 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-11-2008 22:02 | szperacz (2861 punktów) | Ślub
11 na 11 | Małe miasteczko. Wieczór. Mgła. Na ulicy zatrzymuje się samochód. Wewnątrz siedzi Ojciec. Po drugiej stronie ulicy znajomy dom. Nikt jednak nie czeka, nie wychodzi na zewnątrz. Nikt go nie wita. Jest zmęczony i głodny. Jechał siedem godzin. Lubi jeździć, ale nie jest już młody. Staje na chodniku. Był już tu kiedyś, ale minęło pół roku. W dodatku ta mgła. Postanawia jednak się rozejrzeć. Jest jakaś restauracja. Będzie można coś zjeść i odpocząć. Po kolacji wraca do samochodu. Okna domu już rozświetlone. Pojawia się też Syn. Nie mógł zająć się Ojcem, ponieważ był na zebraniu. Przyjechało kilku znajomych więc zaprowadził ich do Sali Królestwa. W końcu jutro bierze ślub. Przyrzekał też posłuszeństwo swojemu bogu – Jehowie, nie może więc Go zawieść. Wynajął Ojcu pokój w innej części miasteczka. W domu nie mógłby spać, gdyż jest już wielu gości i nie ma dla niego miejsca. Warunki spania niezłe. Ojciec kładzie się do łóżka. Jest zmęczony, pewnie szybko zaśnie. Serce zaczyna coraz szybciej bić. Zbyt ważne chwile nastąpią jutro. Umysł też zaczyna pracować na wyższych obrotach. Tyle myśli naraz, tyle wydarzeń, tyle pytań…
„Dlaczego nie przedstawił mi swojej narzeczonej?” – myśli Ojciec. „Dlaczego nie zaprosił mnie na zaręczyny?”. „Dlaczego nie zapoznał mnie ze swoimi przyszłymi teściami?”. „Przecież po ślubie mamy być jedną rodziną”. „Dlaczego nie pozwolił bym brał udział w przygotowaniu uroczystości?”. „Obiecałem mu przecież obrączki, gdy będzie się żenił”. „Dostał też ode mnie mieszkanie. Ma więc zapewniony dobry start w czasach kryzysu”. „Dlaczego wolno mi będzie przyjść tylko do urzędu, a na przyjęcie weselne już nie?”. „Jak okrutny i bezwzględny musi być bóg, który każe synowi tak traktować ojca”. „A jak okrutny i bezwzględny musi być syn, który słucha takiego boga”. „Przecież bóg jest miłością – tyle razy słyszałem to na zebraniach”. „Przecież to wszystko ma niewiele wspólnego z zasadami Jehowy, a jeszcze mniej ze wzorem Jezusa”. „Dlaczego…?”. „Dlaczego…?”. „Dlaczego… ?”. Nad ranem Ojciec zasnął.
Obudził się zmęczony. Zastanawia się co robić. Nikt nie zadzwonił, nie zainteresował się nim. „Ale w końcu jako gość mam prawo do śniadania” – zdecydował jednak iść do domu Syna. Syna nie było. Jest bardzo zajęty, gdyż musi dekorować salę. Sala musi pięknie wyglądać na taką okazję, jaką jest ślub. Ktoś z obecnych robi kanapki, herbatę.
Na szafce, leży lista gości. Nie ma na niej… Ojca. Jeszcze raz patrzy z niedowierzaniem. Nie ma. „No i jak teraz składać życzenia młodej parze?”. „Przecież ja tu jestem niepotrzebny” – pomyślał Ojciec. Znów natłok myśli. „Może jechać od razu do domu?”. „Nie, to byłby zły przykład”. „Nie mogę postępować tak, jak oni”. „Wytrzymam do końca, ale co powiedzieć”. „Czyżby to była zemsta za to, że przestałem być świadkiem Jehowy?”. „Ale przecież nie przestałem być ojcem!”. „Nic nie rozumiem”.
W urzędzie radość. Pojawia się para młodych. Goście się witają, rozmawiają z sobą. Ojciec stoi na uboczu. Stara się nie narzucać innym. Jest muzyka. Uroczysta przysięga. Znów radość. Salę wypełnia gwar. Szampan. Stłuczony kieliszek na szczęście. Życzenia.
Tylko jedna osoba wyszła smutna z Urzędu Stanu Cywilnego. Po cichu, niezauważona wsiadła do samochodu i odjechała. „Zjem obiad gdzieś po drodze” – pomyślał Ojciec.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Adamiak (36436 punktów) | > Tylko jedna osoba wyszła smutna z Urzędu Stanu Cywilnego. Po cichu, niezauważona wsiadła do> samochodu i odjechała. "Zjem obiad gdzieś po drodze" - pomyślał Ojciec.>Plus bez komentarza. Nie mnie komentować  Pozdrawiam.
|
|
 | | Beatus (2528 punktów) | Przepraszam autora wątku, że nie będzie w temacie. Mam nadzieję, że usprawiedliwi mnie to, co jest pierwszym krokiem do piekła. Usuń tą wypowiedz, jeśli ci zakłóca tok rozmowy.Juruś, czy mógłbyś skomentować, dlaczego postawiłeś mi tutaj -? www.racjonalista.pl/forum.php/s,137407#w164617
|
|
witwos (7120 punktów) (zablokowany) | >;Zjem obiad gdzieś po drodze" - pomyślał Ojciec.
Przykre, niezmiernie.
Mocno ściskam Pańską dłoń.
Też ojcec, jedynaka.
|
|
2 na 2 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | To chyba niekonsekwentne, że ŚJ, którzy nie śpiewają hymnu państwowego, nie uczestniczą w państwowych świętach i uroczystościach, nie obchodzą urodzin, imienin, jednak poddają się prawu państwowemu w dziedzinie ślubów i jeszcze tłuką kieliszek na szczęście? Dziwne to jakieś.
|
|
 | 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >To chyba niekonsekwentne, że ŚJ, którzy nie śpiewają hymnu państwowego, nie uczestniczą w państwowych świętach i uroczystościach, nie obchodzą urodzin, imienin, jednak poddają się prawu państwowemu w dziedzinie ślubów i jeszcze tłuką kieliszek na szczęście? Dziwne to jakieś.
Nie dziwne. Gdyby tego kieliszka nie tłukli, byliby anarchistami.
|
|
 | | szperacz (2861 punktów) | >To chyba niekonsekwentne, że ŚJ, którzy nie śpiewają hymnu państwowego, nie uczestniczą w państwowych >świętach i uroczystościach, nie obchodzą urodzin, imienin, jednak poddają się prawu państwowemu w dziedzinie >ślubów i jeszcze tłuką kieliszek na szczęście? Dziwne to jakieś.
Nie ma tu niekonsekwencji. Podstawą jest wymaganie, sformułowane przez Jezusa, aby "oddać Cezarowi, co do niego należy". Cezar, to władza, a władza wymaga rejestracji związku w urzędzie. Natomiast nie jest nakazane ustawowo obchodzenie świąt i śpiewanie hymnu.
Najczęściej kieliszkiem "na szczęście" wali o podłogę rutynowo pracownik urzędu. On może nie wiedzieć, że młoda para to ŚJ.
|
|
|  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Najczęściej kieliszkiem "na szczęście" wali o podłogę rutynowo pracownik urzędu. On może nie wiedzieć, że młoda para to ŚJ.W religie petentów urzędnikowi nie wolno nawet wnikać. Pytanie czy urzędnik legalnie krzewi zabobon tłukąc kieliszek? Swoją drogą zastanowiło mnie jak to jest z symbolami wyznaniowymi w USC - wszędzie w urzędach wiszą krzyże, a tylko w salach ślubów nie? Byłaby sala ślubów świeckim kącikiem w urzędzie?  .
|
|
 | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Dziwne... Dziwne też, że wdrożywszy syna do religijnego fanatyzmu można się potem temu fanatyzmowi dziwić. .
|
|
|  | | szperacz (2861 punktów) | >> Dziwne... >Dziwne też, że wdrożywszy syna do religijnego fanatyzmu można się potem temu fanatyzmowi dziwić.
Wydawałoby się, że to trafna uwaga, ale okoliczności na to nie wskazują. To tylko jedna z ewentualności. Akurat w tym przypadku syn był samodzielny, pełnoletni, sam podjął decyzję o byciu ŚJ. Mieszkał też osobno. To nie dzięki ojcu został ŚJ. Można tylko powiedzieć, że starał się ojca naśladować. Poziom fanatyzmu też był u obu różny. Przy odrobinie wysiłku można było tę uroczystość tak zorganizować, aby wszyscy byli zadowoleni. Na przeszkodzie stanął właśnie fanatyzm czyli bezmyślność i ślepe posłuszeństwo idei. Nie ma w Biblii zakazu przedstawienia ojcu narzeczonej, zaproszenia na zaręczyny, udziału ojca w organizacji ślubu, zapoznania go z rodziną panny młodej. Co więcej, takich zakazów nie zawiera też literatura, wydawana przez ŚJ. A już napewno są zasady nakazujące oddawać rodzicom szacunek. Ojciec zasłużył na taki szacunek opieką nad synem przez 25 lat. Podczas ślubu i późniejszego przyjęcia weselnego obecnych było wielu gości, którzy nie byli ŚJ.
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Akurat w tym przypadku syn był samodzielny, pełnoletni, sam podjął decyzję... W każdym przypadku za wychowanie odpowiedzialni są rodzice, więc to ojciec miał zadbać by syn wyrósł na przystosowanego społecznie. Tego celu nie osiągnął ze szkodą dla siebie. Ale też i dla syna, bo poczucie więzi i akceptacji w rodzinie jest korzystne dla wszystkich zainteresowanych.
Więc prawdziwą ofiarą jest tu syn. Ojciec jest sprawcą. .
|
|
| | |  | 4 na 4 | szperacz (2861 punktów) | >W każdym przypadku za wychowanie odpowiedzialni są rodzice >Więc prawdziwą ofiarą jest tu syn. Ojciec jest sprawcą.
Podejrzewam, że nie miałeś jeszcze dzieci. Inaczej nie pisałbyś takich słów. Zapomniałeś o takich drobiazgach jak wpływ środowiska, wolna wola i swoboda w wyborze religii, którą gwarantuje konstytucja. Nikt nie ma gwarancji, że jego dzieci będą wyznawać religię ojców. To tylko u nas istnieje takie wrażenie ponieważ religię po prostu narzuca się niemowlakom. Rodzice są odpowiedzialni tylko do momentu, gdy dziecko nie jest samodzielne. Potem już samo decyduje za siebie i ma prawo zmienić religię. Rodzice już nie mają na to wpływu. I chyba nie powinni mieć. Nie zauważyłeś też, że ojciec zadbał o wszystkie podstawowe potrzeby syna. A w ogóle to nie o ten problem tu chodzi. Przecież można być ŚJ i nie pozbawiać się logicznego myślenia. A dowodem na to jest istnienie wątpliowści. Fanatyk ich nie ma, ale ludzie myslący mają. Najlepszy dowód, że (jak ktoś z innego forum obliczył) w Polsce jest około 50 tysięcy byłych ŚJ. Część z nich opuściła tę organizację, przekonując się o niezgodności tego co się robi, z tym co się głosi. Zdarza się często, że nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Ofiarami są wszyscy ci, którzy dają się nabierać na piękne słówka i wierzą bez sprawdzania w to, co im się wciska. Akurat w moim przypadku było trochę inaczej, ale to inna historia. Nie byłoby tego wątku, gdyby nie istniejący w wielu religiach fanatyzm. Mogę cię zapewnić, że ojciec nie uczył swojego syna fanatyzmu. Jest na to wiele dowodów, ale to już temat na prywatne rozmowy.
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Podejrzewam, że nie miałeś jeszcze dzieci. Inaczej nie pisałbyś takich słów.Masz problem ze skupieniem się na meritum, inaczej nie pisałbyś tych słów.  > Rodzice są odpowiedzialni tylko do momentu, gdy dziecko nie jest samodzielne.Mówisz tu o odpowiedzialności prawnej dotyczącej czynów szkodliwych. A ja mówię o tym, że nieprzystosowanie społeczne (które nie musi się przejawiać w czynach szkodliwych) moralnie obciąża rodziców. > Ofiarami są wszyscy ci, którzy dają się nabierać na piękne słówka i wierzą bez sprawdzania w to, co im się wciska.Każda wiara na tym polega, bo ci, którzy sprawdzili, nie kwapią się z powrotem.  > ojciec nie uczył swojego syna fanatyzmu"Nieuczenie fanatyzmu" to konkretny środek wychowawczy. Środek ten, jak widać, nie dał zadowalającego efektu. .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Podejrzewam, że nie miałeś jeszcze dzieci. Inaczej nie pisałbyś takich słów. >Zapomniałeś o takich drobiazgach jak wpływ środowiska, wolna wola i swoboda w wyborze religii, którą gwarantuje konstytucja.
Ze wszystkich ulotek jakie miałam w rękach, a także z tego co sam mówiłeś, wynika, ze szacunek dla rodziców ma dla Świadków Jehowy dużą wartość. Więc to nie wina religii jako takiej... Może po prostu brak więzi ojca z synem?
|
|
| | | | |  | | szperacz (2861 punktów) | >Ze wszystkich ulotek jakie miałam w rękach, a także z tego co sam mówiłeś, wynika, ze szacunek dla rodziców ma dla Świadków Jehowy dużą wartość. >Więc to nie wina religii jako takiej... >Może po prostu brak więzi ojca z synem?
Patrz odpowiedź #33. Ślepa lojalność w przypadku konfliktu nakazuje stanąć po stronie organizacji. Szacunek do rodziców istnieje do chwili ich pobytu we wspólnocie. Z chwilą wystąpienia z niej następuje zmiana traktowania. Nie jest tak w każdym przypadku. Dużo zależy od poziomu wyprania mózgu. Zajrzyj do wątku "Spacer z psem".
|
|
| | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) |
>Patrz odpowiedź #33. Ślepa lojalność w przypadku konfliktu nakazuje stanąć po stronie organizacji. Szacunek do rodziców istnieje do chwili ich pobytu we wspólnocie. Więc jest bardzo płytki, wynikający tylko z przykazań religijnych. Co oznacza, że dla syna większym autorytetem jest Zbór niż ojciec. I tu ojciec nie jest tak całkiem bez winy.
|
|
| | | | | | |  | | szperacz (2861 punktów) | >dla syna większym autorytetem jest Zbór niż ojciec. > I tu ojciec nie jest tak całkiem bez winy.
Taki wniosek jest oczywiście uprawniony, ale to jest tylko jedna z możliwości. Przypuszczam, że najlepiej zrozumieć tę sytuację potrafi ten, kto się w niej znalazł.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Duda (25557 punktów) | >Więc prawdziwą ofiarą jest tu syn. Ojciec jest sprawcą.
Bardzo jesteś radykalny w swoich sądach. Dlaczego tylko ojciec? Czemu nie dziadek, który ojca wychował. Matka i jej rodzice i rodzice rodziców. Świadkowie Jehowy, czasy takie nie inne .... itd, itd.
To tylko nam się wydaje, że jesteśmy dorośli, mądrzy,dojrzali gdy mamy 25-30 lat. Uczymy się całe życie najczęściej na własnych błędach. Dorastamy, dorastamy,dorastamy.... Wychowując dzieci chcemy dla nich wszystkiego co najlepsze, ochronić ich przed błędami, ich błędami , naszymi błędami, cudzymi błędami. Chcemy , żeby były mądre, dobre... A równocześnie wtedy kiedy rosną i dorastają mamy swoje życie swoje sukcesy i swoje klęski, swoje problemy. Patrząc wstecz w głębi ducha mamy do siebie żal, że nie dopilnowaliśmy tego czy tamtego. Że coś mogliśmy zrobić a czegoś nie robić. Tyle że w tamtym czasie albo wydawało nam się , że coś innego jest ważniejsze albo w ogóle nie przyszło nam to do głowy. I gdybyśmy żyli drugi raz, też popełnialibyśmy błędy tylko pewnie inne. Tego co było już się nie zmieni. Pozostaje tylko czekać i być w pobliżu, gdy syn dorośnie do odłączenia się od tej sekty i wtedy spróbować pomóc mu przejść ten etap. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Bardzo jesteś radykalny w swoich sądach. Po prostu konkretny.
>>Więc prawdziwą ofiarą jest tu syn. Ojciec jest sprawcą. >Dlaczego tylko ojciec? Czemu nie dziadek, który ojca wychował. Matka i jej rodzice i rodzice rodziców. Owszem, dziadek również. Ale opowiadanie jest tak skonstruowane, że o jego faktycznym sprawstwie nie wiemy. Nie składa on też reklamacji - możliwe, że ma z wnukiem zadowalające relacje. Podobnie pozostali wstępni.
>To tylko nam się wydaje, że jesteśmy dorośli, mądrzy,dojrzali gdy mamy 25-30 lat. >Uczymy się całe życie najczęściej na własnych błędach. Jeśli z powodu zdziecinnienia mamy nie wymagać odpowiedzialności od starszego pokolenia, to chyba tym bardziej od młodszego? Przecież to silni starsi krzywdzą słabych młodszych, nie odwrotnie.
>mamy do siebie żal, że nie dopilnowaliśmy tego czy tamtego Ojciec ŚJ jednak żali się na syna, nie na siebie.
>Tego co było już się nie zmieni. Skoro nie, to i syn tego nie zmieni, więc o co pretensja.
>Pozostaje tylko czekać Nie wszyscy sprawcy złych relacji z dziećmi mają aż tyle. .
|
|
 | 1 na 1 | lotrek (14275 punktów) | > To chyba niekonsekwentne, że ŚJ, którzy nie śpiewają hymnu państwowego, nie uczestniczą w państwowych świętach i uroczystościach, nie obchodzą urodzin, imienin,Znam dobrze Świadków Jehowy, żadnych imprez nie obchodzą. Ślub tylko cywilny, byłem nawet na takim ślubie. Przez całą imprezę weselną nie wypili nawet litra a było ich ze dwadzieścia osób. Honoru i zwyczajów narodowych bronili katolicy i jedyny ateista, czyli ja. > jednak poddają się prawu państwowemu w dziedzinie ślubów i jeszcze tłuką kieliszek na szczęście? Dziwne to jakieś.Pewnie przez nieuwagę 
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
| Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Akurat miesiąc temu bylem na ślubie cywilnym mojego kolegi (ŚJ), który ożenił się z katoliczką. Szczerze mówiąc, nie do końca mam pewność co do jej stosunku do religii, za krótko się znamy. Przyjmijmy, że wychowała się w rodzinie religijnej i aktualnie jest niepraktykującą katoliczką. Po ślubie odbył się uroczysty obiad w gronie rodziny i zaproszonych gości. Mam w związku z tym pytanie. Czy taki związek jest dopuszczalny u ŚJ? Pozdrawiam - Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
 | | Bardzozły(LEGION.) (3161 punktów) | Cytat:Mam w związku z tym pytanie. Czy taki związek jest dopuszczalny u ŚJ?
Dopuszczalny jest(jeszcze nie grozi za to wykluczenie), aczkolwiek nie jest to praktyka częsta ani mile widziana.
Prawo jest jak płot - żmija zawsze się prześliźnie, tygrys zawsze przeskoczy, tylko bydło stoi i czeka.
|
|
 | | szperacz (2861 punktów) | >Akurat miesiąc temu bylem na ślubie cywilnym mojego kolegi (ŚJ), który ożenił się z katoliczką. >Mam w związku z tym pytanie. Czy taki związek jest dopuszczalny u ŚJ?
Związek dopuszczalny jest, ale taki ŚJ pozbawia sie możliwości otrzymywania tzw. przywilejów, czyli odpowiedzialnych zadań w zborze. Przynajmniej na dłuższy czas.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Umysł też zaczyna pracować na wyższych >obrotach.
Diesel, benzyniak czy gaz?
|
|
 | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Umysł też zaczyna pracować na wyższych >>obrotach. >Diesel, benzyniak czy gaz? Nasza szkapa w kieracie. .
|
|
 | | szperacz (2861 punktów) | >Diesel, benzyniak czy gaz?
Ta wypowiedź to moim zdaniem brak kultury. Temat jest poważny, a to, co Ty robisz jest tylko czepianiem się słówek. Nie ma to też nic wspólnego z główną myślą tego wątku. Powinieneś zostać wykasowany. Zastanów się następnym razem zanim coś napiszesz.
|
|
|  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Diesel, benzyniak czy gaz? >Ta wypowiedź to moim zdaniem brak kultury. A może to badanie głębi Twojej metafory o "umyśle pracującym na wyższych obrotach"? .
|
|
| |  | 1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | >A może to badanie głębi Twojej metafory o "umyśle pracującym na wyższych obrotach"?
Myślę, że to "badanie" nie wnosi żadnej nowej informacji, może natomiast niepotrzebnie odwracać uwagę. Ta metafora była "badana" w oderwaniu od kontekstu. Wynik "badania" nie ma też wiele wspólnego z głównym tematem. Jest to określenie, wskazujące na intensywnie pracujący umysł. I tyle. Żadne badanie nie jest tu potrzebne. Okoliczności, w jakich to wszystko się dzieje też są jednoznacznne. Natomiast pisząc o braku kultury miałem na myśli Twoją postawę. To tak, jakby śmiać się z kogoś, kto się wywrócił i złamał nogę, albo opowiadać kawały podczas pogrzebu. Sprawa, którą poruszyłem w opowiadaniu wcale nie jest śmieszna. Takie tragedie przeżywają tysiące ludzi. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>To tak, jakby śmiać się z kogoś, kto się wywrócił Nie ma komizmu w komentarzu, skąd pomysł, że jest? .
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >>Diesel, benzyniak czy gaz? >Ta wypowiedź to moim zdaniem brak kultury.
Czyjej kultury? Mojej czy twojej? Jakiej kultury? Literackeij? Filozoficznej?
Osnowa słusznie zauważył, że chodzić może o problem pewnej (dehumanizującej moim zdaniem) metafory.(Np. w języku III Rzeszy (LTI) spotkasz: Goebbels pracuje na pełnych obrotach.) Pewnie: potocznie wiemy o co chodzi, ale kiedy czytam coś, co aspiruje do literatury, to będę czepiał się tego, co uznam za stosowne. A w krytyce tzw. brak kultury może pisarzowi wyjśc również na dobre. To, co nam się podświadomie wymknie jest równie ważne (Freud powiedziałby -ważniejsze) od tego, co używamy z pełną świadomością. Ja akurat nie gustuję w koncepcjach umysłu glajszachtujących go do mniej lub bardziej złożonej maszyny, czy, ogólniej, do res extensa, jakby powiedział Kartezjusz. Stąd ta pozbawiona kultury uwaga.
|
|
| |  | | jkl; (5859 punktów) | Jaaasne, komuś się Twój dowcip nie spodobał, to teraz tłumaczysz, że to nie był dowcip. Niepotrzebnie. Jeśli ktoś zwierza się publicznie, to powinien być świadom ryzyka.
|
|
1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | Ojciec zrobił swoje, ojciec może odejść. A nawet powinien.
Vivere, ergo philosophari
|
|
| lotrek (14275 punktów) | TAKIEGO SYNA TO JA BYM....nie wiem co bym zrobił, bo mam tylko córki.
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
8 na 8 | szperacz (2861 punktów) | Jestem na tym forum od niedawna, ale nietrudno jest mi zauważyć, że niektórzy uczestnicy mają takie hobby: wyrywają z kontekstu jakieś określenie czy zwrot i komentują go. Następni robią podobnie, coś od siebie dodają i znów znajdują się następni. W wyniku otrzymujemy efekt głuchego telefonu (porównanie umysłu do silnika). Końcowa myśl ma już niewiele wspólnego z tematem wątku. Można się pogubić w tym co kto powiedział, zwłaszcza gdy dyskusja zabiera kilka stron. Moje opowiadanie nie ma żadnych aspiracji literackich. Gdyby tak było, wysłałbym je na konkurs lub zamieścił na portalu poetyckim. W związku z tym analiza literacka tekstu mija się z celem. Użyłem prostych, ogólnie znanych środków, aby tekst był czytelny. Pragnąłem zwrócić uwagę na często występujący problem fanatyzmu, bardzo widoczny wśród ŚJ. I tyle. Po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że zdania "Umysł też zaczyna pracować na wyższych obrotach" mogłoby w tym opowiadaniu nie być. W związku z tym roztrząsanie użytych przeze mnie zwrotów jest bezprzedmiotowe. To zdanie jedynie podkreśla stan emocji ojca. Jest dobrze określone przez kontekst czyli np. następne zdanie. Wcześniej jest mowa o szybko bijącym sercu. Ojciec nie może po prostu zasnąć. Czy coś by się zmieniło gdyby zdanie brzmiało: "umysł też zaczyna pracować gorączkowo"? Jeśli nie, to dyskusja o "wyższych obrotach" zupełnie nie ma sensu. Jest to tylko odwracanie uwagi od głównego problemu, jaki porusza opowiadanie. Nie chcę tego ostrzej nazywać, żeby nikogo nie urazić. Doszedłem też do wniosku, że powinienem napisać przynajmniej kilka zdań wstępu, aby ukierunkować odbiór. Wydawało mi się, że sam tytuł już powinien spełnić to zadanie. Myliłem się.
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | > Moje opowiadanie nie ma żadnych aspiracji literackich.... W związku z tym analiza literacka tekstu mija się z celem.
To jaką analizę (interpretację) sugerujesz?
>Użyłem prostych, ogólnie znanych środków, aby tekst był czytelny.
OK. Ale nie możesz założyć prostego, ogólnie znanego odbiorcy. Tekst na forum jest jak mała łódka z papieru, którą puścisz na wzburzone wody.
>Pragnąłem zwrócić uwagę na często występujący problem fanatyzmu, bardzo widoczny wśród ŚJ. I tyle.
Dobrze. Ale wybrałeś formę typową dla literatury. A to pociąga za soba pewnien sposób podejścia do tekstu.
> Po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że zdania "Umysł też zaczyna pracować na wyższych obrotach" mogłoby w tym opowiadaniu nie być.
Chodzi zwłaszcza o to zastanowienie, do którego skłoni ten lub inny post. Nie zakładaj, że chcemy cie tu pogrzebać żywcem, skompromitować, ośmieszyć. Weź z dyskusji to, co cię w jakiś sposób rozwinie, zwróci uwage na inny aspekt.
>Czy coś by się zmieniło gdyby zdanie brzmiało: "umysł też zaczyna pracować gorączkowo"?
Jesli o mnie chodzi - dużo. Najprawdopodobniej nie przekierowałbyś mojej wyobraźni na diesla czy benzynę. Im krótsza forma, tym bardziej należy uważać na każde słowo, zwrot, kalkę językową. W wielu miejscach tekst wydaje mi się najzwyklej przegadany. Zawsze sprawdzam teksty, czy tego samego nie można by powiedziec krócej. Np:
Ojciec wyszedł z Urzędu. Niezauważony wsiadł do samochodu. Zjadł obiad gdzieś po drodze.
Jego psychologię czytelnik może zrekonstruować sobie sam.
> Doszedłem też do wniosku, że powinienem napisać przynajmniej kilka zdań wstępu, aby ukierunkować odbiór.
Odbiorem powinien kierowac tekst.
|
|
|  | | szperacz (2861 punktów) | >> Moje opowiadanie nie ma żadnych aspiracji literackich.... W związku z tym analiza literacka tekstu mija się z celem. >To jaką analizę (interpretację) sugerujesz? >>Użyłem prostych, ogólnie znanych środków, aby tekst był czytelny. >OK. Ale nie możesz założyć prostego, ogólnie znanego odbiorcy. Tekst na forum jest jak mała łódka z papieru, którą puścisz na wzburzone wody. >>Pragnąłem zwrócić uwagę na często występujący problem fanatyzmu, bardzo widoczny wśród ŚJ. I tyle. >Dobrze. Ale wybrałeś formę typową dla literatury. A to pociąga za soba pewnien sposób podejścia do tekstu. >> Po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że zdania "Umysł też zaczyna pracować na wyższych obrotach" mogłoby w tym opowiadaniu nie być. >Chodzi zwłaszcza o to zastanowienie, do którego skłoni ten lub inny post. Nie zakładaj, że chcemy cie tu pogrzebać żywcem, skompromitować, ośmieszyć. Weź z dyskusji to, co cię w jakiś sposób rozwinie, zwróci uwage na inny aspekt. >>Czy coś by się zmieniło gdyby zdanie brzmiało: "umysł też zaczyna pracować gorączkowo"? >Jesli o mnie chodzi - dużo. Najprawdopodobniej nie przekierowałbyś mojej wyobraźni na diesla czy benzynę. Im krótsza forma, tym bardziej należy uważać na każde słowo, zwrot, kalkę językową. W wielu miejscach tekst wydaje mi się najzwyklej przegadany. Zawsze sprawdzam teksty, czy tego samego nie można by powiedziec krócej. Np: Ojciec wyszedł z Urzędu. Niezauważony wsiadł do samochodu. Zjadł obiad gdzieś po drodze. >Jego psychologię czytelnik może zrekonstruować sobie sam. >> Doszedłem też do wniosku, że powinienem napisać przynajmniej kilka zdań wstępu, aby ukierunkować odbiór. >Odbiorem powinien kierowac tekst.
Celowo nie wyciąłem nawet przecinka, ponieważ Twoja odpowiedź to bardzo dobra ilustracja do mojej ostatniej wypowiedzi. Zwróć uwagę, że ani słowem nie wspomniałeś o głównym temacie opowiadania. Nawet regulamin forum mówi, żeby odnosić się do tematu wątku. Niestety wielu rozumie to bardzo szeroko. Piszesz ciekawie, Twoje spostrzeżenia są trafne, ale nie na temat ślubu. Ja wyraźnie proponowałem analizę problemu a nie tekstu. No cóż, pozostaje mi się z tym pogodzić. Widocznie niewielu ten temat interesuje i dlatego szukają innych, zastępczych. Może pomyliłem fora. Wydawało mi się, że nieracjonalny sposób myślenia ŚJ będzie ciekawym tematem.
|
|
| |  | | jad11 (18783 punktów) | Cytat:Może pomyliłem fora. Wydawało mi się, że nieracjonalny sposób myślenia ŚJ będzie ciekawym tematem. Jesteś całkowicie pewny ,że chodzi wyłącznie o fanatyzm ŚJ? Może coś ci umknęło, może syn żywi do ojca jakąś inną urazę. Może nie przyszło mu nawet do głowy powiedzieć ojcu w czym rzecz ,bo jemu wydaje się to oczywiste. I może syn zastanawia się czemu ojciec był taki niewylewny i szybko się ulotnił. Wiem ,że takie nieporozumienia w życiu często się zdarzają. Dla mnie temat jest ciekawy ( choć przykry ). Wybrałeś dobre forum. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 3 na 3 | szperacz (2861 punktów) | >Jesteś całkowicie pewny ,że chodzi wyłącznie o fanatyzm ŚJ?
Jestem tego całkowicie pewny. Aby to uzasadnić, musiałbym wyciągać na światło dzienne głębsze sprawy, a to już moim zdaniem temat na rozmowy prywatne. Pisałem zresztą o tym w jednej z wypowiedzi. Poza tym można się tego domyślić, czytając opowiadanie. Ojciec przestał być ŚJ. To powoduje różnicę zdań i konflikt. Syn staje po stronie organizacji i całkowicie lekceważy fakt istnienia ojca i jego potrzeby. Wiele dają do myślenia nocne rozmyślania ojca, któremu trudno się pogodzić z takim traktowaniem. To nie było nieporozumienie, ale rozmyślne, celowe działanie.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Duda (25557 punktów) | > Ojciec przestał być ŚJ.
Czy mógłbyś przybliżyć w jaki sposób ŚJ osiągają taką dyscyplinę swoich wyznawców. Zauważyłam, że ŚJ udaje się werbować nowych członków wśród bardzo wierzących katolików. Czyli , że łatwiej przejść z jednego fanatyzmu w drugi. Ale mimo wszystko nie mogę zrozumieć tej "dyscypliny". Jakie stosują metody?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>ŚJ udaje się werbować nowych członków wśród bardzo wierzących katolików. Czyli , że łatwiej przejść z jednego fanatyzmu w drugi. Takie toksyczne społeczności wyzyskują niezaspokojoną potrzebę akceptacji społecznej, a zawsze u jej podstaw leży osłabienie więzi rodzinnych.
KK buduje złe relacje rodzinne przez krzewienie fałszywych wartości, w których najważniejszy jest Bóg, a po nim starsze pokolenie, zwykle rodzice (początkowe przykazania). Rodzice chętnie podchwytują ten model, żądając od dzieci okazywania sobie czci, co tworzy zręby międzypokoleniowego muru nieporozumienia (przeradzające się z czasem w młodzieńcze bunty, kryzysy wartości itp.).
Ale "czczenie ojca swego i matki swojej" to zły model, w którym pominięto cześć należną dziecku, w istocie przecież od rodziców ważniejszemu. .
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >KK buduje złe relacje rodzinne przez krzewienie fałszywych wartości, w których najważniejszy jest Bóg, a po nim starsze pokolenie, zwykle rodzice (początkowe przykazania).
Podejrzewam, że tak sprawa wyglada tylko "na pokaz". Należałoby zrobić dokładne badania, które pokazałyby rolę KK w budowaniu relacji rodzinnych. Wydaje mi się, że jest ona raczej przeceniana. Hierachia (władzy, wartości), jaką spotykamy w statystycznej rodzinie, ma inne racje niż dekalog. W dekalogu nie objawia się przecież bóg, ale pewne struktury władzy i zależności, które są mistyfikowane przez KK jako "nie z tego świata".
>młodzieńcze bunty, kryzysy wartości itp...
Byc może to przejaw stadnego życia, jego przemian, rozwoju, czasem upadku. Kiedy młodszy kozioł walczy o samicę ze starszym egzemplarzem - czy nie można tego zinterpretowac jako wyrazu młodzieńczego buntu?
>Ale "czczenie ojca swego i matki swojej" to zły model, w którym pominięto cześć należną dziecku, w istocie przecież od rodziców ważniejszemu.
To bardzo dobra uwaga. A przecież godnośc dziecka jest taka sama, jak godność ojca i matki. Biblijny model wychowania zwrócony jest przeciw dziecku. Okrutnym tego przykładem jest opowieść o Abrahamie i Izaaku. Nie inaczej postępuje Jezus: on też pragnie "ofiary" z dzieci: kto nie przyjdzie do niego jako dziecko, nie wejdzie do królestwa wiecznego.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | szperacz (2861 punktów) | >Czy mógłbyś przybliżyć w jaki sposób ŚJ osiągają taką dyscyplinę swoich wyznawców. >Zauważyłam, że ŚJ udaje się werbować nowych członków wśród bardzo wierzących katolików. Czyli , że łatwiej >przejść z jednego fanatyzmu w drugi.
W przypadku katolików sposób werbowania jest bardzo prosty: czyta im się wersety biblijne. Najczęstszą reakcją są otwarte usta ze zdziwienia i często słyszane zdanie: "to mnie przez tyle lat oszukiwano?" Cała tajemnica tkwi w tym, że chociaż katolicy są zachęcani do czytania Biblii, mało który to robi. Na korzyść ŚJ działa też fakt, że większość dogmatów katolickich nie jest oparta na Biblii. Potem zamiana Trójcy na Jehowę to już niewielki problem. Imię Jahwe (Jehowa) występuje w II wydaniu katolickiego przekładu Biblii Tysiąclecia. Oprócz tego kandydat zapraszany jest na zebrania (trzy w tygodniu). Tam będzie słyszał bez przerwy: Jehowa, Jehowa, Jehowa... więc mu się utrwali. Ważną rolę odgrywają czasopisma. Stosowane tam chwyty (psychomanipulacja) powodują zmianę sposobu myślenia. No i tzw. studium biblijne. Omawiana jest z zainteresowanym publikacja - wydana oczywiście przez ŚJ - która omawia różne zagadnienia popierane wybranymi fragmentami Biblii. Wszystko to (ten zmasowany atak) sprawia, że człowiek zaczyna wątpić, czy dotąd dobrze postępował. Osoba taka nadal ma silną wiarę. Zmienia się tylko jej podstawy. Główna zasada to: wszystko, co nie ma związku z Jehową jest złe i trzeba to odrzucić. Temat jest szeroki. Można by napisać niejedną książkę.
Jeśli chodzi o dyscyplinę, to osiąga się ją na różne sposoby. Jednym z nich jest straszenie Armagedonem. ŚJ robią wszystko, żeby w tej wojnie bożej nie zginąć. Przypomina im się to co jakiś czas. W dodatku wmawia im się (już od 130 lat), że żyją "w dniach końca", żę już, już, może jutro nastanie nowy świat. Ile szkód wyrządzili ludziom ŚJ w roku 1975, wiedzą chyba tylko ci, którzy dali się nabrać. Drugim sposobem jest położenie nacisku na lojalność wobec tzw. niewolnika wiernego i rozumnego. Jest to grupa osób, poprzez którą (w pojęciu ŚJ oczywiście) bóg objawia maluczkim swoją wolę. To ta grupa ustala zasady postępowania i rozsyła po świecie. Wymaga dla siebie bezwzględnego posłuszeństwa. Kto się wyłamuje, jest upominany lub usuwany ze społeczności. I to jest kolejny sposób na osiągnięcie dyscypliny. Strach przed tzw. komitetem sądowniczym powoduje paraliż myślenia i potulne podporządkowanie. Konsekwencje tego paraliżu przedstawiają oba moje opowiadania. Jeszcze jednym sposobem jest zachęta do sprawiania bogu radości. Bóg cieszy się jak dziecko, gdy ŚJ chodzi na zebrania i bierze w nich udział, chodzi od domu do domu i głosi, modli się do niego, angażuje się w pracę zboru, no i oczywiście czyta codziennie Biblię, ale nie samodzielnie, tylko przy pomocy wydawanych przez "niewolnika" pisemek.
Nie wyczerpałem tematu. Wypadałoby założyć osobny wątek. Ciekawe myśli przedstawił też w poprzedniej wypowiedzi osnowa
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Duda (25557 punktów) | Czyli, że wrócili do ideologii i technik stosowanych u pierwszych chrześcijan. Pierwsi chrześcijanie, też wierzyli , że koniec świata nastąpi za ich życia, w którejś z ewangelii włożone w usta Jezusa jest żądanie wyparcia się rodziny i podążenia za nim. Jedynym więc sposobem uchronienia dzieci przed wszelkiego typu sektami jest takie ich wychowywanie by ich religijność była jak najbardziej powierzchowna a najlepiej ateistyczna. Wciskając się do przedszkoli kościół katolicki usiłuje zaszczepić fanatyczną wiarę już u małych dzieci a tym samym zwiększa prawdopodobieństwo powstawania sekt, gdyż nie da się ukryć, że katolicyzm to religia która najdalej odeszła od pierwotnych źródeł.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >katolicyzm to religia która najdalej odeszła od pierwotnych źródeł.
Nigdy u tych źródeł nie była. Wywieść katolicyzm z wypowiedzi przypisywanych Jezusowi można tylko przez manipulację tekstami Ewangelii. Powrót do źródeł rodzi schizmę.
|
|
| | | | | | |  | | jad11 (18783 punktów) | Cytat: w którejś z ewangelii włożone w usta Jezusa jest żądanie wyparcia się rodziny i podążenia za nim. I podobne "zostawcie umarłym grzebanie umarłych" ,co można różnie rozumieć.
|
|
| | | | |  | 6 na 6 | awitu (7627 punktów) | >Zauważyłam, że ŚJ udaje się werbować nowych członków wśród bardzo wierzących katolików. Czyli , że łatwiej przejść z jednego fanatyzmu w drugi.
To znany fakt, werbowanie nowych członków do związków wyznaniowych, przebiega głownie wśród osób wierzących. Ta tendencja jest najbardziej widoczna gdy się popatrzy na werbowanie członków do "destrukcyjnych sekt". Ze świecą tam szukać nawróconego ateisty. Łatwiej wmówić komuś, że źle wierzy, odprawia złe rytuały, niż wmówić ateiście wiarę w jakiś byt nadprzyrodzony.
"Colorless green ideas sleep furiously"
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | jad11 (18783 punktów) | Cytat:Zauważyłam, że ŚJ udaje się werbować nowych członków wśród bardzo wierzących katolików. Czyli , że łatwiej przejść z jednego fanatyzmu w drugi. Właśnie. Nie słyszałem o żadnych badaniach na ten temat ale wydaje mi się ,że pewni ludzie są po prostu bardziej skłonni do fanatyzmu od innych. I gdyby nawet nie istniała żadna religia to ci ,którzy noszą w sobie fanatyka daliby się ponieść bez opamiętania jakiejś innej idei. Nacjonalizm czy komunizm, rasizm czy życie bez samochodu. Zawsze coś się znajdzie.
|
|
| |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Celowo nie wyciąłem nawet przecinka,...
Marnujesz pamięć serwera lekceważąco podchodząc do słów. Napisałeś, że "ani słowem nie wspomniałeś o głównym temacie opowiadania" - zrozumiałbym.
>Nawet regulamin forum mówi, żeby odnosić się do tematu wątku.
Treścią wątku jest opowiadanie, którego tematem jest to, co czytelnik zdefiniuje jako temat. Starasz się wciąż narzucić sposób interpretacji. Czy to nie metoda, którą Świadkowie Jehowy (ale nie tylko) stosuja w swej praktyce, np. narzucając dzieciom swe wyznanie, które rodzi potem problemy opisane przez ciebie?
>Ja wyraźnie proponowałem analizę problemu a nie tekstu.
Nigdzie nie napisałem, że analiza jezyka wyczerpuje analizę tekstu. Kolejność analiz (zerknij np. do analizy dzieła literackiego Ingardena) jest sprawą drugorzędną.
>Widocznie niewielu ten temat interesuje i dlatego szukają innych, zastępczych.
Inne tematy nie są tematami zastępczymi. Ślub pary homoseksualnej byłby równie zajmujący, jak ślub, który opisałeś.
>Wydawało mi się, że nieracjonalny sposób myślenia ŚJ będzie ciekawym tematem.
Jest takim bez wątpienia. Tym bardziej, jeśli zostanie przedstawiony w ciekawej szacie językowej.
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | |
|
| |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > Może pomyliłem fora.Emocje, choćby najszlachetniejsze, nie są dobrym doradcą. Bez obrazy. > Wydawało mi się, że nieracjonalny sposób myślenia ŚJ będzie ciekawym tematem.I z pewnością jest. Posty nie na temat możesz przecież kasować, jako założyciel wątku. Proponuję jednak ignorować je. W tej różnorodności podejść jest wartość, szkoda byłoby sprowadzać temat do jednego wymiaru. Pozdrawiam - Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| | |  | | szperacz (2861 punktów) | > W tej różnorodności podejść jest wartość, szkoda byłoby sprowadzać temat do jednego wymiaru.
Prawdopodobnie masz rację. Może po prostu nie mam jeszcze doświadczenia. A tak na marginesie - dlaczego nie przy wszystkich odpowiedziach jest opcja USUŃ? Od czego lub od kogo to zależy?
|
|
|  | 3 na 3 | Beatus (2528 punktów) | >Jesli o mnie chodzi - dużo. Najprawdopodobniej nie przekierowałbyś mojej wyobraźni na diesla czy benzynę. Im krótsza forma, tym bardziej należy uważać na każde słowo, zwrot, kalkę językową. W wielu miejscach tekst wydaje mi się najzwyklej przegadany. Zawsze sprawdzam teksty, czy tego samego nie można by powiedziec krócej. Np: Ojciec wyszedł z Urzędu. Niezauważony wsiadł do samochodu. Zjadł obiad gdzieś po drodze. Jeśli o mnie chodzi, to bardzo dobry tekst pod względem formalnym. Nie znam się na ŚJ, ani na dzieciach, których nie mam. Mimo to pół stronicowa opowieść o czymś, o czym nic nie wiem: zainteresowała mnie, pozostawiła pytania, wywołała emocje. Gdyby połowa forumowiczów potrafiła tak pisać, racjonalistę czytałoby się z zapartym tchem. Ty piszesz poprawnie językowo, to dużo. Jednak autor wątku napisał to z lekkością (mimo ciężaru tematu), której nie da się nauczyć.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Jeśli o mnie chodzi, to bardzo dobry tekst pod względem formalnym.
Oceniłaś formę tekstu, ale argumenty, które wymieniłaś, nie mają z formą wiele wspólnego. Czy to ta forma cię zainteresowała, pozostawiła emocje, pytania, czy raczej treść opowiadanka?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | >Oceniłaś formę tekstu, ale argumenty, które wymieniłaś, nie mają z formą wiele wspólnego. Czy to ta forma cię zainteresowała, pozostawiła emocje, pytania, czy raczej treść opowiadanka? Sądzę, że ani to miejsce, ani czas na analizę tekstu. Oceniłam formę wskazując na jej skutki, bez wskazywania w tekście momentów, których forma te skutki wywołała. Wracając do sedna twojego pytania, zainteresowała mnie treść, między innymi, dzięki temu, że forma pokazała mi ją w sposób emocjonalny, zwięzły a mimo to czytelny i przejrzysty. Gdyby ta sama treść była podana bełkotem pseudonaukowym, ewentualnie w formie wewnętrznych niespójnych wynurzeń, lub filologicznej analizy znaczeń, wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Gdyby połowa forumowiczów potrafiła tak pisać, racjonalistę czytałoby się z zapartym tchem. Co najmniej jak "Sukcesy i porażki" albo "Z życia wzięte". .
|
|
1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Nie będzie na temat ślubów, tylko na temat ŚJ.
Nie bardzo na nich się znam. Wiem, że chodzą po ulicach i domach, opowiadając ludziom, że w Biblii są rzeczy, których tam nie ma i to wszystko.
Interesuje mnie jednak pewna sprawa. Kiedyś tam, zmierzałam do sklepu alejką miasteczka akademickiego. Dopadła mnie para ludzi około 30-35 lat i wyciągnęli gazetkę. ŚJ, nawet się ucieszyłam, bo jakiś nudny był ten dzień i deszczowy. Tak akurat wypadło, że w akademiku w którym wtedy mieszkałam był jakiś całkiem szalony konglomerat wyznań. Mieliśmy kilku prawosławnych, luteranów, zielonoświątkowców, tych od Dnia Siódmego, ewangelików, mahometanina, jeszcze coś takiego, nie pamiętam nazwy, musiało się kąpać po każdym spotkaniu z niewiernym i kilka innych mniej znanych odłamów. Połowa tego towarzystwa studiowała teologię, każdy swoją oczywiście. Tematy wiary były więc częste przy wieczornym piwku (spirytusie lub oranżadzie, co komu wiara zalecała). Pomyślałam, że to świetne środowisko dla takich ŚJ - wszyscy zainteresowani tematem i to gorączkowo. Radośnie, zaprosiłam więc tych ludzi do nas, prosząc o pół godziny, abym zdążyła zrobić zakupy. Nie przyszli, w ogóle nie widziałam ich już na terenie miasteczka. Myślałam wtedy, że się wystraszyli, że wiedzą iż ich opowieści są łatwe do ataku. Jednak z tego co piszesz, wcale nie musiało tak być. Jaka mogła być przyczyna? Pozdrawiam
|
|
 | | szperacz (2861 punktów) | >Nie przyszli, w ogóle nie widziałam ich już na terenie miasteczka. >Jaka mogła być przyczyna?
Przyczyn mogło być tak wiele, że nie podejmuję się odpowiedzi na to pytanie. Jeśli to dla Ciebie ważne, to po prostu spróbuj poszukać ŚJ na miejscu i zadać im to pytanie. Może trafisz na tych samych. Często można ich spotkać na dworcach, w parkach, na ulicach. A może tam, gdzie mieszkasz, mają swoją salę. Zanim to jednak zrobisz, zadaj sobie pytanie: po co jest mi potrzebna ta odpowiedź?
|
|
|  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >[...] po co jest mi potrzebna ta odpowiedź?
Bo, ciekawość jest pierwszym stopniem do WIEDZY.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | > Przyczyn mogło być tak wiele, że nie podejmuję się odpowiedzi na to pytanie. Jeśli to dla Ciebie ważne, to po prostu spróbuj poszukać ŚJ na miejscu i zadać im to pytanie. Może trafisz na tych samych. Często można ich spotkać na dworcach, w parkach, na ulicach. A może tam, gdzie mieszkasz, mają swoją salę. Zanim to jednak zrobisz, zadaj sobie pytanie: po co jest mi potrzebna ta odpowiedź?Obecnie mieszkam w miejscu, którego unikają wszyscy poza mieszkańcami dzielnicy, a ŚJ kierując się zdrowym rozsądkiem i dbałością o powłokę cielesną, tym bardziej. Musiałabym więc wybrać się na specjalny połów.  Po co mi ta odpowiedz? W profilu zainteresowań mam: religioznawstwo, kulturoznawstwo. ŚJ są częścią naszej kultury, nie planuję ich prześladować ani nawracać, tak sobie - wiedzieć lubię. Pozdrawiam
|
|
| |  | | szperacz (2861 punktów) | >Po co mi ta odpowiedz? W profilu zainteresowań mam: religioznawstwo, kulturoznawstwo. ŚJ są częścią naszej >kultury, nie planuję ich prześladować ani nawracać, tak sobie - wiedzieć lubię.
Ja tak tylko z troską napisałem. Znam takich, którzy kierując się ciekawością chłonęli tę wiedzę i zostali w efekcie wessani do klubu. Po czasie zrozumieli swój błąd. Nie musi tak być w Twoim przypadku.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >Po co mi ta odpowiedz? W profilu zainteresowań mam: religioznawstwo, kulturoznawstwo. ŚJ są częścią naszej >kultury, nie planuję ich prześladować ani nawracać, tak sobie - wiedzieć lubię.> Ja tak tylko z troską napisałem. Znam takich, którzy kierując się ciekawością chłonęli tę wiedzę i zostali w efekcie wessani do klubu. Po czasie zrozumieli swój błąd. Nie musi tak być w Twoim przypadku.> Oj taka troska to trochę protekcjonalna bywa czasami, nie uważasz? Ja też się interesuję religiami, w dwie się zagłębiłem praktycznie nie tylko teoretycznie, między innymi dlatego jestem ateistą. Trzeba pozwolić ludziom popełniać błędy  Pozdrawiam Adam
|
|
| | | |  | | szperacz (2861 punktów) | > Trzeba pozwolić ludziom popełniać błędy  Sama troska i ostrzeganie nie pozbawia ludzi możliwości popełniania błędów. Dowodem jest chociażby zwiększanie się liczby ofiar skoków "na główkę" do glinianek czy stawów. Podobnie jest z pijanymi kierowcami. Gdybyś jednak miał możliwość zapobieżenia tragedii, to stałbyś z boku i patrzył jak ktoś popełnia błąd? A niech ma jak taki głupi! Niech się przekona na własnej skórze! Czy to jest aby napewno racjonalne myślenie? Czy to byłaby obywatelska postawa? Takie błędy nieraz drogo kosztują. I nie tylko tego, kto je popełnia.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
>Gdybyś jednak miał możliwość zapobieżenia tragedii, to stałbyś z boku i patrzył jak ktoś popełnia błąd? Dokładnie tak samo argumentują ŚJ. Także nieproszeni ratują nas przed tragedią odrzucenia przez boga. Z zasady jestem bardzo nieufna wobec wszelkich "zbawców", bez względu na ich proweniencje.
|
|
| | | | |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > > Trzeba pozwolić ludziom popełniać błędy  > Sama troska i ostrzeganie nie pozbawia ludzi możliwości popełniania błędów. Dowodem jest chociażby zwiększanie się liczby ofiar skoków "na główkę" do glinianek czy stawów. Podobnie jest z pijanymi kierowcami.> Gdybyś jednak miał możliwość zapobieżenia tragedii, to stałbyś z boku i patrzył jak ktoś popełnia błąd? A niech ma jak taki głupi! Niech się przekona na własnej skórze! Czy to jest aby napewno racjonalne myślenie? Czy to byłaby obywatelska postawa? Takie błędy nieraz drogo kosztują. I nie tylko tego, kto je popełnia.> Myślę, że każdy z nas ma trochę racji. Jeśli chodzi o tragedię to masz rację oczywiście ty. Ja myślałem raczej o lżejszych przypadkach. Tutaj nie powinieneś odmawiać informacji o SJ w obawie że ktoś po jej usłyszeniu wstąpi do SJ i zmarnuje życie. To jest zbieżne z głównym tematem wątku. Czy ojciec miał możliwość przeszkodzenia synowi wstąpić do SJ, zważywszy, że sam tam wcześniej był? W stosunkach rodzice-dzieci nie raz mamy do czynienia z taką sytuacją, że rodzice mówią: synu nie rób tego czy tamtego a syn i tak zrobi. A jeszcze jak rodzic sam wcześniej ten błąd popełnił to już właściwie sam się pozbawia argumentów. Tato, ale przecież ty sam to zrobiłeś kiedyś. Tato na to: tak, zrobiłem i teraz żałuję. Syn: a może ci się po prostu nie udało to coś, a mi się uda? Muszę spróbować. Temat rzeka, mam 32 lata i ciągle nie uwolniłem się od podświadomego pragnienia rywalizacji z moim ojcem. Teraz sam jestem ojcem, zobaczymy co będzie dalej.  Pozdrawiam Adam
|
|
| | |  | | Beatus (2528 punktów) | >Ja tak tylko z troską napisałem. Znam takich, którzy kierując się ciekawością chłonęli tę wiedzę i zostali w efekcie wessani do klubu. Po czasie zrozumieli swój błąd. Nie musi tak być w Twoim przypadku. Dziękuję za troskę, ale prawdopodobieństwo jest bliskie 0. Jakbym miała już zmieniać wiarę, to raczej w kierunku powrotu do korzeni - np. poganizm słowiański. Ta garstka wiedzy o ŚJ, którą mam akurat stoi w jawnej sprzeczności z moimi własnymi przekonaniami. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | >Nie przyszli, w ogóle nie widziałam ich już na terenie miasteczka. >Myślałam wtedy, że się wystraszyli, że wiedzą iż ich opowieści są łatwe do ataku. Jednak z tego co piszesz, wcale nie musiało tak być. Jaka mogła być przyczyna? >Pozdrawiam
Nie przyszli z kilku dosyć sensownych powodów:
We dwójkę nie ma sensu dyskutować z tłumem ludzi o czymkolwiek. Nikogo się nie przekona i można zostać zagadanym. Świadkowie rozmawiają we dwoje aby się nawzajem wspierać i kontrolować. Skupiają się na pojedynczych osobach aby mieć przewagę liczebną i psychologiczną nad osobami z którymi rozmawiają. Na pewno są jakieś elementarne zasady psychologiczne które powodują, że najlepiej właśnie rozmawiać w konfiguracji "dwóch na jednego to banda łysego".
Ja nie mam złych wspomnień związanych z SJ, pracowałem z nimi i dużo rozmawiałem i dużo się dowiedziałem. Mam w domu biblię w przekładzie "nowego świata". Literacko koszmarna. Nie przekonali mnie.
Pozdrawiam Adam
|
|
|  | | szperacz (2861 punktów) | >Skupiają się na pojedynczych osobach aby mieć przewagę liczebną i psychologiczną nad osobami z którymi rozmawiają.
Spośród bardzo wielu przyczyn jeszcze jedna wydaje się być warta wzmianki. Otóż, ŚJ oprócz nakazu głoszenia mają też nakaz nauczania, umotywowany biblijnie. Ponieważ jednak stawiają oni przede wszystkim na ilość, jakość nauczania bardzo kuleje. Mimo szkolenia na zebraniach, wielu ŚJ woli po prostu wręczać ludziom publikacje i nie brać na siebie odpowiedzialności za przekazywanie wiedzy biblijnej. Tacy głosiciele chodzą po ulicach lub po domach i wręczają czasopisma albo książki. Nazywalismy ich "chodzicielami". Może tak było i w tym przypadku?
|
|
| |  | | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > >Skupiają się na pojedynczych osobach aby mieć przewagę liczebną i psychologiczną nad osobami z którymi rozmawiają.> Spośród bardzo wielu przyczyn jeszcze jedna wydaje się być warta wzmianki. Otóż, ŚJ oprócz nakazu głoszenia mają też nakaz nauczania, umotywowany biblijnie. Ponieważ jednak stawiają oni przede wszystkim na ilość, jakość nauczania bardzo kuleje. Mimo szkolenia na zebraniach, wielu ŚJ woli po prostu wręczać ludziom publikacje i nie brać na siebie odpowiedzialności za przekazywanie wiedzy biblijnej. Tacy głosiciele chodzą po ulicach lub po domach i wręczają czasopisma albo książki. Nazywalismy ich "chodzicielami". Może tak było i w tym przypadku?> No jasne że wielu idzie na ilość, pewnie też by mi się nie chciało nauczać i naciągał bym raporty, ale może nie powinienem osądzać innych wg siebie  adam
|
|
| | |  | | Beatus (2528 punktów) | Dziękuję za zmianę perspektywy, wam obu. Wg siebie sądząc myślałam, że jeśli ktoś decyduje się jakoś tam spędzać czas, to go to w jakiś sposób pociąga. Taki ŚJ lubi rozmawiać o wierze, Biblii i religii. Z tego co piszecie, nic bardziej mylnego. Nie o pasję chodzi i wyziera też jakiś drobny brak przekonania do własnych racji i siły. Wydawało mi się, że wyznanie tak wiele wymagające od wyznawców, jakoś z konieczności zrzesza tylko szczególnie "zainteresowanych". Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | > Dziękuję za zmianę perspektywy, wam obu.> Wg siebie sądząc myślałam, że jeśli ktoś decyduje się jakoś tam spędzać czas, to go to w jakiś sposób pociąga. Taki ŚJ lubi rozmawiać o wierze, Biblii i religii. Z tego co piszecie, nic bardziej mylnego. Nie o pasję chodzi i wyziera też jakiś drobny brak przekonania do własnych racji i siły. Wydawało mi się, że wyznanie tak wiele wymagające od wyznawców, jakoś z konieczności zrzesza tylko szczególnie "zainteresowanych".> PozdrawiamSJ wierzą, że Bóg im nakazuje głosić, ale przecież nie zawsze mają na to siły i ochotę, mimo to starają się to robić. Tak samo z katolikami, wierzą, że trzeba chodzić do spowiedzi ale ilu to naprawdę robi? Zobacz mamy niby te 90% katolików w Polsce a ilu bierze na siebie wszystkie restrykcyjne wymogi religii? U SJ jest o tyle trudniej, że można wylecieć ze zboru a w KK zapisują bez pytania i potem nie chcą wypuścić  A.
|
|
1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | Witam. > "Czyżby to była zemsta za to, że przestałem być świadkiem Jehowy?".Jest jedno "ale". Przecież Ojciec również należał do ŚJ. Nie znam szczegółów, ale być może sam wciągnął syna w to towarzystwo - syn poszedł śladem Ojca - zaufał mu. Tymczasem Ojciec odchodząc, to zaufanie zawiódł. Wskazał Synowi drogę, a później sam z niej zszedł. Czy to dobry przykład? Czy Syn nie ma prawa mieć do Ojca pretensji o to? Inna sprawa. Jeżeli Syn rzeczywiście wierzy w to, co głoszą ŚJ, to ma do tego pełne prawo, jest dorosłym człowiekiem. Rozumiem związek emocjonalny Ojca z Synem i gorycz wynikającą z takiego potraktowania. > "Ale przecież nie przestałem być ojcem!".Trzeba sobie jednak zdać sprawę z tego, że ptaki wylatują z gniazd i zakładają własne rodziny. Natura pokazuje nam to z całą wyrazistością. Jeżeli chodzi o mnie, to w pełni taki wybór rozumiem i szanuję. Ojciec wywiązał się ze swoich obowiązków względem Syna. Ma prawo odczuwać satysfakcję. Na tym jego rola się kończy. Pozdrawiam - Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
 | | szperacz (2861 punktów) | > Pozdrawiam - Zbyszek  Zbyszku, o Twoich wątpliwościach ja pisałem już wcześniej. Przeczytaj uważnie moje wypowiedzi. > Na tym jego rola się kończy.Rola wychowawcy tak, chociaż... Ale nie przestaje być ojcem. Tym bardziej podczas tak ważnego wydarzenia jak ślub syna. ŚJ nie głoszą takich zasad, jakimi kierował się syn. To wszystko jest za bardzo skomplikowane. Ja już pisałem o tym wcześniej. Cała sprawa wynikła z nadgorliwości syna. Idąc tokiem myślenia ŚJ, Jezus zalecał kierowanie się duchem prawa a nie literą. Tu było właśnie odwrotnie. Musiałbym znów powtórzyć to, co pisałem wcześniej. Spróbuj odszukać i przeczytać.
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Rola wychowawcy tak, chociaż... Ale nie przestaje być ojcem. Okazuje się, że nawet wątpliwy sukces wychowawczy może mieć wielu ojców. .
|
|
|  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Rola wychowawcy tak, chociaż... Ale nie przestaje być ojcem.Zgoda, ojcem pozostaje do śmierci. Pisałem o ptakach, teraz napiszę o pępowinie, którą odcina się przy porodzie. Odejście dziecka i założenie przez niego rodziny jest właśnie takim porodem, nic na to nie poradzisz. > Tym bardziej podczas tak ważnego wydarzenia jak ślub syna.Na ślubie cywilnym byłeś przecież obecny, wydaje mi się, że w tych okolicznościach to wystarczy. > ŚJ nie głoszą takich zasad, jakimi kierował się syn.A jednak w swoim wątku "Spacer z psem" pisałeś, że traktują właśnie w ten sposób osoby odchodzące ze zboru. Nie powinno więc Cię to dziwić. Widocznie dla syna ojciec wszystkich ludzi - Jehowa, jest ważniejszy od ojca biologicznego. Jeżeli jego wiara jest prawdziwa(a na to wygląda), to wcale mu sie nie dziwię. Wydaje mi się, że musisz pogodzić się z tą sytuacją. Wiem, że może być to trudne, możesz odczuwać gorycz i smutek. Jeżeli syn jest osobą inteligentną, to wcześniej czy później zacznie zadawać sobie pytania i szukać odpowiedzi. Nie wiem, czy jesteście ze sobą nadal w kontakcie - być może dobrze byłoby, gdyby zajrzał na nasz portal? Być może dobrze byłoby wskazać mu kilka książek, które pokazują, że jego Jehowa nie był jedynym bogiem w historii gatunku ludzkiego, że innych bogów należałoby traktować na równi z nim. Tamci bogowie zostali wyparci przez innych. Jehowę również może czekać podobny los... ŚJ wolą jednak nie zaglądać na to forum. Po co wątpliwości, lepiej pozostać szczęśliwym i nieświadomym. > Cała sprawa wynikła z nadgorliwości syna.Być może to, że odszedłeś tę nadgorliwość uzasadnia - zastanów się... > Idąc tokiem myślenia ŚJ, Jezus zalecał kierowanie się duchem prawa a nie literą. Jezus był wyjątkowy, jego uczniowie nie poszli jego śladem, dopasowali religię do swoich potrzeb i kompleksów.Polecam Fr. Nietzsche - "Antychryst". Tam widać to, jak na dłoni. Ciarki przechodzą po grzbiecie. Dziwne tylko, że niektórzy nie rozumieją tego, co tam pisze. No cóż - być może za trudny język, być może za ciasny umysł... Pozdrawiam - Zbyszek 
PRZEWARTOŚCIOWANIE WSZELKICH WARTOŚCI - oto moja formuła dla aktu najwyższego namysłu ludzkości nad sobą, aktu, który stał się we mnie ciałem i geniuszem. /Friedrich Nietzsche/
|
|
| |  | | szperacz (2861 punktów) | >Zgoda, ojcem pozostaje do śmierci. Pisałem o ptakach, teraz napiszę o pępowinie, którą odcina się przy porodzie. >Odejście dziecka i założenie przez niego rodziny jest właśnie takim porodem, nic na to nie poradzisz.
Nie zgadzam się z porównaniem do ptaków. U ludzi jest jednak inaczej. Nie kierują się instynktem, ale umysłem. Z kolei przykład pępowiny sugeruje, że po założeniu rodziny już nic nie łączy syna z ojcem. Założenie przez dziecko własnej rodziny nie niszczy więzi rodzinnej. Raczej ją ukierunkowuje. Ojciec schodzi na dalszy plan, a na pierwszy wysuwa się żona. Ojciec jest w tle, zawsze gotowy do wsparcia w razie potrzeby. I to rozumiem i z tym się zgadzam. Ja wcale nie muszę nic na to radzić. Ja się cieszę, że syn jest samodzielny. Ale absolutnie nie zgadzam się, że ojca można tak po prostu zlekceważyć, odsunąć, potraktować jak śmiecia... Jaka religia to nakazuje?
>Na ślubie cywilnym byłeś przecież obecny, wydaje mi się, że w tych okolicznościach to wystarczy.
Przecież tu nie chodzi tylko o sam ślub. Przeczytaj, jak syn potraktował ojca. Czy jakakolwiek religia może go tłumaczyć? Próby rozmowy trwały 4 miesiące (tego i wielu innych szczegółów nie ma w opowiadaniu, ale problem jest zasygnalizowany).
>A jednak w swoim wątku "Spacer z psem" pisałeś, że traktują właśnie w ten sposób osoby odchodzące ze zboru. >Nie powinno więc Cię to dziwić. Widocznie dla syna ojciec wszystkich ludzi - Jehowa, jest ważniejszy od ojca >biologicznego. Jeżeli jego wiara jest prawdziwa(a na to wygląda), to wcale mu sie nie dziwię.
W wątku "Spacer z psem" chodzi o obce, tzn. niespokrewnione osoby. Tu sytuacja jest inna. Chyba zgodzisz się, że rodzina to osoby bliższe niż ktokolwiek obcy. Dlatego właśnie nie mogę się z Tobą zgodzić. Nie ma żadnych dowodów na to, że bóg istnieje, więc jak może być ważniejszy od ojca biologicznego. Jakakolwiek byłaby wiara syna to jest to w ich relacji jego prywatna sprawa, natomiast nie jest taką jego więź z ojcem, ponieważ dotyczy ich obu. Najbardziej tragiczne w tej sytuacji jest to, że całą tę uroczystość można było tak zorganizować, że wszyscy byliby zadowoleni. Przeszkodził fanatyzm. To, co zrobił syn nie da się w żaden sposób uzasadnić Biblią, ani nawet literaturą, wydawaną przez ŚJ. Oni twierdzą, że naśladują Jezusa i są jedyną, prawdziwą religią. Czy Jezus tak by postąpił?
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Przeszkodził fanatyzm. Ta wzmianka o fanatyzmie podsunęła mi myśl, że przecież poświęcić się może i ojciec. Może wrócić do ŚJ aby nawiązać kontakt z synem. Bo w całym układzie i on też jest fanatykiem - fanatykiem uczciwości w sprawie swojej niewiary. A jak mu zależy, mógłby trochę poudawać nawróconego? Czy nie? .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | >Ta wzmianka o fanatyzmie podsunęła mi myśl, że przecież poświęcić się może i ojciec. Może wrócić do ŚJ aby >nawiązać kontakt z synem. Bo w całym układzie i on też jest fanatykiem - fanatykiem uczciwości w sprawie swojej >niewiary. A jak mu zależy, mógłby trochę poudawać nawróconego? Czy nie?
Noooo, brawo, brawo! Poudawajmy ateistów, katolików, ojców, synów, polityków, kleryków, lekarzy, kierowców, fanatyków, filozofów itd, itp. Ale będzie ubaw! Gdyby ojciec był "fanatykiem uczciwości w sprawie swojej niewiary", to z pewnością nie pojechałby na ślub ŚJ. Pojechał, gdyż czuł się ojcem (ale nie fanatykiem w sprawie ojcowstwa).
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Noooo, brawo, brawo! Poudawajmy ateistów, katolików, ojców, synów, polityków, kleryków, lekarzy, kierowców, fanatyków, filozofów itd, itp. Ale będzie ubaw! Czyli nie chcesz udawać. Ale dlaczego nie - napisz już bez sarkazmu. Łatwo drwić, trudniej radzić.
>Gdyby ojciec był "fanatykiem uczciwości w sprawie swojej niewiary", to z pewnością nie pojechałby na ślub ŚJ. Pojechał, gdyż czuł się ojcem Skoro nie był fanatykiem uczciwości w sprawie niewiary, to dla dobra syna tym bardziej może poudawać wierzącego. .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | szperacz (2861 punktów) | > Czyli nie chcesz udawać. Ale dlaczego nieWiększość ludzi ma swoją hierarchię wartości. Tworzymy ją na podstawie swojej wiedzy teoretycznej, rozmów z innymi ludźmi, popełnianych błędów lub osiąganych sukcesów. Gdy jest ona zgodna z hierarchią wartości otaczających nas osób odczuwamy łączącą nas z nimi więź, czujemy się bezpieczni i upewnieni co do trafności dokonanych wyborów. Zdarzają się jednak w życiu decyzje błędne. Mamy wówczas dwie możliwości: albo trwać i udawać, że nic się nie stało, albo dokonać zmiany. (albo nas Diabeł zje, albo nas nie zje  ) Przekonująć się, że religia ŚJ pełna jest niedomówień, niejasności, przekrętów, matactw - odrzuciłem ją. Po prostu nie mogłem dalej tak trwać i udawać, że tego nie widzę. Moje sumienie i hierarchia wartości podpowiedziały mi ten krok. Trwając tak straciłbym szacunek dla samego siebie. Musiałbym być człowiekiem obłudnym, dwulicowym. Muszę przyznać, że nie była to decyzja nagła ani łatwa. Dochodziłem do niej kilka lat. Proponujesz udawanie ŚJ dla dobra syna. Co jednak przekazałbym mu w ten sposób? Miałbym uczyć go obłudy, zakłamania, dwulicowości? Ze ŚJ, a zwłaszcza fanatykiem, nie ma rozmowy o błędach biblijnych, o błędach organizacji, o ciemnej stronie mocy. U nich wszystko jest piękne, cukierkowe, kolorowe, aż się chce rzygać. Pozostając w tej religii wcale nie miałbym na syna większego wpływu niż mam teraz. Natomiast podejmując decyzję o odejściu pokazałem mu, że ma wybór. Może iść inna drogą. Co on z tym zrobi - nie wiem. Jest dorosły. Ja, mimo odczuwanego bólu i upokorzenia, wierzę, że on z czasem zrozumie swoje błędy. Ta religia jest sztuczna. Nie da się kłamać i udawać w nieskończoność.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | A czy swoimi wątpliwościami przed opuszczeniem ŚJ dzieliłeś się z synem? Czy też twoja decyzja była dla niego zaskoczeniem? Jak reagował syn na twoje wątpliwości?
|
|
| | | | | | | |  | | szperacz (2861 punktów) | >A czy swoimi wątpliwościami przed opuszczeniem ŚJ dzieliłeś się z synem? Oczywiście. Rozmawialiśmy kilka razy. Zadałem mu kiedyś pytanie: jak zareaguje, gdy ja przestanę być ŚJ? Powiedział tylko, że to moja decyzja. Kupiłem mu również książkę "Kryzys Sumienia", napisaną przez jednego z byłych przywódców ŚJ, ale nie mam pewności, czy do niej zajrzał.
>Czy też twoja decyzja była dla niego zaskoczeniem? Zaskoczony z pewnością nie był, gdyż próbowałem również z nim rozmawiać o swoich wątpliwościach. Najczęściej był to jednak mój monolog, gdyż ŚJ nie wolno rozmawiać na takie tematy.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Wydaje mi się, że zrobiłeś wszystko co było w Twoich możliwościach.Teraz pozostało Ci jedynie czekać i być w pobliżu. Nie rezygnuj z prób kontaktów i nie zrażaj się odmową, niech wie , że na Ciebie może liczyć. Wiem , że to przykre i trudne. Życzę powodzenia. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Wydaje mi się, że zrobiłeś wszystko co było w Twoich możliwościach.Teraz pozostało Ci jedynie czekać i być w pobliżu. Nie rezygnuj z prób kontaktów i nie zrażaj się odmową, niech wie , że na Ciebie może liczyć. Wiem , że to przykre i trudne. Ty to z jakiejś sekty jesteś, czy może zakładasz na tym forum "klub mięczaka"? .
|
|
| | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Proponujesz udawanie ŚJ dla dobra syna. Dla dobra ojca, który chce nawiązać z synem kontakt.
>Co jednak przekazałbym mu w ten sposób? Czynem - gotowość do poświęceń, słowami - co tylko chcesz.
>Pozostając w tej religii wcale nie miałbym na syna większego wpływu niż mam teraz. Owszem, bo miałbyś szansę na porozumienie.
>podejmując decyzję o odejściu pokazałem mu, że ma wybór. Nie żartuj, tyle to on wie, przecież istnieją inni znani mu "nieświadkowie".
>wierzę, że on z czasem zrozumie swoje błędy. No więc "ocokaman" z tym wątkiem, nie wystarczy poczekać?
>Ta religia jest sztuczna. A któraś jest naturalna? .
|
|
| | | | | | | |  | | szperacz (2861 punktów) | >Owszem, bo miałbyś szansę na porozumienie.
Znów powyrywałeś moje słowa z kontekstów. Żeby zrozumieć całą tę sytuację musiałbyś po prostu zostać ŚJ.
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Znów powyrywałeś moje słowa z kontekstów. Przecież to jest wskazane, czytaj zalecenia redakcji "Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników". Ty mnie też wycinasz wg swojego widzimisię.
>Żeby zrozumieć całą tę sytuację musiałbyś po prostu zostać ŚJ. A omawiany tu syn jest ŚJ, więc wszystko rozumie. W czym zatem problem? .
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|