Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy świat potrzebuje rewolucji?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
07-07-2020 23:12finerbijk (17282 punktów)Czy świat potrzebuje rewolucji?
Ocena 1 na 1
Banalnym byłoby powiedzieć, że żyjemy w czasie wielkich przemian, kiedy to niby tych wielkich przemian nie było? Bieżący rok co prawda przyniósł pewne nowości, porównując nawet do kilkudziesięciu ostatnich. Wirus, zamieszki w USA, ogólnie odczuwana niepewność i oczekiwanie. Jednak wielkich przemian nadal nie widać.

Ogólnie jest tak, że ci co coś już mają, coś osiągnęli w życiu, to są niechętni rewolucjom. Natomiast, ci którym się nie powiodło z jakiegokolwiek powodu lub nie są zadowoleni z obecnej sytuacji, to rewolucji wyczekują jak dżdżownica deszczu, bo gorzej być już nie może. Czy świat jako całość potrzebuje dziś rewolucji? Czy masa krytyczna niezadowolonych przechyliła szalę, czy może te wszystkie nawoływania to wynik manipulacji tych, co chcą jeszcze większej kontroli?

Jaki miałby być ten świat po? Jakby tak patrzeć historycznie to ścierają się ciągle dwa podejścia - uniwersalizm, czyli wszyscy podlegają jednym zasadom, i lokalizm, czyli zasady się wybiera lokalnie. Uniwersalizm = imperializm, lokalizm = nacjonalizm. Lepiej być rządzonym imperialnie, czy lokalnie. Zwolennicy UE pewniej się czują jako część imperium, przeciwnicy się boją neokolonializmu i podobnych zjawisk. Ciężko znaleźć coś pośredniego. Staropolskie powiedzenie "jakoś to będzie" wydaje się najbardziej odpowiednie w tej sytuacji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

farmer (22440 punktów)
>Czy świat jako
>całość potrzebuje dziś rewolucji?

mało Ci? Komuna transformacja ledwie 30 lat względnego spokoju o jakiej Ty rewolucji piszesz?
Jeszcze nie pomarli ludzie co stali za papierem toaletowym.
08-07-2020 07:02 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>mało Ci? Komuna transformacja ledwie 30 lat względnego spokoju o jakiej Ty rewolucji piszesz?
>Jeszcze nie pomarli ludzie co stali za papierem toaletowym.
Ja tam nie potrzebuję, ale to się dzieje. Z papierem do dupy to już były obawy na początku tej plandemii. Srajtaśma, jako pierwsza oznaka rewolty, hm...
okragly (21676 punktów)
>>mało Ci? Komuna transformacja ledwie 30 lat względnego spokoju o jakiej Ty rewolucji piszesz?
>>Jeszcze nie pomarli ludzie co stali za papierem toaletowym.
>Ja tam nie potrzebuję, ale to się dzieje.
masy ludzkie, czyli my nie wywołują rewolucji, są co najwyżej wykorzystywane przez patoelity (frakcje) celem zdobycia wladzy. Patrz POPiS. Patoelity maja ogromne narzędzia wpływu (masmedia, kościół, szkoła, wychowanie, wojsko, policja, sądy, pieniądze, stanowiska, prawo) żeby nas kształtować i trzymac w ryzach. Rewolucja jest niemożliwa.


szukanie raju, moim celem
finerbijk (17282 punktów)
>Rewolucja jest niemożliwa.
Zawsze jest możliwa. Oczywiście nie taka całkiem oddolna, ale masy odpowiednio sterowane mogą zmienić porządek świata (prawie całego) w 3 dni. Potężna Ameryka się zachwiała wskutek jednego niefortunnego wypadku, a co dopiero reszta.
No i trzeba też odpowiednio i umiejętnie przygotować glebę pod rewolucję.
08-07-2020 11:17 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>mało Ci? Komuna transformacja ledwie 30 lat względnego spokoju o jakiej Ty rewolucji piszesz?
>>Jeszcze nie pomarli ludzie co stali za papierem toaletowym.
>Ja tam nie potrzebuję, ale to się dzieje. Z papierem do dupy to już były obawy na początku tej plandemii. Srajtaśma, jako pierwsza oznaka rewolty, hm...

ludzie dłużej stoją w korku na Zakopiance i w kolejce na Kasprowy niż stali po papier w czasie pandemii.
okragly (21676 punktów)

> Czy świat jako całość potrzebuje dziś rewolucji?
tak, podam wiadomość z dzisiaj- Zawodnik NFL 24-letni Patrick Mahomet, podpisał kontrakt z Kansas City, na mocy którego przez 10 lat zarobi ponad pół miliarda dolarów, 110 tys. euro dziennie przez 10 lat

u nas gorzej, przekręty na VAT, 50 mld zł rocznie, te pieniądze krążą namawiając np do głosowania na Trzaskowskiego, inny przykład przekrętów na ogromną skalę to prywatyzacja w Warszawie (jedna osobe którą ukarały patosądy za prywatyzacje to Jan Śpiewak, który bronił pokrzywdzonych). Patoelity to rak, wymaga ostrego ciecia inaczej caly organizm umrze np następny rozbiór polski (mentalnie już sie dokonał, jesteśmy zniewoleni przez tzw zachód).

>Jaki miałby być ten świat po?
ludzki czyli rajski. Różnice pomiędzy nami są niewielkie, ja mam 165cm, Ty 185cm, ilość szarych komórek, podobne różnice ale w majątku jeden gnije pod mostem drugi np Kulczyk, nic nie wymyślając, nic pożytecznego nie zrobił a wręcz szkodził, zarabiał znacznie więcej niż ten Amerykanin (majątek 17 mld zł)

szukanie raju, moim celem
Duch Prawdy (14790 punktów)
Potrzebuje przemiany mentalnej, miłości, solidarności, troski, pluralizmu...

człowiek trzeciego sortu...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Leonardoo (1099 punktów)
>Czy świat potrzebuje rewolucji?
Na średniowiecznych uniwersytetach ratio studiorum nakazywało, aby na pierwszych latach studenci zajmowali się gramatyką, zanim przejdą do studiowania sztuk wyzwolonych.
A gramatyka, to studia nad językiem, czyli ustalanie pojęć. - Czy największym problemem postmodernistycznej filozofii nie jest pomieszanie pojęć?
W postawionej w tytule artykułu tezie zrozumiałe jest tylko słowo "Czy", ale też nie jest to pewne, co ono oznacza, bo tak postawione pytanie domaga się odpowiedzi: tak lub nie. A nie wiadomo, czy taka odpowiedź w ogóle istnieje. I niby kto miałby jej w tak kategoryczny sposób udzielić - pod czyim adresem jest to pytanie, jeśli oczekujemy kategorycznej odpowiedzi? Jaką wiedzę trzeba by posiadać, może znać przyszłość i "potrzeby", ale czyje? Ludzkości jako całości, pojedynczych jednostek, grup interesów?
Każdy nauczyciel wie, ze stojąc przed klasą nie wolno mu pod żadnym pozorem zadawać pytania rozpoczynającego się od "czy". - Efekt jest zawsze ten sam: wrzawa i przewracane krzesła.
"Świat" - co znaczy? Universum jako takie? - Nawet jeśli istnieją inne cywilizacje, to nawet jeśli "wysadzimy w powietrze" nasza małą Ziemię, to oni co najwyżej pokiwają z politowaniem czułkami... Jeśli zaś ktoś wierzy w Stwórcę universum, to powinien też domyślać się, że nie po to ktoś napracował się projektując to wszystko, żeby pozwolić sp***ć jego dzieło.
"Świat" może więc oznaczać co najwyżej "ludzkość", ale każdy student 1. roku filozofii wie, że "ludzkość" nie istnieje naprawdę, to pojęcie wymyślone, oderwane czyli abstrakcyjne. - Istnieją tylko konkretni ludzie. Operowanie słowem "ludzkość" zakłada, że istnieje jakieś globalne przeznaczenie ludzi jako zbiorowości - niby skąd taka pewność? - Zatem "ludzkość" też odpada...
"Świat" jako grupy interesów - mówi się "świat euroatlantycki", "świat białego / czarnego człowieka" (kolejność wg. alfabetu), itd. - No i tu można być coś ugrać. Faktycznie, dla niektórych grup interesów rewolucja może byłaby korzystna. Historycznie biorąc na rewolucjach zarabiała wąska grupa ludzi: paserzy. Bo jak rewolucja, to rabunek, a jak pijany żołdak ukradnie złoty świecznik, to go przecież nie zje tylko pójdzie do [tu zakazane słowo] i sprzeda za pół darmo. - Dzięki rewolucjom rosną majątki paserów. (tu znowu kłania się opowieść o Wani, który za kilka flaszek wódki sprzedał cysternę spirytusu). - A więc pytanie należy postawić tak: Czy paserzy potrzebują rewolucji? - Hmm, można co najwyżej powiedzieć, że jest to w ich krótkoterminowym interesie.

Bo słowo "potrzebują" też nie jest jednoznaczne. Dlaczego potrzebują, bo nie mają co jeść? Nie, paserzy na ogół działają wielopokoleniowo, więc mają jakieś "oszczędności" i nie żebrzą pod kościołami. W jakim celu "potrzebują" oni rewolucji i nowych zysków? Co jest motorem ich pragnienia rewolucji? - I tu docieramy do pytania, co jest najgłębszą motywacją człowieka? Boskie panowanie nad światem, nieśmiertelność - "będziecie jako bogowie"?
Odpowiedzi może być wiele, ale niektóre są z gruntu fałszywe.

Można by tak snuć rozważania bez końca... ustalając, co znaczy słowo "rewolucja" itd.

Pozwolę sobie na wnioski: paserzy mają zbyt ograniczone horyzonty umysłowe, aby zarządzać zgromadzonym bogactwem i dlatego w dłuższej perspektywie rządy paserów prowadzą do kolejnej rewolucji. I tak wkoło Macieju.

Rewolucje w pewnych sytuacjach są być może nieuniknione, ale zawsze są porażką.
Model chiński pokazuje, że nie rewolucja Mao, ale pokorna praca i moralność i dobre zarządzanie jest kluczem do sukcesu. - Konfucjusz wygrał z Mao.
okragly (21676 punktów)

> Istnieją tylko konkretni ludzie.
nieprawda. Ty nie jesteś TY, jesteś produktem systemu, dlatego rewolucja jest niemożliwa, będziesz bronił cięmiężycieli -jako ich pies -ich patosądów, konstytucji, wolności, radia maryja czy ich innych pomysłów. Jak będą chcieli, spowodują, że z pieśnią na ustach oddasz za nich krew (np powstanie warszawskie)

chłop pańszczyźniany (eufemizm, to był niewolnik. Patoelity narzucają nam nawet słownictwo) nigdy sie nie buntował


szukanie raju, moim celem
08-07-2020 12:07 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>Ludzkości jako całości
tak, ludzkość jako jeden organizm. Wszyscy pochodzimy od Ewy i Adama (udowodnione naukowo) tak jak ty od matki i ojca. Każdy z nas jest komórka organizmu -LUDZKOŚĆ. Tak jak komórki, komunikujemy sie z sąsiednimi (ludźmi) ale nie mamy wizji całości, dlatego twoje zdumienie normalne, w moim ciele pewno tez komórka nogi nie wie ze jest jednościa z komórka oka. Różnica jest jedna, w moim organizmie nie ma patoelit, raka który pasie sie na organizmie żywiciela tj komórek papieży, biskupów, arcybiskupów, proboszczy, kapłanów i ty bezrozumna owieczka. Czy ludzkość bez patoelit nie może sie obyć? Może, ale patoelity sie nie zgodza. Rak trzeba wyciąć, ale organizm sam od siebie nie wycina raka, robi się to z zewnątrz. np Rosja

najszybciej rozrastającą społecznością religijna sa Amisze, tam nie ma papieża, biskupów, hierarchii, konsumpcjonizmu, prądu, ale oni nie uznają indywidualizmu, EGO, sa wspólnota, namiastka raju.

>"Świat" może więc oznaczać co najwyżej "ludzkość", ale każdy student 1. roku filozofii wie, że "ludzkość" nie istnieje naprawdę, to pojęcie wymyślone, oderwane czyli abstrakcyjne.
filozofia jest głupia
to podzielenie nas na PO i PiS jest sztuczne, czuje bliskość z Azjatami (wspólnota) niż z rodakami (indywidualizm, wolność). Mógłbym szczęśliwie żyć np w Korei Północjej

szukanie raju, moim celem
Leonardoo (1099 punktów)

Obawiam się, że jednak mało wiesz o życiu, także o Azjatach. Znajoma Hinduska twierdzi, że ludzie Azji różnią się między sobą znacznie bardziej niż Europejczycy. Na przykład Hindusa od Wietnamczyka dzieli przepaść kulturowa. Obejrzyj sobie parę filmów:
www.youtube.com/watch?v=vqprkBLIxi4 i inne z tej serii.
08-07-2020 13:18 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>Obawiam się, że jednak mało wiesz o życiu, także o Azjatach.
miałem na myśli raczej Chińczyków

>Znajoma Hinduska twierdzi, że ludzie Azji różnią się między sobą znacznie bardziej niż Europejczycy. Na przykład Hindusa od Wietnamczyka dzieli przepaść kulturowa.
Półwysep Indyjski naszli Ariowie (jaśniejsza skóra -Iran), wmówili miejscowym (ciemniejsza skóra) system kastowy-poprzez religie- że sa głowa, oni pariasami (nogami, rekami -do pracy) i że jak będa się dobrze sprawowac (będą grzeczni) w następnym wcieleniu wstąpia do klasy wyższej.

nasza szlachta wymyśliła podobnie że oni szlachta sa potomkami biblijnego .... a chłopi sa potomkami biblijnego hama. My, stajemy sie, na powrót społeczeństwem kastowym.

u Chińczyków nie było kast (chyba) tak jak i w raju


szukanie raju, moim celem
Leonardoo (1099 punktów)
Rozumiem, że niektóre uproszczenia, które stosujesz wynikają nie z głębokiej ignorancji, ale z chęci podniesienia dynamiki dyskusji.
Zawyżona samoocena szlachty w I RP powstała dopiero w XVII w. i, jak mi się wydaje, wynikała z myślenia, że ten kto przelewał krew dla ojczyzny jest bardziej wartościowym człowiekiem, niż ten, kto "tylko" przelewał pot. - Ponieważ ryzykowali więcej, więc uważali, że należą im się z tego powodu pewne przywileje.

Co do samych religii, to procesy ich kształtowania się były bardzo długie i zależne od wielu czynników. Nie wystarczyło by ci 1000 lat, aby zbadać dokładnie zależności między systemami wierzeń, a warunkami życia, klimatem, geografią a nawet... przypadkowymi zbiegami okoliczności.
Na przestrzeni ostatnich 5 tys. lat powstawało wiele religii, a tylko niektóre przetrwały dłużej niż 1000 lat. Nie myśl, że wszyscy ludzie przed Tobą byli głupcami.
09-07-2020 09:01 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>Zawyżona samoocena szlachty w I RP powstała dopiero w XVII w. wynikała z myślenia, że ten kto przelewał krew dla ojczyzny jest bardziej wartościowym człowiekiem, niż ten, kto "tylko" przelewał pot. - Ponieważ ryzykowali więcej, więc uważali, że należą im się z tego powodu pewne przywileje.
a co myśleli ich niewolnicy?

>Na przestrzeni ostatnich 5 tys. lat powstawało wiele religii, a tylko niektóre przetrwały dłużej niż 1000 lat. Nie myśl, że wszyscy ludzie przed Tobą byli głupcami.
głupi byli na pewno moi przodkowie, chłopi pańszczyźniani (niewolnicy)


szukanie raju, moim celem
09-07-2020 09:31 
 Ocena 2 na 2
Leonardoo (1099 punktów)
Prywatnie uważam, choć mogę się mylić, że powielasz kalkę intelektualną nt. pańszczyzny w Polsce. Pisał o tym p. Agnosiewicz tutaj: www.racjon(*)nictwa.panszczyznianego.chlopa - polecam.
Ja ze swojej strony czytałem dokumenty z okresu potopu szwedzkiego i natrafiłem na list właściciela wsi m.in. o tym, że wskutek przymrozków wielu chłopom wymarzły oziminy i przychodzą do dworu po wsparcie. Problem w tym, że przychodzą wszyscy, a nie tylko ci, którym wymarzło. Jakie to polskie...
Inny przykład: posiadanie ziemi było kategorycznie związane z obowiązkiem służby wojskowej. Widziałem spisy szlachty z ok. 1500 r. z wyszczególnieniem obszaru posiadanej ziemi i ilością żołnierzy, którzy mają obowiązek stawić się na wezwanie. Zwykle był to orientacyjnie 1 żołnierz konny z własnym uzbrojeniem(!) z ok. 20 ha ziemi (czyli 1 włóki). Znany jest mi przypadek, gdy jedna rodzina nie wystawiła delegacji na wyprawę (zdaje się Olbrachta na Wołoszczyznę) i zostali pozbawieni majątku, a ich wioski zostały przydzielone okolicznym rodzinom, które wywiązały się z obowiązku.
Udział w wyprawach był niebezpieczny. We wspomnianej wyprawie na Wołoszczyznę zdarzył się przypadek, ze cały oddział z pewnego terenu został wybity do nogi (zapewne wpadli w zasadzkę w jakimś wąwozie w Karpatach). Z ponad 100 ludzi nikt nie wrócił... ogarniasz?

Nie wydaje mi się, żeby warto było dziś roztrząsać kto jest potomkiem chłopa pańszczyźnianego, a kto szlachcica. Za komuny wpojono ludziom nienawiść do dawnej Polski i stereotypy. Też tak kiedyś myślałem... - Wybitni chłopi byli w Polsce nobilitowani, zdarzało się, że zostawali biskupami. Bywało też w drugą stronę: szlachcic, który zajął się handlem lub (dochodowym!) rzemiosłem tracił szlachectwo. Nierzadko mieszczanie byli bogatsi od szlachty, a mimo to nie płacili podatków na obronność, bo obrona granic to był przywilej i obowiązek tylko szlachty. Dopiero król Batory wprowadził pobór rekruta, ale tylko z dóbr królewskich.
Leonardoo (1099 punktów)
A propos, skąd masz tę pewność, że Twoi przodkowie byli chłopami.
W Polsce była liczna grupa tzw. szlachty zagrodowej, która utraciła szlachectwo dopiero w XIX w., zwłaszcza pod zaborem rosyjskim - kto nie mógł się wylegitymować ten tracił szlachectwo, a jak wiadomo papier łatwo się pali i wiele rodzin utraciło dokumenty podczas pożarów i wojen.
Poza tym, końcówki -ski do nazwiska dodano dopiero w XVI w., gdy zaczęto masowo prowadzić księgi parafialne. Ale nie wszystkie rodziny to przyjęły. Np. rodzina "Skorupka" nie przyjęła końcówki, mimo że mieli status szlachty. Większość nazwisk miała charakter przezwiskowy np. Brodacz, Rudy, Lis, Kowal, Lenart (spolszczenie od Leonard) itd.

Naprawdę tamten świat miał wiele uroku...

ps. Zagadka: Ilu żołnierzy liczył oddział, który eskortował poborcę podatkowego, który z powiatu wiózł kasę do wojewody w XVI w.? - Zero. Jechał sam.
finerbijk (17282 punktów)
>W postawionej w tytule artykułu tezie zrozumiałe jest tylko słowo "Czy", ale też nie jest to pewne, co ono oznacza, bo tak postawione pytanie domaga się odpowiedzi: tak lub nie. A nie wiadomo, czy taka odpowiedź w ogóle istnieje.
Publicystyka nie wymaga tak precyzyjnych definicji, tym bardziej w tytule, jakie być może by Cię zadowalały. Nie oczekuję też odpowiedzi "tak-nie". Pisząc "świat" oczekuję, że czytający będą to odbierali jako "nasz świat", czyli to co dotyczy ludzi, a nie potencjalnych mieszkańców układu Alfa Centauri.
Czy uprawnione jest pojęcie "ludzie/ludzkość", czy też może są tylko pojedyncze jednostki, to problem nurtujący już różnych Platonów od starożytności, na nowo odżył w średniowiecznej scholastyce. Dla mnie jest to problem sztuczny. Gdybyśmy mieli się wyrażać tylko ściśle ściśle, to byśmy musieli przejść na jakiś kod maszynowy, na czym by straciła wszelka wymiana myśli.
Leonardoo (1099 punktów)

>Publicystyka nie wymaga tak precyzyjnych definicji,

Posługiwanie się rozumem wymaga dużego wysiłku.
I trzeba ten wysiłek podejmować, a nie wymachiwać na ślepo intelektem jak maczugą.
Bo nie chodzi o to, aby udowodnić, że jest się inteligentnym, ale mądrym.

Wbrew pozorom, ustalenie, czy ludzkość istnieje naprawdę, czy też przeciwnie - jest pojęciem wydumanym - ma poważne konsekwencje.

Bo jeśli komuś przyjdzie do głowy, że "dla dobra ludzkości" należy wymordować 7 miliardów ludzi, to co powiemy?
Jeśli "ludzkość" naprawdę istnieje, to znaczy, że wolno uprawiać inżynierię społeczną typu obowiązkowe "wszczepianie", albo eugenika itd.

Natomiast jeśli "ludzkość" jest wydumana - bo tak naprawdę to istnieją tylko konkretni ludzie - to znaczy, że jednostki mają elementarne prawa, których łamać absolutnie nie wolno.

Prymat "ludzkości" nad jednostką prowadzi nieuchronnie do systemów totalitarnych.
finerbijk (17282 punktów)
>Posługiwanie się rozumem wymaga dużego wysiłku.
Jak tak jest u Ciebie, to wyrazy współczucia

>Prymat "ludzkości" nad jednostką prowadzi nieuchronnie do systemów totalitarnych.
Całkowita zgoda, ja tam jestem zdeklarowany indywidualista. Jednak dla celów retorycznych, używa się takich pojęć, z braku lepszych i co by się nie rozdrabniać.
haish (2909 punktów)

>>Prymat "ludzkości" nad jednostką prowadzi nieuchronnie do systemów totalitarnych.
>Całkowita zgoda.

Zawsze można przeanalizować, jak to się zaczęło ....., ano zaczęło się od momentu gdy
homo sapiens żył w grupach, grupa jak wiadomo potrzebuje przywódcy. w trakcie bardzo,
bardzo długiej historii ludzkości, przerobiono już chyba wszystkie możliwe kombinacje.
Od ponad wieku wiele zmian i systemów zostało wykreowanych przez "elity", i nawet nie jest już to teoria spiskowa, a bardziej tajemnica poliszynela. Nawet w Polsce w latach 70 ubiegłego wieku funkcjonował termin "rewolucja bez rewolucji", wcześniej była konferencja w Jałcie.
www.earchi(*)wolucja_bez_rewolucji_1979.pdf

Można się zastanawiać, czy Brexitu chciało społeczeństwo, czy na wolę społczeństwa wpływ
miały "kręgi opiniotwórcze" itd., itp.

Jedyne czego jeszcze nie było to "Rząd Globalny", ale jak na razie ................... .
14-07-2020 20:07 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>>Prymat "ludzkości" nad jednostką prowadzi nieuchronnie do systemów totalitarnych.
>>Całkowita zgoda.
> można przeanalizować, jak to się zaczęło ....., ano zaczęło się od momentu gdy
>homo sapiens żył w grupach, grupa jak wiadomo potrzebuje przywódcy.
nie potrzebuje np bonobo (najbliższe nam małpy) nie maja przywódcy
mrówki nie maja przywódcy, stada baranów czy lawice ryb, czy delfinow. W moim mózgu szare komórki nie maja przywodcy (papieża, nuncjusz, prymasa, kardynałów, arcy biskup, biskupów generałów, biskupów, proboszczy, wikarych i na końcu szara myszka -komórka)

>w trakcie bardzo bardzo długiej historii ludzkości, przerobiono już chyba wszystkie możliwe kombinacje.
wszystkie patriarchalne choć najlepsze były kobiety np caryca Katarzyna, królowe Angli czy dzisiaj tam gdzie kobiety na czele panstw panuje zgoda. Proponuje przerobić matriarchat, tak bylo w raju i jest u bonobo

szukanie raju, moim celem
09-07-2020 20:53 
 Ocena 1 na 1
Leonardoo (1099 punktów)

>Całkowita zgoda, jak tam jestem zdeklarowany indywidualista. Jednak dla celów retorycznych, używa się takich pojęć, z braku lepszych i co by się nie rozdrabniać.

Naprawdę, precyzyjne rozumienie pojęć jest ważne. Jak w matematyce, 2 + 2 = 4, a nie 3 ani 5.
Kolektywizm, gdzie zatraca się jednostka jest zły, ale skrajny indywidualizm też nie jest dobry. - Bo człowiek nie może żyć w oderwaniu od innych. Przychodzimy na świat, dzięki innym ludziom. Oni nas karmią i piorą pieluchy, uczą mówić, chodzić, czytać i pisać. Potem uczą myśleć... Bez innych ludzi, bez udziału w kulturze jesteśmy słabsi od zwierząt - nie mamy pazurów i mocnych zębów.

Zasadnicza sprawa, czy życie w zbiorowości dokonuje się z poszanowaniem elementarnych praw jednostki, czy nie.
Według mnie, niezwykłym rozwiązaniem tego odwiecznego problemu jest ewangeliczna zasada: "kto by miedzy wami chciał być wielkim, niech będzie sługą i niewolnikiem wszystkich". Oczywiście, to taki kontrastowy sposób mówienia, aby zapadał w pamięć słuchaczom. - Ale sens jest oczywisty: ograniczenie własnej wolności jest konieczne do życia we wspólnocie, a z drugiej strony, musi być dobrowolne, aby nie niszczyło jednostki.

Jeśli kilkadziesiąt milionów ludzi w takim kraju jak Polska umawia się, że będzie jeździć prawą stroną, to jest to ograniczenie dla jednostki. Ale z drugiej strony dzięki temu mamy płynny ruch na ulicach i mniej wypadków. - Win win.

Niestety, nie zgodzę się, że nie trzeba się rozdrabniać. Sportowiec wyczynowy musi z żelazną konsekwencją trzymać się diety i rytmu treningów. Musi też trafić z formą właśnie w czasie zawodów. Inaczej nie ma medalu.

Można bawić się w filozofię, a można być profesjonalistą. W tym drugim przypadku trzeba zacząć od Dialogów Platona i Logiki Arystotelesa, niestety.
finerbijk (17282 punktów)
Indywidualizm nie oznacza, że się myśli tylko o sobie. Wręcz przeciwnie, indywidualizm wymaga postrzegania również innych jako indywidualnych podmiotów, które mają swoje potrzeby i troski. Kolektywizm stawia grupę i jej dobro (cokolwiek by to nie było, najczęściej chodzi o dobro liderów) nad pojedynczym człowiekiem, co jest zaprzeczeniem podstawowych idei humanitaryzmu. A żeby nie popadać w te wszystkie izmy, trzeba po prostu mieć poczucie przyzwoitości.
14-07-2020 20:20 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>Całkowita zgoda, jak tam jestem zdeklarowany indywidualista. Jednak dla celów retorycznych, używa się takich pojęć, z braku lepszych i co by się nie rozdrabniać.
>Naprawdę, precyzyjne rozumienie pojęć jest ważne. Jak w matematyce, 2 + 2 = 4, a nie 3 ani 5.
jak dzialasz indywidualnie to 2 + 2 = 4, jak działasz kolektywnie to 2 + 2 = 6 To widać na poziomie podstawowym, rodziny, gdzie łatwiej wychować dzieci, ale to działa w kazdej skali. w moim mózgu jest 6mld szarych komórek, pojedyńczo są ZEREM. Suma zer= ZERO Jak traktować liberałów? (indywidualizm i wolność) czy mają rozum? to samo katolikow z ich personalizmem, że człowiek na podobienstwo boga a on samotny. W raju stado ludzi to jeden organizm, nie mieli EGO, zawsze MY


szukanie raju, moim celem

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365