 |
Pytanie do niewierzących odnośnie wiary. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-12-2008 14:31 | NdwZ (265 punktów) | Pytanie do niewierzących odnośnie wiary.
3 na 3 | Witam! Zastanawia mnie kiedy (i czy w ogóle) przestaliście wierzyć. Ja np. nigdy nie przestałem wierzyć bo nigdy tak naprawdę nie zacząłem. Co prawda wychowywałem się w chrześcijańskiej rodzinie ale nie myślę o sobie jako o ex wierzącym. Uważam że od zawsze byłem niewierzący. Co prawda w dzieciństwie uczęszczałem na katechezę, chodziłem do kościoła ale nie dla tego że wierzyłem tylko "bo tak trzeba". Od małego interesowały mnie kwestie wiary, zadawałem rodzicom i katechetce multum rożnych pytań ale jakoś żadna nawet najpiękniejsza odpowiedz nie skłoniła mnie do wiary. A nawet wręcz przeciwnie, im więcej wiedziałem tym bliższy byłem przekonaniu że to nie może być prawda. Gdy byłem trochę starszy (tak 3/4 klasa podstawówki) stwierdziłem że to całe moje uczestnictwo w życiu religijnym nie ma sensu skoro już tyle czasu nie wierze mimo że otacza mnie tylu wierzących i mądrzejszych ode mnie ludzi, tym bardziej że nie miałem wrogiego nastawienia do religii. Biblia była dla mnie taka samą książką jak i mitologia grecka. Momentami ciekawa i pouczająca ale jednak fikcja literacka. Właśnie w tym okresie życia (3/4 klasa podstawówki) już jawnie i z pełnym przekonaniem nazywałem się "niewierzącym" (nie znałem wtedy nawet takiego słowa jak ateista a "niewierzący" wydawał się idealnym określeniem) jednak nie uważam żebym wtedy stał się niewierzącym tylko że taki byłem cały czas, tylko musiałem trochę się nauczyć żeby sobie to uświadomić i umieć to nazwać i wyrazić. Od zawsze (od kiedy sięgam pamięcią) czułem że wiara to nie dla mnie, jedynie ze względu na wrodzony rozsądek i fakt że w moim otoczeniu jest dużo wierzących to aby uzewnętrznić musiałem być tego absolutnie pewien i musiała to być w pełni świadoma i przemyślana decyzja. Tak żeby nikt nie mógł mi zarzucić że to tylko fanaberie i "grzech" bachora (w końcu byłem wtedy bardzo młody) i na szczęście moi rodzice to uszanowali. Szkoda tylko że nie pomyśleli o tym że ich dziecko niekoniecznie musi być wierzące i mnie ochrzcili gdy byłem niemowlakiem.
A jak u was to wyglądało? Wierzyliście i po jakimś czasie przestaliście czy od zawsze byliście niewierzący? Czy wahaliście się? Długo to trwało? Wyrzeczenie się wiary było aktem spontanicznym czy efektem długich przemyśleń? A może efektem jakiegoś konkretnego przeżycia? Czy w ogóle wyrzekliście się wiary czy nigdy jej nie posiadaliście?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | No ja zdecydowanie przeciwnie - jako dziecko byłem bardzo wierzący i rozmawiałem, albo właściwie monologowałem z Bogiem. Niemniej dosyć szybko zacząłem uznawać poglądy niezgodne z nauką KK, np doszedłem do wniosku, że skoro Bóg jest nieskończenie dobry to nikogo nie potępi. Prawdziwa, intelektualna erozja wiary zaczęła się jednak niewątpliwie gdy po pierwsze zacząłem czytać Lema i po drugie, uświadomiłem sobie w pełni że są i były inne religie i są równie prawdopodobne. No i jak zainteresowany przyrodą i ewolucja dzieciak od najmłodszych lat wiedziałem, że Biblia to stek zmyśleń takich samych jak inne mitologie.
|
|
1 na 1 | stilgar (7322 punktów) | Ja miałem w życiu na przemian okresy religijne i areligijne. Jak miałem kilka lat, rodzice nauczyli mnie na pamięć kilku modlitw które trzeba odmawiać wieczorem przed snem no i je odmawiałem. Aczkolwiek, uczyli mnie też na pamięć wierszyków... Oczywiście mówili też o Bogu i o tym, że to grzech nie modlić się. Kiedyś zrobiłem eksperyment i jakoś przez miesiąc nie odmawiałem pacierzy, mama jakoś nie zauważyła. Nic się nie stało, więc ziarno wątpliwości zostało zasiane... Przez całą podstawówkę byłem wierzący, tzn. uznawałem za oczywistą oczywistość, że świat jest tak zbudowany jak jest, z Bogiem i całą tą resztą. W LO mój światopogląd za sprawą różnych rzeczy ( m.in. lektury książek Danikena i dyskusji z księdzem na ten temat ) mój światopogląd obrócił sie o 180* i zostałem ateistą. Potem jednak to mi osłabło i byłem niezdecydowany ( nawet jeśli Kościół, Biblia i wszystko podobne się myli, to wcale nie oznacza, że nie ma Boga ) , aż w chwili obecnej jestem agnostykiem  I to właśnie Daniken otworzył mi oczy na to, że nic nie musi być takie jakie wygląda, a historia ( zwłaszcza dotycząca spraw religijnych ) może być sfałszowana ( abstrahuje teraz od prawdziwości teorii Danikena )
|
|
 | | NdwZ (265 punktów) | > Był kiedyś podobny wątek i kilka osób się wypowiedziało. www.racjonalista.pl/forum.php/s,159177> Rzeczywiście. Ale chyba stworzenie przeze mnie tego wątku nie wprowadzi jakiegoś wielkiego nieładu na forum no i chyba nie jest to stricte dublowanie tematu. Mnie głównie chodzi o to czy ktoś został niewierzącym czy był/czuł się nim od zawsze a tylko od pewnego momentu życia zaczął to w pełni odczuwać i uzewnętrzniać. Kwestia "jak zostałeś agnostykiem/ateista" w zamierzeniu miała być wątkiem pobocznym. Niekoniecznym uzupełnieniem tematu. Ale przyznam się szczerze że nie wiedziałem o istnieniu tamtego wątku. Nie użyłem magicznej opcji szukaj bo stwierdziłem że skoro od dość długiego czasu czytuje regularnie każdy wątek a nie zapadł mi w pamięci żaden podobny to mała szansa że taki się uchował. Jednak myliłem się i jest podobny. Ale chyba jednak nic takiego złego się nie stało przez to że powstał nowy wątek
|
|
|  | 1 na 1 | jad11 (18783 punktów) |
Cytat:> Rzeczywiście. Ale chyba stworzenie przeze mnie tego wątku nie wprowadzi jakiegoś wielkiego nieładu na forum no i chyba nie jest to stricte dublowanie tematu. Ale chyba jednak nic takiego złego się nie stało przez to że powstał nowy wątek  Nie. Nie to miałem na myśli. Chodzi o to, że jeśli interesują Cię takie historie to tam też można przeczytać. Może się zdarzyć ,że ktoś wypowiedział się kiedyś w tamtym i nie będzie mu się chciało jeszcze raz pisać. Pozdrawiam.
|
|
| gohna (5585 punktów) | Nie wiem, czy okres, w którym modliłam się nie mając pojęcia o bogu i całej otoczce cokolwiek dla mnie mógł znaczyć. To był po prostu szybko powiedziana modlitwa (dla mnie to było marnotrawstwo czasu, ale tak kazali, wiec się modliłam). Czasami jak czegoś potrzebowałam to po prostu prosiłam o to i zdrowaśka na podpieczętowanie prośby. Pod koniec podstawówki zaczęłam się zastanawiać (wcześniej myślałam, że skoro wszyscy mówią, że bóg jest to musi być). Długo nie musiałam myśleć, żeby powiedzieć sobie otwarcie, że jestem ateistką. Tak więc nie uważam, że kiedykolwiek byłam wierząca, bo okres modlitw dzieciństwa na pewno o tym nie świadczy.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| atropina1983 (3 punktów) | Witam! Miałam to szczęście, że zostałam wychowana bez narzucania mi jakichkolwiek poglądów na temat niewidzialnych istot (za co jestem szczerze wdzięczna) i mogę śmiało napisać, że od dziecka czułam się niewierząca. Nie znałam terminu ateista ale nigdy tak naprawdę nie wierzyłam w boga. Zostało mi tak do dzisiaj  co napawa mnie radością.
|
|
 | | jad11 (18783 punktów) |
Cytat:>Miałam to szczęście, że zostałam wychowana bez narzucania mi jakichkolwiek poglądów na temat niewidzialnych istot (za co jestem szczerze wdzięczna) Rodzicom czy Bogu?
|
|
|  | | atropina1983 (3 punktów) | > Rodzicom czy Bogu?   Mamie
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Zastanawia mnie kiedy (i czy w ogóle) przestaliście wierzyć.
Na dobrą sprawę nie wiem, o co chodzi, kiedy mówi się o bogu. Nietzsche np. zabawił się w grabarza boga. Jak można pochować kogoś, kogo nigdy nie było?
|
|
 | | Kozak (140 punktów) | > >Zastanawia mnie kiedy (i czy w ogóle) przestaliście wierzyć.> Na dobrą sprawę nie wiem, o co chodzi, kiedy mówi się o bogu.> Nietzsche np. zabawił się w grabarza boga.> Jak można pochować kogoś, kogo> nigdy nie było?> I tu się mylisz!!! Schizofrenicy potrafią nie takie rzeczy!!!!! Amen.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Schizofrenicy potrafią nie takie rzeczy!!!!!
Niestety ich wszechmoc równa jest wszechmocy boskiej, a ta w ich wypadku wymaga leczenia.
|
|
| MociumPan (744 punktów) |
Cytat:A jak u was to wyglądało? Wierzyliście i po jakimś czasie przestaliście czy od zawsze byliście niewierzący? Ja od zawsze praktycznie byłem ateistą (oczywiście wcześniej jako dzieciak tego określenia nie znałem) - co prawda wychowałem się w rodzinie katolickiej, a babcia to nawet chciała aby jej kochany wnuczek został księdzem  - ...no ale się nie doczekała  Pamiętam jeszcze czasy podstawówki, tak mniej więcej III-IV klasa przy katechetce na lekcji religii śpiewałem sobie na cały głos "Bóg kocha mnie a ja jego nie..." - oczywiście niejednokrotnie kończyło się staniem w kącie bądź dyskusją z wychowawcą  Jako mały szczun jakoś nie byłem podatny na wciskanie mi kitów tym bardziej religijnych, pierwsze co mi nie pasowało to: "dlaczego na świecie jest tyle religii" i drogą dedukcji jako mały dzieciaczek doszedłem do wniosku iż to co nas uczą nie może być prawdą... z wiekiem się więcej dowiadywałem i utwierdzałem się tylko w moich przekonaniach... Dodam jeszcze że moja mamuśka jest radiestetką/bioenergoterapeutką i próbowała mnie indoktrynować że to co robi to faktycznie działa... jakoś pomimo jej wpływu i starań nawet jako dzieciak nie wierzyłem w te "czary" - czyli byłem odpornym dzieckiem na tego typu rzeczy... Jedyne co jako ateista i sceptyk mogę powiedzieć to to że moja mamuśka jest dobrą kręglarką, niejednokrotnie mi nastawiała a to wybity palec a to skręconą kostkę... Oraz co jeszcze działa z tych jej cudów to elektroakupunktura - reszta tej magii, machanie rękami itp to typowe czary które moim zdaniem do niczego nie służą...  Dobra kończe bo widzę że się rozpisałem..
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >moja mamuśka jest dobrą kręglarką, niejednokrotnie mi nastawiała ato wybity palec ato skręconą kostkę...
Gdyby tak można było nastawiać zwichnięte rozumy!
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|