Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg ateistą?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
10-12-2008 09:27Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Bóg ateistą?
Ocena 4 na 4

   Nawiązując do cytatu: "Bóg jest największym ateistą - nie ma już w kogo wierzyć", który to cytat przytoczyłem w wątku "Ateizm: ciągła rekapitulacja" - doszedłem do wniosku, że warto uczynić z tego wątek nowy.
   Na chłopski rozum biorąc, Bóg odpowiada bowiem z definicji ateiście, jak by tego nie określać. Kłopot płynący z wniosku, że człek religijny wierzy w ateistę, jest jednak chyba mniejszy, niżeli kłopot wynikający dla samego Boga: nie ma on żadnych bogów oprócz siebie, ale wiara w siebie nie czyni z niego Boga.

   Jak ten pasztet rozsmarować na chlebie (naszym powszednim)?
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jad11 (18783 punktów)

Cytat:
nie ma on żadnych bogów oprócz siebie, ale wiara w siebie
>nie czyni z niego Boga.


A wiara w niego innych czyni z niego Boga? Co czyni Boga właściwie?
Totus (1201 punktów)
>Kłopot płynący z wniosku, że człek religijny wierzy w ateistę, jest jednak chyba mniejszy,

Żenujące jest to, że katolik czci ateistę Jezusa i jednocześnie gardzi ludźmi podającymi się za ateistów.

>niżeli kłopot wynikający dla samego Boga: nie ma on żadnych bogów oprócz siebie, ale wiara w siebie
>nie czyni z niego Boga.

Tego się nie da rozsmarować to by trzeba było rozetrzeć.
Jaki kłopot dla Boga w tym, że jest Bogiem i wierzy w siebie?
.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Żenujące jest to, że katolik czci ateistę Jezusa...
   Niee... Jezus miał w kogo wierzyć, był przecież pierwszym katolikiem.
.
10-12-2008 12:22 
 Ocena 5 na 5
Mroczko (7 punktów)
Niepotrzebnie wszystko upraszczacie. Jezus ateistą? Przypominam historie z gaju oliwnego. Bóg ateistą? Ateista to ktoś kto odrzuca istnienie boga, a nie tylko w niego nie wierzy. Bóg nie może (w totalnym uproszczeniu) odrzucać istnienie samego siebie, prawda?
Nie wiem więc co jest bardziej żenujące - nieprawdziwe wnioski jakie wyciągają co niektórzy forumowicze, brak elementarnej wiedzy czy może brak szacunku dla innych ludzi. Wzajemne wieszanie na sobie psów przez wierzących i nie wierzących jest dla mnie największa porażką poznania i tolerancji, czy to humanistycznej, czy religijnej.

Pozdrawiam
Totus (1201 punktów)
>Niepotrzebnie wszystko upraszczacie. Jezus ateistą? Przypominam historie z gaju oliwnego.

Ale po co? Przecież:

Jezus zwraca się do samego siebie kiedy przyjdzie w czasach ostatecznych. Jeżeli stajemy się na Jego podobieństwo osiągając jednię z Bogiem mamy odpowiedzieć na pytanie czy ma zrobić to o co pyta w modlitwie - to że ją czytamy w ogóle i znamy jej treść chyba ma jakiś cel? A dalej - czy to kim się przez Niego staliśmy jako Zbawieni i to jak może się przez to zmienić świat na lepsze było warte Jego ofiary itd.

>Bóg ateistą? Ateista to ktoś kto odrzuca istnienie boga, a nie tylko w niego nie wierzy. Bóg nie może (w totalnym uproszczeniu) odrzucać istnienie samego siebie, prawda?

Zależy od desygnatu słowa b/Bóg w rozumieniu teistycznym, który to odrzuca ateista. Popularny ateizm nie konfrontuje się raczej z antropoteizmem jakim jest chrześcijaństwo, ale z religijnymi wymysłami rozmaitych naganiaczy. Możemy więc (dopuszczalnym jest) w pewnym uproszczeniu nazwać dowolnego Syna Człowieczego w tym Jezusa ateistą a sukcesywnie wykluczając przynależność antropoteizmu do teizmu możemy zrobić to stanowczo.

>Nie wiem więc co jest bardziej żenujące - nieprawdziwe wnioski jakie wyciągają co niektórzy forumowicze, brak elementarnej wiedzy czy może brak szacunku dla innych ludzi. Wzajemne wieszanie na sobie psów przez wierzących i nie wierzących jest dla mnie największa porażką poznania i tolerancji, czy to humanistycznej, czy religijnej.

Nie rozumiem o co Panu chodzi w tym zdaniu.
Z czym się Pan nie zgadza?
.
Mroczko (7 punktów)
Wszelkie gdybania na ten temat nie maja większego sensu. Negacja ateizmu człowieka jakim był Jezus i boga jako takiego był przykładem obrazującym niemożliwość dojścia do jednoznacznych wniosków.
Przedmiotem posta nie było udowodnienie swojej racji, a ukazanie pewnej prawidłowości ww temacie.
10-12-2008 16:03 
 Ocena 2 na 2
lipschitz (1674 punktów)
Sęk w tym, że odrzucić można jedynie to, co istnieje, na przykład ktoś odrzuca pokarm zwierzęcy a ktoś inny alkohol. Powiedziałbym raczej, że ateista odrzuca religię, a nie Boga, bo z nim nie ma żadnego kontaktu, jakiegokolwiek doświadczenia. Inny zaś człowiek akceptuje religię, ona istnieje naprawdę, ale nie może akceptować Boga, jeśli nie obcował z nim. Gdyby obcował, mógłby go także odrzucić.

Bóg pewnie byłby świadomy swojego istnienia, swoich mocy - mógłby więc odrzucić je. Byłby kimś innym niż ateista, niejako ponad to.

Utożsamianie religii z bogiem jest logicznym błędem, pierwsza istnieje z całą pewnością, drugi nie jest związany z naszym doświadczeniem.
Matus (41 punktów)
>Sęk w tym, że odrzucić można jedynie to, co istnieje, na przykład ktoś odrzuca pokarm zwierzęcy a ktoś inny alkohol. Powiedziałbym raczej, że ateista odrzuca religię, a nie Boga, bo z nim nie ma żadnego kontaktu, jakiegokolwiek doświadczenia. Inny zaś człowiek akceptuje religię, ona istnieje naprawdę, ale nie może akceptować Boga, jeśli nie obcował z nim. Gdyby obcował, mógłby go także odrzucić.

Twoim rozumowaniem można dojść do wniosku,że nie można także przyjąć istnienia czegoś co nie istnieje. Bo co jak co - ale Bóg nie istnieje w czysto fizycznym znaczeniu.
11-12-2008 18:31 
 Ocena 1 na 1
lipschitz (1674 punktów)
>Twoim rozumowaniem można dojść do wniosku,że nie można także przyjąć istnienia czegoś co nie istnieje. Bo co jak co - ale Bóg nie istnieje w czysto fizycznym znaczeniu.
>

Nie wiem co miałbym przyjmować za istniejące z tego, co nie istnieje, jakieś propozycje? I jak miałbym przyjąć coś, czego nie ma? Bóg jest częścią religijnej idei, a nie bogiem prawdziwym. Jego duchowość wyraża się obrazem kreślonym w mózgu, wyobrażeniem duchowości. Duchowość ta ma materialną podstawę, jest nią ludzki mózg.

Poza tym nie ma znaczenia postać boga, fizyczna czy duchowa, bo jeśli stwierdzamy, że możemy nawiązać z nim jakiś kontakt poprzez własną duchowość, to czym miałoby się to doświadczenie różnić od tego fizycznego? Na tym duchowym polu porozumienia ludzie powinni doświadczać podobnych rzeczy, a więc nie powinni mieć na przykład problemu ze stworzeniem nauki jaką znamy. Nie powinni mieć większych trudności z ustaleniem przynajmniej podstawowych prawd dla każdej religii. W tym fizycznym świecie także nie istnieje zbiorowe widzenie prawdy - każdy widzi słońce, ale zawsze indywidualnie, pomimo tego łatwo się porozumieć, opisać własne doświadczenia niemal tak samo jak uczyni to inny człowiek.

Czy mówiąc o duchowości mamy mieć na myśli chaos i sprzeczne wzajemnie duchowe wrażenia?

Jeśli duchowość istnieje, to nie ma najmniejszego powodu sądzić, aby jej doświadczenie miało prowadzić aż do takich różnic, do jakich prowadzi. Wśród wyznawców jednej religii być może spotkamy podobne opisy, ale gdy już wejdziemy nieco głębiej okazuje się, że szczegóły wyglądają mniej lub bardziej odmiennie, wiele z nich przeczy sobie wzajemnie. Jednorodność doświadczeń "duchowym" spotykamy na poziomie symboliki i nakazów, każdy widzi krzyż, człowieka na nim, widzi bardzo podobne do siebie obrazy w różnych kościołach, widzi tak samo ubranych kapłanów itd. To właśnie je kształtuje. Ale kiedy spytać jak wyglądają chwile spędzane przez boga, jego stosunek do ludzi, do nagrody i kary, do seksu, do czerstwego chleba, do innych religii, do nauki, do dzieci, nic poza chaosem odpowiedzi nie spotkamy, a dokładniej chaosem tworzonym przez ludzką wyobraźnię.

Nie wiem, czy istnieje duchowość, ale jeśli tak, to niewiele będzie różnić się od fizycznego doświadczenia - uzyskamy bardzo podobne obrazy boskości wśród tych, którzy tę duchowość byli zdolni uzyskać. W czysto fizycznym i czysto duchowym sensie - będziemy dokładnie w tym samym punkcie, w którym jesteśmy teraz. Na razie jednak, tak zwani ludzie ducha, przekonują mnie, że duchowość jest niewyobrażalnym bałaganem, w którym wszystko jest dozwolone i wszystko może się zdarzyć. Może w nim obok siebie funkcjonować miłość i brutalna przemoc, zawiść i życzliwość, nietolerancja i pokój, praktycznie możemy być czymkolwiek sobie zażyczymy, bo nawet sadystyczne odruchy zostały wyrażone w którejś kolejnej fantazji religijnej dotyczącej duchowości.

Duchowość, według mnie, stała się umysłową sztuczką chroniącą wewnętrzny świat fantazji, który został ukształtowany przez strach i pragnienia, i nawet jeśli istniała, została przez ten świat wyparta lub unicestwiona.
Andreass (339 punktów)
>Sęk w tym, że odrzucić można jedynie to, co istnieje, na przykład ktoś odrzuca pokarm zwierzęcy a ktoś inny alkohol. Powiedziałbym raczej, że ateista odrzuca religię, a nie Boga, bo z nim nie ma żadnego kontaktu, jakiegokolwiek doświadczenia. Inny zaś człowiek akceptuje religię, ona istnieje naprawdę, ale nie może akceptować Boga, jeśli nie obcował z nim. Gdyby obcował, mógłby go także odrzucić.
>Bóg pewnie byłby świadomy swojego istnienia, swoich mocy - mógłby więc odrzucić je. Byłby kimś innym niż ateista, niejako ponad to.
>Utożsamianie religii z bogiem jest logicznym błędem, pierwsza istnieje z całą pewnością, drugi nie jest związany z naszym doświadczeniem.
Trafne stwierdzenie.
Andreass (339 punktów)
>>Żenujące jest to, że katolik czci ateistę Jezusa...
>   Niee... Jezus miał w kogo wierzyć, był przecież pierwszym katolikiem.
>.
>
No właśnie, przecież Jezus nie uważał się za boga, a tylko uważał, że wszyscy powinni w jednego wierzyć. Zresztą przy tej mizerii o jego istnieniu, czy warto się nad tym rozwodzić?
jkl; (5859 punktów)
>"Bóg jest największym ateistą - nie ma już w kogo wierzyć"

Ależ on nie musi wierzyć- on wie, że Bóg istnieje.

Może nawet czci się z nudów.
10-12-2008 19:06 
 Ocena 2 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Może nawet czci się z nudów.

   Bóg się nie nudzi. Ma świetną zabawę z racjonalistów, którzy zastanawiają się co On robi.
   
11-12-2008 09:53 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
>Bóg się nie nudzi. Ma świetną zabawę z racjonalistów, którzy zastanawiają się co On robi.
Żaden racjonalista nie zastanawia się co "On" robi, z wyjątkiem sytuacji gdy żartuje.
rudyment (3233 punktów)
>   Jak ten pasztet rozsmarować na chlebie (naszym powszednim)?
>.
>

Coś nieświeżo mi ten pasztet wygląda... proponuję na kanapkę np. kawałek sera.

Vivere, ergo philosophari
10-12-2008 19:12 
 Ocena 2 na 2
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>... proponuję na kanapkę np. kawałek sera.
   Żeby się każdy głupi śmiał?
.
Ocykan (3528 punktów)
>"Bóg jest największym ateistą - nie ma już w kogo wierzyć"

Stary sofizmat, w dodatku mocno naciągany. Bóg-Absolut (bo chyba o takim myślimy) wszystko wie, zatem nie musi w nic wierzyć. Jest Bogiem i wie, że jest Bogiem.

>Jak ten pasztet rozsmarować na chlebie (naszym powszednim)?

Wystarczy trochę logiki, wtedy nie złapiesz się na byle sofizmat.

Alkoholizm wcześnie wykryty jest uleczalny
Andreass (339 punktów)
Wydaje mi się, że dla ateisty jeden Bóg jest o jednego za dużo. A czy on już jest bogiem jeszcze coś wyznającym, czy uważającym że na nim koniec, to chyba bez znaczenia.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
Kompletna bzdura.
Bóg niewierzący w swoje własne istnienie jest wyłącznie istotą z zaburzeniami psychiki, jakimś super solipsystą.

A tak na marginesie - jest coś żenującego i śmiesznego w tym, że nic tak nie zachęca do wypowiedzi tzw. racjonalistów i tzw. ateistów niż hasełko "Bóg".

Świat pogrąża się w kryzysie finansowo-gospodarczym; Grecja stoi na progu wojny domowej; sabotażyści z kolejowych związków zawodowych blokują ruch pociągów w całym kraju; wyrokowiec Foch Veto Kłamczyński ustami małej dziewczynki w sandałkach oznajmia, że prywatnie (za pieniądze podatników) pozwie do sądu posła sejmu RP za zadanie pytania o zdrowie wyrokowca itd. itd. itd. - to nie są tematy godne zainteresowania członka PSR, to nie budzi zaciekawienia bywalców portalu Racjonalista.

   
10-12-2008 23:23 
 Ocena 1 na 1
Andreass (339 punktów)
>   Kompletna bzdura.
>Bóg niewierzący w swoje własne istnienie jest wyłącznie istotą z zaburzeniami psychiki, jakimś super solipsystą.
>A tak na marginesie - jest coś żenującego i śmiesznego w tym, że nic tak nie zachęca do wypowiedzi tzw. racjonalistów i tzw. ateistów niż hasełko "Bóg".
>Świat pogrąża się w kryzysie finansowo-gospodarczym; Grecja stoi na progu wojny domowej; sabotażyści z kolejowych związków zawodowych blokują ruch pociągów w całym kraju; wyrokowiec Foch Veto Kłamczyński ustami małej dziewczynki w sandałkach oznajmia, że prywatnie (za pieniądze podatników) pozwie do sądu posła sejmu RP za zadanie pytania o zdrowie wyrokowca itd. itd. itd. - to nie są tematy godne zainteresowania członka PSR, to nie budzi zaciekawienia bywalców portalu Racjonalista.

>   
ale ten Bóg nas wszędzie otacza. Jest na kolei, w lodówce, w elektrowni... To pod jego płaszczykiem wszystko jedno czy go ma działa rzesza ludzi, wyznawców, którzy chcą wywrócić naukę, przywrócić królową nauk teologie. Posegregować ludzi, nakazać im jak żyć i co jeść. Chyba właśnie dlatego. Sam Bóg ... pewnie nie zwróciłbym na niego uwagi. A ile go w polityce? Dlatego takie emocje wywiera. Jest go wszędzie za dużo.
10-12-2008 23:53 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
   
No właśnie - czy to "Bóg" nas otacza, czy sprzedawcy kitu o jego istnieniu oraz nabywcy tego kitu?
   
Andreass (339 punktów)
>   No właśnie - czy to "Bóg" nas otacza, czy sprzedawcy kitu o jego istnieniu oraz nabywcy tego kitu?
>   
Ponieważ mamy tylko przedstawienie boga i powoływanie się rzekomo na niego poprzez jego wyznawców, to oczywiście, że to o nich chodzi. Ale całym pretekstem do tego jest On. Ich Bóg.
11-12-2008 09:59 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
O prezydencie i kryzysie możesz pogadać sobie nawet w kolejce po bułki.

A o chorobie społecznej zwanej religią tylko tutaj.
11-12-2008 11:39 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>O prezydencie i kryzysie możesz pogadać sobie nawet w kolejce po bułki.
Mnie interesuje dlaczego nie tu.

>A o chorobie społecznej zwanej religią tylko tutaj.
Czym innym jest rozmowa o religii, Kościele, klerze i ich wpływie na społeczeństwo, a czym innym jest zadziwiająca gotowość do dyskusji na temat czegoś, co według dyskutujących nie istnieje.
   
Agnies (398 punktów)
>A tak na marginesie - jest coś żenującego i śmiesznego w tym, że nic tak nie zachęca do wypowiedzi tzw. racjonalistów i tzw. ateistów niż hasełko "Bóg".

Musiałam dać ci minus bo wybacz, ale twoje użalanie się nad potrzebami rozrywkowymi ludzi, którzy realizują je w dziale "RELIGIA" - PRZEZNACZONYM DO TEGO TYPU ZABAW zarówno dla członków PSR jak i dla większości odwiedzającej forum jak ja - czyli grupy gości czy bywalców jest nie na miejscu.

Proszę - nie zaglądaj więcej do tego działu i nie trać czasu na nieinteresujące cię zagadnienia, na forum "Społeczeństwo i kraj" toczy się przecież tyle ciekawych, fenomenalnych wręcz dyskusji na tematy, które przywołałeś.

Chyba tyle starczy.
Pozdrawiam
Andreass (339 punktów)
Czy Bóg jest ateistą? No nie wiem. Nie wiem też o którego chodzi, tylu ich jest? Spełnia rolę króla. Jest najwyższy na piedestale, takim chce być widziany. Czy to ma być wskazówka, że jest ateistą? Przecież sam niejako zastrzega, że tylko on. I żaden inny nie możne być wyznawany (jeśli znowu o tego idzie?). Jest egoistyczny, ale zarazem daje wskazówkę, że dopuszcza istnienie innych, a więc musi być wierzący w to, że inni też są. Żaden ateista nie postawiłby się w roli boga. Bóg, to nadprzyrodzona postać, ateista nie ufa i nie wierzy w nadprzyrodzoności. Jeśli już, to wywyższyłby się w normalny dla ludzi sposób. Zostałby właśnie królem. Czy Bóg jest ateistą? Dla mnie to nieporozumienie. Przypomina mi to trochę dysputy średniowieczne w stylu ile diabłów mieści się na główce od szpilki.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>   Na chłopski rozum biorąc, Bóg odpowiada bowiem z definicji ateiście, jak by tego nie
>określać.

Nie znam tamtego wątku, więc nie wiem o co chodzi. Brak dobrego nawiązania powoduje zaś, że to wydaje się zupełnie bez sensu.

Ja jestem ateistą i twierdzę stanowczo, z pozycji ateizmu, że Bóg nie istnieje. Czy mam rozumieć, że ja nie istnieję z definicji?

Jako ateista twierdzę stanowczo, że ateizm naucza prawdy i dobra, zaś religie nauczają fałszu i zła. Z pozycji ateizmu twierdzę więc stanowczo, że Bóg, jako wyimaginowane źródło wartości, jest źródłem fałszu i zła. Ateista jest z definicji przeciwnikiem wartości, których źródłem jest Bóg - ateista opowiada się po stronie dobra i prawdy.

Będąc ateistą-racjonalistą, z pozycji ateizmu sceptycznego twierdzę stanowczo, że gdyby jednak odkryto kiedyś, że Bóg istnieje, to ta nowoodkryta osoba okazałaby się z całą pewnością osobą złą i zostałaby zdemaskowana jako propagator zła i nauczyciel fałszywej wiedzy.

doku
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Przyznam się, mister dokowski, że aż tak poważnym to ja byłem tylko raz w życiu, kiedy przesuwałem bardzo ciężką szafę rodem z Dobrodzienia. Drugi raz będę takim chyba dopiero na swoim pogrzebie.

>... nie wiem o co chodzi.
   Chyba już się nie przejmujesz tak permanentnym stanem?
.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>>... nie wiem o co chodzi.
>   Chyba już się nie przejmujesz tak permanentnym stanem?

Tak, szczególnie, gdy nie znam wątku, do którego nawiązuję. To jest zresztą komfortowa sytuacja - można powiedzieć to, co się ma ochotę powiedzieć, bez tej dyscypliny, której wymaga trzymanie się tematu.

doku

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365