Racjonalista - Strona głównaDo treści
Marzec miesiącem sterylizacji zwierząt

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
13-02-2012 09:22Ronja (626 punktów)Marzec miesiącem sterylizacji zwierząt
Ocena 12 na 12
W marcu w niektórych lecznicach weterynaryjnych można wykastrować psy i koty (oraz oczywiście suki i kotki) w znacznie obniżonych cenach.
Jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił, to ma doskonałą okazję.
Większość nieszczęść zwierząt domowych w Polsce bierze się z ich nadmiernego rozmnażania. Jest ich o wiele więcej, niż ludzi gotowych je przygarnąć, a ponadto przez swoją ilość niestety dla wielu ludzi nie stanowią żadnej wartości. Dlatego odpowiedzialni właściciele zwierząt powinni uniemożliwić im posiadanie potomstwa. Wbrew obiegowym opiniom zwierzęta pozbawione narządów rozrodczych nie cierpią i nie rozpaczają nad utraconą płodnością Nie znam się na psach, ale u kotów sterylizacja nie ma negatywnych skutków zdrowotnych, a wręcz przynosi korzyści. Wykastrowany kot czy kotka są też znacznie mniej uciążliwe dla właściciela.
Może komuś przyda się ta informacja. Listę lecznic, które przystąpiły do tej akcji można łatwo znaleźć w sieci.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

13-02-2012 11:17
 Ocena 10 na 10
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>W marcu w niektórych lecznicach weterynaryjnych można wykastrować psy i koty (oraz oczywiście suki
>i kotki) w znacznie obniżonych cenach.
>Jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił, to ma doskonałą okazję.
>Większość nieszczęść zwierząt domowych w Polsce bierze się z ich nadmiernego rozmnażania. Jest ich o
>wiele więcej, niż ludzi gotowych je przygarnąć, a ponadto przez swoją ilość niestety dla wielu ludzi
>nie stanowią żadnej wartości. Dlatego odpowiedzialni właściciele zwierząt powinni uniemożliwić im
>posiadanie potomstwa.

Bardzo popieram.
Nieprzemyślane rozmnażanie to tylko mnożenie zwierzęcego nieszczęścia.
A jednym skutecznym sposobem zapobiegania rozrodowi jest sterylizacja.
A poglądy na ten zabieg mamy w Polsce schizofreniczne - Ci sami ludzi którzy wołają, że sterylizacja to taka krzywda i że to "nienaturalne" jednocześnie nie maja nic przeciwko usypianiu (a nawet topieniu) ślepych miotów.

Ciągle potrzeba edukacji.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
zboj1410 (44 punktów)
>>sterylizacja.
>A poglądy na ten zabieg mamy w Polsce schizofreniczne - Ci sami ludzi którzy wołają, że sterylizacja to taka krzywda i że to "nienaturalne" jednocześnie nie maja nic przeciwko usypianiu (a nawet topieniu) ślepych miotów.
>Ciągle potrzeba edukacji.
>
"Religion is the opiate of the masses -

> - and we all know you should never give drugs to kids"

Podaruję na najbliźsze Święta Wiosny - dwa jaja - nie koniecznie moje.


"Proszę nie wskrzeszać"
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>W marcu w niektórych lecznicach weterynaryjnych można wykastrować psy i koty (oraz oczywiście suki
>i kotki) w znacznie obniżonych cenach.
>Jeśli ktoś jeszcze tego nie zrobił, to ma doskonałą okazję.
>Większość nieszczęść zwierząt domowych w Polsce bierze się z ich nadmiernego rozmnażania. Jest ich o
>wiele więcej, niż ludzi gotowych je przygarnąć, a ponadto przez swoją ilość niestety dla wielu ludzi
>nie stanowią żadnej wartości. Dlatego odpowiedzialni właściciele zwierząt powinni uniemożliwić im
>posiadanie potomstwa. Wbrew obiegowym opiniom zwierzęta pozbawione narządów rozrodczych nie cierpią
>i nie rozpaczają nad utraconą płodnością Nie znam się na psach, ale u kotów sterylizacja nie ma
>negatywnych skutków zdrowotnych, a wręcz przynosi korzyści. Wykastrowany kot czy kotka są też
>znacznie mniej uciążliwe dla właściciela.

-Czas się narazić. Całe szczęście, że reinkarnacja to bzdura, bo nie wiem czy byliby wtedy miłośnicy sterylizacji. Jeżeli chcemy dobrze, humanitarnie traktować zwierzęta, to powinniśmy odczuwać wobec nich jakiś rodzaj empatii. Znaczy nie powinniśmy im robić tego, czego sami nie chcemy doznać. Jeżeli biorę do siebie jakiegoś zwierzaka, to niech będzie taki jaki się urodził, naturalny, bez przycinania uszu, ogona czy kastrowania. Albo stać mnie na utrzymanie "normalnego" zwierzaka albo go nie biorę. Niech zwierzę będzie normalne, ze wszystkimi naturalnymi instynktami albo niech go nie będzie. Nie róbmy z istot żywych pluszowych zabawek, byle zaspokoić jakieś własne kompleksy! Nie wywyższajmy się tak bardzo, wiedząc za nie lepiej, kiedy są szczęśliwsze, uważając że nie mają one takiej świadomości istnienia jak my, ani tego co im robimy. Oburzamy się przecież gdy muzułmanie majstrują przy narządach płciowych dziewczynek.
-A proszę sobie wyobrazić, że jakaś wyższa cywilizacja opanowała Ziemię i uznała, że jest nas za dużo (choć to fakt) i najlepiej nas wysterylizować. Oczywiście uznając, że to dla nas nic takiego, "bo wbrew opiniom niektórych z nich ludzie pozbawieni narządów rozrodczych wcale nie cierpią, nie ma to negatywnych skutków zdrowotnych, a wręcz przynosi korzyści bo są wtedy mniej uciążliwi." To śmierdzi jakąś eugeniką. W razie czego ja poproszę o uśpienie, bez budzenia.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
13-02-2012 13:31 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
To jak? Lepiej niech się nieszczęsne stworzenia mnożą bez opamiętania? Bez przesady. Właśnie w imię szacunku do zwierząt, które kiedyś człowiek udomowił, a zatem powinien się teraz poczuwać do jakiegoś obowiązku, stawiam na sterylizację. Jasne, że w domu można pupila przypilnować ewentualnie dać mu antykoncepcję (w przypadku suk i kotek), ale co zrobić z tymi już błąkającymi się po ulicach? Mają żyć jak bozia nakazała i mnożyć się, a potem zdychać z głodu pod śmietnikiem?
>Niech zwierzę będzie normalne, ze wszystkimi naturalnymi instynktami albo niech go nie będzie.
Czyli co? Zabić?
13-02-2012 13:42 
 Ocena 5 na 5
Ronja (626 punktów)
>Jasne, że w domu można pupila przypilnować ewentualnie dać mu antykoncepcję (w przypadku suk i kotek)

W przypadku kotki to nie zadziała. Bez krycia dostanie rui permanentnej. A hormony na dłuższą metę są szkodliwe i prowadzą do ropomacicza.
13-02-2012 14:32 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Jasne, że w domu można pupila przypilnować ewentualnie dać mu antykoncepcję (w przypadku suk i kotek)
>W przypadku kotki to nie zadziała. Bez krycia dostanie rui permanentnej. A hormony na dłuższą metę są szkodliwe i prowadzą do ropomacicza.

Z sukami tak samo. I dochodzi jeszcze rak sutka do kompletu.
Wczesna sterylizacja chroni przed nim niemal w 100%.
A antykoncepcja hormonalna to wyjście krótkotrwałe, np. dla suk hodowlanych które mają od porodów odpocząć.
Szpikowanie tym zwierzaka przez lata to hodowanie raka.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
13-02-2012 17:02 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Szpikowanie tym zwierzaka przez lata to hodowanie raka.

Ale hodować jakieś dziwne rasy wolno? Mamy potem jakieś dziwadła, które w młodości ładnie wyglądają, ale na starość, czyli w wieku lat siedmiu mają niewydolność serca, dysplazję stawów, zapalenie spojówek i inne ciekawe rzeczy.
14-02-2012 10:57 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Ale hodować jakieś dziwne rasy wolno? Mamy potem jakieś dziwadła, które w młodości ładnie wyglądają, ale na starość, czyli w wieku lat siedmiu mają niewydolność serca, dysplazję stawów, zapalenie spojówek i inne ciekawe rzeczy.

Masz na myśli jakąś konkretną rasę? Nie jestem jakąś entuzjastką zwierząt rasowych, ale sporo opinii na temat "tych biednych chorowitych ras" bierze się z przykładu sąsiadki, która kupiła "pekińczyka" na bazarze.
Tak czy inaczej, rasowe psy czy koty to znikomy procent wszystkich domowych pupili, którego chyba nie ma co rozważać w odniesieniu do skali zjawiska bezdomności zwierząt.
14-02-2012 12:27 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Masz na myśli jakąś konkretną rasę? Nie jestem jakąś entuzjastką zwierząt rasowych, ale sporo opinii na temat "tych biednych chorowitych ras" bierze się z przykładu sąsiadki, która kupiła "pekińczyka" na bazarze.

Mam na myśli kilka konkretnych ras.

>Tak czy inaczej, rasowe psy czy koty to znikomy procent wszystkich domowych pupili, którego chyba nie ma co rozważać w odniesieniu do skali zjawiska bezdomności zwierząt.

W obozach koncentracyjnych też był znikomy procent wszystkich ludzi, co w żaden sposób nie umniejsza ich cierpienia
14-02-2012 12:35 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
No to wracając do Twojego pytania: jeżeli są rasy, które są tak chorowite, jak piszesz, to faktycznie nie należy ich podtrzymywać.
14-02-2012 20:12 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)

>Masz na myśli jakąś konkretną rasę? Nie jestem jakąś entuzjastką zwierząt rasowych, ale sporo opinii na temat "tych biednych chorowitych ras" bierze się z przykładu sąsiadki, która kupiła "pekińczyka" na bazarze.

Sa rasy w które "wpisane" sa typowe dla niej choroby. Nie znaczy to wcale, ze wielorasowce na te same choroby nie chorują. Po prostu "rasy" łatwiej przebadać i uogólnić. Hodowla psów rasowych ma polegać na tym, ze dopuszcza się do rozrodu tylko te z "najwyższej pòlki", często po badaniach na rożnego rodzaju choroby.

>Tak czy inaczej, rasowe psy czy koty to znikomy procent wszystkich domowych pupili, którego chyba nie ma co rozważać w odniesieniu do skali zjawiska bezdomności zwierząt.

Za te slowa WIELKIE
14-02-2012 18:49 
 Ocena 2 na 2
barb (178 punktów)
>> Z sukami tak samo. I dochodzi jeszcze rak sutka do kompletu.
Wczesna sterylizacja chroni przed nim niemal w 100%.

Kastracja (usunięcie jajników) podwyższa ryzyko raka pęcherza, kości, i innych. Amerykańskie Stowarzyszenie Weterynari (The American Veterinary Medical Association) oświadcza: "... potencjalne problemy zdrowotne związane z kastracją zostały również zidentyfikowane, w tym zwiększone ryzyko raka prostaty, zwiększone ryzyko raka kości i dysplazji u dużych ras psów związanych z kastracją przed dojrzeniem;. i zwiększoną częstość występowania otyłości, cukrzycy, zakażenia dróg moczowych, nietrzymanie moczu i niedoczynność tarczycy. "

Niedobór estrogenów u kobiet powoduje:

zmniejszenie grubości warstw skóry, utraty jej elastyczności
derzenia gorąca
suchość pochwy
poty
senność
utrata pewności siebie
przyrost masy ciała
napięcie/drażliwość
niestrawność/nudności
dyspareunia
niepokój
kołatanie serca/zawroty głowy
bóle głowy
bóle pleców
bóle mięśni i stawów
mrowienie
depresja
objawy urologiczne
pogorszenie pamięci/zdolności koncentracji
źródło: www.libramed.pl/wpg/NumeryArchiwalne/17/03.html

Nie ma racjonalnego powodu żeby zakładać że u psów nic się złego nie dzieje.
13-02-2012 17:03 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>W przypadku kotki to nie zadziała.

Zabicie też nie zadziała... przynajmniej 9 podejść trzeba zrobić.
14-02-2012 18:45 
 Ocena 2 na 2
barb (178 punktów)
>> W przypadku kotki to nie zadziała (antykoncepcja). Bez krycia dostanie rui permanentnej. A hormony na dłuższą metę są szkodliwe i prowadzą do ropomacicza.

Bzdury! Nie ma "rui permanentnej". Ja mam 2 kotki, jedna miała usuniętą macicę, druga miała podwiązane jajewody. Ruję mają jakieś 4 razy do roku, "pobawią się" z kocurami przez parę dni, i na tym się kończy.
Ronja (626 punktów)
>Bzdury! Nie ma "rui permanentnej". Ja mam 2 kotki, jedna miała usuniętą macicę, druga miała podwiązane jajewody. Ruję mają jakieś 4 razy do roku, "pobawią się" z kocurami przez parę dni, i na tym się kończy.

A ile lat to trwa?
15-02-2012 14:57 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Bzdury! Nie ma "rui permanentnej". Ja mam 2 kotki, jedna miała usuniętą macicę, druga miała podwiązane jajewody. Ruję mają jakieś 4 razy do roku, "pobawią się" z kocurami przez parę dni, i na tym się kończy.
>A ile lat to trwa?

Jakieś 10 lat.
15-02-2012 15:02 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
No to mają szczęście. Choć jeszcze jakieś 5-10 lat przed nimi.

Btw. wiesz, że stosunek seksualny jest dla kotki bardzo bolesny?
barb (178 punktów)
>No to mają szczęście. Choć jeszcze jakieś 5-10 lat przed nimi.
>Btw. wiesz, że stosunek seksualny jest dla kotki bardzo bolesny?

Co przed nimi? Żyją jak najbardziej naturalnie. Tak ma być.
Stosunek seksualny nie jest bolesny bo gdyby był, kotki nie chciałyby tego robić. Dobór naturalny tak nie działa. Ten głos, ktory wydają podczas stosunku, to nie z bólu tylko wołają inne kocury żeby konkurowały plemnikami. To jest adaptacja ewolucyjna. Gdyby był ból, na pewno by też było krwawienie, ale nie ma.
20-02-2012 15:31 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>Stosunek seksualny nie jest bolesny bo gdyby był, kotki nie chciałyby tego robić.

Bzdura. One tego nie robią bo "chcą" tylko raczej "muszą" - to instynkt zmusza je do odbywania stosunku, pomimo bólu, a nie dlatego, że mają z tego jakąś przyjemność.

>Gdyby był ból, na pewno by też było krwawienie, ale nie ma.

Jakby cię ktoś zbił kijem, to też przy odrobinie szczęścia nie będzie krwawienia, więc ten argument jest do bani.

Stosunek jest bolesny dla kotki (również u innych gatunków kotów) bo penis samca jest wyposażony w coś w rodzaju haczyków.
22-02-2012 14:59 
 Ocena-2 na 4
barb (178 punktów)
>Stosunek seksualny nie jest bolesny bo gdyby był, kotki nie chciałyby tego robić.
>>Bzdura. One tego nie robią bo "chcą" tylko raczej "muszą" - to instynkt zmusza je do odbywania stosunku, pomimo bólu, a nie dlatego, że mają z tego jakąś przyjemność.

Jaki instynk może zwierzę zmusić do zadawania sobie bólu? Chyba że jakaś choroba umysłowa. W naturze są dwa bodźcie: ból i przyjemność. Zwierzęta robią to co przyjemne a unikają tego co bolesne.

>Stosunek jest bolesny dla kotki (również u innych gatunków kotów) bo penis samca jest wyposażony w coś w rodzaju haczyków.

Tak, ale te haczyki służą do stymulacji. Nigdy w takie brednie nie uwierzę że kopulacja jest bolesna. To jest wymysł zwolenników kastracji. Z moich doświadczeń, zwolennicy kastracji to jak religijni fundamentaliści. Niczym się ich nie da przekonać, ani wynikami badań klinicznych, ani logiką. Znam nawet jedną zwolenniczkę kastracji zwierząt, która sama się poddała kastracji. I musiała zażywać hormony bo nie mogła znieść dolegliwości, jakie doznała po tej operacji. Można by pomyśleć że po takim doświadczeniu na własnej skórze zmieni zdanie o kastracji zwierząt. Gdzie tam? Dalej jest zwolenniczką kastracji zwierząt, mimo tego że wie że zwierzęta żadnej terapii hormonalnej po tej operacji nie otrzymują i się muszą męczyć. W mojej opinii, zwolennicy kastracji nie mogą dopuścić myśli że kastracja jest niezdrowa i powoduje cierpienie dlatego że wykastrowali już wiele zwierząt i sumienie by ich zagryzło gdyby przyznali prawdę o kastracji.
22-02-2012 15:10 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
> Nigdy w takie brednie nie uwierzę że kopulacja jest bolesna.

Przeczysz zatem faktom, droga kobieto.

>Niczym się ich nie da przekonać, ani wynikami badań klinicznych, ani logiką.

Może by się dało mnie przekonać, gdyby istniały badania kliniczne dowodzące szkodliwości kastracji w porównaniu ze sterylizacją czy brakiem kastracji. Tylko że takich badań nie ma, a gdybyś uważnie przeczytała te teksty, które tu wielokrotnie linkowałaś, to też byś się o tym przekonała.

>Znam nawet jedną zwolenniczkę kastracji zwierząt, która sama się poddała kastracji. I musiała zażywać hormony bo nie mogła znieść dolegliwości, jakie doznała po tej operacji. Można by pomyśleć że po takim doświadczeniu na własnej skórze zmieni zdanie o kastracji zwierząt.

To, jak rozumiem, jest przykład logiki w twoim wykonaniu?
24-02-2012 20:37 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
> Nigdy w takie brednie nie uwierzę że kopulacja jest bolesna.
>>Przeczysz zatem faktom, droga kobieto.

Pokaż mi te fakty. Były robione jakieś naukowe badania tej kwestii? Poprzyj swoje twierdzenie.

>>Może by się dało mnie przekonać, gdyby istniały badania kliniczne dowodzące szkodliwości kastracji w porównaniu ze sterylizacją czy brakiem kastracji. Tylko że takich badań nie ma, a gdybyś uważnie przeczytała te teksty, które tu wielokrotnie linkowałaś, to też byś się o tym przekonała.

Jeszcze raz: www.naiaon(*)heffectsofspayneuterindogs.pdf
Artykuł ten wymienia wiele klinicznych badań i pod "REFERENCES" jest spis tych badań i gdzie je znaleść.

>Znam nawet jedną zwolenniczkę kastracji zwierząt, która sama się poddała kastracji. I musiała zażywać hormony bo nie mogła znieść dolegliwości, jakie doznała po tej operacji. Można by pomyśleć że po takim doświadczeniu na własnej skórze zmieni zdanie o kastracji zwierząt.
>>To, jak rozumiem, jest przykład logiki w twoim wykonaniu?

A to jest przykład refutacji w Twoim wykonaniu?
barb (178 punktów)
Usunięte przez moderatora
23-02-2012 07:53 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Nigdy w takie brednie nie uwierzę że kopulacja jest bolesna. To jest wymysł zwolenników kastracji.
A prosiłam, by bzdur nie pisać...
23-02-2012 10:58 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Nigdy w takie brednie nie uwierzę że kopulacja jest bolesna. To jest wymysł zwolenników kastracji.
>A prosiłam, by bzdur nie pisać...

Jakby się kreacjonistę-IP czytało. "Nieeeee! Te badania są złe! Moje są prawdziwsze i lepsze!"
Skąd oni się biorą???


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
24-02-2012 20:39 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Nigdy w takie brednie nie uwierzę że kopulacja jest bolesna. To jest wymysł zwolenników kastracji.
>>Jakby się kreacjonistę-IP czytało. "Nieeeee! Te badania są złe! Moje są prawdziwsze i lepsze!" Skąd oni się biorą???

Jakie wy, zwolennicy kastracji, badania podaliście? Gdzie? Ja żadnych tu nie widzę. Ja za to podsałam dużo. Jeszcze raz: www.naiaon(*)heffectsofspayneuterindogs.pdf
Artykuł ten wymienia wiele klinicznych badań i pod "REFERENCES" jest spis tych badań i gdzie je znaleść.
Podajcie te badania, które wykazały że kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków na zdrowie to wtedy porównamy.
20-02-2012 17:43 
 Ocena 7 na 7
Gosia (9452 punktów)

>Stosunek seksualny nie jest bolesny bo gdyby był, kotki nie chciałyby tego robić.

Życie każdego przedstawiciela tego gatunku rozpoczyna się podczas brutalnego aktu przemocy, bo tymi właśnie słowami można określić stosunek płciowy kotów. Spółkowanie u wszystkich kotów jest bolesne. Dzieje się tak za sprawą kociego penisa, który pokryty jest setką ostrych haczyków zbudowanych z keratyny (ten sam budulec, co w paznokciach, czy pazurach). Podczas wycofywania penisa haczyki boleśnie drapią ścianki pochwy.

Patrz też tu


Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
22-02-2012 15:02 
 Ocena-1 na 3
barb (178 punktów)
>Życie każdego przedstawiciela tego gatunku rozpoczyna się podczas brutalnego aktu przemocy, bo tymi właśnie słowami można określić stosunek płciowy kotów. ....

Zobacz powyżej moją odpowiedź do Roni.

23-02-2012 07:55 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Oj, Gosia. Co Ty się tam na weterynarzy powołujesz, może nawet na profesorów weterynarii. Barb wie lepiej. Nikt jej nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe. No.
23-02-2012 12:13 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)
>Barb wie lepiej. Nikt jej nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe. No.

Podobniez uczeni radzieccy mieli w tej dziedzinie obiecujące wyniki: kiedy się dostatecznie długo wali barana młotkiem po łbie, można nauczyć go zapalać zapałki...

Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
24-02-2012 20:40 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Barb wie lepiej. Nikt jej nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe. No.
>>Podobniez uczeni radzieccy mieli w tej dziedzinie obiecujące wyniki: kiedy się dostatecznie długo wali barana młotkiem po łbie, można nauczyć go zapalać zapałki...

No i co to jest za odpowiedź? Ja chcę żebyście mi pokazali badania kliniczne, które pokazały że kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków!
24-02-2012 20:39 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Oj, Gosia. Co Ty się tam na weterynarzy powołujesz, może nawet na profesorów weterynarii. Barb wie lepiej. Nikt jej nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe. No.

Ja przedstawiłam informacje popierające moją pozycję. Wy, zwolennicy kastracji, nic nie przedstawiliście. Nie trzeba być weterynarzem żeby mieć opinię na ten temat. Wy niczym nie poparliście swojej opinii że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków.
25-02-2012 09:58 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Wy, zwolennicy kastracji, nic nie przedstawiliście.
Może dlatego, że nikomu nie chce się udowadniać, iż krowa nie jest owadem?
>Nie trzeba być weterynarzem żeby mieć opinię na ten temat.
Jasne. Można mieć opinię na każdy temat. Niekoniecznie zgodną ze stanem rzeczywistym...
01-03-2012 20:37 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Wy, zwolennicy kastracji, nic nie przedstawiliście.
>Może dlatego, że nikomu nie chce się udowadniać, iż krowa nie jest owadem?

Co to jest za odpowiedź? Ludzie, koty i psy to wszyscy ssaki, a nie owady. Po za tym ja chcę żebyście przedstawili jakieś badania, które wykazały że kastracja psów i kotów nie powoduje żadnych negatywnych skutków zdrowotnych. Jeszcze nic takiego nie przedstawiliście. Wy się po prostu kierujecie swoim widzimisie. I wy się za racjonalistów uważacie? Wy w naukę wierzycie?

>Nie trzeba być weterynarzem żeby mieć opinię na ten temat.
>>Jasne. Można mieć opinię na każdy temat. Niekoniecznie zgodną ze stanem rzeczywistym...

Ja przedstawiłam kliniczne badania, które wykazały że kastracja powoduje wiele negatywnych skutków zdrowotnych. To nie jest więc tylko moja opinia, lecz postawa, którą popiera nauka. To wasza pozycja że kastracja nic złego nie powoduje jest opinią, i jest niezgodna ze stanem rzeczywistym.
02-03-2012 10:06 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
> ja chcę żebyście przedstawili jakieś badania, które wykazały że kastracja psów i kotów nie powoduje żadnych negatywnych skutków zdrowotnych. Jeszcze nic takiego nie przedstawiliście.

Ty sama przedstawiłaś, moja droga. Po przeczytaniu tych zalinkowanych przez ciebie tekstów tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że koty na pewno należy kastrować, bo te tak zwane negatywne skutki są w zasadzie mitem - czego dowodzą te teksty. Jedynym jednoznacznie potwierdzonym skutkiem ubocznym jest ryzyko otyłości, które wynika głównie ze zmniejszonego zapotrzebowania na energię. Dobrze żywiony kot nie utyje, widzę to po moich kotach i po dziesiątkach znanych mi wykastrowanych kotów. (Btw. kot mojej babci jest tłusty, choć ma jajka, bo wciąż jest dokarmiany różnymi świństwami - resztkami z ludzkiego stołu i najtańszą suchą karmą z wiejskiego marketu). A co do psów, to musiałabym się jeszcze zastanowić - czyli więcej poczytać. Ale nie mam psa, więc to czysto hipotetyczny wybór. Najbardziej niepokojąca była informacja o raku kości, ale wyraźnie stwierdzono, że dotyczy on kastracji w pierwszym roku życia.

Faktem jest, że w weterynarii odchodzi się od sterylizacji na rzecz pełnej kastracji, ale nie wiem, czym to jest powodowane.

Przy okazji chciałam jeszcze zauważyć, że jeśli kotki bzykają się z obcymi kocurami, to mogą się zarazić białaczką i FIV (kocią wersją wirusa HIV).
07-03-2012 22:42 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Ty sama przedstawiłaś, moja droga. Po przeczytaniu tych zalinkowanych przez ciebie tekstów tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że koty na pewno należy kastrować, bo te tak zwane negatywne skutki są w zasadzie mitem - czego dowodzą te teksty.

No i gdzie tu jest jakiś argument?

>Jedynym jednoznacznie potwierdzonym skutkiem ubocznym jest ryzyko otyłości, które wynika głównie ze zmniejszonego zapotrzebowania na energię. Dobrze żywiony kot nie utyje, widzę to po moich kotach i po dziesiątkach znanych mi wykastrowanych kotów. (Btw. kot mojej babci jest tłusty, choć ma jajka, bo wciąż jest dokarmiany różnymi świństwami - resztkami z ludzkiego stołu i najtańszą suchą karmą z wiejskiego marketu).

Tutaj nie chodzi o zapotrzebowanie na energię tylko o to że hormony seksualne "są ściśle związane z przemianami metabolicznymi, a cały ten system podlega kontroli hormonów płciowych i neurotransmiterów" Żródło: www.medan.pl/index.php?id=16

>A co do psów, to musiałabym się jeszcze zastanowić - czyli więcej poczytać. Ale nie mam psa, więc to czysto hipotetyczny wybór. Najbardziej niepokojąca była informacja o raku kości, ale wyraźnie stwierdzono, że dotyczy on kastracji w pierwszym roku życia.

No to jednak coś do Ciebie dotarło, choć słabo, ale lepsze to niż nic.

>Faktem jest, że w weterynarii odchodzi się od sterylizacji na rzecz pełnej kastracji, ale nie wiem, czym to jest powodowane.

Masz jakieś poparcie tego faktu? Większość weterynarzy nawet nie wie jak się robi wazektomię ani podwiązanie jajowodów (dlatego polecam usunięcie macicy).

>Przy okazji chciałam jeszcze zauważyć, że jeśli kotki bzykają się z obcymi kocurami, to mogą się zarazić białaczką i FIV (kocią wersją wirusa HIV).

Na białaczkę jest szczepionka. Na białaczkę kot może się w różne sposoby zarazić. Co do FIV to prawda, ale to nie jest wystarczający powód żeby kotkę czy kota wykastrować. Można temu inaczej zapobiec (jak już tutaj pisałam).
21-02-2012 08:45 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Barb. Już Ty może lepiej nie prezentuj swoich teorii na temat życia płciowego kotów. Tu są ludzie, którzy się na tym znają, można powiedzieć, zęby na tym zjedli - weterynarze i hodowcy...
21-03-2012 09:07 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Gdyby był ból, na pewno by też było krwawienie, ale nie ma.
Wczoraj bolał mnie ząb. Krwawienia nie było.
18-04-2012 20:19 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Gdyby był ból, na pewno by też było krwawienie, ale nie ma.
>Wczoraj bolał mnie ząb. Krwawienia nie było.

A co? Ktoś Cię ostrymi haczykami po dziąsłach dotykał? Tak określili koci seks tutejsi zwolennicy kastracji. Chyba ostre haczyki ranią i jak nie ranią to nie są takie ostre i nie powodują bólu. Być może powodują przyjemność. Przyjemnie drapią.
21-03-2012 09:22 
 Ocena 5 na 5
kognitywista (3391 punktów)
>Stosunek seksualny nie jest bolesny bo gdyby był, kotki nie chciałyby tego robić. Dobór naturalny tak nie działa. Ten głos, ktory wydają podczas stosunku, to nie z bólu tylko wołają inne kocury żeby konkurowały plemnikami. To jest adaptacja ewolucyjna.
A dla samca modliszki niesamowitą atrakcją jest kończenie aktu kopulacji z odciętą głową? Dla samicy pluskwy przyjemnością jest przebijanie odwłoka penisem-sztyletem?
Adaptacja ewolucyjna służy rozprzestrzenianiu genów. Rozkosz seksualna jest tutaj nie celem a środkiem. Przydatnym, acz nie koniecznym.
18-04-2012 20:16 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Stosunek seksualny nie jest bolesny bo gdyby był, kotki nie chciałyby tego robić. Dobór naturalny tak nie działa. Ten głos, który wydają podczas stosunku, to nie z bólu tylko wołają inne kocury żeby konkurowały plemnikami. To jest adaptacja ewolucyjna.

>A dla samca modliszki niesamowita atrakcja jest konczenie aktu kopulacji z odcięta głowa?

Ale sam akt kopulacji musi być przyjemy bo tak to by nie szedł na to. I nie wiadomo czy samiec zdaje sobie sprawę z tego co stanie się po stosunku.

>Dla samicy pluskwy przyjemnoscią jest przebijanie odwloka penisem-sztyletem?

Możeliwe że jest. Sprawdzisz to?
Mi nie wolno porównywać ssaków do ssaków a wy porównujecie owady do ssaków!

>Adaptacja ewolucyjna służy rozprzestrzenianiu genów. Rozkosz seksualna jest tutaj nie celem a środkiem. Przydatnym, acz nie koniecznym.

Tak, przyjemność jest środkiem, i jest koniecznym środkiem bo inaczej zwierzęta by tego nie robiły. Chyba że masz pomysł na lepszy środek niż przyjemność?
15-02-2012 17:17 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
>>>Bzdury! Nie ma "rui permanentnej".

Wszyscy moi znajomi lekarze weterynarii, zgodnym głosem twierdza ze ruja permanentna występuje...

> Ja mam 2 kotki,(...) Ruję mają jakieś 4 razy do roku, "pobawią się" z kocurami przez parę dni, i na tym się kończy.

Twoje rui permanentnej nie maja bo "bawia się z kocurami"... A w ciąże nie zachodzą bo...
>jedna miała usuniętą macicę, druga miała podwiązane jajowody.
20-02-2012 15:17 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Wszyscy moi znajomi lekarze weterynarii, zgodnym głosem twierdza ze ruja permanentna występuje...

Może tak gdy kotki nei mają kocurów. Ale gdy są kocury, wszystko jest jak najbardziej normalne, tyle że nie ma ciąży.

>Twoje rui permanentnej nie maja bo "bawia się z kocurami"... A w ciąże nie zachodzą bo...
>>jedna miała usuniętą macicę, druga miała podwiązane jajowody.

No właśnie o to chodzi.
13-02-2012 13:53 
 Ocena 1 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>To jak? Lepiej niech się nieszczęsne stworzenia mnożą bez opamiętania? Bez przesady. Właśnie w imię szacunku do zwierząt, które kiedyś człowiek udomowił, a zatem powinien się teraz poczuwać do jakiegoś obowiązku, stawiam na sterylizację. Jasne, że w domu można pupila przypilnować ewentualnie dać mu antykoncepcję (w przypadku suk i kotek), ale co zrobić z tymi już błąkającymi się po ulicach? Mają żyć jak bozia nakazała i mnożyć się, a potem zdychać z głodu pod śmietnikiem?
-To przecież te dzikie, błąkające się, mnożą się bez opamiętania. Te w domu można przypilnować. Biorę zwierzę to biorę odpowiedzialność za nie, nie tylko przycinam do własnych potrzeb.
>>Niech zwierzę będzie normalne, ze wszystkimi naturalnymi instynktami albo niech go nie będzie.
>Czyli co? Zabić?
-Nie dokarmiać całych stad psów, kotów, gołębi, kawek itd. Selekcja naturalna zrobi swoje. Nie jest dla mnie humanitarne, dam ci jeść, pogłaskam, ale wykastruję.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
13-02-2012 14:03 
 Ocena 7 na 7
Ronja (626 punktów)
>To przecież te dzikie, błąkające się, mnożą się bez opamiętania.

Nieprawda. To nie koty piwniczne zasilają schroniska. To w polskich domach co roku przychodzi na świat masa kociąt i szczeniąt "po Pusi" które są następnie - w najlepszym razie - oddawane byle komu. Każdemu, kto zechce. Za rok ten ktoś dochowa się kolejnych kociąt/szczeniąt po swojej Łatce. Egzemplarze nadliczbowe, których nie uda się oddać przed wakacjami, trafiają do schronisk albo do lasu.

>Nie jest dla mnie humanitarne, dam ci jeść, pogłaskam, ale wykastruję.

Lepiej zdechnij, niżbyś miał stracić jajka
13-02-2012 14:49 
 Ocena 2 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Nie jest dla mnie humanitarne, dam ci jeść, pogłaskam, ale wykastruję.
>Lepiej zdechnij, niżbyś miał stracić jajka
-Zapytaj swojego partnera. Rozróżniajmy też sterylizację od kastracji. Jeżeli potrafisz wyłapać wszystkie suki i wysterylizować to może być. Jestem po prostu przeciwnikiem obcinania komukolwiek, czegokolwiek.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
13-02-2012 14:53 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>Jestem po prostu przeciwnikiem obcinania komukolwiek, czegokolwiek.
No i miałam rację
Ale to się w ogóle niczego nie obcina, wiesz? Tylko się, nazwijmy to, wyłuskuje.
13-02-2012 15:16 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Jestem po prostu przeciwnikiem obcinania komukolwiek, czegokolwiek.
>No i miałam rację
>Ale to się w ogóle niczego nie obcina, wiesz? Tylko się, nazwijmy to, wyłuskuje.
-Albo rozgniata


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 06:53 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>-Albo rozgniata
Łojzicku. Kot nie wielbłąd, weterynarz nie Arab
14-02-2012 08:28 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Rozróżniajmy też sterylizację od kastracji.

Sterylizacja od kastracji różni się ilością usuniętych elementów i sposobem wykonania, a nie płcią pacjenta. Przynajmniej u kotów.
14-02-2012 08:50 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Rozróżniajmy też sterylizację od kastracji.
>Sterylizacja od kastracji różni się ilością usuniętych elementów i sposobem wykonania, a nie płcią pacjenta. Przynajmniej u kotów.
-A to akurat wiem. I zależy od ceny oczywiście, czy chcemy po prostu chlasnąć, czy przeprowadzić drogi zabieg.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 09:23 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>Zapytaj swojego partnera.

Kocham ten argument! "Sama sie pani westerelizuj" i "swojego faceta wykastruj".

Dodam, że odczuwanie popędu seksualnego przy jednoczesnym braku możliwości zaspokojenia go (zakładam, że nie wykastrujesz swojego psa, tylko będziesz go pilnował) to dopiero jest potężna frustracja dla zwierzaka. A nie pusta moszna.
14-02-2012 19:03 
 Ocena 3 na 3
barb (178 punktów)
Ronja : >Lepiej zdechnij, niżbyś miał stracić jajka

>> -Zapytaj swojego partnera. Rozróżniajmy też sterylizację od kastracji. Jeżeli potrafisz wyłapać wszystkie suki i wysterylizować to może być. Jestem po prostu przeciwnikiem obcinania komukolwiek, czegokolwiek.

Suki też można albo wysterylizować albo wykastrować. Sterylizacja to: hesterektomia (usunięcie tylko macicy) lub podwiązanie jajewodów. Kastracja to usunięcie jajników. Kastracja powoduje problemy zdrowotne i podnosi ryzyko raka kości i pęcherza, oraz innych. Natomiast niedobór estrogenów powoduje (u kobiet, i nie ma powodu żeby zakładać że u innych ssaków nie powoduje tego samego):

zmniejszenie grubości warstw skóry, utraty jej elastyczności
derzenia gorąca
suchość pochwy
poty
senność
utrata pewności siebie
przyrost masy ciała
napięcie/drażliwość
niestrawność/nudności
dyspareunia
niepokój
kołatanie serca/zawroty głowy
bóle głowy
bóle pleców
bóle mięśni i stawów
mrowienie
depresja
objawy urologiczne
pogorszenie pamięci/zdolności koncentracji
źródło: www.libramed.pl/wpg/NumeryArchiwalne/17/03.html

Ale masz rację że lepiej jest wysterylizować (NIE wykastrować) samice niż samców bo to samice zachodzą w ciążę, nie samce.
14-02-2012 19:30 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Wklejanie tych samych treści po raz n-ty zakrawa spam. Nie rób tego więcej.
Poza tym zadbaj nieco bardziej o poprawną polszczyznę - np. nie ma takiej struktury anatomicznej jak "jajewód".

14-02-2012 18:57 
 Ocena-1 na 3
barb (178 punktów)
>> Lepiej zdechnij, niżbyś miał stracić jajka

A właściewie to bardziej humanitarna jest eutanazja niż kastracja. Przynajmniej po eutanazji zwierze nie cierpi. Natomiast niedobór testasteronu powoduje cierpienie u ludzi, i nie ma logicznego powodu żeby uważać że psom i kotom nic nie jest po kastracji.

www.przeglad-urologiczny.pl/artykul.php?1394:

Najbardziej charakterystycznymi objawami zespołu niedoboru testosteronu (prócz objaw ze strony seksualnej) są objawy metaboliczne, takie jak osteoporoza, cukrzyca, zespół metaboliczny i zwiększone ryzyko miażdżycy, pogorszenie samopoczucia i jakości snu, nerwowości, uderzenia gorąca, wzrost stężenia gonadotropin w surowicy, rozdrażnienie lub stany depresyjne, uczucie przewlekłego zmęczenia, otyłość brzuszna, zmniejszenie masy i siły mięśniowej, zmniejszenie gęstości mineralnej kości, nadciśnienie tętnicze i pogorszenie koncentracji.

Jeszcze raz powtarzam: są lepsze opcje: wazektomia i hysterektomia (usunięcie tylko macicy).
13-02-2012 14:05 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Te w domu można przypilnować.
Można, ale to dość trudne. Zwłaszcza trudno upilnować kocura. Wprawdzie przychówku Ci do domu nie przyniesie, ale za to narozrabia komu innemu.
>Nie jest dla mnie humanitarne, dam ci jeść, pogłaskam, ale wykastruję.
Bardziej humanitarne jest "zdychaj z głodu"? Ja się na to nie piszę.
Zwierzę naprawdę nie ma świadomości, że jest wykastrowane. Nie robi mu to różnicy.
13-02-2012 15:03 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Bardziej humanitarne jest "zdychaj z głodu"? Ja się na to nie piszę.

-Zdychanie z głodu jest naturalne, choć brzmi strasznie, ale nie będziemy przecież latać po sawannach i dokarmiać wszystkie zwierzęta, a potem je kastrować gdy będzie ich za dużo.
>Zwierzę naprawdę nie ma świadomości, że jest wykastrowane. Nie robi mu to różnicy.
-No tak, na pewno tego nie powie.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 08:49 
 Ocena 5 na 5
Ronja (626 punktów)
>-Zdychanie z głodu jest naturalne
Czemu nie potrafisz odróżnić zwierzęcia dzikiego, żyjącego w miarę naturalnym ekosystemie, od zwierząt udomowionych przed wiekami i zależnych od ludzi?

>>Zwierzę naprawdę nie ma świadomości, że jest wykastrowane. Nie robi mu to różnicy.
>-No tak, na pewno tego nie powie.

Zakładasz, że BYĆ MOŻE zwierzęciu jest przykro po utracie gonad. BYĆ MOŻE nie chciałoby być poddane temu zabiegowi. Przypuszczasz, że istnieje możliwość, że zwierzę może odczuwać z tego powodu przykrość. Bo Ty osobiście byś odczuwał. I to gdybanie jest dla Ciebie wystarczającym argumentem ku temu, żeby nie sterylizować/kastrować zwierząt domowych, tylko je usypiać i morzyć głodem.
14-02-2012 20:46 
 Ocena 2 na 2
barb (178 punktów)
>Zakładasz, że BYĆ MOŻE zwierzęciu jest przykro po utracie gonad. BYĆ MOŻE nie chciałoby być poddane temu zabiegowi. Przypuszczasz, że istnieje możliwość, że zwierzę może odczuwać z tego powodu przykrość. Bo Ty osobiście byś odczuwał. I to gdybanie jest dla Ciebie wystarczającym argumentem ku temu, żeby nie sterylizować/kastrować zwierząt domowych, tylko je usypiać i morzyć głodem.

Zwierze odczuwa niedobór hormonów, co powoduje dużo dolegliwości fizycznych i psychicznych. Poszukaj, już o tym pisałam, a dwa razy nie można tego samego tutaj pisać.
Ronja (626 punktów)
>Zwierze odczuwa niedobór hormonów

Żadna z twoich dotychczasowych wypowiedzi tego nie dowodzi.
15-02-2012 15:12 
 Ocena 1 na 3
barb (178 punktów)
>>Zwierze odczuwa niedobór hormonów
>Żadna z twoich dotychczasowych wypowiedzi tego nie dowodzi.

Nie wiem co uważasz za dowód. Wiemy jakie są objawy u ludzi bo ludzie mówią. Koty i psy nie mogą nam powiedzieć jak się czują. Ale skoro ludzie, koty i psy to wszyscy ssaki, a hormony mają podobne frunkcje, to jak można logicznie zakładać że koty i psy nie czują żadnych dolegliwości? Po za tym mamy dowody że kastracja podwyższa ryzyko raka prostaty, pęcherza, kości i innych, jak rownież powoduje inne psychologiczne i fizyczne negatywne skutki uboczne. Mało jest jeszcze na ten temat informacji w j. polskim, ale tutaj jest jeden artykuł: www.hycon.(*)izacja.htm#WADY STERYLIZACJI Zwróć uwagę na "Wady". Nie są wszystkie wymienione. Co do nr. 8, u kotów ten problem powoduje nieraz zagrożenie życia. Przez taki mały penis nie przechodzą kamienie, które się robią w pęcherzu. Penis się zatyka. Trzeba kota natychmiast do weterynarza zawieść inaczej umrze śmiercią bardzo powolną i bolesną. Często żeby ratować kota trzeba mu amputować penis.
15-02-2012 15:32 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>Koty i psy nie mogą nam powiedzieć jak się czują.

Co nie znaczy, że nie można ich zdiagnozować i stwierdzić złego stanu zdrowia.

>Ale skoro ludzie, koty i psy to wszyscy ssaki, a hormony mają podobne frunkcje, to jak można logicznie zakładać że koty i psy nie czują żadnych dolegliwości?

Czemu kobieta ma owulację co miesiąc, a kotka nie ma miesiączki? Też jest ssakiem. Czyżby ich cykle czymś się różniły?
Znajdź mi artykuł, który rzeczowo zanalizuje wpływ niedoboru hormonów płciowych, spowodowanego kastracją, na stan zdrowia zwierzęcia. Przyrzekam, że uważnie przeczytam.

>Po za tym mamy dowody że kastracja podwyższa ryzyko raka prostaty, pęcherza, kości i innych, jak rownież powoduje inne psychologiczne i fizyczne negatywne skutki uboczne.

Jakieś fakty? Opracowania? Porównanie zachorowań na raka u kotów kastrowanych i niekastrowanych?

>Co do nr. 8, u kotów ten problem powoduje nieraz zagrożenie życia. Przez taki mały penis nie przechodzą kamienie, które się robią w pęcherzu. Penis się zatyka. Trzeba kota natychmiast do weterynarza zawieść inaczej umrze śmiercią bardzo powolną i bolesną.

Coś tam słyszałaś o kryształach, ale najwyraźniej niewiele. Przede wszystkim kryształy w moczu tworzą się u kotów z powodu nieprawidłowej diety, która powoduje, że mocz jest gęsty i ma niewłaściwy odczyn. Kocury niekastrowane są tak samo narażone na zatkanie ujścia cewki moczowej, jak te po kastracji. Tylko że niekastrowane najczęściej stanowią tę część populacji, która nie bywa nigdy u weterynarza, więc ta dolegliwość zazwyczaj nie jest u nich diagnozowana i umierają z niewyjaśnionych przyczyn - ot, "zachorował i zdechł". Albo "poszedł i nie wrócił".

>Często żeby ratować kota trzeba mu amputować penis.

Bzdura.
20-02-2012 15:39 
 Ocena-1 na 3
barb (178 punktów)
>>Koty i psy nie mogą nam powiedzieć jak się czują.
>Co nie znaczy, że nie można ich zdiagnozować i stwierdzić złego stanu zdrowia.

Można. Już podałam wiele informacji na ten temat, a że nie można tutaj dwa razy tego samego pisać, więc poszukaj. Po za tym, jak już pisałam, jeżeli u ludzi niedobór hormonów powoduje wiele dolegliwości, nie jest logiczne zakładać że kotom i psom nic nie dolega tylko dlatego że nie mogą nam powiedzieć.

>>Ale skoro ludzie, koty i psy to wszyscy ssaki, a hormony mają podobne frunkcje, to jak można logicznie zakładać że koty i psy nie czują żadnych dolegliwości?
>>Czemu kobieta ma owulację co miesiąc, a kotka nie ma miesiączki? Też jest ssakiem. Czyżby ich cykle czymś się różniły?

Przecież każdy ssak nie rozmnaża się identycznie, co nie znaczy że hormony nie mają podobnych funkcji. Chyba uznajesz teorię ewolucji. Nie ma sensu żeby te same hormony, które wyeluuowały u wszystki ssaków, miały całkiem inne funkcje.

>> Znajdź mi artykuł, który rzeczowo zanalizuje wpływ niedoboru hormonów płciowych, spowodowanego kastracją, na stan zdrowia zwierzęcia. Przyrzekam, że uważnie przeczytam.

No i znów muszę to samo pisać i znów mi się dostanie od moderatora! Ale masz:
Amerykańskie Stowarzyszenie Weterynari (The American Veterinary Medical Association) oświadcza: "... potencjalne problemy zdrowotne związane z kastracją zostały również zidentyfikowane, w tym zwiększone ryzyko raka prostaty, zwiększone ryzyko raka kości i dysplazji u dużych ras psów związanych z kastracją przed dojrzeniem;. i zwiększoną częstość występowania otyłości, cukrzycy, zakażenia dróg moczowych, nietrzymanie moczu i niedoczynność tarczycy. " www.avma.org/onlnews/javma/may09/090515j.asp

Wady kastracji:
www.hycon.(*)izacja.htm#WADY STERYLIZACJI

Więcej info na ten temat w j. angielskim:
www.naiaon(*)heffectsofspayneuterindogs.pdf
www.dogcan(*)ing-and-cancer-in-rottweilers/
www.ehow.c(*)_side-effects-spaying-dog.html
www.thedog(*)GCARE/SpayNeuter_Zink-0603.asp

>Po za tym mamy dowody że kastracja podwyższa ryzyko raka prostaty, pęcherza, kości i innych, jak rownież powoduje inne psychologiczne i fizyczne negatywne skutki uboczne.
>>Jakieś fakty? Opracowania? Porównanie zachorowań na raka u kotów kastrowanych i niekastrowanych?

Powyżej.

>>Kocury niekastrowane są tak samo narażone na zatkanie ujścia cewki moczowej, jak te po kastracji.

Nieprawda!

"Male and neutered male cats are at greater risk for obstruction than females, because their urethra is longer and narrower." [Samce i wykastrowane kocury mają większe ryzyko zablokowania niż samice, ponieważ ich cewka moczowa jest dłuższa i węższa.]
Żródło:http://www.vet.cornell.edu/fhc/brochures/urinary.html
Wykastrowane kocury mają większe ryzyko dlatego że ich cewka moczowa się nie rozwineła z powodu braku hormonów, i jest mniejsza i węższa.

>>Często żeby ratować kota trzeba mu amputować penis.
>>Bzdura.

"These cats need a surgery called a perineal urethrostomy, which in essence is a partial amputation of the penis." [Te koty potrzebują operacji o nazwie ????, która w istocie jest częściową amputacją penisa."
Żródło: www.lbah.com/feline/flutd.htm
20-02-2012 15:53 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
Może przeczytaj choć ten tekst na hycon.pl, na który z taką lubością się powołujesz. On przeczy temu, co tu wypisujesz, a podpierasz się tym linkiem z godnym podziwu uporem.
barb (178 punktów)
>>Może przeczytaj choć ten tekst na hycon.pl, na który z taką lubością się powołujesz. On przeczy temu, co tu wypisujesz, a podpierasz się tym linkiem z godnym podziwu uporem.

Jak przeczy? Wypowiadaj się jaśniej.
25-02-2012 09:47 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Jak przeczy? Wypowiadaj się jaśniej.
Przeczytaj ten tekst. Cały, od początku do końca, nie tylko wyrwane z kontekstu zdania. Ze zrozumieniem.
25-02-2012 10:21 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>Przeczytaj ten tekst. Cały, od początku do końca, nie tylko wyrwane z kontekstu zdania. Ze zrozumieniem.

A powinna zacząć od tego zdania:

Kastracja i sterylizacja przynoszą psom bardzo wiele korzyści, przy kilku tylko znaczących przeciwwskazaniach.
25-02-2012 12:00 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)

>A powinna zacząć od tego zdania:
>Kastracja i sterylizacja przynoszą psom bardzo wiele korzyści, przy kilku tylko znaczących przeciwwskazaniach.
Prawda? Byłoby o wiele przyjemniej.

I dodałaby, ze jest zwolenniczka zachowania jajników i jader o ile właściciel kota, jest w stanie zapewnić odizolowanie od swiata zewnętrznego jak również zapewnić partnera seksualnego.
I zamiast wklejać kopie o niedoborach hormonów u kobiet(sic!) przynajmniej zachowała te, które trzymają się kupy.
01-03-2012 20:41 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Kastracja i sterylizacja przynoszą psom bardzo wiele korzyści, przy kilku tylko znaczących przeciwwskazaniach.
>>Prawda? Byłoby o wiele przyjemniej.

Wy, zwolennicy kastracji, na prawdę się powołujecie? A który z was przyznał że kastracja powoduje raka?

>>I dodałaby, ze jest zwolenniczka zachowania jajników i jader o ile właściciel kota, jest w stanie zapewnić odizolowanie od swiata zewnętrznego jak również zapewnić partnera seksualnego.

Już pisałam że moje kotki mają partnerów. Uważam że jest rzeczą okrutną trzymać jednego zamkniętego kota w mieszkaniu, lub psa, który nigdy innego psa na oczy nie zobaczy. Nigdzie nie pisałam że trzeba koty czy psy izolować od świata. Pisałam że mam ogrodzony ogródek, gdzie moje koty mają wolne wyjście.

>>I zamiast wklejać kopie o niedoborach hormonów u kobiet(sic!) przynajmniej zachowała te, które trzymają się kupy.

Jeszcze raz powtarzam mój argument: hormony wyeluowały dawno przed powstaniem gatunku Homo sapiens. Jest rzeczą nielogiczną argumentować że hormony wyewoluowały dla jednych celów u zwierząt nieludzkich, a dla całkiem innych celów w gatunku Homo sapiens.
barb (178 punktów)
>>A powinna zacząć od tego zdania:
Kastracja i sterylizacja przynoszą psom bardzo wiele korzyści, przy kilku tylko znaczących przeciwwskazaniach.

Tak, jednym takim dosyć znaczącym przeciwwskazaniem jest podniesienie ryzyka zachorowania na raka.
01-03-2012 22:12 
 Ocena 5 na 5
MarcinK (9189 punktów)

>Tak, jednym takim dosyć znaczącym przeciwwskazaniem

A znaczącym przeciwwskazaniem sensownej dyskusji jest wklejanie linków przeczących własnym tezom.
barb (178 punktów)
>A znaczącym przeciwwskazaniem sensownej dyskusji jest wklejanie linków przeczących własnym tezom.

Mógłbyś to wyjaśnić?
07-03-2012 23:45 
 Ocena 4 na 4
MarcinK (9189 punktów)

>Mógłbyś to wyjaśnić?

A czego w tym zdaniu nie rozumiesz?

Cytat:
Kastracja i sterylizacja przynoszą psom bardzo wiele korzyści, przy kilku tylko znaczących przeciwwskazaniach.
01-03-2012 20:39 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>>Przeczytaj ten tekst. Cały, od początku do końca, nie tylko wyrwane z kontekstu zdania. Ze zrozumieniem.

Przeczytałam. Ja argumentuję że kastracja powoduje negatywne skutki zdrowotne. Ten tekst to potwierdza.
02-03-2012 10:18 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Przeczytałam. Ja argumentuję że kastracja powoduje negatywne skutki zdrowotne. Ten tekst to potwierdza.
Ze zrozumieniem, prosiłam...
Cytat:
2. U kastrowanych psów częściej występuje nowotwór prostaty.
To nie jest prawdą. Nie ma statystycznie znaczącej różnicy w występowaniu raka gruczołu krokowego u psów kastrowanych i niekastrowanych (Obradovich 1987). Różnica występuje jedynie w szybkości rozprzestrzeniania się nowotworu do płuc u kastrowanych psów (Bell 1991). Natomiast kastracja wyklucza występowanie wszystkich innych schorzeń prostaty (Krawiec 1994).

www.hycon.(*)TY NA TEMAT STERYLIZACJI
Przyjrzyj się jeszcze zawartości nawiasów. Tam jest nazwisko i rok. Można sprawdzić w bibliografii, co to jest i przeczytać. Też ze zrozumieniem.
EOT
07-03-2012 22:43 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Ze zrozumieniem, prosiłam...
Cytat:
2. U kastrowanych psów częściej występuje nowotwór prostaty.
To nie jest prawdą. Nie ma statystycznie znaczącej różnicy w występowaniu raka gruczołu krokowego u psów kastrowanych i niekastrowanych (Obradovich 1987). Różnica występuje jedynie w szybkości rozprzestrzeniania się nowotworu do płuc u kastrowanych psów (Bell 1991). Natomiast kastracja wyklucza występowanie wszystkich innych schorzeń prostaty (Krawiec 1994).

"Neutered males had a significantly increased risk for each form of cancer. Neutered males had an odds ratio of 3.56 (3.02-4.21) for urinary bladder TCC, 8.00 (5.60-11.42) for prostate TCC, 2.12 (1.80-2.49) for prostate adenocarcinoma, 3.86 (3.13-4.16) for prostate carcinoma, and 2.84 (2.57-3.14) for all prostate cancers."
[Wykastrowane samce miały znacznie podwyższone ryzyko dla każdej formie raka. Wykastrowane samce miały stosunek 3,56 ust 3.02-4.21) do raka pęcherza moczowego TCC, 8.00 (5.60-11.42) dla raka prostaty TCC, 2.12 (1.80-2.49) dla raka gruczolakoraka prostaty, 3,86 (3.13-4.16) dla raka gruczołu krokowego i 2,84 (2.57-3.14) dla wszystkich przypadków raka prostaty.]http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17516571 (oryginalna praca naukowa)
20-02-2012 23:07 
 Ocena 3 na 3
Gapa (597 punktów)

>"These cats need a surgery called a perineal urethrostomy, which in essence is a partial amputation of the penis." [Te koty potrzebują operacji o nazwie ????, która w istocie jest częściową amputacją penisa."

Uretrostomia- wyszycie cewki moczowej.

Uczestniczyłam w kilku takowych, było rzeczywiście więcej kotów kastrowanych, bo domowych, ale również kilka przyniesionych przez różne fundacje, zebranych z ulicy - dzikich pełnojajecznych. Te ostatnie zwykle miały marny koniec, bo chorowały na kociego HIVa i inne "przyjemności", które były zbyt zaawansowane...

Droga Barb czytaj ze zrozumieniem. Wszystkie teksty przez Ciebie załączone powołują się na sterylizacje PRZED DOJRZAŁOŚCIĄ.

Tekst o rottweilerach dotyczy tej rasy, wspomina też o rasach dużych i o golden retrieverach. Każdy hodowca wie, ze psy ras wielkich jak np. bernardyn dojrzewa do dwóch-trzech lat. I również ten tekst mówi o konsekwencjach kastracji PRZED DOJRZAŁOŚCIĄ. Jakoś ten lekarz nie wspomina, ze rasa rottweiler-jako taka- jest generalnie rasą obciążoną rakiem kości.

Zaden z Twoich linkow nie stwierdza definitywnie tego o czym tak namietnie piszesz...
22-02-2012 15:31 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>>Droga Barb czytaj ze zrozumieniem. Wszystkie teksty przez Ciebie załączone powołują się na sterylizacje PRZED DOJRZAŁOŚCIĄ.

Nie tylko, ale kastracja przed dojrzałością jest jeszcze gorsza niż późniejsza. Ale skoro kastracja ma zapobiegać rozmnażaniu, to musi być zrobiona przed dojrzałością.

>>Tekst o rottweilerach dotyczy tej rasy, wspomina też o rasach dużych i o golden retrieverach. Każdy hodowca wie, ze psy ras wielkich jak np. bernardyn dojrzewa do dwóch-trzech lat. I również ten tekst mówi o konsekwencjach kastracji PRZED DOJRZAŁOŚCIĄ. Jakoś ten lekarz nie wspomina, ze rasa rottweiler-jako taka- jest generalnie rasą obciążoną rakiem kości.

Dobrze zaprojektowane badanie bada tylko jedną rzecz. Muszą też być dwie identyczne grupy, stąd badania na psach rasowych. Jedne badania stwierdziły raka kości, inne raka pęcherza, jeszcze inne raka prostaty, itd.

>>Zaden z Twoich linkow nie stwierdza definitywnie tego o czym tak namietnie piszesz...

Wszystkie linki stwierdzają że kastracja powoduje jakieś negatywne skutki zdrowotne.

Więcej linków:

"Among the findings, neutered dogs were more aggressive, fearful, excitable, and less trainable than intact dogs." [Wśród wyników, wykastrowane psy były bardziej agresywne, pełne obaw, pobudliwe, i mniej zdolne do tresury niż psy niewykastrowane.]
www.vizslacanada.ca/SNBehaviorBoneDataSnapShot.pdf

Tutaj jest o kastracji świń. Świnie się kastruje między innymi po to by szybciej przybywały na wadze i by ich mięso było miękkie (czyli żeby mięśnie były słabe). (Zanim mnie ktoś o coś oskarży---ja nie jem mięsa, nabiału ani jajek). Kobiety, które przeszły kastrację też przybywają na wadze. Nie ma powodu żeby przypuszczać że z kotami i psami jest inaczej.
www.jstor.org/pss/25555303

Tutaj wytłumaczone są możliwe mechanizmy powodujące nadwagę u kastrowanych zwierząt. www.provet(*)ealthtips/neuteringobesity.htm
22-02-2012 15:54 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
> Tutaj wytłumaczone są możliwe mechanizmy powodujące nadwagę u kastrowanych zwierząt.

Nic tam nie jest wytłumaczone. Jest wzmianka o jakiś badaniach, ale ani słowa jak były prowadzone, czego dotyczyły, jakie były wyniki.

Cytat:
"dog can be up to twice as likely as an un-neutered dog to develop obesity"


Mnie to wygląda na zwykłą manipulacje lub nadinterpretację, bo przecież jest mapisane "może", nie że powodouje lub jak często powoduje. Tak to ja mogę napisać, że bieganie może powodować otyłość. Co więcej mogę to "sensownie" uzasadnić: bo jak sobie uszkodzę nogę i będę leżał, to efekt jo-jo spowoduje przyrost tłuszczu.

Poniżej lista gdybań bez dowodów.


I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też. [Terry Pratchett]
barb (178 punktów)
>Mnie to wygląda na zwykłą manipulacje lub nadinterpretację, bo przecież jest mapisane "może", nie że powodouje lub jak często powoduje.

A jaki naukowy dowód chcesz? Każdy naukowy dowód może być tylko możliwością.
22-02-2012 16:41 
 Ocena 4 na 4
Przemek J. (3008 punktów)
Publikacji z rzetelnych badań naukowych. Na razie nic takiego nie było w Twoich linkach, ale tych nowych jeszcze nie przejrzałem.

I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też. [Terry Pratchett]
23-02-2012 09:20 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)
>Publikacji z rzetelnych badań naukowych. Na razie nic takiego nie było w Twoich linkach, ale tych nowych jeszcze nie przejrzałem.
I takowych zapewne nie będzie.
Większość prawdziwych badan sa dostępne w formie papierowej, za która trzeba zapłacić, bo się napracowali na tym i chcą zarobić. Poza tym tematyka jest tak wyspecjalizowana, ze trudno zwykłemu szarakowi na nią "trafic".

Nie zwróciłam wcześniej uwagi na "fakt", że suki i psy mają POTY (rozumiem, że skórne, jak ludzie)-to byłoby odkrycie na skalę światową w całej kynologi, ba! całej wterynarii!
23-02-2012 09:42 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>>Publikacji z rzetelnych badań naukowych. Na razie nic takiego nie było w Twoich linkach, ale tych nowych jeszcze nie przejrzałem.
>I takowych zapewne nie będzie.
>Większość prawdziwych badan sa dostępne w formie papierowej, za która trzeba zapłacić, bo się napracowali na tym i chcą zarobić. Poza tym tematyka jest tak wyspecjalizowana, ze trudno zwykłemu szarakowi na nią "trafic".

Odrobinę mieszasz, ogromna większość badań jest dzisiaj dostępna w internecie, pewna część z nich odpłatnie. Koszty dostępu do szczegółowych opracowań nie są opłatami dla naukowców tylko dla czasopism które zbierają i publikują te badania. Lepiej jest to opisane tu: nicprostsz(*)zyli-koszty-publikacji-tldrbs/

I choose to believe what I was programmed to believe! (Futurama)
23-02-2012 10:04 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)

>Odrobinę mieszasz, ogromna większość badań jest dzisiaj dostępna w internecie.

Przyznaje się, zamieszałam trochę. Miałam na myśli kwartalniki/miesięczniki przychodzące na zamówienie, jak również fora weterynaryjne, dostepne tylko zainteresowanym.
Dostepne na pewno sa, tylko trzeba umiec i chciec je znalezc, bo internet jako taki nie jest zbiorem wszystkich prawd.

Dzieki za kubelek (szklanke) zimnej wody.
barb (178 punktów)
>Publikacji z rzetelnych badań naukowych. Na razie nic takiego nie było w Twoich linkach, ale tych nowych jeszcze nie przejrzałem.
>>I takowych zapewne nie będzie.
Większość prawdziwych badan sa dostępne w formie papierowej, za która trzeba zapłacić, bo się napracowali na tym i chcą zarobić. Poza tym tematyka jest tak wyspecjalizowana, ze trudno zwykłemu szarakowi na nią "trafic".

Poszukaj w scholar.google.com/. Wpisz na przykład "neuter cancer" i zobaczysz co Ci wyjdzie. No a gdzie te wasze badania dowodzące że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków? Chyba się nie doczekam!
01-03-2012 20:44 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>> Odrobinę mieszasz, ogromna większość badań jest dzisiaj dostępna w internecie, pewna część z nich odpłatnie. Koszty dostępu do szczegółowych opracowań nie są opłatami dla naukowców tylko dla czasopism które zbierają i publikują te badania. Lepiej jest to opisane tu: nicprostsz(*)zyli-koszty-publikacji-tldrbs/

Wy, zwolennicy kastracji, podajcie mi link do publikacji, w której opisane są kliniczne badania dowodzące że kastracja psów i kotów nie powoduje żadnych negatywnych skutków. Ja zapłacę za tą publikację.
A jeżeli wy chcecie publikacje o tym ile problemów zdrowotnych powoduje kastracja psów i kotów, to pójdźcie do scholar.google.com/ i wpiszcie dowolną nazwę choroby (w j. ang) plus "neuter". Proszę bardzo, niedowiarki, zróbcie tak.
02-03-2012 02:14 
 Ocena 4 na 4
maruda (5550 punktów)
>Wy, zwolennicy kastracji, podajcie mi link do publikacji, w której opisane są kliniczne badania dowodzące że kastracja psów i kotów nie powoduje żadnych negatywnych skutków. Ja zapłacę za tą publikację.

Nie deklarowałem na tym forum czy jestem zwolennikiem kastracji czy nie. Czy przeczytałaś co napisałem? Dałaś aż dwie odpowiedzi na moją porządkująca uwagę luźno związaną z tym tematem. Twoja wypowiedź zupełnie nie dotyczy tego co napisałem. Bardziej interesuje mnie pewien techniczny aspekt. Wchodzisz na forum i piszesz odpowiedzi seriami, wczoraj popełniłaś 47 postów w 3 kwadranse, to oznacza jeden post na minutę. Podajesz przy tym "linki do badań". Mam poważne wątpliwości czy jesteś w stanie zrozumieć te wszystkie "badania" którymi nas tu zasypujesz. Powiedz, czytałaś te wszystkie odnośniki i rozumiesz co tam jest napisane? Jeżeli tak to podziwiam, bo to nie moja działka. Jeżeli rozumiesz i ta dziedzina jest w zakresie twojej specjalności to ja będę mieć dalsze szczegółowe pytania.

I choose to believe what I was programmed to believe! (Futurama)
07-03-2012 22:44 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Nie deklarowałem na tym forum czy jestem zwolennikiem kastracji czy nie. Czy przeczytałaś co napisałem? Dałaś aż dwie odpowiedzi na moją porządkująca uwagę luźno związaną z tym tematem. Twoja wypowiedź zupełnie nie dotyczy tego co napisałem.

Dla uproszczenia podzieliłam sobie ludzi na zwolenników kastracji i przeciwników kastracji. Wpadłeś w pierwszą grupę. Jeżeli się pomyliłam to przepraszam.

>Bardziej interesuje mnie pewien techniczny aspekt. Wchodzisz na forum i piszesz odpowiedzi seriami, wczoraj popełniłaś 47 postów w 3 kwadranse, to oznacza jeden post na minutę.

I co masz przeciwko temu? W rzeczywistości te 47 postów zajeły mi kilka godzin. Przychodzę tutaj tylko raz na tydzień i odpowiadam na wszystko co wymaga odpowiedzi.

>Podajesz przy tym "linki do badań". Mam poważne wątpliwości czy jesteś w stanie zrozumieć te wszystkie "badania" którymi nas tu zasypujesz.

A czy ja pisałam że jestem w stanie wszystko zrozumieć? Zrozumiałam tyle że kastracja powoduje negatywne skutki uboczne, i to często bardzo poważne. I argumentuję że są alternatywy, które żadnych negatywnych skutków ubocznych nie powodują. Proponuję więc żeby stosować te alternatywy. Tyle.

>Powiedz, czytałaś te wszystkie odnośniki i rozumiesz co tam jest napisane?

Czytałam wszystkie i rozumiem może 80%.

>Jeżeli tak to podziwiam, bo to nie moja działka. Jeżeli rozumiesz i ta dziedzina jest w zakresie twojej specjalności to ja będę mieć dalsze szczegółowe pytania.

Tutaj nie o to chodzi. Tutaj chodzi o to że ci, którzy propagują kastrację, nie informują że kastracja powoduje (lub możliwe że powoduje) negatywne skutki uboczne i nie informują że są alternatywy. To jest po prostu nieprawda i to chcę tutaj udowodnić (co uważam że mi się udało).
barb (178 punktów)
>Większość prawdziwych badan sa dostępne w formie papierowej, za która trzeba zapłacić, bo się napracowali na tym i chcą zarobić. Poza tym tematyka jest tak wyspecjalizowana, ze trudno zwykłemu szarakowi na nią "trafic".

www.naiaon(*)heffectsofspayneuterindogs.pdf
Artykuł ten wymienia wiele klinicznych badań i pod "REFERENCES" jest spis tych badań i gdzie je znaleść. Formy papierowej sobie sama poszukaj. Wy, zwolennicy kastracji, nawet tyle żeście nie przedstawili w obronie swej pozycji.

>>Nie zwróciłam wcześniej uwagi na "fakt", że suki i psy mają POTY (rozumiem, że skórne, jak ludzie)-to byłoby odkrycie na skalę światową w całej kynologi, ba! całej wterynarii!

Przecież wiadomo że psy się nie pocą, co nie znaczy że nie mogą mieć uderzeń gorąca, tak jak ludzie.
25-02-2012 13:46 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)

>Przecież wiadomo że psy się nie pocą, co nie znaczy że nie mogą mieć uderzeń gorąca, tak jak ludzie.
>
No wiadomo, ale ze jako wiadomo, to nawet nie postarałaś się przeredagować tekstu, który skopiowałaś i wkleiłaś.
Wyszło tyle bzdur i na dzień dobry zniechęciłaś dyskutantow do swojej osoby.
I przestan nazywac NAS jako zwolennikow kastracji. Jest kilka osob, ktore maja inne poglady na temat zwierzat, kastracji etc.
Ty, zwolenniczko wazektomii, dalas straszny sobie falstart.
01-03-2012 20:45 
 Ocena-1 na 3
barb (178 punktów)
>Przecież wiadomo że psy się nie pocą, co nie znaczy że nie mogą mieć uderzeń gorąca, tak jak ludzie.
>No wiadomo, ale ze jako wiadomo, to nawet nie postarałaś się przeredagować tekstu, który skopiowałaś i wkleiłaś.

To by było nieuczciwe. Podałam dolegliwości udokumentowane u ludzi i twierdzę że nie ma logicznego powodu żeby zakładać że psom i kotom nic złego się nie dzieje po kastracji. A wy, zwolennicy kastracji, powinniście przedstawić kliniczne badania, które pokazały że kastracja psów i kotów nie powoduje żadnych negatywnych skutków.

>>Wyszło tyle bzdur i na dzień dobry zniechęciłaś dyskutantow do swojej osoby.

Jakich bzdur?

>>I przestan nazywac NAS jako zwolennikow kastracji. Jest kilka osob, ktore maja inne poglady na temat zwierzat, kastracji etc.

Nie piszę do tych ludzi tutaj którzy są przeciwni kastracji tylko do was, zwolenników kastracji. Z wami dyskutuję.

>>Ty, zwolenniczko wazektomii, dalas straszny sobie falstart.

Nic podobnego. Przedstawiłam informacje na temat roli hormonów seksualnych i kliniczne badania na psach, które pokazały że kastracja powoduje wiele negatywnych skutków.
barb (178 punktów)
>>Publikacji z rzetelnych badań naukowych. Na razie nic takiego nie było w Twoich linkach, ale tych nowych jeszcze nie przejrzałem.

Jeszcze raz: www.naiaon(*)heffectsofspayneuterindogs.pdf
Artykuł ten wymienia wiele klinicznych badań i pod "REFERENCES" jest spis tych badań i gdzie je znaleść.

Mod: Przykro mi, barb, ale twój link nie działa.
barb (178 punktów)
>>Publikacji z rzetelnych badań naukowych. Na razie nic takiego nie było w Twoich linkach, ale tych nowych jeszcze nie przejrzałem.

A wy, zwolennicy kastracji, podaliście jakiekolwiek badania? Nic!
Wejdź do scholar.google.com/ i wpisz "neuter cancer". Oto kilka wyników:

www.weebly(*)_neuter_a_golden_retreiver.pdf

www.ncraoa(*)hEffectsOfSpayNeuterInDogs.pdf

www.iwclubofamerica.org/Education/SN Risks.pdf

webs.dogs.(*)hEffectsOfSpayNeuterInDogs.pdf

onlinelibr(*)oi/10.1002/pros.20590/abstract
01-03-2012 21:25 
 Ocena 3 na 3
maruda (5550 punktów)
>A wy, zwolennicy kastracji, podaliście jakiekolwiek badania? Nic!
>Wejdź do scholar.google.com/ i wpisz "neuter cancer". Oto kilka wyników:

Możesz wpisać w google "ufo naprawdę istnieje" i też dostać wyniki. Pytanie czy ty wiesz co te publikacje mówią, czy masz wystarczającą wiedzę i umiejętności by je ocenić. Czy możesz podać dla przynajmniej jednej publikacji kolejne publikacje opierające się na wynikach tej pierwszej i potwierdzające je? Dopiero ten ostatni warunek oznacza że jest to sprawdzona wiedza naukowa.

I choose to believe what I was programmed to believe! (Futurama)
07-03-2012 22:44 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Możesz wpisać w google "ufo naprawdę istnieje" i też dostać wyniki. Pytanie czy ty wiesz co te publikacje mówią, czy masz wystarczającą wiedzę i umiejętności by je ocenić. Czy możesz podać dla przynajmniej jednej publikacji kolejne publikacje opierające się na wynikach tej pierwszej i potwierdzające je? Dopiero ten ostatni warunek oznacza że jest to sprawdzona wiedza naukowa.

Odpowiedziałam powyżej.
A jaką wiedzę naukową przedstawiliście wy, moi przeciwnicy?
09-03-2012 00:25 
 Ocena 5 na 5
maruda (5550 punktów)
>A jaką wiedzę naukową przedstawiliście wy, moi przeciwnicy?

Przejrzałem część twoich linków, te które przejrzałem nadają się w części do kosza. Kilka można szerzej omówić, ale błagam na wszystko, zamiast sypać z rękawa setkami nowych śmieciowych linków, skup się na jednym, dwóch i spokojnie omów je. Zasypywanie setkami linków powoduje że te osoby które to czytają tracą tylko czas, bo później sama zapomnisz o czym ten konkretny link i to konkretne badanie mówi. Tak się nie da rozmawiać. Zamiast biegać pomiędzy tysiącem komentatorów dostaniesz jednego kompetentnego w danym temacie i przebrniecie przez to od początku do końca.

I choose to believe what I was programmed to believe! (Futurama)
barb (178 punktów)
>Przejrzałem część twoich linków, te które przejrzałem nadają się w części do kosza. Kilka można szerzej omówić, ale błagam na wszystko, zamiast sypać z rękawa setkami nowych śmieciowych linków, skup się na jednym, dwóch i spokojnie omów je. Zasypywanie setkami linków powoduje że te osoby które to czytają tracą tylko czas, bo później sama zapomnisz o czym ten konkretny link i to konkretne badanie mówi. Tak się nie da rozmawiać. Zamiast biegać pomiędzy tysiącem komentatorów dostaniesz jednego kompetentnego w danym temacie i przebrniecie przez to od początku do końca.

Tak, jak dowody zaprzeczają Twoją opinię to najlepiej powiedzieć że dowody są śmieciami.
Nie będę się skupiać bo tutaj chodzi o ilość badań, które wykazały że kastracja powoduje negatywne skutki. Czym więcej badań to pokazało tym lepszy dowód.
21-03-2012 09:10 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Tak, jak dowody zaprzeczają Twoją opinię to najlepiej powiedzieć że dowody są śmieciami.
Bo te "dowody" są śmieciami. To nie są wyniki badań naukowych, tylko prywatne obserwacje i opinie. Prywatnych opinii nie można ekstrapolować na całość populacji psów i kotów. Weźże raz zrozum, co się do Ciebie mówi, zamiast chlipać, że jesteś obrażana.
18-04-2012 20:18 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Tak, jak dowody zaprzeczają Twoją opinię to najlepiej powiedzieć że dowody są śmieciami.

>Bo te "dowody" są śmieciami. To nie są wyniki badań naukowych, tylko prywatne obserwacje i opinie.

Tyle już tutaj podałam że nie wiem o które badania Ci dokładnie chodzi. A które Ci chodzi?

>Prywatnych opinii nie można ekstrapolować na całość populacji psów i kotów.

Jakie prywatne opinie? Gdzie? Podałam linki do naukowych badań. Przejrzyj jeszcze raz.

>Wezze raz zrozum, co się do Ciebie mówi, zamiast chlipać, że jesteś obrażana.

Ty do mnie mówisz jak ksiądz z ambony. Nic niczym nie popierasz. Myślisz że Twoje słowo jest święte.
19-04-2012 09:00 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Ty do mnie mówisz jak ksiądz z ambony.


23-02-2012 08:52 
 Ocena 7 na 7
Przemek J. (3008 punktów)
Obawiam się dyskusja z Tobą jest niemożliwa, bo wychodzisz z założenia, że wiesz lepiej, okopałaś się dziwnymi linkami i przeświadczeniami i bronisz przed oblężeniem, którego de facto nie ma. Za to kilka osób próbuje Ci pokazać błędy, które popełniasz w swojej argumentacji i wady źródeł, na które się powołujesz.

Nikt tutaj nie twierdzi, że sterylizacja jest lekiem na całe zło. Wykaż trochę dobrej woli i zauważ, że w wielu przypadkach alternatywą jest duże prawdopodobieństwo śmierci zwierzęcia. Nie żyjemy w świecie idealnym i nie każdy człowiek żyje w warunkach idealnych, więc nie ma możliwości, żeby podobnie było ze zwierzętami domowymi. Jak na razie to widzę tylko dwie alternatywy w przypadku kotów w blokowisku: ciepłe przytulne mieszkanie, pełna miska i kastracja albo hulaj dusza i narażaj się na choroby, podgryzienia, potrącenia.

Kolejny link, na który się powołujesz, również nie jest opracowaniem naukowym. Są w nim opisane luźne wnioski na podstawie statystyki klinik weterynaryjnych w USA. Jak wszystkie tego typu statystyki ma znikomą wartość, ponieważ nie bada innych korelacji, które mogą być o wiele bardziej znaczące niż ta, na której skupiona była uwaga.
Przechodząc do szczegółów, lekarze zauważyli, że zwierzęta kastrowane znacznie częściej chorują na choroby nowotworowe niż te niepoddawane zabiegowi. Zdziwiłoby mnie, gdyby okazało się, że jest inaczej.

1) Jeśli ktoś poddaje zwierzę zabiegowi, to znaczy, że raczej będzie chodził do lekarza w przypadku jakiś dolegliwości. Jeśli kogoś nie stać na zabieg lub nie widzi takiej konieczności, prawdopodobnie nie przyjdzie do lekarza również gdy zwierzę zacznie zachowywać się trochę dziwnie (bo nie zauważy lub nie będzie go stać). Prowadzi to do prostych wniosków, że zwierzęta nie poddane zabiegom rzadziej goszczą u weterynarzy więc i rzadziej pojawiają się w statystykach.

2) Nowotwory pojawiają się tym częściej, im bardziej wydłuża się życie danej populacji. W publikacji nie było ani słowa na temat wieku zwierząt, a z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że zwierzęta kastrowane (podobne argumentowanie jak powyżej) żyją dłużej i tym samym częściej dotykają je nowotwory.

To tylko dwa przykłady, które na szybko przyszły mi do głowy, więc nie oburzaj się jeśli nie chcemy uznać tego typu publikacji za wiarygodne źródła wiedzy.

I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też. [Terry Pratchett]
24-02-2012 20:43 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Obawiam się dyskusja z Tobą jest niemożliwa, bo wychodzisz z założenia, że wiesz lepiej, okopałaś się dziwnymi linkami i przeświadczeniami i bronisz przed oblężeniem, którego de facto nie ma. Za to kilka osób próbuje Ci pokazać błędy, które popełniasz w swojej argumentacji i wady źródeł, na które się powołujesz.

To wy, zwolennicy kastracji, uważacie że wiecie lepiej, i to bez żadnego poparcia. Ja przynajmniej poparałam moją pozycję nie tylko wieloma artykułami, które podają żródła informacji, a także wypowiedzią największego i najważniejszego stowarzyszenia weterynarzy w Stanach Zjednoczonych. A na każdy wasz zarzut odpowiedziałam.

>>Nikt tutaj nie twierdzi, że sterylizacja jest lekiem na całe zło.

Przeczytaj jeszcze raz oryginalną wypowiedź, od której zaczeła się ta dyskusja.

>>Wykaż trochę dobrej woli i zauważ, że w wielu przypadkach alternatywą jest duże prawdopodobieństwo śmierci zwierzęcia.

Jak już wiele razy tu powtarzałam, alternatywami są: hysterektomia (usunięcie tylko macicy), podwiązanie jajowodów, i wazektomia.

>>Nie żyjemy w świecie idealnym i nie każdy człowiek żyje w warunkach idealnych, więc nie ma możliwości, żeby podobnie było ze zwierzętami domowymi. Jak na razie to widzę tylko dwie alternatywy w przypadku kotów w blokowisku: ciepłe przytulne mieszkanie, pełna miska i kastracja albo hulaj dusza i narażaj się na choroby, podgryzienia, potrącenia.

I jak już pisałam, ja mam w domu kocury i kotki niewykastrowane, i dobrze sobie żyją. Więc jest więcej alternatyw niż te, które Ty wymieniłeś(aś).

>>Kolejny link, na który się powołujesz, również nie jest opracowaniem naukowym. Są w nim opisane luźne wnioski na podstawie statystyki klinik weterynaryjnych w USA. Jak wszystkie tego typu statystyki ma znikomą wartość, ponieważ nie bada innych korelacji, które mogą być o wiele bardziej znaczące niż ta, na której skupiona była uwaga.

Nie tylko takie badania tu przedstawiłam, ale nawet luźne związki to lepsze niż nic. A wy po prostu uważacie że jak nie ma jakiś niewiadomo jak zbitych dowodów (co w nauce nie istnieje) to po prostu jest logicznie zakładać że kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków. Taka postawa jest irracjonalna.

>>Przechodząc do szczegółów, lekarze zauważyli, że zwierzęta kastrowane znacznie częściej chorują na choroby nowotworowe niż te niepoddawane zabiegowi. Zdziwiłoby mnie, gdyby okazało się, że jest inaczej.
1) Jeśli ktoś poddaje zwierzę zabiegowi, to znaczy, że raczej będzie chodził do lekarza w przypadku jakiś dolegliwości. Jeśli kogoś nie stać na zabieg lub nie widzi takiej konieczności, prawdopodobnie nie przyjdzie do lekarza również gdy zwierzę zacznie zachowywać się trochę dziwnie (bo nie zauważy lub nie będzie go stać). Prowadzi to do prostych wniosków, że zwierzęta nie poddane zabiegom rzadziej goszczą u weterynarzy więc i rzadziej pojawiają się w statystykach.

Nie tak robione były te badania. Chyba nie uważasz że naukowcy są aż tacy głupcy?

>>2) Nowotwory pojawiają się tym częściej, im bardziej wydłuża się życie danej populacji. W publikacji nie było ani słowa na temat wieku zwierząt, a z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że zwierzęta kastrowane (podobne argumentowanie jak powyżej) żyją dłużej i tym samym częściej dotykają je nowotwory.

Napradę robisz idiotów z naukowców.
Ale tutaj masz właśnie badanie, które miało na celu ustalić które zwierzęta żyją dłużej, kastrowane czy niekastrowane: www.gpmcf.org/respectovaries.html
A ten artykuł wymienia wiele klinicznych badań i pod "REFERENCES" jest spis tych badań i gdzie je znaleść: www.naiaon(*)heffectsofspayneuterindogs.pdf

>>To tylko dwa przykłady, które na szybko przyszły mi do głowy, więc nie oburzaj się jeśli nie chcemy uznać tego typu publikacji za wiarygodne źródła wiedzy.

To Ty poszukaj "wiarygodnych żródeł" wiedzy. Chcę przeczytać o klinicznych badaniach, które pokazały że kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków.
25-02-2012 14:53 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>To Ty poszukaj "wiarygodnych żródeł" wiedzy. Chcę przeczytać o klinicznych badaniach, które pokazały że kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków.

Zacznij od tego twojego artykułu na hycon.pl. Przeczytaj go spokojnie i powoli, a w całości.
01-03-2012 20:45 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>>Zacznij od tego twojego artykułu na hycon.pl. Przeczytaj go spokojnie i powoli, a w całości.

Przeczytałam. Tekst potwierdza moją pozycję że kastracja powoduje negatywne skutki zdrowotne.
28-02-2012 09:53 
 Ocena 3 na 3
Przemek J. (3008 punktów)
> To wy, zwolennicy kastracji, uważacie że wiecie lepiej, i to bez żadnego poparcia

Nie wy, bo z tego co wiem to występuję w jednej osobie, po drugie nie jestem zwolennikiem kastracji. Jak już wcześniej pisałem, problem polega na tym, że się zacietrzewiłaś i dałaś się ponieść emocjom zamiast sensownie argumentować. Po dokładniejsze lekturze i ponownym przejrzeniu twoich linków, stwierdzam że faktycznie skazałaś kilka ciekawych artykułów i opracowań naukowych. Do kilku trzeb się było dokopać w ciągu artykułów, ale się dało. Szkoda, dopiero po którymś razie sama wskazałaś na same badania nie artykuły o nich, to by znacznie ułatwiło dyskusję.

> Przeczytaj jeszcze raz oryginalną wypowiedź, od której zaczeła się ta dyskusja.

Przeczytałem, rzeczywiście wcześniej popełniłem błąd.

> Jak już wiele razy tu powtarzałam, alternatywami są: hysterektomia (usunięcie tylko macicy), podwiązanie jajowodów, i wazektomia.

Jeśli dobrze zrozumiałem badania, które linkowałaś, a które działały, wszystkie one powiązane są z różnymi możliwymi komplikacjami. Nie zwróciłem uwagi, czy gdzieś w artykułach było porównanie możliwych negatywnych konsekwencji pomiędzy różnymi metodami.

> I jak już pisałam, ja mam w domu kocury i kotki niewykastrowane, i dobrze sobie żyją. Więc jest więcej alternatyw niż te, które Ty wymieniłeś(aś).

I super. Tylko, że większość osób jest postawiona alternatywa: sterylizacja labo nic. Dzięki Tobie zdałem sobie sprawę z innych możliwości i wielkie dzięki za to, ale jednoczenie boleśnie odczuwam brak alternatywy. Jak już wcześniej pisałem, jesteśmy w trakcie przygotowania naszej kotki do zabiegu. Świadom tego jakie konsekwencje mogą mieć źle przeprowadzone zabiegi i rachunku ekonomicznego obejmującego alternatywne formy, wybrałem sterylizację. Nie oddam kotki mojej córki w ręce weterynarza, w celu wykonania częściowego usunięcia narządów, czego jeszcze w życiu nie robił, tylko dlatego, że statystycznie jest mniejsza szansa powikłań (zakładając, że jest). Z tego co rozeznałem się w mojej miejscowości, weterynarze specjalizują się w całkowitej sterylizacji, więc tak naprawdę nie ma dobrej alternatywy. Może w większych miastach jest inaczej - nie wiem nie sprawdzałem.

> Nie tylko takie badania tu przedstawiłam

Fakt, ale problem w tym, że sam musiałem się do nich doszukać, co np. ma pubmed nie jest zadaniem prostym.

> ale nawet luźne związki to lepsze niż nic

Niestety nie. Czasem takie myślenie sprowadza na manowce.

> kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków

Chyba nikt tak nie zakłada, na pewno nie ja i kilka innych osób, które się w tym wątku wypowiedziały. Problemem jest raczej to co Tobie się wydaje, że zostało napisane niż to co faktycznie się w postach znajduje.

>Nie tak robione były te badania.

Faktycznie, przynajmniej jedno. Bo co najmniej dwa to tylko opracowania statystyk i nie ma żadnych przesłanek, żeby sądzić inaczej.

> Chyba nie uważasz że naukowcy są aż tacy głupcy?

Nie wszystkie podane przez Ciebie opracowania były wykonywane przez naukowców. Co najmniej kilka to były prace weterynarzy, którzy nie koniecznie muszą być naukowcami. Sam znam z czasów studenckich co najmniej kilku głupców podających się za naukowców. Co tu daleko szukać, chyba wszyscy kojarzą dendrologa, który próbował "naukowo" udowadniać, że na Wawelu mieszkał dinozaur. Do tego dochodzą jeszcze badania sponsorowane, które czasem (nie piszę, że zawsze lub nawet często !) mają patologiczny przebieg, bo wynik jest znany i narzucony. Wiara w autorytety nazbyt często prowadzi na manowce, a staramy się docierać do prawdy, stąd taka dociekliwość.

> Napradę robisz idiotów z naukowców.

Zdarza się, ale czasem sami się o to proszą.

> Ale tutaj masz właśnie badanie

Dziękuję, poczytam jak tylko znajdę czas.

> To Ty poszukaj "wiarygodnych żródeł" wiedzy. Chcę przeczytać o klinicznych badaniach, które pokazały że kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków.

Nic nie wiem o takich źródłach, nigdy się na nie nie powoływałem, więc nie wiem dlaczego miałbym je wskazywać.

I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też. [Terry Pratchett]
barb (178 punktów)
> To wy, zwolennicy kastracji, uważacie że wiecie lepiej, i to bez żadnego poparcia.

>>Nie wy, bo z tego co wiem to występuję w jednej osobie, po drugie nie jestem zwolennikiem kastracji.

To co? Jesteś przeciwnikiem kastracji?

>>Jak już wcześniej pisałem, problem polega na tym, że się zacietrzewiłaś i dałaś się ponieść emocjom zamiast sensownie argumentować.

Przedstawiłam informacje na temat roli hormonów seksualnych i kliniczne badania na psach, które pokazały że kastracja powoduje wiele negatywnych skutków. O jakie moje emocje Ci chodzi? To zwolennicy kastracji zaczeli na mnie wrzeszczeć.

>>Po dokładniejsze lekturze i ponownym przejrzeniu twoich linków, stwierdzam że faktycznie skazałaś kilka ciekawych artykułów i opracowań naukowych. Do kilku trzeb się było dokopać w ciągu artykułów, ale się dało. Szkoda, dopiero po którymś razie sama wskazałaś na same badania nie artykuły o nich, to by znacznie ułatwiło dyskusję.

To nie są tylko ciekawostki. To ma dramatyczne skutki na zdrowiu kotów i psów, istot które potrafią cierpieć.

> Jak już wiele razy tu powtarzałam, alternatywami są: hysterektomia (usunięcie tylko macicy), podwiązanie jajowodów, i wazektomia.

>>Jeśli dobrze zrozumiałem badania, które linkowałaś, a które działały, wszystkie one powiązane są z różnymi możliwymi komplikacjami. Nie zwróciłem uwagi, czy gdzieś w artykułach było porównanie możliwych negatywnych konsekwencji pomiędzy różnymi metodami.

Wazektomia i podwiązanie jajowodów to są metody antykoncepcyjne stosowane u ludzi. Czy sądzisz że gdyby były niebezpieczne to ludzie tak masowo poddawaliby się tym zabiegom? Jest wiele klinicznych badań na ludziach. Na kotach i psach nie ma takich badań bo na razie psy i koty nie poddawane są masowo tym zabiegom. Badania, które podałam porównywały wykastrowane zwierzęta do niewykastrowanych. Za niewykastrowane można uważać te, które mają jajniki lub jądra.

> I jak już pisałam, ja mam w domu kocury i kotki niewykastrowane, i dobrze sobie żyją. Więc jest więcej alternatyw niż te, które Ty wymieniłeś(aś).

>>I super. Tylko, że większość osób jest postawiona alternatywa: sterylizacja labo nic.

Jesczcze się z taką osobą nie spotkałam. Ale spotkałam się z osobami, które nie chciały wykastrować swoich psów lub kotoów a nie wiedzieli że jest alternatywa kastracji. Gdy im powiedziałam, chętnie się na to zdecydowali.

>>Dzięki Tobie zdałem sobie sprawę z innych możliwości i wielkie dzięki za to, ale jednoczenie boleśnie odczuwam brak alternatywy.

Podałam alternatywy.
01-03-2012 20:48 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>>Jak już wcześniej pisałem, jesteśmy w trakcie przygotowania naszej kotki do zabiegu.

Jakiego zabiegu? Kastracji? To według mnie popełniasz coś niemoralnego. Przez Ciebie kotka będzie cierpiała do konca życia.

>>Świadom tego jakie konsekwencje mogą mieć źle przeprowadzone zabiegi i rachunku ekonomicznego obejmującego alternatywne formy, wybrałem sterylizację.

Przez "sterylizację" Ty chyba myślisz "kastrację". Usunięcie tylko macicy nie kosztuje więcej niż usunięcie macicy i jajników.

>>Nie oddam kotki mojej córki w ręce weterynarza, w celu wykonania częściowego usunięcia narządów, czego jeszcze w życiu nie robił, tylko dlatego, że statystycznie jest mniejsza szansa powikłań (zakładając, że jest). Z tego co rozeznałem się w mojej miejscowości, weterynarze specjalizują się w całkowitej sterylizacji, więc tak naprawdę nie ma dobrej alternatywy. Może w większych miastach jest inaczej - nie wiem nie sprawdzałem.

A co tu jest trudnego? Przecież zawsze najpierw usuwa jedno a potem drugie. Wystarczy że usunie tylko macicę. To jest bardzo głupie usprawiedliwienie. Będziesz miał cierpienie tej kotki na swoim sumieniu!

> Nie tylko takie badania tu przedstawiłam
>>Fakt, ale problem w tym, że sam musiałem się do nich doszukać, co np. ma pubmed nie jest zadaniem prostym.

Jeżeli planujesz kotkę skazać na taki zabieg to chyba sam powinieneś się dowiedzieć co ten zabieg spowoduje. Lenistwo to nie jest usprawiedliwienie.

> ale nawet luźne związki to lepsze niż nic
>>Niestety nie. Czasem takie myślenie sprowadza na manowce.

Zwolennicy kastracji nie mają nic, a uparcie twierdzą że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków. To według Ciebie jest lepsze?

>" kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków"
>>Chyba nikt tak nie zakłada, na pewno nie ja i kilka innych osób, które się w tym wątku wypowiedziały. Problemem jest raczej to co Tobie się wydaje, że zostało napisane niż to co faktycznie się w postach znajduje.

Nikt ze zwolenników kastracji nie wymienił żadnych negatywnych skutków kastracji. Nieliczni przyznali mi rację co do niektórych chorób, ale sami o tych chorobach nic nie napisali. Oni po prostu są nieuczciwi.

> Chyba nie uważasz że naukowcy są aż tacy głupcy?
>>Nie wszystkie podane przez Ciebie opracowania były wykonywane przez naukowców. Co najmniej kilka to były prace weterynarzy, którzy nie koniecznie muszą być naukowcami. Sam znam z czasów studenckich co najmniej kilku głupców podających się za naukowców. Co tu daleko szukać, chyba wszyscy kojarzą dendrologa, który próbował "naukowo" udowadniać, że na Wawelu mieszkał dinozaur. Do tego dochodzą jeszcze badania sponsorowane, które czasem (nie piszę, że zawsze lub nawet często !) mają patologiczny przebieg, bo wynik jest znany i narzucony. Wiara w autorytety nazbyt często prowadzi na manowce, a staramy się docierać do prawdy, stąd taka dociekliwość.

Gdybym podała tylko jedno badanie i się upierała co do wyników, to mogłbyś mi coś zarzucić, ale ja podałam wiele i wszystkie pokazały negatywne skutki kastracji. Jest rzeczą prawie niemożliwą żeby wszystkie pokazały nieprawdziwe wyniki, chyba że byłby to jakiś spisek.

> Napradę robisz idiotów z naukowców.
>>Zdarza się, ale czasem sami się o to proszą.

Badania naukowe są analizowane i krytykowane przez naukowców, którzy nie mieli nic do czynienia z danymi badaniami. Tak działa nauka.

> To Ty poszukaj "wiarygodnych żródeł" wiedzy. Chcę przeczytać o klinicznych badaniach, które pokazały że kastracja nie ma żadnych negatywnych skutków.

>>Nic nie wiem o takich źródłach, nigdy się na nie nie powoływałem, więc nie wiem dlaczego miałbym je wskazywać.

Nikt takich badań tutaj nie przedstawił, ale jest tu wielu którzy uparcie twierdzą że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków.
22-02-2012 16:39 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)

>Nie tylko, ale kastracja przed dojrzałością jest jeszcze gorsza niż późniejsza.
Z Twojego punktu widzenia, bo zapytani przeze mnie lekarze uważają Twoje teorie za oczywiście możliwe i wykonalne, lecz połowiczne wyjście. Albo się kastruje albo nie. Wyjścia pośrodkowe powodują tez problemy.

>Ale skoro kastracja ma zapobiegać rozmnażaniu, to musi być zrobiona przed dojrzałością.
To juz TAKIE BZDURY, ze ręce nad klawiatura opadają!!! ŻADEN szanujący się lek wet nie wykastruje zwierzęcia domowego zanim ten nie dojrzeje plciowo !!!UWAGA!!! ze wzgledu na te Twoje hormony.
Owszem, kastracje psow byly lat temu ??? popularne przed dojrzaloscia plciowa, ale nie po to by się nie rozmnazaly, ale po to by je zjesc.

>Tutaj jest o kastracji świń. Świnie się kastruje między innymi po to by szybciej przybywały na wadze i by ich mięso było miękkie (czyli żeby mięśnie były słabe). (Zanim mnie ktoś o coś oskarży---ja nie jem mięsa, nabiału ani jajek). Kobiety, które przeszły kastrację też przybywają na wadze. Nie ma powodu żeby przypuszczać że z kotami i psami jest inaczej.

Barb prosze Cie, no to jeszcze raz, bo hormony przeslonily Ci swiat.

Swinie kastruje się w wieku od 3 tygodni zycia, ale sa tacy co polecaja na 3 dzien po urodzeniu. Po to, by uzyskac jak najwiecej miesa i wagi. 3 tygodnie. Czyli. Wtedy. Gdy. Hormony. Sa. Nieczynne. Zabija je się gdy waza okolo 120kg okolo 225dni. Czyli nawet dla maciupkiego yorshire jest to za malo by go polozyc na stol.

Nie jedz miesa nikt Cie nie oskarza, zanim ja przeszlam na wegetarianizm poczytalam na tyle, by nie odbilo mi się to na zdrowiu psycho-fizycznym. A teraz znowu jem miesiwo, kastrowane i dzikie i to, ktore lata i to, ktore plywa.
Gapa (597 punktów)
Usunięte przez moderatora
Ronja (626 punktów)
Istnieje też wczesna kastracja kotów ale to chyba na inną dyskusję.
Gapa (597 punktów)
>Istnieje też wczesna kastracja kotów ale to chyba na inną dyskusję.

O kotach wiem malutko, wiec nie wpadam w słowo wiec mądrzyć się nie będę
barb (178 punktów)
>Nie tylko, ale kastracja przed dojrzałością jest jeszcze gorsza niż późniejsza.
>>Z Twojego punktu widzenia, bo zapytani przeze mnie lekarze uważają Twoje teorie za oczywiście możliwe i wykonalne, lecz połowiczne wyjście. Albo się kastruje albo nie. Wyjścia pośrodkowe powodują tez problemy.

Jakie problemy powodują wazektomia, hysterektomia (usunięcie tylko macicy (tutaj magą być minimalne) i podwiązanie jajowodów? Wy, zwolennicy kastracji, tylko puste wypowiedzi tutaj dajecie.

>Ale skoro kastracja ma zapobiegać rozmnażaniu, to musi być zrobiona przed dojrzałością.
>>To juz TAKIE BZDURY, ze ręce nad klawiatura opadają!!! ŻADEN szanujący się lek wet nie wykastruje zwierzęcia domowego zanim ten nie dojrzeje plciowo !!!UWAGA!!! ze wzgledu na te Twoje hormony.

Zwolennicy kastracji apelują żeby zwierzęta wykastrować przed dojrzałością. Jedna z największych amerykańskich organizacji na rzecz zwierząt, American Humane Association tak pisze:
www.americ(*)our-pet/spaying-neutering.html
"When can I have this procedure done?
Both procedures can safely be performed at as early as 8 weeks of age. American Humane Association is a strong proponent of juvenile or pediatric spay/neuter since it is both healthy for pets and effectively reduces pet overpopulation."
"Kiedy mogę zrobić tą procedurę (czyli kastrację)?
Obie procedury (kastracja samic i kastracja samcow) mogą być bezpiecznie wykonywane w już w wieku 8 tygodni. American Humane Association jest gorącym zwolennikiem nieletnich lub pediatryczny kastracji, ponieważ jest to zarówno zdrowe dla zwierząt i skutecznie redukuje nadmierną liczbę zwierząt."

Może Poska jest mniej zacofana. Jeżeli tak, to dobrze.

>>Barb prosze Cie, no to jeszcze raz, bo hormony przeslonily Ci swiat. Swinie kastruje się w wieku od 3 tygodni zycia, ale sa tacy co polecaja na 3 dzien po urodzeniu. Po to, by uzyskac jak najwiecej miesa i wagi. 3 tygodnie. Czyli. Wtedy. Gdy. Hormony. Sa. Nieczynne. Zabija je się gdy waza okolo 120kg okolo 225dni. Czyli nawet dla maciupkiego yorshire jest to za malo by go polozyc na stol.

Po kastracji hormony są nieczynne niezależnie od wieku. Już podałam o tym artykuł: www.provet(*)ealthtips/neuteringobesity.htm

>>Nie jedz miesa nikt Cie nie oskarza, zanim ja przeszlam na wegetarianizm poczytalam na tyle, by nie odbilo mi się to na zdrowiu psycho-fizycznym. A teraz znowu jem miesiwo, kastrowane i dzikie i to, ktore lata i to, ktore plywa.

No masz się czym chwalić! Ale z tego wynika że nie zależy Ci na zwierzętach. Z jakiego powodu więc bierzesz udział w tej dyskucji? Bardzo mnie to ciekawi.
Gapa (597 punktów)

>No masz się czym chwalić! Ale z tego wynika że nie zależy Ci na zwierzętach. Z jakiego powodu więc bierzesz udział w tej dyskucji? Bardzo mnie to ciekawi.

Biorę udział w dyskusji, w której czuje się kompetentna, jak wiele innych osób, którzy maja niestrawność po pisaniu dyrdymałów i to dyrdymałów pisany ch od doopy strony.
Tys się pierwsza pochwaliła żeś weganka. Bardzo mi zależy na zwierzętach.... zwłaszcza ze zwierzętami, karmie moje zwierzęta. Ale nos do góry pracuje nad karma prawie-wegetariańska oparta na soji i dzdzownicach kalifornijskich.
barb (178 punktów)
>No masz się czym chwalić! Ale z tego wynika że nie zależy Ci na zwierzętach. Z jakiego powodu więc bierzesz udział w tej dyskucji? Bardzo mnie to ciekawi.

>Biorę udział w dyskusji, w której czuje się kompetentna, jak wiele innych osób, którzy maja niestrawność po pisaniu dyrdymałów i to dyrdymałów pisany ch od doopy strony.

Jaką swą kompetencję przedstawiasz która by obaliła liczne kliniczne badania, które tutaj przedstawiłam?

>Tys się pierwsza pochwaliła żeś weganka. Bardzo mi zależy na zwierzętach.... zwłaszcza ze zwierzętami, karmie moje zwierzęta. Ale nos do góry pracuje nad karma prawie-wegetariańska oparta na soji i dzdzownicach kalifornijskich.

Jak Ci może zależeć na zwierzętach skoro je jesz, popierając w tym często okrutny chów i bolesną śmierć krów, kur, świń i innych zwierząt? Ja się przyznałam dlaczego tutaj jestem. Ja jestem zwolenniczką praw zwierząt i zależy mi na tym żeby zwierzęta nie cierpiały. A Ty? Przyznaj się!
21-02-2012 10:12 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Próba manipulacji, ale niezbyt zręczna. My tutaj umiemy czytać ze zrozumieniem, także po angielsku.
Naprawdę dobrze radzę - daj temu spokój...
13-02-2012 17:10 
 Ocena 2 na 4
spellbinder (8577 punktów)
>Zwierzę naprawdę nie ma świadomości, że jest wykastrowane. Nie robi mu to różnicy.

Zwierzęciu nie zrobi też różnicy to, że jakiś kretyn chciał mieć ładnego, rasowego psa, w związku z czym ten ładny rasowy pies będzie żył o połowę krócej (i boleśniej) niż gdyby nie był rasowy

Jak psu obetniemy nogi, to też mu to nie będzie robiło różnicy. Albo jak będzie poginał cały dzień na smyczy. Albo jak jakiś wieśniak da mu łańcuch długości 1,5 metra i będzie go karmił mlekiem z ziemniakami.

W dzisiejszych czasach cała masa ludzi ma psy i koty, choć mieć ich nie powinni. Są całe rasy, których być nie powinno.
14-02-2012 06:57 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Jak psu obetniemy nogi, to też mu to nie będzie robiło różnicy. Albo jak będzie poginał cały dzień na smyczy. Albo jak jakiś wieśniak da mu łańcuch długości 1,5 metra i będzie go karmił mlekiem z ziemniakami.
No nie przesadzaj. To już mu będzie robiło różnicę. Zwierzę też czuje ból i dyskomfort. Ale świadomości nierozsiewania genów nie ma.
>W dzisiejszych czasach cała masa ludzi ma psy i koty, choć mieć ich nie powinni. Są całe rasy, których być nie powinno.
To prawda, ale co na to poradzisz? Można nie rozmnażać tych ras, by powoli wygasły, ale co to zmienia w temacie rzeszy bezpańskich "wielorasowych" psów i kotów?
A że niektórzy nie powinni mieć nawet dżdżownicy, bo się nie nadają do opieki nad zwierzęciem, to inna sprawa.
spellbinder (8577 punktów)
>No nie przesadzaj. To już mu będzie robiło różnicę. Zwierzę też czuje ból i dyskomfort. Ale świadomości nierozsiewania genów nie ma.

Zwierzę czuje ból i dyskomfort też po tym, jak mu się jajka wytnie. I jak mu się nogę urżnie. Ale czuje ten dyskomfort przez chwilę, a później zapomina. Co nie znaczy, że komuś powinno się pozwalać okaleczać psa, bo mu się tak chce. Powiedzmy - urżnąć mu łapę, żeby szybko nie biegał i nie uciekł.

>To prawda, ale co na to poradzisz?

Nic się na to nie poradzi niestety. I debile będą sobie okaleczać psy i koty, bo im wygodniej jest. I karmić świństwem różnego rodzaju, bo są głupi.

Aczkolwiek dobrze by było zmniejszyć ludziom możliwość produkowania tych nowych bezdomnych psów, czyli przede wszystkim zająć się tymi nielegalnymi "hodowcami" wszelakiej maści.
14-02-2012 13:01 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Zwierzę czuje ból i dyskomfort też po tym, jak mu się jajka wytnie. I jak mu się nogę urżnie.

Wybacz, ale to jest argument nieco demagogiczny. "Kastracja to zuo, bo polega na obcięciu - a jakby tak tobie nogę uciąć, hę?".
Weź proszę pod uwagę, że ewentualny dyskomfort związany z operacją (pełna narkoza, nic nie boli, tak na marginesie - kocur po wybudzeniu jest jak nowy, mój ostatnio kastrowany zwiedzał gabinet weterynaryjny, bawił się z panią wet i w ogóle sprawiał wrażenie, że ma fajną wycieczkę) jest krótkotrwały, a dyskomfort związany z niemożliwością zaspokojenia popędu płciowego też jest znaczny, i do tego nieprzemijający.

>Aczkolwiek dobrze by było zmniejszyć ludziom możliwość produkowania tych nowych bezdomnych psów, czyli przede wszystkim zająć się tymi nielegalnymi "hodowcami" wszelakiej maści.

A z tym się zgadzam w pełni.
14-02-2012 20:43 
 Ocena 1 na 3
barb (178 punktów)
>Zwierzę naprawdę nie ma świadomości, że jest wykastrowane. Nie robi mu to różnicy.

Kastracja robi wielką różnicę w samopoczuciu psychicznym i fizycznym, ale nie mogę już o tym pisać bo już pisałam, a dwa razy nie można tutaj tego samego pisać.
14-02-2012 18:41 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>> To jak? Lepiej niech się nieszczęsne stworzenia mnożą bez opamiętania?

Lepiej je wysterylizować zamiast wykastować. Samcom zrobić wazektomię a samicom usunąć tylko macicę lub podwiązać jajewody.
Gapa (597 punktów)
>>> To jak? Lepiej niech się nieszczęsne stworzenia mnożą bez opamiętania?
>Lepiej je wysterylizować zamiast wykastować. Samcom zrobić wazektomię a samicom usunąć tylko macicę lub podwiązać jajewody.

O jejku, wszystko jedno jak-decyzja nalezy do wlasciciela i lekarza weterynari, ktory poda wszystkie za i przeciw. Przeciez chodzi o to by zrobic to dobrze i w miare tanio, czemu maja sluzyc akcje marcowe, od ktorych zaczal sie watek.
15-02-2012 15:16 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>>Lepiej je wysterylizować zamiast wykastować. Samcom zrobić wazektomię a samicom usunąć tylko macicę lub podwiązać jajewody.
>O jejku, wszystko jedno jak-decyzja nalezy do wlasciciela i lekarza weterynari, ktory poda wszystkie za i przeciw. Przeciez chodzi o to by zrobic to dobrze i w miare tanio, czemu maja sluzyc akcje marcowe, od ktorych zaczal sie watek.
>

Nie wszystko jedno ponieważ, jak już pisałam, kastracja (usunięcie jajników lub jąder) powoduje niedobór hormonów, co a kolei powoduje dużo problemów zdrowotnych. Natomiast wezektomia lub usunięcie tylko macicy nie powoduje żadnych negatywnych skutkow ubocznych.
13-02-2012 13:40 
 Ocena 6 na 6
Ronja (626 punktów)
>Jeżeli chcemy dobrze, humanitarnie traktować zwierzęta, to powinniśmy odczuwać wobec nich jakiś rodzaj empatii. Znaczy nie powinniśmy im robić tego, czego sami nie chcemy doznać.

Do wszystkich zwierząt stosujesz tę zasadę?

Jakie masz humanitarne rozwiązanie dla problemu nadpopulacji zwierząt domowych? Bo fakt jest taki, że około 100 tysięcy psów w tej chwili cierpi z zimna w schroniskach, a bliżej nieznana ilość stoi na łańcuchu i za schronienie ma starą beczkę, a do jedzenia pomyje. Bo "jak zdechnie, to nowy będzie za darmo".

>Oburzamy się przecież gdy muzułmanie majstrują przy narządach płciowych dziewczynek.

Bo to zupełnie to samo przecież
13-02-2012 14:16 
 0 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Jeżeli chcemy dobrze, humanitarnie traktować zwierzęta, to powinniśmy odczuwać wobec nich jakiś rodzaj empatii. Znaczy nie powinniśmy im robić tego, czego sami nie chcemy doznać.
>Do wszystkich zwierząt stosujesz tę zasadę?
-Jeżeli już biorę sobie jakieś jako towarzysza i przyjaciela to pewnie. Żadnemu krzywdy nie zrobię, wolę zabić niż się znęcać.

>Jakie masz humanitarne rozwiązanie dla problemu nadpopulacji zwierząt domowych? Bo fakt jest taki, że około 100 tysięcy psów w tej chwili cierpi z zimna w schroniskach, a bliżej nieznana ilość stoi na łańcuchu i za schronienie ma starą beczkę, a do jedzenia pomyje. Bo "jak zdechnie, to nowy będzie za darmo".
-To po co są gromadzone w schroniskach, do sterylizacji? Nie będą wtedy marzły? Można też im wypruć flaki i włożyć baterie, karmienie z głowy i paskudzić nie będą.
-Czy mamy wybijać psom zęby, bo faktem jest że co roku wiele dzieci ginie lub jest strasznie oszpeconych przez psy? Tak, lepiej uśpić. I zostawić więcej przyrodzie. Nie dokarmiać, szczególnie jednorazowo.

>>Oburzamy się przecież gdy muzułmanie majstrują przy narządach płciowych dziewczynek.
>Bo to zupełnie to samo przecież
-Tak, ktoś silniejszy decyduje za kogoś słabszego czy ma się rozmnażać lub odczuwać podobne przyjemności.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
13-02-2012 14:34 
 Ocena 7 na 7
Ronja (626 punktów)
Naprawdę nie widzisz związku między beztroskim przyzwoleniem na rozmnażanie zwierząt domowych a pełnymi schroniskami?

I jeśli wszystkie zwierzęta chcesz traktować z pełną empatią, to bądź konsekwentny - dlaczego identyfikujesz się ze zwierzęciem na poziomie domniemanej przyjemności seksualnej, a nie identyfikujesz się ze zwierzęciem konającym z głodu? Albo z krową w rzeźni?

Ah, i jeszcze jedno - gdybym miała rodzić 2-3 razy w roku po 3-8 dzieci, to wysterylizowałabym się, choćbym miała w tym celu jechać do U.S.A.
13-02-2012 13:57 
 Ocena 8 na 8
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>-Czas się narazić. Całe szczęście, że reinkarnacja to bzdura, bo nie wiem czy byliby wtedy miłośnicy sterylizacji. Jeżeli chcemy dobrze, humanitarnie traktować zwierzęta, to powinniśmy odczuwać wobec nich jakiś rodzaj empatii. Znaczy nie powinniśmy im robić tego, czego sami nie chcemy doznać.

Widzisz, w Polsce nie mogę się poddać sterylizacji bo jest nielegalna, a że ciąża to dla mnie zabójstwo więc się szpikuję hormonami. Zazdroszczę mojej suce. Półgodzinny zabieg, tydzień w fartuszku i zapomniała o sprawie.

>Jeżeli biorę do siebie jakiegoś zwierzaka, to niech będzie taki jaki się urodził, naturalny, bez przycinania uszu, ogona czy kastrowania. Albo stać mnie na utrzymanie "normalnego" zwierzaka albo go nie biorę...

...niech sobie gnije w schronisku. Albo głoduje na ulicy. Może ktoś go przejedzie albo jacyś zwyrodnialcy przyczepią za szyje do samochodu dla zabawy, będzie kłopot z głowy.

> Niech zwierzę będzie normalne, ze wszystkimi naturalnymi instynktami albo niech go nie będzie.

Czyli lepiej te wszystkie bezdomne psy uśpić niż przez sterylizację łagodnie doprowadzić ich populację do rozsądnego poziomu?
Bo "niech go nie będzie" oznacza eksterminacje tysięcy zwierząt.

A los tych przygarniętych przez Ciebie też nie lepszy - niech suki i kotki cierpią na ciąże urojone, ropomacicze i nowotwory sutków. Niech kotki mają ruję co 4 tygodnie i rzucają się w amoku z balkonów.
No bo skoro nie sterylizujemy a nie chcemy szczeniaków/kociaków co najmniej raz na dwa lata, to taki własnie jest efekt.
Oczywiście po pewnym czasie trzeba będzie zwierzątku i tak usunąć macicę, ale to będzie wtedy naturalnie i humanitarnie, bo najpierw zachorowało i się odpowiednio długo wycierpiało. Cierpienie zwierząt to sama natura.

W końcu co tam odpowiedzialność - liczy się żeby było naturalnie i jak pan bóg przykazał.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
13-02-2012 14:29 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Widzisz, w Polsce nie mogę się poddać sterylizacji bo jest nielegalna, a że ciąża to dla mnie zabójstwo więc się szpikuję hormonami. Zazdroszczę mojej suce.

-Ale nie wiesz co suka o tym myśli, to nie był jej decyzja, została "uszczęśliwiona"

>Bo "niech go nie będzie" oznacza eksterminacje tysięcy zwierząt.
-Nic na siłę, tam gdzie ich za dużo. Inne rozwiązanie do sterylizacja tysięcy zwierząt. A karmić trzeba dalej.
>A los tych przygarniętych przez Ciebie też nie lepszy - niech suki i kotki cierpią na ciąże urojone, ropomacicze i nowotwory sutków. Niech kotki mają ruję co 4 tygodnie i rzucają się w amoku z balkonów.
>No bo skoro nie sterylizujemy a nie chcemy szczeniaków/kociaków co najmniej raz na dwa lata, to taki własnie jest efekt.
>Oczywiście po pewnym czasie trzeba będzie zwierzątku i tak usunąć macicę, ale to będzie wtedy naturalnie i humanitarnie, bo najpierw zachorowało i się odpowiednio długo wycierpiało. Cierpienie zwierząt to sama natura.

-Paskudna ta natura. Czasami trzeba zwierze wyleczyć, od tego jest weterynaria.

>W końcu co tam odpowiedzialność - liczy się żeby było naturalnie i jak pan bóg przykazał.
-Większych wynaturzeń nie ma, niż te przykazane przez pana urojonego boga. Po co się z nim ścigać.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
13-02-2012 14:37 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>-Ale nie wiesz co suka o tym myśli, to nie był jej decyzja, została "uszczęśliwiona"

Ty też nie wiesz, co suka o tym myśli

>Czasami trzeba zwierze wyleczyć, od tego jest weterynaria.

No ja nie wiem, czy taka ingerencja jest właściwa. Trzeba się nad tym poważnie zastanowić. Moje koty nie lubią chodzić do weta. Gdybym je zapytała o zdanie, to być może wolałyby dalej cierpieć w domu?
13-02-2012 14:48 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>-Ale nie wiesz co suka o tym myśli
Suka nic o tym nie myśli, jej to nie robi różnicy.
Tak się zastanawiam, czy przypadkiem nie ekstrapolujesz tu własnych lęków...hm... przed ubezpłodnieniem? Zauważyłam, że mężczyźni częściej wolą zabić niż wykastrować, kobiety przeciwnie. Bo zwierzakom naprawdę jest wszystko jedno, one nie mają tej świadomości.
14-02-2012 21:04 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>Suka nic o tym nie myśli, jej to nie robi różnicy.

Nie trzeba myśleć żeby czuć skutki niedoboru hormonów. Zapytaj kobiet przechodzących menopauzę.

>Zauważyłam, że mężczyźni częściej wolą zabić niż wykastrować, kobiety przeciwnie. Bo zwierzakom naprawdę jest wszystko jedno, one nie mają tej świadomości.

Ja jestem kobietą i też nie zgadzam się z kastrowaniem zwierząt (samic ani samców).
Tu nie o świadomość lecz o niedobór hormonów i cierpienem z tym związanym.
15-02-2012 10:43 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Zapytaj kobiet przechodzących menopauzę.
Poważnie?
>Ja jestem kobietą
Ale nie kotką.
13-02-2012 15:48 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Widzisz, w Polsce nie mogę się poddać sterylizacji bo jest nielegalna, a że ciąża to dla mnie zabójstwo więc się szpikuję hormonami. Zazdroszczę mojej suce.
>-Ale nie wiesz co suka o tym myśli, to nie był jej decyzja, została "uszczęśliwiona"

Nic nie myśli, nawet nie wie co się stało.
Jednego dnia poszła spać w gabinecie, potem się obudziła i szwy ją ciągnęły.
Potem kazali jej nosić kubraczek który był niefajny. Jak go zdjęli to się mogła dobrze wylizać i od razu była weselsza.
Potem łysinka zarosła i koniec sprawy.

Myślisz że się zmartwi, jak jej powiem, że nie będzie miała dzieci?

Myślałam że są granice naiwności u dorosłego faceta...


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
14-02-2012 20:53 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>Widzisz, w Polsce nie mogę się poddać sterylizacji bo jest nielegalna, a że ciąża to dla mnie zabójstwo więc się szpikuję hormonami. Zazdroszczę mojej suce. Półgodzinny zabieg, tydzień w fartuszku i zapomniała o sprawie.

Poproś lekarza/lekarki żeby Ci przepisał(a) lekarstwo, które zapobiega produkcji hormonów płciowych. Zażyj to lekarstwo przez parę miesięcy, a będziesz wtedy wiedzieć jak to dobrze żyć z niedoborem hormonów. Wtedy na pewno nie będziesz zazdrościć swej suce.
Sterylizacja, jaką stosuje się u kobiet, to podwiązanie jajewodów, a nie usunięcie jajników!
14-02-2012 21:00 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>A los tych przygarniętych przez Ciebie też nie lepszy - niech suki i kotki cierpią na ciąże urojone, ropomacicze i nowotwory sutków. Niech kotki mają ruję co 4 tygodnie i rzucają się w amoku z balkonów.
No bo skoro nie sterylizujemy a nie chcemy szczeniaków/kociaków co najmniej raz na dwa lata, to taki własnie jest efekt.

Ja mam dwie kotki, jedna miała usuniętą macicę, druga miała podwiązane jajewody. Żadna nigdy nie cierpiała na ciążę urojoną. Ropomacicze można zapobiec usuwając tylko macicę. Kastracja tylko zmniejsza ryzyko nowotworów sutków, ale je nie eliminuje. Ale kastracja podwyższa ryzyko innych raków. Już o tym pisałam, a tutaj nie można powtarzać tego samego.

>Oczywiście po pewnym czasie trzeba będzie zwierzątku i tak usunąć macicę, ale to będzie wtedy naturalnie i humanitarnie, bo najpierw zachorowało i się odpowiednio długo wycierpiało. Cierpienie zwierząt to sama natura.

Usunięcie macicy nic nie szkodzi ponieważ jajniki dalej produkują potrzebne dla zdrowia hormony. Właśnie usunięcie tylko macicy jest dobrym sposobem zapobiegania ciąży bez skutków ubocznych.
15-02-2012 09:06 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Ale kastracja podwyższa ryzyko innych raków.

Tak - raka kości u dużych psów poddanych kastracji PRZED osiągnięciem dojrzałości. Nie sądzisz, że to dość specyficzny przypadek?
22-02-2012 16:37 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Ale kastracja podwyższa ryzyko innych raków.
>Tak - raka kości u dużych psów poddanych kastracji PRZED osiągnięciem dojrzałości. Nie sądzisz, że to dość specyficzny przypadek?
>
Badania były robione na dużych rasach psów, co nie znaczy że u innych zwierząt ryzyko raka kości nie jest także podwyższone po kastracji.
Kastracja podwyższa ryzyko raka prostaty i raka pęcherza:
www.dogcan(*)ng-male-dogs-increases-risk-2/
13-02-2012 14:04 
 Ocena 9 na 9
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Jeżeli chcemy dobrze, humanitarnie traktować zwierzęta, to powinniśmy odczuwać wobec nich jakiś rodzaj empatii. Znaczy nie powinniśmy im robić tego, czego sami nie chcemy doznać.

Oj, oj, nie rozpędzaj się! Ja tam od lat pluję na tę kretyńską ustawę, że niby pigułkę mogę brać, ale jajników nie mogę ciachnąć, bo to już "zbrodnia przeciw płodności". I nie jestem jedyną BzW, która bada możliwości medycyny turystycznej w bardziej cywilizowanych krajach...

>Jeżeli biorę do siebie jakiegoś zwierzaka, to niech będzie taki jaki się urodził, naturalny, bez przycinania uszu, ogona czy kastrowania. Albo stać mnie na utrzymanie "normalnego" zwierzaka albo go nie biorę. Niech zwierzę będzie normalne, ze wszystkimi naturalnymi instynktami albo niech go nie będzie. Nie róbmy z istot żywych pluszowych zabawek, byle zaspokoić jakieś własne kompleksy!

Swojego pilnuj do upadu. A jeszcze lepiej - weź jeszcze z pięć ze schroniska albo z ulicy i też pilnuj. A potem znajdź lokalnych działaczy podających kotkom i sukom antykoncepcję i finansuj, finansuj, finansuj... Chyba, że dasz radę pilnować też te wszystkie zwierzaki (bądźmy dla ciebie wyrozumiali) w swoim mieście?

Moje Kota i Kot są zdecydowanie w lepszym stanie zdrowia i psychiki od kiedy są zoperowane. Kota nie musiała ani razu chodzić do weterynarza po zastrzyki przeciwskurczowe ani jeść karmy z uspokajaczem. Kot już nie ma ataków paniki i nie robi sobie krzywdy wyskakując z balkonu. Chcesz mi powiedzieć, że byłoby im lepiej z tymi "efektami ubocznymi" niż bez?

>A proszę sobie wyobrazić, że jakaś wyższa cywilizacja opanowała Ziemię i uznała, że jest nas za dużo (choć to fakt) i najlepiej nas wysterylizować. Oczywiście uznając, że to dla nas nic takiego, "bo wbrew opiniom niektórych z nich ludzie pozbawieni narządów rozrodczych wcale nie cierpią, nie ma to negatywnych skutków zdrowotnych, a wręcz przynosi korzyści bo są wtedy mniej uciążliwi."

Jak ja kocham te debilnie sentymentalne bajki, które ludzie opowiadają, kiedy chcą pograć dyskutantom na uczuciach! Ta jest prawie tak samo dobra jak "A gdyby te wszystkie kobiety mogły spotkać swoje śliczne, dorosłe i mądre dzieci, gdyby ich nie usunęły?!" albo "Co zrobisz, jeśli po śmierci pójdziesz do piekła, bo nie chodziłeś do kościoła?!".

Dobry człowieku, jechanie po strachu przed niewiadomym jest zabiegiem pokrętnym i dobrym na prostaczków. Odpuść. My nie jesteśmy złowrogą cywilizacją, która chce eksterminować koty czy psy. Chcemy im pomóc w obecnych warunkach cywilizacyjnych, bo same sobie w nich nie poradzą. Tak samo jak pomaga się pandom, tygrysom, słoniom indyjskim, marmozetom, gorylom wschodnim i innym gatunkom zagrożonym, ale w drugą stronę. Bo też sobie marnie radzą. Prawda - w obu przypadkach wiele w tym ludzkiej winy, ale chyba o to chodzi, żeby naprawiać swoje błędy, hm?

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
13-02-2012 14:58 
 Ocena 1 na 5
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Jak ja kocham te debilnie sentymentalne bajki, które ludzie opowiadają, kiedy chcą pograć dyskutantom na uczuciach! Ta jest prawie tak samo dobra jak "A gdyby te wszystkie kobiety mogły spotkać swoje śliczne, dorosłe i mądre dzieci, gdyby ich nie usunęły?!" albo "Co zrobisz, jeśli po śmierci pójdziesz do piekła, bo nie chodziłeś do kościoła?!".

-Nie jestem tak sentymentalny jak ci się wydaje. Ja bym je masowo usypiał, a zostawiał te potrzebne, zdrowe i całe, nieobcinane. Sterylizacja bez obcinania, proszę bardzo. Teraz jaśniej?

>Dobry człowieku, jechanie po strachu przed niewiadomym jest zabiegiem pokrętnym i dobrym na prostaczków. Odpuść. My nie jesteśmy złowrogą cywilizacją, która chce eksterminować koty czy psy. Chcemy im pomóc w obecnych warunkach cywilizacyjnych, bo same sobie w nich nie poradzą.
-Przestańmy im wszystkim pomagać a będą się miały dużo lepiej.

>Tak samo jak pomaga się pandom, tygrysom, słoniom indyjskim, marmozetom, gorylom wschodnim i innym gatunkom zagrożonym, ale w drugą stronę. Bo też sobie marnie radzą.

-Też niepotrzebnie niektórym pomagamy. Wiele gatunków i tak wyginie i nie ma co sztucznie ich utrzymywać. Miliony już wyginęły, ponad 90 % jakie kiedykolwiek istniało. Przestać przeszkadzać i regulować to podstawa.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
13-02-2012 15:38 
 Ocena 9 na 9
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Tak samo jak pomaga się pandom, tygrysom, słoniom indyjskim, marmozetom, gorylom wschodnim i innym gatunkom zagrożonym, ale w drugą stronę. Bo też sobie marnie radzą.
>-Też niepotrzebnie niektórym pomagamy. Wiele gatunków i tak wyginie i nie ma co sztucznie ich utrzymywać. Miliony już wyginęły, ponad 90 % jakie kiedykolwiek istniało. Przestać przeszkadzać i regulować to podstawa.

Wiele gatunków ginie przez człowieka.
Wiele wyginęło całkiem tylko przez człowieka - ptaki dodo po prostu zatłuczono pałkami dla zabawy.
Wiele jest na granicy wyginięcie bo jeszcze niedawno ludziom się wydawało, że można je bez opamiętania zabijać dla skóry, kłów, rogów czy jąder.
Albo dlatego że "jedzą nasz owce".
Giną bo zabiera się im siedliska i żerowiska.

Ale oczywiście można uznać, że barbarzyńskie zawłaszczanie środowiska jest dla człowieka naturalne, co ma wisieć nie utonie, szczury przeżyją, pandy wyginą i to będzie "naturalnie".

To ja Ci proponuje rezygnację z nowoczesnego leczenia, to strasznie nienaturalne, tylko ziółka, i to takie, które sam zbierzesz. A jak "wyginiesz" to widać takie prawo natury.
A następne pokolenia będą miały większą szansę zobaczyć kiedyś świstaka czy bobra.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
13-02-2012 15:56 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Jak ja kocham te debilnie sentymentalne bajki, które ludzie opowiadają, kiedy chcą pograć dyskutantom na uczuciach! Ta jest prawie tak samo dobra jak "A gdyby te wszystkie kobiety mogły spotkać swoje śliczne, dorosłe i mądre dzieci, gdyby ich nie usunęły?!" albo "Co zrobisz, jeśli po śmierci pójdziesz do piekła, bo nie chodziłeś do kościoła?!".
>-Nie jestem tak sentymentalny jak ci się wydaje.

Uważasz, że suka wie, że została wysterylizowana (wie co to sterylizacja), przez co nie będzie matka i cierpi emocjonalnie.

Fakt, to nie sentymentalizm, to tylko jakiś chorobliwy infantylizm.
Może zamiast oglądać po raz kolejny "101 dalmatyńczyków" na zmianę z "Misiem Uszatkiem" spróbuj kontaktu z prawdziwymi zwierzętami.
Wiesz, takimi które nie mówią ludzkim głosem, nie noszą ubranek i nie chodzą do przedszkola.

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
13-02-2012 16:48 
 Ocena 1 na 5
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>-Nie jestem tak sentymentalny jak ci się wydaje.
>Uważasz, że suka wie, że została wysterylizowana (wie co to sterylizacja), przez co nie będzie matka i cierpi emocjonalnie.

-A skąd takie przypuszczenia? Tylko to grzebanie w genitaliach jest jakieś niezdrowe, jeśli nie jest konieczne aby pomóc.

>Fakt, to nie sentymentalizm, to tylko jakiś chorobliwy infantylizm.
>Może zamiast oglądać po raz kolejny "101 dalmatyńczyków" na zmianę z "Misiem Uszatkiem" spróbuj kontaktu z prawdziwymi zwierzętami.
>Wiesz, takimi które nie mówią ludzkim głosem, nie noszą ubranek i nie chodzą do przedszkola.

-Najbardziej lubię Reksia, bo nie mówi i nie nosi ubranek. Ale chyba to właśnie ja mam kontakt z prawdziwymi zwierzętami. Koty obserwuję często i z ciekawością. Chodzą luzem, znaczą terytoria, polują, wygrzewają się na słońcu, marcują się gdy przychodzi wiosna. Są trochę dzikie, nie potrzebują głaskania, czasami giną na szosie, albo zdychają z głodu, ale i tak bardziej mi szkoda tych wykastrowanych zabawek,zamkniętych w 4 ścianach bloków.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 10:08 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>Koty obserwuję często i z ciekawością. Chodzą luzem, znaczą terytoria, polują, wygrzewają się na słońcu, marcują się gdy przychodzi wiosna. Są trochę dzikie, nie potrzebują głaskania, czasami giną na szosie, albo zdychają z głodu...

...zabijają ptaki, czasem roznoszą choroby, obsikują piwnice i przenoszą pchły. Oczywiście można temu przynajmniej częściowo zaradzić, ale to byłaby niezdrowa ingerencja.

>ale i tak bardziej mi szkoda tych wykastrowanych zabawek,zamkniętych w 4 ścianach bloków.

Oj, mi też szkoda. Nie mogę znieść tego wyrzutu w ich oczach. Mogły sobie poumierać po piwnicach, a ja je zabrałam i trzymam w domu...
14-02-2012 10:19 
 Ocena 3 na 3
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Koty obserwuję często i z ciekawością. Chodzą luzem, znaczą terytoria, polują, wygrzewają się na słońcu, marcują się gdy przychodzi wiosna. Są trochę dzikie, nie potrzebują głaskania, czasami giną na szosie, albo zdychają z głodu...
>...zabijają ptaki, czasem roznoszą choroby, obsikują piwnice i przenoszą pchły.

-No zabijanie ptaków to też polowanie. Całkiem normalne w przyrodzie. Właściwie przydałoby się więcej drapieżników łapiących ptaki bo obsrały już kompletnie wszystkie miasta. A co z obsikiwaniem, może pisuary porobić dla zwierząt, tylko jak im wytłumaczyć żeby tam sikały?

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 10:26 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Właściwie przydałoby się więcej drapieżników łapiących ptaki
Np. lisów. W miastach, bo tu się strasznie gołębie mnożą. Mogą też być kuny, sama widziałam, jak zasuwa taka po pionowym murze, żeby się dostać do gołębich jaj. Bardzo pożyteczne zwierzątka. Tylko broń Ozyrysie nie wykładać szczepionek przeciwko wściekliźnie, niech będzie naturalnie. A że lisek dzieciaka pogryzie... A co tam, to też naturalne.
14-02-2012 10:39 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>-No zabijanie ptaków to też polowanie. Całkiem normalne w przyrodzie.

Tylko że kot nie jest "normalny w przyrodzie". Nie ten kot i nie w takiej ilości.

>Właściwie przydałoby się więcej drapieżników łapiących ptaki bo obsrały już kompletnie wszystkie miasta.

I to jest dowód na to, jak mało rozumiesz z tego, co dzieje się w przyrodzie z winy człowieka. Btw. jeśli myślisz, że koty wyłapują sroki, gołębie i gawrony, to jesteś w błędzie.

>A co z obsikiwaniem, może pisuary porobić dla zwierząt, tylko jak im wytłumaczyć żeby tam sikały?

Mała podpowiedź: na skali smrodu od "łzawią oczy i zapiera dech" do "chyba coś tu trochę dziwnie pachnie" mocz niekastrowanego kocura należy do pierwszej kategorii.
14-02-2012 16:59 
 Ocena 4 na 4
zupełna (2507 punktów)
>-Najbardziej lubię Reksia, bo nie mówi i nie nosi ubranek. Ale chyba to właśnie ja mam kontakt z prawdziwymi zwierzętami. Koty obserwuję często i z ciekawością. Chodzą luzem, znaczą terytoria, polują, wygrzewają się na słońcu, marcują się gdy przychodzi wiosna. Są trochę dzikie, nie potrzebują głaskania, czasami giną na szosie, albo zdychają z głodu, ale i tak bardziej mi szkoda tych wykastrowanych zabawek,zamkniętych w 4 ścianach bloków.
A mi jest bardziej szkoda dzikiej kotki z tasiemcem, zaropiałymi oczami i z drugim miotem kociąt u cycka. Orgazmu przy poczęciu raczej nie miała a i przy porodzie w krzakach pewnie też nie.(Teraz to nowy wymóg wobec rodzących kobiet).
Rozumiem, ze powinnam jej życzyć szybkiego rozjechania przez samochód bosterylizacja jest be.
Ależ mnie wkurzyłeś.
14-02-2012 20:25 
 0 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Ależ mnie wkurzyłeś.
-Czasem i tak bywa. Widząc ospałego, leniwego grubasa, który kiedyś był kotem, a teraz to takie nie wiadomo co (dosłownie i w przenośni bez jaj) to coś tu nie gra.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
15-02-2012 09:09 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Widząc ospałego, leniwego grubasa, który kiedyś był kotem, a teraz to takie nie wiadomo co (dosłownie i w przenośni bez jaj) to coś tu nie gra.

Jak karmisz kota najtańszymi puszkami z Biedronki, to nic dziwnego, że jest gruby i ospały. Też byś był na takiej diecie. Moje kastraty są zdrowe, szczupłe i energiczne.
15-02-2012 12:02 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>>Ależ mnie wkurzyłeś.
>-Czasem i tak bywa. Widząc ospałego, leniwego grubasa, który kiedyś był kotem, a teraz to takie nie wiadomo co (dosłownie i w przenośni bez jaj) to coś tu nie gra.

Zatem to co określa zwierzę (kota) to gruczoły rozrodcze?!! Dobrze, że Fredzisław nie radzi sobie dobrze z czytaniem. Na wszelki wypadek zasłonię ekran.
14-02-2012 20:40 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>A mi jest bardziej szkoda dzikiej kotki z tasiemcem, zaropiałymi oczami i z drugim miotem kociąt u cycka. Orgazmu przy poczęciu raczej nie miała a i przy porodzie w krzakach pewnie też nie.(Teraz to nowy wymóg wobec rodzących kobiet).

Ale te kocięta nie przeżyją, natura sama to zawsze regulowała. Gdy jakiś gatunek nie miał warunków do życia i rozmnażania - ginął. I była równowaga i tworzyły się inne. Po dinozaurach zapanowały ssaki i tyle. To co jest teraz - inwazja niektórych gatunków (szczury w miastach, króliki w Australii) to wina ludzi, bo zdominowali planetę i wszystko się zaburzyło. Próbuja rządzić wszystkimi innymi zwierzakami, tylko sobie nie zabraniają prawa do niekontrolowanego rozrodu - co się bierze z przeświadczenia, że "jesteśmy wyjątkowi".
Mnie też jest żal bezdomnej pijanej kobiety z zaropiałymi oczami i piątym zagłodzonym dzieckiem u cycka, orgazmu przy poczęciu pewnie nie miała...
15-02-2012 09:15 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Ale te kocięta nie przeżyją, natura sama to zawsze regulowała.

Jasenko proszę Cię - jaka natura? Wiadomo, że jak wyrzucisz kota z domu, to najprawdopodobniej umrze, ale czy to jest "natura"? Weźmy odpowiedzialność za to, co jest winą ludzi: cierpiące populacje zdziczałych kotów domowych.

Poza tym zazwyczaj kilka z tych hipotetycznych kociąt przeżywa wystarczająco długo, żeby się rozmnożyć.
15-02-2012 11:59 
 Ocena 2 na 2
zupełna (2507 punktów)
>Ale te kocięta nie przeżyją, natura sama to zawsze regulowała. Gdy jakiś gatunek nie miał warunków do życia i rozmnażania - ginął. I była równowaga i tworzyły się inne. Po dinozaurach zapanowały ssaki i tyle.
Właśnie brak tej równowagi. Możemy do niej wrócić. W lasach wilki i inne drapieżniki będą dbały kontrolę populacji roślinożerców, lisom zaczniemy wstrzykiwać wściekliznę, żeby zmniejszona populacja pozwoliła odrodzić się zającom i kuropatwom.
Przestańmy też leczyć chore zwierzęta bo choroba to przecież selekcja naturalna.

To co jest teraz - inwazja niektórych gatunków (szczury w miastach, króliki w Australii) to wina ludzi, bo zdominowali planetę i wszystko się zaburzyło. Próbuja rządzić wszystkimi innymi zwierzakami, tylko sobie nie zabraniają prawa do niekontrolowanego rozrodu - co się bierze z przeświadczenia, że "jesteśmy wyjątkowi".
Jesteśmy wyjatkowi. Mamy przeciwstawne kciuki.
Kto namawia ludzi do niekontrolowanego rozrodu ? to pytanie retoryczne.

>Mnie też jest żal bezdomnej pijanej kobiety z zaropiałymi oczami i piątym zagłodzonym dzieckiem u cycka, orgazmu przy poczęciu pewnie nie miała...
>

Produkowanie cierpienia. Żal taki sam.
14-02-2012 04:19 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>-Nie jestem tak sentymentalny jak ci się wydaje. Ja bym je masowo usypiał, a zostawiał te potrzebne, zdrowe i całe, nieobcinane. Sterylizacja bez obcinania, proszę bardzo. Teraz jaśniej?

Wszystko, co jest ciężko chore i/lub (+będzie) cierpieć, ma prawo umrzeć w komforcie. Tu się zgadzam.

Sądzisz, że to zostawi po kocie i/lub psie na człowieka? Brekekek. Niesterylizowane i opuszczone kotki urodziły w przeszłych latach śliczne mioty kociąt w piwnicach moich rodziców. Wszystkie kotki zdrowe, urocze i puchate. Pewnego sezonu przyszły poinformowane karmicielki, podały w karmie antykoncepcję, piwnice przestały śmierdzieć po kocurach, ludzie przestali wykładać trutkę w karmie. Następnie - spokojne i miłe - kotki pojechały na operację. Jest czyściej, wszyscy kochają "nasze kotki", szkodników nie ma (łącznie z odstraszaniem srok). Więcej lokalnych miotów nie będzie. Nie jest lepiej?

>-Przestańmy im wszystkim pomagać a będą się miały dużo lepiej.[..]
>-Też niepotrzebnie niektórym pomagamy. Wiele gatunków i tak wyginie i nie ma co sztucznie ich utrzymywać. Miliony już wyginęły, ponad 90 % jakie kiedykolwiek istniało. Przestać przeszkadzać i regulować to podstawa.

Jasne. Oczywiście. Wp..ychamy się komuś do domu, spalamy kanapę, wyjadamy wszystko z lodówki, wybijamy okna, zabijamy dzieci, a następnie podajemy mu cyjanek do łapy, bo przecież jest głodny, zimno mu i ma depresję. Ty tak na poważnie?


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
14-02-2012 07:48 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>-Przestańmy im wszystkim pomagać a będą się miały dużo lepiej.[..]
>>-Też niepotrzebnie niektórym pomagamy. Wiele gatunków i tak wyginie i nie ma co sztucznie ich utrzymywać. Miliony już wyginęły, ponad 90 % jakie kiedykolwiek istniało. Przestać przeszkadzać i regulować to podstawa.
>Jasne. Oczywiście. Wp..ychamy się komuś do domu, spalamy kanapę, wyjadamy wszystko z lodówki, wybijamy okna, zabijamy dzieci, a następnie podajemy mu cyjanek do łapy, bo przecież jest głodny, zimno mu i ma depresję. Ty tak na poważnie?

-To przestańmy to robić, a potem udawać miłosiernych. I nie dajemy do łapy tylko wstrzykujemy, przecież w kwestii sterylizacji też nie dajemy im skalpela do łapy.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 08:54 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Ja bym je masowo usypiał, a zostawiał te potrzebne, zdrowe i całe, nieobcinane.
Więc niech się rodzą ile wlezie, a najwyżej się uśpi? A wiesz, że "podaż" jest tak duża, że gdyby opróżnić w tej chwili wszystkie schroniska, to w ciągu najdalej kilku miesięcy znowu się zapełnią? Bo wciąż rodzą się nowe.

>Sterylizacja bez obcinania, proszę bardzo.

Czy możesz to jakoś uzasadnić? Poza tym, że jesteś uprzedzony do "obcinania"? Poza tym na przykład u kotki to nie zadziała: jeśli zostawisz jej jajniki, to zamęczy się rujkami i zachoruje na ropomacicze dokładnie tak samo, jak niesterylizowana.
barb (178 punktów)
>>... Poza tym na przykład u kotki to nie zadziała: jeśli zostawisz jej jajniki, to zamęczy się rujkami i zachoruje na ropomacicze dokładnie tak samo, jak niesterylizowana.

Jak już pisałam wiele razy, macicę można usunąć nie powodując negatywnych skutków zdrowotnych. Ruje nie męczą. Są naturalne. Gdy kotka ma kucura, ruja przechodzi po 2-3 dniach. To niedobór hormonów męczy.
24-02-2012 22:59 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Jak już pisałam wiele razy, macicę można usunąć nie powodując negatywnych skutków zdrowotnych. Ruje nie męczą. Są naturalne. Gdy kotka ma kucura, ruja przechodzi po 2-3 dniach. To niedobór hormonów męczy.
Wątek zrobił się ciekawy.
Ponieważ mamy ośmiomiesięczną kotkę, jestem żywotnie zainteresowany tematem. Ty sugerujesz by usunąć samą macicę, Ronja natomiast pisze
Cytat:
Ja zdecydowanie bym polecała pełną kastrację, tj. usunięcie macicy wraz z jajnikami i jajowodami.

Co zatem robić?

Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 10:04 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Co zatem robić?
Porozmawiać z doświadczonym weterynarzem, specjalistą od zwierząt domowych.
rdest (2492 punktów)

>Porozmawiać z doświadczonym weterynarzem, specjalistą od zwierząt domowych.
Znając życie śmiem twierdzić, że co weterynarz to opinia - a i względy finansowe mogą odegrać niebagatelną rolę. Zauważyłem mianowicie pewną prawidłowość - Ci, którzy mają dużo, chcą mieć jeszcze więcej. Działa samonapędzający się mechanizm.
Najlepiej, moim zdaniem, byłoby mieć kolegę weterynarza.


Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 12:28 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)
>>Porozmawiać z doświadczonym weterynarzem, specjalistą od zwierząt domowych.

>Najlepiej, moim zdaniem, byłoby mieć kolegę weterynarza.
To ja Ci dam rade Poszukaj lek wet, który jeździ albo autobusami, albo starym gruchotem. Zwykle sa to zapaleńcy, którzy nie umieją doić pieniędzy zerując na miłości do swego zwierzaka.
Jesli mieszkasz w okolicach W-wy dam Ci namiary, na rodzine wetow - kocich zapalencow.
Albo zadzwon do trzech roznych lek wet, porownac ceny i poznac ich opinie.
rdest (2492 punktów)

>Zwykle sa to zapaleńcy, którzy nie umieją doić pieniędzy zerując na miłości do swego zwierzaka.
Jeszcze tacy, oderwani od rzeczywistości, chadzają po Ziemi?

>Jesli mieszkasz w okolicach W-wy dam Ci namiary, na rodzine wetow - kocich zapalencow.
Niestety.
Dzięki za propozycję. Pozdrów, proszę, owych zapaleńców przy okazji.

>Albo zadzwon do trzech roznych lek wet, porownac ceny i poznac ich opinie.
A od czego forum Racjonalisty?


Konformizm gwarantem spójności grupy
25-02-2012 20:26 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
>>Zwykle sa to zapaleńcy, którzy nie umieją doić pieniędzy zerując na miłości do swego zwierzaka.
>Jeszcze tacy, oderwani od rzeczywistości, chadzają po Ziemi?

Wierz mi, są. Chociaż i oni tracą w głupi sposób klientów, bo mówią, to przejdzie samo, a klient czuje się niedopieszczony, bo nie dostał serii antybiotyków, ani super-chruper drogich badań.
Czasem klient aż się prosi by go doić, ja niestety też nie potrafię i bardzo źle na tym wychodzę.

>>Albo zadzwoń do trzech rożnych lek wet, porownac ceny i poznac ich opinie.
>A od czego forum Racjonalisty?

Żeby poćwiczyć umysł.
Mam kilka kotów dochodzących, ale to ONE się do mnie wprowadziły na teren, bez zezwolenia i pytań, one nie czują się wobec mnie zobowiązane, a ja wobec nich też nie.

Ja moją za kilka tygodni sterylizuję bo: nie chcę kociątek, ani awantur kocich. Minusy-najbardziej rozpowszechnione to tycie. Innych, z ręką na sercu Ci nie wskażę, bo za mały pikuś jestem, by autorytatywnie wskazywać przyczyny powikłań.

Można podwiązać te jajowody, ale będą rujki, które mogą przejść w permanentne, o ile kocica "se nie ulży"-możliwość większego narażania się na choroby, związane z kontaktami z innymi kotami.

Hormonalnie -skuteczne, ale na dłuższą metę droższa inwestycja. Do tego dość upierdliwe, bo żeby mieć skuteczność trzeba trzymać się dnia i godziny zastrzyku. Nie pamiętam jakie były skutki uboczne, ale są na pewno.
rdest (2492 punktów)

>Wierz mi, są. Chociaż i oni tracą w głupi sposób klientów, bo mówią, to przejdzie samo, a klient czuje się niedopieszczony, bo nie dostał serii antybiotyków, ani super-chruper drogich badań.
Dziwne. Prawda powinna bronić się sama( i pewnie się obroni, jeśli przejdzie samo). Weterynarz zyska szacunek.

>Czasem klient aż się prosi by go doić, ja niestety też nie potrafię i bardzo źle na tym wychodzę.
Masz tzw. czyste sumienie. Czy to mało?

>Mam kilka kotów dochodzących, ale to ONE się do mnie wprowadziły na teren, bez zezwolenia i pytań, one nie czują się wobec mnie zobowiązane, a ja wobec nich też nie.
Nasz "stan" to dwa psy(psica w awatarze)i dwa koty. Istny raj!

>Ja moją za kilka tygodni sterylizuję bo: nie chcę kociątek, ani awantur kocich. Minusy-najbardziej rozpowszechnione to tycie.
Nasza poprzednia kotka, mimo sterylizacji, do końca życia pozostała zgrabna i łowna.
Obecna ma jakieś osiem miesięcy i jest po jednym zastrzyku.

Pozdrawiam

Konformizm gwarantem spójności grupy
Gapa (597 punktów)
>Dziwne. Prawda powinna bronić się sama( i pewnie się obroni, jeśli przejdzie samo). Weterynarz zyska szacunek.

Dziwne, ale tak jest. Niedopieszczony klient pójdzie to innego weta, dostanie niepotrzebnie kilka zastrzyków i tak by mu przeszło.
Chyba najważniejsze jest by znaleźć takiego lekarza do którego ma się zaufanie. A przy takim stadku zapewne juz takiego masz.

>Masz tzw. czyste sumienie. Czy to mało?

Ambiwalentne uczucie. Czystym sumieniem nie opłacę ZUSu.
barb (178 punktów)
>Ja moją za kilka tygodni sterylizuję bo: nie chcę kociątek, ani awantur kocich. Minusy-najbardziej rozpowszechnione to tycie. Innych, z ręką na sercu Ci nie wskażę, bo za mały pikuś jestem, by autorytatywnie wskazywać przyczyny powikłań.

Czyli zasłaniasz się tym że nie jesteś ekspertem od weterynarii? I to Ci wystarczy żeby oczyścić swoje sumienie jeżeli kotka zachoruje na jedną z tych chorób, które kastracja powoduje?

>Można podwiązać te jajowody, ale będą rujki, które mogą przejść w permanentne, o ile kocica "se nie ulży"-możliwość większego narażania się na choroby, związane z kontaktami z innymi kotami.

Większym narażeniem jest kastracja. Po za tym nie trzeba kotki puszczać wolno, jak już o tym pisałam. Nie potrzeba jej 10 kocurów. Nieraz jeden wystarczy.

>Hormonalnie -skuteczne, ale na dłuższą metę droższa inwestycja. Do tego dość upierdliwe, bo żeby mieć skuteczność trzeba trzymać się dnia i godziny zastrzyku. Nie pamiętam jakie były skutki uboczne, ale są na pewno.

Ja takiej metody nie proponowałam. Proponowałam usunięcie tylko macicy.
08-03-2012 08:49 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
> I to Ci wystarczy żeby oczyścić swoje sumienie jeżeli kotka zachoruje na jedną z tych chorób, które kastracja powoduje?

Nie ma żadnych chorób, które powoduje kastracja kotki.
barb (178 punktów)
>Nie ma żadnych chorób, które powoduje kastracja kotki.

Gdzie jest poparcie tego twierdzenia? Jakieś badania kliniczne?
26-02-2012 12:04 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>To ja Ci dam rade Poszukaj lek wet, który jeździ albo autobusami, albo starym gruchotem. Zwykle sa to zapaleńcy, którzy nie umieją doić pieniędzy zerując na miłości do swego zwierzaka.

Eee, może bez przesady
Weterynarz tak samo musi zarabiać na swojej pracy, jak, dajmy na to, mechanik samochodowy. Ja tam wolę dobrego weta z solidnym cennikiem, niż tańszego, a niedouczonego. Niekoniecznie weterynarz, który mało zarabia, charakteryzuje się akurat uczciwością i tkliwym sercem.
barb (178 punktów)
>Jak już pisałam wiele razy, macicę można usunąć nie powodując negatywnych skutków zdrowotnych. Ruje nie męczą. Są naturalne. Gdy kotka ma kucura, ruja przechodzi po 2-3 dniach. To niedobór hormonów męczy.

>>Wątek zrobił się ciekawy.
Ponieważ mamy ośmiomiesięczną kotkę, jestem żywotnie zainteresowany tematem. Ty sugerujesz by usunąć samą macicę, Ronja natomiast pisze
Cytat:
Ja zdecydowanie bym polecała pełną kastrację, tj. usunięcie macicy wraz z jajnikami i jajowodami.
Co zatem robić?

Przejrzyj całą tą dyskusję. Ja podałam wiele atykułów o badaniach klinicznych które pokazały że kastracja powoduje negatywne skutki zdrowotne. Natomiast zwolennicy kastracji , tacy jak Ronja, nie przedstawili ani jednego badania, które wykazało że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków. Sam też możesz poszukać informacji. W google wpisz "neuter cancer" albo "spay cancer" i zobacz co Ci wyjdzie (użyj google translate jeżeli nie znamasz j. angielskiego bo po polsku mało co znajdziesz). Przeczytaj też wypowiedź największego stowarzyszenia weterynarzy w Stanach Zjednoczonych, które wkleiłam w tej dyskusji.

Jeżeli zdecydujesz się na usunięcie tylko macicy (co polecam) musisz pamietać że kotka dalej będzie miała popęd seksualny i żeby ruja nie występowała za często, dobrze by było gdyby miała partnera.

Zwierzęta to nie zabawki. One mają swoje biologiczne potrzeby, których jeżeli nie zaspokoją, to tak samo jak ludzie, cierpią.
02-03-2012 15:27 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>>Co zatem robić?
>Jeżeli zdecydujesz się na usunięcie tylko macicy (co polecam) musisz pamietać że kotka dalej będzie miała popęd seksualny i żeby ruja nie występowała za często, dobrze by było gdyby miała partnera.
Właśnie o takie konkrety mi chodziło.
Znaczy się, że u nas wszystko pasuje ponieważ mamy jeszcze kocura z jajami - naturalnego partnera. Jest jednak pewne "ale". Czy kotka nie zacznie aby włóczyć się po okolicy w poszukiwaniu większej ilości partnerów? Na razie jest ostrożna, trzyma się domu.

Ciekaw jestem opinii Ronji.

>Zwierzęta to nie zabawki. One mają swoje biologiczne potrzeby, których jeżeli nie zaspokoją, to tak samo jak ludzie, cierpią.
Też tak uważam.

Konformizm gwarantem spójności grupy
Ronja (626 punktów)
>Czy kotka nie zacznie aby włóczyć się po okolicy w poszukiwaniu większej ilości partnerów? Na razie jest ostrożna, trzyma się domu.

Kocury z całej okolicy zlecą się do niej, nie będzie musiała wcale ich szukać.

Jeśli w ogóle rozważasz na poważnie tę kuriozalną opcję sterylizacji przez usunięcie macicy, to weź jeszcze pod uwagę ryzyko białaczki i FIV.
05-03-2012 10:40 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
>Kocury z całej okolicy zlecą się do niej, nie będzie musiała wcale ich szukać.
>Jeśli w ogóle rozważasz na poważnie tę kuriozalną opcję sterylizacji przez usunięcie macicy, to weź jeszcze pod uwagę ryzyko białaczki i FIV.

Ja dodam, ze operacja tj sama anastezja jest taka sama. Jeśli zdecydujesz się opcje usunięcia macicy, a potem z jakiegoś powodu zdecydujesz, ze nie był to dobry pomysł, Twoja kotkę czeka druga anastezja i powtórka z rozrywki.
barb (178 punktów)
>Ja dodam, ze operacja tj sama anastezja jest taka sama. Jeśli zdecydujesz się opcje usunięcia macicy, a potem z jakiegoś powodu zdecydujesz, ze nie był to dobry pomysł, Twoja kotkę czeka druga anastezja i powtórka z rozrywki.

To może to zrobić gdy kotka będzie miała czyszczone zęby bo do tego zabiegu też się używa anastezji.
07-03-2012 23:00 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>>Ja dodam, ze operacja tj sama anastezja jest taka sama. Jeśli zdecydujesz się opcje usunięcia macicy, a potem z jakiegoś powodu zdecydujesz, ze nie był to dobry pomysł, Twoja kotkę czeka druga anastezja i powtórka z rozrywki.
>To może to zrobić gdy kotka będzie miała czyszczone zęby bo do tego zabiegu też się używa anastezji.

Sugerujesz, że u kotów nie stosuje się znieczulenia miejscowego, barb? Czy to tylko taka maleńka manipulacja miała być?
08-03-2012 07:51 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Oczywiście, że się stosuje, ale znieczulenie miejscowe też mieści się w ogólnym pojęciu anestezji, nie musi to być pełna narkoza.
08-03-2012 11:47 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Oczywiście, że się stosuje, ale znieczulenie miejscowe też mieści się w ogólnym pojęciu anestezji, nie musi to być pełna narkoza.

Tak też podejrzewam Manipulacji doszukiwałabym się w porównywaniu skutków/ryzyka/niewygody pełnej narkozy i znieczulenia miejscowego.
barb (178 punktów)
>Sugerujesz, że u kotów nie stosuje się znieczulenia miejscowego, barb? Czy to tylko taka maleńka manipulacja miała być?

To zależy od zabiegu. U zwierząt nie chodzi tylko o zapobieganie bólu ale też unieruchomienie ich. Kotu się nie da wytłumaczyć żeby spokojnie siedział bo mu się tylko zęby wyczyści.
08-03-2012 09:49 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)

>To może to zrobić gdy kotka będzie miała czyszczone zęby bo do tego zabiegu też się używa >Anastazji.
Zeby się czyści raczej kotom starym jaki wiek polecasz jako operacyjny?

Nie masz zielonego pojęcia co znaczy dla kota przedłużanie anastezji, bo "przy jednej anastezji" zrobić kilka rzeczy. Owszem można, wszystko można. Tylko Ty siedząc w poczekalni nie widzisz jak kot zjezdza do 33stopni Celcjusza.
barb (178 punktów)
>To może to zrobić gdy kotka będzie miała czyszczone zęby bo do tego zabiegu też się używa >Anastazji.
>Zeby się czyści raczej kotom starym jaki wiek polecasz jako operacyjny?

Nieraz młode koty mają dużo kamienia na zębach i trzeba zęby wyczyścić.

>Nie masz zielonego pojęcia co znaczy dla kota przedłużanie anastezji, bo "przy jednej anastezji" zrobić kilka rzeczy. Owszem można, wszystko można. Tylko Ty siedząc w poczekalni nie widzisz jak kot zjezdza do 33stopni Celcjusza.

Zwierze jest monitorowane cały czas. Chyba lepiej wszystko na raz zrobić.
rdest (2492 punktów)

>Kocury z całej okolicy zlecą się do niej, nie będzie musiała wcale ich szukać.
To zamyka temat.
Dzięki.

Konformizm gwarantem spójności grupy
barb (178 punktów)
>Znaczy się, że u nas wszystko pasuje ponieważ mamy jeszcze kocura z jajami - naturalnego partnera. Jest jednak pewne "ale". Czy kotka nie zacznie aby włóczyć się po okolicy w poszukiwaniu większej ilości partnerów? Na razie jest ostrożna, trzyma się domu.

Kotka się będzie trzymać domu. Do niej mogą przychodzić kocury, jeżeli są w okolicy. Chyba nie myślisz że jest 100 kocurów w okolicy? A jeżeli masz kocura to on je powinien być zdolny odgonić.

>Ciekaw jestem opinii Ronji.

Opinia Ronji to kastrować, kastrować, kastrować. Po za tym żadnych naukowych prac Ronia nigdy nie podaje na poparcie swej opinii.

Co do białaczki, jest strzepionka. Co do HIV, kotki wcale nie musisz wypuszczać na wolno gdy ma ruję. Przecież masz już kocura.
07-03-2012 22:53 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Co do białaczki, jest strzepionka

Słowo "strzepionka" - muszę przyznać - zachwyciło mnie niezmiernie
barb (178 punktów)
>Co zatem robić?
>>Porozmawiać z doświadczonym weterynarzem, specjalistą od zwierząt domowych.

Nie każdy weterynarz ma tą samą opinię na temat kastracji. Nie każdemu weterynarzowi tak samo zależy na zwierzętach. Niektórym tylko zależy na pieniądzach. Dlatego trzeba samemu też wyszukać informacji.
01-03-2012 21:04 
 0 na 4
barb (178 punktów)
>>Ja zdecydowanie bym polecała pełną kastrację, tj. usunięcie macicy wraz z jajnikami i jajowodami.

A to sama się poddaj kastracji to zobaczysz jak to dobrze.

>>Nigdy nie spotkałam się z jakimikolwiek wzmiankami o negatywnych skutkach takiego zabiegu u kotki, a sporo czytam o kotach i ich chorobach

Nieprawda. Ja podałam tu wiele badań klinicznych, które pokazały negatywne skutki kastracji.
Wystarczy w google wpisać "spay bladder cancer" na przykład, a ukaże się kilka artykułów na temat tego że kastracja powiększa ryzyko raka pęcherza. Kastracja powoduje dużo negatywnych skutków. Wystarczy trochę poszukać i nie kierować się swoim widzimisie.
01-03-2012 22:07 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>>Ja zdecydowanie bym polecała pełną kastrację, tj. usunięcie macicy wraz z jajnikami i jajowodami.
>A to sama się poddaj kastracji to zobaczysz jak to dobrze.

Prosiłabym o powstrzymanie się od tego typu odzywek.
02-03-2012 10:19 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)

>>>Nigdy nie spotkałam się z jakimikolwiek wzmiankami o negatywnych skutkach takiego zabiegu u kotki, a sporo czytam o kotach i ich chorobach
>Nieprawda. Ja podałam tu wiele badań klinicznych, które pokazały negatywne skutki kastracji.

Nie wkleiłaś nic o kotach.
A jeśli było, to ja najwyraźniej przeoczyłam w zalewie słowotoku i linków.
barb (178 punktów)
>>>Nigdy nie spotkałam się z jakimikolwiek wzmiankami o negatywnych skutkach takiego zabiegu u kotki, a sporo czytam o kotach i ich chorobach
>Nieprawda. Ja podałam tu wiele badań klinicznych, które pokazały negatywne skutki kastracji.

>Nie wkleiłaś nic o kotach.
A jeśli było, to ja najwyraźniej przeoczyłam w zalewie słowotoku i linków.

Już nawet jeden zwolennik kastracji, Gapa, się zgodził że kastracja podwyższa ryzyko jednej choroby u kotów. Szukaj w tym forum "Uretrostomia".

Ale prawdą jest że badań na kotach jest mniej. Może to dlatego że ludzie bardziej cenią psy. Ale nie można zakładać że kastracja nie powoduje tych samych negatywnych skutków ubocznych u kotów co u psów, albo jeszcze gorzej, że żadnych.
08-03-2012 08:54 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)

>Już nawet jeden zwolennik kastracji, Gapa, się zgodził że kastracja podwyższa ryzyko jednej choroby u kotów. Szukaj w tym forum "Uretrostomia".

Ty też poszukaj - bo zdaje mi się, że cenna wypowiedź liliac jakoś ci umknęła: www.racjonalista.pl/forum.php/s,481811#w486401
08-03-2012 09:56 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
>>Nie wkleiłaś nic o kotach.
>A jeśli było, to ja najwyraźniej przeoczyłam w zalewie słowotoku i linków.
>Już nawet jeden zwolennik kastracji, Gapa, się zgodził że kastracja podwyższa ryzyko jednej choroby u kotów.

Ja Gapa, napisałam tak Uczestniczyłam w kilku takowych, było rzeczywiście więcej kotów kastrowanych, bo domowych, ale również kilka przyniesionych przez różne fundacje, zebranych z ulicy - dzikich pełno jajecznych. Te ostatnie zwykle miały marny koniec, bo chorowały na kociego HIVa i inne "przyjemności", które były zbyt zaawansowane...


Co oznacza, ze widzialam kilka operacji tego typu, ale rownie dobrze mozna na podstawie mojej wypowiedzi wyciagnac wniosek, ze na choroby uszu czesciej zapadaja kastrowane kocury. Na zwichniecie przedniej lewej lapy tez....
barb (178 punktów)
>Ja Gapa, napisałam tak Uczestniczyłam w kilku takowych, było rzeczywiście więcej kotów kastrowanych, bo domowych, ale również kilka przyniesionych przez różne fundacje, zebranych z ulicy - dzikich pełno jajecznych. Te ostatnie zwykle miały marny koniec, bo chorowały na kociego HIVa i inne "przyjemności", które były zbyt zaawansowane...
>Co oznacza, ze widzialam kilka operacji tego typu, ale rownie dobrze mozna na podstawie mojej wypowiedzi wyciagnac wniosek, ze na choroby uszu czesciej zapadaja kastrowane kocury. Na zwichniecie przedniej lewej lapy tez....

To właśnie zwolennicy kastracji twierzą że nie trzeba żadnych badań klinicznych żeby stwierdzić że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków. Ja natomiast podałam tu wiele badań bo bez badań uważam że się nie da nic stwierdzić.
14-02-2012 21:09 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Moje Kota i Kot są zdecydowanie w lepszym stanie zdrowia i psychiki od kiedy są zoperowane. Kota nie musiała ani razu chodzić do weterynarza po zastrzyki przeciwskurczowe ani jeść karmy z uspokajaczem. Kot już nie ma ataków paniki i nie robi sobie krzywdy wyskakując z balkonu. Chcesz mi powiedzieć, że byłoby im lepiej z tymi "efektami ubocznymi" niż bez?

Ja mam niewykastrowane kotki i koty i nic takiego nie robią. Gdy kotki są w rui (jakieś 4 razy w roku), wszyscy się fajnie bawią przez parę dni, a potem koniec. Mam jednego wykastrowanego kocura. On się nie "bawi". W ogóle ma mało energii, i taki jakby smutny zawsze. Ma też nadwagę, choć mało je. Jest bardzo miękki, ma bardzo słabe mięśnie. To są wszystko skutki niedoboru hormonów.
14-02-2012 21:47 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
Z całym szacunkiem Barb czepiłaś się tych hormonów jak rzep psiego ogona. Prowadzisz firmę która je produkuje czy co?
Z tego co zdążyłam się zorientować, ludzie tutaj to nie idioci, nie potrzebują by im powtarzać sto razy tego samego.
Znam kastrowane psy w super formie, wygrywają zawody agility a nawet szukają zagubionych ludzi... brak tych cholernych hormonów pozwala im na skoncentrowanie się na robocie! Rzadkoscia jest "pełny" pies, ktory pomaga ludziom na wozkach inwalidzkich... Albo do dogoterapi, albo psich honorowych dawcow krwi...

Jesli ktos nie wie, ze kastrat potrzebuje odpowiedniego zarcia i takiej samej ilosci ruchu, jak pies pełny to pretensje do weterynarza, ktory nieumiejetnie przekazal to co powinien.

Jak masz mozliwosc zajrzenia do kliniki weterynaryjnej, to sobie poogladaj jak wyglada zostawione w srodku jajniki, ktore owuluja... Wytlumacz psu z podwiazanymi nasieniowodami, by uwazal przechodzac przez jezdnie.

Widzialam kilkukrotnie psy bez jaj w pelnym zwarciu-hormony o ktorych tak namietnie piszesz, sa produkowane w innych organach rowniez.

Nie mam wiekszego pojecia, jak się ma to wszystko u kotow. Moja kotka bedzie miala sterylke wedlug planu mojego weta tj. ruja-przyblokowanie-ciecie. Wycinam jej wszystko, bo nie chce by zalapala choroby weneryczne "uprawiajac wolna milosc w krzakach", a ja nie bede musiala prosic sie nikogo, by przygarnal "kotecki" trzy razy do roku.

A swojego kota podaj gruntownym badaniom, moze oprocz braku jaj dokucza mu cos jeszcze? Najlerpiej zapytaj behawioryste od kotow, zamiast zwalac wszystko na hormony- popros lekarza by przepisal Ci recepte na serotonine dla niego? Sa takie rzeczy, tylko trzeba chciec je zrobic.
22-02-2012 16:37 
 Ocena-2 na 2
barb (178 punktów)
>>Z całym szacunkiem Barb czepiłaś się tych hormonów jak rzep psiego ogona. Prowadzisz firmę która je produkuje czy co?

Ja nie jestem zwolenniczką terapii hormonalnej tylko sprzeciwiam się powodowaniu u zwierząt niedoboru hormonalnego.

>>Z tego co zdążyłam się zorientować, ludzie tutaj to nie idioci, nie potrzebują by im powtarzać sto razy tego samego.

Widzę że kilka razy zadają te sama pytania lub powtarzają argumenty, które już zostały obalone.

>>Znam kastrowane psy w super formie, wygrywają zawody agility a nawet szukają zagubionych ludzi... brak tych cholernych hormonów pozwala im na skoncentrowanie się na robocie! Rzadkoscia jest "pełny" pies, ktory pomaga ludziom na wozkach inwalidzkich... Albo do dogoterapi, albo psich honorowych dawcow krwi...

Więc jeżeli celem kastracji jest zrobienie ze zwierząt lepszych niewolników, to mów od razu o co Ci chodzi. Ja nie jestem zwolenniczką niewolnictwa. To co proponujesz jest tym bardzie okrutne że te zwierzęta zmuszane są do ciężkiej fizycznej pracy pomimo tego że mają słabsze mięśnie i mniej energii.

>> Jesli ktos nie wie, ze kastrat potrzebuje odpowiedniego zarcia i takiej samej ilosci ruchu, jak pies pełny to pretensje do weterynarza, ktory nieumiejetnie przekazal to co powinien.

Tak, najpierw psa czy kota wykastrować, a później go głodzić żeby nie utył!

>>Jak masz mozliwosc zajrzenia do kliniki weterynaryjnej, to sobie poogladaj jak wyglada zostawione w srodku jajniki, ktore owuluja... Wytlumacz psu z podwiazanymi nasieniowodami, by uwazal przechodzac przez jezdnie.

A bo psa z niepodwiązanymi nasieniowodami samochód nie przejedzie? Każdego psa powinno się trzymać na smyczy jeżeli się go prowadzi w niebezpiecznych miejscach. To nic nie ma do kastracji.

>>Widzialam kilkukrotnie psy bez jaj w pelnym zwarciu-hormony o ktorych tak namietnie piszesz, sa produkowane w innych organach rowniez.

Po prostu dech mi zapiera czytając takie wypowiedzi. Zwolennicy kastracji są zdolni do tak absurdalnych wypowiedzi jak: stosunek seksualny jest bolesny, testosteron nie jest potrzebny do budowy silnych mięśni, kastracja nie powoduje niedoboru hormonów. No po prostu fanatyzm!

>>Nie mam wiekszego pojecia, jak się ma to wszystko u kotow. Moja kotka bedzie miala sterylke wedlug planu mojego weta tj. ruja-przyblokowanie-ciecie. Wycinam jej wszystko, bo nie chce by zalapala choroby weneryczne "uprawiajac wolna milosc w krzakach", a ja nie bede musiala prosic sie nikogo, by przygarnal "kotecki" trzy razy do roku.

Kastracja jako zapobieganie HIV! Dobre! Może zaproponujemy to Afrykańczykom!
Co do rozmnażania, już pisałam że są lepsze metody: hysterektomia (usunięcie tylko macicy) lub podwiązanie jajowodów (ja polecam hysterektomię).

>>A swojego kota podaj gruntownym badaniom, moze oprocz braku jaj dokucza mu cos jeszcze? Najlerpiej zapytaj behawioryste od kotow, zamiast zwalac wszystko na hormony- popros lekarza by przepisal Ci recepte na serotonine dla niego? Sa takie rzeczy, tylko trzeba chciec je zrobic.

Kot przeszedł już różne badania i co roku go biorę do weterynarza. Faktem jest że niedobór testasteronu powoduje depresję. Faktem też jest że niedobór testasteronu powoduje osłabienie mięśni. Nie ma już dla niego lekarstwa.

Mod: Przestań pisać "jajewody". Powtarzasz swój błąd uparcie - zupełnie, jakby nie zwracano ci już nań uwagi.
22-02-2012 22:24 
 Ocena 3 na 3
Gapa (597 punktów)

>Więc jeżeli celem kastracji jest zrobienie ze zwierząt lepszych niewolników, to mów od razu o co Ci chodzi. Ja nie jestem zwolenniczką niewolnictwa.

Jakiego niewolnictwa? Udomowienia. Chyba nie wiesz czym jest praca dla psa.
Decyzja czy psa wykastrować należy do opiekuna. Hipotetycznie: suka lawinowa nie pojedzie na akcje, bo ma cieczkę, albo pies tropiący podprowadzi policje do domu cieczowej pudlicy... DECYZJA NALEŻY DO OPIEKUNA!!!! (Z wykrzyknikiem, byś zwróciła uwagę na to co pisze)

>Tak, najpierw psa czy kota wykastrować, a później go głodzić żeby nie utył!

Zastanow sie co piszesz. Nie chodzi o ILOSC a JAKOSC jedzenia.

>A bo psa z niepodwiązanymi nasieniowodami samochód nie przejedzie? Każdego psa powinno się trzymać na smyczy jeżeli się go prowadzi w niebezpiecznych miejscach. To nic nie ma do kastracji.

Do kastracji ma wiele bo suka/pies nie wlocza sie po ulicach...

> No po prostu fanatyzm!

Nie, nie fanatyzm. W odroznieniu od Ciebie ja podpieram sie sporym doswiadczeniem i czytaniem publikacji na ten temat w REALU a nie linkami w INTERNECIE, gdzie kazdy moze sobie napisac co chce, bez konsultacji merytorycznej.

>Kastracja jako zapobieganie HIV! Dobre! Może zaproponujemy to Afrykańczykom!

Jestes po prostu bezczelna.
A za Afrykanczykow wlepiam Ci minus.
Polecam lepsza literature dotyczaca ZDROWIA TWOICH KOTOW.
www.cafean(*)porady/FIV-czyli-koci-HIV,1738

>Co do rozmnażania, już pisałam że są lepsze metody: hysterektomia (usunięcie tylko macicy) lub podwiązanie jajowodów (ja polecam hysterektomię).

Pisalas juz WIELE razy o tym. Gdybys nie miala tak strasznie histeryczno-naiwnie-autorytawnego tonu, zapewne znalazlabys wiecej zwolennikow tej metody.

>Kot przeszedł już różne badania i co roku go biorę do weterynarza. (...) Nie ma już dla niego lekarstwa.

Ale pesymistka. Daj mi troche czasu, a znajde Ci takiego weta, ktory kota postawi na nogi. W klinice juz leczylismy farmakologicznie zwierzece depresje ale !!!!UWAGA!!!! nie na zyczynie wlasciciela, tylko po konsultacji z behawiorystami.
Gapa (597 punktów)
Jak chcesz zapraszam na "priva" mam namiary na lekarza w Londynie. Ale przyjeżdża do Polski co dwa tygodnie, wiec możecie się umówić Powiedział, ze dużo z tym pracy, ale i sa implanty i suplementy koniecznie tez trzeba zbadać wysokości pozostałych hormonow.
Widzisz mowisz i masz.
07-03-2012 22:49 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Jak chcesz zapraszam na "priva" mam namiary na lekarza w Londynie. Ale przyjeżdża do Polski co dwa tygodnie, wiec możecie się umówić Powiedział, ze dużo z tym pracy, ale i sa implanty i suplementy koniecznie tez trzeba zbadać wysokości pozostałych hormonow.
Widzisz mowisz i masz.

Niestety nie mieszkam ani w Polsce ani w Anglii. A jak zadbać o wysokość hormonów? O ile wiem, nie ma takiej terapii dla kotów, choć ostatnio znalazłam coś o pracy nad taką terapią: www.freepatentsonline.com/y2009/0176871.html
Gapa (597 punktów)
>Niestety nie mieszkam ani w Polsce ani w Anglii. A jak zadbać o wysokość hormonów? O ile wiem, nie ma takiej terapii dla kotów, choć ostatnio znalazłam coś o pracy nad taką terapią: www.freepatentsonline.com/y2009/0176871.html
>
Jak to wygodnie nie mieszkać ani w Angli ani w Polsce.

Jak chcesz to publicznie podam nr tel do weta, z którym przegadałam sprawę Twojego kota.
Czy mam podać publicznie? Bo to jakby reklama jest...

Przecież mówiłam Ci, ze sa jakieś implanty i cos tam jeszcze...
barb (178 punktów)
>Jak chcesz to publicznie podam nr tel do weta, z którym przegadałam sprawę Twojego kota. Czy mam podać publicznie? Bo to jakby reklama jest...

No i co mi z telefonu? Przecież przez telefon kot nie może być zbadany.

>Przecież mówiłam Ci, ze sa jakieś implanty i cos tam jeszcze...

Jakie implanty i coś tam jeszcze? Ja już od dawna szukam i nic nie znalazłam. Podaj informacje jak masz.
Gapa (597 punktów)
>>Jak chcesz to publicznie podam nr tel do weta, z którym przegadałam sprawę Twojego kota. Czy mam podać publicznie? Bo to jakby reklama jest...
>No i co mi z telefonu? Przecież przez telefon kot nie może być zbadany.
Ale Twój lekarz, moze skontaktować się z moim i być poprowadzony, skoro sam z siebie nic nie wymyślił na potencjalny brak testosteronu.
>>Przecież mówiłam Ci, ze sa jakieś implanty i cos tam jeszcze...
>Jakie implanty i coś tam jeszcze? Ja już od dawna szukam i nic nie znalazłam. Podaj informacje jak masz.

Oprócz informacji, ze kota da się podreperowac, nie mam innych informacji. Jak pisalam Ci, nie jestem lekarzem weterynarii. Koty mnie obchodza tyle, co moja wlasna i dla Twojej przyjemnosci i wygody nie bede wydawac pieniedzy na telefony, typu hot-line z Anglia. Zwlaszcza, ze nie podajesz wynikow badan na testosteron lub jego brak.

Jedyne co moge zrobic, to dac Ci namiary na kompetentnych ludzi i umyc rece.
barb (178 punktów)
>Oprócz informacji, ze kota da się podreperowac, nie mam innych informacji. Jak pisalam Ci, nie jestem lekarzem weterynarii. Koty mnie obchodza tyle, co moja wlasna i dla Twojej przyjemnosci i wygody nie bede wydawac pieniedzy na telefony, typu hot-line z Anglia. Zwlaszcza, ze nie podajesz wynikow badan na testosteron lub jego brak.
>Jedyne co moge zrobic, to dac Ci namiary na kompetentnych ludzi i umyc rece.

Nawet nie ma dla ludzi leczenia na niedobór hormonów, a co dopiero dla kotów i psów. Po za tym ludzie kastrują koty i psy właśnie dlatego żeby miały niedobór hormonów. Jedyne co znalazłam to to co już podałam że trwają prace nad takim lekarstwem.
19-04-2012 08:51 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)


Gapa (597 punktów)
Usunięte przez moderatora
24-02-2012 20:46 
 Ocena-2 na 2
barb (178 punktów)
>Więc jeżeli celem kastracji jest zrobienie ze zwierząt lepszych niewolników, to mów od razu o co Ci chodzi. Ja nie jestem zwolenniczką niewolnictwa.
>>Jakiego niewolnictwa? Udomowienia. Chyba nie wiesz czym jest praca dla psa.

Jest to niewolnicza praca bo pies jest do niej zmuszany, pies sam jej nie wybrał.

>>Decyzja czy psa wykastrować należy do opiekuna.

Są już państwa w UE gdzie kastracja psów bez medycznego powodu jest nielegalna. Właściciel nie może robić ze zwierzęciem co mu się podoba.

>>Hipotetycznie: suka lawinowa nie pojedzie na akcje, bo ma cieczkę, albo pies tropiący podprowadzi policje do domu cieczowej pudlicy... DECYZJA NALEŻY DO OPIEKUNA!!!! (Z wykrzyknikiem, byś zwróciła uwagę na to co pisze)

Jak już pisałam, jestem przeciwna eksploatacji zwierząt. Ja wierzę w progres moralny. Z czasem takie kaleczenie zwierząt będzie nielegalne. Co do "cieczki", jak już też pisałam, można usunąć tylko macicę.

>Tak, najpierw psa czy kota wykastrować, a później go głodzić żeby nie utył!
>>Zastanow sie co piszesz. Nie chodzi o ILOSC a JAKOSC jedzenia.

Faktem jest że statystycznie wykastrowane zwierzęta ważą więcej niezależnie od innych czynników.

>A bo psa z niepodwiązanymi nasieniowodami samochód nie przejedzie? Każdego psa powinno się trzymać na smyczy jeżeli się go prowadzi w niebezpiecznych miejscach. To nic nie ma do kastracji.
>>Do kastracji ma wiele bo suka/pies nie wlocza sie po ulicach...

Psy nie włóczą się po ulicach gdy mają opiekuna, który się nimi opiekuje.

> No po prostu fanatyzm!
>>Nie, nie fanatyzm. W odroznieniu od Ciebie ja podpieram sie sporym doswiadczeniem i czytaniem publikacji na ten temat w REALU a nie linkami w INTERNECIE, gdzie kazdy moze sobie napisac co chce, bez konsultacji merytorycznej.

Jakim sporym doświadczeniem? Masz jakieś kwalifikacje? Robiłeś jakieś badania kliniczne? Gdzie można o nich przeczytać? Co znaczy "w realu"? Czy informacje znalezione w bibliotece mają więcej wartości niż te znalezione w Internecie? Po za tym w linkach, które podałam, są informacje gdzie znaleść oryginalne publikacje. Idź do biblioteki i szukaj jeżeli jesteś takim niedowiarkiem.

>Kastracja jako zapobieganie HIV! Dobre! Może zaproponujemy to Afrykańczykom!
>>Jestes po prostu bezczelna.

Dlaczego?

>>Polecam lepsza literature dotyczaca ZDROWIA TWOICH KOTOW.
www.cafean(*)porady/FIV-czyli-koci-HIV,1738

Wiem co to jest FIV, więc nie muszę o tym czytać. Mówie tylko że kastracja to nie jest rozwiązanie. Gdy się ma koty to się powinno je pilnować żeby nie zadawały się z bcymi kotami i nie zaraziły się jakąś chorobą, a jest ich dużo, nie tylko FIV, i nie tylko przekazywane drogą płciową.

>Co do rozmnażania, już pisałam że są lepsze metody: hysterektomia (usunięcie tylko macicy) lub podwiązanie jajowodów (ja polecam hysterektomię).
>>Pisalas juz WIELE razy o tym. Gdybys nie miala tak strasznie histeryczno-naiwnie-autorytawnego tonu, zapewne znalazlabys wiecej zwolennikow tej metody.

A Ty masz dopiero ładny ton!

>Kot przeszedł już różne badania i co roku go biorę do weterynarza. (...) Nie ma już dla niego lekarstwa.
>>Ale pesymistka. Daj mi troche czasu, a znajde Ci takiego weta, ktory kota postawi na nogi. W klinice juz leczylismy farmakologicznie zwierzece depresje ale !!!!UWAGA!!!! nie na zyczynie wlasciciela, tylko po konsultacji z behawiorystami.

Jakiś okrutny człowiek kota najpierw wykastrował, potem porzucił na ulicy, a ja mam teraz wydawać nie wiadomo ile na leczenie dolegliwości, które ja nie spowodowałam! Wiem że depresję się leczy, ale to dużo kosztuje.
24-02-2012 23:50 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)

>Jest to niewolnicza praca bo pies jest do niej zmuszany, pies sam jej nie wybrał.

Czyli nie wiesz czym jest praca dla psa.

>Są już państwa w UE gdzie kastracja psów bez medycznego powodu jest nielegalna. Właściciel nie może robić ze zwierzęciem co mu się podoba.
Które?

>>>Hipotetycznie: suka lawinowa nie pojedzie na akcje, bo ma cieczkę, albo pies tropiący podprowadzi policje do domu cieczowej pudlicy... DECYZJA NALEŻY DO OPIEKUNA!!!! (Z wykrzyknikiem, byś zwróciła uwagę na to co pisze)
>Jak już pisałam, jestem przeciwna eksploatacji zwierząt. Ja wierzę w progres moralny. Z czasem takie kaleczenie zwierząt będzie nielegalne. Co do "cieczki", jak już też pisałam, można usunąć tylko macicę.

Czyli ludzie ludzkie jest mniej wazne.
Usuniecie macicy w TYM przypadku i tak zmusza dzieciaka do pozostania pod lawina. Pogratulowac.

>Psy nie włóczą się po ulicach gdy mają opiekuna, który się nimi opiekuje.
Rowniez te, ktore sie przstraszyly petard, albo roweru....
>> No po prostu fanatyzm!

>Jakim sporym doświadczeniem?
Jestem psim behawiorysta, asystentem kynologicznym, dog groomerem, i wspolwlascielem bardzo starej hodowli, mam za soba prace w USA gdzie poznalam meza, Finlandi, Holandii, i ostatnich kilka lat w Hiszpani w klinikach weterynaryjnych. Moj maz jest szkoleniowcem dla psow: dogoterapia, behawiorysta, szkolil psy dla niewidomych, na wozkach inwalidzkich. A w Hiszpani pracowal jako opiekun do psow szukajacych substancji wybuchowych, narkotykow, jak rowniez przygotowywal psy do szukania goryli dla National Geografic. Konsultant wojskowy ds szkolenia.
Oprocz kilku arytykulow w kwartalniku PIES ZKwP, nie mam innych. Jestem praktykiem nie teoretykiem.

>>Kastracja jako zapobieganie HIV! Dobre! Może zaproponujemy to Afrykańczykom!
>>>Jestes po prostu bezczelna.
>Dlaczego?

Dlaczego? Ja odrozniem LUDZI od ZWIERZAT. To podsmierduje rasizmem....

> Mówie tylko że kastracja to nie jest rozwiązanie. Gdy się ma koty to się powinno je pilnować żeby nie zadawały się z bcymi kotami i nie zaraziły się jakąś chorobą, a jest ich dużo, nie tylko FIV, i nie tylko przekazywane drogą płciową.

Wreszcie madre slowa. Ale moja kotka nie jest jest mnoja niewolnica! Ona ma wolnosc, przychodzi na jedzenie i spac w lozeczku, ale nie chce by sie wenerycznie zarazila.

>A Ty masz dopiero ładny ton!

Podkabluj na mnie do moderatora.

>Jakiś okrutny człowiek kota najpierw wykastrował,
jak robi sporo ludzi,
>potem porzucił na ulicy,
a ja slyszalam, ze koty calkiem sprawnie same umieja zwiac, a Ty go komus ukradlas
>a ja mam teraz wydawać nie wiadomo ile na leczenie dolegliwości, (...) Wiem że depresję się leczy, ale to dużo kosztuje.
Ale Ci zalatwie po kosztach, kochana.
01-03-2012 20:51 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Jest to niewolnicza praca bo pies jest do niej zmuszany, pies sam jej nie wybrał.
>>Czyli nie wiesz czym jest praca dla psa.

Praca jest pracą.

>Są już państwa w UE gdzie kastracja psów bez medycznego powodu jest nielegalna. Właściciel nie może robić ze zwierzęciem co mu się podoba.
>>Które?

Nie pamiętam, ale chyba Niemcy. Tutaj jest organizacja przeciwko kastracji:
www.freewebs.com/society_against_neutering/ Chyba tam gdzieś pisało, ale nie mogę teraz znaleź.

>>>Hipotetycznie: suka lawinowa nie pojedzie na akcje, bo ma cieczkę, albo pies tropiący podprowadzi policje do domu cieczowej pudlicy... DECYZJA NALEŻY DO OPIEKUNA!!!! (Z wykrzyknikiem, byś zwróciła uwagę na to co pisze)
>Jak już pisałam, jestem przeciwna eksploatacji zwierząt. Ja wierzę w progres moralny. Z czasem takie kaleczenie zwierząt będzie nielegalne. Co do "cieczki", jak już też pisałam, można usunąć tylko macicę.

>>Czyli ludzie ludzkie jest mniej wazne.
Usuniecie macicy w TYM przypadku i tak zmusza dzieciaka do pozostania pod lawina. Pogratulowac.

Nie rozumiem tej wypowiedzi.

>Jakim sporym doświadczeniem?

>>Jestem psim behawiorysta, asystentem kynologicznym, dog groomerem, i wspolwlascielem bardzo starej hodowli, mam za soba prace w USA gdzie poznalam meza, Finlandi, Holandii, i ostatnich kilka lat w Hiszpani w klinikach weterynaryjnych. Moj maz jest szkoleniowcem dla psow: dogoterapia, behawiorysta, szkolil psy dla niewidomych, na wozkach inwalidzkich. A w Hiszpani pracowal jako opiekun do psow szukajacych substancji wybuchowych, narkotykow, jak rowniez przygotowywal psy do szukania goryli dla National Geografic. Konsultant wojskowy ds szkolenia.
Oprocz kilku arytykulow w kwartalniku PIES ZKwP, nie mam innych. Jestem praktykiem nie teoretykiem.

No to robicie wszystko to czemu ja jestem przeciwna.

Mnie interesuje teoria a nie praktyka.

>>Kastracja jako zapobieganie HIV! Dobre! Może zaproponujemy to Afrykańczykom!
>>>Jestes po prostu bezczelna.
>Dlaczego?

>Dlaczego? Ja odrozniem LUDZI od ZWIERZAT. To podsmierduje rasizmem....

To jest gatunkowizm, który jest tak samo niemoralny jak rasizm czy seksizm. Nikt nie wybiera swej rasy, płci ani gatunku. Każdy powinien mieć te sama prawa: prawo do życia, wolności, decydowania o własnym życiu i nietykalności cielesnej. Każdy ma tylko jedną szansę na życie i powinien mieć prawo spędzić to życie jak najlepiej.

> Mówie tylko że kastracja to nie jest rozwiązanie. Gdy się ma koty to się powinno je pilnować żeby nie zadawały się z bcymi kotami i nie zaraziły się jakąś chorobą, a jest ich dużo, nie tylko FIV, i nie tylko przekazywane drogą płciową.

>>Wreszcie madre slowa. Ale moja kotka nie jest jest mnoja niewolnica! Ona ma wolnosc, przychodzi na jedzenie i spac w lozeczku, ale nie chce by sie wenerycznie zarazila.

Wolnych osobników się nie kastruje. Kastruje sie tylko niewolników.

>A Ty masz dopiero ładny ton!

>Podkabluj na mnie do moderatora.

Mnie to nie przeszkadza, to Tobie przeszkadza mój ton, mimo tego że Twój jest o wiele gorszy od mojego.

>Jakiś okrutny człowiek kota najpierw wykastrował,
>>jak robi sporo ludzi,

Kiedyś sporo ludzi wysyłało swoje dzieci do kopalni, więc to było moralne bo sporo ludzi to robiło? Co za logika?

>potem porzucił na ulicy,
>>a ja slyszalam, ze koty calkiem sprawnie same umieja zwiac, a Ty go komus ukradlas

Nie ukradłam bo kot się włóczył po śmietniku parę miesięcy. Potem go zaczełam dokarmiać. Potem przyszła zima to mi się go żal zrobiło. Po drugie mieszkam koło lasu, gdzie żyją niebezpieczne dla kotów zwierzęta. Przykleiłam wywieszki o kocie, ale nikt się po niego nie zgłosił.

>a ja mam teraz wydawać nie wiadomo ile na leczenie dolegliwości, (...) Wiem że depresję się leczy, ale to dużo kosztuje.

>>Ale Ci zalatwie po kosztach, kochana.

Niestety za daleko od siebie mieszkamy.
01-03-2012 22:03 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
Dawno barb Cię nie było

>Mnie to nie przeszkadza, to Tobie przeszkadza mój ton, mimo tego że Twój jest o wiele gorszy od mojego.

Mnie przeszkadza odkąd wrzuciłaś do naszej miłej rozmowy Afrykańczyków.

>No to robicie wszystko to czemu ja jestem przeciwna.
Niestety tak. Wcale mi nie przykro z tego powodu. Pies jest w służbie człowieka od szukania niewypałów, po wyciąganie swojego człowieka na spacer, zamiast pozwolić mu siedzieć przed komputerem cały dzień, od wieszania się na nim dziecka z zespołem Downa.

>Mnie interesuje teoria a nie praktyka.
Dlatego Świat jest taaaki różnorodny.

Wojuj z nimi (jak mało z pewnością znajdziesz więcej w necie):

www.fundac(*)dzialalnosc/akcja-sterylizacja
www.citywe(*)t&view=article&id=29&Itemid=52
www.mmpozn(*)-na-sterylizacje?category=news

Jeszcze wrzucę
Ustawa o ochronie zwierząt
Art. 13.

2. Rada gminy określa, w drodze uchwały, program zapobiegania bezdomności zwierząt, określający w szczególności:
1) program sterylizacji i kastracji zwierząt domowych na obszarze gminy;

Pisz w Twojej sprawie do gmin jest ich "Na terenie Polski wg stanu na 1 stycznia 2011 r. było 2479 gmin trzech rodzajów:

1571 gmin wiejskich,
602 gminy wiejsko-miejskie,
306 gmin miejskich."

Powodzenia barb.
barb (178 punktów)
>Mnie przeszkadza odkąd wrzuciłaś do naszej miłej rozmowy Afrykańczyków.

Była mowa o HIV/FIV. A gdzie jest epidemia HIV jak nie w Afryce?

>No to robicie wszystko to czemu ja jestem przeciwna.
>Niestety tak. Wcale mi nie przykro z tego powodu. Pies jest w służbie człowieka od szukania niewypałów, po wyciąganie swojego człowieka na spacer, zamiast pozwolić mu siedzieć przed komputerem cały dzień, od wieszania się na nim dziecka z zespołem Downa.

Czyli jeżeli uważasz że pies istnieje po to by był sługą człowieka, to tłumaczy dlaczego jesteś zwolenniczką kastracji. Nie ma to nic wspólnego z medycyną weterynaryjną ani nauką, tylko z Twoją ideologią. A jeżeli ktoś nie zgadza się z Twoją ideologią co do roli psa na tym świecie, to dlaczego ma się zgodzić z Twoją opinią na temat kastracji, która jest oparta na tej ideologii?

>Mnie interesuje teoria a nie praktyka.
>Dlatego Świat jest taaaki różnorodny.

Świat nie powinien być rożnorodny jeżeli chodzi o naukę i logikę.

>Wojuj z nimi (jak mało z pewnością znajdziesz więcej w necie):

Wiem ile tej propagandy jest w Internecie. Z takimi fanatykami nie ma co gadać. Ja myślałam że tutaj są bardziej racjonalni ludzie.

>Jeszcze wrzucę
Ustawa o ochronie zwierząt
Art. 13.
2. Rada gminy określa, w drodze uchwały, program zapobiegania bezdomności zwierząt, określający w szczególności:
1) program sterylizacji i kastracji zwierząt domowych na obszarze gminy;

Z tym nie mam takiego problemu bo tutaj jest przynajmniej dany wybór: sterylizacja lub kastracja.
02-03-2012 10:37 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)

>Jakiś okrutny człowiek kota najpierw wykastrował, potem porzucił na ulicy, a ja mam teraz wydawać nie wiadomo ile na leczenie dolegliwości, które ja nie spowodowałam! Wiem że depresję się leczy, ale to dużo kosztuje.

To jest akurat wyjątkowo głupi argument. Kot jest teraz twój i powinnaś go leczyć, jeśli jest chory (i nie wierzę wcale w tę depresję - jakie KONKRETNIE badania miał robione i co wykazały?).
barb (178 punktów)
>Jakiś okrutny człowiek kota najpierw wykastrował, potem porzucił na ulicy, a ja mam teraz wydawać nie wiadomo ile na leczenie dolegliwości, które ja nie spowodowałam! Wiem że depresję się leczy, ale to dużo kosztuje.

>To jest akurat wyjątkowo głupi argument. Kot jest teraz twój i powinnaś go leczyć, jeśli jest chory (i nie wierzę wcale w tę depresję - jakie KONKRETNIE badania miał robione i co wykazały?).

Jak można na ludzi, którzy zbierają bezdomne, często chore, koty z ulicy nakładać takie wielkie zobowiązanie? Przecież tacy ludzie nie musieli się litować nad tymi kotami. Mogli sobie zdrowego kota w sklepie kupić. Kota też można po prostu porzucić w schronisku, gdzie zostanie "uśpiony".
"Mój" kot miał badany mocz, kał i krew. Badania nic nie wykazały.
08-03-2012 08:58 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Jak można na ludzi, którzy zbierają bezdomne, często chore, koty z ulicy nakładać takie wielkie zobowiązanie? Przecież tacy ludzie nie musieli się litować nad tymi kotami.

Sami na siebie nakładają to zobowiązanie, zabierając kota.
Temat znam z osobistej (i wielokrotnej) praktyki.

>"Mój" kot miał badany mocz, kał i krew. Badania nic nie wykazały.

To skąd wiesz, że ma niedobór testosteronu?
barb (178 punktów)
>Sami na siebie nakładają to zobowiązanie, zabierając kota.
Temat znam z osobistej (i wielokrotnej) praktyki.

No to nie będą brać kotów.

>To skąd wiesz, że ma niedobór testosteronu?

Bo nie ma jąder!
20-03-2012 20:45 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>>To skąd wiesz, że ma niedobór testosteronu?
>Bo nie ma jąder!



Ale ja nie pytałam o jądra, bo wiem przecież, że ich nie ma. Ja pytam skąd ty WIESZ, że jego dolegliwości są spowodowane brakiem testosteronu? I do tego ta pewność jest na tyle wielka, że porzuciłaś już dalsze diagnozy? Twój kot cierpi (a przynajmniej tak wynika z twojego opisu) a ty wybrałaś hipotezę, jaka ci pasuje.
barb (178 punktów)
>>To skąd wiesz, ze ma niedobór testosteronu?
>Bo nie ma jąder!
>Ale ja nie pytałam o jądra, bo wiem przecież, że ich nie ma. Ja pytam skąd ty WIESZ, ze jego dolegliwości są spowodowane brakiem testosteronu?

Pytałaś o niedobór testosteronu to Ci odpowiedziałam.

Dolegliwości są dokładnie takie same na jakie cierpią mężczyźni, którzy mają niedobór testosteronu. Konkluzja jest chyba logiczna.

>I do tego ta pewność jest na tyle wielka, że porzuciłaś już dalsze diagnozy? Twój kot cierpi (a przynajmniej tak wynika z twojego opisu) a ty wybrałaś hipotezę, jaka ci pasuje.

A jakie ma jeszcze diagnozy przejść? Już wymieniłam jakie miał? Ile tych diagnoz może być i ile ja mam wydać pieniędzy na zdiagnozowanie choroby, której i tak się nie da leczyć?
25-02-2012 11:55 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Więc jeżeli celem kastracji jest zrobienie ze zwierząt lepszych niewolników, to mów od razu o co Ci chodzi. Ja nie jestem zwolenniczką niewolnictwa.
>Jakiego niewolnictwa? Udomowienia. Chyba nie wiesz czym jest praca dla psa.

Daj spokój, groch o ścianę. Dla niej pewnie alaskan malamute Bering powinien zostać zabrany właścicielce. I w ogóle uciąg, skijöring czy canicross powinny być zakazane. Wszyscy uczestnicy Yukon Quest do paki!


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
barb (178 punktów)
>>Więc jeżeli celem kastracji jest zrobienie ze zwierząt lepszych niewolników, to mów od razu o co Ci chodzi. Ja nie jestem zwolenniczką niewolnictwa.
>Jakiego niewolnictwa? Udomowienia. Chyba nie wiesz czym jest praca dla psa.

>Daj spokój, groch o ścianę. Dla niej pewnie alaskan malamute Bering powinien zostać zabrany właścicielce. I w ogóle uciąg, skijöring czy canicross powinny być zakazane. Wszyscy uczestnicy Yukon Quest do paki!

Czy Ty w jaskini żyjesz czy co że nie wiesz co się na świecie dzieje? Przecież aktywiści na rzecz praw zwierząt już dawno z tym walczą. Masz tu, poczytaj sobie (użyj google translate jeżeli nie znasz angielskiego):
www.helpsleddogs.org/faq.htm
www.global(*)mal-cruelty-accusations/68732/
Największa organizacja na rzecz wyzwolenia zwierząt, PeTA: www.peta.o(*)acing-death-on-the-trails.aspx
23-02-2012 08:14 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Tak, najpierw psa czy kota wykastrować, a później go głodzić żeby nie utył!

>Po prostu dech mi zapiera czytając takie wypowiedzi. Zwolennicy kastracji są zdolni do tak absurdalnych wypowiedzi jak: stosunek seksualny jest bolesny, testosteron nie jest potrzebny do budowy silnych mięśni, kastracja nie powoduje niedoboru hormonów. No po prostu fanatyzm!

>Kastracja jako zapobieganie HIV! Dobre! Może zaproponujemy to Afrykańczykom!

Przestańże się wreszcie kompromitować.

>Kot przeszedł już różne badania i co roku go biorę do weterynarza. Faktem jest że niedobór testosteronu powoduje depresję. Faktem też jest że niedobór testosteronu powoduje osłabienie mięśni. Nie ma już dla niego lekarstwa.
>Mod: Przestań pisać "jajewody". Powtarzasz swój błąd uparcie - zupełnie, jakby nie zwracano ci już nań uwagi.
Mod 2: I "testasteron"!
15-02-2012 05:06 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Ja mam niewykastrowane kotki i koty i nic takiego nie robią. Gdy kotki są w rui (jakieś 4 razy w roku), wszyscy się fajnie bawią przez parę dni, a potem koniec. Mam jednego wykastrowanego kocura. On się nie "bawi". W ogóle ma mało energii, i taki jakby smutny zawsze. Ma też nadwagę, choć mało je. Jest bardzo miękki, ma bardzo słabe mięśnie. To są wszystko skutki niedoboru hormonów.

Że co? Słabe mięśnie? Nadwaga? Osowiałość? Ty się w ogóle tym kotem zajmujesz?

Kot ma mięśnie jak stal, przed chwilą skakał po szafkach i szafie (jeszcze nie po mnie, ale czuję w kościach nadchodzący sprint z wybiciem, odbiciem o moje wystające znad krzesła plecy, fikołkiem i powrotem do sypialni), bo został na chwilę wypuszczony na śnieg na balkonie i przepełnia go szczęście.
Kota po śniegu nie biega, bo jest reksem kornwalijskim i przeważnie kocha kołdrę i chodzenie mi po głowie (dosłownie i fizycznie), ale lubi się bawić z Kotem w F1. Względnie w policjantów i złodziei na F1. Need for Speed, Cat Edition

Jedzą normalnie - tuż po zabiegu dostawali oboje karmę dla kastratów, ale średnio ją lubili, więc wróciliśmy do tej dla kotów wybrednych. Owszem, trochę podskoczyli zaraz po zabiegu, ale szybko wszystko wróciło do normy. Ale jak tak się zamyślę, to po innych zabiegach z anestezjologiem w zestawie też trochę tyły i miały większy apetyt, a potem było jak zwykle.

Ponadto: może dla ciebie stan wycieńczenia fizycznego, szycie skóry na głowie i leczenie uszkodonego oka to jest "fajna zabawa" - dla mnie to jest poważny problem, z którym Koty nie muszą sobie radzić. Kota moich rodziców trafiła po trzech miesiącach prawie ustawicznej (przerwy dwu-trzy dniowe) rui do szpitala na intensywną opiekę. W końcu dali się przekonać do zabiegu i mają w domu szczęśliwą, uroczą, miłą, nadal zgrabną kotkę, a jej ludzie nie muszą jechać na ani jedno szycie swoich własnych rąk, palców, nóg.

Co Ty masz, to kota, o którego nie zadbał jego człowiek. Bo równie dobrze chłopak może mieć tak charakter, albo inną chorobę, która ci wisi.

Acha, i powiedz mi, jaką antykoncepcję podajesz kotkom? Czy po prostu pozwalasz im się rozmnażać na potęgę?

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
22-02-2012 16:38 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Że co? Słabe mięśnie? Nadwaga? Osowiałość? Ty się w ogóle tym kotem zajmujesz?

Kot przeszedł już różne badania i co roku go biorę do weterynarza. Faktem jest że niedobór testasteronu powoduje depresję. Faktem też jest że niedobór testasteronu powoduje osłabienie mięśni. Nie ma już dla niego lekarstwa.

>Kot ma mięśnie jak stal, przed chwilą skakał po szafkach i szafie (jeszcze nie po mnie, ale czuję w kościach nadchodzący sprint z wybiciem, odbiciem o moje wystające znad krzesła plecy, fikołkiem i powrotem do sypialni), bo został na chwilę wypuszczony na śnieg na balkonie i przepełnia go szczęście.

Czyli twierdzisz że testasteron mie ma żadnego efektu na mięśnie? Poprzyj to twierdzenie faktami naukowymi!

>>Jedzą normalnie - tuż po zabiegu dostawali oboje karmę dla kastratów, ale średnio ją lubili, więc wróciliśmy do tej dla kotów wybrednych. Owszem, trochę podskoczyli zaraz po zabiegu, ale szybko wszystko wróciło do normy. Ale jak tak się zamyślę, to po innych zabiegach z anestezjologiem w zestawie też trochę tyły i miały większy apetyt, a potem było jak zwykle.

Ja mam odżucić liczne badania kliniczne i fakty naukowe i kierować się Twoją obserwacją dwóch kotów?

>>Ponadto: może dla ciebie stan wycieńczenia fizycznego, szycie skóry na głowie i leczenie uszkodonego oka to jest "fajna zabawa" - dla mnie to jest poważny problem, z którym Koty nie muszą sobie radzić. Kota moich rodziców trafiła po trzech miesiącach prawie ustawicznej (przerwy dwu-trzy dniowe) rui do szpitala na intensywną opiekę. W końcu dali się przekonać do zabiegu i mają w domu szczęśliwą, uroczą, miłą, nadal zgrabną kotkę, a jej ludzie nie muszą jechać na ani jedno szycie swoich własnych rąk, palców, nóg.

Moje doświadczenia z moimi domowymi kotkami i kotami, a także z kotami wolnożyjącymi, nic takiego nie pokazały. To co opisujesz może być wyjątkiem. W każdym bądź razie to jest sprzeczne z naturą. Gatunki które tak postępują by szybko wigineły.

>>Co Ty masz, to kota, o którego nie zadbał jego człowiek. Bo równie dobrze chłopak może mieć tak charakter, albo inną chorobę, która ci wisi.

Jego człowiek go wykastrował i stąd te problemy.

>>Acha, i powiedz mi, jaką antykoncepcję podajesz kotkom? Czy po prostu pozwalasz im się rozmnażać na potęgę?

No i znów muszę to samo powtarzać. Alternatywy kastracji to: hysterektomia (usunięcie tylko macicy-to polecam), podwiązanie jajewodów, i wazektomia.
22-02-2012 19:38 
 Ocena 9 na 9
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Czyli twierdzisz że testasteron mie ma żadnego efektu na mięśnie? Poprzyj to twierdzenie faktami naukowymi!

Jaki testosteron ma wpływ na mięśnie to ja wiem najlepiej - mam podwójną normę testosteronu Faktem również jest, że widziałam w klinice - salę obok - przypadki z taką samą normą, a o wiele gorszymi/mniejszymi problemami. Czyli jak zwykle - nie ma normy, są same odchyły.

>Ja mam odrzucić liczne badania kliniczne i fakty naukowe i kierować się Twoją obserwacją dwóch kotów?

Dwóch? Chyba dwustu. Moje, wszystkie znajomych, wszystkie ze znajomych Kocich Mam, wszystkie z okolicznych DT... Jak się tak głębiej zastanowię, to w sumie nigdy nie widziałam wysterylizowanego kota (płci dowolnej) z problemami. Może u nas jacyś wyjątkowo zdolni weterynarze się zlokalizowali? Albo te badania nie dotyczą kotów...

> To co opisujesz może być wyjątkiem. W każdym bądź razie to jest sprzeczne z naturą. Gatunki które tak postępują by szybko wyginęły.

Co ty mi tu o gatunkach?! Jakie wyginięcie?!? Chwilowo problem jest w drugą stronę. Z kotów ginących to Panthera tigris altaica i Panthera uncia, a nie Felis catus.

>Jego człowiek go wykastrował i stąd te problemy.

J.w.

>No i znów muszę to samo powtarzać. Alternatywy kastracji to: hysterektomia (usunięcie tylko macicy-to polecam), podwiązanie jajewodów, i wazektomia.

Czyli się nie rozmnażają. I wszystko gra. U mnie też się nie rozmnażają, są zdrowe i szczęśliwe (w chwili obecnej szczególnie, bo dwunóg przyszedł i przyniósł papierową torbę do zamordowania).

I jeszcze raz: jajowodów. Bo w końcu moderacja cierpliwość straci.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
23-02-2012 08:05 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>testasteronu
>testasteronu
>testasteron
>jajewodów
Na "jajewody" już Ci zwracano uwagę, a ten hormon nazywa się testOsteron.
23-02-2012 10:57 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
>>Że co? Słabe mięśnie? Nadwaga? Osowiałość? Ty się w ogóle tym kotem zajmujesz?
>Kot przeszedł już różne badania i co roku go biorę do weterynarza. Faktem jest że niedobór testasteronu powoduje depresję. Faktem też jest że niedobór testasteronu powoduje osłabienie mięśni. Nie ma już dla niego lekarstwa.

Odpowiadanie na Twoje posty jest właściwie bez sensu, bo Ty wierzysz, że masz basolutną rację, ale Twojego kota mi żal.
1. Dobrze karmiony kot ( jakościowo-przemrożone mięso kurcząt, dobra sucha karma, stały dostęp do wody
bez solonych wkładek z ludzkiego jedzenia) ma sie dobrze bez względu na ilość "testasteronu".
2. Kot potrzebuje ruchu, bodźców i zainteresowania. Codziennie.
3. To, że raz do roku "bierzesz kota do weterynarza" nie znaczy, że nie popełniasz błędów w opiece.
Skoro kot ma depresję(swoją drogą jakie to objawy na depresję wskazują?) a bzdurą jest, że niedobór "testasteronu"
ją wywołuje to poszukaj tych błędów. Pomóż swojemu pupilowi.
p.s.
Jak często odrobaczasz tego kota?

> Czyli twierdzisz że testasteron mie ma żadnego efektu na mięśnie? Poprzyj to twierdzenie faktami naukowymi!
Przypomniałaś mi ś.p. Howarda. To był wielki, wykastrowany kocur(dachowiec), wychowany w mieszkaniu. Trafił do mnie jako alternatywy dla uśpienia. Po okresie adaptacji, 3 tygodnie, ustawił pozostałe zwierzęta domowe, łącznie z psami, w szeregu
Z polowań (sic!) przynosił głównie wiewórki i sroki. Morderca jeden.

> No i znów muszę to samo powtarzać. Alternatywy kastracji to: hysterektomia (usunięcie tylko macicy-to polecam), podwiązanie jajewodów, i wazektomia.
Nikt nie kastruje kotów dla frajdy.
barb (178 punktów)
>>Odpowiadanie na Twoje posty jest właściwie bez sensu, bo Ty wierzysz, że masz basolutną rację,

Nie, to wy, zwolennicy kastracji, wierzycie że macie absolutną rację. Ja przedstawiłam tu wiele artykułw o badaniach klinicznych. Ja wierzę w naukę. A wam wystarczy tylko sama wiara.

>>ale Twojego kota mi żal.

Mi też go żal, ale moje sumienie jest czyste bo ja mu tego nie zrobiłam.

>>1. Dobrze karmiony kot ( jakościowo-przemrożone mięso kurcząt, dobra sucha karma, stały dostęp do wody bez solonych wkładek z ludzkiego jedzenia) ma sie dobrze bez względu na ilość "testasteronu".

Jakieś poparcie tego twierdzenia??? I jak śmiesz mnie oskarżać że ja mu nie zapewniam tego wszystkiego???!!!!

>>2. Kot potrzebuje ruchu, bodźców i zainteresowania. Codziennie.

A to co ja go w klatce trzymam czy co? Ma wyjście na ogrodzony ogród. Ma towarzystwo kotów. Jakoś niewykastrowane moje koty nie są tak nieaktywne jak on a mają dokładnie te same warunki.

>>Skoro kot ma depresję(swoją drogą jakie to objawy na depresję wskazują?) a bzdurą jest, że niedobór "testasteronu" ją wywołuje to poszukaj tych błędów. Pomóż swojemu pupilowi.

To nie jest żadna bzdura tylko fakt medyczny i naukowy.

>>p.s.
Jak często odrobaczasz tego kota?

Był badany i żadnych robaków nie ma, ale i tak mu dałam lekarstwo na odrobaczenie, co nic nie pomogło.

> Czyli twierdzisz że testasteron mie ma żadnego efektu na mięśnie? Poprzyj to twierdzenie faktami naukowymi!
>>Przypomniałaś mi ś.p. Howarda. To był wielki, wykastrowany kocur(dachowiec), wychowany w mieszkaniu. Trafił do mnie jako alternatywy dla uśpienia. Po okresie adaptacji, 3 tygodnie, ustawił pozostałe zwierzęta domowe, łącznie z psami, w szeregu
Z polowań (sic!) przynosił głównie wiewórki i sroki. Morderca jeden.

Wielki, to znaczy gruby, chciałeś powiedzieć! Mój też zabił kilka zwierząt (co mi się nie podoba) i o czym to ma świadczyć?

> No i znów muszę to samo powtarzać. Alternatywy kastracji to: hysterektomia (usunięcie tylko macicy-to polecam), podwiązanie jajewodów, i wazektomia.
>>Nikt nie kastruje kotów dla frajdy.

Może nie dla frajdy, ale dla innych powodów, które nie mają nic wspólnego z dobrostanem zwierząt, a wszystko z wygodą człowieka.
26-02-2012 12:12 
 Ocena 1 na 1
zupełna (2507 punktów)
>>>Odpowiadanie na Twoje posty jest właściwie bez sensu, bo Ty wierzysz, że masz basolutną rację,
>Nie, to wy, zwolennicy kastracji, wierzycie że macie absolutną rację. Ja przedstawiłam tu wiele artykułw o badaniach klinicznych. Ja wierzę w naukę. A wam wystarczy tylko sama wiara.

Osoby, które z Tobą starają się rozmawiać opiekują się zwierzętami, podobnie jak Ty.

>>>ale Twojego kota mi żal.
>Mi też go żal, ale moje sumienie jest czyste bo ja mu tego nie zrobiłam.



>>>1. Dobrze karmiony kot ( jakościowo-przemrożone mięso kurcząt, dobra sucha karma, stały dostęp do wody bez solonych wkładek z ludzkiego jedzenia) ma sie dobrze bez względu na ilość "testasteronu".
>Jakieś poparcie tego twierdzenia??? I jak śmiesz mnie oskarżać że ja mu nie zapewniam tego wszystkiego???!!!!

Barb, ja Ciebie o nic nie oskarżam. Staram się podpowiedzieć co może być przyczyną :depresji" Twojego kota.

>>>2. Kot potrzebuje ruchu, bodźców i zainteresowania. Codziennie.
>A to co ja go w klatce trzymam czy co? Ma wyjście na ogrodzony ogród. Ma towarzystwo kotów. Jakoś niewykastrowane moje koty nie są tak nieaktywne jak on a mają dokładnie te same warunki.
>>>Skoro kot ma depresję(swoją drogą jakie to objawy na depresję wskazują?) a bzdurą jest, że niedobór "testasteronu" ją wywołuje to poszukaj tych błędów. Pomóż swojemu pupilowi.
>To nie jest żadna bzdura tylko fakt medyczny i naukowy.
>>>p.s.
>Jak często odrobaczasz tego kota?
>Był badany i żadnych robaków nie ma, ale i tak mu dałam lekarstwo na odrobaczenie, co nic nie pomogło.

I tu doszliśmy cierpliwie do sedna. Koty, mające dostęp do gryzoni tzn jedzące je, należy odrobaczać min. co 4 miesiące. Jeżeli kot jest mocno zaatakowany przez pasożyty to jednorazowe podanie leku nic nie da.

>Z polowań (sic!) przynosił głównie wiewórki i sroki. Morderca jeden.
>Wielki, to znaczy gruby, chciałeś powiedzieć! Mój też zabił kilka zwierząt (co mi się nie podoba) i o czym to ma świadczyć?

Nie, wielki to znaczy wysoki+ umięśniony. Gruby to znaczy z nadawgą lub otyły.
Kot to drapieżnik. Jak ma okazję i jest w dobrej kondycji to poluje na inne zwirzęta.

>>>>>Nikt nie kastruje kotów dla frajdy.
>Może nie dla frajdy, ale dla innych powodów, które nie mają nic wspólnego z dobrostanem zwierząt, a wszystko z wygodą człowieka.

Dziękuję za informację.
EOT
01-03-2012 20:52 
 Ocena-2 na 2
barb (178 punktów)
>>>Odpowiadanie na Twoje posty jest właściwie bez sensu, bo Ty wierzysz, że masz basolutną rację,
>Nie, to wy, zwolennicy kastracji, wierzycie że macie absolutną rację. Ja przedstawiłam tu wiele artykułw o badaniach klinicznych. Ja wierzę w naukę. A wam wystarczy tylko sama wiara.
>>Osoby, które z Tobą starają się rozmawiać opiekują się zwierzętami, podobnie jak Ty.

No i co z tego że się opiekują zwierzętami? Ja twierdzę że się źle opiekują. Twierdzę że kaleczą zwierzęta i powodują cierpienie. Że ktoś się nazywa opiekunem zwierząt to nic nie znaczy. Są i tacy, zwani "kolektorami", którzy tak się opiekują zwierzątami: www.cfa.org/Images/articles/hoarding1.jpg i nic w tym złego nie widzą. Oni twierdzą że oni zwierzęta kochają.

>>>1. Dobrze karmiony kot ( jakościowo-przemrożone mięso kurcząt, dobra sucha karma, stały dostęp do wody bez solonych wkładek z ludzkiego jedzenia) ma sie dobrze bez względu na ilość "testasteronu".
>Jakieś poparcie tego twierdzenia??? I jak śmiesz mnie oskarżać że ja mu nie zapewniam tego wszystkiego???!!!!
>>Barb, ja Ciebie o nic nie oskarżam. Staram się podpowiedzieć co może być przyczyną :depresji" Twojego kota.

Ja się kieruję nauką i nie opiniami. Jak masz jakieś naukowe badania to podaj.

>>I tu doszliśmy cierpliwie do sedna. Koty, mające dostęp do gryzoni tzn jedzące je, należy odrobaczać min. co 4 miesiące. Jeżeli kot jest mocno zaatakowany przez pasożyty to jednorazowe podanie leku nic nie da.

Parę razy mu się zdażyło zabić gryzonia a ja mu mam dawać co 4 miesiące truciznę na pasożyty. I gdzie masz jakiś dowód że pasożyty powodują depresję?
Tutaj było badanie nad lekami do odrobaczania. One nie są zdrowe.
www.tandfo(*)/abs/10.1080/15287398909531360

>>Nie, wielki to znaczy wysoki+ umięśniony. Gruby to znaczy z nadawgą lub otyły.
Kot to drapieżnik. Jak ma okazję i jest w dobrej kondycji to poluje na inne zwirzęta.

Jest irracjonalnie twierdzić że testosteron nie ma wpływu na siłę mięśni u kotów i psów skoro ma u ludzi:
www.menshealth.pl/zdrowie/Testosteron-sila-napedowa-faceta-3581-3.html

>>>>>Nikt nie kastruje kotów dla frajdy.
>Może nie dla frajdy, ale dla innych powodów, które nie mają nic wspólnego z dobrostanem zwierząt, a wszystko z wygodą człowieka.
>>Dziękuję za informację.

Oczywiście mało który zwolennik kastracji się do tego przyzna.
02-03-2012 00:01 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Koty, mające dostęp do gryzoni tzn jedzące je, należy odrobaczać min. co 4 miesiące. Jeżeli kot jest mocno zaatakowany przez pasożyty to jednorazowe podanie leku nic nie da.
>Parę razy mu się zdażyło zabić gryzonia a ja mu mam dawać co 4 miesiące truciznę na pasożyty. I gdzie masz jakiś dowód że pasożyty powodują depresję?
>Tutaj było badanie nad lekami do odrobaczania. One nie są zdrowe.
>www.tandfo(*)/abs/10.1080/15287398909531360

Barb, nie wprowadzaj, proszę, w błąd forumowiczów. Badanie, które linkujesz nie zajmowało się preparatami do odrobaczania, tylko insektycydami. Rzeczone może i działają na pchły, ale to nie to samo, co odrobaczanie. Do odrobaczania służą preparaty zaprezentowane tutaj, zasadniczo te same zresztą, co u ludzi
07-03-2012 22:52 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Barb, nie wprowadzaj, proszę, w błąd forumowiczów. Badanie, które linkujesz nie zajmowało się preparatami do odrobaczania, tylko insektycydami. Rzeczone może i działają na pchły, ale to nie to samo, co odrobaczanie. Do odrobaczania służą preparaty zaprezentowane tutaj, zasadniczo te same zresztą, co u ludzi

To Ty się jaśniej wypowiadaj. Mi weterynarz polecił ten: www.1800petmeds.com/Revolution-prod10265.html
07-03-2012 23:09 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>>Barb, nie wprowadzaj, proszę, w błąd forumowiczów. Badanie, które linkujesz nie zajmowało się preparatami do odrobaczania, tylko insektycydami. Rzeczone może i działają na pchły, ale to nie to samo, co odrobaczanie. Do odrobaczania służą preparaty zaprezentowane tutaj, zasadniczo te same zresztą, co u ludzi
>To Ty się jaśniej wypowiadaj. Mi weterynarz polecił ten: www.1800petmeds.com/Revolution-prod10265.html

Wypowiedziałam się bardzo jasno. Kłamiesz, twierdząc, że badanie, na które się powoływałaś, dotyczy środków odrobaczających. Wystarczająco zrozumiale?

A teraz może przeproś za to kłamstwo.
barb (178 punktów)
>Wypowiedziałam się bardzo jasno. Kłamiesz, twierdząc, że badanie, na które się powoływałaś, dotyczy środków odrobaczających. Wystarczająco zrozumiale?

Nie. Ja podałam nazwę lekarstwa. A Ty nic.

>A teraz może przeproś za to kłamstwo.

Jakie kłamstwo? Że mi się nie udało odgadnąć o jakie lekarstwo Ci chodzi?
20-03-2012 18:10 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Jakie kłamstwo? Że mi się nie udało odgadnąć o jakie lekarstwo Ci chodzi?

Barb, dziecko. Spróbuj czytać ze zrozumieniem. Kłamałaś, twierdząc że linkujesz publikację na temat szkodliwości preparatów do odrobaczania zwierząt (post z 01-03-2012, 20:52). Ona nie dotyczy odrobaczania, barb. Dotyczy insektycydów.

Czego jeszcze nie rozumiesz?
02-03-2012 08:07 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Ja twierdzę że się źle opiekują.
Powiedz mi to w oczy. Powiedz, że się źle opiekowałam i opiekuję swoimi kotami. Nie za pośrednictwem internetu, a w oczy. Odważysz się?
>Parę razy mu się zdażyło zabić gryzonia a ja mu mam dawać co 4 miesiące truciznę na pasożyty. I gdzie masz jakiś dowód że pasożyty powodują depresję?
Zostawię to bez komentarza.
07-03-2012 22:53 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Ja twierdzę że się źle opiekują.
>Powiedz mi to w oczy. Powiedz, że się źle opiekowałam i opiekuję swoimi kotami. Nie za pośrednictwem internetu, a w oczy. Odważysz się?

A to nie raz to zrobiłam? Na przykład ostatnio jednej "opiekunce kotów" tak nagadałam że aż się popłakała. Ona koty trzyma w klatkach na dworze przez cały rok. Za schronienie kotom służy nieocieplona buda z klejki. Ale nie pomogło moje gadanie bo tacy ludzie to są umysłowo chorzy. Zgłosiłam ją na policję.

>Parę razy mu się zdażyło zabić gryzonia a ja mu mam dawać co 4 miesiące truciznę na pasożyty. I gdzie masz jakiś dowód że pasożyty powodują depresję?
>Zostawię to bez komentarza.

Gdzie masz jakiś dowód że pasożyty powodują depresję?
08-03-2012 06:54 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Zgłosiłam ją na policję.
I bardzo dobrze zrobiłaś, bo opieka nad zwierzętami nie na tym polega.

>Gdzie masz jakiś dowód że pasożyty powodują depresję?
Nie o to mi chodziło. Pasożyty powodują choroby i w związku z tym złe samopoczucie kota, temu chyba nie zaprzeczysz. Chodziło mi o Twoje oburzenie na "podawanie kotu co 4 miesiące trucizny na pasożyty". Uwierz mi, kotu nie szkodzi ta trucizna.
20-03-2012 18:02 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Nie o to mi chodziło. Pasożyty powodują choroby i w związku z tym złe samopoczucie kota, temu chyba nie zaprzeczysz. Chodziło mi o Twoje oburzenie na "podawanie kotu co 4 miesiące trucizny na pasożyty". Uwierz mi, kotu nie szkodzi ta trucizna.

Ja Ci nie muszę wierzyć. Daj mi jakiś dowód.
I jak już pisałam, pasożytów mój kot nie ma.
02-03-2012 10:41 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Parę razy mu się zdażyło zabić gryzonia a ja mu mam dawać co 4 miesiące truciznę na pasożyty.

Możesz nie dawać. Wystarczy, że co kilka miesięcy będziesz robić kotom badanie kału na obecność pasożytów - jeśli wyjdą negatywne, to nie będziesz musiała ich odrobaczać. Proste
barb (178 punktów)
>Parę razy mu się zdażyło zabić gryzonia a ja mu mam dawać co 4 miesiące truciznę na pasożyty.

>Możesz nie dawać. Wystarczy, że co kilka miesięcy będziesz robić kotom badanie kału na obecność pasożytów - jeśli wyjdą negatywne, to nie będziesz musiała ich odrobaczać. Proste

Badanie ma robione raz na rok. Nigdy nic nie było.
15-02-2012 12:06 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Spellbinder ma rację. Niektórzy ludzie nie powinni mieć zwierząt.
15-02-2012 12:39 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>Mam jednego wykastrowanego kocura. On się nie "bawi". W ogóle ma mało energii, i taki jakby smutny zawsze. Ma też nadwagę, choć mało je. Jest bardzo miękki, ma bardzo słabe mięśnie.

To zabierz go do weta na badanie krwi i moczu, i to szybko, bo najwyraźniej jest na coś chory.
barb (178 punktów)
>To zabierz go do weta na badanie krwi i moczu, i to szybko, bo najwyraźniej jest na coś chory.

Chory jest na niedobór testosteronu. Przeszedł już różne badania.
26-02-2012 12:15 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Chory jest na niedobór testosteronu. Przeszedł już różne badania.

I co? Nic się z tym nie da zrobić?
Szczerze mówiąc, znam całą masę kastrowanych kocurów i nigdy nie słyszałam o "depresji wywołanej niedoborem testosteronu".
barb (178 punktów)
>>Szczerze mówiąc, znam całą masę kastrowanych kocurów i nigdy nie słyszałam o "depresji wywołanej niedoborem testosteronu".

Dowód niezbity! Takie wypowiedzi są przekonujące!
Poszukaj w google "testosteron depresja".
02-03-2012 10:46 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>>>Szczerze mówiąc, znam całą masę kastrowanych kocurów i nigdy nie słyszałam o "depresji wywołanej niedoborem testosteronu".
>Dowód niezbity! Takie wypowiedzi są przekonujące!
>Poszukaj w google "testosteron depresja".

Wpisałam - i co z tego? Jakieś artykuły o nerwicy u LUDZI...

Znalazłam za to coś takiego:
Kastracja wbrew pozorom nie powoduje problemów hormonalnych. Funkcję po części przejmuje przysadka mózgowa, dzięki czemu pozwala na zachowanie równowagi hormonalnej organizmu.

www.vetope(*)-Kastracja_i_sterylizacja.html
07-03-2012 22:55 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>>Szczerze mówiąc, znam całą masę kastrowanych kocurów i nigdy nie słyszałam o "depresji wywołanej niedoborem testosteronu".
>Dowód niezbity! Takie wypowiedzi są przekonujące!
>Poszukaj w google "testosteron depresja".

>Wpisałam - i co z tego? Jakieś artykuły o nerwicy u LUDZI...

No ale oczywiście według was, ludzie to nie zwierzęta i hormony działają całkiem inaczej u ludzi, bo człowiek wyewoluował w kosmosie.

>Znalazłam za to coś takiego:
Kastracja wbrew pozorom nie powoduje problemów hormonalnych. Funkcję po części przejmuje przysadka mózgowa, dzięki czemu pozwala na zachowanie równowagi hormonalnej organizmu.
www.vetope(*)-Kastracja_i_sterylizacja.html

No wreszcie podaliście jakiś link! Cytuję i komentuję:

"Sterylizacja chirurgiczna ma kilka odmian - od przecięcia lub podwiązania nasieniowodów lub jajowodów aż po sterylizację pełną, czyli kastrację." Bardzo progresywne! Wymienia alternatywy i tłumaczy dokładnie co to jest kastracja.

"Zabieg ten (kastracja) całkiem niweluje ryzyko wystąpienia ropomacicza..." Usunięcie tylko macicy też to samo robi.

"...oraz (przeprowadzona przed wystąpieniem pierwszej rui czy cieczki, w wieku 5-6 miesięcy) znosi do zera ryzyko wystąpienia guzów sutków, które rośnie do około 10% wśród samic, u których przeprowadzono go po pierwszej rui (cieczce)." To jest prawda, to przyznam, ale to dotyczy suk nie kotek. Ale, jak już pisałam, i zwolennicy kastracji się zgodzili, kastracja przed dojrzałością powoduje negatywne skutki uboczne.

"Kastracja samców w odpowiednim wieku (koty 6-8 miesięcy, psy 7-12 miesięcy) ogranicza do zera ryzyko wystąpienia raka prostaty i jąder." Co do jąder, to prawda. Oczywiście jak się jakiś organ usunie to ten organ nie dostanie raka. Ale co do raka prostaty to jest nieprawda. Badania kliniczne pokazały że kastracja podwyższa ryzyko tego raka.

"Wczesna sterylizacja nie ma żadnego negatywnego wpływu na rozwój psychiczny i fizyczny. Młode zwierzęta wracają do zdrowia w ciągu raptem kilku dni po zabiegu." To nie jest prawda, i nawet zwolennicy kastracji na tym forum się z tym nie zgodzą.

"Zalety sterylizacji:
ochrona samic przed ropomaciczem" -wystarczy usunąć tylko macicę
"ochrona przed nowotworem gruczołu mlekowego samic" -nie na 100%, zwłaszcza u kotek
"zapobieganie urojonym ciążom" -wystarczy usunąć macicę
"stabilizacja psychiczna samicy", "mniejsza pobudliwość samców" -nieprawda: www.sccgov(*)72591/TMPKeyboard203477047.pdf

"Wady sterylizacji:
możliwość wystąpienia skłonności do nadwagi" - prawda

"Zwierzęta nie wiążą posiadania narządów rodnych z własną seksualnością. Rozród jest tylko instynktowną potrzebą przedłużania gatunku, która po zabiegu kastracji całkowicie znika." Nie o rozród chodzi tylko o seksualność i równowagę hormonalną.

"Kastracja wbrew pozorom nie powoduje problemów hormonalnych. Funkcję po części przejmuje przysadka mózgowa, dzięki czemu pozwala na zachowanie równowagi hormonalnej organizmu." Jak wiele badań, do których ja podałam linki, pokazały, to jest nieprawda. Po za tym, już trwają prace nad terapią dla zwierząt cierpiących z powodu niedoboru hormonów: www.freepatentsonline.com/y2009/0176871.html

"Nieprawdą jest też, iż zabieg powoduje nadmierne tycie i nadwagę. Nie tyje się z powietrza. Jest to spowodowane przekarmianiem zwierząt i zbyt małą ilością ruchu." Artykuł się tu zaprzecza bo powyżej pisało ""Wady sterylizacji:
możliwość wystąpienia skłonności do nadwagi".

"Po zabiegu zapotrzebowanie na pokarm jest mniejsze - organizm nie traci energii na przygotowanie do rozrodu." Ciekawa jestem ile organizm traci energii na przygotowanie do rozrodu. To twierdzenie potrzebuje poparcia.

"Charakter nie ma związku z narządami rozrodczymi." Ale ma związek z hormonami.

To nie jest naukowy artykuł. To jest po prostu opinia niczym nie poparta.
08-03-2012 19:06 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)
Ja się w Twoim poście pogubiłam co Twoje, a co nie Twoje...

>"zapobieganie urojonym ciążom" -wystarczy usunąć macicę

To Twoje? Jeśli tak to: progesteron, hormon odpowiedzialny m.in. za ciąże urojone, produkowany przez jajniki.
20-03-2012 18:03 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>"zapobieganie urojonym ciążom" -wystarczy usunąć macicę
>To Twoje? Jeśli tak to: progesteron, hormon odpowiedzialny m.in. za ciąże urojone, produkowany przez jajniki.

Czy twierdzisz że kotki i suczki trzeba kastrować bo zagraża im "ciąża urojona"? Jeżeli tak twierdzisz to wytłumacz co to jest "ciąża urojona", dlaczego według Ciebie jest tak groźna i niebezpieczna że aż trzeba zwierzęta kastrować, i dlaczego ta "ciąża urojona" jest groźniejsza niż rak i inny choroby spowodowane kastracją.
Gapa (597 punktów)
>Czy twierdzisz że kotki i suczki trzeba kastrować bo zagraża im "ciąża urojona"? Jeżeli tak twierdzisz to wytłumacz co to jest "ciąża urojona", dlaczego według Ciebie jest tak groźna i niebezpieczna że aż trzeba zwierzęta kastrować, i dlaczego ta "ciąża urojona" jest groźniejsza niż rak i inny choroby spowodowane kastracją.

Nic tłumaczyć nie będę, bo i tak wszystko wiesz lepiej.
Jesteś dobra w linkach i szukaniu to na pewno sobie znajdziesz i zrozumiesz na swój sposób. Ja odniosłam się tylko do Twojej powyższej wypowiedzi, zadając Ci pytanie, na ktore nie odpowiadasz. Potem masz do nas pretensje, ze nie znamy podstaw dyskusji.
barb (178 punktów)
>Czy twierdzisz że kotki i suczki trzeba kastrować bo zagraża im "ciąża urojona"? Jeżeli tak twierdzisz to wytłumacz co to jest "ciąża urojona", dlaczego według Ciebie jest tak groźna i niebezpieczna że aż trzeba zwierzęta kastrować, i dlaczego ta "ciąża urojona" jest groźniejsza niż rak i inne choroby spowodowane kastracją.

>Nic tłumaczyć nie będę, bo i tak wszystko wiesz lepiej.

No to po co się wdajesz w dyskusję? I skąd ja mam wiedzieć jakie Ty masz poglądy?

>Jestes dobra w linkach i szukaniu to na pewno sobie znajdziesz i zrozumiesz na swój sposób.

Jeżeli Ty coś twierdzisz to Ty to masz udowodnić.

>Ja odniosłam się tylko do Twojej powyższej wypowiedzi, zadąjac Ci pytanie, na które nie odpowiadasz. Potem masz do nas pretensje, że nie znamy podstaw dyskusji.

Powtóż pytanie. Możliwe że przegapiłam albo ktoś wymazał.
Ronja (626 punktów)
> Ale, jak już pisałam, i zwolennicy kastracji się zgodzili, kastracja przed dojrzałością powoduje negatywne skutki uboczne.

Jeśli chodzi o koty, to ja raczej jestem zwolenniczką wczesnej kastracji:
avmajourna(*)bs/10.2460/javma.2000.217.1661
www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9215412
avmajourna(*)2004.224.372?journalCode=javma
barb (178 punktów)
>Jesli chodzi o koty, to ja raczej jestem zwolenniczką wczesnej kastracji:
avmajourna(*)bs/10.2460/javma.2000.217.1661

Tylko 37 miesięcy po kastracji monitorowali te koty w tym badaniu.

>www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9215412

Tutaj tylko chodziło o komplikacje podczas i zaraz po operacji.

>avmajourna(*)2004.224.372?journalCode=javma

"Results-Among male cats that underwent early-age gonadectomy (< 5.5 months of age), the occurrence of abscesses, aggression toward veterinarians, sexual behaviors, and urine spraying was decreased, whereas hiding was increased, compared with cats that underwent gonadectomy at an older age. Among male and female cats that underwent early-age gonadectomy, asthma, gingivitis, and hyperactivity were decreased, whereas shyness was increased."

Jak widać wczesna kastracja negatywnie podziałała na psychiczne samopoczucie kotów. Koty wcześnie kastrowane odczuwały "wstydliwość" co może być strach. Po za tym powinna była być jeszcze trzecie grupa: koty niekastrowane.
13-02-2012 18:03 
 Ocena 3 na 3
jasenka (1863 punktów)
>-A proszę sobie wyobrazić, że jakaś wyższa cywilizacja opanowała Ziemię i uznała, że jest nas za dużo (choć to fakt) i najlepiej nas wysterylizować. Oczywiście uznając, że to dla nas nic takiego.

Najwyżej będziemy trochę ospali i bez energii, przytyjemy jak mopsy, jedząc nadal tyle samo, na dodatek zgaśnie w nas największa siła napędowa jaką jest popęd seksualny, ale to naprawdę nic, będziemy tacy spokojni i uśmiechnięci...
Mam dość traktowania zwierząt jako naszej własności, tylko dlatego że naczelne rozwinęły najbardziej skomplikowany mózg, pozawalający gadać i wytwarzać narzędzia.
Gdyby prawo w końcu uznało przestępstwa wobec zwierząt jako ważne, to nie byłoby psów na łańcuchu u wieśniaków, ani wyrzucanych stworzeń do lasu, bo mieszczuchy jadą na Kanary. Nie byłoby też bezdomnych sfor głodnych psów.
Ale przecież zwierzę ma nam slużyć, bo "panbuk po to je stworzył"
14-02-2012 09:48 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Mam dość traktowania zwierząt jako naszej własności, tylko dlatego że naczelne rozwinęły najbardziej skomplikowany mózg, pozawalający gadać i wytwarzać narzędzia.

Ale to jest fakt. Jesteśmy odpowiedzialni za to i owo, i umywanie rąk od tej odpowiedzialności w imię równouprawnienia zwierząt to zwykły unik.

>Gdyby prawo w końcu uznało przestępstwa wobec zwierząt jako ważne, to nie byłoby psów na łańcuchu u wieśniaków, ani wyrzucanych stworzeń do lasu, bo mieszczuchy jadą na Kanary. Nie byłoby też bezdomnych sfor głodnych psów.

A tu się zgadzam, z jednym zastrzeżeniem: jeśli rozmnażanie domowych zwierząt pozostanie kwestią indywidualnych upodobań i będzie traktowane z dotychczasową beztroską, to bezdomnych psów i kotów nie ubędzie. Zwyczajnie jest ich ZA DUŻO i przybywa ich w takim tempie, że nie ma ich gdzie "upychać".

>Ale przecież zwierzę ma nam slużyć, bo "panbuk po to je stworzył"

Mnie tam nie musi służyć. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby ludzie zrezygnowali z posiadania zwierząt i od tej chwili przestali je rozmnażać. W ciągu paru lat wszyscy stalibyśmy się z konieczności weganami. O to Ci chodzi?
14-02-2012 12:32 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>Ale to jest fakt. Jesteśmy odpowiedzialni za to i owo, i umywanie rąk od tej odpowiedzialności w imię równouprawnienia zwierząt to zwykły unik.

Odpowiedzialność za słabszych i głupszych to nie to samo, co zniewolenie ich.

>A tu się zgadzam, z jednym zastrzeżeniem: jeśli rozmnażanie domowych zwierząt pozostanie kwestią indywidualnych upodobań i będzie traktowane z dotychczasową beztroską, to bezdomnych psów i kotów nie ubędzie. Zwyczajnie jest ich ZA DUŻO i przybywa ich w takim tempie, że nie ma ich gdzie "upychać".

Dlatego ja od dawna myślę, że na posiadanie zwierząt powinna być licencja. Testy psychologiczne i egzamin ze znajomości zoologii i opieki nad stworzonkami, które chce się mieć. Jak prawo jazdy. Nie masz - wtedy masz problem z prawem, krótka piłka.

>Mnie tam nie musi służyć. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby ludzie zrezygnowali z posiadania zwierząt i od tej chwili przestali je rozmnażać. W ciągu paru lat wszyscy stalibyśmy się z konieczności weganami. O to Ci chodzi?

Nie o to mi chodzi. Sama mam zwierzęta, ale się na nich znam i nie robię im krzywdy. Chodzi mi o to, żeby ludzie uświadomili sobie, że nie są niczym więcej jak tylko ssakami o najbardziej rozwiniętym mózgu. Nie są ani ważniejsi ani bardziej potrzebni niż inne zwierzęta. Powinni się nimi dobrze opiekować, a nie być ich władcami, panami życia i śmierci, na dodatek bezkarnymi w przypadku okrucieństwa. Niestety większość uważa, że bozia dała im Ziemię i inne stworzenia na własność.
14-02-2012 12:49 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
>Dlatego ja od dawna myślę, że na posiadanie zwierząt powinna być licencja.

Zgoda. Tylko że to jest nierealne przynajmniej przez 2-3 pokolenia. Obecna sytuacja wygląda tak, że mam w domu 4 koty, z czego świadomie przygarnęłam pierwszego, a pozostałe to odratowane z różnych sytuacji biedaki. Dla dwóch z nich szukam nowego domu, takiego, który uznam za dobry i odpowiedzialny - trwa to od miesięcy, bo 3/4 chętnych nawet nie czyta ogłoszenia, tylko "chce kotka dla synka na komunię".
Wiele osób ma zwierzę nawet nie dlatego, że chciało, tylko dlatego, że im się przydarzyło - przybłąkało, dostali od sąsiada, dziecko przyniosło. I to się wiąże bezpośrednio z dużą rozrodczością i nadpopulacją.

>Chodzi mi o to, żeby ludzie uświadomili sobie, że nie są niczym więcej jak tylko ssakami o najbardziej rozwiniętym mózgu.

Ale co to ma do kastracji? Jeżeli nie negujesz prawa ludzi do decydowania o życiu i śmierci zwierząt "gospodarskich", do zabijania ich na mięso i skóry, do używania ich mleka i jajek, do odbierania im cieląt itp. itd., to dlaczego odmawiasz im prawa do decydowania o płodności i reprodukcji kotów i psów?
jasenka (1863 punktów)
>Zgoda. Tylko że to jest nierealne przynajmniej przez 2-3 pokolenia.

Oczywiście, że to utopia, jak i weganizm dla wszystkich. To będzie możliwe na innym etapie rozwoju ludzkości, za jakieś może 500 lat... No chyba, że wcześniej obca cywilizacja nas odwiedzi i wykastruje, żebyśmy byli spokojniejsi i "nie męczył nas nasz popęd seksualny".

Sama mam papugę z odzysku, bo była przypadkowym prezentem dla pani, która nie umiała się nią opiekować.

>Ale co to ma do kastracji? Jeżeli nie negujesz prawa ludzi do decydowania o życiu i śmierci zwierząt "gospodarskich", do zabijania ich na mięso i skóry, do używania ich mleka i jajek, do odbierania im cieląt itp. itd., to dlaczego odmawiasz im prawa do decydowania o płodności i reprodukcji kotów i psów?

Oczywiście, że neguję, jestem wegetarianką. Ale przyzwyczaiłam się nie napastować tym poglądem innych, ale skoro poruszyłaś temat... Po prostu kocham zwierzęta i byłoby hipokryzją rozczulać się nad każdym pieskiem, żabką i barankiem, a potem wpierniczać jagnięcinę na obiad. Ale innym na razie daję spokój, chyba że mnie krytykują za wegetarianizm, wtedy gryzę
14-02-2012 13:32 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Sama mam papugę z odzysku, bo była przypadkowym prezentem dla pani, która nie umiała się nią opiekować.
Poruszyłaś bardzo istotną sprawę - "nietrafionych prezentów". Kupowanie zwierząt w charakterze prezentów jest najgorszą rzeczą, jaka może się przytrafić - i o to będę się zawsze awanturować. Bo osoba obdarowana nie umie albo nie może się zaopiekować takim podarunkiem, dziecku się nowa "zabawka" nudzi, śliczny szczeniaczek wyrasta na - ujmijmy to w ten sposób - niezbyt urodziwego kundla, a w ogóle to zbliżają się wakacje... i robi się problem.
14-02-2012 13:45 
 Ocena 5 na 5
Ronja (626 punktów)
>No chyba, że wcześniej obca cywilizacja nas odwiedzi i wykastruje, żebyśmy byli spokojniejsi i "nie męczył nas nasz popęd seksualny".

Tylko że my, ludzie, sami sobie radzimy (jakoś tam ) z popędem seksualnym. Ja widzę znaczną różnicę między seksem wyłącznie dla spłodzenia potomstwa, w dodatku bolesnym (koty), a seksem dla przyjemności, którego u zwierząt (poza ludźmi i bonobo, i chyba też szympansami) się nie spotyka. Są takie wyjścia: albo wykastrujemy zwierzaka, albo będziemy mu dawać antykoncepcję chemiczną, albo będziemy go pilnować - co jest związane z frustracją płynącą z niezaspokojenia popędu, albo pozwolimy mu się rozmnażać. Moim zdaniem najlepsza jest kastracja (w każdym razie dla kotów; być może u psów występują jeszcze dodatkowe kwestie zdrowotne, na których się nie znam) i nie ma w niej nic zdrożnego, zwłaszcza zważywszy dostępne alternatywy.
14-02-2012 14:25 
 Ocena 1 na 1
jasenka (1863 punktów)
>Tylko że my, ludzie, sami sobie radzimy (jakoś tam ) z popędem seksualnym. Ja widzę znaczną różnicę między seksem wyłącznie dla spłodzenia potomstwa, w dodatku bolesnym (koty), a seksem dla przyjemności, którego u zwierząt (poza ludźmi i bonobo, i chyba też szympansami) się nie spotyka.

No rozsądek mój się z Tobą zgadza w pełni, ale jakoś nie mogę siebie samej przekonać, że ingerencja w naturalne funkcje zwierząt nie ma na nie wpływu, na ich odczuwanie pełni życia i psychikę. Ale może dlatego, że tak bardzo je lubię, to nie potrafię być tu obiektywna
Sama nie wiem, raczej do końca życia będę skłonna obwiniać ludzi za ich zachowanie wobec zwierząt. Ale nie jestem ekoterrorystką! Tak sobie tylko gadam
14-02-2012 14:33 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>jakoś nie mogę siebie samej przekonać, że ingerencja w naturalne funkcje zwierząt nie ma na nie wpływu, na ich odczuwanie pełni życia i psychikę.

Może po prostu powinnaś zawrzeć bliższą znajomość z jakimiś ubezpłodnionymi zwierzakami Według mojej obserwacji kastracja po prostu wyłącza z ich życia aspekt rozrodczości. Nie odczuwają już popędu i w związku z tym nie odczuwają żadnego braku.
20-03-2012 18:03 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Może po prostu powinnaś zawrzeć bliższą znajomość z jakimiś ubezpłodnionymi zwierzakami Według mojej obserwacji kastracja po prostu wyłącza z ich życia aspekt rozrodczości. Nie odczuwają już popędu i w związku z tym nie odczuwają żadnego braku.

Twoja obserwacja to niezbity dowód! Ja tu podaję linki do badań naukowych, a wy, zwolennicy kastracji mówicie że to są śmiecie, a mi dajecie "swoje obserwacje". I co to za argument że jeżeli coś się zwierzęciu odbierze to ono nie czuje braku? Czuje niedobór hormonów.
14-02-2012 14:45 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>może dlatego, że tak bardzo je lubię
Kocham zwierzaki, zwłaszcza koty. Kocham moje koty. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym którego skrzywdzić. Nigdy nie podniosłam na żadnego ręki. Są dla mnie jak moje dzieci. Gdy odszedł Smilodon, ryczałam tydzień. Ale jakoś nie miałam oporów przed kastracją. Rozważyłam plusy i minusy i stwierdziłam, że jednak plusy przeważają. I z mojego punktu widzenia, i z kociego.
Nietoperzyca (119 punktów)
(zablokowany)
>Kocham zwierzaki... jak moje dzieci. Gdy odszedł Smilodon, ryczałam tydzień. Ale jakoś nie miałam oporów przed kastracją.
Kocham takie konkrety.
22-02-2012 16:41 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>>Kocham zwierzaki, zwłaszcza koty. Kocham moje koty. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym którego skrzywdzić. Nigdy nie podniosłam na żadnego ręki. Są dla mnie jak moje dzieci. Gdy odszedł Smilodon, ryczałam tydzień. Ale jakoś nie miałam oporów przed kastracją. Rozważyłam plusy i minusy i stwierdziłam, że jednak plusy przeważają. I z mojego punktu widzenia, i z kociego.

I to jest właśnie powód dlaczego zwolennicy kastracji nigdy nie zaakceptują faktu że kastracja powoduje cierpienie i choroby. Po prostu ich sumienie by ich zagryzło po tym co zrobili. Szkoda więc w ogóle z nimi dyskutować.

>>Nieuzasadnione jest twierdzenie, że cykl płciowy u zwierząt przebiega dokładnie tak samo, jak u ludzi. Choćby na przykład: owulacja u kotki jest prowokowana kryciem, nie zachodzi samoczynnie. Znajdź mi jakiś poważny dowód na to, że u psów i kotów niedobór hormonów płciowych po kastracji jest poważnym problemem zdrowotnym. Bo zwykła analogia do ludzkiego organizmu tu nie wystarczy.

Już podałam tu wiele informacji na ten temat. Poszukaj.
23-02-2012 08:55 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Już podałam tu wiele informacji na ten temat. Poszukaj.

Nie. Nie podałaś. Napisałaś, że skoro kobiety cierpią po sterylizacji, to koty na pewno też. Przeczytałam też wszystkie zalinkowane przez ciebie teksty (nawiasem mówiąc, blog prowadzony przez weterynarza nazywasz źródłem naukowym) i żaden z tych tekstów nie dowodzi, że kastracja jest bardziej szkodliwa od nie-kastracji.
24-02-2012 20:51 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Już podałam tu wiele informacji na ten temat. Poszukaj.
>>Nie. Nie podałaś. Napisałaś, że skoro kobiety cierpią po sterylizacji, to koty na pewno też. Przeczytałam też wszystkie zalinkowane przez ciebie teksty (nawiasem mówiąc, blog prowadzony przez weterynarza nazywasz źródłem naukowym) i żaden z tych tekstów nie dowodzi, że kastracja jest bardziej szkodliwa od nie-kastracji.

I na co ja mam tu odpowiadać? Ja przedstawiłam argumenty i podałam dużo faktów i badań, a Ty wystarczy że powiedz że to wszystko nieprawda, nie poprzesz niczym swojej pozycji, i tyle, dyskusja skończona.
22-02-2012 16:40 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Tylko że my, ludzie, sami sobie radzimy (jakoś tam ) z popędem seksualnym.

Tak, miliony dzieci z głodu umiera co roku! Tak sobie radzimy! (nie mówiąc już o pedofilii i gwałcie).

>>Ja widzę znaczną różnicę między seksem wyłącznie dla spłodzenia potomstwa, w dodatku bolesnym (koty), a seksem dla przyjemności, którego u zwierząt (poza ludźmi i bonobo, i chyba też szympansami) się nie spotyka.

Że zwierzęta nie wynalazły antykoncepcji to nie znaczy że ich seks nie jest przyjemny. Po co by to robiły gdyby to nie było przyjemne?

>>Są takie wyjścia: albo wykastrujemy zwierzaka, albo będziemy mu dawać antykoncepcję chemiczną, albo będziemy go pilnować - co jest związane z frustracją płynącą z niezaspokojenia popędu, albo pozwolimy mu się rozmnażać.

Są jeszcze: wazektomia, hysterektomia (usunięcie tylko macicy), i podwiązanie jajewodów.

>>Moim zdaniem najlepsza jest kastracja (w każdym razie dla kotów; być może u psów występują jeszcze dodatkowe kwestie zdrowotne, na których się nie znam) i nie ma w niej nic zdrożnego, zwłaszcza zważywszy dostępne alternatywy.

Dlaczego kastracja miałaby kwestie zdrowotne u psów a nie u kotów? Ale przynajmniej jeden tutaj zwolennik kastracji przyznał że kastracja ma kwestie zdrowotne!

>>Może po prostu powinnaś zawrzeć bliższą znajomość z jakimiś ubezpłodnionymi zwierzakami Według mojej obserwacji kastracja po prostu wyłącza z ich życia aspekt rozrodczości. Nie odczuwają już popędu i w związku z tym nie odczuwają żadnego braku.

Odczuwają niedobór hormonów, ale już kilka razy o tym pisałam i nie będę ciągle to samo powtarzać.
Ale w ogóle co to za argument? Można kotu czy psy wydłubać oczy zaraz po urodzeniu i też nie będzie odczuwał żadnego braku bo nigdy nie widział.
23-02-2012 09:51 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)

>Tak, miliony dzieci z głodu umiera co roku! Tak sobie radzimy! (nie mówiąc już o pedofilii i gwałcie).
Co ma piernik do wiatraka? Za dużo się rodzi, bo prezerwatywa to grzech. Dorzuć jeszcze wojny i dosyć upierdliwy klimat. Umierają ze względu na ekonomie a nie na "poped plciowy".

>Że zwierzęta nie wynalazły antykoncepcji to nie znaczy że ich seks nie jest przyjemny. Po co by to robiły gdyby to nie było przyjemne?
Po to by się mnożyć, o to zadbala natura cytujac Lema "zbrodniarka, ktora zadbala o niesmiertelnoc tylko komorek macierzystych, w d.. majac reszte" (czy jakos tak to szlo).

>Są jeszcze: wazektomia, hysterektomia (usunięcie tylko macicy), i podwiązanie jajewodów.
Sa. Nie ulega to watpliwosci.

>Dlaczego kastracja miałaby kwestie zdrowotne u psów a nie u kotów?
Dorzuć jeszcze POTLIWOSC pokastracyjna. Wiesz, gdybysmy byli tak bardzo ze soba zblizeni fizjologicznie, to nerke na przeszczep mozna by od malpy brac. A tu popatrz, miedzy ludzmi się nie przyjmuja.

>Ale w ogóle co to za argument? Można kotu czy psy wydłubać oczy zaraz po urodzeniu i też nie będzie odczuwał żadnego braku bo nigdy nie widział.
Zaraz po urodzeniu trudno wydlubac, bo zarosniete oczka maja. Przytoczylas swietny agrument. Pies (nie wiem jak koty) swietnie sobie radza bez oczu. Bez sluchu tez calkiem dobrze im się wiedzie.
barb (178 punktów)
>>Co ma piernik do wiatraka? Za dużo się rodzi, bo prezerwatywa to grzech. Dorzuć jeszcze wojny i dosyć upierdliwy klimat. Umierają ze względu na ekonomie a nie na "poped plciowy".

Ktoś napisał że ludzie potrafią kontrolować swój popęd płciowy. Ja temu zaprzeczyłam. Jeżeli jest głód i nie masz sam(a) co jeść, to po co płodzisz jeszcze dzieci? To jest całkowity brak kontroli.

>Że zwierzęta nie wynalazły antykoncepcji to nie znaczy że ich seks nie jest przyjemny. Po co by to robiły gdyby to nie było przyjemne?
>>Po to by się mnożyć, o to zadbala natura cytujac Lema "zbrodniarka, ktora zadbala o niesmiertelnoc tylko komorek macierzystych, w d.. majac reszte" (czy jakos tak to szlo).

Wątpie że zwierzęta wiedzą jaki jest rezultat kopulacji. Dalej twierdzę że w naturze są dwa bodźce: ból i pryjemność. Zwierzęta robią to co przyjemne a unikają bólu.

>Są jeszcze: wazektomia, hysterektomia (usunięcie tylko macicy), i podwiązanie jajewodów.
>>Sa. Nie ulega to watpliwosci.

Dlaczego więc żaden zwolennik kastracji nie mówi o tych opcjach? Jeżeli, jak oni twierdzą, tak bardzo im zależy żeby zwierzęta się nie rozmnażały i żeby nie było bezdomnych zwierząt, to dlaczego im tak bardzo zależy żeby ludzie kastrowali zwierzęta a nie używali żadnej innej metody zapobiegania ciąży?
25-02-2012 00:02 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)

>Ktoś napisał że ludzie potrafią kontrolować swój popęd płciowy.

Ja tamten post zrozumiałam jako masturbacje.

>Jeżeli jest głód i nie masz sam(a) co jeść, to po co płodzisz jeszcze dzieci? To jest całkowity brak kontroli.
Polska wyż demograficzny 1981... Sex to jedyna rozrywka i to za darmo. A sex to dzieciaczki.

>Dlaczego więc żaden zwolennik kastracji nie mówi o tych opcjach?
Bo jest zwolennikiem kastracji. Rozważa wszystkie za i przeciw. I dlatego nazywa się zwolennikiem kastracji.
>Jeżeli, jak oni twierdzą, tak bardzo im zależy żeby zwierzęta się nie rozmnażały i żeby nie było bezdomnych zwierząt, to dlaczego im tak bardzo zależy żeby ludzie kastrowali zwierzęta a nie używali żadnej innej metody zapobiegania ciąży?
Wreszcie jakies rozsadne pytanie.
Bo pozostale sa mniej znane. Z ekonomicznego punktu widzenia kastracja zwraca się po dwoch latach stosowania antykoncepcji.
01-03-2012 20:54 
 Ocena-2 na 2
barb (178 punktów)
>Dlaczego więc żaden zwolennik kastracji nie mówi o tych opcjach?
>>Bo jest zwolennikiem kastracji. Rozważa wszystkie za i przeciw. I dlatego nazywa się zwolennikiem kastracji.

Ciekawa jestem ilu zwolenników kastracji samych poddało się kastracji jeżeli jest tyle "za". Pewno też nigdy nie słyszeli "nie rób drugiemu co Tobie nie miłe".
Zwolennicy kastracji nie ujawniają żadnego "przeciw". Są nieuczciwi. Podają tylko "za", ale nigdy nie podają żadnych badań naukowych.

>Jeżeli, jak oni twierdzą, tak bardzo im zależy żeby zwierzęta się nie rozmnażały i żeby nie było bezdomnych zwierząt, to dlaczego im tak bardzo zależy żeby ludzie kastrowali zwierzęta a nie używali żadnej innej metody zapobiegania ciąży?
>>Wreszcie jakies rozsadne pytanie.
Bo pozostale sa mniej znane. Z ekonomicznego punktu widzenia kastracja zwraca się po dwoch latach stosowania antykoncepcji.

Co to za usprawiedliwienie? Jeżeli się nie będzie mówić o tych alternatywach to zawsze będą mało znane. Ale znane są i stosowane u ludzi, dlaczego więc nie stosować ich u kotów i psów. Ile właściciel chce zapłacić to zależy od właściciela. Są właściciele którym zależy na zdrowiu psa i kota i zapłacą więcej. Tylko wazektomia może więcej kosztować niż kastracja. Usunięcie tylko macicy nie powinno więcej kosztować niż usunięcie macicy i jajników. O tabletkach antykoncepcyjnych nic nie pisałam. Dla psów są, ale dla kotów nie ma. Nie polecam tej metody.
01-03-2012 23:01 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>O tabletkach antykoncepcyjnych nic nie pisałam. Dla psów są, ale dla kotów nie ma. Nie polecam tej metody.

Barb, mnie ten temat zupełnie nie interesuje, a wystarczyła chwila wyszukiwania, bym dowiedziała się, że nieco mijasz się z prawdą.

Nieco dłuższa chwila przyniosła mi taki oto artykuł, w którym również o kociej antykoncepcji doustnej się pisze (uprzedzę twoje oburzenie - o skutkach ubocznych również się pisze - tak u psów, jak i u kotów).
barb (178 punktów)
>O tabletkach antykoncepcyjnych nic nie pisałam. Dla psów są, ale dla kotów nie ma. Nie polecam tej metody.

>Barb, mnie ten temat zupełnie nie interesuje, a wystarczyła chwila wyszukiwania, bym dowiedziała się, że nieco mijasz się z prawdą.
>Nieco dłuższa chwila przyniosła mi taki oto artykuł, w którym również o kociej antykoncepcji doustnej się pisze (uprzedzę twoje oburzenie - o skutkach ubocznych również się pisze - tak u psów, jak i u kotów).

Przeczytałam streszczenie i nie wiem o co Ci chodzi. Mogłabyś wyjaśnić?

Wiem że dla kotów jest coś o nazwie FeralStat. Ale to nie działa jak pigułka antykoncepcyjna tylko to blokuje produkcję hormonów. Czyli to jest jakby chemiczna kastracja, która jest odwracalna gdy kotce się przestanie dawać ten preparat. Ale FeralStat nie jest polecany nawet przez organizacje zajmujące się kotami wolno żyjącymi z powodu negatywnych skutków ubocznych: www.alleycat.org/page.aspx?pid=870
Ronja (626 punktów)
O Proverze nie słyszałaś?
barb (178 punktów)
>O Proverze nie słyszałaś?

Nie. Co to jest i jak to działa?
08-03-2012 10:05 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>nie wiem o co Ci chodzi.
Touché. Przegrałam pojedynek na ignorancję. Obawiam się, że liliac też.
25-02-2012 10:10 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Ktoś napisał że ludzie potrafią kontrolować swój popęd płciowy. Ja temu zaprzeczyłam.
Widać wiesz, co mówisz...
>Zwierzęta robią to co przyjemne a unikają bólu.
Zwierzęta robią to, co nakazuje im instynkt, a ten u zwierząt bywa silniejszy, niż odczucia przyjemności/bólu.
>Dlaczego więc żaden zwolennik kastracji nie mówi o tych opcjach?
Mówi, mówi, tylko trzeba słuchać, zamiast wrzeszczeć, wtedy się usłyszy.
01-03-2012 20:54 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Ktoś napisał że ludzie potrafią kontrolować swój popęd płciowy. Ja temu zaprzeczyłam.
>>Widać wiesz, co mówisz...

Widać, umiesz odpowiadać...

>Zwierzęta robią to co przyjemne a unikają bólu.
>>Zwierzęta robią to, co nakazuje im instynkt, a ten u zwierząt bywa silniejszy, niż odczucia przyjemności/bólu.

Tak, zwierzęta nieludzkie to tylko maszyny kierowane instynktem. W którym Ty wieku żyjesz? Chyba w 16-tym, w wieku Kartezjusza.
Jeżeli zwierzęta kierują się tylko instynktem, to powiedz mi skąd się wziął pawi ogon.

>Dlaczego więc żaden zwolennik kastracji nie mówi o tych opcjach?
>>Mówi, mówi, tylko trzeba słuchać, zamiast wrzeszczeć, wtedy się usłyszy.

Pokaż mi gdzie tutaj zwolennik kastracji powiedział o alternatywach kastracji.
02-03-2012 06:59 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Pokaż mi gdzie tutaj zwolennik kastracji powiedział o alternatywach kastracji.
Najpierw pokaż mi "zwolennika kastracji".
barb (178 punktów)
>Pokaż mi gdzie tutaj zwolennik kastracji powiedział o alternatywach kastracji.
>Najpierw pokaż mi "zwolennika kastracji".

Choćby ten lub ta który/a napisała to od czego rozpoczeła się ta dyskusja.
barb (178 punktów)
>Że zwierzęta nie wynalazły antykoncepcji to nie znaczy że ich seks nie jest przyjemny. >Po co by to robiły gdyby to nie było przyjemne?
>Po to by się mnożyć, o to zadbala natura cytujac Lema "zbrodniarka, ktora zadbala o niesmiertelnoc tylko komorek macierzystych, w d.. majac reszte" (czy jakos tak to szlo).

Tak, o to zadbała natura dając zwierzętom przyjemność podczas kopulacji. Inaczej się nie da.

>Są jeszcze: wazektomia, hysterektomia (usunięcie tylko macicy), i podwiązanie jajowodów.
>Sa. Nie ulega to watpliwosci.

Więc dlaczego jesteście temu przeciwni?

>Dlaczego kastracja miałaby kwestie zdrowotne u psów a nie u kotów?
>Dorzuć jeszcze POTLIWOSC pokastracyjna. Wiesz, gdybysmy byli tak bardzo ze soba zblizeni fizjologicznie, to nerke na przeszczep mozna by od malpy brac. A tu popatrz, miedzy ludzmi się nie przyjmuja.

Nie, tu nie o to chodzi. Tu chodzi o to że zwolennicy kastracji twierdzą że hormony seksualne mają całkiem inne funkcje u psów i kotów niż u ludzi. To tak ja twierdzić że nerka małpy całkiem do czegoś innego służy niż nerka człowieka.

>Ale w ogóle co to za argument? Można kotu czy psy wydłubać oczy zaraz po urodzeniu i też nie będzie odczuwał żadnego braku bo nigdy nie widział.
>Zaraz po urodzeniu trudno wydlubac, bo zarosniete oczka maja. Przytoczylas swietny agrument. Pies (nie wiem jak koty) swietnie sobie radza bez oczu. Bez sluchu tez calkiem dobrze im się wiedzie.

Czyli Twoja konkluzja jest że nie ma nic niemoralnego w wydłubywaniu kotom oczów czy niszczeniu psom słuchu?
rdest (2492 punktów)

>>Są jeszcze: wazektomia, hysterektomia (usunięcie tylko macicy), i podwiązanie jajowodów.
>>Sa. Nie ulega to watpliwosci.
>Więc dlaczego jesteście temu przeciwni?
Znając życie śmiem twierdzić, że powód jest prozaiczny: wygoda.
Kto się tam przejmuje jakimiś "głupimi" hormonami. Łatwiej ciachnąć wszystko i mieć temat z głowy, niż odpędzać koczujące pod domem kocury.

Na marginesie.
Nie wrócił nasz wagabunda; Tusia została bez "faceta"...


Konformizm gwarantem spójności grupy
Meretseger (61860 punktów)

>Nie wrócił nasz wagabunda;
Ten śliczny czarny???
A nie mówiłam?
rdest (2492 punktów)

>Ten śliczny czarny???
Niestety, półtora tygodnia zleciało.
Czwarty nasz kocur, który odchodzi w przeszłość.

>A nie mówiłam?
A było krakać!!!

Nie przypuszczałem, że tak szybko słowo stanie się ciałem
Cytat:
Zapewne któregoś dnia nie wróci, jak te poprzednie.



Konformizm gwarantem spójności grupy
21-03-2012 11:13 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>>A nie mówiłam?
>A było krakać!!!

Było posłuchać.

Nadal uważam, że należy zrobić ogłoszenia, może ktoś tak durny jak ja go przygarnął sądząc, że został wyrzucony. Czasem kot znajduje się po miesiącach, ale tylko pod warunkiem, że się go poszukuje.
21-03-2012 11:21 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Ronja ma rację, rozlep ogłoszenia, popytaj sąsiadów. Może go ktoś widział.
21-03-2012 08:41 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)

>Znając życie śmiem twierdzić, że powód jest prozaiczny: wygoda.

A może - brak przeciwwskazań? Barb tyle tu napisała o histerektomii, ale w zalewie linków nie podała żadnego artykułu, który dowodziłby wyższości tej metody nad kastracją. Z rozpędu wrzuca kotki po histerektomii do grupy "intact cats", a to przecież nieprawda.
Jedyne przeciwwskazanie to większa skłonność do otyłości i ewentualnych chorób pochodnych, ale jak ktoś dba o kota, to go nie zatuczy.

>Nie wrócił nasz wagabunda; Tusia została bez "faceta"...

To go szukaj!
rdest (2492 punktów)

>Jedyne przeciwwskazanie to większa skłonność do otyłości i ewentualnych chorób pochodnych, ale jak ktoś dba o kota, to go nie zatuczy.
Jak już gdzieś pisałem, nasza poprzednia kotka mimo kastracji do końca była łowna, zgrabna i powabna.

>>Nie wrócił nasz wagabunda; Tusia została bez "faceta"...
>To go szukaj!
Nie ma szans. Życie toczy się dalej i z pewnością przyniesie kolejnego kota/kotkę, uzupełniając brakujące, w modelu "dwa plus dwa", ogniwo.


Konformizm gwarantem spójności grupy
21-03-2012 11:34 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)

>>To go szukaj!
>Nie ma szans. Życie toczy się dalej i z pewnością przyniesie kolejnego kota/kotkę, uzupełniając brakujące, w modelu "dwa plus dwa", ogniwo.

Co to k...a znaczy "nie ma szans"? Zaginął twój kot, to masz obowiązek go szukać i dowiedzieć się, co się z nim stało.

A jeśli się nie uda, to może powstrzymaj się przed uzupełnianiem modelu dwa plus dwa, skoro nie masz zamiaru zwiększyć bezpieczeństwa kota. Mógłby żyć jeszcze wiele lat.
Gapa (597 punktów)

>A może - brak przeciwwskazań? Barb tyle tu napisała o histerektomii, ale w zalewie linków nie podała żadnego artykułu, który dowodziłby wyższości tej metody nad kastracją.

Zaczynam być zmora weterynaryjna-pytam wszystkich znajomych i obcych lekarzy o rożnicę, skutkach pozytywnych i negatywnych wazektomi. Wśród lekarzy wet nie znalazłam jeszcze żadnego zwolennika. Za to słucham o zle przeprowadzonych operacjach, ktore zostawiaja cokolwiek i trzeba jeszcze raz otwierac.

Moja ma operacje w ta sobote.
barb (178 punktów)
>>Są jeszcze: wazektomia, hysterektomia (usunięcie tylko macicy), i podwiązanie jajowodów.
>>Są. Nie ulega to wątpliwości.
>Wiec dlaczego jesteście temu przeciwni?
>Znając życie śmiem twierdzić, że powód jest prozaiczny: wygoda.
>Kto się tam przejmuje jakimiś "głupimi" hormonami. Łatwiej ciachnąć wszystko i mieć temat z głowy, niż odpędzać koczujące pod domem kocury.

To jest tylko jeden powód, ale ten powód nie całkiem tłumaczy zachowania zwolenników kastracji. Oni nie tylko kastrują swoje zwierzęta, ale zachęcają do tego innych, nie informując że są alternatywy, i zaprzeczając wszelkie negatywne skutki kastracji. W mojej opinii, zwolennicy kastracji wykastrowali już tyle zwierząt że nie mogą przyjąć faktu że coś złego zrobili, że skrzywdzili te zwierzęta. Bo oni nie są tak całkiem bez uczuć dla zwierząt. Gdyby im ni ezależało na zwierzętach nie interesowaliby się bezdomnością zwierząt.
Gapa (597 punktów)
>Więc dlaczego jesteście temu przeciwni?

A pokaz mi palcem osobę, która jasno i wyraźnie powiedziała Ci, ze jest przeciwna? Oczywiście weź pod uwagę JAKIE WARUNKI trzeba spełnić.

>Nie, tu nie o to chodzi. Tu chodzi o to że zwolennicy kastracji twierdzą że hormony seksualne mają całkiem inne funkcje u psów i kotów niż u ludzi.

Bo maja. Pięknie chyba Ronja napisała, ze przyjemność z samego sexu dla sexu czerpią ludzie, małpy bonobo i cos tam jeszcze. Polecam Ci zastanowienie sie nad kazdym zdaniem z osobna i czytaniem wypowiedzi poprzednikow.

>Czyli Twoja konkluzja jest że nie ma nic niemoralnego w wydłubywaniu kotom oczów czy niszczeniu psom słuchu?

Pierwsza chcialas wydlubywac oczy psom i kotom. Ja napisalam, ze to dosc trudne zaraz po urodzeniu. Moja konkluzja jest dosc JASNA. Psy ktore nie widza lub nie slysza dobrze radza sobie w zyciu oczywiscie pod warunkiem, ze czlowiek sie nimi opiekuje. Bo wiesz czasem rodza sie juz niewidome lub gluche.

Uwazam ze bardzo niemoralnie pozbawiac zwierzat "oczów" i "sluchów".
barb (178 punktów)
>Więc dlaczego jesteście temu przeciwni?
>A pokaż mi palcem osobę, która jasno i wyraźnie powiedziała Ci, że jest przeciwna? Oczywiście weź pod uwagę JAKIE WARUNKI trzeba spełnić.

No to o co tu jest kłótnia? Przecież cały czas mi mówicie że nic nie udowodniłam, że śmieci tu posyłam, itp.

>Nie, tu nie o to chodzi. Tu chodzi o to ze zwolennicy kastracji twierdzą że hormony seksualne mają całkiem inne funkcje u psów i kotów niż u ludzi.

>Bo mają. Pieknie chyba Ronja napisała, że przyjemność z samego sexu dla sexu czerpią ludzie, małpy bono i coś tam jeszcze. Polecam Ci zastanowienie się nad każdym zdaniem z osobna i czytaniem wypowiedzi poprzedników.

To jest tylko jej opinia, niczym nie poparta. Skąd można wiedzieć ile kot czy pies czerpie przyjemności z danej czynności? Ja twierdzę że ewolucja sprawiła tak że to co jest dobre dla jednostki a zwłaszcza gatunku, jest przyjemne, a to co złe jest bolesne. Wydaje mi się że mój pogląd ma sens a jej nie ma. Po co by kot uprawiał seks jakby nic przyjemnego z tego nie miał, a już jak by go to bolało?

>Czyli Twoja konkluzja jest że nie ma nic niemoralnego w wydłubywaniu kotom oczów czy niszczeniu psom słuchu?

>Pierwsza chcialaś wydlubywać oczy psom i kotom. Ja napisałam, że to dość trudne zaraz po urodzeniu. Moja konkluzja jest dość JASNA. Psy które nie widzą lub nie słyszą dobrze radzą sobie w życiu oczywiscie pod warunkiem, że człowiek się nimi opiekuje. Bo wiesz czasem rodzą się już niewidome lub głuche.

Jedna moja kotka jest ślepa i radzi sobie dobrze (nawet bardzo lubi seks z tego co widać). Ale nigdy bym zwierzęcia nie pozbyła wzroku lub słuchu tylko dlatego że mi jest tak wygodnie. A to właśnie robią ludzie pozbywająć zwierzęta seksualności. Robią to po prostu dla swej wygody.
barb (178 punktów)
>>Oczywiście, że to utopia, jak i weganizm dla wszystkich. To będzie możliwe na innym etapie rozwoju ludzkości, za jakieś może 500 lat... No chyba, że wcześniej obca cywilizacja nas odwiedzi i wykastruje, żebyśmy byli spokojniejsi i "nie męczył nas nasz popęd seksualny".

To już inny temat, dodam tylko że nie musimy przekonać wszystkich do weganizmu. Teoretycznie wystarczy że przekonamy 51%, a wtedy demokratycznie wprowadzimy zakaz wykorzystywania zwierząt dla ludzkich celów. Po za tym tu nie chodzi tylko o prawa zwierząt ale już o samo przetrwanie ludzi na tej planecie. Mięsożercy, jajkożercy i mlekoholicy powodują straszną degradację środowiska, a jeżeli populacja będzie w dalszym ciągu rosła tak jak rośnie, to odżywianie produktami zwierzęcymi po prostu stanie się niemożliwe.
14-02-2012 15:42 
 Ocena 1 na 3
barb (178 punktów)
Ci tutaj, którzy popierają kastrację (używając ładniejszego słowa "sterylizacja") są niedoinformowani. Kastracja ma negatywne skutki na zdrowie fizyczne i psychiczne. Amerykańskie Stowarzyszenie Weterynari (The American Veterinary Medical Association) oświadcza: "... potencjalne problemy zdrowotne związane z kastracją zostały również zidentyfikowane, w tym zwiększone ryzyko raka prostaty, zwiększone ryzyko raka kości i dysplazji u dużych ras psów związanych z kastracją przed dojrzeniem;. i zwiększoną częstość występowania otyłości, cukrzycy, zakażenia dróg moczowych, nietrzymanie moczu i niedoczynność tarczycy. " www.avma.org/onlnews/javma/may09/090515j.asp

Oto co powoduje niedobór testasteronu i estrogenu u ludzi. Jest nielogiczne twierdzić że u psów i kotów nie ma podobnych objaw.

Niedobór testasteronu
www.przeglad-urologiczny.pl/artykul.php?1394

Najbardziej charakterystycznymi objawami zespołu niedoboru testosteronu (prócz objaw ze strony seksualnej) są objawy metaboliczne, takie jak osteoporoza, cukrzyca, zespół metaboliczny i zwiększone ryzyko miażdżycy, pogorszenie samopoczucia i jakości snu, nerwowości, uderzenia gorąca, wzrost stężenia gonadotropin w surowicy, rozdrażnienie lub stany depresyjne, uczucie przewlekłego zmęczenia, otyłość brzuszna, zmniejszenie masy i siły mięśniowej, zmniejszenie gęstości mineralnej kości, nadciśnienie tętnicze i pogorszenie koncentracji.

Niedobór estrogenów powoduje:

zmniejszenie grubości warstw skóry, utraty jej elastyczności
derzenia gorąca
suchość pochwy
poty
senność
utrata pewności siebie
przyrost masy ciała
napięcie/drażliwość
niestrawność/nudności
dyspareunia
niepokój
kołatanie serca/zawroty głowy
bóle głowy
bóle pleców
bóle mięśni i stawów
mrowienie
depresja
objawy urologiczne
pogorszenie pamięci/zdolności koncentracji
źródło: www.libramed.pl/wpg/NumeryArchiwalne/17/03.html

Więcej info na ten temat w j. angielskim:
www.naiaon(*)heffectsofspayneuterindogs.pdf
www.dogcan(*)ing-and-cancer-in-rottweilers/
www.ehow.c(*)_side-effects-spaying-dog.html
www.thedog(*)GCARE/SpayNeuter_Zink-0603.asp

Po co skazywać zwierzęta na takie cierpienie i śmiertelne choroby skoro są lepsze alternatywy, a mianowicie: wazektomia i hysterektomia (usunięcie tylko macicy). Ale skoro samce w ciążę nie zachodzą, wystarczy wysterylizować tylko samice przez usunięcie tylko macicy. Wtedy hormony są nienaruszone lecz samice już nie będą mogły zajść w ciążę.
14-02-2012 15:51 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
Wrzucałaś już ten link.

>Jest nielogiczne twierdzić że u psów i kotów nie ma podobnych objaw.

Nieuzasadnione jest twierdzenie, że cykl płciowy u zwierząt przebiega dokładnie tak samo, jak u ludzi. Choćby na przykład: owulacja u kotki jest prowokowana kryciem, nie zachodzi samoczynnie. Znajdź mi jakiś poważny dowód na to, że u psów i kotów niedobór hormonów płciowych po kastracji jest poważnym problemem zdrowotnym. Bo zwykła analogia do ludzkiego organizmu tu nie wystarczy.
barb (178 punktów)
>Jest nielogiczne twierdzić że u psów i kotów nie ma podobnych objaw.
>>Nieuzasadnione jest twierdzenie, że cykl płciowy u zwierząt przebiega dokładnie tak samo, jak u ludzi. Choćby na przykład: owulacja u kotki jest prowokowana kryciem, nie zachodzi samoczynnie. Znajdź mi jakiś poważny dowód na to, że u psów i kotów niedobór hormonów płciowych po kastracji jest poważnym problemem zdrowotnym. Bo zwykła analogia do ludzkiego organizmu tu nie wystarczy.

Podałam już dużo badań, które to pokazały. Teraz Twoja kolej. Pokaż mi badania które pokazały że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków.
14-02-2012 00:43 
 Ocena 4 na 4
Gosia (9452 punktów)
Pomieszanie z poplątaniem. Nie można porównywać nieporównywalnego.
Zwierzęta domowe nie mają żadnego wyboru w kwestii rozrodczości, hormony decydują za nie. Muszą się rozmnażać i ich osobnicze "szczęście" czy "nieszczęście" nie ma tu nic do rzeczy.
Co do kwestii "pluszaków": trzymamy zwierzaki dla towarzystwa, bo mamy z tego wymierne korzyści, dając im w zamian stan permanentnego dzieciństwa, zdejmując z nich konieczność walki o przetrwanie (kastracja jest absolutną koniecznością, inaczej źle się to skończy tak dla nas, jak i dla zwierzaków, nie ma siły która zatrzyma koty w rui, psy łatwiej jest upilnować ale spacery w otoczeniu stada napalonych psich samców, czy chóralne wycia zakochanych kundli pod oknami nie należą do przyjemności). Krótko i bez sentymentalizmu: coś za coś. To się nazywa kompromis.
I nie wyjeżdżaj mi tu z wolą zwierzaka i jego umiłowaniem wolności. Szlak mnie trafia, gdy antropomorfizuje się zwierzęta. Daj kotu, czy psu ciepły kąt i pełną miskę a zobaczymy czy wybierze "wolność".


Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
14-02-2012 08:13 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Pomieszanie z poplątaniem. Nie można porównywać nieporównywalnego.
>Zwierzęta domowe nie mają żadnego wyboru w kwestii rozrodczości, hormony decydują za nie. Muszą się rozmnażać i ich osobnicze "szczęście" czy "nieszczęście" nie ma tu nic do rzeczy.
-No nie mają wyboru, hormony i ludzie o wszystkim decydują.

>Co do kwestii "pluszaków": trzymamy zwierzaki dla towarzystwa, bo mamy z tego wymierne korzyści, dając im w zamian stan permanentnego dzieciństwa, zdejmując z nich konieczność walki o przetrwanie (kastracja jest absolutną koniecznością, inaczej źle się to skończy tak dla nas, jak i dla zwierzaków, nie ma siły która zatrzyma koty w rui, psy łatwiej jest upilnować ale spacery w otoczeniu stada napalonych psich samców, czy chóralne wycia zakochanych kundli pod oknami nie należą do przyjemności).

-To się nazywa siła życiowa, cały napęd ewolucji, która wytworzyła człowieka. Potrzeba Hycli wyłapujących wałęsające się psy.

>Krótko i bez sentymentalizmu: coś za coś. To się nazywa kompromis.

-Kompromis ustalony przez nas. Zapraszamy zwierzęta w swoje środowisko, a potem przeszkadza nam że są takie jakie są. Lubię np. obserwować ptaki w lesie, ale gdy żarły moje czereśnie lub budziły mnie swoim piskiem o 4 rano (sikorki są najgłośniejsze na świecie), strzelałem do nich z wiatrówki, a w zimie nie dokarmiam. No i parę wyjących psów dostało kamieniem. Więc chyba nie jestem zbyt sentymentalny.

>I nie wyjeżdżaj mi tu z wolą zwierzaka i jego umiłowaniem wolności. Szlak mnie trafia, gdy antropomorfizuje się zwierzęta. Daj kotu, czy psu ciepły kąt i pełną miskę a zobaczymy czy wybierze "wolność".
-Nie znam woli zwierzaka, ale nie mam innych możliwości oceny czyjejś sytuacji, niż postawienie się na jego miejscu.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 08:58 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>Nie znam woli zwierzaka, ale nie mam innych możliwości oceny czyjejś sytuacji, niż postawienie się na jego miejscu.

Tylko że twoja "empatia" nie sięga poza analizę zawartości moszny. Jakoś nie zauważyłam, żebyś współczuł z wałęsającymi się psami, które chcesz wyłapywać i usypiać, czy głodnymi kotami, których nie chcesz dokarmiać.
14-02-2012 10:11 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Tylko że twoja "empatia" nie sięga poza analizę zawartości moszny. Jakoś nie zauważyłam, żebyś współczuł z wałęsającymi się psami, które chcesz wyłapywać i usypiać, czy głodnymi kotami, których nie chcesz dokarmiać.
-To próbuję właśnie wytłumaczyć, nie chcę by się mnożyły i były ich tysiące, ale te co są niech będą normalne. To wszystko właściwie.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 10:21 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>-To próbuję właśnie wytłumaczyć, nie chcę by się mnożyły i były ich tysiące

Ale Twoje niechcenie nie wystarczy, żeby tak się stało.

>ale te co są niech będą normalne. To wszystko właściwie.

CO jest nienormalnego w wykastrowanym kocie? CO jest w tym takiego strasznego, że lepiej jest Twoim zdaniem zwierzę zabić, niż usunąć mu jądra?
14-02-2012 08:58 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>-Kompromis ustalony przez nas. Zapraszamy zwierzęta w swoje środowisko, a potem przeszkadza nam że są takie jakie są.
A fe, jacy my niedobrzy! Jaki piękny, naturalny i dumny był tur, a nam to przeszkadzało i zrobiliśmy z niego łaciatą idiotkę do dojenia.
Nie chcemy wilka co w każdej chwili może przegryźć nam tętnicę, chcemy przyjaciela czy stróża i nie mamy go skąd wziąć tylko z tego wilka... itp.

>Spróbuj pozbawić dzwoneczków swego partnera, zobaczymy czy nie będzie miał nic przeciwko temu, no i czy tobie będzie wszystko jedno.
Jej - skoro zechce go pozbawić to będzie zapewne miała z tego uciechę.
A jemu? Może to nie całkiem dokładna paralela, ale dobrze oddaje sens w odniesieniu do tego pytania i litości nad pozbawionymi możliwości rozrodu zwierzętami:
Rozmawia dwóch facetów w wieku starszym (konkrety do uznania słuchaczy), jeden mówi do drugiego:
- Stary, ty wiesz jak ja się bałem kiedy byłem młody, że kiedyś nie będę mógł?! Stary, jak ja się bałem!! A teraz? stary, luzik! Mnie się wcale nie chce!



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
14-02-2012 10:08 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Nie chcemy wilka co w każdej chwili może przegryźć nam tętnicę, chcemy przyjaciela czy stróża i nie mamy go skąd wziąć tylko z tego wilka... itp.

-Ja chcę wilka. Nie będę na niego polował w lesie, bo to jego środowisko, ale gdy przyjdzie porywać owce powinienem mieć prawo go zastrzelić.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 10:22 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
Z tymi owcami to też niezupełnie tak. Nie powinno ich być. Na stepach azjatyckich powinny się paść dzikie owce, a Ty powinieneś konkurować z wilkami o zdobycz. Wtedy byłoby naturalnie.
14-02-2012 18:32 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)

>Jej - skoro zechce go pozbawić to będzie zapewne miała z tego uciechę.
To chyba do mnie...

Pomysł nie wyszedł ode mnie, tylko od mojej polówki. Dzieci juz mamy wystarczająco. Antykoncepcja u mnie nie wchodzi w grę, bo mojej babci wycięto macice-rak, mojej siostrze Szyjkę macicy-rak, mama tez miała jakieś przygody z raczkiem. Według mojego lekarza ewentualna antykoncepcja hormonalna moze przyspieszyć/spowodować raka u mnie. Moje być, czy nie być i jaki komfort tego bycia...
Wsrod znajomych w Hiszpani o podwiazywaniu nasieniowodow mowi sie tak, jak o wizycie u dentysty. Przeciez to nie kastracja....
Moja polowka wyszla z propozycja ot i co.
Z rozmow z kobietami wynika, ze sa bardzo zadowolone z takiego rowiazania, jedna wrecz powiedziala tak: jest jeszcze lepiej bo nie pluje sperma na lewo i prawo...
A w razie czego Mozę sobie proces odwrocic, gdyby zapragnal miec dziecko z kims innym

Ten post zapewne zrozumieja kobiety, bo facetom "gmeranie" w okolicach jajek w celach innych jak erotycznych nie przejdzie przez mysl.
barb (178 punktów)
>>Antykoncepcja u mnie nie wchodzi w grę, bo mojej babci wycięto macice-rak, mojej siostrze Szyjkę macicy-rak, mama tez miała jakieś przygody z raczkiem. Według mojego lekarza ewentualna antykoncepcja hormonalna moze przyspieszyć/spowodować raka u mnie.

Tą są właśnie skutki bezkrytycznego wierzenia lekarzom i weterynarzom. Powiedz temu swemu lekarzowi żeby ci pokazał badania kliniczne, które pokazały że antykoncepcja hormonalna podwyższa ryzyko raka macicy i szyjki macicy. Z tego co ja czytałam, antykoncepcja hormonalna minimalnie podwyższa ryzyko raka piersi a obniża ryzyko raka macicy i raka jajników (nie wiem o raku szyjki macicy, ale ten jest wyleczalny).

>>Moje być, czy nie być i jaki komfort tego bycia...

Przecież są jeszcze inne metody. Ten Twój lekarz nic Ci o tym nie powiedział?

>>Wsrod znajomych w Hiszpani o podwiazywaniu nasieniowodow mowi sie tak, jak o wizycie u dentysty. Przeciez to nie kastracja....

Poszukaj w google wideo "vasectomy" a znajdziesz o tym filmy. Ta operacja trwa dosłownie mniej niż 10 minut.

>>Z rozmow z kobietami wynika, ze sa bardzo zadowolone z takiego rowiazania, jedna wrecz powiedziala tak: jest jeszcze lepiej bo nie pluje sperma na lewo i prawo...

No to z jakimiś strasznymi ignorantkami lub kłamcami rozmawiasz. Spermy co prawda nie ma, ale wszystko inne ("plucie") jest tak samo.

>>A w razie czego Mozę sobie proces odwrocic, gdyby zapragnal miec dziecko z kims innym

Znów złą informację ktoś Ci dał. Proces jest co prawda odwracalny, ale nie zawsze to się udaje.

>>Ten post zapewne zrozumieja kobiety, bo facetom "gmeranie" w okolicach jajek w celach innych jak erotycznych nie przejdzie przez mysl.

I znów nie prawda. W Stanach Zjednoczymych wazektomii poddaje się 600 000 mężczyzn rocznie. Jest to jedna z najbardziej popularnych metod antykoncepcyjnych.
24-02-2012 21:06 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)

>Tą są właśnie skutki bezkrytycznego wierzenia lekarzom i weterynarzom.
Mogę brać tabletki, ale nie musze, bo mam fajnego męża.

>Poszukaj w google wideo "vasectomy" a znajdziesz o tym filmy. Ta operacja trwa dosłownie mniej niż 10 minut.

No przecie mowie, ze jak wizyta u dentysty!

>No to z jakimiś strasznymi ignorantkami lub kłamcami rozmawiasz. Spermy co prawda nie ma, ale wszystko inne ("plucie") jest tak samo.

Nie wiem na razie nie miałam przyjemności. Dzięki za nazwanie moich rozmówczyń klamczyniami i ignorantkami.

>Znów złą informację ktoś Ci dał. Proces jest co prawda odwracalny, ale nie zawsze to się udaje.
To juz problem innej kobiety. Nie moj.

>>Ten post zapewne zrozumieja kobiety, bo facetom "gmeranie" w okolicach jajek w celach innych jak erotycznych nie przejdzie przez mysl.

>I znów nie prawda. W Stanach Zjednoczymych wazektomii poddaje się 600 000 mężczyzn rocznie. Jest to jedna z najbardziej popularnych metod antykoncepcyjnych.

Jak napisalam w HISZPANI TEZ
barb (178 punktów)
>>Zwierzęta domowe nie mają żadnego wyboru w kwestii rozrodczości, hormony decydują za nie. Muszą się rozmnażać i ich osobnicze "szczęście" czy "nieszczęście" nie ma tu nic do rzeczy.

Nie sądzę że zwierzęta wiedzą jaki jest rezultat kopulacji (nawet ludzie przez wieki nie wiedzieli). Ale hormony mają efekt na samopoczucie, więc i poczucie szczęścia.

>>Co do kwestii "pluszaków": trzymamy zwierzaki dla towarzystwa, bo mamy z tego wymierne korzyści, dając im w zamian stan permanentnego dzieciństwa, zdejmując z nich konieczność walki o przetrwanie (kastracja jest absolutną koniecznością, inaczej źle się to skończy tak dla nas, jak i dla zwierzaków, nie ma siły która zatrzyma koty w rui, psy łatwiej jest upilnować ale spacery w otoczeniu stada napalonych psich samców, czy chóralne wycia zakochanych kundli pod oknami nie należą do przyjemności). Krótko i bez sentymentalizmu: coś za coś. To się nazywa kompromis.

A ja bym to nazwała niewolnictwem i kaleczeniem.

>> I nie wyjeżdżaj mi tu z wolą zwierzaka i jego umiłowaniem wolności. Szlak mnie trafia, gdy antropomorfizuje się zwierzęta. Daj kotu, czy psu ciepły kąt i pełną miskę a zobaczymy czy wybierze "wolność".

A spróbuj to dać dzikiemu zwierzęciu i zobaczysz co będzie. Koty i psy są zwierzętami udomowionymi. To my zrobiliśmy je kalekami, biorąc na przykład wilka i robiąc z niego pudla francuskiego. Zwierzęta udomowione to kalekie wersje ich dzikich kuzynów. Może powinniśmy się zastanowić nad tym czy moralnie jest hodować kaleki tylko dlatego że czujemy się samotni i chcemy ich towarzystwa.
14-02-2012 16:06 
 Ocena 4 na 4
Ysobeth nha Ana (291 punktów)
Korius, ty nie jesteś w stanie "się narazić", bo z takimi fantazjami każdy średnio zaangażowany zwierzolub spotyka się co trochę, ilość zderzeń zależy od liczby zwierząt, którym usiłuje znaleźć domy. Dlaczego fantazjami? Ano bo to, co piszesz, to daleko posunięta antropomorfizacja, opromieniona idealizmem rodem wprost od Rousseau. Zwierzę - co da się łatwo zaobserwować - poza reakcjami ściśle instynktownymi nie jest przywiązane do swojej seksualności. Nie frustruje go brak narządów, które nijak nie wpływają na jakość jego życia - chyba że spowodują ciężką chorobę. To ludzki sposób myślenia - jestem bezpłodny/a, więc jestem mniej mężczyzną/kobietą. Zwierzę po prostu żyje - cieszy się przyjemnościami, cierpi z głodu lub chorób. Powiedz mojemu kocurowi, że czegoś mu brakuje, że jest leniwy i ospały Szczególnie wtedy mu powiedz, kiedy jako koci tajfun po raz kolejny okrąża mieszkanie, turlając po drodze zabawki, wskakując na plecy kumplowi i "boksując" się z nim A potem zmęczony pada, o zgrozo, przed telewizorem, żeby obejrzeć film dokumentalny z dużą ilością ptaków - jakie to nienaturalne! O wiele lepiej by mu było, gdyby zamarzł jako kocię tam, gdzie został przez dobrych ludzi porzucony w styczniu dwa lata temu - to by przynajmniej była śmierć w miarę szybka, trwająca ledwie parę godzin. A co z tymi, które żyją "naturalnie" po rozmaitych piwnicach, mnożą się - bo tak je natura skonstruowała, po czym giną tysiącami - z głodu, z rąk bezmyślnych lub zwyrodniałych ludzi, od psich zębów, od chorób (widziałeś kiedy kocięta, którym oczy wyżarł wirus herpes?). Albo gdzieś na wsi, oczywiście "spokojnej, wsi wesołej" w ramach doboru naturalnego giną np. od ładunku śrutu myśliwego, który w ten sposób "chroni zwierzynę"? Z piwniczaków bez ingerencji karmicielek przeżywa może z 10%, a i to są to wygłodniałe, chore, pełne pasożytów stworzenia.

Koty, psy, to nie są zwierzęta dzikie, już od tysiącleci nie są. Nie żyją też we własnym, naturalnym dla ich przodków środowisku - tylko w zmienionym przez ludzi. Nie mają kontroli nad swoją płodnością, mnożą się ile organizm pozwoli. Skoro już człowiek zaingerował, niech przynajmniej zajmie się tym, co narozrabiał - zamiast bez opamiętania przysparzać nowych zwierzęcych nieszczęść. Bo jak tu już dziewczyny pisały - to nie piwniczne czy wsiowe koty/psy siedzą w schroniskach. Nie, to przychówek ślicznej Pusi czy Maciusia, którym pan/pani chcieli sprawić frajdę.

I have not lost my mind - it's backed up on disk somewhere.
14-02-2012 20:34 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
> Skoro już człowiek zaingerował, niech przynajmniej zajmie się tym, co narozrabiał -
-No i się zajmuje, dalej rozrabia.
> Bo jak tu już dziewczyny pisały
-To właśnie ciekawe, głównie dziewczyny. I to wkurzone nie na żarty, bojowe jak załoga "Genetix" z "Seksmisji"

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 20:43 
 Ocena 4 na 4
Gapa (597 punktów)
No.. jedni rozrabiają a drudzy ten bałagan sprzątają.
>-To właśnie ciekawe, głównie dziewczyny.
To chyba normalne! dziewczyny nie myślą wargami sromowymi... dziewczyny zazwyczaj przechodzą rozkosz ciąży, porodu, karmienia podczas gdy przeciętny facet myśli kategoriami penisa...

Zaczynam być wojowniczo nastawiona... Chyba dorzucę kolejna setkę na psie schronisko, gdzie kastrują hurtowo, tak by jakiemuś idiocie nie przyszło na myśl rozmnażanie Fofika.
14-02-2012 20:49 
 0 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>No.. jedni rozrabiają a drudzy ten bałagan sprzątają.
>>-To właśnie ciekawe, głównie dziewczyny.
>To chyba normalne! dziewczyny nie myślą wargami sromowymi... dziewczyny zazwyczaj przechodzą rozkosz ciąży, porodu, karmienia podczas gdy przeciętny facet myśli kategoriami penisa...
-Tego typu wypowiedź świadczy wręcz o czymś przeciwnym


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
14-02-2012 21:11 
 Ocena 3 na 3
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>>No.. jedni rozrabiają a drudzy ten bałagan sprzątają.
>>>-To właśnie ciekawe, głównie dziewczyny.
>>To chyba normalne! dziewczyny nie myślą wargami sromowymi... dziewczyny zazwyczaj przechodzą rozkosz ciąży, porodu, karmienia podczas gdy przeciętny facet myśli kategoriami penisa...
>-Tego typu wypowiedź świadczy wręcz o czymś przeciwnym

-Szkoda nerwów chłopie. Chodzi po prostu o to, że większość kotów i innych zwierzaczków jest trzymana przez dzieci i kobiety, szczególnie te bardziej sfeminizowane. Facet jest wkurzający, a do kotka zawsze można się przytulić, pogłaskać, nawet spać z nim. A wykastrowany nie będzie myślał nie wiadomo o czym


Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
14-02-2012 22:16 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)

>-Szkoda nerwów chłopie. Chodzi po prostu o to, że większość kotów i innych zwierzaczków jest trzymana przez dzieci i kobiety, szczególnie te bardziej sfeminizowane.

Myśle, ze bycie lub nie feministka nie ma nic do rzeczy w drodze nie posiadania na tej planecie zbyt dużej ilości nikomu niepotrzebnych zwierząt.

>>>-To właśnie ciekawe, głównie dziewczyny.

No ciekawe jest to, ze głownie kobiety nie maja nic przeciwko kastracjom a panowie podchodzą cokolwiek panicznie. Dlaczego?

>-Tego typu wypowiedź świadczy wręcz o czymś przeciwnym
Dla mnie o tym, ze kobiecie mysl o rozstaniu sie jajowodami kotki przychodzi latwiej niz mezczyznom o rozstaniu sie z jajeczkami kocura. Mimo, ze sama operacja jest bardziej zlozona u samic niz u samcow.
15-02-2012 12:00 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>No ciekawe jest to, ze głownie kobiety nie maja nic przeciwko kastracjom a panowie podchodzą cokolwiek panicznie. Dlaczego?
No... ekstrapolacja
15-02-2012 17:35 
 Ocena 1 na 5
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>No ciekawe jest to, ze głownie kobiety nie maja nic przeciwko kastracjom a panowie podchodzą cokolwiek panicznie. Dlaczego?

-No wyjaśniłaś przecież naukowo, że faceci myślą penisami więc jak tu rozstawać się z własnym umysłem, to przecież utrata tożsamości. Styl takich wypowiedzi pachnie ciężkim dowcipem wulgarnych idiotek z "Seksu w Wielkim Mieście".
-Popęd seksualny to decydująca siła w procesie ewolucji, bez niego nic nie byłoby takie jakie jest. Myślisz, że faceci znoszą, z różnym skutkiem co prawda, wasze fanaberie, fochy, dąsy, dziwactwa, konkurują o was, piszą wiersze, noszą kwiaty, przepraszają nawet nie wiedząc za co, fundują podróże itd. ze względu na waszą złożoną osobowość i intelekt? Oczywiście, że ciurlać się chcą. I ciesz się, że tak jest, bo inaczej pies z kulawą mnogą (i wykastrowany) by się Tobą nie interesował.


Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
15-02-2012 18:53 
 Ocena 3 na 3
Gapa (597 punktów)

>-Popęd seksualny to decydująca siła w procesie ewolucji, bez niego nic nie byłoby takie jakie jest. Myślisz, że faceci znoszą, z różnym skutkiem co prawda, wasze fanaberie, fochy, dąsy, dziwactwa, konkurują o was, piszą wiersze, noszą kwiaty, przepraszają nawet nie wiedząc za co, fundują podróże itd. ze względu na waszą złożoną osobowość i intelekt? Oczywiście, że ciurlać się chcą. I ciesz się, że tak jest, bo inaczej pies z kulawą mnogą (i wykastrowany) by się Tobą nie interesował.

Myslalam, ze rozmawiamy o zwierzetach, a nie zainteresowaniu seksualnym moja osoba.
Moja "tworczosc" ma sie od daleko rozpraw naukowych.
Psy i kocury, raczej nie nosza w zebach kwiatow ani butelek drogiego wina a wszelkie fanaberie przerywaja dosc stanowczo.
> faceci myślą penisami więc jak tu rozstawać się z własnym umysłem, to przecież utrata tożsamości.
Zgoda. Tylko dlaczego przelewaja to na psy/koty, ktore nie mysla abstrakcyjnie?

A jesli facet musi tyle znosic, by pociurlac to wspolczuje, polecam obrac inny obiekt westchnien - bardziej rozumny.
16-02-2012 09:28 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Myslalam, ze rozmawiamy o zwierzetach, a nie zainteresowaniu seksualnym moja osoba.

-Znowu się wtrącę. Trochę jesteś temu winna bo narzuciłaś ten styl rozmowy, o panicznych reakcjach panów na temat kastracji oraz sugerowaniu, kto myśli jaką częścią ciała. Uderzasz w stół (celowo czy przypadkowo) nożyce się odzywają (też celowo lub przypadkowo.

>Moja "tworczosc" ma sie od daleko rozpraw naukowych.

-Tu się zgodzę. W ogóle początek tej twórczości, nie tylko Twojej, miał charakter zbyt entuzjastyczny, jakby kastracje i sterylizacje (i inne formy kontroli i ulepszania) były samą radością dla ludzi i czystym dobrodziejstwem dla zwierząt, czymś o czym zwierzęta od dawna marzyły, niemal jak o prezencie walentynkowym. Komu kastracja, komu sterylizacja? Jedyna okazja, tanio i przyjemnie! Potem u niektórych przyszło lekkie opamiętanie, po kilku komentarzach innych forumowiczów, i tłumaczenie, że to taka regulacja, żeby jakoś wybrnąć tego galimatiasu, w jaki ludzie zwierzęta i siebie samych sami zapędzili, naprawianie, mniejsze zło, konieczność cywilizacyjna. Do porównywania zwierząt trzymanych dla ludzkiej przyjemności i towarzystwa z hodowlą dla mleka i mięsa nie będę się tu odnosił, bo to temat na kilka innych wątków i rozpraw, nawet naukowych.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
16-02-2012 09:38 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
Kastracja i sterylizacja kotów JEST dla nich czystym dobrodziejstwem. I dla konkretnych zwierząt poddanych temu zabiegowi, i dla populacji w ogólności.
Więc nie przypisuj nam tu wycofywania się raczkiem ze zbyt entuzjastycznych stwierdzeń, bo nie spostrzegłam tu takiej tendencji.
16-02-2012 09:59 
 Ocena 2 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Kastracja i sterylizacja kotów JEST dla nich czystym dobrodziejstwem. I dla konkretnych zwierząt poddanych temu zabiegowi, i dla populacji w ogólności.
>Więc nie przypisuj nam tu wycofywania się raczkiem ze zbyt entuzjastycznych stwierdzeń, bo nie spostrzegłam tu takiej tendencji.
-Mówię o tendencji ogólnej. Oczywiście niektórzy trwają w okopach bez najmniejszej refleksji, wmawiając sobie i innym, że ewolucja wszystko schrzaniła i dopiero dobrodziej homo sapiens musi wszystko naprawiać.
-Aha, o ile pamiętam maksymalna dzienna liczba minusów jakie możesz wlepić to zaledwie 10, ale pewnie już wiesz.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
16-02-2012 10:24 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
>Mówię o tendencji ogólnej.

Ja także. Nie zauważam tu najmniejszej tendencji do wycofywania się z przedstawionych poglądów pod wpływem wypowiedzi przeciwników kastracji. Które zresztą są wyjątkowo niemerytoryczne, jak na to forum.

> Oczywiście niektórzy trwają w okopach bez najmniejszej refleksji, wmawiając sobie i innym, że ewolucja wszystko schrzaniła i dopiero dobrodziej homo sapiens musi wszystko naprawiać.

Ależ ewolucja i natura pojawia się co i rusz w twoich wypowiedziach, a nie w moich. Zastosowanie tych pojęć w przypadku kota jest niezbyt trafione, bo kot jest zwierzęciem udomowionym od wieków przez dobrodzieja homo sapiens, i dlatego dobrodziej homo sapiens jest teraz odpowiedzialny za to, co oswoił, pozwolisz że uderzę w górnolotny ton. Zauważ, że nikt tu nie namawia do kastracji lisów / wiewiórek / bobrów / wstaw dowolne dzikie zwierzę.

>-Aha, o ile pamiętam maksymalna dzienna liczba minusów jakie możesz wlepić to zaledwie 10, ale pewnie już wiesz.

Nie wiem, wbrew Twoim przypuszczeniom nie dobiłam nigdy do tego limitu.
16-02-2012 10:57 
 0 na 2
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Ależ ewolucja i natura pojawia się co i rusz w twoich wypowiedziach, a nie w moich.
-Oczywiście, że w moich....

-Zastosowanie tych pojęć w przypadku kota jest niezbyt trafione, bo kot jest zwierzęciem udomowionym od wieków przez dobrodzieja homo sapiens, i dlatego dobrodziej homo sapiens jest teraz odpowiedzialny za to, co oswoił,

-Oswoił to nie to samo co stworzył, wyprodukował. Poza tym kot jaki będzie zależy od tego gdzie trafi i co z nim zrobimy. Nawet człowiek z rodziny mieszczuchów urodzony i wychowany w dżungli nie będzie "cywilizowany" tyko taki jak inne "dzikusy".

> pozwolisz że uderzę w górnolotny ton. Zauważ, że nikt tu nie namawia do kastracji lisów / wiewiórek / bobrów / wstaw dowolne dzikie zwierzę.

-No właśnie, a ponoć wszystkie zwierzęta są równe. Jeżeli "te zabiegi" są złe to czemu akurat kot ma być pokrzywdzony, jeżeli takie wspaniałe, to dlaczego wiewiórki (wstaw dowolne zwierzę) nadal mają cierpieć?
-Ale nic to, technika tak idzie do przodu, że wkrótce wszelkie problemy znikną. Po wszczepieniu specjalnego chipa pod czaszkę zwierzakowi będzie można go nie tylko identyfikować (to już działa) ale nawet zaprogramować jak pralkę. Przecież wszystko zaczyna się w mózgu, nawet odczuwanie głodu i zimna jest nim sterowane. Więc będzie można spokojnie pojechać na weekend zostawiając go samego, będzie się sam regularnie odżywiał w odpowiednich porcjach, załatwiał jak trzeba, nie podrapie paprotki (choć można mu też obciąć pazury), wszelkie instynkty tak można poskromić. Przyszłość to Robokot na pilota

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
16-02-2012 11:33 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Przyszłość to Robokot na pilota
Jak ja lubię taką przesadę...
16-02-2012 11:56 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>Przyszłość to Robokot na pilota
>Jak ja lubię taką przesadę...
-Dobra dobra, mnóstwo rzeczy, z których codziennie korzystamy uznawano kiedyś za przesadę, a teraz zapomnieliśmy, że w ogóle można inaczej.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
16-02-2012 11:39 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Poza tym kot jaki będzie zależy od tego gdzie trafi i co z nim zrobimy.

Oczywiście. Co nie sprawi automatycznie, że stanie się elementem ekosystemu.

> Jeżeli "te zabiegi" są złe to czemu akurat kot ma być pokrzywdzony, jeżeli takie wspaniałe, to dlaczego wiewiórki (wstaw dowolne zwierzę) nadal mają cierpieć?

Jesteś już dużym chłopcem i powinieneś wiedzieć, że coś jest "dobre" albo "złe" w zależności od sytuacji. W obecnej sytuacji kastracja kotów jest niewątpliwie słusznym krokiem, bo nie jest szkodliwa dla zdrowia, a nawet pod wieloma względami korzystna, i przyczynia się do zmniejszenia ich populacji, która jest znacznie za duża i przez to koty cierpią (przepełnione są schroniska, a kotów rodzi się tyle, że każdy debil może przygarnąć kota jak tylko zechce).

>Po wszczepieniu specjalnego chipa pod czaszkę zwierzakowi będzie można go nie tylko identyfikować (to już działa) ale nawet zaprogramować jak pralkę. Przecież wszystko zaczyna się w mózgu, nawet odczuwanie głodu i zimna jest nim sterowane. Więc będzie można spokojnie pojechać na weekend zostawiając go samego, będzie się sam regularnie odżywiał w odpowiednich porcjach, załatwiał jak trzeba, nie podrapie paprotki (choć można mu też obciąć pazury), wszelkie instynkty tak można poskromić. Przyszłość to Robokot na pilota

Może przestaniesz stawiać znak równości między kastracją zwierzaka a instrumentalnym traktowaniem? Bo to w moim odczuciu manipulacja na granicy trollingu. Wyobraź sobie, że zwolennikom kastracji nie chodzi głównie o własną wygodę i "programowaniu jak pralkę", tylko o dobrostan kotów pod ich opieką, a przede wszystkim populacji w ogóle.

Btw. ja tam mogę wyjechać na jedną noc zostawiając koty same. Odżywiają się zgodnie z codziennymi przyzwyczajeniami, załatwiają się tak czy siak do kuwety, paprotki nie mam, mam za to drapak, i nawet pazurów nie muszę im przycinać. Wydaje mi się, że Ty się po prostu nie znasz w ogóle na kotach, i posługujesz się jakimiś obiegowymi mitami na ich temat.
20-03-2012 18:07 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>...W obecnej sytuacji kastracja kotów jest niewątpliwie słusznym krokiem, bo nie jest szkodliwa dla zdrowia,

Gdzie jest jakiś dowód potwierdzający to twierdzenie?

>a nawet pod wieloma względami korzystna,

Jakimi względami?

> i przyczynia się do zmniejszenia ich populacji, która jest znacznie za duża i przez to koty cierpią (przepełnione są schroniska, a kotów rodzi się tyle, że każdy debil może przygarnąć kota jak tylko zechce).

Na to są lepsze metody: wazektomia i usunięcie tylko macicy.

>Może przestaniesz stawiać znak równości między kastracją zwierzaka a instrumentalnym traktowaniem?

Zwierzak ma się zachowywać jak miś pluszowy. Nie może być że zwierzak będzie zaspokajał swoje potrzeby seksualne. Ma być dobrą zabawką dla dzieci i dorosłych.

>Wyobraź sobie, że zwolennikom kastracji nie chodzi głównie o własną wygodę i "programowaniu jak pralkę", tylko o dobrostan kotów pod ich opieką, a przede wszystkim populacji w ogóle.

Niestety nie mogę sobie tego wyobrazić bo populację można kontrolować o wiele mniej drastycznymi metodami niż kastracja.
20-03-2012 20:33 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)

>>a nawet pod wieloma względami korzystna,
>Jakimi względami?

Minimalizuje ryzyko zachorowania na raka sutka, z oczywistych powodów eliminuje ryzyko zachorowania na raka przydatków czy ropomacicze, a poza tym zmniejsza ryzyko śmierci czy urazu z powodu zachowań powodowanych rujami, takich jak ucieczki, kontakty seksualne z przypadkowymi kocurami (ryzyko zakażenia białaczką czy FIV, nie mówiąc o pospolitym świerzbie czy grzybicy), skoki z okna, wbieganie pod samochód itp.
18-04-2012 20:26 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>>a nawet pod wieloma względami korzystna,
>Jakimi względami?
>Minimalizuje ryzyko zachorowania na raka sutka, z oczywistych powodów

Minimalizuje, ale nie eliminuje. Za duże ryzyko - za małe korzyści.

>eliminuje ryzyko zachorowania na raka przydatków czy ropomacicze,

Za to powiększa ryzyko zachorowania na raka pęcherza, kości i innych. Co do ropomacicza, jak już pisałam, macicę można usunąć bez negatywnych skutków.

>a poza tym zmniejsza ryzyko śmierci czy urazu z powodu zachowań powodowanych rujami, takich jak ucieczki, kontakty seksualne z przypadkowymi kocurami (ryzyko zakazenia białaczka czy FIV, nie mówiąc o pospolitym swierzbie czy grzybicy), skoki z okna, wbieganie pod samochód itp.

To lepiej by było nogi obciąć!
Ja mam kotki i kocury i nikt się tak nie zachowuje (oprócz tego wykastrowanego kocura, który nieraz ucieka). Jak się ma koty to trzeba je pilnować, a nie dla własnej wygody kaleczyć i niszczyć im zdrowie.
16-02-2012 23:52 
 Ocena 3 na 3
Gosia (9452 punktów)

>-Ale nic to, technika tak idzie do przodu, że wkrótce wszelkie problemy znikną. Po wszczepieniu specjalnego chipa pod czaszkę zwierzakowi będzie można go nie tylko identyfikować (to już działa) ale nawet zaprogramować jak pralkę.

Co tam zwierzaki, niedługo znikną wszelkie problemy z babami.


Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
20-03-2012 18:06 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>Kastracja i sterylizacja kotów JEST dla nich czystym dobrodziejstwem. I dla konkretnych zwierząt poddanych temu zabiegowi, i dla populacji w ogólności.

No i jak tu można was brać na serio? Tak, każdy kocur o niczym innym nie marzy tylko o tym żeby mu ktoś jądra odciął!

> Nie zauważam tu najmniejszej tendencji do wycofywania się z przedstawionych poglądów pod wpływem wypowiedzi przeciwników kastracji. Które zresztą są wyjątkowo niemerytoryczne, jak na to forum.

Tak, wy myślicie że tylko wasze wypowiedzi przekonają kogoś że ucięcie kotu jąder czy usunięcie kotce jajników jest dobre i moralne. Wy uważacie że wasze wypowiedzi obalą podstawowy morał "nie rób drugiemu co tobie nie miłe". I wy myślicie że wasze wypowiedzi zaprzeczą licznym badaniom klinicznym, które pokazały negatywne skutki kastracji. Jedynych ludzi których przekonacie to takich, którzy uważają że zwierzęta są tylko zabawkami dla ludzi a ludzka wygoda jest najważniejsza.
16-02-2012 15:44 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)

>-Tu się zgodzę. W ogóle początek tej twórczości, nie tylko Twojej, miał charakter zbyt entuzjastyczny, jakby kastracje i sterylizacje (i inne formy kontroli i ulepszania) były samą radością dla ludzi i czystym dobrodziejstwem dla zwierząt, czymś o czym zwierzęta od dawna marzyły.

Zwierzęta nie marzą, nie robią planów, żyją sobie tu i teraz.
Jestem i owszem entuzjastka akcji tego typu, jak i dopłat z gmin na cele sterylizacji zwierząt.
Następnym razem gdy będę widziala psie wesele przelatujace przez szose nr 801 zrobie filmik.
W zeszlym roku byl jeden wypadek-rodzina w rowie, bo kierowca wymijal psy. A po sezonie cieczkowym doliczylam sie na odcinku 5ciu kilometrow, ok szesciu psich trupow.
Do tego dochodzi droga przez meke przy edukacji ludzi, ktorym "troche" brak wyobrazni. W tym moze pomoze nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt, ktorej i tak daleko od idealu.

Przepraszam, jesli urazilam, ktoregos z panow moimi "penisowymi" okresleniami, nie to bylo moja intencja, lecz to by nie przyrownywac siebie do zwierząt i odwrotnie.
16-02-2012 19:24 
 Ocena 1 na 3
setarkos (10757 punktów)
>.. dopłat z gmin na cele sterylizacji zwierząt.
To chyba przesada, by pieniądze podatników wspomagały prywatne upodobanie do hodowli zwierząt niekonsumpcyjnych, których potomstwa nikt nie chce.
16-02-2012 21:06 
 Ocena 3 na 3
Gapa (597 punktów)
>>.. dopłat z gmin na cele sterylizacji zwierząt.
>To chyba przesada, by pieniądze podatników wspomagały prywatne upodobanie do hodowli zwierząt niekonsumpcyjnych, których potomstwa nikt nie chce.
>
Juz takowe przekazywane by tych zwierzat wlasnie nie rozmnazac, bo potomstwa tych zwierzat nikt nie chce. Taniej wychodza sterylki niz hycel. Sterylka-ok. 150zl, hycel jeden pies to koszt ok. 1000-1500zl.
17-02-2012 00:08 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

>To chyba przesada, by pieniądze podatników wspomagały prywatne upodobanie do hodowli zwierząt niekonsumpcyjnych, których potomstwa nikt nie chce.

Mam cztery zwierzaki, przygarnięte w ciągu kilku lat, w stanie dość opłakanym. Wyleczone i wysterylizowane wyłącznie na mój koszt (tu ukłon dla weterynarza, który udzielił mi 30% zniżki wyłącznie z dobrej woli). Teraz tak bliscy twemu sercu podatnicy ( jakby można było nie należeć do tej kategorii) nie są narażeni na świerzb, pasożyty, odzwierzęce choroby, smród i potępieńcze wrzaski w rui w środku nocy. Owi "podatnicy" odnoszą wymierne korzyści z mojego" upodobania" choć w żaden sposób nie partycypują w kosztach.


Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
17-02-2012 13:44 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
>To chyba przesada, by pieniądze podatników wspomagały prywatne upodobanie do hodowli zwierząt niekonsumpcyjnych, których potomstwa nikt nie chce.

I tak wspomagają - mamy przecież schroniska, odławianie bezpańskich psów itp.
Nawet usypianie coś przecież kosztuje. A finansowanie sterylizacji to rozwiązywanie problemu w dłuższej perspektywie.
18-02-2012 02:11 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>>To chyba przesada, by pieniądze podatników wspomagały prywatne upodobanie do hodowli zwierząt niekonsumpcyjnych, których potomstwa nikt nie chce.
>I tak wspomagają - mamy przecież schroniska, odławianie bezpańskich psów itp.
>Nawet usypianie coś przecież kosztuje. A finansowanie sterylizacji to rozwiązywanie problemu w dłuższej perspektywie.

Chyba nie ma rozwiązań "w dłuższej perspektywie" - albo rozwiązania się znajduje, albo sprawę przeciąga z braku rozwiązań.
Pomiędzy sterylizacją, a - jak to delikatnie określasz - "usypianiem", nie widać znaczącej różnicy dla zachowania odpowiedniej populacji zwierząt - bo chyba ich liczebność (za duża lub za mała) jest istotnym przedmiotem wątku - gdyby ich było akuratnie, to nie byłoby problemu.

[Nie zamierzam opowiadać ile psów wykarmiłem i ilu kotkom pomogłem w połogu, ani jakich wzruszeń dostarcza ich obserwowanie. Warto może jednak zauważyć, że schroniska dla zwierząt (a i kościoły) nie muszą być finansowane przez wszystkich podatników.]
18-02-2012 14:04 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Pomiędzy sterylizacją, a - jak to delikatnie określasz - "usypianiem", nie widać znaczącej różnicy dla zachowania odpowiedniej populacji zwierząt - bo chyba ich liczebność (za duża lub za mała) jest istotnym przedmiotem wątku - gdyby ich było akuratnie, to nie byłoby problemu.

Moim zdaniem powinniśmy dążyć do tego, żeby na każdego kota czy psa, który się rodzi, czekał już dobry właściciel. Żeby każde zwierzę było potrzebne i poszukiwane, żeby o psa czy kota trzeba się było postarać. Wtedy owszem, będzie można uznać populację za "odpowiednią".
Co z tego, że zabijesz (skoro określenie "uśpić" nie podoba się) wszystkie zwierzęta w schronisku, skoro za parę miesięcy będziesz mieć kolejne kilkaset w kolejce po Morbital? A to wszystko i tak kosztuje. Lepiej zapobiegać, niż potem zabijać.
16-02-2012 20:49 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Następnym razem gdy będę widziala psie wesele przelatujace przez szose nr 801 zrobie filmik.
-Doskonale to znam. Już mówiłem, że hycel by się przydał. Gdy za dużo myszy lub szczurów się namnoży to trujemy i zabijamy na wszelkie sposoby, nie widzę powodów aby mieć większe sentymenty względem innych gatunków.

>Przepraszam, jesli urazilam, ktoregos z panow moimi "penisowymi" okresleniami, nie to bylo moja intencja, lecz to by nie przyrownywac siebie do zwierząt i odwrotnie.

-Ja akurat przyrównuję ludzi, w tym siebie do zwierząt i jestem ostatni, który mógłby się o to obrazić. Jesteśmy wszyscy elementem świata zwierzęcego, stąd pochodzimy, mamy wspólnych przodków, nasza fizjologia nie jest wcale tak odmienna.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
16-02-2012 21:58 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
O hyclu post powyżej.

>Gdy za dużo myszy lub szczurów się namnoży to trujemy i zabijamy na wszelkie sposoby, nie widzę powodów aby mieć większe sentymenty względem innych gatunków.

Sentymenty jednak przeważają w tej kwestii. Mimo mojego upodobania do Psów, uważam kilka zapisów prawnych za głupie. Np. psy w schronisku powinny mieć swój określony czas np. pol roku na znalezienie nowego właściciela, a nie dożywocie w ciasnej klatce. Przeznaczać pieniądze wlasnie na sterylki a nie na ratowanie chorych zwierzat...

>-Ja akurat przyrównuję ludzi, w tym siebie do zwierząt i jestem ostatni, który mógłby się o to obrazić. Jesteśmy wszyscy elementem świata zwierzęcego, stąd pochodzimy, mamy wspólnych przodków, nasza fizjologia nie jest wcale tak odmienna.

Jestesmy podobni, chociaz ja bardziej identyfikuje sie z malpami niz psami. Jestesmy elementem swiata, tylko cholernie dawno o tym zapomnielismy z jakiegos powodu. A rozmowy o roznicach fizjologicznych zostawiam tym, co studiowali temat doglebniej de mnie.
17-02-2012 13:34 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
> nie widzę powodów aby mieć większe sentymenty względem innych gatunków.

To wytłumacz mi twoje sentymenty względem psich czy kocich jąder, bo cały czas nie pojmuję, jak można preferować zabijanie względem kastracji.
20-03-2012 18:08 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>To wytłumacz mi twoje sentymenty względem psich czy kocich jąder, bo cały czas nie pojmuję, jak można preferować zabijanie względem kastracji.

To nie było do mnie, ale moja odpowiedź jest taka, że ja nie preferuję ani zabijania ani kastracji lecz sterylizację (wazektomię, usunięcie tylko macicy). Ale nawet zabijanie jest lepsze niż kastracja bo zwierze przynajmniej mniej cierpi.
01-03-2012 20:58 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Ja akurat przyrównuję ludzi, w tym siebie do zwierząt i jestem ostatni, który mógłby się o to obrazić. Jesteśmy wszyscy elementem świata zwierzęcego, stąd pochodzimy, mamy wspólnych przodków, nasza fizjologia nie jest wcale tak odmienna.

I pomyśleć że na portalu Racjonalista.pl są tacy, którzy temu przeczą, którzy kierują się filozofią Kartezjusza, i którzy, wydawałoby się, nigdy nie słyszeli o Darwinie.
rdest (2492 punktów)

>I pomyśleć że na portalu Racjonalista.pl są tacy, którzy temu przeczą, którzy kierują się filozofią Kartezjusza, i którzy, wydawałoby się, nigdy nie słyszeli o Darwinie.
W mojej opinii to interesujący przykład przysłowiowego rozdwojenia jaźni:
Z jednej strony podkreślanie faktu, że powstaliśmy w drodze ewolucji, z drugiej próby "poprawiania" wzmiankowanej.

Konformizm gwarantem spójności grupy
01-03-2012 20:57 
 Ocena-1 na 3
barb (178 punktów)
>Zwierzęta nie marzą, nie robią planów, żyją sobie tu i teraz.

Następny fan Kartezjusza! Ludzie, żyjemy w 21 wieku a nie w 16-tym! Poczytajcie choćby Darwina.

>>Jestem i owszem entuzjastka akcji tego typu, jak i dopłat z gmin na cele sterylizacji zwierząt.

Na sterylizację dam pieniądze, ale na kastrację nie dam.

>Następnym razem gdy będę widziala psie wesele przelatujace przez szose nr 801 zrobie filmik.

No i co to udowodni? Że psy z jądrami przelatują przez szosę i psy bez jąder nie?

>W zeszlym roku byl jeden wypadek-rodzina w rowie, bo kierowca wymijal psy.

Oczywiście rozwiązaniem nie jest pracować nad zlikwidowaniem bezdomności psów tylko obcinać jądra.

>>A po sezonie cieczkowym doliczylam sie na odcinku 5ciu kilometrow, ok szesciu psich trupow.

I wszystkie trupy miały jądra!

>>Przepraszam, jesli urazilam, ktoregos z panow moimi "penisowymi" okresleniami, nie to bylo moja intencja, lecz to by nie przyrownywac siebie do zwierząt i odwrotnie.

A czym Ty jesteś jak nie zwierzęciem? Rośliną? Wirusem? Uczyłaś się kiedy teorii ewolucji?
barb (178 punktów)
>>No ciekawe jest to, ze głownie kobiety nie maja nic przeciwko kastracjom a panowie podchodzą cokolwiek panicznie. Dlaczego?

Głównie tak, ale zdarzają się wyjątki, takie jakie na przykład jak ja.

>>Dla mnie o tym, ze kobiecie mysl o rozstaniu sie jajowodami kotki przychodzi latwiej niz mezczyznom o rozstaniu sie z jajeczkami kocura. Mimo, ze sama operacja jest bardziej zlozona u samic niz u samcow.

Nie z jajowodami tylko z jajnikami, chciałeś powiedzieć. Ale coś w tym jest. Kobiety, często nawet bez dobrego powodu, dobrowolnie poddają się kastracji. A później cierpią z powodu niedoboru hormonów (znam kilka takich kobiet). Negatywne skutki kastracji kobiet są znane i dobrze udokumentowane, kobiety jednak wierzą swym lekarzom (którzy dobrze zarabiają na tych operacjach).
barb (178 punktów)
>>-Szkoda nerwów chłopie. Chodzi po prostu o to, że większość kotów i innych zwierzaczków jest trzymana przez dzieci i kobiety, szczególnie te bardziej sfeminizowane. Facet jest wkurzający, a do kotka zawsze można się przytulić, pogłaskać, nawet spać z nim. A wykastrowany nie będzie myślał nie wiadomo o czym.

Nie generalizuj! Ja jestem kobietą ale jestem przeciwko kastracji i przeciwko wykorzystywaniu zwierząt do zaspokajania swej samotności. Zwierzęta mają prawo do nietykalności cielesnej (z tym że nie mamy wyboru i musimy kontrolować ich płodność, ale nie musimy także kontrolować ich seksualności), wolności, i decydowania o własnym życiu. Zwierzętom udomowionym nie możemy dać wszystkich tych praw, ale powinniśmy im dać tyle ile możemy. I powinniśmy przestać hodować zwierzęta dla własnego użytku.
24-02-2012 22:37 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
>.. Zwierzęta mają prawo do nietykalności cielesnej
Należy zauważyć, że zwierzęta nie tworzą prawa (w szczególności dla ludzi), lecz to prawa ludzkie bywają rozciągane na zwierzęta.
Można zatem mówić nie tyle o prawach zwierząt, co o narzucaniu przez niektórych ludzi swojego wzorca traktowania zwierząt, do stosowania przez innych.
[Chyba nie chodzi o jakieś 'prawo naturalne' w opozycji od stanowionego?]

>.. nie mamy wyboru i musimy kontrolować ich płodność, ale nie musimy także kontrolować ich seksualności
Tylko niektóre małpy oddzielają seks od płodności (jak to ktoś mawiał: "Nie gwoli płodzenia, a gwoli swawoli!").
Zgoda, że warto kontrolować liczebność populacji zwierząt, bo one gotowe mnożyć się wykładniczo, bez świadomości ograniczonej przestrzeni niestety.

>.. Zwierzętom udomowionym nie możemy dać wszystkich tych praw, ale powinniśmy im dać tyle ile możemy. I powinniśmy przestać hodować zwierzęta dla własnego użytku.
Niełatwa jest sprawa ze zwierzętami w domach, choć obowiązuje banalne spostrzeżenie, że one nie budują domów (w szczególności dla ludzi), lecz to ludzie budują domy (także dla zwierząt).
Przy takiej asymetrii nie sposób oczekiwać równości praw ludzkich i zwierzęcych.
Pozostaje tylko sugestia, że człowiek nie powinien być dyskryminowany.
Jeśli jastrząb 'ma prawo' upolować gołębia a lis kurę, to myśliwy czy hodowca też.
barb (178 punktów)
>.. Zwierzęta mają prawo do nietykalności cielesnej
>>Należy zauważyć, że zwierzęta nie tworzą prawa (w szczególności dla ludzi), lecz to prawa ludzkie bywają rozciągane na zwierzęta.
Można zatem mówić nie tyle o prawach zwierząt, co o narzucaniu przez niektórych ludzi swojego wzorca traktowania zwierząt, do stosowania przez innych.
[Chyba nie chodzi o jakieś 'prawo naturalne' w opozycji od stanowionego?]

"Należy zauważyć, że dzieci i umysłowo niedorozwinięci ludzie nie tworzą prawa (w szczególności dla ludzi), lecz to prawa ludzkie bywają rozciągane na dzieci i ludzi umysłowo niedorozwiniętych.
Można zatem mówić nie tyle o prawach dzieci i ludzi umysłowo niedorozwiniętych, co o narzucaniu przez niektórych ludzi swojego wzorca traktowania dzieci i ludzi umysłowo niedorozwiniętych, do stosowania przez innych."

>.. nie mamy wyboru i musimy kontrolować ich płodność, ale nie musimy także kontrolować ich seksualności
>>Tylko niektóre małpy oddzielają seks od płodności (jak to ktoś mawiał: "Nie gwoli płodzenia, a gwoli swawoli!").

Co nie znaczy że seks dla zwierząt nie jest przyjemny.

>>Zgoda, że warto kontrolować liczebność populacji zwierząt, bo one gotowe mnożyć się wykładniczo, bez świadomości ograniczonej przestrzeni niestety.

Ja mówię tylko o zwierzętach udomowionych, a nie o zwierzętach ogólnie. Co do mnożenia bez świadomości, 60 tysięcy dzieci umiera codziennie z głodu na tej planecie.

>.. Zwierzętom udomowionym nie możemy dać wszystkich tych praw, ale powinniśmy im dać tyle ile możemy. I powinniśmy przestać hodować zwierzęta dla własnego użytku.
>>Niełatwa jest sprawa ze zwierzętami w domach, choć obowiązuje banalne spostrzeżenie, że one nie budują domów (w szczególności dla ludzi), lecz to ludzie budują domy (także dla zwierząt).

Udomowienie to znaczy domestykacja (zobacz w Wikipedii jeżeli nie wiesz co to słowo znaczy). To nic nie ma wspólnego z budowaniem domów.

>>Przy takiej asymetrii nie sposób oczekiwać równości praw ludzkich i zwierzęcych.

Już pisałam że zwierzętom udomowionym nie możemy dać pełnych praw z powodu ich kalectwa, które spowodowaliśmy my, ludzie, sztuczną selekcją.

>>Pozostaje tylko sugestia, że człowiek nie powinien być dyskryminowany.
Jeśli jastrząb 'ma prawo' upolować gołębia a lis kurę, to myśliwy czy hodowca też.

Popełniasz błąd logiczny zwany "apelem do natury". My, ludzie, nie możemy formować swej moralności na obserwacjach natury.
01-03-2012 22:47 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>"Należy zauważyć, że dzieci i umysłowo niedorozwinięci ludzie nie tworzą prawa (w szczególności dla ludzi), lecz to prawa ludzkie bywają rozciągane na dzieci i ludzi umysłowo niedorozwiniętych.
>Można zatem mówić nie tyle o prawach dzieci i ludzi umysłowo niedorozwiniętych, co o narzucaniu przez niektórych ludzi swojego wzorca traktowania dzieci i ludzi umysłowo niedorozwiniętych, do stosowania przez innych."
Tak. Dlatego sprawą ludzi dość rozwiniętych jest tworzenie praw rozumnych, traktujących innych po ludzku (choćby bez wzajemności).

> Co do mnożenia bez świadomości, 60 tysięcy dzieci umiera codziennie z głodu na tej planecie.
Niestety tak - widocznie niedostatki świadomości to nie tylko zwierzęca domena.

>Udomowienie (..) nic nie ma wspólnego z budowaniem domów.
Niech będą szałasy czy zagrody - dość, że nie zwierzaki zajmują się nami lecz my nimi.

>.. My, ludzie, nie możemy formować swej moralności na obserwacjach natury.
Dlatego nie będziemy tworzyć praw moralnych* podległych naturze - udawać, że to 'jej' prawa (lub innych nieludzkich 'podmiotów') nami powodują.

(*) W odróżnieniu od praw fizycznych, które można co najwyżej formułować ale nie formować.
barb (178 punktów)
>Tak. Dlatego sprawą ludzi dość rozwiniętych jest tworzenie praw rozumnych, traktujących innych po ludzku (choćby bez wzajemności).

Po ludzku to znaczy moralnie? (nie znoszę tego określenia) A dlaczego inne zwierzęta mamy traktować niemoralnie?

>Udomowienie (..) nic nie ma wspólnego z budowaniem domów.

>Niech będą szałasy czy zagrody - dość, że nie zwierzaki zajmują się nami lecz my nimi.

Jeżeli zamkniesz dzikie zwierzę w klatce czy zagrodzie, nie stanie się domowym zwierzęciem. Ty chyba nie rozumiesz co to jest domestykacja. Przeczytaj:
pl.wikipedia.org/wiki/Domestykacja_zwierząt

>.. My, ludzie, nie możemy formować swej moralności na obserwacjach natury.

>Dlatego nie będziemy tworzyć praw moralnych* podległych naturze - udawać, że to 'jej' prawa (lub innych nieludzkich 'podmiotów') nami powodują.

Nie rozumiem tej wypowiedzi. Czy twierdzisz że my, ludzie, możemy robić ze zwierzętami co nam się tylko podoba? Nikt się z Tobą nie zgodzi. Każdy bardziej cywilozowany kraj ma jakieś prawa chroniące zwierzęta.

>(*) W odróżnieniu od praw fizycznych, które można co najwyżej formułować ale nie formować.

Mi chodzi o prawa cywilne, legalne.
08-03-2012 07:18 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>.. Czy twierdzisz że my, ludzie, możemy robić ze zwierzętami co nam się tylko podoba?
Dokładnie tak (tylko nie wiadomo jak traktować przysłowiowe "zagłaskiwanie kota na śmierć").
W szczególności niektórym podoba się sterylizacja, która jako żywo nie jest pomysłem zwierząt lecz właśnie ludzi.

[Mnie np. nie podoba się jakiekolwiek dręczenie zwierząt ani znęcanie się nad roślinami, ale zakłócać ich brutalnych sposobów na życie (chociażby w rezerwatach przyrody) nie myślę.]
14-02-2012 20:47 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Korius, ty nie jesteś w stanie "się narazić", bo z takimi fantazjami każdy średnio zaangażowany zwierzolub spotyka się co trochę, ilość zderzeń zależy od liczby zwierząt, którym usiłuje znaleźć domy. Dlaczego fantazjami? Ano bo to, co piszesz, to daleko posunięta antropomorfizacja, opromieniona idealizmem rodem wprost od Rousseau.

-A z Twojej strony daleko posunięty antropocentryzm.

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
24-02-2012 20:54 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>>Zwierzę - co da się łatwo zaobserwować - poza reakcjami ściśle instynktownymi nie jest przywiązane do swojej seksualności. Nie frustruje go brak narządów, które nijak nie wpływają na jakość jego życia - chyba że spowodują ciężką chorobę.

Jakieś naukowe poparcie tej opinii???

>>To ludzki sposób myślenia - jestem bezpłodny/a, więc jestem mniej mężczyzną/kobietą.

Na pewno ludzie, którzy dobrowolnie pozbyli się swej płodności (wazektomia, podwiązanie jajowodów), tak nie myślą.

>>Zwierzę po prostu żyje - cieszy się przyjemnościami,

Jakimi przyjemnościami? Odbierając zwierzęciu seksualność, jakie przyjemności zostają? Niewiele.

>>cierpi z głodu lub chorób.

I jak już pisałam, kastracja powoduje choroby psychiczne i fizyczne.

>>Powiedz mojemu kocurowi, że czegoś mu brakuje, że jest leniwy i ospały

Czyli jest leniwy i ospały? To są właśnie skutki kastracji.

>>Szczególnie wtedy mu powiedz, kiedy jako koci tajfun po raz kolejny okrąża mieszkanie, turlając po drodze zabawki, wskakując na plecy kumplowi i "boksując" się z nim A potem zmęczony pada, o zgrozo, przed telewizorem, żeby obejrzeć film dokumentalny z dużą ilością ptaków - jakie to nienaturalne!

No właśnie, jak już pisałam, kastracja powoduje że koty i psy pozostają na zawsze kociętami i szczeniakami.

Tak czy inaczej, snujesz tutaj swoją filozofię a nie masz żadnych naukowych dowodów na poparcie tego co piszesz.

>>O wiele lepiej by mu było, gdyby zamarzł jako kocię tam, gdzie został przez dobrych ludzi porzucony w styczniu dwa lata temu - to by przynajmniej była śmierć w miarę szybka, trwająca ledwie parę godzin. ...

Ja tutaj mogę milion razy pisać że alternatywami kastracji są wazektomia i hysterektomia (usunięcie tylko macicy) lub podwiązanie jajowodów, a zwolennicy kastracji będą dalej twierdzić że alternatywą kastracji są głód i śmierć! Ręce opdają!

>>Koty, psy, to nie są zwierzęta dzikie, już od tysiącleci nie są.

Tak, ale to nie znaczy że przez domestykację zmieniliśmy funcje hormonów.

>>Nie żyją też we własnym, naturalnym dla ich przodków środowisku - tylko w zmienionym przez ludzi. Nie mają kontroli nad swoją płodnością, mnożą się ile organizm pozwoli.

Jeszcze raz piszę; kontrolę nad płodnością można mieć bez kontroli nad seksualnością.

>>Skoro już człowiek zaingerował, niech przynajmniej zajmie się tym, co narozrabiał - zamiast bez opamiętania przysparzać nowych zwierzęcych nieszczęść.

Z tym się zgadzam.
14-02-2012 18:38 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Jeżeli chcemy dobrze, humanitarnie traktować zwierzęta, to powinniśmy odczuwać wobec nich jakiś rodzaj empatii. Znaczy nie powinniśmy im robić tego, czego sami nie chcemy doznać. Jeżeli biorę do siebie jakiegoś zwierzaka, to niech będzie taki jaki się urodził, naturalny, bez przycinania uszu, ogona czy kastrowania.

Bardzo dobrza wypowiedź, KORIUS. Jedno tylko, jeżeli chcesz żeby Twoje zaadoptowane zwierzęta miały naturalne życie, powinieneś je wysterylizować (UWAGA: mówię wysterylizować, NIE wykastrować). Samcom można zrobić wazektomię, a samicom hysterektomię (usunięcię tylko macicy) lub podwiązać jajewody. Wtedy zwierzęta dalej będą naturalne bo będą miały hormony, a będą mogły naturalnie uprawiać seks i się nie rozmnażać.
spellbinder (8577 punktów)
>Większość nieszczęść zwierząt domowych w Polsce bierze się z ich nadmiernego rozmnażania.

Większość nieszczęść zwierząt bierze się z tego, że mają właścicieli-debili

>Dlatego odpowiedzialni właściciele zwierząt powinni uniemożliwić im
>posiadanie potomstwa. Wbrew obiegowym opiniom zwierzęta pozbawione narządów rozrodczych nie cierpią i nie rozpaczają nad utraconą płodnością

Ludzie mają takie fazy, że lubią sobie okaleczać zwierzęta dla własnego widzimisię. Pies nie rozpacza nad utraconym ogonem, czy uszami. Pies nie rozpacza, jak go nikt na spacer nie wyprowadzi. Pies nie rozpacza, kiedy jest karmiony byle świństwem. I nie rozpacza, jak się go wypierdzieli na zbity pysk.

Powstaje tylko pytanie - po jaką cholerę ludzie mają mieć psa czy kota, jeśli nie mają do tego warunków? Kupują te psy, które całymi dniami siedzą w mieszkaniach same, wychodzą z nimi na siku gdzieś w krzaki, bo nie ma w okolicy żadnego miejsca na spacer, łażą z nimi na smyczy, bo oczywiście nie potrafią psa nauczyć chodzenia bez smyczy. Albo trzymają go całe życie na podwórku i wydaje im się, że psu to odpowiada

Odpowiedzialni właściciele nie powinni w ogóle mieć psów, jeśli nie mają do tego warunków.

Nie mówiąc już o tym, że tworzą sobie takie zabawne rasy, które z oczywistych powodów chorują na różne mało ciekawe rzeczy.

>Nie znam się na psach, ale u kotów sterylizacja nie ma
>negatywnych skutków zdrowotnych, a wręcz przynosi korzyści.

Prócz oczywiście tego, że nie każdy zabieg jest przeprowadzany fachowo, zwierzę może po nim sikać krwią i takie tam zabawne rzeczy:D

>Wykastrowany kot czy kotka są też
>znacznie mniej uciążliwe dla właściciela.

To prawda. Chociaż mojemu kotu dałem szansę i zamiast ciachnąć mu nabiał od razu, to spróbowałem opanować ewentualny sikander, jaki mógłby uskuteczniać. Nie udało się niestety, o kotach wiedziałem wtedy tyle co nic. Gdybym miał teraz drugiego kota, to próbowałbym dłużej, a kastracja byłaby swego rodzaju ostatecznością (tym bardziej, że większość instynktów mojego obecnego kota udało mi się opanować i bydlę chodzi jak w zegarku:D i nawet sztuczki robi).

Co do samej kastracji - jeśli kogoś nie stać na kastrację za 120-150 złotych, to w ogóle nie powinien mieć zwierzaka.
14-02-2012 07:11 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Prócz oczywiście tego, że nie każdy zabieg jest przeprowadzany fachowo, zwierzę może po nim sikać krwią i takie tam zabawne rzeczy:D
Bo z tą sprawą należy się udać do weterynarza, nie do kowala
>że większość instynktów mojego obecnego kota udało mi się opanować i bydlę chodzi jak w zegarku:D i nawet sztuczki robi).
Sadysta
Mój poprzedni, Smilodon, wszystko umiał, ale poproszony o pokazanie, odwracał się ogonem. Po czym po 15-20 minutach od niechcenia pokazywał sztuczkę, niby to on tak sam z siebie, nikt go nie prosił. Tofik nie jest aż tak uprzejmy. Patrzy tylko na człowieka ze zgrozą, jakby chciał powiedzieć "Zwariowałaś? Ja mam podać łapę? JA???"
>Co do samej kastracji - jeśli kogoś nie stać na kastrację za 120-150 złotych, to w ogóle nie powinien mieć zwierzaka.
Są tacy, co nie powinni mieć zwierzaka, nawet jeśli ich stać.
14-02-2012 13:02 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>Bo z tą sprawą należy się udać do weterynarza, nie do kowala

Skąd tylko wiedzieć który jest dobry, a który konował?

>Sadysta
>Mój poprzedni, Smilodon, wszystko umiał, ale poproszony o pokazanie, odwracał się ogonem. Po czym po 15-20 minutach od niechcenia pokazywał sztuczkę, niby to on tak sam z siebie, nikt go nie prosił. Tofik nie jest aż tak uprzejmy. Patrzy tylko na człowieka ze zgrozą, jakby chciał powiedzieć "Zwariowałaś? Ja mam podać łapę? JA???"

Ja kota nauczyłem, że będę go głaskał tylko wtedy, kiedy ja mam na to ochotę. W związku z tym przylatuje zawsze jak się go zawoła (no chyba, że akurat głęboko śpi:D).

A żeby w nocy nie biegał po całym domu, to robię mu mały maraton. Nauczyłem go wskakiwać na te rzeczy, które mu wskażę pstryknięciem palców. Parapet, krzesło, stół, itd. Więc jak chcę kota zmęczyć, to przez kilka minut "każę" mu wskakiwać to tu to tam i jak się spompuje, to jest grzeczny i senniutki:D
14-02-2012 09:12 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>>Większość nieszczęść zwierząt domowych w Polsce bierze się z ich nadmiernego rozmnażania.
>Większość nieszczęść zwierząt bierze się z tego, że mają właścicieli-debili

Jedno z drugiego niestety wynika. Każdy debil może mieć psa. Wystarczy, że wejdzie na pierwszy lepszy portal ogłoszeniowy i wykona telefon. Dostanie szczeniaka często z dowozem pod drzwi i z pocałowaniem ręki, bo właściciel Pusi, która się oszczeniła przez jego głupotę, jest w panice że zostanie mu 7 psów i rozdaje każdemu, kto zechce oraz upycha je po znajomych i rodzinie.

>Pies nie rozpacza nad utraconym ogonem, czy uszami.

Faktycznie nie rozpacza. "Kopiowanie" to jest najzupełniej zbędna ingerencja chirurgiczna nie przynosząca żadnych korzyści, i dlatego nie powinno się tego robić, a nie dlatego, że pieskowi jest smutno bez ogonka.

>Pies nie rozpacza, jak go nikt na spacer nie wyprowadzi. Pies nie rozpacza, kiedy jest karmiony byle świństwem. I nie rozpacza, jak się go wypierdzieli na zbity pysk.

Chyba psa nigdy nie widziałeś... Jak można w ogóle zrównywać sterylizację z zaniedbywaniem i okrucieństwem?
spellbinder (8577 punktów)
>Chyba psa nigdy nie widziałeś... Jak można w ogóle zrównywać sterylizację z zaniedbywaniem i okrucieństwem?

Okrucieństwem? Nie przesadzaj. Piesek jest szczęśliwy, jak dostanie kawał osolonej, upieprzonej przyprawami nóżki.

A jak można zrównywać? W bardzo prosty sposób. Po pierwsze - sterylizacja psa boli. Po drugie - kiedy ma się warunki do posiadania psa - nie jest potrzebna.
14-02-2012 13:25 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>Po pierwsze - sterylizacja psa boli.
Nie. Tego się nie robi "na żywca". Miałeś jakąś operację, zabieg? Nie znieczulali Cię?
14-02-2012 16:51 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Nie. Tego się nie robi "na żywca". Miałeś jakąś operację, zabieg? Nie znieczulali Cię?

Ale boli po zabiegu. Narkoza trwa obecnie chwilę, pies/kot się budzi i nie widać po nim, że go boli, bo pies to nie małe dziecko i nie pokazuje takich rzeczy.

Mój kot któregoś razu wylazł na dach latem, dach rozpalony jak diabli, kot spanikował i zaczął biegać dookoła, zamiast wskoczyć przez okno - to było tuż po przeprowadzce więc nie znał terenu. Takie tylko słyszałem skrobanie naokoło dachu i sam latałem po mieszkaniu otwierając kolejne okna, żeby go jakoś złapać. Jak wrócił, to gdzieś się schował, potem poszedł coś zeżreć, nawet nie chodził jakoś dziwnie... może bardziej ostrożnie po prostu. Skóra mu zlazła z opuszek do żywego mięsa praktycznie. Człowiek by wył po czymś takim godzinami, a kot nie wyje, bo to wycie nie spełnia żadnej roli u niego, więc sobie w spokoju przeżywa ból nie bardzo wiedząc o co chodzi o co z tym można zrobić. Co nie oznacza, że powinno się zwierzę skazywać na jakikolwiek ból, bo to jest po prostu czyste skurwysyństwo, za przeproszeniem.

Jeśli ktoś nie ma możliwości trzymać zwierzęcia zdrowego, że tak powiem - kompletnego - nie powinien brać żadnego zwierzęcia.
15-02-2012 09:30 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Ale boli po zabiegu. Narkoza trwa obecnie chwilę, pies/kot się budzi i nie widać po nim, że go boli, bo pies to nie małe dziecko i nie pokazuje takich rzeczy.

Oczywiście, że widać, że boli. Ja widzę, kiedy moim zwierzętom coś dolega, i nie muszę w tym celu mieć talentów doktora Dolittle.
01-03-2012 20:59 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Ale boli po zabiegu. Narkoza trwa obecnie chwilę, pies/kot się budzi i nie widać po nim, że go boli, bo pies to nie małe dziecko i nie pokazuje takich rzeczy.
>>Oczywiście, że widać, że boli. Ja widzę, kiedy moim zwierzętom coś dolega, i nie muszę w tym celu mieć talentów doktora Dolittle.

Nawet weterynarz musi robić rożne testy żeby stwierdzić czy pies lub kot ma jakąś chorobę, a Ty wystarczy że okiem spojrzysz!
02-03-2012 09:19 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Czy Ty, dziecko, nie odróżniasz bólu (objawu) od choroby? Gdy dorosły człowiek krzywi się i posykuje, to też nie wiesz, czy boli go brzuch z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego, czy stopa, bo złamał palec. Ale jak "okiem spojrzysz"*, to wiesz, że boli!

*Tak na marginesie - czym innym można spojrzeć?
20-03-2012 18:09 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Czy Ty, dziecko, nie odróżniasz bólu (objawu) od choroby? Gdy dorosły człowiek krzywi się i posykuje, to też nie wiesz, czy boli go brzuch z powodu zapalenia wyrostka robaczkowego, czy stopa, bo złamał palec. Ale jak "okiem spojrzysz"*, to wiesz, że boli! *Tak na marginesie - czym innym można spojrzeć?

Dlaczego mnie obrażasz? Jak Ty się zachowujesz???

Zwierzęta ukrywają swój ból ile mogą. Taka jest ich adaptacja. Zwierzęta, które pokazują że są chore, stają się łatwą ofiarą drapieżników.
20-03-2012 22:04 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Zwierzęta, które pokazują że są chore, stają się łatwą ofiarą drapieżników.
To prawda. Prawa natury są [...] jakie są.
Ludzie próbują je "ulepszać" na własną modłę, podcinając tym samym gałąź, na której siedzą.
W akwarium obserwuję, że chore rybki są podskubywane przez zdrowe. Kiedy padną, zostają w szybkim tempie skonsumowane; nic się nie marnuje.

Konformizm gwarantem spójności grupy
02-03-2012 17:26 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nawet weterynarz musi robić rożne testy żeby stwierdzić czy pies lub kot ma jakąś chorobę, a Ty wystarczy że okiem spojrzysz!

Zmartwię cię, nieustający w wysiłkach trollu, strasznie cię zmartwię.

Ja to jestem tak zżyta z moimi Kotami, że wiem nie tylko, kiedy je coś boli, ale też co. Kiedy są nieszczęśliwe, osowiałe, szczęśliwe, zmęczone, obrażone, głodne, kiedy jedzą z musu, co wolą jeść bardziej, a co mniej (ale zjedzą - wolą łososia w paskach, ale lubią też saszetkę z łososiem), kiedy chcą ze mną siedzieć, a kiedy siedzą tylko dlatego, że ja potrzebuję posiedzieć z nimi. Kiedy są znudzone i chciałyby coś, i kiedy są tak znudzone, że po prostu tak będą leżeć i paszli won, nie przeszkadzać.

One też mnie bardzo dobrze znają i wiedzą, kiedy, co i jak. Nawet wiedzą, kiedy i co mnie boli.

Ty tak nie masz? No to szkoda. Ja wiem, kiedy Kot się poobijał od zabawy i mam się od niego od..stosunkować, a kiedy coś z łapą ma na poważnie nie tak i musimy jechać do lekarza. U mojego Brata też odróżniam kaca od migreny. To dosyć proste, kiedy się kogoś bardzo dobrze zna, a ten ktoś ci ufa.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
barb (178 punktów)
>Ja to jestem tak zżyta z moimi Kotami, że wiem nie tylko, kiedy je coś boli, ale też co. Kiedy są nieszczęśliwe, osowiałe, szczęśliwe, zmęczone, obrażone, głodne, kiedy jedzą z musu, co wolą jeść bardziej, a co mniej (ale zjedzą - wolą łososia w paskach, ale lubią też saszetkę z łososiem), kiedy chcą ze mną siedzieć, a kiedy siedzą tylko dlatego, że ja potrzebuję posiedzieć z nimi. Kiedy są znudzone i chciałyby coś, i kiedy są tak znudzone, że po prostu tak będą leżeć i paszli won, nie przeszkadzać.

Ty sobie możesz tak pisać, ale nikt Ci nie musi wierzyć bo nic nie udowodniłaś.

>One też mnie bardzo dobrze znają i wiedzą, kiedy, co i jak. Nawet wiedzą, kiedy i co mnie boli.

Śmiechu warte!

>Ty tak nie masz? No to szkoda. Ja wiem, kiedy Kot się poobijał od zabawy i mam się od niego od..stosunkować, a kiedy coś z łapą ma na poważnie nie tak i musimy jechać do lekarza. U mojego Brata też odróżniam kaca od migreny. To dosyć proste, kiedy się kogoś bardzo dobrze zna, a ten ktoś ci ufa.

Nie wierzę w takie bajki.
07-03-2012 23:40 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
A ja mam ci uwierzyć, że masz chorego endokrynologicznie kastrata, a nie zaniedbanego kastrata? Wow.

Jak również: przykro mi, że nie potrafisz się emocjonalnie związać ze swoimi zwierzętami. Nie wiem, czy bardziej mi szkoda ciebie, czy ich.

EOT

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-03-2012 09:12 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Nie wiem, czy bardziej mi szkoda ciebie, czy ich.
Zdecydowanie ich!
20-03-2012 18:10 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>A ja mam ci uwierzyć, że masz chorego endokrynologicznie kastrata, a nie zaniedbanego kastrata? Wow.

Kastrata jest chory bo jest kastratą.

>Jak również: przykro mi, że nie potrafisz się emocjonalnie związać ze swoimi zwierzętami. Nie wiem, czy bardziej mi szkoda ciebie, czy ich.

A bo zwierzęta o niczym innym nie marzą tylko o ludzkiej miłości! Niektóre mnie bardziej lubią, niektóre mniej (przynajmniej tak mi się wydaje). Nie zależy mi na tym. Nikogo do niczego nie będę zmuszać. Po za tym mają towarzystwo członków swego gatunku to się mogą nawzajem miłować jak im się tak podoba.
Ronja (626 punktów)
>>A ja mam ci uwierzyć, że masz chorego endokrynologicznie kastrata, a nie zaniedbanego kastrata? Wow.
>Kastrata jest chory bo jest kastratą.

Wiesz, gdyby to nie chodziło o żywe zwierzę, które cierpi u ciebie z zaniedbania, to byłaby to bardzo zabawna wypowiedź.
20-03-2012 22:15 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Wiesz, gdyby to nie chodziło o żywe zwierzę, które cierpi u ciebie z zaniedbania, to byłaby to bardzo zabawna wypowiedź.
Być może coś przegapiłem, ale skąd powyższe, wytłuszczone przeze mnie, twierdzenie?



Konformizm gwarantem spójności grupy
21-03-2012 08:21 
 Ocena 4 na 4
Ronja (626 punktów)
>>Wiesz, gdyby to nie chodziło o żywe zwierzę, które cierpi u ciebie z zaniedbania, to byłaby to bardzo zabawna wypowiedź.
>Być może coś przegapiłem, ale skąd powyższe, wytłuszczone przeze mnie, twierdzenie?
>

Doczytaj. Cytat z barb:
> Mam jednego wykastrowanego kocura. On się nie "bawi". W ogóle ma mało energii, i taki jakby smutny zawsze. Ma też nadwagę, choć mało je. Jest bardzo miękki, ma bardzo słabe mięśnie.

Barb sama twierdzi, że kot cierpi, i że jest to "depresja z niedoboru testosteronu", choć nie ma na to żadnego dowodu - przecież skoro nie ma jąder, to na pewno nie może być zdrowy

A skoro ktoś sam "diagnozuje" kota wg własnego widzimisię i nic nie robi, żeby mu pomóc, to jest to właśnie zaniedbanie.
barb (178 punktów)
>>A ja mam ci uwierzyc, ze masz chorego endokrynologicznie kastrata, a nie zaniedbanego kastrata? Wow.
>Kastrat jest chory bo jest kastratą.
>Wiesz, gdyby to nie chodzilo o żywe zwierzę, które cierpi u ciebie z zaniedbania, to byłaby to bardzo zabawna wypowiedz.

I jeszcze mnie o zaniedbanie oskarżasz! Ja cały czas tutaj bronię zwierząt, bronię ich prawa do nietykalności cielesnej, do zdrowia, jestem weganką ponad 25 lat, walczę o prawa zwierząt, a Ty mnie śmiesz oskarżać że zaniedbuję kota, którego przygarnęłam z ulicy! Jakbym go miała zaniedbywać to po co bym go przygarniała, zwłaszcza że już miałam inne koty? Już nie masz co powiedzieć to takiego czegoś się dopuszczasz!
19-04-2012 07:53 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
Nie masz diagnozy swojego kota. Sama go zdiagnozowałaś na "niedobór hormonów", bez badań w tym kierunku i na podstawie własnego widzimisię, a jednocześnie twierdzisz, że kotu coś dolega i że widać to po nim. Przy czym napisałaś, że nie będziesz go leczyć na depresję, bo nie masz na to kasy a w ogóle to przygarnęłaś kota z ulicy więc nie można od ciebie tyle wymagać.
Jak to nie jest zaniedbanie kota, to nie wiem już, co nim jest.
21-03-2012 10:35 
 Ocena 3 na 3
tomoyo (480 punktów)

>Kastrata jest chory bo jest kastratą.

mam dwa kocury, oba wykastrowane. na początku po kastracji faktycznie zaczęły tyć ale po tym jak zmieniłam karmę na light jeden waży ok 4,5 kg a drugi trochę ponad 5 i patrząc na nie od góry mają zdecydowane wcięcie w talii. są bardzo wesołe i komunikatywne, dużo się bawią, czasami aż gryzą między sobą, uwielbiają głaskanie i myślę że są szczęśliwe. mają ok 3,5 i 4 lata. dlatego myślę że niekoniecznie wykastrowany kocur musi być gruby i osowiały.
21-03-2012 11:30 
 Ocena 3 na 3
Gapa (597 punktów)
>>Kastrata jest chory bo jest kastratą.
> mam dwa kocury, oba wykastrowane. (....) myślę że niekoniecznie wykastrowany kocur musi być gruby i osowiały.

Barb Cie nienawidzi...
barb (178 punktów)
>Kastrat jest chory bo jest kastratą.

>mam dwa kocury, oba wykastrowane. na początku po kastracji faktycznie zaczeły tyć ale po tym jak zmieniłam karmę na light jeden waży ok 4,5 kg a drugi trochę ponad 5 i patrząc na nie od góry mają zdecydowane wcięcie w talii. są bardzo wesołe i komunikatywne, dużo się bawią, czasami aż gryzą między sobą, uwielbiają głaskanie i myślę że są szczęśliwe. mają ok 3,5 i 4 lata. dlatego myślę ze niekoniecznie wykastrowany kocur musi być gruby i osowiały.

No pewno, jak im dajesz dieteczyną karmę i mało to nie będą otyłe, ale niewykastowany kot może jeść normalną karmę i jeść do syta i nie będzie otyły. Moje mają normalną karmę cały czas, jedzą ile chcą i kiedy chcą i wszystkie moje koty są chude (oprócz tego jednego wykastrowanego). Co do samopoczucia, to już jest udowodniony fakt że hormony działają na samopoczucie. Brak hormonów działa negatywnie na samopoczucie. Twoje koty, choć już dorosłe, zachowują się jak kocięta. To też może być skutek kastracji. Może nie dojżały.
21-03-2012 10:53 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
>Kastrata jest chory bo jest kastratą.
Dotyczy to także kapłonów, wałachów czy wieprzów?

[Na marginesie: czy forma "kastrata" w rodzaju żeńskim jest poprawna, bo spotykałem się dotąd tylko z formą męską - ten kastrat.]
21-03-2012 11:01 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
Masz rację, poprawna jest forma "kastrat".
Gapa (597 punktów)
>>Kastrata jest chory bo jest kastratą.
>Dotyczy to także kapłonów, wałachów czy wieprzów?
>[Na marginesie: czy forma "kastrata" w rodzaju żeńskim jest poprawna, bo spotykałem się dotąd tylko z formą męską - ten kastrat.]
>

Albo moze kastron?

Kapłony juz prawie w zapomnieniu, teraz sa brojlery. Taki walach tez zapewne bardzo cierpi, bo nie Mozę, albo nie chce rozwalać boksu. A wieprzka się zje.
barb (178 punktów)
>Kastrata jest chory bo jest kastrata.
>Dotyczy to takze kaplonów, walachów czy wieprzów?

Dotyczy to wszystkich którzy mają (lub mieli) hormony seksualne.

Poprawka: kastrat.
14-02-2012 16:22 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)

>Okrucieństwem? Nie przesadzaj. Piesek jest szczęśliwy, jak dostanie kawał osolonej, upieprzonej przyprawami nóżki.

Wtedy siadają mu nerki i wątroba... malo przyjemny sposób na wykańczanie psa.

> Po pierwsze - sterylizacja psa boli. Po drugie - kiedy ma się warunki do posiadania psa - nie jest potrzebna.

Po to psy/suki dostają antybiotyki i srodki przeciwbólowe, zeby zminimalizować nieprzyjemnosci.
Warunki ludzie maja takie jakie maja. Ja nie chce byc odpowiedzialna za obce psy za brama, ani za tydzien glodowki mojego psa, bo suki w sasiedztwie maja cieczki...
14-02-2012 18:36 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Warunki ludzie maja takie jakie maja. Ja nie chce byc odpowiedzialna za obce psy za brama, ani za tydzien glodowki mojego psa, bo suki w sasiedztwie maja cieczki...

No niestety. Nieodpowiedzialni ludzie dostają te psy, to tak potem sytuacja wygląda. Zamiast pilnować tych swoich suk, to łażą z nimi, sikają nimi pod blokiem
Ale są takie miejsca w Polsce, gdzie można iść z psem na spacer bez obawy o to, że się zaślini na śmierć po drodze liżąc każdy obsikany listek trawy. Jak ktoś mieszka na Mazurach jakichś, nie w bloku, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Prawdę mówiąc nawet w dużym mieście da radę. Tylko trzeba mieć koło siebie takie miejsce, trzeba mieć chęć z tym psem popylać dziennie ileś kilometrów i nie ograniczać spacerku do okrążenia bloku.

Są takie psy, które całymi dniami przesiadują w jakiejś klicie, tylko siku na 5 minut i żreć, siku i żreć. Albo mają kota ludzie i go olewają równo. Kot siedzi zamknięty w mieszkaniu i ani sobie na ptaszki nie popatrzy, ani nikt się z nim nie pobawi. tylko żre te uzależniające puszki i puchnie. Zwierzak sobie jest, bo jest i niech będzie, ale wszyscy go olewają.

A jak ktoś zwierzaka olewa, to nie powinien go po prostu mieć i tyle. A jeśli go nie olewa i ma trochę oleju w głowie i warunki, to nie musi tego zwierzaka kastrować.
Ronja (626 punktów)
>A jak ktoś zwierzaka olewa, to nie powinien go po prostu mieć i tyle. A jeśli go nie olewa i ma trochę oleju w głowie i warunki, to nie musi tego zwierzaka kastrować.

Dopisz jeszcze może: nie dotyczy kotów
spellbinder (8577 punktów)
>Dopisz jeszcze może: nie dotyczy kotów

Może dotyczy. Kota pozwoliłem wykastrować tylko dlatego, że mi wtedy wisiał z grubsza. Myślę, że gdybym się już wtedy przyłożył do wychowania go (i miał tą wiedzę, co dziś), to dałbym radę kota, jak to się mówi, "opanować". No ale tego się nie dowiem, dopóki nie będę miał następnego kota, a że w kolejce jest już świnka, to następny kot może się nigdy nie napatoczyć
15-02-2012 15:17 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Kota pozwoliłem wykastrować tylko dlatego, że mi wtedy wisiał z grubsza. Myślę, że gdybym się już wtedy przyłożył do wychowania go (i miał tą wiedzę, co dziś), to dałbym radę kota, jak to się mówi, "opanować".

Mnie się to kojarzy głównie z gospodarzem, który chciał oduczyć konia jeść. I prawie mu się udało

Może gdybyś nie miał w sąsiedztwie żadnych kotek niewyciętych, to może udałoby się uchować od katastrofy sanitarnej.
barb (178 punktów)
>Kota pozwoliłem wykastrować tylko dlatego, że mi wtedy wisiał z grubsza. Myślę, że gdybym się już wtedy przyłożył do wychowania go (i miał tą wiedzę, co dziś), to dałbym radę kota, jak to się mówi, "opanować".
>>Mnie się to kojarzy głównie z gospodarzem, który chciał oduczyć konia jeść. I prawie mu się udało

Jeżeli tutaj chodzi o znaczenie terytorium przez kota, to da się to kontrolować. Są nawet produkty, które pomagają: www.drsfos(*)es/cat-training/ps/c/3261/1894

>>Może gdybyś nie miał w sąsiedztwie żadnych kotek niewyciętych, to może udałoby się uchować od katastrofy sanitarnej.

Powinien mieć partnerkę dla kocura.
02-03-2012 10:53 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>Jeżeli tutaj chodzi o znaczenie terytorium przez kota, to da się to kontrolować. Są nawet produkty, które pomagają: www.drsfos(*)es/cat-training/ps/c/3261/1894

Zabiłaś mnie tym...
Te preparaty nadają się może do tego, żeby kociątko nie przyzwyczaiło się do sikania w róg dywanu i drapania tapicerowanego fotela, a nie do tego, żeby buzującego hormonami kocura oduczyć realizowania jego bardzo silnego instynktu terytorialnego.
barb (178 punktów)
>Jeżeli tutaj chodzi o znaczenie terytorium przez kota, to da się to kontrolować. Są nawet produkty, które pomagają: www.drsfos(*)es/cat-training/ps/c/3261/1894

>Zabiłaś mnie tym...
Te preparaty nadają się może do tego, żeby kociątko nie przyzwyczaiło się do sikania w róg dywanu i drapania tapicerowanego fotela, a nie do tego, żeby buzującego hormonami kocura oduczyć realizowania jego bardzo silnego instynktu terytorialnego.

To jest Twoja opinia, niczym nie poparta.
rdest (2492 punktów)

>Powstaje tylko pytanie - po jaką cholerę ludzie mają mieć psa czy kota, jeśli nie mają do tego warunków?
Masz rację. Oczywiście warunki dla haszczaka a warunki dla yorka to dwie różne sprawy.
Ten pierwszy potrafi zrobić "mały" bałagan w mieszkaniu, nie posiadając odpowiednich, temu drugiemu wystarcza wyjście na siusiu.
Podobnie jeśli chodzi o koty. Rasowe, jak sądzę, są dużo mniej wymagające od popularnych "dachowców", zwanych kotami europejskimi.

>To prawda. Chociaż mojemu kotu dałem szansę i zamiast ciachnąć mu nabiał od razu, to spróbowałem opanować ewentualny sikander, jaki mógłby uskuteczniać. Nie udało się niestety, o kotach wiedziałem wtedy tyle co nic.
Kwestia warunków, o których pisałeś. Sądzę, że Twój kot nie miał odpowiednich.
Aktualnie mamy czwartego kocura(i którąś z kolei kotkę). Zarówno tamte jak i obecny nie sprawiały żadnych problemów.
Rano przychodzi na śniadanie, wysypia się przez cały dzień w międzyczasie wychodząc za potrzebą - a wieczorem na nocne łowy, patrolowanie ogrodów i osiedla.
Zapewne któregoś dnia nie wróci, jak te poprzednie.



Konformizm gwarantem spójności grupy
15-02-2012 14:56 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
>Oczywiście warunki dla haszczaka a warunki dla yorka to dwie różne sprawy.
>Ten pierwszy potrafi zrobić "mały" bałagan w mieszkaniu, nie posiadając odpowiednich, temu drugiemu wystarcza wyjście na siusiu.

Nóż mi się w kieszeni otwiera, jak czytam takie rzeczy. "York" czyli yorkshire terrier, jest, jak sama nazwa wskazuje, terrierem, czyli psem charakteryzującym się dużą potrzebą ruchu i aktywności. Został wyhodowany do łowienia szczurów. NIE JEST to pies na kanapę, choć oczywiście najczęściej w tym charakterze jest trzymany.
Każdy pies potrzebuje codziennie solidnie się wybiegać. Codziennie.

>Podobnie jeśli chodzi o koty. Rasowe, jak sądzę, są dużo mniej wymagające od popularnych "dachowców", zwanych kotami europejskimi.

:D A czy możesz mi przybliżyć nieco ideę tych większych wymagań ze strony kotów nierasowych?

>Aktualnie mamy czwartego kocura(i którąś z kolei kotkę). Zarówno tamte jak i obecny nie sprawiały żadnych problemów.

Bo kotki sąsiadów nie występują o alimenty. Narozrabia komu innemu i komu innemu oszczy drzwi - nie twój problem.

>Zapewne któregoś dnia nie wróci, jak te poprzednie.

Oczywiście szukałeś, wołałeś, wywiesiłeś ogłoszenia? Czy może pozwoliłeś jakimś frajerom wydawać ich własną kasę na poskładanie w jeden kawałek potrąconego kota?
rdest (2492 punktów)

>NIE JEST to pies na kanapę, choć oczywiście najczęściej w tym charakterze jest trzymany.
Faktycznie, mogłem znaleźć lepszy przykład(mops? chihuahua? pekińczyk?). Nie w tym jednak rzecz.
Chodziło mi o to, że wybór rasy powinien uwzględniać zarówno warunki lokalowe, że się tak wyrażę, jak i "możliwości" właściciela.

>Każdy pies potrzebuje codziennie solidnie się wybiegać. Codziennie.
Jasne - tyle, że nie każdy potrzebuje takiej samej ilości ruchu.
Jeszcze inną, jakże istotną kwestią jest faktyczny brak możliwości tegoż - chyba, że ktoś wybierze się na spacer poza miasto. Zazwyczaj więc spacer ogranicza się do dwu-trzykrotnego wyjścia z psem na smyczy i obejścia bloku/osiedla.
O bieganiu pies może tylko pomarzyć.

>:D A czy możesz mi przybliżyć nieco ideę tych większych wymagań ze strony kotów nierasowych?
Koty rasowe kojarzą mi się z przebywaniem w czterech ścianach i na wystawach, tymczasem te drugie z wolnością.
Koty rasowe, nawet jeśli mieszkają w domu z ogrodem, muszą być trzymane na uwięzi, ponieważ także są kotami - i mogą sobie po prostu pójść. Permanentna niewola ich dolą.
O ile trzymanie kotów rasowych w niewoli da się jakoś uzasadnić, o tyle trzymanie w niewoli kotów domowych uważam za robienie im krzywdy. Czy one nie potrzebują "się wybiegać"?
Z drugiej strony może i lepiej, że znaleziony na ulicy kot znalazł dom a właściciel - towarzystwo?

>Bo kotki sąsiadów nie występują o alimenty. Narozrabia komu innemu i komu innemu oszczy drzwi - nie twój problem.
Zgadza się!
No, chyba, że ktoś wystąpi z roszczeniami.

>Oczywiście szukałeś, wołałeś, wywiesiłeś ogłoszenia?
Nie. Czekaliśmy, pogodziliśmy się z rzeczywistością.
Każdy jakoś kończy życie. Jedni jak Wanda Rutkiewicz, inni jak Whitney Houston.

>Czy może pozwoliłeś jakimś frajerom wydawać ich własną kasę na poskładanie w jeden kawałek potrąconego kota?
Jeśli taka ich wola? Wykastrowany kocur także może stać się ofiarą wycieczek - choćby na drugą stronę ulicy.
Nigdy nie trzymaliśmy i nie zamierzamy trzymać na siłę naszych kotów w domu.

Jakieś pół godziny temu nasz "belmondo" wrócił po dwudziestoczterogodzinnej nieobecności. Zjadł posiłek i zamiauczał, że chce wyjść. Widać, zaczynają się lutowiska/lutowanie się kocurów.

Wracając do tematu wątku.
Uważam, że kotki powinny być sterylizowane. Nasza poprzednia, mimo sterylizacji, nic nie utraciła ze swojej łowności(oraz linii). Szczególnie przepadała za wróblami, chociaż gołębiem też nie pogardziła.
Co do kocurów i psów, mam odmienne zdanie.
Jeśli chodzi o suczki to zastanawiam się; cieczka u nich nie jest tym samym co ruja u kotek.


Konformizm gwarantem spójności grupy
Ronja (626 punktów)
>Koty rasowe, nawet jeśli mieszkają w domu z ogrodem, muszą być trzymane na uwięzi, ponieważ także są kotami - i mogą sobie po prostu pójść.

Na czym właściwie polega ta różnica? Że kot rasowy kosztuje X złotych, a nierasowy jest za darmo? Jak nierasowy "sobie pójdzie", to trudno?

>>Oczywiście szukałeś, wołałeś, wywiesiłeś ogłoszenia?
>Nie. Czekaliśmy, pogodziliśmy się z rzeczywistością.

Naprawdę nie pojmuję, jak można mieć tak dalece w pompie los własnego kota :/ Może umarł w schronisku ze stresu, bo ktoś go tam zaniósł sądząc, że jest wyrzucony? Wiele kotów odnajduje się po tygodniach, ale żeby to się stało, to gdzieś musi pojawić się informacja, że ktoś takiego kota w ogóle szuka.
Ach - i istnieje jeszcze taki wynalazek jak chip.

>>Czy może pozwoliłeś jakimś frajerom wydawać ich własną kasę na poskładanie w jeden kawałek potrąconego kota?
>Jeśli taka ich wola?

Słabo mi. Poważnie. A ty byś zostawił cierpiącego kota na chodniku, bo nie twój?

>Wykastrowany kocur także może stać się ofiarą wycieczek - choćby na drugą stronę ulicy.

Tylko że jest udowodnione, że wykastrowany włóczy się mniej.
Ponadto kocur też może zarazić się brzydką chorobą, ale przypuszczam, w świetle powyższej wypowiedzi, że twój zwyczajnie nie dożyje wieku, kiedy ta choroba się rozwinie.
01-03-2012 21:01 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Tylko że jest udowodnione, że wykastrowany włóczy się mniej.

Kot wolno żyjący włóczy się mniej jeżeli daje mu się żywność i wodę i jeżeli ma w swym miejscu niewykastrowane kotki. Wtedy siedzi na miejscu i pilnuje kotek i jedzenia.
02-03-2012 15:48 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Kot wolno żyjący włóczy się mniej jeżeli daje mu się żywność i wodę i jeżeli ma w swym miejscu niewykastrowane kotki. Wtedy siedzi na miejscu i pilnuje kotek i jedzenia.
Piękne - aż się rozmarzyłem. Jak u ludzi!


Konformizm gwarantem spójności grupy
barb (178 punktów)
>Kot wolno żyjący włóczy się mniej jeżeli daje mu się żywność i wodę i jeżeli ma w swym miejscu niewykastrowane kotki. Wtedy siedzi na miejscu i pilnuje kotek i jedzenia.

>Piękne - aż się rozmarzyłem. Jak u ludzi!

A czy znasz choć jedną kolonię kotów, gdzie kotki miały usunięte macice i dalej mają ruje, a kocury są dalej płodne? Myślisz że kocury opuszczą swoje kotki i jedzenie i pójdą gdzieś szukać czegoś?
01-03-2012 21:01 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>>Wracając do tematu wątku.
>Uważam, że kotki powinny być sterylizowane. Nasza poprzednia, mimo sterylizacji, nic nie utraciła ze swojej łowności(oraz linii). Szczególnie przepadała za wróblami, chociaż gołębiem też nie pogardziła.

A co tam wszystkie naukowe badania? Opinia jednej właścicielki kota wszystko udowadnia!

>>Co do kocurów i psów, mam odmienne zdanie.

Bo samce cierpią z powodu niedoboru hormonów a samice nie! To dokładnie jak niektórzy lekarze, którzy uważają że kobiety można kastrować bez powodu, ale żadne jądro nie jest aż tak chore żeby je usuwać.

>Jeśli chodzi o suczki to zastanawiam się; cieczka u nich nie jest tym samym co ruja u kotek.

Jak już pisałam, cieczki nie będzie jeżeli usunie się tylko macicę. Nie będzie żadnych problemów ani u suczek ani u kotek jeżeli będą miały partnerów i będą mogły zaspokoić swoje biologiczne potrzeby.
rdest (2492 punktów)

>A co tam wszystkie naukowe badania? Opinia jednej właścicielki kota wszystko udowadnia!
Pisząc "sterylizowane" miałem na myśli jakąkolwiek formę zapobieżenia zajścia w ciążę - a więc także Twoją propozycję usunięcia wyłącznie macicy.

>>>Co do kocurów i psów, mam odmienne zdanie.
>Bo samce cierpią z powodu niedoboru hormonów a samice nie! To dokładnie jak niektórzy lekarze, którzy uważają że kobiety można kastrować bez powodu, ale żadne jądro nie jest aż tak chore żeby je usuwać.
Sprecyzuję, bo być może zaszło nieporozumienie. Uważam, że samcom należy pozostawić jądra. Jeśli kotki zostały poddane zabiegowi, zabieg u samców jest zbędny.

>>Jeśli chodzi o suczki to zastanawiam się; cieczka u nich nie jest tym samym co ruja u kotek.
>Jak już pisałam, cieczki nie będzie jeżeli usunie się tylko macicę.
Suka podczas cieczki nie zachowuje się jak kotka, nie szaleje, nie ucieka. Możliwość zajścia w ciążę jest hipotetyczna. Stąd brak, moim zdaniem, potrzeby wykonywania jakichkolwiek zabiegów - chyba, że sama cieczka szkodzi.
Z drugiej strony: czy samice wilków nie będące samicą "alfa" mają cieczki?

>Nie będzie żadnych problemów ani u suczek ani u kotek jeżeli będą miały partnerów i będą mogły zaspokoić swoje biologiczne potrzeby.
No właśnie - w przypadku kotki mamy dla niej naszego kocura. W przypadku natomiast haszczki(patrz awatar!), nasz piesek jest dla niej za niski(typ "jamnikowaty", powiedziałbym). Czy oznacza to konieczność posiadania jeszcze jednego, dopasowanego, psiego samca? Nie może po prostu haszczka mieć cieczki i "nie używać"?

PS: Masz zdrowie, kobito!

Konformizm gwarantem spójności grupy
Gapa (597 punktów)
>Z drugiej strony: czy samice wilków nie będące samicą "alfa" mają cieczki?

Cieczki maja, ale para alfa nie dopuszcza do kryć. Bardzo rzadko zdarza się pokrycie beta. Cieczki powodują ciąże urojone, bardzo przydatne przy odchowie szczeniąt alfy.

>Czy oznacza to konieczność posiadania jeszcze jednego, dopasowanego, psiego samca? Nie może po prostu haszczka mieć cieczki i "nie używać"?

Jak najbardziej moze mieć cieczkę i sobie "nie uzywac". Z jednym "ale", mianowicie, gdy skończy +/- osiem lat sprawdzaj jej zdrowko systematycznie, bo gdy suka jest zbyt stara to wyciecie macicy z ropomaciczem lub jakakolwiek inna ingerencja chirurgiczna staje się grozniejsza. Bo co innego anastezjowac wysportowana osmiolatke a co innego starsza pania w wieku lat 13stu.

Co do niedopasowania kochankow, to slyszalam o dożycy i jamniku, ciagnietym przez polowe Pol Mokotowskich, a druga historia jak pies wykopal dziure, by tam kochanice wepchnac i zwiazek zawrzec. Z praktycznego punktu widzenia 100% pewnosci nie ma się nigdy, a szkoda szyc penisa u psiaka. Najlepiej na najbardziej plodne dni (8-15) po prostu je lepiej nadzorowac. Lub podwiazac jajowody i po krzyku-beda mialy naturalnie.
barb (178 punktów)
>Jak najbardziej moze mieć cieczkę i sobie "nie uzywac". Z jednym "ale", mianowicie, gdy skończy +/- osiem lat sprawdzaj jej zdrowko systematycznie, bo gdy suka jest zbyt stara to wyciecie macicy z ropomaciczem lub jakakolwiek inna ingerencja chirurgiczna staje się grozniejsza. Bo co innego anastezjowac wysportowana osmiolatke a co innego starsza pania w wieku lat 13stu.

Dlatego też wydaje mi się że najlepszym rozwiązaniem jest po prostu usunąć tylko macicę.

>Co do niedopasowania kochankow, to slyszalam o dożycy i jamniku, ciagnietym przez polowe Pol Mokotowskich, a druga historia jak pies wykopal dziure, by tam kochanice wepchnac i zwiazek zawrzec. Z praktycznego punktu widzenia 100% pewnosci nie ma się nigdy, a szkoda szyc penisa u psiaka. Najlepiej na najbardziej plodne dni (8-15) po prostu je lepiej nadzorowac. Lub podwiazac jajowody i po krzyku-beda mialy naturalnie.

Co będą miały naturalnie? Pies to nie jest naturalny gatunek. Jak może np. jamnik coś robić z bernardynem?
08-03-2012 18:36 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)

>Co będą miały naturalnie? Pies to nie jest naturalny gatunek. Jak może np. jamnik coś robić z bernardynem?

Ale jesteś niewdzięczna, ja chciałam być mila, a Ty z takimi tekstami mi tu...

Barb to dla Ciebie:

www.youtub(*)?v=Mzxc7hTzjmM&feature=related

www.youtub(*)?v=Poid3Wnl9gM&feature=related

www.youtub(*)?v=a7_jVChPdXE&feature=related
08-03-2012 14:40 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Sprecyzuję, bo być może zaszło nieporozumienie. Uważam, że samcom należy pozostawić jądra. Jeśli kotki zostały poddane zabiegowi, zabieg u samców jest zbędny.

Też tak uważam, ale spróbuj o tym przekonać zwolenników kastracji!

>Suka podczas cieczki nie zachowuje się jak kotka, nie szaleje, nie ucieka. Możliwość zajścia w ciążę jest hipotetyczna. Stąd brak, moim zdaniem, potrzeby wykonywania jakichkolwiek zabiegów - chyba, że sama cieczka szkodzi.

Nie wiem jak się zachowuje suczka, ale wydaje mi się że jest to raczej okrutne nie dać suczce zaspokoić swych naturalnych potrzeb. Dlatego uważam że usunięcie tylko macicy to dobre rozwiązanie.

>Nie będzie żadnych problemów ani u suczek ani u kotek jeżeli będą miały partnerów i będą mogły zaspokoić swoje biologiczne potrzeby.

>No właśnie - w przypadku kotki mamy dla niej naszego kocura. W przypadku natomiast haszczki(patrz awatar!), nasz piesek jest dla niej za niski(typ "jamnikowaty", powiedziałbym). Czy oznacza to konieczność posiadania jeszcze jednego, dopasowanego, psiego samca? Nie może po prostu haszczka mieć cieczki i "nie używać"?

Pies to jest chyba najbardziej zmasakrowany przez domestykację gatunek. Nasi przodkowie to zrobili a my teraz musimy te problemy rozwiązywać. Nie znam się na psach, więc nie wiem jak ten problem rozwiązać, ale wydaje mi się że samiec i samica powinni być przynajmniej tego samego wzrostu.
spellbinder (8577 punktów)
>Kwestia warunków, o których pisałeś. Sądzę, że Twój kot nie miał odpowiednich.

Nie miał, ale wtedy też wcale nie chciałem mieć kota. Powiem więcej, ja nawet kotów nie lubiłem, uważałem że to dość durne zwierzęta i równo mi wisiało co się z tym kotem będzie działo.

Od razu zapowiedziałem mojej kobiecie, że jeśli chce kota, to będzie o niego dbała, a ja nawet palcem nie kiwnę. Faktycznie przez kilka ładnych miesięcy tak to wyglądało.

Potem się zmieniło, zacząłem tego kota już trochę rozumieć, uczyć różnych rzeczy, skutkiem czego kot jest teraz, jak to się mówi, "mój".
15-02-2012 16:00 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Zapewne któregoś dnia nie wróci, jak te poprzednie.
No właśnie.
A nie szkoda Ci go? Taki fajny czarny kot...
15-02-2012 17:46 
 Ocena 2 na 2
rdest (2492 punktów)

>No właśnie.
>A nie szkoda Ci go? Taki fajny czarny kot...
Alternatywą jest niewypuszczanie go z domu. Po pierwsze jest to niewykonalne, po drugie przypomniał mi się wiersz.

On żyje pełnią życia.


Konformizm gwarantem spójności grupy
16-02-2012 10:34 
 Ocena 3 na 3
Ronja (626 punktów)
>Alternatywą jest niewypuszczanie go z domu.

Jeśli już koniecznie musisz wypuszczać kota, to jest parę rzeczy, które można zrobić, żeby zwiększyć jego bezpieczeństwo.
Po pierwsze wykastrować - nie będzie się tak daleko włóczył, nie będzie się bzykał i ryzykował białaczki czy FIV, nie będzie się tak tłukł z innymi kocurami. Po drugie - nauczyć kota, że wychodzi tylko w określonych godzinach, a np. na kolację stawia się w domu. Jeśli coś mu się stanie i nie wróci, to od razu o tym wiesz i masz jakąś szansę zareagować i uratować go, np. gdyby leżał gdzieś potrącony lub pogryziony. Po trzecie - zachipować. Przynajmniej nie trafi do schroniska jako bezdomny.

Myślę, że bardzo ciekawą kwestią jest stosowanie abstrakcyjnych pojęć typu "wolność" i "pełnia życia" w stosunku do zwierząt, ale to chyba temat na osobną dyskusję.
rdest (2492 punktów)

>Po pierwsze wykastrować - nie będzie się tak daleko włóczył, nie będzie się bzykał i ryzykował białaczki czy FIV, nie będzie się tak tłukł z innymi kocurami. Po drugie - nauczyć kota, że wychodzi tylko w określonych godzinach, a np. na kolację stawia się w domu. Jeśli coś mu się stanie i nie wróci, to od razu o tym wiesz i masz jakąś szansę zareagować i uratować go, np. gdyby leżał gdzieś potrącony lub pogryziony. Po trzecie - zachipować. Przynajmniej nie trafi do schroniska jako bezdomny.
Trudno nie przyznać Ci racji.
Teraz przed nami jest jednak decyzja o sterylizacji kotki, którą przygarnąłem do domu w sierpniu.
Siedziało sobie maleństwo na parapecie piwnicznego okna jakiejś rudery w centrum miasta i wydzierało wniebogłosy. Przejeżdżałem akurat samochodem - a miauczenie było tak przeraźliwe, że przebijało się nawet przez odgłosy ruchu ulicznego i zasunięte szyby. Wracając, usłyszałem je znów a, że mam wrażliwe serduszko, zaparkowałem w pobliżu, wysiadłem i podszedłem do wnęki. Siedział tam mały kotek, jakiś dwumiesięczny i patrzył na mnie swoimi bursztynowymi oczami. Wyciągnąłem ręce i - o dziwo - nawet nie prychnęła(bo okazała się być "dziewczynką"). Nie zastanawiając się przygarnąłem ją do siebie i zawiozłem do domu. Miała mnóstwo pcheł a w dodatku świerzbowca, którego pozbycie się trwało miesiąc z okładem. Załączam zdjęcie wykonane tamtego dnia.
Teraz jest piękna i dumna, a oczy z bursztynowych zrobiły się słoneczne/słonecznikowożółte.

Na razie dostała zastrzyk "anty", w marcu ma dostać kolejny. Jesienią zamierzamy poddać ją zabiegowi. Mam pytanie odnośnie samego zabiegu. Na czym on polega i czy są jakieś wersje do wyboru - a jeśli tak, to którą polecasz? Chodzi mi o jak najmniejsze konsekwencje dla zdrowia kota.

>Myślę, że bardzo ciekawą kwestią jest stosowanie abstrakcyjnych pojęć typu "wolność" i "pełnia życia" w stosunku do zwierząt, ale to chyba temat na osobną dyskusję.
Zgadzam się z Tobą, chętnie wezmę w niej udział.




Konformizm gwarantem spójności grupy
18-02-2012 14:39 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Na razie dostała zastrzyk "anty", w marcu ma dostać kolejny. Jesienią zamierzamy poddać ją zabiegowi. Mam pytanie odnośnie samego zabiegu. Na czym on polega i czy są jakieś wersje do wyboru - a jeśli tak, to którą polecasz? Chodzi mi o jak najmniejsze konsekwencje dla zdrowia kota.

Ja zdecydowanie bym polecała pełną kastrację, tj. usunięcie macicy wraz z jajnikami i jajowodami. Nigdy nie spotkałam się z jakimikolwiek wzmiankami o negatywnych skutkach takiego zabiegu u kotki, a sporo czytam o kotach i ich chorobach
Z tego co wiem, to jeśli chodzi o sam zabieg, to najlepsza jest metoda "małego cięcia". Zostaje po niej malutka blizna i szybko się goi. Nie każdy jednak weterynarz to potrafi. Najważniejsze to znaleźć dobrego weterynarza - chirurga. Jak jesteś z Wawy to mogę ci polecić jakiegoś.
01-03-2012 21:03 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Na razie dostała zastrzyk "anty", w marcu ma dostać kolejny. Jesienią zamierzamy poddać ją zabiegowi. Mam pytanie odnośnie samego zabiegu. Na czym on polega i czy są jakieś wersje do wyboru - a jeśli tak, to którą polecasz? Chodzi mi o jak najmniejsze konsekwencje dla zdrowia kota.

Kastracja polega na wycięciu jajników i macicy. Jest to natychmiastowa i nieodwracalna menopauza. Koty naturalnie nie przechodzą menopauzy, więc sam ten fakt daje do myślenia. Podałam już wiele informacji na temat negatywnych skutków kastracji i niedoboru hormonów. Przeczytaj całą tą dyskusję. Jako alternatywę podałam usunięcie tylko macicy. Każdy weterynarz powinien wiedzieć jak to zrobić skoro wie jak usunąć macicę i jajniki.
02-03-2012 10:58 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
> Koty naturalnie nie przechodzą menopauzy, więc sam ten fakt daje do myślenia.

Tobie chyba nie daje do myślenia, bo cały czas przekonujesz, że układ hormonalny ludzi i kotów jest identyczny.
20-03-2012 18:10 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
> Koty naturalnie nie przechodzą menopauzy, więc sam ten fakt daje do myślenia.
>Tobie chyba nie daje do myślenia, bo cały czas przekonujesz, że układ hormonalny ludzi i kotów jest identyczny.

Nigdy nie napisałam że jest identyczny, ale znów wy twierdzicie że jest całkiem inny. To jest tak nielogiczne jak twierdzić że ludzka nerka służy do czegoś innego niż kocia nerka.
01-03-2012 21:02 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Jeśli już koniecznie musisz wypuszczać kota, to jest parę rzeczy, które można zrobić, żeby zwiększyć jego bezpieczeństwo.
Po pierwsze wykastrować - nie będzie się tak daleko włóczył, nie będzie się bzykał i ryzykował białaczki czy FIV, nie będzie się tak tłukł z innymi kocurami. Po drugie - nauczyć kota, że wychodzi tylko w określonych godzinach, a np. na kolację stawia się w domu. Jeśli coś mu się stanie i nie wróci, to od razu o tym wiesz i masz jakąś szansę zareagować i uratować go, np. gdyby leżał gdzieś potrącony lub pogryziony. Po trzecie - zachipować. Przynajmniej nie trafi do schroniska jako bezdomny.

A ja mam inne pomysły jak kotu dać trochę wolności a jednocześnie zapewnić mu całkowite bezpieczeństwo. Oto kilka:
graphics8.(*)iospan-1/Cats-articleLarge.jpg

sparrowsnightmare.de/balcony2006.jpg

www.catfencein.com/

www.purrfectfence.com/

www.catsof(*)m/images/cat_enclosure_jan.jpg

www.cagesbydesign.com/t-suncatchercat.aspx

>>Myślę, że bardzo ciekawą kwestią jest stosowanie abstrakcyjnych pojęć typu "wolność" i "pełnia życia" w stosunku do zwierząt, ale to chyba temat na osobną dyskusję.

Jak już pisałam, zwierzętom udomowionym nie możemy dać pełnej wolności, ale powinniśmy im dać tyle ile możemy. Powinny one mieć towarzystwo członków swego gatunku. Powinny mieć możliwość przebywania na świeżym powietrzu (choćby w przypadku kotów, w dużej klatce (zobacz powyżej)). Powinny nie być kaleczone bez powodu lub gdy są mniej drastyczne alternatywy.
02-03-2012 11:03 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)

>A ja mam inne pomysły jak kotu dać trochę wolności a jednocześnie zapewnić mu całkowite bezpieczeństwo. Oto kilka:
>graphics8.(*)iospan-1/Cats-articleLarge.jpg
>sparrowsnightmare.de/balcony2006.jpg

Bardzo fajne!
Oczywiście najlepiej jest nie puszczać kota luzem, tylko zabezpieczyć ogród.
Moje koty mają do dyspozycji osiatkowany balkon, całe lato na nim siedzą.

Co zupełnie nie zmienia faktu, że powinno się kota wykastrować, bo niewykastrowany będzie próbował z najpiękniejszego nawet wybiegu zwiać.
02-03-2012 16:19 
 Ocena 1 na 1
rdest (2492 punktów)

>Co zupełnie nie zmienia faktu, że powinno się kota wykastrować, bo niewykastrowany będzie próbował z najpiękniejszego nawet wybiegu zwiać.
No, chyba, że zafundujesz mu kotkę z usuniętą macicą.

Konformizm gwarantem spójności grupy
barb (178 punktów)
>Co zupełnie nie zmienia faktu, że powinno się kota wykastrować, bo niewykastrowany będzie próbował z najpiękniejszego nawet wybiegu zwiać.

A to właśnie mój wykastrowany kocur najbardziej chce uciekać z mojego ogrodzonego ogródka. Już z 4 razy musiałam łatać dzióry jakie zrobił w siatce i uciekł. A mój drugi niewykastrowany kocur nigdy nawet nie spróbował uciec. To też zależy od charakteru kota.
Gapa (597 punktów)

>A to właśnie mój wykastrowany kocur najbardziej chce uciekać z mojego ogrodzonego ogródka. Już z 4 razy musiałam łatać dzióry jakie zrobił w siatce i uciekł. A mój drugi niewykastrowany kocur nigdy nawet nie spróbował uciec. To też zależy od charakteru kota.
>

Moze on Ciebie nie lubi?
barb (178 punktów)
>A to właśnie mój wykastrowany kocur najbardziej chce uciekać z mojego ogrodzonego ogródka. Już z 4 razy musiałam łatać dzióry jakie zrobił w siatce i uciekł. A mój drugi niewykastrowany kocur nigdy nawet nie spróbował uciec. To też zależy od charakteru kota.
>Moze on Ciebie nie lubi?

Nie wiem. Nie pytałam go o to. Ale wraca do domu sam.
21-03-2012 11:37 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
>Nie wiem. Nie pytałam go o to. Ale wraca do domu sam.

Jakie wraca? Pisałaś, ze masz wszystko ogrodzone. Tylko czasem dziury łatasz w wolierze.
barb (178 punktów)
>Nie wiem. Nie pytalam go o to. Ale wraca do domu sam.
>Jakie wraca? Pisalas, ze masz wszystko ogrodzone. Tylko czasem dziury latasz w wolierze.

Czasem wróci tą samą dziurą a czasem czeka pod frontowymi drzwiami.
barb (178 punktów)
NIE popieram kastracji! Popieram sterylizację, czyli wazektomię i hysterektomię (usunięcie tylko macicy). Kastracja (usuniecie jąder lub jajników) powoduje niedobór hormonów. Hormony są potrzebne do optymalnego fizycznego i psychicznego zdrowia. Niedobór hormonów powoduje dużo cierpienia.

Amerykańskie Stowarzyszenie Weterynari (The American Veterinary Medical Association) oświadcza: "... potencjalne problemy zdrowotne związane z kastracją zostały również zidentyfikowane, w tym zwiększone ryzyko raka prostaty, zwiększone ryzyko raka kości i dysplazji u dużych ras psów związanych z kastracją przed dojrzeniem;. i zwiększoną częstość występowania otyłości, cukrzycy, zakażenia dróg moczowych, nietrzymanie moczu i niedoczynność tarczycy. " www.avma.org/onlnews/javma/may09/090515j.asp

Więcej info na ten temat w j. angielskim:
www.naiaon(*)heffectsofspayneuterindogs.pdf
www.dogcan(*)ing-and-cancer-in-rottweilers/
www.ehow.c(*)_side-effects-spaying-dog.html
www.thedog(*)GCARE/SpayNeuter_Zink-0603.asp
Gapa (597 punktów)
Zawsze można poprzecinać tylko nasieniowody.
14-02-2012 11:35 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
Powyższe dotyczy psów. U kotów nie ma takich zaburzeń, jak np. nietrzymanie moczu czy cukrzyca w powiązaniu z kastracją.
Ponadto te możliwe efekty uboczne należałoby porównać z możliwymi problemami zdrowotnymi wynikającymi z braku kastracji i znać częstotliwość ich występowania, żeby można było jednoznacznie stwierdzić, co jest lepsze.
Faktem jest, że na pewno rozmnażanie jest najgorszym wyjściem
01-03-2012 21:05 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Powyższe dotyczy psów. U kotów nie ma takich zaburzeń, jak np. nietrzymanie moczu czy cukrzyca w powiązaniu z kastracją.

Jakieś poparcie dla tego twierdzenia????

>>Ponadto te możliwe efekty uboczne należałoby porównać z możliwymi problemami zdrowotnymi wynikającymi z braku kastracji i znać częstotliwość ich występowania, żeby można było jednoznacznie stwierdzić, co jest lepsze.

Przecież każde kliniczne badanie robi się nad dwoma grupami, w tym przypadku jedna grupa wykastrowana a druga nie wykastrowana. Jak inaczej można by dojść do jakiś konkluzji? Jak widać Ty w ogóle nie rozumiesz co to jest naukowa metoda.

>>Faktem jest, że na pewno rozmnażanie jest najgorszym wyjściem

Faktem jest że ja podałam alternatywy, ale Ty dalej je ignorujesz.
01-03-2012 23:15 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>>Powyższe dotyczy psów. U kotów nie ma takich zaburzeń, jak np. nietrzymanie moczu czy cukrzyca w powiązaniu z kastracją.
>Jakieś poparcie dla tego twierdzenia????

Specjalnie dla ciebie wyszukałam (o kwestiach urologicznych)
Posłużę się cytatem z opracowania z czasopisma Theriogenology (Surgical methods of contraception and sterilization.):
Cytat:
Although many veterinarians are concerned that of feline lower urinary tract disease (FLUTD) and urethral obstruction in male cats may occur secondary to earlyage neutering, there have been numerous experimental and clinical studies dating to the 1960's examining this issue. More recently, two experimental studies examining cats castrated at 7 wk and 7 mo of age as compared to sexually intact cats have addressed this concern [39,40]. The first study examined urethral development when cats were 1 y of age, and found that urethral diameters as determined by contrast retrograde urethrography were similar among both groups of neutered cats as compared to intact cats [39]. Additionally, there was no difference among groups in urethral dynamic function as determined by urethral pressure profiles. Voiding cystograms were used to measure the diameter of the preprostatic and penile urethra when cats were 22 mo of age in the second study, which also found no differences in urethral diameter of male cats neutered at 7 wk or 7 mo of age as compared to intact cats [40].


Cytat:
In addition to experimental studies, two recent longterm clinical studies have examined the effect of earlyage castration on the incidence of urinary tract disease. The first long-term (37 mo median follow-up) study examined 263 cats neutered at an early age (<5.5 mo) as compared to the traditional age of >=5.5 mo [33]. There were 108 male cats that were castrated at an early age (median age at castration = 9 wk; n = 70) or at the more traditional age (median age at castration = 51 wk; n = 38). In that study, traditional-age cats had significantly more overall urinary tract problems (17%) as compared to early age cats (3%), with ''cystitis'' being the most common problem seen, and with a significantly greater incidence in traditional-age cats. There was no significant difference in the rate of urethral obstruction between groups, although two of 38 (5%) traditional age cats suffered urinary obstruction, whereas zero of 70 (0%) early-age cats became obstructed. A second recent study examined 1660 cats (median follow up of 47 mo) neutered at an early age (<5.5 mo of age) as compared to the traditional age (>=5.5 mo of age) [34]. That study found no association between the incidence of FLUTD or urethral obstruction and age at gonadectomy.


Jeśli jesteś zainteresowana, chętnie podam też prace wymienione wśród pozycji bibliograficznych (cyferki w kwadratowych nawiasach).
08-03-2012 14:43 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>Specjalnie dla ciebie wyszukałam (o kwestiach urologicznych)
Posłużę się cytatem z opracowania z czasopisma Theriogenology (Surgical methods of contraception and sterilization.):
Cytat:
...The first study examined urethral development when cats were 1 y of age, and found that urethral diameters as determined by contrast retrograde urethrography were similar among both groups of neutered cats as compared to intact cats [39]. Additionally, there was no difference among groups in urethral dynamic function as determined by urethral pressure profiles....

Ale jak się okazało, nie wszyscy są tego zdania. Nawet jeden zwolennik kastacji tutaj potwierdził że kastracja przed dojrzałóścią powoduje że kocury częściej chorują na tą chorobę. A więc przynajmniej trzeba przyznać że jest kontrowersja co do tej kwestii. Natomiast zwolennicy kastracji nigdy nie mówią o żadnych kontrowersjach (tak jakby ich nie było) i nie wspomną nic o możliwych negatywnych skutkach kastracji. Nie informują też że są alternatywy.
08-03-2012 14:49 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
> Nawet jeden zwolennik kastacji tutaj potwierdził że kastracja przed dojrzałóścią powoduje że kocury częściej chorują na tą chorobę.

Chodzi ci o tę wypowiedź? www.racjonalista.pl/forum.php/s,481811#w487930

Nie widzę powodu wspominania o "kontrowersjach", skoro te kontrowersje są po prostu nieprawdziwe.
barb (178 punktów)
> Nawet jeden zwolennik kastacji tutaj potwierdził że kastracja przed dojrzałóścią powoduje że kocury częściej chorują na tą chorobę.
>Chodzi ci o tę wypowiedź? www.racjonalista.pl/forum.php/s,481811#w487930

W końcu przyznajecie że kastracja przed dojrzałością jest zła czy nie?

>Nie widzę powodu wspominania o "kontrowersjach", skoro te kontrowersje są po prostu nieprawdziwe.

Kontrowersje s a prawdziwe dla największego stowarzyszenia weterynarzy w Stanach Zjednoczonych, które stwierdza: "... potencjalne problemy zdrowotne związane z kastracją zostały również zidentyfikowane, w tym zwiększone ryzyko raka prostaty, zwiększone ryzyko raka kości i dysplazji u dużych ras psów związanych z kastracją przed dojrzeniem; i zwiększoną częstość występowania otyłości, cukrzycy, zakażenia dróg moczowych, nietrzymanie moczu i niedoczynność tarczycy. " www.avma.org/onlnews/javma/may09/090515j.asp

Zwolennicy kastracji choć tyle powinni przyznać że największego stowarzyszenie weterynarzy w Stanach Zjednoczonych ostrzega o negatywnych skutkach kastracji. Tak by było chyba uczciwie, nie?
08-03-2012 17:27 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Ale jak się okazało, nie wszyscy są tego zdania.

Nie mówimy tu o niczyich indywidualnych zdaniach, barb. Chciałaś badań naukowych, masz badania naukowe. Ewidentnie wynika z nich nie to, co twierdzisz

Ty tymczasem po obskoczeniu całego wątku z żądaniem dowodów i badań naukowych zaczynasz coś mówić o opiniach, kiedy tylko dostajesz niekorzystne dla siebie wyniki badań. Zabawne

>Nawet jeden zwolennik kastracji tutaj potwierdził

Gapa jest płci żeńskiej, bądź łaskawa pisać o niej w sposób poprawny gramatycznie.

Poza tym Gapa nic takiego nie potwierdziła (wszak nie prowadzi na ten temat żadnych badań), wyjaśniła ci to już zresztą
Nie manipuluj.

>trzeba przyznać że jest kontrowersja co do tej kwestii.

W świetle dostępnych badań naukowych nie ma tutaj żadnej kontrowersji.

>Natomiast zwolennicy kastracji nigdy nie mówią o żadnych kontrowersjach (...) Nie informują też że są alternatywy.

Chcesz rozmawiać o prywatnych opiniach i upodobaniach czy o danych naukowych?

Znalazłam kolejny interesujący artykuł, tym razem w Journal of Feline Medicine and Surgery (świeża praca - z zeszłego roku), i wyczytałam tam:

Cytat:
Short- and long-term studies, up to 11 years post-procedure, have found no physical and few behavioural problems following early neutering in cats. Male kittens that underwent early castration had a significantly lower incidence of abscesses, sexual behaviours, urine spraying and aggression towards veterinarians. In both sexes, the occurrence of asthma, gingivitis and hyperactivity was also reduced. Shyness and hiding were the only behaviours found to increase in those animals neutered before 5.5 months. Cats spayed before 6 months of age showed a 91% reduction in the risk of mammary carcinoma compared with intact cats.


Pozwolę sobie zauważyć, że powyższe zdaje się świadczyć o niekoniecznie negatywnej opinii o wczesnej kastracji kotów w środowiskach specjalistycznych
barb (178 punktów)
>Ale jak się okazało, nie wszyscy są tego zdania.
>Nie mówimy tu o niczyich indywidualnych zdaniach, barb. Chciałaś badań naukowych, masz badania naukowe. Ewidentnie wynika z nich nie to, co twierdzisz

Tutaj chodzi o to że ja twierdzę że kastracja powoduje negatywne skutki. Ja muszę tylko udowodnić że powoduje choć jeden negatywny skutek. I to zrobiłam (i nie był to tylko jeden negatywny skutek). Natomiast wy, zwolennicy kastracji, twierdzicie że kastracja nie powoduje ŻADNYCH negatywnych skutków. Wasze zadanie to udowodnić jest o wiele trudniejsze. I jeszcze wam się to nie udało ( i się nie uda).

>Ty tymczasem po obskoczeniu całego wątku z żądaniem dowodów i badań naukowych zaczynasz coś mówić o opiniach, kiedy tylko dostajesz niekorzystne dla siebie wyniki badań. Zabawne

Jeżeli dowody są sprzeczne to zostają tylko opinie.

>Nawet jeden zwolennik kastracji tutaj potwierdził
>Gapa jest płci żeńskiej, bądź łaskawa pisać o niej w sposób poprawny gramatycznie.

Spróbuję zapamiętać płeć każdego rozmówcy!

>Poza tym Gapa nic takiego nie potwierdziła (wszak nie prowadzi na ten temat żadnych badań), wyjaśniła ci to już zresztą
Nie manipuluj.

Powinnam była napisać że Gapa się zgodziła z tym że kastracja podwyższa ryzyko tej choroby u kotów.

>trzeba przyznać że jest kontrowersja co do tej kwestii.
>W świetle dostępnych badań naukowych nie ma tutaj żadnej kontrowersji.

Bo oczywiście te badania, które ja podałam to śmieci bo nie zgadzają się z Twoją opinią!

>Natomiast zwolennicy kastracji nigdy nie mówią o żadnych kontrowersjach (...) Nie informują też że są alternatywy.
>Chcesz rozmawiać o prywatnych opiniach i upodobaniach czy o danych naukowych?

Jeżeli jeden weterynarz uważa że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków, a drugi że kastracja powoduje negarywne skutki, to jest kontrowersja. Prywatną opinią jest zgodzić się z jednym czy z drugim.

>Znalazłam kolejny interesujący artykuł, tym razem w Journal of Feline Medicine and Surgery (świeża praca - z zeszłego roku), i wyczytałam tam:
>Cytat: .....

A tutaj jest artykuł który twojemu zaprzecza: dogtorj.tripod.com/id79.html

Więc jest kontrowersja.
20-03-2012 18:35 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Tutaj chodzi o to że ja twierdzę że kastracja powoduje negatywne skutki. Ja muszę tylko udowodnić że powoduje choć jeden negatywny skutek.

Nie. Ty twierdzisz całą masę rzeczy pozbawionych oparcie w rzeczywistości. I coraz bardziej widać, że tak naprawdę na faktach ci nie zależy. Musisz udowodnić nie jeden skutek, ale poprzeć wszystkie twoje dotychczasowe twierdzenia.

>wy, zwolennicy kastracji

Za następne "wy, zwolennicy kastracji" będzie ban. Nie zachowuj się jak troll.

>Spróbuję zapamiętać płeć każdego rozmówcy!

Nie musisz. Wystarczy, byś sprawdzała, odpowiadając.

>Powinnam była napisać że Gapa się zgodziła z tym że kastracja podwyższa ryzyko tej choroby u kotów.

Gapa nic takiego nie napisała. Już ci to wyjaśniła. Wspomniała o swoich wrażeniach - wrażenia z dowodami naukowymi nie mają nic wspólnego, ty prosiłaś o dowody - teraz je masz. Nie wspierają twoich twierdzeń.

>Bo oczywiście te badania, które ja podałam to śmieci bo nie zgadzają się z Twoją opinią!

Nie podałaś żadnych badań na ten temat, tylko kilka prywatnych opinii ze stronek internetowych.

>Jeżeli jeden weterynarz uważa że kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków, a drugi że kastracja powoduje negarywne skutki, to jest kontrowersja.

To są kontrowersje pomiędzy poszczególnymi osobami. W świetle badań naukowych w tematach, o których a propos kotów wspominałaś, kontrowersji nie ma. Pojawią się, kiedy pojawią się opracowania naukowe udowadniające coś przeciwnego do dotychczasowych. Rozumiesz różnicę pomiędzy badaniem naukowym a prywatną opinią?

>>Znalazłam kolejny interesujący artykuł, tym razem w Journal of Feline Medicine and Surgery (świeża praca - z zeszłego roku), i wyczytałam tam:
>>Cytat: .....
>A tutaj jest artykuł który twojemu zaprzecza: dogtorj.tripod.com/id79.html
>Więc jest kontrowersja.

Nie ma kontrowersji. Twój link nie jest pracą naukową, która pojawiła się w recenzowanym czasopiśmie naukowym Prywatne stronki weterynarzy nie mają znaczenia w debacie naukowej.

Domagałaś się rozmowy opierającej się na badaniach naukowych, więc teraz rozmawiaj, powołując się na odpowiednio naukowe materiały.
18-04-2012 20:30 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Tutaj chodzi o to że ja twierdzę że kastracja powoduje negatywne skutki. Ja muszę tylko udowodnić że powoduje choć jeden negatywny skutek.

>Nie. Ty twierdzisz całą masę rzeczy pozbawionych oparcie w rzeczywistości.

Jest cała masa chorób spowodowanych kastracją. To jest tylko Twoja niepoparta opinia że to co tutaj przedstawiłam jest pozbawione oparcia w rzeczywistości. Podałam wypowiedź z portalu największego stowarzyszenia weterynarzy w USA. To stowarzyszenie nie doszło do konkluzji że żadne negatywne skutki nie mają naukowego poparcia. Nawet w Wikipedii pisze o negatywnych skutkach kastracji: en.wikipedia.org/wiki/Neutering Dlaczego nikt tego artykułu nie poprawi skoro, jak Ty twierdzisz, jest pozbawiony oparcia w rzeczywistości? (Ja tego artykułu nie napisałam).

>I coraz bardziej widać, że tak naprawdę na faktach ci nie zależy.

Gdzie widać? Co widać?

>Musisz udowodnić nie jeden skutek, ale poprzeć wszystkie twoje dotychczasowe twierdzenia.

Wszystko poparłam.

>wy, zwolennicy kastracji
Za nastepne "wy, zwolennicy kastracji" bedzie ban. Nie zachowuj sie jak troll.

To jak sobie życzysz żebym was nazywała? Mnie możesz śmiało nazywać przeciwniczką kastracji.

>Jezeli jeden weterynarz uważa ze kastracja nie powoduje żadnych negatywnych skutków, a drugi że kastracja powoduje negarywne skutki, to jest kontrowersja.

>To są kontrowersje pomiedzy poszczególnymi osobami.

Tylko tak to wyjaśniłam, w rzeczywistości całe stowarzyszenie weterynarzy w USA uznało że kastracja powoduje negatywne skutki.

>W świetle badań naukowych kontrowersji nie ma.

No nie ma. Badania wykazały że kastracja powoduje negatywne skutki. Tyle że nie każdy weterynarz jest to w stanie strawić po wykastrowaniu setek zwierząt.

>Pojawia się, kiedy pojawia się opracowania naukowe udowadniające coś przeciwnego do dotychczasowych.

No a gdzie sa te badania naukowe udawadniające Twoją stronę argumentu?

>Rozumiesz róznice pomiedzy badaniem naukowym a prywatna opinia?

Gdzie ja podałam jakąś prywatną opinię? Poprzyj to co piszesz!

>>Znalazlam kolejny interesujący artykuł, tym razem w Journal of Feline Medicine and Surgery (swieża praca - z zeszlego roku), i wyczytałam tam:
>>Cytat: .....
>A tutaj jest artykul który twojemu zaprzecza: dogtorj.tripod.com/id79.html

>Wiec jest kontrowersja.

>Nie ma kontrowersji. Twój link nie jest praca naukowa, która pojawiła się w recenzowanym czasopismie naukowym Prywatne stronki weterynarzy nie mają znaczenia w debacie naukowej.

Widać że nawet nie kliknełaś na link, który podałam. Na tej stronie są linki do Journal of the American Veterinary Medical Association. Może mi powiesz że to nie jest recenzowane czasopismo naukowe?
18-04-2012 22:31 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
Barb, w związku z tym, że badań zacytowano ci tu już sporo, następny taki post może zostać uznany za spam. Spamowanie na forum kończy się banem.

Edit:
Poprawka - ban przysługuje ci już teraz za notoryczne łamanie §38 regulaminu forum.

21-03-2012 11:49 
 Ocena 1 na 1
Gapa (597 punktów)
>Powinnam była napisać że Gapa się zgodziła z tym że kastracja podwyższa ryzyko tej choroby u kotów.

Nie wkładaj mi w usta czegoś, czego NIE powiedziałam. Asystowałam chyba 4razy przy operacji wyszycia cewki moczowej. Tylko tyle. Przypadek, gdy kot wpadł w paszczę psa i trzeba było go zszywać WSZĘDZIE Łącznie z naprawa penisa i okolic ogona. Trzy następne to kamienie, przy nieodpowiedniej diecie, a nie sama kastracja. Ludzie zamiast wydawać kasę na karmę dla "kamieniowców" woleli raz na jakiś czas "przepchać" kota. Niestety proza życia.
barb (178 punktów)
>>>Nie wkładaj mi w usta czegoś, czego NIE powiedziałam. Asystowałam chyba 4razy przy operacji wyszycia cewki moczowej. Tylko tyle. Przypadek, gdy kot wpadlł w paszcze psa i trzeba było go zszywać WSZĘDZIE Lacznie z naprawą penisa i okolic ogona. Trzy następne to kamienie, przy nie odpowiedniej diecie, a nie sama kastracja. Ludzie zamiast wydawać kasę na karmę dla "kamieniowców" woleli raz na jakiś czas "przepchac" kota. Niestety proza życia.

Z Wikipedii en.wikipedia.org/wiki/Neutering
"As compared to intact males, male neutered cats are at an increased risk for certain problems associated with feline lower urinary tract disease, including the presence of stones or a plug in the urethra and urethral blockage."
Lekcharoensuk; Osborne, CA; Lulich, JP (2001). "Epidemiologic study of risk factors for lower urinary tract diseases in cats". Journal of the American Veterinary Medical Association 218 (9): 1429-35. doi:10.2460/javma.2001.218.1429. PMID 11345305.

[W porównaniu do niekastrowanych samców, kocury wykastrowane mają zwiększone ryzyko pewnych problemów związanych z kocimi chorobami dolnych dróg moczowych, w tym obecności kamieni lub podłącz cewkę moczową i zablokowanie cewki moczowej]

Pewno powiecie że w Wikipedii też są same śmiecie. Nie wiem dokładnie jak Wikipedia działa, ale gdy są jakieś złe informacje to są poprawiane. W tym przypadku podane jest żródło informacji, i to bardzo dobre.
08-03-2012 17:59 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>>Powyższe dotyczy psów. U kotów nie ma takich zaburzeń, jak np. nietrzymanie moczu czy cukrzyca w powiązaniu z kastracją.
>Jakieś poparcie dla tego twierdzenia????

O cukrzycy też ci, barb, znalazłam. Istotnie, część prac wymienia cukrzycę jako schorzenie, którego ryzyko wzrasta po kastracji, jakkolwiek jednocześnie podkreśla się, że najprawdopodobniej nie tyle sama kastracja, ile związana z nią nadwaga/otyłość przyczynia się - tak samo zresztą jak u ludzi - do zaburzeń tolerancji glukozy. Poczytaj sobie np. fragment tego artykułu:

Cytat:
The current study also identified neutering as being an important potential risk factor. It has been shown that neutered cats fed ad lib gain significantly more weight than entire cats (Fettman et al 1997) and that weight gain to the level of obesity results in reduced insulin sensitivity (Biourge et al 1997, Appleton et al 2001). Hoenig and Ferguson (2002) showed that female cats that had their weight controlled by diet restriction after neutering initially developed reduced insulin sensitivity but not glucose intolerance. In addition, insulin sensitivity returned to the same level as entire cats after 16 weeks. In the same study no reduction in insulin sensitivity occurred in neutered male cats. This suggests that neutering alone does not reduce insulin sensitivity. Therefore, it is the increased risk of obesity after neutering, rather than the neutering per se, which appears to be an important contributing factor to the increased occurrence of DM in the neutered cats in this study.


Warto też zauważyć, że niektóre prace - prowadzone na dużych populacjach kotów - wcale nie wykazały istotnej korelacji ryzyka zachorowania na cukrzycę z kastracją. Może dlatego, że nie wszystkie badania równie rzetelnie brały pod uwagę wpływ poszczególnych czynników ryzyka (jak wiek, płeć czy dieta):

Cytat:
There was no significantly increased risk for DM for neutered cats of either gender in the multivariable analysis. This finding is at odds with a previous risk factor analysis (Panciera et al 1990). However, the previous study differed with respect to sample size and the age groups used. The present study evaluated risk factors for 1526 cats with DM while the previous study evaluated only 333 cats (Panciera et al 1990).

Being neutered is highly associated with age. In the previous study, cats were grouped into only three age groups (<7 years, 7-10 years and >10 years), whereas seven age groups were used in the current study. As a result of stratifying age into additional categories, the analysis in the present study provided better control for confounding by age, of the relationship between neutering and the risk of developing DM. The report by Fettman et al (1997), that glucose tolerance did not change after cats were neutered, is consistent with the finding that neutered cats are not at increased risk for developing DM. Similarly, Hoenig and Ferguson (2002) reported that glucose tolerance test results in cats kept at the same weight before and after neutering were unchanged and Thiess et al (2004) reported similar glucose tolerance test results for neutered and sexually intact male cats.


Głównym zatem niebezpieczeństwem grożącym kastrowanym - i to bez względu na wiek kastracji - kotom jest nadwaga/otyłość. Przy czym weterynarze - zdaje się - powszechnie zwracają na to uwagę, przypominając właścicielom o konieczności zmiany diety i zapewnienia zwierzakom odpowiedniej ilości aktywności ruchowej. Tę pracę już ci chyba linkowałam? Zatem:

Cytat:
Neutering is a commonly associated risk factor for obesity. Metabolic rate has been shown to decrease in cats after gonadectomy, and cats neutered at 7 weeks or 7 months were found to have a higher body mass and body condition score, and increased falciform fat, in comparison with intact cats. Longer term studies found no correlation, however, between age at gonadectomy and obesity. A predisposition for obesity is mulitfactorial and other uncontrolled variables such as diet, exercise and genetics make it difficult to determine solely the effects of neutering on obesity. Advice should be given to owners at the time of neutering about subsequent risks of obesity and that changes in diet and exercise may be necessary.
barb (178 punktów)
>>>Powyższe dotyczy psów. U kotów nie ma takich zaburzeń, jak np. nietrzymanie moczu czy cukrzyca w powiązaniu z kastracją.
>Jakieś poparcie dla tego twierdzenia????
>O cukrzycy też ci, barb, znalazłam. Istotnie, część prac wymienia cukrzycę jako schorzenie, którego ryzyko wzrasta po kastracji, jakkolwiek jednocześnie podkreśla się, że najprawdopodobniej nie tyle sama kastracja, ile związana z nią nadwaga/otyłość przyczynia się - tak samo zresztą jak u ludzi - do zaburzeń tolerancji glukozy. Poczytaj sobie np. fragment tego artykułu:

>Cytat:
>Therefore, it is the increased risk of obesity after neutering, rather than the neutering per se, which appears to be an important contributing factor to the increased occurrence of DM in the neutered cats in this study.

Zwróc uwagę na powyższy kawałek. Czyli kastracja powoduje otyłość, a otyłość powduje cukrzycę.

>Cytat:
>There was no significantly increased risk for DM for neutered cats of either gender in the multivariable analysis. This finding is at odds with a previous risk factor analysis (Panciera et al 1990).

Znów zwróć uwagę na powyższe zdania. Czyli poprzednie badania wykazały coś innego.

>Głównym zatem niebezpieczeństwem grożącym kastrowanym - i to bez względu na wiek kastracji - kotom jest nadwaga/otyłość.

No to dlaczego zwolennicy kastracji nie informują o tym?

>Przy czym weterynarze - zdaje się - powszechnie zwracają na to uwagę, przypominając właścicielom o konieczności zmiany diety i zapewnienia zwierzakom odpowiedniej ilości aktywności ruchowej. Tę pracę już ci chyba linkowałam? Zatem:

Ale jak się ma niewykastrowanego kota to nic nie trzeba robić i kot ma normalną wagę.

>Cytat:
>Neutering is a commonly associated risk factor for obesity. Metabolic rate has been shown to decrease in cats after gonadectomy, and cats neutered at 7 weeks or 7 months were found to have a higher body mass and body condition score, and increased falciform fat, in comparison with intact cats.

To jest potwierdzenie mojej pozycji.

>Longer term studies found no correlation, however, between age at gonadectomy and obesity. A predisposition for obesity is mulitfactorial and other uncontrolled variables such as diet, exercise and genetics make it difficult to determine solely the effects of neutering on obesity. Advice should be given to owners at the time of neutering about subsequent risks of obesity and that changes in diet and exercise may be necessary.

Zastanów się nad tym. Jeżeli właścicielom kotów wykastrowanych poleca się uważać na to żeby kot nie utył, to właściciele o to dbają. Ale właściciele kotów niewykastrowanych nic nie robią a koty mają normalną wagę. Żeby sprawdzić efekt kastracji to trzeba porównać grupę wykastrowaną i niewykastrowaną, ale wszystkie inne czynniki (dieta, aktywność fizyczna, itp) powinny być takie same w obu grupach.
20-03-2012 18:27 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Zwróc uwagę na powyższy kawałek. Czyli kastracja powoduje otyłość, a otyłość powduje cukrzycę.

Kastracja zwiększa ryzyko otyłości, co - przy nieodpowiedniej diecie - może przyczyniać się do cukrzycy. Przy odpowiedniej diecie się nie przyczyni. Ja naprawdę wiem, co piszę.

>Czyli poprzednie badania wykazały coś innego.

Napisano tam również, jakie niedociągnięcia to spowodowały. Im większa grupa badana, tym większa wiarygodność badania, na co również powinnaś zwrócić uwagę. Moje wypowiedzi, barb, czytaj dokładnie z łaski swojej.

>>Głównym zatem niebezpieczeństwem grożącym kastrowanym - i to bez względu na wiek kastracji - kotom jest nadwaga/otyłość.
>No to dlaczego zwolennicy kastracji nie informują o tym?

Dziewczyny w tym wątku o tym wspominały, więc nie kłam. Dalsze uparte kłamstwa mogą zostać potraktowane jak trolling, co może zaowocować banem.

>Ale jak się ma niewykastrowanego kota to nic nie trzeba robić i kot ma normalną wagę.

I co z tego? To już sprawa właściciela.

>>Neutering is a commonly associated risk factor for obesity. Metabolic rate has been shown to decrease in cats after gonadectomy, and cats neutered at 7 weeks or 7 months were found to have a higher body mass and body condition score, and increased falciform fat, in comparison with intact cats.
>To jest potwierdzenie mojej pozycji.

To jest potwierdzenie faktu, którego nikt nie neguje.

>Żeby sprawdzić efekt kastracji to trzeba porównać grupę wykastrowaną i niewykastrowaną, ale wszystkie inne czynniki (dieta, aktywność fizyczna, itp) powinny być takie same w obu grupach.

Co do tematu wnosi ta uwaga?
Selanos (12869 punktów)
Domowe jak ktoś chce, to kastrować, a bezpańskie obowiązkowo odstrzelić. Moja wersja ładu i porządku :>
Gapa (597 punktów)
>W marcu w niektórych lecznicach weterynaryjnych można wykastrować psy i koty >(...) w znacznie obniżonych cenach.

Myśle, ze przyda się ta informacja, tym którzy planują "wyjalowienie" swojego zwierzęcia.

KORIUS: masowe mordowanie Psów zwłaszcza bezdomnych ma teraz miejsce a Ukrainie.

www.google(*)&ved=0CC4QsAQ&biw=1050&bih=871

Tym, którzy sa przeciwni sterylkom chcialam powiedziac, ze:

a)powodzenia przy pilnowaniu psa/suki jest to oczywiscie mozliwe i calkiem wykonalne
b)w swiecie natury (wilki), tylko najsilniejsza para - alfa - ma szczenieta, reszta jest po prostu pilnowana przez alfy, by nie doszlo do rozrodu
c) sterylizowanie zwierzat ma na celu, oprocz rozmnazania, rowniez wlasciwosci prewencyjne (raki prostaty, jader, ropomacicza, raki sutkow)
d) psy nie wiedza, ze nie beda mialy szczeniat,
e) nigdy nie slyszalam od wlasciciela wyjalowionego zwierzęcia, by zalowal pozbawienia go jaj, jedynie utyskuja na otylosc swoich pupili.

Problem lezy nie w zwierzetach, ale w umyslach ludzi, ktorych trzeba po prostu informowac, ze Fofikowi nie ulzy, "gdy se podyma", a suka Fofikowa nie bedzie szczesliwsza, gdy bedzie miala "sceniacki".

Ktos kto decyduje się na psa, musi byc przygotowany na ewentualne wydawanie pieniedzy. Wkurza mnie to, gdy znajduje porzucone psy, biegajace wzdluz drogi czekajace na samochod z "zagubionymi wlascicielami" -> ostatni to starszy, niewidomy owczarkopodony wielki pies. Wlasciciel mial juz go dosc, to go wywiozl zamiast zdobyc się na odwage i pojsc do weterynarza, to porzucil go jak smiecia, na mroz...

Powinny byc znizki nie tylko na sterylki, ale tez na godna i UZASADNIONA smierc...

Ja moj 1% przekazuje na psie schroniska...
13-02-2012 22:05 
 Ocena 2 na 4
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>>W marcu w niektórych lecznicach weterynaryjnych można wykastrować psy i koty >(...) w znacznie obniżonych cenach.
>Myśle, ze przyda się ta informacja, tym którzy planują "wyjalowienie" swojego zwierzęcia.
-Ciekawy eufemizm na prostackie praktyki.

>KORIUS: masowe mordowanie Psów zwłaszcza bezdomnych ma teraz miejsce a Ukrainie.
-Masowe wymierania, "mordowania" wiele razy miały miejsce w dziejach ewolucji życia. Sterylizację wymyślił dopiero genialny homo sapiens.

>Tym, którzy sa przeciwni sterylkom chcialam powiedziac, ze:
>a)powodzenia przy pilnowaniu psa/suki jest to oczywiscie mozliwe i calkiem wykonalne
-No to pilnuj, albo się pozbądź.

>b)w swiecie natury (wilki), tylko najsilniejsza para - alfa - ma szczenieta, reszta jest po prostu pilnowana przez alfy, by nie doszlo do rozrodu
-Pilnowana, nie kastrowana, samiec alfa nie wygryza innym genitaliów.

>c) sterylizowanie zwierzat ma na celu, oprocz rozmnazania, rowniez wlasciwosci prewencyjne (raki prostaty, jader, ropomacicza, raki sutkow)
-Czyli powycinać wszystko, co może w przyszłości być przyczyną choroby.

>d) psy nie wiedza, ze nie beda mialy szczeniat,
-Niektórzy "właściciele" swoich zwierząt posądzają je o nie zwykłą mądrość, a nawet świadomość, kto wie?

>e) nigdy nie slyszalam od wlasciciela wyjalowionego zwierzęcia, by zalowal pozbawienia go jaj, jedynie utyskuja na otylosc swoich pupili.
-Bardzo zabawne, gdy to nie jego jaja.

>Problem lezy nie w zwierzetach, ale w umyslach ludzi, ktorych trzeba po prostu informowac, ze Fofikowi nie ulzy, "gdy se podyma", a suka Fofikowa nie bedzie szczesliwsza, gdy bedzie miala "sceniacki".
-Dobrze że Fofik ma swojego rzecznika, który wie co dla niego lepsze. Fofik ma tylko merdać ogonkiem jak jego pan i władca wróci do domu.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
13-02-2012 23:09 
 Ocena 3 na 3
Gapa (597 punktów)

>-Pilnowana, nie kastrowana, samiec alfa nie wygryza innym genitaliów.
Pracując w klinice weterynaryjnej widziałam psy pogryzione by zagryźć, jak również by wykastrować.

>-Ciekawy eufemizm na prostackie praktyki
"wyjalowienie" bo pisanie kastracja dotyczy psów, a sterylizacja suk, jest przydługa. Jest to termin weterynaryjny.

Mam pytanie, czy je pan wieprzowine? I czy nie przeszkadza panu kastrowanie wieprzkow w celach konsupcyjnych?

>-Masowe wymierania, "mordowania" wiele razy miały miejsce w dziejach ewolucji życia. Sterylizację wymyślił dopiero genialny homo sapiens.
Pewnie odstrzelic wszystkie, bedzie szybciej niz edukacja ludzi, ktorzy nie wiedzac po co, powoluja do zycia walesajace sie pozniej psy.

>-Bardzo zabawne, gdy to nie jego jaja.
Rzeczywiscie, jak to jest, ze kobiety zazwyczaj nie maja nic przeciwko wyciagnieciu macicy, a panom pozbycie sie "dzwoneczkow" przysparza bol glowy...

>-Dobrze że Fofik ma swojego rzecznika, który wie co dla niego lepsze. Fofik ma tylko merdać ogonkiem jak jego pan i władca wróci do domu.
Po to m.in. weszla nowelizacja ustawy o ochronie zwierzat, po to by Fofik sie nie rozmnazal tylko merdal ogonkiem.

Zdaje sie, ze bedziemy mogli tak bez konca....
13-02-2012 23:26 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Mam pytanie, czy je pan wieprzowine? I czy nie przeszkadza panu kastrowanie wieprzkow w celach konsupcyjnych?
-Oczywiście. Jem mięso wielu kręgowców i wcale nie potrzebuję, aby wcześniej ktoś je wyjaławiał.
>>-Masowe wymierania, "mordowania" wiele razy miały miejsce w dziejach ewolucji życia. Sterylizację wymyślił dopiero genialny homo sapiens.
>Pewnie odstrzelic wszystkie, bedzie szybciej niz edukacja ludzi, ktorzy nie wiedzac po co, powoluja do zycia walesajace sie pozniej psy.

-Na pewno szybciej. A edukacja będzie trwała zawsze i nigdy nie da rezultatów zadowalających wszystkich.

>>-Bardzo zabawne, gdy to nie jego jaja.
>Rzeczywiscie, jak to jest, ze kobiety zazwyczaj nie maja nic przeciwko wyciagnieciu macicy, a panom pozbycie sie "dzwoneczkow" przysparza bol glowy...
-Ciekawe rzeczywiście. Może trzeba być na czyimś miejscu aby go zrozumieć. Spróbuj pozbawić dzwoneczków swego partnera, zobaczymy czy nie będzie miał nic przeciwko temu, no i czy tobie będzie wszystko jedno. Chyba nie rozumiesz biologii i fizjologii w szczególności.

>>-Dobrze że Fofik ma swojego rzecznika, który wie co dla niego lepsze. Fofik ma tylko merdać ogonkiem jak jego pan i władca wróci do domu.
>Po to m.in. weszla nowelizacja ustawy o ochronie zwierzat, po to by Fofik sie nie rozmnazal tylko merdal ogonkiem.
-Ponownie polecam pluszaki na baterie, mniej kłopotliwe i też to potrafią.


Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
13-02-2012 23:41 
 Ocena 3 na 3
Gapa (597 punktów)
>-Oczywiście. Jem mięso wielu kręgowców i wcale nie potrzebuję, aby wcześniej ktoś je wyjaławiał.
Ale swinkom jajeczka sie ukreca, byczkom tez... teraz to tylko kaplonow juz chyba nie ma...

>-Na pewno szybciej. A edukacja będzie trwała zawsze i nigdy nie da rezultatów zadowalających wszystkich.
Tu sie zgadzamy w stu procentach

>-Może trzeba być na czyimś miejscu aby go zrozumieć. Spróbuj pozbawić dzwoneczków swego partnera, zobaczymy czy nie będzie miał nic przeciwko temu, no i czy tobie będzie wszystko jedno. Chyba nie rozumiesz biologii i fizjologii w szczególności.
W Hiszapni to dosc popularna metoda antykoncepcji... Nie ukrecaja co prawda, lecz podwizazuja nasieniowody. Mamy umowiona wizyte na wakacje, bo w Polsce dawali problemy, a korzystajac z ichniego ubezpieczenia nie ma takiego problemu. Natomiast ja sie zgapilam, bo przy cesarce mogli mi od razu ciachnac, a teraz to bede na raka musiala czekac.

>-Ponownie polecam pluszaki na baterie, mniej kłopotliwe i też to potrafią
Glupio maskotke ciagnac na smyczy po ulicy... juz chyba lepiej but...
Ja jestem zwolenniczka i psa i kota i rybek w domu, zwlaszcza jak ma sie dzieci.
barb (178 punktów)
>-Może trzeba być na czyimś miejscu aby go zrozumieć. Spróbuj pozbawić dzwoneczków swego partnera, zobaczymy czy nie będzie miał nic przeciwko temu, no i czy tobie będzie wszystko jedno. Chyba nie rozumiesz biologii i fizjologii w szczególności.
>W Hiszapni to dosc popularna metoda antykoncepcji... Nie ukrecaja co prawda, lecz podwizazuja nasieniowody. Mamy umowiona wizyte na wakacje, bo w Polsce dawali problemy, a korzystajac z ichniego ubezpieczenia nie ma takiego problemu.

Podwiązanie nasieniowodów to nie to samo co kastracja. Ja cały czas tu mówię że wazektomia jest dobrą alternatywą kastracji bo nie powoduje negatywnych skutków ubocznych i nie pozbawia zwierzęcia seksualności.

>>Natomiast ja sie zgapilam, bo przy cesarce mogli mi od razu ciachnac, a teraz to bede na raka musiala czekac.

Co ciachnąć? Chyba nie jajniki!!!???? Oto właśnie jak kobiety dają się kastrować i nie zdają sobie sprawy z tego jak później będą cierpieć.

>-Ponownie polecam pluszaki na baterie, mniej kłopotliwe i też to potrafią
>Glupio maskotke ciagnac na smyczy po ulicy... juz chyba lepiej but...

Przynajmniej maskotki nie cierpią.

>>Ja jestem zwolenniczka i psa i kota i rybek w domu, zwlaszcza jak ma sie dzieci.

Pies, kot i ryba to nie zabawki! To są świadome istoty, które cierpią!
barb (178 punktów)
>Pracując w klinice weterynaryjnej widziałam psy pogryzione by zagryźć, jak również by wykastrować.

Wykastrowane psy są bardziej agresywne:
www.vizslacanada.ca/SNBehaviorBoneDataSnapShot.pdf

>"wyjalowienie" bo pisanie kastracja dotyczy psów, a sterylizacja suk, jest przydługa. Jest to termin weterynaryjny.

sjp.pwn.pl/szukaj/kastracja
kastracja
1. usunięcie chirurgiczne gruczołów płciowych lub zniszczenie komórek rozrodczych promieniami rentgenowskimi;

sjp.pwn.pl/szukaj/sterylizacja
sterylizacja
2. pozbawianie płodności z zachowaniem czynności hormonalnej gruczołów płciowych;

>>Mam pytanie, czy je pan wieprzowine? I czy nie przeszkadza panu kastrowanie wieprzkow w celach konsupcyjnych?

Nie do mnie pytanie, ale moje odpowiedzi to nie i tak.

>>Pewnie odstrzelic wszystkie, bedzie szybciej niz edukacja ludzi, ktorzy nie wiedzac po co, powoluja do zycia walesajace sie pozniej psy.

Jeszcze raz: alternatywy kastracji to wazektomia i usunięcie tylko macicy.

>-Bardzo zabawne, gdy to nie jego jaja.
>>Rzeczywiscie, jak to jest, ze kobiety zazwyczaj nie maja nic przeciwko wyciagnieciu macicy, a panom pozbycie sie "dzwoneczkow" przysparza bol glowy...

Nie porównuj macicy do jąder. Macica nie produkuje hormonów. Porównać można jajniki do jąder. Prawdą jest że niektóre kobiety dają się wykastrować, a później cierpią. Kobiety za bardzo wierzą swym lekarzom. Żadne jądra nie są tak chore żeby je usunąć, a żadne jajniki nie są tak zdrowe żeby je nie usunąć. To jest seksizm w medycynie.

>-Dobrze że Fofik ma swojego rzecznika, który wie co dla niego lepsze. Fofik ma tylko merdać ogonkiem jak jego pan i władca wróci do domu.
>>Po to m.in. weszla nowelizacja ustawy o ochronie zwierzat, po to by Fofik sie nie rozmnazal tylko merdal ogonkiem.

Fikos może się nie rozmnażać i nie tylko merdać ogonkiem. Jest wazektomia.
16-02-2012 12:30 
 Ocena 3 na 3
jasenka (1863 punktów)
>Problem lezy nie w zwierzetach, ale w umyslach ludzi,

No i właśnie dlatego, że tak jest, stanęłam wbrew rozsądkowi po stronie protestujących. Wszystko rozumiem - zapobieganie bezdomności zwierząt, zapobieganie chorobom nowotworowym, OK. Ale - pomijając już zagrożenie otyłością, kamieniami moczowymi i marnym nastrojem zwierzaka, ingerowanie w żywy zdrowy organizm - uważam, że większość właścicieli zwierząt (nie chcę tu urazić prawdziwych miłośników zwierzaków, którzy wiedzą co robią), większość kastruje je ze zwykłej wygody, lenistwa, chcą mieć problem z głowy i nie musieć pilnować suczki na spacerze. Nie mają zielonego pojęcia o tym zabiegu, nawet nie chce im się przeczytać w sieci informacji i rozważyć decyzję.
Weterynarz powiedział, że "tak się robi" i wziął kasę za zabieg, i to im styknie za całe wyjaśnienie.
To szerszy problem - bezmyślności i niewiedzy. Dlatego ja mam nadzieję, że kiedyś będą licencje na zwierzaki, może już nie za mojego życia, ale będą!
16-02-2012 13:01 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
Ja bym proponowała w tej dyskusji spróbować przyjąć nieco bardziej realistyczne podejście do problemu, to znaczy skoncentrować się na tym, co da się zrobić i co się powinno zrobić, a nie na tym, co by mogło być za machnięciem czarodziejskiej różdżki.

Jest mi raczej obojętne, czy ktoś wysterylizuje sukę czy kotkę dlatego, że jest świadomym właścicielem i nie chce przyczyniać się do powiększania populacji, czy też dlatego, że jest leniwy i wygodnicki. Oczywiście głupie i leniwe osoby nie powinny mieć zwierząt, ale dopóki nie opanujemy zalewu szczeniąt i kociąt (co jest niemożliwe bez upowszechnienia sterylizacji), to pozostanie to marzeniem ściętej głowy.
16-02-2012 13:26 
 Ocena 2 na 2
jasenka (1863 punktów)
>Jest mi raczej obojętne, czy ktoś wysterylizuje sukę czy kotkę dlatego, że jest świadomym właścicielem i nie chce przyczyniać się do powiększania populacji, czy też dlatego, że jest leniwy i wygodnicki.

Właśnie dlatego zabrałam udział w dyskusji, bo mnie to nie jest obojętne. Uważam, że dopóki ludzie nie zmienią swojego antropocentrycznego myślenia, nie przestaną traktować zwierząt jak przedmioty, to nadal będziemy się stykać z problemami takimi jak bezdomność, okrucieństwo i znieczulica wobec zwierzaków.

>Oczywiście głupie i leniwe osoby nie powinny mieć zwierząt, ale dopóki nie opanujemy zalewu szczeniąt i kociąt (co jest niemożliwe bez upowszechnienia sterylizacji), to pozostanie to marzeniem ściętej głowy.

No w sumie racja. Ale zauważyłam, że głupie i leniwe osoby akurat nie zabierają do domów bezdomnych kundelków, tylko szpanerskie, często niebezpieczne rasy psów. To też rezultat ingerencji człowieka w ten gatunek.
01-03-2012 21:11 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Jest mi raczej obojętne, czy ktoś wysterylizuje sukę czy kotkę dlatego, że jest świadomym właścicielem i nie chce przyczyniać się do powiększania populacji, czy też dlatego, że jest leniwy i wygodnicki.
>>Właśnie dlatego zabrałam udział w dyskusji, bo mnie to nie jest obojętne. Uważam, że dopóki ludzie nie zmienią swojego antropocentrycznego myślenia, nie przestaną traktować zwierząt jak przedmioty, to nadal będziemy się stykać z problemami takimi jak bezdomność, okrucieństwo i znieczulica wobec zwierzaków.

Właśnie o to chodzi! I właśnie nauczanie ludzi że kaleczenie zwierząt to dobre traktowanie zwierząt, cementuje to antropocentryczne myślenie. Jako społeczeństwo nie kastrujemy nawet skazanych gwałcicieli ani pedofilów, a kastrujemy niewinne zwierzęta!
01-03-2012 21:10 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>>Ja bym proponowała w tej dyskusji spróbować przyjąć nieco bardziej realistyczne podejście do problemu, to znaczy skoncentrować się na tym, co da się zrobić i co się powinno zrobić, a nie na tym, co by mogło być za machnięciem czarodziejskiej różdżki.

Da się zrobić wazektomię i da się usnąć tylko macicę.

>Jest mi raczej obojętne, czy ktoś wysterylizuje sukę czy kotkę dlatego, że jest świadomym właścicielem i nie chce przyczyniać się do powiększania populacji, czy też dlatego, że jest leniwy i wygodnicki.

A mi nie jest obojętne gdy ktoś kastruje zwierzęta bo zależy mi na tym żeby zwierzęta nie cierpiały.
01-03-2012 21:10 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Problem lezy nie w zwierzetach, ale w umyslach ludzi,

>>No i właśnie dlatego, że tak jest, stanęłam wbrew rozsądkowi po stronie protestujących. Wszystko rozumiem - zapobieganie bezdomności zwierząt, zapobieganie chorobom nowotworowym, OK.

Jakie zapobieganie chorobom nowotworowym??? Dałaś się nabrać na tą kastracyjną propagandę. Kastracja podwyższa ryzyko raka prostaty, kości, pęcherza i wielu innych. Przeczytaj linki które podałam.

>>Ale - pomijając już zagrożenie otyłością, kamieniami moczowymi i marnym nastrojem zwierzaka, ingerowanie w żywy zdrowy organizm - uważam, że większość właścicieli zwierząt (nie chcę tu urazić prawdziwych miłośników zwierzaków, którzy wiedzą co robią), większość kastruje je ze zwykłej wygody, lenistwa, chcą mieć problem z głowy i nie musieć pilnować suczki na spacerze.

Tak, tylko że zwolennicy kastracji nigdy się do tego nie przyznają.

>>Nie mają zielonego pojęcia o tym zabiegu, nawet nie chce im się przeczytać w sieci informacji i rozważyć decyzję.

Nawet nie wiedzą jak ludzkie narzędy płciowe pracują. Porównują macicę do jajników. Twierdzą że po wazektomi nie ma wytrysku. Nie wiedzą do czego służą hormony. Czysta ignorancja!

>>Weterynarz powiedział, że "tak się robi" i wziął kasę za zabieg, i to im styknie za całe wyjaśnienie.

Na szczęście już są weterynarze którzy tego nie chcą robić. Znam przynajmniej jedną taka panią weterynarz. Gdy ktoś przyjdzie do niej i chce wykastrować psa czy kota, ona daje tej osobie informacje i mówi żeby po przeczytaniu się dopiero zgłosił. Tak samo największe stowarzyszenie weterynarzy w USA stwierdziło negatywne skutki kastracji, w tym wiele typów raka.

>>To szerszy problem - bezmyślności i niewiedzy. Dlatego ja mam nadzieję, że kiedyś będą licencje na zwierzaki, może już nie za mojego życia, ale będą!

Tak właśnie, to jest problem że zwolennicy kastracji uważają że zwierzęta nieludzkie to po prostu zabawki (dobre dla dzieci) lub narzędzia do wykrywania narkotyków, itp. Oni się nawet obrażają jak im powiedzieć że oni też są zwierzętami.
barb (178 punktów)
>W marcu w niektórych lecznicach weterynaryjnych można wykastrować psy i koty >(...) w znacznie obniżonych cenach.
>Myśle, ze przyda się ta informacja, tym którzy planują "wyjalowienie" swojego zwierzęcia.
KORIUS: masowe mordowanie Psów zwłaszcza bezdomnych ma teraz miejsce a Ukrainie.
Tym, którzy sa przeciwni sterylkom chcialam powiedziac, ze:
>a)powodzenia przy pilnowaniu psa/suki jest to oczywiscie mozliwe i calkiem wykonalne

A ja pisałam że można usunąć tylko macicę. Mówić jak do ściany!

>>c) sterylizowanie zwierzat ma na celu, oprocz rozmnazania, rowniez wlasciwosci prewencyjne (raki prostaty, jader, ropomacicza, raki sutkow)

Oczywiście jądra nie dostaną raka gdy się je utnie. Ale usuwanie ważnych i potrzebnych organów to nie prewencja. U ludzi się tak nie robi. Co do ropomaciczy, już pisałam że macicę można usunąć bo to nie jest ważny organ. Co do raka prostaty, kastracja podwyższa ryzyko: www.dogcan(*)ng-male-dogs-increases-risk-2/

>>d) psy nie wiedza, ze nie beda mialy szczeniat,

Ale czują niedobór hormonów.

>>e) nigdy nie slyszalam od wlasciciela wyjalowionego zwierzęcia, by zalowal pozbawienia go jaj, jedynie utyskuja na otylosc swoich pupili.

A tu chodzi o jaja właściciela czy o jaja psa?

>>Problem lezy nie w zwierzetach, ale w umyslach ludzi, ktorych trzeba po prostu informowac, ze Fofikowi nie ulzy, "gdy se podyma", a suka Fofikowa nie bedzie szczesliwsza, gdy bedzie miala "sceniacki".

Co za seksistowska wypowiedź! To samce uprawiają seks dla przyjemności, a samice żeby mieć młode?

>>Ktos kto decyduje się na psa, musi byc przygotowany na ewentualne wydawanie pieniedzy.

Tu nie chodzi tylko o wydanie pieniędzy lecz o sumienie.

>>Wkurza mnie to, gdy znajduje porzucone psy, biegajace wzdluz drogi czekajace na samochod z "zagubionymi wlascicielami" -> ostatni to starszy, niewidomy owczarkopodony wielki pies. Wlasciciel mial juz go dosc, to go wywiozl zamiast zdobyc się na odwage i pojsc do weterynarza, to porzucil go jak smiecia, na mroz...

Może właściciel nie miał sumienia psa wykastrować a nie wiedział że są alternatywy.

>>Powinny byc znizki nie tylko na sterylki, ale tez na godna i UZASADNIONA smierc...

Pisz "kastratki" a nie "sterylki".

>>Ja moj 1% przekazuje na psie schroniska...

Gdybym wiedziała że moje pieniądze nie będą przeznaczone na kastrowanie zwierząt, to też bym dała moje 1%.
01-03-2012 22:32 
 Ocena 8 na 8
liliac (147340 punktów)
>Ale usuwanie ważnych i potrzebnych organów to nie prewencja. U ludzi się tak nie robi.

A to już akurat zależy od sytuacji. Czasem się robi.
barb (178 punktów)
>Ale usuwanie ważnych i potrzebnych organów to nie prewencja. U ludzi się tak nie robi.

>A to już akurat zależy od sytuacji. Czasem się robi.

Wiem że CZASEM się to robi, ale to są bardzo wyjątkowe przypadki.
08-03-2012 17:06 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>> Ale usuwanie ważnych i potrzebnych organów to nie prewencja. U ludzi się tak nie robi.
>>A to już akurat zależy od sytuacji. Czasem się robi.
>Wiem że CZASEM się to robi, ale to są bardzo wyjątkowe przypadki.

To nie pisz, że się nie robi.
A najlepiej po prostu pomyśl chwilę ZANIM napiszesz cokolwiek.
barb (178 punktów)
>> Ale usuwanie ważnych i potrzebnych organów to nie prewencja. U ludzi się tak nie robi.
>>A to już akurat zależy od sytuacji. Czasem się robi.
>Wiem że CZASEM się to robi, ale to są bardzo wyjątkowe przypadki.
>To nie pisz, że się nie robi.
>A najlepiej po prostu pomyśl chwilę ZANIM napiszesz cokolwiek.

Po co mam się rozpisywać o czymś co jest oczywiste? Wiemy na przykład że u ludzi rak piersi jest do pewnego stopnia dziedziczny. Więc w takich rodzinach kobiety mogą poddać się operacji. Ale wy, zwolennicy kastracji, polecacie kastrować wszystkie koty i wszystkie psy, bez znaczenia czy dany pies czy kot ma jakieś wrodzone ryzyko raka.
20-03-2012 20:02 
 Ocena 2 na 2
Gapa (597 punktów)
>>> Ale usuwanie ważnych i potrzebnych organów to nie prewencja. U ludzi się tak nie robi.
>>>A to już akurat zależy od sytuacji. Czasem się robi.
>>Wiem że CZASEM się to robi, ale to są bardzo wyjątkowe przypadki.
>>To nie pisz, że się nie robi.
>>A najlepiej po prostu pomyśl chwilę ZANIM napiszesz cokolwiek.
>Po co mam się rozpisywać o czymś co jest oczywiste? Wiemy na przykład że u ludzi rak piersi jest do pewnego stopnia dziedziczny. Więc w takich rodzinach kobiety mogą poddać się operacji. Ale wy, zwolennicy kastracji, polecacie kastrować wszystkie koty i wszystkie psy, bez znaczenia czy dany pies czy kot ma jakieś wrodzone ryzyko raka.

Bzdura, prawidlowo prowadzona hodowla pakuje pieniadze w badania chorob dziedzicznych. Nosiciele nie sa rozmnazani, wiem to z doswiadczenia i regulaminow klubow zszerzonych w ZKwP. Ide o zaklad, ze prawdziwi hodowcy kotow, tez badaja rodzicow pod katem chorob dziedzicznych.
Jak rowniez spotkalam ludzi planujacych NIE POSIADANIE potomstwa, zeby nie narazac potencjalnych dzieci.
18-04-2012 20:28 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Po co mam się rozpisywać o czymś co jest oczywiste? Wiemy na przykład że u ludzi rak piersi jest do pewnego stopnia dziedziczny. Więc w takich rodzinach kobiety mogą poddać się operacji. Ale wy, zwolennicy kastracji, polecacie kastrować wszystkie koty i wszystkie psy, bez znaczenia czy dany pies czy kot ma jakieś wrodzone ryzyko raka.

>Bzdura, prawidłowo prowadzona hodowla pakuje pieniądze w badania chorób dziedzicznych. Nosiciele nie są rozmnażani, wiem to z doświadczenia i regulaminów klubow zszerzonych w ZKwP. Idę o zakład, że prawdziwi hodowcy kotow, też badają rodziców pod katem chorób dziedzicznych.

Zaraz, zaraz, chwileczkę.... Czy ta cała dyskusja nie zaczeła się od tego że ktoś propagował kastrację jako rozwiązanie problemu bezdomności psów i kotów? Jeżeli tak to po co Ty tu piszesz o hodowli? Po co hodować psy i koty kiedy tysiące marnuje się w schroniskach? A w schroniskach są pożucone zwierzęta i często nie wiadomo skąd one pochodzą.

Co jest ciekawe, choć logiczne, to to że właśnie hodowcy są przeciwni kastracji a polecają wezektomię i podwiązanie jajowodów. Logiczne ponieważ z hodowców punktu widzenia, oni sprzedają produkt. Chcą żeby ten produkt był dobrej jakości. A chore psy i koty to nie produkty dobrej jakości. Tutaj jest artykuł o tym z portalu hodowców psów:
Tubal Ligation Or Vasectomy Offers New Solution:
www.thedog(*)CARE/Vasectomy_Turner-1106.asp
19-04-2012 08:00 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
Znowu kłamstwo.
W Polsce hodowcy kotów polecają właśnie kastrację, i coraz częściej niehodowlane kocięta są sprzedawane już po wczesnej kastracji.
i.czaplicka (5782 punktów)
Tylko co za idiota wymyslil to akurat w marcu? Wiekszosc luzno biegajacych kotek jest juz kotna. I zamiast milego zabiegu z dostepu bocznego- histerektomia ciezarnej macicy.
Niejeden lek. wet do tej akcji doplaci...
rdest (2492 punktów)

>Tylko co za idiota wymyslil to akurat w marcu? Wiekszosc luzno biegajacych kotek jest juz kotna. I zamiast milego zabiegu z dostepu bocznego- histerektomia ciezarnej macicy.
Przysłowie polskie mówi
Cytat:
Głupich nie sieją, sami się rodzą.

Coś przerażającego. Uważam, że należałoby sprawę nagłośnić, uświadamiając "miłośnikom zwierząt", którzy wpadli na ten genialny pomysł, że może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Tyle, że klamka już zapadła, machina ruszyła.


Konformizm gwarantem spójności grupy
Ronja (626 punktów)
>Coś przerażającego. Uważam, że należałoby sprawę nagłośnić, uświadamiając "miłośnikom zwierząt", którzy wpadli na ten genialny pomysł, że może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Co jest takie przerażające? Sterylizacja aborcyjna? Sto razy wolę sterylizację aborcyjną od "naturalnej" śmierci kociąt z niedożywienia i zakażenia herpesem i robakami.
rdest (2492 punktów)

>Co jest takie przerażające?
Uważam, że przerażająca jest bezmyślność tych, którzy zdecydowali o marcowym terminie. A może termin był wybrany świadomie? Ciekaw jestem jakie to racjonalne względy o tym zadecydowały.

>Sterylizacja aborcyjna? Sto razy wolę sterylizację aborcyjną od "naturalnej" śmierci kociąt z niedożywienia i zakażenia herpesem i robakami.
Nie sądzisz, że w kontekście tego co napisała i.czaplicka
Cytat:
I zamiast milego zabiegu z dostepu bocznego- histerektomia ciezarnej macicy.

styczeń byłby bardziej odpowiedni?


Konformizm gwarantem spójności grupy
Ronja (626 punktów)
>Nie sądzisz, że w kontekście tego co napisała i.czaplicka
>Cytat:
I zamiast milego zabiegu z dostepu bocznego- histerektomia ciezarnej macicy.

>styczeń byłby bardziej odpowiedni?

Może i byłby, nie spieram się. Ale z tego co wiem, cięcie boczne wykonuje się głównie u kotek w rui, większość kotek tak czy inaczej sterylizuje się przez nacięcie podbrzusza, więc to akurat nie jest różnica. Wszystkie kotki, które zaniosłam na sterylkę, miały zabieg od podbrzusza, a nie boczny. W zależności od umiejętności weta blizna była albo bardzo malutka, albo zwyczajnie niewielka.
Pamiętaj, że nikt nikomu nie broni sterylizować zwierząt w każdym innym momencie roku. Ta akcja jest skierowana raczej do opornych, dla których ta różnica w cenie jest istotnym czynnikiem.
I jeszcze jedno - jakieś kotki owszem, mogą już być w ciąży, ale założenie, że "większość tych sterylek to będą aborcje" - jest mocno na wyrost. Choćby i dlatego, że niesterylizowane kotki zwykle dostają antykoncepcję chemiczną, nawet jeśli nie wychodzą z domu i nie mają szans na ciążę.
01-03-2012 21:12 
 Ocena-1 na 1
barb (178 punktów)
>>Co jest takie przerażające? Sterylizacja aborcyjna? Sto razy wolę sterylizację aborcyjną od "naturalnej" śmierci kociąt z niedożywienia i zakażenia herpesem i robakami.

Tu się zgadzam, tyle że można usunąć samą macicę i nie trzeba usuwać jajników.
rdest (2492 punktów)

>Niejeden lek. wet do tej akcji doplaci...
Przypuszczam, że dopłacą podatnicy.

Mam trzy pytania.
1. Czy, i ewentualnie jakie jest dodatkowe ryzyko dla zdrowia kotki w przypadku histerektomii ciężarnej macicy?
2. Jaka jest różnica w cenie zabiegów?
3. Czy nie lepsze byłoby zabicie kotki, zwane eufemistycznie "uśpieniem"?

Konformizm gwarantem spójności grupy
18-02-2012 13:52 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>>Niejeden lek. wet do tej akcji doplaci...
>Przypuszczam, że dopłacą podatnicy.

Oboje się mylicie - dopłaci ewentualnie właściciel. Cena w tej akcji dotyczy "standardowego" zabiegu i wszelkie koszty dodatkowe ponosi właściciel. Lecznice przystępują do akcji dobrowolnie i obniżają ceny z własnej woli.
Btw. dofinansowanie sterylizacji kotów przez samorządy dotyczy kotów bezdomnych, nie spotkałam się jeszcze z tak przewidującym samorządem, żeby wolał dopłacić do sterylek, niż do schronisk.

>Mam trzy pytania.
>1. Czy, i ewentualnie jakie jest dodatkowe ryzyko dla zdrowia kotki w przypadku histerektomii ciężarnej macicy?

"Histerektomia" to inaczej usunięcie macicy. To samo robi się z nieciężarną macicą, co z ciężarną macicą.
Ryzyko owszem jest nieco większe, ale mniejsze niż poród.

>2. Jaka jest różnica w cenie zabiegów?

To zależy od lecznicy, ale jak wyjaśniłam powyżej - to jest tylko obciążenie dla właściciela.

>3. Czy nie lepsze byłoby zabicie kotki, zwane eufemistycznie "uśpieniem"?


Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Seks u ludzi też jest zjawiskiem niepożądanym.
www.youtub(*)v6r9Hc&feature=player_embedded
izerka (10 punktów)
cała dyskusja przypomniała mi pewną historię...
Siedziała sobie starsza kobieta w fotelu i dziergała sweterek, aż w pewnym momencie pojawiła się wróżka i zaproponowała jej spełnienie 3 życzeń(jak to w bajkach bywa). Babcia zażyczyła sobie najpierw ciała- takiego jak miała 50 lat temu, potem łoża z baldachimem - wszak nigdy jej na takie nie było stać, a na koniec poprosiła wróżkę, żeby zamieniła jej kocura w przystojnego mężczyznę. Leżała sobie tak wtulona w tego mężczyznę w tym łożu z bldachimem i zastanawiała się nad rozkosznymi chwilami, które przeżyją razem, a po chwili "kotek" jakby w jej myślach czytając powiada:
- Wszystko fajnie, tylko szkoda, że kazałaś mnie kiedyś wykastrować.
Ronja (626 punktów)
Czyli biorąc pod uwagę szanse na spotkanie dobrej wróżki, to można się nie martwić tym, że kotek nam kiedyś wypomni utratę jajek
14-02-2012 12:52 
 Ocena 2 na 2
izerka (10 punktów)
Dokładnie to miałam na myśli.
Ciotka trzymała kotkę, której nie wysterylizowała. To zwierzę i tak było kotkiem pokojowym, więc na zewnątrz nie wychodziło... Tym, co są za upilnowaniem zwierzęcia zamiast stosownego zbiegu powiem, że albo nie wiecie o czym mówicie, albo jesteście barbarzyńcami. Luty, marzec - kotka cierpiała niemiłosiernie - wręcz chodziła po ścianach.
14-02-2012 15:39 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Dokładnie to miałam na myśli.
>Ciotka trzymała kotkę, której nie wysterylizowała. To zwierzę i tak było kotkiem pokojowym, więc na zewnątrz nie wychodziło... Tym, co są za upilnowaniem zwierzęcia zamiast stosownego zbiegu powiem, że albo nie wiecie o czym mówicie, albo jesteście barbarzyńcami. Luty, marzec - kotka cierpiała niemiłosiernie - wręcz chodziła po ścianach.

Kotka mojej teściowej w czasie permanentnej rui trzy razy skoczyła z siódmego piętra. Trzeciego skoku nie przeżyła. Druga, sterylizowana, dożyła późnej (19 lat) starości.

Sama w latach 80-tych miałam niesterylizowaną kotkę - wtedy sterylizacja to był ewenement. Ta dla odmiany po paru latach bezpłodnych ruj zaczęła sikać na co popadnie.
Rodzice oddali ją w końcu znajomym na wsi, podobno wpadła parę miesięcy później pod samochód.

A obie mogły żyć "długo i szczęśliwie".


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
01-03-2012 21:14 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Kotka mojej teściowej w czasie permanentnej rui trzy razy skoczyła z siódmego piętra. Trzeciego skoku nie przeżyła.

Bo nie miała kocura. Jest rzeczą okrutną tak więzić samotne zwierzęta.

>>Druga, sterylizowana, dożyła późnej (19 lat) starości.

W stanie wegetacji....

>>Sama w latach 80-tych miałam niesterylizowaną kotkę - wtedy sterylizacja to był ewenement. Ta dla odmiany po paru latach bezpłodnych ruj zaczęła sikać na co popadnie.
Rodzice oddali ją w końcu znajomym na wsi, podobno wpadła parę miesięcy później pod samochód.

Nie jestem zwolenniczką trzymania zwierząt w samotności ani puszczania kotów tam gdzie jest niebezpiecznie.

>>A obie mogły żyć "długo i szczęśliwie".

Ciekawa jestem czy Ty byś chciała takie długie i "szczęśliwe" życie.
02-03-2012 11:20 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
>>>Druga, sterylizowana, dożyła późnej (19 lat) starości.
>W stanie wegetacji....

Jesteś niemożliwie irytująca.
Czy możesz UDOWODNIĆ raz a dobrze (kastrowanych kotów są tysiące, nie powinno ci to sprawić większego problemu) że kastracja kotki powoduje cierpienie?
Bo już nie mogę patrzeć na te bzdury. I nie chcę znów czytać o menopauzie u kobiet - chcę treściwego, konkretnego dowodu na to, że kastracja kotki to zła decyzja.

Tylko, że takiego dowodu nie podasz - bo go nie ma!
I nie pleć znów o kastrowanych kobietach, i nie snuj analogii do dużych ras psów kastrowanych przed osiągnięciem dojrzałości. Tylko podaj mi jeden sensowny dowód na to, że kastrowana kotka ma się gorzej, niż niewykastrowana (lub wysterylizowana).
08-03-2012 14:44 
 0 na 2
barb (178 punktów)
>Czy możesz UDOWODNIĆ raz a dobrze (kastrowanych kotów są tysiące, nie powinno ci to sprawić większego problemu) że kastracja kotki powoduje cierpienie?
Bo już nie mogę patrzeć na te bzdury. I nie chcę znów czytać o menopauzie u kobiet - chcę treściwego, konkretnego dowodu na to, że kastracja kotki to zła decyzja.

Po pierwsze, co uważasz za dowód? W nauce nie ma dowodów. Robi się badania które coś pokazują. I takie badania tutaj przedstawiłam. Po drugie, co uważasz za cierpienie? Czy rak to wystarczające cierpienie według Ciebie?

>Tylko, że takiego dowodu nie podasz - bo go nie ma!

Gdyby nawet nie było dowodu, to czy to znaczy że Twoje twierdzenie jest prawdziwe, choć Ty na pewno nie masz dowodu?

>I nie pleć znów o kastrowanych kobietach, i nie snuj analogii do dużych ras psów kastrowanych przed osiągnięciem dojrzałości.

Dlaczego uważasz że te same hormony u ludzi działają całkiem inaczej niż u innych ssaków? Jaką Ty logiką czy teorią się kierujesz?
Czy w końcu przyznajesz że kastracja powoduje negatywne skutki uboczne u dużych ras psów kastrowanych przed osiągnienciem dojrzałości? Jeżeli tak, to dlaczego żaden zwolennik kastracji o tym nie poinformował? Wy tylko, kastrować, kastrować, kastrować, i tyle. I jeżeli badania wykazały że kastracja powoduje negatywne skutki u dużych ras psów, to czy nie jest logiczne się zastanowić i sprawdzić czy kastracja nie powoduje negatywnych skutków u małych psów, kotów i zwierząt kastrowanych po osiągnięciu dojrzałości? I już takie badania zostały przeprowadzone i pokazały że kastracja powoduje negatywne skutki. Na pewno więcej badań trzeba zrobić, ale jeżeli nie jesteśmy pewni że kastracja nie powoduje negatywnych skutków to czy nie lepiej zastosować inne, bardziej bezpieczne metody sterylizacji?

>Tylko podaj mi jeden sensowny dowód na to, że kastrowana kotka ma się gorzej, niż niewykastrowana (lub wysterylizowana).

A może Ty mi dasz dowód że ma się lepiej lub tak samo?
08-03-2012 15:05 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Po pierwsze, co uważasz za dowód? W nauce nie ma dowodów. Robi się badania które coś pokazują. I takie badania tutaj przedstawiłam.


NIE PRZEDSTAWIŁAŚ ŻADNYCH BADAŃ, ANI NAWET TEKSTÓW ŚWIATOPOGLĄDOWYCH, DOWODZĄCYCH SZKODLIWOŚCI KASTRACJI U KOTEK.
20-03-2012 18:17 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>NIE PRZEDSTAWIŁAŚ ŻADNYCH BADAŃ, ANI NAWET TEKSTÓW ŚWIATOPOGLĄDOWYCH, DOWODZĄCYCH SZKODLIWOŚCI KASTRACJI U KOTEK.

"Spayed and neutered cats have an 8.7 times greater risk of developing diabetes than intact cats." [Wykastrowane kotki i koty mają 8,7 razy podwyższone ryzyko cukrzycy.]
www.petcon(*)ter-what-does-the-science-say/

Nawet Wikipedia: "Spaying and neutering cats may increase the risk of obesity. In cats, a decrease in sex hormone levels seems to be associated with an increase in food intake." [Kastracja kotów i kotek może podwyższyć ryzyko otyłości. U kotów, spadek poziomu hormonów płciowych wydaje się być związany ze wzrostem spożycia żywności.] en.wikipedia.org/wiki/Neutering

Tutaj jest ogólnie o psach i kotach:
dogtorj.tripod.com/id79.html
01-03-2012 21:13 
 Ocena 2 na 2
barb (178 punktów)
>>Dokładnie to miałam na myśli.
>Ciotka trzymała kotkę, której nie wysterylizowała. To zwierzę i tak było kotkiem pokojowym, więc na zewnątrz nie wychodziło... Tym, co są za upilnowaniem zwierzęcia zamiast stosownego zbiegu powiem, że albo nie wiecie o czym mówicie, albo jesteście barbarzyńcami. Luty, marzec - kotka cierpiała niemiłosiernie - wręcz chodziła po ścianach.

Kotka cierpiała bo nie miała kocura. Jest rzeczą okrutną tak więzić samotne zwierzęta.
Ronja (626 punktów)
>Kotka cierpiała bo nie miała kocura.

Jakby miała, to też by cierpiała, bo kopulacja u kotów jest bolesna.

Spółkowanie u wszystkich kotów jest bolesne. Dzieje się tak za sprawą kociego penisa, który pokryty jest setką ostrych haczyków zbudowanych z keratyny (ten sam budulec, co w paznokciach, czy pazurach). Podczas wycofywania penisa haczyki boleśnie drapią ścianki pochwy. Wspomniane haczyki spełniają dwie funkcje. Pomagają usunąć spermę ewentualnego rywala, jak również stymulują owulację. Zarówno u lwów, jak i kotów domowych ból pobudza mózg samicy. Ich organizm wytwarza hormon, który daje sygnał jajom w jajowodach do rozpoczęcia dojrzewania.
www.veterynaria.pl/articles.php?id=167

>Jest rzeczą okrutną tak więzić samotne zwierzęta.

Czy taką znów okrutną, to nie wiem, ale na pewno lepiej mieć 2-3 koty, niż jednego.
rdest (2492 punktów)

>>Kotka cierpiała bo nie miała kocura.
>Jakby miała, to też by cierpiała, bo kopulacja u kotów jest bolesna.
Poród u ludzi też. Miłość to ból...
Plusem jest zaspokojenie popędu.

>>Jest rzeczą okrutną tak więzić samotne zwierzęta.
>Czy taką znów okrutną, to nie wiem, ale na pewno lepiej mieć 2-3 koty, niż jednego.


Konformizm gwarantem spójności grupy
barb (178 punktów)
>>Kotka cierpiała bo nie miała kocura.
>Jakby miała, to też by cierpiała, bo kopulacja u kotów jest bolesna.
>Poród u ludzi też. Miłość to ból...
Plusem jest zaspokojenie popędu.

Poród nie na tu nic do rzeczy bo kobieta już wtedy nie ma wyboru, a nie że hormony czy coś innego ją do tego skłaniają.
Gapa (597 punktów)
>Poród nie na tu nic do rzeczy bo kobieta już wtedy nie ma wyboru, a nie że hormony czy coś innego ją do tego skłaniają.
>
Oksytocyna tez hormon....
barb (178 punktów)
>Poród nie na tu nic do rzeczy bo kobieta już wtedy nie ma wyboru, a nie że hormony czy coś innego ją do tego skłaniają.
>Oksytocyna tez hormon....

Kobieta nie może wybrać kiedy urodzi, tak jak wybiera kiedy ma stosunek seksualny.

Zwolennicy kastracji uważają że koty i psy nie mają wyboru co do kopulacji, że hormony ich to tego zmuszają. To jest nieprawdą ponieważ, przede wszystkim, nie byłoby czegoś takiego jak dobór płciowy.
Gapa (597 punktów)
>Kobieta nie może wybrać kiedy urodzi, tak jak wybiera kiedy ma stosunek seksualny.

Urodzi 9 miesięcy po stosunku płciowym.

>Zwolennicy kastracji uważają że koty i psy nie mają wyboru co do kopulacji, że hormony ich to tego zmuszają.

O ile dobrze zrozumiałam, to przez właśnie te same hormony zalecasz zostawianie jajników. Czy Twoje koty zmusza do kopulacji księżyc i piękna aura na dworze? Co powoduje kopulacje według Ciebie. Dlaczego kotka nie dopuszcza do siebie samca gdy rui nie ma?

>To jest nieprawdą ponieważ, przede wszystkim, nie byłoby czegoś takiego jak dobór płciowy.

Jasniej.
barb (178 punktów)
>Kobieta nie może wybrać kiedy urodzi, tak jak wybiera kiedy ma stosunek seksualny.
>Urodzi 9 miesięcy po stosunku płciowym.

Jak pisałam, kobieta nie wybiera kiedy urodzi.

>Zwolennicy kastracji uważają że koty i psy nie mają wyboru co do kopulacji, zż hormony ich to tego zmuszają.
>O ile dobrze zrozumiałam, to przez właśnie te same hormony zalecasz zostawianie jajników. Czy Twoje koty zmusza do kopulacji ksieżyc i piękna aura na dworze? Co powoduje kopulacje według Ciebie. Dlaczego kotka nie dopuszcza do siebie samca gdy rui nie ma?

Gdy kotki mają ruję to też nie zawsze chcą kopulować. Nieraz sobie odpoczywają. Nieraz je zamknę w oddzielnym pokoju. Posiedzą kilka godzin i chcą wyjść. A nieraz posiedzą kilka minut i chcą wyjść. Wiadomo że hormony skłaniają do kopulacji. I tylko dlatego że większość zwierząt nie kopuluje gdy samica nie jest płodna to nie znaczy że kopulacja dla nich nie jest przyjemna. Zwierzęta nieludzkie mają inne życie niż ludzie. Muszą zdobywać pożywienie, budować schronienie, opiekować się młodymi, itp. Nie mogą większość czasu spędzać na kopulowaniu. Takie osobniki dobór naturalny by wyeliminował. W ludzkim społeczeństwie seks nie służy tylko do reprodukcji, co nie znaczy że jest zawsze przyjemny. Wątpię że prostytutki mają jakąś przyjemność z seksu.

>To jest nieprawda ponieważ, przede wszystkim, nie byłoby czegoś takiego jak dobór płciowy.
>Jasniej.

Chodzi o to że samice nie kopulują z byle kim tylko dlatego że mają ruję. Gdy nie ma samca, który im się podoba, nie kopulują.
19-04-2012 07:57 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Chodzi o to że samice nie kopulują z byle kim tylko dlatego że mają ruję. Gdy nie ma samca, który im się podoba, nie kopulują.

Kpisz, czy o drogę pytasz? Dwa niewykastrowane koty płci przeciwnej zamknięte w jednym pomieszczeniu BĘDĄ kopulować w czasie rui u kotki. Niezależnie od tego, czy są np. spokrewnione, czy nie. Może znalazłyby się jakieś nieliczne wyjątki, ale to tylko potwierdza regułę. Gdyby tak nie było, np. hodowla zwierząt rasowych byłaby niemożliwa.
barb (178 punktów)
>>Kotka cierpiała bo nie miała kocura.
>Jakby miała, to też by cierpiała, bo kopulacja u kotów jest bolesna.
>Poród u ludzi też. Miłość to ból...
Plusem jest zaspokojenie popędu.

Poród nie na tu nic do rzeczy bo kobieta już wtedy nie ma wyboru, a nie że hormony czy coś innego ją do tego skłaniają.
08-03-2012 14:45 
 Ocena-1 na 3
barb (178 punktów)
>Jakby miała, to też by cierpiała, bo kopulacja u kotów jest bolesna.
>Spółkowanie u wszystkich kotów jest bolesne. Dzieje się tak za sprawą kociego penisa, który pokryty jest setką ostrych haczyków zbudowanych z keratyny (ten sam budulec, co w paznokciach, czy pazurach). Podczas wycofywania penisa haczyki boleśnie drapią ścianki pochwy. Wspomniane haczyki spełniają dwie funkcje. Pomagają usunąć spermę ewentualnego rywala, jak również stymulują owulację. Zarówno u lwów, jak i kotów domowych ból pobudza mózg samicy. Ich organizm wytwarza hormon, który daje sygnał jajom w jajowodach do rozpoczęcia dojrzewania.
> www.veterynaria.pl/articles.php?id=167

Powyższa wypowiedź ma sens oprócz "boleśnie drapią ścianki pochwy". Zwłaszcza to "boleśnie". Nie widzę żadnego poparcia tego twierdzenia.

>Jest rzeczą okrutną tak więzić samotne zwierzęta.

>Czy taką znów okrutną, to nie wiem, ale na pewno lepiej mieć 2-3 koty, niż jednego.

Dlaczego nie jesteś przekonana że to jest okrutne?
Ronja (626 punktów)
>Powyższa wypowiedź ma sens oprócz "boleśnie drapią ścianki pochwy". Zwłaszcza to "boleśnie". Nie widzę żadnego poparcia tego twierdzenia.

To przeczytaj jeszcze raz te dwa zdania:

Zarówno u lwów, jak i kotów domowych ból pobudza mózg samicy. Ich organizm wytwarza hormon, który daje sygnał jajom w jajowodach do rozpoczęcia dojrzewania.

Czyli, innymi słowy: ból jest niezbędny do wystąpienia owulacji. Skoro tak jest, to oznacza, że kopulacja jest bolesna.
20-03-2012 18:18 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>Powyższa wypowiedź ma sens oprócz "boleśnie drapią ścianki pochwy". Zwłaszcza to "boleśnie". Nie widzę żadnego poparcia tego twierdzenia.

>To przeczytaj jeszcze raz te dwa zdania:
>Zarówno u lwów, jak i kotów domowych ból pobudza mózg samicy. Ich organizm wytwarza hormon, który daje sygnał jajom w jajowodach do rozpoczęcia dojrzewania.

>Czyli, innymi słowy: ból jest niezbędny do wystąpienia owulacji. Skoro tak jest, to oznacza, że kopulacja jest bolesna.

Nie przekonuje mnie to wcale. Tak samo można by powiedzieć, "stymulacja ścianki pochwy pobudza mózg samicy."

Tutaj pisze że nie wiadomo czy kotka krzyczy z bólu czy z rozkoszy:
"Whole male cats have barbed penises (much like a fishhook), and upon withdrawal, the female cat will often scream (whether from ecstasy or pain is questionable). It is also believed that the barbed penis stimulates ovulation."
cats.about.com/cs/pregnancybirth/a/mating_game.htm
rdest (2492 punktów)

>Nie przekonuje mnie to wcale. Tak samo można by powiedzieć, "stymulacja ścianki pochwy pobudza mózg samicy."
>Tutaj pisze że nie wiadomo czy kotka krzyczy z bólu czy z rozkoszy...]

Z "pazurkami" czy bez? - oto jest pytanie.


Konformizm gwarantem spójności grupy
01-03-2012 21:12 
 Ocena 2 na 2
barb (178 punktów)
>>Czyli biorąc pod uwagę szanse na spotkanie dobrej wróżki, to można się nie martwić tym, że kotek nam kiedyś wypomni utratę jajek

Ludzie umysłowo niedorozwinięci też by nam nigdy nie wypomnieli utratę jajników czy jąder. Czy to więc znaczy że możemy kastrować ludzi umysłowo niedorozwiniętych i skazywać ich na niedobór hormonów?
oportunista (1711 punktów)
Zaiste "człowiek brzmi dumnie" piękna jest nasza miłość do matki natury i owocu jej pracy. Ileż to pięknych słów mamy na określanie tej miłości; deratyzacja, sterylizacja, kastracja, dezynfekcja, dezynsekcja, odstrzał sanitarny...
Co tam będę wymieniał, wszystko dla dobra zwierzaków przecież, tych małych i dużych, udomowionych i jeszcze dzikich. Nic a nic to ich nie boli, same się proszą o wycięcie jajek, albo innych przydatków.
Każdy światły człowiek od maleńkości prze-ca marzy o wysterylizowaniu się, wstydzimy się jeno przyznać do tego otwarcie, niosąc tak ciążące nam brzemie. Kastrat brzmi dumnie, dalej do dzieła, dla własnego dobra, to my, jakby nie było, jesteśmy problemem dla ekosystemu i sami dla siebie jesteśmy zagrożeniem...
14-02-2012 12:28 
 Ocena 2 na 2
Ronja (626 punktów)
Kastracja do odstrzału ma się mniej więcej tak samo, jak pigułka antykoncepcyjna do ludobójstwa.
01-03-2012 21:15 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>>Kastracja do odstrzału ma się mniej więcej tak samo, jak pigułka antykoncepcyjna do ludobójstwa.

Kastracja to nie pigułka antykoncepcyjna!
lideg (74 punktów)
--Niestety, nic obecnie nie jest naturalne, a już na pewno nie świat, jaki stworzył wokół siebie współczesny człowiek.
Człowiek oswoił zwierzęta i jest za nie odpowiedzialny. Człowiek szczyci się poczuciem empatii a już autor powyższej wypowiedzi szczególnie . Najprawdopodobniej nie widział nigdy cierpień kotki w okresie rui ani też nigdy nie starał się utrzymać jej wtedy w swoim domu. A uspokaja się dopiero kiedy zostanie zapłodniona. Można oczywiście stosować środki antykoncepcyjne w postaci hormonów, ale te często powodują choroby kotki (ropomacicze). Jedynym sprawdzonym, najlepszym sposobem na bezpłodność jest sterylizacja, która z pewnością jest bolesna bezpośrednio po operacji. W przypadku pozbawiania męskości kocurów to już jest tylko zabieg. Wydawałoby się, że ten zabieg nie jest szczególnie potrzebny, bo przecież kocur nie zachodzi w ciążę. Ale kociarze wiedzą, dlaczego dobrze jest to zrobić. Widzą, ile kotów ginie pod kołami kół (takie to naturalne?) ile musi zginąć w zbyt trudnych warunkach we współczesnym świecie bez otwartych śmietników i z pozamykanymi bramami i piwnicami. Czy autor powyższych słów zdaje sobie sprawę z tego, ile kotów namnoży się z 1 pary kotów w ciągu swojego życia, a żyć mogą przecież i 20 lat w dobrych warunkach, przyjmując, że miot może liczyć ponad 5 kociąt, a ruja wystąpi 2, 3 razy w ciągu roku?
Ci, co zajmują się wyłapywaniem bezdomnych stworzeń w celu ich kastracji, są autentycznymi miłośnikami zwierząt, bynajmniej nie robią tego, bo sprawia im to przyjemność czy żeby dzikusów traktować jak pluszowe zabawki. Robią to za tych, którzy je bezmyślnie rozmnażają lub dopuszczają do niekontrolowanego mnożenia, nie zapewniając jednocześnie godnego istnienia co jest równoznaczne z mnożeniem cierpienia żyjących i odczuwających istot; za tych, którzy tak naprawdę nie widzą i nie chcą zobaczyć cierpienia zwierząt, zasłaniając się błędnie pojętą do nich "miłością" i dbałością o "naturalność".
01-03-2012 21:16 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>> Człowiek oswoił zwierzęta i jest za nie odpowiedzialny. Człowiek szczyci się poczuciem empatii a już autor powyższej wypowiedzi szczególnie . Najprawdopodobniej nie widział nigdy cierpień kotki w okresie rui ani też nigdy nie starał się utrzymać jej wtedy w swoim domu.

Ja widzę kotki w rui i moim domu. Nie widzę żadnego cierpienia. Gdy mają ruję "bawią" się z kocurami i jest im wesoło. Kociąt nie będzie bo jedna kotka ma podwiązane jajowody a druga usuniętą macicę.

>>A uspokaja się dopiero kiedy zostanie zapłodniona.

Nie, uspokaja się jak się z kocurem "pobawi".

>>Można oczywiście stosować środki antykoncepcyjne w postaci hormonów, ale te często powodują choroby kotki (ropomacicze).

Nie ma tabletek antykoncepcyjnych dla kotów. Są dla psów.

>>Jedynym sprawdzonym, najlepszym sposobem na bezpłodność jest sterylizacja, która z pewnością jest bolesna bezpośrednio po operacji.

Masz na myśli kastrację a nie sterylizację. Ja popieram sterylizację (wazektomia lub usunięcie tylko macicy). Nie popieram kastracji (usuwania jajników czy jąder). Kastracja powoduje niedobór hormonów. Już tutaj dużo o tym pisałam. Przeczytaj dyskusję a nie wskakuj tak.

>> W przypadku pozbawiania męskości kocurów to już jest tylko zabieg.

Tak, TYLKO zabieg, a kot cierpi z powodu niedoboru hormonów.

>>Wydawałoby się, że ten zabieg nie jest szczególnie potrzebny, bo przecież kocur nie zachodzi w ciążę.

Tu coś mądrego powiedziałeś(łaś).

>>Ale kociarze wiedzą, dlaczego dobrze jest to zrobić. Widzą, ile kotów ginie pod kołami kół (takie to naturalne?) ile musi zginąć w zbyt trudnych warunkach we współczesnym świecie bez otwartych śmietników i z pozamykanymi bramami i piwnicami.

No to lepiej by było im nogi uciąć!

>>Czy autor powyższych słów zdaje sobie sprawę z tego, ile kotów namnoży się z 1 pary kotów w ciągu swojego życia, a żyć mogą przecież i 20 lat w dobrych warunkach, przyjmując, że miot może liczyć ponad 5 kociąt, a ruja wystąpi 2, 3 razy w ciągu roku?

Ja wiem, i dlatego proponuję sterylizację (nie kastrację) kotek. Proponuję usunięcie tylko macicy.

>>Ci, co zajmują się wyłapywaniem bezdomnych stworzeń w celu ich kastracji, są autentycznymi miłośnikami zwierząt, bynajmniej nie robią tego, bo sprawia im to przyjemność czy żeby dzikusów traktować jak pluszowe zabawki. ...

Ja też to robię, ale nie kastruję. Sterylizuję tylko kotki. Kotki mają usuniętą macicę i wszystko jest tak jak było. Wszystkie koty zadowolone a kociąt nie ma. I nie wydaję bezsensownie pieniędzy na sterylizacje kocurów.

>>Robią to za tych, którzy je bezmyślnie rozmnażają lub dopuszczają do niekontrolowanego mnożenia, nie zapewniając jednocześnie godnego istnienia co jest równoznaczne z mnożeniem cierpienia żyjących i odczuwających istot; za tych, którzy tak naprawdę nie widzą i nie chcą zobaczyć cierpienia zwierząt, zasłaniając się błędnie pojętą do nich "miłością" i dbałością o "naturalność".

Ale źle robią. Kaleczą niepotrzebnie zwierzęta i skazują je na cierpienie z powodu niedoboru hormonów. Są lepsze sposoby, ale do tych ludzi gadać to jak do ściany.
02-03-2012 11:35 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>Nie ma tabletek antykoncepcyjnych dla kotów. Są dla psów.

To co ja kotce dawałam
zupełna (2507 punktów)
>>Nie ma tabletek antykoncepcyjnych dla kotów. Są dla psów.
>To co ja kotce dawałam

Ja w 1997. Barb i tak wie lepiej. Spokojnie.
barb (178 punktów)
>Nie ma tabletek antykoncepcyjnych dla kotów. Są dla psów.

>To co ja kotce dawałam

A skąd ja mam wiedzieć? Jak się to nazywało?
Meretseger (61860 punktów)
Dziś, 17 lutego, obchodzimy Światowy Dzień Kota.
Wszystkim kotom i ich ludzkim przyjaciołom życzę wszystkiego najlepszego
17-02-2012 11:56 
 Ocena 2 na 2
rdest (2492 punktów)

>Wszystkim kotom i ich ludzkim przyjaciołom życzę wszystkiego najlepszego
Cholercia, trza jakiś specjał skombinować.
Dziękuję w imieniu Tusi i Koksa oraz własnym.
Życzenia odwzajemniam.


Konformizm gwarantem spójności grupy
17-02-2012 12:04 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Dziękuję w imieniu Tofika i swoim
17-02-2012 12:29 
 Ocena 6 na 6
Gosia (9452 punktów)
>Dziś, 17 lutego, obchodzimy Światowy Dzień Kota.
>Wszystkim kotom i ich ludzkim przyjaciołom życzę wszystkiego najlepszego

No i gitara!



Feministką jest dziś każda kobieta, która ma ochotę myśleć o swych własnych sprawach tak, jak mężczyźni uważają, że nie powinna. (Alice Duer Miller)
salomea (26 punktów)
>W marcu w niektórych lecznicach weterynaryjnych można wykastrować psy i koty (oraz oczywiście suki
>i kotki) w znacznie obniżonych cenach.

Super, a ludzi też można?... Bo mam wrażenie, że sukę łatwiej nauczyć wstrzemięźliwości (ja moją nauczyłam!) niż wielu dwunożnych przyjaciół...
Przemek J. (3008 punktów)
Możesz napisać coś więcej na temat tego jak ją tego nauczyłaś? Ja mojej po prostu pilnowałem przez siedem lat, a ósmego już sama się pilnowała. Z mojej obserwacji raczej bym wnioskował, iż to natura jej "podpowiada" że już jest za stara, niż tego że ja ją czegoś nauczyłem.

Z kotką to zupełnie inna sprawa. Nie zdążyliśmy z zabiegiem przed pierwszą rują i teraz nawet gdybym wcześniej nie był przekonany co do słuszności takiego zabiegu, zmieniłbym zdanie.

Co do dwunożnych przyjaciół, to z tego co wiem to jest to nielegalne w naszym kraju, ale jeszcze nie doszukałem się ustawy lub rozporządzenia potwierdzającego tę opinię. Plus za dowcipny pomysł.
salomea (26 punktów)
> Ja mojej po prostu pilnowałem przez siedem lat, a ósmego już sama się pilnowała. Z mojej obserwacji raczej bym wnioskował, iż to natura jej "podpowiada" że już jest za stara, niż tego że ja ją czegoś nauczyłem.
>
>Co do dwunożnych przyjaciół, to z tego co wiem to jest to nielegalne w naszym kraju, ale jeszcze nie doszukałem się ustawy lub rozporządzenia potwierdzającego tę opinię.

Ja podobnie, tylko pilnowałam przez trzy lata i się nauczyła... Nie jest zainteresowana facetami ( a może jest lesbijką, tego nie uwzględniłam, ale raczej szczeka na wszystko, co chce z nią nawiązać bliższe relacje...)

Jeśli jest zabronione, co by mnie nie zdziwiło, to bardzo źle.
Szczególnie pedofili poddawałabym kastracji i to na sposób starożytnych prowincji rzymskich...
Przemek J. (3008 punktów)
Znalazłem w wikipedii:

Cytat:
Polskie prawo (art. 156 §1 k.k.) stwierdza, że kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.


[Edit, jakieś zaćmienie miałem]

Cytat:
§ 1. Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci:

1) pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia,
2) innego ciężkiego kalectwa, ciężkiej choroby nieuleczalnej lub długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu, trwałej choroby psychicznej, całkowitej albo znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie lub trwałego, istotnego zeszpecenia lub zniekształcenia ciała,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.



I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też. [Terry Pratchett]
salomea (26 punktów)
Tak też myślałam...
A mogliby to wykorzystać w >karodastwie<

Kto oglądał lub czytał sagę Millenium Stiega Larsona, pewnie przyzna mi rację...
barb (178 punktów)
>>Znalazłem w wikipedii:
Cytat:
Polskie prawo (art. 156 §1 k.k.) stwierdza, że kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia zdolności płodzenia podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Ale ta Polska zacofana!!! Ale nie porównujcie tego co robicie kotom i psom z tym co robi się ludziom gdy nie chcą mieć dzieci. To są całkiem inne zabiegi.
rdest (2492 punktów)
Usunięte przez moderatora
01-03-2012 21:17 
 Ocena 1 na 1
barb (178 punktów)
>> Możesz napisać coś więcej na temat tego jak ją tego nauczyłaś? Ja mojej po prostu pilnowałem przez siedem lat, a ósmego już sama się pilnowała. Z mojej obserwacji raczej bym wnioskował, iż to natura jej "podpowiada" że już jest za stara, niż tego że ja ją czegoś nauczyłem.

A czego masz ją uczyć? Co to seks to grzech? Wysterylizować (usunąć tylko macicę) i niech sobie kotka używa życia.
barb (178 punktów)
>W marcu w niektórych lecznicach weterynaryjnych można wykastrować psy i koty (oraz oczywiście suki
>i kotki) w znacznie obniżonych cenach.
>Super, a ludzi też można?... Bo mam wrażenie, że sukę łatwiej nauczyć wstrzemięźliwości (ja moją nauczyłam!) niż wielu dwunożnych przyjaciół...

A gdzie tam!!!!??? Nawet skazanych gwałcicieli ani pedofilów nie można kastrować!
Nietoperzyca (119 punktów)
(zablokowany)
Podobno z życia wzięte. Zresztą całkiem prawdopodobne. No i takie optymistyczne... Oczywiście z punku widzenia kotów.
Mój kot spadł z balkonu (4 piętro). Natychmiast zbiegłem go ratować.
Niestety potknąłem się o niezawiązane sznurowadła i schody uderzyły
mnie w głowę i złamały mi nogę. Po chwili odzyskałem świadomość i
obolały czekałem na ratunek. W tym czasie mój kot cały i zdrowy
przemaszerował obok mnie i poszedł z powrotem do mieszkania nie
zwracając na mnie najmniejszej uwagi.
20-02-2012 11:38 
 Ocena 1 na 1
salomea (26 punktów)
>Podobno z życia wzięte. Zresztą całkiem prawdopodobne. No i takie optymistyczne... Oczywiście z punku widzenia kotów.
>Mój kot spadł z balkonu (4 piętro). Natychmiast zbiegłem go ratować.
>Niestety potknąłem się o niezawiązane sznurowadła i schody uderzyły
>mnie w głowę i złamały mi nogę. Po chwili odzyskałem świadomość i
>obolały czekałem na ratunek. W tym czasie mój kot cały i zdrowy
>przemaszerował obok mnie i poszedł z powrotem do mieszkania nie
>zwracając na mnie najmniejszej uwagi.


W końcu one spadają zawsze na 4 łapy...
20-02-2012 12:12 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
>W końcu one spadają zawsze na 4 łapy...

...i mają 9 żyć
Bartosz B. (179 punktów)
(zablokowany)
Wątek nieco się zaostrzył, więc może dla rozluźnienia coś takiego.

-Dokąd idzie kot-bandyta?
-?
-Do kicia.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365