 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-06-2010 10:52 | Adamiak (36436 punktów) | Tyle świata, co mnie
6 na 6 | "Co ty tu robisz? - spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i baterią butelek pustych. - Piję - odpowiedział ponuro Pijak. - Dlaczego pijesz? - spytał Mały Książę. - Aby zapomnieć - odpowiedział Pijak. - O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć. - Aby zapomnieć, że się wstydzę - stwierdził Pijak, schylając głowę. - Czego się wstydzisz? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc. - Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu..." "Mały Książę" - Antoine de Saint-Exupéry. A wszystko to Pijak robił dla siebie, tylko o tym nie wiedział. Bo nie wiedział, że jest dla siebie ważny. Przeczytałem z zainteresowaniem nienowy już artykuł "Żeby się zechciało chcieć" Lubomiry Szawdyn, zakończony słowami: "Cóż, potrzeba motywacji, chęci i pewnie trochę odwagi - lecz nie "silnej woli"." - i po uznaniu całej treści za sensowną, zorientowałem się, że czegoś mi w niej brakuje, jakiegoś całkiem ważnego elementu. Po chwili dotarło, że brakuje elementu, który uważam za tak samo, fundamentalnie ważny, jak chęć. Zabrakło sprecyzowania, lub chociaż rozwinięcia pojęcia motywacji. Zdaję sobie sprawę, że motywacje mogą być tak różne, jak różne osobniki sobie je wymyślą, ale nie od rzeczy również się zdaje próba ich, motywacji a nie osobników, sklasyfikowania. Z grubsza i roboczo podzielę je na prawdziwe i fałszywe, przy czym fałszywość ni prawdziwość motywacji nie implikuje ich bezpośredniej skuteczności, a jedynie może, wg mnie, zawierać większy lub mniejszy potencjał korzyści osobnika, czyli skuteczności działania wybranej opcji. A pośrednio skuteczność terapii. Bo z nałogami nie ma żadnej pewności. To znaczy pewność jest jedna - że są i to nieuleczalne. Autorka artykułu prześliznęła się po kwestii motywacji stwierdzeniem: "Trzeba jednak powiedzieć, że wcześniej czy później i tak dojdzie do tej konfrontacji - korzyść jest więc krótkotrwała i pozorna" - mając na myśli, jak sądzę, konfrontację motywacji fałszywych z prawdziwymi. Bo w podtekście całej treści dostrzegam ni mniej, ni więcej, tylko egocentryzm, ale egocentryzm w tej "dobrej", czystej postaci, a raczej niewyartykułowaną tego egocentryzmu potrzebę w szukaniu, czy wymyślaniu prawdziwej motywacji. Przecież człowiek sam się rodzi i sam żyje aż do równie samotnej śmierci, więc niby dla kogo miałby polepszać swoje życie? Nie chce mi wyjść inaczej, niż tak, że każda motywacja, która nie wywodzi się od priorytetu związanego z egocentryczną percepcją rzeczywistości w jej korzystnym wydaniu, czyli przy zachowaniu podstawowej zasady "żyj i pozwól żyć", wydaje mi się być fałszywą. Człowiek sam dla siebie jest najważniejszy, bo po śmierci świat mu się kończy - innego "ja" już mieć nie będzie. Z takiej perspektywy każde inne źródło z priorytetem w postaci Boga, mamusi, tatusia, ojczyzny, żony, dzieci czy czegokolwiek innego, jest po prostu kolejną motywacją zastępczą i można je dorzucić do indeksu objawów systemu iluzji i zaprzeczeń. Są tylko kolejną zasłoną dymną, wymyśloną z potrzeby zostawienia sobie furteczki do ew. nawrotu choroby. Zdaję sobie sprawę z chałupniczej siermiężności tych wywodów, ale dla mnie mają one niewątpliwą zaletę - są moje. Bo tyle jest świata, co mnie. Nie wykluczam istnienia innej, może prawdziwszej "prawdy" - chętnie poczytam. Równie chętnie poczytam opinie o mojej prawdzie. Miłego dnia.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Odp: Tyle świata, co mnie. | Motywacje nie zostały "stworzone dla nas", więc jest akurat na odwrót - wsobna, osobnicza, szczególnie bezrefleksyjna motywacja jest fałszywa (cokolwiek ma to dokładnie znaczyć).
Oczywiście, nie da się takiej motywacji wykluczyć jako efektu pewnego rodzaju refleksji, ale przecież taka jest dobra i prawdziwa/fałszywa jak każda inna.
|
|
 | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | >Motywacje nie zostały "stworzone dla nas"... Sęk w tym, że w procesie podejmowania decyzji o chęci leczenia się z nałogu, zaraz po szczerej odpowiedzi "chcę" na pytanie: czy chcę?- następują pytanie: po co? Dla kogo? I odpowiedzieć na to pytanie klient powinien sobie też szczerze, Powinien dojść do sedna swoich chęci, bo absolutnie szczera odpowiedź jest tą dobrą motywacją. Czyli masz rację w tym sensie, że nie wymyśla sobie motywacji, tylko je sobie odkrywa.
>... więc jest akurat na odwrót - wsobna, osobnicza, szczególnie bezrefleksyjna motywacja jest fałszywa (cokolwiek ma to dokładnie znaczyć). Uważam, że każda nieegoistyczna motywacja jest fałszywą, zastępczą.
>Oczywiście, nie da się takiej motywacji wykluczyć jako efektu pewnego rodzaju refleksji, ale przecież taka jest dobra i prawdziwa/fałszywa jak każda inna. Słuszna uwaga, używam w tekście przymiotników "prawdziwa, fałszywa", traktując wynik swoich przemyśleń, jako oczywiście zrozumiały dla wszystkich.
W kontekście szczególną wagę przykładam do szczerości wobec siebie, a w takim ujęciu tylko jedna motywacja może być szczerą, czyli prawdziwą, rzeczywistą. Nawiązuję także do konfrontacji, do której wcześniej czy później i tak dojdzie, zasygnalizowanej cytatem p. Szawdyn, a rozumianej przeze mnie, jako konfrontacji tych motywacji.
Prawdopodobieństwo dojścia do takiej konfrontacji jest dużo większe, jeśli leczenie jest podjęte z motywacji fałszywej, czyli zastępczej, wymyślonej dla oszukania samego siebie w celu uzyskania krótkoterminowego komfortu. A okolicznościami tej konfrontacji jest nawrót choroby w najostrzejszej formie, czyli zapicie, ciąg.
Może byłbym lepiej zrozumiany, gdybym użył określeń motywacja pozorna i rzeczywista.
W aspekcie dobroci refleksji, czyli jej przydatności pod względem rokowań w leczeniu choroby, za precyzyjniejsze uważam określenia korzystne/niekorzystne.
|
|
3 na 3 | orchidea78 (385 punktów) | Przyznaję Panu rację. Punktów nie mogę, bo jeszcze nie mogę  .
|
|
 | 1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | Punktów nie mogę, bo jeszcze nie mogę  . To przybliżę to możliwość +
|
|
1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Nie wykluczam istnienia innej, może prawdziwszej "prawdy" - chętnie poczytam.
Ja Ci o niej nie napiszę. Z tego samego powodu, dla którego nie zaproszę Cię na piwo.
> Równie chętnie poczytam opinie o mojej prawdzie.
Jest Twoja. Na inną nie licz. Żadna "prawdziwsza" nie jest Ci potrzebna.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Adamiak (36436 punktów) | > > Nie wykluczam istnienia innej, może prawdziwszej "prawdy" - chętnie poczytam.> Ja Ci o niej nie napiszę. Z tego samego powodu, dla którego nie zaproszę Cię na piwo. Miałem gotowe dwie wersje odpowiedzi, napisane z zamiarem wklejenia obydwu, ale po namyśle wklejam trzecią: dzięx. Pozdrawiam.
|
|
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Odp: Tyle świata, co mnie | Jeśli dobrze zrozumiałem sprowadziłeś motywacje do (jednostkowej) percepcji rzeczywistości: - egocentryk będzie miał egocentryczną; - wierzący, że jest podnóżkiem stosowną do swojej wiary z naciskiem na uzyskanie korzyści z bycia "dobrym" podnóżkiem; - altruista (rzecz rzadka, ale istniejąca, czego dowodem Matka Teresa [potrafiłbym to obronić!]) altruistyczną; No i pozostaje pytanie, która percepcja jest bardziej zbliżona do "obiektywnej prawdy o rzeczywistości". By dać częściową odpowiedź na to pytanie można się odwoływać do biologii, fizyki, neurologii, logiki (+teoria informacji). Niemniej wywód stawałby się fraktalny, bo królowa termitów by istnieć potrzebuje rzeszy robotnic i wojowników, a one jej- każde z tego społeczeństwa ma swoją wizję rzeczywistości, dzięki której pełnią swoje role. Można nawet stwierdzić, że jak w szachach, fałszywe wizje-plany są lepsze niż brak żadnego, bo dają statystyczną nadzieję na grę z graczem czułym/podkładającym się do tego planu. Jednak taka droga do postępu wywołuje uśmiech. Jednak jest realna. Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Jeśli dobrze zrozumiałem sprowadziłeś motywacje do (jednostkowej) percepcji rzeczywistości: Owszem.
>- egocentryk będzie miał egocentryczną; >- wierzący, że jest podnóżkiem stosowną do swojej wiary... >- altruista (rzecz rzadka, ale istniejąca, czego dowodem Matka Teresa... Można i tak to ująć, nawet wielu alkoholików tak to ujmuje. Znakomita większość. Dlatego dalej piją.
>No i pozostaje pytanie, która percepcja jest bardziej zbliżona do "obiektywnej prawdy o rzeczywistości". Właśnie, która.
>By dać częściową odpowiedź na to pytanie można się odwoływać do biologii, fizyki, neurologii, logiki (+teoria informacji). Można.
> Jednak taka droga do postępu wywołuje uśmiech. Proponuję krótszą drogę: napij się ostro i poczekaj do jutra. Kace (fizyczny, finansowy, moralny + inne) pokażą, czy poszkodowanym jest Bóg, Matka Teresa, czy ty.
Jutro pogadamy o motywacjach, ok?
Pozdrawiam.
|
|
aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | Niniejszym uprzejmie donoszę, że świencie wierzę w zasadę: "WIERZYMY W TO CO CHCEMY I JEST TO POWÓD, ABY NIE WIERZYĆ W BYLE CO"
Bierze się to z prostej ścieżki: -musimy potrzebować -potrzebujemy chcieć -chcemy musieć
Szczerze podziwiam wszystkich tych, którzy uznają, że tych chęci nam potrzeba, ale kiedy ktoś mi wmawia "tobie się musi zachcieć".. to powiem tyle, że w naszych stronach pytają: "a co kolega sprzedaje?" Niestety wóda robi swoje.. więc proszę tu wszystkich gromko benchurem: "robota to głupota!"
Malum est talis potens qualis eius causae timor Trust me... My cap is foolish..
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|