których nie można samych w sobie uważać za przytyk.
Adamiak (36436 punktów)
>Co do 'wirusa mózgu' -- nie zaprotestuję, choć osobiście wolałbym używać słów neutralnych, których nie można samych w sobie uważać za przytyk.>

Jestem zwolennikiem nazywania rzeczy po imieniu (vide: identyfikacja wroga ), choć i eufemizm mi nie obcy.

Jeśli przyjmuję za prawdziwą/prawdopodobną tezę o wierze jako "wirusie mózgu", naturalną konsekwencją jest uznanie jej za rodzaj choroby psychicznej... wyraz "choroba" ma wydźwięk pejoratywny lecz nie w znaczeniu obraźliwym.

Ogólny konsensus z + jako puentą

Miłego dnia
lipschitz (1674 punktów)
Według mnie dążenie do przyjemności jest silnie uwarunkowane przez naturę, wręcz stanowi fundament biologicznego przetrwania. Najmniejsze organizmy poszukują dla siebie sprzyjającego środowiska, najlepiej takiego, gdzie nie będą niepokojone już przez nic.

Dyskomfort, w jakikolwiek sposób odczuwany, jest motywem by podjąć działanie zmierzające do jego usunięcia, czyli de facto jest także dążeniem do przyjemności.

Nietrudno zauważyć, że na wszystkich wierzących, wedle ich wierzeń, na samym końcu czeka jakaś forma błogostanu, w którym wszystkie problemy, wszystkie przyczyny dyskomfortu zanikają. I pewnie o takim raju marzyłyby również bakterie, gdyby umiały marzyć, o środowisku, w którym nie istniałyby już żadne zagrożenia.

Ale także racjonalizm bywa nieuświadomionym dążeniem do tej błogości, dążeniem do jakiegoś ideału braku problemów, można powiedzieć - że wtedy ludzie starają się ten stan osiągnąć poprzez trzymanie się faktów, wierzą, iż jeśli tylko uda się zracjonalizować każde działanie i motyw, to uda się stworzyć bardzo wygodny świat z niewielką liczbą problemów, które i tak będą rozwiązywane dzięki rozumowi.

Palenie papierosów nie wydaje mi się czymś szczególnie wyjątkowym na tle tych powszechnych dążeń do błogostanu. Można oczywiście powiedzieć, że jest nieracjonalne, ponieważ w przyszłości doprowadzi do wielu problemów i lepszym rozwiązaniem będzie uprawianie sportu, co w dłuższym czasie zapewni więcej spokoju, ale nie ulega wątpliwości, że zaletą palenia (w kontekście dążenia do przyjemności) jest fakt, że stan przyjemności osiągamy już teraz.

Według mnie jest to zgodne z "założeniami" natury, gdyż ruch żywych organizmów jest szlakiem wyznaczanym poprzez to, co przyjemne, miłe, bezpieczne, spokojne a tym co stanowi zagrożenie, wywołuje dyskomfort, ból itd. I można byłoby powiedzieć, że człowiek jest jedynym stworzeniem przeczącym tej regule, gdyż niezwykle często wykonuje działania, których nie lubi, które nie sprawiają mu najmniejszej przyjemności czy nawet są przyczyną bólu, jednak gdzieś w oddali czeka na niego odpoczynek - on pracuje na swój święty, pomyślany komfort.

Powiedziałbym więc, że pomiędzy paleniem a chodzeniem do kościoła nie ma wielkiej różnicy, gdy celem obu działań jest osiągnięcie tego samego stanu psychicznego komfortu i zadowolenia. Paląc osiągamy go już teraz, choć pewnie części osób świątynia także zapewnia poczucie oderwania od codziennych problemów. Ten wątek można poszerzyć o wiele innych rzeczy, czytanie książek może być tym, co zabiera nas z tego niezbyt przyjemnego świata (jeśli stał się takim w naszym odczuciu), muzyka, kino, życie klubowe, sport, ucieczka w sztukę. Stany otępienia także są izolujące, odgradzające od problemów świata. Są także narkotyki. Intelektualizm również może dostarczać wiele przyjemnych doznań i znakomicie izolować od rzeczywistości wokół.

Nie twierdzą co w tym wszystkim jest dobrego lub złego, ale według mnie warto zdawać sobie sprawę z tego, co tak naprawdę jest motywem mojego życia, czym jest ten powiew wiatru w jego żagiel. Można wówczas zapytać się, czy na tym ruchu pomiędzy przyjemnym i nieprzyjemnym ma polegać moje życie, czy jedyne co mam, to przypisywanie wartości jednym stanom przyjemności i potępianie innych? A może jest coś więcej? Może nasze wspaniałe mózgi mają jakąś inną alternatywę?
diogenes (42753 punktów)
>właśnie przed chwilą ,przy fajce wpadłem na pewną dziwną myśl

Skąd wiesz, że nie było odwrotnie? Myśli lubią dymek z fajki.

>Dostrzegacie pewną analogię?

Religię dawno już porównano z opium: Marks, Lenin. Myślę, że podobne analogie można by snuć w kontekście innych uzależnień, np. seks. Podobnie jest z odwykiem: im wcześniej ma miejsce inicjacja, tym trudniej się odzwyczaić. Tę prawdę znano już wcześnie.

>nie wydaje wam się ,że sytuacja w obu przypadkach jest trochę podobna?

Forma tak, ale nie treść.

>Chyba możemy tylko starać się być racjonalistami stuprocentowymi.

Niby po co? Chcesz być kanonizowany?
jad11 (18783 punktów)

>>Chyba możemy tylko starać się być racjonalistami stuprocentowymi.
>Niby po co? Chcesz być kanonizowany?


Może źle zbudowałem to zdanie. Chodziło mi o to ,że bycie stuprocentowym racjonalistą jest raczej nieosiągalne niż ,że należy za wszelką cenę dążyć do tego stanu.
Adamiak (36436 punktów)
>Religię dawno już porównano z opium: Marks, Lenin. Myślę, że podobne analogie można by snuć w kontekście innych uzależnień, np. seks.>

Gdzieś słyszałem, że nieuprawianie seksu spowodowałoby bankructwo przemysłu tytoniowego...vide: papieros po stosunku...

ale to już pachnie- chyba- eskalacją problemu.
02-10-2008 21:49 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>nieuprawianie seksu spowodowałoby bankructwo przemysłu tytoniowego...

Na początku było podobno słowo.
Podejrzewam, że tym słowem było słowo seks.

>papieros po stosunku...

To zazwyczaj pet w popielniczce.
02-10-2008 22:46 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>nieuprawianie seksu spowodowałoby bankructwo przemysłu tytoniowego...
>Na początku było podobno słowo.
>Podejrzewam, że tym słowem było słowo seks.>

Podejrzewam, że nie słowo...lecz seks.

Kwestia temperamentu?

>>papieros po stosunku...
>To zazwyczaj pet w popielniczce.>

Dwa pety to brzmi dumniej.
awitu (7627 punktów)
ciekawe czy nie ale nie odkrywcze.

Dość znana choć nielubiana postać powiedziała kiedyś:

"Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu."

potem bolszewicy troszkę pokombinowali i zmienili "opium des volkes" na "opium dla ludu"

podobnie też wyrażali się Paul Holbach, Immanuel Kant, Heinrich Heine i kilku innych.

"Colorless green ideas sleep furiously"
jad11 (18783 punktów)
Wybaczcie ale będę obstawał przy tym ,że papierosy to nie opium (dla ludu czy dla pojedynczych osób). Nałogi są bardzo różne ale w moim osobistym rankingu palenie papierosów jest najgłupszym. Z pewnością nie jest tak rujnującym życie jak narkomania, alkoholizm czy hazard ale za to nie daje odlotów (w przeciwieństwie do opium). Przynajmniej mi nie daje. Dla mnie jest to po prostu jakiś dziwny rytuał, który lubię wykonywać choć nie wiem czemu.
02-10-2008 17:03 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Wybaczcie ale będę obstawał przy tym ,że papierosy to nie opium (dla ludu czy dla pojedynczych osób). Nałogi są bardzo różne ale w moim osobistym rankingu palenie papierosów jest najgłupszym. Z pewnością nie jest tak rujnującym życie jak narkomania, alkoholizm czy hazard ale za to nie daje odlotów (w przeciwieństwie do opium). Przynajmniej mi nie daje. Dla mnie jest to po prostu jakiś dziwny rytuał, który lubię wykonywać choć nie wiem czemu.
>

Po prostu przestań to robić skoro nie odpowiada Ci to.

Powodzenia!
Adam
Adamiak (36436 punktów)
>Wybaczcie ale będę obstawał...>

Co tu wybaczać...Polska to wolny kraj

Adamiak (36436 punktów)
>ciekawe czy nie ale nie odkrywcze.>

To konstatacja, żal czy przytyk...Droga Muzo?
awitu (7627 punktów)
>>ciekawe czy nie ale nie odkrywcze.>To konstatacja, żal czy przytyk...Droga Muzo?

Tracisz wyczucie, nic z powyższych po prostu stwierdzenie faktu.

"Colorless green ideas sleep furiously"
Adamiak (36436 punktów)
>>>ciekawe czy nie ale nie odkrywcze.>To konstatacja, żal czy przytyk...Droga Muzo?
>Tracisz wyczucie, nic z powyższych po prostu stwierdzenie faktu.>

Więc nie tracę, konstatacja.

Uważałem za stosowne upewnić się co do słabo akcentowanych intencji Autorki

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365