Myślę że to nie tyle kwestia zrozumienia jak co robiono kiedyś, lecz zmieniającego się podejścia do oczekiwanej pracochłonności, materiałochłonności, efektywności, niezawodności itp.
Dziś mówimy: jak Egipcjanom udało się zbudować piramidy bez pomocy maszyn budowlanych?!
Odpowiedź jest dość prosta. Normalnie. Ludzkimi łapkami, długo, kosztownie, wielkim wysiłkiem.
Przypomina mi się program który widziałem kiedyś w telewizji:
W pewnej chińskiej górskiej wiosce ludzie uznali, że mają zbyt mało ziemi uprawnej. Więc postanowili "wyrzeźbić" okoliczną górę w tarasy by nań uprawiać ziemię.
Mieszkańcy paru sąsiednich wiosek stanęli jeden obok drugiego, kolejno w rzędach. I przez tydzień machali motykami, przerzucając ziemię za siebie.
Góra została wyrzeźbiona.
Dziś dziwimy się Egipcjanom bo najzwyczajniej nie mieści nam się w głowach, że ktoś mógł po prostu powiedzieć:
"weźmy kilkadziesiąt tysięcy robotników i niech robią przez trzydzieści lat". To niedorzeczne z naszego dzisiejszego punktu widzenia.
Parę lat temu, w ramach studiów, mój młodszy brat latał po mieście z teodolitem mierząc co mu tam profesorowie kazali. Dziś, gdyby pracował, używałby GPS'u. Nie dla tego że jest dokładniejszy, modny czy nowoczesny - tak jest po prostu sprawniej, szybciej, łatwiej.
A rezerwowa korba w samochodzie? Za mojego dzieciństwa był to rzadki ewenement, ale był. Dziś - nie ma. Dziś samochód który nie chce zapalić jest uznawany za
uszkodzony. Wtedy - po prostu kręciło się korbą.
Nasze konstrukcje budowlane wraz z rozwojem technik obliczeniowych stają się coraz bardziej
wysilone - dokładniejsze obliczenia umożliwiają większe niż kiedyś zbliżenie do granicy wytrzymałości materiałów.
Myślę, że o ile nie zafundujemy sobie jakiegoś kataklizmu, świat będzie dalej zmierzał w kierunku wzrostu efektywności działania.
I bardziej niż temu jak co zrobiliśmy będą się dziwić, jak mieliśmy odwagę podejmować się takich wyznań przy tak prymitywnych środkach.
No, chyba że przekroczymy granicę zapaści informacyjnej - to jest takiego momentu, w którym tempo przyrostu informacji będzie wymagało tak wąskiej specjalizacji, że fachowcy z różnych branż zupełnie stracą możliwość porozumiewania się.
Pożyjemy - zobaczymy. Optymistyczne co nie ?

Pozdrawiam
Tomasz Sztejka